Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Polecane posty

@Tomko co fakt to fakt, od czego by nie zaczął to temat i tak zawsze kończy się na dzieciach. Błędne koło. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tomko z tymi dziećmi rozwaliłeś system. No tak. Je-bitne tak.

Aby uniknąć takich problemów w jakie wpadł SearchofPerfection to wg mnie przed wejściem w jakikolwiek związek należy wygrzmocić jak najwięcej bab.

Jeszcze tak z pięć lat temu gdy bawiłem się w biznesy (niestety nieudane) i jednocześnie gadałem o wielkich planach na przyszłość, to kobitki same pchały się do wyra. 

Kłamałem, obiecywałem, ściemniałem patrząc prosto w oczy i uśmiechałem się serdecznie. Grzmociłem co popadnie. Do tego prostytutki. A dobre auto bym kupił za kasę, którą u nich zostawiłem. Może nie BMW czy Meśka ale jako takiego Opla czy Forda. Nie miałem żadnych skrupułów. Byłem z panną w klubie, przyszła jej koleżanka, to dobierałem się do niej.

Któraś chciała, to dostawała. I następna. 

Kiedy przewalisz wiele babskich tyłków to sex staje się zwykłą czynnością, bez motylków, marzeń i innych głupot w głowie. Robisz robotę, potem zakładasz spodnie i zajmujesz się swoim życiem.

Biedny SearchofPerfection boi się stracić swojej piczki, gdy wokoło przewala się ich tysiące. Magia tej jedynej zaślepia

Młodzi Bracia, zanim pomyślicie o magicznym, wspaniałym związku, który da Wam spełnienie to przeróbcie minimum z dwadzieścia, trzydzieści panienek aby seks stał się czymś zwyczajnym.

Bo ja biednego SearchofPerfection widzę tak

6fad85e20baac3b108f99c980b5f90f2.jpg

 

ale spokojnie, chłop się nabzyka i wyjdzie na swoje

Edytowano przez IgorWilk
  • Like 9
  • Dzięki 1
  • Haha 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@IgorWilk niestety, to nie u każdego działa. Ja zaliczałem ile wlezie, i jeśli chodzi o moją romantyczną naturę, to jak byłem naiwniakiem tak nadal nim jestem. Ale dobrze że mam tego świadomość.

 

 

Panowie, @Ragnar1777 przytulił warna za wpis "no to dałeś dupy krótko mówiąc.", nie będzie na forum takiego zwracania się do Braci.

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, IgorWilk napisał:

Kiedy przewalisz wiele babskich tyłków to sex staje się zwykłą czynnością, bez motylków, marzeń i innych głupot w głowie. Robisz robotę, potem zakładasz spodnie i zajmujesz się swoim życiem.

Łatwo powiedzieć. "Syty głodnego nie zrozumie". Masz jakieś cechy które Ci ułatwiały zabawę, a nie każdy je ma. :blink:

Z różnego poziomu się startuje, więc niektórzy ludzie mają po prostu łatwiej w tej materii   ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest wieczór, autora nie ma... zaczynam się martwić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autor zdaje się być stracony. Wróci jak dostanie ostro po czterech literach.

Obym się jednak mylił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pewnie panna mu zablokowało forum :D

  • Haha 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, radeq napisał:

Pewnie panna mu zablokowało forum :D

Ciekawe jaka byłaby jej reakcja jakby sie dowiedziała ze cała historia jest opisana na forum :D

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Garrett Ło paaaaaaanie to by był szlaban na wszystko. Nawet na wifi. Jak Kevin Mitnick by dostał zakaz zbliżania się do komputerów na odległość 20m :) 

 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
59 minutes ago, slavex said:

Jest wieczór, autora nie ma... zaczynam się martwić...

Może już trenuje na pierwszy taniec na ślub oraz kibicuje przy wyborze imion dla przyszłych bobasków.

Dodatkowo po kilku dniach nieposłuszeństwa musi wypolerować zbroje do połysku jak wiemy (z własnych doświadczeń) to zajmuje trochę czasu.

Sorry sarkazm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Amnesia Haze Nabijamy się z jego laski. 

No dobra już dobra! Koniec! Poczekamy czy coś napisze jak było bo w sumie mnie to ciekawi :) 

Edytowano przez Tomko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Stulejman Wspaniały napisał:

@IgorWilk niestety, to nie u każdego działa. Ja zaliczałem ile wlezie, i jeśli chodzi o moją romantyczną naturę, to jak byłem naiwniakiem tak nadal nim jestem. Ale dobrze że mam tego świadomość.

Coś w tym jest. Obcowanie z kobietami uświadomiło mi że nie nadaje się kompletnie do jakiegokolwiek związku. Słowo kompromis dla mnie nie istnieje.

Całą swą energię kieruje teraz w otoczenie. Wschód, zachód słońca, lampka wina, gwieździste niebo, muzyka, szum fal, spokój, harmonia.

21 godzin temu, Garrett napisał:

Łatwo powiedzieć. "Syty głodnego nie zrozumie". Masz jakieś cechy które Ci ułatwiały zabawę, a nie każdy je ma. :blink:

Towarzystwo brachu. "Kto z kim przystaje, takim się staje"

Za młodzieniaszka wyjechałem za granicę. Porzuciłem całe swoje otoczenie i wpadłem w całkiem nowe.

Świat przewrócił mi się do góry nogami. Chłonąłem wszystko jak gąbka.

Wpadłem w grono 30-35 letnich facetów, którzy przewrócili moje postrzeganie świata o 180 stopni.

A to były ostre chłopaki, którzy nie prosili kobiet o przyjemność, tylko sobie ją  wydzierali.

To była czysta magia, zaciśnięta w pięść, która tak przyjemnie trzasnęła mnie w mordę.

Edytowano przez IgorWilk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, IgorWilk napisał:

Towarzystwo brachu. "Kto z kim przystaje, takim się staje"

Rozumiem. Ma to sens. 

 

14 minut temu, IgorWilk napisał:

To była czysta magia, zaciśnięta w pięść, która tak przyjemnie trzasnęła mnie w mordę.

Poetyckie porównanie ;) Co kto lubi. Ale nadal uważam, że istnieją pewne predyspozycje do określonego spojrzenia na świat i ludzi... Jeśli nie genetyczne, to wynikające z wczesnego dzieciństwa.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, IgorWilk napisał:

A to były ostre chłopaki, którzy nie prosili kobiet o przyjemność, tylko sobie ją  wydzierali.

To była czysta magia,

Zaciekawiłeś mnie tym.

Napisz coś więcej.

Posuwali się do gwałtu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Brat Jan napisał:

Zaciekawiłeś mnie tym.

Napisz coś więcej.

Posuwali się do gwałtu?

Nie, nie, każdy miał czystą kartę, równo przystrzyżoną i wypiłowaną na brzegach

Ostre, nieprzyzwoite jazdy na chacie miały często miejsce, ale dziewczyny wiedziały na co się piszą.

Z roli obserwatora wyglądało to nieciekawie. Była wóda, papierochy....... weekendy bez granic z muzą w tle

Różne sceny odgrywały się podczas jazdy autem na tylnej kanapie,a zawsze kierowałem jako "młody"

Faceci pozbawieni "bą tą" w stosunku do kobiet. Ostre kociaki lubią ostre zwierzaki, jak to mawiał "Kaziu"

Niezobowiązujące spotkanie w gronie szurniętych ludzi.

W niedziele wieczorem każdy ubierał życiową "maskę", aby w poniedziałek być czystym dla świata i ludzi.

A w piątek ekipa przy stole. Butelka się kręci, wszyscy wyjemy i nakręcamy spiralę spiertolenia

i zacząłem krakać jak inne wrony

Ja cię, to było coś,

takie tam

 

Dlatego napisałem, że facet powinien przejść "undergroundowe" sexy, by romantyczne wizje i serduszka z piany zostały spuszczone w rzeczywistym kiblu.

Bo czytam, że panna wodzi samca za nos, i coś mi koorwa w głowie nie może zaskoczyć

Jakbyś chciał otworzyć drzwi, w których nie ma zamka

I celujesz po omacku kluczem

A tu z buciora trzeba otworzyć, łubu du, dzień dobry

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.02.2018 o 06:22, SearcherofPerfection napisał:

Witam serdecznie drodzy Bracia! ;)

 

Kobiety naprawdę są hipokrytkami.

Jestem w związku z kobietą od pół roku, niedługo razem zamieszkamy (ja przeprowadzam się do niej z innego miasta, bo jej starzy kupili Nam mieszkanie, na razie ona jest u siebie, ja u siebie i widzimy się, co kilka dni).

 

Moja kobieta na mój pomysł jakoby w lato chciałbym pojechać z kumplami sam nad morze bez niej lub jakieś moje wyjście na piwo z nimi do klubu reaguje płaczem i emocjami, mówiąc : " Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku (ona rzeczywiście się bardzo stara i ma cechy, które mi odpowiadają, a do tego jest niesamowicie zgrabna), to po co Ci takie wyjscia, trzeba znać pewien umiar i wiedzieć, co można". 

 

No ok, to mówię, "Uwazam, że przesadzasz, ale jesli Ci tak na tym zależy, to nie będę z nimi nigdzie jechał, ewentualnie pojedziemy razem, czyli ja z Tobą, a Oni  ze swoimi kobietami".

Przestała płakać, szlochac i doszliśmy do kompromisu.

 

Po czym wczoraj ona mi piszę, że idzie na browara. No to ja drodzy bracia sobie mówię ok, pewnie tam opija sesję z koleżankami, bo zdała wszystko, niech idzie.

Po czym wysyla mi filmik, że pije piwo i je kebsa i ryj jakiegoś gościa obok ( taki filmik snapchatowy, czasami sobie takie wysyłamy ), no to ja od razu piszę :" Z kim pijesz?" Ona mi odpisuje: "Pije za zdaną sesję z koleżanką i kolegą, z ktorym znam się od 6 lat, jest zajety ".

Całą noc nic więcej nie pisała.

 

I teraz bracia do sedna. Mnie zwraca uwagę szlocha, płacze, zebym nie wychodził z kumplami, zebym ją szanował, miał zasady w związku, wiedział, co wolno, co nie wolno.

A tymczasem ona idzie opijac sesję z ziomalką i ziomkiem, którego ja nie znam (ja nie wiem czy zajęty (chyba slabo skoro jego laska go puszcza na piwo z 2 kolezankami, czy nie).

 

Drodzy bracia, czy nie uważacie, ze to jest kurwa "jawna hipokryzja", jestem wkurwiony na nią.

Ciekawe jakby zareagowała jakbym to ja sobie poszedł opijać sesję z kumpelą i kumplem i przez całą noc nic nie odpisywał (wkurwiałaby się, smsy, wiadomości na 100%, w sumie to też chcę jej tak zrobić, że sobie pójde z kumpela i ziomkiem na piwko ;p).

 

No i skoro, mamy wiedzieć, co wolno, a czego nie w związku, to zamierzam ją opierdolić za jej zachowanie, bo nie pozwolę sobie na takie traktowanie.

 

Co o tym myślicie i jakbyście to bracia rozegrali, żeby zrozumiała o co chodzi, a ja żebym nie wyszedł na zazdrośnika jakiegoś? 

 

Opierdolić ją totalnie, spokojnie wytłumaczyć, że zapachniało mi jej zachowanie hipokryzją, samemu wyjść sobie z koleżanką i kumplem i zrobic tak samo ( jako kara dla niej ). Piszcie bracia, jakbyście postąpili w takiej sytuacji? ;)

 

Pozdrawiam ;p

Przecież ona doskonale wie 'o co chodzi'. Myślisz, że przypadkiem wysłała Ci ten filmik niedługo po tamtej akcji? To jest klasyczna gierka. Gdyby był długi odstęp czasowy pomiędzy tymi dwiema sytuacjami to co innego, a tutaj mamy sytuację następującą:

1. Laska mówi, że skoro jesteśmy w związku to nie wolno Ci robić X.

2. Niedługo potem laska pokazuje Ci, że WŁAŚNIE ROBI X.

I tutaj nie ma większego znaczenia czym jest X.

Laska po prostu ewidentnie rozpoczęła proces udupiania Cię i podporządkowywania. Co robić?

Jesteś z nią w na tyle krótkim związku, że powinieneś mieć jaja i od razu powiedzieć jej, że po czymś takim nie chcesz się w najbliższym czasie spotykać i z Twojej strony NAJPRAWDOPODOBNIEJ (nie mów jeszcze 'na pewno') to już koniec.

 

Pamiętam, że jak spotykałem się z jedną laską będąc w separacji ze swoją obecną długoletnią to lala raz przyszła o 15 min+ spóźniona na spotkanie. Dostała taki opierdol, że potem przychodziła PRZEDE MNĄ a to ja się spóźniałem :D.

Mówiła, że jej poprzedni fagas potrafił czekać na nią nawet godzinę z kwiatami (:D).

 

Powiem Ci coś o kobietach i mężczyznach. Faceci są jak psy - prosta konstrukcja, prostoduszność, jak trzeba to powarczy, ale generalnie jest luzik.

Kobiety to koty, co ciekawe to nie przypadek, że tak wiele kobiet uwielbia koty. Z kotem gierka rozpoczyna się od samego początku gdy tylko zaczyna się jakikolwiek kontakt. Albo szczanie do butów albo jakieś ostentacyjne zachowania. Raz jak mieszkałem chwilowo u matki która trzyma dwa koty, to wypierdoliłem je na cały tydzień z pokoju żeby móc spokojnie spać.

 

Kobiety są jak koty- gierki, badanie terenu, szantaż, testy - prawie każda taka jest. 

 

Dwie rzeczy jakie powinieneś zrobić: najpierw porządnie ją opierdolić i zagrozić, potem powiedzieć, że raczej to już koniec między Wami, ponadto mentalnie też tak o tym myśleć- przygotowywać się do ewakuacji

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, SearcherofPerfection napisał:

Napisze cos wieczorem dziś. 

O której bo nie wiem czy czekać na następny "odcinek romansidła" czy iść spać?

  • Like 2
  • Dzięki 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez KapitanMoskwa
      Dobry wieczór wszystkim, 
       
      Postanowiłem założyć ten temat ponieważ w dniu dzisiejszym podjąłem decyzje o rozstaniu ze swoja długoletnią partnerką
       
      Z pozoru sprawa wydaje się łatwa, jednakże po krótce mówiąc przedstawia się tak: 
       
      Od kilku lat jestem w związku z kobieta którą przez lwią cześć naszej wspólnej relacji uważałem za "tą jedyną" i przyszła matke moich dzieci. 
      Przed poznaniem partnerka była juz doświadczona kobieta (jest 5 lat starsza ode mnie) i zorientowaną na stały związek - zupełnie jak ja, jedynym jej mankamentem była (w tamtym czasie juz prawie całkowicie zaleczona) ciężka depresja będąca konsekwencja chorobliwego perfekcjonizmu. 
      Pierwsze dwa lata związku szło bardzo dobrze, jednakże w następnych sytuacja coraz bardziej się pogarszała (szczególnie po wspólnym zamieszkaniu)
       
      Stałem się workiem treningowym na wszystkie osobiste frustracje (ma rózne napady agresji zewnętrznej i auto-agresji) a dodatkowo kimś w rodzaju opiekuna - perfekcjonizm w miksie z depresja powrócił z siła dawnych lat i totalnie zmiótł mnie z planszy. 
      Setki moich starań idzie na daremno i własciwie wyciągniecie jej z tego bagna po cześci juz pochłoneło samego mnie - czuje się totalnie wykończony i zniszczony tym co przeżyłem i co przeżywam każdego dnia przez jej ból istnienia który objawia się niezwykłym egoizmem, bezwględnoscią i ciezko opisywalnym totalnie dzikim rodzajem zła. 
       
      Kilkukrotnie odwodziłem ja od samobójstwa, wielokrotnie rezygnowałem z własnych celów/pragnień/potrzeb w celu polepszenia jej samopoczucia, codziennie wykonuje za nia wszystkie podstawowe funkcje domowe (gotowanie posiłków dla niej, sprzątanie po niej itp itp), próbowałem wyciągać na rózne terapie, znosiłem wszystkie ataki agresji i wyładowywanie frustracji w moją stronę (a dziennie jest tego po kilka) - wycierpiałem się kuhwa wiele na prawde wiele ale sie nie poddawałem, jednakże w ostatnim czasie zwątpiłem, straciłem nadzieje + wiele negatywnych zachowań partnerki zmusiło mnie do podjęcia wewnętrznej decyzji o stopniowym rozstaniu ponieważ na chwile obecną jestem nikim innym jak psychicznym wrakiem sprawiajacym swoją fizycznoscia że jednak jest inaczej. 
       
      Ze swojej strony widzę to tak: 
       
      Chce z nią w odpowiednim czasie przeprowadzić szczerą rozmowę i zaproponować pewną pulę pieniędzy na odchodne (sporo zainwestowała w moje mieszkanie - meble itp, nie chce byc jej dłużnikiem a w dodatku ze wzgląd na cała nasza relacje i wiele na prawde dobrych chwil które przeżylismy chce sie rozstać z klasa) ktore pomogą jej w nowym starcie - jak wspominałem powyzej, sama jest totalnie niesamodzielna wiec takie cos na pewno jej sie przyda. 
       
      Zastanawiam sie jak przeprowadzic taka rozmowe, jak sie rozstac z czlowiekiem w takim stanie - nie chce miec jej na sumieniu (potencjalne samobójstwo) ale ze wzgledu na to jak sytuacja sie pogarsza z dnia na dzien w ostatnich miesiącach moj instynkt samozachowawczy nakazuje mi uciekać jak najdalej i to jest nawet silniejsze od tego. 
       
      Chce to zrobić na spokojnie, z klasą - w sposob zaplanowany i rozważny. 
       
      Bardzo bym prosił samców o rady, a moze opowiesci czy byli w podobnej sytuacji ew o wasze przypuszczenia jak można by było przeprowadzić taki proces rozstania bez wielkiej szkody dla takiej osoby.
       
      Chce miec juz to za sobą ale jednocześnie wiem że musze zachować rozwagę i opanowanie mimo ciezkich warunków. 
    • Przez Mordimer
      żony, przepadek nie sądzę 😎
       
      Link wykop - https://www.wykop.pl/link/4836021/facet-wygrywa-273-mln-dol-od-razu-dostaje-telefon-od-bylej-zony/
       
      Zagadnienie  znane na tym forum, aczkolwiek zawsze przynoszące uśmiech dla tych których psychika ludzka i gadzi mózg kobiet nie stanowi  tajemnicy.
       
       
      Najlepszy pierwszy dowcip w komentarzach:
      Jest też Polska wersja.
      Mąż pyta żony - co byś zrobiła jakbym wygrał w Totka?
      Żona - wzięła połowę i odeszła.
      Mąż - to masz tu 16 złotych i sp##@!%@aj
    • Przez suski
      Cześć,
       
      wczoraj miałem pewien konflikt z żoną i chcę poznać wasze opinie i ewentualne rady jak się w podobnych sytuacjach zachowywać.
       
      Zacznę od tego ze mamy niespełna 3 letniego dzieciaka.
      Jakoś w grudniu i czesci stycznia dziecko przed snem tak wymyślało, a matka połyka wszystkie jego wymysły, że potrafiło kłaść się spać nawet po 22.
       
      Dodam, że mamusia zaraz po powrocie do domu w sumie miała na dziecko trochę wyjebane. Szła na kompa "pracować", gadać z koleżankami z pracy, chodzić co chwilę do teścia na dół wplatając w to jeszcze przerwy na papierosa...
       
      Ja się jakoś dzieckiem zajmowałem, ale przychodził moment, że tylko mama i już z dzieckiem nie dało się nic zrobić.
       
      Pewnego razu w dwa piątki pod rząd umówiłem się z kumplami na jakieś wyjście na miasto. Pierwszy piątek odchorowałem w sobotę, bez żadnych jazd.
      W drugi piątek zlałem ja i dziecko totalnie. Musiała wracac prawdopodobnie na swój koszt taksą do domu od tesciowej. Wiedziała, że się umówiłem, ale inne sprawy były ważniejsze. Przyjazd siostry do tesciowej, w międzyczasie chciała zrobić zakupy, ale powiedziałem, że o konkretnej godz. musimy wyjść aby się ze wszystkim wyrobic. Potem jej się odmieniło, niech się dziecko pobawi. Ogólnie szantaż, że kolega ważniejszy.
      Więc sobie poszedłem. Cała sobotę i poł niedzieli się do mnie nie odzywała, a ja w sumie do niej.
       
      Jakoś gadka później poszła. Ona ja zainicjowała. Ustalilem z nią wreszcie, że mamy dziecku zrobić rytuał. 18 kolacja, potem mycie, chwila zabawy, a o 19 czas na usypianie.
       
      Później mamy czas na spędzenie go razem bądź osobno.
       
      No i od tamtej pory dziecko sie kladzie o normalnej porze. Czasem z małymi problemami.
       
      Zmierzając do meritum.
      Ja już zmęczony i też podkurwiony bo z dzieciaka ostatnio na wieczór wychodzi mały potworek. Prawie codziennie kończy w kącie za bicie czy temu podobne sprawy. Rozumiem, testuje pewnie na co może sobie pozwolić. O ile u żony często coś przechodzi ja sobie nie dam wejść na głowę. Wczoraj też mnie poniosło bo ze 2 czy 3 razy wydarłem na niego gębę co w sumie nie przyniosło żadnego skutku.
      Standardowo dzieciak nie chciał się przebrać wiec żona zostawiła go i poszła  "pracować", a on leżał i ją wolał.
       
      Z 2 czy 3 razy dawalem jej do zrozumienia, że czas już go położyć. Jak już doszło do tego procederu to zaczął ją zagadywać i znowu kładzenie się przeciaga. Ona mu coś tam odpowiada, on znowu jakieś fochy i czas leci.
       
      W końcu jej powiedziałem, że znowu zaczyna po pracy "pracować", latać do teścia, a jak przychodzi czas snu to ona nagle z dzieckiem chce sie bawić. To mi wyjebała tekstem, że najlepiej go o 18 kłaść...
       
      Wkurwiłem się powiedziałem jej żeby sobie robila co chce, wziąłem tel i poszedłem do drugiego pokoju czytać forum. Za chwilę mnie woła, że mnie dziecko woła. Siedzę dalej. W końcu z nim przychodzi i woła ponownie. Ja jej, że przyjdę za 15 min, że jak skończę. Sam już nie pamiętam co jej dokładnie odpowiedziałem. Poszła...
      Za parę minut przychodzi ponownie z dzieckiem na rękach i coś tam w stylu.  Patrz tatuś ma ważniejsze sprawy. W końcu ostentacyjnie powiedziała oczywiście trzymając dziecko na rekach ty to jestes podły i poszła coś tam jeszcze bełkocząc na moj temat, że mam dziecko gdzieś. Dokładnie nie słyszałem. Ja się w sumie nie odezwałem, zlałem chociaż chciałem jej coś krzyknąć na zasadzie "pierdol się".
       
      Jak już dziecko uspiła to polazła znowu do teścia. To ja poszedłem do pokoju się położyć spać, ale jeszcze dalej siedziałem na forum.
       
      Po jakimś czasie wróciła i jak gdyby nigdy nic woła mnie aby jak co prawie każdy wieczór posiedzieć i pogadać albo pomilczec. Chwilę wczoraj pogadaliśmy, ale mi sie ogólnie nie chciało.
       
      Trochę się rozpisałem, a klepie na komórce więc łatwo nie jest. Co o tym sądzicie. Te jej shit testy przeszedłem czy nie. Jak można by zareagować na te jej gierki.
       
      Dodam jeszcze że jak wróciła od ojca to jez rzuciłem tekstem, że się najarala, a niby od 2 tygodni nie pali. To zaczęło się wzbudzanie poczucia winy, że jej nie wspieram, że chciałaby abym ją pochwalił, abym się cieszył, że już tyle nie pali. Ogólnie takie pierdololo którego nie słucham bo jej w tym temacie nie wierzę. Już kilka razy mnie na temat palenia okłamywała. Potem jeszcze w łóżku truje to samo, że zrozumiała, że się stara itd. Żebym zauważył, że nie pali przed pracą. To ja jej, że w sumie to śpię, a palić może jak wyjdzie z domu w drodze na autobus.
      I ogólnie jej powiedziałem coś na zasadzie jak zobaczę to uwierzę.
       
      No to chyba wszystko.
       
    • Przez Zmanipulowany Mężczyzna
      Cześć Wam!
       
      Zrobiłem filmik zadający być może kontrowersyjne pytanie - czy my, Polacy, zachowujemy się jak pantofle?
      Chciałbym się nim podzielić i usłyszeć jakieś uwagi. Nie wiedziałem gdzie o tym napisać, więc postanowiłem to zrobić w przywitaniu. To forum wygląda na miejsce gdzie użytkownicy pewnie zrozumieją moytwacje stojące za takim filmikiem. Jego cel to bardziej skłonienie do refleksji i zadawania pytań, a nie skupienie się na samych odpowiedziach.
       
       
    • Przez RSD Martin
      Dzień dobry, cześć wszystkim!
       
      Wchodzę w nowy związek z atrakcyjną kobietą. Jest haj hormonalny, cieszymy się wspólnymi chwilami razem, ona się angażuje - czyli z pozoru wszystko jest ok.
       
      Problem polega na tym, że będąc w długoletnim poprzednim związku ona zdradziła swojego byłego z żonatym facetem z dziećmi. Nie podała szczegółów dokładnie, ale wiem, że romansowała długo i oboje uznali to za zdradę. Doszło do rozstania i wrócili do siebie, ale to nie miało prawa się udać. Mówiła, że uczucia wygasły i to było przyczyną obu pożegnań.
       
      Panowie, proste pytanie. Czy warto wchodzić w nowy związek i zaufać takiej kobiecie?
       
      Mówi się, że kto raz zdradził to będzie zdradzał zawsze. Dlatego mam mieszane uczucia i chętnie posłucham Waszych opinii w tym temacie.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.