Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Wilson

Moja relacja z kobietą typu borderline

Recommended Posts

Na początku bajka! Poznałem fantastyczną kobietę. D.(nie chcę podawać pełnego imienia oczywiście) jest po prostu niesamowita: wrażliwa, ciepła, pełna energii,bardzo inteligentna, opiekuńcza...od samego początku mam wrażenie, że nadajemy na tych samych falach. Godzinami rozmawiamy ze sobą przez telefon, jestem niesamowicie adorowany, potrafi sprawić, że czuję się wyjątkowo.

 

 

Do tego dziewczyna baardzo bezpośrednia.Od samego początku nie ma problemów z seksem(taka osoba nigdy nie powie, że ją boli głowa. Sama inicjuje zbliżenie, może to robić zawsze i wszędzie)

 

Po jakimś czasie zaczynają się dziwne akcje: nie odzywa się całymi dniami,pojawiają się szantaże emocjonalne, upija się w dzień w którym mamy się spotkać( pije dużo i często),dzwoni do mnie żeby pogadać i się rozłącza nagle. Ty jesteś wściekły jak cholera, ale ona ma na wszystko wytłumaczenie,to tak naprawdę nie jej wina...kocha mnie a ja się czepiam. Jej nastrój zmienia się kilka razy w ciągu dnia:raz wesoła,pewna siebie,za chwilę smutna, znowu milczy.

 

 

Kiedyś dzwoni do mnie, mówi jak bardzo mnie kocha, za 10 minut dostaję smsa,że do siebie nie pasujemy,zrywa ze mną. Po następnej godzinie sms przyjedź do mnie, chcę się z tobą kochać, jesteś moim ideałem- istny rollercoaster. (takie akcje ze zrywaniem były częste).

 

 

Wszystkich akcji nie potrafię opisać w szczegółach, brak mi dystansu, bo ciągle tkwię w tym związku......zdrady, jej relacje  z byłym facetem,jej kiepskie relacje z ojcem, problemy w pracy(częste zmiany), szantaże emocjonalne,manipulacje,autoagresja, próby samobójcze w przeszłości, tzw próby przekraczania moich granic.....ktoś kto wie czym jest borderline, będzie wiedział doskonale o co mi chodzi

 

Oczywiście miałem wątpliwośći to nie jest tak, że wszystko chłonąłem jak gąbka, ale borderki to naprawdę dobre aktorki. Po pewnym czasie czułem się odpowiedzialny za nią. Ma gorszy dzień to chcesz ją pocieszyć, zastanawiasz się jak jej pomóc. Wkręcałem się przez to coraz bardziej. Smutne dni były coraz częściej, więc martwiłem się o nią,miałem poczucie winy, ze nie potrafię jej pomóc.

 

 

W końcu zacząłem przeglądać internet,odkryłem,z kim mam do czynienia i jakoś układam to sobie w głowie,ale nie da się tak po prostu wyciągnąć wtyczki, zapomnieć. Ciągle zależy mi na niej, ale nie wyobrażam sobie tak żyć. Dziękuje za rady typu uciekaj od niej, czy problem jest w Tobie(jasne, że we mnie, borderki potrafią wytworzyć w krótkim czasie taką bliskość z partnerem jaką w normalnym związku buduje się latami).To jak powiedzieć alkoholikowi, żeby od jutra nie pił- nie da się.

Potrzebuję konkretnych porad od kolegów znających temat, którzy wiedzą jak trudno zerwać kontakt z borderline. Jak wyrwać się z tego układu,żeby za chwilę samemu nie wylądować u psychologa.

  • Like 1
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem bracie, że Ci mega współczuję bo to co tutaj przeczytałem nie napawa optymizmem.

 

Od razu napiszę, że ja nie mam doświadczenia aż z takim przypadkiem i pewnie nic o tym nie wiem. Jednak z twojej wypowiedzi wynika, że Ty raczej i tak będziesz musiał udać się do psychologa. Nie tylko po pomoc z panną, ale by odzyskać równowagę psychiczną. Nie piszę, uciekaj bo to już wszystko napisałeś sam, że jakbyś mógł to byś już to zrobił.

 

No i dwie rzeczy jeszcze mnie zaniepokoiły.  Po pierwsze te próby samobójcze których już próbowała. Czyli wiadomo, że jeśli będziesz próbował się uwolnić, to nie zawaha się pójść w ostateczność. No i druga sprawa to jej zdrady. Z tego co zrozumiałem to masz pewność, że Cię zdradzała lub zdradza? Jeśli tak, to tym bardziej musisz skorzystać z pomocy doświadczonych braci lub kogoś kto Ci się pomoże z tym uporać.  Bo jeśli masz pewność, że panna puszcza Cię bokiem, a Ty ciągle jesteś z nią i więcej nie możesz tego związku przerwać emocjonalnie oraz się jeszcze angażujesz to widać, że potrzebujesz pilnie porady i pomocy. No i jeszcze pytanie, czego tak na prawdę chcesz? Czy chcesz opuścić tą toksyczną relację, czy zmieniać tą dziewczynę? Mam nadzieję, że wiesz, że masz tylko jedno wyjście w tym wypadku.

 

Mam nadzieję, że doświadczeni w tych sprawach bracia Ci pomogą, a pamiętaj psycholog to też człowiek i jest, żeby nam pomagać. Walcz i nie bierz jeńców.

Pozdrawiam

Edited by Kolt89

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Wilson

Ja bym tutaj zastanowił się nad pójściem do psychologa (ze sobą). Są ludzie od tego (profesjonaliści) i nie ma tu się  czego wstydzić a nie wiem, czy zauważyłeś że bracia też korzystali co niektórzy. Jej oczywiście nie zagonisz do specjalisty bo to jak z alkoholikami podobno.

 

Jeszcze znalazłem ciekawy wątek poniżej:

 

 

 

Panowie,

poradźcie tu nowemu koledze co sądzicie o jego sytuacji.

 

@Szkaradny@JurekB@TylerDurden@ORPIL3

Edited by TheFlorator
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakich porad oczekujesz, jak nie rozejść się z nią? Chcesz ją zmienić? Myślisz, że bohaterem jesteś?
Nie ma tutaj innej rady, jak sam nie chcesz trafić do psychiatry, czy psychologa. Wyjście z tego toksycznego związku to jedyna, rozsądna rada.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gruba kreska. Pożegnaj się z panią, zablokuj na fejsie, zmień numer telefonu. Jak nie możesz zmienić numeru, to przynajmniej ją zablokuj. Będzie robić cyrki, żebyś wrócił, ale to będzie tylko pokazówka.

I nie myśl więcej o niej - jej miejsce jest na śmietniku Twojego życia. Jak wyrzucasz do śmieci puszkę po konserwie to potem o niej myślisz jak sobie w tym śmietniku radzi? No to o tej pani też nie myśl.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zerwij z nią, ona jest niestabilna emocjonalnie jak i nie.....

Nie baw się w białego rycerza i nie próbuj jej ratować bo ci zniszczy życie. Będziesz później wychodził i leczył się z tego związku latami.

Mało masz dziewczyn na świecie? Przebieraj w ofercie i szukaj zrównoważonej...w miarę. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak wygląda jej rodzina? Ojciec alkoholik?

 

Po pierwsze musisz zadać sobie pytanie, czy widzisz siebie w związku z nią? Czy chciałbyś z nią spędzić życie?

 

Niestety im dłużęj będziesz to ciągnął tym większe poniesiesz straty - spadek swojej pewności siebie, uraz psychiczny i po czymś takim bardzo długo zajmie Ci zanim znowu zaczniesz myśleć o związku (będziesz podejrzliwy)

 

Pije dużo teraz, to będzie piła jeszcze więcej - ma wewnątrz pustkę i nie wie jak ją zapełnić dlatego wyszukuje nowych facetów ponieważ to pozwala jej zapełnić w jakimś stopniu urazy z dzieciństwa.

Rozmawiałeś z nią zapytałeś jej co ona myśli o swoim zachowaniu? Jeżeli nie chodzi do psychologa  i uważa, że z nią jest wszystko ok to nic nie poradzisz. ba nawet jeżeli chodzi do psychologa to także nic nie poradzisz.

 

Ty i tylko ty wiesz jaki ona ma wpływ na Ciebie i tylko ty jesteś w stanie podjąć decyzję i działania.

Jeżeli postanowisz ratować siebie to nic z nią nie rozmawiasz nie tłumaczysz się i nie wdajesz się w dyskusję.

Sms z nami koniec i blokujesz ją wszędzie - na telefonie na meilu na facebooku i gdziekolwiek możesz.

 

Nie sprawdzasz co się u niej dzieje i nie odpowiadasz na żadne wiadomości od niej.

Ratuj siebie jej nie możesz... tylko ona sama może siebie uratować.

 

Im dłużej z nią będziesz będzie tylko gorzej i trudniej - tutaj nic się nie poprawi i nic się nie zmieni - piszę to ze swojego własnego doświadczenia a moja ex nie była aż tak pokręcona na początku jak piszesz.

 

Czego oczekujesz? Co chcesz zrobić? Jesteś gotowy walczyć o siebie?

Zrobiłeś pierwszy krok - ale tak naprawdę ten pierwszy krok jest najłatwiejszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ma to zrobić?

 

Jak przy każdym zerwaniu trzeba swoje wycierpieć, czas goi rany.

 

Przede wszystkim trzeba urwać kontakt - FB, sms, maile, zdjęcia wspólne do kosza. 

 

Dalej nie można zamykać się w czterech ścianach.

 

Wskazana siłownia czy trenowanie sportu dla wzrostu samopoczucia.

 

Spotkania ze znajomymi, poznanie nowej dziewczyny żeby haj hormonalny znowu zadziałał (to nic złego), flirtuj jak najwięcej z kobietami.

 

Lektura książek Marka, Osho, Tolle, De Mello - zrozumiesz ze utożsamiłeś swoje szczęście z drugą osobą. Szczęście musisz szukać w sobie bo jak luby odejdzie to będziesz nadal szczęśliwy sam ze sobą.

Przeczytasz to Twoje myślenie odwróci się o 180 stopni w kwestiach związków i miłości. Masz się skupić na teraźniejszości a nie przeszłości. Ona już była i nie ma znaczenia.

 

Przede wszystkim ciesz się, że nie związałeś się z taką osobą na lata - małżeństwo.

 

Podejdź do sprawy logicznie - wyjmij kartkę papieru, podziel ją na pół , na "plusy" i "minusy". 

90% będziesz miał minusów czyli jazdy, stresy, szmacenie Ciebie, głowa zajęta jakimiś dramami zamiast skupienie się na ważnych sprawach

10% to nieziemski seks który kosztuje 150-250 zł 

 

Im więcej będziesz miał głowę zajętą tą dziewczyną tym dłużej będziesz z tego wychodził.

 

Logika i jeszcze raz logika, emocje na bok

 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten związek Ci nie służy. Zależy Ci na niej, ale popatrz jakim kosztem. Kosztem samego siebie. Weź sobie kartkę i wypisz plusy i minusy tego związku na spokojnie bez emocji. Minusów bedzie zdecydowanie więcej. Jesteś młody po chu. ci takie sztuczne emocje powiedz. Za kilka lat będziesz wymęczony psychicznie pytam się w imię czego miłości? 

 

Jak skończysz u psychologa/ psychiatry z rozbitą psychiką, brakiem własnej wartości to sobie tą miłość wiesz gdzie możesz wsadzić...

 

Myśl rozsądnie. Jedyne słuszne wyjście to odejść. 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem żonę z CHAD i borderline. Bylo wszystko to co opisales. Poczytaj moje posty na temat rozwodu z taka kobieta. Daj sobie jeden wieczor na lekture. I nastepnego dnia rano wstań, zablokuj jej numer telefonu. Dodaj jej email do kasowanych od razu. Zerwij z nia kontakt natychmiast. To jest jak z np papierosami albo rzucasz natychmiast albo sie oszukujesz ze rzuciles palenie.

 

Musisz byc twardy. Bedzie do Ciebie dzwonic ze sie wiesza albo truje. Wezwij do niej pogotowie z lekarzem psychiatra. Sam tam nie jedz. Musisz odciac sie od niej natychmiast. Psycholog tak, ale juz po fakcie oderwania sie od niej zeby stan rzucenia jej utrwalic. Jak nie zrobisz radykalnego kroku to bedziesz brnął w to latami. Szkoda życia i Twojego zdrowia psychicznego. 

 

Po prostu musisz ratowac siebie bo widzisz to wszystko i jest na to jeszcze czas.

 

 

Edited by rarek2
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od dwóch tygodni jej ataki się nasiliły, tak naprawdę to jestem szczęśliwy kiedy ma focha i milczy.W innym przypadku ciągłe jazdy i gierki z jej strony.Wiem co muszę zrobić. Wiem, że muszę zerwać, ale mam poczucie winy, że to przecież choroba, że to nie jej wina, a przeze mnie coś sobie zrobi( wiem jak przeżywała i co sobie robiła jak zerwał z nią poprzedni facet).

 

 

Wszelkie rozmowy z nią na ten temat nie mają już sensu. Na pytanie dlaczego się tak zachowuje obraża się i twierdzi, że się czepiam. Myślałem o tym, żeby przekierować tą relację z chłopaka na przyjaciela i powiedzieć jej, że wiem o jej zaburzeniach(może sama nie wiem, że to się nazywa jakoś) i jej pomóc. Z drugiej strony piszecie, że  trzeba odciąć się całkowicie.

 

Związku z taką osobą nie stworzę,czytając was zaczynam sobie zdawać z tego sprawę. Wiem że to wygląda trochę jakbym się miotał i nie wiedział czego chce, ale uwierzcie, od dwóch tygodni jestem kłębkiem nerwów,nie mogę funkcjonować normalnie, sam zacząłem więcej pić, chociaż narazie próbuje ogarnąć się bez psychologa

 

Co ważne,ona nie jest wobec mnie agresywna,jest autoagresywna. Po swoich akcjach wpada w stany depresyjne i się samookalecza. Dlatego proszę doświadczonych kolegów,żeby opisali jak to rozwiązać, bo świadomość, że ktoś targną się na swoje życie przeze mnie przeraża.

 

Dzięki rarek2...... Zaraz szukam i czytam

Edited by Wilson

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po prostu musisz się zastanowić, czy w tej chwili masz siły na poczucie winy względem jej osoby. Jeśli będziesz się za wszystko obwiniał to nie długo ty udasz się do specjalisty. Ona wciąga Cię jak ruchome piaski, najpierw powoli, ale jak zaczynasz coraz bardziej się angażować to robi to coraz szybciej. 

 

Tak masz rację to jest choroba. Czyli ona potrzebuje specjalisty. Ty nim nie jesteś a z tego co widać to ta dziewczyna tego nie chcę. Po prostu nie chcę się leczyć, a to nie jest dla Ciebie dobre, a więcej toksyczne. No i mam pytanie. Czy ona nie ma jakiejś bliskiej rodziny, albo bliskich przyjaciół. Możesz z nimi się skontaktować, żeby sie nia zaopiekowali i przypilnowali aby sobie czegoś nie zrobiła po twoim odejściu. A może namówią ją na leczenie.

 

No i ostatnia rzecz. Nie sięgaj do kieliszka, ani po żadne alko. To nie jest najlepsze wyjście. Bo jeśli tak będziesz robić to niedługo dorobisz się coraz większych problemów. I to w tym przypadku na własne życzenie. Wiem, że nie jest łatwo, ale alkohol to nie rozwiązanie twoich problemów. 

 

Trzymaj się bracie.

Edited by Kolt89
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Wilson said:

Po swoich akcjach wpada w stany depresyjne i się samookalecza

Wyluzuj. Te zadrapania chuj mają wspólnego z okaleczaniem się. Odcięła sonie ucho? Palec? Dłoń? To są wszystko niegroźnie działania policzone na efekt. Jak skaryfikacje Popka. Jak sobie oko wydłubie, to będzie można uznać, że sprawa jest w miarę poważna, ale też nie do końca, bo ma jeszcze drugie. I w żadnym przypadku nie jest to wina Twoja, jej rodziców, jej sąsiadów, jej byłego, Twojej matki, dzielnicowego czy kasjerki z Lidla. To jest jej zasrana sprawa, która nie powinna Cię nic obchodzić.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Wilson napisał:

Wiem co muszę zrobić. Wiem, że muszę zerwać, ale mam poczucie winy, że to przecież choroba, że to nie jej wina, a przeze mnie coś sobie zrobi( wiem jak przeżywała i co sobie robiła jak zerwał z nią poprzedni facet).

Ty nie masz prawa mieć poczucia winy, bo ona nie jest chora przez Ciebie. Twoja dziewczyna potrzebuje specjalisty, a potem chlopaka który z nią będzie. Na prawdę chcesz w to brnąć? Za kilka lat będziesz wrakiem a jesteś jeszcze młody. Posłuchaj braci, którzy mieli dłużej do czynienia z takimi Paniami.

 

Chcesz jej pomóc? Znajdź jej specjalistę i uciekaj gdzie pieprz rośnie. Wiem brzmi brutalnie, ale chłopie Ty się wykończysz po dłuższym czasie z kimś takim. Nie czuj się winny. Gdybyś Ty cierpiał na coś takiego laska by Cię zostawiła bez mrugnięcia okiem. Pomysł na chłodno i proszę nie zasłaniaj się miłością... Miłość kosztem własnego zdrowia psychicznego to nie miłość. Bądź rozsądny ten związek nie ma przyszłości jak ona nie chce się leczyć. 

 

2 godziny temu, Wilson napisał:

wiem jak przeżywała i co sobie robiła jak zerwał z nią poprzedni facet).

 

I stało się coś? Żyje dalej a pewnie jemu też pisała, że się zabije. Tamten okazał się rozsądny i wiedział, że z tego statku należy się ewakuować jak najszybciej. 

Edited by Kimas87
Błąd
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bordeline, ehhh moja kochana border. Przerabiałem, nie życzę takiego doświadczenia nawet największemu wrogowi, gdyż to nic przyjemnego. Emocjonalny Rollecoster.... W przypadku mojej relacji także były tzw. zrywane telefony, nagłe fochy, które nigdy nie zostały rozwiązane. Natomiast pamiętając te dobre chwile, które chyba w każdym przypadku są podobne postanowiłem zmienić jej punkt widzenia, gdyż wiedziałem, że miała bardzo negatywne doświadczenia rodzinne - przemoc, alkoholizm rodzica, brak zainteresowania rodziców. Powiem Ci jedno mimo, że byłem z nią zaledwie 5 miesięcy jest to jedyna kobieta, która mi się do głowy tak wkręciła (sic!). Ponieważ chciałem ją ratować z tego emocjonalnego gówna, lecz musisz sobie drogi bracie zdać sprawę z jednej podstawowej kwestii, jeśli osoba cierpiąca na borderline nie jest świadoma swoich problemów tzn. nie uczęszcza na terapię to Twój związek z nią będzie ciągle takim życiową kolejką górską. Ona będzie obwiniać Cię za wszystko co się wokół Was dzieje, a co najgorsze im dłużej z nią jesteś to się coraz bardziej wkręcasz. Ja wiem, że taka kobieta potrafi być fenomenalna: czuła, opiekuńcza, nawet może zrobić Ci najlepszego loda jakiego w życiu doświadczyłeś. Lecz wiedz, że z czasem pojawia się coraz więcej negatywów, a coraz mniej tych pozytywnych chwil. Musisz zwracać uwagę na jej ton głosu- tak kur*** ton głosu, ponieważ jeśli zadasz pytanie: Jak Ci minął dzień ? to odpowiedź "Spoko" nie jest zawsze odpowiedzią pozytywną, czy neutralną. Potrafiła opierdalać mnie o nic przez weekend, a następnie pisać sms-a w stylu: Byłam dla Ciebie straszna, a Ty to wszystko znosiłeś, a teraz Cię nie ma i jest mi smutno lub, byłam dla Ciebie straszna, a teraz tęsknie tak bardzo, że nie mogę wytrzymać. To kurwa nie jest to normalne to zastosowanie taktyki push and pull, która doprowadza człowieka do pasji.....

 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że u tego typu osób od miłości do nienawiści  dzieli mały krok. To dorosłe osoby na poziomie emocjonalnym dziecka, one karmią się Twoją atencją, awanturami i negatywnymi emocjami. Bardzo często jest to spowodowane tym, że jej najbliżsi w taki sposób się z nią komunikowali, dla niej to normalne...... przez dwa tygodnie nie zapytała mnie co u mnie słychać mimo, że miałem problemy zdrowotne i miałem bardzo ciężki egzamin, który w znaczącym stopniu wpływa na moją dalszą karierę zawodową. Miała to po prostu gdzieś, ponieważ to problemy borderline są dla niej najważniejsze, a problemy innych mają w głębokim poważaniu. 

 

Co najciekawsze borderline często zostawia kogoś bo boi się np. do niego przywiązać, albo chce sprawdzić, czy będziesz o nią walczył. Przynajmniej ja tak wywnioskowałem z rozmowy telefonicznej podczas, której mnie zostawiła, ponieważ gdy na jej oświadczenie o zakończeniu związku życzyłem jej udanego życia itp. Odpowiedziała tak: Mówisz jakbyś się żegnał... Dla mnie to jest kurewsko niezdrowe, dlatego zabrałem od niej wszystkie swoje rzeczy wartościowe. Jeszcze jakiś czas temu myślałem, żeby w dacie jej urodzin złożyć jej życzenia urodzinowe ponieważ ona jest osobą chorą to nie jej wina, że miała spierdolone dzieciństwo.  Ale wiesz co to nie ma sensu z jednego prostego powodu, nie każda borderline, ale wiele z nich według psychologów wraca (niektóre bardzo szybko, a inne z czasem po kilku miesiącach, nawet latach - sic!). Co gorsza wielu ludzi tkwiących długo w takich związkach zmuszona jest leczyć się u specjalistów. Ja postanowiłem definitywnie się odciąć - nie dzwonię, nie piszę smsów (stare skasowałem) i nie zamierzam wznawiać kontaktu. 

 

Natomiast sam zrobisz, jak będziesz uważał za słuszne, to Twoje życie nikt nie jest w stanie przeżyć go za Ciebie, pamiętaj tylko, że lepiej odejść gdy nie ma się żadnych poważnych zobowiązań (mam na myśli dziecko) bo wtedy będziecie związani na całe życie, a Twoja potencjalna córka może wyrosnąć na osobę podobną do mamusi. 

 

Mi osobiście bardzo pomógł pewien blog:  http://koniectoksycznych.blogspot.com/

 

Życzę Ci bracie powodzenia, bez względu na to jaką decyzję podejmiesz. 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki koledzy za dużo konkretnych podpowiedzi. Jakoś zaczynam to sobie układać w głowie i widzę, że ta relacja nie ma przyszłości. Ja się w tym wszystkim tak naprawdę nie liczę, ważne są tylko jej potrzeby. Ciągle słyszę tylko,że powinienem ją wspierać, sama od siebie nie daje już nic. Tylko gierki i ciągłe testowanie mnie.

 

Pragnę jej i nienawidzę jednocześnie. Cholernie trudno odejść od takiej osoby, bo czuję się uzależniony emocjonalnie. Muszę najpierw popracować nad sobą, bo mimo,że postanowiłem zakończyć tą relację to nie potrafię tak poprostu "wyrwać wtyczki", odciąć się całkowicie od niej.

 

Z jednej strony ta świadomość,że może sobie coś zrobić. Obawiam się,że jakoś uda mi się o niej zapomnieć a ona po jakimś czasie odezwie się, będzie chciała wrócić. Z drugiej stony boje się też jakiegoś wyciągania brudów. To co napisał w swoim artykule JurekB : moja też ma drugi telefon o którym nie chce rozmawiać i zapisane wszystkie nasze wiadomości na komputerze. Wiem, że jednemu ze swoich byłych zrobiła jakąś sprawę sądową. 

 

Jak to wyglądało u was koledzy, wasze borderki robiły jakieś akcje po rozstaniu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minutes ago, Wilson said:

Jak to wyglądało u was koledzy, wasze borderki robiły jakieś akcje po rozstaniu?

O tak...robiły. Ty tak naprawde szukasz usprawiedliwienia aby z nia byc.

Twoja decyzja, ale marnujesz swoje zycie dla niej jestes tylko kims kto daje energie I emocjonalne wsparcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Analizuję ten czas spędzony wspólnie i zaczynam dostrzegać ile niepokojących sygnałów było które jakoś sobie tłumaczyłem, bagatelizowałem. Nawet nie mówię o ilu życiowych wartościach zapomniałem dla niej nagle. Zaczynam to dostrzegać, ale to nie znaczy, że się już od tego uwolniłem, dlatego zanim uporam się z nią to muszę zająć się sobą. 

 

Pytonga może masz jednak rację, może przedłużam to na siłę, bo wciąż wierzę, że wróci ta cudowna,wrażliwa kobieta z początku znajomości. Może nie jestem w stanie jednak sam sobie poradzić z tym co mnie spotkało

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrozum tutaj nie będzie lepiej... tylko gorzej dla Ciebie.

13 minutes ago, Wilson said:

że wróci ta cudowna,wrażliwa kobieta z początku znajomości

Ten etap już minął, przykro mi ale ja to przerabiałem.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Wilson napisał:

 

Jak to wyglądało u was koledzy, wasze borderki robiły jakieś akcje po rozstaniu?

Ja z  moją po rozstaniu miałem dwukrotny chwilowy kontakt, ale oba zainicjowane przez moją osobę:

1. Odbierałem od niej swoje rzeczy, a dokładnie 2 książki na których mi zależało - jej zachowanie traktowała mnie zimno i chłodno z dużym dystansem

2. Wysyłałem jej z jakiś miesiąc temu zdjęcia ze wspólnego wesela to w wiadomości sms była bardzo miła.

 

Także dwie sprzeczności, lecz nie traktuje tego jako jakiś "akcji". Lecz to ona uprzedziła moje zerwanie, na obecną chwilę po 3 miesiąca od rozstania mam spokój, więc przypuszczam, że tak pozostanie. Sam inicjować kontaktu już nie będę, gdyż wszystkie tematy Nas łączące zostały zamknięte z mojej inicjatywy.

 

Życzę powodzenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 hours ago, Wilson said:

Z drugiej stony boje się też jakiegoś wyciągania brudów.

No Bracie to pozostając z nią w związku te problemy raczej nie znikną a pojawi się ich tylko więcej. Tak więc logika o kant dupy.

 

6 hours ago, Wilson said:

Z jednej strony ta świadomość,że może sobie coś zrobić.

To jest osoba dorosła, nie masz nad nią kontroli. Moja z 4-5 razy gadała o tym nabrałem się dwa razy i za pierwszym razem była dumna z siebie i chwaliła się psiapsiółce jaką to ma kontrole ciągle nade mną. Za drugim razem wysłałem policję i była oburzona. Samobójcy nie ogłaszają na około, że zabiją się robią to po cichu.

 

6 hours ago, Wilson said:

Jak to wyglądało u was koledzy, wasze borderki robiły jakieś akcje po rozstaniu?

Wszystkie robią większe albo mniejsze - jeżeli odkryjesz karty to wtedy znienawidzi Cię i będzie starała się Ciebie upodlić, zranić i zniszczyć... ot żadna filozofia normalne życie.

 

Boisz się i nie jesteś gotowy ale czujesz, że coś jest nie tak - zapewne Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne dostaje po dupie. Życie z nią to jak chodzenie po szkle, ciągle musisz uważać aby jej czymś nie urazić i nie zdenerwować a i tak na koniec zawsze znajdzie się coś, że popsuje się jej nastrój i zapewne to Twoja wina.

 

Im dłużej z nią będziesz tym będzie gorzej - to co było na początku już nie wróci. Dodatkowo popija ostro no K... mać to jakiś dramat.

 

Zobacz w okolicy AA spotkania i AL Anon (dla rodzin alkoholików, uzależnionych) idź na takie spotkanie zobacz jak współuzależnieni trwają ze swoimi partnerami całe życie łudząc się, że może będzie lepiej. Posłuchaj ich historii będziesz miał grupę wsparcia.

 

To Twoja decyzja - ale będąc z nią za dużo nad sobą nie popracujesz to Ci gwarantuje.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Założycielu tematu: uciekaj od niej. Nie są to puste słowa ot tak.

 

Byłem z pewną panią U przez 2 lata.

Kliniczne borderline + dda.

 

- na zewnątrz bardzo zadbana wręcz perfekcyjnie zrobiony makijaż + idealnie dobrana odzież, szczupła o idealnej figurze (a w domu syf, pies sika w kuchni bo nikomu nie chciało się wyjść - oczywiście York w ryżowym kuferku, jej dziecko otyłe, w szafach dramat), 

 

- bardzo usłużna dla innych i taka ciepła, dzień dobry (w domu odwrotnie, częste przekleństwa do dziecka, brak zainteresowania choćby lekcjami dziecka, bijatyki z exkoleżankami),

 

-rano ciepła wieczorem nie chce wpuścić do domu, 

 

-seks na żądanie, następnego dnia spanie w odrębnych łóżkach, 

 

- przez 2 lata związku kończyła go 17 razy, jak to dobrze że miałem swoje mieszkanie. Myślałem: ok.ja też mam dość, a potem był szloch i przyciąganie na różne sposoby - a ja się dawałem.

 

- nagminne niedotrzymywanie słowa. Umawiamy się na niedzielę o godz.9.00 - nie ma jej 2 dni. Gdzieś przepadła z dzieckiem. Następnie zdziwienie: o co ci chodzi, jak ci się nie podoba to możemy się nie spotykać.

 

- wianek orbiterów, ojciec dziecka mieszkający na stałe w UK, podczas okresowych zjazdów do PL nocuje u niej, wtedy jest mordobicie między nimi, a dziecko wybiega z płaczem na klatkę schodową szukając jakiegokolwiek ratunku.

Kiedy pytam: co ty robisz? Odpowiedź: no przecież to ojciec dziecka.

 

Pewnego dnia poszedłem na spacer z psem, po drodze wstąpiłem do osiedlowego sklepu po sok dla siebie i wodę dla psa - był lipiec i było cholernie gorąco. Mała miejscowość w Polsce. Pani U otrzymała wiadomość od koleżanki, zanim wróciłem do domu, że byłem w sklepie. Efekt był taki, że nie chciała się już ze mną spotykać bo z pewnością poszedłem do sklepu, żeby podrywać ekspedientkę. Czujecie to !?

 

Pani U to katoliczka. Dziecko miało 9 lat, pierwszy raz w życiu widziało u siebie w domu pisanki na Wielkanoc - zrobiłem je dla niej chociaż nie jestem katolikiem. Nigdy nie było przedtem choinki. Strasznie smutne dziecko, już skażone na całe życie.

 

Jednak rycerz pokaże jak należy żyć, uratuje cały świat...aha jasne.

 

Dzisiaj mi trochę wstyd za siebie ...na dodatek przepaść intelektualna: ja prawnik (gospodarcze, międzynarodowe), ona nakłada żele na paznokcie. Proszę mnie źle nie oceniać - w żaden sposób nie wywyższam się. Tak się poznaliśmy, pomogłem jej prawnie. Oczywiście za darmo :blink: taki byłem qrwa szlachetny.

 

Po pewnym czasie zaczynasz się zastanawiać czy to może z Tobą jest coś nie tak, przecież wszyscy na około mówią, że ona taka fajna, co chcesz od niej.

I robisz się co raz smutniejszy, tracisz energię, obarczasz siebie winą, chcesz resztkami sił ją uratować.

 

...a to już Ciebie trzeba ratować.

 

Bracie, uciekaj od niej czym prędzej - tu nie ma niczego, a tym bardziej zabawnego.

  • Like 6
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Romantyzm żyje....walentynki to jednak piękne święto! Moja borderka wczoraj była dla mnie miła a dzisiaj napisała mi smsa, że kocha(tak tak koledzy kocha),ale nie mnie. Napisał że kocha byłego i nie wyobraża sobie życia bez niego.Próba zerwania, bo naciskałem ostatnio na szczerą rozmowę? Kolejny test,żeby sprawdzić czy będę o nią walczył? NIE BĘDĘ! Mam dość, nie mam już siły żeby się nad tym zastanawiać, a tym bardziej walczyć. Odpisałem, że to koniec.

 

Jak można tak traktować drugiego człowieka? Co to za dziwna choroba? Zastanawiam się kto jest chory tak naprawdę, ona,czy może jednak ja.Jestem sponiewierany, wyniszczyła mnie psychicznie przez ten czas. Zawsze ją wspierałem kiedy miała doła. Byłem blisko kiedy mnie potrzebowała.

 

 

Chciałem jej pomóc, teraz widzę, że kosztem samego siebie.Pochłonęła mnie. Przestałem robić cokolwiek innego co by dotyczyło jej osoby, angażując w to całego siebie,a ona mnie zniszczyła. Tylko czy to faktycznie koniec? Mam nadzieję,że odpuści, inaczej nie wiem czy sam sobie z tym poradzę.

 

Nawet nie wiem jakiej rady oczekuje od Was koledzy. Piszę, żeby się wygadać, bo rodzinie i znajomym nie powiem w jakim syfie k... żyje

 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Majkel90
      Otóż mój problem polega na tym że 2 tygodnie temu w niedzielę  poklocilem się z dziewczyną o durna grę (gra na fejsie co się odpowiada na pytania) w która wybrałem bardziej odpowiedź która mi pasuje. Od tamtej pory dziewczyna się nie odzywa do mnie normalnie, gadaliśmy o tym jakoś 3 dni pozniej. Stwierdziła że jak skłamałem w grze to cały czas będę ją oklamywac. Jakoś tego nie przyjęła mówi że ma blokadę i że nie może być z kimś takim kto będzie kłamał. Wytłumaczyłem jej ze to tylko gra i zawzs jestem szczery w związku. Powiedziałem też że to trochę dziwnie że przez takie małe kłamstwo chce skończyć to co między nami było. Do tego co chwilę ktoś pisał na messengera i nie chciała pokazać kto. Powiedziała dlaczego mi jej słowo mi nie wystarczy i później odwiozlem ja na chatę. Wzięła swoje rzeczy z auta i wyszła. Najgorsze jednak jest to że jak pisaliśmy ostatnio to palnelem głupotę że w sobotę sobie odreaguje ten ciężki dzień co miała i czy kolega też przyjedzie.(w ogóle razem pracujemy i przez ten czas gadała z typem co chwila a ja kurwica choć generalnie typ ma babe i w ogóle) Myślałem że podjedzie i pogada chociaż żeby złagodzić. Wkurzyła się i powiedziała że jak tak odwalilem to nie chce miec kontaktu. Nie to miałem na myśli że jak ona mi napisała "zarzucam jej ze się spotyka z kimś" tylko byłem zły a do tego po 3 piwkach 😕 i w sumie też nie wiem czemu to napisałem. Jak myślicie co mogę zrobić żeby to naprawic. Nieodzywam się do siebie od paru dni w ogóle 
    • By cozemnąjestnietak
      Co jest nie tak z człowiekiem, który chce żyć najzwyczajniej i normalnie ? Szkoła, najlepiej solidne technikum przynajmniej, matura, prawo jazdy i do pracy ... Po drodze i (nie) przy okazji założenie rodziny... No nie, nie da się ...  Jak tak czytam, tu i nie tylko, to sobie uświadamiam, jakim nienormalnym jestem człowiekiem ... "Normalnym" okazuje się ten, co uprawia chore gierki, wykorzystuje drugiego itd ... Na zasadzie, że 'albo umiesz manipulować innymi, albo jesteś frajerem .... No nic, tylko nie nadaję się do tego świata ... Dzieciństwo ... z tego, co czytam, to nie istnieje inne, niż toksyczne, czyli norma ... to może zacznę od małżeństwa ... no jakże by inne ... a skąd ... prawdziwa miłość, ale, jak się po latach okazało, tylko z mojej strony, z drugiej, wyłącznie wyrachowany kalkulator ... "bo to była wyłącznie twoja inicjatywa, żeby mieć dziecko, więc na nie zarabiaj ! " ( przy okazji na wszystko inne : zakupy, rachunki itd )... No nie, nie moja ... moja była taka, że najpierw remont domu ... no, ale dobra ... argumenty, że drugiej stronie 'zegar tyka' ... kompromis, to   było takie jedno uzgodnienie przedmałżeńskie, ale jak się okazało " w praniu" był zawsze i wyłącznie z mojej strony, a to już nie kompromis ...
      Drugie, co wyszło w praktyce, to, że Panienka ma dwie lewe ręce do wszystkiego, co w domu , od gotowania i sprzątania, do zajmowania się dzieckiem, czyli wszystko spadło na mnie ...
      Do dziś pamiętam zapewnienia, jakie to ponoć 'świetne zupy gotuje, więc się nie martw' ... żadnej nie było mi dane spróbować ...
      Zajmowanie się wszystkim i zarobienie na wszystko ... średnia snu często spadała do 4 godzin na długie miesiące, okresowo dochodziła do 6, przy wytężonej pracy ( i 365 dni pracy w roku) ... do dzisiaj się dziwię, że da się to wytrzymać ...
      Bardzo szybko zaczęły się wszelkie formy poniżania ... norma, z tego, co czytam choćby na tym forum ... w szczegóły nie wchodzę, bo i tak mało kto by uwierzył ...
      W końcu rozwód.
      Panienka się "zakochała", to jest po co wreszcie , bo przy wrodzonym wygodnictwie, to trzeba mieć ciągle kogoś od ogarniania życiowych pierdół takich, jak dach nad głową ...
      Bezczelne kłamstwa na rozwodzie, kupieni świadkowie ... w końcu wiem, na co były te odkładane pieniążki ... ( bo na dom i rodzinę ich nie było, zawsze były jakieś wymówki, a to, że jakieś kursy musi zrobić, kwalifikacje podnieść ... po przyciśnięciu, że przesada naprawdę, to już jawny atak bywał, jak zwykle, z wybieganiem na ulicę i darciem mordy na okolicę, żeby sąsiedzi słyszeli, jak to "biedactwo" jest prześladowane i upokarzane potwornie )
      Dobra, byleby się ten cyrk skończył, myślę sobie ... łącznie z tym, że powództwo o rozwód wniesione było z orzekaniem o mojej  winie , a po przedstawieniu moich świadków strona przeciwna ( adwokat się chyba połapał ) poprosiła o rozwód bez orzekania o winie ...
       
      No dobra, jeden kłopot z głowy ... pozornie w sumie, ale zawsze coś ...
       
      W międzyczasie , jak to pseudomałżeństwo było od lat pozamiatane, w moim życiu stało się coś, co jak myślę często się ludzkości nie trafia.
      Uczucie.
      Nie było zwykłe, ot tak, że coś.
      Było tak inne, że tego nie da się opisać.
      Nie da się, więc nie opiszę.
      Spotkania, rozmowy ... zawsze z mojej inicjatywy i z moim pomysłem na spędzenie czasu ...
      Jakiś czas ...
      Jak było ?  I tak nikt tego nie zrozumie ... Teraz już wiem że z Tą Osobą włącznie. Nie trzeba mieć nawet seksu ( co jest tu tak gloryfikowane) , żeby przeżyć coś, ... hmmm ... no tak, nie da się tego opisać przecież ... Tak, dla pewności : seks oczywiście lubię, jak każdy chyba ? 
      No i znowu ... (teraz, to nazwę : co ze mną jest nie tak) ... jazdy dziwne ... 
      Pierwszy szok, że na propozycję spotkania dostaję odpowiedź : " Nie mogę się z tobą spotkać, bo mam prasowanie" ... ! ... WTF ? 
      No to prasowanie pierdolone, to do końca życia zapamiętam ! 
      Jakby to było jakieś cięcie drzewek, koniecznie świętych, że trzeba to zrobić teraz, albo nigdy i do końca świata jesteś potępiony !
      Jakoś się uładziło z czasem ... z mojej inicjatywy, a jakże ... nie bez przerw dziwnych ... teraz już wiem jakich ... ale dobra, nie byliśmy w związku żadnym, więc spoko, myślę sobie ...
      Pozornie uładziło, bo dziwnych , jak teraz czytam, to się nazywa gównianych testów, była cała seria ... Taka zagrywka na przykład : " Jak byśmy mieli być razem, to musisz na mnie zarobić" ... W chuj dziwne po pierwsze, jak na pierwsze ustalenia najbardziej wstępne chociażby ... tak sztuczne i plastikowe ... Po drugie, to było na zasadzie, że dam sobie radę ? Jak zwykle ? Zarobić na wszystko ? Ciebie, siebie, dom, rachunki ... Może i dam ... czemu nie, tylko, pierwsze, co mi się zaświeciło, to świadomość, że " księżniczka" jest przyzwyczajona do płyt z najnowszymi wydaniami muzycznymi, koncertów ... Szczególnie te płyty mi utkwiły ...
       I nawet nie wiem, co jeszcze ... 
      Drugie co ... co to k* jest ?? Takie coś z tyłu głowy ... No widzi człowiek jawne szyderstwo ze swojej osoby ... nie pierwsze zresztą ... było i jest przy każdej próbie normalnego rozmawiania ... Ostatnia była zresztą jakiś rok temu, bez większych oczekiwań, tzn, jak zwykle, tylko wyszydzenie tej próby ... normalka, czego się spodziewać ... Tych usilnych prób odechciało mi się już dawno temu, teraz,  to było takie tylko, na zasadzie, że i tak wiem, jak będzie, ale się upewnię ... 
      Za niedługo zresztą poinformowanie mnie, ni z gruchy ni z pietruchy , że jest w związku, więc zrywa ze mną kontakt ... kolejne WTF ... no, raz przynajmniej info wprost, a nie jakieś kombinacje i gierki, do których mam się dostosować, jeśli się domyślam w ogóle ... test, nawet nie, że na inteligencję, tylko, na dzisiejsze chore czasy ? 
      Dla mnie żaden test, jakoś tak żyję gdzieś obok, z tego, co wnioskuję i patrzę na to wszystko z boku ... od czasu do czasu zwyczajnie brwi mi zajeżdżają na tył głowy od skrajnego debilizmu tego, co czytam ... 
      Teraz kolejne odezwanie się jakieś dziwne, z którym nie mam fioletowego pojęcia, co zrobić ...
       
      Wiem, nie wiadomo, co mi poradzić, bo nie mam parcia ani na seks, jak tutejszy statystyczny forumowicz , ani na związek ... 
      Tylko, że ja nie oczekuje porady. No w tym skrajnie agresywnym miejscu rozsądnej trudno byłoby oczekiwać. To raczej niech będzie taka odtrutka na inne wątki.
      Zresztą do usunięcia, bo tu takich nie potrzeba  
       
    • By Tarczowy
      Już jakiś czas temu przymierzałem się do napisania tematu o bpd. Miałem przez wiele lat do czynienia z osobą, która miała to zaburzenie zdiagnozowane. Nie była to wprawdzie moja partnerka, ale była to osoba z mojego kręgu rodzinnego. Widziałem, jak ona funkcjonuje, jak buduje relacje itd. Dosyć negatywnie oceniam post JurkaB na temat bpd, gdyż o ile w części faktycznie on opisuje osobę z bpd, to jest tam jednak wiele błędów, i generalnie opis Jurka, to opis osoby z różnymi zaburzeniami i problemami. Tyle wstępem.
       
      Osoby z bpd generalnie funkcjonują lepiej niż ludzie z psychozą jednak gorzej niż osoby z nerwicą. Funkcjonują więc na granicy pomiędzy nerwicą a psychozą - stąd nazwa zaburzenia - zaburzenie osobowość z pogranicza. To, co charakteryzuje również ludzi z tym zaburzeniem, to jest to, że są trudnymi pacjentami, dlatego często zmieniają psychoterapeutów. Leczenie borderline jest bardzo trudne, a szanse wyleczenia są małe. Wiąże się to między innymi z tym, że leczenie zaburzeń osobowości jest generalnie bardzo trudne. Osobowość jest czymś stałym i jest takim fundamentem, na którym jest dopiero postawiony charakter czy intelekt. Jeśli osobowość została nieprawidłowo ukształtowana, to ciężko tu coś potem zrobić. Nieprawidłowa osobowość jest jakby częścią tej osoby.
       
      BPD zaliczane jest do zaburzeń klaster B - czyli jest na jednym poziomie z zaburzeniem narcystycznym, antyspołecznym i histrionicznym. Wszystkie te zaburzenia charakteryzuje narcyzm i silne skupienie a sobie. Jednak co istotne, osoby z bpd mają empatię, jest jednak ona dosyć charakterystyczna, gdyż oni przekierowują ją na siebie. To oni są zawsze najbardziej pokrzywdzeni, to im zawsze najbardziej trzeba współczuć. Borderline oznacza chaos i życie w skrajnych emocjach. Dlatego mówi się o nich, że są niewolnikami emocji. Nie ma tam też półśrodków. Wszystko jest czarne albo białe. 
      Po więcej informacji na temat samego zaburzenia odsyłam do tego artykułu:
      http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/135-zdrowie-i-choroba/1499-zaburzenia-osobowosci-z-pogranicza-borderline-joanna-krawczyk.html
       
      Relacje i borderline
       
      Problemy osób z bpd najbardziej wyłażą w relacjach romantycznych. Związek z borderką, która się nie leczy, jest niemożliwy na dłuższą metę. Z osobą, która się leczy, często również nie.  Znam kobietę, która leczy się 10 lat i dalej efekty są słabe. Nie ma znaczenia, czy partner będzie pierdolą i białorycerzem, czy twardym facetem stawiającym granice. Jeden i drugi i tak polegnie, bo tam są zbyt poważne problemy. Borderki potrafią być bardzo zaborcze i zawłaszczeniowe względem swojego obiektu ''miłości''. One w związku rozgrywają swoje niezałatwione sprawy z dzieciństwa, a ich facet jest tylko obiektem. Charakterystyczna jest także dla borderek (i borderów) idealizacja i dewaluacja ludzi, co wiąże się ze wspomnianym myśleniem: czarne albo białe. Np. o 13 rzuci ci się na szyję i powie, że jesteś dla niej wszystkim i bez ciebie żyć nie może, a o 17 powie ci, że masz wypierdalać, jesteś zerem, i że nie chce mieć z tobą nic wspólnego. I jedno i drugie będzie prawdą, bo u borderów to chwilowe emocje budują fakty. Kiedy mówi, że kocha, to mówi to szczerze, i w to wierzy (w tym momencie). Jednak kiedy mówi , że masz wypierdalać, to też mówi to szczerze, bo tak czuje w tej chwili. Partner ma być dla nich rodzicem doskonałym. Potrafią bardzo nim manipulować, jednak nie potrafią budować strategii. Np. mogą grac ofiarę i mówić ci, że tylko ty możesz im pomóc. Ciągłe żyją w lęku, że zostawisz, wiec wciąż testują ile wytrzymasz. 
       
      W przypadku seksualność u bpd, to panuje tutaj wiele mitów. Jednym z nich jest to, że bordery mają tendencję do zdradzania.  To jest nieprawda. Ten mit obaliły badania na temat życia seksualnego borderek. Badania przeprowadzono w Kanadzie w 2009 roku. Wynik był taki, że życie seksualne kobiet z bpd w stałych związkach, dających poczucie bezpieczeństwa, nie różni się od  związków z kobietami niezaburzonymi. Także twierdzenie, że większość lub wszystkie borderki zdradza jest bzdurą. Zauważono jednak, że kobiety z bpd mają statystycznie więcej partnerów w ciągu życia niż kobiety niezaburzone.
      Natomiast jest grupa borderek, która notorycznie zdradza także w stałych związkach. Nie ma tu statystyk, ale są takie przypadki. Jednak trzeba pamiętać, że zaburzenia osobowości nigdy nie występują pojedynkę. Zazwyczaj są dwa lub trzy na raz. To może mieć wpływ na takie zachowania. Jeśli np. kobieta ma bpd plus zaburzenia histrioniczne i antyspołeczne, to może być grubo. Borderki są również często mylone przez niektórych facetów z uwodzicielskimi kobietami, mającymi histrioniczne zaburzenie osobowości i  warto o tym pamiętać. 
       
      Borderki i borderzy nie wiedzą również kimś są, co lubią, czego chcą. W związku z tym, w relacji tworzą obraz siebie taki, jaki myślą, że chciałby widzieć ich partner. Przykład: Lubisz góry? Ona też będzie je lubić. Jej poprzedni partner mógł ich nie lubić? - ona wówczas też ich nie lubiła - tak to działa.
       
      Fazy relacji z osobą z bpd fajnie zostały opisane tutaj, dlatego zachęcam do lektury:
      http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=449
       
      Teraz, czy są jakieś sygnały świadczące o tym, że wasza partnerka może mieć bpd. Są pewne wskazówki, które mogą wskazać na problem, jednak zdiagnozować może tylko specjalista. Więc odradzam zabawę w domorosłego psychiatrę. Same kryteria diagnostyczne z ICD10 i DSM IV, również nic wam nie dadzą. Wszystkie wyróżnione tam zachowania, w przypadku zaburzenia osobowość muszą mieć charakter stały i niezmienny. Wsza partnera może spełniać wszystkie kryteria ale to nie oznacza jeszcze że ma bpd. Ona może mieć np. kryzys emocjonalny i zachowywać się jak 100 procentowa borderka, ale to nie oznacza, że ona nią jest. Kobiety z depresją, neurotyczki, kobiety z syndromem dda, chorujące na ChAD, mogą przez laików być brane za borderki. Dlatego domorosłą diagnostykę jeszcze raz odradzam. 
      Jednak jakie są sygnały wskazujące, że możecie mieć z taką panną do czynienia. Jest ich tak na prawdę tylko kilka. Nawet jednak jeśli wasza kobieta spełnia wszystkie, to i tak jeszcze nic nie znaczy. oto one:
       
      -  Ma dużo tatuaży i kolczyków na ciele. Jest to uznawane za dążenie do autodestrukcji i może być przejawem borderline.
       
      -  Szybkie budowanie relacji. Tu akurat wychodzi ich brak granic (twoich zresztą też). Relacja buduje się natychmiast. Natychmiast jest również seks. Nie ma długiego zdobywania, jak jest to w przypadku zdrowych kobiet. W związek wskakujesz natychmiast.
       
      - Szybko mówi ci, że cię kocha. Jeszcze cię dobrze nie zna, ale już bardzo ''kocha''. 
       
      - Chce bardzo szybko żebyś się do niej wprowadził lub ona chce szybko wprowadzić się do Ciebie. 
       
      - Jest niestabilna emocjonalnie - jednak nie lekko niestabilna lecz patologicznie niestabilna. Szybko wybucha gniewem, jest impulsywna i gniewna, rządzą nią emocje. UWAGA!: to może być również objawem depresji lub choroby afektywnej dwubiegunowej.
       
      - Kontakty z byłymi. Niektóre borderki lubią kontaktować się z byłymi partnerami. To taki sygnał pomocniczy, gdy spełnia pozostałe sygnały.
       
      - Szybko się przed tobą otwiera.
       
      Te sygnały mogą tylko wykazywać na możliwość wystąpienia problemu. To nie są kratery diagnostyczne.
       
      Jest też pewien mit, mówiący, że kobieta z bpd musi być wyzywająca, kusząca itd. Borderka może być szarą myszką, która jest zamknięta w sobie i unika ludzi., a jej problemy wyjdą dopiero, kiedy wejdziecie z nią w bliską relację i miejcie to panowie na uwadze...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.