Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
EnemyOfTheState

"#Da się w Wawie", Rafał Trzaskowski (PO) chce walczyć o "prawa kobiet" w Warszawie

Rekomendowane odpowiedzi

Natknąłem się na Facebook-u na takie cuś:

https://www.facebook.com/dasiewWawie/

 

ytYQeKI.png?1

 

 

Czyli kandydat PO na prezydenta Warszawy jest zdania, że ostatnie 12 lat pod prezydenturą kobiety z PO sprawiły, że sytuacja kobiet w Warszawie jest bardzo zła, i teraz on jako polityk PO to wszystko naprawi. Ręka w górę, kto to kupi? :lol::lol:

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Tego spadochroniarza wybrali w Krakowie na posła (a tutaj Warszawy się zbytnio nie kocha), tak że wszystko jest możliwe ;) Ciekawie mnie, jak on chce te płace zrównać. Dekret wyda, czy jak? Jak on chce wprowadzić politykę w sprawie przemocy wobec kobiet, skoro policja mu nie podlega, a straż miejska to sobie może? Się chłopu trochę z kampanią do parlamentu chyba pomyliło.

 

W międzyczasie znalazłem bardziej szczegółowy opis. Wygląda jak deklaracja programowa nowej partii WKP (White Knight Party).

01. Wyrównanie szans kobiet na rynku pracy

To kobiety biorą na siebie większość obowiązków związanych z wychowaniem dzieci, próbując zarazem godzić to z pracą zawodową. Wiem, że dla wielu warszawskich rodzin znalezienie miejsca opieki dla najmłodszych dzieci w żłobkach i przedszkolach jest problemem. Opłaty za niepubliczną opiekę i dopłaty (na przykład za pobyt w wymiarze wydłużonym) w publicznych placówkach są tak wysokie, że rodzicom często nie opłaca się pracować lub staje się to wręcz niemożliwe. Wiem też, że dla tysięcy rodzin w Warszawie wyzwaniem jest zapewnienie dzieciom dobrej edukacji na kolejnych etapach. Dlatego deklaruję:
  1. Od 2019 roku wszystkie dzieci w Warszawie będą miały zagwarantowaną opiekę żłobkową. Jeżeli dziecko nie znajdzie miejsca w żłobku publicznym, miasto zapłaci za opiekę nad dzieckiem w placówce prywatnej. Równocześnie Warszawa rozpocznie budowę nowych żłobków publicznych. Powstaną co najmniej dwa nowe żłobki w każdej dzielnicy.
  2. Od 2019 roku zagwarantuję też wszystkim dzieciom w Warszawie opiekę przedszkolną na tych samych zasadach, co opiekę żłobkową.
  3. Będę kontynuował rozbudowę sieci przedszkoli oraz szkół, szczególnie w dzielnicach, gdzie przyrost naturalny jest największy – na przykład na Bemowie, na Białołęce, w Wilanowie.
  4. Dzięki dofinansowaniu z budżetu miasta dzieci w przedszkolach i żłobkach będą miały zapewnioną opiekę do godziny 18.00 bez dodatkowych opłat. Inaczej dyskryminuje się pracujące matki.

02. Koniec dyskryminacji kobiet

Czas przestać udawać, że kobiety nie są dyskryminowane na rynku pracy. Zarabiają średnio o 15 procent mniej niż mężczyźni zatrudnieni na tych samych stanowiskach. Zmiany w systemie emerytalnym przeforsowane przez rząd PiS tylko pogłębiają dyskryminację: kobiety są skazywane na niższe, niekiedy nawet głodowe emerytury.
Samotne matki nie otrzymują odpowiedniego wsparcia ze strony państwa w kwestii ściągalności alimentów dla dzieci. Dodatkowo PiS wycofał się właśnie z programu, który umożliwiał legalne zatrudnianie opiekunek dla kilkorga dzieci. Kobiety opiekujące się niepełnosprawnymi dziećmi i dorosłymi członkami rodziny pracują za darmo lub otrzymują zasiłki uniemożliwiające godne życie. Co gorsza, nie mogą też łączyć pracy opiekuńczej z zawodową, jeśli nie chcą stracić zasiłków.
Zobowiązuję się zrobić wszystko, żeby poprawić pozycję kobiet na rynku pracy. Wprowadzę każdą możliwą zmianę, którą można wdrożyć na szczeblu samorządowym.
  1. Będę egzekwował przestrzeganie zasady równych płac za równą pracę we wszystkich miejskich instytucjach i podległych miastu spółkach.
  2. Należy podwyższyć płace w sektorach i instytucjach, w których większość pracowników to kobiety. Nie ma powodu, żeby sfeminizowane zawody były gorzej płatne. Nauczycielki, pielęgniarki, pracownice socjalne muszą otrzymywać wyższe pensje.
  3. Wprowadzę ułatwienia dla osób opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi i dorosłymi: darmową komunikację miejską i pierwszeństwo w staraniach o mieszkania komunalne.
  4. Dzięki dofinansowaniu z budżetu miasta dzieci w przedszkolach i żłobkach będą miały zapewnioną opiekę do godziny 18.00 bez dodatkowych opłat. Inaczej dyskryminuje się pracujące matki.

03. Lepsza opieka zdrowotna dla kobiet

Złe decyzje rządu doprowadziły do tego, że standardy opieki zdrowotnej – szczególnie te ważne dla kobiet – się pogorszyły. Obniżone zostały standardy okołoporodowe, odebrano prawo do refundacji zabiegów in vitro niepłodnym parom (choć na niepłodność cierpi w Polsce już około 20 procent par!), odebrano kobietom dostęp do antykoncepcji awaryjnej. Skutecznie utrudniono im też dostęp do możliwości legalnego przerwania ciąży w trzech przewidzianych prawem sytuacjach. Kobiety są dziś narażone na złe traktowanie w szpitalu, przychodni czy w aptece tylko dlatego, że lekarz lub aptekarz mają konserwatywne poglądy.
Nie zgadzam się na taką dyskryminację i łamanie praw pacjenta! Chcę też zadbać o to, by młodzi warszawiacy w odpowiednim czasie mogli się dowiedzieć, czym jest seksualność, psychologia relacji intymnych i skuteczna antykoncepcja, pozwalająca zapobiegać niechcianym ciążom. Chcę, by nasza młodzież otrzymywała fachową wiedzę, jak zapobiegać chorobom wenerycznym, a także jak bronić się przed wszelkiego rodzaju przemocą seksualną.
Dlatego deklaruję:
  1. W wybranych i finansowanych przez miasto przychodniach i szpitalach będzie dyżurował ginekolog, który po konsultacji będzie mógł przepisać potrzebującej kobiecie tabletki antykoncepcji awaryjnej.
  2. Te stołeczne szpitale i przychodnie, w których kobiety mogą liczyć na pełne wsparcie (czyli nie jest tam stosowana klauzula sumienia), zostaną oznaczone w widoczny sposób, by każda kobieta wiedziała, gdzie jej prawa są w pełni respektowane. Miasto uruchomi dobrowolny program promocyjny, w którym będą mogły wziąć udział wszystkie apteki i przychodnie przyjazne kobietom. Stworzy też internetową bazę adresów tych placówek.
  3. W stołecznych szkołach podstawowych i średnich wprowadzę finansowane przez miasto lekcje edukacji seksualnej, na których młodzież będzie otrzymywać dostosowaną do wieku wiedzę. Podczas tych lekcji uczniowie dowiedzą się także, gdzie mogą szukać pomocy, jeżeli padną ofiarą przemocy seksualnej lub jakiejkolwiek innej. Informacje o numerach telefonów i miejscach, w których można otrzymać pomoc, zostaną umieszczone w każdej warszawskiej szkole.
  4. Dopilnuję, by warszawski program refundacji in vitro był kontynuowany i rozwijany po 2018 roku.
  5. Uruchomię program profilaktyczny szczepień przeciwko HPV (wirusowi brodawczaka ludzkiego) dla dziewczynek we właściwym wieku. Chcemy, aby już w pierwszym roku działania programu wszystkie zainteresowane rodziny mogły z niego skorzystać. Program szczepień spowoduje, że przestaniemy być w niechlubnej, europejskiej czołówce zachorowań na raka szyjki macicy wywoływanego przez HPV.

04. Zero tolerancji dla agresji wobec kobiet

Każdego roku około 90 tysięcy kobiet w Polsce zgłasza na policji, że doświadcza przemocy domowej. A z badań wynika, że większość aktów przemocy wobec kobiet nie jest w ogóle zgłaszana. Do wielu takich przypadków dochodzi, niestety, także w Warszawie. Wciąż się zdarza, że policja nie traktuje we właściwy sposób zgłoszeń od poszkodowanych kobiet. Założenie Niebieskiej Karty trwa długo i bywa utrudnione. Niektóre ofiary udokumentowanej przemocy domowej muszą miesiącami, a nawet przez lata mieszkać ze sprawcami. Organizacje pomagające ofiarom przemocy domowej nie są dostatecznie wspierane i dofinansowane przez państwo. Zbyt często też molestowanie i przemoc seksualna w miejscu pracy i w przestrzeni publicznej nie spotykają się z właściwą reakcją otoczenia.
Nie chcę, żeby do takich sytuacji dochodziło w Warszawie. Zrobię wszystko, żeby to zmienić.
  1. We wszystkich stołecznych szkołach i przedszkolach odbędą się szkolenia dla nauczycieli dotyczące rozpoznawania symptomów przemocy domowej i skutecznego reagowania.
  2. Zwiększę skuteczność działania miejskich ośrodków pomocy społecznej. Należy inwestować zarówno w liczbę ośrodków i pracowników, jak i podnieść pensje. Niezwykle ważne jest stałe wspieranie organizacji pozarządowych działających w obszarze pomocy społecznej. Najlepiej sprawdzi się powierzanie im realizacji zadań w ramach wieloletnich programów (w 100 procentach finansowanych przez miasto).
  3. Zadbam o to, żeby ofiary przemocy domowej nie były zmuszane z powodów lokalowych do mieszkania ze sprawcami. Trzeba wprowadzić zasadę pierwszeństwa ofiar przemocy domowej w kolejce do lokali komunalnych bez ograniczeń dochodowych.
  4. Pracownicy straży miejskiej oraz miejskich instytucji (takich jak szkoły, przedszkola, kluby sportowe, placówki ochrony zdrowia) przejdą szkolenia w rozpoznawaniu symptomów przemocy domowej. Dowiedzą się, jak właściwie reagować w tego rodzaju sytuacjach. Równolegle nawiążę dialog z Komendantem Stołecznym Policji, by wspólnie pracować nad większą skutecznością policji, która bezwzględnie musi być instytucją pierwszego ratunku dla wszystkich kobiet zagrożonych bądź doświadczonych jakąkolwiek formą agresji i przemocy.

05. Pełnomocniczka prezydenta ds. Kobiet

Dobra polityka dotycząca kobiet wymaga ciągłej koordynacji. Warszawa przyjazna kobietom to miasto, które podąża za zmianami, dostosowuje się do rosnących potrzeb, oczekiwań i zmieniającej się sytuacji.
Warszawski samorząd potrzebuje osoby, która będzie gwarantować dobrą koordynację we wszystkich obszarach mających wpływ na jakość życia warszawianek. Dlatego powołam pełnomocniczkę Prezydenta Warszawy ds. kobiet. To będzie jedna z moich najbliższych współpracowniczek. Przekażę pełnomocniczce nie tylko szerokie uprawnienia w ramach administracji miasta; dam jej także dużą samodzielność i polityczny mandat do pracy z Radą Miasta. Chcę, by „Warszawa dla kobiet” stała się nie tylko hasłem, które łączy wszystkie instytucje samorządu, ale i stołeczną rzeczywistością.
Edytowane przez Ancalagon
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najgorzej mnie boli to, że ta pacynka jest ponoć najlepszym kumplem aktora którego lubię, czyli Michała Żebrowskiego.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pan chyba leci sztampowo bo taki jest trend. Przeciez tak sie własnie prowadzi kampanię ;)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jest kampania do samorządów, a tonący brzytwy się chwyta. Kwestia kobiet jest na topie.

O ile co do żłobków nie mam zastrzeżeń, to reszta razi brakiem wiedzy i czystym populizmem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Oni będą walczyć o wszystko, byle by tylko zyskać głosy wielu lat kompromitacji. Gdyby psy mogłyby głosować, to walczyliby o prawo dające psom możliwość załatwianie się na chodniku, gdyby tylko było takie zapotrzebowanie. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciekawi mnie, skąd on wytrzasnął te 15%.

 

Tutaj jest średnia dla Europy, w miastach różnica jest zazwyczaj niższa:

 

arsF56a.png

 

A tutaj te wielkie nierówności na tych stanowiskach:

 

20170805_WOC360.png

 

20170805_woc359.png

 

Trochę się dane różnią, zapewne z powodu metodologii. Niestety na stronie nie jestem w stanie tego sprawdzić, bo coś im nawala :P Ale skoro dane są "unadjusted", więc zapewne nie są wyrównane ze względu na czas pracy i różne inne czynniki, tylko wchodziłaby w grę goła pensja. W przypadku dwóch kolejnych są to już dane dla pełnych etatów. Różnice dla tego samego stanowiska w tej samej firmie poza zarządem nie przekraczają 5%. Jakoś nie chce mi się wierzyć, by w Polsce, gdzie średnia ogólna jest wyraźnie niższa niż w wymienionych krajach, nagle pojawiła się różnica w wysokości 15%. Oznaczałoby, że kobiety zajmują u nas wyższe stanowiska, co jest oczywistą nieprawdą. Idźta uprawiać propagandę gdzie indziej ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Obrzydliwy i plugawy pomysł lewaka. Mam nadzieje, że jego akcja przegra i nie wejdzie w życie. Właśnie przez takie porąbane i chore pomysły robi się z mężczyzn osoby 2 kategorii.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Widać gołym okiem, że ciul celuje w elektorat kobiet i białych rycerzy.
 

1.Równe płace zawsze mnie śmieszą. Skoro tak bardzo chce równouprawnienia, to niech zapewni mężczyznom L4 - ciążowe 9 miesięcy + 1 rok urlopu tacierzyńskiego. A co? W czym jesteśmy gorsi? Te płace nie wynikają z czyjegoś widzimisię. Kobiety są bardzo ryzykownym pracownikiem, zwłaszcza te młode, które mogą uciec na L4 ciążowe + 1 rok macierzyńskiego co nam daje prawie 2 lata nieobecności w pracy. 

Tak samo są te urlopy na dziecko czy zwolnienia na opiekę nad dzieckiem. Z tego tez bardzo chętnie korzystają ;). 

Także niech nie skomlą o równe płace, a zaczną pracować tak jak faceci. Tylko kobiety bez intryg, złośliwości w miejscu pracy to byłby jakiś cud z bajki Disneya. 

2. Rzeczniczka ds. kobiet, a gdzie kurwa rzecznik ds. mężczyzn? Czemu mężczyźni są dyskryminowani?

3. Zero tolerancji dla przemocy bla bla bla, kolejne lanie wody i lizanie dupy kobietom. Te wszystkie projekty, dekrety nic nie dadzą, kobiety często same lubią być z tymi "potworami" albo same ich tworzą swoim postępowaniem. Dziwne jest też, że nie wspomina się o przemocy wobec mężczyzn. Tak, skala tej przemocy ostatnio mocno rośnie bo samice są coraz bardziej bezczelne i agresywne przez te gówniane środowiska feministyczne. Normalne kobiety pragnę uprzedzić, że mam do Was szacunek.

4. Dyskryminacja kobiet - Ten temat jest bezczelny i absurdalny. Mógłbym wymienić grubą listę dyskryminacji mężczyzn bo już mnie po prostu nudzi te sranie o dyskryminacji kobiet. Dyskryminacja mężczyzn jest znacznie większa od tej dyskryminacji kobiet. 

Kolejny czubek z PO chce wypłynąć na kolejny pakiet 4 lat bezpiecznego ssania forsy z kieszeni podatników. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Paris_Tuileries_Garden_Facepalm_statue.j 

 

Naprawdę?! Znowu? Znów dyskryminacja mężczyzn poprzez uprzywilejowanie kobiet? Ile jeszcze można?! I na domiar złego stoi za tym jakiś mężczyzna? Ręce opadają.

 

POLITYCY! NIE POPRAWIAJCIE JUŻ BARDZIEJ SYTUACJI KOBIET BO I TAK SĄ NA PIEDESTALE. ZACZNIJCIE DLA ODMIANY POPRAWIAĆ SYTUACJĘ MĘŻCZYZN.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"Ryba psuje się od głowy". Warszawa to stolica Polski i jeśli coś takiego by tam przeszło to nie wróży dobrze dla reszty kraju.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zaraz zaraz. W innym temacie, gdzie był link do artykułu dot. ludności. Wynika z niego, że w dużych miastach jest więcej kobiet niż mężczyzn. Co oznacza że to one mają o wiele ciężej, niż ich rowieśniczki, które rozdają karty na prowincji. 

 

No i trzeba tym biednym myszkom ułatwić życie w wielkim mieście.

 

Dobrze kminię Bracia czy gupim jak but ? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przedszkola i żłobki finansowane- super , wielu moich znajomych opłaty z tym związane wpędzają w kłótnie , problemy zawodowe czasem i małżeństwo na włosku wisi.

Część z nich chętnie zdecydowałaby się na 2 dziecko gdyby nie powyższe. 

8 godzin temu, Ancalagon napisał:
  • Należy podwyższyć płace w sektorach i instytucjach, w których większość pracowników to kobiety. Nie ma powodu, żeby sfeminizowane zawody były gorzej płatne. Nauczycielki, pielęgniarki, pracownice socjalne muszą otrzymywać wyższe pensje.
  • Wprowadzę ułatwienia dla osób opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi i dorosłymi: darmową komunikację miejską i pierwszeństwo w staraniach o mieszkania komunalne.

W tym wypadku skupiłbym się na podniesieniu zarobków nauczycieli oraz równocześnie zachęcenie mężczyzn do tego zawodu (brak męskich wzorców) , oraz umocnienie praw nauczyciela włącznie z karami za naruszenie nietykalności osobistej. (przywrócenie szacunku).

Niepełnosprawne rodziny i tak mają dość problemów więc tego typu udogodnienia rozumiem.

8 godzin temu, Ancalagon napisał:

Uruchomię program profilaktyczny szczepień przeciwko HPV (wirusowi brodawczaka ludzkiego) dla dziewczynek we właściwym wieku. Chcemy, aby już w pierwszym roku działania programu wszystkie zainteresowane rodziny mogły z niego skorzystać. Program szczepień spowoduje, że przestaniemy być w niechlubnej, europejskiej czołówce zachorowań na raka szyjki macicy wywoływanego przez HPV.

Brzmi sensownie jak dla laika

 

Co do tematu przemocy rozważyłbym jak pomóc kobietom, które doznają przemocy ze strony policjantów itp. Myślę ,że zrealizowanie tylko tych postulatów przekracza budżet miasta. 

Równocześnie uważam ,że wprowadzenie tych postulatów by wiele pomogło w życiu społecznym. 

 

I to by było tyle dobrego. Jestem przeciwny rozdawaniu niebieskich kart jak cukierków i usprawnianiu rozbijania rodzin poprzez ułatwienie procedury. Wprowadzenie wszystkich postulatów spowoduje wzrost rozbitych rodzin i rozwodów. Dodatkowo takie rozwiązania zwiększy skoczność naszych kochanych małpek i skróci staż prowiderów ;) .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Śmieszne trochę, ten "program" sugeruje, że za 12 letnich rządów HGW w Warszawie dyskryminowało się kobiety, no nieźle. :D Ciekawe skąd na to wezmą pieniądze, Warszawa to najbardziej zadłużone miasto w Polsce, a kolejny kretyn chce lewackimi, pustymi sloganami przekonywać elektorat.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Ramzes napisał:

umocnienie praw nauczyciela

Nauczyciele to mega sfeminizowany zawód. Ty serio chcesz, aby te kobiety dostały jeszcze więcej praw?! Wyobrażasz sobie co stanie się z chłopcami w takich szkołach? To zły pomysł. Zdecydowanie go potępiam.

 

17 minut temu, Ramzes napisał:

równocześnie zachęcenie mężczyzn do tego zawodu

To jest akurat dobry i nawet potrzebny pomysł. Pytanie tylko czy rzeczywiście miały odzew wśród mężczyzn.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@MoszeKortuxy Tak umocnienia praw. By nauczyciel mógł w spokoju wykonywać swoją pracę a nie był między młotem a kowadłem (rodzicem a kuratorium). A dyrektor robił to co rodzic sobie życzy. Chce by za uderzenie nauczyciela była kara/grzywna. I bez odpalania petard w klasie i pytania się nauczycielki czy wali konia. Dokładnie tylko o to mi chodzi. Dzięki temu mężczyźni również chętniej by podjęli się takiego zajęcia ponieważ są bardziej konfrontacyjni. 

15 minut temu, MoszeKortuxy napisał:

dostały jeszcze więcej praw?!

 Co masz na myśli? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Ramzes napisał:

Co masz na myśli? 

Mam na myśli to, że jest to umocnienie praw w zdecydowanej większości kobiet bo to one są zazwyczaj nauczycielami i to mi się nie podoba. One mają już zbyt dużo praw i przywilejów. Czas skończyć z nadawaniem kolejnych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Miner napisał:

Jest kampania do samorządów, a tonący brzytwy się chwyta. Kwestia kobiet jest na topie.

O ile co do żłobków nie mam zastrzeżeń, to reszta razi brakiem wiedzy i czystym populizmem.

Tylko, że może się to skończyć tak, że samotna pani, która porzuciła uciekła od złego męża, dostanie więcej punktów. Kolejna przyczyna by naszym paniom opłacało się brać rozwody. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sytuacja kobiet w Warszawie pod rządami kobiety nie poprawiła się, więc HGW to nie jest kobieta, albo to kobieta, pod rządami której w mieście zapanował patriarchat:P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sytuacja kobiet w społeczeństwie już jest wystarczająco uprzywilejowana. Nie należy pogłębiać tego problemu nadawaniem im kolejnych praw.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@MoszeKortuxyJestem za tym by podnieść prestiż bycia nauczycielem. Razem z wzrostem zarobków wzrośnie również udział mężczyzn w rynku. Wraz z zmianą wizerunku nauczyciela będzie również można wytykać feminizację tego środowiska. Przecież jeśli ma być więcej przedszkoli i żłobków otwartych dłużej (do18) to wiadomo ,że wiąże się to również z wzrostem ilości godzin/etatów dla pracowników tych instytucji. Tak również zakłada to ,że będą więcej pracować/zarabiać. 

 

Zwróć również uwagę ,że skupiłem się na sprawach które uznałem za te ,które mogą pomóc na przyszłość. Reszta postulatów przemilczałem bo nadają się do spłukania w kiblu i niszczą trwałość związków.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że spowoduje to raczej zaciąg prowincjonalnych przedszkolanek. Jedyne wyjście jakie widzę to bon edukacyjny, od 1 roku życia do ukończenia szkoły średniej (maksymalnie 21 lat). Ludzie będą mieli wtedy wpływ na kształt instytucji do których posyłają swoje pociechy, jest szansa że część będzie chciała by byli tam opiekunowie mężczyźni.

 

Poza tym nie ma w tej chwili dość wykształconej kadry (na marginesie Mirosław Baka jak chciał uniknąć wojska, poszedł na takie studia z kumplem i byli jedyni na roku :) ) . Może jakieś stypendia specjalne z Unii? Ciekaw jestem gdyby jakiś Uniwersytet takie zgłosił. Przeczytałem i wydaje mi się to świetnym pomysłem.

 

"Polscy profesorowie" mają świetny nosek do kapuchy, prawie jak świnki do trufli ich ciągnie. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Piter_1982 napisał:

Tylko, że może się to skończyć tak, że samotna pani, która porzuciła uciekła od złego męża, dostanie więcej punktów. Kolejna przyczyna by naszym paniom opłacało się brać rozwody. 

To prawda, ale w odniesieniu do ogółu rodziców to darmowa (czy też przystępna cenowo) opieka przedszkolna przyniesie więcej dobrego, niż złego przynoszą takie patologiczne zachowania kobiet. Bo do publicznego przedszkola, z niskimi opłatami, w dużym mieście się dostać, to już jest problem (a będzie większy, bo wyż demograficzny z lat 80-tych rodzi pierwsze i kolejne dzieci) i takie patologie są na porządku dziennym (też jest punktowanie). Także nic nowego by się nie pojawiło, a mogłoby to pomóc rodzicom, którzy nie są biedni, ale też i nie jakoś specjalnie sytuowani. Problem nie dotyczy osób o dobrych dochodach, bo takie to na publiczne (tańsze) przedszkola nie popatrzą.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Ramzes napisał:

Jestem za tym by podnieść prestiż bycia nauczycielem. Razem z wzrostem zarobków wzrośnie również udział mężczyzn w rynku. Wraz z zmianą wizerunku nauczyciela będzie również można wytykać feminizację tego środowiska. Przecież jeśli ma być więcej przedszkoli i żłobków otwartych dłużej (do18) to wiadomo ,że wiąże się to również z wzrostem ilości godzin/etatów dla pracowników tych instytucji. Tak również zakłada to ,że będą więcej pracować/zarabiać.

Uważasz, że nauczyciele mało zarabiają? Zwłaszcza porównując do mediany zarobków w poszczególnych przedziałach wiekowych?

Dlaczego uważasz, że na prestiż bycia nauczycielem mają wpływ tylko zarobki? Kiedyś nauczyciel był zawodem prestiżowym, bo trudno było o osobę z odpowiednim wykształceniem.

Dlaczego uważasz, że podniesienie wynagrodzeń podwyższy udział mężczyzn?

Może w pewnych kwestiach się z Tobą zgodzę, ale mam wrażenie, że za bardzo upraszczasz temat.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Miner napisał:

Dlaczego uważasz, że podniesienie wynagrodzeń podwyższy udział mężczyzn?

Tak uważam.Nie tylko mężczyźni patrzą na zarobki w trakcie wybierania zawodu ale również jak i kobiety na benefity płynące z tej pracy. Prestiż by ta praca nie kojarzyła się z osobami którym nie wyszło.  Tym bardziej ,że część z mężczyzn ma potrzebę uczenia pokazywania, bycia mentorem. Jak to jest ,że faceci angażują się w bycie trenerem/ harcerstwo czy inne tego typu akcje charytatywnie? Ale jak zaznaczyłem wcześniej w dyskusji  te działania powinny być prowadzone wielotorowo.Rodziny tam gdzie są nauczyciele to zazwyczaj klasa średnia niższa z tego co obserwuje. Tylko raz w trakcie edukacji się spotkałem ,że nauczycielka jeździła lexusem z v8. Ale ona sama powiedziała ,że ta praca jest bo lubi i nie przeszkadza w życiu rodzinnym. 

 

10 minut temu, Miner napisał:

Kiedyś nauczyciel był zawodem prestiżowym, bo trudno było o osobę z odpowiednim wykształceniem.

Był prestiżowy bo był darzony szacunkiem. Mało mężczyzn będzie chciało pracować w miejscu gdzie ich się nie szanuje i każdy może ich ustawiać w świetle prawa. No już nie mówię o orzeczeniu na każdą okazję. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Źródła: http://www.eskarock.pl/eska_rock_news/harvard_zakazal_klubow_jednoplciowych_chyba_ze/150474
      https://www.wykop.pl/link/4177107/harvard-zakazuje-klubow-jednoplciowych/
      https://www.dailywire.com/news/26802/harvard-university-bans-single-gender-clubs-unless-emily-zanotti
       
      Jawna dyskryminacja mężczyzn w USA. Nie mogą tworzyć klubów tylko dla mężczyzn, a kobiety mogą mieć swoje tylko kobiece kluby.
      Co sądzicie na ten temat Bracia?
       
      Uniwersytet Harvarda uważany jest za jedną z najbardziej prestiżowych uczelni, która ma swoje nienaruszalne zasady. Niedawna decyzja uczelni zaskoczyła wszystkich, a chodzi o bractwa jednopłciowe.
       
      Wynika to z kilku apelacji oraz dyskusji, które miały zakazać w bractwach między innymi czarów. Tym razem zabroniono bractw jednopłciowych, jednak jest jeden wyjątek, mogą istnieć bractwa złożone tylko z kobiet. Czemu tak jest?

      Po ogłoszeniu zakazu bractw jednopłciowych, kobiety zaczęły protestować, mówiąc, że jest to dyskryminacja. Władze uczelni postanowiły pozostawić bractwa jednopłciowe tylko dla kobiet. Pytanie tylko, czy mężczyźni nie poczują się w tej sytuacji dyskryminowani.
       
       
      Ta sytuacja pokazuje, że wystarczy protestować, pokrzyczeć i będą ustępstwa. Kobiety to potrafią i dlatego mają przywileje. Mężczyźni niestety nie chcą tego robić i męska pozycja stale słabnie w społeczeństwie.
    • Przez MoszeKortuxy
      http://nczas.com/2018/02/21/w-odmetach-feministycznego-szalenstwa-dziewuchy-w-gore-kiecki-zaczela-sie-nowa-akcja-odzyskajmy-nasze-p-y/
      Feminizm to jedna z wielu patologii nowoczesnego społeczeństwa XXI wieku. Warto mieć to środowisko na uwadze i starać się go unikać w życiu realnym, gdyż jest ono niebezpieczne i może powodować długi okres zażenowania  
       
      Mają nawet własną stronę - https://www.raisingtheskirt.com/about.html
       
      Piszcie co sądzicie na temat tej akcji? Czyżby to jakieś nawoływanie samców do kopulacji? 
       

       
      Amerykańskie feministki rozpoczęły wielką akcję w mediach społecznościowych. Chodzi w niej o to, by zadrzeć kiecę i obnażyć się, by „uczcić” własne genitalia.
       
      Akcja nazywa się Zadzierając kiecę”. Główne jej hasła to: „Reclaim your c*nt”,  „Reclaim our c*nt.” („Odzyskaj swoją piz.ę”, „Odzyskajmy swoje piz.y”. Nic nie poradzimy na to, że tak to sobie wymyśliły).
       
      Akcję rozpoczęła niejaka Nicola Hunter, która jest zmiennopłciowa, albo tylko lubi się przebierać. Najpierw przeprowadziła „dogłębne badania, by sporządzić rys historyczny sromu i jego znaczenia na przestrzeni wieków”.
       
      Jak już zrobiła te analizy to wpadła na pomysł zrobienia akcji „Zadzierajmy kiecki”, która ma być rodzajem manifestacji, czy czegoś tam. Generalnie chodzi o to, by zadrzeć kiecę i pokazać genitalia.
       
      Ma to zakwestionować sposób w jaki media prezentują kobiece ciało i definiują jego piękno. Zadzieranie kiec i pokazywanie genitaliów ma też „obnażyć społeczny i kulturowy status kobiet”.
       
      Pomysł obnażania się chwycił i Live Arts Development Agency zaczęła przeprowadzać kilkudniowe warsztaty.
       
      Jak opowiada prowadząca kurs ekshibicjonizmu Dawn Felicia Knox warsztaty „kreują intymną przestrzeń oraz doświadczenie i koncentrują się na obserwacji, uczeniu się i odzyskiwaniu piz.y.”
       
      Są też wykłady o społeczno-kulturowej historii sromu i dziejach zadzierania kiecek.
       
       
      Uczestniczki i aktywistki chcą rozpocząć publiczną dyskusję o „znaczeniu pi.dy dla ludzi i wszystkich płci”. „W przyszłości inicjatywa „Zadzieramy kiecę” ma być „bezpieczną przestrzenią dialogu dla rożnych społeczności„.
       
      Po tych deklaracjach uczestniczki publikują rożne zwierzenia o tym co im się zrobiło jak się obnażyły.

      – Jestem bardziej połączona z moja waginą i mam większe poczucie, że jest moja własnością – pisze jedna z ekshibicjonistek.
       
      Inna znów pisze, iż jest podniecona na myśl o „wspólnej przyszłości  (z innymi uczestniczkami warsztatów) i „odrzuceniu uczucia, że jest to (wagina) tylko otwór do dostarczania innym i sobie przyjemności.
       
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Feministki chcą niszczyć patriarchat i konserwatyzm dlatego nawiązują swoją działalność do książki i filmu dla mężczyzn  Kobiety jak to kobiety - zawsze podążają za mężczyznami 
      Powitajcie "Femme Feral" - kobiecy Fight Club z UK mający na celu obalić konserwatywny rząd 
       
       
      Nie wiem czy wiecie, ale powstała też fabularna wersja kobiecego Fight Club  "Female Fight Club" - https://zalukaj.com/zalukaj-film/27350/female_fight_club_2016_.html
      Oto opis tego filmu na zalukaj:
      "To opowieść o tajnych, podziemnych i bezwzględnych walkach kobiet rządzonych przez sadystycznego samca. Główna bohaterka (Amy Johnston) będzie chciała ocalić swoją siostrę od tego szaleństwa, a przy okazji obalić męskiego tyrana..."
       
      Nie wiem jak Wy Bracia, ale ja uważam, że ten temat idealnie nadaje się do działu "Śmieszkowanie"  
      Piszcie co sądzicie na ten temat  Zachęcam do wesołej dyskusji! 
    • Przez MoszeKortuxy
      http://archive.is/6jNae#selection-1321.0-1321.101
      Feministyczna trwa w najlepsze. Najpierw wkleję wam artykuł, a potem pokażę pewne ciekawostki  
       
      Szwedzka vlogerka Clara Henry nagrywa filmiki o gwiazdach, jedzeniu i seksie. Ale najwięcej kontrowersji wzbudziło jej wideo o okresie. Postanowiła więc napisać książkę "Tak, mam okres, a co?" - o tym, dlaczego fakt, że połowa ludzkości co miesiąc krwawi, wciąż jest tematem tabu.
       
      Twój kanał na YouTube ma pół miliona subskrybentów. W filmikach opowiadasz o wszystkim - Justinie Bieberze, włosach na nogach, pomarańczach. Ale książkę napisałaś o miesiączce. Dlaczego?
       
      - Nikogo nie dziwiło, gdy opowiadałam szczerze o swoim życiu, dopiero filmiki o okresie wywołały tysiące komentarzy. Zaczęło się od wideo o tym, jak poradzić sobie z bólem brzucha. Wszyscy bagatelizują skurcze miesiączkowe. Mówią: weź apap, poczekaj, aż urodzisz, to zrozumiesz, co to cierpienia, nie narzekaj. A przecież wiele kobiet przeżywa co miesiąc katusze niemal tak intensywne jak podczas porodu. Ja wielokrotnie skręcałam się z bólu, leżąc w łóżku z termoforem. Ból wyłączał mnie z życia na cały dzień. Postanowiłam o tym opowiedzieć.
       

       
      Jaka była reakcja twoich fanów?
       
      - Ludzie zaczęli nazywać mnie "Menstruation Clara". Co trzeci komentarz pod filmikiem brzmiał: "o tym się nie mówi". Część dziewczyn dzieliła się ze mną swoimi sprawdzonymi sposobami na ból. Reszta fanek zaczęła prosić o więcej informacji. Szesnastolatki pytały, czy to, że nie mają okresu, oznacza, że coś jest z nimi nie w porządku. Podobnie dziesięciolatki, które już miesiączkują. Generalny wydźwięk był taki, że z nami, dziewczynami, zawsze coś musi być nie w porządku... Dorastające dziewczynki zadawały mi pytania, których wstydziły się przed matkami, nauczycielkami czy koleżankami. A ja przecież nie byłam ekspertką od miesiączki, tylko dziewczyną, która odważyła się o tym mówić. I to obcą, z internetu. Postanowiłam zrobić research, opowiedzieć o moich doświadczeniach, ośmielić inne kobiety, żeby zaczęły rozmawiać o tym, co przeżywają raz w miesiącu. Im bardziej czułam, że to temat tabu, tym bardziej dla dobra innych kobiet chciałam je przełamać. Gdy obalimy tabu, będziemy bliżej obalenia patriarchatu.
       
       
      Dlaczego rozmowa na ten temat jest tak ważna? Okres to przecież nic ciekawego. Coś do czego kobiety są przyzwyczajone. Od najmłodszych lat nauczone ukrywać, że mają "te dni". W telewizji śniadaniowej w Polsce nie chciano przeprowadzić z tobą wywiadu, bo "o tym się nie rozmawia".
       
      - No właśnie, sama widzisz, że mamy z tym problem. Uczymy się taktyk ukrywania okresu - nosimy ciemne ubrania, chowamy podpaski czy tampony głęboko do kieszeni albo torby, złe samopoczucie tłumaczymy bólem głowy. Mimo że jestem Szwedką, a my, Szwedzi, uchodzimy za postępowych, z moją mamą też nie mogłam pogadać o tym, jak bardzo boli mnie brzuch. Gdy zauważyła, że podczas okresu brudzę prześcieradło, kupiła mi czerwony ręcznik, który kładłam na łóżku. Po premierze mojej książki matki nastolatek pisały do mnie: "Dzięki, teraz my nie musimy o tym rozmawiać, wystarczy, że podarujemy córce książkę". Nie, to tak nie działa! Każda dziewczynka potrzebuje zaufanej osoby, żeby porozmawiać o jednym z najbardziej dojmujących doświadczeń w swoim życiu. I nie tylko matki! Ojcowie też powinni o tym wiedzieć.
       

       
      Ale nawet w szkole niewiele dowiadujemy się na temat menstruacji. Piszesz, że dziesięcioletnie dziewczynki wysłuchują na lekcji dziesięciominutowej pogadanki o tym, że przez większość dorosłego życia będą raz w miesiącu krwawić. I już, koniec. Są pozostawione same sobie. A chłopcy w tym czasie siedzą w innej sali, zakładając prezerwatywy na banana. Dlaczego utarło się, że mężczyzn okres nie dotyczy?
       
      - No właśnie! Chociaż nie mają macic, codziennie mają do czynienia z ich posiadaczkami. Chyba powinni sobie z tym jakoś radzić. Niewiedza wzmaga szowinizm. W książce w żartobliwy sposób piszę o tym, jak poradzić sobie z komentarzami w stylu: "Masz okres, czy co?". Zamiast się czerwienić, odpowiedzmy: "Tak, ale nie dlatego tak reaguję", albo "Nie, po prostu się z tobą nie zgadzam", albo "Będę miała za tydzień, ale co to ma wspólnego z naszą rozmową?".
       
      Poświęcasz też uwagę PMS-owi, zastanawiając się, czy kobiety powinny mieć prawo do dni wolnych albo do urlopu na żądanie z powodu problemów zdrowotnych związanych z okresem.
       
      - Każda kobieta inaczej przeżywa PMS, a potem okres. Niektóre - tak jak ja - nie są w stanie funkcjonować normalnie, a oczekuje się od nich, że pójdą do pracy, ugotują obiad, pobawią się z dzieckiem. Co zrobić? Kłamać, że ma się grypę? Przecież okres to stan nadzwyczajny. "To nie choroba", mówią mężczyźni. A dlaczego oni mają o tym decydować? Gdyby krwawili, daliby sobie płatny urlop, a podpaski rozdawali za darmo.
       
      Z humorem opisujesz nastrój towarzyszący oczekiwaniu na pierwszy okres. Czy to był dla ciebie prawdziwy przełom? Poczułaś się wtedy kobietą?
       
      - Nie, nie poczułam się od razu kobietą, ale na pewno nie mogłam się tej chwili doczekać, bo większość koleżanek miała ten pierwszy raz już za sobą, więc czułam się wykluczona. A i tak pierwszy okres mnie zaskoczył. Stało się to w szkole, więc nie wiedziałam, co zrobić. Zamknęłam się w toalecie.
       
      Jakie to było uczucie?
      - Lepkie (śmiech). Mamy mówią nam o tym, że okres stanie się naturalną częścią naszego życia, ale często zapominają uświadomić nam, jak dojmująco fizjologiczne to przeżycie. Przecież wydobywa się z nas ciepła, klejąca, wilgotna krew. To dosyć przerażające, prawda? Na domiar złego w podpasce czujesz się, jakbyś nosiła pieluchę, boli cię brzuch, płaczesz bez powodu.
       

       
      Ja nie miałam okresu od dawna, bo niedawno urodziłam dziecko. Nawet nie wiesz, jak wolna się czuję! Ale jest w tym pewna ambiwalencja, bo przecież nauczono nas myśleć, że dopiero okres sprawia, że jesteśmy pełnowartościowymi kobietami. Gdy przemija, zaczyna się menopauza. Czy dla ciebie kobiecość ma ten fizjologiczny korelat? Co dla ciebie oznacza bycie kobietą?
       
      - Wyglądam jak kobieta i tak się zachowuję. Mam długie włosy, maluję się, chodzę na manikiur, bo tego jestem nauczona. I lubię czuć się atrakcyjną. Ale nigdy nie myślałam o sobie jako o kobiecie. Ważniejsza jest dla mnie kategoria dorosłości. Poczułam się samodzielna, gdy wyprowadziłam się z domu, zaczęłam na siebie zarabiać, założyłam kanał na YT. Czuję się człowiekiem. I dlatego, że jestem takim człowiekiem, który ma okres, mam dosyć stygmatyzacji kobiet.
       
      Nie wierzysz w to, że kobiety są słabsze albo silniejsze od mężczyzn?
       
      -  Siła fizyczna nie ma znaczenia. Ale jeśli już o tym mówimy, to możliwe, że fizycznie jestem nawet silniejsza od wielu mężczyzn, bo całe życie ćwiczę. Nie wspominając już o sile psychicznej, bo tu to kobiety mają przewagę. Przecież zawsze zajmowały się domem, troszczyły o rodzinę, prowadziły gospodarstwo, zarządzały pieniędzmi - to wymaga siły. Teraz jest jeszcze trudniej, bo te obowiązki łączymy z pracą, często za mniejsze pieniądze niż mężczyźni.
       
      Oczekujemy od siebie za dużo?
      - Tak jesteśmy wychowane. Chcemy troszczyć się o wszystkich, same udając, że czujemy się świetnie. Mężczyźni mają większą wolność. Ten brak równowagi nie działa na korzyść żadnej płci.
       

      Denerwują cię też oczekiwania związane z pięknem? Ty jako vlogerka pokazujesz swoją twarz codziennie - miewasz kompleksy?
       
      - Na influencerach ciąży szczególna odpowiedzialność. Jeśli pokazujemy wyłącznie wyretuszowaną wersję siebie, dzieciaki, które nas oglądają, będą miały nierealistyczne oczekiwania w stosunku do siebie samych. Dlatego musimy być prawdziwi. Wystarczy wrzucić selfie bez makijażu.
       
      Ważnym przełomem w moim życiu było to, że przestałam golić pachy. Ta decyzja wciąż wzbudza gigantyczne kontrowersje, a przecież nikogo nie powinno obchodzić, gdzie rosną mi włosy. Depilacja to opresja. Zrozumiałam to, gdy po raz pierwszy pozwoliłam włosom odrosnąć. Czułam do siebie obrzydzenie, tak głęboko mam zakodowane, że piękno jest gładkie. A przecież mój chłopak nie musi wstydzić się swoich włosów. Dla mnie w feminizmie chodzi właśnie o wybór. Możesz mieć włosy pod pachami, pełny makijaż - jak chcesz.
       
      W normatywnym społeczeństwie faceci powinni chcieć uprawiać seks z pięknymi kobietami, a okres sprawia, że to miejsce, które jest niejako przeznaczone dla przyjemności mężczyzny, staje się brudne, skażone. Kobiety przestają być pięknym przedmiotem pożądania.
       
      To dlatego w reklamach podpasek krew jest niebieska?
       
      - W reklamach nie tylko nie możemy pokazać prawdziwego koloru krwi, ale nie możemy nawet powiedzieć słowa "miesiączka". Zamiast tego używamy eufemizmów w stylu "te dni". Mężczyźni chcą widzieć plastikowe lalki, a nie pełnokrwiste kobiety. Mamy być pozbawione "obrzydliwej" fizjologii. Boją się, że jak coś całkiem dosłownie wypływa z kobiety, to tak jakby rządziły nią demony.
       
      O kobiecie myśli się jak o częściach ciała. Każda z tych części może być chudsza i piękniejsza - usta, brzuch, pupa. Uroda to wciąż najważniejsza kobieca cecha. Już małym dziewczynkom mówi się, że piękno daje przewagę. Kobieta nie może się więc pocić, puszczać bąków, krwawić.
       
      To może zmienić edukacja seksualna. W Polsce praktycznie nieistniejąca. Jej pozostałości budzą kontrowersje w środowiskach prawicowych. Jak przedstawia się sytuacja w Szwecji?
       
      - Po wydaniu książki jeździłam do szkół z pogadankami. W połowie z nich wciąż jest tak jak za moich czasów, czyli dzieli się chłopców i dziewczynki na dwie grupy. W drugiej połowie próbuje się wyjaśnić wszystko w pół godziny. Problem z naszą edukacją seksualną jest taki, że to raczej wychowanie do życia w rodzinie. Mówi się przede wszystkim o seksie heteroseksualnych par, a właściwie o tym, jak zajść w ciążę, a nie cieszyć się seksem. Homoseksualne nastolatki nie mogą czerpać wiedzy ze szkolnych lekcji, co może powodować wyobcowanie.
       

       
      A jaki oddźwięk miała akcja #metoo w Szwecji?
      - To prawdziwa rewolucja! Pięćset aktorek rozpoczęło kampanię "Silence, Action" piętnującą przypadki molestowania seksualnego w branży filmowej. Do wytwórni, teatrów i władz została w tej sprawie wysłana petycja. Szykują się zmiany w prawie mające na celu dokładne określenie, czym jest "obopólna zgoda na seks". Niełatwo to zdefiniować, zwłaszcza że wciąż zastanawiamy się, czym ofiara zawiniła, że stała się ofiarą... Ale mam nadzieję, że to początek zmian.
       
      Twoje koleżanki określają się mianem feministek?
      - Tak, wszystkie! Ale to kwestia pokoleniowa. Mężczyźni wciąż boją się feministek, bo uważają, że zagrażają ich dominującej pozycji. Moja mama nigdy nie nazwałaby się feministką, bo to słowo kojarzy jej się z kobietami, które nienawidzą mężczyzn. Teraz, po części dzięki mnie, coraz częściej mówi o tym, czego naprawdę chce. Na szczęście dwudziesto- i trzydziestolatkowie rozumieją już, że patriarchat szkodzi nie tylko kobietom, ale i samym mężczyznom, którzy czują się zmuszeni do tego, żeby okazywać siłę. Niektórzy wciąż boją się tego, że feminizm jako ruch kobiecy prowadzi wyłącznie do emancypacji kobiet, ale coraz więcej osób rozumie, że wolność kobiet łączy się z wolnością wszystkich słabszych - ofiar białych mężczyzn.
       

      Swoje pisanie traktujesz jako swój feministyczny projekt?
      - Tak, moja nowa książka będzie swoistym przewodnikiem przetrwania pod hasłem "Jak przeżyć w świecie mężczyzn". Od tego, jak poradzić sobie z natrętnym podrywem w pubie do tego, jak całkiem dosłownie "przeżyć". Bo przecież my, kobiety, padamy ofiarą mężczyzn całkiem dosłownie. 
       
       
      Dobra panowie. Już przebrnęliśmy przez ten potok feministycznych bzdur. Czas na fakty!  
      Kto wymyślił podpaski? Mężczyzna
       
      https://en.wikipedia.org/wiki/Sanitary_napkin#History
      "Jednorazowe wkładki menstruacyjne powstały z wynalezionego przez Bena Franklina wynalazku pomagającego powstrzymać rannych żołnierzy przed krwawieniem, ale wydaje się, że po raz pierwszy pojawił się na rynku od około 1888 r. Przy użyciu wkładki Southalla. Pierwszymi komercyjnie dostępnymi amerykańskimi jednorazowymi serwetkami były ręczniki Lister stworzone przez Johnson & Johnson w 1888 roku. Jednorazowe wkładki zaczynały się od pielęgniarek używających ich bandaży z drewna, aby złapać ich przepływ menstruacyjny, tworząc podkładkę, która została wykonana z łatwo dostępnych materiałów i niedrogo wyrzucić po użyciu. Pierwsza reklama Koteksu dla produktów wykonanych z tej pulpy drzewnej (Cellucotton) pojawiła się w 1888 roku. Kilku pierwszych producentów jednorazowych podkładek było również producentami bandaży, co może świadczyć o tym, jak te produkty były."
       
      Kto wymyślił tampon?! MĘŻCZYZNA!
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Tampon_higieniczny
      W nowożytnym świecie tampon został po raz pierwszy opatentowany w 1929 roku przez Earle'a Clevelanda, lekarza z Denver w stanie Colorado. Patent został przyznany 19 listopada 1931, wraz z zarejestrowanym znakiem towarowym "tampax". Prawa do produkcji zostały sprzedane w 1934 Gertrudzie Tenderich, businesswoman z Wyoming. Założona przez nią firma nosiła nazwę Tampax Sales Corporation.
       
      Pomimo przydatności wynalazku, rozpowszechnienie tamponów w owych latach było bardzo trudne w związku z niechęcią środków masowego przekazu do podjęcia reklamy takiego produktu podstawowym narzędziem promocji tamponów stał się marketing szeptany oraz reklama prowadzona metodami door-to-door. Do wzrostu popularności tamponów przyczyniła się druga wojna światowa, jako okres, w którym kobiety masowo podejmowały pracę.
       
      W roku 1984 firma produkująca tampony tampax zmieniła nazwę na Tambrands Inc. W 1997 weszła ona w skład holdingu Procter & Gamble. Tampony "tampax" wynalezione przez Clevelanda były wykonane z elastycznego materiału, którego objętość w stanie rozprężonym utrudniała umiejscowienie tamponu w pochwie. Częścią wynalazku Clevelanda był aplikator umożliwiający włożenie do pochwy ściśniętego nim tamponu.
       
      Feministki i tak uznają, że wszystkiemu winny patriarchat 
    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia  Trafiłem na ciekaw artykuł dotyczący tego, że obecna szkoła nie pomaga młodym chłopakom w rozwoju ich męskości, a wręcz przeciwnie nawet ją hamuje i ogranicza. Powodem tego jest sfeminizowanie środowiska nauczycielskiego i pedagogicznego oraz szkoły koedukacyjne. 
       
      http://masculinum.org/2018/02/09/w-szkole-nie-naucza-meskosci/
      Młody, dorastający chłopak potrzebuje dobrych wzorców, by stać się mężczyzną. Jeśli nie ma ich w domu, naturalnym miejscem wydaje się do tego szkoła. Dlaczego jednak ten pomysł to rozczarowanie? I czy istnieje sposób, by to zmienić?
       
      Jakiś czas temu uczestniczyłem na uczelni w zajęciach prowadzonych przez pewną kobietę. Poruszaliśmy między innymi temat uważności na emocje innych osób. Prowadząca duży nacisk kładła szczególnie na ostrożność w doborze słów; chodziło o to, by nie urazić przypadkiem drugiej osoby lub żeby nie poczuła się ona wykluczona. Delikatność, subtelność i uważność w kontaktach z innymi ‒ to miało cechować każdego dobrego człowieka…
       
      Męski punkt widzenia
       
      Tak się złożyło, że parę dni później miałem okazję brać udział w warsztacie skierowanym wyłącznie do mężczyzn. Na sam koniec prowadzący napomknął parę słów o tym, z czym wiąże się męska energia. A wiąże się między innymi z tym, że przede wszystkim robisz swoje, nie starając się przepraszać za coś, czego nawet jeszcze nie zrobiłeś, lub wycofywać się z działania dlatego, że ktoś może poczuć się urażony.
       
      W jednej chwili przypomniały mi się wspomniane na początku zajęcia i chociaż słowa obu prowadzących miały dla mnie sens, to to, co usłyszałem później od mężczyzny, wydało mi się stokroć bliższe memu sercu. Szła za tym jakaś energia, której do tej pory nie umiem nazwać. Doświadczenie to wyraźnie mi pokazało, jak bardzo może różnić się odbiór tego, co słyszymy, zwłaszcza w kontekście energii, która za tym idzie. Skłoniło mnie to do przemyśleń, jak ważne może być to, żeby chłopcy w młodym wieku mieli szansę przebywać z mądrymi mężczyznami i uczyć się od nich. Analogicznie przebywanie wśród kobiecej energii miałoby zapewne pozytywny wpływ na dziewczynki. W tym tekście chcę się jednak skupić na męskości, a dokładnie na tym, jaki wpływ ma na nią nasz system edukacji.
       
      Koedukacja to niejedyna droga
       
      Obecnie w Polsce i na świecie najbardziej popularny jest system koedukacyjny, czyli wspólna nauka chłopców i dziewcząt. Do całkiem niedawna jednak, bo do pierwszej połowy XX wieku, najbardziej popularna była edukacja zróżnicowana, czyli oddzielne szkoły dla każdej płci. Aktualnie w takim systemie działa stosunkowo niewiele placówek. W Stanach Zjednoczonych jest to ponad 500 szkół publicznych, podobna liczba znajduje się w Europie, z czego większość w Wielkiej Brytanii. Polska ma w tym kilkuprocentowy udział, są to jednak najczęściej katolickie szkoły prywatne. Jak chyba wszystko na tym świecie, tego typu edukacja ma zwolenników i przeciwników.
       
      Razem czy osobno
       
      Jakie argumenty za osobną edukacją przytaczają jej zwolennicy? Swoje stanowisko argumentują dużymi różnicami, zwłaszcza fizjologicznymi, jakie występują między chłopcami i dziewczętami, głównie w okresie dojrzewania. Twierdzą oni na przykład, że ogromny wpływ na komfort nauki mają takie czynniki, jak temperatura w sali czy nawet tembr głosu nauczyciela prowadzącego lekcje. W określonych dla każdej płci warunkach nauka jest bardziej efektywna.
       
      Dodatkowo uważają, że chłopcy i dziewczęta w okresie dojrzewania często rozpraszają się nawzajem i nie są w stanie w pełni skupić się na tym, co powinni robić w szkole, czyli na nauce. Często przytaczają również badania przeprowadzone kilkanaście lat temu na kilku tysiącach uczniów, które miały zmierzyć wyniki w nauce dzieci ze szkół żeńskich i męskich oraz koedukacyjnych. Wykazały one, że uczniowie placówek dla jednej płci osiągają lepsze wyniki w nauce. Przeciwnicy systemu koedukacyjnego natomiast swoje stanowisko argumentują najczęściej znikomymi różnicami między mózgami kobiet i mężczyzn w wieku dorosłym, także, rzecz jasna, podpierając się wynikami badań.
       
      Polska szkoła nie dla chłopców
       
      Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeden istotny fakt, który sprawia, i jest to moje osobiste zdanie, że w obecnych czasach na systemie koedukacyjnym tracą najwięcej chłopcy. Odniosę się wyłącznie do naszego kraju. Polska oświata jest wyraźnie zdominowana przez płeć żeńską. W szkołach większość pedagogów to kobiety. Uogólniam, jednak myślę, że w tym przypadku jest to jak najbardziej trafione. Co wynika z takiej sytuacji? Przede wszystkim to, że młodzi chłopcy mają mocno ograniczony dostęp do autorytetów w postaci mądrych mężczyzn. Mało tego. Ich naturalne zachowania są hamowane. Mam tu na myśli przede wszystkim związane z agresją energię oraz ruchliwość, która jest ujściem tej energii.
       
      Sięgając pamięcią do czasów podstawówki, przypominają mi się zakazy biegania po korytarzach, skakania i innych zachowań typowych i jakże ważnych dla dorastających chłopców. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w ostatnich latach podstawówki i wieku gimnazjalnym czy też ‒ jak to jest obecnie ‒ na przełomie podstawówki i liceum, kiedy pojawia się popęd seksualny. Dziewczęta w tym momencie życia, zwłaszcza jeśli chodzi o szkołę, mogą znaleźć więcej zrozumienia i wsparcia. Cały czas otaczają je kobiety nauczycielki, z którymi pewne sprawy zawsze mogą przegadać, będąc w pełni zrozumiane.
       
      Tymczasem chłopcy nie są w takiej komfortowej sytuacji, gdyż często jedynymi mężczyznami uczącymi w szkole są pan od WF, ksiądz i ewentualnie pan od informatyki. Nauczycielki co prawda też są w stanie pomóc chłopcom, ale dorastając, potrzebują oni też komunikacji i zrozumienia na męskiej płaszczyźnie.
       
      Dobre rozwiązanie
       
      Warto przypomnieć, że uczymy się określonych zachowań związanych z rolą społeczną głównie poprzez modelowanie. Dobrze więc, jeśli mamy do czynienia z jak największą ilością wzorców. Oczywiście głównie to zadanie powinno spoczywać w rękach ojców, ale niestety, i myślę, że spora część mężczyzn się ze mną zgodzi, nie każdy ojciec to odpowiedni wzorzec męskości. Rozwój męskości często leży w takim przypadku w rękach kobiet, co nie jest najlepszym rozwiązaniem w zasadzie dla nikogo.
       
      Moim zdaniem niezwykle ważne jest zatem stworzenie takich warunków dla chłopców, w których będą mieli dostęp do mądrych mężczyzn. Potrzebują też oni przestrzeni, w której bez przeszkód mogliby poznawać i eksplorować świat męskości. Według mnie jednym z rozwiązań, które mogłyby to umożliwić, są właśnie szkoły męskie. Dlaczego? To w nich chłopcy mieliby możliwość oderwać się od bezpiecznego świata matki i nauczycielek po to, by w gronie rówieśników i w nieograniczających ich naturalnych zachowań warunkach móc uczyć się od dorosłych mężczyzn.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×