Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
verde

Co dalej zrobić ze swoim życiem? (prośba o poradę)

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich, mam nadzieję na waszą pomoc w tym, co mam zrobić dalej ze swoim życiem :)

W tym roku kończę 30 lat. Na przełomie marca i lutego czeka mnie koniec moich studiów zaocznych (ale nie wiadomo, kiedy się obronię), w tym czasem zamierzam też odejść z mojej firmy (pracuję jako operator wózków). Od razu zaznaczę, że studia robię dla tzw. "papierka". Idąc na nie myślałem, że czegoś konkretnego się nauczę. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Przede wszystkim przekonałem się, że rzeczy, które mam na studiach po prostu średnio mnie interesują i teraz muszę je po prostu dociągnąć do końca. O dziwo jest to jeden z najlepszych kierunków na rynku - informatyka i telekomunikacja. Poza dokumentem, który być może uda mi się uzyskać w tym roku, prawdopodobnie nic z tych studiów nie wyniosę.  Ostatni semestr na tych studiach kończy się za kilka tygodni. Potem będę tam dojeżdżał raz na jakiś czas żeby kończyć sprawy z obroną pracy inżynierskiej. W ogóle nie widzę się w tej branży ze względu na brak wiedzy i doświadczenia, a przede wszystkim pasji do tego.

Nie mam partnerki, nie mam żadnych zobowiązań, kredytów, czy wyroków na karku, więc nic mnie w moim regionie nie trzyma. W związku z tym w ciągu 2-3 miesięcy postanowiłem opuścić miejsce w którym obecnie mieszkam. Są to KIELCE, miasto bez perspektyw na lepsze życie i zarobki w mojej obecnej sytuacji. Zamierzam wyjechać na jakiś rok w inne miejsce w Polsce, bo po prostu nie chcę tutaj dłużej mieszkać. Nie lubię tego miejsca i mam z niego wiele negatywnych wspomnień. Poza tym, większe miasto to większe możliwości i perspektywy. Kto wie, być może uda mi się pójść drogą o której nigdy wcześniej nie myślałem. Po kilku miesiącach zdecyduje, czy tam zostać na dłużej. Jeśli mi się nie spodoba, to wyjadę za granicę.

Poniżej macie moje CV, które podzieliłem na 3 screeny. Niektóre nazwy zasłoniłem dla własnych potrzeb. Proszę nie sugerować się posiadaniem przeze mnie świetnego certyfikatu CCNA - to tylko papier, który udało mi się uzyskać, bo po prostu wykułem się egzaminu na pamięć. Dodam może to, że wszystkie kursy i uprawnienia sfinansowałem z własnych środków. I nie zamierzam na tym poprzestać, jak tylko pojawi się okazja na jakiś rozwój i zwiększanie swoich kwalifikacji, to na pewno z niej skorzystam.

https://i.imgur.com/6BnlqiB.png

https://i.imgur.com/aWexzBy.png

https://i.imgur.com/LP63Z0u.png


Miasta o których poważnie myślę to WARSZAWA, KATOWICE, POZNAŃ, WROCŁAW i GDAŃSK. Kolejność nieprzypadkowa.

Prosiłbym o polecenie mi ścieżki jaką mam się udać i przede wszystkim gdzie mam się udać, biorąc pod uwagę moje kwalifikacje i doświadczenie. Dodam może do tego, że jestem osobą ambitną, uczciwą i pracowitą. 


Jeśli temat znajduje się w nieodpowiednim dziale, to proszę moderatorów o jego przeniesienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie doradzę Ci co masz robić bo się nie na tym nie znam, ale sama myśl o wyjeździe i szukaniu lepszego życia i przygód jest bardzo mądra. Jak miasto Cię ogranicza, nudzi i źle kojarzy, to je zmień, zwłaszcza że nie masz długów, księżniczki na karku itd.

 

Powodzenia!

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też nie doradzę odnośnie tego co robić dalej, natomiast popieram wyjazd do innego miasta. Sam tak zrobiłem i robota jest. Nie jest jeszcze wszystko tak jakbym sobie wymarzył oczywiście, ale powoli do przodu :) 

 

Nie posiadanie kredytów, długów, zobowiązań lub jak wspomniał Marek księżnej najwspanialszej powoduje, że w zasadzie możesz podjąć każde ryzyko :) Właściwie nawet nie ma ryzyka, nie możesz stracić nic bo w sumie nic wielkiego nie masz. No, czas najwyżej, ale to już trzeba wliczyć w koszta.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biorąc pod uwagę umiejętności widać rozsądny przesiew, tylko ten Gdańsk trochę nie bardzo (tam bardziej idzie przeładunek, niż magazyny) ;)

 

jl2.jpg

 

Najtańszym kierunkiem jest z pewnością Górny Śląsk, w Warszawie i okolicach ceny są zdecydowanie wyższe. Reszta będzie leżeć gdzieś pośrodku.

 

Więcej nie mam do dodania, i tak będziesz wybierać sam. Powodzenia :)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wyjeżdżaj. W tym mieście najbardziej demotywująca jest władza "nie masz układów należysz do dziadów". Chyba, że uda Ci się rozkręcić coś na własną rękę i to w takim kierunku, że trudno będzie to władzy zawłaszczyć.

 

Wyjeżdżaj. Nawet się nie oglądaj, jeśli nic cię tu nie trzyma. Ja bym wybrał się gdzieś nad morze, ale tylko dlatego, że smog mi strasznie doskwiera w naszej stolicy województwa. 

 

ps. zarejestruj się jako bezrobotny jeśli możesz i weź kasę na przesiedlenie. Zawsze te kilka tyś. wpadnie na urządzenie nowego gniazdka. 

Edytowane przez Piter_1982
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wbijaj na Śląsk, z tego co widzę pracy tu nie brakuje, sam ostatnio dostałem sowitą podwyżkę od szefa, widać dostał sraczki po ostatnich 3 odejściach z firmy a do tego Górny Śląsk fajnie się zmienia i jeszcze będzie zmieniał bo wchodzi w życie ustawa aglomeracyjna. No i blisko od Ciebie a ceny nie takie jak w stolycy.

Edytowane przez jaro670
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykre to iż ze studiów wyniesiesz tylko zepsute powietrze pod pachami. Zwłaszcza po takim kierunku.

Z własnego doświadczenia polecił bym z rok praktyki w wyuczonym zawodzie w celu utwardzenia materiału.

POZNAŃ, WROCŁAW i GDAŃSK w te miasta kierunek z racji mentalności społecznej i czystości powietrza.

Niestety  WARSZAWA to "słoikowo" możesz się nie odnaleźć mentalnie po za tym drogo jak na start(ekonomia życia).

 

Pomyśl nad prawkiem  typu "C" + zestaw uprawnień, który masz pozwoli ci startować w większości płaszczyzn z dziedziny "budowlanki ".

"Inteligentne domy" to chyba wszystko cuzamen do kupy co Robiłeś i uczyłeś się do tej pory.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, verde napisał:

Od razu zaznaczę, że studia robię dla tzw. "papierka". Idąc na nie myślałem, że czegoś konkretnego się nauczę. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Przede wszystkim przekonałem się, że rzeczy, które mam na studiach po prostu średnio mnie interesują i teraz muszę je po prostu dociągnąć do końca. O dziwo jest to jeden z najlepszych kierunków na rynku - informatyka i telekomunikacja.

CZYLI  skończysz studia informatyczne i nie chcesz pracować w zawodzie wtf ?

Sam zamierzam zmienić kierunek i strace rok bo mój mi nie odpowiada żle wybrałem i z wielu względów muszę zmienić.

Ja na twoim miejscu dokończył bym studia i szukał pracy w zawodzie masz najwięcej ofert pracy możesz przebierać w ofertach nie to co inne kierunki :unsure:.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, ZielonaKoniczyna napisał:

CZYLI  skończysz studia informatyczne i nie chcesz pracować w zawodzie wtf ?

Sam zamierzam zmienić kierunek i strace rok bo mój mi nie odpowiada żle wybrałem i z wielu względów muszę zmienić.

Ja na twoim miejscu dokończył bym studia i szukał pracy w zawodzie masz najwięcej ofert pracy możesz przebierać w ofertach nie to co inne kierunki :unsure:.

 

W tej branży nikt nie spojrzy na papierek jeśli nie masz wiedzy i umiejętności.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A po co się męczyć w czymś co go nie interesuje? Z drugiej strony dyplom warto mieć.

 

Zresztą autor podejrzewam świetnie to rozumie, skoro w tym wieku włożył wysiłek w skończenie studiów. To jak ze zdrowiem. To że będziesz zdrowy nie oznacza, że będziesz dobrze zarabiał, ale jak jesteś kaleką to jednak trudniej o satysfakcjonujące zajęcie. 

  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Piter_1982 napisał:

 

ps. zarejestruj się jako bezrobotny jeśli możesz i weź kasę na przesiedlenie. Zawsze te kilka tyś. wpadnie na urządzenie nowego gniazdka. 

Orientujesz się, czy jest to jeszcze dostępne? W internecie na ten temat są informacje z 2015 roku. Pisałem do mojego PUP-u, ale jak dotąd bez odzewu.

17 godzin temu, Tornado napisał:

Przykre to iż ze studiów wyniesiesz tylko zepsute powietrze pod pachami. Zwłaszcza po takim kierunku.

Z własnego doświadczenia polecił bym z rok praktyki w wyuczonym zawodzie w celu utwardzenia materiału.

POZNAŃ, WROCŁAW i GDAŃSK w te miasta kierunek z racji mentalności społecznej i czystości powietrza.

Niestety  WARSZAWA to "słoikowo" możesz się nie odnaleźć mentalnie po za tym drogo jak na start(ekonomia życia).

 

Pomyśl nad prawkiem  typu "C" + zestaw uprawnień, który masz pozwoli ci startować w większości płaszczyzn z dziedziny "budowlanki ".

"Inteligentne domy" to chyba wszystko cuzamen do kupy co Robiłeś i uczyłeś się do tej pory.

 

Nie jest powiedziane, że porzucę kierunek, który kończę. Będę rozglądał się za różnymi możliwościami.

Dlaczego mam się nie odnaleźć mentalnie w Warszawie? To nie jest mój pierwszy wyjazd i zmiana miejsca zamieszkania. Mieszkałem już w kilku europejskich krajach jakiś czas, a także na Dolnym i Górnym Śląsku. Nie widzę powodu, dla którego miałbym w Warszawie nie dać rady.

Prawko C raczej nie jest dla mnie. Żeby jeździć takim samochodem, trzeba mieć jakieś pojęcie o motoryzacji. Ja jeżdżę co jakiś czas osobówką, ale nigdy nie miałem żadnego samochodu. Przeskok od razu na C, to rzucenie na zbyt głęboką wodę.

17 godzin temu, ZielonaKoniczyna napisał:

CZYLI  skończysz studia informatyczne i nie chcesz pracować w zawodzie wtf ?

Sam zamierzam zmienić kierunek i strace rok bo mój mi nie odpowiada żle wybrałem i z wielu względów muszę zmienić.

Ja na twoim miejscu dokończył bym studia i szukał pracy w zawodzie masz najwięcej ofert pracy możesz przebierać w ofertach nie to co inne kierunki :unsure:.

 

A gdzie napisałem, że nie zamierzam kończyć studiów? Dokończenie studiów jest dla mnie priorytetem, chociaż wiem, że będzie ciężko z moim ignoranctwem informatycznym. Tak jak napisał Gardevili - żeby coś zacząć trzeba mieć jakiekolwiek pojęcie. A ja mam pojęcie jak standardowy facet z moim wieku. Studia mi nic nie dały jak dotąd poza stresem. Nie wykluczam, że będę czegoś szukał w tym kierunku, ale jak na razie wolałbym się zająć tym, o czym mam pojęcie. To kluczowe w jak najszybszym znalezieniu pracy. A @Piter_1982 ma rację. Nie zamierzam robić niczego na siłę, nawet kosztem dużo większych zarobków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdańsk chyba trochę za daleko. W końcu stanęło u mnie między Warszawą a Katowicami. Patrzyłem ceny wynajmu kawalerek w okolicach i wcale nie są aż tak wysokie jak mi się wydawało. Oczywiście mówię tutaj o dalszych dzielnicach Warszawy, nie Centrum. Jeszcze jakby się wypowiedział ktoś, kto pracuje w branży logistycznej i powiedział mi, w jakich okolicach jest najwięcej tego typu firm, to byłoby fajnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na przesiedlenie kasa jest do 35 roku życia czy do 30, tak na 90%, cos mi babka w PUPie mówiła. Wiem ze siejesz nie łapie... Nie pisz tylko umów się na wizytę w PUP!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do 30 na pewno, ale wątpię, że aż do 35. Przydałaby mi się ta kasa, ale z drugiej strony tam jest taki wymóg, że chyba około 6-8 miesięcy trzeba wytrzymać w jednej pracy. A co, jeśli popracowałbym gdzieś tydzień i byłaby straszna lipa? Nie wiem jak dokładnie te przepisy działają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Może i bym dostał bon na zasiedlenie, gdyby nie Polska biurokracja. Trzeba być zarejestrowanym w Urzędzie Pracy przez dwa miesiące. Oni w tym czasie szukają ci pracy (nie ważne, że za grosze). Jest pewnie tak, że musisz przyjmować najbardziej kiepskie oferty, bo inaczej o szansach na bon możesz zapomnieć. Po tym okresie jak ci nie znajdą pracy, to wtedy dopiero jest możliwość otrzymania bonu. Także to by było na tyle, jeśli chodzi o pomoc urzędników. Jak to się mówi "Byłem w PUP-ie i gówno załatwiłem".


Sorry za drugi post pod rząd, można dokleić.

Edytowane przez verde

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Ella F.
      Pomyślałam w nawiązaniu do jakie macie zaplecze duchowe , ja ostatnio odkrywam różne na youtubie i gdy sluchałam wskoczył mi taki człowiek , ksiądz który prowadzi takie internetowe filmiki. Krótkie i ciekawe o samorozwoju .Langusta na palmiei szusta rano. Sama od tematów kościelnych jestem daleka ale spodobały mi sie jego audycje  postów . Nie chcę mi się wkleić filmik                           min. @deomi
    • Przez Ksanti
      Ostatnio zacząłem się nad tym zastanawiać i... jestem nieco zaniepokojony.
       
      a zresztą (źródło):
      https://www.runners-world.pl/zdrowie/Czy-siedzenie-jest-grozne-jak-palenie,5136,1
       
      "Trudno byłoby wymienić miejsca, gdzie usiąść nie można. Poza zatłoczonym tramwajem, niemal zawsze mamy tak możliwość. I chętnie z niej korzystamy. Mimo uszu puszczamy informacje, że szkodzimy sobie, przemieszczając się autami, przykuwając do biurek i przesiadując przed telewizorem.
      Udowodniono, że czas spędzony za kółkiem, nad klawiaturą lub na kanapie ma związek ze zwiększonym ryzykiem chorób serca, cukrzycą, nowotworami i depresją. Siedzenie, jak nikotyna, uzależnia, niszczy zdrowie i skraca życie. "Dobrze, że jestem biegaczem" – myślisz sobie. Do tej pory nie przejmowałeś się skutkami siedzącego trybu życia, bo przecież jesteś osobą aktywną jak mało kto.
      Niestety, okazuje się, że nawet maraton na koncie nie zniweluje zgubnych skutków siedzenia. Coraz więcej badań wskazuje, że ludzie przykuci godzinami do krzesła, nawet jeśli po godzinach są aktywni, umierają wcześniej niż osoby siedzące mniej.
      Na kanapie siedzi biegacz
      Do niedawna, jeśli ćwiczyło się 60 lub więcej minut dziennie, można było się zaliczyć do grona osób aktywnych. Dziś to za mało. Badacze coraz częściej zauważają powszechny problem, jakim jest nadmierna ilość czasu spędzanego w ciągu doby na siedząco.
      O ile samo siedzenie nie jest niczym złym, o tyle skutki nadużywania bezruchu prowadzą do wielu chorób i skracają życie. I to, niestety, nawet jeśli między przesiadką z krzesła za służbowym biurkiem na domową kanapę przed telewizorem pokonujesz w tygodniu dziesiątki kilometrów biegiem. Podobnie jak żaden dystans nie wymaże z organizmu efektów wypalenia iluś tam paczek papierosów.
      Okazuje się, że mimo czasu przeznaczonego na regularne treningi, ludzie aktywni spędzają na siedząco tyle samo godzin, co ich niećwiczący znajomi. Z badań opublikowanych w 2012 r. przez "International Journal of Behavioral Nutrition and Physical Activity" wynika, że ludzie spędzają średnio 64 godziny siedząc, 28 stojąc, a 11 przemieszczając się (chodząc, nie biegając). Bez względu na to, czy ćwiczą przez zalecane 150 minut tygodniowo, czy nie. To oznacza 9 godzin siedzenia każdego dnia, bez względu na pozostałą aktywność.
      "Byliśmy bardzo zaskoczeni, że nawet najwyższy poziom aktywności nie miał wpływu na zmniejszenie czasu spędzanego na siedząco" – mówi dr Marc Hamilton, autor badań. Okazuje się, że osoby uprawiające sport, poza regularnymi treningami, rzadko starają się znaleźć czas na ruch. Badania zaprezentowane w 2013 r. przez American College of Sports Medicine na Illinois State University pokazują, że ludzie są ogólnie o około jedną trzecią mniej aktywni w ciągu dnia, gdy robią trening, niż w ciągu doby bez biegania czy siłowni.
      Być może wydaje im się, że przed godzinę dość się poruszali jak na jeden dzień. Eksperci twierdzą jednak, że przeciętny człowiek nie biega, nie chodzi ani nie stoi na co dzień wystarczająco długo, by zniwelować skutki 8 czy 10 godzin siedzenia.
          "Być może biegacze lepiej niż osoby nieaktywne tolerują długie siedzenie, ale może to dawać im fałszywe poczucie bezpieczeństwa – ostrzega dr Zbigniew Jóźwiak z Zakładu Fizjologii Pracy i Ergonomii Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi. – Bez przyzwoitego stanowiska pracy nawet bieganie w wolnym czasie na niewiele się zda. Przesiadywanie z kręgosłupem wygiętym w pałąk przy stole obiadowym albo z laptopem na kolanach, by potem dobijać go, biegając po twardej nawierzchni, mija się z celem. Najbardziej wskazany jest rozsądek i umiar" – dodaje nasz ekspert.
      Jak na tureckim kazaniu
      Unieruchomienie mięśni, spowodowane przez długie spoczywanie na "czterech literach", spowalnia krążenie. Metabolizm zwalnia: zużywasz mniej cukrów i tłuszczów, a to zwiększa ryzyko powstania chorób serca i cukrzycy. Naukowcy przebadali 3757 kobiet i zaobserwowali, że za każde przesiedziane przez nie w pracy 2 godziny ich ryzyko zachorowania na cukrzycę wzrastało aż o 7%. A przecież większość ludzi siedzi (nawet tylko służbowo) minimum 8 godzin.
      "American Journal of Epidemiology" opublikował równie zatrważające wyniki badań. Według nich mężczyźni, którzy siedzą ponad 6 godzin dziennie, narażeni są na zwiększone o 18% ryzyko śmierci z powodu chorób serca, a o 7,8% bardziej zagraża im cukrzyca w porównaniu do facetów siedzących mniej niż 3 godziny dziennie.
      Jak od tego uciec? Bieganie po pracy to za mało – musisz ruszać się również za biurkiem. Prowadzone przed 12 lat na ponad 17 000 Kanadyjczykach badania pokazały, że im więcej czasu osoby spędzały siedząc, tym wcześniej umierały – nie zależnie od wieku, wagi czy tego, ile ćwiczyły.
      Nauka wbija w fotel
      Udowodniono też, że tkwiąc godzinami w miejscu, zwiększamy szanse zachorowania na nowotwory piersi, jelit, płuc i prostaty. Do tego im dłużej siedzisz, tym bardziej rośnie to ryzyko. Jeżeli te dane jeszcze nie spowodowały u Ciebie spadku nastroju, posiedź dłużej, a na pewno tak się stanie.
      W 2013 roku przebadano bowiem 30 tysięcy kobiet i na tej podstawie udowodniono, że te przesiadujące dziennie ponad 9 godzin były bardziej podatne na stany depresyjne niż te, które siedziały do 6 godzin. Mniej ruchu oznacza mniej hormonów szczęścia docierających do mózgu. I jak? Po tych wszystkich doniesieniach nabierasz dystansu do krzesła? To dobrze, bo im częściej się od niego oderwiesz, tym lepiej dla Twojego ciała i umysłu."
       
       
       
       
      Teraz pytanie do was. Czy coś z tym robicie? No i ile średnio spędzacie czasu dziennie przy kompie lub choćby siedząc?
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×