Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry,

    Bardzo długo wzbraniałem się przed opisaniem swojej historii. Może dlatego, że jest mi po prostu wstyd, że zrobiłem to sobie drugi raz w moim życiu a może dlatego, że nie mogłem tego wyrzucić z siebie. Potraktuję to trochę jak terapie, wygadanie się ale też chciałbym usłyszeć opinię mądrzejszych, obytych na ten temat. Wskażcie mi Bracia gdzie się zatraciłem. Choć wydaje mi się, że teraz coś już zaczynam rozumieć.  Chyba się pośmiejecie.
    Opiszę w skrócie tak bardzo jak się da - ciężko skrócić prawie dekadę swojego życia w kilku słowach. Historia zapewne jakich wiele, dawno temu w klasie maturalnej poznałem kobietę która w zasadzie zabrała mnie na „przejażdżkę’ na 7 lat. Dlaczego przejażdżkę? Myślę, że miała cały czas pełną kontrolę nad moim życiem i doskonale wiedziała czego chce, zapewne wie to dalej. Choć czasami myślałem, że mam kontrolę to tak naprawdę tylko mi się wydawało. Jaki wtedy byłem? Inteligentny, bardzo przystojny, dobrze zbudowany, wygadany, dobrze ubrany. W środku jednak lekko rozwalony, miałem nieprzepracowane traumy (nieciekawe dzieciństwo, winiono mnie m.in. za smierć kogoś bliskiego). Oczywiście nie pokazywałem tego, starałem się być skałą z pozoru. Zaiskrzyło między nami, otworzyłem się przed nią i zostaliśmy parą (Ja wtedy 18, Ona 19). 
    Po pół roku wyjechałem na studia bardzo daleko. Miałem przed sobą bardzo, bardzo dobrą przyszłość. To jeden z tych modnych teraz wśród młodych protestujących kierunek. Trzy lata tak studiowałem jednocześnie każdą chwilę spędzając z nią. Przyjeżdżałem kiedy tylko mogłem. Bardzo poważnie myślałem o X (nazwijmy ją X) toteż wiedziony trochę tęsknotą a trochę strachem przed utratą jej zrezygnowałem z tych studiów i pojechałem z nią zamieszkać do dużego miasta. Było dobrze, naprawdę byłem szczęśliwy przez długi czas. Myślałem, że tak będzie zawsze. Pominę teraz opis codzienności etc.  Jaki ja byłem w tamtym czasie? Starałem się być „idealnym” do rany przyłóż facetem. Płaciłem za wiele rzeczy, sprzątałem, gotowałem, kupiłem psa - który miał nas jeszcze bardziej zbliżyć, zawoziłem wszędzie, zakupiłem jej sprzęt potrzebny do nauki (studiowała kilka kierunków ale nie skończyła nigdy żadnego) i wiele innych rzeczy które możecie sobie wyobrazić. Zbierając to wszystko uważam, że nie było żadnych symptomów na to co się stało. Zaczęła pracę w fitness. Pewnego dnia po prostu wróciła z pracy i powiedziała, że chce się rozstać. Pamiętam ten dzień - przygotowywałem dla nas obiad w tym momencie. Nie mogłem uwierzyć. Dzień wcześniej kochała mnie, uprawialiśmy sex etc. Jako powód usłyszałem tylko wiązankę tego jaki dobry człowiek a ona chce spróbować życia bo jest młoda i ta stabilizacja to nie to. Zarzekała się, że nikogo nie ma (a miała kolegę koksa z pracy). Płakałem, błagałem, kwiaty i te sprawy - nic, tylko chłód z jej strony. Wyprowadziłem się bez kasy i nagranego mieszkania - pomogli mi znajomi, pożyczyli pieniądze. To było po ok 5 latach bycia razem. Przez najbliższy (może 1,5 miesiąca)  bardzo się za to winiłem, wręcz nienawidziłem się, nie rozumiałem. Jak to mogło się wydarzyć. 
    Spotykałem się z nią bo chciała się widywać z psem i przyjaźnić ze mną. Tak naprawdę bała się, że ktoś inny mnie będzie chciał. Przystałem na to, jednocześnie biorąc się do pracy nad sobą, bo chciałem ją odzyskać. Mnóstwo rzeczy poprawiłem w sobie, byłem po lekturach Pana A. i to działało. Poznawałem kobiety ( i to nawet te 10/10) - tylko do pewnego momentu bo mówiłem stop i uciekałem od dalszej znajomości. Zacząłem odżywać, lepsza praca, siłownia, powodzenie. Pewnego dnia powiedziałem sobie dość i chciałem urwać kontakt - chciałem jednak przed tym dać jej prezent który już dawno kupiłem dla niej (skok spadochronowy - kiedyś jej tego zabroniłem więc to załatwiłem, po prostu czułem się zobowiązany, wiedziałem, że muszę to zrobić i chój). Zawiozłem powiedziałem otwórz w urodziny (czyli za jakiś czas) i powiedziałem, że to koniec znajomości i że nie chcę nic od niej. Pojechałem od niej, płakałem w samochodzie, prawie się posrałem ale wiedziałem, że tak trzeba. Wiecie co się stało? Zaczęło się natarcie z jej strony, niedługo potem. Zaproszenia na obiad, spacery. Zdecydowała, że to ja mam być przy tym jak będzie to marzenie spełniać. Pojechałem z nią - wiadomo wielkie emocje po skoku, pocałowała mnie ja już szczęśliwy. Zabrałem ją jeszcze na zamkniętą imprezę dla ludzi z pierwszych stron gazet. W takich kręgach się zacząłem obracać. Oczywiście wróciliśmy do siebie. Wspaniali ludzie którzy mi pomagali po rozstaniu, pokazali życie od innej strony poszli w odstawkę. Zadbała o to. 
    Wprowadziłem się do niej i żyliśmy naprawdę, naprawdę dobrze, znowu zacząłem zatracać siebie. Pewnego dnia coś mi nie dawało spokoju i sprawdziłem jej FB. Myślałem wtedy, że się zajebie. Ona mnie zdradzała już przed tym jak mnie zostawiła. No jak to możliwe? :) Wyczytałem jak, gdzie i kiedy się „bzykali”. Jakby koleś nie kopnął jej w dupę to ja nie byłbym taki fajny - to też przeczytałem. W rozmowie z koleżanką pisała, że nie rozumie jak on może ją olewać no bo przecież się bzykają. Jednocześnie przeczytałem o sobie duuuużo „fajnych rzeczy” frajer, pizda, pantofel etc. Chciałem odejść, zatrzymywała mnie, zabierała klucze od samochodu, zastawiała drzwi. Przepraszała, żałowała, płakała, wpadała w histerię, sex - ja pierdole! Tak w kółko. Pojebało mnie, prawie umarłem. Uległem po jakimś czasie - stwierdziłem, wybaczam! Druga część tej historii jest taka, że wyjechaliśmy z tego miasta i ja wróciłem na studia, ona ze mną. Oświadczyłem się. Naprawdę jej wybaczyłem i kochałem jak sam skurwysyn. Zdałem rok ale musiałem wrócić żeby zarobić na resztę. No to wróciliśmy do miasta rodzinnego. 
     Zgadnijcie co się stało po powrocie ? Zostawiła mnie jakiś czas temu ( ponad 7 lat znajomości), ale ja już wiedziałem, że ma kogoś na boku - sprawdziłem to. Wiem kto to jest. Pojechałem do niej pewnej soboty i udawałem, że nie wiem. Zmusiłem ją żeby mi powiedziała czy chce tego związku czy nie. Odpowiedziała to co kiedyś - chce się pobawić życiem, chce odnaleźć siebie. Jak tam jechałem obiecałem sobie, że te resztki honoru tym razem zachowam. Nie płakałem - powiedziałem „ Szanuję twoją decyzję”. Kurwa najbardziej ją zabolało, że ja miałem czelność mieć cyt. „tyle klasy”. Powiedziała oczywiście, że nie zerwie kontaktu, będziemy się widywać etc. - czyli pies ogrodnika. Pojechałem do domu - a ona została tam z przeświadczeniem, że znowu jej się udało, że ja nie wiem, że jestem kurwa jej ukochanym naiwnym, własnym frajerem, niezatapialnym kołem ratunkowym. Dalej bym w tym tkwił bo ona nie miała zamiaru ze mną „już teraz zrywać”. Mieliśmy iść na sylwestra, wspólna wigilia, wyjazd na wakacje w kwietniu itp. Po prostu postawiłem ją pod ścianę - bo już kurwa nie mogłem bardziej brzydzić się sobą. Od tamtego czasu minął już miesiąc i ja czuję, że żyję. Wcześniej te wiele lat temu, jeżeli ktoś by mi taką historię opowiedział to bym kurwa nie uwierzył, że można tak bardzo kogoś kochać kogoś, poświęcać się i  nienawidzić siebie. W każdym razie, pracuje w fajnym miejscu, odkładam na dokończenie studiów, spotykam się z kobietami - różnymi, niektóre mi się nawet podobają. Była próbowała się odzywać ale ja nie odbieram, nie odpisuje, nie interesuję się już jej życiem.
    Czy coś do niej nadal czuję ? Tak. Myślę, że bardzo ją kochałem - czyt. byłem uzależniony. Teraz powoli nabieram kontroli nad swoim życiem - to świetne uczucie po tylu latach. Wiem też, że za jakiś czas zwróci się do mnie po coś więcej ale jak mówiłem tę furtkę którą ona zostawiła uchyloną ja zatrzasnąłem. Kochałem i przegrałem, przyjmuję to. Jaki teraz jestem? Przepracowałem u psychologa traumy z dzieciństwa, dalej pozostałem inteligentny, choć trochę mądrości nabieram, przystojny ponoć bardzo :), wesoły, pogodnie patrzę w przyszłość, asertywny. Poczucie humoru mi zostało. Uczę się, że kobieta ma być „towarzyszką” mojej własnej zajebistej, zaakceptowanej drogi a nie moim przewodnikiem. To jest tylko jakieś 10% - chyba najważniejsze. Jak coś sobie ważnego przypomnę, dodam niżej. Nie żałuje, dużo mnie nauczyło to wszystko. Fajne momenty też były - sporo. Mimo wszystko będę miał o czym potomnym opowiadać. Bracia to najkrócej jak się dało, liczę na szczerość, śmiech, cokolwiek. 

PS: Swoją drogą ten pies - to ze mną został, najlepszy przyjaciel !

 

 

Dodatek 1.

 

Z racji tego, że nie wiem jak edytować post główny, dopiszę tutaj.

Po tym wszystkim co mnie spotkało na własne życzenie jak wspomniałem przepracowałem traumy u psychologa. Moja miłość dołożyła mi nerwicę, ataki paniki w środku nocy, ataki agresji, ataki drgawek - mózg się przeładowywał po prostu. Teraz już tego nie ma na szczęście.

  • Like 4
  • Dzięki 1
  • Smutny 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ty pierwszy nie ty ostatni :) każdy z nas miał historię mniej lub bardziej podobną.

 

Po pierwsze oddziel przeszłość grubą kreską żyj tu i teraz - ciesz się życiem i wyciągnij wnioski ponieważ ona na pewno Ciebie jeszcze zaatakuje.

Rozwijaj się ucz obserwuj ponieważ jak nie ona będą inne, które mogą próbować wykorzystać Cię - przerobiłeś dzieciństwo jesteś pewien? tylko ty znasz odpowiedź

 

Poelcam książkę No More Mr Nice Guy

 

i powodzenia w życiu i dużo siły w obecnej chwili

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze, to nie pisz post pod postem. Napisz do moderacji i poproś, żeby połączyli oba.

 

Po drugie

44 minuty temu, aquarius napisał:

Od tamtego czasu minął już miesiąc i ja czuję, że żyję.

W miesiąc przepracowałeś wszystkie traumy z dzieciństwa? Czy coś źle zrozumiałem? Ludzie ze swoimi traumami walczą po kilka lat i często nie wygrywają.

 

Po trzecie

Nie wiem, jak można wrócić do kobiety, która Cię zdradziła. Ja bym się brzydził trochę.

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, blck.shp napisał:

Nie wiem, jak można wrócić do kobiety, która Cię zdradziła. Ja bym się brzydził trochę.

Zdradziła raz i zrobi to ponownie. Każda zdrada ma być końcem związku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie przepracowałem tego w miesiąc. Fakt, źle to opisałem, niedokładnie. Dużo wcześniej zacząłem terapię, parę miesięcy. To, że się z tym skonfrontowałem a nie unikałem to dało mi bardzo dużo. Może też słowo "przepracowałem" to nadużycie. Doszedłem do takiego momentu, że potrafię z tym żyć. Zaakceptowałem. Tyle to już bardzo dużo.

Co do powrotów po zdradzie to teraz też tak myślę, bardzo w tamtym momencie chciałem wierzyć, że to można przepracować - karmiony pro kobiecą, emocjonalną logiką. Nigdy wtedy nie powiedziałem o tym nikomu a być może popatrzyłbym na to z innej strony. Napiszę do moderacji. Dzięki za odp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Pytonga napisał:

Poelcam książkę No More Mr Nice Guy

 

 

Ta książka jest dostępna gdzieś po Polsku?? W necie są tylko angielskie wydania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Granatowy napisał:

Ta książka jest dostępna gdzieś po Polsku?? W necie są tylko angielskie wydania. 

Posiadam tą książkę w pdf, zaciągnięta z konkurencyjnego forum. Nie wiem tylko czy mogę tu udostępnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygrałeś życie, masz racje, traktuj to jako doświadczenie. Pewnie jesteś przed 30stką więc całe życie przed Tobą. 

Nie obwiniaj się o nic, nie rozmyślaj o niej, żyj dla siebie, ciesz się życiem. Ludzie robią sobie większe świństwa po dłuższym wspólnym pożyciu. Nie masz z nią ślubu, dzieci, wymiksowałeś się z tego "na farcie".

Pamiętaj, porządnie do faceta stracone raz już nigdy nie wróci. 

Witaj bracie w nowym, lepszym życiu. 

 

Życzę powodzenia i sukcesów, a szczęście siedzi w Tobie, odkryj je!

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minutes ago, aquarius said:

Posiadam tą książkę w pdf, zaciągnięta z konkurencyjnego forum. Nie wiem tylko czy mogę tu udostępnić.

raczej nie nie

ale w linku poniżej jest jak ją dostać (wersje polską)

 

http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/10459-no-more-mr-nice-guy-książka-pl/&tab=comments#comment-197572

Edytowane przez Pytonga
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety historia jakich wiele, jednak tym razem z pozytywnym zakończeniem.

Była ona na tyle przewidywalna (zwłazcza od momentu pierwszej zdrady), że gdy ją czytałem (i pewnie nie tylko ja) w głowie rysował mi się scenariusz co będzie dalej.

Oczywiście potwierdził się on w kolejnych pisanych przez Ciebie zdaniach.

Uważam, że naprawdę dużym plusem jest, iż koniec końców zmądrzałeś i nie masz wobec tej kobiety żadnych zobowiązań np. w postaci dziecka czy wspólnego kredytu. 

 

Jesteś w podobnym wieku do mojego i jako niemalże równolatkowi, po takich "doświadczeniach", polecam Ci, abyś w ciągu kilku najbliższych lat, absolutnie nie wchodził w żaden długoterminowy związek z kobietą.

Powodzenia. 

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@aquarius Faktycznie historia jakich tu wiele, dużo rycerstwa było, ale zdaje się, że to za Tobą. Fajnie dla Ciebie, że tu trafiłeś, że wyciągnąłeś wnioski, nauczyłeś się czegoś i obyś w tym miejscu stawał się coraz lepszy

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoja była miała rację. Byłeś mega frajer jak to czytam to aż mnie bierze dobrze, ze w porę się ogarnąłeś. Wykop ja ze swojego życia definitywnie. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Straciłeś u Pani X szacunek, spantofliła Cie jak wielu z nas braci. Ciesz sie bo dostałeś bardzo dobra lekcję życia.

Ja również podobny schemat przeszedłem.

Nie masz dzieci, kredytów itp.

Za rok będzie lepiej :)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakbym czytał coś ze swojego życia. Fakt, że po rozstaniu miesiąc miałem z nią kontakt ale byłem już na tyle świadom iż nie dałem jej szansy powrotu. Urwałem to w samą porę.Było ciężko. Mija pół roku i jest już spokojnie. Wątpię byś po miesiącu już wszystko ogarnął. Te myśli wracają później zaczyna się idealizowanie i to najgorsza pułapka. Urwij to na samym początku i żadnego kontaktu!! Jak się odezwie a pewnie to zrobi by sprawdzić.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ode mnie ukłon i szacunek.

Odebrałeś bolesną lekcję od życia, ale potrafiłeś to też poukładać.

Trochę zazdraszczam, bo mnie zajęło trochę wincyj lat na zrozumienie tego, co się w okół mnie dzieje, w konsekwencji moje straty były dotkliwsze.

Dziękuję za podzielenie się Twoją historią, domyślam się że już samo spisanie musiało być bolesne :(

 

Ps. I propsy za pieseła :D

Edytowane przez Mnemonic
Ps.
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę dużo przeszedłeś po pierwszej zdradzie wiedziałem jak to się rozwinie (raz zdradzi to będzie to robić dalej czemu ? Bo daje to fajne emocje ) Myślę że bracia mają rację dałeś się zpatoflić zrobić z siebie sługe pozwoliłeś na to by pani grała pierwsze skrzypce .

 Życie dało ci tą lekcje wykorzystaj to czego się nauczyłeś i nie popełniaj tych samych błędów w przyszły relacjach (przeczytaj  kobietopedie)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez darbyd
      Witam 
       
      Wpadł mi do głowy pomysł na wykorzystanie kobiecych słabości dla wykorzystania ich dla męskich przyjemności 😏 
      Dlatego potrzebuję waszej pomocy i liczę na wasze doświadczenie. 
      Kobiety jako stworzenia hipergamiczne poszukują lepszych samców najlepiej takich aby pozostałe samice przyjaciółki jej zazdrościły. Przykładem tego jest że chętnie ulegną emocją panom z zachodniej granicy Odry. Jednak czy waszym zdaniem my Polacy też wzbudzamy takie emocje u kobiet za Wschodnią granicą. Jakie macie doświadczenia z samicami z Ukrainy, GruzjI, Armenii lub innych krajów o niskim PKB. 
    • Przez Deleteduser03
      Witam
      Ostatnio czytałem o tym, iż gdy dochodzi do rozwodu i gdy facet był dużo bardziej zamożny od swojej małżonki, to ona może wnioskować o alimenty na siebie. W ramach tzw. obniżenia standardu życia. Czyli dzięki pieniądzom męża, przyzwyczaiła się do wyższego standardu życia. Zatem nie wolno jej go teraz obniżyć. Byłoby "nie fair" gdyby musiała sama zapracować na swój standard życia. Ehh. I tak się zastanawiam.... a co z potrzebami byłego męża. W czasie trwania małżeństwa on dawał zasoby finansowe, ona gotowała, sprzątała, zaspokajała go seksualnie. Jasny klarowny układ. Ale teraz już nie będzie. Jednak on nadal ma jej płacić. To nie jest sprawiedliwe. Skoro ona nadal ma otrzymywać pieniądze, to powinna np. trzy razy w tygodniu wpaść do jego domu: posprzątać, ugotować i zaspokoić seksualnie byłego męża. To by było sprawiedliwe. A tak to on nadal płaci, ale nie ma nic w zamian. Brane są pod uwagę tylko potrzeby kobiety. Facet ma być tylko bankomatem. I to nawet po rozwodzie. I nawet gdy nie było dzieci! Gdzie to równouprawnienie???
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.