Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Sluchajcie bracia, napisze cos w pozniejszym czasie. Opisze jak to widze, opisze cala sytuacje, moze zaloze nowy watek. 

 

Na razie mi wstyd przed Wami pisac i pisac w ogole, sam musze sie ogarnac ( swoje emocje, swoje postepowanie, wyciaganie wnioskow z błędów, z zachowan, kwestie szacunku do.siebie oraz podwyzszanie samooceny itd. ).

 

Audycja "Milosc wiaze sie z cierpieniem" Marka i fajny artykul Adepta: "Najpiekniejsze kobiety to najwieksze problemy" sa z "zycia wziete", ale ja mialem pakowana papke od lat zupelnie inna i teraz zaczynam otwierac oczy (zwykle zbyt pozno). Kobietopedia przeczytana dwa razy, Wyprawa tez, Stosunkowo dobry raz, swiadomosc jest, ale co z tego skoro umysl, dalej jest w matriksie. ( tak jestem z ta kobieta...)

 

Nic co tu napisaliscie nie poszlo na marne ani nie pójdzie, mimo wszystkiego to jest to nauka i skarbnica wiedzy, ktorej ja jeszcze nie jestem w stanie przelozyc na zycie swoje, moze za malo jeszcze dostalem w dupe albo mam te glupia wiare o zwiazkach i efemerycznych istotach. 

 

Uciekam szukać siebie, odnalezc siebie, tego kim jestem, dlaczego takie , a takie rzeczy dzieja sie w moim zyciu.

 

Jak sie ogarne to napisze na forum.

 

Dziękuję Wam, zawiodlem Was, dlatego nie pisze na razie.

 

Pozdrawiam

Edytowane przez SearcherofPerfection

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Dziękuję Wam, zawiodlem Was, dlatego nie pisze na razie.

 

Tak naprawdę, to zawieść możesz tylko siebie. 

  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, SearcherofPerfection napisał:

zawiodlem Was

Nie nas, a najwidoczniej siebie. To Ty zbierzesz konsekwencje.

 

5 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

dlatego nie pisze na razie.

Nie łam się, że się nie udało. To ludzkie popełniać błędy. Tym bardziej tu zaglądaj, czytaj, pisz. Wspierajmy się nie tylko w zwycięstwach, ale właśnie przede wszystkim w porażkach i ciężkich momentach. A jeśli ktoś Cię będzie tu bluzgał czy się naśmiewał przez to, że sobie nie poradziłeś, tak jak chciałeś, to dostanie warna/bana.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Macie racje Mosze i Drizzt, zawodze siebie i  dalej wierze, ze bedzie z nia dobrze, matriks mnie zjada.

 

I co robie teraz ( ide z nia do restauracji, a pozniej bzykanie w mieszkaniu, boje sie stracic cipki, tego, ze ktos mi ja zabierze, ze utrace ja ), dopoki tego nie przetrawie to nie bede pisał.

 

Z jedna skonczylem, myslalem, ze wyciagnalem wnioski, a tu zaczalem z druga. A kiedy bylem sam, sluchalem nagran Marka, to zycie otwieralo z kazdej strony dla.mnie furtki, dusza sie cieszyla, a teraz znowu rzucilem jej kamien na klate...

 

 

Edytowane przez SearcherofPerfection
  • Smutny 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż każdy ma swoją drogę. 

Po tym co tu pisałeś o jej akcjach trochę się dziwię, że tak zmiękłeś. No ale haj to haj. Ja nigdy nie byłem na konkretnym haju, więc nie wiem jak to ciężko jest...:wacko:

Powodzenia w każdym razie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłopaki naprodukowali kilkanaście stron i wszystko jak krew w piach, bo kolega postawił śledzia wyżej w hierarchii niż własną dumę i wartość...:) 

 

 

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest gotowy na naukę i wiedzę. Niestety w przyszłosci zapłaci wiekszą cenę za nią.

Powodzenia i korzystaj - rachunek dostaniesz już za jakis czas od myszki.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak w tym serialu "m jak miłość" :>
Bez zwrotów akcji nie będzie oglądalności :P czasami mam wrażenie, że z kobitami jest tak samo :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

boje sie stracic cipki, tego, ze ktos mi ja zabierze, ze utrace ja

To mi się bardzo nie podoba. Uzależniasz poczucie szczęścia, dobre samopoczucie od niej. To nie prowadzi do niczego dobrego. W momencie kiedy ona odejdzie, będziesz miał Sajgon w głowie i ciężko Ci się będzie podnieść po rozstaniu. Nigdy, przenigdy nie można uzależniac tak ważnych w życiu wartości od drugiej osoby.

Wróci za jakiś czas. Dostanie po dupie, to wróci. Grunt, żeby to się wydarzyło szybciej niż za kilka lat. Czasami odnoszę wrażenie, że aby to wszystko zacząć rozumieć, trzeba się konkretnie przejechać. Sama sucha wiedza nie poparta praktyka to jak krew w piach. Mozna pisać, produkować się, ale cipa wygrywa. 

Powodzenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, typiarz napisał:

Czasami odnoszę wrażenie, że aby to wszystko zacząć rozumieć, trzeba się konkretnie przejechać

W moim wypadku tak było, niestety. Dopiero w wieku 25 lat po mocnym uderzeniu dotarło do mnie, że za swoje szczęście odpowiadam ja, a ewentualna partnerka ma mi w tym towarzyszyć, a nie mieć monopol. Tak jak w finansach - trzeba dywersyfikować, bo będzie boleć jak coś jebnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@KatowickiKarol, u Ciebie w wieku 25 lat, u mnie 32. Fakt jest to smutne, przykre I bolesne. Najważniejsze jednak, że dane było nam taka lekcje pokory życiowej przejść, dzięki czemu w wieku 60 lat człowiek nie będzie płakał, że spierdolil sobie życie u boku jakiejś jędzy I będzie trwał w głównie do końca życia, choćby z przyzwyczajenia. Takich przypadków jest od uja. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Pytonga W samo sedno. @SearcherofPerfection Przyznam szczerze, że w tej historii obstawiałem, że ci się nie uda i rzucisz się ratować ten para-związek. Dopóki będziesz miał tą cipkę to nic nie przetrawisz - nie ma się co oszukiwać. W momencie gdy zaczniesz otwierać oczy - kobieta zagra tą samą starą kartą i znów szarpnięciem cię przyciągnie do nogi. Zatoczyłeś duże koło i wróciłeś do punktu wyjścia. Chociaż nawet nie do punktu wyjścia. Zrobiłeś krok w tył bo na początku byłeś zdenerwowany, że panna założyła ci blokadę na wyjścia a sama poszła na piwo świetnie się bawiąc a teraz idziesz z nią do restauracji nagradzając ją za wszystko (nie oszukujmy się - wiadomo, kto będzie płacił). Nie będę tego analizował bo sam dobrze wiesz jakie mechanizmy jej pokazujesz. Nie mam żadnego żalu, że nie zrobiłeś jak radziliśmy ci - nie każdego stać na takie radykalne kroki, pewnie sam bym się łamał. Ale było by mi wstyd przed samym sobą, że siedzę na kolacji z osobą, która wcześniej mnie zerwaniem straszyła bo chciałem wyegzekwować coś od niej (co sama zaproponowała!) a teraz jak pojawiła się kolacja to i dupa się pojawia, seks i happy love. Do następnego spięcia - wtedy znów będzie "nie wiem co czuję". Z gęby cholewa. 

Dopóki nie zdasz sobie sprawy, że facet jesteś i też masz uczucia, jakąś godność i swój własny czas - nici z tego.

Po twoich dwóch ostatnich postach widzę, że ci bardzo wstyd przed nami. I dobrze - często wstyd popycha do zmian.

Edytowane przez Tomko
  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale .. co się zobaczyło to się nie odzobaczy. Jak już chłopak spróbował jak smakuje wolność od matrixa to wcześniej czy później będzie go do tego ciągnęło. Byleby nic do tego czasu nie podpisywał i dbał o ogumienie bo wpieprzyć się na  minę na lata nie tak trudno. 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@SearcherofPerfection Kolego po prostu powiedzmy w prost. Jesteś z tych, którzy muszą dostać dobrze po dupie od życia, żeby coś zmienić. Ja wiem, że nie jest łatwo, bo to ciężko, ale każdy robi to co lubi. Nas nie przepraszaj, bo nie ma za co. To Ty stań przed lustrem i zadaj sobie pytanie, czy jesteś z siebie dumny i zadowolony. 

Powiem tak panna ma już Ciebie na haczyku i Ty już tam nic nie możesz. Mam tylko nadzieję, że obudzisz sie jak nie będzie za późno. 

 

3 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Nic co tu napisaliscie nie poszlo na marne ani nie pójdzie, mimo wszystkiego to jest to nauka i skarbnica wiedzy, ktorej ja jeszcze nie jestem w stanie przelozyc na zycie swoje,

Niestety poszło :( Masz błędne myślenie, uważasz, że nie jesteś w stanie. Hm ja bym powiedział, że na razie tego nie chcesz zrobić, albo za mało się starasz, aby to zrobić.

 

2 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

Macie racje Mosze i Drizzt, zawodze siebie i  dalej wierze, ze bedzie z nia dobrze, matriks mnie zjada.

I Ty masz jeszcze tego świadomość, chociaż tyle dobrego.

 

Godzinę temu, Tomko napisał:

W momencie gdy zaczniesz otwierać oczy - kobieta zagra tą samą starą kartą i znów szarpnięciem cię przyciągnie do nogi. Zatoczyłeś duże koło i wróciłeś do punktu wyjścia. Chociaż nawet nie do punktu wyjścia. Zrobiłeś krok w tył bo na początku byłeś zdenerwowany, że panna założyła ci blokadę na wyjścia a sama poszła na piwo świetnie się bawiąc a teraz idziesz z nią do restauracji nagradzając ją za wszystko (nie oszukujmy się - wiadomo, kto będzie płacił). Nie będę tego analizował bo sam dobrze wiesz jakie mechanizmy jej pokazujesz. Nie mam żadnego żalu, że nie zrobiłeś jak radziliśmy ci - nie każdego stać na takie radykalne kroki, pewnie sam bym się łamał. Ale było by mi wstyd przed samym sobą, że siedzę na kolacji z osobą, która wcześniej mnie zerwaniem straszyła bo chciałem wyegzekwować coś od niej (co sama zaproponowała!) a teraz jak pojawiła się kolacja to i dupa się pojawia, seks i happy love. Do następnego spięcia - wtedy znów będzie "nie wiem co czuję". Z gęby cholewa.

Ten fragment od kumpla @Tomko radzę dwa razy na chłodno przeczytać.

 

Mam nadzieję, że jednak przemyślisz to i owo i dasz radę się ogarnąć.

 

Edytowane przez Kolt89

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podręcznikowy przykład, że świadomość nie ma najmniejszych szans z podświadomością.

Może ten temat otworzy komuś oczy, że człowiek nie ma najmniejszych szans się obronić przed bajami, książkami, filmami, księżmi, mądrymi wujkami i ciotkami, którzy ładowali w bezbronny umysł swoje mądrości - nawet mając za sobą takie wsparcie jak tu, na Forum.

Autorze wątku, życzę wytrwałości w przepracowaniu tych bzdur na poziomie podświadomym. Moja rada jest taka, żebyś codziennie słuchał audycji Marka, i gdy dochodzisz do momentów kluczowych o kobietach, ich naturze, jak postępują itd. brał głęboki oddech, który potrwa co najmniej 4 sekundy, z dłuższym wydechem. W ten sposób Marek będzie Cię programował na temat wyglądu rzeczywistości, i to bardzo przyśpieszy Twój rozwój. Uwaga: nie rób tego w momentach gdzie Marek mówi o biedzie, wojnach, rezaniu, konfliktach i małych wypłatach. Pozdro.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bracia spokojnie.

Szybciej zaleje  foremkę, to szybciej skończy płacić alimenty.

Wróci recyclingiem koło 40+.

Puki młody zbiera doświadczenia, na starość będzie miał do kogo listy pisać.

Jego neurony już zostały z szarpane, a mutacja powoli następuje.

Szok, nie dowierzanie, wyparcie, bunt, melancholia/depresja, powstanie partyzanckie, zagłada i Osobowość nie podległa.

 

  • Like 1
  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

ale co z tego skoro umysl, dalej jest w matriksie. ( tak jestem z ta kobieta...)

Samo bycie z nią to jeszcze nic złego, ważne kim Ty jesteś w tym związku.

3 godziny temu, SearcherofPerfection napisał:

I co robie teraz ( ide z nia do restauracji, a pozniej bzykanie w mieszkaniu,

Ale kto do kogo przyjechał?!

Kto załatwił miejscówkę?

Kto kto przepraszał i czy w ogóle jakieś przeprosiny były?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SearcherofPerfection no to dałeś dupy krótko mówiąc. Byłeś wcześniej zbyt pewny siebie i to wszystko poszło zbyt radykalnie, a teraz jak potulny miś idziesz zapięty na łańcuchy cipki. Przykre bo nie dość, że laska ma nie po kolei w głowie to jeszcze idziesz jej stawiać kolację mimo, że zachowała się źle. Niby ją ukarałeś, ale nie postawiłeś granic i poległeś szybko. Jej to nic nie nauczyło, ona nadal nie wiem gdzie są granice. Prędzej czy później odczujesz na swojej skórze konsekwencję.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj Panowie, Panowie... nie dał dupy, nic nie przegrał. Po prostu zetknął się z czymś strasznym - ze swoją podświadomością. On wiedział świadomie co jest grane, podświadomość chce przyjemności nie licząc się z konsekwencjami. 

 

Zyski:

 

1. Zrozumiał że przegrywa z własną emocjonalnością, co da impuls do poznania jej i zrozumienia.

 

2. Przegrał rozgrywkę z kobietą, ale wie że przegrał i będzie go to dręczyło. Następnym razem te emocje eksplodują.

 

 

Dopóki jej nie zapłodni albo nie odda chałupy/majątku/auta, to NIC NIE STRACIŁ. Po prostu się uczy siebie, emocji, tego jak działa kobieta. 

 

 

  • Like 14

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Tornado napisał:

Puki

Tornado, serio taki babol z Twojej strony? Czy specjalnie? Przyznaj się :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Drizzt Dawaj warna, jak szaleć to na maksa. Sam nie wiem. Puki=/= póki (interpreter nie zadziałał) :unsure:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cieżko na haju postąpić właściwie, sam tak miałem. Dobrze że ma świadomość jak postępuje.Tylko czekać jak wróci ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

SearcherofPerfection, a weź spróbuj może w tzw międzyczasie poderwać inną dupe ? no weź spróbuj chociaż. Pójdź gdzieś i zabaw się, ale bez napinki. Nie musisz zaliczać, po prostu chodzi o złapanie  "nowego, innego" tematu. Ja tak robiłem, bardzo pomaga uwolnić i przerzucić swoje myśli na inny obiekt i daje trochę dystansu. tylko wiesz, żeby to nie było wyżalanie się jednej dupie na drugą.

Edytowane przez urodzony_w_niedzielę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej mnie rozwala we wszystkich historiach jeden główny i arcyczęsto występujący argument - bo musiałam w domu z dziećmi siedzieć i zajmować się. To po chuj chciałaś dzieci? To się samo wyklucza. A najśmieszniejszy jest pewien schemat. 

1. Miś - chcę mieć dzieci! Zróbmy sobie!
2. Zdradziłam cię bo cały czas tylko bawię dzieci, grzebię w gównach i nic nie mam z życia!
3. (W sądzie) Chcę rozwód bo jego nigdy nie było w domu gdy ja bawiłam dzieci. Kocham moje dzieci!

Dzieci, dzieci, dzieci... Jako karta przetargowa. Zawsze. 

  • Like 8
  • Haha 1
  • Smutny 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Still
      Niestety, kultura w łóżku nie zawsze jest naszą mocną stroną. I jeśli wydaje ci się, że to zazwyczaj mężczyźni nie postępują w alkowie tak, jak należy. Kobietom również zdarzają się wpadki – niektóre są nieumyślne, inne natomiast dokładnie przemyślane.
       
      Oto szokująca relacja kilku facetów. – Nie mogłem uwierzyć w to, co zrobiła moja partnerka. Na jej miejscu ze wstydu wyjechałbym z miasta – mówi jeden z nich.
       
      „ Pewna dziewczyna chciała przede mną wyjść na wyzwoloną kochankę. Przechwalała się, że lubi robić loda do końca i że smak spermy ją nakręca. Mnie z kolei nakręciły takie opowieści. Rozpiąłem rozporek i powiedziałem, żeby pokazała, na co ją stać. Doszedłem w jej ustach, ona jakby nigdy nic przełknęła nasienie. Po 10 sekundach… zwymiotowała je jednak na moje stopy. Ohyda!”.   
       
       Może pan niech je więcej owocków w szczególności ananasa - podobnież wtedy lepiej smakuje i nie ma cofki 
       
      „Pamiętam, jak kiedyś przyjechałem do pewnej dziewczyny. Nie umawialiśmy się na seks, ale w głębi duszy(wtf? ) liczyłem na to, że do czegoś między nami dojdzie. Piliśmy sobie wino, stopniowo przysuwaliśmy się do siebie na kanapie, aż wreszcie zaczęliśmy się namiętnie całować. Najpierw dotykałem jej przez ubranie, ale w końcu zacząłem ją rozbierać. Zdjąłem sukienkę, rajstopy, stanik, zdjąłem też majtki. I tutaj przykra niespodzianka. Były brudne, co nie umknęło mojej uwadze. Nie mogła zmienić bielizny przed moją wizytą? Wszystkiego mi się odechciało, ale jakoś się zmusiłem do szybkiego numerku. Więcej się nie spotkaliśmy”.
       
      Oj może mokro się dziewczynie zrobiło na jego widok i od razu trauma.... 
       
      „Kochałem się kiedyś na pieska z jedną dziewczyną. Było mi przyjemnie, dopóki nie zauważyłem, że w czasie zbliżenia ona obgryza sobie paznokcie. Nie znoszę tego nawyku i tego widoku. To było obrzydliwe. Potem myślałem tylko o tym, że po moim prześcieradle walają się kawałki paznokci i martwego naskórka”.
       
      WoW, to facet musiał być dobry w te klocki.... Dziewczyna z nerwów obgryzała paznokcie bo nie wiedziała co jej Prywatny Grey jeszcze wymyśli... 
       
      „Spotykałem się kiedyś z niezłą wariatką. Chyba byłem z nią tylko dlatego, że lubiła seks. Mogła kochać się na okrągło, miała wręcz niezaspokojony apetyt( szczęściarz  ). Kiedyś naszła ją ochota na igraszki akurat wtedy, gdy miała okres. Nie za bardzo chciałem z nią wtedy to robić, bo seks w czasie miesiączki wydaje mi się po prostu obrzydliwy. Ona wymyśliła więc, żebyśmy pokochali się od tyłu. Zgodziłem się, ale tylko pod jednym warunkiem – że zrobi lewatywę. Nie chciałem mieć brudnych niespodzianek.  
      Zamknęła się w łazience i przez kwadrans stamtąd nie wychodziła. Potem powiedziała mi, że zrobiła to, o co prosiłem. Zaczęliśmy się kochać analnie. Było naprawdę ostro. Kiedy nagle wyciągnąłem penisa, moja dziewczyna… załatwiła się na prześcieradło. Okazało się, że wcale nie zrobiła lewatywy, tylko mnie oszukała. To było najbardziej obrzydliwe doświadczenie w moim życiu. Nie mogłem uwierzyć w to, co zrobiła. Na jej miejscu ze wstydu wyjechałbym z miasta”. 
       
      A jednak nie szczęściarz   Nie wytrzymał bym - jebną bym pawia !
       
       
      „W moim mieście jest pewna panna, która ma opinię łatwej. Zasłużyła sobie na nią, bo trudno znaleźć faceta, z którym nie spała. Zazwyczaj dzwoniłem do niej, jak akurat naszła mnie ochota na seks.
      Pewnego wieczoru poprosiłem, żeby do mnie przyjechała. Zgodziła się. Poprosiła, żebym zgasił światło, choć wcześniej robiła to chętnie przy zapalonym. Stwierdziłem: „OK., zrobię wszystko, byle ją przelecieć”. Zaczęliśmy to robić na stojąco przy ścianie. Było ekstra, dopóki nie skończyliśmy. Włączam światło, a w pokoju pełno krwi. Na moim penisie, na dywanie, a nawet na ścianie. Laska miała okres, ale mi się do tego nie przyznała. Zacząłem się na nią wydzierać, ona z kolei wrzeszczała na mnie. Na odchodne wyrzuciła na podłogę zużyty tampon, który przed wejściem do mojego mieszkania schowała w swojej torebce. Potem jakby nigdy nic wyszła, a ja musiałem sprzątać cały pokój. Ścianę trzeba było odmalować”.   
       
      Dobry marynarz to i morze czerwone przepłynie. 
       
       
       
       
      A bracia mają jakieś ciekawe historie ??? 
       
      Zrodło: https://www.bezux.pl/wpisy/oblesne-rzeczy-ktore-kobiety-robia-podczas-seksu/3559/2
    • Przez SzejkNaftowy
      (szybkie info: początkowo temat miał dotyczyć jednego filmu z kanału SzyderczyHalasVlog ale nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji dlatego gorąco zachęcam zapoznać się z tematem do samego końca. Nie pożałujecie 😎)
       
      Mężczyzna z blogu SzyderczyHalasVlog przedstawiający się jako Karel Goldbaum podjął się ostatnio nieudolnej krytyki forum i naszej społeczności - wziął losowy, ośmieszający naszą społeczność komentarz do filmu Pana Marka i podjął się jego analizy tak jakby to faktycznie były nasze poglądy. Ale każdy ma swój słabszy okres, ponieważ SHV nie jest głupi i potrafi wyciągać ciekawe wnioski.
       
      Przykładowo na filmie poniżej SHV komentuje nietypowy, promowany przez amerykański serwis BuzzFeed związek kobiety i jej dwóch partnerów będący chyba zwiastunem "postępowej" przyszłości jaką chce nam zafundować zlewaczały, sfeminizowany zachód. Dziewczyna chwali się swoją potrzebą bycia "połączoną" z innymi ludźmi a także niesamowitą zdolnością i potrzebą czucia miłości do więcej niż jednej osoby, która niezrealizowana powoduje u niej uczucie "bycia w klatce" (oczywiście nie chodzi o seks ). Jej partnerzy to:
       
      Jon - raczej cichy, niegroźny, niezdecydowany chłopaczek, który jak widać nie do końca jest pogodzony z sytuacją ale grzecznie potakuje, tudzież siedzi cicho... i wszystkim to pasuje. Spotykała się z nim na początku póki nie natknęła się na... Andrew - chyba to, czego brakuje jej w tym pierwszym. Poznała go na treningu. A on sam przyznaje, że wszedł w to bo "trafiła się okazja" ("free game").  
      Więc mamy sytuację, w której kobieta korzysta z dwóch kolesi jednocześnie zręcznie opychając im swoją ideologię "połączenia", tudzież "otwarcia" ma drugą osobę. Do tego stopnia, że sami dochodzą do ciekawych wniosków ...
       
      Polecam ten przypadek do analizy. Spójrzcie na ich reakcje, mimikę twarzy, mowę ciała, sposoby w jaki sobie tłumaczą i racjonalizują swoją sytuację itd. Film wrzucam raczej po to by skupić się na przypadku "trójkąta miłosnego" aniżeli krytyce SHV (choć ten film to przykład, że on także pewne rzeczy zauważa).
       
       
      Kate Franzese z powyższego wesołego trójkącika ma kanał na YouTube gdzie naucza o "otwartych związkach (typu V )", zaleca je także osobom, które mają dzieci. Ach te entuzjastyczne komentarze kobiet...
      https://www.youtube.com/channel/UCuGOKqRY9Figasdfu00yEzA/videos
       
      I teraz Bracia i Siostry... zwrot akcji na który czekaliście
       
      Dosłownie w dwie minuty prześledziłem zawartość jej kanału nie spodziewając się raczej niczego ciekawego. A jednak znalazłem ciekawy film...
      (gdyby ktoś miał problemy z angielskim to poniżej przedstawię o co chodzi w skrócie)
       
       
      Okazało się iż Jon (ten pierwszy, milutki kuc-naiwniaczek) znalazł sobie kogoś poza nią... xD
       
      I pani Kate, która tak bardzo popiera otwarte związki, że zafundowała jeden swojemu partnerowi (na początku bez jego zgody, zdradziła go) teraz jest tym ZDRUZGOTANA. Nie bije mu brawa i nie ma uśmiechu od ucha do ucha tak jak to miało miejsce gdy dwóch gości latało wyłącznie za nią a ona im wciskała kit "spokojnie, wy też tak możecie... liczy się otwartość na innych ludzi i takie tam...". Zamiast tego jęczy przez 20 minut podkreślając swoje nieskończone cierpienie, złamane serce, brak "połączenia" z Jonem (jego atencja spadła). Co jakiś czas dodaje, że jest z niego dumna i go wspiera, że dalej mieszkają razem a potem znowu, że czuje się jakby ktoś jej serce wyrwał z dupy.
       
      Kolejna historia o tym jak kobieta chciała mieć wszystko dla siebie nie licząc się z nikim. Nawet napisała pod to ideologię i zmanipulowała dwóch kolesi. "Mam was obu i gdy dzielicie się mną to jest w porządku bo tak chcemy, bo ja tak powiedziałam. Ale gdy ja mam się dzielić jednym z was bo wy tak możecie, bo to otwarty związek, bo połączenie z innymi to już <chlip chlip>... mam złamane serce, jestem tylko biedną skrzywdzoną kobietką, która chciała sobie pobyć otwarta".
    • Przez SzatanKrieger
      Samotne matki szukają seksu. Jakie są plusy łóżkowej przyjaźni?
      Współczesne samotne matki pracują, uczą się, prowadzą satysfakcjonujące życie towarzyskie. Skupiają się nie tylko na dzieciach, ale i na sobie – mają pasje, zainteresowania. To piękne zadbane kobiety, a nie zahukane matki – Polki. Czy czegoś może im brakować?
        1. Przyczyny samotnego macierzyństwa
      Czy samotnym matkom brakuje mężczyzny? Wiele z nich nie chce wchodzić w kolejny związek. Niektóre są po traumatycznych doświadczeniach. Relacje kończyły z poważnych powodów. Partnerzy zmagali się z nałogami, uzależnieniami behawioralnymi, zaburzeniami emocjonalnymi, notorycznie zdradzali. Niektóre dziewczyny zostały porzucone, czasem z dnia na dzień. Część przyznaje, że ojcowie dzieci nie kontaktują się z nimi od lat, nie płacą alimentów. Niektórzy mężczyźni stosowali przemoc lub nawet stosują do dzisiaj, zastraszając i awanturując się przy jakimkolwiek kontakcie. Walka w sądzie o majątek lub prawa opieki nad dziećmi czasem trwa całe lata, obnażając najgorsze oblicza pozwanych.
      2. Matki wolą zostać same
      Po złych doświadczeniach, wiele kobiet nie chce się już wiązać z mężczyzną. Boją się, że ktoś znowu okaże się wilkiem w owczej skórze. Martwią się, że ktoś może skrzywdzić je lub dzieci. Nie chcą mieszać dzieciom w głowie i sercu. Najmłodsi i tak często borykają się z problemami emocjonalnymiwskutek rozstania rodziców, wymagają współpracy z terapeutą, psychologiem.
      Wiele kobiet jest już przyzwyczajona do życia w pojedynkę. Na co dzień ze wszystkim sobie radzą, pracują, mają pieniądze, mieszkania. Nie wyobrażają sobie znowu dopasowywać się do kogoś, dzielić codzienne życie z innym człowiekiem.
      Z tych powodów wiele samotnych matek nie jest już zainteresowana życiem w związku.
      Przyznają jednak, że często doskwierają im niezaspokojone potrzeby seksualne.
      Dlatego wiele kobiet szuka kochanka, ”przyjaciela z korzyściami”.
      Zobacz też: Domy samotnej matki
      3. Kobiety szukają niezobowiązującego seksu
      Czasy się zmieniły i dziś już nikogo nie zniesmacza, że kobieta mówi otwarcie o swoich potrzebach seksualnych. Dziewczyny w grupach dla samotnych matek wymieniają adresy portali, na których można poznawać mężczyzn do niezobowiązującego seksu, podpowiadają sobie nawzajem, gdzie na żywo można spotkać interesującego mężczyznę do spotkań.
      - Kochanek to substytut chłopaka, męża, partnera. Wybór go jest równie trudny i czasochłonny co ”normalnego” partnera - często kryteria są te same. Ale taka forma znajomości ma więcej plusów niż zwykły związek - mówi 30-letnia Magdalena.
      Zobacz też: Prawa samotnej matki
      4. Plusy nieformalnych znajomości
      Magda: - Wie, że zawsze może być wymieniony, więc się stara. Nie ma presji, ciśnienia i zobowiązań, które są stresujące. Z kochankiem nie ma o co się pokłócić, bo każdy ma swoje życie.
      Agata zgadza się z koleżanką: - Kochanka nie trzeba prosić 20 razy, żeby w czymś pomógł w domu, zazwyczaj wystarczy tylko wspomnieć o problemie, a on chce się wykazać. To najwygodniejsza forma związku, pełna miło spędzonego czasu, szacunku i fajnego seksu, a to wszystko jest bez presji.
      Iza: - Mialam kiedyś związek bez zobowiazań i było to zaje...e! Seks perfect, kino, piwo, pizza, spacer itp. bez zobowiązań!
      Monika nie szuka związku, ale mówi, że chce mieć kogoś, z kim może spędzić czas, pogadać, "a jeśli przy tym jest dobrym kochankiem jest idealnie", przyznaje.
      Zobacz też: Macierzyństwo bez Photoshopa
      5. Wyższość kochanka nad związkiem
      Agnieszka podkreśla, że dotychczasowe doświadczenia zniechęciły ją do związku:
      - Dużo przeżyłam, dużo widziałam i moja walizka jest... moja... Nie mam ochoty nią nikogo obciążać, nie mam też ochoty przyjmować na klatę czyjejś.
      Dziewczyny czują się szczęśliwe i kompletne bez mężczyzny, w obecnym życiu nie mają miejsca na stały związek: - Jestem w takim wieku, że wiem, czego chcę i znam swoją wartość i swoje priorytety. Nie mam ochoty zmieniać swojego życia ani swoich przyzwyczajeń, hobby, przyjaciół, odruchów, schematów itp. Nie mam ochoty iść na kompromisy tylko dlatego, żeby ktoś chciał ze mną być. Nie potrzebuję tego. Nie mam potrzeby czuć się "czyjaś". Nie chcę dzielić z kimś życia pod jednym dachem. Nie chcę starć i gierek. Nie chcę słuchać słów krytyki, która prędzej czy później się pojawi. Nie chcę ryzykować uczuć i poczucia bezpieczeństwa mojego dziecka. Nic nie jest tego warte. A już nie mam najmniejszej ochoty, żeby ktokolwiek ingerował w sposób wychowaniamojego dziecka.
      Dorota jest realistką: - Niestety prawdopodobieństwo znalezienia osoby do związku, która by mnie nie wkurzała i akceptowała mnie i moje wartości jest na tyle niskie, że nie śmiałabym o tym marzyć. Ale też nie mam potrzeby o tym marzyć. Idealny facet to inteligentny, fajny kochanek.
      Tłumaczy, co ma na myśli: - Kochanek nie oznacza męskiej dziwki, z kochankiem można spędzać czas, oglądać filmy, chodzić na spacery, rozmawiać, uprawiać sport. Oczywiście uprawiać satysfakcjonujący seks również. Ale kochanek zawsze wychodzi. Wraca do siebie. Ma swoje życie i swoje sprawy. Nie żyje moim życiem Nie prowokuje kłótni, nie wypomina niedoskonałości. I przede wszystkim układ jest jasny i szczery. Dziś jest, jutro nie ma. Bez fochów i wyrzutów. Bez kłamstw i zdrad - bo nie ma takiej konieczności.
      Zobacz też: Macierzyństwo bez lukru
      6. Minusy przyjaźni z korzyściami
      Nie wszystkie samotne matki są orędowniczkami niezobowiązujących znajomości.
        Angelika: - Kochanka może mieć każdy, partnera niewielu. Dla mnie niestety jest to oznaka, że się w życiu nie powiodło i trzeba brać, co jest. Sama w każdym się zakochiwałam i próbowałam stworzyć związki.
      Dominika: - Ja też chciałabym mieć kogoś, po prostu - jak się trafi kochanek to też nie jest źle, ale gdyby miała wybierać? Hmmm... wolałabym mieć kogoś dla siebie na stałe...
      Dla niektórych kobiet niezobowiązujący romans jest to tylko substytut poważnej relacji, dopóki nie mają stałego związku.
      Czasem dziewczyny boją się, że zaangażują się emocjonalnie. Inne przyznają, że im się to zdarzyło, co gorsza - bez wzajemności. Mężczyźni łatwiej oddzielają strefę fizyczną od emocjonalnej.
      7. Samotne macierzyństwo daje siłę
      Jedno jest pewne: samotne matki doskonale sobie ze wszystkim radzą. Cenią się wysoko. Mają wymagania i nie zadowalają się byle kim. Z doświadczeń, nawet tych złych, wyciągają konstruktywne wnioski. Są odpowiedzialne za siebie i za dzieci, które chcą uczyć niezależności - także tej emocjonalnej.
      Dzisiejsza samotna matka nie potrzebuje mężczyzny, jako drugiej połówki, ponieważ sama czuje się kompletną całością. Szuka kogoś, kto będzie obok niej, jako równorzędny partner, towarzysz, kochanek. Nie czeka na zbawcę, który ją ocali i pomoże iść przez życie, ale też nie chce się opiekować niezaradnym lub uzależnionym mężczyzną. Niezależnie od tego, czy samotne matki decydują się na romans bez zobowiązań, na stały związek, czy życie singielki, są świadome siebie i swoich potrzeb.
      Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
      Autorka : Katarzyna Głuszak,   News został dodany przeze mnie na :
      https://samiecweb.pl/post/1023/samotne-matki-szukaja-seksu-jakie-sa-plusy-lozkowej-przyjazni
       
       
      Jestem ciekaw czy autorka tekstu też jest samotną matką.
      Obczajcie jaką propagandę sieją.
      Macie tu "tekst naukowy" - bierzcie i uczcie się  
       
      Pozdrawiam.
       
       
    • Przez dylugilu
      Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. 
       
      Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i  z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne.. 
    • Przez dylugilu
      Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. 
       
      Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i  z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne.. 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.