Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Rekomendowane odpowiedzi

@Tomko Jak zawsze w formie, buhahah :D

 

Niestety autorze, ale to mniej więcej tak wygląda - jesteś twardy do momentu w którym samiczka nie weźmie Cię pod przysłowiowy chuj, a niestety... ona to robi w jednym celu - TESTUJEEEEE!

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Siódmy Samiec napisał:

I nie są to tylko rady bo wcześniej niektórzy pisali dokładnie co koleś ma jej napisać, także jednak taki trochę przepis:)

Tak, jest to przepis. Ale zauważ, że gdy ktoś tak pisze to bierze niejako odpowiedzialność na siebie. O ile jesteśmy tutaj w miarę anonimowi, to jednak wyrzuty sumienia są. Dlatego np. nigdy nie piszę co kto ma zrobić, gdy nie mam pewności co do tego. Gdy ktoś ma problem z rozwodem - nie piszę mu co ma zrobić bo nie mam doświadczenia a jedynie mogę doradzić, skomentować. Ale jeśli przerobiłem (i reszta chłopaków) takich gierek jak autor tematu n-razy to wiem, że jest tam schemat na poziomie szkoły podstawowej i swobodnie można napisać co dokładnie ma zrobić.

@xawery982 A jak :D Przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pi..a temacie ;) 

Edytowane przez Tomko
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Widzę i wiem, że mam wiele do przepracowania, jesli chodzi o samoocenę, poczucie wartosci, pewnosc siebie.

 

Dlatego mi.in. wstapilem w szeregi braci, slucham audycji, czytam książki Marka, jak rowniez inne o rozwoju, zachowaniach, biografie, książki ludzi sukcesu, by poznac ich nawyki. 

Ucze sie caly czas jak byc lepszym, bo nie mialem przykladu, wiec sam szukam go w życiu.

 

Obserwuję siebie, swoje zachowania i widzę, ze tutaj nie zachowalem się prawidłowo.

Przemyslenia, jesli chodzi o te sytuację sa takie, że powinienem przemyslec, co mówię i czy bede w stanie to zrobić.

Jesli egzekwuje zasady, to nie zmieniam tego pod wplywem emocji, tylko trzymam sie podjetych decyzji.

Nie jestem w zwiazku na zasadzie "...ona zagra, on zatanczy..."

 

Musze miec swoje zdanie i szacunek do siebie, ale widzę, po sobie, ze mimo, iz wciąż popelniam mase błędów, to jednak powoli poruszam sie do przodu.

Edytowane przez SearcherofPerfection
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Któryś z braci napisal, kiedy powinienem to uciac i by bylo ok, ale mial racje w tym, ze poczulem alfe, ale nie przewidzialem, w co ona zagra. 

 

Super. Od pokory zaczyna się nasza przemiana, od wyrzucenia maski maczo czy innego alfa sralfa.  Tak trzymaj i czytaj Marka a pójdziesz w fajnym kierunku.  

 

Aha , jest i smutna wiadomość ; według mnie nie postawisz swojej psychiki na właściwe tory będąc z tą panienką w tym  bagienku w który wasz związek powoli się zmienia. To se ne da i nie znam z forum prawie nikogo komu by się to udało.

Edytowane przez jaro670
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja jako młodziak dorzucę swoje przemyślenia, może bardziej doświadczeni jakoś się do nich odniosą:

 

Jak czytam sobie takie wątki, to aż człowiekowi odechciewa się tych wszystkich związków - ciągłe gierki kto pierwszy pęknie, komu bardziej zależy itp. 

 

Czy nie lepiej jest:

1. Dążyć do jak najmniejszej ilości zasad w związku - na dłuższą metę nie da się tego egzekwować, więc na propozycję panny postulującej zakaz spotkań z innymi odpowiadamy - jestem w związku, a nie więzieniu, więc żadnych zakazów przestrzegać nie będę. Jak chcesz to możesz przestrzegać tego zakazu, ja nie zamierzam.

 

2. Dążyć do ukarania kobiety w sposób umożliwiający szybkie wyegzekwowanie kary bez żadnych fochów, nie odzywania się X dni - dziewczyna pisze ci smsa, a ty udajesz, że go nie widzisz - dla mnie to dziecinada. Po wstępnych przeprosinach kobiety wyznaczasz jej jakąś karę, np.

- "spodziewam się, że dziś wieczorem jakoś mi to wszystko wynagrodzisz"

- "ok, przeprosiny przyjęte, ale na jutrzejsze urodziny do koleżanki idę bez ciebie. Nie chciałbym, żebyś zrobiła mi jakąś awanturę przy ludziach i narobiła mi wstydu" 

- "ok, skoro złamałaś zasadę, to przestaje ona obowiązywać. No i super, bo akurat koleżanka ze studiów chciała pogadać, wiesz która, ta Asia, z dużymi cyckami, co to w modelingu pracuje. Odmówiłem jej, ale skoro zakaz już nie obowiązuje, to napiszę jej, że jednak mogę się spotkać, świetnie".

- informujesz ją, że nigdzie na Walentynki/Dzień kobiet/jej urodziny jej nie zabierasz

 

I tyle, nadal z nią rozmawiasz, masz z nią kontakt, bez żadnego obrażania się, ale tego typu jedną okolicznościową karę stosujesz. Wydaje mi się, że dla niedoświadczonego jest to lepszy sposób niż karanie ciszą przez X dni, bo bardzo szybko po 2/3 dniach może serce zmięknąć i facet pęknie, tak jak to prawie się stało u autora tematu. A im krótsza i bezpośrednia kara (np. brak wyjścia w Walentynki) tym łatwiej ją wyegzekwować i tym trudniej kobiecie zmanipulować ciebie i grać ofiarę.

 

3. Zamiast karać ciszą i nie odzywaniem się, zabrać jej to, co jej dajesz - a więc normalnie z nią rozmawiasz, przeprosiny przyjęte, ale jesteś bardziej oschły, nie inicjujesz seksu, brak komplementów, rzadziej się z nią widujesz, koledzy ważniejsi, oszczędzasz na niej hajs - tak, aby ten związek kosztował Ciebie jak najmniej.

 

  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ogólnie dochodzę do wniosku że jeśli źle zaczęliśmy to dobrze nie skończymy. Panowie, pracuje nad sobą od ponad roku, jestem 11 lat w małżeństwie a jutro idę oglądać mieszkanie bo serio mam kurwa dość pilnowania się i całego tego gówna. Zobaczcie Bracia ile my faceci musimy się napracować żeby tylko było dobrze. Szukamy rozwiązań, zmieniamy się. Kobita to przyjmie lub nie, natomiast jedyny jej wkład to gówno testy, do tego załóż że może znajdzie się ruchacz orbiter itd itp. przecież mój dziadek to w trumnie się kręci jak świderek teraz. Jak by na własne oczy zobaczył co się teraz dzieje to za łeb by się złapał. Mam wrażenie że faceci dzisiaj poruszają niebo i ziemię żeby jakoś ułożyć relacje a baby są bierne jak chyba nigdy wcześniej. Ja serio dziękuję za to forum i to co piszecie bo to jest wiedza na wagę złota. Odwalacie tu kawał roboty. Uczę się tu tego czego nie zdążył mi przekazać mój dziadek czy ojciec. Jak już się kiedyś dorobię tych milionów monet to wyjebie pomnik na cześć tego forum, bez kitu

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Mayki Generalnie "ciche dni" to oznaka słabości, są domeną kobiet. To one się nie odzywają w nadziei, że facet przyleci i ją przeprosi. 

Sam to kiedyś stosowałem myśląc że jest to jakies narzedzie, ale raz że moja żona to twarda sztuka i nic ją to nie ruszało, to wręcz pogarszałem swoją sytuację. Z czasem sama przyznała że takie zachowanie jest żenujące i wprost mi mówiła że zachowuje się jak baba. Potwierdzenie równiez uzyskałem od gościa który prowadził terapię małżeńską.

Według mnie dużo bardziej skuteczne jest soczysty opierdol (adekwatnie do rangi przewinienia), narzucenie swoich zasad ( w taki sposób, że każde ich złamanie przez kobietę, narazi ją na dotkliwe dla niej konsekwencje), i trzymanie ramy w obronie tych zasad. W ten sposób wychowujesz babę. Ciche dni w życiu codziennym sa wręcz uciążliwe, szczególnie jak ma się dzieci i inne obowiązki domowe czy zawodowe. Zwyczajnie jak coś spierdoli, kontaktuje się z nią "służbowo", czyli bardziej (lub dużo bardziej szorstko).

W niektórych przypadkach trzeba zastosowac separację, ale trzeba to zrobić mądrze, na przykładzie autora była to odpowiednia sytuacja, żeby zastosował "ciche dni"/separacje w formie baletu z koleżankami.

 

@chudybyk Nie będziesz musiał się pilnowac, jeżeli się "przewartościujesz". Krótko mówiąc musisz mieć ją w dupie, znaleźć pasję, jakiś inny cel. Zmiana pojmowania związku czy rodziny, i zmiana kategorii tego aspektu Twojego zycia dokona w Tobie trwałych zmian. Nastaw się na wyższe wartości.

Tak jak moja żona przez wiele lat była kłodą, tak teraz codziennie za mną lata i zawraca dupę, żebym ją przeleciał. Tylko że teraz mam coś lepszego(: wróciłem do "dawnej kochanki" (36 letniej Mercedes - Benz) i mam w dupie. Jak masz jakieś inne wartosci, i zainteresowania, to poradzisz sobie.

Ja już się nie pilnuję, ja tylko komunikuję i egzekwuję, dzięki między innymi temu forum i chłopakom tu obecnym. 

 

Edytowane przez Animavilis
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Animavilis u mnie było tak, że ciężko było pogadać nawet w sprawach z dzieciakiem, wszystko brała do siebie, każde moje wyrażenie opinii nawet nie związanych z jej osobą, brała jako atak. Moja baba to wdowa po Alfie więc panie...wyżej śmigła nie podskocze a nie zamierzam jej zdradzać czy lać żeby jej dostarczyć emocji. Piona za Merca Brachu, ja siedzę w starych VW:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@chudybyk Może Twoja kobieta, to nie po Alfie taka, tylko ogólnie może ma problemy ze sobą? Moja żona sama jest samcem Alfa (: Ale skoro daje jej rade, to nie jest źle, ale co z tego jak to jest "związek techniczny". Przyznam że trochę mi brakuje tego chaju(:. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bracie i jedno i drugie. Chłop ja zdradzał i miał w dupie ona latała za nim zalofciana. Taka wiesz miłość życia, ja podejrzewam że zostałem wybrany z rozsądku jako ten co już więcej myszki nie skrzywdzi i będzie się troszczył, a że pasowałem na tamten czas idealnie, to siadło. Od początku był też problem z sexem, nawet wtedy wyczuwalem że jest gdzie indziej myślami. Dlatego myślę że u mnie gra była do jednej bramki od samego początku. Temat rzeka i na dobrą flaszkę:)...rozwiń co masz na myśli z tym związkiem technicznym...chyba że jaki admin się wkurwi za offtop zaraz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, chudybyk napisał:

Ja ogólnie dochodzę do wniosku że jeśli źle zaczęliśmy to dobrze nie skończymy. Panowie, pracuje nad sobą od ponad roku, jestem 11 lat w małżeństwie a jutro idę oglądać mieszkanie bo serio mam kurwa dość pilnowania się i całego tego gówna. Zobaczcie Bracia ile my faceci musimy się napracować żeby tylko było dobrze. 

To się wydaje pozornie niesprawiedliwe że facet musi harować na życie , być zaradny , zorganizowany a pani wystarczy że nogi rozłoży i wszystko załatwione. To jest niesprawiedliwe do czasu. Jak Ty będziesz miał 45 lat to o ile się nie zjanuszujesz na kanapie to będziesz wyglądał jak młody Bóg a pani w tym wieku będzie przypominać passata z 1991 nad którym nawet niemiec nie chciał zapłakać.  Cuś za cuś ,takie życie.

 

PS. @Animavilis pochwal się tą kochanką, co to masz fajnego ,beczka  ?

Edytowane przez jaro670
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@chudybyk nie wiem jak to wytlumaczyc, ale sprobuje. Wiec w moim rozumieniu zwiazek techniczny to taki ktory sluzy celom rozrodczym, w ktorym panuja suche relacje miedzy partnerami,  bez empatii, zaangazowania, ogolnie na odpierdol, ale bez jakiejs patologi w potocznym rozumieniu tego pojecia. Temu zjawisku czesto towarzyszy nieodcieta pempowina, lub innego rodzaju ciagoty do mamusi. Ponadto strona bierna czesto jest strona chamujaca rozwoj i wykorzystanie potencjalu i relacji miedzy partnerami.

Mam nadzieje ze w miare zrozumiale przedstawilem definicje (:

 

@chudybyk dodam, ze chyba mam deko lapiej, albo tak mi sie wydaje, bo u mojej zony zawsze najwazniejsza byla mamusia i siostrzyczka no i im pochodne czyli maz siostrzyczki i przydupas mamusi, a ja to ten najgorszy. Ja przygotowuje sobie "plan wyjscia", czyli odchowam dzieciaki i spierdalam. W wieku piecdzisieciu paru lat tez jeszcze mozna posmakować zycia, nie dopuszczam do siebie mysli ze juz po mnie. Dzieciaki pojda na swoje a ona niech wraca wpizdet do rodzinki.

 

@jaro670 tak, beczka 230 coupe ;-) 

Edytowane przez Animavilis
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SearcherofPerfection, pytałeś w jednym poście jak bardzo się może zmienić? Już Ci odpowiadam. Pomyśl sobie o tym, o co byś nigdy jej nie podejrzewał, pomysł sobie o rzeczach, których jesteś pewien, że nigdy by ci nie zrobiła. I już masz odpowiedź. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba przyznać, ze moja tez nie odpuszcza, po ostatnich esach, jak nie odpisalem ,cisza.

 

Teraz juz pewnie nie odpisze do Walentynek, matka lub koleżanka jej pewnie też powiedziała, że: ."on robi z Ciebie laleczke, ktora przyjedzie kiedy sobie zazyczy, olej to jak przyjedzie to ok, jak nie to jego sprawa ".

 

Ciekawe jak to rozumuje kobieta. Chociaz ostatnio jak ciotka sie pytala jak tam, a ja mowilem, ze nie kontaktuje sie ze swoja, ze ja ze swoja nie rozmawiam, to zwykle mi kobiety mówiły:" przepros ja, kup jakis prezent, olej te sytuacje, Wy jestescie wazniejsi..jestes facetem powinienes sie poświęcić i cala reszta tych glupot z serii "kup futro itd.".

A ciotka skwitowala, ze : "dobrze robisz...trzymam kciuki, ze wytrzymasz do środy... i poszła." 

Zdziwiony bylem, bo zawsze kobiety mowily cos w stylu "..Ty jestes winny i to Ty jako FACET, powinienes to naprawić.."

No ale ciotka ma 50 lat, moze dlatego.

 

Tez sie zastanawialem jak poprzednicy napisali, ze te "ciche dni" to meczace juz są i słabe, ale inaczej nie zrozumie tej sytuacji, bo na początku bracia, ja sie wystraszylem i poczulem to ja winny, ale teraz widzę, że" dlaczego ja mam sie czuc winny, skoro to ona zlamala zasady, potem zaczęła odwracac sytuacje, by zablokować mnie jeszcze, to sie cyrk po prostu z tego zrobił".

 

Jest 3 dzień, "matrix" daje o sobie znac, jak się obserwuję, bo jednoczesnie chcialbym sie z nia pogodzic i ta sytuacje wyjasnic juz, a z drugiej strony jak sobie pomysle, jak ona to zmanipulowala i probuje przerzucic swoje poczucie winy na mnie i wrzucic "pod but", to mnie takie uczucie wkurwu zalewa.

 

Duzo energii zzeraja takie sytuacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

" przepros ja, kup jakis prezent, olej te sytuacje, Wy jestescie wazniejsi..jestes facetem powinienes sie poświęcić i cala reszta tych glupot z serii "kup futro itd.".

Choćby Ci to własna matka powtarzała to pamiętaj - TO JEST STRZAŁ W KOLANO.

 

Kocham mamusie, ale po tym jak moja ex samica odjebała gruby numer usłyszałem "no pojedź do niej, pogadajcie sobie, kwiatka kup" dostała taki srogi opierdol, że od tamtego czasu już nigdy nie zapytała o swoją "synową" :D 

 

@SearcherofPerfection Na razie to Ci zżera energię - najlepsi z braci tutaj nie poświęcaja na to za grosz energii. A ja obiektywnie Ci powiem, że sam jestem na poziomie na którym to raczej mnie napawa POZYTYWNĄ energią, aniżeli ją zabiera. Nie kalkulujesz, nie zastanawiasz się, jesteś sobą a jednoczesnie silny, pewny i zajebisty i wiesz, że idziesz w dobrą stronę ;) 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zzera i to bardzo, meczy mnie ta sytuacja, juz bym chcial zeby bylo dobrze, a nie kurwa taka dziecinada.

 

Powietrze by ze mnie zeszło trochę, naprawde sila woli i przypomnienie jak ona sie zachowala mnie trzyma, by nie zadzwonic do niej stanowczo i nie powiedzieć, ze sytuacja zaszla daleko i oczekuje jej o tej i o tej godzinie na dworcu w moim miescie, a potem wyjasnimy sobie wszystko.

 

Ide sie szykowac , powoli do roboty.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, xawery982 napisał:

Choćby Ci to własna matka powtarzała to pamiętaj - TO JEST STRZAŁ W KOLANO.

 

Kocham mamusie, ale po tym jak moja ex samica odjebała gruby numer usłyszałem "no pojedź do niej, pogadajcie sobie, kwiatka kup" dostała taki srogi opierdol, że od tamtego czasu już nigdy nie zapytała o swoją "synową" :D 

 

@SearcherofPerfection Na razie to Ci zżera energię - najlepsi z braci tutaj nie poświęcaja na to za grosz energii. A ja obiektywnie Ci powiem, że sam jestem na poziomie na którym to raczej mnie napawa POZYTYWNĄ energią, aniżeli ją zabiera. Nie kalkulujesz, nie zastanawiasz się, jesteś sobą a jednoczesnie silny, pewny i zajebisty i wiesz, że idziesz w dobrą stronę ;) 

@xawery982 dobra postawa bracie z tą mamusią. Sam też i to nie raz musiałem się unieść i dobitnie powiedzieć że nie życzę sobie wtrącania w nie swoje sprawy. Mamuśki już takie chyba są że uważają wszystko co dotyczy ich dzieci za swoje sprawy, nawet jak te dzieci są już od dawna dorosłe i poza domem. 

No i z żalem powiem że mają w sobie ten sam program co "nasze" samiczki, przynajmniej moja. Mówię tak ponieważ słyszałem podobne teksty o których piszesz wyżej, co oznacza że same by tego oczekiwały. Rycerza na białym koniu i wlśniącej zbroi, patataj, patataj...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo matka choć matka - powiem wprost, szanuje i kocham to jednak nadal kobitka - genetycznie warunkowana jak nasze córki, ciocie, babcie i inne takie.

 

Plus taki, że mamusie nie są tak wyprane jeszcze przez obecne czasy, ponieważ miały okazje sie wychwywać w troszke innytm srodowisku, a obecne rowiesniczki maja wpajane na każdym pierdolony kroku, że IM SIE NALEZY I JUZ !

 

I to jest najgorsze....

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepiej teraz niech cię zżera, obserwuj emocje, staraj się jak najwięcej zrozumieć. Te doświadczenia są bardzo cenne, przydadzą Ci się w przyszłości. 

I zawsze to lepiej mieć rozpizdziak w głowie teraz, jak po kilku(nastu) latach związku, a na koniec dostać prezent w postaci zdrady, bo byłeś za dobry. 

Jesteś na forum, możesz opierać się na doświadczeniach innych braci, a uwierz mi, że one nie wzięły się z powietrza. Ilu z nas nie miało pojęcia o mechanizmach, którymi kierują się kobiety, czy o mechanizmach które rządzą się w związku z kobietą - sporo. Więc korzystaj. Ja nie miałem takiej wiedzy, mój gówno związek trwał pół mojego życia, byłem miły, kwiatki, prezenciki, gowienka na druciku i co? I wpadłem pod pantofel. Jak było? Tak jak piszą inni, dokładnie tak samo. I też dokładnie jak ty myślałem, że wszystkie inne są zjebane, ale ta moja to jest jedna jedyna na świecie, najlepsza i w ogóle trafiłem na skarb. Gówno prawda. Te same schematy, te same wydzielanie szpary, jak zasłużyłem to może szpara była otwarta. Nawet jak masz loda 8 razy dziennie, sex 15 razy dziennie, na prawdę myślisz, że tak będzie już zawsze? Przestań. Jeżeli teraz nie pokażesz, że jesteś facet, to cię urobi. Będzie to trwało rok, dwa, osiem, czternaście, ale cię  urobi i z czasem będzie co raz gorzej, mimo iż ty będziesz stawał na rzesach dla niej. Uwierz, że nawet jak się rozstanie, to szybciej się podniesiesz teraz niż po 10 latach związku, wtedy dopiero masz rozpoerdal w głowie. Stajesz się innym człowiekiem. Nieśmiałym,  niepewnym, bo twoje wartości zostały zmieszane z błotem. Później siadziesz I będziesz się zastanawiał, gdzie podział się tamten chłopak, który cieszył się życiem, miał plan na siebie, z optymizmem patrzył na świat. Trzymaj garde. 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, xawery982 napisał:

Bo matka choć matka - powiem wprost, szanuje i kocham to jednak nadal kobitka - genetycznie warunkowana jak nasze córki, ciocie, babcie i inne takie.

 

Plus taki, że mamusie nie są tak wyprane jeszcze przez obecne czasy, ponieważ miały okazje sie wychwywać w troszke innytm srodowisku, a obecne rowiesniczki maja wpajane na każdym pierdolony kroku, że IM SIE NALEZY I JUZ !

 

I to jest najgorsze....

W czsach naszych mam nie było takiej technologii. Teraz samiczki spędzają lwią część czasu na rużnych potralach i karmią się atencją jaką na nich dostają. To daje im poczucie przewartościowania i traktują facetów z góry. Sorry powinienem powiedzieć próbują traktować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"W takim razie, skoro nie masz zamiaru przyjechać i milczysz, ciuchy wyślę Ci pocztą i dziękuję za mile spędzone chwile".

To juz chyba nie test....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obstawiam, że test.

Ty milczysz dlatego żeby dać jej nauczkę?

BTW skoro was związek/układ sie skonczy o byle co to znaczy że bycie razem nie było wam przeznaczone.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też uważam, że to teścik. Chcę wymusić żebyś się odezwał do niej. Jeśli się złamiesz to będzie wiedziała, że masz już słaby punkt. A jak na prawdę odeśle te twoje ciuchy, to chociaż będziesz wiedział, że to panna nie dla Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czekaj Panie kolego, jeśli jej zależy to choćbys odezwał sie za miesiąc to wskoczy na Ciebie.

 

Pozdrawiam Uprzejmie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez TheShy
      Cześć! 
       
      Od początku. Praca, klienci, czat. Poznaję dziewczynę, jak milion innych, piszemy o pracy - bo wymieniamy oferty - po jakimś czasie do siebie dzwonimy. Przez telefon śmiechy, chichy, włączyła mi się bajera i lekki flirt - wiadomo, żeby mnie zapamiętała.
      Jeszcze wtedy byłem w LTR, 3 miesiące temu po ponad roku zerwaliśmy. Wiadomo, jak to samiec (niekoniecznie ALFA), tęsknota, itp. itd.
      Do rzeczy, w poniedziałek zadzwoniła do mnie pani K., znów flircik, żarty, gadka 10% o ofertach, 90% natural. Potem odezwałem się na czacie, zeszło nt wyglądu, bo mówię w końcu, że w ciemno się nie będę produkował. Więc wysłała zdjęcie z - uwaga - prywatnego numeru, ale... zdjęcie bluzki. Odpisałem żartobliwie, wyślij mi jeszcze kawałek nogawki to chyba na kawę pójdziemy. No długo czekać nie musiałem... i tak się zaczęło. 
      Jako miejsce do spotkania wybrałem znaną mi knajpę, gdzie można i browca wypić i dobrze zjeść. Podkreślam, nie miałem pojęcia jak laska wygląda! Spóźniłem się specjalnie 3 minuty, podchodzę do auta po portfel i nadjeżdża taksa. Wysiada mocne 8/10 i myślę "Boże, żeby tylko ona chociaż tak wyglądała, a nie gorzej". No heeeej, Ty pewnie jesteś Szymek. Tu uwaga, nie zdrętwiałem tylko na lajcie "Jessica Simpson?" "Tak" "O, to szkoda, bo czekam na K." - nie wiem, na ile to było dobre, ale laska prawie sikała - jest dobrze.
      Piwko (ja bez alko, bo autem), śmiechy, gadka - no Bracia, byłem na wielu randkach w życiu, ale takich emocji nie dostarczyła mi jeszcze żadna kobieta. Kojarzycie uczucie, że poznajecie 5 minut temu laskę, a czujecie, że znacie się całe życie? No, to jedna z takich randek (chociaż oficjalnie to nie była randka). 
      Po knajpie poszliśmy na spacer (laska wcale nie chciała iść do domu), po wszystkim odwiozłem do domu (bo i tak po drodze, więc pomyślałem, że tu nie zjebię aż tak). 
      Wracam do domu i normalnie jak baba czuję high emocjonalny. No kozak spotkanie. Była kinetyzacja, niestety zabrakło KC, ponieważ powiedziałem jej, że to tylko kawa i nie jestem łatwy (wiem, zjebałem). Były rozmowy o seksie, zero nudzenia o związkach, polityce, etc.
      Na drugi dzień myślałem kiedy się odezwać, postanowiłem piątek wieczór (spotkanie w czwartek), jednak nie musiałem długo czekać, bo na czacie odezwała się pierwsza. Pisaliśmy do końca pracy, oczywiście nie co minutę, bo miałem zajęcie, a nawet jak nie, to musiała wiedzieć, że mam. I od końca pracy cisza. 
      Dlaczego to piszę? Bo po pierwsze, chciałem się pochwalić, a co mi tam, że po udanym związku, można się odkuć i zapomnieć o byłej (uwierzcie mi, że pani K. zalazła mi za skórę). Teraz tak, w skrócie:
       
      Na plus:
      - poczucie humoru
      - negi (robią ogromną robotę...!)
      - kinetyzacja
      - wiele innych, jak np. rozmowy o seksie.
       
      Na minus:
      - wytłumaczenia (np. dlaczego wziąłem piwo bezalkoholowe), na szczęście szybko się odbiłem, że się nie tłumaczę, tylko słuchaj bo z tym się wiąże pewna ciekawa historia, bla bla bla
      - zapłaciłem rachunek, mówiąc, że następnym razem TY stawiasz
      - powiedziałem, że i tak jej nie odwiozę do domu, niestety na koniec sam to zaproponowałem (nie wiem, czy tu był taki strzał w kolano, ale sądzę, że trochę wtopa).
       
      Pytanie do was: nie mam zamiaru oczywiście nawet złamanego sms puścić w weekend, ale myśl, żeby zadzwonić w niedzielę pod wieczór i powiedzieć "wtorek 18:00 tu i tu, bądź ubrana wygodnie czy tam coś" jest okej? Czy czekać na jej inicjatywę? 
       
       
    • Przez TheFlorator
      Siedzę sobie w sobotę na fotelu u fryzjera i jak zwykle udaję, że bacznie słucham trzech fryzjerek nawijających do siebie, tak naprawdę popadając w pół letarg.
       
      Panie nawijają między soba i nagle (dzięki temu zacnemu forum) moje uszy jednak strzeliły lekko do góry.
       
      Temat:
      Pani w podeszłym wieku zarejestrowała się na Tinderze, złapała "match'a" z panem z przedziału wiekowego 40-50 lat.
      Umówili sie na randkę. Spotkanie się odbyło ale było pierwszym i ostatnim.
       
      Co się okazało?
       
      Pani miała 72 (siedemdzieśiąt dwa) lata a na profilu umieściła swoje zdjęcia jak miała 40 parę lat!   
       
      Panie fryzjerki niby ją krytykowały podczas dyskucji ale malutki komentarz padł "no ja bym jeszcze zrozumiała nagiąć wiek o 3-4 lata ale nie o 30"
       
    • Przez Mordimer
      Tu klasyk, mam dzidziusia szukam odpowiedzialnego partnera.
      https://streamable.com/uy68x
       
      Tutaj Pani wspomina - "Nie można nikogo udawać" - kobieta okłamuje ze zdjęciami, po czym prawda wychodzi na spotkaniu,
       
       
       
      Program wyreżyserowany, niemniej właściwe podejście do sytuacji kłamstw i manipulacji ze strony kobie. 
    • Przez rkons
      Witam Bracia,
       
      piszęz z telefonu dlatego też z góry przepraszam za ewentualne literówki i inne niedoróbki..
       
      W moim poprzednim związku kiedy jeszcze byliśmy razem powiedziałem ówczesnej dziewczynie, że nie utrzymuję kontaktu z byłymi kobietami, mój przekaz był jasny i klarowny.
       
      W maju poprzedniego roku zakończyłem związek, przyczyn było wiele, kiedyś opisywałem swoją historię na forum.
       
      Była poszła w tango, za namową siostry założyła sobie instagram, niedługo późnej ten, który był tylko kolegą nagle stał się nową gałęzią, jednym słowem klasyka gatunku.
       
      W marcu tego roku otrzymałem SMS od byłej o treści "wiem, że kiedyś rozmawialiśmy na ten temat i nie praktykujesz takich rzeczy ale gdybyś miał chęć wyskoczyć na piwko/winko i pogadać to daj znać" - odpisałem, że to nie ma sensu i nie zależy mi na relacji koleżeńskiej - była chciała zachować twarz odpowiadając, że rozumie i jak najbardziej szanuje decyzję po czym życzyła wszystkiego najlepszego.
       
      Od tamtej pory cisza z jej strony.
       
      Z lektury forum wiem, że zrobiłem dobrze, jednakże chciałbym się zapytać Was jakie były Wasze reakcje.
       
      Pozdrawiam 😊
    • Przez SzatanKrieger
      Witajcie.
       
      Sytuacja z przed chwili...
       
      Mój sąsiad miał nie raz problemy za sprzedaż narkotyków - wiecie, policja i te sprawy.
      Jego syn poszedł w jego ślady, ponoć sprzedawał narkotyki nawet już w szkole (nie wiem czy już z tym skończył i nie wiem czy to prawda)
      Nie trudno zgadnąć, że kobiety uwielbiają bad boy, przecież oni są tacy męscy i świetni
      Piękna młoda dziewczyna dała się porwać no i poszła w tango z bad boyem. Kiedyś dziwiłem się, że on taki średniak a taką ładną dziewczynę wyrwał.
       
      Co tu dużo mówić - młoda dziewczyna jest zaginiona, nie odzywa się od ponad doby, rodzicie się pytali mojej mamy czy nie mamy czasem numeru do sąsiada. Matka z ojcem i siostrami jeżdżą w te i we wte, krzyczą wyzywają no ale niestety nikogo u moich sąsiadów akurat nie ma. Jest to bardzo dziwne, bo zawsze ktoś tam był o tej godzinie.
      Biedni rodzicie jeżdżą nerwowi i szukają wszędzie młodej dziewczyny, współczuję im  
       
      Tak się zastanawiam czy coś się jej stało, na przykład dziewczyna kitę odwaliła, jest w szpitalu, leży w rowie, została już zgwałcona w między czasie, czy sprzedana na części.
      Sąsiad pewno ma długi i miał kontakty z bandziorami więc wszystkiego bym się mógł spodziewać.
       
      A wy jak obstawiacie, stawi się jutro dziewczyna na pierwszy dzień w szkole ?  
      Żyje czy udusiła się wymiotami po narkotykach ? 🙂 
       
      Przestrzegam rodziców, byście zawracali uwagę z kim się wasze dzieci zadają. Historia zna nie jeden przypadek gdzie dziewczyna umarła bo brała narkotyki, nie bądźcie ślepi z kim wasze dzieci spędzają czas.
       
      Pozdrawiam.
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.