Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
MoszeKortuxy

Ma dziesięcioro dzieci z pięcioma różnymi mężczyznami. Cieszy ją to, że żyje z zasiłków

Rekomendowane odpowiedzi

15 minut temu, Strusprawa1 napisał:

Według mnie, patrząc na to wszystko, to całkowicie powinno się znieść alimenty. Kobieta albo jest z chłopem i swoim dzieckiem, albo jak odejdzie z dzieckiem, to czeka ją skrajna bieda. Jaki jest sens w płaceniu na dziecko, gdy się go nie widzi? Płaci się wtedy, gdy się go wychowuje, taki jest sens rodziny i koniec, k*rwa, kropka!

Pod tym tekstem nawiążę do sensu płacenia alimentów KOBIECIE.  Facet daje swojej kobiecie pieniądze, jedzenie, utrzymanie za pewne usługi z jej strony - ugotuje, wypierze, posprząta, przytuli i dupki da - kiedyś kobiety do tego zajmowały się tkaniem ubrań i ogólnym czuwaniem nad "domem".  To jest taka transakcja wiązana. Im facet bogatszy tym więcej taka kobieta korzysta za swoje usługi.

 

Ale maksymalną degeneracją jest aby facet płacił kobiecie pieniądze/alimenty nic w zamian nie dostając. 

 

To jest coś za coś. Ona jemu coś, on jej również coś daje.

 

I dlatego po rozwodzie kasa powinna iść od ojca na jego dzieci. Ale nigdy na byłą jego kobietę - bo nie ma to żadnego uzasadnienia. Gadanie głupot, że kobieta popadnie w biedę, że musi mieć ten sam status majatkowy jak przed rozwodem to jest lewackie pierdo......e aby łątwiej rozbijać rodziny.

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@rarek2 Jak odejdzie od pracującego męża gdy sama nie pracuje, to popadnie i właśnie chodzi o ten ostracyzm. Kobieta musi mieć przywiązanie stałe do męża. Jasne jest, że woli żyć za takie same pieniądze "sama" (tj. sypiając z innymi mężczyznami na legalu) i z dziećmi, aniżeli będąc wierna mężowi i patrząc jak jej dzieci wolą ojca od matki (nierzadko tak jest, że to kobietę denerwuje).

Tak więc się zgadzamy. ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No przedsiębiorcza to ona na pewno nie jest. Widać z oczu, że tępa jak but. 24tys funtów to jest średni-niska pensja. Oglądałem kiedyś program w TV jak byłem jeszcze w UK - "Brits on benefits" (tak tak, mają takie programy). Było tam małżeństwo grubasów z trzynaściorgiem dzieci i dużym domem (oczywiście na koszt państwa). Pobierali z różnych zasiłków łącznie 85tys funtów! Dla porównania 45tys funtów to już jest dobra pensja na etacie a kapitan samolotów rejsowych zarabia ok. 90tys rocznie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No nie mogę, pilot, który kawał życia poświęcił by być w ogóle zostać pilotem 90k, a oni 85... 

 

 

Pomoc państwa, ok, ale do pewnego momentu. Powinny być jakieś górne limity, bo umówmy się każde dziecko z osobna kosztuje, ale już 3 dzieci razem w jednej rodzinie może kosztować tyle co 2 jedynaków w osobnych rodzinach.

 

Już to pisałem na forum, można pomóc w inny sposób.

- finansowo w ograniczonym zakresie

- zwolnienie z podatku od nieruchomości, w której mieszka rodzina 

- odpis podatkowy od zarobionych pieniędzy

- albo ruchoma kwota wolna: podstawa dla wszystkich + extra dla rodzin

- inne ulgi 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zamiast zwalczać państwo tworzy patologię, chorą cenzura i odwrócenie porządku - większość musi się podporządkować mniejszości - czy to wszystko zmierza ku depopulacji ? Bo taki porządek świata długo się nie utrzyma i to wszystko pierdolnie, władze przejmą radykałowie inekstremisci i cofniemy się do czasów Mahometa - z drugiej strony zaoraja ruskie dywizje pancerne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@slavex To nie państwo tworzy takie patologie, tylko daje narzędzia i wręcz zachęca do nich. Według mnie to jest z góry zaplanowane. Nie zapominajmy, że setki ludzi pracują przy ustawodawstwie, to nie są głupi ludzie, ale mają taki cel. To jak zezwolenie na zamachy terrorystyczne. Większość można było uniknąć bo prawie wszyscy zamachowcy byli znani. Nieuwaga służb? Przypadek? Nie sądzę.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2627028/Revealed-How-10-families-benefits-paid-average-week-salary-85-000.html

Za 500GBP tygodniowo można żyć na przyzwoitym poziomie. Nic dziwnego, że te leniwe ku...y nie chcą pracować. Teraz to trochę obcięli, bo nie stać ich chyba było na takie rozpasanie. Ale jak byłem w UK swego czasu był nawet zasiłek dla otyłych ludzi. W domyśle pieniądze miały iść na dietetyków, lekarzy itp. Oczywiście szło wszystko na pizze i fajki i obcięli ten zasiłek. 

Edytowane przez Tomko

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Tomko napisał:

Według mnie to jest z góry zaplanowane.

Też odnoszę wrażenie, że to musi być przemyślane. Skoro my (oddolnie) widzimy wady takich działań to ludzie na górze (władza) tym bardziej musi wiedzieć o co w tym chodzi i jaki jest tego cel.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Źródła: http://www.eskarock.pl/eska_rock_news/harvard_zakazal_klubow_jednoplciowych_chyba_ze/150474
      https://www.wykop.pl/link/4177107/harvard-zakazuje-klubow-jednoplciowych/
      https://www.dailywire.com/news/26802/harvard-university-bans-single-gender-clubs-unless-emily-zanotti
       
      Jawna dyskryminacja mężczyzn w USA. Nie mogą tworzyć klubów tylko dla mężczyzn, a kobiety mogą mieć swoje tylko kobiece kluby.
      Co sądzicie na ten temat Bracia?
       
      Uniwersytet Harvarda uważany jest za jedną z najbardziej prestiżowych uczelni, która ma swoje nienaruszalne zasady. Niedawna decyzja uczelni zaskoczyła wszystkich, a chodzi o bractwa jednopłciowe.
       
      Wynika to z kilku apelacji oraz dyskusji, które miały zakazać w bractwach między innymi czarów. Tym razem zabroniono bractw jednopłciowych, jednak jest jeden wyjątek, mogą istnieć bractwa złożone tylko z kobiet. Czemu tak jest?

      Po ogłoszeniu zakazu bractw jednopłciowych, kobiety zaczęły protestować, mówiąc, że jest to dyskryminacja. Władze uczelni postanowiły pozostawić bractwa jednopłciowe tylko dla kobiet. Pytanie tylko, czy mężczyźni nie poczują się w tej sytuacji dyskryminowani.
       
       
      Ta sytuacja pokazuje, że wystarczy protestować, pokrzyczeć i będą ustępstwa. Kobiety to potrafią i dlatego mają przywileje. Mężczyźni niestety nie chcą tego robić i męska pozycja stale słabnie w społeczeństwie.
    • Przez MoszeKortuxy
      http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1105577,obowiazkowe-mediacje-przed-rozwodem.html
      PIS chce wprowadzić obowiązkowe mediacje przy rozwodzie. Co o tym sądzicie? Piszcie  
      Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza zmusić skonfliktowanych małżonków do mediacji przed sprawą rozwodową.
       
      Wskazują na to zarówno nieoficjalne informacje DGP, jak i publiczne wypowiedzi przedstawicieli resortu. Na jednym z ostatnich posiedzeń sejmowej komisji ds. petycji Dariusz Cieślik, wiceszef departamentu spraw rodzinnych i nieletnich MS, potwierdził, że ministerialni urzędnicy pracują nad przepisami, które zobowiążą skłócone strony do nawiązania dialogu. – Chcielibyśmy, aby w toku postępowania rozwodowego albo przed jego rozpoczęciem rodzice byli zobligowani do tego, żeby ze sobą rozmawiać.
       
      Możemy tutaj uzyskać kilka korzyści, po pierwsze, poprzez przywrócenie komunikacji możemy doprowadzić ewentualnie do ograniczenia chociażby powództwa rozwodowego – powiedział Cieślik. Wypowiedź ta padła w kontekście dyskusji na temat usprawnienia egzekucji sądowych orzeczeń o kontaktach z dziećmi skonfliktowanych rodziców. W intencji resortu obligatoryjna mediacja ma przyczynić się do tego, że byli partnerzy, niezależnie od wzajemnych animozji, będą w stanie porozumieć się przynajmniej w kwestii wypełniania swoich obowiązków wobec potomstwa. Ale zmiany być może obejmą nie tylko pary posiadające dzieci.
       
      Formalność do odhaczenia
      Pomysł zmuszenia zwaśnionych małżonków do próby zawarcia ugody nie jest nowy. Już w czasie pierwszego rządu Prawa i Sprawiedliwości w 2006 r. resort sprawiedliwości ogłosił przygotowanie nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którą wszystkie sprawy rodzinne miały najpierw przechodzić przez mediatora, a dopiero gdyby nie udało się polubownie rozstrzygnąć sporu, dochodziłoby do rozprawy przed sądem. Koncepcja szybko spotkała się z zarzutem ideologizacji prawa i projekt ostatecznie nie ujrzał światła dziennego (zwłaszcza że nie sprzyjały temu kolejne kryzysy rządowe).
       
      Co prawda tym razem jest może mniejsze ryzyko, że na przeszkodzie staną zawirowania polityczne, ale eksperci, podobnie jak dekadę temu, surowo oceniają propozycję MS. – Wydaje mi się ona absurdalna. W kodeksie postępowania cywilnego są już mechanizmy, które zachęcają do podjęcia mediacji, np. jeśli nie podjęto próby mediacyjnej, to trzeba wyjaśnić dlaczego. I w praktyce sądy rodzinne rzeczywiście namawiają do niej strony.
       
      Sama też rekomenduję mediację swoim klientom, jeśli widzę szansę na porozumienie. W mojej ocenie obecne rozwiązania są wystarczające – przekonuje Magdalena Czernicka-Baszuk, adwokat specjalizująca się w prowadzeniu spraw rodzinnych. Przypomina też, że istotą próby mediacyjnej jest jej dobrowolność. – Jeśli przejście mediacji stanie się obligatoryjne, to z samego założenia część ludzi nie będzie przystępować do niej w dobrej wierze, żeby się pojednać, a tylko po to, aby uzyskać potrzebny papierek – dodaje ekspertka.
       
      Widoki na utrzymanie małżeństwa
      Mediacja jako alternatywna metoda rozstrzygania sporów zastąpiła w sprawach małżeńskich obligatoryjne postępowanie pojednawcze, które w zgodnej ocenie praktyków było uciążliwą formalnością niepotrzebnie rozwlekającą postępowanie rozwodowe. Zgodnie ze znowelizowanym w 2005 r. art. 436 k.p.c. (Dz.U. z 2005 r. nr 172, poz. 1438) sąd może dziś skierować strony do próby zawarcia ugody, „jeżeli istnieją widoki na utrzymanie małżeństwa”.
       
      Odbywa się ona na podstawie uzgodnionej przez strony umowy o mediację bądź postanowienia sądu. Co więcej, na każdym etapie postępowania o rozwód lub separację sąd może też skierować do mediacji skonfliktowanych małżonków – bez ich zgodnego wniosku – po to, aby polubownie załatwili kwestie dotyczące zaspokojenia potrzeb rodziny, alimentów, sposobu sprawowania władzy rodzicielskiej, kontaktów z dziećmi oraz spraw majątkowych podlegających rozstrzygnięciu w wyroku. Jeśli skłóconym partnerom udaje się zawrzeć ugodę, to sąd w wyroku rozwodowym „przepisuje” jej treść.
       
      Często zdarza się, że ludzie składają pozwy w ferworze konfliktu, a do tego trafiają na pełnomocników, którzy zaogniają spór, choć sprawa mogłaby zostać zakończona na jednym, dwóch posiedzeniach. Mediacja może pomóc zweryfikować, czy postępowanie dowodowe powinno trwać, i ewentualnie wykluczyć sytuacje narażające Skarb Państwa na duże koszty, np. gdy strony wycofują się po przesłuchaniu 10 świadków i kilku czy nawet kilkunastu rozprawach.
       
      Nie wyobrażam sobie jednak, aby próba polubownego rozwiązania sporu była obligatoryjna w sprawach rodzinnych, zwłaszcza gdy w grę wchodzi np. przemoc w rodzinie – mówi adw. Monika Wiśniewska, specjalistka od prawa rodzinnego. – Bywają sytuacje, że sąd namawia na mediację żonę, która była ofiarą przemocy domowej, a następnie powódka cofa pozew o rozwód, bo mediator przekonał ją, że dzieci będą cierpieć na skutek rozstania rodziców. A wtedy ta kobieta przez kolejne lata trwa w chorej sytuacji – tłumaczy mec. Wiśniewska.
       
      Pozytywny trend
       
      Eksperci podkreślają też, że w Polsce jest coraz więcej profesjonalnych ośrodków mediacyjnych i po statystykach w sprawach rodzinnych widać, że strony coraz częściej dają się do nich przekonać. Ich zdaniem przymuszanie małżonków do korzystania z ich usług może spowodować odwrócenie tego pozytywnego trendu.
       
      – Jeśli podjęcie próby mediacyjnej stanie się obowiązkowe, to część stron będzie traktować to instrumentalnie. A ze statystyk wyjdzie, że mediacje są nieskuteczne – zaznacza mec. Czernicka-Baszuk. 
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×