Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

Panowie.

Możemy mieć masę przeróżnej broni, lekarstw, amunicji, suchego prowiantu czy konserw a może nawet i jakieś kobiety wokół siebie :D, ale co z tego jeśli zabraknie nam wody.

Bez wody jak wiadomo długo nie pociągniemy.

Uważam, że jest to podstawa każdego preppersa.

Z kranów nic nie poleci, ta w spłuczce w kiblu też się skończy. Na deszczówkę nie można liczyć.

Może nie będziecie mogli wyjść z domu przez wiele dni bo was odstrzelą.

Dlatego zachęcam was do zrobienia zapasu.

Jeśli macie małe mieszkanie to nawet te 20 litrów przechowywane w baniaczkach, może kiedyś być na wagę życia.

20 litrów przy odpowiednim racjonowaniu, powinno wystarczyć jednej osobie na tydzień do dwóch.

W każdym razie, mamy czas aby zorganizować sobie coś w tym czasie i zanadto nie ryzykować.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mając piwnice można sobie zbierać - kupować choćby w biedronce bańki 5l wody niegazowanej - minimum na osobę dorosła to 1,5l !!! -w skrajnym przypadki 1l.

Warto mieć w domu składane bukłaki na wodę takie - 20l - nawet w czasie awarii wodociągów jak podjedzie beczka macie w co nabrać wody - drugi pomysł to przy robieniu zapasów w piwnicy - najlepszym pojemnikiem chroniącym przed wilgocią są beczki na kiszona kapustę - z szerokim zakręcanym deklem w pojemnościach 40/60/80l

W nich można nawet trzymać odzież i inny sprzęt  a zakręcona na deklu i poprawione uszczelnienie w postaci taśmy izolacyjnej i nic nie zaśmierdnie i nie zawilgotnieje - beczki są do przechowywania żywności wiec bezpieczne.

309_376_productGfx_67922ab6a5b8b102ffb1a

 

 

  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Minimalna ilość wody dla organizmu to jeden litr na każde 30 kg masy ciała. Można łatwo obliczyć ilość potrzebnej wody dzieląc masę ciała przez 30. Wynik wychodzi w litrach wody do spożycia. Do tego trzeba by doliczyć wodę do zapewnienia higieny, gotowania posiłków itp.. Tak że wyjdzie tego jakieś 10 litrów wody na dzień. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Amnesia Haze napisał:

A co się stało, że nagle taki wysyp wątków o tematyce survivalowej?

Jeszcze nic, ale na pewno się stanie, pytanie jest jedno...kiedy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
37 minut temu, Amnesia Haze napisał:

A co się stało, że nagle taki wysyp wątków o tematyce survivalowej?

Feministki nacierają coraz ostrzej.

A tak serio to na forum powstały nowe działy o tej tematyce.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Na totalnie skrajną sytuację mam jak by co akwarium 240L (oczywiście filtry do wody do tego + przepływowa lampa UV-C) oraz 120L beczkę (taka do swojskiego kiszenia większych ilości kapusty - coś jak @wojkr wkleił, więc bezpieczna do kontaktu z żywnością) na wodę w garażu. W PL tak często pada, że nazbieram do niej deszczówki. Mam też stały, bieżący zapas (bufor) czystej wody na poziomie 12L w zbiorniku ciśnieniowym wchodzącym w skład domowego systemu RO.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Amnesia Haze napisał:

A co się stało, że nagle taki wysyp wątków o tematyce survivalowej?

Musimy się przygotować przed feministyczną apokalipsą. 4 fala nadchodzi. W razie czego my - Samcy musimy umieć przetrwać w tym chorym świecie.

 http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,14101920,Cicho_sza__idzie_czwarta_fala_feminizmu.html

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej mieć swoją własną studnie. Oraz zaopatrzyć się w tabletki do uzdatniania wody . Z tych tabletek to nawet wojsko korzysta.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cytuając jednego z najlepszych filozofów :

,,Rok więcej, rok mniej - co za różnica ?''

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, kryss napisał:

Jeszcze nic, ale na pewno się stanie, pytanie jest jedno...kiedy?

Jak wszyscy zaczną ulegać energetyce lęku i paniki to na pewno coś się stanie. 

Sam jestem za posiadaniem rozsądnej rezerwy chociażby na wypadek awarii ale uleganie lękowi, zamartwianie sie łolaboga co to bydzie to woda na młyn rządzących i interes dla dostarczycieli gadżetów dla prepersów. Będzie co będzie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A propos tego przetrwania w razie klęski wojny itd mało kto mówi o tym jak to wygląda wtedy naprawdę. Większość myśli, że nazbiera wody, żarcia i schowa pod podłogą, i sobie tak będą siedzieć, podjadać i przeczekiwać.

Podczas takich klęsk posiadanie jedzenia, złota itd ma sen wtedy tylko kiedy mamy jak to obronić. Ww innym wypadku jest to dla nas śmiertelnym zagrożeniem. Jak w czasie głodu po okolicy rozejdzie się wieść, że ktoś ma jedzenie, to ludzie się zbiorą wyłamią drzwi, a jak będzie opór ze strony właściciela to go zabiją po prostu. To, że ktoś ma jedzenie bardzo prosto wtedy się rozpoznaje. Taki ktoś wyróżnia się od razu z otoczenia wyglądem, zachowaniem itd. Gotowanie odpada bo zapach niesie się po okolicy kilometrami. Pusta puszka po mięsie jest wyczuwalna w czasie głodu z kilkudziesięciu metrów.

To samo tyczy złota. Jeśli ktoś myśli, że sobie będzie miał w domu złote blaszki i chodził po okolicy i kupował chleb, mięso itd to jest w błędzie. Kiedy raz zapłaci złotem, wszyscy będą wiedzieli, że ma złoto. Z czasem przyjdą do niego uzbrojeni nowi właściciele tego złota, a on będzie miał szczęście jak po oddaniu wszystkiego co miał przeżyje.

Woda, jedzenie itd są ok w czasie pierwszych dni. Później liczy się tylko to czy należysz do jakiejś silnej grupy wsparcia, i czy masz karabin. Wszystko inne zdobywa się przy pomocy tych dwóch środków.

A jak ktoś chce mieć do tego twardy środek płatniczy o ogromnej sile nabywczej, niech zbiera spirytus, tytoń i kawę. Za to można kupić wtedy wszystko. Oczywiście pod warunkiem, że na handel idzie się pod wsparciem uzbrojonej grupy.

Zainteresowanym polecam poczytać o wojnie w Jugosławii. Tam jest to wszystko opisane ze szczegółami. Na historiach o tym jak się zaopatrzyć na czas wojny w jedzenie i zapasy, robią teraz kasę bajkopisarze. Widziałem ostatnio na you tube jakiegoś dziadka co pokazywał jak to narobił całą beczkę słoików z mięsem, jak ma pokitrane słoiki z przetworami, ile ma baterii, zapałek itd. I on myśli, że sobie będzie chodził, odkręcał beczkę, podjadał kiełbaskę i przeczekiwał wojnę oglądając zza szybki jak inni biedują.

W czasie wojny dziad taki straci to wszystko w ciągu pierwszych trzech dni po tym jak zapanuje głód (a przychodzi on tak po 2 tyg do miesiąca).

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, AR2DI2 napisał:

A jak ktoś chce mieć do tego twardy środek płatniczy o ogromnej sile nabywczej, niech zbiera spirytus, tytoń i kawę.

Dokładnie. Polecam literaturę obozową - wspomnienia z czasów II wojny światowej spisane przez więźniów, którzy przezyli niemieckie obozy koncentracyjne.

Jedną z lepszych pozycji jest "Pięć lat kacetu" Stanisława Grzesiuka.

 

Grzesiuk pisał - "na pierwszym miejscu był alkohol, na drugim papieros, na trzecim chleb".

I opisuje dokładnie jak wyglądał handel w obozie. Idealny wolny rynek.

34 minuty temu, AR2DI2 napisał:

W czasie wojny dziad taki straci to wszystko w ciągu pierwszych trzech dni po tym jak zapanuje głód (a przychodzi on tak po 2 tyg do miesiąca).

Kiedyś zastanawiałem się nad tematem ewentualnego survivalu w czasie normalnej wojny.

Oczywiscie - można zrobić jakieś zapasy itp, ale moim zdaniem nie gwarantuje to przetrwania. Bo te zapasy trzeba gdzieś schować. A przecież - ludzie uciekają przed nacierającym wojskiem. Jak to wtedy zabrać ze sobą ? Zrabuje to natychmiast nieprzyjaciel, albo rodak gdy będzie głodny (a będzie).

 

Albo - jedno bombardowanie - chałupa zrównana z ziemią a zapasy strawil pożar.

 

Na wojnie liczy się jedno - szczęście. Reszta to dodatki.

 

Zresztą - w obecnej sytuacji geopolitycznej powazniejszej i dłuższej wojny na terenie Polski nie należy się spodziewać.

W Polsce nie ma z kim walczyć. Armii nie posiadamy, społeczeństwo rozbrojone. Młodych ludzi (a wiec takich, którzy na wojnie walczą) - nie ma (demografia).

No i najważniejsze - aby walczyć z danym krajem - trzeba mieć o co walczyć. Polska nie ma przemysłu, nie ma portów, nie ma stoczni, nie ma fabryk uzbrojenia - czyli celów, ktore w pierwszej kolejnosci się atakuje.

Praktycznie cały przemysł jest w obcych rękach - kto chciał sobie cos wziąć - to wział bez wojny.

 

Bo wojna to koszty. Broń, paliwo, żołnierze, czołgi, armaty, samoloty, rakiety - to wszystko kosztuje dużo.

Po co bombardować kraj, w ktorym co się zechce - to się po prostu weźmie ? Ściślej - juz dawno temu się wzięło.

Ot tak, wygodnie, swobodnie, bez specjalnych kosztów pomijając radośnie niskie przy kosztach operacji wojskowych - łapówki dla rządzących, albo jeszcze taniej - przypominając, że na rządzacych ma się mocne papiery w postaci teczek SB lub wojskówki i delikatnie wypowie się trzy słowa - "nooo, bo powiem..." I juz odpowiedni dygnitarz chodzi jak zegarek Nowaka i realizuje co mu starszy i mądrzejszy nakazał.

 

Wojna to tez ujawnienie że atakujący jest wrogiem. Po co skoro można ludziom wodę z mózgu zrobić, okraść ich a oni jeszcze za to podziękują :) A w dodatku cały świat patrzy z zachwytem jak to Polska pięknie się rozwija pod amerykańsko - żydowskim (aktualnie) zarządem powierniczym, a uprzednio rosyjsko - niemieckim.

 

Jedyne zagrożenie jakie może mieć miejsce to wojna światowa. Gdy więksi między soba się popstrykają i - jak to powiedział oficer prowadzacy do redaktora Winklera w "Człowieku z marmuru" Wajdy - "ktoś się w końcu wkurwi i ci przypierdoli"

 

A ta światowa wojna będzie na pewno atomowa - zostanie użyta broń masowego razenia. Wówczas - przy zastosowaniu BMR - zostanie odpalona machina sądu ostatecznego.

Jedyny sensowny i jak najbardziej użytkowy zapas wówczas to pościel.

 

Bo nie pozostanie nic innego jak nakryć się prześcieradłem i czołgać w kierunku cmentarza.

 

Licząc na to, że ktoś bardziej zywotny zdąży przed swym zejściem nas pochować :) .

  • Like 8

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, jaro670 napisał:

Jak wszyscy zaczną ulegać energetyce lęku i paniki to na pewno coś się stanie. 

Sam jestem za posiadaniem rozsądnej rezerwy chociażby na wypadek awarii ale uleganie lękowi, zamartwianie sie łolaboga co to bydzie to woda na młyn rządzących i interes dla dostarczycieli gadżetów dla prepersów. Będzie co będzie. 

Nie chodzi o to żeby bać się własnego cienia i siać panikę, ale myśleć do przodu a nie tylko dziś.

Jak sam piszesz może być zwykła awaria czy zanieczyszczenie wody pitnej, ludzie w ciągu kilku godzin opróżnią biedry i inne lidle, pozostanie stać z wiadrem np na mrozie i czekać na beczkę jeśli przyjedzie, można złamać perfidnie nogę i już udupiony i zdany na innych, i milion innych.

Zawsze się coś dzieje,dziś akurat nie u nas, ale nigdy nie wiadomo co i gdzie pierdyknie.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Na terenach okupowanych czy objętych poważną klęską (bo o takich chyba myślą ci którzy chcą chomikować zapasy) ogłasza się dodatkowo rygor wojskowy, czyli w sumie stan wojenny. A w takich warunkach wystarczy na słupach obwieszczenie o treści " Najwyższa Rada obwieszcza, że każdy kto zapasy żywności zachowa dla siebie a nie przyniesie do punktu zbornego będzie uważany za przestępcę" Który może dostać kulkę w łeb.

O tym można pisać i pisać. Najlepiej najpierw dowiedzieć się u źródła, a więc czytając literaturę autorów którzy PRZEŻYLI wojnę, albo poważną wielomiesięczną klęskę, lub pooglądać dokumenty na ten temat. Tam jest wiedza. Polecam filmy i literaturę z byłej Jugosławii. Oni opowiadają wszystko ze szczegółami.

Nie warto inspirować się "surwiwalowcami" którzy opowiadają jak to narobili całe beczki peklowanego mięsa, nazbierali zapałek i teraz to ich nic nie ruszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Napisałem już moje przemyślenie ale napiszę i tu.

Nie wiadomo co się zdarzy, być może kryzys, katastrofa, wojna nie będzie naszym udziałem ....ale nie robiąc nic i przyjmujac bierna postawę sami skazujemy się na bycie w czarnej dupie.

Wystarczy że stracimy pracę - mając podstawowe zapasy i poduszkę finansową możemy spokojnie szukać nowej pracy.

Nie należy przesadzać z zapasami bo to bez sensu ale podstawowe zapasy wody czy jedzenia , kasy tak np. na dwa tygodnie mogą nam uratować życie.

Podobnie z środkami opatrunkowym i czy podstawowymi lekami.

Edytowano przez wojkr
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Według mnie nie ma sensu robić zapasów wody. Owszem można mieć kilka baniakow wody w zapasie, ale to i tak jest doraźne. Zmagazynowana woda się skończy, a pozyskać świeża będzie trudno. Najsensowniejsze to tabletki do uzdatniania i wszelakiej maści filtry do wody. Teraz są takie bajery w kształcie słomki, przez które można bezpośrednio pić wodę niewiadomego pochodzenia. 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie ma sensu magazynować wody bo się skończy?

Lepiej jednak mieć zapas wody, leków, czy innych rzeczy. Dzięki temu mamy jakąś opcję.

Mamy czas, żeby się zastanowić czy spieprzać od razu, czy jednak przeczekać najgorsze.

Jeśli nie mamy nic to opcji też nie mamy i musimy ryzykować ewakuację bo nie pociągniemy długo.

 

Te tabletki czy słomki to fajna sprawa...dla kogoś kto będzie sobie hasać po lesie pełnym bagienek i innych zbiorników wodnych.

W miejskich warunkach ciężko o jeziorka, no i jakoś nie widzę jak lecę do najbliższej rzeczki ze słomką po kilka razy dziennie albo z baniaczkami pod pachą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zapas leków to jest oczywiste. Jednak chyba lepiej transportować zapas leków niż wody. Jak to nie mamy nic? Mamy tabletki i filtry wodny, podczas ucieczki odpada nam poszukiwanie wody. Wystarczy praktycznie kałuża, aby zrobić zapas na dalszą drogę. Ile jesteśmy w stanie zabrać wody podczas takiej ucieczki? 5 litrów maks 10, co wiąże się z taszczeniem dodatkowych kilogramów. 

Opcja z tabletkami i filtrami jest dobra nawet w mieście. Zawsze znajdziesz jakiś ciekawy wodny, a jeśli nie, to pozostaje łapanie deszczowki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Jako, że ostatnio jestem nieco pomerdany nie mogę nie zaproponować opcji masajskiej.

 

Opcja masajska = dorywamy jaką starszą panią bądź innego ludzia i spuszczamy z niego krew. To minimum 3 litry przy odpowiednio ostrożnym spuszczaniu.

W sumie uzupełniamy przy okazji cenne mikroelementy, w tym selen.

 

Pozostałość można wykorzystać jako wkład mięsny na rożen.

 

Starsza pani przecież nie przyniesie bażanta czy innej kuropatwy.

 

Co do leków to jasna sprawa. Hurtownię należy obrobić przy pierwszej okazji. Wodę i papu zdobyć można handlując ww. prochami. Znaczy nie trzeba od razu handlować, potencjalnego klienta w łeb i tego.

Edytowano przez wroński
  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tylko ta opcja to już kompletna ostateczność. Mało kto by się zdobył na spuszczanie krwi z człowieka i zjedzenie ludziny 😁 Aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że człowiek w ostrożności jest w stanie zrobić wszystko aby przeżyć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Zapotrzebowanie kaloryczne na dzień to tak około 3000 kcal. - (około bo inne ma facet inne kobieta inne dziecko, inne mamy przy dużej aktywności fizycznej inne przy małej  - ale przyjmijmy dla wygody 3000 kcal/dzień).

Wystarczy obciąć posiłki do 1000kcal/dzień i jakoś się przebieduje i przeżyje - popularna konserwa tyrolska ma jakieś - tak na okrągło 600 kcal do tego pieczywo chrupkie -  paczka ma na okrągło 400kcal ( w zależności od wielkości paczki i rodzaju - dobre są suchary wojskowe - "pancer wafle - suchar specjalny" bo mogą być przechowywane latami a są bardzo kaloryczne a i żeby nam było milej to pół tabliczki gorzkiej czekolady ( jakieś 250-300 kcal ) - i jakoś obleci, z głodu nie umrzemy.

Ale bez wody - minimum tego 1l na dobę ? Człowiek bez wody przeżyje w sprzyjających warunkach z 7 dni, woda to podstawa - umyć się możemy wykorzystując chusteczki dla dzieci - ale pić trzeba. Co do picia wody - najlepiej się zapatrzeć w tabletki witaminizowane - żeby nie pić wody "surowej" pozbawionej mikroelementów - szczególnie do uzdatnianiu chemicznym bo wypukamy sobie potrzebne składniki z organizmu.

Edytowano przez wojkr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.03.2018 o 02:33, wojkr napisał:

Nie należy przesadzać z zapasami bo to bez sensu ale podstawowe zapasy wody czy jedzenia , kasy tak np. na dwa tygodnie mogą nam uratować życie.

Podobnie z środkami opatrunkowym i czy podstawowymi lekami.

Trochę odkopuję temat, ale ciekawi mnie Twoje (i innych oczywiście też) zdanie na temat koncepcji z Cloverfield Lane.

Dom na wsi z ukrytą (to ważne) częścią, schronem i tam zapasami żywności itd. Czy to ma szansę się sprawdzić? 

 

Jasne, może być bombardowanie, ostrzał z moździerzy itd., ale na logikę wydaje mi się, że ukrycie pod ziemią daje szanse na przeżycie - dom wygląda na opuszczony, Ty czekasz pod ziemią z zapasami. 

 

Co o tym sądzisz/sądzicie?

 

Pytam, bo mam możliwość zorganizować podobny schron i nie ukrywam, że poważnie rozważam taką opcję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak masz możliwość to organizuj.

Nawet jeśli nie nadejdzie żaden kataklizm to się chociaż przed ex można schować.

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez SzatanKrieger
      Survivor: One World - It Sucks That We Need The Boys
      Polecam również poczytać komentarze są dosyć zabawne  
         
       
    • Przez Smerfetka
      Cześć,
       
      Wątek tworzę w nawiązaniu do już istniejącego:
       
      Co sądzicie o tym co mówi ten Pan?
       
       
       
      ps.Boże Drogi ...na kogo głosować w wyborach ....😭
    • Przez MoszeKortuxy
      https://kobieta.wp.pl/tak-metoo-zmienia-sport-w-telewizji-nie-pokaza-juz-zblizen-na-posladki-surferek-6229896780965505a
      Kolejna zmiana związana z akcją #metoo. Co o tym sądzicie?
       
      Obcisłe majtki, krótkie spodenki i zbliżenia na pół ekranu. Ci, którzy oglądali zawody surferów pewnie wiedzą, jak najczęściej pokazywane są sportsmenki. I gdy część postanowiła żartować sobie z #metoo, inni zmieniają właśnie sport.
       
      Zbliżenia na pośladki sporstmenek jeszcze do niedawna wydawały się czymś "normalnym". Nieodłączny obrazek igrzysk, mistrzostw i wszystkich innych zawodów sportowych. Krągłości na ekranie telewizorów nieświadomie pokazują przecież lekkoatletki, siatkarki, gimnastyczki, i… surferki. W mediach nie ma dziś informacji o molestowanych zawodniczkach, żadna głośno nie opowiedziała swojej historii z przemocą seksualną w tle, nie było też żadnej petycji jak w przypadku aktorek. Mimo to przedstawiciele World Surf League postanowili odrobić lekcję z #metoo, akcji, która przetacza się po świecie od ostatnich kilku tygodni.
       
      WSL rozpoczęło w swoim środowisku dyskusję na temat traktowania sportsmenek. Jak donosi "Stab Magazine", podczas jednego z ostatnich spotkań wypracowano nowe rozwiązania, które mają poprawić sytuację kobiet w tym sporcie.
       
      Operatorzy, którzy będą obsługiwali zawody, otrzymali instrukcje, jak filmować poszczególne zawodniczki. Co to dokładnie oznacza? Nie powinni robić zbliżeń na pośladki kobiet. Te, które surfują w skąpych bikini lub krótkich spodenkach, mają być filmowane w planie ogólnym – bez pokazywania szczegółów. Choć zmiana wydaje się niewielka, ma ogromne znaczenie.
       
      Bo WSL pokazuje, że trzeba skończyć z traktowaniem kobiet w sporcie jak przedmiotów "do oglądania". To kolejny taki przykład z ostatnich tygodni. Nie tak dawno temu pisaliśmy o Formule 1, która rezygnuje z zatrudniania tzw. grid girls z imprez motoryzacyjnych.Występowanie w skąpych, emanujących erotyką strojach tylko po to, by zadowolić publiczność, jest najczystszą formą seksizmu i uprzedmiotowienia kobiet. Im bardziej kobiety wyginały swoje atrakcyjne ciało, im więcej go pokazywały, tym lepiej. Jak ładne przedmioty z ładunkiem erotycznym, który miały przyciągać do zawodów Formuły 1 jeszcze więcej fanów, chcących sobie "popatrzeć". Do podobnych wniosków doszli organizatorzy konkursów dla surferów.
       
      Pewnie jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie spodziewałby się, że #metoo odbije się takich echem po całym świecie. Wiele musi się zmienić. Nawet w World Surf League, którego przedstawiciele zdają sobie sprawy z nierówności kobiet i mężczyzn. Panie w tym sporcie wciąż zarabiają 40 proc. mniej niż koledzy "po fachu".
    • Przez MoszeKortuxy
      Siema Bracia  Ostatnio naszło mnie pewnie przemyślenie dotyczące survivalu. Na początek powiem, że nie jestem prepersem, a samą tematyką luźno się interesuję.
       
      Jak wiemy survival to temat obszerny, a dobre przygotowanie do przetrwania w trudnych warunkach wymaga sporej wiedzy, umiejętności, znalezienia miejsca do schronienia, robienia zapasów, które co pewien czas trzeba odnawiać, aby jedzenie było zdatne do spożycia, zakupienia odpowiedniego sprzętu,planu działania i wielu innych rzeczy.
       
      To wszystko ma sens jeśli rzeczywiście dojdzie do jakiejś katastrofy np. klęska żywiołowa, wojna, rewolucja itp. i umożliwi przetrwanie takich trudnych czasów. I tu pojawia się problem.
       
      Co jeśli nie dojdzie do żadnej katastrofy, a byliśmy prepersem przez wiele lat i zainwestowaliśmy w to wiele czasu, energii i pieniędzy?
       
      Załóżmy, że pewien 75-letni dziadek - prepers budzi się pewnego dnia i robi podsumowanie swojego życia. Przez wiele lat był prepersem, ale nigdy nie było sytuacji, kiedy musiałby użyć swoich umiejętności i wieloletnich przygotowań do tego, aby przetrwać w ciężkich warunkach.
       
      Człowiek ten zdaje sobie sprawę, że nie zostało mu już wiele lat życia i raczej już z pewnością nie będzie musiał korzystać z tego czego się nauczył i tego co zgromadził. Dochodzi do wniosku, że zmarnował mnóstwo czasu, pieniędzy, energii i zdrowia na coś co okazało mu się niepotrzebne i mógł te zasoby przeznaczyć na coś innego.
       
      Zastanawia mnie czy osoby, które są prepersami muszą szukać jakiegoś zagrożenia na świecie (choćby nieprawdziwego i bardziej spiskowego niż realnego), które utwierdziłoby ich w tym, że ich przygotowania mają sens bo w przeciwnym przypadku straciliby wiarę i motywację.
       
      Takie utwierdzanie się w poczuciu jakiegoś zagrożenia mogłoby być bardziej widoczne zwłaszcza u takich wieloletnich zaawansowanych prepersów, którzy już sporo zainwestowali w tym temacie i nie chcą dopuścić do swojej świadomości, że ich dotychczasowe działanie może być bezsensowne bo do żadnej apokalipsy nie dojdzie.
       
      Oczywiście jeśli bycie prepersem jest hobby dla kogoś to do takiego problemu raczej nie dojdzie bo dla takiej osoby jest to przyjemność i dobrze spędzony czas.
       
      A co Wy sądzicie na ten temat?  Zachęcam do dyskusji  
       
       
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.