Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Polecane posty

@Tomko Jak zawsze w formie, buhahah :D

 

Niestety autorze, ale to mniej więcej tak wygląda - jesteś twardy do momentu w którym samiczka nie weźmie Cię pod przysłowiowy chuj, a niestety... ona to robi w jednym celu - TESTUJEEEEE!

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 godziny temu, Siódmy Samiec napisał:

I nie są to tylko rady bo wcześniej niektórzy pisali dokładnie co koleś ma jej napisać, także jednak taki trochę przepis:)

Tak, jest to przepis. Ale zauważ, że gdy ktoś tak pisze to bierze niejako odpowiedzialność na siebie. O ile jesteśmy tutaj w miarę anonimowi, to jednak wyrzuty sumienia są. Dlatego np. nigdy nie piszę co kto ma zrobić, gdy nie mam pewności co do tego. Gdy ktoś ma problem z rozwodem - nie piszę mu co ma zrobić bo nie mam doświadczenia a jedynie mogę doradzić, skomentować. Ale jeśli przerobiłem (i reszta chłopaków) takich gierek jak autor tematu n-razy to wiem, że jest tam schemat na poziomie szkoły podstawowej i swobodnie można napisać co dokładnie ma zrobić.

@xawery982 A jak :D Przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pi..a temacie ;) 

Edytowano przez Tomko
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Widzę i wiem, że mam wiele do przepracowania, jesli chodzi o samoocenę, poczucie wartosci, pewnosc siebie.

 

Dlatego mi.in. wstapilem w szeregi braci, slucham audycji, czytam książki Marka, jak rowniez inne o rozwoju, zachowaniach, biografie, książki ludzi sukcesu, by poznac ich nawyki. 

Ucze sie caly czas jak byc lepszym, bo nie mialem przykladu, wiec sam szukam go w życiu.

 

Obserwuję siebie, swoje zachowania i widzę, ze tutaj nie zachowalem się prawidłowo.

Przemyslenia, jesli chodzi o te sytuację sa takie, że powinienem przemyslec, co mówię i czy bede w stanie to zrobić.

Jesli egzekwuje zasady, to nie zmieniam tego pod wplywem emocji, tylko trzymam sie podjetych decyzji.

Nie jestem w zwiazku na zasadzie "...ona zagra, on zatanczy..."

 

Musze miec swoje zdanie i szacunek do siebie, ale widzę, po sobie, ze mimo, iz wciąż popelniam mase błędów, to jednak powoli poruszam sie do przodu.

Edytowano przez SearcherofPerfection
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Któryś z braci napisal, kiedy powinienem to uciac i by bylo ok, ale mial racje w tym, ze poczulem alfe, ale nie przewidzialem, w co ona zagra. 

 

Super. Od pokory zaczyna się nasza przemiana, od wyrzucenia maski maczo czy innego alfa sralfa.  Tak trzymaj i czytaj Marka a pójdziesz w fajnym kierunku.  

 

Aha , jest i smutna wiadomość ; według mnie nie postawisz swojej psychiki na właściwe tory będąc z tą panienką w tym  bagienku w który wasz związek powoli się zmienia. To se ne da i nie znam z forum prawie nikogo komu by się to udało.

Edytowano przez jaro670
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja jako młodziak dorzucę swoje przemyślenia, może bardziej doświadczeni jakoś się do nich odniosą:

 

Jak czytam sobie takie wątki, to aż człowiekowi odechciewa się tych wszystkich związków - ciągłe gierki kto pierwszy pęknie, komu bardziej zależy itp. 

 

Czy nie lepiej jest:

1. Dążyć do jak najmniejszej ilości zasad w związku - na dłuższą metę nie da się tego egzekwować, więc na propozycję panny postulującej zakaz spotkań z innymi odpowiadamy - jestem w związku, a nie więzieniu, więc żadnych zakazów przestrzegać nie będę. Jak chcesz to możesz przestrzegać tego zakazu, ja nie zamierzam.

 

2. Dążyć do ukarania kobiety w sposób umożliwiający szybkie wyegzekwowanie kary bez żadnych fochów, nie odzywania się X dni - dziewczyna pisze ci smsa, a ty udajesz, że go nie widzisz - dla mnie to dziecinada. Po wstępnych przeprosinach kobiety wyznaczasz jej jakąś karę, np.

- "spodziewam się, że dziś wieczorem jakoś mi to wszystko wynagrodzisz"

- "ok, przeprosiny przyjęte, ale na jutrzejsze urodziny do koleżanki idę bez ciebie. Nie chciałbym, żebyś zrobiła mi jakąś awanturę przy ludziach i narobiła mi wstydu" 

- "ok, skoro złamałaś zasadę, to przestaje ona obowiązywać. No i super, bo akurat koleżanka ze studiów chciała pogadać, wiesz która, ta Asia, z dużymi cyckami, co to w modelingu pracuje. Odmówiłem jej, ale skoro zakaz już nie obowiązuje, to napiszę jej, że jednak mogę się spotkać, świetnie".

- informujesz ją, że nigdzie na Walentynki/Dzień kobiet/jej urodziny jej nie zabierasz

 

I tyle, nadal z nią rozmawiasz, masz z nią kontakt, bez żadnego obrażania się, ale tego typu jedną okolicznościową karę stosujesz. Wydaje mi się, że dla niedoświadczonego jest to lepszy sposób niż karanie ciszą przez X dni, bo bardzo szybko po 2/3 dniach może serce zmięknąć i facet pęknie, tak jak to prawie się stało u autora tematu. A im krótsza i bezpośrednia kara (np. brak wyjścia w Walentynki) tym łatwiej ją wyegzekwować i tym trudniej kobiecie zmanipulować ciebie i grać ofiarę.

 

3. Zamiast karać ciszą i nie odzywaniem się, zabrać jej to, co jej dajesz - a więc normalnie z nią rozmawiasz, przeprosiny przyjęte, ale jesteś bardziej oschły, nie inicjujesz seksu, brak komplementów, rzadziej się z nią widujesz, koledzy ważniejsi, oszczędzasz na niej hajs - tak, aby ten związek kosztował Ciebie jak najmniej.

 

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja ogólnie dochodzę do wniosku że jeśli źle zaczęliśmy to dobrze nie skończymy. Panowie, pracuje nad sobą od ponad roku, jestem 11 lat w małżeństwie a jutro idę oglądać mieszkanie bo serio mam kurwa dość pilnowania się i całego tego gówna. Zobaczcie Bracia ile my faceci musimy się napracować żeby tylko było dobrze. Szukamy rozwiązań, zmieniamy się. Kobita to przyjmie lub nie, natomiast jedyny jej wkład to gówno testy, do tego załóż że może znajdzie się ruchacz orbiter itd itp. przecież mój dziadek to w trumnie się kręci jak świderek teraz. Jak by na własne oczy zobaczył co się teraz dzieje to za łeb by się złapał. Mam wrażenie że faceci dzisiaj poruszają niebo i ziemię żeby jakoś ułożyć relacje a baby są bierne jak chyba nigdy wcześniej. Ja serio dziękuję za to forum i to co piszecie bo to jest wiedza na wagę złota. Odwalacie tu kawał roboty. Uczę się tu tego czego nie zdążył mi przekazać mój dziadek czy ojciec. Jak już się kiedyś dorobię tych milionów monet to wyjebie pomnik na cześć tego forum, bez kitu

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@Mayki Generalnie "ciche dni" to oznaka słabości, są domeną kobiet. To one się nie odzywają w nadziei, że facet przyleci i ją przeprosi. 

Sam to kiedyś stosowałem myśląc że jest to jakies narzedzie, ale raz że moja żona to twarda sztuka i nic ją to nie ruszało, to wręcz pogarszałem swoją sytuację. Z czasem sama przyznała że takie zachowanie jest żenujące i wprost mi mówiła że zachowuje się jak baba. Potwierdzenie równiez uzyskałem od gościa który prowadził terapię małżeńską.

Według mnie dużo bardziej skuteczne jest soczysty opierdol (adekwatnie do rangi przewinienia), narzucenie swoich zasad ( w taki sposób, że każde ich złamanie przez kobietę, narazi ją na dotkliwe dla niej konsekwencje), i trzymanie ramy w obronie tych zasad. W ten sposób wychowujesz babę. Ciche dni w życiu codziennym sa wręcz uciążliwe, szczególnie jak ma się dzieci i inne obowiązki domowe czy zawodowe. Zwyczajnie jak coś spierdoli, kontaktuje się z nią "służbowo", czyli bardziej (lub dużo bardziej szorstko).

W niektórych przypadkach trzeba zastosowac separację, ale trzeba to zrobić mądrze, na przykładzie autora była to odpowiednia sytuacja, żeby zastosował "ciche dni"/separacje w formie baletu z koleżankami.

 

@chudybyk Nie będziesz musiał się pilnowac, jeżeli się "przewartościujesz". Krótko mówiąc musisz mieć ją w dupie, znaleźć pasję, jakiś inny cel. Zmiana pojmowania związku czy rodziny, i zmiana kategorii tego aspektu Twojego zycia dokona w Tobie trwałych zmian. Nastaw się na wyższe wartości.

Tak jak moja żona przez wiele lat była kłodą, tak teraz codziennie za mną lata i zawraca dupę, żebym ją przeleciał. Tylko że teraz mam coś lepszego(: wróciłem do "dawnej kochanki" (36 letniej Mercedes - Benz) i mam w dupie. Jak masz jakieś inne wartosci, i zainteresowania, to poradzisz sobie.

Ja już się nie pilnuję, ja tylko komunikuję i egzekwuję, dzięki między innymi temu forum i chłopakom tu obecnym. 

 

Edytowano przez Animavilis
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Animavilis u mnie było tak, że ciężko było pogadać nawet w sprawach z dzieciakiem, wszystko brała do siebie, każde moje wyrażenie opinii nawet nie związanych z jej osobą, brała jako atak. Moja baba to wdowa po Alfie więc panie...wyżej śmigła nie podskocze a nie zamierzam jej zdradzać czy lać żeby jej dostarczyć emocji. Piona za Merca Brachu, ja siedzę w starych VW:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@chudybyk Może Twoja kobieta, to nie po Alfie taka, tylko ogólnie może ma problemy ze sobą? Moja żona sama jest samcem Alfa (: Ale skoro daje jej rade, to nie jest źle, ale co z tego jak to jest "związek techniczny". Przyznam że trochę mi brakuje tego chaju(:. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bracie i jedno i drugie. Chłop ja zdradzał i miał w dupie ona latała za nim zalofciana. Taka wiesz miłość życia, ja podejrzewam że zostałem wybrany z rozsądku jako ten co już więcej myszki nie skrzywdzi i będzie się troszczył, a że pasowałem na tamten czas idealnie, to siadło. Od początku był też problem z sexem, nawet wtedy wyczuwalem że jest gdzie indziej myślami. Dlatego myślę że u mnie gra była do jednej bramki od samego początku. Temat rzeka i na dobrą flaszkę:)...rozwiń co masz na myśli z tym związkiem technicznym...chyba że jaki admin się wkurwi za offtop zaraz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
Godzinę temu, chudybyk napisał:

Ja ogólnie dochodzę do wniosku że jeśli źle zaczęliśmy to dobrze nie skończymy. Panowie, pracuje nad sobą od ponad roku, jestem 11 lat w małżeństwie a jutro idę oglądać mieszkanie bo serio mam kurwa dość pilnowania się i całego tego gówna. Zobaczcie Bracia ile my faceci musimy się napracować żeby tylko było dobrze. 

To się wydaje pozornie niesprawiedliwe że facet musi harować na życie , być zaradny , zorganizowany a pani wystarczy że nogi rozłoży i wszystko załatwione. To jest niesprawiedliwe do czasu. Jak Ty będziesz miał 45 lat to o ile się nie zjanuszujesz na kanapie to będziesz wyglądał jak młody Bóg a pani w tym wieku będzie przypominać passata z 1991 nad którym nawet niemiec nie chciał zapłakać.  Cuś za cuś ,takie życie.

 

PS. @Animavilis pochwal się tą kochanką, co to masz fajnego ,beczka  ?

Edytowano przez jaro670
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@chudybyk nie wiem jak to wytlumaczyc, ale sprobuje. Wiec w moim rozumieniu zwiazek techniczny to taki ktory sluzy celom rozrodczym, w ktorym panuja suche relacje miedzy partnerami,  bez empatii, zaangazowania, ogolnie na odpierdol, ale bez jakiejs patologi w potocznym rozumieniu tego pojecia. Temu zjawisku czesto towarzyszy nieodcieta pempowina, lub innego rodzaju ciagoty do mamusi. Ponadto strona bierna czesto jest strona chamujaca rozwoj i wykorzystanie potencjalu i relacji miedzy partnerami.

Mam nadzieje ze w miare zrozumiale przedstawilem definicje (:

 

@chudybyk dodam, ze chyba mam deko lapiej, albo tak mi sie wydaje, bo u mojej zony zawsze najwazniejsza byla mamusia i siostrzyczka no i im pochodne czyli maz siostrzyczki i przydupas mamusi, a ja to ten najgorszy. Ja przygotowuje sobie "plan wyjscia", czyli odchowam dzieciaki i spierdalam. W wieku piecdzisieciu paru lat tez jeszcze mozna posmakować zycia, nie dopuszczam do siebie mysli ze juz po mnie. Dzieciaki pojda na swoje a ona niech wraca wpizdet do rodzinki.

 

@jaro670 tak, beczka 230 coupe ;-) 

Edytowano przez Animavilis
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@SearcherofPerfection, pytałeś w jednym poście jak bardzo się może zmienić? Już Ci odpowiadam. Pomyśl sobie o tym, o co byś nigdy jej nie podejrzewał, pomysł sobie o rzeczach, których jesteś pewien, że nigdy by ci nie zrobiła. I już masz odpowiedź. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Trzeba przyznać, ze moja tez nie odpuszcza, po ostatnich esach, jak nie odpisalem ,cisza.

 

Teraz juz pewnie nie odpisze do Walentynek, matka lub koleżanka jej pewnie też powiedziała, że: ."on robi z Ciebie laleczke, ktora przyjedzie kiedy sobie zazyczy, olej to jak przyjedzie to ok, jak nie to jego sprawa ".

 

Ciekawe jak to rozumuje kobieta. Chociaz ostatnio jak ciotka sie pytala jak tam, a ja mowilem, ze nie kontaktuje sie ze swoja, ze ja ze swoja nie rozmawiam, to zwykle mi kobiety mówiły:" przepros ja, kup jakis prezent, olej te sytuacje, Wy jestescie wazniejsi..jestes facetem powinienes sie poświęcić i cala reszta tych glupot z serii "kup futro itd.".

A ciotka skwitowala, ze : "dobrze robisz...trzymam kciuki, ze wytrzymasz do środy... i poszła." 

Zdziwiony bylem, bo zawsze kobiety mowily cos w stylu "..Ty jestes winny i to Ty jako FACET, powinienes to naprawić.."

No ale ciotka ma 50 lat, moze dlatego.

 

Tez sie zastanawialem jak poprzednicy napisali, ze te "ciche dni" to meczace juz są i słabe, ale inaczej nie zrozumie tej sytuacji, bo na początku bracia, ja sie wystraszylem i poczulem to ja winny, ale teraz widzę, że" dlaczego ja mam sie czuc winny, skoro to ona zlamala zasady, potem zaczęła odwracac sytuacje, by zablokować mnie jeszcze, to sie cyrk po prostu z tego zrobił".

 

Jest 3 dzień, "matrix" daje o sobie znac, jak się obserwuję, bo jednoczesnie chcialbym sie z nia pogodzic i ta sytuacje wyjasnic juz, a z drugiej strony jak sobie pomysle, jak ona to zmanipulowala i probuje przerzucic swoje poczucie winy na mnie i wrzucic "pod but", to mnie takie uczucie wkurwu zalewa.

 

Duzo energii zzeraja takie sytuacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

" przepros ja, kup jakis prezent, olej te sytuacje, Wy jestescie wazniejsi..jestes facetem powinienes sie poświęcić i cala reszta tych glupot z serii "kup futro itd.".

Choćby Ci to własna matka powtarzała to pamiętaj - TO JEST STRZAŁ W KOLANO.

 

Kocham mamusie, ale po tym jak moja ex samica odjebała gruby numer usłyszałem "no pojedź do niej, pogadajcie sobie, kwiatka kup" dostała taki srogi opierdol, że od tamtego czasu już nigdy nie zapytała o swoją "synową" :D 

 

@SearcherofPerfection Na razie to Ci zżera energię - najlepsi z braci tutaj nie poświęcaja na to za grosz energii. A ja obiektywnie Ci powiem, że sam jestem na poziomie na którym to raczej mnie napawa POZYTYWNĄ energią, aniżeli ją zabiera. Nie kalkulujesz, nie zastanawiasz się, jesteś sobą a jednoczesnie silny, pewny i zajebisty i wiesz, że idziesz w dobrą stronę ;) 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zzera i to bardzo, meczy mnie ta sytuacja, juz bym chcial zeby bylo dobrze, a nie kurwa taka dziecinada.

 

Powietrze by ze mnie zeszło trochę, naprawde sila woli i przypomnienie jak ona sie zachowala mnie trzyma, by nie zadzwonic do niej stanowczo i nie powiedzieć, ze sytuacja zaszla daleko i oczekuje jej o tej i o tej godzinie na dworcu w moim miescie, a potem wyjasnimy sobie wszystko.

 

Ide sie szykowac , powoli do roboty.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, xawery982 napisał:

Choćby Ci to własna matka powtarzała to pamiętaj - TO JEST STRZAŁ W KOLANO.

 

Kocham mamusie, ale po tym jak moja ex samica odjebała gruby numer usłyszałem "no pojedź do niej, pogadajcie sobie, kwiatka kup" dostała taki srogi opierdol, że od tamtego czasu już nigdy nie zapytała o swoją "synową" :D 

 

@SearcherofPerfection Na razie to Ci zżera energię - najlepsi z braci tutaj nie poświęcaja na to za grosz energii. A ja obiektywnie Ci powiem, że sam jestem na poziomie na którym to raczej mnie napawa POZYTYWNĄ energią, aniżeli ją zabiera. Nie kalkulujesz, nie zastanawiasz się, jesteś sobą a jednoczesnie silny, pewny i zajebisty i wiesz, że idziesz w dobrą stronę ;) 

@xawery982 dobra postawa bracie z tą mamusią. Sam też i to nie raz musiałem się unieść i dobitnie powiedzieć że nie życzę sobie wtrącania w nie swoje sprawy. Mamuśki już takie chyba są że uważają wszystko co dotyczy ich dzieci za swoje sprawy, nawet jak te dzieci są już od dawna dorosłe i poza domem. 

No i z żalem powiem że mają w sobie ten sam program co "nasze" samiczki, przynajmniej moja. Mówię tak ponieważ słyszałem podobne teksty o których piszesz wyżej, co oznacza że same by tego oczekiwały. Rycerza na białym koniu i wlśniącej zbroi, patataj, patataj...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bo matka choć matka - powiem wprost, szanuje i kocham to jednak nadal kobitka - genetycznie warunkowana jak nasze córki, ciocie, babcie i inne takie.

 

Plus taki, że mamusie nie są tak wyprane jeszcze przez obecne czasy, ponieważ miały okazje sie wychwywać w troszke innytm srodowisku, a obecne rowiesniczki maja wpajane na każdym pierdolony kroku, że IM SIE NALEZY I JUZ !

 

I to jest najgorsze....

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lepiej teraz niech cię zżera, obserwuj emocje, staraj się jak najwięcej zrozumieć. Te doświadczenia są bardzo cenne, przydadzą Ci się w przyszłości. 

I zawsze to lepiej mieć rozpizdziak w głowie teraz, jak po kilku(nastu) latach związku, a na koniec dostać prezent w postaci zdrady, bo byłeś za dobry. 

Jesteś na forum, możesz opierać się na doświadczeniach innych braci, a uwierz mi, że one nie wzięły się z powietrza. Ilu z nas nie miało pojęcia o mechanizmach, którymi kierują się kobiety, czy o mechanizmach które rządzą się w związku z kobietą - sporo. Więc korzystaj. Ja nie miałem takiej wiedzy, mój gówno związek trwał pół mojego życia, byłem miły, kwiatki, prezenciki, gowienka na druciku i co? I wpadłem pod pantofel. Jak było? Tak jak piszą inni, dokładnie tak samo. I też dokładnie jak ty myślałem, że wszystkie inne są zjebane, ale ta moja to jest jedna jedyna na świecie, najlepsza i w ogóle trafiłem na skarb. Gówno prawda. Te same schematy, te same wydzielanie szpary, jak zasłużyłem to może szpara była otwarta. Nawet jak masz loda 8 razy dziennie, sex 15 razy dziennie, na prawdę myślisz, że tak będzie już zawsze? Przestań. Jeżeli teraz nie pokażesz, że jesteś facet, to cię urobi. Będzie to trwało rok, dwa, osiem, czternaście, ale cię  urobi i z czasem będzie co raz gorzej, mimo iż ty będziesz stawał na rzesach dla niej. Uwierz, że nawet jak się rozstanie, to szybciej się podniesiesz teraz niż po 10 latach związku, wtedy dopiero masz rozpoerdal w głowie. Stajesz się innym człowiekiem. Nieśmiałym,  niepewnym, bo twoje wartości zostały zmieszane z błotem. Później siadziesz I będziesz się zastanawiał, gdzie podział się tamten chłopak, który cieszył się życiem, miał plan na siebie, z optymizmem patrzył na świat. Trzymaj garde. 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, xawery982 napisał:

Bo matka choć matka - powiem wprost, szanuje i kocham to jednak nadal kobitka - genetycznie warunkowana jak nasze córki, ciocie, babcie i inne takie.

 

Plus taki, że mamusie nie są tak wyprane jeszcze przez obecne czasy, ponieważ miały okazje sie wychwywać w troszke innytm srodowisku, a obecne rowiesniczki maja wpajane na każdym pierdolony kroku, że IM SIE NALEZY I JUZ !

 

I to jest najgorsze....

W czsach naszych mam nie było takiej technologii. Teraz samiczki spędzają lwią część czasu na rużnych potralach i karmią się atencją jaką na nich dostają. To daje im poczucie przewartościowania i traktują facetów z góry. Sorry powinienem powiedzieć próbują traktować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"W takim razie, skoro nie masz zamiaru przyjechać i milczysz, ciuchy wyślę Ci pocztą i dziękuję za mile spędzone chwile".

To juz chyba nie test....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obstawiam, że test.

Ty milczysz dlatego żeby dać jej nauczkę?

BTW skoro was związek/układ sie skonczy o byle co to znaczy że bycie razem nie było wam przeznaczone.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja też uważam, że to teścik. Chcę wymusić żebyś się odezwał do niej. Jeśli się złamiesz to będzie wiedziała, że masz już słaby punkt. A jak na prawdę odeśle te twoje ciuchy, to chociaż będziesz wiedział, że to panna nie dla Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czekaj Panie kolego, jeśli jej zależy to choćbys odezwał sie za miesiąc to wskoczy na Ciebie.

 

Pozdrawiam Uprzejmie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez maggienovak
      Domniemam, że większość zbagatelizuje sprawę lub/i wysnuje wniosek, że przesadzam i w upe mi się przewraca. Jednak kiedyś kilku forumowiczów udzieliło mi kilka konkretnych rad, więc chociażby teraz dzięki tym radom, wiem jaką dietę mam stosować, zdałam swoje kursy, jest nadzieja, że dostanę robotę w branży, w której chcę pracować.
       
      Problemy.
      1. Moja wielozadaniowość?
      2. Mała częstotliwość seksu
       
      Nie będę generalizować i lać wodę słowną, będę podawać konkretne sytuacje.
      Z Moim mamy od początku ustalone, że sprawami napraw w domu on się zajmuje. 
      Ok. Na początku było jako tako w tym temacie.
      Trzy miechy temu miał urlop, podczas którego miał wymienić żarówki oświetlenia, do którego ja nie sięgam; miał wymienić listwy przy blacie kuchennym; miał naprawić okap, zasilikonować wannę. Minął mu urlop, nie zrobił tego. Pomimo ponownych próśb, nie zrobił.
      To sama się wzięłam za naprawę okapu - naprawiłam. Część żarówek wymienilam, ale odwaliłam numer jak blondyna z kawałów i w łazience wpiełam nie tą żarówkę co trzeba. 😂 Ale się Mój wqurwil i momentalnie zrobił resztę oświetlenia. 
      Teraz sama sobie wymieniłam listwy przy blacie. Teraz przymierzam się do silikonowania wanny, tego nie spieprzę, bo w domu rodzinnym już silikonowałam brodzik, indukcję, zlew, umywalkę. 
      Chodzi mi o fakt, że ustalenia były inne. Mój mówi, że zrobi, ale no nie jest zrobione. Nie drę się na niego, po prostu mówię "Kochanie, proszę, zrób mi tą wannę, bo na pewno woda już gdzieś ucieka". 
       
      Czasem mam wrażenie, że jestem jak taka sekretarka lub chodzący pakiet usług. 
      Mój pisze, co należy kupić, ok, robię zakupy. Ma wolny dzień, nie pójdzie do sklepu 100 m od nas, mówi wprost, że nie chce mu się.
      Sprawy papierkowe, bookowanie, telefoniczne, umawianie czegokolwiek należą do mnie.
      Np. trzeba dowiedzieć się jaka oferta banku jest lepsza ; zadzwonić w sprawie załatwienia jakiegoś papieru ; przeszukać ofert mieszkaniowych ; wydruk czegokolwiek - to moja brocha.
      Nawet przed chwilą - "na pulpicie jest taki plik, wydrukuj mi to". 
      Tydzień temu nie było mnie dwa dni w domu. Miał obrane ziemniaki, przygotowaną surówkę, przyprawione kotlety. Wystarczyło ugotować ziemniaki, usmażyć kotlety. Przed dwa dni ziemniaki stały w wodzie, kotlety surowe w lodówce. Jego odpowiedź dlaczego nie zrobił sobie obiadu : "nie chciało mi się, z resztą zawsze podajesz mi ciepły obiad do stołu". 🤣 
      Kiedyś próbowałam mrozić dania, żeby mógł sobie odmrozić i podgrzać, a gdzie tam.. 🤣
      Randki. 
      Od dwóch miesięcy? "Zrob zakupy, ugotuj coś, zjemy w domu kolacje".
      Dotychczas spoko, czułam się niczym perfekcyjna żona co ugotuje, upierze, posprzata, przypilnuje spraw pod nieobecność męża i w ogóle go obciąża od pierdół. 
      Gdy wracam z pracy dostaje tel, żebym coś kupiła, gdzieś podjechała po coś, a wiem, że Mój jest cały dzień w domu.
      Ok, robię to.
       
      Wiem, że jest pochłonięty pracą, obowiązkami związanymi ze stowarzyszeniem, uważam, że ma na tym się skupić, jednak też chciałabym jakieś aktywności z jego strony w domu.
      Tak, była rozmowa. Powiedział, że jest zmeczony, z resztą wie, że umiem się zająć wszystkim, mam z natury usposobienie zapierdalacza, więc wie, że nie musi se pewnymi sprawami zajmować głowy.
       
      Seks. 
      Ostatnio się o to poklocilismy. Na drugi dzień, ok, kochalismy się, ale od tego momentu znowu nic. 
      Była rozmowa w tym temacie.
      Powiedział, że jest zmęczony, że są ważniejsze sprawy od seksu. 
      I tu uwaga "brakuje mi tego, jak kiedyś potrafiłaś wrócić z roboty czy z zajęć, przygotować imprezę, chlać równo z facetami do rana, odespać 2 godziny, zrobić rano śniadanie, gdzieś podskoczyć, coś załatwić. Zmienić buty z wysokich obcasów na kalosze i pozapierdalac na wsi, wrócić do domu, ugotować, posprzątać, coś mądrego przeczytać, a teraz tylko pracujesz, dbasz o dom i moje rzeczy/sprawy, chcesz wrócić do swojej branży".
      Nawiązał do dawnych moich dziejów, wiadomo jaki/czyj temat. 
       
      Ok, rozumiem go, ale mam nieodparte wrażenie, że właśnie, nadaję się tylko do zaspokajania potrzeb mężczyzn, a oni mają wyjebkę na to, czego ja potrzebuję. 
       
      I żeby nie lać dalej wody. 
       
      Ok, zgadza się, Mój może być przemeczony, mieć spadek libido, nie będę przecież mu truć, może odczuwać dysonans poznawczy, bo kiedyś zapierdalałam za trzy baby, a teraz jest wszystko do przewidzenia, "zrobi mi obiad, posprzata, obciągnie i jakie tu emocje".
      Tak, inicjuje seks, nie mam problemu z innym miejscem/pozycją do seksu. Chyba przez niecałe 3 lata naszego związku dwa razy mu odmowilam zbliżenia, bo naprawdę kijowo się czułam.
       
      Moja taktyka jest taka, że niestety - muszę zacząć gierkę. 😑 
      Czyli:
       
      1. Będę chodzić odpicowana;
      2. Obiad będzie miał trzy razy w tygodniu;
      3. Zacznę se wychodzić gdzieś na miasto, by widział, że nie siedzę w domu (dla mnie to debilny punkt, nie mam ochoty go praktykować), nie mam koleżanek, więc se wyjdę gdzieś, kupię kawę i wrócę do domu;
      4. Nie będę inicjowac zbliżen, bo skoro i tak nie chce się kochać, to co mi szkodzi, choć mam nawyk proszenia się o seks...
       
      Wiem, że Mój mnie nie zdradza, więc ten powód posuchy i braku zaangażowania w dom go nie tyczy. 
      Dobry synek z niego, ma dobre wartości, ale widzę też jak moi koledzy mnie traktują, a jak inne kobiety. Wqrwia mnie to, że jestem traktowana jak mały arni. 😂
      Przede wszystkim - tak, potrzebuję seksu! 
      Wiem, że ciotko-żona, która spełnia obowiązki jest mało pociągająca.
    • Przez KapitanMoskwa
      Dobry wieczór wszystkim, 
       
      Postanowiłem założyć ten temat ponieważ w dniu dzisiejszym podjąłem decyzje o rozstaniu ze swoja długoletnią partnerką
       
      Z pozoru sprawa wydaje się łatwa, jednakże po krótce mówiąc przedstawia się tak: 
       
      Od kilku lat jestem w związku z kobieta którą przez lwią cześć naszej wspólnej relacji uważałem za "tą jedyną" i przyszła matke moich dzieci. 
      Przed poznaniem partnerka była juz doświadczona kobieta (jest 5 lat starsza ode mnie) i zorientowaną na stały związek - zupełnie jak ja, jedynym jej mankamentem była (w tamtym czasie juz prawie całkowicie zaleczona) ciężka depresja będąca konsekwencja chorobliwego perfekcjonizmu. 
      Pierwsze dwa lata związku szło bardzo dobrze, jednakże w następnych sytuacja coraz bardziej się pogarszała (szczególnie po wspólnym zamieszkaniu)
       
      Stałem się workiem treningowym na wszystkie osobiste frustracje (ma rózne napady agresji zewnętrznej i auto-agresji) a dodatkowo kimś w rodzaju opiekuna - perfekcjonizm w miksie z depresja powrócił z siła dawnych lat i totalnie zmiótł mnie z planszy. 
      Setki moich starań idzie na daremno i własciwie wyciągniecie jej z tego bagna po cześci juz pochłoneło samego mnie - czuje się totalnie wykończony i zniszczony tym co przeżyłem i co przeżywam każdego dnia przez jej ból istnienia który objawia się niezwykłym egoizmem, bezwględnoscią i ciezko opisywalnym totalnie dzikim rodzajem zła. 
       
      Kilkukrotnie odwodziłem ja od samobójstwa, wielokrotnie rezygnowałem z własnych celów/pragnień/potrzeb w celu polepszenia jej samopoczucia, codziennie wykonuje za nia wszystkie podstawowe funkcje domowe (gotowanie posiłków dla niej, sprzątanie po niej itp itp), próbowałem wyciągać na rózne terapie, znosiłem wszystkie ataki agresji i wyładowywanie frustracji w moją stronę (a dziennie jest tego po kilka) - wycierpiałem się kuhwa wiele na prawde wiele ale sie nie poddawałem, jednakże w ostatnim czasie zwątpiłem, straciłem nadzieje + wiele negatywnych zachowań partnerki zmusiło mnie do podjęcia wewnętrznej decyzji o stopniowym rozstaniu ponieważ na chwile obecną jestem nikim innym jak psychicznym wrakiem sprawiajacym swoją fizycznoscia że jednak jest inaczej. 
       
      Ze swojej strony widzę to tak: 
       
      Chce z nią w odpowiednim czasie przeprowadzić szczerą rozmowę i zaproponować pewną pulę pieniędzy na odchodne (sporo zainwestowała w moje mieszkanie - meble itp, nie chce byc jej dłużnikiem a w dodatku ze wzgląd na cała nasza relacje i wiele na prawde dobrych chwil które przeżylismy chce sie rozstać z klasa) ktore pomogą jej w nowym starcie - jak wspominałem powyzej, sama jest totalnie niesamodzielna wiec takie cos na pewno jej sie przyda. 
       
      Zastanawiam sie jak przeprowadzic taka rozmowe, jak sie rozstac z czlowiekiem w takim stanie - nie chce miec jej na sumieniu (potencjalne samobójstwo) ale ze wzgledu na to jak sytuacja sie pogarsza z dnia na dzien w ostatnich miesiącach moj instynkt samozachowawczy nakazuje mi uciekać jak najdalej i to jest nawet silniejsze od tego. 
       
      Chce to zrobić na spokojnie, z klasą - w sposob zaplanowany i rozważny. 
       
      Bardzo bym prosił samców o rady, a moze opowiesci czy byli w podobnej sytuacji ew o wasze przypuszczenia jak można by było przeprowadzić taki proces rozstania bez wielkiej szkody dla takiej osoby.
       
      Chce miec juz to za sobą ale jednocześnie wiem że musze zachować rozwagę i opanowanie mimo ciezkich warunków. 
    • Przez Mordimer
      żony, przepadek nie sądzę 😎
       
      Link wykop - https://www.wykop.pl/link/4836021/facet-wygrywa-273-mln-dol-od-razu-dostaje-telefon-od-bylej-zony/
       
      Zagadnienie  znane na tym forum, aczkolwiek zawsze przynoszące uśmiech dla tych których psychika ludzka i gadzi mózg kobiet nie stanowi  tajemnicy.
       
       
      Najlepszy pierwszy dowcip w komentarzach:
      Jest też Polska wersja.
      Mąż pyta żony - co byś zrobiła jakbym wygrał w Totka?
      Żona - wzięła połowę i odeszła.
      Mąż - to masz tu 16 złotych i sp##@!%@aj
    • Przez suski
      Cześć,
       
      wczoraj miałem pewien konflikt z żoną i chcę poznać wasze opinie i ewentualne rady jak się w podobnych sytuacjach zachowywać.
       
      Zacznę od tego ze mamy niespełna 3 letniego dzieciaka.
      Jakoś w grudniu i czesci stycznia dziecko przed snem tak wymyślało, a matka połyka wszystkie jego wymysły, że potrafiło kłaść się spać nawet po 22.
       
      Dodam, że mamusia zaraz po powrocie do domu w sumie miała na dziecko trochę wyjebane. Szła na kompa "pracować", gadać z koleżankami z pracy, chodzić co chwilę do teścia na dół wplatając w to jeszcze przerwy na papierosa...
       
      Ja się jakoś dzieckiem zajmowałem, ale przychodził moment, że tylko mama i już z dzieckiem nie dało się nic zrobić.
       
      Pewnego razu w dwa piątki pod rząd umówiłem się z kumplami na jakieś wyjście na miasto. Pierwszy piątek odchorowałem w sobotę, bez żadnych jazd.
      W drugi piątek zlałem ja i dziecko totalnie. Musiała wracac prawdopodobnie na swój koszt taksą do domu od tesciowej. Wiedziała, że się umówiłem, ale inne sprawy były ważniejsze. Przyjazd siostry do tesciowej, w międzyczasie chciała zrobić zakupy, ale powiedziałem, że o konkretnej godz. musimy wyjść aby się ze wszystkim wyrobic. Potem jej się odmieniło, niech się dziecko pobawi. Ogólnie szantaż, że kolega ważniejszy.
      Więc sobie poszedłem. Cała sobotę i poł niedzieli się do mnie nie odzywała, a ja w sumie do niej.
       
      Jakoś gadka później poszła. Ona ja zainicjowała. Ustalilem z nią wreszcie, że mamy dziecku zrobić rytuał. 18 kolacja, potem mycie, chwila zabawy, a o 19 czas na usypianie.
       
      Później mamy czas na spędzenie go razem bądź osobno.
       
      No i od tamtej pory dziecko sie kladzie o normalnej porze. Czasem z małymi problemami.
       
      Zmierzając do meritum.
      Ja już zmęczony i też podkurwiony bo z dzieciaka ostatnio na wieczór wychodzi mały potworek. Prawie codziennie kończy w kącie za bicie czy temu podobne sprawy. Rozumiem, testuje pewnie na co może sobie pozwolić. O ile u żony często coś przechodzi ja sobie nie dam wejść na głowę. Wczoraj też mnie poniosło bo ze 2 czy 3 razy wydarłem na niego gębę co w sumie nie przyniosło żadnego skutku.
      Standardowo dzieciak nie chciał się przebrać wiec żona zostawiła go i poszła  "pracować", a on leżał i ją wolał.
       
      Z 2 czy 3 razy dawalem jej do zrozumienia, że czas już go położyć. Jak już doszło do tego procederu to zaczął ją zagadywać i znowu kładzenie się przeciaga. Ona mu coś tam odpowiada, on znowu jakieś fochy i czas leci.
       
      W końcu jej powiedziałem, że znowu zaczyna po pracy "pracować", latać do teścia, a jak przychodzi czas snu to ona nagle z dzieckiem chce sie bawić. To mi wyjebała tekstem, że najlepiej go o 18 kłaść...
       
      Wkurwiłem się powiedziałem jej żeby sobie robila co chce, wziąłem tel i poszedłem do drugiego pokoju czytać forum. Za chwilę mnie woła, że mnie dziecko woła. Siedzę dalej. W końcu z nim przychodzi i woła ponownie. Ja jej, że przyjdę za 15 min, że jak skończę. Sam już nie pamiętam co jej dokładnie odpowiedziałem. Poszła...
      Za parę minut przychodzi ponownie z dzieckiem na rękach i coś tam w stylu.  Patrz tatuś ma ważniejsze sprawy. W końcu ostentacyjnie powiedziała oczywiście trzymając dziecko na rekach ty to jestes podły i poszła coś tam jeszcze bełkocząc na moj temat, że mam dziecko gdzieś. Dokładnie nie słyszałem. Ja się w sumie nie odezwałem, zlałem chociaż chciałem jej coś krzyknąć na zasadzie "pierdol się".
       
      Jak już dziecko uspiła to polazła znowu do teścia. To ja poszedłem do pokoju się położyć spać, ale jeszcze dalej siedziałem na forum.
       
      Po jakimś czasie wróciła i jak gdyby nigdy nic woła mnie aby jak co prawie każdy wieczór posiedzieć i pogadać albo pomilczec. Chwilę wczoraj pogadaliśmy, ale mi sie ogólnie nie chciało.
       
      Trochę się rozpisałem, a klepie na komórce więc łatwo nie jest. Co o tym sądzicie. Te jej shit testy przeszedłem czy nie. Jak można by zareagować na te jej gierki.
       
      Dodam jeszcze że jak wróciła od ojca to jez rzuciłem tekstem, że się najarala, a niby od 2 tygodni nie pali. To zaczęło się wzbudzanie poczucia winy, że jej nie wspieram, że chciałaby abym ją pochwalił, abym się cieszył, że już tyle nie pali. Ogólnie takie pierdololo którego nie słucham bo jej w tym temacie nie wierzę. Już kilka razy mnie na temat palenia okłamywała. Potem jeszcze w łóżku truje to samo, że zrozumiała, że się stara itd. Żebym zauważył, że nie pali przed pracą. To ja jej, że w sumie to śpię, a palić może jak wyjdzie z domu w drodze na autobus.
      I ogólnie jej powiedziałem coś na zasadzie jak zobaczę to uwierzę.
       
      No to chyba wszystko.
       
    • Przez Zmanipulowany Mężczyzna
      Cześć Wam!
       
      Zrobiłem filmik zadający być może kontrowersyjne pytanie - czy my, Polacy, zachowujemy się jak pantofle?
      Chciałbym się nim podzielić i usłyszeć jakieś uwagi. Nie wiedziałem gdzie o tym napisać, więc postanowiłem to zrobić w przywitaniu. To forum wygląda na miejsce gdzie użytkownicy pewnie zrozumieją moytwacje stojące za takim filmikiem. Jego cel to bardziej skłonienie do refleksji i zadawania pytań, a nie skupienie się na samych odpowiedziach.
       
       
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.