Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Polecane posty

Miałem się nie udzielać, ale się złamię bo mimo, że to mocno standardowe to i nad wyraz zabawne.

 

Było już odwracanie kota ogonem, blokowanie na fejsie, napuszczanie rodziców. Teraz jest odsyłanie ciuchów.

 

Ze standardowych zagrywek zostało tylko napuszczanie "szwagrów" i straszenie samobójstwem.

 

Jak ci napisze, że nałykała się tabletek czy, że będzie się ciąć, od razu dzwoń na alarmowy i pamiętaj sms czy mms, chroni ci dupę, żeby nie było, że wezwanie bezpodstawne ;) 

 

  • Like 7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No moja ex przed straszeniem samobójstwem wysyłała porno selfie z podpisem zobacz co straciłeś. No a później były akcje samobójstwo ileś tam razy i tak dzwoniłem na policję i wysyłali patrol aby sprawdzić... i oczywiście nic nie było poza wściekłością eks jak to śmiałem wysłać policję zamiast sam przyjechać.

  • Like 1
  • Haha 2
  • Zdziwiony 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz, SearcherofPerfection napisał:

A co sadzi reszta chłopaków?

Nie wiem jak reszta oprócz "Redziuchnego".

 

To jest test z manipulacja/kompilacją  level HARD.

Pomyśl przez chwile!!

Jaki poniesie koszt paczki/paczek. Odpowiedzialność za zgubienie. Trzeba spakować i wysłać/dojechać na pocztę.

Stawić czoło iż jakiś "Colunia" ją wydymał przed "waleniem tynków"(tak koło 14 lutego mieliście zbijać o ile pamiętam).

 

Po za tym laska NIE TESTUJE FACETA na którym jej NIE ZALEŻY.

 

Pozostają ci na razie zabiegi modelarskie i biurowe. Sprawdzenie czy kręci się śmigło i wycinanie dni w kalendarzyku. 

Ewentualnie wyskok do opery na Divy.

Porządki w piwnicy, jazda rowerem po śniegu, wyreguluj/przesmaruj  drzwi w samochodzie. Wynieś w końcu choinkę.

:D  

  • Like 3
  • Haha 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Idź z fajną koleżanką gdziekolwiek dzisiaj, powygłupiaj się i wstaw foty na fejsa. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czekaj spokojnie.

Nie wyśle twoich rzeczy -wygrałeś

Wyśle twoje rzeczy też wygrałeś.

Idz w porządne tango 😉i koniecznie foty na fejsa ale dopiero jak wròcisz z baletòw ! 

Jeszcze przyjedzie do klubu i narobi Ci siary.

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No na balet, to nie pojde, bo pracuje do wtorku caly dzien do nocy póznej, wzialem dwa etaty teraz, ale przeczekam spokojnie. 

 

Poukladalem sobie w glowie, ze jesli ktos konczy przez sms relacje, po pierwszej powazniejszej kłótni, to chyba cos z nim nie tak.

 

Dodatkowo gadalem z kolezankami z pracy 50+ kobitki (akurat starsze takie heh) , to one mi tez powiedzialy, ze prawde mowiac, to ona teraz jest w panice i zebym nic nie robil, poczekal, bo tak czy tak to wygram.

 

I tego sie trzymam, ale chlopaki ile to mi nerwow zjada to kurwa masakra. 

Ja nie wiem kto to wytrzymuje.

Edytowano przez SearcherofPerfection

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że szantaż. Poza tym nad czym tu się zastanawiać? Nawet jeśli chce zerwać to najwyraźniej jest zdrowo rąbnięta i jeśli się szanujesz to jesteś świadomy, że nie zasłużyła na ciebie. 
Najpierw kocha, grożenie tabletkami, matka wydzwania, potem blok na sms, teraz odesłanie ciuchów - co tu się k*rwa dzieję? 
Każda 8/10 tworzy takie problemy?? Bo z tego co ja obserwuję i doświadczam to jest to zbyt częste...
Chyba czas skusić się ostatecznie na divy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest w ofensywie, teraz usunela status na facebooku w związku, ale jak wejdziesz w informacje, to nie ma wolny tylko "w zwiazku". Co jest do chuja grane, no jaki cyrk.

 

Poza tym zaprosila mnie jakas blondyna na facebooku, potwierdzilem chuj, moze to.tez jakas podpucha  z jej strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, SearcherofPerfection napisał:

No na balet, to nie pojde, bo pracuje do wtorku caly dzien do nocy póznej, wzialem dwa etaty teraz,

Ona zna twòj rozkład pracy?

O co mi chodzi, czy ona wie że nie uderzysz w miasto bo pracujesz?

 

Poproś szefòw niech do niej zadzwonią i zapytają czy nie wie gdzie jesteś, bo się do pracki nie zjawiłeś i się o Ciebie martwi 😁.

Jest jeszcze kilka lepszych sposobòw jak jej kiślu w głowie narobić ... ale to może nie tutaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli pracujesz to zajmij się robotą, albo jak masz wolny wieczór to zrób dla siebie coś pożytecznego, przeczytaj książkę, obejrzyj jakiś serial albo film  :) A nie myślisz cały czas co w jej głowie siedzi i co oznaczają wszystkie jej akcje. Teraz postaraj się o tym nie myśleć. Niech panna ma zagwozdkę, a nie ty. Słuchaj braci, teraz siedzisz na wygranej pozycji tak czy siak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Też jestem zdania, że test. Jeśli nawet nie, to jak sam zauważyłeś trzeźwo, jak to się ma rozpierniczyc po pierwszej kłótni, to to nie było nic dobrego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panie, morda w kubeł i siedzisz cicho do 14.02. I choćby srały skały,nic nie piszesz. Ciuchów Ci nie wyśle. Nie chciała przyjechać do Ciebie( stawiam, że między innymi ze względów finansowych), to już widzę jak zamawia kuriera, pakuje rzeczy i jeszcze za to płaci. 

Ściemnia. 

 

Numer ze statusem na fb, jest tak stary, jak stary jest fb. Niedługo pewnie usunie wasze zdjęcia, albo Ciebie ze znajomych. 

Ja bym poszedł na imprezkę z kumplem i pstryknął kilka fotek z jakimiś fajnymi pannami. Się harpia zagotuje. I dobrze :) 

 

PS. Ty się zajmij własnym życiem, a nie analizowaniem każdego "pierda" swojej pani. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powiem Wam, ze troche sie tym przestalem przejmowac. Dzis w pracy mialem fajny dzien, posmialem sie z ludźmi. 

 

Z kumplami zamawiamy bilety na KSW i wiecie co, ale jestem kurwa z siebie dumny, ze nie pisze, serio odczuwam taki szacun do siebie.

 

Bo jesli ktos przy pierwszej kłótni, robi takie akcje, to znaczy, ze sie nie liczyłem.

Poza tym takie pisanie na face i mesiu i blokowanie jest ponizej poziomu podstawówki.

 

Nie odzywam sie, jak wysle buty to wysle ( nie no szkoda kasy to jej nie będzie, bo kasy ma i wczesniej busem przyjezdzala ). 

Bede wiedzial, ze:

 

1. Zachowalem godnosc i szacunek do siebie, zasady.

2. A ona tylko udawala, ze mnie kocha i jej zalezy z jakichs innych powodek.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, SearcherofPerfection napisał:

owiem Wam, ze troche sie tym przestalem przejmowac. Dzis w pracy mialem fajny dzien, posmialem sie z ludźmi. 

 

Z kumplami zamawiamy bilety na KSW i wiecie co, ale jestem kurwa z siebie dumny, ze nie pisze, serio odczuwam taki szacun do siebie.

 

Bo jesli ktos przy pierwszej kłótni, robi takie akcje, to znaczy, ze sie nie liczyłem.

Poza tym takie pisanie na face i mesiu i blokowanie jest ponizej poziomu podstawówki.

No i tak trzymać. Nawet jak ta znajomość nie wypali, to będziesz miał cenną naukę na przyszłość. Relacja gdzie baba szmaci chłopa, nie dość że będzie dla niego udręką, to jeszcze szybko się kończy i facet obrywa mocno po portfelu. Usługiwanie pani by sobie nie poszła to tak próba podtrzymania otwartego ognia podczas ulewy, i tak nic z tego nie będzie, a jeszcze się namęczysz. Po co ci takie problemy? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panowie test jak skurwesyn teraz to i ja to wiem.

Zaprosila mnie ladna blondyna z mojego miasta na facebooku, co od razu wydalo mi sie podejrzane, potwierdzilem znajomość.

Przewertowalem jej profil patrze, a tam nalezy do grupy praca Kielce hahaha

 

Napisalem taka o to wiadomosc do tej Pani: " Skad my sie znamy tak w ogole? Bo podejrzewam, ze znikad i jestes elementem hehe pewnej gry ".

 

Chlopaki, uwierzcie mi smieje sie do smartfona jak to pisze, kurwa wszystkie emocje mi odeszly, zostal smiech z tej dziecinnosci, mam kobiete, ktora zachowuje sie jak 8 latka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W pewnych kwestiach one wszystkie postępują podobnie.

Już nie raz było na forum pisane, że to "klony".

Masz obecnie okazję poznawać ten schemat, a bracia Cię naprowadzają co i jak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No dokładnie, liczy, ze sie odezwę. 

Bo tamta to odczytala i nic nie napisala, ta moja tez nic.

 

Taka mialem pompe z tego, ze na face udostepnilem az smieszna piosenke dla dzieci hehe.

 

Panowie, teraz to mnie to bawi i uwierzcie mi takie rzeczy, to ja widzialem jak bylem w gimnazjum i byla nasza klasa, gadu, gadu jeszcze. A wydawalo sie, ze jest bardziej dojrzała, a tu taki dzieciuch. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Haha to jest tak śmieszne z jej strony, że aż groteskowe :) Dziewczyna rzeczywiście zachowuję się jak dzieciak. Wcześniej tego u niej nie zauważyłeś, bo to aż dziwne, że to dopiero wypływa?

 

Pamiętaj, że masz przewagę, że Ty wszystko wiesz i nie dasz się sprowokować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, wczesniej to ona pokazywala sie jako taka bonton, a inne mlode to szczyle, tymczasem okazuje sie, ze taka sama.

 

Kurwa jak z dzieckiem, a ja tu sie tyle napisalem na forum i bracia tez, az mi teraz glupio jest, przez takiego dziecioka, tyle nerwow.

 

Ehhh.... 

 

 

 

Edytowano przez SearcherofPerfection

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, SearcherofPerfection napisał:

 

Bo jesli ktos przy pierwszej kłótni, robi takie akcje, to znaczy, ze sie nie liczyłem.

Oj tutaj to proponowałbym przefastrygować wszystko w głowie. Związek to tylko deal a tępe melodramaty, bajki i komedie romantyczne nauczyły Cię że trzeba to odnosić do siebie. Tak długo jak umizgi panny będziesz brał do siebie i  utożsamiał z Twoją osobą tak długo będziesz cierpiał. Czy sprzedawca cementu od którego odszedł właściciel dużej betoniarni mówi do siebie : chyba się dla niego nie liczyłem, chyba już nic dla niego nie znaczę chlip chlip ? No nie bo to też zwykły deal, branża inna ale mechanizm bardzo podobny. 

Edytowano przez jaro670
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, SearcherofPerfection napisał:

"W takim razie, skoro nie masz zamiaru przyjechać i milczysz, ciuchy wyślę Ci pocztą i dziękuję za mile spędzone chwile".

To juz chyba nie test....

Tak bezczelny test, że aż mnie oczy rozbolały. Nie skutkuje nieodzywanie się więc idzie z grubej rury. Odpisz jej tylko twój adres w odpowiedzi mimo iż go zna, usiądź wygodnie i otwórz popcorn. Gdy zdasz sobie sprawę z faktu, że jesteś urabiany i uważany za pajacyka oraz z faktu, że kobiet jest wiele, twoja nie jest objawionym aniołem i robi śmierdzącą kupę jak reszta ludzi, to takie testy będziesz wytrzymywał z palcem w nosie, spływać to będzie.

 

Jak nigdy wcześniej nie wrzucałeś na fejsa takich fotek z wyjść to będzie sztucznie. Lepiej podczas wieczoru zrób tak, żeby to koleżanka cię oznaczyła i wrzuciła. A poza tym to ładna dziecinada :D

 

comment_pkKQvssnsM4wfrPbHJnYG4Xxcm21y4yz

Edytowano przez Tomko
  • Like 1
  • Haha 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autorze tematu, godność osobista to podstawa, to rzecz ważniejsza niż cielsko jakiejkolwiek samicy czy samca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 hours ago, SearcherofPerfection said:

Napisalem taka o to wiadomosc do tej Pani: " Skad my sie znamy tak w ogole? Bo podejrzewam, ze znikad i jestes elementem hehe pewnej gry ".

Tutaj niepotrzebnie pokazałeś karty. Mogłeś obserwować sytuację, więcej byś się dowiedział. Nie ma się co chwalić swoim sprytem - opłaca się jeśli przeciwnik myśli, że grasz w jego grę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez maggienovak
      Domniemam, że większość zbagatelizuje sprawę lub/i wysnuje wniosek, że przesadzam i w upe mi się przewraca. Jednak kiedyś kilku forumowiczów udzieliło mi kilka konkretnych rad, więc chociażby teraz dzięki tym radom, wiem jaką dietę mam stosować, zdałam swoje kursy, jest nadzieja, że dostanę robotę w branży, w której chcę pracować.
       
      Problemy.
      1. Moja wielozadaniowość?
      2. Mała częstotliwość seksu
       
      Nie będę generalizować i lać wodę słowną, będę podawać konkretne sytuacje.
      Z Moim mamy od początku ustalone, że sprawami napraw w domu on się zajmuje. 
      Ok. Na początku było jako tako w tym temacie.
      Trzy miechy temu miał urlop, podczas którego miał wymienić żarówki oświetlenia, do którego ja nie sięgam; miał wymienić listwy przy blacie kuchennym; miał naprawić okap, zasilikonować wannę. Minął mu urlop, nie zrobił tego. Pomimo ponownych próśb, nie zrobił.
      To sama się wzięłam za naprawę okapu - naprawiłam. Część żarówek wymienilam, ale odwaliłam numer jak blondyna z kawałów i w łazience wpiełam nie tą żarówkę co trzeba. 😂 Ale się Mój wqurwil i momentalnie zrobił resztę oświetlenia. 
      Teraz sama sobie wymieniłam listwy przy blacie. Teraz przymierzam się do silikonowania wanny, tego nie spieprzę, bo w domu rodzinnym już silikonowałam brodzik, indukcję, zlew, umywalkę. 
      Chodzi mi o fakt, że ustalenia były inne. Mój mówi, że zrobi, ale no nie jest zrobione. Nie drę się na niego, po prostu mówię "Kochanie, proszę, zrób mi tą wannę, bo na pewno woda już gdzieś ucieka". 
       
      Czasem mam wrażenie, że jestem jak taka sekretarka lub chodzący pakiet usług. 
      Mój pisze, co należy kupić, ok, robię zakupy. Ma wolny dzień, nie pójdzie do sklepu 100 m od nas, mówi wprost, że nie chce mu się.
      Sprawy papierkowe, bookowanie, telefoniczne, umawianie czegokolwiek należą do mnie.
      Np. trzeba dowiedzieć się jaka oferta banku jest lepsza ; zadzwonić w sprawie załatwienia jakiegoś papieru ; przeszukać ofert mieszkaniowych ; wydruk czegokolwiek - to moja brocha.
      Nawet przed chwilą - "na pulpicie jest taki plik, wydrukuj mi to". 
      Tydzień temu nie było mnie dwa dni w domu. Miał obrane ziemniaki, przygotowaną surówkę, przyprawione kotlety. Wystarczyło ugotować ziemniaki, usmażyć kotlety. Przed dwa dni ziemniaki stały w wodzie, kotlety surowe w lodówce. Jego odpowiedź dlaczego nie zrobił sobie obiadu : "nie chciało mi się, z resztą zawsze podajesz mi ciepły obiad do stołu". 🤣 
      Kiedyś próbowałam mrozić dania, żeby mógł sobie odmrozić i podgrzać, a gdzie tam.. 🤣
      Randki. 
      Od dwóch miesięcy? "Zrob zakupy, ugotuj coś, zjemy w domu kolacje".
      Dotychczas spoko, czułam się niczym perfekcyjna żona co ugotuje, upierze, posprzata, przypilnuje spraw pod nieobecność męża i w ogóle go obciąża od pierdół. 
      Gdy wracam z pracy dostaje tel, żebym coś kupiła, gdzieś podjechała po coś, a wiem, że Mój jest cały dzień w domu.
      Ok, robię to.
       
      Wiem, że jest pochłonięty pracą, obowiązkami związanymi ze stowarzyszeniem, uważam, że ma na tym się skupić, jednak też chciałabym jakieś aktywności z jego strony w domu.
      Tak, była rozmowa. Powiedział, że jest zmeczony, z resztą wie, że umiem się zająć wszystkim, mam z natury usposobienie zapierdalacza, więc wie, że nie musi se pewnymi sprawami zajmować głowy.
       
      Seks. 
      Ostatnio się o to poklocilismy. Na drugi dzień, ok, kochalismy się, ale od tego momentu znowu nic. 
      Była rozmowa w tym temacie.
      Powiedział, że jest zmęczony, że są ważniejsze sprawy od seksu. 
      I tu uwaga "brakuje mi tego, jak kiedyś potrafiłaś wrócić z roboty czy z zajęć, przygotować imprezę, chlać równo z facetami do rana, odespać 2 godziny, zrobić rano śniadanie, gdzieś podskoczyć, coś załatwić. Zmienić buty z wysokich obcasów na kalosze i pozapierdalac na wsi, wrócić do domu, ugotować, posprzątać, coś mądrego przeczytać, a teraz tylko pracujesz, dbasz o dom i moje rzeczy/sprawy, chcesz wrócić do swojej branży".
      Nawiązał do dawnych moich dziejów, wiadomo jaki/czyj temat. 
       
      Ok, rozumiem go, ale mam nieodparte wrażenie, że właśnie, nadaję się tylko do zaspokajania potrzeb mężczyzn, a oni mają wyjebkę na to, czego ja potrzebuję. 
       
      I żeby nie lać dalej wody. 
       
      Ok, zgadza się, Mój może być przemeczony, mieć spadek libido, nie będę przecież mu truć, może odczuwać dysonans poznawczy, bo kiedyś zapierdalałam za trzy baby, a teraz jest wszystko do przewidzenia, "zrobi mi obiad, posprzata, obciągnie i jakie tu emocje".
      Tak, inicjuje seks, nie mam problemu z innym miejscem/pozycją do seksu. Chyba przez niecałe 3 lata naszego związku dwa razy mu odmowilam zbliżenia, bo naprawdę kijowo się czułam.
       
      Moja taktyka jest taka, że niestety - muszę zacząć gierkę. 😑 
      Czyli:
       
      1. Będę chodzić odpicowana;
      2. Obiad będzie miał trzy razy w tygodniu;
      3. Zacznę se wychodzić gdzieś na miasto, by widział, że nie siedzę w domu (dla mnie to debilny punkt, nie mam ochoty go praktykować), nie mam koleżanek, więc se wyjdę gdzieś, kupię kawę i wrócę do domu;
      4. Nie będę inicjowac zbliżen, bo skoro i tak nie chce się kochać, to co mi szkodzi, choć mam nawyk proszenia się o seks...
       
      Wiem, że Mój mnie nie zdradza, więc ten powód posuchy i braku zaangażowania w dom go nie tyczy. 
      Dobry synek z niego, ma dobre wartości, ale widzę też jak moi koledzy mnie traktują, a jak inne kobiety. Wqrwia mnie to, że jestem traktowana jak mały arni. 😂
      Przede wszystkim - tak, potrzebuję seksu! 
      Wiem, że ciotko-żona, która spełnia obowiązki jest mało pociągająca.
    • Przez KapitanMoskwa
      Dobry wieczór wszystkim, 
       
      Postanowiłem założyć ten temat ponieważ w dniu dzisiejszym podjąłem decyzje o rozstaniu ze swoja długoletnią partnerką
       
      Z pozoru sprawa wydaje się łatwa, jednakże po krótce mówiąc przedstawia się tak: 
       
      Od kilku lat jestem w związku z kobieta którą przez lwią cześć naszej wspólnej relacji uważałem za "tą jedyną" i przyszła matke moich dzieci. 
      Przed poznaniem partnerka była juz doświadczona kobieta (jest 5 lat starsza ode mnie) i zorientowaną na stały związek - zupełnie jak ja, jedynym jej mankamentem była (w tamtym czasie juz prawie całkowicie zaleczona) ciężka depresja będąca konsekwencja chorobliwego perfekcjonizmu. 
      Pierwsze dwa lata związku szło bardzo dobrze, jednakże w następnych sytuacja coraz bardziej się pogarszała (szczególnie po wspólnym zamieszkaniu)
       
      Stałem się workiem treningowym na wszystkie osobiste frustracje (ma rózne napady agresji zewnętrznej i auto-agresji) a dodatkowo kimś w rodzaju opiekuna - perfekcjonizm w miksie z depresja powrócił z siła dawnych lat i totalnie zmiótł mnie z planszy. 
      Setki moich starań idzie na daremno i własciwie wyciągniecie jej z tego bagna po cześci juz pochłoneło samego mnie - czuje się totalnie wykończony i zniszczony tym co przeżyłem i co przeżywam każdego dnia przez jej ból istnienia który objawia się niezwykłym egoizmem, bezwględnoscią i ciezko opisywalnym totalnie dzikim rodzajem zła. 
       
      Kilkukrotnie odwodziłem ja od samobójstwa, wielokrotnie rezygnowałem z własnych celów/pragnień/potrzeb w celu polepszenia jej samopoczucia, codziennie wykonuje za nia wszystkie podstawowe funkcje domowe (gotowanie posiłków dla niej, sprzątanie po niej itp itp), próbowałem wyciągać na rózne terapie, znosiłem wszystkie ataki agresji i wyładowywanie frustracji w moją stronę (a dziennie jest tego po kilka) - wycierpiałem się kuhwa wiele na prawde wiele ale sie nie poddawałem, jednakże w ostatnim czasie zwątpiłem, straciłem nadzieje + wiele negatywnych zachowań partnerki zmusiło mnie do podjęcia wewnętrznej decyzji o stopniowym rozstaniu ponieważ na chwile obecną jestem nikim innym jak psychicznym wrakiem sprawiajacym swoją fizycznoscia że jednak jest inaczej. 
       
      Ze swojej strony widzę to tak: 
       
      Chce z nią w odpowiednim czasie przeprowadzić szczerą rozmowę i zaproponować pewną pulę pieniędzy na odchodne (sporo zainwestowała w moje mieszkanie - meble itp, nie chce byc jej dłużnikiem a w dodatku ze wzgląd na cała nasza relacje i wiele na prawde dobrych chwil które przeżylismy chce sie rozstać z klasa) ktore pomogą jej w nowym starcie - jak wspominałem powyzej, sama jest totalnie niesamodzielna wiec takie cos na pewno jej sie przyda. 
       
      Zastanawiam sie jak przeprowadzic taka rozmowe, jak sie rozstac z czlowiekiem w takim stanie - nie chce miec jej na sumieniu (potencjalne samobójstwo) ale ze wzgledu na to jak sytuacja sie pogarsza z dnia na dzien w ostatnich miesiącach moj instynkt samozachowawczy nakazuje mi uciekać jak najdalej i to jest nawet silniejsze od tego. 
       
      Chce to zrobić na spokojnie, z klasą - w sposob zaplanowany i rozważny. 
       
      Bardzo bym prosił samców o rady, a moze opowiesci czy byli w podobnej sytuacji ew o wasze przypuszczenia jak można by było przeprowadzić taki proces rozstania bez wielkiej szkody dla takiej osoby.
       
      Chce miec juz to za sobą ale jednocześnie wiem że musze zachować rozwagę i opanowanie mimo ciezkich warunków. 
    • Przez Mordimer
      żony, przepadek nie sądzę 😎
       
      Link wykop - https://www.wykop.pl/link/4836021/facet-wygrywa-273-mln-dol-od-razu-dostaje-telefon-od-bylej-zony/
       
      Zagadnienie  znane na tym forum, aczkolwiek zawsze przynoszące uśmiech dla tych których psychika ludzka i gadzi mózg kobiet nie stanowi  tajemnicy.
       
       
      Najlepszy pierwszy dowcip w komentarzach:
      Jest też Polska wersja.
      Mąż pyta żony - co byś zrobiła jakbym wygrał w Totka?
      Żona - wzięła połowę i odeszła.
      Mąż - to masz tu 16 złotych i sp##@!%@aj
    • Przez suski
      Cześć,
       
      wczoraj miałem pewien konflikt z żoną i chcę poznać wasze opinie i ewentualne rady jak się w podobnych sytuacjach zachowywać.
       
      Zacznę od tego ze mamy niespełna 3 letniego dzieciaka.
      Jakoś w grudniu i czesci stycznia dziecko przed snem tak wymyślało, a matka połyka wszystkie jego wymysły, że potrafiło kłaść się spać nawet po 22.
       
      Dodam, że mamusia zaraz po powrocie do domu w sumie miała na dziecko trochę wyjebane. Szła na kompa "pracować", gadać z koleżankami z pracy, chodzić co chwilę do teścia na dół wplatając w to jeszcze przerwy na papierosa...
       
      Ja się jakoś dzieckiem zajmowałem, ale przychodził moment, że tylko mama i już z dzieckiem nie dało się nic zrobić.
       
      Pewnego razu w dwa piątki pod rząd umówiłem się z kumplami na jakieś wyjście na miasto. Pierwszy piątek odchorowałem w sobotę, bez żadnych jazd.
      W drugi piątek zlałem ja i dziecko totalnie. Musiała wracac prawdopodobnie na swój koszt taksą do domu od tesciowej. Wiedziała, że się umówiłem, ale inne sprawy były ważniejsze. Przyjazd siostry do tesciowej, w międzyczasie chciała zrobić zakupy, ale powiedziałem, że o konkretnej godz. musimy wyjść aby się ze wszystkim wyrobic. Potem jej się odmieniło, niech się dziecko pobawi. Ogólnie szantaż, że kolega ważniejszy.
      Więc sobie poszedłem. Cała sobotę i poł niedzieli się do mnie nie odzywała, a ja w sumie do niej.
       
      Jakoś gadka później poszła. Ona ja zainicjowała. Ustalilem z nią wreszcie, że mamy dziecku zrobić rytuał. 18 kolacja, potem mycie, chwila zabawy, a o 19 czas na usypianie.
       
      Później mamy czas na spędzenie go razem bądź osobno.
       
      No i od tamtej pory dziecko sie kladzie o normalnej porze. Czasem z małymi problemami.
       
      Zmierzając do meritum.
      Ja już zmęczony i też podkurwiony bo z dzieciaka ostatnio na wieczór wychodzi mały potworek. Prawie codziennie kończy w kącie za bicie czy temu podobne sprawy. Rozumiem, testuje pewnie na co może sobie pozwolić. O ile u żony często coś przechodzi ja sobie nie dam wejść na głowę. Wczoraj też mnie poniosło bo ze 2 czy 3 razy wydarłem na niego gębę co w sumie nie przyniosło żadnego skutku.
      Standardowo dzieciak nie chciał się przebrać wiec żona zostawiła go i poszła  "pracować", a on leżał i ją wolał.
       
      Z 2 czy 3 razy dawalem jej do zrozumienia, że czas już go położyć. Jak już doszło do tego procederu to zaczął ją zagadywać i znowu kładzenie się przeciaga. Ona mu coś tam odpowiada, on znowu jakieś fochy i czas leci.
       
      W końcu jej powiedziałem, że znowu zaczyna po pracy "pracować", latać do teścia, a jak przychodzi czas snu to ona nagle z dzieckiem chce sie bawić. To mi wyjebała tekstem, że najlepiej go o 18 kłaść...
       
      Wkurwiłem się powiedziałem jej żeby sobie robila co chce, wziąłem tel i poszedłem do drugiego pokoju czytać forum. Za chwilę mnie woła, że mnie dziecko woła. Siedzę dalej. W końcu z nim przychodzi i woła ponownie. Ja jej, że przyjdę za 15 min, że jak skończę. Sam już nie pamiętam co jej dokładnie odpowiedziałem. Poszła...
      Za parę minut przychodzi ponownie z dzieckiem na rękach i coś tam w stylu.  Patrz tatuś ma ważniejsze sprawy. W końcu ostentacyjnie powiedziała oczywiście trzymając dziecko na rekach ty to jestes podły i poszła coś tam jeszcze bełkocząc na moj temat, że mam dziecko gdzieś. Dokładnie nie słyszałem. Ja się w sumie nie odezwałem, zlałem chociaż chciałem jej coś krzyknąć na zasadzie "pierdol się".
       
      Jak już dziecko uspiła to polazła znowu do teścia. To ja poszedłem do pokoju się położyć spać, ale jeszcze dalej siedziałem na forum.
       
      Po jakimś czasie wróciła i jak gdyby nigdy nic woła mnie aby jak co prawie każdy wieczór posiedzieć i pogadać albo pomilczec. Chwilę wczoraj pogadaliśmy, ale mi sie ogólnie nie chciało.
       
      Trochę się rozpisałem, a klepie na komórce więc łatwo nie jest. Co o tym sądzicie. Te jej shit testy przeszedłem czy nie. Jak można by zareagować na te jej gierki.
       
      Dodam jeszcze że jak wróciła od ojca to jez rzuciłem tekstem, że się najarala, a niby od 2 tygodni nie pali. To zaczęło się wzbudzanie poczucia winy, że jej nie wspieram, że chciałaby abym ją pochwalił, abym się cieszył, że już tyle nie pali. Ogólnie takie pierdololo którego nie słucham bo jej w tym temacie nie wierzę. Już kilka razy mnie na temat palenia okłamywała. Potem jeszcze w łóżku truje to samo, że zrozumiała, że się stara itd. Żebym zauważył, że nie pali przed pracą. To ja jej, że w sumie to śpię, a palić może jak wyjdzie z domu w drodze na autobus.
      I ogólnie jej powiedziałem coś na zasadzie jak zobaczę to uwierzę.
       
      No to chyba wszystko.
       
    • Przez Zmanipulowany Mężczyzna
      Cześć Wam!
       
      Zrobiłem filmik zadający być może kontrowersyjne pytanie - czy my, Polacy, zachowujemy się jak pantofle?
      Chciałbym się nim podzielić i usłyszeć jakieś uwagi. Nie wiedziałem gdzie o tym napisać, więc postanowiłem to zrobić w przywitaniu. To forum wygląda na miejsce gdzie użytkownicy pewnie zrozumieją moytwacje stojące za takim filmikiem. Jego cel to bardziej skłonienie do refleksji i zadawania pytań, a nie skupienie się na samych odpowiedziach.
       
       
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.