Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Odetnij się chłopie definitywnie. Jeśli nie możesz mieć w  kimś oparcia lepiej oprzyj się o ścianę.

 

Usuń wszystko co jest z nią związane. Numer telefonu możesz zostawić żeby wiedzieć kogo nie odbierać. Ewentualnie jak się boisz, że będziesz chciał się z nią skontaktować - to lepiej usuń. Zniknij z jej życia, zabierz od niej swoje rzeczy jeśli takie u niej zostawiłeś. Zamknij z nią wszystkie sprawy, ja podejrzewam, że mój border też finalnie kochał byłego i do niego wrócił, lecz to tylko podejrzenia, których nie chcę sprawdzać. Trzeba się pogodzić z rzeczywistością i jakoś sobie wszystko poukładać. Polecam ten blog który wcześniej podawałem. Ja polecam rachunek zysków i strat: wypisz sobie na kartce po prawej stronie jej minusy po prawej plusy - zobaczysz ile wyjdzie tych negatywnych. Jak kiedyś przyjdzie Ci ochota do niej zadzwonić wyjmij kartkę z portfela i przeczytać co na niej jest napisane.  

 

Życzę Ci powodzenia i wytrwałości bracie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałem tylko Twojego posta, przyznaję bez bicia. Ale mam pewność chłopie...

 

 

UCIEKAJ JEŚLI CI ŻYCIE MIŁE!!!!!!!!!!!!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Wilson napisał:

napisała mi smsa, że kocha(tak tak koledzy kocha),ale nie mnie. Napisał że kocha byłego i nie wyobraża sobie życia bez niego.Próba zerwania, bo naciskałem ostatnio na szczerą rozmowę? Kolejny test,żeby sprawdzić czy będę o nią walczył? NIE BĘDĘ! Mam dość, nie mam już siły żeby się nad tym zastanawiać, a tym bardziej walczyć. Odpisałem, że to koniec.

 

Weźcie się, kurwa, Panowie szanujcie. Ta baba Tobą gardzi, pluje Ci w twarz, a Ty udajesz, że deszcz pada.

 

Nawet jeżeli to miałby być shit test to najniższych lotów. Tak się nie pisze do kogoś, kogo się kocha. Spierdalaj od niej Człowieku i lej na nią sikiem prostym. Zerwij kontakt, będzie bolało, bo widzę że Ci zależy, ale po roku lub dwóch Ci przejdzie i będziesz żył swoim życiem, a nie jej problemami.

 

Myślicie, że jakakolwiek kobieta poświęciłaby się dla Was, bo jesteście nieśmiali, aspołeczni, niscy (ok, tego się nie poprawi), macie wahania nastroju, nie macie kapitału itd.? Chuja, większość nawet palcem by nie kiwnęła. Usłyszelibyście teksty, że jesteś słabi, niedojrzali, niemęscy, głupi i ktoś - według nich lepszy - z automatu wskoczyłby na Wasze miejsce.

 

Zrywaj kontakt, rok będzie bolało, ale Ci przejdzie.

 

Podniosłeś mi ciśnienie z rana.

Edytowane przez Mapogo
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

16 godzin temu, AdwokatDiabła89 napisał:

Usuń wszystko co jest z nią związane.

Właśnie tego nie potrafię.Usunąłem Facebooka i inne portale społecznościowe na których bywa ona,żeby nie sprawdzać co u niej. Mieszkamy w różnych miejscowościach, więc nie będziemy się mijać na ulicy, czy bywać w tych samych miejscach.Numeru telefonu jednak nie potrafię usunąć narazie,wiem, że jak zadzwoni to odbiorę i wszystko zacznie się od nowa.

 

16 godzin temu, AdwokatDiabła89 napisał:

ja podejrzewam, że mój border też finalnie kochał byłego i do niego wrócił, lecz to tylko podejrzenia,

W następnym smsie zaczęła się z tego tłumaczyć,że nie wraca do niego.Myślę,że to kolejny test,przekraczanie moich granic, chociaż zgadzam się z kolegą Mapogo,że najniższych lotów. Takie są borderki, uderzają w czuły punkt.Pewnie nie spodziewała się mojej reakcji, myślała,że będę walczył o nas.Tym razem jednak walczę o siebie.

 

17 godzin temu, AdwokatDiabła89 napisał:

Polecam ten blog który wcześniej podawałem.

Blog przeczytałem i na wiele spraw faktycznie otworzył mi oczy, tak samo zresztą jak Wasze wpisy koledzy.

 

Zastanawiam się jak to wszystko mogło się wydarzyć. Jak to możliwe,że tak dałem się wkręcić?! Oddałem jej swoją godność, szacunek do samego siebie.

 

Trochę czasu minęło od ostatniego poważnego związku, kilka przelotnych, nic istotnego. W końcu pomyślałem,że fajnie by było się ustatkować, zaangażować.Chciałbym zacząć żyć dla kogoś( ojjj przeszło mi).Trafiła się ona,w idealnym momencie. Od razu zaiskrzyło, piękna ,inteligentna,wrażliwa dusza. Dzisiaj stała się najgorszym koszmarem od którego muszę się uwolnić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

Na początku bajka! Poznałem fantastyczną kobietę. D.(nie chcę podawać pełnego imienia oczywiście) jest po prostu niesamowita: wrażliwa, ciepła, pełna energii,bardzo inteligentna, opiekuńcza...od samego początku mam wrażenie, że nadajemy na tych samych falach. Godzinami rozmawiamy ze sobą przez telefon, jestem niesamowicie adorowany, potrafi sprawić, że czuję się wyjątkowo.

Element kampanii wyborczej.

 

On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

Do tego dziewczyna baardzo bezpośrednia.Od samego początku nie ma problemów z seksem(taka osoba nigdy nie powie, że ją boli głowa. Sama inicjuje zbliżenie, może to robić zawsze i wszędzie)

Znaczy się bolcowników 10+

 

On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

Po jakimś czasie zaczynają się dziwne akcje: nie odzywa się całymi dniami,pojawiają się szantaże emocjonalne, upija się w dzień w którym mamy się spotkać( pije dużo i często),dzwoni do mnie żeby pogadać i się rozłącza nagle. Ty jesteś wściekły jak cholera, ale ona ma na wszystko wytłumaczenie,to tak naprawdę nie jej wina...kocha mnie a ja się czepiam. Jej nastrój zmienia się kilka razy w ciągu dnia:raz wesoła,pewna siebie,za chwilę smutna, znowu milczy.

Po wyborach ;) Sprawdziła czy jesteś silny psychicznie czy pizda, a ty grając w jej grę utwierdzałeś że może sobie pozwolić na więcej :) 

 

On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

Kiedyś dzwoni do mnie, mówi jak bardzo mnie kocha, za 10 minut dostaję smsa,że do siebie nie pasujemy,zrywa ze mną. Po następnej godzinie sms przyjedź do mnie, chcę się z tobą kochać, jesteś moim ideałem- istny rollercoaster. (takie akcje ze zrywaniem były częste).

Sądzisz że reagując na to wszystko pokazywałeś, że jesteś silnym, stanowczym samcem, czy raczej emocjonalną cipą, która daje się wkręcać jak dziecko?

 

On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

Wszystkich akcji nie potrafię opisać w szczegółach, brak mi dystansu, bo ciągle tkwię w tym związku......zdrady, jej relacje z byłym facetem,jej kiepskie relacje z ojcem, problemy w pracy(częste zmiany), szantaże emocjonalne,manipulacje,autoagresja, próby samobójcze w przeszłości, tzw próby przekraczania moich granic.....ktoś kto wie czym jest borderline, będzie wiedział doskonale o co mi chodzi

Po pierwsze jesteś dla niej perfekcyjną pożywką. Nie wiem który FACET z prawidłowym poziomem testosteronu tolerował by zdrady :) Przyznaj po prostu, że jej wargi sromowe przesłoniły Ci świat ;) 

 

Rozumiem że możesz teraz myśleć, że "łatwo mi się pisze". Byłem w związku z boarderką i wiem czym to smakuje. Też miałem oczy zarośnięte waginą ale pozwalałem jej na znacznie mniej niż ty bo nie pozwalałem zniwelować swojego ego. Miała dozę swobody w kręceniu akcji a ja zaślepiony "niebiańską", po prostu "jedyną w swoim rodzaju" i na pewno (rotfl) "niepowtarzalną" cipką tolerowałem to do pewnego stopnia. Też popełniałem błędy i ustępowałem jej mimo, że nigdy przedtem ani potem bym tego w danej sytuacji nie zrobił, ale nigdy nie było to na zasadzie że nic w zamian, dlatego funkcjonowało to jako tako przez parę lat. Nie było też obciążeń środowiskowych, dobry dom, poprawne relacje z rodzicami. Ona po prostu jebnięta była ;) Gdy wyjechałem do pracy jej akcje się nasiliły, a że nie byłem na miejscu by na to reagować karcąco to nagle mnie olśniło zupełnie i po prostu życzyłem szerokiej drogi przez życie i poblokowałem fejsa, telefon itp ;) Problem solved.

 

To co ty opisujesz to jest absolutnie kretynizm. Pozostawanie w czymś takim to dla Ciebie to jak nieustanne sranie sobie w psychikę i to na własne życzenie.

 

On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

Po pewnym czasie czułem się odpowiedzialny za nią.

Tu cię zjadła ;) Odpowiedzialny byłbyś tylko wtedy gdyby nosiła Twoje dziecko i TYLKO w tym czasie. Potem byś był odpowiedzialny za dziecko nie za nią. 

 

Z jakiego niby powodu masz brać na siebie odpowiedzialność za kogoś innego? Potrąciła by kogoś na pasach jadąc z Tobą to zeznałbyś, że prowadziłeś? :) 

 

On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

Ciągle zależy mi na niej

Nie, nie zależy Ci na niej. Zależy Ci na tej iluzji którą przed Tobą roztoczyła na początku. Na tym haju emocjonalnym.

 

Ćpunem po prostu jesteś, chcesz ćpać endorfinki i spijać soki z jej cipki.

 

On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

 Dziękuje za rady typu uciekaj od niej, czy problem jest w Tobie

Na wstępie podziękowałeś za jedyną sensowną radę, czego niby oczekiwałeś?

Że poklepiemy Cie po plecach i powiemy, że ona taka nie jest? ;) 

 

On 11/02/2018 at 1:22 PM, Wilson said:

Jak wyrwać się z tego układu,żeby za chwilę samemu nie wylądować u psychologa.

Bardzo prosto.

Wyhodować sobie JAJA.

 

Byś był moim młodszym bratem to bym Ci porządnego liścia na twarz sprzedał za robienie z siebie takiej pizdy i dawanie sobą pomiatać.

 

To, że ona jest boarderką to JEJ PROBLEM.

To, że robisz z siebie płaczliwą pizdę to TWÓJ PROBLEM.

 

Skoro ustaliliśmy oczywistości to jedyna i słuszna droga postępowania jest taka:

1. Krótka wiadomość (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś) o treści "wypierdalaj". Żadnej polemiki, żadnego odpisywania.

2. Blokada jej numeru i anonimowych w telefonie, blokada na fejsie.

3. Odcięcie "znajomych", którzy sa JEJ znajomymi.

 

Voilà :) 

Rozkoszuj nowym dniem reszty swojego życia.

 

Świata nie zbawisz.

Kobiety nie uratujesz.
Wdzięczności kobiety nigdy nie uświadczysz.

 

Praca domowa

1. Lektury:

  • No more Mr Nice Guy
  • Kobietopedia
  • Stosunkowo dobry

2. Aktywność fizyczna:

  • siłka
  • bieganie
  • sztuki walki
  • cokolwiek co możesz robić a pozwoli ci się złachać na maksa, im wiecej testosteronu tym lepiej

3. Aktywność duchowa:

  • medytacja
  • Osho
  • Tolle

 

I nie daj już sobą żadnej piździe pomiatać, to boarderki będziesz odpalać mimowolnie swoim konsekwentnym postępowaniem.

 

Szanuj się do cholery. 

 

Plan, realizacja, wykonanie. 

KONSEKWENCJA.

 

Peace.

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.02.2018 o 14:22, Wilson napisał:

Na początku bajka! Poznałem fantastyczną kobietę. D.(nie chcę podawać pełnego imienia oczywiście) jest po prostu niesamowita: wrażliwa, ciepła, pełna energii,bardzo inteligentna, opiekuńcza...od samego początku mam wrażenie, że nadajemy na tych samych falach. Godzinami rozmawiamy ze sobą przez telefon, jestem niesamowicie adorowany, potrafi sprawić, że czuję się wyjątkowo.

 

 

Do tego dziewczyna baardzo bezpośrednia.Od samego początku nie ma problemów z seksem(taka osoba nigdy nie powie, że ją boli głowa. Sama inicjuje zbliżenie, może to robić zawsze i wszędzie)

Dała Ci to czego sam nie masz, bądź nie dali Ci Twoi rodzice, dlatego tak bardzo ciebie pociągnęła w jej kierunku.

W dniu 11.02.2018 o 14:22, Wilson napisał:

Po jakimś czasie zaczynają się dziwne akcje: nie odzywa się całymi dniami,pojawiają się szantaże emocjonalne, upija się w dzień w którym mamy się spotkać( pije dużo i często),dzwoni do mnie żeby pogadać i się rozłącza nagle. Ty jesteś wściekły jak cholera, ale ona ma na wszystko wytłumaczenie,to tak naprawdę nie jej wina...kocha mnie a ja się czepiam. Jej nastrój zmienia się kilka razy w ciągu dnia:raz wesoła,pewna siebie,za chwilę smutna, znowu milczy.

Testy, testy i jeszcze raz testy :)

W dniu 11.02.2018 o 14:22, Wilson napisał:

 

Kiedyś dzwoni do mnie, mówi jak bardzo mnie kocha, za 10 minut dostaję smsa,że do siebie nie pasujemy,zrywa ze mną. Po następnej godzinie sms przyjedź do mnie, chcę się z tobą kochać, jesteś moim ideałem- istny rollercoaster. (takie akcje ze zrywaniem były częste).

Kolejny test, poleciała  z grubej rury, podejrzewam że tu było już zagranie na beke albo bezczela :)

W dniu 11.02.2018 o 14:22, Wilson napisał:

 

 

Wszystkich akcji nie potrafię opisać w szczegółach, brak mi dystansu, bo ciągle tkwię w tym związku......zdrady, jej relacje  z byłym facetem,jej kiepskie relacje z ojcem, problemy w pracy(częste zmiany), szantaże emocjonalne,manipulacje,autoagresja, próby samobójcze w przeszłości, tzw próby przekraczania moich granic.....ktoś kto wie czym jest borderline, będzie wiedział doskonale o co mi chodzi

Mam nadzieje że nie pomagałeś jej ogarniać jej prywatnych spraw, bo wtedy wpadłeś w orbitę i to taką w ostatniej galaktyce.

W dniu 11.02.2018 o 14:22, Wilson napisał:

 

Oczywiście miałem wątpliwośći to nie jest tak, że wszystko chłonąłem jak gąbka, ale borderki to naprawdę dobre aktorki. Po pewnym czasie czułem się odpowiedzialny za nią. Ma gorszy dzień to chcesz ją pocieszyć, zastanawiasz się jak jej pomóc. Wkręcałem się przez to coraz bardziej. Smutne dni były coraz częściej, więc martwiłem się o nią,miałem poczucie winy, ze nie potrafię jej pomóc.

Odpowiedzialny możesz być za siebie, no i za psa czasami...

W dniu 11.02.2018 o 14:22, Wilson napisał:

 

W końcu zacząłem przeglądać internet,odkryłem,z kim mam do czynienia i jakoś układam to sobie w głowie,ale nie da się tak po prostu wyciągnąć wtyczki, zapomnieć. Ciągle zależy mi na niej, ale nie wyobrażam sobie tak żyć. Dziękuje za rady typu uciekaj od niej, czy problem jest w Tobie(jasne, że we mnie, borderki potrafią wytworzyć w krótkim czasie taką bliskość z partnerem jaką w normalnym związku buduje się latami).To jak powiedzieć alkoholikowi, żeby od jutra nie pił- nie da się.

Potrzebuję konkretnych porad od kolegów znających temat, którzy wiedzą jak trudno zerwać kontakt z borderline. Jak wyrwać się z tego układu,żeby za chwilę samemu nie wylądować u psychologa.

Zrywasz kontakt, żadnych pertraktacji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
32 minutes ago, Wilson said:

Zastanawiam się jak to wszystko mogło się wydarzyć. Jak to możliwe,że tak dałem się wkręcić?! Oddałem jej swoją godność, szacunek do samego siebie.

Nie katuj siebie i nie obwiniaj sie - brak Twojej wiedzy - nie spodziewales sie, ze ktos taki istnieje I moze robic takie rzeczy. Nie ty pierwszy i nie ty ostatni. To nie Twoja wina I problem nie jest z TOBA ale z nia.

Ty cierpisz, rozmyslasz, zastanawiasz sie znaczy jestes normalny. Ona ma to w dupie I nic nie czuje -

TO jest dorosla osoba, choroba nie usprawiedliwia jej - nie powinna robic Tobie tego czego nie chciala by abys ty robil jej. Zrozum to podstawowa zasada

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Wilson

 

1 hour ago, Wilson said:

Zastanawiam się jak to wszystko mogło się wydarzyć. Jak to możliwe,że tak dałem się wkręcić?! Oddałem jej swoją godność, szacunek do samego siebie.

odpowiedź siedzi głeboko w twojej podświadomosci a świetnie jest poniżej ujęta:

1 hour ago, Themota said:

Dała Ci to czego sam nie masz, bądź nie dali Ci Twoi rodzice, dlatego tak bardzo ciebie pociągnęła w jej kierunku

To czego nie masz/dostałeś zajebiście wpłynęło na twoją samoocenę nawet jeśli powierzchownie wydaje ci się, że wszystko jest OK. Mówię z autopsji. A ona to wykorzystała. Bycmoże jestes nice guy. Jak ci się chce to popatrz na moją historię z wątku "męczyć się dalej" mimo ze to nie jest o borderline. Temat własnej podświadomości nadal przerabiam i czytam nice guy a myślałem naiwnie, że przerobię to w parę miesięcy. To kurewsko długa droga (dla mnie)..ale warta przejścia.

 

Ale wg mnie po pierwsze najpier musisz sie oderwać od źródła problemu po pierwsze a później zająć się sobą. Świetnie opisał to @nieidealny świat , cytuję poniżej

i musisz to zrobić KOMPLEKSOWO a nie tylko 1 książka i gotowe.

 

1 hour ago, nieidealny świat said:

Wyhodować sobie JAJA.

 

1 hour ago, nieidealny świat said:

Świata nie zbawisz.

Kobiety nie uratujesz.
Wdzięczności kobiety nigdy nie uświadczysz.

 

Praca domowa

1. Lektury:

  • No more Mr Nice Guy
  • Kobietopedia
  • Stosunkowo dobry

2. Aktywność fizyczna:

  • siłka
  • bieganie
  • sztuki walki
  • cokolwiek co możesz robić a pozwoli ci się złachać na maksa, im wiecej testosteronu tym lepiej

3. Aktywność duchowa:

  • medytacja
  • Osho
  • Tolle

 

Edytowane przez TheFlorator

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@nieidealny świat  Momentami ostro ale dużo celnych uwag

23 godziny temu, nieidealny świat napisał:

Nie, nie zależy Ci na niej. Zależy Ci na tej iluzji którą przed Tobą roztoczyła na początku. Na tym haju emocjonalnym.

 

Ćpunem po prostu jesteś, chcesz ćpać endorfinki

Masz rację, nie żyłem uczuciem do niej tylko pewnym wyobrażeniem miłości w ogóle. Na początku tej relacji słyszałem od niej to co chciałem usłyszeć. Świadomie czy nie była świetnym psychologiem. Na co dzień jestem zdystansowany do ludzi a ona czytała mnie idealnie.

 

Kiedyś jak dziewczyna po dwóch miesiącach spotykania się powiedziała że mnie kocha to następnego dnia z nią zerwałem - dla mnie to za szybko.J taki nie jestem. Tutaj brnąłem w to dalej, ufałem jej, bo przecież ona jest taka wrażliwa,uczuciowa itd. 

 

@Themota

22 godziny temu, Themota napisał:

Dała Ci to czego sam nie masz, bądź nie dali Ci Twoi rodzice, dlatego tak bardzo ciebie pociągnęła w jej kierunku.

Smutna rzeczywistość.Gdzieś czytałem,że borderki mają "szósty zmysł" i starannie wybierają swój cel.Pewnie jestem podatny na toksyczne związki.Byłem w życiu na kilku zakrętach i nie mówię tutaj tylko o relacjach z kobietami.

 

@TheFlorator

21 godzin temu, TheFlorator napisał:

Bycmoże jestes nice guy

Być może,ale też bez przesady. Relację z "normalną" kobietą zakończył bym dużo wcześniej. Jednak ona,tak jak pisałem już kiedyś wypracowała we mnie tak duże poczucie odpowiedzialności za nią,że nie byłem w stanie tego zakończyć.

 

Cały czas zresztą nie czuje się wolny. Chwilami walczę sam ze sobą, żeby nie zadzwonić i sprawdzić czy czegoś sobie nie robi.Tak to działa....jeśli raz już widziałeś jak się samookalecza to czujesz więź emocjonalną,chcesz pomóc.

 

Pomału jednak nostalgia i poczucie winy przemienia się w złość.Jestem zły na nią,bo czuję się oszukany. Jestem zły na siebie, bo nie potrafię się jeszcze z tym wszystkim pogodzić. Złość to jednak dobre uczucie w tym przypadku...motywuje mnie do działania,a stąd już blisko do odzyskania radości życia. Przechodzę więc do działu Samodoskonalenia i zabieram się za pracę domową. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy miłość w ogóle kurwa ma sens?! Darzę uczuciem kobietę z którą nie mogę stworzyć związku. Czuję w sobie pustkę. Walczę sam ze sobą o to żeby nie kontaktować się z dziewczyną która mnie kocha.Właśnie tak! Paradoks tej choroby polega na tym, że ona robi mi to wszystko z miłości. Jak mam odpuścić?Jak to zaakceptować? Co jest kłamstwem a co prawdą z jej strony? Zesrało mi się w życiu osobistym,złapałem doła,mam kurwa kryzys.

 

Pragnę jej,zależy mi na tym żeby była szczęśliwa, by mogła szczerze się uśmiechać. Chcę wiedzieć co u niej,jak sobie radzi?.....może lepiej ode mnie. Poczułbym się lepiej gdyby kazała mi wypierdalać,tak poprostu, to byłoby takie ludzkie...milczenie jest najgorsze....zabija mnie

 

Żyję wiedząc,że ta kobieta jest nieosiągalna. To najtrudniejsze! Żyje pragnieniem miłości od kobiety która nie potrafi tego odwzajemnić w normalny sposób. Myślałem,że sobie poradzę,że jestem silny, ale czuję się jak gówno, jestem rozjebany emocjonalnie!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak....Czytanie pomaga,ale później jest prawdziwe życie bracie, dostajesz fotkę na telefon jak się samookalecza, czujesz się jak gówno, przecież to przez ciebie kurwa. Milczę,ale to mnie niszczy.Nie mam w sobie takiej siły.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No to weź idź z tym do psychologa i powiedz mu, że potrzebujesz pomocy, żeby się uwolnic od takiej osoby. Co masz do stracenia oprócz kasy?

Siły nie masz bo ona ją wyssała z ciebie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 hours ago, Wilson said:

przecież to przez ciebie kurwa.

Słucham ???? Przez kogo???? Przez Ciebie ???

Posłuchaj, normalni ludzie takich żeczy jak ona nie robią.

To że ona ma poważne problemy to nie twoja wina, nigdy nie daj sobie tego wmòwić.

Jedyne co sobie masz do zarzucenia to to że nie zadzwoniłeś na pogotowie i nie zapięli jej kaftana wiązanego z tyłu!

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
On 16/02/2018 at 11:32 AM, Wilson said:

Momentami ostro ale dużo celnych uwag

To wynika gównie z mojego podejścia do życia. Wymagam od SIEBIE wiec wymagam też od innych :) 

Mam nadzieję, że chusteczek nie potrzebowałeś :) 

 

On 16/02/2018 at 11:32 AM, Wilson said:

Świadomie czy nie była świetnym psychologiem. Na co dzień jestem zdystansowany do ludzi a ona czytała mnie idealnie.

Znam to, przeżyłem, w pełni rozumiem. Mam jednak nadzieję, że sam widzisz że na sporo z tego co Cie spotkało sam pozwoliłeś. Mniejsza już nawet czym zaślepiony :) 

 

On 16/02/2018 at 11:32 AM, Wilson said:

Tutaj brnąłem w to dalej, ufałem jej, bo przecież ona jest taka wrażliwa,uczuciowa itd. 

Sprzedawała Ci to co chciałeś zobaczyć a po zainwestowaniu przez Ciebie wystarczającej ilości czasu i wysiłku zacząłeś po prostu wypierać wszystkie sygnały ostrzegawcze.

 

On 16/02/2018 at 11:32 AM, Wilson said:

"szósty zmysł"

To po prostu masterpiece manipulacji w kobiecym wykonaniu. 

 

On 16/02/2018 at 11:32 AM, Wilson said:

wypracowała we mnie tak duże poczucie odpowiedzialności za nią,że nie byłem w stanie tego zakończyć

Czyli zakuła Cię w zbroję białego rycerza i kazała się nieustannie ratować ;) A ty oczywiście pobiegłeś ratować świat i ocalić uciemiężoną księżniczkę.

 

On 16/02/2018 at 11:32 AM, Wilson said:

Jestem zły na nią,bo czuję się oszukany.

Zgadza się, oszukała Cię, ale sam też do pewnego stopnia na to pozwoliłeś. Wyrzekałeś się swoich zasad i szedłeś na kompromisy tam gdzie sam wiesz, że byś tego kiedy indziej nie zrobił.

 

12 hours ago, Wilson said:

Czuję w sobie pustkę. Walczę sam ze sobą o to żeby nie kontaktować się z dziewczyną która mnie kocha.

Bardzo wypaczone masz pojęcie jej miłości. Czy uważasz że osoba, która Cię kocha - szantażowała by Cię emocjonalnie, że coś sobie zrobi? :) 

Ona jest terrorystką i grozi, że wzięła siebie za zakładnika ;););) 

 

12 hours ago, Wilson said:

ona robi mi to wszystko z miłości.

I z "miłości" rozpieprzy Twoje życie, swoje życie i jeszcze na koniec Cię o to wszystko obwini. 

Gratuluję wybranki ;) 

 

12 hours ago, Wilson said:

Pragnę jej,zależy mi na tym żeby była szczęśliwa, by mogła szczerze się uśmiechać.

Szczęście to nawyk, który trzeba W SOBIE wypracować, nie zmusisz nikogo do szczęścia a ona CHCE być nieszczęśliwa bo tylko tak umie odnaleźć się w życiu.

A ty? A ty gówno zdziałasz robiąc z siebie jej wycieraczkę ;) Nie szanuje Cię - inaczej by się tak nie zachowywała lub przynajmniej potrafiła za swoje zachowanie przeprosić ;) 

 

12 hours ago, Wilson said:

Poczułbym się lepiej gdyby kazała mi wypierdalać,tak poprostu, to byłoby takie ludzkie...milczenie jest najgorsze....zabija mnie

To jej powiedz, że rżniesz małolaty przez cały czas jak się spotykacie, jak Ci nie każe wypierdalać to znaczy że jest bardzo psychiczna ;) Albo cały czas Cie waliła w rogi z byłym co zresztą sam przyznałeś :) 

 

12 hours ago, Wilson said:

Żyję wiedząc,że ta kobieta jest nieosiągalna. To najtrudniejsze! Żyje pragnieniem miłości od kobiety która nie potrafi tego odwzajemnić w normalny sposób. Myślałem,że sobie poradzę,że jestem silny, ale czuję się jak gówno, jestem rozjebany emocjonalnie!

Czujesz się jak gówno PRZEZ NIĄ!*** To ona za Twoim zresztą niemym pozwoleniem rozpierdala Cię emocjonalnie ;) 

*** technicznie to też przez siebie bo pozwalasz na to bym jakakolwiek inna osoba wpływała na to jak się czujesz, wybór ten podejmujesz podświadomie

 

12 hours ago, Wilson said:

Czytanie pomaga,ale później jest prawdziwe życie bracie, dostajesz fotkę na telefon jak się samookalecza, czujesz się jak gówno, przecież to przez ciebie kurwa.

Serio wierzysz w to co piszesz? To przez Ciebie? :):):) Zablokuj numer, zablokuj fejsa i problem z głowy, żyj dalej.

 

Skończ do cholery ten melodramat rodem z brazylijskich czy tam tureckich seriali.

 

Weź się w garść. Jesteś facetem, masz prowadzić stado a nie beczeć w kącie przez jakąś karynę.

 

Temat wyczerpaliśmy. Tylko od Ciebie zależy czy dasz sobą dalej pomiatać i będziesz grać w jej grę i łykać manipulacje.

Albo gruba kreska i odcięcie się od tematu albo będziesz tu wracać na różnych etapach rozstroju nerwowego a na koniec pewnie uznasz, że jedynym sposobem by się od niej uwolnić będzie wyjście z domu przez okno z 10 piętra. ;) 

 

No już. Wydmuchaj nosek, wytrzyj łezki i pierdolnij pięścią w stół.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
18 hours ago, Wilson said:

dostajesz fotkę na telefon jak się samookalecza

To znaczy co konkretnie? Mógłbyś konkretnie opisać, na tym te 'okaleczenia' polegają?

18 hours ago, Wilson said:

przecież to przez ciebie

I co jeszcze jest przez Ciebie?

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
19 hours ago, Wilson said:

Tak....Czytanie pomaga,ale później jest prawdziwe życie bracie, dostajesz fotkę na telefon jak się samookalecza, czujesz się jak gówno, przecież to przez ciebie kurwa. Milczę,ale to mnie niszczy.Nie mam w sobie takiej siły.

Możliwe, że sam sobie nie poradzisz z tym poszukaj psychoterapii kilka wizyt albo coś grupowego - 12 kroków grupa wsparcia Al Anon dla rodzin alkoholików albo jeszcze lepiej dla co-dependant.

 

Dlaczego nie zablokowałeś jej numeru? Ona zrobi wszystko aby uderzyć w Ciebie. Jej kontrolować nie możesz tego co robi ale możesz kontrolować i zmieniać siebie.

Pamiętaj, że ona doskonale Ciebie rozpracowała - zna Twoje czułe punkty i wie jak wzbudzić poczucie winy - wszystko aby dostać reakcję.

W jej głowie odrzuciłeś ją i to jest Twoja wina - ona nie jest w stanie analizować swojego zachowania przed odejściem.

 

@Wilson zrozum jeżeli ona teraz ma na Ciebie już taki wpływ to co by było po kilkuletnim związku? Samobójstwo lub Twoja choroba psychiczna. Wiem, że jest ciężko ale walczysz teraz o siebie. Jej tak naprawdę Twoje dobro nie interesuje, ponieważ ona nie rozumie tego jest umysł zatrzymał się na etapie małej dziewczynki. To nie jest jej wina oczywiście ale to nie jest powód aby ranić i niszczyć innych ludzi.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez sleepwalking
      Moje słabości, a charakter czy niedojrzałość emocjonalna?

      Dzisiaj chciałbym opisać moją historię. Mieszkam i pracuje w. woj. mazowieckim. Generalnie zaczęło się tak jak zawsze, jakaś impreza, podczas której była ona. Moja koleżanka z pracy z którą od dłuższego czasu jakoś nigdy nie gadaliśmy. Nie ciągnęło mnie w jej strone, do pory kiedy nie zaczeliśmy rozmawiać, zmieniłem zdanie. Może miała na to wpływ krótka sukienka która znacznie podniosła ciśnienie w moim organiźmie. Spodobała mi się. Gadka szmatka, wyszliśmy na fajke raz, drugi, podziękowała za zabawę i następnego dnia postanowiłem zaprosić ją na piwo. Poszliśmy się napić nad jezioro. Gadka się kleiła, widziałem, że nie mamy podobnych zainteresowań i charakaterów lecz ciągnęło mnie do niej. Na pewno znacie taką siłę, że z kimś rozmawia się średnio, ale coś ciągnie i chcecie to odkryć. W ten sposób narodził się związek. 2 letni.
       
      Początek
       
      Na początku jak na początku. Jestem nowy na tym forum, nie znam niektórych określeń, lecz zauważyłem w niektórych tekstach słowo "Haj" więc tak to można opisać. Podobała mi się cholernie, a konkretnie z ciała. Było w porządku, typowy związek. Spędzanie razem czasu, wychodzenie na spacery, chodzenie razem do kina na jakikolwiek film który zaproponowałem, cholernie częsty seks inicjowany także przez nią. Było super. Jeszcze to samo miejsce pracy gdzie często wychodzililiśmy na papierosa czy na pogawędki. Czułe słowa, słowo na K. z jej ust wypowiedziane dosyć szybko. Nie chciałem go użyć, ale nie chciałem jej urazić, odpowiedziałem to samo. Być może rozwinie się coś z tego większego. Przyjeżdżała tramwajem do mnie, lecz to z reguły ja do niej. Mieszkaliśmy nie aż tak daleko od siebie. Generalnie było wszystko wporządku i cieszyliśmy się sobą. Uważałem ją za kogoś kto pragnie dłuższego związku, dobrych relacji, kogoś kto ją pokocha i jej nie zostawi, co się stało kilka razy.
       
      Rozwinięcie
       
      W histori właściwiej zaczęły się kłopoty. Myślę, że zacząłem dać sobie wchodzić na głowę. Okazało się, że jest to typ kobiety Księżniczki. Oczywiście po czasie już chodziliśmy tam gdzie jej pasuje, na film który ona chce. I nie ma chuja, nie wykłócisz się, bo od razu fochy i pierdoły. Jestem człowiekiem z miękkim sercem któremu dużo rzeczy pasuje i jest chętny na wszelkie sugestie, mimo, że mam także swoje zdanie. No ale bądź co bądź zgadzałem się na to wszystko, nie wkurwiało mnie to, a ona zadowolona i był spokój. I generalnie tak zaczął się czas kiedy trwałem pod pantoflem. Kochany facet spędza każdy wolny czas z Misią, zabiera wszędzie, kupuje jakieś prezenciki, kobieta zadowolona, przynajmniej był seks. Pokochałem ją, zaczęło mi na niej zależeć. Było znów przez chwile normalnie wszystko okej, tuliła się do mnie jak byliśmy razem, całowała, robiłem jej masaże które tak uwielbiała. Innymi słowy Panowie - facet pantofel, ja dla niej wszystko, ona do mnie nic. Przejdę do przykładów. Masaże? Tylko dla niej, ona zrobi ale...później...jutro...później...za miesiąc (zwracałem uwagę, widać efekt). Walentynki, urodziny, wypady gdzieś? Tylko ja zapraszam i ja płacę. Oczywście jestem przeświadczenia, że facet powinien płacić za kobietę, ale kurwa, związek to dwie osoby czy jedna? Więc nie zawsze według mnie. Na urodziny dostałem od niej kawałek ciasta i życzenia.Oraz słowa, że niedługo dostanę główny prezent bo aktualnie czeka na wypłate. Myślicie, że główny prezent był? Ja też myślę, że nie. Wyjebane. Zabolało i to cholernie, szczególnie, patrząc na to co ja miałem dla niej. Generalnie spiny o jakieś błahe sprawy, nagle pojawily sie problemy z moim stylem (mam tatuaże na klatce piersiowej i brzuchu) oraz groźby, że już więcej żadnych tatuaży. Ustawianie pod siebie typowe. Wiecie o co chodzi więc nie będę pisał więcej. Jej problemy co do tatuaży zostały zgaszone przez to, że jest to moja pasja i będę robił jeśli będę chciał. I tak ciągnęło się to dalej w cholere. Raz było dobrze, raz źle, próbowałem jakoś to przetrwać, ale miałem takie ciśnienie, żeby kazać jej wypierdalać jak najszybciej. Jednak panowie - czułem do niej coś, i spędzanie razem czasu. Wyobrażacie sobie kartke przedzieloną na pół? Po prawej pozytywy,po lewej negatywy. Po prawej jest seks i wygląd. Po lewej niezliczona ilość przykładów. W dodatku miejsce pracy wspólne. Pojawiło się przypieprzanie o wszystko i o nic. Seksu coraz mniej bo "Jakoś mi sie nie chce ostatnio". Zmiany nastrojów na poziomie nastolatki ze szkoły dla psychicznie chorych, ale troszke gorsze. Nawet mi to trudno opisać. Były takie momenty, gdzie kłotnia o błahą sprawe nie była zwykłą kłótnią. Na moje pytanie, co się stało, co zrobiłem źle, porozmawiajmy jak dorośli ludzie - zero odzewu, foch. Dorosła 24l kobieta. Jeszcze chwile się ciągnęło, były gorsze akcje ale dalej byłem pantoflem robiącym wszystko dla niej a dostający już praktycznie nic. O wiecznej winie faceta nie musze wspominać co?
       
      Zakończenie
       
      Doszło do momentu gdzie moje skumulowane wkurwienie osiągnęło poziom większy od czerwoności Kwaśniewskiego po 2L. Kumulowało sie we mnie wszystko, w dodatku, dowiedziałem sie od jej przyjaciółki, że
      "Wróciłaby do K. gdyby o to ją poprosił" - słowa mojej już byłej. Te słowa były wypowiedziane jakoś 3 miesiące wcześniej,w dodatku nie byłem pewny co do ich prawdy ale zabolało. Czytałem tu już kilkanaście postów, na pewno są tacy którzy wszystko robili dla swojej połówki a dostali takiego chuja w dupę Zaczęło się we mnie gotować. Postanowiłem ją zostawić, udało się. Wkurwiła się mocno. Oczywiście słowa jak "Zależało mi" itp itd. padały z jej strony, konwersacja trwała. Jakoś nie mogłem się ogarnąć, zerwać całkiem kontaktu przez smsy, bo w pracy jak to w pracy, i tak sie widzimy. Jeszcze mieliśmy projekt na który musieliśmy jechać w dwójke więc podwójna klapa. Postanowiłem się o nią postarać, załagodzić sprawe i wrócić do siebie. Udało sie. Mówiła, że będzie taka jak była, bo sie nie zmieni. Ale ja już się miałem zmieniać. Mimo wszystko mówię dobra, spróbujemy. Pojawiły sie nawet problemy z tym, że za długo biore prysznic. Seksu zero praktycznie. Już byłem wrakiem, miałem dość, dojebany robieniem wszystkiego a dostawaniem niczego prócz kłótni i stresu. Doszło do momentu gdzie obraziła sie o byle gówno tak bardzo, że nie chciała ze mną rozmawiać. Byliśmy u  niej w mieszkaniu. Powiedziałem,że jeżeli nie chce ze mną rozmawiać to jadę do siebie. Kazała wziąć swoje rzeczy i ładnie mówiąc wypierdalać. Dzwoniła, pisała smsy, chciała się pogodzić, "martwiła się" ale ja już miałem dość. Poszliśmy porozmawiać do kawiarni na kawe, ale wyjaśniałem, że nic sie nie zmieni, dalej będą kłótnie, dalej będzie taka sama. Zostałem egoistycznym dupkiem,zwyzywany bo ona do mnie wróciła wcześniej. "Myślisz tylko o sobie". Ta,ciekawe kto myślał tylko o sobie przez 2 lata. Na koniec oczywiście po zwyzywaniu, wiadomość o rozwiązaniu problemów, o rozmowie, że chciała zacząć ustalać wszystko tak aby było jak dawniej i wzięcie pod uwage moich potrzeb, jej, generalnie porawiać o zmianach.Oczywiście na końcu z dopiskiem "Ale już jest za późno" - typowe mieszanie w psychice aby sprawa sie obróciła, że to facet jest ten zły i on ma prosić o powrót.
       
       
      Generalnie widzicie jak to wygląda, widzimy sie w pracy jeszcze przez 4 miesiące, potem wyjeżdżam. Praktycznie ze sobą nie rozmawiamy. Urwałem całkowicie kontakt. Wiem,że byłem pod pantoflem, według was na pewno też nie miałem własnego zdania, ale, że tak powiem, dobre serce jakoś stawiało mi w tym problemy. Na szczęscie po tym wszystkim nie zgodzę sie drugi raz na takie traktowanie i będę twardo stąpał, jeżeli pojawi się związek. Jeżeli kobieta nie akceptuje - to można podziękować. Jeżeli akceptuje, miejmy nadzieje, że będzie dobrze.
       
      Podzielcie się waszymi spostrzeżeniami/pytaniami co do mojej historii, czy poradą jak mieć ją całkowicie w dupie, bo wiadomo, widujemy sie w pracy gdzie człowiek ma dosyć sporo wspomnień bolących i niebolących z taką osobą. Chociaż tutaj z przewagą tych pierwszych. Pozdrawiam bracia.
    • Przez Qaikwow
      Natrafiłem na artykuł w którym mężczyzna, który zarabia około 3 tys. nie nadaje się na partnera, bo według Pań to za mało.
       
      Źródło: https://kobieta.wp.pl/mezczyzna-zaczyna-sie-od-180-cm-i-6-tysiecy-miesiecznie-mloda-polka-roszczeniowa-6218887243732609a
    • Przez Stulejman Wspaniały
      Mam taki apel do Braci. Widzę że na forum stało się modne nazywanie histerycznych zachowań, zdrad i podłości kobiet jako borderline.
       
      Powiedzmy sobie raz na zawsze - borderzy mają takie zachowania, które kończą się ZAWSZE dla ofiary ciężkimi traumami psychicznymi, często obrażeniami ciała, wieloma sprawami sądowymi, awanturami w których bierze udział cały blok, ciężkimi pobiciami (kobieta wrzeszczy nagle na ulicy że ją zgwałciłeś itd). 
       
      Zwykłe "jazdy" Pań, zdrada, oszukiwanie w sądzie, awantury czasem z przemocą - to typowe zachowanie, i nie ma nic wspólnego z prawdziwym borderline. Żeby tak mówić, musicie mieć kwit lekarza po pełnym rozpoznaniu, a nie swoje wnioski. 
       
      Proszę, nie używajcie nadmiernie tego słowa. Raz że przestajemy być wtedy poważni, bo wygląda to tak, jakbyśmy każdy katar nazywali nowotworem - dwa, możliwe że moglibyśmy być o to oskarżeni sądownie - trzy, zmniejszamy przez nadużywanie tego terminu koszmar tego diabelskiego zaburzenia.
    • Przez azamoy
      Panowie, obrabiacie tutaj naprawdę niezłe ilości wiedzy. Ale nikt z was nie znajduje rozwiązań poza "rozejdź się z nią", ani jak znaleźć sobie kobietę. Otóż po nastu latach doświadczeń z kobietami doszedłem do bardzo prostego wniosku mając ogromną wiedzę. Otóż kobietę można z gruntu, jednym pytaniem, przetestować, czy nadaje się na relację z wami. Oczywiście dotyczy to osób dojrzałych. Kobiety bardzo mocno reagują na słowo seks ale tylko te niedojrzałe. A jak sprawdzić czy kobieta faktycznie na mnie leci, jeżeli nie jestem znanym milionerem? Bardzo prosto, jest to pytanie wypracowane po latach doświadczeń i jedyną właściwą odpowiedzią na to pytanie jest słowo "nie". To pytanie to:
       
      Czy robisz jakieś problemy z seksem?
       
      Jeżeli kobieta cokolwiek kręci wobec was jeżeli chodzi o odpowiedź na to pytanie - sprawa prosta - nie pożąda was żeby mogła powstać z tego dłuższa relacja, czy nawet krótsza. Prosty test a zaoszczędza wiele czasu. Oczywiście musicie się pogodzić z wieloma odrzuceniami, czy np. bluzgami (takie są kobiety, a jakże!) ale jeżeli do sprawy podchodzicie pragmatycznie, to nie ma lepszej opcji jak po "cześć" i odpowiedzi - zadać to pytanie.
       
      Jeżeli odpowiedź jest "nie" - to wiecie na czym stoicie. Pytanie odwołuje się do racjonalnej części kobiety. Tak więc wszystkie księżniczki, landrynki czy inne karyny od razu odpadną na tym teście. Ich wybór.
       
      Nie mówię też, że jest to zaproszenie do seksu, o nie, partnerkę trzeba poznać, spędzić z nią czas, zaangażować się itd. No chyba że liczycie na przygodny seks i jesteście wyglądu powyżej przeciętnej (i to mocno) i taki jest wasz plan. Wtedy użyjecie innych sposobów.
    • Przez JurekB
      Dzisiaj, drodzy bracia, wujek Jurek opowie wam o tzw. zaburzeniu osobowości pogranicza, czyli inaczej borderline albo w skrócie BPD.
       
      jak się już wyklaruje gdzie najlepiej umieścić ten artykuł, proszę modów o nie krępowanie się i przenoszenie
       
      Tekst jest długi, ale dowiecie się w nim wszystkiego, co musicie wiedzieć o tym zaburzeniu, między innymi:
       
      czym nie jest BPD, a czym ogólnie jest:) jakie są etapy związku z kobietą mającą BPD jakie zachowania kobiety na wczesnym etapie znajomości mogą świadczyć o tym, że ma BPD powinny u was zapalić lampkę ostrzegawczą w głowie jakie są objawy BPD ogólnie i szczegółowo na przykładach "z życia" co ciągnie do borderek i kogo, czyli jakie cechy ma samiec, który jest szczególnie narażony na związanie z kobietą z takim zaburzeniem i dlaczego niektórych takie panny kręcą bardziej niż innych co zrobić jak już macie podejrzenie, że panna takie borderline może mieć  
      A dlaczego długi? Bo BPD to poważne zaburzenie i żeby je zrozumieć, nie da się tego opisać w kilku zdaniach, po prostu. Rzucić, że panna jest border jest bardzo prosto. Ten artykuł ma przygotować samców w poważny sposób, bo i zagrożenie jest poważne.
       
      1. Wstęp, czyli czym jest a czym nie jest BPD - fakty i mity
       
      borderline dotyczy niewielkiego odsetka populacji - w USA (stamtąd są badania) szacuje się na 0,8-2,8% populacji. Tak, jankesów jest dużo, ale to w dalszym ciągu niewiele. Spośród osób dotkniętych borderline, około 75% stanowią kobiety objawy borderline są jak to się mądrze mówi nieswoiste - czyli mało charakterystyczne i mogą być objawem również innych zaburzeń, podobnie jak nieswoisty jest ból głowy, bo jak boli was głowa to może oznaczać 150 rożnych chorób  
      Co to oznacza? Ano to, że nie wystarczy że wasza ex czy obecna przejawia 2 lub 3 zachowania, które opiszę i od razu jest borderline. To, czy ktoś ma zaburzenie czy nie musi zostać zdiagnozowane przez profesjonalistę, co jest bardzo trudne ale o tym później. W związku z tym poradnik służy tylko jako pomoc dla braci, pewien drogowskaz i forma uświadomienia z czym być może mają do czynienia a nie zastępuje profesjonalnej diagnozy, poniatno?
       
      borderline to nie jest choroba psychiczna - to jest zaburzenie osobowości, czyli coś półkę wyżej i gorzej; choroba psychiczna to najprościej mówiąc skrzywienie jakiegoś obszaru mózgu, które powoduje określone zachowania i jest uleczalna również drogą farmakologiczną (pigułami), zaburzenie osobowości dotyczy całej sfery psychicznej człowieka i dotyczy wszystkich zachowań i jeżeli w ogóle można taki stan rzeczy zmienić, to wymaga to pełnego zaangażowania i wieloletniej terapii osoby z borderline nie są "wariatami", "psychopatami" i tak dalej - często wcale tego po nich nie widać. Mogą odnosić sukcesy w życiu zawodowym, sprawiać wrażenie osób zupełnie normalnych - zaburzenie wychodzi na jaw zwykle wtedy, kiedy próbujecie się z Panią związać na stałe. Nikt tego nie ma wypisanego na czole kilka słów o mnie - piszę o tym, ponieważ mimo posiadania wykształcenia kierunkowego i dużej wiedzy dotyczącej zaburzeń osobowości, reguł wpływu społecznego a także ponadprzeciętnej pewności siebie i inteligencji związałem się z borderką na 10 miesięcy. Skończyło się to dużą utratą poczucia własnej wartości, odbiło na moim zdrowiu i powrót do normalności kosztował mnie i dwójki niezależnych od siebie terapeutów mnóstwo pracy. Dziś już wszystko jest dobrze, choć minęło trochę czasu - myślę, że jeśli czytaliście moje poprzednie wypowiedzi na forum, to jest to dość widoczne. Mogę z dystansem o tym opowiedzieć, a może moja wiedza przyda się braciom. Materiał jest opracowany na podstawie moich doświadczeń, wiedzy z terapii, która otworzyła mi oczy oraz licznej literatury anglojęzycznej, bo z polską krucho. Wybaczcie, przypisy z lenistwa odpuszczam uwagi techniczne - w dalszej części zaburzenie pogranicza będę nazywał BPD (od staropolskiego terminu Borderline Personality Disorder), osoby mające to zaburzenie "borderki" a za ilustrację zachowań posłuży nam moja byłą urocza borderka dalej zwana B. zachowania szczególnie alarmujące będą oznaczone w ten sposób  
      Ok, to jedziemy. Na początek - o co chodzi z tą osobowością pogranicza i jakie kurwa w ogóle pogranicze? Kto to wymyślił?
       
      Wyobraźcie sobie, że są dwie strony związku z kobietą. Dwie skrajne.
       
      Jedna - seks jest zajebisty, panna was uwielbia, komplementuje, sprząta, recytuje daje dupy i stepuje, cytując Tuwima. Żadnych teoretycznie problemów, a wy czujecie że to jest to, to jest ta druga połówka, że to forum jest pełne pechowców i frustratów, a do was właśnie los się uśmiechnął i wreszcie czujecie, że żyjecie.
       
      Ale jest też druga strona - panna nienawidzi was, zdradza, kłamie, upija się w tajemnicy przed wami, twierdzi że jesteście beznadziejni, chce rozwodu i milionów monet z tego powodu, bo jesteście śmieciami i zrujnowaliście jej życie, męczycie ją i czepiacie się, a przez was się uwsteczniła. 
       
      Dwie skrajności, a pomiędzy nimi granica i na niej zwykle jest większość związków - taki kompromis, raz lepiej a raz gorzej. Zwykle lepiej i wtedy związek trwa, jeśli zwykle gorzej - ludzie się rozstają i tak to wygląda. To zaburzenie tak się nazywa, ponieważ osoba je posiadająca ciągle przeskakuje z jednej strony granicy na drugą - jest ciągle na pograniczu skrajnych zachowań. 
       
      2. Związek z BPD i jego fazy
       
      Jest kilka różnych podziałów, ja poniższy opieram się na klasyfikacji Meltona. Jeżeli czujesz się z grubsza tak, jak opisuję na dwóch pierwszych etapach - ALERT
       
      Faza idealizacji  
      Na początku wszystko wygląda fantastycznie. Poznajesz dziewczynę, która ma w sobie to coś. Jest sympatyczna, emanuje pozytywną energią, ale jednocześnie gdy próbujesz ją poznać wydaje się nieśmiała. Nie musi być gwiazdą i bardzo rzadko nią jest - nie błyszczy mega w towarzystwie, nie jest jakoś super piękna. Mija trochę czasu i już wiesz, czemu jest taka nieśmiała - jest "ofiarą miłości". Owszem, robiła złe rzeczy i się ich wstydzi, jednak to nie była jej wina. Chciałaby się zmienić. Innym ludziom nie można ufać, jej poprzedni facet zranił ją i bardzo się na nim przejechała. Generalnie nikt jej nie rozumie - poza Tobą. Tylko Ty widzisz, jaka ona jest naprawdę. Cudowna, delikatna istota czekająca na wybawienie.
      Czujesz, że wreszcie spotkałeś drugą połówkę, że wreszcie jest ktoś, kto dostrzega Twój potencjał. Czujesz się doceniany, adorowany. Słyszysz komplementy, jakich może nie słyszałeś do tej pory. Jesteś centrum jej świata, autorytetem i wartościowym partnerem. Słucha z uwagą o Twoich poglądach, szuka Twojej rady, analizuje co mówisz, wyciąga wnioski. Otwierasz jej oczy na świat, wiesz? Uwielbia spędzać z Tobą czas, jednak wcale się nie narzuca. Wydaje Ci się, że łączy was niesamowita nić porozumienia, że rozumiecie się bez słów, że dziewczyna czyta Ci w myślach. Seks, niezależnie od tego, czy dochodzi do niego szybko czy później jest w najgorszym wypadku niesamowity, w najlepszym - spełnienie marzeń. Dziewczyna czyta Ci w myślach, robi dokładnie to co chcesz, jest chętna, dostępna, robi też rzeczy w łóżku, których nie spodziewałbyś się po niej, bo przecież wydawała się urocza, ale całkiem przeciętna - okazuje się, że to gwiazda porno w przebraniu. Kobieta - ideał.  Bardzo szybko i Ty słyszysz, że jesteś ideałem i nic lepszego nie spotkało jej w życiu, że na to zawsze czekała. Mogą też pojawić się rozmowy o dzieciach czy ślubie, nawet po kilku miesiącach. O co chodziło tym debilnym mizoginom i samcom z forum, myślisz sobie. Tak właśnie wygląda miłość!
      Niestety nie - tak wygląda faza idealizacji w wykonaniu borderki. A wiesz, co jest najgorsze? Że ona naprawdę tak teraz o Tobie myśli, dlatego dajesz się na to nabrać. To w sumie nawet nie jest oszustwo z jej strony. To element zaburzenia. 
       
      Faza uczepienia (zakotwiczenia)  
      W dalszym ciągu jest mnóstwo komplementów, ale pojawiają się pierwsze oznaki uzależnienia od Ciebie. Czasem pojawiają się pretensje, że nie poświęcasz jej wystarczająco dużo uwagi. Mają miejsce pierwsze szantaże emocjonalne, sceny zazdrości. Większość sprzeczek kończy się jednak niesamowitym seksem. A przecież nieporozumienia zdarzają się w każdym związku, prawda? A Ty ją kochasz, bo ciągle przecież wiesz, jak fantastyczna potrafi być Twoja Pani. Poza tym, każdy może mieć gorszy dzień, więc to że nie ma dziś humoru też nie jest niczym nadzwyczajnym. Poza tym po chwili wszystko wraca do normy. Jednak tutaj zaczynasz już mylić swoje współczucie z miłością - zauważasz, że nie wszystko jest idealnie, ale pragnienie tego by pomóc Twojej nieszczęśliwej istotce jest silniejsze od Ciebie. No i poza tym jak to? Ona opowiadała tyle dobrych rzeczy o Tobie, a teraz miałbyś ją zostawić? Na kogo wyjdziesz wtedy? No więc związek trwa.
       
      Rozpoczyna się sprawdzanie Twoich granic wytrzymałości - jedna akcja, druga, trzecia - zwykle wymierzone dokładnie w to, z czego zwierzyłeś się borderce. Komu w końcu, jak nie jej? Przecież to dla niej jesteś ideałem. Borderka nie może już bez Ciebie żyć, ale boi się bliskości, zaufania i intymności która jest między wami. Próbuje się z tego wyrwać. Robi różne rzeczy, które Cię bolą, ale często bardzo szybko przeprasza. Słyszysz, że Cię kocha, nawet jak czasem zachowasz się jak palant, wiesz? Dlaczego mi to robisz? Nie chcesz z nią drążyć tego tematu i pytać, dlaczego jesteś palantem, skoro nic jej nie zrobiłeś. Grunt, że znów jest całkiem ok. Aż do kolejnego tygodnia, bo zmiany nastrojów są coraz częstsze. Ale Ty dalej jesteś twardy i opiekujesz się swoją Myszką. Kto, jak nie Ty? "Zmienię ją" - myślisz sobie. "To nie jej wina, ale kiedy pokażę, jak ją kocham, wyjdzie z tego". Zresztą, może faktycznie wtedy przesadziłeś? Tak, faktycznie, podniosłeś na nią trochę głos więc to nie jest też tak, że jesteś bez winy. Tak, musisz bardziej uważać na przyszłość co robisz - przecież Twoja Myszka jest wrażliwa, a jej nastroje zmieniają się w mgnieniu oka. Potem przypominasz sobie, jak zajebiście jest, kiedy ona jest szczęśliwa. Postanawiasz, że zrobisz wszystko, żeby tylko nie dać jej pretekstu do kolejnego wybuchu. Zachowasz się jak facet i zaopiekujesz nią. Możesz mieć chwile, w których chcesz odejść, ale wtedy ona błyskawicznie zapewnia Cię o miłości, prosi byś został i dał jeszcze jedną szansę. Ona się zmieni, że będzie lepiej. 
       
      I na tym właśnie to polega. Zaczynasz razem z nią przeżywać jej stany euforii i rozpaczy, cierpliwie znosisz kolejne upokorzenia, uzależniony od tego, jak cudowna potrafi być, gdy jest dobrze. Jesteś na ciągłym emocjonalnym rollercosterze, w międzyczasie analizując, co możesz zrobić inaczej albo lepiej, żeby tych złych momentów nie było. I wpadasz w nią jak śliwka w gówno. Zaczynasz robić wszystko, by było lepiej, ale nigdy nie jest.
       
      Faza dewaluacji  
      Wcześniej widziałeś jakieś niepokojące oznaki, ale ze zdziwieniem spotykasz się ze stekiem wyzwisk, kiedy właśnie na kolanach przysiągłeś jej miłość zaraz po kolejnej awanturze, którą zaczęła. Mieliście fantastyczny tydzień, ale w dniu jej urodzin które były szczegółowo zaplanowane, ona rozpoczęła wielką kłótnię, ponieważ wysłałeś jej rano mema z życzeniami, który był dla niej obraźliwy. W końcu przepraszasz ją, żeby już zrealizować cały wasz plan na ten niezwykły dzień, ale to kończy się tylko suchą informacją, że "potrzebuje przestrzeni". Takich sytuacji jest więcej, a łączy je jedno - za każdym razem nie masz pojęcia, co dokładnie spowodowało jej wybuch agresji. Jesteś bezradny. Słyszysz tylko, że to Twoja wina. Dziwnie na nią spojrzałeś. Za długo na nią patrzysz. Źle się ubierasz, za długo rozmawiasz z koleżanką. Uśmiechnąłeś się do ekspedientki. Pomyślałeś coś nie tak jak trzeba. Ale zawsze to Twoja wina, i ona nie rozumie, dlaczego tego nie widzisz. Twoje życie zmienia się w nieustanną obawę przed tym, co zrobi Twoja druga połówka tej samej pomarańczy. Twoja poczucie własnej wartości spada błyskawicznie. Czujesz się beznadziejnie. Masz poczucie, że robisz wszystko ale zupełnie nie nie wiesz czemu to ciągle za mało. Czujesz też, że ona Cię nienawidzi. Gardzi Tobą, rzuca co jakiś czas lekceważące teksty, jesteś dla niej nieciekawy i odpychający. Bo kiedy już borderka ma nad Tobą kontrolę i widzi, że w jej mniemaniu potrafisz znieść każde upodlenie, ale nie zniechęca Cię to, zaczyna Tobą gardzić. Im bardziej chcesz to naprawić, tym większe obrzydzenie do Ciebie czuje. W końcu zwykle odchodzi od Ciebie sama, a Ty jeszcze długo zastanawiasz się, co mogłeś zrobić lepiej.
       
      Jak takiego związku uniknąć?
       
      3. Na co uważać? Wczesne sygnały alarmowe 
       
      (tu głównie posiłkuję się artykułem dr. Tary J.Palmatier bo uważam, że trafia w sedno) - jeśli zauważysz poniższe zachowania u swojej Myszki na początku relacji - ALERT, RUN BITCH RUN!
       
      obwinia swoich byłych, którzy byli wobec niej okrutni, skrzywdzili ją itd., w ogóle trafiała na samych wariatów, chorych psychicznie i dlatego jeszcze nigdy z nikim dłużej nie była mówi Ci, że jest nieprzewidywalna, boi się, że może Cię zranić, jest zwariowana czujesz błyskawicznie, że to Twoja druga połówka, to prawdziwa miłość  kiedy zrobi coś złego, robi następujące rzeczy: twierdzi, że nic się nie wydarzyło (omówiłem to wyżej), przeprasza ale zrzuca winę na coś lub kogoś innego (np. miała zły dzień w pracy - zrzuca w ten sposób odpowiedzialność z siebie na przełożonego), zrzuca winę na Ciebie i nawet nie myśli o przeprosinach (uciekaj), płacze i błaga, żebyś jej nie zostawiał, robi sceny i dramatyzuje  robi Ci bardzo szybko drogie prezenty, albo oczekuje takowych (dla niej nic nigdy nie będzie wystarczająco dobre - pamiętaj) chce się bardzo szybko wprowadzić i zamieszkać z Tobą, bo przecież wszystko tak świetnie się układa między wami (są przypadki bpd, które chcą tego już po kilku tygodniach znajomości) jest mega zaborcza, nawet o uwagę jaką poświęcasz własnej rodzinie jej koleżanki to wieczne, weekendowe imprezowiczki i duże dzieci, nawet jeśli ona mówi, że ich nie lubi, albo że już z nimi się nie trzyma tak mocno jak kiedyś zauważasz, że rodzice nie wierzą swojej córce - dzwonią do niej, przyjeżdżają, sprawdzają... to może być znak, że wywinęła już im niejeden numer robi Ci awantury w miejscach publicznych takich jak kino albo sklep jest mocno niezorganizowana i niesłowna - nie dotrzymuje terminów, przekłada spotkania, spóźnia się, prowadzi bardzo niezdrowy tryb życia (np. pracuje, a mimo to chodzi spać bardzo późno, każdy weekend to imprezy itd.), ma problemy z dotrzymywaniem wszelkich zobowiązań szybko opowiada o swoich doświadczeniach seksualnych - nieważne, czy pozytywnie czy negatywnie, jeśli znasz ją kilka dni/tygodni, a ona opowiada Ci o trójkątach albo o gwałtach RED ALERT, to pokazuje iż jej granice są zerowe, ponieważ osoby bez zaburzeń trzymają takie rzeczy dla siebie wczesne snucie planów o dzieciach, ślubie, ciąży - chyba nie wymaga komentarza dziecinne zachowania - modulowanie głosu, zdrobnienia, częste obrażanie się - nie, ona nie jest urocza - jeśli zachowuje się jak dziecko, to po prostu jest dzieckiem  
      A dlaczego takie cechy są alarmujące?
       
      4. Charakterystyczne cechy BPD według kryteriów diagnostycznych DSM-IV dla pogranicznego zaburzenia osobowości (301.83 - kliniczny numer porządkowy)
       
      Podejrzenie, że wasza panna ma borderline zachodzi, gdy występuje minimum 5 spośród 9 poniższych kryteriów:
       
       niestabilne i intensywne związki interpersonalne, mimo łatwości w nawiązywaniu kontaktów - pani jest duszą towarzystwa, jej tydzień wypełniają piwka i piweczka z koleżankami i kolegami, imprezy i wyjazdy a jednocześnie zdarza się jej wspominać, że nie ma prawdziwej przyjaciółki, że nigdy nie było "tego jedynego"? Jej związki trwają po kilka miesięcy i wiążą się z nimi jakieś przygody typu "On miał jakieś problemy ze sobą, dużo pił/ćpał/bił mnie"? Tak, to właśnie to.   
      Dlaczego tak? Osoba z BPD, jak każdy z nas czasem odczuwa potrzebę bliskości, ale jednocześnie się jej boi. Dlatego ludzi trzyma na takim półdystansie. Borderki są towarzyskie, ponieważ wypełniają w ten sposób uczucie pustki i samotności i podtrzymują pozory, że żyją normalnie tak jak inni. Ale rzadko mają takie prawdziwe przyjaciółki, bo to oznacza dopuszczenie kogoś bliżej, a coś takiego wzbudza strach. Dlatego są to relacje powierzchowne, płytkie, a większość związków krótkotrwała i intensywna, zwykle połączona z jakimiś niesamowitymi historiami czy komplikacjami, ewentualnie związek jeśli był dłuższy to obfitował w rozstania i powroty. 
       
      Moja B. gdy ją poznałem miała 31 lat, a w życiu najdłużej była z kimś max 3 miesiące.Przypadek? Nie sondzem. O swojej przyjaciółce mówiła mi, że tak naprawdę ona przyjaciółek nie ma. Kalendarz wypełniony imprezami, wyjazdami weekendowymi, warsztatami i innymi aktywnościami, kilkuset znajomych na FB ale ani jednej bliskiej osoby przez całe dorosłe życie.
       
      gorączkowe wysiłki uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego odrzucenia - pani każdą swoją decyzję konsultuje z gronem psiapsółek/mamą/siostrą? Wszystko jest w porządku, ale nagle zostajecie okłamani, a w odpowiedzi słyszycie, że "to wszystko działo się tak szybko, bałam się że mnie zranisz i że to wszystko jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe"? Pani mówi coś o tym, że boi się zamknięcia w klatce, potrzebuje przestrzeni, a na początku waszej znajomości potrafi ukrywać fakt, że się spotykacie?  
      Osoby z BPD panicznie boją się braku akceptacji - najłatwiej zdobywa się ją, pytając o rady innych i mając poczucie, że ktoś ich decyję wspiera. Samodzielnie podejmuje decyzję, nie daj borze wbrew opinii? Ryzykuje brak akceptacji, odwrócenie się ludzi od niej, oczywiście w swoim mniemaniu. To ze znajomymi. A jak się z kimś wiąże, to jak najprościej uniknąć tego, że facet się nią znudzi i zostawi? Tak, tak - zostawić samemu, a najlepiej zrobić coś takiego, żeby to ta druga strona zostawiła i wykreować się potem na ofiarę, dzięki czemu zyskuje się akceptację znajomych. I tak facet związany z borderką, jeśli nie kończy związku ciągle jest narażany na kolejne zranienia.
       
      B. o niczym innym nie marzyła, niż tylko po latach swoich przygód zacząć "normalne życie" - ale kiedy miała na to szansę, czuła że się "dusi" i że ktoś "chce ją zniewolić". Zdradziła mnie też wkrótce po rozpoczęciu relacji bo "bała się tego, co jest między nami". 
       
      wyraźnie i uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia własnego ja - to prostsze do zaobserwowania, niż brzmi - czy Twoja partnerka jednego dnia uważa, że jest świetna, że świat stoi przed nią otworem i ona zaraz go podbije, a na drugi dzień zmienia zdanie? Czy fazy entuzjazmu miesza z depresją i stwierdzeniami, że do niczego się nie nadaje?  
      Ten brak równowagi w ocenie siebie przekłada się na niestabilne zachowania borderek i ich skakanie między skrajnościami.
       
      B. normalnie miała olbrzymie kompleksy na temat swojego wyglądu i nadwagi, ale kiedy była pijana to z szerokim uśmiechem na ustach potrafiła mówić "Wiem, że jestem piękna".
       
      impulsywność w co najmniej dwóch sferach, które są potencjalnie autodestrukcyjne - (seks, lekkomyślne prowadzenie pojazdów, używki, kompulsywne jedzenie) - tu myślę sprawa jest jasna. Tu może przytoczę przykład z pewnego forum dla Pań, który idealnie oddaje autodestrukcyjne uzależniene od seksu - pisownia oryginalna:  
      jesli chodzi o "uwodzenie " ,to ja NIGDY, powaznie, nigdy nie uwazalam sie za atrakcyjna dla fectow osobę. dopoki nie "odkryłam " alkoholu. Po 'libacji" czesto slyszalam ze zachowywalam się prowokująco, czy uwodzaco wlasnie, co nie jest szczegolnie dziwne zwelaszcza ze odzyskiwalam niejednokrotnie swiadomosc np w ramionach jakiegos gościa. :/ 
       
      w kazdymr azie, mam wrazenie, ze u mnie to też było strasznie mocno zwiazane z potrzeba czucia sie akceptowaną bądź z OGROMNĄ (wtedy) potrzebą bliskosci, taka, ktorej nie dalo sie odroczyc. skoro tak jej potrzebowalam, to nie robilo mi roznicy czy akurat sie "szmace" czy ktos do mnie zarywa. Po prostu fajnie bylo poczuc te namiastke bliskosci, kogos przy sobie. a ze fizyczna jest najprostsza to w sumie.. spoko?  :roll: czasami też uzywanie swojego ciała w taki sposob pelnilo dla mnie autoagresywną funckję. "nie zaslugujesz na nic innego, nie mozesz byc kochana, jedyne co mozesz osiagnac to bycie dla kogos pociagajaca fizycznie". 
       
      Moja B. była uzależniona od alkoholu - na wszystkich większych imprezach, które kojarzę, w tym zwłaszcza bez mojego udziału kończyła pijana do nieprzytomności, tak że nie pamiętała w ogóle, co mówiła. Klinowała oczywiście również, potrzebowała z czasem coraz większych dawek alkoholu by się upić. Nawet jakieś zwykłe wieczorne wyjście ze znajomymi kończyło się jeszcze tak, że samochód lub taksówka rozwożąca ludzi do domu na jej prośbę zatrzymywała się na stacji benzynowej żeby dokupić jak to ona mówiła "piwo na drogę" czyli czteropak, który ona piła sama jeszcze w domu przed zaśnięciem. Kiedy mnie zdradziła, przyznała się potem że ocknęła się kiedy jej poprzedni partner seksualny już w niej był. Jakie było pierwsze, jedno z wielu jej wytłumaczeń gdy jeszcze próbowałem zrozumieć, dlaczego to zrobiła? "Potrzebowałam bliskości". 
       
      niestabilność emocjonalna spowodowana wyraźnymi wahaniami nastroju, np poważne epizodyczne obniżenie nastroju, poczucie lęku - pani zamyka się w pokoju i z bliżej nieznanych przyczyn ma doła, o szczegółach nie rozmawia, wielokrotnie powtarza, że boi się czegoś (zwykle bliskości, miłości, czułości i tak dalej)? Zdarza się jej powiedzieć, że "nie mogę z Tobą być, za bardzo Cię zranię", "zasługujesz na kogoś lepszego" żeby potem powiedzieć Ci "kocham Ciebie i tylko Ciebie"?  
      Te wahania wynikają z zaburzenia samooceny oraz skrajnych zachowań, po których borderkę dopadają czasem wyrzuty sumienia i chęć zrekompensowania Ci tego.  
       
      B. miała tak, że w trakcie jednego miesiąca zaczęła wycofywać się ze związku a kiedy pytałem o co chodzi zaczynała krzyczeć "Nie widzisz, w jakim jestem stanie?" "Co Ty mi robisz, znęcasz się nade mną (kiedy dalej nie rozumiałem i pytałem). 
       
      niestosowny, intensywny gniew lub trudności z kontrolowaniem gniewu, na przykład częste okazywanie humorów - tu mowa o naprawdę intensywnych rzeczach - wasza pani zaczyna się awanturować i podskakiwać do dobrze zbudowanych kolesi w knajpie (jest cały temat na forum o tym)? Tnie wasze słuchawki do biegania (potem oczywiście przeprasza), tłucze naczynia, perfumy, wpada w szał? A może łagodniej, czyli bez żadnego wyraźnego powodu strzela tzw. "focha" i nie chce o tym rozmawiać? Odpycha was, obraża, każe wynosić się z domu (potem mówi, żebyście wrócili bo ona się martwi)?  
      Moją B. odwiozłem kiedyś z imprezy nad ranem, o której mi zresztą nie powiedziała. Podróży na złamanie karku po krętych górskich drogach, bo to był jakiś dom wypoczynkowy w wiosce nieopodal szczytu górskiego nie zapomnę nigdy. Oczywiście była kompletnie pijana. Opierdoliłem, mimo że nie docierało do niej, no bo jak. Nasłuchałem się różnych nie mających sensu zdań, w tym ciekawych takich jak "Ty nie wiesz, co Ci wszyscy kolesie mi w życiu zrobili" wypowiedzianych bełkotliwym tonem. No ale przecież kochałem ją, co nie? Więc zawiozłem, nakarmiłem, napoiłem, przebrałem i pozwoliłem spać u siebie, samemu w tym czasie robiąc ważny projekt do pracy. Kiedy zrobiłem sobie przerwę i przytuliłem ją ona jeszcze pijana wspomniała "Co Ty kurwa, chcesz mnie zgwałcić? Arek (tak go fikcyjnie nazwijmy, koleś, z którym mnie zdradziła) przynajmniej miał prezerwatywy) i poszła spać. 
      Kiedy się obudziła rozpocząłem z nią poważną rozmowę, podczas której zaczęła przeklinać i odepchnęła mnie a następnie w piżamie zgarnęła swoje rzeczy i chciała wyjść. Myślę, że nie muszę dodawać, że próbowałem ją zatrzymać...
       
      przelotne, związane ze stresem myśli paranoiczne - panna zachowuj się podejrzanie, zdradza albo okłamuje was, ale jednocześnie nie ufa wam i uważa, że ją okłamujecie? Sama wychodzi jak chce i kiedy chce, ale kiedy chcecie o tym rozmawiać zaczyna was przepytywać co wy robicie? Kiedy zrozpaczeni szukacie dowodów zdrady i je znajdujecie pyta, jakim prawem ją szpiegujecie?   
      W mojej relacji z B. jedyną stroną, która zdradziła (co wyciągnąłem z niej, bo miałem przeczucie) i kłamała (na tych kłamstwach ją łapałem bo to były kłamstwa na żenującym poziomie) była ona - mimo to, od samego początku robiła zdjecia i print screeny tego co piszemy do siebie na komunikatorach, kiedy ja poszedłem na terapię by sobie poradzić z tym, że mnie zdradziła (tak tak, JA poszedłem - wiem, wiem, naprawdę wiem;)), zaczęła żądać danych i kontaktu do mojego psychologa, żeby "sobie z nim porozmawiać". Apogeum jej podejrzliwości po kolejnym odkrytym kłamstwie było to, że zainstalowałem jej aplikację szpiegującą w telefonie, bo miałem do niego dostęp - każdy zresztą miał. B. miała tak, że jej znajomi na imprezie brali jej telefon i każdy z niego korzystał jak chciał, na przykład jej koledzy pisali z jakimiś dziewczynami. Mimo to nie przeszkadzało jej oskarżać o to mnie. Potem nawet podobno tę aplikację znalazła:) Straszyła mnie nawet policją z tego powodu, a potem dzwoniła do mnie wściekła gdy już się rozstaliśmy, bo ponoć zdalnie z zemsty zresetowałem jej telefon. A tak a propos telefonów - B. miała dwa telefony z powodów, których nie umiała zbyt przekonująco wyjaśnić, a kiedy podejrzewała że jej coś wgrałem stwierdziła, że kupi trzeci telefon:) Ech, długo by pisać:)
       
      chroniczne uczucie pustki - brzmi tajemniczo, ale chodzi tutaj o znany braciom (i zapewne paniom z rezerwatu jeszcze lepiej) mechanizm - panna opowiada wam, jak to z kolesiem którego znała 2 miesiące "niby wszystko było ok, ale coś nie wypaliło"?. Mówi, że "jest aż za spokojnie, ciężko mi uwierzyć, że nic się nie dzieje złego"? Ma 100 pomysłów na zainteresowania i hobby, z których żaden nie wypala? Jest często znudzona?  
      Borderki nie wytrzymują długo w stanie, kiedy nic się nie dzieje i po prostu trwa normalne, stabilne życie - muszą pustkę wypełniać, ponieważ dopiero wtedy czują, że żyją - stąd skłonności do ryzykownych zachowań, pociąg do używek, prowokacyjnego zachowania na imprezach, znajdywania sobie wielu aktywności.
       
      B. sama wiele razy stwierdzała, że jeśli z kolesiem wszystko było ok, to tak długo rozkminiała jego zachowanie, aż w końcu coś się znajdywało.
       
      nawracające zachowania i gesty o charakterze samookaleczającym - jeśli panna ma ślady na rękach, chwali się myślami samobójczymi, to jest to alert czerwony jak stolica ZSRR na pierwszego maja  
      To jest 9 klinicznych objawów borderline - jeśli zauważasz u swojej panny 5 z nich, to niech pojawi się w Twojej głowie czerwona lampka. Sprawdź teraz dodatkowo, czy występują poniższe zachowania:
       
      tendencja i satysfakcja płynąca z utrzymywania relacji z więcej niż jednym partnerem jednocześnie - tak tak, chodzi o bzykanie i flirtowanie z kilkoma na raz. Nie, nie każda kobieta tak robi.  
      Moja B. kiedy ją poznałem miała następującą sytuację: regularne kontakty seksualne (ale nie związek, bo "wiedziałam, że i tak nic z tego nie wyjdzie" z wymienionym już Arkiem, z którym potem mnie zdradziła), w czasie których na jednej imprezie na którą ją widziałem lizała się i zniknęła potem z jednym gościem, tydzień później do siebie zaprosiła mnie (w międzyczasie ciągle spotykając się z tym jednym i posiadając jeszcze innego orbitera w Anglii, który myślał że są razem.
       
      skłonność do testowania - Pani ciągle testuje granice - jeśli poprosisz ją o to, żebyś czegoś nie robiła, możesz być pewien, że zrobi. Zdradzi Cię? Oczywiście po to, żeby zobaczyć czy naprawdę ją kochasz (bo pamiętaj, ona boi się odrzucenia). Stąd częste u borderek próby ponownego kontaktu i sprawdzanie, czy dalej o niej myślisz (tu uwaga bo jak wiemy takie zachowanie zdarza się często i samo w sobie nie świadczy o borderline!) albo ciągłe sprawdzanie, jak daleko może się posunąć i czy ciągle mimo to ją lofciasz  
      unikanie bycia w centrum uwagi jako sytuacji zbyt obciążającej - pani jest bardzo towarzyska, chce mieć mnóstwo znajomych i ma, ale nigdy nie wybija się ponad inne samice, nie prowadzi w dyskusji? Nie lubi występować publicznie, źle znosi krytykę? Niskie poczucie własnej wartości powoduje to wszystko  
      obwinianie innych za własne zachowania - temat rzeka. Borderka nigdy nie jest winna, zawsze jej zachowanie jest spowodowane Twoim, niezależnie od tego jak chujowo nie wygląda. Słuchasz o tym, jak to z poprzednimi było coś nie tak, że byli psychiczni, niezrównoważeni, niedojrzali? Strzeż się. W pewnym momencie głupiejesz i sam zastanawiasz się, czy nie masz problemów ze sobą, albo że faktycznie to trochę Twoja wina, że zostałeś oszukany, zdradzony? RED ALERT!   
      Pamiętaj - każdy odpowiada za swoje czyny i jeśli ktoś okłamuje Cię, zdradza, przeklina to zawsze to jego decyzja - przecież może się obrócić i wyjść, prawda? Nie daj sobie wmówić, że jeśli ktoś robi Ci coś złego, to Twoja wina. A borderki to robią.
       
      B. rozbiła auto jadąc starym gratem 170 km/h i uderzając w tira? Moja wina, bo się pokłóciliśmy. B. tyje? Moja wina, bo jej nie motywuję, mówiąc jej że jest piękna. B. pali? Moja wina, bo już rzucała, ale jak jej wypomniałem że przecież dalej pali kilka papierosów dziennie, to się zdemotywowała... 
       
      I ważna uwaga - łapanie za rękę, przedstawianie dowodów, faktów, dyskutowanie jest absolutnie bezcelowe i nie osiągniesz niczego, poza kolejnymi oskarżeniami, nowymi usprawiedliwieniami i zrzucaniem winy. To niestety nie działa tak logicznie. Myślisz, że jak przedstawisz niezbite dowody to ona wtedy musi przyznać rację i przeprosić? Pomyśl jeszcze raz. Oskarży Cię prędzej o szpiegowanie, czepianie się, "męczenie", "drążenie".
       
      Mi B. w przypływie szczerości powiedziała rzecz, która bardzo mi utkwiła w głowie "A co Ci tak na tej prawdzie zależy?". 
       
      negowanie własnych zachowań - jeśli ktoś złapie Cię za rękę, mów że to nie Twoja ręka. Borderka idzie krok dalej - mówi, że tu nie ma przecież żadnej ręki i chyba jesteś nienormalny i musisz się leczyć. "Nic takiego nie powiedziałem, zmyśliłeś to sobie", "Nie pamiętam", "Ja tak mam, że po prostu nie pamiętam takich szczegółów". Czy jest opcja, że jak podrążysz temat to jednak się przyzna? Jest. Czy to Ci w czymś pomoże? Nie.   
      duże trudności z zaufaniem komukolwiek - osoba z BPD po prostu nie ufa ludziom, lubi powtarzać, że są okrutni, że kłamią i tak dalej, co jest klasyczną projekcją (projekcja - kiedy ja uważam o sobie, że kłamię, więc zarzucam to Tobie. Zarzucanie innym tego, co sami robimy). Ma się rozumieć, jeśli ona Ci tak mówi, to znaczy że ona jest okrutna, ona kłamie i tak dalej  
      paradoksalne odpychanie - im bardziej zbliżasz się do borderki, im jesteś dla niej milszy, tym bardziej możesz się liczyć z odpychaniem. Osoba z BPD boi się bliskości, zaangażowania, bo to może się wiązać z tym, że ktoś ją wtedy odrzuci, a ona się nie pozbiera. Jednocześnie, fascynują ją osoby, które ją ignorują. Jest to związane z niskim poczuciem własnej wartości i działa taki mechanizm:  
      Jeśli ja jestem beznadziejna, to ktoś komu się tak podobam, też musi być beznadziejny. Ten koleś mną gardzi i nie zwraca na mnie uwagi? No to z nim wszystko ok, bo kto by tam chciał się interesować kimś takim jak ja. Kurde, fajny jest. 
       
      Miłość jest uczuciem zrównoważonym i dlatego osoby z BPD nie mogą jej znieść. Partnerzy, którzy okazjonalnie spełniają oczekiwanie bliskości są mniej zagrażający niż ci, którzy mogą to zapewnić cały czas. Dlatego bezpieczniejsze są osoby, które nie oferują stabilizacji, bo ona może oznaczać zagrożenie. I kiedy widać, że kolesiowi zaczyna zależeć, borderka mówi mu "Potrzebuję czasu", "To dzieje się za szybko". Strach przed bliskością, po prostu. A dlaczego odpychanie jest paradoksalne? Bo jeśli koleś ma borderkę gdzieś, to jest na zdrowy rozum znacznie większa szansa, że ją odepchnie, jednak ona się tego nie boi i potrafi mu nadskakiwać. Ale za to jeśli wyznajesz jej miłość, zabiegasz o nią - wtedy możesz zostać odrzucony zupełnie bezdusznie, bez żadnych emocji. W literaturze angielskojęzycznej mówi się też o zjawisku "hoovering" - chęć posiadania, gdy tylko border zdaje sobie sprawę, że nie może Cię mieć. Kiedy to osiągasz, zaczynają się znów wątpliwości, pojawiają się problemy...  I tak się bujasz na huśtawce.
       
      Wiecie, co na początku znajomości powiedziała mi przez telefon B.? "Boję się Ciebie, bo jak ja Cię zranię, to Ty jesteś silny i się pozbierasz, a ze mnie jeśli mnie skrzywdzisz nie zostanie nic". Kto kogo dojebał w rezultacie chyba nie muszę mówić:)
       
      wewnętrzne dziecko - bordery są rządzone przez instynkty i potrzeby - nie mają pojemności dla takich zjawisk, jak empatia, wyższe uczucia czy rozpoznawanie dobra i zła oraz ich kategoryzowania. Te odczucia wykształcają się w człowieku później. Są bardzo samolubne, nie znają pojęcia empatii i raczej nie usłyszysz, jak borderka współczuje komuś "poza sobą oczywiście, bo przecież jest ciągle raniona). Dziecięca szczerość też jest charakterystyczna - borderka nie ma problemu by powiedzieć, że robisz fatalnie to i to (nawet jak sama tego nie robi dobrze), że ktoś jest gruby, brzydki, kiepsko się ubiera - jest bezmyślnie krytyczna wobec innych, tak jak właśnie dziecko. Potrafi tupać nogą, gdy czegoś chce i to ma być już, natychmiast.   
      Dziecko zamknięte w ciele dorosłego człowieka - tak często określa się osoby z BPD
       
      silne mechanizmy racjonalizacji - innymi słowy borderka ma mnóstwo wytłumaczeń dla swoich zachowań - tak jak pisałem powyżej, zwykle jest to zrzucenie winy na Ciebie. Ale nie zawsze. Czasem wytłumaczenie jest po prostu absurdalne, ale daje spokój borderce:  
      Jak B. usprawiedliwiła zdradzenie mnie?
      "Ok, może się z nim przespałam, ale to nie był przypadkowy koleś, tylko ktoś z kim się spotykałam wcześniej".
      Pytania?
       
      płytkość relacji - nie tylko związki oparte na seksie, ale przede wszystkim chłodno kalkulowane korzyści - borderka wszystkich (w tym rodzinę, znajomych i przyjaciół oraz przede wszystkim Ciebie) traktuje jako środki do osiągnięcia celu, cokolwiek to nie będzie. Pamiętaj, ona lekceważy normy i zasady Poza tym płytkie relacje są znacznie bezpieczniejsze, bo nie ma ryzyka zaangażowania i odrzucenia  
      silna i utrwalona postawa braku odpowiedzialność i lekceważenia norm, reguł i zobowiązań społecznych - jeśli panna nie hamuje się z używkami, łatwo przychodzi jej spóźnianie się, łamanie prawa, przyznaje się i usprawiedliwia swoje zdrady i kłamstwa - RED ALERT. Dla borderów (tak jak dla dzieci przecież) nie istnieją rzeczy zwane zasadami. Wszystko jest względne  
      uzależnianie innych poprzez dwubiegunowość zachowania - o tym więcej w dalszej części - w każdym razie uwaga na skrajne zachowania. Jeśli panna wyrzuca Cię z domu, 5 minut później dzwoni, wyzywa od najgorszych by potem prawić komplementy, mówi czasem "Strasznie Cię nienawidzę, wiesz? Jesteś draniem. Kocham Cię" to jest to NAJWYŻSZY ALERT  - SPIERDALAJ JAK NAJDALEJ  
      patologiczne kłamstwa - borderki kłamią często w banalnych sprawach - może to być cena torebki, którą sobie kupiła, imię koleżanki z którą się widziała albo knajpa, w której to było. Czemu patologiczne? Bo mają miejsce niezależnie od tego, jakie konsekwencje grożą (ostatnio @blck.shp dodał taki temat:  albo następują "łańcuchowo" - demaskujesz kłamstwo Pani, ona przyznaje się do kłamstwa i niby mówiąc prawdę dostajesz kolejne kłamstwo> I tak nawet kilka razy. Mieliśmy niedawno piękny przykład:  
       
      Panna wychodzi z koleżanką, potem okazuje się, że z kolegą, ale do knajpy, potem okazje się, że do domu, ale nic tam się nie działo, potem okazuje się, że jednak owszem, działo się, ale tylko tyle. I tak dalej - cały łańcuch kłamstw.
       
      Inny pouczający przykład ze strony kochanej B. - konwersacja na messengerze, ona w mieście, ja tego dnia wyjeżdżam do domu rodzinnego. Wcześniej rozmowa o tym, że flirtowanie z kolegami, spotkania z byłymi mają się zakończyć. Rozumie i żałuje, już więcej nie będzie. 
       
      TEGO SAMEGO DNIA pytam wieczorem co porabia. Zawsze odpowiada natychmiast, tutaj cisza. Potem wymijająca odpowiedź: "Zobaczymy, co się wyklaruje:)". Zawsze pisze wprost. Pytam, czy nie widzi się czasem z jakimś kolegą, i po co znów kłamie, bo już na tym etapie wiem że skoro tego dnia rozmawialiśmy o tym, czego ma nie robić, to pewnie to robi. Cisza. Za chwilę dzwoni - łzy, płacz, tak, oszukałam Cię, widzę się z takim kolegą, bo napisał do mnie czy możemy się spotkać no i pomyślałam, że jak Cię nie ma to tylko z nim pogadam, a okłamałam Cię bo wiedziałam, że będziesz zły. Pójdę tylko na dwa piwa i wracam do domu, zadzwonię jak będę wracać. Oczywiście nie zadzwoniła. Jadę nad ranem wściekły od siebie z miejscowości, wchodzę do jej pokoju, w całym pokoju śmierdzi wódką, pytam jej ile wypiła a ona odpowiada "dwa piwa". Krótki wywiad - oczywiście dwa piwa plus trochę wódki. Patrzę na telefon - wiadomości - konwersacja w sms z gościem otwarta, ostatnia wiadomość sprzed pół roku. A przecież wspominała, że pisała z nim. Pytam, czy usunęła wiadomości? Oczywiście na początku mówi, że nie. Potem przyznaje, że tak. Widzicie schemat? Jedna sytuacja, kilka kłamstw.
       
      splitting -  to trochę jak na stole montażowym. Osoba z BPD wycina z relacji swoje negatywne zachowania i próbuje kontynuować ją, jakby nic złego się nie stało. "Zacznijmy od nowa, tak jakby nic się nie wydarzyło", "Przesadzasz, nie drążmy już przeszłości", "Najważniejsze jest to, co do siebie czujemy i co z tym zrobimy"... Oczywiście, nigdy nie usłyszysz tego o rzeczach, które Ty jej zrobiłeś. Zawsze kiedy ona.  
      fałszywa skrucha - borderki odczuwają skruchę tylko wtedy, kiedy jest to im do czegoś potrzebne, lub kiedy zostaną skonfrontowane z konsekwencjami swojego zachowania - bo to rodzi ryzyko odrzucenia. To wtedy właśnie pojawiają się obietnice zmiany i prośby o pozostanie z nimi. Zwykle bardzo szybko pojawiają się zachowania, które przeczą wszystkim obietnicom  
      powtarzające się mechanizmy zachowań - mimo ciągłych obietnic poprawy, nieustannie powtarzają się zachowania Twojej Pani - obiecywała, że nie okłamie, robi to nadal - jeśli znałeś ją przed wejściem w związek, możesz też zauważyć, że tak jak inny facet był zły, niedobry i psychiczny, tak teraz określa już Ciebie.   
      zostawianie furtek - osoby z BPD mają problem z jednoznacznym kończeniem relacji - służy im to po pierwsze do utrzymywania "bliskich" relacji z wieloma partnerami, zabezpieczeniu możliwości powrotu, wreszcie - nie potrafią znieść tego, że ostatecznie je odrzucasz. Dlatego kiedy zostawiasz dziewczynę, a ona ucieka się do różnych zachowań by Cię zatrzymać, poprzez wyzwiska aż do wyznań miłości - ALERT  
      A teraz przeczytajcie ten temat, bo to jest bardzo modelowy przykład zachowań borderline:
       
       
      4. Co w nich takiego jest, czyli kogo najbardziej kusi borderline?
       
      seks jest fantastyczny - osoby z BPD mają przeciętnie więcej partnerów seksualnych niż pozostali ludzie - nie można powiedzieć, że mają obsesję na punkcie seksu, pod tym względem badania wskazują że nie różnią się od średniej. Jednak zwykle w swoich płytkich związkach dochodzą tylko do etapu, w którym jest najbardziej satysfakcjonujący, na nim opierają swoje poczucie bliskości i wkładają w niego wiele energii, ponieważ w ich mniemaniu zapobiega też odrzuceniu. Częste stosowanie używek podczas jego uprawiania również pozwala na zwolnienie hamulców, większą śmiałość - borderline mają dużą skłonność do ryzyka, jechania po bandzie w tej sferze - stąd częste kontakty seksualne po pijanemu na przykład. Ale pamiętaj, że kiedy borderka Cię idealizuje, zrobi dla Ciebie wszystko i dlatego w łóżku jest pełna pasji i zaangażowania - to jak ma nie być zajebistego seksu? Bardzo rzadko zobaczysz zjawisko kupczenia dupą - ona da Ci zawsze i wszędzie, co tylko pogłębia Twoje uzależnienie  
      jest "inna niż wszystkie" - no pewnie, że jest - w końcu osób z takim zaburzeniem jest niewiele:) borderka wydaje się spontaniczna, nieprzewidywalna, różna od innych kobiet, które przy niej wydają się nudne. Pamiętaj - to iluzja. Inne kobiety nie są nudne - po prostu są stabilne emocjonalnie i ich reakcje można przewidzieć. Może spotkałeś w życiu przypadki kobiet, które nie sprawiały specjalnie atrakcyjnego wrażenia, ale kilku kolesiom zawróciły w głowach - a Ty patrzyłeś na nie i zastanawiałeś się, co oni w niej widzą, ponieważ panna nie była nawet ładna. Bardzo prawdopodobne, że miała BPD, a to co widzieli to był właśnie ten mechanizm  
      może czasem jest okropna, ale jestem z nią szczęśliwy - ofiara osoby dotkniętej BPD bardzo długo jest uzależniona od chwil szczęścia i fazy idealizacji, jaką przeżywała w związku. Jeśli nie ma świadomości istnienia BPD i nie kojarzy faktów, traktuje borderkę racjonalnie i robi co się da, żeby stworzyć Myszce takie warunki, by zawsze była taka cudowna jak na początku. Nie wie jeszcze wtedy, że to niemożliwe, ponieważ te skrajności są spowodowane zaburzeniem BPD, a nie czynami jej partnera i nie masz żadnych szans, żeby zmienić jej zachowanie. To właśnie ten mechanizm powoduje to, że grzęźniesz w toksycznej relacji i znosisz upodlenia - złudzenie że możesz wrócić do czasów, kiedy było tak dobrze. To już nie wróci.   
      muszę ratować księżniczkę - borderki budzą w części facetów naturalny instynkt opiekuńczy, działając na nasze pierwotne instynkty, pociąg do opiekowania się słabą płcią - najbardziej podatni są na to faceci, którzy musieli szybko dojrzeć i nie mogli sobie pozwolić na bycie dzieckiem - na przykład najstarsze dzieci z wielodzietnych rodzin albo mężczyźni w domach, w których brakowało ojca. Ważny jest też ogólnie instynkt opiekuńczy, Matrx, instynkty biologiczne które każą opiekować się potomstwem, w rolę którego wchodzi w sumie Twoja Pani  
      5. Ona chyba ma BPD - co mam robić?
       
      Odpowiedź jest tylko jedna - uciekaj. Tak, wiem, możesz w pogoni za czasami, kiedy było między wami cudownie myśleć, że można ją uratować. Że kiedy pójdzie do psychologa to on to odkryje i wtedy wszystko się zmieni. Nic bardziej błędnego - nawet jeśli ona się zgodzi (co jest mało prawdopodobne, prędzej usłyszysz, że to Ty masz ze sobą problemy), to nic prostszego, niż wprowadzić psychologa w błąd i po prostu zniekształcić rzeczywistość. Skąd wiesz, czy wszystko opowie tak jak faktycznie było, skoro kłamstwo przychodzi jej bez problemu? Może chcesz teraz w to wierzyć, ale nie zdziw się jak Twoja borderka przyjdzie po którejś sesji i powie: "psycholog powiedział, że nie ma co kontynuować terapii bo wszystko ze mną ok", a potem wszystkie wspomniane wyżej zachowania będą się powtarzać. Opisywane są w sieci wielokrotnie przypadki, w których borderline manipulują terapeutami, unikają sesji i przekładają je w nieskończoność i tego typu zachowania.
       
      Co musisz zrozumieć?
       
      nie zmienisz jej ponieważ to nie Ty spowodowałeś to jaka jest jeśli nie jesteście już razem, nie martw się o nowego bolca - z nim schemat powtórzy się dokładnie tak samo - nieleczone zaburzenie zawsze się objawi. Nie przyjdzie nikt, kto będzie miał więcej cierpliwości, albo będzie lepszy i jej nie naprawi bo... patrz punkt wyżej nie, to nie była miłość - osoby z BPD nie są zdolne do kochania w taki sposób, jak rozumieją to ludzie bez zaburzenia. Pogódź się z tym, że to była tylko faza jej choroby, nie miłość tak, naprawdę jest źle i nie będzie lepiej ponieważ to zaburzenie osobowości - to nie jest rzecz, którą z nią przegadasz, tak jak dyskusją nie wyleczysz żadnego innego zaburzenia nie, nie możecie przynajmniej zostać przyjaciółmi, ponieważ ona się opiera na zaufaniu i szacunku, a tego u was nie ma i nie było kilka wyjątkowych momentów nie wystarczy, by przykryć całe zło które Cię spotkało i będzie spotykać tak, zasługujesz na kogoś lepszego - bez zaburzeń  
      I to tyle, bracie. Dziękuję za uwagę, jeśli dotarłeś tutaj:)
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×