Jump to content

Recommended Posts

Przy ciszy medialnej odbywa się właśnie próba dokonania historycznego wejścia zimą na K2. Drugiej najwyższej a pierwszej pod względem trudności wejścia góry na świecie. W ekipie są najlepsi polscy himalaiści. Jeśli się uda, zostanie zapisane wielka karta himalaizmu. Dla zainteresowanych tematem polecam poniższy artykuł:

 

http://www.przegladsportowy.pl/magazyn-przegladu-sportowego,ludzie-z-lodu-zimowa-wyprawa-na-k2-reportaz-,artykul,841098,1,13283.html

 

Na bieżąco można śledzić też relacje z wyprawy na facebooku. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
  • Replies 63
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Przy ciszy medialnej odbywa się właśnie próba dokonania historycznego wejścia zimą na K2. Drugiej najwyższej a pierwszej pod względem trudności wejścia góry na świecie. W ekipie są najlepsi polscy him

Ale czujesz różnicę, że żołnierz, policjant czy strażak ryzykują życie w służbie publicznej? Że będą dla ciebie strzelać się z wrogiem na granicy, że przyjadą ryzykować życiem w momencie jak będziesz

Życie w Polsce to jest życie na krawędzi, widocznie oni nie musieli łazić po Polskim gzymsie.... Szukali nowego....

Bardzo im kibicuję. Jeżeli im się uda przejdą do historii ludzkości sławiąc PL :)

Pamiętam jazgot medialny gdy do ekipy nie wybrali żadnej kobiety. Cała burza w tym temacie skończyła się gdy fachowcy (w tym starsze doświadczone alpinistki) stwierdzili, że ich zdaniem obecnie nie ma alpinistek, które doświadczeniem i umiejętnościami dorównywałyby osobom wybranym do ekspedycji. Mimo wszystko środowisko wspinaczy i alpinistów ma świadomość jak niebezpieczny to może być sport.

Link to post
Share on other sites

@Conrad Akcja z helikopterem jest na Nanga Parbat, to nie wyprawa na K2. Warunki są nieprzewidywalne i choćbyś był niewiadomo jakim profesjonalistą to możesz zginąć.
Osobiście do wejścia na K2 podchodzę sceptycznie - Wielicki stwierdził, że głównym celem jest wrócenie całym składem do domu, w związku z wydarzeniami na Broad Peak.

Edited by Sman
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Sman napisał:

Akcja z helikopterem jest na Nanga Parbat, to nie wyprawa na K2.
Do wej

Ja pierdole, faktycznie, ale pomyłka! W linii prostej 188km różnicy ;-p  Do tego chłopaki z ekipy K2 chcą im pomóc.

Link to post
Share on other sites

Uważam, że to jest trochę bez sensu. Jak już wszystkie szczyty zostaną zdobyte zimą to można by wprowadzić zdobywanie szczytów idąc tyłem w lecie. Później, idąc tyłem w zimie, itd.

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Sensownie było by gdyby zasiedli z browarem przed telewizorem, a ich największym zdobytym szczytem byłoby poniemieckie auto - lepsze niż sąsiada? :) Szczyty są już dawno zdobyte, ale prowadzą na nie rozmaite trasy o różnym stopniu trudności i to jest pole do popisu jeszcze na bardzo długie lata.

Edited by Jebak Leśny
Link to post
Share on other sites

Straszna lipa. Jestem sercem z nimi i trzymam kciuki za bezpieczny powrót.

Z drugiej strony, to co robią jest poj*bane na maksa. Nikt nic nie zyska poprzez to, że ktoś gdzieś wejdzie zimą. Nauka nie pójdzie do przodu ani o krok.

Można prowadzić aktywne życie na tysiące sposobów, które nie narażają niczyjego życia. Rozumiem, ktoś nurkuje, jeb, zginie. Ktoś się zabije skacząc ze spadochronem. Jego sprawa. 

Ale teraz odpalam fejsa i widzę dramatyczne apele, bo oni są w skale na lodzie a helikopeter nie chce lecieć bo potrzebuje tysięcy dolarów. Teraz. Zaraz. Który to już raz?

 

Dla mnie granice przesuwa Wim Hof, który pokazuje, że umysł może kontrolować układ autonomiczny. Są badania, jest podpięty pod aparaturę. Proszę bardzo. Pokazane. Wielkie Wow. Faktycznie. 

 

Skoro potępiamy doping w sporcie, bo ryzykowny to potępiajmy też bezsensowne ryzykowanie życia, skoro to życie to jest takie cenne. Potępiajmy, by nie znaleźli się naśladowcy. Bo jak oni wejdą zimą, to co będzie kolejne? Wejście zimą ale trudniejszym wariantem? I tak dalej i tak dalej.

 

Chcesz się zajebać - rób to po cichu. Jeszcze kilka takich akcji i każdą zapowiedź kolejnej wyprawy będę traktował jako dramatyczne wołanie o pomoc ;D  

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Oficjalny komunikat z facebooka ekspedycji na K2:

 

"Wczoraj w godzinach nocnych otrzymaliśmy informację z Francji. Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz utknęli na wysokości ok. 7.400 m pod kopułą szczytową Nanga Parbat. Po nocy spędzonej na tej wysokości, podjęli próbę zejścia niżej.

Wiadomość sprzed chwili, otrzymana z Francji: Na chwilę obecną znajdują się nadal na wysokości ok. 7.400 m w oczekiwaniu na pomoc.

Zorganizowana została akcja ratunkowa koordynowana przez Ambasady Francji i Polski. W zespole koordynującym jest również Robert Szymczak - lekarz wysokogórski, himalaista. Baza pod K2 została powiadomiona o zaistniałej sytuacji. Podjęta została decyzja: 4 Himalaistów wyprawy (wyposażonych w sprzęt ratowniczy oraz tlen) oczekuje na informacje w sprawie helikoptera (możliwości przelotu), aby ruszyć z bazy pod K2 na akcję ratunkową pod Nanga Parbat."

 

Godzinę temu, Conrad napisał:

Ja pierdole, faktycznie, ale pomyłka! W linii prostej 188km różnicy ;-p  Do tego chłopaki z ekipy K2 chcą im pomóc.

Podobno ekipa z K2 jest jedyną w terenie technicznie i fizycznie zdolną realnie pójść im z ratunkiem. Stąd te apele o helikopter dla nich. Wyprawa na Nanga Parbat to zupełnie inna wyprawa, stąd te zamieszanie. Ekipa z K2 tak na prawdę w ogóle nie miał obowiązków starać się im pomóc, tylko na tym tracą i zmniejszają szanse swojej wyprawy. Mimo to chcą pomóc.  

 

25 minut temu, KurtStudent napisał:

Z drugiej strony, to co robią jest poj*bane na maksa. Nikt nic nie zyska poprzez to, że ktoś gdzieś wejdzie zimą. Nauka nie pójdzie do przodu ani o krok.

Tak samo jak nie popycha nauki w większym stopniu żeglarstwo, paralotniarstwo, skoki na spadochronie itp. Wszystkie te sporty są bezsensowne?? Czy ktoś coś zyskał, że Aleksander Doba przepłynął samotnie Atlantyk w kajaku?? Ty nic. On poczucie, że zrobił coś niemożliwego i założę się, że dla niego to bezcenne. 

25 minut temu, KurtStudent napisał:

Skoro potępiamy doping w sporcie, bo ryzykowny to potępiajmy też bezsensowne ryzykowanie życia, skoro to życie to jest takie cenne. Potępiajmy, by nie znaleźli się naśladowcy. Bo jak oni wejdą zimą, to co będzie kolejne? Wejście zimą ale trudniejszym wariantem? I tak dalej i tak dalej.

 

 Porównanie z dupy. Doping to oszustwo. Tak samo jak granie znaczonymi kartami w pokerze. Gra kilka osób na różnych zasadach i ktoś sobie ułatwia rywalizację. Co do tego ma himalaizm?? A co do naśladowców, to ludzie maja swój mózg i jak chcą zginąć to droga wolna. Zorganizować wyprawę na taką górę nie jest tak tanio i pierwszy lepszy mietek spod sklepu w myśl zasady "co?? ja nie dam rady, potrzymaj mi piwo" na żadną górę nie wejdzie. Ekipa na K2 to elita tego sportu. Patrząc na ich biografie praktycznie całe życie się do tego przygotowywali. Mimo to mają pełną świadomość, że mogą zginąć. Mimo to, chcą zaryzykować nawet własne życie. W świecie gdzie ogromna cześć mężczyzn nie ma żadnej pasji ( o kobietach nawet nie wspominam), albo ich pasją jest piątkowe uchlanie się z kolegami taka postawa może być faktycznie niezrozumiała i wydawać się niczym więcej jak głupotą. Założę się jednak, że dla nich to są najpiękniejsze chwile ich życia.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, KurtStudent napisał:

Nikt nic nie zyska poprzez to, że ktoś gdzieś wejdzie zimą. Nauka nie pójdzie do przodu ani o krok.

A ja się w ciemno założę, że pewnie wiele rozwiązań, które zostały wymyślone przez himalaistów i tym podobnych świrów zostały następnie wprowadzone do turystyki górskiej, dzięki czemu można bezpiecznie i wygodnie zwiedzać góry. Pewnie jakieś wynalazki i patenty miały wpływ na inne dziedziny życia, jak np budowlanka wysokościowa (systemy zabezpieczeń itd) albo rozwój ubrań/butów, co można wykorzystać w ogromnie różnych prac począwszy od wojska poprzez marynarzy na morzu. 

 

Gdyby nie tacy ludzie, którzy chcą łamać zasady i przekraczać bariery dalej byśmy się bali wyjść z jaskini... 

Edited by radeq
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Najbardziej mnie wkurwia, że mimo wykupienia ubezpieczenia co powinno być gwarancją opłacenia ewentualnej akcji ratunkowej to jakieś mendy z ubezpieczalni przeciągają przelew kasy, jak by to była stłuczka na wiejskiej drodze.Przecież dla tych ludzi każda godzina w plecy to bliżej śmierci, a i muszą teraz żebrać o to co im się należy jak psu buda bo za to zapłacili!.

Powsadzał bym do mamra takich skurwieli.

Druga sprawa to sama lokalizacja takich szczytów zwykle w jakiś totalnie zabiedzonych krajach.Liczenie na rzetelną pomoc miejscowych władz na takim zadupiu świata to już jest ryzyko i bohaterstwo same w sobie  :)

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Granatowy napisał:

Mimo to, chcą zaryzykować nawet własne życie.

NAWET własne? Bo póki co, to ryzykują oprócz swojego życia także życie całej ekipy ratunkowej która teraz tam musi zapier... wzięta w moralnego szacha. 

 

Z całych sił trzymam za nich kciuki i wysyłam mikrodżule ciepła do tego namiotu na minus 60. 

 

4 godziny temu, Granatowy napisał:

Zorganizować wyprawę na taką górę nie jest tak tanio i pierwszy lepszy mietek spod sklepu w myśl zasady "co?? ja nie dam rady, potrzymaj mi piwo" na żadną górę nie wejdzie.

 

Mietka będą TOPRowcy sciągać gdy będzie robił pierwsze zimowe przejście Orlej Perci w adidasach z asekuracją z reklamówki z Biedronki.

W sumie czekam na pierwszego patologicznego jutjubera - taternika właśnie w stylu "główna grań Tatr z piwem w ręce" itd. 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Polecam książkę "Wszystko za Everest" Jona Krakauera - Genialna i niesamowicie wciągajaca.Lepiej nie zaczynajcie wieczorem , jeżeli musicie rano wstawać.Pożyczyłem kumplowi i rano jego ldziewczyna mała do mnie pretensje że musiała spać do rana przy włączonej lampce.

Poza tym "Mój pionowy świat" -Jerzy Kukuczka

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Dopóki robią to za pieniądze swoje i sponsorów nic mi do tego.

Dobrze, że w Polsce nie mamy takich szczytów bo GOPR wystarczająco wydaje kasę na ratowanie chojraków u nas. 

Swoją drogą takie wyprawy to kukułcze jajo dla danego regionu.

 

Wiadomo  trzeba  ratować  ale niech  później płacą  za akcję.

Link to post
Share on other sites

Specjalnie dla Loży Samców, sprawę komentuje Reinhold Messner : 

 

"Odkrycia na Mount Evereście nie mają dla ludzkości znaczenia. Czy ktoś tam stanie, czy nie, to nic nie zmieni. (…) Zdobywanie szczytów nie ma sensu, przyznaję to."

Link to post
Share on other sites

Tu trochę inne podejście do tematu. "Dla geologów minerały z wierzchołka, dla lekarzy badanie granic ludzkiej wydolności, ale przede wszystkim dla przygody, która ożywia ducha człowieczeństwa"  -George Mallory.

Edited by Baca1980
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@KurtStudent I tak i nie. Wg mnie, bez takich wypraw nadal chodzilibyśmy w sandałach w góry i sprzęt, którego używamy nie byłby tak zaawansowany jak jest. Druga strona medalu to to, że któraś z rzędu wyprawa w to samo miejsce nie przyniesie już zbyt wiele. Używają sprzętu, który został wymyślony i opracowany wcześniej, ale (ALE!) zawsze jest możliwość, że wpadną na jakiś nowy pomysł. Zawsze można jeszcze coś dopracować, udoskonalić. 

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, KurtStudent napisał:

"Odkrycia na Mount Evereście nie mają dla ludzkości znaczenia. Czy ktoś tam stanie, czy nie, to nic nie zmieni. (…) Zdobywanie szczytów nie ma sensu, przyznaję to."

Ja podziwiam ludzi ryzykujących w imię pasji własne życie, testujących granice własnej wytrzymałości. Jest w tym klasyczny męski romantyzm. Jedno co mnie tylko uwiera w takich historiach, to fakt że niejednokrotnie idą nieprzygotowani, nieopłaceni, a później trzeba ich ratować w oparciu o państwowe pieniądze. Jeśli wiem że mogę zginąć albo utknąć w obcym kraju, to nie sensowniej zrobić zrzutkę na wyprawę uwzględniającą pełne ubezpieczenie? Jeśli ktoś jest ryzykantem i chce manifestować własną zaradność, to czy elementem tej zaradności nie jest zabezpieczenie się na każdą okazję, tak by w pewnym momencie nie musiała ruszać cała machina medialna wzywająca do udzielenia pomocy?

 

Inna sprawa, że jeśli wiedziałbym, że mam podobne hobby, to nigdy nie decydowałbym się na rodzinę i dzieci. Albo robię to co lubię na maksa i w efekcie żyję lub ewentualnie ginę samotnie, nie obciążając moją śmiercią nikogo poza mną samym, albo zawieszam pasję w momencie gdy jestem odpowiedzialny za rodzinę/dzieci, które powołałem do istnienia.

 

Życie dzieci bywa wystarczająco trudne i w pełnych rodzinach, by skazywać je dodatkowo na potencjalny los sierot. A jeśli ryzykujesz własnym życiem mając dzieci, to równocześnie ryzykujesz ich przyszłym losem.

Edited by Mr.Meursault
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Mr.Meursault napisał:

Inna sprawa, że jeśli wiedziałbym, że mam podobne hobby, to nigdy nie decydowałbym się na rodzinę i dzieci. Albo robię to co lubię na maksa i w efekcie żyję lub ewentualnie ginę samotnie, nie obciążając moją śmiercią nikogo poza mną samym, albo zawieszam pasję w momencie gdy jestem odpowiedzialny za rodzinę/dzieci, które powołałem do istnienia.

 

Życie dzieci bywa wystarczająco trudne i w pełnych rodzinach, by skazywać je dodatkowo na potencjalny los sierot.

Co za pitolenie... śmierdzi białorycerzem z daleka.Czyli jak ktoś nie jest uległym ciepłym misiem który totalnie poświęca swoje życie dla księżniczki i dzieciaka to już powinien klepać konia w samotności i głaskać dzieci sąsiadów?

Wszystko da się połączyć tylko trzeba ruszyć łbem i przestać trzymać się myślowych schematów rodem z "Przyjaciółki" czy innej kafeterii.Kobiety które z nimi są wiedzą z kim są, dlaczego i jak to się może skończyć.One nie chcą męża pizdusia, zrozum to.Dzieci nawet jak zostaną sierotami to i tak lepiej skończą i będą bardziej dumne ze "starego" niż w typowej rodzince zwykle bywa.Baba też żył se nie potnie, przeskoczy na innego co im przecież z łatwością przychodzi.

Strażak czy żołnierz bywający na misjach też powinni zostać eunuchami bo ich szlak może trafić znienacka?

19 minut temu, Mr.Meursault napisał:

nieopłaceni, a później trzeba ich ratować w oparciu o państwowe pieniądze.

Jakie nieopłacenie, jakie państwowe pieniądze? Czytaj o co chodzi niż zaczniesz jęczeć.Oni mają ubezpieczenie, chodzi o to że ta kasa jest potrzebna na teraz, a ubezpieczyciel bez swojej procedury kasy łatwo i szybko nie wypuści.

 

 

Link to post
Share on other sites

 

18 minut temu, Jebak Leśny napisał:

Czyli jak ktoś nie jest uległym ciepłym misiem który totalnie poświęca swoje życie dla księżniczki i dzieciaka to już powinien klepać konia w samotności i głaskać dzieci sąsiadów?

Doprowadzasz do absurdu to co powiedziałem, ale nic nie szkodzi.

 

Mówię tutaj o odpowiedzialności - albo się bawisz w ryzykanta w imię hobby albo się bawisz w ojca. Odpowiedzialny mężczyzna ma ten luksus, że może wybierać co mu bardziej leży. Zdominowany pantoflarz nie może, tak samo jak uzależniony. A nie o pantoflarzach ani nałogowcach mówię, lecz o ludziach mających kontrolę nad własnym życiem. Trupowi wszystko jedno co się stanie z dziećmi po tym gdy zszedł w efekcie własnej pasji, ale jeśli żywemu podobnie obojętne, to już mamy problem. W pewnym momencie zwyczajnie trzeba zadecydować co stanowi w życiu priorytet, bo konsekwencje pewnych czynów nie znikną.

18 minut temu, Jebak Leśny napisał:

Strażak czy żołnierz bywający na misjach też powinni zostać eunuchami bo ich szlak może trafić znienacka?

Nie widzisz istotniejszej różnicy pomiędzy pracą zawodową a hobby?

 

To patrz inny przykład: hazardzista który przepieprza całą wypłatę na grę w kasynie, zamiast utrzymać za to rodzinę, którą sobie sprawił. Też bohater samorealizacji, cnotliwy ryzykant? Też trzeba klaskać gdy wstaje od stołu spłukany, bo cóż za wyczyn się dokonał? A że od jutra będą całą rodzinką wybierać ze śmietników, kogo to obchodzi, dziś to król życia.

18 minut temu, Jebak Leśny napisał:

śmierdzi białorycerzem z daleka

Białorycerz dobry na wszystko, a najlepiej na różnicę poglądów, bo nic tak nie uspokaja jak etykietka.

Edited by Mr.Meursault
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Mr.Meursault napisał:

W pewnym momencie zwyczajnie trzeba zadecydować co stanowi w życiu priorytet.

Nic nie trzeba, czego tego typu ludzie są najlepszym przykładem.Jest masa ludzi którzy dla rodziny porzucili zainteresowania i to co kochali bo im wmówiono, że tak trzeba i wypada.Myślisz, że są szczęśliwi? to niemożliwe.Dzieci w końcu odejdą na swoje, żoncia stanie się brzęczącym utrapieniem, a ty zostaniesz z ręką w nocniku i życiem które spuściłeś w kiblu.Powodzenia.

 

10 minut temu, Mr.Meursault napisał:

ie widzisz różnicy pomiędzy pracą zawodową a hobby?

Jaka to różnica skoro oni nie dość, że uprawiają hobby to jeszcze trzepią na tym kasę? Dobrzy alpiniści wygodnie żyją z całej otoczki tego co robią, ale widzę że znowu wypowiadasz się o rzeczach bez pojęcia.

 

 

14 minut temu, Mr.Meursault napisał:

o patrz inny przykład: hazardzista który przepieprza całą wypłatę na grę w kasynie, zamiast utrzymać za to rodzinę, którą sobie sprawił. Też bohater?

Nie, to jest chory człowiek.

 

15 minut temu, Mr.Meursault napisał:

Białorycerz dobry na wszystko, a najlepiej na różnicę poglądów, bo nic tak nie uspokaja jak etykietka.

Po prostu przedstawiasz tu typową postawę takowego.Jak czytasz forum to już powinieneś wiedzieć, że stawianie czyjegoś komfortu czy szczęścia ponad swoim to głupota której efekty boleśnie się odbijają po latach.

Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.