Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pandorum

Dystans emocjonalny na skutek popełnionych błędów

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, sprawa ma się następująco.

Początki relacji z moją wybranką były bardzo obiecujące - bardzo zbliżone gusta, poglądy, preferencje, charaktery etc. Nie, nie okłamuję samego siebie - spotykam się i utrzymuję kontakt na tej płaszczyźnie z wieloma kobietami i póki z żądną nie będzie stałej relacji, nie ograniczam się specjalnie co do ilości, choć kryteria mam wygórowane.

Rozmawiało się absolutnie świetnie.

Niestety przez moją głupotę kilka razy przesadziłem z droczeniem się i ją wkurzyłem, kilka razy pokazałem się jako 'needy' i odwaliłem akcje, które miały na celu spędzenie więcej czasu, a ostatecznie wyszło na to, że jestem debilem, nieogarem i generalnie zj***m, choć jednocześnie inne aspekty jak rozmowa, gierki, żarty i dystans do siebie oraz luz wychodziły mi naprawdę bardzo dobrze.

Zabierałem ją na ciekawe randki i wszystko byłoby idealnie, gdyby nie różne potknięcia, których dokonywałem. Były na tyle silne, że gdyby nie tak duże spasowanie i zbieżność, wszystko zakończyłoby się znacznie szybciej.

 

Niestety miarka się przebrała, a ja przez swoją głupotę pojechałem grubo po bandzie.

W efekcie kontakt osłabł i obecnie jesteśmy w stadium 'nie było tej chemii, potrzebuję dystansu by móc to wszystko poważnie przemyśleć'. Warto dodać, że oboje jesteśmy introwertykami. Generalnie niezwykle zależy mi na tej znajomości i nie ma mowy o olaniu jej. Nie rezygnuję z innych dopóki to się nie wyklaruje, ale nadal jest to dla mnie priorytet. Nadal rozmawiamy, ale znacznie, znacznie mniej, ja też w rozmowie telefonicznej i tekstowej przeprosiłem za swoje zachowanie i szczegółowo opisałem jak bardzo niedojrzale i kretyńsko się zachowywałem, przepraszając za zranienie jej oraz niecelowe zablokowanie tej iskry, choć potencjał był niewątpliwy.  Przede wszystkim podkreśliłem, że jest to do mnie niepodobne i jest mi po prostu wstyd, bo na co dzień nie jestem takim człowiekiem i nie wiem co we mnie wstąpiło. Starałem się utrzymać tonację skupiającą się na tym jak głupi byłem, zrozumieniu swojego błędu i wyrażeniu nadziei, że będę miał jeszcze okazję na polepszenie swojego wizerunku na tej płaszczyźnie w jej oczach. Generalnie unikałem bycia 'needy', choć całkowicie raczej mi się to nie udało. Z pewnością nie mówiłem niczego typu 'daj mi jeszcze szansę, nie odrzucaj mnie' i tym podobnych pierdół. Spytałem tylko czy to jest jeszcze do naprawienia - dowiedziałem się, że na razie nie wiadomo. Jedyna faktyczna oznaka bycia 'needy', do której się uciekłem to podkreślenie, że naprawdę zależy mi na relacji z tą osobą i nie chcę jej kończyć - to najprawdopodobniej błąd.

 

Zastanawia mnie co teraz powinienem zrobić, poza dostarczeniem tej przestrzeni. Czy tylko cierpliwie czekać? Zdania są podzielone, ponieważ czytałem badanie mówiące, że kobiety bardziej się przywiązują do mężczyzn, z którymi mają stały kontakt. Powiedziałem, że lubię z nią rozmawiać i chciałbym raz na jakiś czas napisać do niej - zgodziła się bez problemu. Zastanawia mnie czy napisanie raz do dwóch razy na tydzień krótko co słychać, wysłanie czegoś śmiesznego i życzenie miłego dnia (tak generalnie było wcześniej) jest okay i dobrze byłoby dawać dużo dystansu, jednocześnie zostawiając promyczek niepozwalający o sobie zapomnieć czy jednak odciąć się na jakiś czas całkowicie? 

To jest bardzo sporna kwestia. Będę wdzięczny, jeśli powiecie mi co myślicie o tej sytuacji i moim podejściu. Nie jest idealne, to na pewno.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pokazałeś, że bardzo Ci zależy - ja bym odciął się na jakiś czas - tydzień max dwa i następnie zaproponował spotkanie aby porozmawiać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja bym nie odzywał się dopóki ona się nie odezwie. Jeśli jej zależy na relacji to nie wytrzyma bez odzewu (kobiety są słabe w tych gierkach akurat). A jeśli jej nie zależy to cóż, sam sobie odpowiedz. :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Pandorum TY chyba nie do końca sam siebie zrozumiałeś, błędy które popełniłeś nie były przypadkowe.

Przekroczyłeś granice inwestycji z 49/51% gdzieś na jakieś 70/30% za czym stałeś się klaunem zabawiającym swoją panią.

Niestety z opisu wynika iż już po relacji .

Jeśli twoja opowieść ma rozkład czasu więcej niż rok daj sobie z samiczką spokój.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, Pandorum napisał:

bardzo zbliżone gusta, poglądy, preferencje, charaktery etc.

ciekawe ciekawe :D

a seks jaki był?

 

48 minut temu, Pandorum napisał:

Zabierałem ją na ciekawe randki i wszystko byłoby idealnie, gdyby nie różne potknięcia, których dokonywałem

Tak? A ja przestałem to robić. Zabieram je na nudne randki takie zwykłe siedzenie i gadanie przy herbacie. 
A co ona przychodzi na randki dla mnie czy dla fajnych randek?

 

 

50 minut temu, Pandorum napisał:

Starałem się utrzymać tonację skupiającą się na tym jak głupi byłem, zrozumieniu swojego błędu i wyrażeniu nadziei, że będę miał jeszcze okazję na polepszenie swojego wizerunku na tej płaszczyźnie w jej oczach. Generalnie unikałem bycia 'needy', choć całkowicie raczej mi się to nie udało. Z pewnością nie mówiłem niczego typu 'daj mi jeszcze szansę, nie odrzucaj mnie' i tym podobnych pierdół. Spytałem tylko czy to jest jeszcze do naprawienia - dowiedziałem się, że na razie nie wiadomo. Jedyna faktyczna oznaka bycia 'needy', do której się uciekłem to podkreślenie, że naprawdę zależy mi na relacji z tą osobą i nie chcę jej kończyć - to najprawdopodobniej błąd.

O chłopie.
Po co się tak starasz? Po co ją tak osaczasz takimi pytaniami?
Pytając się o to co JEST DO NAPRAWIENIA?" sugerujesz jej, że jesteś needy!
 

 

52 minuty temu, Pandorum napisał:

Powiedziałem, że lubię z nią rozmawiać i chciałbym raz na jakiś czas napisać do niej - zgodziła się bez problemu.

Kolego. Pytasz kobiety o to czy możesz do niej napisać raz na jakiś czas? 
Raz na jakiś czas to możesz ewentualnie zakisić ogóra w niej.

 

 

53 minuty temu, Pandorum napisał:

Nie jest idealne, to na pewno.

Ona Ciebie już raczej nie chce.

Tak jest cały czas do końca życia.


Raz Ty olewasz ją raz ona Ciebie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kurczę, ale jej zależało, tylko ja sprawiłem, że to się zmieniło. 

Na pewno muszę jej dać spokój na jakiś czas, to niemalże pewne. Raz na jakiś czas się odezwać na krótko i bez zobowiązań - to kontrowersyjna alternatywa.

Najbliżej jest mi do tego by dać jej max 2 tygodnie i potem może jakoś samemu wyczaić grunty. W końcu to ja zepsułem, może powinienem dać temu ucichnąć, uspokoić się, a potem znów zainicjować znajomość jakby od nowa?

 

Nie, relacja trwała miesiąc, ale nie ma mowy o odpuszczeniu, bo na taką kobietę prawdopodobnie już nigdy nie trafię. Nie pogodziłbym się z tym. Odpuszczam tymczasowo tylko dlatego, że w przeciwnym razie szanse wyniosłyby zero.

 

Myślicie, że dwa tygodnie to wystarczająco długo, by móc już coś stwierdzić? Czy odezwanie się po takim czasie i sprawdzenie czy będzie chciała rozmawiać i ewentualnie się spotkać to być może za szybko i od razu pokaże mnie to jako 'needy' pomimo upływu czasu?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Pandorum napisał:

Będę wdzięczny, jeśli powiecie mi co myślicie o tej sytuacji i moim podejściu. Nie jest idealne, to na pewno

Jest tak kuresko dalekie od ideału jak życie według Rycha Peji. 

 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Cześć, sprawa ma się następująco.

Początki relacji z moją wybranką były bardzo obiecujące - bardzo zbliżone gusta, poglądy, preferencje, charaktery etc.

Dwie bratnie dusze? Połówki pomarańczy? Jest idealna, prawda? Zgaduję, że wszystko to Twoja wina (dobra, nie zgaduję bo przeczytałem Twój post), ale idealizacja jest nazbyt widoczna. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

nie ograniczam się specjalnie co do ilości, choć kryteria mam wygórowane.

To jest ten moment w którym myślę "troll jak chooy". Ale ok. Zauważyłem, że co drugi świeżak to właściwie taki alfa. Ale, kolego, to co piszesz w tym poście demaskuje Cię jako osobę, która nie ogranicza się co najwyżej w zakresie ilości minut spędzonych na redtube i zakładam że tam jest najwięcej Twoich partnerek. Wali po oczach brakiem doświadczenia. Albo troll indeed.

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Niestety przez moją głupotę kilka razy przesadziłem z droczeniem się i ją wkurzyłem,

Nie zdałeś shit testu i dałeś sobie wmówić, że to Twoja wina

Godzinę temu, Pandorum napisał:

kilka razy pokazałem się jako 'needy' i odwaliłem akcje, które miały na celu spędzenie więcej czasu

No to chyba wszystko jasne? Wygrywa ten komu mniej zależy. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

ostatecznie wyszło na to, że jestem debilem, nieogarem i generalnie zj***m,

W sensie panna tak mówi, że tak wyszło? No to na pewno tak jest. Zjebałeś! 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Niestety miarka się przebrała, a ja przez swoją głupotę pojechałem grubo po bandzie.

Gupi Ty. Nie brawo Ty. Nie rób tego więcej. A tak serio, to rozumiem że głupio pojechałeś po bandzie według panny, ale że słowo panny jest już dla Ciebie prawem to Ty też tak uważasz? 

Tak, jesteś needy. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

obecnie jesteśmy w stadium 'nie było tej chemii, potrzebuję dystansu by móc to wszystko poważnie przemyśleć'.

Nie jesteście zapewne, tylko panna jest a Ty, samcu alfo z dużymi wymaganiami u kobiet w których ilości się nie ograniczasz się masz dostosować. Just sayin'

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Generalnie niezwykle zależy mi na tej znajomości i nie ma mowy o olaniu jej.

No shit. Bardzo Ci zależy. A im Tobie bardziej tym jej mniej. Brzmisz desperacko. Jakbyś miał zaraz podcinać sobie żyłki dla swojej myszki. Myszka albo śmierć. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Nie rezygnuję z innych dopóki to się nie wyklaruje, ale nadal jest to dla mnie priorytet.

Nie rozumim.

Godzinę temu, Pandorum napisał:

ja też w rozmowie telefonicznej i tekstowej przeprosiłem za swoje zachowanie i szczegółowo opisałem jak bardzo niedojrzale i kretyńsko się zachowywałem, przepraszając za zranienie jej oraz niecelowe zablokowanie tej iskry, choć potencjał był niewątpliwy

No to chyba dobrze. Chyba zrobiłeś jak myszka chciała. I co, nie zadziałało? Ale jak to? 

 

A tak w ogóle to za co ją przeprosiłeś? Że byłeś niemiły, dobrze rozumiem? 

 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Generalnie unikałem bycia 'needy',

Mhm, faktycznie. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Z pewnością nie mówiłem niczego typu 'daj mi jeszcze szansę, nie odrzucaj mnie' i tym podobnych pierdół

Nie?

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Spytałem tylko czy to jest jeszcze do naprawienia - dowiedziałem się, że na razie nie wiadomo.

A to niby co jest jak nie rozpaczliwie wołanie o naprawienie, chooy wie czegow sumie? 

I oczywiście, że nie wiadomo, hehe. Teraz panna się zastanowi czy dostąpisz łaski, ale raczej nie. W sumie ją rozumiem. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Jedyna faktyczna oznaka bycia 'needy', do której się uciekłem to podkreślenie, że naprawdę zależy mi na relacji z tą osobą i nie chcę jej kończyć

Żyjesz w wyimaginowanej rzeczywistości, zejdź na ziemię, bo na razie kreujesz się na kogoś kim nie jesteś. Gdybym miał namalować "needy" wziąłbym Twojego posta żeby mi pozował. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Zastanawia mnie co teraz powinienem zrobić, poza dostarczeniem tej przestrzeni.

Czytać dużo książek Marka, siedzieć na forum, ale najpierw dojrzeć - uprzedzam że to drugie jest najtrudniejsze. Popracuj nad samooceną. I w ogóle nad wszystkim. Już nawet nie pytam o Twój wiek i szczegóły tego "związku". 

 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

 

Aha - kobiecie, dla której jesteś wartościowy i atrakcyjny potrzebna jest tylko przestrzeń do uprawiania z Tobą seksu. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Zdania są podzielone, ponieważ czytałem badanie mówiące, że kobiety bardziej się przywiązują do mężczyzn, z którymi mają stały kontakt

Już nie czytaj żadnych badań, daruj. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

chciałbym raz na jakiś czas napisać do niej - zgodziła się bez problemu.

Może się bała, że będziesz ją stalkował albo się powiesisz. Ja bym się bał. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

czy napisanie raz do dwóch razy na tydzień krótko co słychać, wysłanie czegoś śmiesznego i życzenie miłego dnia (tak generalnie było wcześniej) jest okay i dobrze byłoby dawać dużo dystansu, jednocześnie zostawiając promyczek niepozwalający o sobie zapomnieć

Ale po co? Myślisz, że zapomni o Tobie, a tak to będzie myśleć? Spokojnie, jeśli nie ma Alzheimera to o Tobie pamięta, ale nie chce się odezwać ponieważ skamlesz o jej uwagę, oblałeś shit test za shit testem i jesteś w jej oczach nikim. Z Twoich wypowiedzi wynika, że w swoich po tym co strasznego zrobiłeś w swoich też. 

 

Co zrobiłeś? Bo piszesz jakbyś ją publicznie upokorzył przed całym gimnazjum, zgwałcił, okradł, albo chociaż zwyzywał od kurew przy wszystkich koleżankach. 

 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

To jest bardzo sporna kwestia

Nie, nie jest. Historia mało oryginalna. Poczytaj forum. To powinieneś zrobić IC najpierw, dlatego musisz wybaczyć formę. 

 

Post napisany w celach edukacyjnych. 

Godzinę temu, Pandorum napisał:

Nie jest idealne, to na pewno

Gratuluję dystansu i trzeźwej oceny sytuacji. Nie jest na pewno łatwo tak wybrednemu i przebierajacemu w kobietach samcowi przyznać, że coś tam nie poszło idealnie, jak u tych setek wcześniej. No, ale ona jest inna prawda? 

 

No tak, inna niż wszystkie i nigdy na taką nie trafisz. A wiesz to po miesiącu. To chyba prawdziwa miłość. 

 

Kurtyna. Troll alert. 

 

Edytowane przez JurekB
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Łapinski napisał:

ciekawe ciekawe :D

a seks jaki był?

 

Ona Ciebie już raczej nie chce.
Tak jest cały czas do końca życia.
Raz Ty olewasz ją raz ona Ciebie.

 

Był, ale za szybko i to zdecydowanie. Mój kolejny błąd.

 

Nie jest idealnie - miałem na myśli moje podejście. Nasza relacja jest obecnie spieprzona. Ja jej nie olałem, ale po prostu robiłem rzeczy, które podważały moją zaradność, ogarnięcie życiowe i inteligencję. Wszystko przez emocje i chwilowy okres w życiu, długo by się rozwodzić. W każdym razie dałem ciała.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kup jej Mybacha i małą wille. 
Powinno pomóc.
Jak to będzie mało to pomyśl o jakimś śmigłowcu.

Zobacz jak oni się pięknie kochają.

Istny raj na ziemi. :D
 

 

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
10 minut temu, Pandorum napisał:

Nasza relacja jest obecnie spieprzona. Ja jej nie olałem, ale po prostu robiłem rzeczy, które podważały moją zaradność, ogarnięcie życiowe i inteligencję.

Tak jak wspominałem, jeśli nie jesteś trollem to masz poważne problemy z samooceną i jeśli laska jest w stanie po miesiącu sprawić że myślisz o sobie w ten sposób to jest coś nie tak, bardzo nie tak. 

 

Biczujesz się tak obficie,  że Jezus się tam gdzieś rumieni z zażenowania, że był taką miękka pusią w drodze na Golgotę. Lodu na głowę. 

Edytowane przez JurekB
  • Haha 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kolego, zakładam,że nie jesteś trolem, jak niektórzy wyżej sugerują. Chyba,że się mylę, hmm ...

 

Primo: wkręciłeś się. Jak cholera.

Secundo: kobiety nie działają logicznie, jak mężczyźni. One pod wpływem emocji mogą nagle wybuchnąć i walnąć w Ciebie talerzem. Tak, ta na której Ci tak bardzo zależy też.

Tertio: stawiasz je na piedestale. Znaczy przegrałeś (póki tak będzie - będziesz nadal przegrywał)

Quatro: ochłoń. Jak już mówili przedmówcy, poczytaj, posłuchaj Marka, pomyśl. 

Quinto: nie ma ideałów. One nie istnieją. Mimo,iż koncepcja wydaje się być bardzo sexy, życie pokazuje jak jest naprawdę.

Sexto: tkwisz w ogromnej iluzji. Wiele rzeczy po prostu jest kłamstwem które Ci wmówili. Wielu z nas zrobili to samo, pewnie nieświadomie, między innymi dlatego tu jesteśmy.

Septimo: przeczytaj ten temat kilkadziesiąt razy. Rano, za dwa dni, jedząc obiad, siedząc na kiblu, w przerwie. 

 

A rady wyżej są jak najbardziej do zastosowania. ZASTOSOWANIA, nie przeczytania i zapomnienia (chyba,że jesteś tym trolem). W razie wątpliwości pytasz, szukasz odpowiedzi, wdrażasz w życie, testujesz. W końcu osiągniesz efekt godny mistrza świata. Ale do tego będzie potrzebna Ci dyscyplina.

 

Baby szczęścia nie dają. Ty masz te szczęście w sobie.

Nie bój żaby, będzie dobrze. Jesteś twardy, w końcu tyle przeszedłeś i ... poradziłeś sobie. Jeszcze żyjesz, a to dobrze wróży.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wierzę w nic, co tu zostało napisane. Nie wierzę w tę historię po prostu. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Miesiąc znajomości a Ty facet straciłeś głowę .... Dużo pracy przed Tobą 

 

JurekB ma rację czytaj i ucz się. Jak podobasz się lasce to wyrucha Cię nawet na klatce schodowej obok szmaty i mopa. 

 

Kolejna rzecz jak podobasz się lasce to nie szukasz sztucznych atrakcji, bo Ty nią jesteś. Ok raz na jakiś czas kino itp, ale Ty po miesiącu co chcesz jej serwować lot balonem, pływanie wśród delfinów, dziki rejs statkiem? Daj na luz. 

 

Jak każda randka z kobietą wyglądała by tak, że ja bym się głowił, stresował co tu wymyślić, aby moja myszka była zadowolona i nie znudzona to bym to pierdolił.. miesiąc znajomości to co będzie po roku lot na księżyc ? A o finanse nie pytam, zalatuje mi tu białorycerstwem więc domyślam się kto stawia. 

 

Dużo pracy przed Tobą. Trafiłeś we właściwe miejsce. 

Edytowane przez Kimas87
Błąd

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy chcesz czy nie tkwi w tobie desperacja - ja to znam rok temu też się spotykałem z dziewczyna. Wszystko było ok póki nie zaczęło mi za bardzo zależeć i odciąłem sobie tym jaj, a dziewczyna była bardzo napalona i szybko się zgasiła. Nie będę opisywał całej historii tutaj. Sedno jest takie, że jak odnawialismy kontakt to znowu się napalila. Potem zgasła, ale gdy mnie zobaczyła kiedy odwiedzałem szkole to znowu odpalily się u niej hormony. 

Reasumując do relacji z kobietami trzeba mieć niemiłosierną cierpliwość... 

Skończ z desperacja i odezwij się może za 2 tyg czy miesiąc. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, JurekB napisał:

Tak jak wspominałem, jeśli nie jesteś trollem to masz poważne problemy z samooceną i jeśli laska jest w stanie po miesiącu sprawić że myślisz o sobie w ten sposób to jest coś nie tak, bardzo nie tak. 

 

Biczujesz się tak obficie,  że Jezus się tam gdzieś rumieni z zażenowania, że był taką miękka pusią w drodze na Golgotę. Lodu na głowę. 

Coś czuję że chłopak naczytał się PUA mundrości jak facet powinien się zachowywać zapominając przy okazji że w tej zabawie chodzi o bycie autentycznie no-needy ( czyli szczęśliwym sam z siebie) a nie udawanie faceta stąd to biczowanie że niby wszystko w teorii wiedział ale pod wpływem zapachu różowej pieczary wróciły stare wzorce. Miałem kiedyś to samo.

 

Sporo jeszcze pracy przed @Pandorum a zacząłbym od przerwania biczowania właśnie, nie jesteś robotem masz prawo się mylić, odpuść sobie presję jak i tę pannę przy okazji. W tym morzu rybek Ci nie zabraknie. 

Edytowane przez jaro670
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy ktoś mi pokrótce łaskaw będzie wyjaśnić co takiego niewiarygodnego jest w mojej historii?

 

Dużo kobiet mówi, że lubi widzieć jak mężczyźnie zależy. Czy jeśli zaproszę kobietę do siebie i sam przyrządzę przepyszną kolację, którą razem zjemy, to jest to taka pozytywna i męska forma zależenia czy generalnie zasada jest prosta i uniwersalna - udawać wyjebanie i mnogość opcji w stylu "daj spokój mała, albo to Ty latasz za mną, albo na Twoje miejsce mam pięć innych lal" - strategia w stylu szefa firmy Januszex zatrudniający roboli za najniższą krajową.

Ta druga opcja wydaje mi się zajebiście próżna, sztuczna i prostacka.

 

Może mi ktoś napisać jak dobrze jest pokazywać zainteresowanie i odpowiednio się angażować a jak nie? Generalnie wszystko rozbija się o balans. Wiem, że jeśli laska się wycofuje, to ja powinienem także, aby równowaga została zachowana. Na samym początku jednak wręcz musi być zachwiana, bo to my inicjujemy znajomość. Wiem, że nie ma reguły, ale średnio ile to powinno trwać? 1-2-3 randki?

 

Wiecie co jest najlepsze? Że ja out of the box byłem niedojrzałym dupkiem z odchyłami w kierunku alpha i jakoś to samo szło, niewiele się wysilałem, laski mi płakały jaki to ze mnie jest nieczuły drań, ale i tak do mnie leciały. To mi przychodziło po prostu samo i naturalnie.

Po zranieniu w ten sposób kilku (a szczególnie jednej z mojego najdłuższego związku) kobiet, postanowiłem stać się bardziej czuły, ciepły, kochany, dojrzały... No i generalnie ze skrajności w skrajność. Teraz próbuję złapać jakiś zdrowy balans między jednym i drugim i znaleźć ten złoty środek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Pandorum napisał:

Czy ktoś mi pokrótce łaskaw będzie wyjaśnić co takiego niewiarygodnego jest w mojej historii?

Niewiarygodne jest to, że zupełnie w swojej wypowiedzi zignorowałaś to co piszą bracia, w tym ja. Przeczytałeś cokolwiek? Niestety trolling coraz bardziej pewny. 

 

7 godzin temu, jaro670 napisał:

stąd to biczowanie że niby wszystko w teorii wiedział ale pod wpływem zapachu różowej pieczary wróciły stare wzorce. Miałem kiedyś to samo.

Przeceniasz go bracie zdecydowanie moim zdaniem. Po prostu słucha się swojej Pani, która już mu powiedziała jak ją śmiertelnie obraził i skrzywdził i że to wszystko jego wina. 

I byłoby to dopuszczalne, kto z nas nie robił różnych podstawowych błędów, ale on jeszcze tutaj ma w głowie obraz jakie to ilości kobiet przerabiał... 

 

8 godzin temu, Pandorum napisał:

Był, ale za szybko i to zdecydowanie. Mój kolejny błąd.

To mnie jeszcze ciekawi. Czyli dobrze zgadywałem, jednak gwałt. Gwałtowniku Ty:D

 

Widzisz laskę na ulicy, zaciągnąłeś przemocą do siebie i chciałeś bzyknąć?

Co to jest "za szybko"? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Pandorum zaskakująco "podobna" historia do Twojej znajduje się w tym, zamkniętym już temacie:

 

@nieidealny świat zrobił Ci tam genialną analizę Twojego zachowania względem tej laski, włącznie z wyjaśnieniem przyczyn jej aktualnego zachowania co do Ciebie.

Wypunktował Ci wszystkie Twoje błędy oraz dał rady jak w przyszłości uniknąć takich wpadek oraz co zrobić z TĄ konkretną sytuacją..

 

Poczytaj i weź sobie te rady do serca (jak również cenne rady reszty braci w TYM temacie) a nie zakładaj kolejnych, licząc że któryś z braci wymyśli Ci cudowną receptę na to: "co zrobić aby moja nowa `inna-niż-wszystkie` wróciła..."

 

BTW: Według mnie ten temat to dubel... No ale oczywiście mogę sie mylić..;)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Seks za szybko jest wtedy, gdy przeskoczy się w zbyt krótkim czasie ilość etapów intymności z kobietą, która nie jest łatwa i szybka. Innymi słowy zrobi się to poza jej strefą komfortu psychicznego.

Dużo zależy od kobiety, jej wartości i jej wieku, stopnia napalenia i innych czynników. To jest bardzo subiektywna sprawa.

 

Po pierwsze, to błędy, które popełniłem były głupie, bo właśnie pokazały mnie jako kogoś, kto nie myśli za dobrze i jest potrzebujący. Zamiast zakończyć spotkanie późno wieczorem, gdy atrakcje się skończyły, ja chciałem je jeszcze przeciągnąć i porozmawiać, co z kolei namnożyło kolejne błędy - to jeden z przykładów. Ogólnie byłem nieogarnięty i przez czynności takie jak prowadzenie samochodu, poważnego dialogu i jednocześnie stawianie czoła jej wdziękom, zdarzyło mi się przegapiać zjazdy, przez co nie przyjechaliśmy na czas na zaplanowane przeze mnie 'atrakcje', co z kolei namnożyło kolejne problemy. To i tak tylko wierzchołek góry lodowej. 

Podczas droczenia się np. za bardzo wziąłem do siebie rywalizację i zdarzało mi się przeginać, a ja często mam problem z byciem subtelnym. Oczywiście jak się wkurzała czy obrażała, to nie zamieniałem się w pieska, nie przepraszałem i nie tłumaczyłem, tylko śmiałem ze wszystkiego, ale patrząc na to z perspektywy czas i dystansu i sumując z mnogością innych takich pierdół, po prostu sprawiłem, że generowałem w niej za dużo negatywnych emocji, zdarzyło mi się zaprezentować jako nieogarnięty palant i to skutecznie zahamowało brak tej chemii. 

Wcześniej kobietom prezentowałem się jako inteligentny, zaradny, ogarnięty i takie cechy były bardzo pożądane, same zresztą mnie komplementowały, mówiły że to im imponuje bla bla bla.

Tutaj tego czynnika, którego nie przesadzając mogę nazwać moim oczkiem w głowie, akurat zabrakło.

Generalnie też za dużo pokazałem jak bardzo mi zależy na każdej minucie spędzonej z nią, że znów zaprezentowałem się jako 'needy' i przedłożyłem ilość ponad jakość, niejako wymuszając przedłużanie spotkania, choć powinienem je zakończyć. Za bardzo starałem się dominować i byłem głuchy na delikatne i te bardziej bezpośrednie sygnały, które powinienem wziąć pod uwagę. Nie liczyłem się po prostu z jej zdaniem i wychodziło na to, że randka zaczynała byś frustrująca ze zmęczenia, braku komfortu fizycznego i zimna.

 

Kolejna sprawa. Ja nie neguję waszych rad, tylko staram się doprecyzować, znaleźć złoty środek, dopytać i dowiedzieć się dlaczego inne zachowania nie są dobre.

Jesteśmy zgodni co do tego, że trzeba jej dystansu i przestrzeni, więc na razie do niej pisać nie będę. Jestem sceptyczny co do tego, by czekać w nieskończoność. 
O ile co do odezwania się po tygodniu jestem sceptyczny, o tyle po dwóch już chętnie bym zainicjował kontakt i zweryfikował. Oczywiście tylko nawiązał luźną konwersację, nie sugerując niczego i sprawdził jak chętna będzie do rozmowy, czy będzie zadawać jakieś pytania, żartować, czy raczej będzie to po prostu konwersacja do odbębnienia i z głowy.
Chociaż czekanie to złe słowo, bo w między czasie będę zajmować się innymi dziewczynami jako plan zapasowy i żeby po prostu nie zwariować, tym bardziej, że obcowanie z nimi jest uzależniające, ale jak już powtórzę - ta jest dla mnie najważniejsza i absolutnie wyjątkowa. To nie jest tak, że przez niedostępność się w niej zabujałem.

Tak jest od początku. Jest masa innych ładnych i świetnych dziewczyn (mieszkam w Warszawie, jest ich na pęczki), ale ta od początku mnie po prostu oczarowała. Stąd też większość tych debilnych błędów, ale to także wynika z jej specyfiki. Inne laski dają mi się łatwo zdominować, ta cały czas walczy, ma silną, indywidualną i introwertyczną osobowość i ogólnie sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, a ja nie mam solidnych doświadczeń z takimi typami kobiet i generalnie moje wypracowane taktyki czy zachowania wydają się zawodzić (gdyż nie są w pełni kompatybilne) i po prostu się czasami gubię, co skutkuje głupimi błędami. 

 

Edytowane przez Pandorum

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Pierwsze "primo ultimo" to wychoduj sobie jaja to spowoduje ze przestaniesz pisać jak dziewczyna... Czy nią jesteś?

Edytowane przez zuckerfrei
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Był przykład na profilu Wicijowskiego, co dla kobiet się liczy - typiara pisała jakiego miała fajnego kolesia i jak to wszystko było mało ważne wobec małej kuśki.
Zmierzam do tego, że może Ty niepotrzebnie szukasz w dupie mózgu i rozbijasz gówno na atomy, a po prostu nie przypasowałeś jej w łóżku?

Edytowane przez Adams
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Pandorum O jakich błędach ty mówisz?

 

Co ty chcesz mieć wszystko zaplanowane co do gestu? Co robić, co mówić, jak się poruszać - tak, śmak, owak. A jak inaczej to błąd. Człowieku, tak właśnie, jesteś człowiekiem a nie maszyną zaprogramowana za zadowolenie jakiejś panienki.

 

Wbiłeś sobie do głowy, że twoje zachowanie sprawiło, że ona się zdystansowała. Nie prawda, ona od zawsze była zdystansowana wobec ciebie. Gdyby było inaczej to żadne twoje "błędy" by jej nie przeszkadzały.

 

Zmień swoje podejście. Wyobraź sobie, że wszedłeś z nią w związek dłuższy. Na ile ci wystarczy pomysłów na fajne randki i coraz to nowe pozycje seksualne? Pół roku? Rok? W końcu dojdziesz do ściany, nic więcej nie wymyślisz a panna stwierdzi, że już nie wie co czuje. Powiesz, że to zła kobieta była a to twoje podejście było złe.

 

Zostaw tą dziewczynę w spokoju i znajdź taką która, za samą twoją obecność przy niej będzie ci wdzięczna i szczęśliwa z tego powodu. Nie oglądaj PUA i nie czytaj tych bzdur co piszą spece od podrywu.

 

Wiem, wiem. Ciężko tak przestać o niej myśleć bo ją kochasz. Na dodatek wbiłeś sobie do łba, że to wszystko twoja wina. To są te błędy których, szukasz.

 

Zaangażowanie i poczucie winy. Daleko z tym nie zajedziesz, nawet jak w jakiś sposób do niej wrócisz to ona z czasem cię zje strawi i wydali.

 

Szanuj się.

Edytowane przez Gr4nt
Uzupełnienie
  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Nie daje za wygraną? Nie jesteś w jej typie. Przestań ryć sobie głowę tym gównem PUA (dam sobie rękę uciąć, że jesteś po tych cudownych kursach).

Jak laska nie daje się zdominować to znaczy, że ma jakieś "ale" do Ciebie i Cię sprawdza, jest zbyt kalkulatywna i nie daje się ponieść emocjom. 

Ja tu nie widzę sensu by nadal się w tym babrać. To chyba jasne, że dała Ci do zrozumienia sayonara i tyle w temacie. Po cóż drążyć...

 

PS

@Razzor dał link do "zaskakująco podobnego tematu". Ja uważam, że pisała to ta sama osoba i jest to troll.

Edytowane przez Rapke
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Nie zgodzę się, że niezależnie od zachowania istnieje pociąg. Jednak atrakcyjność fizyczna to nie wszystko i niektóre, naprawdę głupie akcje i zachowania (nie wymieniłem wszystkich) mogą być przecież odpychające i nieatrakcyjne. Kluczowym przykładem jest pokazanie się jako needy - to przecież jest domena poczucia niskiej wartości i pewności siebie oraz braku innych opcji. To istny attraction killer.

Generalnie laska mi uległa, zaczęliśmy się całować, dotykać i wylądowaliśmy w łóżku. Teraz twierdzi, że nie poczuła chemii. Jeśli chodzi o seks to faktycznie po mojej i jej stronie był zdecydowanie poniżej moich standardów. Byłem jakiś wyjątkowo niepodniecony, nie mam pojęcia dlaczego.

 

Poza tym macie rację - ona tego nie czuje i jest kaplica, staram się porzucić nadzieję i skreślić tę znajomość, ale cały czas jest w środku jakiś promyczek.

Sama nie wie jeszcze dlaczego - układa to sobie w głowie i myśli nad tym wszystkim. Ja się po prostu zastanawiam czy jeśli za x tygodni zaprosiłbym ją na randkę i postarał się zachowywać jak bardziej pewna wersja siebie, mniej zauroczona i nieogarnięta forma (czyli generalnie jak ja na co dzień), to jest jeszcze szansa zacząć prawie od nowa i sprawdzić w bardziej sprzyjających warunkach czy ta chemia zaiskrzy czy nie. 

Edytowane przez Pandorum

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×