Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Sluchajcie bracia, napisze cos w pozniejszym czasie. Opisze jak to widze, opisze cala sytuacje, moze zaloze nowy watek. 

 

Na razie mi wstyd przed Wami pisac i pisac w ogole, sam musze sie ogarnac ( swoje emocje, swoje postepowanie, wyciaganie wnioskow z błędów, z zachowan, kwestie szacunku do.siebie oraz podwyzszanie samooceny itd. ).

 

Audycja "Milosc wiaze sie z cierpieniem" Marka i fajny artykul Adepta: "Najpiekniejsze kobiety to najwieksze problemy" sa z "zycia wziete", ale ja mialem pakowana papke od lat zupelnie inna i teraz zaczynam otwierac oczy (zwykle zbyt pozno). Kobietopedia przeczytana dwa razy, Wyprawa tez, Stosunkowo dobry raz, swiadomosc jest, ale co z tego skoro umysl, dalej jest w matriksie. ( tak jestem z ta kobieta...)

 

Nic co tu napisaliscie nie poszlo na marne ani nie pójdzie, mimo wszystkiego to jest to nauka i skarbnica wiedzy, ktorej ja jeszcze nie jestem w stanie przelozyc na zycie swoje, moze za malo jeszcze dostalem w dupe albo mam te glupia wiare o zwiazkach i efemerycznych istotach. 

 

Uciekam szukać siebie, odnalezc siebie, tego kim jestem, dlaczego takie , a takie rzeczy dzieja sie w moim zyciu.

 

Jak sie ogarne to napisze na forum.

 

Dziękuję Wam, zawiodlem Was, dlatego nie pisze na razie.

 

Pozdrawiam

Edytowane przez SearcherofPerfection

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Dziękuję Wam, zawiodlem Was, dlatego nie pisze na razie.

 

Tak naprawdę, to zawieść możesz tylko siebie. 

  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, SearcherofPerfection napisał:

zawiodlem Was

Nie nas, a najwidoczniej siebie. To Ty zbierzesz konsekwencje.

 

5 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

dlatego nie pisze na razie.

Nie łam się, że się nie udało. To ludzkie popełniać błędy. Tym bardziej tu zaglądaj, czytaj, pisz. Wspierajmy się nie tylko w zwycięstwach, ale właśnie przede wszystkim w porażkach i ciężkich momentach. A jeśli ktoś Cię będzie tu bluzgał czy się naśmiewał przez to, że sobie nie poradziłeś, tak jak chciałeś, to dostanie warna/bana.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Macie racje Mosze i Drizzt, zawodze siebie i  dalej wierze, ze bedzie z nia dobrze, matriks mnie zjada.

 

I co robie teraz ( ide z nia do restauracji, a pozniej bzykanie w mieszkaniu, boje sie stracic cipki, tego, ze ktos mi ja zabierze, ze utrace ja ), dopoki tego nie przetrawie to nie bede pisał.

 

Z jedna skonczylem, myslalem, ze wyciagnalem wnioski, a tu zaczalem z druga. A kiedy bylem sam, sluchalem nagran Marka, to zycie otwieralo z kazdej strony dla.mnie furtki, dusza sie cieszyla, a teraz znowu rzucilem jej kamien na klate...

 

 

Edytowane przez SearcherofPerfection
  • Smutny 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż każdy ma swoją drogę. 

Po tym co tu pisałeś o jej akcjach trochę się dziwię, że tak zmiękłeś. No ale haj to haj. Ja nigdy nie byłem na konkretnym haju, więc nie wiem jak to ciężko jest...:wacko:

Powodzenia w każdym razie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłopaki naprodukowali kilkanaście stron i wszystko jak krew w piach, bo kolega postawił śledzia wyżej w hierarchii niż własną dumę i wartość...:) 

 

 

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest gotowy na naukę i wiedzę. Niestety w przyszłosci zapłaci wiekszą cenę za nią.

Powodzenia i korzystaj - rachunek dostaniesz już za jakis czas od myszki.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak w tym serialu "m jak miłość" :>
Bez zwrotów akcji nie będzie oglądalności :P czasami mam wrażenie, że z kobitami jest tak samo :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

boje sie stracic cipki, tego, ze ktos mi ja zabierze, ze utrace ja

To mi się bardzo nie podoba. Uzależniasz poczucie szczęścia, dobre samopoczucie od niej. To nie prowadzi do niczego dobrego. W momencie kiedy ona odejdzie, będziesz miał Sajgon w głowie i ciężko Ci się będzie podnieść po rozstaniu. Nigdy, przenigdy nie można uzależniac tak ważnych w życiu wartości od drugiej osoby.

Wróci za jakiś czas. Dostanie po dupie, to wróci. Grunt, żeby to się wydarzyło szybciej niż za kilka lat. Czasami odnoszę wrażenie, że aby to wszystko zacząć rozumieć, trzeba się konkretnie przejechać. Sama sucha wiedza nie poparta praktyka to jak krew w piach. Mozna pisać, produkować się, ale cipa wygrywa. 

Powodzenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, typiarz napisał:

Czasami odnoszę wrażenie, że aby to wszystko zacząć rozumieć, trzeba się konkretnie przejechać

W moim wypadku tak było, niestety. Dopiero w wieku 25 lat po mocnym uderzeniu dotarło do mnie, że za swoje szczęście odpowiadam ja, a ewentualna partnerka ma mi w tym towarzyszyć, a nie mieć monopol. Tak jak w finansach - trzeba dywersyfikować, bo będzie boleć jak coś jebnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@KatowickiKarol, u Ciebie w wieku 25 lat, u mnie 32. Fakt jest to smutne, przykre I bolesne. Najważniejsze jednak, że dane było nam taka lekcje pokory życiowej przejść, dzięki czemu w wieku 60 lat człowiek nie będzie płakał, że spierdolil sobie życie u boku jakiejś jędzy I będzie trwał w głównie do końca życia, choćby z przyzwyczajenia. Takich przypadków jest od uja. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Pytonga W samo sedno. @SearcherofPerfection Przyznam szczerze, że w tej historii obstawiałem, że ci się nie uda i rzucisz się ratować ten para-związek. Dopóki będziesz miał tą cipkę to nic nie przetrawisz - nie ma się co oszukiwać. W momencie gdy zaczniesz otwierać oczy - kobieta zagra tą samą starą kartą i znów szarpnięciem cię przyciągnie do nogi. Zatoczyłeś duże koło i wróciłeś do punktu wyjścia. Chociaż nawet nie do punktu wyjścia. Zrobiłeś krok w tył bo na początku byłeś zdenerwowany, że panna założyła ci blokadę na wyjścia a sama poszła na piwo świetnie się bawiąc a teraz idziesz z nią do restauracji nagradzając ją za wszystko (nie oszukujmy się - wiadomo, kto będzie płacił). Nie będę tego analizował bo sam dobrze wiesz jakie mechanizmy jej pokazujesz. Nie mam żadnego żalu, że nie zrobiłeś jak radziliśmy ci - nie każdego stać na takie radykalne kroki, pewnie sam bym się łamał. Ale było by mi wstyd przed samym sobą, że siedzę na kolacji z osobą, która wcześniej mnie zerwaniem straszyła bo chciałem wyegzekwować coś od niej (co sama zaproponowała!) a teraz jak pojawiła się kolacja to i dupa się pojawia, seks i happy love. Do następnego spięcia - wtedy znów będzie "nie wiem co czuję". Z gęby cholewa. 

Dopóki nie zdasz sobie sprawy, że facet jesteś i też masz uczucia, jakąś godność i swój własny czas - nici z tego.

Po twoich dwóch ostatnich postach widzę, że ci bardzo wstyd przed nami. I dobrze - często wstyd popycha do zmian.

Edytowane przez Tomko
  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale .. co się zobaczyło to się nie odzobaczy. Jak już chłopak spróbował jak smakuje wolność od matrixa to wcześniej czy później będzie go do tego ciągnęło. Byleby nic do tego czasu nie podpisywał i dbał o ogumienie bo wpieprzyć się na  minę na lata nie tak trudno. 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@SearcherofPerfection Kolego po prostu powiedzmy w prost. Jesteś z tych, którzy muszą dostać dobrze po dupie od życia, żeby coś zmienić. Ja wiem, że nie jest łatwo, bo to ciężko, ale każdy robi to co lubi. Nas nie przepraszaj, bo nie ma za co. To Ty stań przed lustrem i zadaj sobie pytanie, czy jesteś z siebie dumny i zadowolony. 

Powiem tak panna ma już Ciebie na haczyku i Ty już tam nic nie możesz. Mam tylko nadzieję, że obudzisz sie jak nie będzie za późno. 

 

3 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Nic co tu napisaliscie nie poszlo na marne ani nie pójdzie, mimo wszystkiego to jest to nauka i skarbnica wiedzy, ktorej ja jeszcze nie jestem w stanie przelozyc na zycie swoje,

Niestety poszło :( Masz błędne myślenie, uważasz, że nie jesteś w stanie. Hm ja bym powiedział, że na razie tego nie chcesz zrobić, albo za mało się starasz, aby to zrobić.

 

2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Macie racje Mosze i Drizzt, zawodze siebie i  dalej wierze, ze bedzie z nia dobrze, matriks mnie zjada.

I Ty masz jeszcze tego świadomość, chociaż tyle dobrego.

 

Godzinę temu, Tomko napisał:

W momencie gdy zaczniesz otwierać oczy - kobieta zagra tą samą starą kartą i znów szarpnięciem cię przyciągnie do nogi. Zatoczyłeś duże koło i wróciłeś do punktu wyjścia. Chociaż nawet nie do punktu wyjścia. Zrobiłeś krok w tył bo na początku byłeś zdenerwowany, że panna założyła ci blokadę na wyjścia a sama poszła na piwo świetnie się bawiąc a teraz idziesz z nią do restauracji nagradzając ją za wszystko (nie oszukujmy się - wiadomo, kto będzie płacił). Nie będę tego analizował bo sam dobrze wiesz jakie mechanizmy jej pokazujesz. Nie mam żadnego żalu, że nie zrobiłeś jak radziliśmy ci - nie każdego stać na takie radykalne kroki, pewnie sam bym się łamał. Ale było by mi wstyd przed samym sobą, że siedzę na kolacji z osobą, która wcześniej mnie zerwaniem straszyła bo chciałem wyegzekwować coś od niej (co sama zaproponowała!) a teraz jak pojawiła się kolacja to i dupa się pojawia, seks i happy love. Do następnego spięcia - wtedy znów będzie "nie wiem co czuję". Z gęby cholewa.

Ten fragment od kumpla @Tomko radzę dwa razy na chłodno przeczytać.

 

Mam nadzieję, że jednak przemyślisz to i owo i dasz radę się ogarnąć.

 

Edytowane przez Kolt89

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podręcznikowy przykład, że świadomość nie ma najmniejszych szans z podświadomością.

Może ten temat otworzy komuś oczy, że człowiek nie ma najmniejszych szans się obronić przed bajami, książkami, filmami, księżmi, mądrymi wujkami i ciotkami, którzy ładowali w bezbronny umysł swoje mądrości - nawet mając za sobą takie wsparcie jak tu, na Forum.

Autorze wątku, życzę wytrwałości w przepracowaniu tych bzdur na poziomie podświadomym. Moja rada jest taka, żebyś codziennie słuchał audycji Marka, i gdy dochodzisz do momentów kluczowych o kobietach, ich naturze, jak postępują itd. brał głęboki oddech, który potrwa co najmniej 4 sekundy, z dłuższym wydechem. W ten sposób Marek będzie Cię programował na temat wyglądu rzeczywistości, i to bardzo przyśpieszy Twój rozwój. Uwaga: nie rób tego w momentach gdzie Marek mówi o biedzie, wojnach, rezaniu, konfliktach i małych wypłatach. Pozdro.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bracia spokojnie.

Szybciej zaleje  foremkę, to szybciej skończy płacić alimenty.

Wróci recyclingiem koło 40+.

Puki młody zbiera doświadczenia, na starość będzie miał do kogo listy pisać.

Jego neurony już zostały z szarpane, a mutacja powoli następuje.

Szok, nie dowierzanie, wyparcie, bunt, melancholia/depresja, powstanie partyzanckie, zagłada i Osobowość nie podległa.

 

  • Like 1
  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

ale co z tego skoro umysl, dalej jest w matriksie. ( tak jestem z ta kobieta...)

Samo bycie z nią to jeszcze nic złego, ważne kim Ty jesteś w tym związku.

3 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

I co robie teraz ( ide z nia do restauracji, a pozniej bzykanie w mieszkaniu,

Ale kto do kogo przyjechał?!

Kto załatwił miejscówkę?

Kto kto przepraszał i czy w ogóle jakieś przeprosiny były?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SearcherofPerfection no to dałeś dupy krótko mówiąc. Byłeś wcześniej zbyt pewny siebie i to wszystko poszło zbyt radykalnie, a teraz jak potulny miś idziesz zapięty na łańcuchy cipki. Przykre bo nie dość, że laska ma nie po kolei w głowie to jeszcze idziesz jej stawiać kolację mimo, że zachowała się źle. Niby ją ukarałeś, ale nie postawiłeś granic i poległeś szybko. Jej to nic nie nauczyło, ona nadal nie wiem gdzie są granice. Prędzej czy później odczujesz na swojej skórze konsekwencję.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj Panowie, Panowie... nie dał dupy, nic nie przegrał. Po prostu zetknął się z czymś strasznym - ze swoją podświadomością. On wiedział świadomie co jest grane, podświadomość chce przyjemności nie licząc się z konsekwencjami. 

 

Zyski:

 

1. Zrozumiał że przegrywa z własną emocjonalnością, co da impuls do poznania jej i zrozumienia.

 

2. Przegrał rozgrywkę z kobietą, ale wie że przegrał i będzie go to dręczyło. Następnym razem te emocje eksplodują.

 

 

Dopóki jej nie zapłodni albo nie odda chałupy/majątku/auta, to NIC NIE STRACIŁ. Po prostu się uczy siebie, emocji, tego jak działa kobieta. 

 

 

  • Like 14

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Tornado napisał:

Puki

Tornado, serio taki babol z Twojej strony? Czy specjalnie? Przyznaj się :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Drizzt Dawaj warna, jak szaleć to na maksa. Sam nie wiem. Puki=/= póki (interpreter nie zadziałał) :unsure:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cieżko na haju postąpić właściwie, sam tak miałem. Dobrze że ma świadomość jak postępuje.Tylko czekać jak wróci ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

SearcherofPerfection, a weź spróbuj może w tzw międzyczasie poderwać inną dupe ? no weź spróbuj chociaż. Pójdź gdzieś i zabaw się, ale bez napinki. Nie musisz zaliczać, po prostu chodzi o złapanie  "nowego, innego" tematu. Ja tak robiłem, bardzo pomaga uwolnić i przerzucić swoje myśli na inny obiekt i daje trochę dystansu. tylko wiesz, żeby to nie było wyżalanie się jednej dupie na drugą.

Edytowane przez urodzony_w_niedzielę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej mnie rozwala we wszystkich historiach jeden główny i arcyczęsto występujący argument - bo musiałam w domu z dziećmi siedzieć i zajmować się. To po chuj chciałaś dzieci? To się samo wyklucza. A najśmieszniejszy jest pewien schemat. 

1. Miś - chcę mieć dzieci! Zróbmy sobie!
2. Zdradziłam cię bo cały czas tylko bawię dzieci, grzebię w gównach i nic nie mam z życia!
3. (W sądzie) Chcę rozwód bo jego nigdy nie było w domu gdy ja bawiłam dzieci. Kocham moje dzieci!

Dzieci, dzieci, dzieci... Jako karta przetargowa. Zawsze. 

  • Like 8
  • Haha 1
  • Smutny 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez darbyd
      Witam 
       
      Wpadł mi do głowy pomysł na wykorzystanie kobiecych słabości dla wykorzystania ich dla męskich przyjemności 😏 
      Dlatego potrzebuję waszej pomocy i liczę na wasze doświadczenie. 
      Kobiety jako stworzenia hipergamiczne poszukują lepszych samców najlepiej takich aby pozostałe samice przyjaciółki jej zazdrościły. Przykładem tego jest że chętnie ulegną emocją panom z zachodniej granicy Odry. Jednak czy waszym zdaniem my Polacy też wzbudzamy takie emocje u kobiet za Wschodnią granicą. Jakie macie doświadczenia z samicami z Ukrainy, GruzjI, Armenii lub innych krajów o niskim PKB. 
    • Przez Adams
      Panowie, przykład słodkiego pierdzenia samiczki, która walnęła w ścianę i skończyła się karuzela bolców:
      https://thoughtcatalog.com/anonymous/2014/04/dear-nice-guy-i-wasnt-ready-for-you-before-but-i-am-now/
       
      Jest po angielsku, ale prosty język, a jak kto woli, to google translate dobrze sobie z tym poradzi.
       
      Jeden z naszych napisał odpowiedź, z którą pewnie niejeden z nas się zgodzi. A komuś może otworzy oczy. Tak czy siak, wiele trafnych uwag tam jest:
      https://thoughtcatalog.com/leo-steven/2014/04/dear-girls-who-are-finally-ready-to-date-nice-guys-we-dont-want-you-anymore/
       
       
    • Przez Adolf
      Panowie scenka sytuacyjna. Otóż moja małżonka z starszym synkiem 26, dogadali się za moimi plecami,
      w temacie zakupu mieszkania dla niego. Od początku jak usłyszałem, to mi włos na dupie się zjeżył.
      Syn pracuje za granicą kosi dobrą kasę, ale w ISK, czyli pracuje na Islands. Gdzie banki podobno tego nie uznają.
      Trza było wziąć kredyt na siebie.
      Krótko, powiedziałem że jak tak, to podpiszę w banku warunki takie jak mi odpowiadają. Czyli mieszkanie na nas.
      Synowi przepiszę jak spłaci. No i ok, teraz pojawiły się jakieś problemy z bankiem że trzeba udowodnić bankowi jakąś kwotę a koncie.
      Dialog:
      Ona, daj mi więcej, bo mi brakuje,
      ja, nie mam, to są wasze kłopoty i proszę mnie do tego nie mieszać.
      Ona, po 15 min. Nigdy ci tego nie zapomnę!
      Ja po chwili, zadumanie, ale czego?
      Ona, ze to nie są twoje problemy.
       
         Nosz kurwa! Moje problemy? Dać dzieciom zapałki to dom podpalą.
       
         Ech kurwa... nie martwcie się o mnie, tak tylko marudzę. Małe dzieci mały kłopot..., jeszcze w miksie z zauroczoną względem synka babą,
      to dopiero jest jazda.
       
      Pozdro, wygadałem się.
       
    • Przez Deleteduser03
      Witam
      Ostatnio czytałem o tym, iż gdy dochodzi do rozwodu i gdy facet był dużo bardziej zamożny od swojej małżonki, to ona może wnioskować o alimenty na siebie. W ramach tzw. obniżenia standardu życia. Czyli dzięki pieniądzom męża, przyzwyczaiła się do wyższego standardu życia. Zatem nie wolno jej go teraz obniżyć. Byłoby "nie fair" gdyby musiała sama zapracować na swój standard życia. Ehh. I tak się zastanawiam.... a co z potrzebami byłego męża. W czasie trwania małżeństwa on dawał zasoby finansowe, ona gotowała, sprzątała, zaspokajała go seksualnie. Jasny klarowny układ. Ale teraz już nie będzie. Jednak on nadal ma jej płacić. To nie jest sprawiedliwe. Skoro ona nadal ma otrzymywać pieniądze, to powinna np. trzy razy w tygodniu wpaść do jego domu: posprzątać, ugotować i zaspokoić seksualnie byłego męża. To by było sprawiedliwe. A tak to on nadal płaci, ale nie ma nic w zamian. Brane są pod uwagę tylko potrzeby kobiety. Facet ma być tylko bankomatem. I to nawet po rozwodzie. I nawet gdy nie było dzieci! Gdzie to równouprawnienie???
    • Przez viko
      Od jakiegoś czasu jestem na studiach zaocznych. Są to studia techniczne więc kobiet jest tam mało, mimo wszystko jest kilka. Zauważyłem jedną rzecz, jeśli są dwie kobiety w grupie od razu ze sobą współpracują, pomagają sobie. Mężczyźni tak nie mają, rywalizują. Z automatu kobiety, o ile jest w miare młoda i dobrze wygląda ma łatwiejsze podejście, nie jest tak maglowana na zajęciach, zawsze znajedzie się 8 osób do pomocy jeśli koleżanka czegoś nie rozumie. 
       
      Jeśli chodzi o pomoc w drugą stronę, to nie ma czegoś takiego, wręcz przeciwnie. Od razu z automatu jest odpowiedz nie, albo kluczenie naokoło, zawiść a na koniec obrobienie dupy. Studiuję z jedną Panią która robi wywiad środowiskowy. W sensie poznaje jakiegoś osobnika, gadka szmadka, bierze numer a potem wyszukuje w internecie informacji na temat danej osoby. Czym się zajmuje, jaką ma przeszłość na profilach związanych z pracą. Potrafi również podczas sesji czekająć na egzamin przeszkadzać innym w przypominaniu materiału. Byłeś sam osobiście świadkiem sceny gdzie owa Pani usiadła obok nas a potem zaczeła na nas wrzeszczeć bo jej przeszkadzamy. Ona, jak to sama określiła, jest kobietą która sama chce coś osiągnać a nie jak jej koleżanki które, cytuję: "rozkładają nogi i dają d...".
       
      Zdaje sobię sprawę z tego, że na studia zaoczne ludzie przychodzą, a raczej wpadają raz na 2 tygodnie, ale takiego chamstwa to jeszcze nie widziałem. Jeśli sam tylko bym tak uważał to rozumiem, może jestem dziwny i nie rozumiem, ale rozmawiajac z kilkoma innymi osobami zostałem ostrzeżony, że Pani tak się zachowuje, jest toksyczna i działa na zasadzie po trupach do celu. 
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.