Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Rnext

Rok w piekle. Wspomnienia z wojny na Bałkanach

Recommended Posts

Tytułem wprowadzenia, zanim opiszę własne miejskie "prepersowanie" wprowadzę Was najpierw w pewien klimat. 

Dawno, dawno temu natknąłem się na relację jednego Bośniaka z czasów wojny na Bałkanach. Miałem okazję kilka lat po niej oglądać jeszcze jej skutki, rozmawiać z ludźmi o tym co przeżyli i czego byli świadkami. Z parą starszego małżeństwa u których nocowaliśmy o zrujnowanych domach (ich się ostał) sąsiadów które trafiły rakiety, ich wdzięczności i sympatii do polskich żołnierzy z "błękitnych hełmów", ze zwalistym Chorwatem o ostrzale i obronie Dubrovnika, z "domem kobiet" jak go nazywam (czysty babiniec, 4 kobiety + trójka potomstwa dziewczęcego i żadnego w nim faceta) - zaprzyjaźnionych Chorwatek z Seget i wieloma innymi. Tych ludzi najbardziej pamiętam, włącznie z pewną babcinką w chorwackiej wsi nieopodal granicy z Bośnią, która wołała za nami żeby nie iść tamtędy gdzie szliśmy, bo mogą być jeszcze miny. 

 

Mam też kumpla, Bośniaka (niefortunnie ożenił się z Polką i to konkretnie pieprzniętą) który jako 6-letni dzieciak miał na szafce AK47 żeby bronić domu i rodziny jak ojciec z ekipą wychodzili w teren. Ciężko się go ciągnie za język w tych tematach, zatem wyręczę się poniższą relacją.

 

***

Jestem z Bośni. Wiesz, w latach 1992 i 1995 tu było piekło. Przez rok mieszkałem i przetrwałem w mieście, gdzie 6000 osób żyło bez wody, prądu, benzyny, pomocy medycznej, obrony cywilnej, obsługi i dystrybucji wszelkiego rodzaju tradycyjnych usług, lub reguł prawa. Nasze miasto zablokowało wojsko i przez cały rok życie zamieniło się w koszmar. Nie mieliśmy armii, nie było policji. Mieliśmy tylko grupy zbrojne: uzbrojonych ludzi chroniących swoje domy i rodziny. Kiedy to wszystko się zaczęło niektórzy z nas byli lepiej przygotowani na przetrwanie, ale większość rodzin, sąsiadów miała wystarczającą ilość pożywienia zaledwie na kilka dni. Niektórzy mieli pistolety, mało kto miał AK-47, lub strzelby. Po miesiącu lub dwóch gangi rozpoczęły działalność niszcząc wszystko. Na przykład szpitale przekształcono w rzeźnie. Nie było policji. Około 80 procent pracowników szpitala zniknęło. Miałem szczęście. Moja rodzina była w tym czasie był dość duża (15 osób w dużym domu, sześć pistoletów, trzy AKS) i przetrwaliśmy (przynajmniej większość z nas). Amerykanie zrzucali paczki co 10 dni, aby pomóc w blokadzie miasta. To nigdy nie było dosyć. Niektórzy – bardzo niewielu – miało ogrody. To trwało trzy miesiące, już w pierwszym miesiącu rozprzestrzeniały się plotki o ludziach umierających z głodu i zimna.

 

Usunęliśmy wszystkie drzwi, ramy okienne z opuszczonych domów, zerwaliśmy podłogi i spaliliśmy to wraz z meblami, aby uzyskać trochę ciepła. Wielu zmarło z powodu chorób, zwłaszcza z powodu braku wody (dwoje z mojej rodziny). Piliśmy najczęściej wodę deszczową, jedliśmy gołębie, a nawet szczury.

Pieniądz szybko stał się bezwartościowy. Wróciliśmy do wymiany. Za puszkę z tuszonką [mięsem] można było mieć kobietę. (Trudno o tym mówić, ale to prawda.) Większość dziewczyn była sprzedawana przez zdesperowane matki za broń, amunicję, świece, zapalniczki, antybiotyki, benzynę, baterie i żywność.

Walczyliśmy o te rzeczy jak zwierzęta. W takich sytuacjach liczyło się wszystko co można było wymienić. Mężczyźni stawali się potworami. To było obrzydliwe. Siła była w liczbach. Mężczyzna mieszkający sam zostawał zabity i okradziony- to było tylko kwestią czasu, nawet jeśli był uzbrojony. Dziś ja i moja rodzina jesteśmy dobrze przygotowani, jestem dobrze uzbrojony. Mam doświadczenie. To nie ma znaczenia, co się stanie: trzęsienie ziemi, wojna, tsunami, kosmici, terroryści, załamanie gospodarcze, powstanie. Ważne jest to, że coś się wydarzy.

Oto moje doświadczenia: nie można przetrwać na własną rękę. Nie zatrzymuj się poza rodziną, przygotujcie się wspólnie, wybierzcie solidnych przyjaciół.

 

Poniżej moje rady oparte są na rocznym doświadczeniu i przeżyciu!

 

Jak bezpiecznie poruszać się w mieście.

Miasto zostało podzielone na społeczności wzdłuż ulic. Nasza ulica (15 do 20 domów) miała patrole (pięciu uzbrojonych mężczyzn w każdym tygodniu) do odstraszania swym wyglądem gangów i naszych wrogów. Wszystkie wymiany towarów miały miejsce na ulicy. Około 5 km od centrum miasta  była cała ulica do obrony, wszystko dobrze zorganizowane, ale tam w centrum było zbyt niebezpieczne z powodu snajperów. Można było także być okradzionym przez bandytów. Na ten plac ogólnej wymiany w mieście poszedłem tylko dwa razy, gdy potrzebowałem czegoś naprawdę rzadkiego (lista leków, głównie antybiotyków). Nikt nie używał samochodów w mieście: ulice były zablokowane przez wraki i porzucone samochody. Benzyna było bardzo droga. Jeśli już trzeba było gdzieś iść, robiło się to w nocy. Nigdy nie należało podróżować samotnie. Zawsze poruszaliśmy się w grupach, które były duże, co najmniej kilku mężczyzn. Wszyscy uzbrojeni, chodziło się w cieniu, poprzez ruiny, a nie wzdłuż otwartych ulic. Było wiele gangów- band od 10 do 15 silnych mężczyzn. Niektóre liczyły nawet 50 mężczyzn. Ale było też wielu normalnych ludzi, jak my, ojców i dziadków, którzy zabijali i rabowali. Nie było żadnych „dobrych” i „złych” ludzi. Większość z nich była gotowa na najgorsze, aby przetrwać i obronić rodziny.

 

Co z drewnem? Twoje miasto, dom jest otoczony przez park, sad, lasy, dlaczego ludzie palą drzwi i meble?

Wokoło miasta rosły drzewa. To było bardzo piękne miasto przed wojną – restauracje, kina, szkoły, a nawet lotnisko. Każde drzewo w mieście, w parku miejskim wycięto na opał w pierwszych dwóch miesiącach. Bez energii elektrycznej do gotowania i ciepła, trzeba było coś palić. Meble, drzwi, podłogi: drewno pali się szybko. Nie mieliśmy żadnych możliwości zaopatrzenia się z podmiejskich gospodarstw. Wróg był na przedmieściach. Byliśmy otoczeni. Nawet w samym mieście nigdy nie wiadomo, kto jest wrogiem w danym punkcie.

 

Jaka wiedza była przydatna w tym okresie? 

Aby wyobrazić sobie nieco lepiej sytuację powinieneś wiedzieć, że to praktycznie powrót do epoki kamienia. Na przykład miałem pojemnik do gotowania gazu. Ale nie używałem go do wytwarzania ciepła. To byłoby zbyt drogie! Dołączone do niego dysze używałem do wypełnienia zapalniczek. Zapalniczki były cenne. Jeśli mężczyzna przyniósł pustą zapalniczkę mogłem ją wypełnić, a on dał mi za to puszkę z jedzeniem lub świeczkę. Byłem sanitariuszem. W tych warunkach, moja wiedza jest moim bogactwem. Bądź nowoczesny i wykwalifikowany. W takich warunkach ważna jest zdolność do ustalenia co jest cenniejsze niż złoto oraz artykuły, których z pewnością zabraknie, ale twoje umiejętności będą zawsze w cenie. Chcę powiedzieć tak: dowiedz się jak naprawiać rozmaite urządzenia, rzeczy, buty lub jak leczyć ludzi. Mój sąsiad na przykład wiedział jak robić lampy naftowe. On nigdy nie był głodny.

 

Jeśli miałbyś trzy miesiące na przygotowanie się, co byś zrobił?

Trzy miesiące? Uciekaj z kraju? (Żarty) Dziś wiem, że wszystko może nastąpić bardzo szybko. Mam zapas żywności, artykułów higienicznych, baterie. Tyle, by przetrwać przez sześć miesięcy. Mieszkam w bardzo bezpiecznej płaskiej okolicy i we własnym domu ze schronem, w wiosce 5 km od centrum. To mała wioska, większość ludzi jest tam dobrze przygotowanych- wojna nauczyła ich. Mam cztery karabiny i 2000 nabojów do każdego. Mam ogród i nauczyłem się ogrodnictwa. Ponadto mam dobry instynkt. Wiesz, kiedy wszyscy wokół ciebie informują cię, że wszystko będzie dobrze, ale ja wiem, że to wszystko może się zawalić, to mam siły do tego, co trzeba zrobić, aby chronić swoją rodzinę. Bo gdy wszystko upada musisz być gotowy do zrobienia „złych” rzeczy, aby utrzymać dzieci przy życiu i chronić swoją rodzinę. Przetrwać na własną rękę jest praktycznie niemożliwe. (Ja tak obecnie myślę po moich przeżyciach.) Nawet jak jesteś uzbrojony i gotowy na wszystko, jeśli jesteś sam- umrzesz. Widziałem to wiele razy. Dobrze przygotowane rodziny i grupy z wiedzą i umiejętnościami w różnych dziedzinach: to jest o wiele lepsze.

 

Co należy przygotować, zmagazynować w domu?

To zależy. Jeśli zamierzasz chronić się przed kradzieżą potrzebna jest broń i amunicja. Dużo amunicji. Jeśli nie- więcej żywności, środki higieny, baterie, akumulatory, małe elementy handlowe (noże, zapalniczki, krzesiwa, mydło). Ponadto alkohol takiego typu, który jest trwały. Najtańsza whisky to dobry produkt handlowy.

Wiele osób zmarło z niedostatecznej higieny. Musisz mieć proste rzeczy w wielkich ilościach. Na przykład dużo worków na śmieci. I papier toaletowy.

Jednorazowe naczynia i kubki. Musisz mieć tego dużo. Dlatego, że nie ma tego w ogóle. Jak dla mnie dostawa elementów higieny jest chyba ważniejsza niż jedzenie. Można zastrzelić gołębia. Można znaleźć rośliny do jedzenia. Nie można jednak znaleźć lub zdobyć środków dezynfekujących. Środki dezynfekujące, detergenty, wybielacze, mydła, rękawice, maski. Umiejętność udzielania pierwszej pomocy, przemywania ran i oparzeń to podstawowe umiejętności przetrwania. Być może znajdziesz lekarza i będziesz w stanie mu zapłacić, ale to przypadek. Nie licz na to. Naucz się stosować antybiotyki. Dobrze jest mieć ich zapas. Należy wybrać najprostszą broń. I nosić Glock 0,45. Podoba mi się ten pistolet, ale tutaj jest to rzadki okaz. Więc mam dwa pistolety TT. (Każdy ma takie i pasującą do nich amunicję.) Nie lubię kałaszników ale znowu ta sama historia: każdy je ma. Musisz posiadać drobne, niezauważalne przedmioty. Na przykład generator jest dobry, ale o wiele lepsze są zapalniczki (1000 sztuk). Generator będzie przyciągać uwagę, bo jest głośny, ale 1000 zapalniczek nie zajmuje dużo miejsca, są tanie i zawsze mogą być przedmiotem obrotu.

Zwykle zbieram deszczówkę do czterech dużych beczek, a następnie gotuję ją. Była mała rzeka, ale jej woda bardzo szybko stała się bardzo brudna z pływającymi trupami. Ważne jest również, aby były pojemniki na wodę: beczki i wiadra

 

Czy złoto i srebro przydatne? 

Tak. Osobiście sprzedałem dużo złota z domu dla amunicji. Czasami mieliśmy w naszych rękach pieniądze: dolary i marki niemieckie. Kupiliśmy za nie kilka rzeczy, ale to było rzadko i ceny były astronomiczne. Na przykład puszka mięsna kosztowała 30 do 40 dolarów. Lokalny pieniądz szybko stał bezwartościowy. Wszystko co potrzebne zamieniliśmy na zasadzie barteru.

 

Czy sól była droga?

Tak, ale kawa i papierosy były jeszcze droższe. Miałem dużo alkoholu i sprzedawałem bez problemu. Spożycie alkoholu wzrosło ponad 10 razy w stosunku do czasu pokoju. Być może dzisiaj jest bardziej przydatne utrzymanie zapasów papierosów, zapalniczek i baterii. One zajmują mniej miejsca. W tamtych czasach nie znałem zasad przetrwania. Nie mieliśmy czasu na przygotowanie – na kilka dni przed tym, jak się to stało politycy powtarzali w TV, że wszystko idzie zgodnie z planem i nie ma powodu, aby być zaniepokojonym. Gdy niebo spadło na nasze głowy, zrobiliśmy to, co mogliśmy.

 

Czy trudno było kupić broń palną?

Po wojnie mieliśmy broń w każdym domu. Policja skonfiskowała wiele broni na początku wojny, ale większość z nas ją ukrywała. Teraz mam licencję na jeden pistolet. Zgodnie z prawem to się nazywa tymczasowa kolekcja. Jeśli są zamieszki rząd będzie rekwirował całą zarejestrowaną broń. Nigdy nie zapominaj o tym. Wiesz, jest wielu ludzi, którzy mają jedną prawną broń, ale także nielegalne pistolety, jeśli ta legalna zostanie skonfiskowana. Jeśli masz dobre towary handlowe możesz być w stanie uzyskać broń w trudnej sytuacji. Ale pamiętaj – najtrudniejszy czas to pierwsze dni, a może i nie będziesz miał wystarczająco dużo czasu, aby znaleźć broń, aby chronić swoją rodzinę. A zostać rozbrojonym w czasie chaosu i paniki to jest zły pomysł. W moim przypadku był człowiek, który potrzebował akumulator do swojego radia. Miał strzelby. Wymieniłem akumulator za obie. Zdarza się, że zamieniasz amunicję za żywność, a kilka tygodni później żywność za amunicję. Niewiele osób wie, jak dużo i co trzymam w domu. Najważniejsze jest to, aby zachować tak wiele rzeczy, jak to możliwe pod względem przestrzeni i pieniędzy. W końcu zrozumiesz, co jest cenniejsze. Korekta: Będę zawsze najbardziej bronił wartości broni i amunicji. Drugie? może środki higieny i lekarstwa.

 

Co z bezpieczeństwem? 

Nasza obrona była bardzo prymitywna. Powiem ponownie: nie byliśmy gotowi i wykorzystaliśmy to, co mogliśmy. Okna zostały zniszczone, a dachy w okropnym stanie po zamachach. Okna były zabarykadowane – niektóre przez worki z piaskiem, inne przez kamienie, zamurowane betonem. Wszelkie bramy były zabarykadowane albo przez wraki albo gruz i śmieci. Używano drabin, aby dostać się do domu przez małe lufciki w zabarykadowanych oknach. Mieliśmy kolegę na naszej ulicy, który całkowicie zabarykadował się w swoim domu. Wybił dziurę w ścianie tworząc przejście dla siebie w ruinach domu sąsiada -rodzaj tajnego wejścia Może to wydawać się dziwne, ale najbardziej chronione domy zostały splądrowane i zniszczone w pierwszej kolejności. W mojej dzielnicy miasta były piękne domy o betonowych ścianach z psami, alarmami i zakratowanymi oknami. Ludzie zaatakowali ich w pierwszej kolejności. Niektórzy przeżyli, inni nie. To wszystko zależy, jak wiele rąk i karabinów mieli w środku. Myślę, że obrona jest bardzo ważna, ale to musi być prowadzone dyskretnie. Jeśli jesteś w mieście i bandy przychodzą trzeba mieć proste, niekrzykliwe miejsce z dużą ilością broni i amunicji. Ile amunicji? Tyle ile to możliwe. Zrób swój dom tak nieatrakcyjny, jak możesz. Teraz jestem właścicielem stalowych drzwi, ale to tylko na pierwszą falę chaosu, po której – jak przejdzie – będę mógł opuścić miasto, by dołączyć do większej grupy ludzi – swoich przyjaciół i rodziny. Nie ma potrzeby mówić o szczegółach, ale zawsze mieliśmy doskonałą siłę ognia i ceglany mur po naszej stronie. Również stale patrolowaliśmy ulicę. Jakość organizacja jest najważniejsza w przypadku ataków gangów. Strzały było ciągle słychać w całym mieście w dzień i w nocy. Nasz obwód bronił się prymitywnie. Wszystkie wyjścia zostały zabarykadowane i miały małe szczeliny jak w średniowiecznych zamkach. Wewnątrz mieliśmy co najmniej pięciu członków rodziny gotowy do walki w każdej chwili i jednego mężczyznę na ulicy ukrytego w schronie. Byliśmy w domu w ciągu dnia, aby uniknąć ognia snajperskiego. Kto jest slaby od razu zginie. Następnie reszta walczy. W ciągu dnia ulice były praktycznie puste z powodu ognia snajperskiego. Obrona były nastawiona na walkę z bliskiego zasięgu. Wielu zginęło jeśli wyszli, aby na przykład zebrać informacje. Ważne jest, aby pamiętać, że nie ma informacji, nie ma radia, telewizji – tylko plotki i nic więcej. Nie było zorganizowanego wojska- każdy człowiek walczył. Nie mieliśmy wyboru. Każdy był uzbrojony, gotowy do obrony. Nie należy nosić wartościowych elementów w mieście, ktoś cię zamorduje i je zabierze. Powiem wam coś: jeśli “coś” rozpocznie się jutro, będę miał skromny wygląd. Będę wyglądać jak każdy inny. Zdesperowany, straszny. Może będę nawet krzyczeć i płakać. Bez ładnych ubrań. Należy je całkowicie wykluczyć. Nie, ja zostanę na boku dobrze uzbrojony, dobrze przygotowany, czekając i oceniając moje możliwości, z moim najlepszym przyjacielem i bratem. Jeśli ludzie myślą, że coś jest wartościowe, to przyjdą, aby to zabrać. To tylko kwestia czasu,  ilości broni i rąk.

 

Jak tam sytuacja z toaletą?

Używaliśmy łopaty i skrawku ziemi w pobliżu domu. Czy to wydaje się “niehigieniczne”? I takie było. Myliśmy się tylko wodą deszczową, lub w rzece, ale przez większość czasu było to zbyt niebezpieczne. Nie mieliśmy papieru toaletowego, a jeśli mieliśmy w ogóle, to był na handel. To był „brudny” biznes. Pozwól mi dać ci radę: musisz mieć broń i amunicję jako pierwsze, wszystko inne jako drugie. Dosłownie wszystko! Wszystko zależy od miejsca i ile masz pieniędzy. Jeśli coś zapomnisz, zawsze znajdzie się ktoś, kto ma to na sprzedaż. Ale jeśli zapomnisz broni i amunicji, to dla Ciebie nie będzie dostępu do handlu. I nie sądzę, że duże rodziny oznaczają więcej ust do jedzenia. Wielkie rodziny oznaczają przede wszystkim więcej broni i siły . 

 

Jak ludzie traktują chorych i rannych?

Większość obrażeń była od strzałów. Bez specjalisty i bez wyposażenia – jeśli ranny człowiek nie znalazł gdzieś lekarza miał tylko około 30 procent szans na przeżycie. To nie jest film. Ludzie umierali. Wielu zginęło od zakażenia ran powierzchniowych. Miałem oczywiście antybiotyki dla rodziny. Dość często ludzie umierali głupio: prosta biegunka zabije cię w ciągu kilku dni bez leku, z ograniczoną ilością wody. Było wielu chorób skóry i zatrucia żywności. Miejscowych ziół i czystego alkoholu wystarczyło na krótkotrwałe leczenie, ale były bezużyteczne w przypadku przewlekłych dolegliwości. Higiena jest bardzo ważna, jak również posiadanie tyle leków, jak to możliwe – zwłaszcza antybiotyków.

  • Like 9
  • Thanks 11

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Rnext Bardzo dziękuje za ten post. Uwielbiam czytać opowieści ludzi, którzy musieli przetrwać piekło, dać z siebie wszystko i więcej !

Na codzień słyszę tylko marudzenie ludzi, którzy myślą jak przeżyć do weekendu i sie najebać.

Dzięki, dzięki, dzięki.

 

Tak samo było w obozach koncetracyjnych. Jak umiałeś niemiecki, miałeś fach to mogłeś przetrwać nawet 4,5 lat w obozie. Jak byłeś zwykłym człowiekiem bez języka, fachu to po miesiącu wylatywałeś przez komiń i na nic się zdały modlitwy, płacz. Jesteś nieprzydatny, takich jak Ty są setki, tysiące - giń!

Dla świata znaczysz tylko tyle ile możesz mu zaoferować. Tak jest nadal, nawet w naszej zachodniej cywilizacji.

Edited by Metody
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Metody napisał:

Jak byłeś zwykłym człowiekiem bez języka, fachu to po miesiącu wylatywałeś przez komiń

 

A tam bajki powtarzasz. Wiesz ile trzeba opału żeby spalić takiego człowieka? A z ropą cieńko, wojna była i tego. No chyba, że sugerujesz, że palili drewnem albo węglem.

W takim razie gdzie te hałdy popiołu i wyrąbane lasy :rolleyes:

Oczywiście nie zaprzeczam, że całą resztę wymordowali Polacy, razem będzie 9 milionów. Co najmniej. A może i dwa razy tyle, czyli osiemnaście milionów.

Dla przyzwoitości zaokrąglijmy tą liczbę do 600 milionów.

600 milionów ofiar samozapłonu, makabryczne trochę.

Edited by wroński
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, wroński napisał:

A tam bajki powtarzasz. Wiesz ile trzeba opału żeby spalić takiego człowieka? A z ropą cieńko, wojna była i tego. No chyba, że sugurujesz, że palili drewnem albo węglem.

W takim razie gdzie te hałdy popiołu i wyrąbane las

Ludzie którzy pracowali w komandach palących zwłoki chyba raczej nie kłamią ? Literaturę obozową mam obszernie przestudiowaną. 

 Co by zrobili z tymi setkami tysiacami, milionami ofiar ? zakopali w lesie ? :)

Edited by Metody

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Metody napisał:

 Co by zrobili z tymi setkami tysiacami, milionami ofiar ? zakopali w lesie ? :)

 

No, raczej nie spalili., nie było czym. I w czym. Wyobraź sobie tą sieć spalarni, krematoria po horyzont, dym zasnuwający widnokrąg i cała reszta.

Liczby, liczby nie kłamią. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz i już.

 

Ale co tam liczby skoro są wiarygodni świadkowie. Jeśli ktoś tu kłamie to na pewno nie oni.

Tak więc pozostałe 300 milionów zabili Polacy.

Razem to już 900 milionów.

 

ps. Dziadzio mój też był w obozie i jakoś nie wspominał o takich rzeczach. Pewnie miał selektywną demencję, setki krematoriów z pewnością stanowią niezapomniany widok.

Edited by wroński

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Metody napisał:

Ludzie którzy pracowali w komandach palących zwłoki chyba raczej nie kłamią ? Literaturę obozową mam obszernie przestudiowaną. 

 Co by zrobili z tymi setkami tysiacami, milionami ofiar ? zakopali w lesie ? :)

Ile było pieców krematoryjnych w Polsce i od kiedy do kiedy pracowały?

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, kryss napisał:

Ile było pieców krematoryjnych w Polsce i od kiedy do kiedy pracowały?

W samym Auschwitz-Birkenau były 4 wielkie krematoria. O reszcie obozów nie mam dokładnych informacji - musiałbym szukać. Pamięć zawodzi.

Działały bodajże od 1942 roku do wyzwolenia. W ciągu roku tylko w tych 4 krematoriach paliło się szacunkowo ponad 1,5 miliona ciał.

,,Główny inżynier firmy Kurt Prüfer kilka razy odwiedzał obóz i wiedział dokładnie, do czego przeznaczone są projektowane przez niego piece." 
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Metody, odpuść sobie "literaturę obozową", Grossa i resztę tych bredni. Weź całą rzecz na logikę, posprawdzaj pewne dane, przelicz i wyjdzie ci, że coś tu mocno śmierdzi w tej historii.

 

Obozy owszem, były wykańczalniami, ale cały ten nonsens związany z nimi, udziałem Polaków w ludobójstwie i reszta tej holokaustowej hucpy po prostu nie przejdzie.

 

1500 000 / 4 = 375000 / 365= 1027,3 .

1027 osób dziennie.

DZIENNIE!

 

Nie mam więcej pytań.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwykłe krematoria zakładów pogrzebowych spalają dziennie ponad 20. Niech mają takich 4,5 to już jest 100. Tamte były znacznie wieksze i przeznaczone do większych celów. Chodziły dzień i noc. Ludzie, którzy przeżyli piekło obozów często czuli smród palonego mięsa. Oni też  wszyscy kłamią. A SS-mani robili sobie tylko kiełbaski i karkowkę na obiad...

Dzięki za dyskusję i ciekawe argumenty, ale pozostane przy swoim stanowisku. 

Edited by Metody
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

http://dziennik.artystyczny-margines.pl/protokol-zeznania-czlonka-sonderkommando/

 

Z zeznań tego więznia wynika  że jedno krematorium paliło 30 zwłok /1,5h + załadowanie rozładowanie ,pewnie 2 godziny lekko.

Czyli 15 zwłok na godzinę w jednym krematorium x 4 , 60 ogółem / h, czyli 1440 na dobę w trzech krematoriach, x 365 =525 600 rocznie x ok.3 lat

To daje ok 1,5 miliona, przy założeniu że nie było żadnych przestojów ,napraw i wszystko pracowało na max przez 24/h, taka była maksymalna liczba któą można było spalić.

Szacunkowa liczba ofiar KL Auschwitz  to 1 100 000- 1 600 000 według pracowników naukowych i historyków  obozu.

I patrz jak te liczby są zbieżne.

51 minut temu, Metody napisał:

Zwykłe krematoria zakładów pogrzebowych spalają dziennie ponad 20. Niech mają takich 4,5 to już jest 100

Które?

Moja żona ważyła ok 45 kg i spopielano ją 2,5 godziny, w nowoczesnym krematorium, czyli jeden piec to max 6 osób na dobę.

 

Oj Metody

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obrazki z Oświęcimia pokazują zawsze jedną rzecz - obóz. Ale tego co było za płotem obozu, a w zasadzie odwrotnie, za czego płotem był obóz, nie pokazują.

Podczas wojny Oświęcim to było jedno z największych zagłębi przemysłowych. Obóz zaś powstał jako kwaterunek dla siły roboczej dla owego zagłębia przemysłowego.

A tu masz wypowiedź świadka.
https://www.youtube.com/watch?v=yhaH7tEsauo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wolno takich filmów rozpowszechniać bo naruszają żydowską wrażliwość.

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Temat był o wojnie, nie o opowieści "do pieca na trzy zdrowaśki", bez obrazy Bracia. 

 

Mieliśmy wojnę na Bałkanach, Wołyń itd. Myślę że wielu ludzi jest nie ogarniętych, niezdecydowanych itd że w przypadku czegoś takiego w Polsce byłaby tragedia. Widzę jak czasem ludzie nie potrafią sobie radzić na drodze jak się zepsuje auto, stoją bezradnie zamiast spróbować zepchać, inni też stoją bo jakiś nieogar nie potrafi ominąć przeszkody. Zbyt wielu ludzi nawet o tym nie myśli, pieniądze są ulokowane w bankach, coś się stanie i jesteśmy bez grosza.

 

Pamiętacie jakąś klęskę żywiołową co niby wojsko pomagało a mieszkańcy radzili sobie sami? Myślę że taka instytucja jak Straż Pożarna jest w Polsce najbardziej wszechstronna i przydatna. Pożary, powodzie, chemia, zwierzęta itd. Często OSP czy zawodowcy są pierwsi na miejscu. 

 

Odnoście okupacji miasta, byłby chaos, głód i ogólny rozpierdol. Większość rzeczy była by bezwartościowa, w razie ataku atomowego cała elektronika ulegnie uszkodzeniu przez impuls elektryczny. 

 

Odnoście przetrwania mam jeden ciekawy pomysł, może kiedyś z kimś go rozszerzę lub ktoś to sam zrobi. Mianowicie silnik - generator na hozgas☺️ Wrzucamy jakieś resztki drzewne i mamy paliwo zasilające silnik, zrobić z głową taki generator prądotwórczy i jest coś bezcennego w trudnych czasach. Paliwa brak, ale można iść oszabrować cokolwiek z drewna i już mamy energię. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, DOHC napisał:

Odnoście przetrwania mam jeden ciekawy pomysł, może kiedyś z kimś go rozszerzę lub ktoś to sam zrobi. Mianowicie silnik - generator na hozgas☺️ Wrzucamy jakieś resztki drzewne i mamy paliwo zasilające silnik, zrobić z głową taki generator prądotwórczy i jest coś bezcennego w trudnych czasach. Paliwa brak, ale można iść oszabrować cokolwiek z drewna i już mamy energię. 

Myślałem też o tym,dodatkowo można spalinami ogrzać dom ,czy kuchnię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Doczytałem do połowy i odpuściłem. Nie chcę ładować swojej podświadomości  negatywnym przekazem. Tak wiem , wojna to chujnia do potęgi ,  wiem że była całkiem niedawno i całkiem niedaleko ode mnie ale czy to wszystko muszę przyswajać, nakręcać swoją podświadomość ? Może za dużo czytam Zelanda ale gdzieś wierzę że jak człowiek przygotowuje się na "czarną godzinę" to wcześniej czy później ją na siebie ściągnie. Zdaję sobie sprawę że ci ludzie przeżyli koszmar , jest mi ich żal ale czy muszę to wszystko wiedzieć ? Ktoś powie - potraktuj to jako przestrogę i naukę  ale co dziś można przewidzieć , kompletnie nic. Będzie co będzie. Czego to ja się już kurwa w życiu nie bałem i po co to wszystko było skoro 99 % tych obaw się nigdy nie sprawdziło a jeśli nawet to nie w taki sposób jak to przewidziałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, kryss napisał:

Myślałem też o tym,dodatkowo można spalinami ogrzać dom ,czy kuchnię.

Mozna nawet stworzyć auto które będzie napędzane takim silnikiem :) Jak miałem z 12 lat dużo czytałem o takich rzeczach.  Chciałem zrewolucjonizować przemysł motoryzacyjny tanimi w użytkowaniu pojazdami hahaha

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tekst w podobnym klimacie do tego, który przytoczył Rnext

 

https://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/02/PORADY-NA-WSZELKI-WYPADEK.pdf

 

Edycja: Czym spowodowana jest szybka rozbudowa działu o survivalu? Panowie Silnoręcy mają jakieś info o potencjalnej sytuacji SHTF poza nadchodzącą 4 falą feminizmu?

Edited by Machina
by nie walić dwóch postów pod rząd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobry poradnik, pokazuje, że wojna, nie jest specjalnie romantyczna, jest ohydna i brudna. Trzeba zaznaczyć, że dotyczy apokaliptycznej wersji wojny, zupełnie innej od nowoczesnej toczonej przez armie ze sobą, bądź okupanta z pokonaną ludnością.

Mam jedno pytanie do Rnexta czy mógłby odpowiedzieć, się dowiedzieć od autora historii - skąd on i mieli tyle broni? Mieli ją już przed wojną czy dostali w jej trakcie? Polska ma się nijak do liczb tutaj przez ciebie przedstawionych - jesteśmy uzbrojeni jak Papuasi - moglibyśmy co najwyżej przywiązać nóż kuchenne do patyków bo kos też już nie mamy i udawać kosynierów.

 

Drugim aspektem tej wojny jest aspekt polityczny - skąd ta wojna się właściwie wzięła i jaki był jej cel. Kto im dał kasę i broń? Przecież gospodarki wszystkich tych krajów były w gruzach, musieli mieć sponsorów, „filantropów”... No i mieli, od samego początku to była amerykańska operacja. Mało kto wie a jeszcze mniej go to obchodzi, że bezpośrednio wojnę wywołały Albańskie bojówki z powodu rzekomych opresji ze strony Serbów - tylko jakie to miały być opresje skoro w 1971 w Kosowie było 916 tys. Albańczyków i 259 tys. Serbów. Chrześcijańska jedna piąta represjonowała muzułmańską większość czterech piątych - jasne, a 2+2 jest 5. Dobry mieli PR Albańczycy, Chorwaci (brylowała w tym organizacja Ruder Finn), wszyscy, oprócz Serbów... . Co do pijaru na temat tej wojny jest (jeszcze) dobra dyskusja na wykopie dotycząca artykułu z onetu pt. „Nieznana strona wojny na Bałkanach. To żydzi zrobili z Serbów nazistów”. Onet profilaktycznie usunął kontrowersyjny wątek ale ostała się słownie jedna kopia na Wayback Machine.

 

Ciekawa jest historia słynnego zdjęcia z tego artykułu - chudy Bośniak za kolczastym drutem przywodzi na myśl niemieckie obozy koncentracyjne. Problem w tym, że zdjęcie to kadr z filmu dokumentalnego - pochodzi nie z obozu koncentracyjnego a z obozu dla uchodźców, nie było tam drutu kolczastego a gość nie był głodzony tylko chory na jakąś nieleczoną chorobę (http://www.leninology.co.uk/2008/07/back-to-trnopolje.html). Drut który miał być „dowodem” na okrucieństwo Serbów był częścią ogrodzenia magazynu obok. Filmowcy z ITN stanęli w środku i filmowali zza drutów - efekt murowany. Inni w tym obozie nie wyglądają na skrajnie wychudzonych, nic im nie dolega na filmie więc ten jest tylko wyjątkiem, który został przez „obiektywnych” dziennikarzy wybrany do pozowania - tak się robi politykę!

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@wrotycz spytam, ale nie autora tekstu bo go nie znam - to znalezisko, ale tego mojego kumpla - Bośniaka. Oni na dom mieli co najmniej dwa AK, bo jak z jednym jego ojciec wychodził ze swoją ekipą, to mały Vladko zostawał z drugim na szafie. Hipotetycznie broń mogła pochodzić od zabitych żołnierzy czy z rabowanych przez zorganizowane grupy magazynów 

 

Dzięki za wpis i linki, chociaż z tą wojną propagandową to coś mi nie gra ten cytat:

Cytat

Widać to bardzo dobrze na przykładzie Dubrownika, kiedy to chorwackie media przekonały opinię publiczną, że armia jugosłowiańska niszczy to stare miasto. Nie było to zgodne z prawdą, o czym później wszyscy reporterzy mogli się przekonać na własne oczy – tłumaczy.

Rozmawiałem z lokalsami i oznaczałoby to, że udało się propagandowo stworzyć taką iluzję w którą sami wierzą i co więcej uczestnicząc - widzieli ją na własne oczy. Byłem też tam na wystawie fotografii Pavo Urbana, młodego fotografika, który zginął w '91 broniąc miasta. Łatwo odnajdziecie jego foty z oblężenia i ostrzału Dubrovnika. No serio, ale to nie mogą być fotomontaże. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt nie mówi, że prowokacja musi być zrobiona przy pomocy CGI. Można ostrzelać cel z artylerii i powiedzieć w mediach, że to zrobił ten a ten. Stara jak świat praktyka, szczególnie chętnie używana przez Amerykanów. Na Bliskim Wschodzie szczególnie lubią oskarżać o naloty (szczególnie przez armie nie posiadające lotnictwa, hehe)  czy użycie broni chemicznej. Nikt nie powiedział, że nie użyli prawdziwych pocisków ale również nikt tak naprawdę nie widział kto strzelał a potem jak się cyngle zwolni to jest już pozamiatane, nie trzeba więcej żadnych dowodów.

Przestałem być naiwny jakiś czas temu i zawsze zadaję sobie pytanie: kto zyskał? Kto zyskał, ten popełnił zbrodnię (cui prodest scelus, is fecit #500) albo bardziej z angielska: follow the money.

Ja pamiętam te czasy bardzo mgliście ale nie było internetu tylko telewizja i ludzie wierzyli w to co im w niebieskim ekranie mówili. Przecież mieliśmy demokrację, i nie mogłyby zachodnie (tak przecież demokratyczne i postępowe) media kłamać.

 

PS. Jeszcze jedno - na końcu tego zachowanego dla potomności przez jakiegoś przytomnego artykułu jest historia byłego żołnierza SFORu. W świetle cytowanego już artykułu o amerykańsko-niemieckim udziale ta wypowiedź ma sens:

Cytat

Tak, byłem na misji SFOR w Bośni I Hercegowinie. Odnajdywana broń i amunicja w większości ( amunicja ) była produkcji POLSKIEJ !!!!!!!!!
pochodziła z 1990 - 1991 roku produkcji ze znakami ZM Mesko Skarżysko Kamienna. Chodzi tu o kaliber 7,62mm.
Ostatnio dowiedziałem się że pracownicy Zakładów Metalowych ,,MESKO" w Skarżysku Kamiennej w wolne soboty i niedziele, za dodatkowe pieniądze samochodami ciężarowymi przewozili amunicję 7,62mm, 14,3mm, 23mm, oraz 100mm i 120mm do Warszawy na lotnisko. A tam ładowano na pasażerskie ( bez siedzeń bo zdemontowano ) skrzynie z tą amunicją. Samoloty odlatywały do...

Nawet za komuny a co dopiero "za demokracji" w przemyśle metalowym czy zbrojeniowym nikt nie robił na magazyn, tylko na zamówienie. Jeśli mają duży, stały zbyt, mają jakieś tam niewielkie przody na wypadek większego zamówienia ale tylko niewielkie przody - nie ma tego gdzie magazynować, produkcja to produkcja a nie magazyny. Mam w rodzinie parę osób w tym "fachu" i wiem stąd, że taka produkcja jest zamawiana naprzód i dopiero potem wykonywana. Skoro więc amunicja pochodziła aż z '90 roku, musiała być zamówiona najpóźniej w '90 i nie były to nadstany z wojska bo armia była jeszcze w ogóle nie tknięta przez "demokratyczną" politykę w 1990 roku. Znaczyło by to, że zamawiający się przygotowywali do tego co najmniej od 1990 roku. Miałoby to podwójne i wzajemne potwierdzenie w tych artykułach.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam wątpliwości że popularność wszelkiej maści operacji "false flag" ma swoje powody. 

Odnoszę się jednak tylko do cytatu, jako, że zawiera się w nim sugestia, iż "reporterzy przekonali się na własne oczy". Czyli co zobaczyli? Że nie ma zniszczeń? Bo raczej na własne oczy przekonać się o tym kto ostrzeliwał po tym fakcie to się raczej nie da a zniszczenia były faktem. O to mi chodziło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samolotami pasażerskimi nie przemyca się broni ani amunicji na szeroką skalę bo koszty przewyższają zyski - tylko kransport kołowy i to jawny - konwoje z pomocą humanitarną, dostawy sprzętu rolniczego.

Polska sprzedała Serbii w trakcie konfliktu na Bałkanach czołgi T55 z zdemontowanymi wieżami jako ciągniki remontowe dla koleji - były pozbawione cech bojowych, wieże poszły innym transportem bo sama wieża bez czołgu z zdemontowanymi zamkiem również jest pozbawiona cech bojowych i wszystko na legalu pojechało na wagonach.

Najlepsze że wszyscy o tym wiedzieli i każdy miał to gdzieś ... Serbii broń sprzedawała Rosja, Polska, Rumunia  i Czechy Bośniaków uzbrajala Francja, USA i Wielka Brytania no i Polska i każdy był zadowolony, wojna trwała był popyt i zbyt na broń, wyposażenie środki opatrunkowe .... Tylko jak Serbom za dobrze szło to się nagle ONZ wmieszało - bo by za mało kasy natrzepali i nagle zrobiło się wielkie "aj waj" ... jakoś dwa lata się tłukli i mordowali i było OK, a tu nagle tragedia humanitarną ? 

Edited by wojkr
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.