Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Bracia.

 Nie wiedziałem, czy ten temat umieścić tutaj, czy w dziale "Hajs", jeśli źle trafiłem to bardzo proszę o przeniesienie.

 Bracia, sprawa wygląda tak... Strasznie na sobie żyłuję. Zarabiam całkiem ok, zawsze uda mi się odłożyć jakiś pieniądz. Problem w tym, że gdy np. chce sobie kupić dobre buty to wolę wydać 50 zł mniej i mieć buty gorszej jakości, niż dopłacić i mieć już fajny, porządny, markowy sprzęt. Sprawa dotyczy wielu dziedzin m.in. jedzenia, ubrań, jakichś tam zachcianek. Mam świadomość, że nie zbiednieje zbytnio, jak trochę dopłacę, a nawet, jak już kupię coś lepszego za większą sumę, to zjada mnie straszne poczucie winy. Pamiętam, że od zawsze moi rodzice mieli takie podejście i pewnie podświadomie to przejąłem.

 Czuję, że przez to coś mi w życiu ucieka, sprawa jest na tyle chora, że nawet, jak wyjadę gdzieś na wycieczkę, to odpuszczę pewne atrakcje turystyczne, bo tu muszę wydać 20 zł, tam 15 zł. Dramat.

 Znacie jakieś metody pozbycia się tego cholernego skąpstwa względem siebie? Tych podświadomych wzorców? 

 Dzięki, Pozdrawiam.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno fajnym sposobem na pozbycie się tego problemu byłyby afirmacje, lub praca z lustrem. Stajesz przed lustrem i 2-5 minut dziennie mówisz sobie komplementy. Takie jak: Kocham siebie, zasługuje na najlepsze itd. W przypadku afirmacji podobnie. Skup się na aspekcie szacunku i miłości do siebie. Nie musisz sobie odmawiać jeżeli Cie na to stać. Oczywiście nie ma co przesadzać w drugą stronę. Rozwiń w sobie szacunek i miłość wobec siebie. Oczywiście też kontroluj, żeby nie zacząć wydawać na głupoty. Buty za 50 zeta często rozpadają się po paru miesiącach, a z trochę wyższej półki wytrzymują dłużej, no ale też nie zawsze .;>

Ćwiczeniem, które często stosuje, by się dowiedzieć dlaczego odczuwam pewne emocje, czy przetwarzam te same myśli jest pytanie samego siebie. Dlaczego odmawiam sobie tych przedmiotów? Co sprawia we mnie lęki. Poczekaj chwilę na odpowiedź i drąż temat dalej. Nie oceniaj odpowiedzi, czy też się nie usprawiedliwiaj. Po prostu słuchaj, a potem z tymi informacjami zrobisz co zechcesz. Jeżeli będziesz to robił, to wypadniesz z rytmu i nic się nie dowiesz. Przypuszczam, że to jakaś forma lęku przekazana w formie nawyku przez rodziców.

  • Like 1
  • Dzięki 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minutes ago, Lethys said:

Problem w tym, że gdy np. chce sobie kupić dobre buty to wolę wydać 50 zł mniej i mieć buty gorszej jakości, niż dopłacić i mieć już fajny, porządny, markowy sprzęt

Kup sobie najtańsze i zobacz jak się rozwalą po krótkim okresie czasu. Później kup droższe/markowe i porównaj. Później policz ile straciłeś na tych pierwszych.

 

30 minutes ago, Lethys said:

Czuję, że przez to coś mi w życiu ucieka, sprawa jest na tyle chora, że nawet, jak wyjadę gdzieś na wycieczkę, to odpuszczę pewne atrakcje turystyczne, bo tu muszę wydać 20 zł, tam 15 zł.

Wmów sobie w głowie (do bólu) , że "będę się nagradzać" i rób to później. Najlepiej jakbyś nagradzał jakąś swoją dobrze wykonaną pracę lub osiągnięcie. To będziesz miał wzorzec dalszy zakodowywany w głowie.

 

Tak ucieka ci, radość z życia (jakiś brak "lubienia siebie"). Jak cię jutro przejedzie autobus to już chyba nie będzie ci tych pieniędzy szkoda?

 

Co do podświadomośći to to co @Gromisek już napisał.

 

Przeczytaj Stosunkowo Dobry

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lethys Musisz przekonać podświadomość, że zasługujesz na coś lepszego oraz nie podważy to Twojej sytuacji finansowej. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Budżetowanie :) - w życiu  i firmie. Jak zawsze polecam książkę "Finansowy ninja" - tu nie żałuj. Jeśli jesteś skąpcem może przemówi do Ciebie argument, że zwróci Ci się po kwartale.

 

A czasami jeszcze szybciej i więcej. 

 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Czutam właśnie książke "toksyczni rodzice" jest tam historia gościa który chociaż był milionerem i dla córek był szczodry na siebie skąpił w chuj. Raz prawie przelecialo mu kilkanaście milionow przed nosem bo tak żałował na płatny parking, że szukając darmowego prawie spóźnił sie na spotkanie biznesowe.

 

Jego rodzice byli biednymi imigrantami i ojciec wiecznie zaszczepiał mu paranoje nad tragicznymi czasami jakie miały nadejść. Doszło do tego, że gość nawet po ich śmierci mieszkał w kawalerce i latał starym złomem bo za zycia jego ojca ten krytykował go za kazdy zakup stwierdzajac "jesteś idiotą trwonisz na bzdury"

 

Cyt -

"ojciec nigdy nie myślał o życiu jako czymś z czego można się cieszyć. Postrzegał je jako coś co trzeba przetrwać"

 

"żona kupiła torebke, ja zaczynałem myśleć o bankructwie"

 

"za każdym razem kiedy umawiam się z kobietą słyszę głos ojca powtarzający: kobiety uwielbiają naciągać mężczyzn"

 

jednak nie taki zly ten ojciec hehehehe

 

Reasumując :

 

Gość "wyleczył się" bo dał sie namówić na terapi żeby przestać na siebie skąpić.

Kupił sobie luksusowe mieszkanie za namową terapeurki (ahh te rozrzutne samice) i choć poczucie winy z początku było ogromne a nocami niemal widział we snie jak jego ojciec wywraca sie w grobie to walczył z tym i zaczął wygrywać.

 

I myśle że tu jest pies pogrzebany. Musisz po prostu czasem kupić se coś droższego i przeboleć scisk dupy a za każdym razem bedzie on coraz mniejszy.

Tłumacz sobie, że nie po to zarabiasz żeby czuć poczucie winy.

 

 

 

 

Edytowane przez Król Jarosław I
Literówka
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli coś kupujesz, to pomyśl o tym, że płacisz nie pieniędzmi, a godzinami swojego życia, które musisz poświecić na zarobek. Może łatwiej Ci będzie przekalkulujesz sobie, że zarabiasz x zł na godzinę, a to co kupujesz jest warte y godzin twojej pracy. Poświęcając godzinę pracy, na bilet dzięki któremu zapewnisz sobie rozrywkę na x godzin to może się opłacać. Analogicznie z butami, zarobisz na nie w x godzin, ale będziesz je nosić już długi czas. Jeśli chodzi o wydatki typu pierdoły, zachcianki, to polecam wydzielić sobie 10% budżetu na tego typu rzeczy, gdzie możesz bez karania swojej psychiki kupować to, co Ci się podoba - wydatki na hobby, pierdoły. Natomiast nie oszczędzaj na własnym rozwoju.

  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie miałem zakładać dzisiaj taki sam temat ale mnie wyprzedziłeś. Ja chodzę w rozdartych butach, chociaż stać mnie na takie za kilka tysięcy. Strasznie na siebie żałuję, wizja dużej sumy pieniędzy na koncie nie pozwala mi na zakup czegoś lepszego dla siebie, dlatego teraz jestem bogaty. Ale tak na prawdę wtedy po co mi te pieniądze skoro je mam a ich nie używam?

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lethys napisał:

 Znacie jakieś metody pozbycia się tego cholernego skąpstwa względem siebie? Tych podświadomych wzorców? 

Mój stary urodził się przed wojną, miał więc tę nieprzyjemność jej doświadczyć. Zaznał biedy i głodu i zrobił co mógł żeby jego synowie nie musieli. Tym niemniej potrafił zaszczepić opisany wyżej defetyzm. 

 

Co do zasady za buty "na co dzień" nie zapłacę więcej niż 300 PLN. Ale buty do pracy, nie ma przebacz - kupiłem mocne, solidne trekingi, bo spędzam w nich 8-10h, i nie mam ochoty znienawidzić samego siebie w szatni. Wydatek powyżej 500PLN, nie refundowany przez firmę.

Gdy kupiłem laptopa, za prawie 5k, miałem może nie wyrzuty sumienia, ale moralnego kaca przez kilka tygodni. Szczęśliwie dobrze służy trzeci rok bez najmniejszych problemów. Dziś uważam go za dobry zakup.

I znowu: Łóżko z materacem do sypialni, plus jakieś małe szafki za podobną kwotę? Tu nie było bólu, mój zdrowy, mocny sen, to moje zdrowie, bezpieczeństwo i komfort. A zdrowie i bezpieczeństwo przekłada się na kolejne dobre dla mnie decyzje.

Są rzeczy których sobie odmówię, są takie które kupię tańsze ich zamienniki, ale są takie na których oszczędność zwyczajnie się nie opłaca.

  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 hours ago, Lethys said:

Znacie jakieś metody pozbycia się tego cholernego skąpstwa względem siebie? Tych podświadomych wzorców? 

Kobieta.

 

 

 

Synek na jedzeniu to Ty nie oszczędzaj. Na swoim wyglądzie tez nie - reszta OK.

 

 

Mi pomogło wgranie do softu cos takiego: 

cała gotówka (oszczednosci tez) to nie waluta lecz kredyty coś jak w grze komputerowej... A ja jestem żabka (super frog - z amigi) i skacze po liściach i zbieram żetony - kredyty. Łatwiej mi było wydać na timberlandy za 700 pln.

 

 

@Niepowtarzalny lepiej zakup te buty nie musza być za niebotyczna sumę i skarpety i zadbane stopy  - chłopie masz być zadbany jak do ślubu!!!

Edytowane przez zuckerfrei
  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może pomyśl, że twoja stopa zasługuje aby o nią dbać. Tym bardziej iż posiadasz jakieś tam fundusze, bo nie wiem czy wiesz ale ludzie nawet patrzą na buty, inaczej ......... że po prostu dbasz o siebie.

  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanów się co daje Ci to oszczędzanie na sobie albo co te poczucie winy ma spowodować? Dla mnie brzmi to jak takie gromadzenie środków na czarną godzinę i podświadome odbieranie sobie tego co Ci się należy. Bo jeśli nii wydajesz impulsynie, nie przepierdalasz całej kasy na głupoty i możesz sobie na coś więcej pozwolić to tak zrób. Myślę, że taka postawa wynika z wewnętrznych lęków. Bezpieczniej jak więcej odłożysz np. Może na coś wielkiego usilnie zbierasz? Tak piszę, ze swojej perspektywy - dziadowałem sam na sobie do przesady. Jadłem w robocie pasztety i parówki zarabiając grubo powyżej średniej jako małolat. Zawsze mi było mało kasy, którą odkładałem. To podświadome zapewnianie sobie bezpieczeństwa. To błąd. Teraz cieszę się z wydawania, z tej satysfakcji kiedy kupię sobie gadżet związany z moim hobby, jakiś konkret ciuch, whatever.

 

Powyżej brat podrzucił dobry koncept - nie myśl, że płacisz pieniędzmi tylko właśnie swoim czasem. I ciesz się tym co za to płacenie masz: zadowoleniem że but jest dobry, kupujesz dobry ciuch = dobrze wyglądasz, ciesz się tym że kupiłeś fajnego lapka, że nie wiem, fajnie się strzelało na strzelnicy (a przecież po co na takie fanaberie wydawać pieniądze), kup sobie drona i polataj - pociesz się jaka fajna zabawka i tyle. Nieważne co cię kreci bądź zadowolony bo angażujesz się w pracę, za to ci płacą i ci się należy, a jak nie nadwyręża to twojego budżetu to też się ciesz - wielu na kresce jest i wszystkiego sobie musi odmawiać. Przezwyciężaj te poczucie winy, nie oszczędzaj na sobie i ciesz się zwalczaniem tego - bo to niepotrzebne, szkodliwe dla ciebie uczucie.

  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki serdeczne Bracia za odpowiedź.   Wasze komentarze i porady są bardzo cenne, będę wdrażał je w życie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.