Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Czy dajecie te same rady niezależnie do jakiej płci są kierowane?

 

Czy jeśli brat samiec dostanie od Was radę "bzyknij ją i potem olej" to jeśli kobieta trafi na kogoś nadającego się tylko do seksu to napiszecie jej tak samo "bzyknij się z nim i go olej"? Czy mężczyzna tak jak kobieta potrzebuje rollercoastera w związku, bo inaczej się znudzi i odejdzie? Czy jedna i druga płeć powinna się zdystansować od związków i nie szukać w nich szczęścia? Czy może jednak różnice biologiczne, w psychice mężczyzn i kobiet powodują, że rada, która się sprawdzi dla jednej płci może zaszkodzić / nie wypalić u drugiej? Czy jednak wszystkim radzicie to samo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Bruxa napisał:

Czy mężczyzna tak jak kobieta potrzebuje rollercoastera w związku, bo inaczej się znudzi i odejdzie?

Mężczyzna to nie kobieta :) Nie potrzebuje rollercoastera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Bruxa Nie, ponieważ jesteśmy jak włoskie garnitury - skrojone na miarę i robione indywidualnie :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minutes ago, Bruxa said:

jeśli kobieta trafi na kogoś nadającego się tylko do seksu to napiszecie jej tak samo "bzyknij się z nim i go olej"

Zależy czy ona jest singlem czy w związku - jeżeli singlem nie widzę powodu i ja osobiście bym dał identyczną odpowiedź bez względu na płeć

 

35 minutes ago, Bruxa said:

Czy mężczyzna tak jak kobieta potrzebuje rollercoastera w związku, bo inaczej się znudzi i odejdzie?

To jest ciekawe pytanie, zapewne niektórzy także tego potrzebują, każdy człowiek jest inny nie można generalizować.

 

39 minutes ago, Bruxa said:

Czy może jednak różnice biologiczne, w psychice mężczyzn i kobiet powodują, że rada, która się sprawdzi dla jednej płci może zaszkodzić / nie wypalić u drugiej? Czy jednak wszystkim radzicie to samo?

Różnice są i w niektórych sprawach na pewno rady były by inne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Facet jest logiczny, przewidywalny, rozumie jak się do niego mówi używając argumentów.

 

Kobieta jest nielogiczna, emocjonalna, jedno mówi drugie robi.

 

Biorąc powyższe pod uwagę stosowanie podwójnych standardów zależnych od płci jest jak najbardziej wskazane.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczynom około swojego wieku (25l) tłumaczyłem żeby nie myślały pizdą tylko głową i znalazły sobie kogos min. 10 lat starszego z hajsem bo ich równolatkom mama często robi jeszcze kanapki na studia\pracy. Kolesiom mówiłem ,że to nie czas na poważne związki tylko dorabianie sie albo jeśli nie chcą sie rozwijać to latanie i ruchanie wszystkiego w koło. W innych sytuacjach ostrzegałem żeby zadali sobie pytanie czy chcą być tak samo traktowani jak zamierzają potraktować drugą osobę. Jak myślicie co z tego mojego pierdolenia wynika? Ehh... Strasznie durni ci moi równolatkowie. Plaga myślenia fiutem a nie głową i wcielania tvn-owskich seriali w życie. :(

 

Odpowiadając na twoje pytanie to dzisiaj już odpusciłem sobie w98% tłumaczenie czegokolwiek komukolwiek. Udaje głupka który na prawie nic nie zna odpowiedzi.

 

Chociaż kobiety z racji waszej wrodzonej odporności na logike odpusciłem troszke wcześniej więc faktycznie przez chwile faworyzowałem mężczyzn łudząc sie i tłumacząc kiedy kobietom już srałem w uszy totalnym populizmem z czystego pragmatyzmu.

 

Dzisiaj nie doradzam. Jestem na to za głupi i za takiego chce uchodzić w środowisku pantoflarzy i ofiar feminizmu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Gr4nt napisał:

Facet jest logiczny, przewidywalny, rozumie jak się do niego mówi używając argumentów.

Nie spotkałam jeszcze przewidywalnego samca, ale może jestem ograniczona.

Godzinę temu, Bruxa napisał:

Czy jedna i druga płeć powinna się zdystansować od związków i nie szukać w nich szczęścia?

Mnie osobiście związki raczej unieszczęśliwiają niż uszczęśliwiają, a jednocześnie cały czas do nich dążę. Bez sensu :( 

  • Smutny 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że raczej jak już doradzam. Doradzam jednakowo. Jak i mężczyźnie tak i kobiecie.

Staram się nikogo nie faworyzować. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Mrowka a może faceci których spotkałaś nie byli w pełni facetami :P?

 

Ja jak najbardziej mam podwójne standardy jeśli chodzi o podejście i obejście się z kimś, zależnie od płci. Co do dawania np. rad jestem obojętny, tu nie ma znaczenia płeć a raczej cel, który ktoś chce osiągnąć, skupiam się wiec na tym by poradzić skutecznie, tak by cel został osiągnięty.

 

 

45 minut temu, Gr4nt napisał:

Facet jest logiczny, przewidywalny, rozumie jak się do niego mówi używając argumentów.

 

Kobieta jest nielogiczna, emocjonalna, jedno mówi drugie robi.

 

Biorąc powyższe pod uwagę stosowanie podwójnych standardów zależnych od płci jest jak najbardziej wskazane.

 

FQ9duZt.gif

 

Z tym się bracie, nie sposób się nie zgodzić ;)

Edytowane przez lxdead

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lxdead - może tak być :D Tylko mnie po prostu męczy ta ciągła presja, żeby mieć idealnie pomalowane paznokcie, makijaż, ciągle się uśmiechać i potem wieczorami zastanawiać się kiedy mu się znudzę. Jeszcze nie spotkałam takiego, gdzie czułabym się 100% pewna, że "to jest to" a życie z myślą, że facet zaraz mnie może zostawić bez żadnych skrupułów jest bardzo uciążliwe. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Mrowka, teraz to na serio uważam że trafiasz na jakichś "nie tego" gości. Choć to chyba wszystko zależy od upodobań, ja mam akurat tak że nie zwracam po prostu uwagi na wymalowane, odpicowane samice, po prostu włącza mi się od razu miernik sztuczność. Tak zdaje sobie sprawę że niektóre panie lubią się malować, ale część z nich po prostu GRUBO przesadza. Do tego dochodzi to że nie chcę być jak wiedźmin Geralt, tyle że w tym kontekście na odwrót, bo on kładł się ze strzygą, budził z księżniczką :P Ja po prostu lubię naturalne dziewuchy - no ale właśnie, gusta i guściki.

Może czas trochę podrasować kryteria przy wyborze partnera :) ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lxdead żaden facet jeszcze nie zwrócił mi uwagi, że mam odpryśnięte paznokcie, jestem źle pomalowana albo źle wyglądam bez makijażu, chociaż sugestie, że powinnam schudnąć się zdarzały. To jest takie moje wewnętrzne ciśnienie, żeby widział że się staram :P Bardziej wykańczające są te myśli "ciekawe kiedy mnie zostawi". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Mrowka może jest tak właśnie dlatego że za bardzo okazujesz to jak Ci zależy - co niektórzy mogą to odczytać jako objaw lekkiej desperacji - a przecież tak nie jest bo chcesz po prostu dobrze wyglądać dla swojego samca. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam tytuł tego wątku jest mocno prowokacyjny.

 

Czy profesor będzie tłumaczył te same zagadnienia w taki sam sposób na wykładach dla 3 roku studentów, w taki sam dla ludzi bez wykształcenia kierunkowego występując w programie popularnonaukowym.

 

Czy te same rady zawsze się sprawdzą u różnych grup osób, wykorzystanie rady jest zależne od doświadczenia i możliwości jednostki, także możliwości zrozumienia. 

 

Czy tak samo uczy się dzieci w podstawówce, a tak samo dorosłego?

 

Odpowiedź jest banalna, porady muszą być dopasowane do grupy docelowej, a jeszcze lepiej do konkretnej jednostki więc nie można tu mówić o podwójnych standardach, tylko odmiennej grupie docelowej.

  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lxdead też już doszłam do tego wniosku, więc teraz dochodzą jeszcze myśli jak utrzymać balans między staraniem się a dawaniem jemu pola do starania się. To też męczące. I mimo wszystko nadal nie mam gwarancji, że zaraz samiec nie stwierdzi, że "to nie to" i mnie nie zostawi :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Mrowka To może zacznij mieć wyłożone na to. Dbaj i rób tak abyś ty się sobie podobała i aby Tobie było dobrze a reszta jakoś tam się ułoży.

Takie gonitwy myśl co będzie to jak chomik biegający na karuzeli.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Pytonga, pracuję nad tym. Problem w tym, że dopóki jestem sama to czuję się ze sobą bardzo dobrze, a jak już wchodzę w jakąś relację z facetem to samoocena leci na łeb na szyję i to nie ważne, że facet za mną lata, kupuje kwiatki i czekoladki. Dlatego mój pierwszy post: 

38 minut temu, Mrowka napisał:

Mnie osobiście związki raczej unieszczęśliwiają niż uszczęśliwiają, a jednocześnie cały czas do nich dążę. Bez sensu :( 

Na razie testuję metodę myślenia nie "kiedy on mnie zostawi" tylko "kiedy ja go zostawię" i wymieniam sobie w myślach czym mnie ostatnio wkurzył, żeby jakoś odetchnąć. Wiem, że to bardzo nieładnie z mojej strony, ale na razie inaczej nie umiem :( 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja inaczej. Nie słucham ludzi i ich problemów/ słabości. Mam to gdzieś. Nie interesuje mnie czyjeś życie i czy sobie radzi czy sobie nie radzi, czy zdradza, czy jej smutno, czy mu smutno. Zero reakcji.

Wcześniej byłam takim tamponem emocjonalnym ludzi i nie mam najmniejszej ochoty znów tracić energię na ich słuchanie. 

Co innego tutaj. Tutaj się rozwijam. Więc coś za coś.

  • Like 2
  • Zdziwiony 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Pytonga napisał:

Zależy czy ona jest singlem czy w związku - jeżeli singlem nie widzę powodu i ja osobiście bym dał identyczną odpowiedź bez względu na płeć

Bez względu też na pokrewieństwo? ;)

 

4 godziny temu, Król Jarosław I napisał:

Odpowiadając na twoje pytanie to dzisiaj już odpusciłem sobie w98% tłumaczenie czegokolwiek komukolwiek.

Ja też, chociaż jak będzie mi się wiodło i ktoś zapyta jak to robię, to mogę zasugerować to i owo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Mrowka napisał:

może tak być :D Tylko mnie po prostu męczy ta ciągła presja, żeby mieć idealnie pomalowane paznokcie, makijaż, ciągle się uśmiechać i potem wieczorami zastanawiać się kiedy mu się znudzę. Jeszcze nie spotkałam takiego, gdzie czułabym się 100% pewna, że "to jest to" a życie z myślą, że facet zaraz mnie może zostawić bez żadnych skrupułów jest bardzo uciążliwe. 

Nie ma 100% pewności nigdy, w żadnej sytuacji.

"Bądź przygotowanym na najgorszego i spodziewaj się najlepszego" Matthew Woodring Stover (z książki Bohaterowie umierają) - trudno przygotować się na najgorsze i przyjemnie oczekiwać najlepszego.

Uniwersalna rada na życie, aby nie dać się zaskoczyć, być przygotowanym i wiedzieć co dalej w razie najgorszego (a przynajmniej próbować). Kwestia, co kto uważa za najgorsze, może okazać się, że to co sobie wyobrażamy, to wcale nie jest szczyt tego złego może nas spotkać.

15 godzin temu, Bruxa napisał:

Czy może jednak różnice biologiczne, w psychice mężczyzn i kobiet powodują, że rada, która się sprawdzi dla jednej płci może zaszkodzić / nie wypalić u drugiej? Czy jednak wszystkim radzicie to samo?

Logika jest jedna, ale jak wiadomo, w przypadku kobiet zwykle słabiej się sprawdza w próbie przekonywania, niż w użyci w stosunku do mężczyzn.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, lxdead napisał:

 

@Mrowka może jest tak właśnie dlatego że za bardzo okazujesz to jak Ci zależy - co niektórzy mogą to odczytać jako objaw lekkiej desperacji - a przecież tak nie jest bo chcesz po prostu dobrze wyglądać dla swojego samca. :)

 

No właśnie. I o co chodzi? Człowiek się stara, a potem zonk. :blink: I myśli: co ze mną nie tak, co robię źle?:wacko:

Ktoś mi kiedyś powiedział, że to nadgorliwość. Ja tego nie rozumiem. I już raczej nie zrozumiem. :unsure:

 

@Mrowka życzę by Ci się udało. :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Doradzanie kobietom hmmm..... Nie macie wrażenia, że aby dotrzeć z czymkolwiek do panny (także z radami) to trzeba poruszyć emocje (coś musi sobie wyobrazić, poczuć itp). :P
Z facetem standardowo nie ma takich problemów - wystarczą suche fakty aby ocenić sytuację.

 

Ciekawe jak czuje się kobieta, która czyta jakieś porady, ktoś jej w czymś doradza itp. :P  Na fakty bym nie stawiał :P 

Także niestety aby być skutecznym w komunikacji nie tylko trzeba wziąć pod uwagę kto jaki jest (młody, doświadczony, po podstawówce, po doktoracie itp) ale i finalnie płeć. Zerknijcie na przekazy reklamowe produktów dla kobiet i mężczyzn :P

Edytowane przez Jabbar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Nefertiti napisał:

No właśnie. I o co chodzi? Człowiek się stara, a potem zonk. :blink: I myśli: co ze mną nie tak, co robię źle?:wacko:

Mi się wydaje, że samce też czasem nie doceniają i myślą, że z inną będzie lepiej, bo ta obecna ma "za grube uda" "za małe usta" "źle gotuje" czy cokolwiek innego :D

I dziękuję :)

6 godzin temu, Bojkot napisał:

Nie ma 100% pewności nigdy, w żadnej sytuacji.

To wiem, ale myśli "ciekawe kiedy mnie zostawi" są dobijające bo człowiek jest w takim zawieszeniu. Niby nie jest na 100% w związku, bo nie wiadomo kiedy to się skończy, ale też nie może zacząć żadnej innej relacji, no bo jest w tym związku. Takie trochę marnowanie czasu, ale z drugiej strony jak już zauważyłam, to z innym samcem też miałabym takie myśli :P 

Wg "samcowej" filozofii powinnam być szczęśliwa i spełniona czując taką niepewność, ale chyba u mnie coś nie działa :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@NefertitiNie każdemu musi pasować Twoje zdanie/ podejście. Każdy myśli inaczej, ma inne doświadczenia. Nie myśl: co z tobą jest nie tak bo skoro coś robisz/ mówisz to tak właśnie czujesz. Akceptuj to i nie próbuj być rozumiana przez wszystkich.

Czemu ludzie się nie akceptują, mają niską samoocenę i uzależniają swoje szczęście od innych?

Ja mam miłość i szczęście w sobie. Robię tylko to co mi sprawia przyjemność, do niczego się nie zmuszam. 

Ktoś mi powie po co ludzie są w związkach i tak ich szukają? Czasem mam taką rozkminę. 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lalka masz rację. Dziękuję :).

Pracuję usilnie nad moimi wadami, skazą, ale jakoś to opornie idzie i wyłazi. :unsure:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      http://www.rp.pl/Polityka/180329754-Kanada-Urzednicy-maja-nie-mowic-ojciec-i-matka.html
      Kanada chce chyba dogonić, albo nawet przebić Szwecję w wyścigu najbardziej "nowoczesnych" i "postępowych" krajów świata  Co tym sądzicie?  
       
      Urzędnicy kanadyjskiej agencji rządowej Service Canada (instytucji, której zadaniem jest dostosowywanie rządowych programów i usług świadczonych przez państwo do potrzeb Kanadyjczyków) otrzymali polecenie, by w kontaktach z obywatelami używać neutralnego płciowo języka - informuje kanadyjski serwis thestar.com.
       
      Minister ds. polityki rodzinnej Jean-Yves Duclos broniąc dyrektywy skierowanej przez kierownictwo Service Canada do pracowników podkreślił, że jest to kwestia szacunku i próby "zaadaptowania się do warunków rodzin w XXI wieku".
       
      Lider opozycyjnych konserwatystów Andrew Scheer określił te instrukcje mianem "śmiesznych". Z kolei poseł niezależny Rheal Fortin kpił, że "cieszy się, iż w Service Canada nie mają większych problemów".
       
      Duclos broniąc dyrektywy podkreślił, że urzędnicy będą mogli używać określeń "pan" i "pani" jeżeli petent poprosi, aby tak go tytułować.
       
      Inicjatywę chwali Helen Kennedy, dyrektor wykonawcza organizacji broniącej praw przedstawicieli środowisk LGBT - Egale Canada. - Kwestie dotyczące neutralnego płciowo języka są bardzo ważne, mogą wydawać się mało ważne dla opozycji, ale zapewniam, że są ważne dla członków naszej społeczności - stwierdziła dodając, że dyrektywie powinny towarzyszyć szkolenia dotyczące neutralnego płciowo języka. - Niektórzy mogą mieć dobre intencje, ale jednocześnie nie rozumieć, lub nie mieć wiedzy na temat tego jak zadać pytanie w sposób, który nie będzie obraźliwy - dodała Kennedy.
       
       
    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.magnapolonia.org/do-ksiegarn-trafila-promujaca-gender-i-feminizm-ksiazka-dla-dzieci-pt-byla-sobie-dziewczynka/
      Dziecięce umysły na celowniku marksistów!
       
      Na portalu wp.pl ukazał się wywiad z autorem promującej gender i feminizm książki dla dzieci pt. ‚Była sobie dziewczynka”. Poniżej prezentujemy cały tekst ku przestrodze oraz by pokazać do czego może doprowadzić skrajna lewicowa ideologia, której celem stają się niestety nasze dzieci.
       
       Łukasz Knap: Coś z tym równouprawnieniem w Polsce musi być nie tak, skoro najbardziej feministyczną książkę dla dzieci napisał mężczyzna…
       
      Piotr Dobry: Niektórym się to zresztą nie podoba. Jeden fanpejdż feministyczny miał trochę pretensji, dlaczego pod książką nie podpisały się kobiety – bo również mój serdeczny kolega ilustrator, Łukasz Majewski, jest mężczyzną, jak same końcówki leksykalne wskazują. Cóż mogę powiedzieć? Już kiedyś półżartem przepraszałem, że nie jestem kobietą, że nie jestem czarny, ale wydaje mi się, że kobiety, jakkolwiek doskonale radzą sobie same, w jakimś stopniu potrzebują sojuszników, tak jak kiedyś Afroamerykanie potrzebowali abolicjonistów. W sumie nie moja wina, że akurat ja wpadłem na pomysł takiej książki, nie uważasz? A feministycznych książek dla dzieci i nie tylko autorstwa kobiet jest całe mnóstwo – sam ostatnio kupowałem córce „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” tandemu włoskich pisarek, „Dziewczyny mają moc” fotografki Kate Parker, wspaniały album, czy książki podróżnicze Martyny Wojciechowskiej – zatem postrzegam siebie i Łukasza po prostu w charakterze małej grupy wsparcia.
       
      Co to właściwie znaczy dla ciebie – być feministą?
      Wiesz, mam trochę problem z tą etykietką. Nie lubię nią epatować, bo odnoszę wrażenie, że kobiety mogą być wręcz rozdrażnione nagłym przyrostem zadeklarowanych feministów w ostatnich latach. Tak jakby było w tym coś misyjnego – oho, patrzcie na mnie, jaki to jestem wspaniałomyślny, oto dzielny rycerz przybywa kobietom na ratunek. A to nie misja, tylko najnormalniejsza rzecz pod słońcem, zwykła życzliwość, niezgoda na seksizm wokół, odruchowa potrzeba wsparcia. Empatia – po prostu.
       
      Nie wolałbyś korzystać ze swoich przywilejów jako mężczyzna?
      Korzystam z nich całe życie i cieszę się, że mogę być świadkiem, jak ten tradycyjny paradygmat męskości stopniowo kruszeje, a fundamentalna staje się równość i partnerstwo mężczyzn i kobiet. Bynajmniej nie czuję się mniej męsko przez to, że moja żona zyskuje pozycję społeczną i przywileje, które jeszcze dwa-trzy pokolenia wstecz byłyby przypisane tylko mnie. Wręcz przeciwnie, to wielka frajda móc obserwować, jak zmienia się model podziału obowiązków w rodzinie, wychowywania dzieci.
      „Była sobie dziewczynka” opowiada o sytuacji tytułowej bohaterki w różnych krajach na przestrzeni wieków. Polska wypada na tym tle zaskakująco dobrze. Piszesz, że dziewczynka w naszym kraju nie musi chodzić w sukienkach, może głośno wyrażać swoje zdanie i generalnie „może wszystko”.
       
      Czy na pewno? Rzeczywistość większości dziewczynek w Polsce jest chyba zgoła inna.
      Zauważ, że ja tego nie piszę w czasie dokonanym, lecz czysto życzeniowo, zwracając się bezpośrednio do czytelniczki, a pośrednio także do jej rodzica. Tam jest wyraźny kontekst emancypacyjny – właśnie dlatego, że rzeczywistość w wielu domach często wygląda inaczej, stereotypy są umacniane, dziewczynki ganione za „zbyt męskie” zabawy, styl bycia, styl ubierania się. Co prawda poczyniliśmy w ostatnim czasie naprawdę spory progres na rzecz równouprawnienia dziewczynek i chłopców, ale wciąż jest na tym polu wiele do zrobienia, patriarchat wciąż trzyma się mocno i straszy „genderem” niczym onegdaj czarną wołgą.
       
      Przyjdzie gender i nas zje?
      Dokładnie. Inna sprawa, że ja też w tym ostatni rozdziale zwracam się nie tyle do młodych Polek, choć one naturalnie będą głównymi odbiorczyniami książki, ile do uprzywilejowanych dziewczynek z kręgu zachodniego. Rodzice zmuszający nastolatkę do założenia sukienki to okropna sprawa, ale nijak nie da się tego porównać z dorastaniem w okolicznościach wojny, głodu, przymusowego obrzezania.
       
      Wróćmy jeszcze do polskich realiów.
      Zgadzam się, że są dalekie od ideału, ale w książce znajdziesz też rozdział o Staropolsce, gdzie opisuję codzienność dziewczynek, które niedługo po zaplecinach, w wieku 8 lat bywały zaręczane, a jako 13-latki wydawane za mąż. Przez ten kontrast chcę właśnie uzmysłowić współczesnym młodziutkim odbiorczyniom, jak wiele mają dziś możliwości i jak wielką siłą jest teoretycznie pospolite prawo wyboru.
       
      Sam jesteś ojcem. Co jest najtrudniejsze w wychowaniu dziewczynki w naszym kraju? 
      Najtrudniejsze jest chyba ciągłe siłowanie się z niesprzyjającym otoczeniem. To przypomina przeciąganie liny. Idziemy do kina na „Gwiezdne wojny”, a następnego dnia córka słyszy od kolegów, że to nie są filmy dla dziewczyn. Szczęśliwie mam jeszcze u niej jakiś tam autorytet, niemniej ziarno niepewności zostaje zasiane, tym bardziej że ona niedługo skończy 10 lat i powoli wchodzi w wiek, kiedy opinie rówieśników przedkłada się nad zdanie rodziców. Ci ostatni też zresztą bywają omylni, nadopiekuńczy, mogą zaszkodzić w dobrej wierze. Trzeba szukać tego mitycznego złotego środka, a zarazem przygotować się na frustrację, że na poszukiwaniach się zakończy, bo to nie są sytuacje zerojedynkowe.
       
      Czy są jakieś sfery, w których twój syn ma większy fory?
      Jeśli są, to chyba wyłącznie wynikające z racji wieku, nie płci. Od 10-latki można wymagać więcej niż od 5-latka. Ale staramy się też z żoną nie szafować niczym w stylu „młodszym się ustępuje”, bo sami mamy młodsze rodzeństwo i doskonale zdajemy sobie sprawę, jak często zrzucanie odpowiedzialności za jakiś konflikt na starsze dziecko bywa niesprawiedliwe.
       
      Czego nauczyłeś się podczas pisania tej książki?
      Pojąłem skalę kulturowego uprzedmiotowienia kobiet, ustawiania ich od zarania dziejów w roli służebnej. Trudno pojąć, że w XXI wieku wciąż nie przepracowaliśmy tego problemu, a już na pewno nie sposób się na to godzić. Równe traktowanie, równe płace, możliwość decydowania o własnym ciele – to powinny być dziś oczywiste oczywistości, bo tak nakazuje elementarna przyzwoitość, a nie żaden urojony feminazizm. Mam nadzieję, że nasza książka będzie choć jedną z kropli drążących skałę.
    • Przez MoszeKortuxy
      https://spidersweb.pl/autoblog/seksistowska-promocja-mercedesa/ Mercedes jawnie dyskryminuje mężczyzn. Zauważyłem, że coraz więcej osób dostrzega dyskryminację mężczyzn w różnych strefach życia. 
       
      Co sądzicie o tej akcji Mercedesa?
       
      Sądziłem, że czasy jawnego seksizmu już minęły i że równość płci w normalnych sytuacjach życiowych, np. zakupu dóbr konsumpcyjnych, jest rzeczą oczywistą. Jakże się myliłem! Okazuje się, że seksistowska promocja Mercedesa w ramach zemsty na mężczyznach, za to że ponoć zarabiają więcej to nie żart.
       
      Wyobraźcie sobie, że tankujecie swój samochód za 200 zł. W kasie osoba obsługująca informuje was: 210 zł. Dlaczego 210 zł? Bo jest pan mężczyzną. Albo wręcz przeciwnie, mówi: 190 zł, bo jest pani kobietą. Chcielibyście tankować na takiej stacji? Wątpię. Polski importer Mercedesa uznał jednak, że taka właśnie akcja będzie świetną promocją na tzw. Dzień Kobiet. BTW: nie cierpię Dnia Kobiet, bo sama ta nazwa odhumanizowuje kobiety. Skoro kobiety to ludzie, to chyba codziennie jest dzień ludzi? Tym razem jednak dzień kobiet zamienił się w dzień karania mężczyzn.
       
      Mercedes przygotował infografikę, z której wynika, że kobiety zarabiają w Polsce 7,2% mniej od mężczyzn.
      Jest to tzw. gender pay gap, czyli rozbieżność płacowa między płciami. Tyle że w Mercedesie chyba ktoś jej nie zrozumiała. Rozbieżność płacowa między płciami dotyczy łącznej sumy zarobków całej grupy mężczyzn i kobiet. Oznacza to po prostu ile w danym roku zarobili mężczyźni, a ile kobiety. W przypadku kobiet ta liczba prawie zawsze jest niższa, ponieważ kobiety pracują krócej (wcześniej przechodzą na emeryturę), mają dłuższe przerwy w karierach zawodowych związane z urlopami macierzyńskimi oraz ogólnie mają tendencję do wybierania zawodów o niższym stopniu ryzyka. A te właśnie zajęcia są najlepiej opłacane. Zresztą światowe statystyki pokazują, że ponad 9 na 10 wypadków śmiertelnych przy pracy zdarza się mężczyznom.
       
      Gender pay gap nie ma nic wspólnego z tym, że kobiety na tym samym stanowisku zarabiają mniej niż mężczyźni.
      Ktoś, kto odpowiadał za przygotowanie tej infografiki (pozdrawiam i gratuluję), nie zrozumiała o czym mówi wskaźnik, jakim się posłużyła. Rozbieżność płacowa daje pojęcie o rynku pracy i aktywności zawodowej obywateli, a nie o tym, że ktoś dostaje mniej pieniędzy bo jest kobietą. Takie traktowanie jest od dawna zabronione. Ponadto, gdyby rzeczywiście tak było, to firmy chciałyby zatrudniać tylko kobiety – skoro można płacić im 8% mniej za tę samą pracę, to znaczy że z punktu widzenia biznesu są bardziej efektywnymi pracownikami niż mężczyźni. Jest kardynalnym błędem przenoszenie ogólnego obrazu rynku pracy na indywidualne przypadki. Na tej samej zasadzie można byłoby podzielić pracowników na tych z wyższym wykształceniem i tych z wykształceniem podstawowym. Ci z wyższym wykształceniem zarabiają zwykle więcej. Czy ludzie z wykształceniem podstawowym mogą w związku z tym kupić taniej nowego Mercedesa?
       
      Mercedes postanowił powziąć zemstę!
      Ach tak, mężczyźni? Zarabiacie tak dobrze? No to teraz patrzcie: każemy wam płacić więcej za nasze produkty! To może teraz ktoś bardziej ogarnięty zechce mi wytłumaczyć, w jaki sposób odgrywanie się w ten sposób na kimś za to że jest mężczyzną, ma przysłużyć się idei równości płci? Z tego co pamiętam, idee równości społecznej polegają na tym, że nie stosujemy różnego traktowania ludzi z tytułu cech, na które nie mają wpływu. Urodziłeś się białym mężczyzną, a może jesteś Afrykanką? Za zakupy w sklepie płacisz tyle samo. Na tym chyba polega równość. Tak mi się do tej pory wydawało. Pikanterii tej sprawie dodają dwa czynniki: pierwszy to taki, że w celu przygotowania tej akcji promocyjnej posłużono się fałszywie rozumianymi danymi.
       
      Drugi czynnik jest jeszcze zabawniejszy. A właściwie mniej zabawny. Zadajmy sobie pytanie: kto kupuje nowe Mercedesy w salonie. Czy są to:
      a) szeregowi pracownicy korporacji
      robotnicy budowlani
      c) kasjerki w supermarketach
      d) zamożni biznesmeni i biznesmenki
       
      Jeśli odpowiedzieliście „d”, gratuluję – świetnie znacie grupę docelową klientów Mercedesa. Mercedesy kupują ludzie bogaci. Zatem aby walczyć z fikcyjnymi nierównościami płacowymi, obniżamy cenę aut z gwiazdą na masce specjalnie dla bardzo zamożnych kobiet. Dla kobiet, które zarabiają prawdopodobnie więcej niż 99% mężczyzn w Polsce. To naprawdę nie brzmi dobrze. Aż czuć niesmak w ustach.
       

      Szkoda, że nikt nie wspomniał o life expectancy gap, czyli rozbieżnościach w długości życia. Mężczyźni, jako bardziej obciążeni zawodowo, umierają dużo młodziej. Ich średnia długość życia jest o 11% mniejsza. Wskaźnik ten różni się w zależności od województwa, ale ogólnie oscyluje w okolicach 10-11%. W związku z tym jeśli kobiety mogą kupić nowego Mercedesa o 8% taniej, to ja chciałbym kupić go o 11% taniej. Nie, oszukałem was. Wcale nie chciałbym kupić niczego od firmy, która posługuje się seksizmem dla promowania swoich produktów.
       
      Natomiast dla dyrekcji Mercedes-Benz Polska mam świetną radę. W ramach walki z nierównościami płacowymi niezwłocznie wyrównajcie płace swoim pracownikom z polskiego oddziału marki z płacami z niemieckiej centrali.
    • Przez MoszeKortuxy
      http://www.wsensie.pl/polska/26719-kogo-popieraja-mlodzi-polacy-wyniki-sondazu-ipsos-zaskakuja
      "W miarę postępów w budowie feminizmu walka płci zaostrza się". Jest to dobrze przedstawione w tej ankiecie. Młodzi mężczyźni wolą prawicę, a kobiety lewicę. Piszcie co sądzicie na ten temat  
       
      Poglądy osób młodych odbiegają od ogółu społeczeństwa. Ponadto widać wyraźnie różnice w poglądach politycznych kobiet i mężczyzn.
       
      Spośród ruchów niebędących formalnie partiami, 10 proc. ankietowanych najchętniej zaangażowałoby się w Komitet Obrony Demokracji. Tuż za nim - z wynikiem 9 proc. - znajdują się Rodzina Radia Maryja oraz Czarny Protest.
       
      Ogromne rozbieżności są między najmłodszymi (18-29 lat) a najstarszymi badanymi (60+). W tej pierwszej grupie największym poparciem cieszy się Ruch Narodowy z 13 proc. poparciem. Po nim znajduje się Czarny Protest (12 proc.) i Rodzina Radia Maryja (11 proc.). Z kolei w drugiej grupie znajdują się odpowiednio Rodzina Radia Maryja i KOD (po 15 proc.) oraz Kluby Gazety Polskiej (10 proc.).
       
      Ciekawe są również wyniki badania w kwestii płci dla osób w wieku 18-39 lat. Na Ruch Narodowy wskazało bowiem 15 proc. mężczyzn, zaś na Czarny protest 20 proc. kobiet. Jeszcze bardziej widać różnicę w poparciu dla partii Wolność. Głos na nią oddałoby 15 proc. mężczyzn i ani jedna kobieta.
       
      Sondaż przeprowadzono w dniach 12-14 stycznia metodą telefoniczną na probie 1017 osób.
       
      https://oko.press/mlodzi-popieraja-czarny-protest-ruch-narodowy-starsi-kod-rodzine-radia-maryja-sondaz-oko-press/
      "Potwierdza się więc teza, że wśród młodych Polaków mamy do czynienia z wojną płci pomiędzy bardziej konserwatywnymi młodymi mężczyznami oraz bardziej lewicowymi i liberalnymi młodymi kobietami."
       
      Lewicowo-liberalna radykalizacja młodych kobiet jest szczególnie niebezpieczna ze względu na to, że kobiet jest zazwyczaj więcej w społeczeństwie oraz wspiera je system.
    • Przez Rnext
      Pani Gatti podesłała mi swój list otwarty, którego treść wklejam poniżej. Źródło jest na jej blogu. Jest na tyle ważny, że nie powinien przejść bez echa i jeśli ktoś ma możliwości, pejsy, chęć i czas, proszę propagować, tagować i tak dalej. Jeśli odnośniki nie działają, działają te z jej wpisu http://sabinagatti.blogspot.com/2017/12/list-otwarty-do-zastepczyni-praw.html. -----------   List Otwarty  do Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania  
      Pani Sylwi Spurek
      i Filipa Springera Szymona Majewskiego Artura Siódmiaka Andrzeja Wrony Kacpra Kuszewskiego Karola Kłosa Jana Englerta  Andrzeja Seweryna  Adama Bodnara - Rzecznika Praw Obywatelskich
      wspierających tą kampanię - czytaj
       
      Zwracam się nie z prośbą ale z żądaniem oficjalnego wycofania  tych słów:  i zaprzestania utrwalania stereotypów i nieprawdy.  - czytaj
        Uważm, że  tytuły dr, prof, mgr zobowiązują do posiadania wiedzy, w tematach w których osoba z tytułami wypowiada się. Jeżeli tej wiedzy nie zdobyła w toku swojego uniwersyteckiego kształcenia, zobowiązana jest zdobyć ją na własną rekę. Osoby z tytułami powinny przekazywać wiedzę obywatelom i podnosić świadomość w społeczenstwie.   Powyższe słowa, wypowiedziane przez Panią, są dowodem na to, że nie ma Pani żadnej wiedzy na temat przemocy, kto stosuje przemoc, dlaczego ją stosuje, skąd ona się bierze i dlaczego mężczynza  w dorosłości staje się przemocowy.     Tylko z racji zajmowanego stanowiska i władzy uzurpuje sobie Pani prawo do wypowiadania się w temacie, który jest dla pani zupełnie obcy a tylko statystyki policyjne są Pani znane i nic więcej.    A z tych policyjnych statystyk wynika, że najbardziej poszkodowanymi osobami w rodzinie są kobiety a nie dzieci. Myślę, że nawet nie mając tej wiedzy, w temacie przemocy, którą zebrałam tutaj _ czytaj trudno jest uwierzyć człowiekowi, który nie ma zaburzonego logicznego myślenia, że to kobiety a nie dzieci doznają więcej przemocy w „4ścianach”.     W jakim wieku dziecko jest w stanie zadzwonić na policję i zgłosić, że mama albo tata je bije, psychicznie wykańcza albo seksualnie wykorzystuje?  - czytaj
      Mówi Pani, że:  A ja powiedziałabym, że: mężczyźni, którzy nie biją, powinni zorganizować się i powiedzieć:    BASTA! z robieniem z nas mężczyzn POTWORÓW a z kobiet OFIARY. BASTA! z robieniem z mężczyzn OJCÓW POTWORÓW a kobiet ŚWIĘTE MATKI, święte opiekunki w przedszkolu i żłobku i w szkołach - czytaj    Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich natomiast tak komentuje w jednym z wywiadów: Ja natomiast proponuję kobietom, aby rachunek sumienia zaczynały zawsze od siebie - od uświadomienia sobie, czy ich sposób traktowania synów, córek, dzieci w żłobkach, przedszkolach i szkołach był i jest w porządku!  czytaj   Ile miliardów rocznie przeznaczane jest na świecie na utrwalanie stereotypów o kobietach i mężczyznach, zagłuszaniu prawdy o kobietach i matkach i blokowaniu  przerwania błędnego koła przemocy o którym tyle pisała Alice Miller.   Nikt nie rodzi się przemocowy tylko się taki staje. Genu przemocy nie ma. Utrwalanie KŁAMSTWA!, że przemoc ma płeć męską jest czynem karygodnym, bo niezgodnym z prawdą i bardzo krzywdzącym mężczyzn. - czytaj    Poprawność polityczna, ignorancja i brak wiedzy a nawet wręcz niechęć do niej jest przerażająca.    Prawda jest niewygodna dla wielu albo może być bardzo bolesna ale bez tej prawdy, że matki stosują częściej przemoc wobec dzieci niż ojcowie a kobiety są tak samo przemocowe jak mężczyźni, błędnego koła przemocy nigdy się nie przerwie a przemocy nie wyeliminuje się w naszym kraju i na świecie - czytaj    Jeżeli już chce Pani nadać płeć przemocy, to musi Pani powiedzieć PRAWDĘ niestety, że jest ona zabarwiona bardziej na "różówo" a nie na "niebiesko". 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.