Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Polecane posty

Witam serdecznie drodzy Bracia! ;)

 

Kobiety naprawdę są hipokrytkami.

Jestem w związku z kobietą od pół roku, niedługo razem zamieszkamy (ja przeprowadzam się do niej z innego miasta, bo jej starzy kupili Nam mieszkanie, na razie ona jest u siebie, ja u siebie i widzimy się, co kilka dni).

 

Moja kobieta na mój pomysł jakoby w lato chciałbym pojechać z kumplami sam nad morze bez niej lub jakieś moje wyjście na piwo z nimi do klubu reaguje płaczem i emocjami, mówiąc : " Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku (ona rzeczywiście się bardzo stara i ma cechy, które mi odpowiadają, a do tego jest niesamowicie zgrabna), to po co Ci takie wyjscia, trzeba znać pewien umiar i wiedzieć, co można". 

 

No ok, to mówię, "Uwazam, że przesadzasz, ale jesli Ci tak na tym zależy, to nie będę z nimi nigdzie jechał, ewentualnie pojedziemy razem, czyli ja z Tobą, a Oni  ze swoimi kobietami".

Przestała płakać, szlochac i doszliśmy do kompromisu.

 

Po czym wczoraj ona mi piszę, że idzie na browara. No to ja drodzy bracia sobie mówię ok, pewnie tam opija sesję z koleżankami, bo zdała wszystko, niech idzie.

Po czym wysyla mi filmik, że pije piwo i je kebsa i ryj jakiegoś gościa obok ( taki filmik snapchatowy, czasami sobie takie wysyłamy ), no to ja od razu piszę :" Z kim pijesz?" Ona mi odpisuje: "Pije za zdaną sesję z koleżanką i kolegą, z ktorym znam się od 6 lat, jest zajety ".

Całą noc nic więcej nie pisała.

 

I teraz bracia do sedna. Mnie zwraca uwagę szlocha, płacze, zebym nie wychodził z kumplami, zebym ją szanował, miał zasady w związku, wiedział, co wolno, co nie wolno.

A tymczasem ona idzie opijac sesję z ziomalką i ziomkiem, którego ja nie znam (ja nie wiem czy zajęty (chyba slabo skoro jego laska go puszcza na piwo z 2 kolezankami, czy nie).

 

Drodzy bracia, czy nie uważacie, ze to jest kurwa "jawna hipokryzja", jestem wkurwiony na nią.

Ciekawe jakby zareagowała jakbym to ja sobie poszedł opijać sesję z kumpelą i kumplem i przez całą noc nic nie odpisywał (wkurwiałaby się, smsy, wiadomości na 100%, w sumie to też chcę jej tak zrobić, że sobie pójde z kumpela i ziomkiem na piwko ;p).

 

No i skoro, mamy wiedzieć, co wolno, a czego nie w związku, to zamierzam ją opierdolić za jej zachowanie, bo nie pozwolę sobie na takie traktowanie.

 

Co o tym myślicie i jakbyście to bracia rozegrali, żeby zrozumiała o co chodzi, a ja żebym nie wyszedł na zazdrośnika jakiegoś? 

 

Opierdolić ją totalnie, spokojnie wytłumaczyć, że zapachniało mi jej zachowanie hipokryzją, samemu wyjść sobie z koleżanką i kumplem i zrobic tak samo ( jako kara dla niej ). Piszcie bracia, jakbyście postąpili w takiej sytuacji? ;)

 

Pozdrawiam ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Jak czytałem początek to od razu nasunęło mi się: 

 

Ok kochanie ja nie mogę się spotkać ze znajomymi, rozumiem że ty też się trzymasz tego zakazu. Też przecież jesteś w związku.   

 

Założę się że byłoby zwarcie styków i tłumaczenie się itp. 

 

Moim zdaniem powinieneś działać tak, że jak ona chce cię ograniczać to niech sama się stosuje do tych ograniczeń. Gdybyś jej dobrze zagrał to drugim razem dwa razy by się zastanowiła.

 

Twój związek jest jeszcze świeży, ale przykro mi to mówić. Kobieta cię wyprzedziła i już cię rozstawia jak dzieciaka. Jak w porę nie ograniesz tego to będziesz miał piekło.

 

A jak wybrnąć z tej sytuacji to już ktoś bardziej doświadczony niech podsunie pomysł.

Edytowano przez slavex
  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Poproś ją, żeby spytała tego zajętego kumpla, jak on to robi, że mu jego laska pozwala wychodzić z dwiema innymi dziewczynami na piwo ;) i jak to się stało że Ty też jej pozwalasz.

38 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku

- Tak kochanie, to jest jak najbardziej w porządku, nie zadręczaj się głupstwami. 

  • Like 6

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest to kurwa chora sytuacja.

 

Nie jestem zwolennikiem wzbudzania zazdrości, gierek psychologicznych itp.

 

Opierdolić z góry do dołu jak burą sukę nie przebierając w słowach. Zastanowić się na tym wspólnym mieszkaniem.

 

Facet musi ale to musi od czasu do czasu wyjść z kumplami, jest mu to potrzebne do bycia facetem - nie mówię tu oczywiście o wyjściu z kumplami na disco i bajerowanie innych lasek. Mam na myśli raczej wyjście na mecz, obicie ryja kibolom, wypad w góry i kilka dni pod namiotem, polowanie na grubego zwierza, paintball - tego typy męskie rozrywki. To powoduje, że jaja rosną, wtedy facet jest szczęśliwy, silny a co za tym idzie szczęśliwa jest jego kobieta. Facet wychowywany przez kobiety (co jest normą dzisiaj) musi przebywać z innymi facetami i robić męskie rzeczy. Jak już ją opierdolisz od góry do dołu to możesz jej to wytłumaczyć. Możesz przeczytać książkę "Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy" tam trochę o tym jest napisane.

 

Przedstawię teraz moje staroświeckie i niemodne podejście.

 

Ty możesz iść z kumplami na piwo, ona może iść z koleżankami na kawę albo też na piwo. Ty nie spotykasz się z koleżankami, ona nie spotyka się z kolegami. To jest dramat, że dzisiaj kobiety mają mnóstwo kolegów, na pęczki adoratorów, orbiterów a mało koleżanek. Miś to tylko kolega nie denerwuj się. Miś się jednak wkurwia ale nie okazuje zazdrości bo nie można pokazywać słabości - tak uczą. A taki chuj jak Batorego komin. Opierdolić porządnie, użyć brzydkich słów, wpaść w szał. Najważniejsze - uświadomić, że dla ciebie odejść od niej to jak posmarować bułkę masłem.

 

Ty i twoje uczucia są najważniejsze. Jak ty będziesz szczęśliwy to i ona będzie szczęśliwa. Nie uszczęśliwiaj jej swoim kosztem.

 

  • Like 8

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tradycyjny podwójny standard często widziany u płci pięknej. Myślę, że opierdol byłby wskazany z jasnym wytyczeniem zasad, których trzymamy się obydwoje, a nie tylko jedno z nas.  Najlepiej jeszcze przed wspólnym zamieszkaniem, bo jeśli tego nie zrobisz potem będzie niestety jeszcze gorzej. Tak jak już pisali bracia wyżej, wygląda na to, że Cię pod siebie ustawia i to nawet do tej pory skutecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
41 minut temu, Gr4nt napisał:

Facet musi ale to musi od czasu do czasu wyjść z kumplami, jest mu to potrzebne do bycia facetem - nie mówię tu oczywiście o wyjściu z kumplami na disco i bajerowanie innych lasek. Mam na myśli raczej wyjście na mecz, obicie ryja kibolom, wypad w góry i kilka dni pod namiotem, polowanie na grubego zwierza, paintball - tego typy męskie rozrywki

O, dokładnie! Każda kobieta, która tego nie rozumie jest albo manipulantką, albo nie dojrzała do normalnej relacji. 

 

Człowiek posiada coś co się nazywa "filarami społecznymi" i jednym z nich jest związek, ale też przyjaciele, kumple, znajomi - stanie na jednym z nich tylko jest niezdrowe i niepotrzebne. Nawet jeśli ona ma dobre intencje (w co jak czytam cały post wątpię) to wasz związek jest świeży i jeśli potrwa dłużej to nie będzie to zdrowe. 

 

Dla Ciebie, bo jak widać ona z wyjściami nie ma problemu i jak wiele Pań nagina sobie zasady do swoich celów i to jest moim zdaniem jebana hipokryzja i sygnał alarmowy. 

 

Twój problem polega na tym, że jesteś w tym stroną bierną - po prostu do tej pory się tym nie przejmowałeś i nic Ci nie przeszkadzało tylko jej, więc pozwoliłeś samicy ustalić zasady i płaczem wymusić kompromis, którego potem sama nie przestrzega. 

 

Nie może być tak, że zasady w związku ustala tylko jedna osoba, czujesz to, prawda? 

 

Więc teraz Ty zainicjuj rozmowę na ten temat i powiedz jej jakich Ty zasad spotkań oczekujesz. 

 

Ja jestem dokładnie tak samo tradycyjny jak Brat @Gr4nt:)

Ja mam swoje wyjścia z kumplami na mecze, siłkę, konsolę, piwo (a jak do klubu to oczywiście nie zrywać panny) oraz wyjścia firmowe, kobieta ma swoje wyjścia firmowe, z koleżankami do sauny, na wino piwo czy inne kawy i babskie spotkania w bawialniach i to jest ok. Wychodzimy też wspólnie. 

 

Osobiście nie widzę potrzeby, żeby moja kobieta spotykała się z "tylko kolegami" sam na sam bo jest to dla mnie co najmniej dwuznaczne, zwłaszcza że potem zwykle z tym tylko kolegą było bzykanie. Zresztą uważam, że panna jak ma faceta i zero brudnych myśli to takich kolegów nie musi podtrzymywać.  Ja sam będąc w związku też nie czuję potrzeby żeby sam na sam z jakąś orbiterką się widywać. Zasady są więc takie jak mi pasują i symetryczne. 

 

A jeśli kobieta nie ma tego typu zdrowych relacji typu grupy koleżanek, zajętych i normalnych tylko same latawice i ryczące 30tki i singielki z którymi biega po klubach, albo w ogóle większość "tylko kolegów" i potem się okazuje że z połową z nich się tam kiedyś bzykała a ci kolesie mimo  że wiedzą iż kogoś ma piszą do niej non stop "hej, idziemy na piwko:)" to nauczony doświadczeniem (tak tak, moja B.) to sygnał alarmowy i relacja jest kończona bo to po prostu nie jest mój styl życia. 

 

Także @SearcherofPerfection ustal z nią zasady jakie pasują Tobie i egzekwuj, a jeśli jest od tego zbyt odległa szukaj innej,bo nie  zrobisz z człowieka A człowieka B pogadankami. I nie daj się zmanipulować wpedzic w poczucie winy tylko mów co Ci przeszkadza i czemu bo ona postąpiła jak hipokrytka. Ty jej powiedziałeś wcześniej i wyjeździe, ustąpiłeś a ona postawiła Cię przed faktem dokonanym. 

 

Zasady w związku równe dla obu stron to nie oznaką zazdrości! 

 

Edytowano przez JurekB
  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@SearcherofPerfection

Omów sprawę z kobietą na spokojnie, w cywilizowany sposób, a nie z pianą na ustach jak jakiś niedojrzały szczeniak, furiat lub pospolity cham. Czuj u myśl co chcesz, ale na głos nie osądzaj jej, nie wyzywaj od hipokrytów, bo to tylko utrudni komunikację. Nie rób jej wykładu, lecz z nią o tym porozmawiaj. To ma być DIALOG a nie klasyczna męska tyrada. Np. „Pamiętasz jak ostatnio prosiłaś, żebym nie chodził z kolegami na piwo?” „A tymczasem okazało się, że wczoraj sama byłaś ze znajomymi.” „Jakbyś poczuła się na moim miejscu?” Potem cała ta sytuacja może po prostu być pretekstem do renegocjowania wcześniejszych ustaleń na zasadzie „Sama widzisz, że fajnie swobodnie spotykać się ze znajomymi od czasu do czasu, dobrze to człowiekowi robi. Ja też to lubię, nie przesadzajmy z ograniczeniami bo zaczniemy żyć jak jacyś pustelnicy.” 

  • Like 1
  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Spokojny napisał:

Nie rób jej wykładu, lecz z nią o tym porozmawiaj. To ma być DIALOG a nie klasyczna męska tyrada

Dialog? Rozmowa z kobietą? Logiczne argumenty?

 

To pomoże tylko na jakiś czas.

 

Spokojna rzeczowa rozmowa i logiczne argumenty to coś czego można użyć w rozmowie z przyjacielem, kolegą ale nie z kobietą. Proszę Pana ile ja się narozmawiałem z żoną, jakie ja logiczne i nie do zbicia argumenty przedstawiałem, tłumaczyłem, przekonywałem, że lepiej będzie tak i tak. Kiwała ze zrozumieniem głową ale w oczach widziałem pustkę. Coś tam pomogło na dzień czy dwa i potem wszystko wracało do normy. Pewnie niektórzy z was wierzą w partnerstwo w związku, a ja wam powiem, że nie ma czegoś takiego. Ktoś musi być silny a ktoś inny musi się podporządkować. Spokój, opanowanie i rzeczowa rozmowa owszem ale nie z kobietą. Wiem co mówię bo przez 7 lat rozmawiałem i nic, no ale może moja myszka jest inna, może inne kobiety rozumieją co się do nich mówi.

 

11 minut temu, Spokojny napisał:

furiat lub pospolity cham

 

U mnie to pomogło, warto spróbować może u autora też pomoże.

 

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku (ona rzeczywiście się bardzo stara i ma cechy, które mi odpowiadają, a do tego jest niesamowicie zgrabna), to po co Ci takie wyjscia, trzeba znać pewien umiar i wiedzieć, co można".

Kochanie wiem, że jak nie byłaś w związku to robiłaś co chciałaś ale skoro jesteś w SZCZĘŚLIWYM związku to NIGDZIE nie wychodź, bo po co szukać szczęścia na mieście skoro masz je pod nosem? I albo załapie albo dodaj do tego wyjaśnienie :D.

  • Haha 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przecież to był bardzo widoczny shittestna, wrecz klasyka - odciac najpierw od kolezanek i kolegów, później od rodziny i pasjii, a później miś nie wiem co czuję....

 

Kobiety nigdy nie wychodzą z gry i Ty też nie możesz zatracać znajomości z koleżankami, które są po prostu konkurencją i ona zawsze to będzie miała z tyłu głowy, a w szczególności z kolegami, gdzie pomogą odreagować w razie rozstania itp.

2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

" Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku (ona rzeczywiście się bardzo stara i ma cechy, które mi odpowiadają, a do tego jest niesamowicie zgrabna), to po co Ci takie wyjscia, trzeba znać pewien umiar i wiedzieć, co można". 

To był właśnie shittest, chce żebyś coś dla niej poświęcił...

 

2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

 

No ok, to mówię, "Uwazam, że przesadzasz, ale jesli Ci tak na tym zależy, to nie będę z nimi nigdzie jechał, ewentualnie pojedziemy razem, czyli ja z Tobą, a Oni  ze swoimi kobietami".

Przestała płakać, szlochac i doszliśmy do kompromisu

A Ty bracie go nie zdałeś, byle myszka przestała płakać i się uspokoiła.

 

2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Po czym wysyla mi filmik, że pije piwo i je kebsa i ryj jakiegoś gościa obok ( taki filmik snapchatowy, czasami sobie takie wysyłamy ), no to ja od razu piszę :" Z kim pijesz?" Ona mi odpisuje: "Pije za zdaną sesję z koleżanką i kolegą, z ktorym znam się od 6 lat, jest zajety ".

Całą noc nic więcej nie pisała.

No i masz tego efekt, myślisz, że zachaczyła kolege na filmiku zupełnie przypadkowo? Chciała wywołać zazdrość i sprawdzić granicę.

 

 

A Ty się jeszcze pytasz czy ją opierdolić, czy może ją to urazi (no comment)...

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@SearcherofPerfection sytuacja prosta, więc opiszę ją prosto:

"Albo oboje przestrzegamy ustalonych zasad, albo nie ma żadnych zasad"

19 minut temu, Spokojny napisał:

@SearcherofPerfection

Omów sprawę z kobietą na spokojnie, w cywilizowany sposób, a nie z pianą na ustach jak jakiś niedojrzały szczeniak, furiat lub pospolity cham. Czuj u myśl co chcesz, ale na głos nie osądzaj jej, nie wyzywaj od hipokrytów, bo to tylko utrudni komunikację. Nie rób jej wykładu, lecz z nią o tym porozmawiaj. To ma być DIALOG a nie klasyczna męska tyrada. Np. „Pamiętasz jak ostatnio prosiłaś, żebym nie chodził z kolegami na piwo?” „A tymczasem okazało się, że wczoraj sama byłaś ze znajomymi.” „Jakbyś poczuła się na moim miejscu?” Potem cała ta sytuacja może po prostu być pretekstem do renegocjowania wcześniejszych ustaleń na zasadzie „Sama widzisz, że fajnie swobodnie spotykać się ze znajomymi od czasu do czasu, dobrze to człowiekowi robi. Ja też to lubię, nie przesadzajmy z ograniczeniami bo zaczniemy żyć jak jacyś pustelnicy.” 

@Spokojny opisał dość spokojny ( :D ) sposób załatwienia tej sprawy. Jednak tutaj uważam, że Twoja luba już zachowała się, że tak ujmę, niczym "pospolity cham". Nazywam to w ten sposób, gdyż ustaliła zasady jedynie dla CIEBIE, a nie dla WAS (z jej punktu widzenia rzecz jasna). 

Po prostu miało miejsce "badanie terenu", "shittest", czy jakkolwiek ktokolwiek to tutaj nazywa. Niestety ten egzamin wstępny póki co oblałeś, a na efekty długo czekać nie musiałeś ze strony swojej damy. 

Będąc na miejscu autora i ze względu na fakt, że jestem nieco mniej pogodny na takie objawy chamstwa, po prostu wziąłbym dupę w troki i zaaranżował wypad na browar z ekipą, informując o fakcie dokonanym lubą dokładnie w ten sam sposób, w jaki ona poinformowała mnie. Następnie wysłałbym również filmik, gdzie popijam drinka w towarzystwie "zajętych", acz najlepiej skąpo ubranych koleżanek i napisałbym, żeby się nie martwiła - gdyż będę jak wrócę. Po tych działań mój telefon zostałby wyłączony, aby moja impreza nie była zakłócana zbędnymi połączeniami.

Jednak ze względu na to, że nie jestem na miejscu autora, zalecam po prostu przeanalizowanie wszystkich wypowiedzi i wyciągnięcie swoich wniosków, jak też planu działania na przyszłość ;)

Pozdrawiam

Edytowano przez Rick
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 hour ago, SearcherofPerfection said:

No ok, to mówię, "Uwazam, że przesadzasz, ale jesli Ci tak na tym zależy, to nie będę z nimi nigdzie jechał, ewentualnie pojedziemy razem, czyli ja z Tobą, a Oni  ze swoimi kobietami".

Przestała płakać, szlochac i doszliśmy do kompromisu.

Słabo. Przemyśl sobie, co właśnie się stało. Pokazałeś, że jesteś miękką fają, że można na Tobie wymusić dowolny absurd płaczem (jesteś podatny na prymitywne manipulacje) i że to ona jest jest mądra i obyta życiowo, więc to ona ustala zasady 'jak żyć', a Ty masz słuchać. Co więcej, jak się okazuje, te super mądre zasady, które Ci wmusiła (i dałeś sobie wmówić, że to niby wspólnie wypracowany kompromis)  są tylko dla Ciebie, bo ani jej, ani jej kolegów (zajętych) nie obowiązują. Potraktowała Cię jak swojego pieska. Pańcia mówi co piesek ma robić, a sama robi co jej się podoba. A jak piesek będzie niegrzeczny, to pańcia będzie płakać. Niedobry pies! Buuuu....

 

Kolejna rzecz, do przemyślenia na spokojnie. Czy ona popełniła jakąś zbrodnię wychodząc z kolegami z roku na browca? Otóż nie. To jest normalne. Potem będzie wychodzić na browca z towarzystwem z pracy. Chodzić na imprezy firmowe. Będzie wyjeżdżać na szkolenia i teraz najlepsze - wyjazdy integracyjne. I to jest normalne. Też będziesz. Morał z tego taki, że nie należy się wkurwiać o to, że ktoś poszedł na imprezę bez partnera. Takie sytuacje się zdarzają.

 

Natomiast naganne jest to, że pańcia próbuje Cię izolować od Twoich znajomych. Jest to mechanizm typowy, popularny, wielokrotnie tu omawiany. Właściwie wszystkie kobiety tego próbują mniej lub bardziej nachalnie - czy to w postaci generalnych ustaleń (które pozwoliłeś sobie wcisnąć) czy jako pojedyncze działania skierowane przeciwko konkretnemu wyjściu - 'źle się czuję, zostań ze mną' czy dowolna ściema zmierzająca do odizolowania samca od jego przyjaciół. Twoja pańcia po prostu jedzie schematem. Ot, kolejna 'inna niż wszystkie'. Na to nie należy się zgadzać.

 

W związku z powyższym od tej pory wychodzisz dokąd chcesz, na ile chcesz i z kim chcesz. Ty decydujesz i ona nie ma nic do gadania. Zero dyskusji, żadnych 'kompromisów'. Wiesz już, że wszelkie próby wpłynięcia na to są mniej lub bardziej agresywnym działaniem w kierunku izolacji Ciebie od znajomych i nie wnoszą dla Ciebie niczego dobrego. Pielęgnuj przyjaźnie, są ważne, nie pozwól ich sobie odebrać. I to nie jest żaden rewanż, zemsta czy demonstracja siły - to jest normalność. Informujesz, a nie pytasz o pozwolenie. Pamiętaj jednak, że ona również może chcieć gdzieś iść bez Ciebie - nie rób z tego dramatu. Głupiej nie upilnujesz, mądrej nie musisz pilnować.

 

Co do opierdalania - pamiętaj, że komu bardziej zależy ten jest na straconej pozycji. Dla kobiet opierdol czy słodkie pierdzenie to w zasadzie to samo, bo one się karmią emocjami. Także ja bym nie rozdmuchiwał tej sprawy za bardzo. Krótkie oświadczenie, że proponowane przez nią zasady są bezsensowne (czego dała przykład), więc od tej pory wszelkie jej propozycje w zakresie 'jak żyć', 'co można, a czego nie' itp. będziesz traktował jak bzykanie muchy. A w ogóle to kim ona jest, żeby Cię pouczać? I koniec dyskusji. Jak zacznie płakać to oświadczasz, że możesz rozmawiać z dorosłym człowiekiem, ale nie z rozmazanym bachorem, więc cześć! nara! spadam na browara! wrócę jak mi się zechce.

 

Pamiętaj, że ona nie jest wcale wyjątkowa, jak nie ta to inna. Nic na siłę. Miej wyjebane, a będzie Ci dane ;)

  • Like 6
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedzi, napisała przed chwilą :" Czy jestem zły za wczoraj?".

 

Odpisalem, ze tak, ze zasady musza dzialac w dwie strony i nie bede tolerowal takiego zachowania i w chuju mam ile sie.z nim zna i czy jest zajety.

Ja sie spotykam z kolegami, a ona z kolezankami.

Jestem na razie w swoim miescie , jade do.niej w srode na Walentynki, wiec szykuje sie opierdalajaca rozmowa. 

Tylko co myslicie jak napisze, ze ok, to napisac jej, ze pogadamy jak wpadne i teraz pisac normalnie, czy zakonczyc temat. Mimo wszystko wole w oczy jej to jeszcze raz wygarnac, zeby widziala jak to mowie i dobrze zapamietala, bo jestem bracia kochani wkurwiony niesamowicie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesteś z nią pół roku, i już macie zamieszkać razem ? Hmm, czego Ty się o niej dowiedziałeś przez ten czas ? Podstawowy błąd.

 

Kolejna sprawa jest związana ze spotkaniami ze znajomymi. Jeśli wcześniej regularnie spotykałeś się z kolegami, to związek absolutnie nie powinien mieć na to wpływu, a tłumaczenia, że jesteś szczęśliwy, więc kumple i kumpele na bok, jest żałosny. Spaliłeś się już na starcie, bo przystałeś na jej warunki, więc teraz za każdym razem będzie awantura i płacz gdy będziesz chciał wyjść bez niej. W drugą stronę oczywiście jest w porządku.

 

"Kolega, z którym znam się 6 lat, jest zajęty"... To niekoniecznie musi być prawda. Równie dobrze mogła tak powiedzieć, by trochę Cię uspokoić. 

 

Bracia, sprawa wygląda tak, że przy najbliższym spotkaniu powinieneś jasno przedstawić swój punkt widzenia. Związek to nie więzienie, a Ty jako facet, masz prawo od czasu do czasu prawo wyjść z kolegami na piwo bez niej. Przebywanie ze sobą 24/7 jest potwornie męczące i wypala uczucie z ekspresowym tempie. 

 

Masz jeszcze szanse coś z tym zrobić. Jeśli będzie robić awantury i fochać się o to, że poza nią masz swoje życie, to warto zastanowić się nad przyszłością tego związku.

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, SearcherofPerfection napisał:

Dzięki za odpowiedzi, napisała przed chwilą :" Czy jestem zły za wczoraj?".

 

Odpisalem, ze tak, ze zasady musza dzialac w dwie strony i nie bede tolerowal takiego zachowania i w chuju mam ile sie.z nim zna i czy jest zajety.

Ja sie spotykam z kolegami, a ona z kolezankami.

Jestem na razie w swoim miescie , jade do.niej w srode na Walentynki, wiec szykuje sie opierdalajaca rozmowa. 

Tylko co myslicie jak napisze, ze ok, to napisac jej, ze pogadamy jak wpadne i teraz pisac normalnie, czy zakonczyc temat. Mimo wszystko wole w oczy jej to jeszcze raz wygarnac, zeby widziala jak to mowie i dobrze zapamietala, bo jestem bracia kochani wkurwiony niesamowicie.

Nie pisz nic więcej na ten temat - a opierdol na żywo polecam, dla podkreślenia tonu Twojej wypowiedzi. Żeby nie pomyślała przypadkiem, że szybko zapominasz.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
12 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Dzięki za odpowiedzi, napisała przed chwilą :" Czy jestem zły za wczoraj?".

Ona dobrze wie co zrobiła, teraz się upewnia czy może cię dalej rozstawać jak dzieciaka. Czy jednak eksperyment się nie udał i trzeba użyć skuteczniejszych babskich sztuczek.

 

Cwana koleżanka, jesteś jeszcze w jej mieszkaniu, więc jak będziesz fikać to szlaban na dupę, albo może  ci wystawić o 2 w nocy walizki za drzwi, kiedy jest minus 30 stopni. Nie będzie się tobą przejmować.

 

Jeżeli dalej będzie robić dziwne akcje to naprawdę dla własnego zdrowia itp. bym skończył tą relację, niż dać się poniżać i zostać alkoholikiem.

Edytowano przez slavex
  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
13 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

" Czy jestem zły za wczoraj?"

Wiem, że może Ci się wydawać teraz, że ona tak ze skruchą i troską pisze, ale uwierz mi że to należy tłumaczyć jako:

 

"I jak misiu, przekroczyłam już granicę, czy mam dojebać do pieca jeszcze bardziej?". (edit- widzę, że @slavexto samo napisał:))

 

Tak jak pisze @Ricklepiej nic już nie pisz a przy widzeniu stanowcza rozmowa. I nie daj się manipulować że "psujesz Walentynki", bo pewnie taki tekst się pojawi. Dla mnie to co laska zrobiła to jest wybitnie nie w porządku zachowanie i wymaga ustalenia jasnych standardów, ale tak jak pisze @Adams - krótko i konkretnie, bez emocji. 

 

Nauka dla Ciebie - matrix w pigułce. Tak to działa, jak idziesz Paniom na rękę i spełniasz absurdalne żądania. Czy spotkała Cię za to nagroda, tak jak na logikę powinna? Wręcz przeciwnie. I tak to wygląda zawsze. Nie daj się wieść emocjom panny, tylko zawsze wszystko na logikę i spokojnie.

 

Druga rzecz - staraj się z powodów, które opisał @Adamsnie okazywać złości, bo panny to tylko nakręca - przyjmij bardziej postawę ojca, który karci dziecko, bo inaczej okazujesz słabość. Na przyszłość, bo przyznając że jesteś zły niestety nie spowodowałeś, że jej jest przykro iż Cię zdenerwowała, tylko zobaczyła że to działanie ma sens. 

 

 

Edytowano przez JurekB
  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@SearcherofPerfection Na Walentynki jedziesz do niej powiadasz. Może poza twardym postawieniem sprawy i opierdoleniem przydałaby się jakaś kara w stylu: żadnych kwiatów czy prezentów na Walentynki? U Pani wnerw będzie jeszcze większy, a i też napewno na długo zapamięta, że tego typu próby w przyszłości będą się tak kończyć. Przy okazji pokażesz, że pomiatać sobą już więcej nie zamierzasz.

  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Może bracia i macie rację, z tym testem z wyjazdem moim z kumplami, (to, ze przypadkiem nakrecila jego ryj, tez wiem, ze test.

Ja na poczatku sie wkurwilem, bo wiem, ze to test był i powiedzialem, ze nie lubie jak ktos mi cos probuje narzucac i dopiero później po dlugich namowach powiedzialem, ze zgadzam się na kompromis, zebysmy pojechali razem, a na miejscu sie rozdzielili, jesli bede chcial troche czasu z kumplami spedzic, a ona z laskami ).

 

Ja to juz wyczuwam( tylko to jest tak jak Marek w audycjach czesto mówi, co z tego, ze ja wiem, jak trafi sie dobra zawodniczka i zamiata, a jak jeszcze jest niesamowicie piękna, to sami wiecie, ilu z Nas wiedzialo, wie, a wpadalo i wpada w sidła ;p)

 

Wiecie zdecydowalem sie zamieszkać z nia, wlasnie po to, zeby zobaczyc jaka jest naprawdę, bo jak sie tak jeździ, to czlowiek sie moze przygotowac do spotkania, skupia na sobie, a jak przychodzi zycie codzienne, to wtedy wychodzi kto jaki jest. 

 

Ogólnie seks, jedzonko, sprzatanko i wszystko mam od niej kiedy tylko chcę, wiec material na żonę jest dobry, ale chce zamieszkac z nią, by byc pewnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz, SearcherofPerfection napisał:

, bo jestem bracia kochani wkurwiony niesamowicie.

Słuchaj no "Pane" Bracie .

Jak przeczytałem to od razu mnie licznik 14 lat wstecz się przekręcił i znalazłem odpowiedni przykład z swojego jestestwa.

 

Na pewno bym nie jechał do niej na walentynki !!!

Napisał iż coś Ci wypadło, ma ona przyjechać do ciebie.

Niestety zaczęła się ofensywa która się skończy pewnie rozwodem. Schemat goni schemat.

 

Osobiście wiedząc jakie panie są bez "względnie romantyczne"(ironia) zrzucał bym NUKA już teraz prosto w walentynki.  

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Co o tym myślicie i jakbyście to bracia rozegrali, żeby zrozumiała o co chodzi, a ja żebym nie wyszedł na zazdrośnika jakiegoś? 

 

Opierdolić ją totalnie, spokojnie wytłumaczyć, że zapachniało mi jej zachowanie hipokryzją, samemu wyjść sobie z koleżanką i kumplem i zrobic tak samo ( jako kara dla niej ). Piszcie bracia, jakbyście postąpili w takiej sytuacji? ;)

Grzecznie wyjaśnić, że w związku ustalone zasady obowiązują obie strony, a ona się z nich nie wywiązuje. Za to dajesz sobie prawo do 2 wyjść bez niej.

Lub oboje anulujecie zasadę nie spotykania się.

 

25 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Dzięki za odpowiedzi, napisała przed chwilą :" Czy jestem zły za wczoraj?".

 

Odpisalem, ze tak, ze zasady musza dzialac w dwie strony i nie bede tolerowal takiego zachowania i w chuju mam ile sie.z nim zna i czy jest zajety.

Ja sie spotykam z kolegami, a ona z kolezankami.

Jestem na razie w swoim miescie , jade do.niej w srode na Walentynki, wiec szykuje sie opierdalajaca rozmowa. 

Tylko co myslicie jak napisze, ze ok, to napisac jej, ze pogadamy jak wpadne i teraz pisac normalnie, czy zakonczyc temat. Mimo wszystko wole w oczy jej to jeszcze raz wygarnac, zeby widziala jak to mowie i dobrze zapamietala, bo jestem bracia kochani wkurwiony niesamowicie.

Uspokój się!!!

Zapewne jedziesz z prezentem, a chcesz ją opieprzać?

Bardziej przydatna byłaby jakaś kara za jej zachowanie, niech przeprosi Cię robiąc  loda na klęczkach?

Lub wymyśl kilka innych scenariuszy i sobie je rozpisz, aby po przyjechaniu do niej próbować zrealizować. Co nie będzie pewnie takie łatwe.

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Krugerrand, powiem Ci, ze z tymi Walentynkami tez myslalem, zeby dac jej karę, bo zarezerwowalem stolik w naszej ulubionej restauracji, a potem loże w klubie, zebysmy mogli się pobawić, no i tak myślę, zeby zrezygnowac z restauracji i tylko klub zostawic, a zrobic jakies zwykle, pospolite kanapki, zamiast tych swietnych dan, ktore mieliśmy zjesc ;p

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dobrze kombinujesz. Weź też pod uwagę co pisze @Brat Jan o kilku scenariuszach. Niestety będziesz na jej terenie, więc z realizacją będzie trudniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Brat Jan, loda to ona mi robi kiedy chce i jak przyjezdzam kilka razy dziennie, wiec lod to nie bedzie kara, a nagroda. 

 

Zastanawiam sie nad tym, by anulowac rezerwacje albo nie przyjechac i ona do mnie ma wpasc albo wyjsc za kare teraz ja z kumplem i koleżanką i jej to powiedziec, ze tak zrobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I na Koniec walentynek jak już oczywiście przyjedzie do Ciebie(nie ma innej opcji na widzenie), zapodaj" nie wiem co czuje po ostatnich wydarzeniach", po czym pożegnaj panią i na pociąg 2 klasą. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez maggienovak
      Domniemam, że większość zbagatelizuje sprawę lub/i wysnuje wniosek, że przesadzam i w upe mi się przewraca. Jednak kiedyś kilku forumowiczów udzieliło mi kilka konkretnych rad, więc chociażby teraz dzięki tym radom, wiem jaką dietę mam stosować, zdałam swoje kursy, jest nadzieja, że dostanę robotę w branży, w której chcę pracować.
       
      Problemy.
      1. Moja wielozadaniowość?
      2. Mała częstotliwość seksu
       
      Nie będę generalizować i lać wodę słowną, będę podawać konkretne sytuacje.
      Z Moim mamy od początku ustalone, że sprawami napraw w domu on się zajmuje. 
      Ok. Na początku było jako tako w tym temacie.
      Trzy miechy temu miał urlop, podczas którego miał wymienić żarówki oświetlenia, do którego ja nie sięgam; miał wymienić listwy przy blacie kuchennym; miał naprawić okap, zasilikonować wannę. Minął mu urlop, nie zrobił tego. Pomimo ponownych próśb, nie zrobił.
      To sama się wzięłam za naprawę okapu - naprawiłam. Część żarówek wymienilam, ale odwaliłam numer jak blondyna z kawałów i w łazience wpiełam nie tą żarówkę co trzeba. 😂 Ale się Mój wqurwil i momentalnie zrobił resztę oświetlenia. 
      Teraz sama sobie wymieniłam listwy przy blacie. Teraz przymierzam się do silikonowania wanny, tego nie spieprzę, bo w domu rodzinnym już silikonowałam brodzik, indukcję, zlew, umywalkę. 
      Chodzi mi o fakt, że ustalenia były inne. Mój mówi, że zrobi, ale no nie jest zrobione. Nie drę się na niego, po prostu mówię "Kochanie, proszę, zrób mi tą wannę, bo na pewno woda już gdzieś ucieka". 
       
      Czasem mam wrażenie, że jestem jak taka sekretarka lub chodzący pakiet usług. 
      Mój pisze, co należy kupić, ok, robię zakupy. Ma wolny dzień, nie pójdzie do sklepu 100 m od nas, mówi wprost, że nie chce mu się.
      Sprawy papierkowe, bookowanie, telefoniczne, umawianie czegokolwiek należą do mnie.
      Np. trzeba dowiedzieć się jaka oferta banku jest lepsza ; zadzwonić w sprawie załatwienia jakiegoś papieru ; przeszukać ofert mieszkaniowych ; wydruk czegokolwiek - to moja brocha.
      Nawet przed chwilą - "na pulpicie jest taki plik, wydrukuj mi to". 
      Tydzień temu nie było mnie dwa dni w domu. Miał obrane ziemniaki, przygotowaną surówkę, przyprawione kotlety. Wystarczyło ugotować ziemniaki, usmażyć kotlety. Przed dwa dni ziemniaki stały w wodzie, kotlety surowe w lodówce. Jego odpowiedź dlaczego nie zrobił sobie obiadu : "nie chciało mi się, z resztą zawsze podajesz mi ciepły obiad do stołu". 🤣 
      Kiedyś próbowałam mrozić dania, żeby mógł sobie odmrozić i podgrzać, a gdzie tam.. 🤣
      Randki. 
      Od dwóch miesięcy? "Zrob zakupy, ugotuj coś, zjemy w domu kolacje".
      Dotychczas spoko, czułam się niczym perfekcyjna żona co ugotuje, upierze, posprzata, przypilnuje spraw pod nieobecność męża i w ogóle go obciąża od pierdół. 
      Gdy wracam z pracy dostaje tel, żebym coś kupiła, gdzieś podjechała po coś, a wiem, że Mój jest cały dzień w domu.
      Ok, robię to.
       
      Wiem, że jest pochłonięty pracą, obowiązkami związanymi ze stowarzyszeniem, uważam, że ma na tym się skupić, jednak też chciałabym jakieś aktywności z jego strony w domu.
      Tak, była rozmowa. Powiedział, że jest zmeczony, z resztą wie, że umiem się zająć wszystkim, mam z natury usposobienie zapierdalacza, więc wie, że nie musi se pewnymi sprawami zajmować głowy.
       
      Seks. 
      Ostatnio się o to poklocilismy. Na drugi dzień, ok, kochalismy się, ale od tego momentu znowu nic. 
      Była rozmowa w tym temacie.
      Powiedział, że jest zmęczony, że są ważniejsze sprawy od seksu. 
      I tu uwaga "brakuje mi tego, jak kiedyś potrafiłaś wrócić z roboty czy z zajęć, przygotować imprezę, chlać równo z facetami do rana, odespać 2 godziny, zrobić rano śniadanie, gdzieś podskoczyć, coś załatwić. Zmienić buty z wysokich obcasów na kalosze i pozapierdalac na wsi, wrócić do domu, ugotować, posprzątać, coś mądrego przeczytać, a teraz tylko pracujesz, dbasz o dom i moje rzeczy/sprawy, chcesz wrócić do swojej branży".
      Nawiązał do dawnych moich dziejów, wiadomo jaki/czyj temat. 
       
      Ok, rozumiem go, ale mam nieodparte wrażenie, że właśnie, nadaję się tylko do zaspokajania potrzeb mężczyzn, a oni mają wyjebkę na to, czego ja potrzebuję. 
       
      I żeby nie lać dalej wody. 
       
      Ok, zgadza się, Mój może być przemeczony, mieć spadek libido, nie będę przecież mu truć, może odczuwać dysonans poznawczy, bo kiedyś zapierdalałam za trzy baby, a teraz jest wszystko do przewidzenia, "zrobi mi obiad, posprzata, obciągnie i jakie tu emocje".
      Tak, inicjuje seks, nie mam problemu z innym miejscem/pozycją do seksu. Chyba przez niecałe 3 lata naszego związku dwa razy mu odmowilam zbliżenia, bo naprawdę kijowo się czułam.
       
      Moja taktyka jest taka, że niestety - muszę zacząć gierkę. 😑 
      Czyli:
       
      1. Będę chodzić odpicowana;
      2. Obiad będzie miał trzy razy w tygodniu;
      3. Zacznę se wychodzić gdzieś na miasto, by widział, że nie siedzę w domu (dla mnie to debilny punkt, nie mam ochoty go praktykować), nie mam koleżanek, więc se wyjdę gdzieś, kupię kawę i wrócę do domu;
      4. Nie będę inicjowac zbliżen, bo skoro i tak nie chce się kochać, to co mi szkodzi, choć mam nawyk proszenia się o seks...
       
      Wiem, że Mój mnie nie zdradza, więc ten powód posuchy i braku zaangażowania w dom go nie tyczy. 
      Dobry synek z niego, ma dobre wartości, ale widzę też jak moi koledzy mnie traktują, a jak inne kobiety. Wqrwia mnie to, że jestem traktowana jak mały arni. 😂
      Przede wszystkim - tak, potrzebuję seksu! 
      Wiem, że ciotko-żona, która spełnia obowiązki jest mało pociągająca.
    • Przez KapitanMoskwa
      Dobry wieczór wszystkim, 
       
      Postanowiłem założyć ten temat ponieważ w dniu dzisiejszym podjąłem decyzje o rozstaniu ze swoja długoletnią partnerką
       
      Z pozoru sprawa wydaje się łatwa, jednakże po krótce mówiąc przedstawia się tak: 
       
      Od kilku lat jestem w związku z kobieta którą przez lwią cześć naszej wspólnej relacji uważałem za "tą jedyną" i przyszła matke moich dzieci. 
      Przed poznaniem partnerka była juz doświadczona kobieta (jest 5 lat starsza ode mnie) i zorientowaną na stały związek - zupełnie jak ja, jedynym jej mankamentem była (w tamtym czasie juz prawie całkowicie zaleczona) ciężka depresja będąca konsekwencja chorobliwego perfekcjonizmu. 
      Pierwsze dwa lata związku szło bardzo dobrze, jednakże w następnych sytuacja coraz bardziej się pogarszała (szczególnie po wspólnym zamieszkaniu)
       
      Stałem się workiem treningowym na wszystkie osobiste frustracje (ma rózne napady agresji zewnętrznej i auto-agresji) a dodatkowo kimś w rodzaju opiekuna - perfekcjonizm w miksie z depresja powrócił z siła dawnych lat i totalnie zmiótł mnie z planszy. 
      Setki moich starań idzie na daremno i własciwie wyciągniecie jej z tego bagna po cześci juz pochłoneło samego mnie - czuje się totalnie wykończony i zniszczony tym co przeżyłem i co przeżywam każdego dnia przez jej ból istnienia który objawia się niezwykłym egoizmem, bezwględnoscią i ciezko opisywalnym totalnie dzikim rodzajem zła. 
       
      Kilkukrotnie odwodziłem ja od samobójstwa, wielokrotnie rezygnowałem z własnych celów/pragnień/potrzeb w celu polepszenia jej samopoczucia, codziennie wykonuje za nia wszystkie podstawowe funkcje domowe (gotowanie posiłków dla niej, sprzątanie po niej itp itp), próbowałem wyciągać na rózne terapie, znosiłem wszystkie ataki agresji i wyładowywanie frustracji w moją stronę (a dziennie jest tego po kilka) - wycierpiałem się kuhwa wiele na prawde wiele ale sie nie poddawałem, jednakże w ostatnim czasie zwątpiłem, straciłem nadzieje + wiele negatywnych zachowań partnerki zmusiło mnie do podjęcia wewnętrznej decyzji o stopniowym rozstaniu ponieważ na chwile obecną jestem nikim innym jak psychicznym wrakiem sprawiajacym swoją fizycznoscia że jednak jest inaczej. 
       
      Ze swojej strony widzę to tak: 
       
      Chce z nią w odpowiednim czasie przeprowadzić szczerą rozmowę i zaproponować pewną pulę pieniędzy na odchodne (sporo zainwestowała w moje mieszkanie - meble itp, nie chce byc jej dłużnikiem a w dodatku ze wzgląd na cała nasza relacje i wiele na prawde dobrych chwil które przeżylismy chce sie rozstać z klasa) ktore pomogą jej w nowym starcie - jak wspominałem powyzej, sama jest totalnie niesamodzielna wiec takie cos na pewno jej sie przyda. 
       
      Zastanawiam sie jak przeprowadzic taka rozmowe, jak sie rozstac z czlowiekiem w takim stanie - nie chce miec jej na sumieniu (potencjalne samobójstwo) ale ze wzgledu na to jak sytuacja sie pogarsza z dnia na dzien w ostatnich miesiącach moj instynkt samozachowawczy nakazuje mi uciekać jak najdalej i to jest nawet silniejsze od tego. 
       
      Chce to zrobić na spokojnie, z klasą - w sposob zaplanowany i rozważny. 
       
      Bardzo bym prosił samców o rady, a moze opowiesci czy byli w podobnej sytuacji ew o wasze przypuszczenia jak można by było przeprowadzić taki proces rozstania bez wielkiej szkody dla takiej osoby.
       
      Chce miec juz to za sobą ale jednocześnie wiem że musze zachować rozwagę i opanowanie mimo ciezkich warunków. 
    • Przez Mordimer
      żony, przepadek nie sądzę 😎
       
      Link wykop - https://www.wykop.pl/link/4836021/facet-wygrywa-273-mln-dol-od-razu-dostaje-telefon-od-bylej-zony/
       
      Zagadnienie  znane na tym forum, aczkolwiek zawsze przynoszące uśmiech dla tych których psychika ludzka i gadzi mózg kobiet nie stanowi  tajemnicy.
       
       
      Najlepszy pierwszy dowcip w komentarzach:
      Jest też Polska wersja.
      Mąż pyta żony - co byś zrobiła jakbym wygrał w Totka?
      Żona - wzięła połowę i odeszła.
      Mąż - to masz tu 16 złotych i sp##@!%@aj
    • Przez suski
      Cześć,
       
      wczoraj miałem pewien konflikt z żoną i chcę poznać wasze opinie i ewentualne rady jak się w podobnych sytuacjach zachowywać.
       
      Zacznę od tego ze mamy niespełna 3 letniego dzieciaka.
      Jakoś w grudniu i czesci stycznia dziecko przed snem tak wymyślało, a matka połyka wszystkie jego wymysły, że potrafiło kłaść się spać nawet po 22.
       
      Dodam, że mamusia zaraz po powrocie do domu w sumie miała na dziecko trochę wyjebane. Szła na kompa "pracować", gadać z koleżankami z pracy, chodzić co chwilę do teścia na dół wplatając w to jeszcze przerwy na papierosa...
       
      Ja się jakoś dzieckiem zajmowałem, ale przychodził moment, że tylko mama i już z dzieckiem nie dało się nic zrobić.
       
      Pewnego razu w dwa piątki pod rząd umówiłem się z kumplami na jakieś wyjście na miasto. Pierwszy piątek odchorowałem w sobotę, bez żadnych jazd.
      W drugi piątek zlałem ja i dziecko totalnie. Musiała wracac prawdopodobnie na swój koszt taksą do domu od tesciowej. Wiedziała, że się umówiłem, ale inne sprawy były ważniejsze. Przyjazd siostry do tesciowej, w międzyczasie chciała zrobić zakupy, ale powiedziałem, że o konkretnej godz. musimy wyjść aby się ze wszystkim wyrobic. Potem jej się odmieniło, niech się dziecko pobawi. Ogólnie szantaż, że kolega ważniejszy.
      Więc sobie poszedłem. Cała sobotę i poł niedzieli się do mnie nie odzywała, a ja w sumie do niej.
       
      Jakoś gadka później poszła. Ona ja zainicjowała. Ustalilem z nią wreszcie, że mamy dziecku zrobić rytuał. 18 kolacja, potem mycie, chwila zabawy, a o 19 czas na usypianie.
       
      Później mamy czas na spędzenie go razem bądź osobno.
       
      No i od tamtej pory dziecko sie kladzie o normalnej porze. Czasem z małymi problemami.
       
      Zmierzając do meritum.
      Ja już zmęczony i też podkurwiony bo z dzieciaka ostatnio na wieczór wychodzi mały potworek. Prawie codziennie kończy w kącie za bicie czy temu podobne sprawy. Rozumiem, testuje pewnie na co może sobie pozwolić. O ile u żony często coś przechodzi ja sobie nie dam wejść na głowę. Wczoraj też mnie poniosło bo ze 2 czy 3 razy wydarłem na niego gębę co w sumie nie przyniosło żadnego skutku.
      Standardowo dzieciak nie chciał się przebrać wiec żona zostawiła go i poszła  "pracować", a on leżał i ją wolał.
       
      Z 2 czy 3 razy dawalem jej do zrozumienia, że czas już go położyć. Jak już doszło do tego procederu to zaczął ją zagadywać i znowu kładzenie się przeciaga. Ona mu coś tam odpowiada, on znowu jakieś fochy i czas leci.
       
      W końcu jej powiedziałem, że znowu zaczyna po pracy "pracować", latać do teścia, a jak przychodzi czas snu to ona nagle z dzieckiem chce sie bawić. To mi wyjebała tekstem, że najlepiej go o 18 kłaść...
       
      Wkurwiłem się powiedziałem jej żeby sobie robila co chce, wziąłem tel i poszedłem do drugiego pokoju czytać forum. Za chwilę mnie woła, że mnie dziecko woła. Siedzę dalej. W końcu z nim przychodzi i woła ponownie. Ja jej, że przyjdę za 15 min, że jak skończę. Sam już nie pamiętam co jej dokładnie odpowiedziałem. Poszła...
      Za parę minut przychodzi ponownie z dzieckiem na rękach i coś tam w stylu.  Patrz tatuś ma ważniejsze sprawy. W końcu ostentacyjnie powiedziała oczywiście trzymając dziecko na rekach ty to jestes podły i poszła coś tam jeszcze bełkocząc na moj temat, że mam dziecko gdzieś. Dokładnie nie słyszałem. Ja się w sumie nie odezwałem, zlałem chociaż chciałem jej coś krzyknąć na zasadzie "pierdol się".
       
      Jak już dziecko uspiła to polazła znowu do teścia. To ja poszedłem do pokoju się położyć spać, ale jeszcze dalej siedziałem na forum.
       
      Po jakimś czasie wróciła i jak gdyby nigdy nic woła mnie aby jak co prawie każdy wieczór posiedzieć i pogadać albo pomilczec. Chwilę wczoraj pogadaliśmy, ale mi sie ogólnie nie chciało.
       
      Trochę się rozpisałem, a klepie na komórce więc łatwo nie jest. Co o tym sądzicie. Te jej shit testy przeszedłem czy nie. Jak można by zareagować na te jej gierki.
       
      Dodam jeszcze że jak wróciła od ojca to jez rzuciłem tekstem, że się najarala, a niby od 2 tygodni nie pali. To zaczęło się wzbudzanie poczucia winy, że jej nie wspieram, że chciałaby abym ją pochwalił, abym się cieszył, że już tyle nie pali. Ogólnie takie pierdololo którego nie słucham bo jej w tym temacie nie wierzę. Już kilka razy mnie na temat palenia okłamywała. Potem jeszcze w łóżku truje to samo, że zrozumiała, że się stara itd. Żebym zauważył, że nie pali przed pracą. To ja jej, że w sumie to śpię, a palić może jak wyjdzie z domu w drodze na autobus.
      I ogólnie jej powiedziałem coś na zasadzie jak zobaczę to uwierzę.
       
      No to chyba wszystko.
       
    • Przez Zmanipulowany Mężczyzna
      Cześć Wam!
       
      Zrobiłem filmik zadający być może kontrowersyjne pytanie - czy my, Polacy, zachowujemy się jak pantofle?
      Chciałbym się nim podzielić i usłyszeć jakieś uwagi. Nie wiedziałem gdzie o tym napisać, więc postanowiłem to zrobić w przywitaniu. To forum wygląda na miejsce gdzie użytkownicy pewnie zrozumieją moytwacje stojące za takim filmikiem. Jego cel to bardziej skłonienie do refleksji i zadawania pytań, a nie skupienie się na samych odpowiedziach.
       
       
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.