Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
SearcherofPerfection

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Rekomendowane odpowiedzi

Najbardziej mnie rozwala we wszystkich historiach jeden główny i arcyczęsto występujący argument - bo musiałam w domu z dziećmi siedzieć i zajmować się. To po chuj chciałaś dzieci? To się samo wyklucza. A najśmieszniejszy jest pewien schemat. 

1. Miś - chcę mieć dzieci! Zróbmy sobie!
2. Zdradziłam cię bo cały czas tylko bawię dzieci, grzebię w gównach i nic nie mam z życia!
3. (W sądzie) Chcę rozwód bo jego nigdy nie było w domu gdy ja bawiłam dzieci. Kocham moje dzieci!

Dzieci, dzieci, dzieci... Jako karta przetargowa. Zawsze. 

  • Like 8
  • Haha 1
  • Smutny 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tomko z tymi dziećmi rozwaliłeś system. No tak. Je-bitne tak.

Aby uniknąć takich problemów w jakie wpadł SearchofPerfection to wg mnie przed wejściem w jakikolwiek związek należy wygrzmocić jak najwięcej bab.

Jeszcze tak z pięć lat temu gdy bawiłem się w biznesy (niestety nieudane) i jednocześnie gadałem o wielkich planach na przyszłość, to kobitki same pchały się do wyra. 

Kłamałem, obiecywałem, ściemniałem patrząc prosto w oczy i uśmiechałem się serdecznie. Grzmociłem co popadnie. Do tego prostytutki. A dobre auto bym kupił za kasę, którą u nich zostawiłem. Może nie BMW czy Meśka ale jako takiego Opla czy Forda. Nie miałem żadnych skrupułów. Byłem z panną w klubie, przyszła jej koleżanka, to dobierałem się do niej.

Któraś chciała, to dostawała. I następna. 

Kiedy przewalisz wiele babskich tyłków to sex staje się zwykłą czynnością, bez motylków, marzeń i innych głupot w głowie. Robisz robotę, potem zakładasz spodnie i zajmujesz się swoim życiem.

Biedny SearchofPerfection boi się stracić swojej piczki, gdy wokoło przewala się ich tysiące. Magia tej jedynej zaślepia

Młodzi Bracia, zanim pomyślicie o magicznym, wspaniałym związku, który da Wam spełnienie to przeróbcie minimum z dwadzieścia, trzydzieści panienek aby seks stał się czymś zwyczajnym.

Bo ja biednego SearchofPerfection widzę tak

6fad85e20baac3b108f99c980b5f90f2.jpg

 

ale spokojnie, chłop się nabzyka i wyjdzie na swoje

Edytowane przez IgorWilk
  • Like 9
  • Dzięki 1
  • Haha 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@IgorWilk niestety, to nie u każdego działa. Ja zaliczałem ile wlezie, i jeśli chodzi o moją romantyczną naturę, to jak byłem naiwniakiem tak nadal nim jestem. Ale dobrze że mam tego świadomość.

 

 

Panowie, @Ragnar1777 przytulił warna za wpis "no to dałeś dupy krótko mówiąc.", nie będzie na forum takiego zwracania się do Braci.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, IgorWilk napisał:

Kiedy przewalisz wiele babskich tyłków to sex staje się zwykłą czynnością, bez motylków, marzeń i innych głupot w głowie. Robisz robotę, potem zakładasz spodnie i zajmujesz się swoim życiem.

Łatwo powiedzieć. "Syty głodnego nie zrozumie". Masz jakieś cechy które Ci ułatwiały zabawę, a nie każdy je ma. :blink:

Z różnego poziomu się startuje, więc niektórzy ludzie mają po prostu łatwiej w tej materii   ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, radeq napisał:

Pewnie panna mu zablokowało forum :D

Ciekawe jaka byłaby jej reakcja jakby sie dowiedziała ze cała historia jest opisana na forum :D

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Garrett Ło paaaaaaanie to by był szlaban na wszystko. Nawet na wifi. Jak Kevin Mitnick by dostał zakaz zbliżania się do komputerów na odległość 20m :) 

 

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
59 minutes ago, slavex said:

Jest wieczór, autora nie ma... zaczynam się martwić...

Może już trenuje na pierwszy taniec na ślub oraz kibicuje przy wyborze imion dla przyszłych bobasków.

Dodatkowo po kilku dniach nieposłuszeństwa musi wypolerować zbroje do połysku jak wiemy (z własnych doświadczeń) to zajmuje trochę czasu.

Sorry sarkazm.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Amnesia Haze Nabijamy się z jego laski. 

No dobra już dobra! Koniec! Poczekamy czy coś napisze jak było bo w sumie mnie to ciekawi :) 

Edytowane przez Tomko

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Stulejman Wspaniały napisał:

@IgorWilk niestety, to nie u każdego działa. Ja zaliczałem ile wlezie, i jeśli chodzi o moją romantyczną naturę, to jak byłem naiwniakiem tak nadal nim jestem. Ale dobrze że mam tego świadomość.

Coś w tym jest. Obcowanie z kobietami uświadomiło mi że nie nadaje się kompletnie do jakiegokolwiek związku. Słowo kompromis dla mnie nie istnieje.

Całą swą energię kieruje teraz w otoczenie. Wschód, zachód słońca, lampka wina, gwieździste niebo, muzyka, szum fal, spokój, harmonia.

21 godzin temu, Garrett napisał:

Łatwo powiedzieć. "Syty głodnego nie zrozumie". Masz jakieś cechy które Ci ułatwiały zabawę, a nie każdy je ma. :blink:

Towarzystwo brachu. "Kto z kim przystaje, takim się staje"

Za młodzieniaszka wyjechałem za granicę. Porzuciłem całe swoje otoczenie i wpadłem w całkiem nowe.

Świat przewrócił mi się do góry nogami. Chłonąłem wszystko jak gąbka.

Wpadłem w grono 30-35 letnich facetów, którzy przewrócili moje postrzeganie świata o 180 stopni.

A to były ostre chłopaki, którzy nie prosili kobiet o przyjemność, tylko sobie ją  wydzierali.

To była czysta magia, zaciśnięta w pięść, która tak przyjemnie trzasnęła mnie w mordę.

Edytowane przez IgorWilk

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, IgorWilk napisał:

Towarzystwo brachu. "Kto z kim przystaje, takim się staje"

Rozumiem. Ma to sens. 

 

14 minut temu, IgorWilk napisał:

To była czysta magia, zaciśnięta w pięść, która tak przyjemnie trzasnęła mnie w mordę.

Poetyckie porównanie ;) Co kto lubi. Ale nadal uważam, że istnieją pewne predyspozycje do określonego spojrzenia na świat i ludzi... Jeśli nie genetyczne, to wynikające z wczesnego dzieciństwa.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, IgorWilk napisał:

A to były ostre chłopaki, którzy nie prosili kobiet o przyjemność, tylko sobie ją  wydzierali.

To była czysta magia,

Zaciekawiłeś mnie tym.

Napisz coś więcej.

Posuwali się do gwałtu?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Brat Jan napisał:

Zaciekawiłeś mnie tym.

Napisz coś więcej.

Posuwali się do gwałtu?

Nie, nie, każdy miał czystą kartę, równo przystrzyżoną i wypiłowaną na brzegach

Ostre, nieprzyzwoite jazdy na chacie miały często miejsce, ale dziewczyny wiedziały na co się piszą.

Z roli obserwatora wyglądało to nieciekawie. Była wóda, papierochy....... weekendy bez granic z muzą w tle

Różne sceny odgrywały się podczas jazdy autem na tylnej kanapie,a zawsze kierowałem jako "młody"

Faceci pozbawieni "bą tą" w stosunku do kobiet. Ostre kociaki lubią ostre zwierzaki, jak to mawiał "Kaziu"

Niezobowiązujące spotkanie w gronie szurniętych ludzi.

W niedziele wieczorem każdy ubierał życiową "maskę", aby w poniedziałek być czystym dla świata i ludzi.

A w piątek ekipa przy stole. Butelka się kręci, wszyscy wyjemy i nakręcamy spiralę spiertolenia

i zacząłem krakać jak inne wrony

Ja cię, to było coś,

takie tam

 

Dlatego napisałem, że facet powinien przejść "undergroundowe" sexy, by romantyczne wizje i serduszka z piany zostały spuszczone w rzeczywistym kiblu.

Bo czytam, że panna wodzi samca za nos, i coś mi koorwa w głowie nie może zaskoczyć

Jakbyś chciał otworzyć drzwi, w których nie ma zamka

I celujesz po omacku kluczem

A tu z buciora trzeba otworzyć, łubu du, dzień dobry

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.02.2018 o 06:22, SearcherofPerfection napisał:

Witam serdecznie drodzy Bracia! ;)

 

Kobiety naprawdę są hipokrytkami.

Jestem w związku z kobietą od pół roku, niedługo razem zamieszkamy (ja przeprowadzam się do niej z innego miasta, bo jej starzy kupili Nam mieszkanie, na razie ona jest u siebie, ja u siebie i widzimy się, co kilka dni).

 

Moja kobieta na mój pomysł jakoby w lato chciałbym pojechać z kumplami sam nad morze bez niej lub jakieś moje wyjście na piwo z nimi do klubu reaguje płaczem i emocjami, mówiąc : " Kochanie, wiem, ze jak nie byłeś w związku, to robiłeś co chciałeś, ale nie uważam, by bylo w porządku, jeśli chcesz jechać z chłopakami do klubu lub wyjść z koleżanką na piwo, bo skoro jesteś w szczęśliwym zwiąZku (ona rzeczywiście się bardzo stara i ma cechy, które mi odpowiadają, a do tego jest niesamowicie zgrabna), to po co Ci takie wyjscia, trzeba znać pewien umiar i wiedzieć, co można". 

 

No ok, to mówię, "Uwazam, że przesadzasz, ale jesli Ci tak na tym zależy, to nie będę z nimi nigdzie jechał, ewentualnie pojedziemy razem, czyli ja z Tobą, a Oni  ze swoimi kobietami".

Przestała płakać, szlochac i doszliśmy do kompromisu.

 

Po czym wczoraj ona mi piszę, że idzie na browara. No to ja drodzy bracia sobie mówię ok, pewnie tam opija sesję z koleżankami, bo zdała wszystko, niech idzie.

Po czym wysyla mi filmik, że pije piwo i je kebsa i ryj jakiegoś gościa obok ( taki filmik snapchatowy, czasami sobie takie wysyłamy ), no to ja od razu piszę :" Z kim pijesz?" Ona mi odpisuje: "Pije za zdaną sesję z koleżanką i kolegą, z ktorym znam się od 6 lat, jest zajety ".

Całą noc nic więcej nie pisała.

 

I teraz bracia do sedna. Mnie zwraca uwagę szlocha, płacze, zebym nie wychodził z kumplami, zebym ją szanował, miał zasady w związku, wiedział, co wolno, co nie wolno.

A tymczasem ona idzie opijac sesję z ziomalką i ziomkiem, którego ja nie znam (ja nie wiem czy zajęty (chyba slabo skoro jego laska go puszcza na piwo z 2 kolezankami, czy nie).

 

Drodzy bracia, czy nie uważacie, ze to jest kurwa "jawna hipokryzja", jestem wkurwiony na nią.

Ciekawe jakby zareagowała jakbym to ja sobie poszedł opijać sesję z kumpelą i kumplem i przez całą noc nic nie odpisywał (wkurwiałaby się, smsy, wiadomości na 100%, w sumie to też chcę jej tak zrobić, że sobie pójde z kumpela i ziomkiem na piwko ;p).

 

No i skoro, mamy wiedzieć, co wolno, a czego nie w związku, to zamierzam ją opierdolić za jej zachowanie, bo nie pozwolę sobie na takie traktowanie.

 

Co o tym myślicie i jakbyście to bracia rozegrali, żeby zrozumiała o co chodzi, a ja żebym nie wyszedł na zazdrośnika jakiegoś? 

 

Opierdolić ją totalnie, spokojnie wytłumaczyć, że zapachniało mi jej zachowanie hipokryzją, samemu wyjść sobie z koleżanką i kumplem i zrobic tak samo ( jako kara dla niej ). Piszcie bracia, jakbyście postąpili w takiej sytuacji? ;)

 

Pozdrawiam ;p

Przecież ona doskonale wie 'o co chodzi'. Myślisz, że przypadkiem wysłała Ci ten filmik niedługo po tamtej akcji? To jest klasyczna gierka. Gdyby był długi odstęp czasowy pomiędzy tymi dwiema sytuacjami to co innego, a tutaj mamy sytuację następującą:

1. Laska mówi, że skoro jesteśmy w związku to nie wolno Ci robić X.

2. Niedługo potem laska pokazuje Ci, że WŁAŚNIE ROBI X.

I tutaj nie ma większego znaczenia czym jest X.

Laska po prostu ewidentnie rozpoczęła proces udupiania Cię i podporządkowywania. Co robić?

Jesteś z nią w na tyle krótkim związku, że powinieneś mieć jaja i od razu powiedzieć jej, że po czymś takim nie chcesz się w najbliższym czasie spotykać i z Twojej strony NAJPRAWDOPODOBNIEJ (nie mów jeszcze 'na pewno') to już koniec.

 

Pamiętam, że jak spotykałem się z jedną laską będąc w separacji ze swoją obecną długoletnią to lala raz przyszła o 15 min+ spóźniona na spotkanie. Dostała taki opierdol, że potem przychodziła PRZEDE MNĄ a to ja się spóźniałem :D.

Mówiła, że jej poprzedni fagas potrafił czekać na nią nawet godzinę z kwiatami (:D).

 

Powiem Ci coś o kobietach i mężczyznach. Faceci są jak psy - prosta konstrukcja, prostoduszność, jak trzeba to powarczy, ale generalnie jest luzik.

Kobiety to koty, co ciekawe to nie przypadek, że tak wiele kobiet uwielbia koty. Z kotem gierka rozpoczyna się od samego początku gdy tylko zaczyna się jakikolwiek kontakt. Albo szczanie do butów albo jakieś ostentacyjne zachowania. Raz jak mieszkałem chwilowo u matki która trzyma dwa koty, to wypierdoliłem je na cały tydzień z pokoju żeby móc spokojnie spać.

 

Kobiety są jak koty- gierki, badanie terenu, szantaż, testy - prawie każda taka jest. 

 

Dwie rzeczy jakie powinieneś zrobić: najpierw porządnie ją opierdolić i zagrozić, potem powiedzieć, że raczej to już koniec między Wami, ponadto mentalnie też tak o tym myśleć- przygotowywać się do ewakuacji

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
       
      Ator mówi o chorym pomyśle partii Nowoczesna. Czego się spodziewać po partii rządzonej przez kobiety?
    • Przez MoszeKortuxy
      http://archive.is/6jNae#selection-1321.0-1321.101
      Feministyczna trwa w najlepsze. Najpierw wkleję wam artykuł, a potem pokażę pewne ciekawostki  
       
      Szwedzka vlogerka Clara Henry nagrywa filmiki o gwiazdach, jedzeniu i seksie. Ale najwięcej kontrowersji wzbudziło jej wideo o okresie. Postanowiła więc napisać książkę "Tak, mam okres, a co?" - o tym, dlaczego fakt, że połowa ludzkości co miesiąc krwawi, wciąż jest tematem tabu.
       
      Twój kanał na YouTube ma pół miliona subskrybentów. W filmikach opowiadasz o wszystkim - Justinie Bieberze, włosach na nogach, pomarańczach. Ale książkę napisałaś o miesiączce. Dlaczego?
       
      - Nikogo nie dziwiło, gdy opowiadałam szczerze o swoim życiu, dopiero filmiki o okresie wywołały tysiące komentarzy. Zaczęło się od wideo o tym, jak poradzić sobie z bólem brzucha. Wszyscy bagatelizują skurcze miesiączkowe. Mówią: weź apap, poczekaj, aż urodzisz, to zrozumiesz, co to cierpienia, nie narzekaj. A przecież wiele kobiet przeżywa co miesiąc katusze niemal tak intensywne jak podczas porodu. Ja wielokrotnie skręcałam się z bólu, leżąc w łóżku z termoforem. Ból wyłączał mnie z życia na cały dzień. Postanowiłam o tym opowiedzieć.
       

       
      Jaka była reakcja twoich fanów?
       
      - Ludzie zaczęli nazywać mnie "Menstruation Clara". Co trzeci komentarz pod filmikiem brzmiał: "o tym się nie mówi". Część dziewczyn dzieliła się ze mną swoimi sprawdzonymi sposobami na ból. Reszta fanek zaczęła prosić o więcej informacji. Szesnastolatki pytały, czy to, że nie mają okresu, oznacza, że coś jest z nimi nie w porządku. Podobnie dziesięciolatki, które już miesiączkują. Generalny wydźwięk był taki, że z nami, dziewczynami, zawsze coś musi być nie w porządku... Dorastające dziewczynki zadawały mi pytania, których wstydziły się przed matkami, nauczycielkami czy koleżankami. A ja przecież nie byłam ekspertką od miesiączki, tylko dziewczyną, która odważyła się o tym mówić. I to obcą, z internetu. Postanowiłam zrobić research, opowiedzieć o moich doświadczeniach, ośmielić inne kobiety, żeby zaczęły rozmawiać o tym, co przeżywają raz w miesiącu. Im bardziej czułam, że to temat tabu, tym bardziej dla dobra innych kobiet chciałam je przełamać. Gdy obalimy tabu, będziemy bliżej obalenia patriarchatu.
       
       
      Dlaczego rozmowa na ten temat jest tak ważna? Okres to przecież nic ciekawego. Coś do czego kobiety są przyzwyczajone. Od najmłodszych lat nauczone ukrywać, że mają "te dni". W telewizji śniadaniowej w Polsce nie chciano przeprowadzić z tobą wywiadu, bo "o tym się nie rozmawia".
       
      - No właśnie, sama widzisz, że mamy z tym problem. Uczymy się taktyk ukrywania okresu - nosimy ciemne ubrania, chowamy podpaski czy tampony głęboko do kieszeni albo torby, złe samopoczucie tłumaczymy bólem głowy. Mimo że jestem Szwedką, a my, Szwedzi, uchodzimy za postępowych, z moją mamą też nie mogłam pogadać o tym, jak bardzo boli mnie brzuch. Gdy zauważyła, że podczas okresu brudzę prześcieradło, kupiła mi czerwony ręcznik, który kładłam na łóżku. Po premierze mojej książki matki nastolatek pisały do mnie: "Dzięki, teraz my nie musimy o tym rozmawiać, wystarczy, że podarujemy córce książkę". Nie, to tak nie działa! Każda dziewczynka potrzebuje zaufanej osoby, żeby porozmawiać o jednym z najbardziej dojmujących doświadczeń w swoim życiu. I nie tylko matki! Ojcowie też powinni o tym wiedzieć.
       

       
      Ale nawet w szkole niewiele dowiadujemy się na temat menstruacji. Piszesz, że dziesięcioletnie dziewczynki wysłuchują na lekcji dziesięciominutowej pogadanki o tym, że przez większość dorosłego życia będą raz w miesiącu krwawić. I już, koniec. Są pozostawione same sobie. A chłopcy w tym czasie siedzą w innej sali, zakładając prezerwatywy na banana. Dlaczego utarło się, że mężczyzn okres nie dotyczy?
       
      - No właśnie! Chociaż nie mają macic, codziennie mają do czynienia z ich posiadaczkami. Chyba powinni sobie z tym jakoś radzić. Niewiedza wzmaga szowinizm. W książce w żartobliwy sposób piszę o tym, jak poradzić sobie z komentarzami w stylu: "Masz okres, czy co?". Zamiast się czerwienić, odpowiedzmy: "Tak, ale nie dlatego tak reaguję", albo "Nie, po prostu się z tobą nie zgadzam", albo "Będę miała za tydzień, ale co to ma wspólnego z naszą rozmową?".
       
      Poświęcasz też uwagę PMS-owi, zastanawiając się, czy kobiety powinny mieć prawo do dni wolnych albo do urlopu na żądanie z powodu problemów zdrowotnych związanych z okresem.
       
      - Każda kobieta inaczej przeżywa PMS, a potem okres. Niektóre - tak jak ja - nie są w stanie funkcjonować normalnie, a oczekuje się od nich, że pójdą do pracy, ugotują obiad, pobawią się z dzieckiem. Co zrobić? Kłamać, że ma się grypę? Przecież okres to stan nadzwyczajny. "To nie choroba", mówią mężczyźni. A dlaczego oni mają o tym decydować? Gdyby krwawili, daliby sobie płatny urlop, a podpaski rozdawali za darmo.
       
      Z humorem opisujesz nastrój towarzyszący oczekiwaniu na pierwszy okres. Czy to był dla ciebie prawdziwy przełom? Poczułaś się wtedy kobietą?
       
      - Nie, nie poczułam się od razu kobietą, ale na pewno nie mogłam się tej chwili doczekać, bo większość koleżanek miała ten pierwszy raz już za sobą, więc czułam się wykluczona. A i tak pierwszy okres mnie zaskoczył. Stało się to w szkole, więc nie wiedziałam, co zrobić. Zamknęłam się w toalecie.
       
      Jakie to było uczucie?
      - Lepkie (śmiech). Mamy mówią nam o tym, że okres stanie się naturalną częścią naszego życia, ale często zapominają uświadomić nam, jak dojmująco fizjologiczne to przeżycie. Przecież wydobywa się z nas ciepła, klejąca, wilgotna krew. To dosyć przerażające, prawda? Na domiar złego w podpasce czujesz się, jakbyś nosiła pieluchę, boli cię brzuch, płaczesz bez powodu.
       

       
      Ja nie miałam okresu od dawna, bo niedawno urodziłam dziecko. Nawet nie wiesz, jak wolna się czuję! Ale jest w tym pewna ambiwalencja, bo przecież nauczono nas myśleć, że dopiero okres sprawia, że jesteśmy pełnowartościowymi kobietami. Gdy przemija, zaczyna się menopauza. Czy dla ciebie kobiecość ma ten fizjologiczny korelat? Co dla ciebie oznacza bycie kobietą?
       
      - Wyglądam jak kobieta i tak się zachowuję. Mam długie włosy, maluję się, chodzę na manikiur, bo tego jestem nauczona. I lubię czuć się atrakcyjną. Ale nigdy nie myślałam o sobie jako o kobiecie. Ważniejsza jest dla mnie kategoria dorosłości. Poczułam się samodzielna, gdy wyprowadziłam się z domu, zaczęłam na siebie zarabiać, założyłam kanał na YT. Czuję się człowiekiem. I dlatego, że jestem takim człowiekiem, który ma okres, mam dosyć stygmatyzacji kobiet.
       
      Nie wierzysz w to, że kobiety są słabsze albo silniejsze od mężczyzn?
       
      -  Siła fizyczna nie ma znaczenia. Ale jeśli już o tym mówimy, to możliwe, że fizycznie jestem nawet silniejsza od wielu mężczyzn, bo całe życie ćwiczę. Nie wspominając już o sile psychicznej, bo tu to kobiety mają przewagę. Przecież zawsze zajmowały się domem, troszczyły o rodzinę, prowadziły gospodarstwo, zarządzały pieniędzmi - to wymaga siły. Teraz jest jeszcze trudniej, bo te obowiązki łączymy z pracą, często za mniejsze pieniądze niż mężczyźni.
       
      Oczekujemy od siebie za dużo?
      - Tak jesteśmy wychowane. Chcemy troszczyć się o wszystkich, same udając, że czujemy się świetnie. Mężczyźni mają większą wolność. Ten brak równowagi nie działa na korzyść żadnej płci.
       

      Denerwują cię też oczekiwania związane z pięknem? Ty jako vlogerka pokazujesz swoją twarz codziennie - miewasz kompleksy?
       
      - Na influencerach ciąży szczególna odpowiedzialność. Jeśli pokazujemy wyłącznie wyretuszowaną wersję siebie, dzieciaki, które nas oglądają, będą miały nierealistyczne oczekiwania w stosunku do siebie samych. Dlatego musimy być prawdziwi. Wystarczy wrzucić selfie bez makijażu.
       
      Ważnym przełomem w moim życiu było to, że przestałam golić pachy. Ta decyzja wciąż wzbudza gigantyczne kontrowersje, a przecież nikogo nie powinno obchodzić, gdzie rosną mi włosy. Depilacja to opresja. Zrozumiałam to, gdy po raz pierwszy pozwoliłam włosom odrosnąć. Czułam do siebie obrzydzenie, tak głęboko mam zakodowane, że piękno jest gładkie. A przecież mój chłopak nie musi wstydzić się swoich włosów. Dla mnie w feminizmie chodzi właśnie o wybór. Możesz mieć włosy pod pachami, pełny makijaż - jak chcesz.
       
      W normatywnym społeczeństwie faceci powinni chcieć uprawiać seks z pięknymi kobietami, a okres sprawia, że to miejsce, które jest niejako przeznaczone dla przyjemności mężczyzny, staje się brudne, skażone. Kobiety przestają być pięknym przedmiotem pożądania.
       
      To dlatego w reklamach podpasek krew jest niebieska?
       
      - W reklamach nie tylko nie możemy pokazać prawdziwego koloru krwi, ale nie możemy nawet powiedzieć słowa "miesiączka". Zamiast tego używamy eufemizmów w stylu "te dni". Mężczyźni chcą widzieć plastikowe lalki, a nie pełnokrwiste kobiety. Mamy być pozbawione "obrzydliwej" fizjologii. Boją się, że jak coś całkiem dosłownie wypływa z kobiety, to tak jakby rządziły nią demony.
       
      O kobiecie myśli się jak o częściach ciała. Każda z tych części może być chudsza i piękniejsza - usta, brzuch, pupa. Uroda to wciąż najważniejsza kobieca cecha. Już małym dziewczynkom mówi się, że piękno daje przewagę. Kobieta nie może się więc pocić, puszczać bąków, krwawić.
       
      To może zmienić edukacja seksualna. W Polsce praktycznie nieistniejąca. Jej pozostałości budzą kontrowersje w środowiskach prawicowych. Jak przedstawia się sytuacja w Szwecji?
       
      - Po wydaniu książki jeździłam do szkół z pogadankami. W połowie z nich wciąż jest tak jak za moich czasów, czyli dzieli się chłopców i dziewczynki na dwie grupy. W drugiej połowie próbuje się wyjaśnić wszystko w pół godziny. Problem z naszą edukacją seksualną jest taki, że to raczej wychowanie do życia w rodzinie. Mówi się przede wszystkim o seksie heteroseksualnych par, a właściwie o tym, jak zajść w ciążę, a nie cieszyć się seksem. Homoseksualne nastolatki nie mogą czerpać wiedzy ze szkolnych lekcji, co może powodować wyobcowanie.
       

       
      A jaki oddźwięk miała akcja #metoo w Szwecji?
      - To prawdziwa rewolucja! Pięćset aktorek rozpoczęło kampanię "Silence, Action" piętnującą przypadki molestowania seksualnego w branży filmowej. Do wytwórni, teatrów i władz została w tej sprawie wysłana petycja. Szykują się zmiany w prawie mające na celu dokładne określenie, czym jest "obopólna zgoda na seks". Niełatwo to zdefiniować, zwłaszcza że wciąż zastanawiamy się, czym ofiara zawiniła, że stała się ofiarą... Ale mam nadzieję, że to początek zmian.
       
      Twoje koleżanki określają się mianem feministek?
      - Tak, wszystkie! Ale to kwestia pokoleniowa. Mężczyźni wciąż boją się feministek, bo uważają, że zagrażają ich dominującej pozycji. Moja mama nigdy nie nazwałaby się feministką, bo to słowo kojarzy jej się z kobietami, które nienawidzą mężczyzn. Teraz, po części dzięki mnie, coraz częściej mówi o tym, czego naprawdę chce. Na szczęście dwudziesto- i trzydziestolatkowie rozumieją już, że patriarchat szkodzi nie tylko kobietom, ale i samym mężczyznom, którzy czują się zmuszeni do tego, żeby okazywać siłę. Niektórzy wciąż boją się tego, że feminizm jako ruch kobiecy prowadzi wyłącznie do emancypacji kobiet, ale coraz więcej osób rozumie, że wolność kobiet łączy się z wolnością wszystkich słabszych - ofiar białych mężczyzn.
       

      Swoje pisanie traktujesz jako swój feministyczny projekt?
      - Tak, moja nowa książka będzie swoistym przewodnikiem przetrwania pod hasłem "Jak przeżyć w świecie mężczyzn". Od tego, jak poradzić sobie z natrętnym podrywem w pubie do tego, jak całkiem dosłownie "przeżyć". Bo przecież my, kobiety, padamy ofiarą mężczyzn całkiem dosłownie. 
       
       
      Dobra panowie. Już przebrnęliśmy przez ten potok feministycznych bzdur. Czas na fakty!  
      Kto wymyślił podpaski? Mężczyzna
       
      https://en.wikipedia.org/wiki/Sanitary_napkin#History
      "Jednorazowe wkładki menstruacyjne powstały z wynalezionego przez Bena Franklina wynalazku pomagającego powstrzymać rannych żołnierzy przed krwawieniem, ale wydaje się, że po raz pierwszy pojawił się na rynku od około 1888 r. Przy użyciu wkładki Southalla. Pierwszymi komercyjnie dostępnymi amerykańskimi jednorazowymi serwetkami były ręczniki Lister stworzone przez Johnson & Johnson w 1888 roku. Jednorazowe wkładki zaczynały się od pielęgniarek używających ich bandaży z drewna, aby złapać ich przepływ menstruacyjny, tworząc podkładkę, która została wykonana z łatwo dostępnych materiałów i niedrogo wyrzucić po użyciu. Pierwsza reklama Koteksu dla produktów wykonanych z tej pulpy drzewnej (Cellucotton) pojawiła się w 1888 roku. Kilku pierwszych producentów jednorazowych podkładek było również producentami bandaży, co może świadczyć o tym, jak te produkty były."
       
      Kto wymyślił tampon?! MĘŻCZYZNA!
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Tampon_higieniczny
      W nowożytnym świecie tampon został po raz pierwszy opatentowany w 1929 roku przez Earle'a Clevelanda, lekarza z Denver w stanie Colorado. Patent został przyznany 19 listopada 1931, wraz z zarejestrowanym znakiem towarowym "tampax". Prawa do produkcji zostały sprzedane w 1934 Gertrudzie Tenderich, businesswoman z Wyoming. Założona przez nią firma nosiła nazwę Tampax Sales Corporation.
       
      Pomimo przydatności wynalazku, rozpowszechnienie tamponów w owych latach było bardzo trudne w związku z niechęcią środków masowego przekazu do podjęcia reklamy takiego produktu podstawowym narzędziem promocji tamponów stał się marketing szeptany oraz reklama prowadzona metodami door-to-door. Do wzrostu popularności tamponów przyczyniła się druga wojna światowa, jako okres, w którym kobiety masowo podejmowały pracę.
       
      W roku 1984 firma produkująca tampony tampax zmieniła nazwę na Tambrands Inc. W 1997 weszła ona w skład holdingu Procter & Gamble. Tampony "tampax" wynalezione przez Clevelanda były wykonane z elastycznego materiału, którego objętość w stanie rozprężonym utrudniała umiejscowienie tamponu w pochwie. Częścią wynalazku Clevelanda był aplikator umożliwiający włożenie do pochwy ściśniętego nim tamponu.
       
      Feministki i tak uznają, że wszystkiemu winny patriarchat 
    • Przez MoszeKortuxy
      https://apynews.pl/tvn-rafatus-stream
      Już od dobrych kilku miesięcy, temat streamerów, którzy na transmisjach dopuszczają się niekoniecznie wartych naśladowania zachowań, budzi spore kontrowersje. Szczególnie w jednym przypadku, w którym patologia wymknęła się spod kontroli, a widzowie byli świadkami bicia, grożenia śmiercią czy upajania się do nieprzytomności. Właśnie tą sprawą zajęła się teraz telewizja...

      Mowa oczywiście o zbanowanym już jakiś czas temu na YouTube streamerze - Rafatusie. Trudno było nie słyszeć historii z nim związanej. Rafał oraz jego partnerka Marlena, na transmisji dopuścili się rzeczy godnych potępienia. Nie była to sytuacja jednorazowa, a skutkiem tego był permanentny ban na YouTube. Streamer jednak nie odpuścił i przeniósł się na portal dla osób pełnoletnich, gdzie nadawał jeszcze gorsze rzeczy. 
       
      Kilka dni temu do mieszkania Rafatusa zawitała "pani z TVN", która wypytywała Rafała o różne sprawy. Ten nie zamierzał ukrywać swojej kontrowersyjnej twórczości. Nie szczędził również słów, a momentami obrażał nawet sam TVN. Wszystko na żywo oglądali widzowie, którzy odpowiadali na pytania reporterki. Zobaczcie fragment transmisji z udziałem telewizji poniżej: 
      Na ten moment trudno powiedzieć, czy do reportażu faktycznie dojdzie i jeśli tak, to kiedy będziemy mogli go obejrzeć. Mimo wszystko, wizyta reporterki wygląda na prawdziwą, a pytania zadawane przypominają te, które zostały zadane niegdyś Danielowi Magicalowi. Przypominamy, że do jego mieszkania także zawitała ekipa telewizyjna TVN, która odpowiedzialna była za realizację programu "Uwaga!". Przygotowany został wtedy specjalny reportaż, a w dniu jego emisji przeprowadzono rozmowę na żywo z sąsiadami znanego toruńskiego streamera, którzy skarżyli się na Daniela i jego rodzinę. Jak będzie w tym przypadku? Jak telewizja zamierza przedstawić problem ukazywania tego typu treści w internecie?
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Jordan Peterson w tym filmie wyjaśnia jak kobiety oceniają mężczyzn. Mówi też, że kobiecy wybór partnera spowodował rozrost naszych mózgów. Zaczyna o tym mówić w czasie 2:30.
       
      A jak wiemy kobiety nie wybierają inteligentnych mężczyzn bo gdyby tak było to stereotypowo wyśmiewani informatycy byliby w takim układzie rozchwytywani przez kobiety, a napakowani, wysocy i wydziarani bad boy'e byliby wyśmiewani i odrzucani przez kobiety.
       
      Co o tym sądzicie?
       
       
    • Przez Nefertiti
      Jeden Pan z forum, takowy temat zapodał.
       
      No bracia, a teraz przyznawać się, ile trwała wasza najdłuższa abstynencja od seksu, pierdolenia jak zwał tak zwał. Tylko uwaga - lodzik, minety podpinamy pod sex.  Co zauważyliście u Siebie w tym czasie, jakie skutki uboczne Wam wychodziły i jak sobie radziliście z tą wstrzemięźliwością?
       
      Bardzo dobre zagadnienie.
       
      Jak Wy drogie Panie to widzicie?
       
      Ja. 
      Mi na tym nikt nie zagra - nigdy nie grał i grać już tym bardziej nie będzie. To zagrywka poniżej pasa - jak już wspomniałam.
      Mi wstrzemięźliwość nigdy nie sprawiała i sprawia problemu - nawet bym rzekła, że jest ponad czasowa, dumna, a to że mało kto to rozumie - no cóż - tylko dla wtajemniczonych.
       
      Ubolewać? Nie wiem?
       
      Wasze opinie - Proszę. 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×