Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Jordan Peterson w tym filmie wyjaśnia jak kobiety oceniają mężczyzn. Mówi też, że kobiecy wybór partnera spowodował rozrost naszych mózgów. Zaczyna o tym mówić w czasie 2:30.

 

A jak wiemy kobiety nie wybierają inteligentnych mężczyzn bo gdyby tak było to stereotypowo wyśmiewani informatycy byliby w takim układzie rozchwytywani przez kobiety, a napakowani, wysocy i wydziarani bad boy'e byliby wyśmiewani i odrzucani przez kobiety.

 

Co o tym sądzicie?

 

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, MoszeKortuxy napisał:

A jak wiemy kobiety nie wybierają inteligentnych mężczyzn

Kobiety wybierają osoby o najwyższej pozycji społecznej oraz o potencjalnej zdolności do wspinania się po drabinie społecznej. Widocznie inteligencja jest ważnym czynnikiem w osiąganiu sukcesów na przestrzeni wieków. Celem kobiet są mężczyźni którzy są w stanie zajść jak najwyżej w hierarchii w jak największej ilości dziedzin. Zresztą Pan Peterson  ładnie to tłumaczy w tym video.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@MoszeKortuxy Słuchałem ich wielokrotnie i moim zdaniem da się to pogodzić. Nikt nie odmawia alfie intelektu. Sam wrzuciłeś ,że jednak na przestrzeni wieków kobiety wybierały tak a nie inaczej czego skutkiem jest większy mózg. 

 

Co więcej wszędzie się zachęca by poprawiać SMV.

Edytowane przez Ramzes

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Ramzes Nie da się za bardzo pogodzić. Oczywiście można być alfą i być inteligentnym, ale takich osobników jest bardzo mało. Większość facetów typu alfa to ludzie dobrze zbudowani, wysocy, często bad boy'e. Nie są doskonale zarabiającymi rekinami biznesu tylko męskimi gośćmi, którzy są przystojni i swoją fizycznością przyciągają kobiety.

 

"Kobiety gardzą inteligentnymi mężczyznami" oraz "Kobiety nienawidzą inteligentnych mężczyzn, a pożądają prostych". Marek mówił, że dla kobiet inteligentny facet to taki, który potrafi dobrze zarabiać. I na tym kończy się damskie zainteresowanie męską inteligencją. Dla kobiet inteligencja nie jest atrakcyjna. Inteligencja pozwala mężczyźnie lepiej zdobywać zasoby np. pieniądze i to właśnie te zasoby są dla kobiety atrakcyjne, a nie jego inteligencja.

 

Gdyby rzeczywiście dla kobiet męska inteligencja była atrakcyjna i brała udział w doborze partnera to tacy naukowcy, informatycy i inni męscy przedstawicie zawodów wymagających pracy intelektualnej byliby rozchwytywani przez kobiety.

 

A co widzimy?

dwa-etapy-rozwoju-seksualnego-kobiety.jp

Edytowane przez MoszeKortuxy
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Który nie boi się pokochać mnie i mojego szczęścia...

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, MoszeKortuxy napisał:

Większość facetów typu alfa to ludzie dobrze zbudowani, wysocy, często bad boy'e

Dobrą budowę można sobie wyćwiczyć bycie badboyem to częściowo kwestia wychowania. Tak inteligentny to taki, który zarabia ale również jest emocjonalnym liderem i wygrywa dyskusje. Mówił również ,że zbyt duże wykształcenie stanowi problem gdy większa część energii jest temu poświęcana i taki człowiek kuleje w innych aspektach. W audycji bodajże jak okraść kobietę. Inteligencja to również strategia, spryt. Generalnie to nie jest sprawa 0/1 przynajmniej w moim odczuciu. 

Tak nikt nie lubi gdy ktoś psuje mu interes. 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jednak dorzucilbym jedna mala, ale znaczna uwage:

Uwaga: na przestrzeni wiekow kobiety NIE wybieraly facetow. Kropka.

Reasumujac, zdanie - kobiecy wybór partnera spowodował rozrost naszych mózgów - jest naduzyciem lub po prostu bez sensu.

A co do inteligencji, to podpisuje sie pod tym, ze nie chodzi tylko o 1 ceche ale o ich zestaw. I np. samiec/malpolud ktory pierwszy wymyslil uzywanie broni, mogl byc alfa, pomimo, ze slabszy fizycznie - i jezeli populacja ludzkosci wynosila kiedys ( a tak wg. naukowcow bylo) kilka tysiecy osobnikow ("bottleneck of the human population occurred c. 70,000 years ago, proposing that the human population was reduced to perhaps 10,000–30,000 individuals"), to mogl sie przyczynic swoimi genami do zmian w calej populacji. Teraz to raczej niemozliwe (7mld ludzkosci).

Ponadto do bycia Alfa w spoleczenstwach typu krolestwo, trzeba bylo miec leb na karku - glupiego krola by przeciez usunieto, np. przez intrygi dworskie. Chetnych do wladzy zawsze jest kolejka.

 

O "wyborze" partnera, za Wikipedia:

"W sześciu niezależnych "cywilizacjach" z początków historii – Babilonu, Egiptu, Indii, Chin, państwa Azteków i państwa Inków występowała znaczna koncentracja władzy.

Babiloński król Hammurabi miał na swoje rozkazy tysiące niewolniczych "żon". Egipski faraon Echnaton zdobył trzysta siedemnaście nałożnic i tłum żon. Władca Azteków Montezuma dysponował czterema tysiącami nałożnic. Indyjski imperator Udajama utrzymywał szesnaście tysięcy żon w apartamentach otoczonych ogniem i pilnowanym przez eunuchów. Chiński cesarz Fei-ti posiadał w swoim haremie dziesięć tysięcy kobiet. Władca Inków, posiadał dziewice do swojej wyłącznej dyspozycji w różnych miejscach królestwa.

Ci wszyscy imperatorzy, podobnie jak ich poprzednicy i następcy, nie tylko posiadali liczne haremy ale za pomocą podobnych technik uzupełniali je i strzegli ich. Rozmiary haremu pozostają w zależności od posiadanej władzy danego mężczyzny. Pomniejsi królowie posiadali w swoich haremach do stu kobiet, wielcy królowie – do tysiąca, a cesarze – do pięciu tysięcy."

 

I np. Dzyngis Han:

"Kiedy Temudżyn miał osiem lat, jego ojciec Jesugej rozpoczął szukanie dla niego żony."
Czyngis-chan wraz z rozwojem swego imperium, poślubiał kolejne kobiety spośród podbitych ludów (zdobywanie pięknych kobiet dla wodza było jednym z podstawowych obowiązków żołnierskich w jego ordzie, w pierwszej przysiędze ułożonej po ogłoszeniu go chanem pojawia się na drugim miejscu, zaraz po prowadzeniu wojen)". Sam co dzien mial inna kobiete (co daje ok. 20tys w ciagu zycia) (niestety, nie moge juz znalezc zrodla).
Dodatkowo (offtop) Dzyngis byl pierwszym wladca, ktory podboje uzasadnial ideologicznie - uwazal, ze ludnosc osiadla jest zgnusniala, nt. tryb zycia koczowniczy/wedrowny jest zdrodlem czystosci i sily (zrodlo-znow, do odnalezienia).
Wplyw na populacje mial tez w inny sposob: "The population of north China decreased from 50 million in the 1195 
census to 8.5 million in the Mongol census of 1235–36". Czyli zredukowal populacje sasiednich Chin do 1/5.

 

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Ramzes napisał:

bycie badboyem to częściowo kwestia wychowania.

Ja bym powiedział 50% geny, 50% wychowanie. Ludzi można rożróżnić ze wzgledu na budowę mózgu. Jak być może wiecie są introwertycy, ekstrawertycy i ambiwertycy (elastyczne). Są różne typy mieszanek - doświadczenie życiowe, wychowanie itd. Ale nie będę się zagłębiał i dla potrzeb napisania tego postu uogólnię. To nie jest osobowość, tylko temperament - coś wrodzonego. Introwertycy są powściągliwi, analityczni, wycofani. To typ przeważnie naukowców, inżynierów, informatyków, pisarzy itp. Estrawertyk to przeciwieństwo - pewny siebie, ma wyjebane na wszystko, jest towarzyski, chce być wszędzie pierwszy, lubi rywalizację. To typowy samiec alfa. To jaki ktoś będzie skrajny intro-ekstra czy mniej zależy właśnie już od wychowania. 

 

W prehistorii ekstrawertycy byli odkrywcami, prekursorami i polowali na grubą zwierzynę. Mieli najwięcej kobiet ale też i najczęściej młodo ginęli ze względu na swoją porywczość. To tak jak ci himalaiści zgaduje, że zazwyczaj nie są introwertykami. Ci nie lubią ryzykować i wolą stabilne emocjonalnie życie. Wracając do budowy mózgu. Ekstrawertyk jest mało pobudzony i bodźce ze świata bardzo słabo docierają do jego mózgu. Stąd potrzebuje cały czas coś robić, działać, ryzykować lub sporty ekstremalne - adrenalina pozwala mu funkcjonować. Natomiast introwertyk odbiera bardzo mocno bodźce ze świata. Imprezy, głośne zatłoczone miejsca  i szybki tryb życia to dla niego mordęga. To jakby był bezbronny na wojnie. Nie da się nigdzie uciec a wszystkie zmysły mówią mu, że zaraz zginie mimo, że to relikt czasów prehistorycznych. Dlatego introwertyk ma w dzisiejszych czasach przewalone.

U zwierząt też istnieje tak wyraźny podział i obydwa typy zajebiście sobie radzą. Co prawda to dwie różne strategie ale każda jest dobra na różne sytuacje.

 

Konkluzja jest taka, że bez introwertyków ekstrawertycy by wyginęli i vice versa. Ekstrawertycy pchają wszystko do przodu a introwertycy buforują i ostrzegają przed niebiezpieczeństwem. Tak w świecie ludzi jak i w stadnym świecie zwierząt. Wracając do clue - skoro introwertyzm jest dziedziczny to znaczy, że w przeszłości dużo samców alfa ginęło a beta zapładniali. W takim razie może nie dokońca jest trafne "beta szmaci, beta płaci".

 

12 godzin temu, Ramzes napisał:

Tak inteligentny to taki, który zarabia ale również jest emocjonalnym liderem i wygrywa dyskusje.

Zależy jak wygrywa. Emocjonalnie wygrywają ekstrawertycy - merytorycznie wygrywają introwertycy. Niestety ale zazwyczaj wygrywają po prostu ci co kogo przekrzyczą. Dlatego emocjonalne wybory są przedkładane nad logiką. Między innymi przez to był krach finansowy bo na wall street rządzą ekstrawertycy. 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Odnosnie ewolucji i inteligencji, jeszcze jedna mysl:

Wielkosc mozgu jest powiazana z inteligencja. Szczegolnie widac to porownujac gatunki:

Pojemnosc czaszki:

Apes

  • Orangutans: 275–500 cm3 (16.8–30.5 cu in)
  • Chimpanzees: 275–500 cm3 (16.8–30.5 cu in)
  • Gorillas: 340–752 cm3 (20.7–45.9 cu in)

Early Hominids

 

Czyli np. malpy lub wczesni ludzie mieli mniejsze mozgi, z czasem mozg urosl.

 

Studies demonstrate a correlation between brain size and intelligence, with larger brains predicting higher intelligence. It is however not clear if the correlation is causal.[36] The majority of MRI studies report moderate correlations around 0.3 to 0.4 between brain volume and intelligence.[37][38] In healthy adults, the correlation of total brain volume and IQ is ~ 0.4 [39] The correlation appears to be related to the known small correlation of height with intelligence, which can be explained almost entirely by greater brain volume.

Some studies suggest that the average brain size has been decreasing over the past 28,000 years. 

 

 

I, zabawny (?) wniosek: obecnie ograniczeniem dla ewolucji inteligencji jest... no wlasnie, wielkosc bioder kobiet umozliwiajaca bezpieczny porod 'duzej' glowy. 

 

 

Podobny obraz

Edytowane przez Funky.steel
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
On 14.02.2018 at 9:59 AM, Funky.steel said:

na przestrzeni wiekow kobiety NIE wybieraly facetow. Kropka.

Tak? A jakiś dowód na to?

Nie możesz powiedzieć, że ludzkie samice nie wybierały - zawsze mogły powiedzieć NIE. (coś trochę tutaj: https://www.theguardian.com/science/2015/may/14/early-men-women-equal-scientists i http://www.bosoprzezswiat.kinofabryka.pl/ludziebuszu.php @ 0:13:00).

 

U wszystkich gatunków samice wybierają samca, u ludzi też. U ludzi jest ciekawostka - samce też wybierają - wybierają do której samicy chcą zagadać i dlatego samice chcą być atrakcyjne, się stroją mają duże piersi, krągłe biodra, "dziecięce" ("niewinne") twarzyczki, żeby najlepszy samiec się zainteresował - dobór płciowy, który jest duuużo silniejszy niż naturalny. Samce też się chcą podobać ale mają inne strategie - chwalą się swoimi umiejętnościami, zdobyczami łowieckimi i wojennymi, czyli de facto statusem, obecnym bądź potencjalnym i w tym upatrują swoją szansę na oczarowanie partnerki. Znowu dobór płciowy i to obustronny. W takim przypadku po obu stronach pojawia się konkurencja którą wygrywają bardziej inteligentni (inteligencja jest najlepszym predyktorem sukcesu, zdrowia a nawet szczęścia). Nie chodzi o wysoką inteligencję, która daje samcowi możliwość zrozumienia świata, nauki itd. ale o ogólną inteligencję, którą wykorzysta do lepszego wykorzystania swoich atutów w znalezieniu partnerki i wychowaniu dzieci. A samice? Też stają się inteligentniejsze, uczą się lepiej oceniać i wybierać partnerów, którzy im dadzą więcej korzyści - więcej odchowanego potomstwa oraz pozwolą wygrać wyścig z konkurentkami, które też nie zasypiają gruszek w popiele i swój rozum mają. Wyścig czerwonej królowej w pełnej krasie.

Ponieważ nie ma 5 tysięcy rodzajów inteligencji a tylko umiejętności i talenty, które dzięki (jednej) inteligencji można rozwinąć i wykorzystać lub nie, tak inteligencja (jedna) będzie się w tym wyścigu czerwonej królowej rozwijać.

 

O co chodziło autorowi powiedzenia, że kobiety nie chcą inteligentnych to to, że w pewnym momencie inteligencja daje ci tak wysokie możliwości zrozumienia mechanizmów, że nie jest cię łatwo oszukać a kobietom inteligencja służy do sprzedaży (sprzedaży siebie) m.in. za pomocą manipulacji. W momencie gdy w obecnym, marksistowskim społeczeństwie manipulacja jest ich najlepsza bronią pozbawienie ich jej ujawnia brzydką prawdę, że "król jest nagi" i nie ma nic do zaoferowania. Jeśli taka osobniczka całe życie trenowała manipulację mężczyznami a zdarzy się taki, który ją przejrzy to ona nie ma żadnych innych argumentów w "dyskusji". Nic innego nie potrafi a tu sprawa się rypła... Gdyby coś innego potrafiła zaoferować to by pewnie to zrobiła ale skoro całe lata spędziła na szlifowaniu umiejętności manipulowania to automatycznie nie spędziła ich na nauce "wstawić odpowiednie..." i nie ma się czym pochwalić. Dlatego takiego delikwenta nienawidzi bo ten pod powierzchownością znalazł pustkę i już się nie da nabrać.

 

Edytowane przez wrotycz

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@wrotycz Serio sądzisz, że nasi praojcowie bawili się w jakiś podryw i proszenie samicy o związek i seks?! Żarty chyba sobie robisz. W dawnych czasach mężczyzna mógł brać kobietę siłą i tak było przez wieki np. na wojnach czy za pomocą handlu ludźmi. Jeszcze na początku XX wieku były małżeństwa aranżowane, gdzie to rodzice panny młodej tak naprawdę wybierali jej partnera, a nie ona sama.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

4 hours ago, MoszeKortuxy said:

W dawnych czasach mężczyzna mógł brać kobietę siłą i tak było przez wieki np. na wojnach czy za pomocą handlu ludźmi. Jeszcze na początku XX wieku były małżeństwa aranżowane, gdzie to rodzice panny młodej tak naprawdę wybierali jej partnera, a nie ona sama.

Takie zachowanie jest możliwe tylko w patriarchacie, który jest możliwy dopiero od wynalezienia rolnictwa (http://www.iflscience.com/environment/early-humans-had-gender-equal-societies/), rolnictwa, które nomen omen wynalazły kobiety              (https://www.goodreads.com/book/show/78159.The_Story_of_Civilization).

 

@MoszeKortuxy, serio sądzisz, że nasze prababki (o kształcie życia seksualnego gatunku decydują samice, samce mogą się tylko dostosować) wymyśliły tak skomplikowany system zalotów bez powodu i że nasi praojcowie się na to w ogóle godzili skoro mogli brać jak swoje? Wyjaśnij mi po co w takim razie kobiety wyglądają kobieco, po co przyciągają partnerów, po co im cały ten cyrk z cyckami, biodrami i seksowną figurą skoro i tak nie miały wyboru i musiały rodzić dziecko tego który ją posiadł. Po co facetom był (i nadal jest zapisany z genach, temu chyba nie zaprzeczysz) pociąg do kobiet ładnych, zgrabnych skoro mogli mieć każdą bo taką mieli ochotę? Po cholerę są zaloty w ludzkim stadzie skoro są wg ciebie w ogóle niepotrzebne. To najwyraźniej nowoczesny wynalazek.

 

Wierzysz w mit jaskiniowca, tyle że to tylko i aż tyle - mit.

Ani w Afryce, gdzie się rozwijaliśmy przez miliony lat anie w Azji, gdzie jesteśmy od ~70-80 tys lat ani nawet w Europie (poza ultra nielicznymi wyjątkami, jak Lascaux) nie ma jaskiń. Ludzie nigdy nie żyli w jaskiniach, dlatego nigdy nie było jaskiniowców. Dosłownie i w przenośni.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To w jaki sposób kiedyś można było poderwać kobietę warto oprzeć na rytuałach dzisiejszych plemion.

 

Co do korelacji między wielkością mózgu a inteligencją to też nie do końca prawda. Osoby z wyższym IQ nie mają większej objętości od tych z mniejszym IQ. To samo tyczy się mózgów kobiet a mężczyzn. Objętości samic są mniejsze, a średnia IQ to różnica bagatela 1 punktu (a to też zależy od badania, bo niektóre stawiają na równi) na korzyść facetów. Zresztą o wartości naszego mózgu decyduje przede wszystkim liczba oraz jakość synaps. Tak jak ptakom skrzydła pozwoliły zapanować nad niebiosami, tak mózg człowiekowi pozwolił na ekspansję każdej przestrzeni i bezwzględny sukces ewolucyjny - co do tego nie ma wątpliwości. Dlatego stwierdzenia profesora jest jak najbardziej poprawne.

 

Co więcej, interpretowanie samca alfa jako osobnika działającego tylko destrukcyjnie w oparciu o pierwotne instynkty jest błędem, bo w końcu kryterium podziału na samców alfa a beta nie jest samo IQ. 

Edytowane przez PanDoktur

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@wrotycz

Generalnie szanuje pana Jordana Petersona, i to co robi ma ogromne znaczenie. Nie oznacza to jednak ze zawsze musze sie z nim we wszystkim zgadzac. 

Quote

Tak? A jakiś dowód na to?

(...) takie zachowanie jest możliwe tylko w patriarchacie(...)

Tak. Przedstawilem kilka sugestii w mojej wypowiedzi. Przeczytales ?

 

Jezeli chodzi o czasy wczesniejsze to prosze, ponizej, nasz kuzyn gatunkowy, z ktorym nasze sciezki rozeszly sie ok 6–4 mln. lat temu:

 

Władzę w grupie sprawuje dominujący samiec, zwany niekiedy samcem alfa, który obejmuje panowanie po serii walk stoczonych z konkurencyjnymi samcami. Panuje on na ogół przez kilka lat, do chwili, gdy ulegnie następnemu samcowi pretendującemu do tej roli. Wszystkie samce mają ściśle określony status, rangę, która dokładnie plasuje ich w hierarchii i wyznacza kolejność, w jakiej mogą korzystać z wszelkich przywilejów w obrębie grupy, a zwłaszcza z dostępu do samic[8].

Okres rui sygnalizowany jest u samic charakterystycznym pokaźnym obrzmieniem i zaróżowieniem okolicy sromowej. Występuje niekiedy zwyczaj zawierania czegoś w rodzaju czasowego "małżeństwa", które polega na tym, że samiec uprowadza aktywną seksualnie samicę na kilka dni w odosobnione miejsce i cieszy się w tym czasie wyłącznością kopulacji. Także samice obejmuje ścisła hierarchia, która wyraża stopień atrakcyjności seksualnej, a tym samym kolejność, w jakiej będą one pozostawały w sferze zainteresowania najwyższych kolejno rangą samców. Atrakcyjność seksualna zależy od statusu ich matek oraz liczby odchowanego potomstwa[9].

 

Generalnie, zwracam uwage, ze gatunkowo rzecz ujmujac, Homo Sapiens nie jest monogamiczny, a takze ze pojedynczy samiec moze zaplodnic wiecej samic i miec wiecej dzieci niz pojedyncza samica. Kto ma zatem wiekszy wplyw ?!

 

@PanDoktur

Zacytuje siebie z mojej powyzszej wypowiedzi:

Quote

Studies demonstrate a correlation between brain size and intelligence, with larger brains predicting higher intelligence. It is however not clear if the correlation is causal.[36] The majority of MRI studies report moderate correlations around 0.3 to 0.4 between brain volume and intelligence.[37][38] In healthy adults, the correlation of total brain volume and IQ is ~ 0.4 [39] The correlation appears to be related to the known small correlation of height with intelligence, which can be explained almost entirely by greater brain volume.

Statystycznie, istnieje korelacja pomiedzy wielkoscia mozgu a inteligencja. Nie oznacza to jednak ze nie istnieja osoby z mniejszym mozgiem a wieksza inteligencja niz osoby z wiekszym mozgiem...

Dodatkowo, spojrz prosze jeszcze raz na nie wiem, naszych przodkow i kuzynow gatunkowych - generalnie ewolucja polegala na zwiekszaniu objetosci mozgu. Czy tego nie widac ?? 

 

Mam nadzieje ze to nadinterpretacja, ale czuje sie w tej dyskusji obecnie, jakbym trafil na kafeterie czy cos takiego...

Tak, znam inteligentniejsze kobiety od siebie, i mniejszych facetow ode mnie tez inteligentniejszych - np. studiowalem z nimi. Ba, nawet mniejszych facetow majacych wieksze jaja i powodzenie. No i ? Czegos to dowodzi ? Czy rozmawiamy o ewolucji - procesie ktory wciaz trwa?! I taki watek jest dla mnie najciekawszy - dokad to zmierza ? Inkubatory umozliwiajace "rodzenie" ludzi bez koniecznosci fizycznego rodzenia - moze to da jeszcze wieksze mozgi ? Chip-tuning mozgu, mozgi wspomagane 'chmura' danych ? 

A co do tego co jest atrakcyjne dla kobiet, to Marek juz wielokrotnie pisal, po co to powtarzac....

 

 

 

Edytowane przez Funky.steel

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To prawda, że inteligencja jest skorelowana z wielkością mózgu, a to: ... nazywam dowodem a nie "sugestie" czy raczej opinie. Wracając do zalotów w ludzkim stadzie - ty nic nie sugerowałeś, powiedziałeś "NIE i kropka" - to nie jest sugestia a opinia. Tyle, że opinie są subiektywne a nie obiektywne i tym się różnią. To dokładnie ta sama różnica jak między wiarą/religią a wiedzą - wiara jest niezłomna pomimo faktów a wiedza jest bezpośrednią pochodną faktów. Taka subtelna różnica.

Porównujesz ludzi i szympansy w dwóch różnych kategoriach - budowy hierarchicznej struktury władzy i walki o nią wśród samców i rytuały godowe wśród samic.
O ile struktura hierarchiczna jest bardzo podobna wśród samców - wśród ludzi bardziej skomplikowana ale w większości na tych samych zasadach więc w kwestii hierarchii można się zgodzić. Do reszty zaraz wrócę. W przypadku samic podobieństw jest niestety mniej i to musisz mieć na uwadze a tego nie robisz - subtelnie pomijasz, świadomie lub nie. Policzmy:

- szympansice maja jawną, widoczną oznakę owulacji, kobiety nie (ten fakt ma daleko idące konsekwencje);

- szympansy są poligamiczne ludzie nie (formalnie monogamiczne ze skłonnością do zdrady);

- szympansice same wychowują młode, kobiety nie - potrzebują pomocy na wielu etapach, nie tylko w czasie ciąży ale przez długi czas bo dziecko jest niesamodzielne przez kilka lat;

- szympansicom jest zupełnie obojętne z kim się parzą, kobietom nie

To są te najważniejsze różnice. Jak chcesz się dowiedzieć dokładnie to poczytaj trochę - nie będę tu cytował książek bo nie starczy miejsca, ale mogę polecić parę wartościowych.

I wreszcie rozrost mózgu. czyli nie zaprzeczasz, że mózg się rozrósł ale twierdzisz, że nie ma powodu żeby on się w ogóle rozrastał. To po co ludziom taki pasożyt? Pożera 20%-25% energii (choć waży tylko ~2% wagi ciała) a korzyści zeń żadnych. Człowiek był zbieraczem (roślin i padliny) i okazjonalnie łowcą. Do żadnej z tych dróg życiowych nie potrzeba dużego mózgu - zwierzęta roślinożerne nie są zbyt inteligentne, drapieżniki są trochę bardziej inteligentne niż ich ofiary ale nie aż tak - koty (w ogólności, czy to domowe, czy lwy) nie mają dużego mózgu. Nawet zwierzęta stadne nie mają aż takich dużych mózgów (link powyżej) więc po co ludziom najbardziej zasobożerny mózg na planecie.

 

Wracając do wyborów kobiet - twierdzisz, że kobiety nie mają wyboru bo jaskiniowiec ciągnie za włosy do swojej jaskini i bierze co chce. Dobrze rozumiem?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Funky.steel napisał:

 

 

@PanDoktur

Zacytuje siebie z mojej powyzszej wypowiedzi:

Statystycznie, istnieje korelacja pomiedzy wielkoscia mozgu a inteligencja. Nie oznacza to jednak ze nie istnieja osoby z mniejszym mozgiem a wieksza inteligencja niz osoby z wiekszym mozgiem...

Dodatkowo, spojrz prosze jeszcze raz na nie wiem, naszych przodkow i kuzynow gatunkowych - generalnie ewolucja polegala na zwiekszaniu objetosci mozgu. Czy tego nie widac ?? 

 

Mam nadzieje ze to nadinterpretacja, ale czuje sie w tej dyskusji obecnie, jakbym trafil na kafeterie czy cos takiego...

Tak, znam inteligentniejsze kobiety od siebie, i mniejszych facetow ode mnie tez inteligentniejszych - np. studiowalem z nimi. Ba, nawet mniejszych facetow majacych wieksze jaja i powodzenie. No i ? Czegos to dowodzi ? Czy rozmawiamy o ewolucji - procesie ktory wciaz trwa?! I taki watek jest dla mnie najciekawszy - dokad to zmierza ? Inkubatory umozliwiajace "rodzenie" ludzi bez koniecznosci fizycznego rodzenia - moze to da jeszcze wieksze mozgi ? Chip-tuning mozgu, mozgi wspomagane 'chmura' danych ? 

A co do tego co jest atrakcyjne dla kobiet, to Marek juz wielokrotnie pisal, po co to powtarzac....

 

 

 

Ale nie napisałem, że ta korelacja to fałsz. Korelacja to lekki związek - dlatego napisałem, że nie jest to do końca prawda i podałem swój argument. Co więcej dodałem, że za jakością mózgu decyduje bardziej jego organizacja, komórki, jakość i liczba połączeń synaptycznych a nie wielkość mózgu. Po prostu, żeby uniknąć wytworzenia stereotypu - im większy mózg, tym większe IQ.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, wrotycz napisał:

- szympansice maja jawną, widoczną oznakę owulacji, kobiety nie (ten fakt ma daleko idące konsekwencje);

Czy możesz rozwinąć ten wątek?

 

8 godzin temu, wrotycz napisał:

- szympansy są poligamiczne ludzie nie (formalnie monogamiczne ze skłonnością do zdrady);

Oksymoron. Albo ktoś jest monogamiczny, albo nie jest. Analogicznie nie można być częściowo w ciąży.

Samce homo sapiens są wybitnie poligamiczne. Z prostego powodu zwiększenia szans na sukces reprodukcyjny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@von.hayek to nie oksymoron tylko formalny biologiczny termin.

Polecam: Ridley "Czerwona królowa", Baker "Wojny plemników", Reichholf "Zagadka rodowodu człowieka"

Te pamiętam bo te mam ale jest wiele innych, np. Dawkins "Samolubny gen" też by się nadał oraz Ridley "O pochodzeniu cnoty" też bardzo dobra pozycja.

 

O jawnej owulacji pisał @Funky.steel  "Okres rui sygnalizowany jest u samic charakterystycznym pokaźnym obrzmieniem i zaróżowieniem okolicy sromowej." Kobiety ukryły owulację, żeby samce nie wiedziały kiedy mają płodne dni.

Samce i samice homo sapiens nie są poligamiczne tylko monogamiczne ze skłonnością do zdrady. Co więcej są bardziej monogamiczne niż większość ptaków gniazdujących u których rodzice wychowują potomstwo w gnieździe razem a mimo to mają "współczynnik zdrady" czyli liczbę bękartów (z punktu widzenia samca, bo to potomstwo samicy) w gnieździe około 30% a u ludzi ok. 10%.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Quote

. Władca Azteków Montezuma dysponował czterema tysiącami nałożnic. Indyjski imperator Udajama utrzymywał szesnaście tysięcy żon w apartamentach otoczonych ogniem i pilnowanym przez eunuchów. Chiński cesarz Fei-ti posiadał w swoim haremie dziesięć tysięcy kobiet. Władca Inków, posiadał dziewice do swojej wyłącznej dyspozycji w różnych miejscach królestwa.

@wrotycz

Czy 4-16 tysiecy kobiet na jednego wladce to - monogamia ?!  Czy 20 tys kobiet w ciagu zycia dla Czyngis Hana to monogamia ?

Dalej, przyklady wspolczesne:

Slash: Muzyk znany też był z tego, że zawsze rezerwował w hotelach kilka pokoi więcej dla wszystkich dziewczyn, z którymi planował się bzykać 

Hugh Hefner: 1,000-2,000

Jack Nicholson: 2,000

Mick Jagger: 4,000

Charlie Sheen: 5,000

Wilt Chamberlain: 20,000

Fidel Castro: 35,000 

podejrzewam ze przyklady mozna by mnozyc. https://www.thesun.co.uk/living/1579318/the-famous-men-who-have-slept-with-thousands-of-women-but-whos-bedded-the-most/

 

 

Kobiety:

Waleria Messalina: (ur. ok. 17 w Rzymie, zm. 48 tamże) – cesarzowa rzymska. Szacuje się, że w czasie panowania miała około 150 kochanków

Caryca Katarzyna II: Według Roberta Massiego w sumie Katarzyna miała 12 kochanków

Izabela II Hiszpańska: Izabela miała dziewięcioro dzieci, z których tylko pięcioro przeżyło. Najprawdopodobniej Franciszek nie może być uważany za ojca żadnego z nich

Polski magnat, 1 grudnia 1774 Stanisław Szczęsny poślubił Józefinę Amalię z Mniszchów. Jest ogólnie znane, że miała wiele romansów, stąd uważa się, że spośród jedenaściorga urodzonych przez nią dzieci, jedynie trojga ojcem był Stanisław[17]. Ojcem kilkorga następnych miał być, przywieziony jeszcze z Dukli, Józef Klembowski (Kłębowski), pełniący funkcję marszałka dworu Potockiej. Później jej amantami byli: Dzierżański, pułkownik targowickiego regimentu, domniemany ojciec Idalii, i Tadeusz Mossakowski, dowódca milicji nadwornej w Tulczynie

...

"Karyny" z dyskotek: ?? :)

 

Dalej, patrzac na temat z inne perspektywy, nie wiem czy lepszej czy gorszej:

Liczba partnerow sexualnych w ciagu zycia dla Homo Sapiens:

https://www.statista.com/statistics/248856/average-number-of-sexual-partners-in-selected-countries-worldwide/

Global: 9

Turcja: 14.5

UK: 10

USA: 10.7

itp.

 

Monogamia gdy związek dwóch osób jest nierozerwalny i trwa do śmierci jednej z nich - w tej definicji, nie, Homo Sapiens nie jest spelnia kryterium monogamicznosci. A jezeli uwazasz ze monogamia to bycie z kims, zerwanie, bycie z kims innym, zerwanie, byce z kims (i zabezpieczanie sie na wypadek rozstania, szukajac nowej galezi, posiadanie kochanka/kochanki) itd.  az do smierci, to jest to zwyczajnie oszukiwanie.

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      http://www.rp.pl/artykul/1053655-Samobojcy-spoza-metropolii.html 
      Wklejam wywiad z prof. Marią Jarosz, która komentuje falę samobójstw w Polsce. Zwraca uwagę na różnice w ilości samobójstw mężczyzn i kobiet oraz dodaje, że dzisiejsze kobiety wymagają coraz więcej od swoich partnerów. 
      Co sądzicie na ten temat? Piszcie  
       
      O kryzysowej fali samobójstw mówi Grażynie Zawadce prof. Maria Jarosz, socjolog z Polskiej Akademii Nauk.
      Śmierć samobójcza jest bardziej powszechna w Polsce niż ta w wypadkach drogowych, w których rocznie ginie około 3,5 tys. osób. Mamy plagę samobójstw?
       
      Prof. Maria Jarosz, socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN: W ciągu ostatnich 60 lat liczba samobójstw wzrosła u nas o 400 proc., ale mimo to wciąż jesteśmy krajem o średnim wskaźniku samobójstw. Interesujące jest jednak ich tempo wzrostu. Kryzys sprzyja temu, że więcej ludzi z własnej woli odchodzi z tego świata? Niewątpliwie. Od 2009 roku, kiedy zaczął się kryzys, i w latach późniejszych liczba samobójstw zakończonych śmiercią zwiększyła się z 5 tys. do ponad 6 tys. rocznie. Popełnia je w Polsce już 17 osób na 100 tys. mieszkańców.
       
      A jeszcze dekadę temu było ich około 15 na 100 tys. Tempo przyrostu jest u nas tak wysokie jak w Grecji, chociaż tam samobójstw jest mniej. To zaskakujące i bardzo niepokojące.Nieprawdziwe są więc obiegowe opinie mówiące, że tam, gdzie jest słońce ludzie optymistycznie patrzą na życie? Klimat ma niewiele wspólnego ze skłonnością do samobójstw. W Grecji wciąż jest słońce, ciepło, wymarzony klimat, i co z tego. Trzeba jeszcze za coś żyć. A jeżeli sytuacja nagle zmienia się na gorsze, nie ma pracy ani środków do życia, a ludzie już nie wierzą w poprawę, to samobójstw przybywa.
       
      Dopóki ludzie sądzą, że sytuacja się poprawi, cierpliwie na to czekają. Co ludzi popycha do desperackich decyzji? Zwykle składa się na to kilka elementów i nigdy do końca nie wiadomo, co było kroplą, która przepełniła czarę. Samobójcy na ogół nie zostawiają listów, a jeśli je piszą, to rodziny najczęściej ich nie pokazują. Bardzo trudno jest również stwierdzić, dlaczego akurat jeden człowiek popełnił samobójstwo, a inny w porównywalnej sytuacji tego nie zrobił. Dlatego nie mówię o przyczynach samobójstw jednostek, ale sytuacji, która sprzyja zjawisku i jak to wygląda w społeczeństwie w poszczególnych grupach. 
       
      Z jakich grup samobójcy wywodzą się zatem najczęściej? Najsilniej w statystyce śmierci samobójczych są reprezentowani bezrobotni z różnych grup zawodowych, ludzie, którzy się obawiają rychłego bezrobocia oraz rolnicy. Znacznie rzadziej są to inteligenci. Co zaskakujące, wskaźnik samobójstw jest najwyższy na wsi i w małych miasteczkach, a najniższy w dużych metropoliach. Zapewne chodzi tu o to, że jak się likwiduje ostatni zakład w małym miasteczku czy na wsi, to pracy nie można już znaleźć. W dużym mieście człowiek lepiej sobie poradzi. Latem pod Kancelarią Premiera podpalił się bezrobotny, który nie miał za co utrzymać rodziny.
       
      Czy częste są samobójstwa z biedy? - To zależy od sytuacji, w jakiej człowiek się znajduje. Jeżeli ktoś wychował się w ubogiej rodzinie, od zawsze żyje w biednym środowisku, to tak mocno biedy nie odczuwa. Inaczej jest, kiedy ktoś żył na przyzwoitym poziomie czy wysokiej stopie, a nagle na przykład stracił pracę i jego sytuacja ekonomiczna się pogorszyła, nie ma na życie. Najwyższe wskaźniki samobójstw występują w tych rejonach kraju, gdzie jest największe nasilenie problemów socjalno-bytowych, szczególnie związanych z sytuacją na rynku pracy i z brakiem perspektyw rozwoju.
       
      To między innymi Śląsk czy województwo łódzkie, gdzie upadł przemysł, zamknięto kopalnie, gdzie panuje poczucie destabilizacji i zagrożenia. Inne powody? Samobójstwa są częściej dokonywane w sytuacji nagłego osamotnienia, czyli rozwodu lub wdowieństwa. Ludzie rozwiedzeni albo owdowiali, i to obojga płci, czterokrotnie częściej popełniają samobójstwa niż ci w małżeństwie lub kawalerowie i panny. Co więcej, decydują się na nie w pierwszym roku nagłego osamotnienia.
       
      To więc także czynnik, który wpływa na takie decyzje. Warto pamiętać, że samobójstwa zakończone śmiercią to zwykle druga taka próba. Czy jest coś, co wyróżnia Polskę? W Polsce mamy teraz do czynienia z największą nie tylko w Europie, ale i w świecie dysproporcją między samobójstwami mężczyzn i kobiet. U nas obecnie sześciu mężczyzn na jedną kobietę skutecznie odbiera sobie życie. Ale jeszcze w latach 90. i na początku wieku XXI. przypadało pięciu mężczyzn-samobójców na jedną kobietę.
       
      Teraz wysunęliśmy się na czoło. Uchodzimy za kraj silnych kobiet i coraz słabszych mężczyzn. Może kobiety zawsze musiały być silne. Rzeczywiście, u nas od zawsze kobiety były silne. Mieliśmy powstania, wojny, kobiety trzymały dom, starały się o środki finansowe, musiały takie być. Dlaczego mężczyźni częściej kończą ze sobą? Kobiety są lepiej wykształcone, często zajmują wyższą pozycję zawodową, a, co ważne, więcej oczekują od mężów czy partnerów.
       
      Chcą, żeby oni więcej zarabiali, bardziej zajmowali się domem, lepiej sprawdzali się w seksie. Kiedyś ciężka praca górnika czy rolnika cieszyła się uznaniem i szacunkiem żon i dzieci. Filmowym świadectwem jest „Perła w koronie". Górnik przychodzi do domu, żona go szanuje, daje najlepszy kawałek mięsa. Teraz sytuacja i górnika i rolnika się zmieniła. Przychodzi do domu, żona mówi „tyle pracujesz, a co z tego masz, inni zarabiają więcej". A mężczyźni często w głowie mają wzór macho, boją się, że nie sprostają tym oczekiwaniom i częściej popełniają samobójstwa.
       
      Może to kwestia czasu i mężczyźni zaczną zabiegać o parytet. W jakim wieku są najczęściej samobójcy? Wcale nie są najmłodsi, chociaż są coraz młodsi. Dominują mężczyźni mający 35-45 lat, czyli w sile wieku, którzy się boją bezrobocia, braku środków na utrzymanie rodziny, być może są zadłużeni. Wbrew obiegowej opinii wcale nie jest tak, że kończą ze sobą głównie emeryci. Czy liczba samobójstw nadal będą rosła? Zależy jak będzie z kryzysem. Jeśli istotnie nastąpi poprawa, to powolna. Dużo zależy od tego, jak ludzie będą postrzegali przyszłość i jak widzieli w niej siebie.
       
      Jednak dzisiaj sytuacja jest niedobra, ludzie nie mają pracy, w tym młodzi, po studiach. Dotąd każde młode pokolenie miało lepiej. Teraz nastąpił zwrot, młodzi ludzie mają dziś gorszą sytuacją od rodziców. Wszystko jest trudniejsze. Jeżeli dziecko urodzi się np. na ścianie wschodniej, w biednej, niewykształconej rodzinie, z góry jest wykluczone. Pójdzie do gorszej szkoły, i jeśli nawet się dostanie do prywatnej uczelni, a cała rodzina będzie się składać na studia, to po ich ukończeniu i tak pracy nie dostanie.
       
      W pierwszej połowie lat 60. co drugi student był potomkiem rodziny inteligenckiej, co piąty - robotniczej, co dziesiąty - chłopskiej. Teraz na pierwszym roku studiów publicznych jest tylko 2 proc. studentów z rodzin rolniczych. Skąd u pani tak wielkie zainteresowanie samobójstwami? Zainteresowałam się nimi, gdy w PRL zabroniono mi je badać. W czasach gierkowskich nie przedłużono mi umowy w PAN, mimo że miałam doktorat i publikacje za granicą. Półtora roku byłam bez pracy, w końcu znalazłam się w Głównym Urzędzie Statystycznym.
       
      Szukałam socjologicznego tematu i zainteresowała mnie bieda i samobójstwa. Na moją prośbę prezes GUS zwrócił się do MSW o udostępnienie policyjnej statystyki samobójstw. Ale minister spraw wewnętrznych odpowiedział, że śmierci samobójcze nie były, nie są i nie będą badane. Z przekory jeszcze bardziej zainteresowałam się tematem i tak zaczęłam badać statystykę zgonów prowadzoną w GUS. Ostatnio powstała pani kolejna książka na temat samobójstw. Pod tytułem „Samobójstwa.
       
      Dlaczego teraz" i w niej opieram się na danych GUS za ostatnie 60 lat, czyli od 1951 do 2011 r. To rzetelne dane, zważywszy, że ok. 75 proc. proc. samobójstw dokonuje się przez powieszenie. Wtedy musi to stwierdzić policjant i lekarz, który wypisuje akt zgonu. Tu praktycznie na ma jakiejś ukrytej czarnej liczby. Skala samobójstw to dobry miernik nastrojów społecznych? Samobójstwa dla socjologa są jednym z najczulszych wskaźników kondycji społeczeństwa. Jeżeli ich przybywa, to znaczy, że z tą kondycją jest źle, więzi społeczne się rozluźniają.
       
      Jeżeli ich liczba utrzymuje się na tym samym poziomie, jest już nieźle. A sensacją jest, jak nagle maleje. Zdarzył się kiedyś taki spadek? Po raz pierwszy miał miejsce w 1981 roku, kiedy rosnąca z roku na rok liczba samobójstw nagle zmalała o jedną trzecią. To wynikało zapewne z nadziei związanych z „Solidarnością". Wtedy wskaźniki śmierci samobójczej najsilniej spadły w grupie górników, hutników i stoczniowców, czyli grup zawodowych uznawanych za trzon klasy robotniczej. Ale była jedna, w której samobójstwa wtedy wzrosły: to grupa decydentów średniego i wyższego szczebla.
       
      Łatwo o wniosek kto się czego bał, a kto czegoś dobrego oczekiwał. Jednak stan wojenny podciął ludziom skrzydła...Niestety, samobójstw wtedy przybyło i ich liczba nawet nieco przekroczyła wcześniejszy poziom. Potem spadek powtórzył się jeszcze na przełomie lat 1989/1990, kiedy ludzie znowu oczekiwali bardzo dobrej zmiany. I doczekali się jej, chociaż zapewne nie do końca takiej, jakiej pragnęli. W latach 90. liczba samobójstw znowu wzrosła i długo utrzymywała się na określonym poziomie, aż po wybuchu kryzysu znowu poszła w górę.
    • Przez MoszeKortuxy
       
      Ator mówi o chorym pomyśle partii Nowoczesna. Czego się spodziewać po partii rządzonej przez kobiety?
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×