Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie drodzy Bracia! ;)

 

Kobiety naprawdę są hipokrytkami.

Jestem w związku z kobietą od pół roku, niedługo razem zamieszkamy (ja przeprowadzam się do niej z innego miasta, bo jej starzy kupili Nam mieszkanie, na razie ona jest u siebie, ja u siebie i widzimy się, co kilka dni).

 

Moja kobieta na mój pomysł jakoby w lato chciałbym pojechać z kumplami sam nad morze bez niej lub jakieś moje wyjście na piwo z nimi do klubu reaguje płaczem i emocjami, mówiąc : " Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku (ona rzeczywiście się bardzo stara i ma cechy, które mi odpowiadają, a do tego jest niesamowicie zgrabna), to po co Ci takie wyjscia, trzeba znać pewien umiar i wiedzieć, co można". 

 

No ok, to mówię, "Uwazam, że przesadzasz, ale jesli Ci tak na tym zależy, to nie będę z nimi nigdzie jechał, ewentualnie pojedziemy razem, czyli ja z Tobą, a Oni  ze swoimi kobietami".

Przestała płakać, szlochac i doszliśmy do kompromisu.

 

Po czym wczoraj ona mi piszę, że idzie na browara. No to ja drodzy bracia sobie mówię ok, pewnie tam opija sesję z koleżankami, bo zdała wszystko, niech idzie.

Po czym wysyla mi filmik, że pije piwo i je kebsa i ryj jakiegoś gościa obok ( taki filmik snapchatowy, czasami sobie takie wysyłamy ), no to ja od razu piszę :" Z kim pijesz?" Ona mi odpisuje: "Pije za zdaną sesję z koleżanką i kolegą, z ktorym znam się od 6 lat, jest zajety ".

Całą noc nic więcej nie pisała.

 

I teraz bracia do sedna. Mnie zwraca uwagę szlocha, płacze, zebym nie wychodził z kumplami, zebym ją szanował, miał zasady w związku, wiedział, co wolno, co nie wolno.

A tymczasem ona idzie opijac sesję z ziomalką i ziomkiem, którego ja nie znam (ja nie wiem czy zajęty (chyba slabo skoro jego laska go puszcza na piwo z 2 kolezankami, czy nie).

 

Drodzy bracia, czy nie uważacie, ze to jest kurwa "jawna hipokryzja", jestem wkurwiony na nią.

Ciekawe jakby zareagowała jakbym to ja sobie poszedł opijać sesję z kumpelą i kumplem i przez całą noc nic nie odpisywał (wkurwiałaby się, smsy, wiadomości na 100%, w sumie to też chcę jej tak zrobić, że sobie pójde z kumpela i ziomkiem na piwko ;p).

 

No i skoro, mamy wiedzieć, co wolno, a czego nie w związku, to zamierzam ją opierdolić za jej zachowanie, bo nie pozwolę sobie na takie traktowanie.

 

Co o tym myślicie i jakbyście to bracia rozegrali, żeby zrozumiała o co chodzi, a ja żebym nie wyszedł na zazdrośnika jakiegoś? 

 

Opierdolić ją totalnie, spokojnie wytłumaczyć, że zapachniało mi jej zachowanie hipokryzją, samemu wyjść sobie z koleżanką i kumplem i zrobic tak samo ( jako kara dla niej ). Piszcie bracia, jakbyście postąpili w takiej sytuacji? ;)

 

Pozdrawiam ;p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jak czytałem początek to od razu nasunęło mi się: 

 

Ok kochanie ja nie mogę się spotkać ze znajomymi, rozumiem że ty też się trzymasz tego zakazu. Też przecież jesteś w związku.   

 

Założę się że byłoby zwarcie styków i tłumaczenie się itp. 

 

Moim zdaniem powinieneś działać tak, że jak ona chce cię ograniczać to niech sama się stosuje do tych ograniczeń. Gdybyś jej dobrze zagrał to drugim razem dwa razy by się zastanowiła.

 

Twój związek jest jeszcze świeży, ale przykro mi to mówić. Kobieta cię wyprzedziła i już cię rozstawia jak dzieciaka. Jak w porę nie ograniesz tego to będziesz miał piekło.

 

A jak wybrnąć z tej sytuacji to już ktoś bardziej doświadczony niech podsunie pomysł.

Edytowane przez slavex
  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poproś ją, żeby spytała tego zajętego kumpla, jak on to robi, że mu jego laska pozwala wychodzić z dwiema innymi dziewczynami na piwo ;) i jak to się stało że Ty też jej pozwalasz.

38 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku

- Tak kochanie, to jest jak najbardziej w porządku, nie zadręczaj się głupstwami. 

  • Like 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest to kurwa chora sytuacja.

 

Nie jestem zwolennikiem wzbudzania zazdrości, gierek psychologicznych itp.

 

Opierdolić z góry do dołu jak burą sukę nie przebierając w słowach. Zastanowić się na tym wspólnym mieszkaniem.

 

Facet musi ale to musi od czasu do czasu wyjść z kumplami, jest mu to potrzebne do bycia facetem - nie mówię tu oczywiście o wyjściu z kumplami na disco i bajerowanie innych lasek. Mam na myśli raczej wyjście na mecz, obicie ryja kibolom, wypad w góry i kilka dni pod namiotem, polowanie na grubego zwierza, paintball - tego typy męskie rozrywki. To powoduje, że jaja rosną, wtedy facet jest szczęśliwy, silny a co za tym idzie szczęśliwa jest jego kobieta. Facet wychowywany przez kobiety (co jest normą dzisiaj) musi przebywać z innymi facetami i robić męskie rzeczy. Jak już ją opierdolisz od góry do dołu to możesz jej to wytłumaczyć. Możesz przeczytać książkę "Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy" tam trochę o tym jest napisane.

 

Przedstawię teraz moje staroświeckie i niemodne podejście.

 

Ty możesz iść z kumplami na piwo, ona może iść z koleżankami na kawę albo też na piwo. Ty nie spotykasz się z koleżankami, ona nie spotyka się z kolegami. To jest dramat, że dzisiaj kobiety mają mnóstwo kolegów, na pęczki adoratorów, orbiterów a mało koleżanek. Miś to tylko kolega nie denerwuj się. Miś się jednak wkurwia ale nie okazuje zazdrości bo nie można pokazywać słabości - tak uczą. A taki chuj jak Batorego komin. Opierdolić porządnie, użyć brzydkich słów, wpaść w szał. Najważniejsze - uświadomić, że dla ciebie odejść od niej to jak posmarować bułkę masłem.

 

Ty i twoje uczucia są najważniejsze. Jak ty będziesz szczęśliwy to i ona będzie szczęśliwa. Nie uszczęśliwiaj jej swoim kosztem.

 

  • Like 8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tradycyjny podwójny standard często widziany u płci pięknej. Myślę, że opierdol byłby wskazany z jasnym wytyczeniem zasad, których trzymamy się obydwoje, a nie tylko jedno z nas.  Najlepiej jeszcze przed wspólnym zamieszkaniem, bo jeśli tego nie zrobisz potem będzie niestety jeszcze gorzej. Tak jak już pisali bracia wyżej, wygląda na to, że Cię pod siebie ustawia i to nawet do tej pory skutecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
41 minut temu, Gr4nt napisał:

Facet musi ale to musi od czasu do czasu wyjść z kumplami, jest mu to potrzebne do bycia facetem - nie mówię tu oczywiście o wyjściu z kumplami na disco i bajerowanie innych lasek. Mam na myśli raczej wyjście na mecz, obicie ryja kibolom, wypad w góry i kilka dni pod namiotem, polowanie na grubego zwierza, paintball - tego typy męskie rozrywki

O, dokładnie! Każda kobieta, która tego nie rozumie jest albo manipulantką, albo nie dojrzała do normalnej relacji. 

 

Człowiek posiada coś co się nazywa "filarami społecznymi" i jednym z nich jest związek, ale też przyjaciele, kumple, znajomi - stanie na jednym z nich tylko jest niezdrowe i niepotrzebne. Nawet jeśli ona ma dobre intencje (w co jak czytam cały post wątpię) to wasz związek jest świeży i jeśli potrwa dłużej to nie będzie to zdrowe. 

 

Dla Ciebie, bo jak widać ona z wyjściami nie ma problemu i jak wiele Pań nagina sobie zasady do swoich celów i to jest moim zdaniem jebana hipokryzja i sygnał alarmowy. 

 

Twój problem polega na tym, że jesteś w tym stroną bierną - po prostu do tej pory się tym nie przejmowałeś i nic Ci nie przeszkadzało tylko jej, więc pozwoliłeś samicy ustalić zasady i płaczem wymusić kompromis, którego potem sama nie przestrzega. 

 

Nie może być tak, że zasady w związku ustala tylko jedna osoba, czujesz to, prawda? 

 

Więc teraz Ty zainicjuj rozmowę na ten temat i powiedz jej jakich Ty zasad spotkań oczekujesz. 

 

Ja jestem dokładnie tak samo tradycyjny jak Brat @Gr4nt:)

Ja mam swoje wyjścia z kumplami na mecze, siłkę, konsolę, piwo (a jak do klubu to oczywiście nie zrywać panny) oraz wyjścia firmowe, kobieta ma swoje wyjścia firmowe, z koleżankami do sauny, na wino piwo czy inne kawy i babskie spotkania w bawialniach i to jest ok. Wychodzimy też wspólnie. 

 

Osobiście nie widzę potrzeby, żeby moja kobieta spotykała się z "tylko kolegami" sam na sam bo jest to dla mnie co najmniej dwuznaczne, zwłaszcza że potem zwykle z tym tylko kolegą było bzykanie. Zresztą uważam, że panna jak ma faceta i zero brudnych myśli to takich kolegów nie musi podtrzymywać.  Ja sam będąc w związku też nie czuję potrzeby żeby sam na sam z jakąś orbiterką się widywać. Zasady są więc takie jak mi pasują i symetryczne. 

 

A jeśli kobieta nie ma tego typu zdrowych relacji typu grupy koleżanek, zajętych i normalnych tylko same latawice i ryczące 30tki i singielki z którymi biega po klubach, albo w ogóle większość "tylko kolegów" i potem się okazuje że z połową z nich się tam kiedyś bzykała a ci kolesie mimo  że wiedzą iż kogoś ma piszą do niej non stop "hej, idziemy na piwko:)" to nauczony doświadczeniem (tak tak, moja B.) to sygnał alarmowy i relacja jest kończona bo to po prostu nie jest mój styl życia. 

 

Także @SearcherofPerfection ustal z nią zasady jakie pasują Tobie i egzekwuj, a jeśli jest od tego zbyt odległa szukaj innej,bo nie  zrobisz z człowieka A człowieka B pogadankami. I nie daj się zmanipulować wpedzic w poczucie winy tylko mów co Ci przeszkadza i czemu bo ona postąpiła jak hipokrytka. Ty jej powiedziałeś wcześniej i wyjeździe, ustąpiłeś a ona postawiła Cię przed faktem dokonanym. 

 

Zasady w związku równe dla obu stron to nie oznaką zazdrości! 

 

Edytowane przez JurekB
  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SearcherofPerfection

Omów sprawę z kobietą na spokojnie, w cywilizowany sposób, a nie z pianą na ustach jak jakiś niedojrzały szczeniak, furiat lub pospolity cham. Czuj u myśl co chcesz, ale na głos nie osądzaj jej, nie wyzywaj od hipokrytów, bo to tylko utrudni komunikację. Nie rób jej wykładu, lecz z nią o tym porozmawiaj. To ma być DIALOG a nie klasyczna męska tyrada. Np. „Pamiętasz jak ostatnio prosiłaś, żebym nie chodził z kolegami na piwo?” „A tymczasem okazało się, że wczoraj sama byłaś ze znajomymi.” „Jakbyś poczuła się na moim miejscu?” Potem cała ta sytuacja może po prostu być pretekstem do renegocjowania wcześniejszych ustaleń na zasadzie „Sama widzisz, że fajnie swobodnie spotykać się ze znajomymi od czasu do czasu, dobrze to człowiekowi robi. Ja też to lubię, nie przesadzajmy z ograniczeniami bo zaczniemy żyć jak jacyś pustelnicy.” 

  • Like 1
  • Smutny 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Spokojny napisał:

Nie rób jej wykładu, lecz z nią o tym porozmawiaj. To ma być DIALOG a nie klasyczna męska tyrada

Dialog? Rozmowa z kobietą? Logiczne argumenty?

 

To pomoże tylko na jakiś czas.

 

Spokojna rzeczowa rozmowa i logiczne argumenty to coś czego można użyć w rozmowie z przyjacielem, kolegą ale nie z kobietą. Proszę Pana ile ja się narozmawiałem z żoną, jakie ja logiczne i nie do zbicia argumenty przedstawiałem, tłumaczyłem, przekonywałem, że lepiej będzie tak i tak. Kiwała ze zrozumieniem głową ale w oczach widziałem pustkę. Coś tam pomogło na dzień czy dwa i potem wszystko wracało do normy. Pewnie niektórzy z was wierzą w partnerstwo w związku, a ja wam powiem, że nie ma czegoś takiego. Ktoś musi być silny a ktoś inny musi się podporządkować. Spokój, opanowanie i rzeczowa rozmowa owszem ale nie z kobietą. Wiem co mówię bo przez 7 lat rozmawiałem i nic, no ale może moja myszka jest inna, może inne kobiety rozumieją co się do nich mówi.

 

11 minut temu, Spokojny napisał:

furiat lub pospolity cham

 

U mnie to pomogło, warto spróbować może u autora też pomoże.

 

  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku (ona rzeczywiście się bardzo stara i ma cechy, które mi odpowiadają, a do tego jest niesamowicie zgrabna), to po co Ci takie wyjscia, trzeba znać pewien umiar i wiedzieć, co można".

Kochanie wiem, że jak nie byłaś w związku to robiłaś co chciałaś ale skoro jesteś w SZCZĘŚLIWYM związku to NIGDZIE nie wychodź, bo po co szukać szczęścia na mieście skoro masz je pod nosem? I albo załapie albo dodaj do tego wyjaśnienie :D.

  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież to był bardzo widoczny shittestna, wrecz klasyka - odciac najpierw od kolezanek i kolegów, później od rodziny i pasjii, a później miś nie wiem co czuję....

 

Kobiety nigdy nie wychodzą z gry i Ty też nie możesz zatracać znajomości z koleżankami, które są po prostu konkurencją i ona zawsze to będzie miała z tyłu głowy, a w szczególności z kolegami, gdzie pomogą odreagować w razie rozstania itp.

2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

" Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku (ona rzeczywiście się bardzo stara i ma cechy, które mi odpowiadają, a do tego jest niesamowicie zgrabna), to po co Ci takie wyjscia, trzeba znać pewien umiar i wiedzieć, co można". 

To był właśnie shittest, chce żebyś coś dla niej poświęcił...

 

2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

 

No ok, to mówię, "Uwazam, że przesadzasz, ale jesli Ci tak na tym zależy, to nie będę z nimi nigdzie jechał, ewentualnie pojedziemy razem, czyli ja z Tobą, a Oni  ze swoimi kobietami".

Przestała płakać, szlochac i doszliśmy do kompromisu

A Ty bracie go nie zdałeś, byle myszka przestała płakać i się uspokoiła.

 

2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Po czym wysyla mi filmik, że pije piwo i je kebsa i ryj jakiegoś gościa obok ( taki filmik snapchatowy, czasami sobie takie wysyłamy ), no to ja od razu piszę :" Z kim pijesz?" Ona mi odpisuje: "Pije za zdaną sesję z koleżanką i kolegą, z ktorym znam się od 6 lat, jest zajety ".

Całą noc nic więcej nie pisała.

No i masz tego efekt, myślisz, że zachaczyła kolege na filmiku zupełnie przypadkowo? Chciała wywołać zazdrość i sprawdzić granicę.

 

 

A Ty się jeszcze pytasz czy ją opierdolić, czy może ją to urazi (no comment)...

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@SearcherofPerfection sytuacja prosta, więc opiszę ją prosto:

"Albo oboje przestrzegamy ustalonych zasad, albo nie ma żadnych zasad"

19 minut temu, Spokojny napisał:

@SearcherofPerfection

Omów sprawę z kobietą na spokojnie, w cywilizowany sposób, a nie z pianą na ustach jak jakiś niedojrzały szczeniak, furiat lub pospolity cham. Czuj u myśl co chcesz, ale na głos nie osądzaj jej, nie wyzywaj od hipokrytów, bo to tylko utrudni komunikację. Nie rób jej wykładu, lecz z nią o tym porozmawiaj. To ma być DIALOG a nie klasyczna męska tyrada. Np. „Pamiętasz jak ostatnio prosiłaś, żebym nie chodził z kolegami na piwo?” „A tymczasem okazało się, że wczoraj sama byłaś ze znajomymi.” „Jakbyś poczuła się na moim miejscu?” Potem cała ta sytuacja może po prostu być pretekstem do renegocjowania wcześniejszych ustaleń na zasadzie „Sama widzisz, że fajnie swobodnie spotykać się ze znajomymi od czasu do czasu, dobrze to człowiekowi robi. Ja też to lubię, nie przesadzajmy z ograniczeniami bo zaczniemy żyć jak jacyś pustelnicy.” 

@Spokojny opisał dość spokojny ( :D ) sposób załatwienia tej sprawy. Jednak tutaj uważam, że Twoja luba już zachowała się, że tak ujmę, niczym "pospolity cham". Nazywam to w ten sposób, gdyż ustaliła zasady jedynie dla CIEBIE, a nie dla WAS (z jej punktu widzenia rzecz jasna). 

Po prostu miało miejsce "badanie terenu", "shittest", czy jakkolwiek ktokolwiek to tutaj nazywa. Niestety ten egzamin wstępny póki co oblałeś, a na efekty długo czekać nie musiałeś ze strony swojej damy. 

Będąc na miejscu autora i ze względu na fakt, że jestem nieco mniej pogodny na takie objawy chamstwa, po prostu wziąłbym dupę w troki i zaaranżował wypad na browar z ekipą, informując o fakcie dokonanym lubą dokładnie w ten sam sposób, w jaki ona poinformowała mnie. Następnie wysłałbym również filmik, gdzie popijam drinka w towarzystwie "zajętych", acz najlepiej skąpo ubranych koleżanek i napisałbym, żeby się nie martwiła - gdyż będę jak wrócę. Po tych działań mój telefon zostałby wyłączony, aby moja impreza nie była zakłócana zbędnymi połączeniami.

Jednak ze względu na to, że nie jestem na miejscu autora, zalecam po prostu przeanalizowanie wszystkich wypowiedzi i wyciągnięcie swoich wniosków, jak też planu działania na przyszłość ;)

Pozdrawiam

Edytowane przez Rick
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 hour ago, SearcherofPerfection said:

No ok, to mówię, "Uwazam, że przesadzasz, ale jesli Ci tak na tym zależy, to nie będę z nimi nigdzie jechał, ewentualnie pojedziemy razem, czyli ja z Tobą, a Oni  ze swoimi kobietami".

Przestała płakać, szlochac i doszliśmy do kompromisu.

Słabo. Przemyśl sobie, co właśnie się stało. Pokazałeś, że jesteś miękką fają, że można na Tobie wymusić dowolny absurd płaczem (jesteś podatny na prymitywne manipulacje) i że to ona jest jest mądra i obyta życiowo, więc to ona ustala zasady 'jak żyć', a Ty masz słuchać. Co więcej, jak się okazuje, te super mądre zasady, które Ci wmusiła (i dałeś sobie wmówić, że to niby wspólnie wypracowany kompromis)  są tylko dla Ciebie, bo ani jej, ani jej kolegów (zajętych) nie obowiązują. Potraktowała Cię jak swojego pieska. Pańcia mówi co piesek ma robić, a sama robi co jej się podoba. A jak piesek będzie niegrzeczny, to pańcia będzie płakać. Niedobry pies! Buuuu....

 

Kolejna rzecz, do przemyślenia na spokojnie. Czy ona popełniła jakąś zbrodnię wychodząc z kolegami z roku na browca? Otóż nie. To jest normalne. Potem będzie wychodzić na browca z towarzystwem z pracy. Chodzić na imprezy firmowe. Będzie wyjeżdżać na szkolenia i teraz najlepsze - wyjazdy integracyjne. I to jest normalne. Też będziesz. Morał z tego taki, że nie należy się wkurwiać o to, że ktoś poszedł na imprezę bez partnera. Takie sytuacje się zdarzają.

 

Natomiast naganne jest to, że pańcia próbuje Cię izolować od Twoich znajomych. Jest to mechanizm typowy, popularny, wielokrotnie tu omawiany. Właściwie wszystkie kobiety tego próbują mniej lub bardziej nachalnie - czy to w postaci generalnych ustaleń (które pozwoliłeś sobie wcisnąć) czy jako pojedyncze działania skierowane przeciwko konkretnemu wyjściu - 'źle się czuję, zostań ze mną' czy dowolna ściema zmierzająca do odizolowania samca od jego przyjaciół. Twoja pańcia po prostu jedzie schematem. Ot, kolejna 'inna niż wszystkie'. Na to nie należy się zgadzać.

 

W związku z powyższym od tej pory wychodzisz dokąd chcesz, na ile chcesz i z kim chcesz. Ty decydujesz i ona nie ma nic do gadania. Zero dyskusji, żadnych 'kompromisów'. Wiesz już, że wszelkie próby wpłynięcia na to są mniej lub bardziej agresywnym działaniem w kierunku izolacji Ciebie od znajomych i nie wnoszą dla Ciebie niczego dobrego. Pielęgnuj przyjaźnie, są ważne, nie pozwól ich sobie odebrać. I to nie jest żaden rewanż, zemsta czy demonstracja siły - to jest normalność. Informujesz, a nie pytasz o pozwolenie. Pamiętaj jednak, że ona również może chcieć gdzieś iść bez Ciebie - nie rób z tego dramatu. Głupiej nie upilnujesz, mądrej nie musisz pilnować.

 

Co do opierdalania - pamiętaj, że komu bardziej zależy ten jest na straconej pozycji. Dla kobiet opierdol czy słodkie pierdzenie to w zasadzie to samo, bo one się karmią emocjami. Także ja bym nie rozdmuchiwał tej sprawy za bardzo. Krótkie oświadczenie, że proponowane przez nią zasady są bezsensowne (czego dała przykład), więc od tej pory wszelkie jej propozycje w zakresie 'jak żyć', 'co można, a czego nie' itp. będziesz traktował jak bzykanie muchy. A w ogóle to kim ona jest, żeby Cię pouczać? I koniec dyskusji. Jak zacznie płakać to oświadczasz, że możesz rozmawiać z dorosłym człowiekiem, ale nie z rozmazanym bachorem, więc cześć! nara! spadam na browara! wrócę jak mi się zechce.

 

Pamiętaj, że ona nie jest wcale wyjątkowa, jak nie ta to inna. Nic na siłę. Miej wyjebane, a będzie Ci dane ;)

  • Like 6
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedzi, napisała przed chwilą :" Czy jestem zły za wczoraj?".

 

Odpisalem, ze tak, ze zasady musza dzialac w dwie strony i nie bede tolerowal takiego zachowania i w chuju mam ile sie.z nim zna i czy jest zajety.

Ja sie spotykam z kolegami, a ona z kolezankami.

Jestem na razie w swoim miescie , jade do.niej w srode na Walentynki, wiec szykuje sie opierdalajaca rozmowa. 

Tylko co myslicie jak napisze, ze ok, to napisac jej, ze pogadamy jak wpadne i teraz pisac normalnie, czy zakonczyc temat. Mimo wszystko wole w oczy jej to jeszcze raz wygarnac, zeby widziala jak to mowie i dobrze zapamietala, bo jestem bracia kochani wkurwiony niesamowicie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś z nią pół roku, i już macie zamieszkać razem ? Hmm, czego Ty się o niej dowiedziałeś przez ten czas ? Podstawowy błąd.

 

Kolejna sprawa jest związana ze spotkaniami ze znajomymi. Jeśli wcześniej regularnie spotykałeś się z kolegami, to związek absolutnie nie powinien mieć na to wpływu, a tłumaczenia, że jesteś szczęśliwy, więc kumple i kumpele na bok, jest żałosny. Spaliłeś się już na starcie, bo przystałeś na jej warunki, więc teraz za każdym razem będzie awantura i płacz gdy będziesz chciał wyjść bez niej. W drugą stronę oczywiście jest w porządku.

 

"Kolega, z którym znam się 6 lat, jest zajęty"... To niekoniecznie musi być prawda. Równie dobrze mogła tak powiedzieć, by trochę Cię uspokoić. 

 

Bracia, sprawa wygląda tak, że przy najbliższym spotkaniu powinieneś jasno przedstawić swój punkt widzenia. Związek to nie więzienie, a Ty jako facet, masz prawo od czasu do czasu prawo wyjść z kolegami na piwo bez niej. Przebywanie ze sobą 24/7 jest potwornie męczące i wypala uczucie z ekspresowym tempie. 

 

Masz jeszcze szanse coś z tym zrobić. Jeśli będzie robić awantury i fochać się o to, że poza nią masz swoje życie, to warto zastanowić się nad przyszłością tego związku.

 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, SearcherofPerfection napisał:

Dzięki za odpowiedzi, napisała przed chwilą :" Czy jestem zły za wczoraj?".

 

Odpisalem, ze tak, ze zasady musza dzialac w dwie strony i nie bede tolerowal takiego zachowania i w chuju mam ile sie.z nim zna i czy jest zajety.

Ja sie spotykam z kolegami, a ona z kolezankami.

Jestem na razie w swoim miescie , jade do.niej w srode na Walentynki, wiec szykuje sie opierdalajaca rozmowa. 

Tylko co myslicie jak napisze, ze ok, to napisac jej, ze pogadamy jak wpadne i teraz pisac normalnie, czy zakonczyc temat. Mimo wszystko wole w oczy jej to jeszcze raz wygarnac, zeby widziala jak to mowie i dobrze zapamietala, bo jestem bracia kochani wkurwiony niesamowicie.

Nie pisz nic więcej na ten temat - a opierdol na żywo polecam, dla podkreślenia tonu Twojej wypowiedzi. Żeby nie pomyślała przypadkiem, że szybko zapominasz.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Dzięki za odpowiedzi, napisała przed chwilą :" Czy jestem zły za wczoraj?".

Ona dobrze wie co zrobiła, teraz się upewnia czy może cię dalej rozstawać jak dzieciaka. Czy jednak eksperyment się nie udał i trzeba użyć skuteczniejszych babskich sztuczek.

 

Cwana koleżanka, jesteś jeszcze w jej mieszkaniu, więc jak będziesz fikać to szlaban na dupę, albo może  ci wystawić o 2 w nocy walizki za drzwi, kiedy jest minus 30 stopni. Nie będzie się tobą przejmować.

 

Jeżeli dalej będzie robić dziwne akcje to naprawdę dla własnego zdrowia itp. bym skończył tą relację, niż dać się poniżać i zostać alkoholikiem.

Edytowane przez slavex
  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
13 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

" Czy jestem zły za wczoraj?"

Wiem, że może Ci się wydawać teraz, że ona tak ze skruchą i troską pisze, ale uwierz mi że to należy tłumaczyć jako:

 

"I jak misiu, przekroczyłam już granicę, czy mam dojebać do pieca jeszcze bardziej?". (edit- widzę, że @slavexto samo napisał:))

 

Tak jak pisze @Ricklepiej nic już nie pisz a przy widzeniu stanowcza rozmowa. I nie daj się manipulować że "psujesz Walentynki", bo pewnie taki tekst się pojawi. Dla mnie to co laska zrobiła to jest wybitnie nie w porządku zachowanie i wymaga ustalenia jasnych standardów, ale tak jak pisze @Adams - krótko i konkretnie, bez emocji. 

 

Nauka dla Ciebie - matrix w pigułce. Tak to działa, jak idziesz Paniom na rękę i spełniasz absurdalne żądania. Czy spotkała Cię za to nagroda, tak jak na logikę powinna? Wręcz przeciwnie. I tak to wygląda zawsze. Nie daj się wieść emocjom panny, tylko zawsze wszystko na logikę i spokojnie.

 

Druga rzecz - staraj się z powodów, które opisał @Adamsnie okazywać złości, bo panny to tylko nakręca - przyjmij bardziej postawę ojca, który karci dziecko, bo inaczej okazujesz słabość. Na przyszłość, bo przyznając że jesteś zły niestety nie spowodowałeś, że jej jest przykro iż Cię zdenerwowała, tylko zobaczyła że to działanie ma sens. 

 

 

Edytowane przez JurekB
  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SearcherofPerfection Na Walentynki jedziesz do niej powiadasz. Może poza twardym postawieniem sprawy i opierdoleniem przydałaby się jakaś kara w stylu: żadnych kwiatów czy prezentów na Walentynki? U Pani wnerw będzie jeszcze większy, a i też napewno na długo zapamięta, że tego typu próby w przyszłości będą się tak kończyć. Przy okazji pokażesz, że pomiatać sobą już więcej nie zamierzasz.

  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może bracia i macie rację, z tym testem z wyjazdem moim z kumplami, (to, ze przypadkiem nakrecila jego ryj, tez wiem, ze test.

Ja na poczatku sie wkurwilem, bo wiem, ze to test był i powiedzialem, ze nie lubie jak ktos mi cos probuje narzucac i dopiero później po dlugich namowach powiedzialem, ze zgadzam się na kompromis, zebysmy pojechali razem, a na miejscu sie rozdzielili, jesli bede chcial troche czasu z kumplami spedzic, a ona z laskami ).

 

Ja to juz wyczuwam( tylko to jest tak jak Marek w audycjach czesto mówi, co z tego, ze ja wiem, jak trafi sie dobra zawodniczka i zamiata, a jak jeszcze jest niesamowicie piękna, to sami wiecie, ilu z Nas wiedzialo, wie, a wpadalo i wpada w sidła ;p)

 

Wiecie zdecydowalem sie zamieszkać z nia, wlasnie po to, zeby zobaczyc jaka jest naprawdę, bo jak sie tak jeździ, to czlowiek sie moze przygotowac do spotkania, skupia na sobie, a jak przychodzi zycie codzienne, to wtedy wychodzi kto jaki jest. 

 

Ogólnie seks, jedzonko, sprzatanko i wszystko mam od niej kiedy tylko chcę, wiec material na żonę jest dobry, ale chce zamieszkac z nią, by byc pewnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, SearcherofPerfection napisał:

, bo jestem bracia kochani wkurwiony niesamowicie.

Słuchaj no "Pane" Bracie .

Jak przeczytałem to od razu mnie licznik 14 lat wstecz się przekręcił i znalazłem odpowiedni przykład z swojego jestestwa.

 

Na pewno bym nie jechał do niej na walentynki !!!

Napisał iż coś Ci wypadło, ma ona przyjechać do ciebie.

Niestety zaczęła się ofensywa która się skończy pewnie rozwodem. Schemat goni schemat.

 

Osobiście wiedząc jakie panie są bez "względnie romantyczne"(ironia) zrzucał bym NUKA już teraz prosto w walentynki.  

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Co o tym myślicie i jakbyście to bracia rozegrali, żeby zrozumiała o co chodzi, a ja żebym nie wyszedł na zazdrośnika jakiegoś? 

 

Opierdolić ją totalnie, spokojnie wytłumaczyć, że zapachniało mi jej zachowanie hipokryzją, samemu wyjść sobie z koleżanką i kumplem i zrobic tak samo ( jako kara dla niej ). Piszcie bracia, jakbyście postąpili w takiej sytuacji? ;)

Grzecznie wyjaśnić, że w związku ustalone zasady obowiązują obie strony, a ona się z nich nie wywiązuje. Za to dajesz sobie prawo do 2 wyjść bez niej.

Lub oboje anulujecie zasadę nie spotykania się.

 

25 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Dzięki za odpowiedzi, napisała przed chwilą :" Czy jestem zły za wczoraj?".

 

Odpisalem, ze tak, ze zasady musza dzialac w dwie strony i nie bede tolerowal takiego zachowania i w chuju mam ile sie.z nim zna i czy jest zajety.

Ja sie spotykam z kolegami, a ona z kolezankami.

Jestem na razie w swoim miescie , jade do.niej w srode na Walentynki, wiec szykuje sie opierdalajaca rozmowa. 

Tylko co myslicie jak napisze, ze ok, to napisac jej, ze pogadamy jak wpadne i teraz pisac normalnie, czy zakonczyc temat. Mimo wszystko wole w oczy jej to jeszcze raz wygarnac, zeby widziala jak to mowie i dobrze zapamietala, bo jestem bracia kochani wkurwiony niesamowicie.

Uspokój się!!!

Zapewne jedziesz z prezentem, a chcesz ją opieprzać?

Bardziej przydatna byłaby jakaś kara za jej zachowanie, niech przeprosi Cię robiąc  loda na klęczkach?

Lub wymyśl kilka innych scenariuszy i sobie je rozpisz, aby po przyjechaniu do niej próbować zrealizować. Co nie będzie pewnie takie łatwe.

 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krugerrand, powiem Ci, ze z tymi Walentynkami tez myslalem, zeby dac jej karę, bo zarezerwowalem stolik w naszej ulubionej restauracji, a potem loże w klubie, zebysmy mogli się pobawić, no i tak myślę, zeby zrezygnowac z restauracji i tylko klub zostawic, a zrobic jakies zwykle, pospolite kanapki, zamiast tych swietnych dan, ktore mieliśmy zjesc ;p

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dobrze kombinujesz. Weź też pod uwagę co pisze @Brat Jan o kilku scenariuszach. Niestety będziesz na jej terenie, więc z realizacją będzie trudniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brat Jan, loda to ona mi robi kiedy chce i jak przyjezdzam kilka razy dziennie, wiec lod to nie bedzie kara, a nagroda. 

 

Zastanawiam sie nad tym, by anulowac rezerwacje albo nie przyjechac i ona do mnie ma wpasc albo wyjsc za kare teraz ja z kumplem i koleżanką i jej to powiedziec, ze tak zrobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I na Koniec walentynek jak już oczywiście przyjedzie do Ciebie(nie ma innej opcji na widzenie), zapodaj" nie wiem co czuje po ostatnich wydarzeniach", po czym pożegnaj panią i na pociąg 2 klasą. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez TheShy
      Cześć! 
       
      Od początku. Praca, klienci, czat. Poznaję dziewczynę, jak milion innych, piszemy o pracy - bo wymieniamy oferty - po jakimś czasie do siebie dzwonimy. Przez telefon śmiechy, chichy, włączyła mi się bajera i lekki flirt - wiadomo, żeby mnie zapamiętała.
      Jeszcze wtedy byłem w LTR, 3 miesiące temu po ponad roku zerwaliśmy. Wiadomo, jak to samiec (niekoniecznie ALFA), tęsknota, itp. itd.
      Do rzeczy, w poniedziałek zadzwoniła do mnie pani K., znów flircik, żarty, gadka 10% o ofertach, 90% natural. Potem odezwałem się na czacie, zeszło nt wyglądu, bo mówię w końcu, że w ciemno się nie będę produkował. Więc wysłała zdjęcie z - uwaga - prywatnego numeru, ale... zdjęcie bluzki. Odpisałem żartobliwie, wyślij mi jeszcze kawałek nogawki to chyba na kawę pójdziemy. No długo czekać nie musiałem... i tak się zaczęło. 
      Jako miejsce do spotkania wybrałem znaną mi knajpę, gdzie można i browca wypić i dobrze zjeść. Podkreślam, nie miałem pojęcia jak laska wygląda! Spóźniłem się specjalnie 3 minuty, podchodzę do auta po portfel i nadjeżdża taksa. Wysiada mocne 8/10 i myślę "Boże, żeby tylko ona chociaż tak wyglądała, a nie gorzej". No heeeej, Ty pewnie jesteś Szymek. Tu uwaga, nie zdrętwiałem tylko na lajcie "Jessica Simpson?" "Tak" "O, to szkoda, bo czekam na K." - nie wiem, na ile to było dobre, ale laska prawie sikała - jest dobrze.
      Piwko (ja bez alko, bo autem), śmiechy, gadka - no Bracia, byłem na wielu randkach w życiu, ale takich emocji nie dostarczyła mi jeszcze żadna kobieta. Kojarzycie uczucie, że poznajecie 5 minut temu laskę, a czujecie, że znacie się całe życie? No, to jedna z takich randek (chociaż oficjalnie to nie była randka). 
      Po knajpie poszliśmy na spacer (laska wcale nie chciała iść do domu), po wszystkim odwiozłem do domu (bo i tak po drodze, więc pomyślałem, że tu nie zjebię aż tak). 
      Wracam do domu i normalnie jak baba czuję high emocjonalny. No kozak spotkanie. Była kinetyzacja, niestety zabrakło KC, ponieważ powiedziałem jej, że to tylko kawa i nie jestem łatwy (wiem, zjebałem). Były rozmowy o seksie, zero nudzenia o związkach, polityce, etc.
      Na drugi dzień myślałem kiedy się odezwać, postanowiłem piątek wieczór (spotkanie w czwartek), jednak nie musiałem długo czekać, bo na czacie odezwała się pierwsza. Pisaliśmy do końca pracy, oczywiście nie co minutę, bo miałem zajęcie, a nawet jak nie, to musiała wiedzieć, że mam. I od końca pracy cisza. 
      Dlaczego to piszę? Bo po pierwsze, chciałem się pochwalić, a co mi tam, że po udanym związku, można się odkuć i zapomnieć o byłej (uwierzcie mi, że pani K. zalazła mi za skórę). Teraz tak, w skrócie:
       
      Na plus:
      - poczucie humoru
      - negi (robią ogromną robotę...!)
      - kinetyzacja
      - wiele innych, jak np. rozmowy o seksie.
       
      Na minus:
      - wytłumaczenia (np. dlaczego wziąłem piwo bezalkoholowe), na szczęście szybko się odbiłem, że się nie tłumaczę, tylko słuchaj bo z tym się wiąże pewna ciekawa historia, bla bla bla
      - zapłaciłem rachunek, mówiąc, że następnym razem TY stawiasz
      - powiedziałem, że i tak jej nie odwiozę do domu, niestety na koniec sam to zaproponowałem (nie wiem, czy tu był taki strzał w kolano, ale sądzę, że trochę wtopa).
       
      Pytanie do was: nie mam zamiaru oczywiście nawet złamanego sms puścić w weekend, ale myśl, żeby zadzwonić w niedzielę pod wieczór i powiedzieć "wtorek 18:00 tu i tu, bądź ubrana wygodnie czy tam coś" jest okej? Czy czekać na jej inicjatywę? 
       
       
    • Przez TheFlorator
      Siedzę sobie w sobotę na fotelu u fryzjera i jak zwykle udaję, że bacznie słucham trzech fryzjerek nawijających do siebie, tak naprawdę popadając w pół letarg.
       
      Panie nawijają między soba i nagle (dzięki temu zacnemu forum) moje uszy jednak strzeliły lekko do góry.
       
      Temat:
      Pani w podeszłym wieku zarejestrowała się na Tinderze, złapała "match'a" z panem z przedziału wiekowego 40-50 lat.
      Umówili sie na randkę. Spotkanie się odbyło ale było pierwszym i ostatnim.
       
      Co się okazało?
       
      Pani miała 72 (siedemdzieśiąt dwa) lata a na profilu umieściła swoje zdjęcia jak miała 40 parę lat!   
       
      Panie fryzjerki niby ją krytykowały podczas dyskucji ale malutki komentarz padł "no ja bym jeszcze zrozumiała nagiąć wiek o 3-4 lata ale nie o 30"
       
    • Przez Mordimer
      Tu klasyk, mam dzidziusia szukam odpowiedzialnego partnera.
      https://streamable.com/uy68x
       
      Tutaj Pani wspomina - "Nie można nikogo udawać" - kobieta okłamuje ze zdjęciami, po czym prawda wychodzi na spotkaniu,
       
       
       
      Program wyreżyserowany, niemniej właściwe podejście do sytuacji kłamstw i manipulacji ze strony kobie. 
    • Przez rkons
      Witam Bracia,
       
      piszęz z telefonu dlatego też z góry przepraszam za ewentualne literówki i inne niedoróbki..
       
      W moim poprzednim związku kiedy jeszcze byliśmy razem powiedziałem ówczesnej dziewczynie, że nie utrzymuję kontaktu z byłymi kobietami, mój przekaz był jasny i klarowny.
       
      W maju poprzedniego roku zakończyłem związek, przyczyn było wiele, kiedyś opisywałem swoją historię na forum.
       
      Była poszła w tango, za namową siostry założyła sobie instagram, niedługo późnej ten, który był tylko kolegą nagle stał się nową gałęzią, jednym słowem klasyka gatunku.
       
      W marcu tego roku otrzymałem SMS od byłej o treści "wiem, że kiedyś rozmawialiśmy na ten temat i nie praktykujesz takich rzeczy ale gdybyś miał chęć wyskoczyć na piwko/winko i pogadać to daj znać" - odpisałem, że to nie ma sensu i nie zależy mi na relacji koleżeńskiej - była chciała zachować twarz odpowiadając, że rozumie i jak najbardziej szanuje decyzję po czym życzyła wszystkiego najlepszego.
       
      Od tamtej pory cisza z jej strony.
       
      Z lektury forum wiem, że zrobiłem dobrze, jednakże chciałbym się zapytać Was jakie były Wasze reakcje.
       
      Pozdrawiam 😊
    • Przez SzatanKrieger
      Witajcie.
       
      Sytuacja z przed chwili...
       
      Mój sąsiad miał nie raz problemy za sprzedaż narkotyków - wiecie, policja i te sprawy.
      Jego syn poszedł w jego ślady, ponoć sprzedawał narkotyki nawet już w szkole (nie wiem czy już z tym skończył i nie wiem czy to prawda)
      Nie trudno zgadnąć, że kobiety uwielbiają bad boy, przecież oni są tacy męscy i świetni
      Piękna młoda dziewczyna dała się porwać no i poszła w tango z bad boyem. Kiedyś dziwiłem się, że on taki średniak a taką ładną dziewczynę wyrwał.
       
      Co tu dużo mówić - młoda dziewczyna jest zaginiona, nie odzywa się od ponad doby, rodzicie się pytali mojej mamy czy nie mamy czasem numeru do sąsiada. Matka z ojcem i siostrami jeżdżą w te i we wte, krzyczą wyzywają no ale niestety nikogo u moich sąsiadów akurat nie ma. Jest to bardzo dziwne, bo zawsze ktoś tam był o tej godzinie.
      Biedni rodzicie jeżdżą nerwowi i szukają wszędzie młodej dziewczyny, współczuję im  
       
      Tak się zastanawiam czy coś się jej stało, na przykład dziewczyna kitę odwaliła, jest w szpitalu, leży w rowie, została już zgwałcona w między czasie, czy sprzedana na części.
      Sąsiad pewno ma długi i miał kontakty z bandziorami więc wszystkiego bym się mógł spodziewać.
       
      A wy jak obstawiacie, stawi się jutro dziewczyna na pierwszy dzień w szkole ?  
      Żyje czy udusiła się wymiotami po narkotykach ? 🙂 
       
      Przestrzegam rodziców, byście zawracali uwagę z kim się wasze dzieci zadają. Historia zna nie jeden przypadek gdzie dziewczyna umarła bo brała narkotyki, nie bądźcie ślepi z kim wasze dzieci spędzają czas.
       
      Pozdrawiam.
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.