Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

http://natemat.pl/17815,coraz-wiecej-kobiet-nie-chce-byc-matkami-trzeba-zlikwidowac-tabu-o-nieposiadaniu-dzieci

No czego innego można było się spodziewać po kobietach :lol: One nie chcą być matkami, ale to oczywiście wina mężczyzn... Warto zauważyć, że w tagach pod artykułem dano "feminizm" ;) Piszcie co sądzicie na ten temat :D 

 

Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci?

Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi".

 

Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci?

Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi".

Dzieci coraz później

- Dzieci? Nie, na to przyjdzie czas dopiero po trzydziestce - komentuje 24-letnia Sandra. Nie jest ona wyjątkiem, bo, jak się okazuje, takie podejście w naszym kraju ma coraz więcej Polek. - Sprawa jest bardzo skomplikowana. Od kilku lat obserwujemy tendencję Polek do coraz późniejszego rodzenia dzieci. Dziś średnia wieku kobiet, które decydują się na poród, wynosi 30-31 lat. Jest to duży wzrost w porównaniu z latami ubiegłymi - mówi w rozmowie z naTemat dr Arkadiusz Karnacki, socjolog.

 

Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet.

Według statystyk, średnia wieku kobiet na Zachodzie, które decydują się na pierwsze dziecko, przesunęła się już z 25. na 35 rok życia. Te statystyki biją na alarm. Badania amerykańskich naukowców wykazały, że do momentu, w którym kobieta kończy 30 lat, traci aż 90 proc. najlepszych oocytów, czyli komórek, z których powstają komórki jajowe. Lekarze twierdzą, że zegar biologiczny kobiet tyka szybciej, niż myśleli. Zatem, dlaczego Polki coraz częściej nie chcą mieć dzieci? A jeśli już się na nie decydują, to dopiero po trzydziestce?

 

Dziecko? Nie, przecież mam pracuję

Istnieje wiele teorii na ten temat. Kobiety mówią zdecydowane NIE dla dzieci, bo praca, bo kariera zawodowa, bo skrócona młodość. - Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet - mówi dr Arkadiusz Karnacki. - Podstawowym czynnikiem jest myślenie kobiet o dziecku, jako elemencie życia, przez który nie będą mogły się rozwijać zawodowo - zauważa socjolog.

Takie podejście nie należy do rzadkości. Ciągły pośpiech, chęć spełniania się w pracy i marzenia o awansie sprawiają, że kobiety w młodym wieku nie postrzegają dziecka jako niezbędnego składnika do osiągnięcia pełni szczęścia. - W Polsce ciągle funduje się Polkom różne teksty, które sugerują im, że musi ona wybrać pomiędzy karierą a dzieckiem - mówi Barbara Stawarz, psycholog. - Przecież nie zawsze tak jest. Dziecko nie musi oznaczać zakończenia kariery zawodowej. Nie musi też być powodem do zwolnienia nas z pracy. Podstawą w dzisiejszych czasach jest to, żeby państwo zapewniło matkom odpowiednią pomoc, której niestety wciąż w Polsce nie ma, przez co młode kobiety czują strach przed jutrem - komentuje psycholog.

 

A chodzi o pieniądze

Wyprawka, pieluchy, specjalna żywność dla niemowląt, ubranka, płatny żłobek, przedszkole lub opiekunka - to wszystko sprawia, że kobieta z niechęcią patrzy na urodzenie dziecka. Wydatki na te rzeczy nie należą do najmniejszych. - Kobiety podchodzą do tego rozsądnie. Nie chcą mieć dziecka, skoro posiadają umowy śmieciowe, kredyty i mają ciągłe wydatki - zauważa psycholog Barbara Stawarz. 

 

Dziecko skraca młodość

Nie wszystkie kobiety podchodzą do tego tak racjonalnie. Są też i takie, które nie chcą mieć dzieci, ponieważ - jak uważają - mają swojego kotka, który im w pełni wystarcza, a dziecko - w przeciwieństwie do niego - skróci im młodość i beztroskie życie. - Myślę, że jest to margines. Polkom kotek w większości nie wystarcza. Potrzebują mężczyzn, którzy o nie zadają i wzbudzą w nich poczucie bezpieczeństwa - mówi Barbara Stawarz. 

Jak zwracają uwagę eksperci, winni często są właśnie partnerzy, którzy starają się na wszelkie możliwe sposoby wymigać od odpowiedzialności. Tłumaczą się, że na dziecko "jest jeszcze za wcześnie". To właśnie oni są często przyczyną lęku kobiet przed posiadaniem dzieci, stad też decydują się one na potomstwo znacznie później. 

 

"Boję się, że będę złą matką"

Katie Roiphe w swoim felietonie wspomina rozmowę z kilkuletnią córeczką znajomych, która zapytała jej, dlaczego nie ma dzieci. Ona, nie zastanawiając się długo, odpowiedziała, że nie wiedziałaby co z nimi robić, a także, że boi się, że będzie złym rodzicem. Takie myślenie nie należy do rzadkości: - Na pewno są takie kobiety, które boją się, że nie podołają wyzwaniu bycia matką. Nie mają pomysłu na to, jak mogłyby je wychować - zauważa w rozmowie z naTemat Barbara Stawarz. Jak zauważa psycholog, jest to ogromny problem w dzisiejszych czasach, z którym większość młodych kobiet nie umie sobie poradzić.

"Warto być matką czy nie warto?" - pytanie to, choć tendencyjne, wciąż zadaje sobie większość kobiet. Katie Roiphe uważa, że można być prawdziwą i szczęśliwą kobietą, nie rodząc dziecka. Czy aby na pewno?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"wzbudzą w nich poczucie bezpieczeństwa

Psychologicznie to tak niewinnie brzmi, specjalnie subiektywizują i używają takich abstrakcyjnych pojęć, odrywa to roszczenia samic od obiektywnego świata, a tak naprawdę maskuje to brutalna ekonomię "pożądania" - masz mieć  zasoby (pozycja, pieniądze i pochodne co świadczy o przydatności jako żywiciel miotu). Może być obiektywnie plaga i głód w kraju, a nadal będą hipergamiczne jęki, że to wina partnerów, że nie mogą mieć potomstwa. Wszyscy eksperci to rycerzykowaci debile?

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takie jest zamówienie ....więc to promują poniżej ostatnia okładka pewnego czasopisma dla pań....

Skrobaczki na topie....

( Nawiasem mówiąc czy ma to na celu depopulację naszego społeczeństwa....z jednej strony grzmią że jest niż demograficzny, społeczeństwo się starzeje, ....brak rąk do pracy anz drugiej LGBT, skrobaczki, femen i inne oszołomy )

WysokieObcasy-aborcja655.jpg

Edytowano przez wojkr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Morderstwo jest ok.. AHA - a myślenie przed kopulacją to już nie? 
 

  • Like 4
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co to za durna promocja aborcji, oczywiście przez postępowe lewactwo dotowane przez bankowców. Wodę z mózgu robią młodym dziewczynom. 

Edytowano przez Mordimer
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale zbierzny....promowanie nieposiadania dzieci oraz aborcji.

Może trochę nie na miejscu z mojej strony ale jak widzę niektóre z tych oświeconych kobiet z femenu to nie wiem czy nie wolałbym się rzucić na pępowinę jak na sznur .

 

Poniżej jedną z polskich artystek która się chwaliła skrobanką z powodu zbyt małego mieszkania i konieczności skasowania miejsca na ulubione książki by przeznaczyć je dla dziecka......

 

10376891_natalia-przybysz-nie-bylo-miejs

Edytowano przez wojkr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kolejny mit lewackiej popkultury: 1 na 3 miała aborcję... To by oznaczało miliony w Polsce gdzie to jest nielegalne i grubo ponad 2 razy więcej niż w USA, gdzie to jest legalne, wspierane i w zasadzie na życzenie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, wojkr napisał:

oświeconych kobiet z femenu

Dlatego lepiej, żeby oświecone feministki nie rodziły dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale nie bądźcie już hipokrytami Panowie. Przeszkadza Wam jak kobiety chcą ciągnąć od faceta kasę i robić go na szaro w podziale majątku czy na alimentach, ale gdy kobiety chcą nie rodzić dzieci i w domyśle być samotnymi spełnionymi podróżującymi feministkami to TEŻ WAM PRZESZKADZA. To już jest czysta hipokryzja.

Jak dla mnie na coś takiego należy powiedzieć; ŚWIETNIE. Przynajmniej nie będą nas łupić z kasy. Fakt, że to powoduje cywilizację samotności ale z drugiej strony kobiety same muszą zarobić sobie na mieszkanie albo na kredyt na nie, docenić i zrozumieć czym są pieniądze i w takich warunkach wziąć z kobietą ślub lub być w związku to już znaczy szczere uczucie, bez chęci wykorzystania. Po prostu partnerstwo. Panowie miejcie jaja 'pozwolić' kobietom na wybór samotnego życia, bo póki co narzekacie w stylu i tak źle i tak niedobrze.

Chcą samotności i mieszkania ze swoimi kotami i książkami to w czym problem, niech ją mają. I tak doceniam takie feministki dużo bardziej niż inne choćby za to, że same na siebie zarabiają, same zdobywają mieszkania, itd. Moje gratulacje za coś takiego

  • Like 7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Popieram kolegę @ralfal.

Nie podoba mi się, że obwinia się o to mężczyzn, bo kobieta ma swój rozum, ale prawda jest taka, że właśnie większość facetów czeka jak najdłużej z pomysłem na dziecko, bo też nie chce dodatkowych wydatków, obowiązków, i nie chce zostać udupiony przy jednej babie, a potem pociągnięty do alimentów.

Kobiety nie chcą wcześnie rodzić? Niech rodzą później. Faceci powinni się chyba cieszyć z takiego stanu rzeczy.

Oczywiście między partnerami sprawa powinna być jasna i decydują się na dziecko razem, wspólną decyzją.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panowie to czy ktoś chce mieć dziecko to indywidualna sprawa i w to nie powinna się mieszać rodzina, znajomi nikt. Powodów dlaczego kobiety nie chcą mieć dzieci jest masa, ale to jest ich wybór. 

 

Tak jak facet w wieku np 30 lat zamiast babrać się w pieluchach woli zarobić na fajne auto i chwała mu za to tak i kobieta ma do tego prawo. 

 

,, Dziecko nie musi oznaczać końca kariery zawodowej " 

 

Ktoś jest oderwany od rzeczywistości. W Polsce jak pracodawca się dowie o ciąży swojej pracownicy często kończy się to zwolnieniem a jak nie to po 9 ms wraca do pracy a na jej miejscu jest ktoś inny. Ona natomiast zajmuje się czymś poniżej kwalifikacji. 

 

Ja mam 30 lat i nie myślę o dziecku nie moja bajka. Nie mam nic do dzieci, ale nie chce się w pewien sposób ograniczać finansowo. Wielu moich znajomych na podobne podejście a w naszej Polsce rodzenie dzieci finansowo nie popłaca stąd kobietom też się nie dziwię. 

 

 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem co w tym złego, że część kobiet nie chce dziecka. Skoro mężczyzna może nie chcieć to dlaczego kobieta musi chcieć? Znam Kilka kobiet (około 28-30 lat), które nie chcą mieć dzieci. Nie lubią, po prostu. I bynajmniej nie są żadnymi feministkami, lewaczkami. Bardzo mądre, normalne, o dziwo konserwatywne dziewczyny (pomijając fakt dzieci - to pewnie zostanie uznane za mało konserwatywne). 

 

Jeśli wy chcecie mieć dzieci, jesteście na to gotowi, macie już 30 lat lub więcej, weźcie sobie jakąś młodą studentkę. Najlepszy okres na dzieciaka u kobiety to mniej więcej ten wiek. 

 

Mam 33 lata, na razie żadnych dzieci w planach. Nie mówię nie, ale dlatego moim targetem są studentki, nie panie w okolicy 30 (wiecie o tym mówię :) ). Tych kilka lat (co najmniej) jeszcze chcę luzu. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Większość tego artykułu to zlepek zachodnich feministycznych artykułów napisanych przez feministki (tu /jest nawet link w artykule/ akurat taką, która twierdzi: "I’m not even sure I have a biological clock." [sic!] ) lub ogólnikowych stwierdzeń nie popartych żadnymi konkretnymi faktami albo chociaż opiniami konkretnych, fizycznych osób. Natomiast tytuł sugerujący, że to winni są mężczyźni wyjaśnia się pod koniec akapitu "boję się że będę złą matką" ogólnikowym stwierdzeniem, że mężczyźni wykręcają się od odpowiedzialności. To w końcu boi się być matką czy mężczyzna jest winny? Bo jedno i drugie to nie to samo. O innych powodach typu "dziecko skraca młodość" już nawet nie wspomnę bo arcydzieło loszkologiki, którą one tylko rozumieją.

Jedynym rozsądnym powodem jaki tam przytaczają są pieniądze - dzieci kosztują a jeszcze jak się ma pożyczkę (nie ważne jaką, czy to na auto, dom czy kredyt studencki) to jest to poważne obciążenie finansowe.

 

Słowem, artykuł pod publikę, zgodny z linią partii, która zapłaciła autorce.

Do tego sam tytuł obwinia mężczyzn, a o mężczyznach tyle co kot napłakał ale jak już wiele razy to mówiłem i niejeden tu też zauważył, mało kto czyta cokolwiek poza tytułem więc nie ma ryzyka wpadki.

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli nie chcą być matkami, to co w tym złego? mogą o sobie decydować, tak jak chcieli, więc niech decydują, nie bądźmy hipokrytami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

A potem stare zmarszczone ryczą w poduszki kiedy ich koleżanki bawią wnuki. I biegają takie wywłoki szukać surogatek ze wschodu.

 

Dla mnie loszka która nigdy nie urodziła ma nasrane we łbie. Po prostu organizm kobiety biologicznie jest przystosowany i ma takie zadanie - urodzić.

 

Na portalach randkowych tony desperatek szukających frajera, który zaleje formę. Parę lat się z nim pobujają, aż kupi "wspólne" mieszkanie. Weźmie na siebie parę kredytów, znajdzie dobrą pracę by móc.....płacić wysokie alimenty.

 

Zobaczcie ile jest rozwódek w wieku 36 - 39 lat właśnie z dzieciakami w wieku około 4 - 5 lat. Niektóre rekordzistki rozwodzą się już kiedy dzieciak ma  niespełna rok - dumie go prezentują na fotkach na portalach na S.

 

Czytałem, że na tzw zachodzie banki spermy zaczynają świecić pustkami ponieważ loszka która wzięła spermę z banku sądownie doszła kto jest ojcem i pozwała kolesia o alimenty i wygrała.

 

I mi się wydaje, że to nie one chcą późno rodzić tylko faceci oprzytomnieli. Większość bardzo dobrze wie ze 30 kilku latka to desperatka i trzyma swojego ogonka na wodzy.

 

Ostatnio chwilkę zagadałem z jedną 33 latką na portalu na S. Zapytałem dlaczego jest sama i, że ją pamiętam, że była wcześniej na S. Powiedziała, że poznała kogoś ale ten ktoś ... ściemniał że chce stałego związku a się tylko nią bawił zrobił co chciał i dał nogę.

 

Także widać, że loszki po 30 to już tylko do jednego służą. Bo faceci po 30 i około 40 już wiedzą dużo i nie są tak głupi jak młodzieńcy z oczami zarośniętymi cipką.

 

Gdyby mi teraz bardzo atrakcyjna loszka - nawet gdyby była chemia między nami - zaproponowała małżeństwo i dzieci - TO BYM JĄ WYŚMIAŁ.

 

Tak jak mnie śmieszy sylwestrowe miłosne wyznanie jeszcze aktualnej kobiety - musiałem się wtedy powstrzymać by nie wybuchnąć śmiechem.

 

Ona ma 38 lat i pewnie myślała, że złapała frajera i mi się nogi ugną jak wyzna mi miłość. Poprzednią kobietę pogoniłem bo niedobrze traktowała moją córkę tą pogonię bo.... wiecie dlaczego. :D

Edytowano przez rarek2
  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 hour ago, rarek2 said:

mi się wydaje, że to nie one chcą późno rodzić tylko faceci oprzytomnieli.

Fakty są jednak trochę inne. W badaniu z 2013r. w USA wyszło, że to mężczyźni częściej chcą mieć dzieci (80%) niż kobiety (70%) a powodem wydaje się być osławiona kobieca niezależność tak promowana w mediach głównego ścieku - (w innym badaniu) 78% kobiet wysoko sobie ceni swoje hobby, "osobistą przestrzeń" a 35% regularne imprezy (wszystko to więcej niż mężczyźni). To wam coś mówi?

To, że jak zegar biologiczny zacznie tykać głośniej, to się obudzą jest oczywiście mocno prawdopodobne ale częściej będzie to ich wybór. Wybór, który jest wspierany przez media a nie naukę i zdrowy rozsądek - gdzieś czytałem (źródła nie mogę znaleźć, dawno to było), że kobieta jak nie urodzi dziecka to ma potem problemy psychiczne częściej niż kiedy urodzi. Pokrywa się to z badaniami, które wykazały, że ciało i mózg kobiet po urodzeniu się zmienia, na stałe.

Czy faceci oprzytomnieli? Czy są bardziej jak kobiety? Wątpię - samcom tak samo zależy na prokreacji jak samicom a w sytuacji kryzysowej najwyraźniej nawet bardziej. Ponieważ nie ma badań wcześniejszych więc nie ma porównania i nie można powiedzieć że faceci się sfeminizowali albo oprzytomnieli skoro nie ma wcześniejszej bazy na której można by się oprzeć.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@wrotycz Bo kobiety szybciej łykają to co się mówi w rozgłośniach uznawanych przez społeczeństwo. Co do tego badania, to nie chce mi się w to wierzyć. Nie oszukujmy się, biologicznie funkcją kobiety jest urodzić i wychować potomstwo. Z mojej obserwacji wynika, że samcom mniej zależy na prokreacji niż samicom (mówimy tutaj o Polsce).

 

@rarek2 Przywróciłeś mi wspomnienia z portali randkowych :) Kobiety po 30 były niesamowicie dla mnie miłe (mam 28 lat). Zapraszały mnie do siebie, żebym z nimi mecz obejrzał. Pamiętam przełom wrzesień/październik Polska grała mecz bodajże z Armenią. Pewna 34 latka usilnie mnie zapraszała do siebie na meczyk. Nawet specjalnie dla mnie przygotowała ciasto. Ostatecznie nie pojechałem, bo bałem się że może chcieć mnie wrobić w bachora. Takich pięknych historii z portalów randkowych mam całą masę.

 

Dzisiaj jednej samicy dałem kosza. Na portalu zaczynającym się na S wysyła oczka do mnie. Podejrzewając że nie ma konta premium dałem jej namiar na siebie. Napisała do mnie na fb. Zadałem jej pytanie dotyczące jej opisu (miała coś takiego: "zawsze dążę do wyznaczonego celu"). Moje pytanie. "Cenię sobie osoby, które mają w swoim życiu jakieś cele. Czy masz jakieś, które planujesz osiągnąć w niedalekiej przyszłości?". Uwaga, dostałem wspaniałą odpowiedź: Nie. Dalej było tylko gorzej. Na każde moje pytanie, czy próbę podtrzymania wiadomości samica odpowiadała krótkimi zdaniami (nie/nie wiem/po co ci to itd.). Myślę sobie, ledwo co się znamy i już jej odbija to co będzie potem. Napisałem do niej ostatnią wiadomość: "Skoro nie umiesz odpowiadać normalnie na moje i zachowujesz się jak rozpieszczona księżniczka, to nie mamy o czym rozmawiać. Żegnam.". Po tych słowach widocznie pannie się naraziłem i zaczęła używać w stosunku do mnie niestosownych słów, dlatego musiałem ją zablokować.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To nie powód do zmartwienia że kobiety nie chcą dzieci. Ostatnio spotkałem taką, 34 lata, nie ma czasu na dziecko bo praca i hobby. Dzięki temu zwiększa sie przestrzeń życiowa, mniejsza ilość dzieci będzie mieć do dyspozycji więcej mieszkań, więcej pracy itp. Wcale nie musi byc 37 milionów , może być 28 milionów. Są kraje małe ale zasobne.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Les Pytanie co będzie z całymi społeczeństwami jak młodych będzie 20%, a reszta starsze dziadki na emeryturze. I załóżmy, że dzięki postępowi technologicznemu będziemy mogli ich utrzymać, ale co z przetrwaniem całego gatunku/społeczeństwa? A może to inna kwestia, że nasz cywilizacja (białego człowieka) kończy się, a zaczyna inna..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Les Jakby dać 1000+ i hawajską dla każdego, to może byśmy zbankrutowali szybciej od Włoch czy Hiszpanii. ;) 

Winna niskiej dzietności jest kultura i media. Promowanie antynatalizmu i feminizmu ma swoje skutki.

Edytowano przez Strusprawa1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Szafir napisał:

Co do tego badania, to nie chce mi się w to wierzyć.

Kolejny, który nie wierzy... Tak się składa, że nauka to nie jest kwestia wiary a wiedzy - to dwie przeciwstawne rzeczy. Nie przeczytałeś tych badań mimo, że podałem linki na tacy więc wszystko co powiedziałeś traktuję jak opinię a opnie są subiektywne i podatne na skrzywienia. Takie są statystyki, a to że pozostałe 22% myśli po twojemu nie dowodzi, że 78% jest niewiarygodne. Co do amerykańskości badań to mają one 5 lat a to wystarczająco dużo, żeby zepsucie się w Polsce rozeszło w podobnym stopniu co w USA 5 lat temu. W Polsce jest ~4,47mln kobiet między 20-34 rokiem życia co oznacza, że twoje 22% to ~984 tysiące kobiet, które chcą mieć dzieci - więcej niż spotkasz przez całe swoje życie więc twoje doświadczenia nie są zbyt miarodajne statystycznie. Możesz oczywiście naukę negować ale nauka to jedyne co działa w przeciwieństwie do wiary ale jak chcesz wierzyć to wierz, nikt ci nie broni.

 

 

8 godzin temu, Les napisał:

Póki co to ilość urodzeń w Polsce wzrosła, dzieki 500+. Jakby dołożyć i zrobic 700+ to rodziłyby tyle co w Wielkiej Brytanii.

Liczba urodzin nie wzrosła dzięki 500+ ale dlatego, że poprawiła się sytuacja rodzin w ogóle. Nie siej socjalistycznej propagandy bo w UK Polki rodzą tyle ile Angielki, a tam nie ma 500+ ale jest kasa w ogóle.
 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Les napisał:

Póki co to ilość urodzeń w Polsce wzrosła, dzieki 500+. Jakby dołożyć i zrobic 700+ to rodziłyby tyle co w Wielkiej Brytanii.

Wpływ pieniędzy na posiadanie dzieci jest wbrew pozorom na drugim miejscu. Na 1 miejscu są wzorce kulturowe. Kraje afrykańskie to przykład.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez maggienovak
      Domniemam, że większość zbagatelizuje sprawę lub/i wysnuje wniosek, że przesadzam i w upe mi się przewraca. Jednak kiedyś kilku forumowiczów udzieliło mi kilka konkretnych rad, więc chociażby teraz dzięki tym radom, wiem jaką dietę mam stosować, zdałam swoje kursy, jest nadzieja, że dostanę robotę w branży, w której chcę pracować.
       
      Problemy.
      1. Moja wielozadaniowość?
      2. Mała częstotliwość seksu
       
      Nie będę generalizować i lać wodę słowną, będę podawać konkretne sytuacje.
      Z Moim mamy od początku ustalone, że sprawami napraw w domu on się zajmuje. 
      Ok. Na początku było jako tako w tym temacie.
      Trzy miechy temu miał urlop, podczas którego miał wymienić żarówki oświetlenia, do którego ja nie sięgam; miał wymienić listwy przy blacie kuchennym; miał naprawić okap, zasilikonować wannę. Minął mu urlop, nie zrobił tego. Pomimo ponownych próśb, nie zrobił.
      To sama się wzięłam za naprawę okapu - naprawiłam. Część żarówek wymienilam, ale odwaliłam numer jak blondyna z kawałów i w łazience wpiełam nie tą żarówkę co trzeba. 😂 Ale się Mój wqurwil i momentalnie zrobił resztę oświetlenia. 
      Teraz sama sobie wymieniłam listwy przy blacie. Teraz przymierzam się do silikonowania wanny, tego nie spieprzę, bo w domu rodzinnym już silikonowałam brodzik, indukcję, zlew, umywalkę. 
      Chodzi mi o fakt, że ustalenia były inne. Mój mówi, że zrobi, ale no nie jest zrobione. Nie drę się na niego, po prostu mówię "Kochanie, proszę, zrób mi tą wannę, bo na pewno woda już gdzieś ucieka". 
       
      Czasem mam wrażenie, że jestem jak taka sekretarka lub chodzący pakiet usług. 
      Mój pisze, co należy kupić, ok, robię zakupy. Ma wolny dzień, nie pójdzie do sklepu 100 m od nas, mówi wprost, że nie chce mu się.
      Sprawy papierkowe, bookowanie, telefoniczne, umawianie czegokolwiek należą do mnie.
      Np. trzeba dowiedzieć się jaka oferta banku jest lepsza ; zadzwonić w sprawie załatwienia jakiegoś papieru ; przeszukać ofert mieszkaniowych ; wydruk czegokolwiek - to moja brocha.
      Nawet przed chwilą - "na pulpicie jest taki plik, wydrukuj mi to". 
      Tydzień temu nie było mnie dwa dni w domu. Miał obrane ziemniaki, przygotowaną surówkę, przyprawione kotlety. Wystarczyło ugotować ziemniaki, usmażyć kotlety. Przed dwa dni ziemniaki stały w wodzie, kotlety surowe w lodówce. Jego odpowiedź dlaczego nie zrobił sobie obiadu : "nie chciało mi się, z resztą zawsze podajesz mi ciepły obiad do stołu". 🤣 
      Kiedyś próbowałam mrozić dania, żeby mógł sobie odmrozić i podgrzać, a gdzie tam.. 🤣
      Randki. 
      Od dwóch miesięcy? "Zrob zakupy, ugotuj coś, zjemy w domu kolacje".
      Dotychczas spoko, czułam się niczym perfekcyjna żona co ugotuje, upierze, posprzata, przypilnuje spraw pod nieobecność męża i w ogóle go obciąża od pierdół. 
      Gdy wracam z pracy dostaje tel, żebym coś kupiła, gdzieś podjechała po coś, a wiem, że Mój jest cały dzień w domu.
      Ok, robię to.
       
      Wiem, że jest pochłonięty pracą, obowiązkami związanymi ze stowarzyszeniem, uważam, że ma na tym się skupić, jednak też chciałabym jakieś aktywności z jego strony w domu.
      Tak, była rozmowa. Powiedział, że jest zmeczony, z resztą wie, że umiem się zająć wszystkim, mam z natury usposobienie zapierdalacza, więc wie, że nie musi se pewnymi sprawami zajmować głowy.
       
      Seks. 
      Ostatnio się o to poklocilismy. Na drugi dzień, ok, kochalismy się, ale od tego momentu znowu nic. 
      Była rozmowa w tym temacie.
      Powiedział, że jest zmęczony, że są ważniejsze sprawy od seksu. 
      I tu uwaga "brakuje mi tego, jak kiedyś potrafiłaś wrócić z roboty czy z zajęć, przygotować imprezę, chlać równo z facetami do rana, odespać 2 godziny, zrobić rano śniadanie, gdzieś podskoczyć, coś załatwić. Zmienić buty z wysokich obcasów na kalosze i pozapierdalac na wsi, wrócić do domu, ugotować, posprzątać, coś mądrego przeczytać, a teraz tylko pracujesz, dbasz o dom i moje rzeczy/sprawy, chcesz wrócić do swojej branży".
      Nawiązał do dawnych moich dziejów, wiadomo jaki/czyj temat. 
       
      Ok, rozumiem go, ale mam nieodparte wrażenie, że właśnie, nadaję się tylko do zaspokajania potrzeb mężczyzn, a oni mają wyjebkę na to, czego ja potrzebuję. 
       
      I żeby nie lać dalej wody. 
       
      Ok, zgadza się, Mój może być przemeczony, mieć spadek libido, nie będę przecież mu truć, może odczuwać dysonans poznawczy, bo kiedyś zapierdalałam za trzy baby, a teraz jest wszystko do przewidzenia, "zrobi mi obiad, posprzata, obciągnie i jakie tu emocje".
      Tak, inicjuje seks, nie mam problemu z innym miejscem/pozycją do seksu. Chyba przez niecałe 3 lata naszego związku dwa razy mu odmowilam zbliżenia, bo naprawdę kijowo się czułam.
       
      Moja taktyka jest taka, że niestety - muszę zacząć gierkę. 😑 
      Czyli:
       
      1. Będę chodzić odpicowana;
      2. Obiad będzie miał trzy razy w tygodniu;
      3. Zacznę se wychodzić gdzieś na miasto, by widział, że nie siedzę w domu (dla mnie to debilny punkt, nie mam ochoty go praktykować), nie mam koleżanek, więc se wyjdę gdzieś, kupię kawę i wrócę do domu;
      4. Nie będę inicjowac zbliżen, bo skoro i tak nie chce się kochać, to co mi szkodzi, choć mam nawyk proszenia się o seks...
       
      Wiem, że Mój mnie nie zdradza, więc ten powód posuchy i braku zaangażowania w dom go nie tyczy. 
      Dobry synek z niego, ma dobre wartości, ale widzę też jak moi koledzy mnie traktują, a jak inne kobiety. Wqrwia mnie to, że jestem traktowana jak mały arni. 😂
      Przede wszystkim - tak, potrzebuję seksu! 
      Wiem, że ciotko-żona, która spełnia obowiązki jest mało pociągająca.
    • Przez Rodanek
      Młode panny mają coraz większe wymagania do rodziców. Niektórym to już całkowicie odbiło. No ale to jest inny poziom życia codziennego i jednocześnie staje się normą w Polsce. 
      Rodzic nie żałuje pieniędzy na własne dzieci , ale roszczeniowość przekracza już wszelkie granice bezczelności.
       
                                  https://wiadomosci.wp.pl/wysokie-wymagania-corki-wiceministra-zada-od-ojca-25-tys-zlotych-alimentow-6362490041247361a
    • Przez devil
      Witam Was Bracia,
       
      Mam mały dylemat - jest sobie 3 kobiety, których to jestem w kręgu zainteresowania. 
      Co prawda u jednej niskim - ale widocznym, u drugiej średnim - niby coś chce, bo zwierza się stopniowo ze swoich, że tak to ujmę relacji związkowych, choć nie w sposób taki, żeby po prostu się wygadać,
      i jest ta trzecia z dużym zainteresowaniem - spotkaliśmy się kilka razy, były małe macanko, jednak do niczego nie doszło, z racji, że była na urlopie to wróciła do Anglii, ale kontakt pozostał i to dość dobry.
       
      Pierwsza z nich, to nawet nie ma co opisywać zbytnio, bo to była, ale śledzi moje poczynania i robi różne rzeczy, żeby mi zaimponować (jednak nie osobiście, a przez social media). Tutaj jako tako dylematu nie mam,
      ale kto by nie wykorzystał okazji na małe co nieco, nawet z byłą, która bardzo uderza w Twoje gusta i nie było jakiś gorzkich słów w pożegnaniu.
      Druga to jest znajoma, z którą mogłem być, ale różnica zdań kilka lat temu i przyszły niedoszły związek się rozpadł, po czym była z moim kumplem - notabene, sam ich zapoznałem, przez nawet z kumplem kontakt
      jako tako się urwał, raz na jakiś czas kilka wiadomości wymienimy nic więcej. Jednak dowiedziałem się od niej, że nie są już razem, i to ona zerwała. Ogólnie ostatnio nawet dość często rozmawiamy na różne tematy,
      a nawet udało nam się spotkać, aczkolwiek nie umawialiśmy się, po prostu przypadkowo na siłce, i razem spędziliśmy czas na wspólnym trenowaniu. Miałem też zaproszenia, do niej na jakiegoś drinka, aczkolwiek wtedy
      jeszcze nie wiedziałem, że już nie jest ze swoim. Póki co te zaproszenia ucichły, ale podłapałem haczyk i sam zarzuciłem, proponując wspólne piwkowanie.
      Trzecia natomiast, jest otwarta, gadamy o wszystkim, jak wspomniałem, nie ma tajemnic. Można powiedzieć, że taki niezależny i otwarty związek. Znamy się długo, aczkolwiek nie pisaliśmy wcześniej.
      Gadanie o tym, że jak wróci to się spotkamy, drążenie do tematów seksu, a nawet można i powiedzieć proponowanie. 
       
      Zastanawiam się, czy warto w to się zagłębiać, czy doprowadzić do czegoś więcej, a bardziej do łóżka, by się raz na jakiś czas odprężyć w oczywisty sposób. 
      Mam jakiś tam koncept tego, jednak jakby miał ktoś jakiś pomysł, to chętnie się dowiem. 
      Ogólnie zastanawiam się nad opcją rzecz jasną numer 2 i 3, nad pierwszą zdecydowanie mniej, bo trochę cnotka, aczkolwiek lubiła uprawiać seks, a można powiedzieć, że czasami jestem tematem jej rozmów, z koleżankami.
      Zresztą prosiła o wybaczenie mi, bo koleżanka usunęła mnie z insta jej, a tym samym musi ją ruszać to, że sobie dobrze radzę bez niej, a koleżanka chciała użyczyć dobrej ręki bym zniknął jej z oczu .
       
      Reasumując, jak powiedziałem w przedostatnim akapicie, warto dążyć do relaksu z tymże kobietami, czy jednak odpuścić? 
    • Przez Patton
      W przeszłości zniszczyli nasz kraj, a teraz jeszcze na siłę chcą nas czegoś uczyć.
       
      https://wiadomosci.wp.pl/niemcy-szef-dyplomacji-nawoluje-do-zmniejszenia-unijnych-funduszy-polsce-i-wegrom-6362113109739649a
    • Przez WojtekWojtek
      Cześć, jestem Marek i bynajmniej nie odbiegam prestiżem od Kruszwila. Mam niemal 40 lat. Jestem przyrodnikiem, biologiem z doświadczeniem w upatrywaniu pięknych sarenek. 
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.