Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

Napisano (edytowany)

Temat zapodałem w rezerwacie bo jestem też ciekaw opinii naszych forumowych pań.

 

 

Żyjemy w czasach, kiedy w modzie jest kogoś „wymienić” a nie pracować nad sobą/związkiem. Dotyczy to obojga płci. Po co się męczyć/pracować skoro na świecie jest kolejne 3.5 miliarda kobiet/mężczyzn?

Na forum mamy (wg mnie) 3 główne nurty myślowe:

1.       Nie chcę być w dłuższym związku/nie będę się żenił ani miał dzieci.

2.       Mogę być w dłuższym związku ale tylko pod warunkiem, że druga strona spełni długą listę moich osobistych wymagań i preferencji. Nie będę się żenił ani miał dzieci.

3.       Mogę się żenić i mieć dzieci ale musi być intercyza, własne osobne mieszkanie itd.

Przeważają 1 i 2.

 

 

Teoria:

Kobety - hipergamia

Mężczyźni - poligamia

 

 

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

3.       Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

5.       Co z powiększaniem populacji kraju?

 

 

Wasze opinie?

@Animavilis  @Tomko @Ruchawicki  @ORPIL3 @Ważniak @zuckerfrei @Pytonga @PanDoktur @Wilson @Szkaradny

 

 

Edytowano przez TheFlorator
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

W obecnym, nowoczesnym świecie zakładanie rodziny dla mężczyzny w cywilizacji zachodniej, gdzie ciągle atakuje się mężczyzn. Prawo promuje i wspiera kobiety kosztem mężów i ojców. Nie warto w takim systemie zakładać rodziny. 

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

System sprawia, że rośnie liczba rozwodów, singli i samotnych matek. To sprawia, że rodzina rzeczywiście odchodzi do lamusa.

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

Wtedy całkiem zeszlibyśmy do poziomu zwierząt i zapanowałby chaos. Tego właśnie chcą marksiści kulturowi. No właśnie: Kogo stać na takie alimenty?

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

  Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

No właśnie przez nie warto się żenić ani zakładać rodzin w obecnym systemie Blue Pill.

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

Skrajnie patologicznym społeczeństwem. Polecam zapoznać się z tymi danymi.

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

5.       Co z powiększaniem populacji kraju?

500+ ostatnio powiększyło liczbę urodzeń. Poza tym jest imigracja Ukraińców i innych grup.

https://wpolityce.pl/polityka/378197-gus-potwierdza-w-2017-roku-urodzilo-sie-403-tysiace-dzieci

Edytowano przez MoszeKortuxy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

3.       Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

5.       Co z powiększaniem populacji kraju

Rodzina to najmniejsza komórka społ., na niej opiera się społeczeństwo. Nie ma rodziny, nie ma społeczeństwa, nie ma narodów, nie ma nic oprócz samotnych rozbitych jednostek, które łatwo pokonać. Wszelkie reprezentatywne badania pokazują, że dzieci, które wychowywane są przez samotnych rodziców czy też gejów albo lesbijki, są zaburzone, mają poważne problemy psychiczne, a przynajmniej w dużo wyższym procencie niż potomstwo wychowane z oboma wzorcami płci.

 

Jeśli chodzi o demografię to ok. 2020 będą miały miejsce radykalne zmiany ( @MoszeKortuxy   500+ to za mało by proces rozpadu demograficznego zatrzymać, tu potrzeba poważnych zmian systemowych), ale kogo to obchodzi. Na razie mamy czasy można powiedzieć przepychu (trochę gorzej z tym m. in. w Polsce) ale od lat mówi się o nadchodzącym kryzysie ekonomicznym. Deregulacja norm ograniczających seksualność powoduje że rozhukany popęd płciowy wpędza pojedyncze osoby, cale rodziny i społeczeństwa w chaos polityczny i socjalny, a ubóstwo i demoralizacja to niebezpieczna mieszanka, która może spowodować pojawienie się totalitarnych form władzy. Jeśli się zastanowić jak to wszystko nam wyjdzie w dłuższej perspektywie, czy ta kusząca obietnica wolności, zaspokojenia seksualnego (poli i hiper gamia) jest  drogą do szczęścia i poprawy samopoczucia, no to nie wiem. Już prawie wszystko co stoi na drodze do indywidualnej wolności zostało zrekonstruowane tożsamość męska i żeńska, moralność, nienaruszalność życia, kultura, wartości i w tym rodzina. Myślimy, że jesteśmy wolni naprawdę wypełniając jedynie swoja wole, że wtedy jesteśmy naprawdę sobą, to dlaczego stajemy się coraz bardziej wyobcowani, coraz więcej ludzi cierpi na depresje, ma stany lekowe, a liczba samobójstw i chorób psychicznych wzrasta?  Należy też zwrócić uwagę na ile obecny stan społeczeństwa to produkt naszej wolności na ile maszynerii człowieka.

 

Ponoć likwidacja rodziny to element NWO i związanych z tym wielu poszczególnych ideologii. Nie wiem jak to się potoczy, ale myślę, że społeczeństwa które wyprą się tej formy życia w jakimś dłuższym bądź krótszym odcinku czasu będą skazane na wchłonięcie przez inne zbudowane własnie z  małych, tradycyjnych komórek społecznych. 

  • Like 3
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minutes ago, Anna said:

Rodzina to najmniejsza komórka społ., na niej opiera się społeczeństwo. Nie ma rodziny, nie ma społeczeństwa, nie ma narodów, nie ma nic oprócz samotnych rozbitych jednostek, które łatwo pokonać.

No właśnie między innymi o tym myślałem. Tak mnie przynajmniej zawsze uczono. A może to kłamstwo i społeczeństwo nadal by jakoś istniało tylko po prostu w innej formie?

 

8 minutes ago, Anna said:

Deregulacja norm ograniczających seksualność powoduje że rozhukany popęd płciowy

Przecież popęd był i będzie zawsze. Deregulacja norm? Normy zawsze się zmieniają bo ludzie je kreuja i pewnie tak samo mówio o tym 100 lat temu, że "świat schodzi na psy" itp itd a jakoś nadal tu jesteśmy.

 

11 minutes ago, Anna said:

zaspokojenia seksualnego (poli i hiper gamia)

Przecież twierdzimy, że to jest w naszych genach więc to nie jest nic nowego. To raczej rodzina byłaby tworem narzuconym "sztucznie" w przeszłości?

 

 

Poza tym nie zamykajmy się do europejskiego podwórka. Obyczaje seksualne/rodzinne są bardzo różne na całym świecie i jakoś te społecznośći nadal funkcjonuja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

A gdzie opcja: ślub nie, dzieci tak? Spotkałem dwie takie pary w swoim życiu i kobiety nie narzekały (no, na początku może). :D 

Edytowano przez koksownik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@koksownik

Opcja jest oczywiście ale nie zauważyłem, żeby na forum była za bardzo popularna.

 

Ale pytanie jest inne, czy zakładać rodzinę w ogóle czy nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
37 minut temu, Anna napisał:

poli i hiper gamia

Poligamia jest tak naprawdę męską odpowiedzią na kobiecą hipergamię. Kobiety chcą mieć mężczyzn z top 20% społeczeństwa i to właśnie oni mogą mieć wiele kobiet. To doprowadzi do jeszcze większej ilości samotnych facetów w społeczeństwie bo jednak monogamia nakazuje mieć tylko 1 partnera/partnerkę i te kobiety, które nie weszły w związek z typowymi mężczyznami muszą szukać innych, a jak wejdzie poligamia to tamte 20% zgarnie większość kobiet.

 

Dobrym przykładem są fanatycy z ISIS - http://www.wsensie.pl/swiat/25337-darmowy-seks-zapraszamy-do-isis

Frustracja seksualna doprowadza do bardzo złych wydarzeń. 

Edytowano przez MoszeKortuxy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, TheFlorator napisał:

Przecież popęd był i będzie zawsze. Deregulacja norm? Normy zawsze się zmieniają bo ludzie je kreuja i pewnie tak samo mówio o tym 100 lat temu, że "świat schodzi na psy" itp itd a jakoś nadal tu jesteśmy.

No tak, tyle że te 100 lat temu gówniarze nie mieli dostępu do internetu od małego, teraz porno jest na wyciągnięcie ręki dla dziecka już od podstawówki. Dochodzi do tego seksualizacja wszystkiego, reklam, muzyki, po prostu wszystkiego - dzieciakom wbija się do łba że to "normalne". Dla mnie to co mamy teraz to czysta patologia, nie ma się co dziwić że rodziny nie są zakładane tak często i gęsto skoro taki jeden z drugą w wieku 18 lat ma już przebieg jak golf 3 to i nie ma się co dziwić. Ja sam nie potrafiłbym się związać z kobitą która miała 3 i więcej gości. Wszystko dookoła rżnie się jak zwierzęta przy ruczaju to i nie ma co wymagać ludzkich zachowań od zwierząt - na tym komuś zależy, instytucja rodziny i to co na nią się składa tępione już jest od jakiegoś czasu.

 

20 minut temu, TheFlorator napisał:

Przecież twierdzimy, że to jest w naszych genach więc to nie jest nic nowego. To raczej rodzina byłaby tworem narzuconym "sztucznie" w przeszłości?

Człowiek nie rodzi się człowiek, człowiek się nim staje, a staje się nim przez cywilizowane podejście do wszystkich aspektów życia, instytucja rodziny powstała po to w naszej kulturze europejskiej, kulturze białego człowieka, żeby dać każdemu mężczyźnie szanse na przekazanie genów, nie dochodzi do sytuacji że jeden samiec ma 10 samic a inny pozostaje sam do usranej śmierci i genów nie przekaże, mimo że ma pewne inne zdolności, cechy które jednak cenna i potrzebne są. Tym się człowiek od zwierzęcia różni, zobacz że u arabów jak w jakimś kurniku, jeden kogut grzmoci 25 kur, bo ma siłę, a będzie rządził dopóki inny go nie pozbawi tej władzy za pomocą czystego wpierdolu. Dzięki takiemu podejściu u nich nadal panuje prawo buszu, rżną się między sobą, nie potrafią do niczego dojść, no i zabić dla takiego to jak splunąć ergo typowo zwierzęce zachowanie.

 

 

 

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

3.       Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

 

1. Obecnie tak, bo kobiety (to one głównie) się rozwodzą.

2. Hipergamia i poligamia są zaspokojone w normalnym społeczeństwie - piramidce (więcej osób młodych niż starych). Starszy bogacz ma parę młodszych żon.

3. Nie zakładać tutaj, układać sobie życie poza krajem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
44 minuty temu, MoszeKortuxy napisał:

Poligamia jest tak naprawdę męską odpowiedzią na kobiecą hipergamię. Kobiety chcą mieć mężczyzn z top 20% społeczeństwa i to właśnie oni mogą mieć wiele kobiet. To doprowadzi do jeszcze większej ilości samotnych facetów w społeczeństwie bo jednak monogamia nakazuje mieć tylko 1 partnera/partnerkę i te kobiety, które nie weszły w związek z typowymi mężczyznami muszą szukać innych, a jak wejdzie poligamia to tamte 20% zgarnie większość kobiet.

Nie zgadzam się. Jedno nie jest odpowiedzią na drugie ani vice versa.

 

Nasz Guru ( i nie tylko on) przecież twierdzi, że te dwa instynkty są wbudowane właściwie w nasze DNA, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Aby po prostu się rozmnarzać i kontynuować gatunek ludzki. Faceci - aby jak najwięcej roznosić materiału DNA. Kobiety - aby zabezpieczyć przyszłość potomstwa, często szukając kolejnej gałęzi gdyby pierwszy samiec zginął i nie zabezpieczał jej i potomstwa przyszłośći. Gdyby nie normy moralne i rozwój cywilizacyjny nadal by tak prawdopodonie było.

 

40 minut temu, lxdead napisał:

No tak, tyle że te 100 lat temu gówniarze nie mieli dostępu do internetu od małego, teraz porno jest na wyciągnięcie ręki dla dziecka już od podstawówki.

Zgadza się ale to już pewien kolejny postep cywilizacyjny-wolny dostęp do informacji. To wg mnie po prostu efekt uboczny. Chyba jak powstawał internet, nie robiono tego aby udostepniać pornole. Poza tym jest popyt jest i podaż. Sami jesteśmy sobie temu winni. Kiedyś były świerszczyki ukrywane po domu.  A to juz rola rodziców aby filtrować to.

 

40 minut temu, lxdead napisał:

Tym się człowiek od zwierzęcia różni, zobacz że u arabów jak w jakimś kurniku, jeden kogut grzmoci 25 kur, bo ma siłę, a będzie rządził dopóki inny go nie pozbawi tej władzy za pomocą czystego wpierdolu. Dzięki takiemu podejściu u nich nadal panuje prawo buszu, rżną się między sobą, nie potrafią do niczego dojść, no i zabić dla takiego to jak splunąć ergo typowo zwierzęce zachowanie.

No to skoro jest taki strach wśród niektórych, że ta cywilizacja "najeżdża i zniszczy europę" i ta cywilizacja powiedzmy bardziej poligamiczna niz monogamiczna (czyli "klasyczna" rodzina nie jest aż taka ważna) to czy to nie oznacza właśnie, że poligamia wygrywa z "rodziną"?

 

 

 

 

 

 

Mod: prosze o scalenie

 

 

10 minut temu, Bruxa napisał:

Starszy bogacz ma parę młodszych żon.

Ale na raz, czy podczas swojego życia?

 

10 minut temu, Bruxa napisał:

Nie zakładać tutaj, układać sobie życie poza krajem.

Ok, może troche tendencyjnie napisałem. Gdzie zakładać? Podczas rozwodu kobiety i tak w większości dzieci dostają w innych krajach też. Wyjazd chyba nie jest takim świetnym rozwiązaniem? Rozwody i feminizm na zachodzie są już od dawna, to dopiero w PL jest "świeży" temat.

Edytowano przez TheFlorator

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@TheFlorator na Białoruś, do Rosji, Kazachstanu czy innych krajów dalej na wschód, gdzie zepsucie lewicowych doktryn jeszcze nie dotarło w takim stopniu jak tu :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, TheFlorator napisał:
1 godzinę temu, Anna napisał:

Rodzina to najmniejsza komórka społ., na niej opiera się społeczeństwo. Nie ma rodziny, nie ma społeczeństwa, nie ma narodów, nie ma nic oprócz samotnych rozbitych jednostek, które łatwo pokonać.

No właśnie między innymi o tym myślałem. Tak mnie przynajmniej zawsze uczono. A może to kłamstwo i społeczeństwo nadal by jakoś istniało tylko po prostu w innej formie?

No to popatrz na kraje zachodnie gdzie jest najwięcej jednoosobowych gospodarstw domowych jak choćby Szwecja, oni owszem jeszcze trochę pociągną ale w perspektywie kilkudziesięciu lat to będą emiraty szwedzkie.

 

1 godzinę temu, TheFlorator napisał:

Przecież popęd był i będzie zawsze. Deregulacja norm? Normy zawsze się zmieniają bo ludzie je kreuja i pewnie tak samo mówio o tym 100 lat temu, że "świat schodzi na psy" itp itd a jakoś nadal tu jesteśmy.

Tutaj poniekąd odpowiedzieli Ci powyżej wypowiadający się koledzy Mosze i Xdead.

 

A ja dodam, że wolność wewnętrzna jest dobrem wyższym i zależy od wyrobienia w sobie cnoty dążenia do dobra a człowiek rodzi się egoista,  do cnót musi zostać wychowany, a dziś przede wszystkim coraz więcej osób jest wychowywanych (przez różne czynniki) do wszelkiego użycia (w tym seksualnego) a zauważ, że wszelkie ideologie maja swoja bazę w masach, dziś wydaje się nie ma jednej jak marksizm ale każdemu podmiotowi daje się do reki pozornie nieograniczona władze nad interpretacją własnej egzystencji, płci, wartości moralnych, wydaje mi się, że taka ideologia obróci się przeciwko nam. Aby cywilizacja mogła trwać normy regulujące popęd muszą trwać tak samo, to nie oznacza, że popęd ma być nie zaspokajany, ale vide to co napisali koledzy nie ma norm,  jest trochę wybrańców i reszta poza obrębem tego popędu zakładając ze hipergamia istnieje (muszę się jeszcze nad tym zastanowić i  bo zanim poznałam to forum to nie znałam tego terminu)

1 godzinę temu, TheFlorator napisał:
1 godzinę temu, Anna napisał:

zaspokojenia seksualnego (poli i hiper gamia)

Przecież twierdzimy, że to jest w naszych genach więc to nie jest nic nowego. To raczej rodzina byłaby tworem narzuconym "sztucznie" w przeszłości?

Jeśli już to tylko poniekąd. Człowiek jest zwierzęciem ale obdarzonym duszą ( w co wierzę) i rozumem. Inne zwierzęta obdarzone są jedynie (i chronione zarazem) przez instynkt, dlatego człowiek innymi władzami również w kontekście seksu się posługuje.

 

Instytucję małżeństwa i rodziny monogamicznej narzucili zaś genialni Żydzi, po to by chronić kobiety i dzieci. Wcześniej kobiety i dzieci nic nie znaczyli w społeczeństwie, a jeśli jakiś mężczyzna miał swoje to traktował ich jak przedmioty, z tym że wyżej ustawiony mężczyzna mógł je sobie zawłaszczać. Powstała instytucja, prawo, pomału odchodzono od tego typu praktyk, tworzyła się cywilizacja. Teraz poniekąd powracamy do czasów pierwotnych, z tym że to nie mężczyzna  decyduje o kobiecie ale pozornie ona sama, ale w rezultacie staje się znów przedmiotem a nie podmiotem godnym uwagi.

 

1 godzinę temu, TheFlorator napisał:

Poza tym nie zamykajmy się do europejskiego podwórka. Obyczaje seksualne/rodzinne są bardzo różne na całym świecie i jakoś te społecznośći nadal funkcjonuja.

Oczywiście tak jak  kultura ustawiła rodziny w różnych krajach, w sumie szereg wartości z grubsza jest podobny. Jakiś czas temu oglądałam film dokumentalny o parach z rożnych części świata i okazuje się, że najbardziej moralnymi (w naszym rozumieniu tego słowa) okazała się buszmenska rodzina, która żyła poza odkryciami współczesnej kultury.  Rosja, Francja, Niemcy, Polska rożne wynalazki poli, hiper czy tam inne związki, a tu buszmen  ożenił się z  panną z dżungli, za pierwsze zarobione pieniądze kupił jej kieckę żeby tylko z liściem nie chodziła, zamieszkali sobie na drzewie, a jacy zadowoleni z życia przy tym i uśmiechnięci. (jak sobie przypomnę tytuł to podam)

 

33 minuty temu, TheFlorator napisał:

No to skoro jest taki strach wśród niektórych, że ta cywilizacja "najeżdża i zniszczy europę" i ta cywilizacja powiedzmy bardziej poligamiczna niz monogamiczna (czyli "klasyczna" rodzina nie jest aż taka ważna) to czy to nie oznacza właśnie, że poligamia wygrywa z "rodziną"?

Co prawda oni są niby poli,  ale tylko kiedy są w stanie utrzymać dwie lub więcej żon a to rzadkość, w większości są to standardowe rodziny 1+1 + dzieci. Można powiedzieć że i u nas było podobnie bo bogaty pan zawsze miał ileś tam nałożnic i jakoś piętno społeczne go nie dotykało, natomiast w niższych warstwach społecznych piętno  funkcjonowało regulując damsko-męskie stosunki społeczne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Papa Smerf zawsze powtarza, że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciu.

12 godzin temu, TheFlorator napisał:

Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

Wg mnie posiadanie rodziny ma sens, ale symultatywnie z posiadaniem sensu odchodzi do lamusa.

 

Jedno nie wyklucza drugiego.

 

Ameby umysłowe i tak się będą rozmnażać bez większych refleksji, zaspokajając swoje potrzeby, więc rodzina (pomijając jej jakość) jako komórka społeczna nadal będzie istnieć, ale im więcej będzie takich miejsc, jak to, które będą otwierać oczy innym na sprawy męsko-damskie i matriks, tym liczba zakładanych rodzin (przez osoby, które faktycznie nadawałyby się do tego) będzie się regularnie zmniejszać, bo ci ludzie - nazwijmy ich na ten moment oświeconymi - dodadzą dwa do dwóch i zrozumieją, że rodzina jest nieopłacalna. Rezultat będzie taki, że świat zdominują idioci (vide Logan Paul, jego braciszek i im podobni), którzy będą błyszczeć przy aprobacie i poklasku innych idiotów, co zresztą dzieje się aktualnie.

 

Proszę porównać mainstreamowe autorytety, muzykę, filmy, gry sprzed kilku dziesięcioleci do dzisiejszej "tfurczości" (z wyjątkami).

 

Autorytety? Nie znajduję dzisiaj nikogo, kto mógłby służyć jako autorytet współczesnej młodzieży.

 

Muzyka? Mózgotrzepiące gówno.

 

Filmy? "Nawalmy w chuj efektów, rzućmy paroma kurwami, jebnijmy nieśmieszny żart, no i ten, niech Jureczek pierdolnie Bogusię na szybko, coby hołota się podnieciła. He, he".

 

Gry? "Grafika, grafika, grafika. Fabuła? A co to takiego?".

 

Sytuacja ta została już idealnie zobrazowana w filmie komediowym (który wg mnie okazał się przypadkowym dokumentem fabularyzowanym) pt. "Idiokracja" z - UWAGA! - 2006 roku. Bez większych spojlerów; film zakładał mentalną degrengoladę i zidiocenie populacji ludzkiej na rok 2500, a według mnie ona już teraz ma miejsce i będzie tylko gorzej. Aktualnie na świecie żyje ponad 7 miliardów ludzi. Strzelam, że 5 procent z tych 7. miliardów coś sobą reprezentuje, więc daje to około 350 milionów ludzi, którzy pchają ten burdel do przodu i którzy są z każdym rokiem dziesiątkowani liczebnie przez kolejnych rodzących się idiotów, co za kilkadziesiąt lat doprowadzi do destabilizacji sytuacji na całym świecie. I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa. 

 

Trzeba mieć świadomość tego, że rodziny powinno się zakładać z osobami kompatybilnymi z nami samymi.

 

Ileż może być takich osób? Garstka.

 

Jakie są szanse, że w tym ogromnym świecie na siebie traficie? Małe.

 

Czy istnieje prawdopodobieństwo, że będziecie różnych narodowości i ze względu na barierę językową nawet się nie porozumiecie? Tak.

 

Czy istnieje szansa na to, że - pomimo bycia kompatybilnymi ze sobą i spotkania się - nie nawiążecie kontaktu przez wstyd/wizualne niespodobanie się sobie/traumy z przeszłości/cokolwiek innego? Istnieje.

 

Osobiście chciałbym założyć rodzinę, ale wiem, że nigdy tego nie zrobię, ponieważ nie pozwoli mi na to sytuacja zawodowo-finansowa (zdecydowałbym się na rodzinę i dziecko tylko wtedy, gdy wiedziałbym, że mogę ich bez problemu utrzymać i poświęcić im cały czas, a nie dwie godziny dziennie po robocie); ponieważ wiem, że trafienie na idealnie (albo chociaż w połowie idealnie) dopasowaną kobietę do mnie jest tak prawdopodobne, jak to, że trafię szóstkę w Lotto; ponieważ prawo stoi po stronie kobiety i wejście z nią w związek małżeński mogłoby się skończyć moją kastracją; ponieważ nie chcę ściągać na ten świat kolejnej osoby, która będzie musiała oglądać ten cały burdel; oraz z wielu innych powodów. 

 

Reasumując, rodziny nadal będą istnieć, ale będą je w większości zakładać ludzkie, zidiociałe zwierzęta.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

Zabijanie też jest naszym wrodzonym instynktem, jednak nie można się jemu poddawać.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd) w Polsce traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

W większości krajów tak jest.


Wg mnie celem jest odstraszenie mężczyzn od zakładania rodzin, aby zniszczyć komórkę społeczną, jaką jest rodzina, aby stworzyć świat indywiduów, którzy nie będą mieli żadnego poczucia wspólnoty i którymi będzie łatwiej zarządzać, co pozwoli łatwiutko wprowadzić światowość, a następnie zniszczy tożsamość narodową; nie będzie już Niemców, Polaków, Anglików, tylko będą Ziemianie.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

Takimi, jak teraz, czyli spierdolonymi. 

 

Najważniejsze są wzorce, jakie rodzice przekazują.

 

Co z tego, że ktoś wychował się w pełnej rodzinie, jeśli matka chlała, a stary ją tłukł?

 

Ponownie chodzi o jakość tych dwojga ludzi, którzy decydują się na rozmnożenie.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Co z powiększaniem populacji kraju?

Kraj to matriks. IDGAF.

 

Z wyrazami szacunku,

Ważniak

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Opcja jest oczywiście ale nie zauważyłem, żeby na forum była za bardzo popularna.

Jak to - ja jestem za taką opcją od zawsze :).

Bardzo fajny temat w ogóle.

Panowie - co do rodziny. Gdybajcie sobie tutaj, redpillujcie się, wychodźcie sobie z matrixa, walczcie i komentujcie klasyczny, pożyteczny model rodziny. I tak zostanie po was i waszych mądrościowych dywagacjach kupa gnijącego w ziemi mięsa jeśli nie przekażecie genów. A ludzie z matrixa będą się dalej rozmnażać czy wam się to podoba czy nie. Przypomina mi to jakąś komedię - grupa kolesi, którzy dyskutują przy szklance whisky na temat ważnych spraw a w międzyczasie ludzie się rozmnażają. 

W zachodnim czy nie zachodnim systemie - rodzina to podstawowa komórka jak to @Anna powiedziała. Kobiety mają pewne zachowania podobne (jak i mężczyźni), niezależnie w jakiej kulturze się wychowały. Na zachodzie cipki używają do innych celów niż na wschodzie? No nie sądzę. 

Co do ślubu. Na ch..j wam ten ślub, o który tu (na forum) często tak toczycie pianę? Co bez ślubu rodziny nie można założyć? Każe wam ktoś ślub brać jeśli zachodnie sądownictwo jest przeciwko mężczyznom? Ja znam pary, które są od lat ze sobą - jedne ze ślubami inne bez. I to są fajne pary. Wcale nie uważam (jak tu na forum krąży legenda kobiety z Himalajów), że porządnych kobiet nie ma. Jest od ch..ja, taka prawda. Kwestia tylko, czy pozwolicie na pewne zachowania czy nie. Jak nie umiesz prowadzić auta to i niezawodnego Mercedesa G rozjebiesz. Nieważne czy kobieta z zachodu, wschodu, Syberii, Grenlandii, Japonii... Mamy kobiety jakie mamy i mamy też predyspozycje (Polacy) do życia z naszymi kobietami. Mam wrażenie, że niektórzy się naczytali historyjek o kobietach z Chin, zachłysnęli się tą wiedzą i nagle zachodnie kobiety stały się zjebane. No to sobie weźcie za partnerkę Chinkę. Spędzicie z nią trochę czasu, zobaczycie, że oprócz tego, że wam podaje pięknie kolację, potrafi zadbać o gości, nie odzywa się w towarzystwie nieproszona itp. to też trzeba pogadać, spędzić normalnie dzień a chyba nie zdajecie sobie sprawy, że komunikacja związkowa w innym języku jest bardzo trudna. Owszem - jak potrafi się tylko gadać o pogodzie, to spoko - wystarczy dukanie jakieś. Ale dopóki w jednym języku oboje nie mówicie na poziomie ZAAWANSOWANYM to będzie drętwo w związku. Może dlatego właśnie mało par jest, które są mieszane. Nawet na wyspach moi znajomi dobierają się w pary Polak-Polka. Komunikacja. 

Podczas gdy będziecie sobie rozkminiać dlaczego wschodnie kobiety lepsze od zachodnich, czemu rodzina współcześnie jest be, inni mężczyźni będą po prostu zapładniać kobiety i zakładać rodziny. A wy dalej sobie tutaj będziecie dywagować i komentować. 

Rodzina jest bardzo ważna i ja chcę założyć, ale dopiero jak siądę na dupie trochę i ogarnę swoją głowę. Zbieram coraz więcej wiedzy dzięki forum, wiem na co zwracać uwagę, wiem jak zachować balans, na co uważać. Nie biję piany bo kijem Wisły nikt nie zawróci. Chcecie sobie tam walczyć ze zjebanym zachodem, feminizmem, dyskryminacją mężczyzn to sobie tam walczcie. Powodzenia życzę.

Ja zrobię to inaczej - przygotuję moje dzieci do życia we współczesnym świecie, nauczę unikać pułapek, poprawię błędy moich rodziców a gdy nie będzie się dało żyć normalnie - to liczę na to (i będę nad tym pracował), że będę miał na tyle zasobów, żeby się przenieść w jakieś miejsce z dala od zjebanej UE. Dochód pasywny lub konkretne umiejętności, które pozwolą pracować wszędzie. Proponuję kraje, które są potęgami gospodarczymi bo im nikt nie mówi jakie mają być. Tam nie sięgają macki Sorosa i IV Rzeszy. Mądry mężczyzna tak jak mądra kobieta - potrafi wykorzystać korzyści z bycia tą płcią.

Edytowano przez Tomko
  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

3.       Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

5.       Co z powiększaniem populacji kraju?

ad.1 Nadal rodzina ma sens ponieważ jedną z funkcji rodziny jest "ochrona jej członków przed niekorzystnym wpływem kultury". To właśnie ze względu na silną rodzinę nie udało nas się zgermanić ani dzieciom wmówić ,że "Stalin ma oczy piękniejsze od malin". Dodatkowo bardzo ważne jest by jej członkowie mogli się rozwijać na poziomie towarzyskim i kulturowym.

 

ad2. Częścią posiadania dzieci jest również wyposażenie je w cechy ,które pozwolą zająć im jak najwyższą pozycję społeczną. Na miarę możliwości rodziców. Dlatego również nie chcemy się opiekować "cudzymi genami".

ad.3 punkt 3 łączy się z pkt 5. Póki prawo nie będzie wspierać silnych rodzin to nie będzie wzrostu ludności. Jednocześnie silna rodzina jest oporna na różne formy propagandy co pisałem wyżej. Dzieci posiadasz bo chcesz a nie bo rząd kazał albo się opłaca. Jeśli nie czujesz pędu do tego to lepiej się nie pchaj w "rodzinny interes". Jeśli bardzo będziesz tego chciał to będziesz szukał rozwiązań a nie zastanawiał się nad zasadnością. Zawsze możesz żyć w konkubinacie posiadając dzieci i własne lokum oraz silne zaplecze rodziny. 

ad.4 Słabymi i łatwymi w manipulowaniu by "należeć do społeczności".

11 godzin temu, Anna napisał:

Instytucję małżeństwa i rodziny monogamicznej narzucili zaś genialni Żydzi, po to by chronić kobiety i dzieci. Wcześniej kobiety i dzieci nic nie znaczyli w społeczeństwie, a jeśli jakiś mężczyzna miał swoje to traktował ich jak przedmioty, z tym że wyżej ustawiony mężczyzna mógł je sobie zawłaszczać. Powstała instytucja, prawo, pomału odchodzono od tego typu praktyk, tworzyła się cywilizacja. Teraz poniekąd powracamy do czasów pierwotnych, z tym że to nie mężczyzna  decyduje o kobiecie ale pozornie ona sama, ale w rezultacie staje się znów przedmiotem a nie podmiotem godnym uwagi.

Z dziećmi bywało różnie faktycznie były takie czasy gdy uważano ich za małych dorosłych. Jednak kobiety i dzieci zawsze były traktowane w specjalny sposób. Nawet gdy małżeństwa były aranżowane nie miało to nic wspólnego z zawłaszczaniem. Raczej chodziło o umocnienie pozycji rodziny i SMV dzieci. Ta pozorna przedmiotowaść polegała na tym ,że kobieta przechodziła spod opieki ojca pod opiekę męża. Faktycznie samostanowienie było ograniczone ale również i odpowiedzialność. Tak powstał zwyczaj płacenia za kobietę na randce jak również odprowadzanie jej do domu. A wynikało to z tego ,że kobieta nie miała własnych pieniędzy a gdy kobieta coś np. "ukradła" to policjant się pytał kto jest za ciebie odpowiedzialny? I właśnie ta osoba szła do ciupy. (niestety źródeł nie jestem w stanie podać :(  ) . Owszem obecnie ludzie traktują się wzajemnie jak obiekty seksualne / sukcesu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powszechnie mówi się o monogamii naszego gatunku,gdyby tak jednak było nie istniały by zdrady, rozwody, prostytutki, testy na ojcostwo itd. W rzeczywistości można przyjąć, że typowy mężczyzna to poligamista, a typowa kobieta jest monogamistką ( upraszczając). Mężczyźnie zawsze zależy na wolności,a kobiecie na pozbawieniu go jej. Mężczyźni chcą uprawiać seks z dużą ilością kobiet i uciekać po jego zakończeniu (sypiamy nie z kobietą, ale z jej ciałem). Kobiety chcą uprawiać seks z najlepszym dostępnym samcem i zatrzymać go przy sobie jak najdłużej ( one nie sypiają z nami, ale z naszym statusem społecznym). Ćmy lecą do blasku! To samo dotyczy kobiet.

 

Kobieta żeniąc się z facetem,który ma niezły samochód, własne mieszkanie i markowe ubrania, powie że to nie jest dla niej ważne,bo kocha twoją osobowość, liczy się to jaki jesteś, ale zabierz mu to wszystko, a zobaczysz jak szybko małżeństwo zakończy się rozwodem.

 

 

Wszyscy znamy mężczyzn, którzy realizują się w związku z jedną kobietą, ale nie znam żadnego, który nie chciałby realizować się w związku z kilkoma dziewczynami, które dla urozmaicenia życia seksualnego przyprowadzłyby koleżanki.:)

 

Życie dyma wszystkich bez względu na płeć, dając mężczyznom stereotypowy obraz kobiety, a kobietom równie stereotypowy obraz mężczyzny,wszystkim wizje związku,której nikt nie jest wstanie sprostać. Życie dyma jeszcze bardziej, jeśli jest się wychowywanym w tradycyjnej, mocno katolickiej rodzinie ( czyli po prostu polskiej ), gdzie wpaja się takie wartości jak wykształcenie (żeby zdobyć pracę i utrzymać żonę), rodzina i patriotyzm.

 

Z tego powodu o populację naszego kraju bym się nie martwił. Białych rycerzy, którzy wierzą, że kobiecie wystarczy dać miłość, a ona to doceni wciąż jest wielu. 

 

Moim zdaniem tylko związek oparty na partnerstwie, gdzie obie strony dają siebie po równo ma sens. Niestety wielu facetów ma disneyowskie wyobrażenia o związkach. Oddają całych siebie zapominając co jest dobre dla nich. Małżeństwo w dzisiejszych czasach? Zdecydowanie NIE. 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 hours ago, Anna said:

Co prawda oni są niby poli,  ale tylko kiedy są w stanie utrzymać dwie lub więcej żon a to rzadkość, w większości są to standardowe rodziny 1+1 + dzieci.

Skąd to wiesz?

 

3 hours ago, Ważniak said:

więc rodzina (pomijając jej jakość) jako komórka społeczna nadal będzie istnieć, ale im więcej będzie takich miejsc, jak to, które będą otwierać oczy innym na sprawy męsko-damskie i matriks, tym liczba zakładanych rodzin (przez osoby, które faktycznie nadawałyby się do tego) będzie się regularnie zmniejszać, bo ci ludzie - nazwijmy ich na ten moment oświeconymi - dodadzą dwa do dwóch i zrozumieją, że rodzina jest nieopłacalna.

No dlatego trapi mnie to pytanie, czy my jako forum powinniśmy "kierunkować" się aż tak (mój oryginalny punkt 1 i 2) do nieposiadania rodziny?

Skoro rodzina jest nadal dobrym i potrzebnym tworem dla wszystkich, to dlaczego z niej rezygnować?

Nieopłacalna - jest nieopłacalna byćmoże podczas rozwodu i podziału majątku i dzieci (mniej lub bardziej sprawiedliwego). No ale przecież rozwody pozostają jednak nadal mniejszościa?

 

3 hours ago, Ważniak said:

vide Logan Paul, jego braciszek i im podobni

Nic mi nie mów. Widziałem 2 filmy i odpadłem. Nie uwieżyłbyś jak dzieciaki to wciągają...

 

3 hours ago, Ważniak said:

Autorytety? Nie znajduję dzisiaj nikogo, kto mógłby służyć jako autorytet współczesnej młodzieży

Odpowiedzialność spada na rodziców, tych którym się jeszcze chce.

 

3 hours ago, Ważniak said:

Muzyka? Mózgotrzepiące gówno

Tu się zgadzam w 100%. Nawet ostatnio ogladałem progam "naukowy" o tym jaka muzyka jest teraz popularna i dlaczego. Wrzucili to wszystko w komputer do analizy. Wyszło, że najlepiej się sprzedają utwory gdzie są pomieszane gatunki w 1 piosence, żadnych nutek odstających od "normy", miękki głos. Mówiąc krótko papka. Faceci porównali to z latami 60/70/90 i sami się zmartwili.

 

Jedyny sposób to ostra filtracja i "powrót do korzeni".

Natomiast jak ja mam mojemu młodemu "pokazywac korzenie" jak na połowie starych płyt CD napis "Parental Advisory, Explicit Lyrics" ? :) A on wszystko wciąga jak odkurzacz. No nic, chyba "coś za coś".

 

4 hours ago, Ważniak said:

Filmy? "Nawalmy w chuj efektów,

Może i tak, ale o powrót komiksowych superbohaterów nie mam pretensji do nikogo i sam bardzo lubię to oglądać.:)

4 hours ago, Ważniak said:

"Idiokracja"

Nie znam.  Masz link?

 

4 hours ago, Ważniak said:

Wg mnie celem jest odstraszenie mężczyzn od zakładania rodzin, aby zniszczyć komórkę społeczną, jaką jest rodzina, aby stworzyć świat indywiduów, którzy nie będą mieli żadnego poczucia wspólnoty i którymi będzie łatwiej zarządzać, co pozwoli łatwiutko wprowadzić światowość, a następnie zniszczy tożsamość narodową; nie będzie już Niemców, Polaków, Anglików, tylko będą Ziemianie.

Coś w tym jest co piszesz ale wg mnie narodowości nie da się wykorzenić co wg mnie widać w generalnym przechylaniu się wskazówki politycznej świata na prawo.                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

 

4 hours ago, Ważniak said:

Takimi, jak teraz, czyli spierdolonymi. 

 

Najważniejsze są wzorce, jakie rodzice przekazują.

 

Co z tego, że ktoś wychował się w pełnej rodzinie, jeśli matka chlała, a stary ją tłukł?

 

Ponownie chodzi o jakość tych dwojga ludzi, którzy decydują się na rozmnożenie.

Guru coś o tym wspominał w audycjach. Niby ta "klątwa" 7 letnia.... Zresztą nikt nie dostaje "instrukcji jak wychowywać dziecko" jak się rodzi tylko powtarza często zjebane zchematy wzięte z domu.

 

4 hours ago, Ważniak said:

Kraj to matriks. IDGAF.

Wybacz ale widzę, że trochę przelałem u ciebie czarę goryczy zapodając temat. Nie taki był zamiar :) Matrix nie matrix, świat zgnity i pełen debili itp itd. Trzeba myśleć pozytywnie. Życie to nieustanna walka. Co do rodzin/partnerów/znajomych...selekcja, selekcja i jeszcze raz selekcja. Bycie zdrowym egoistą. No i wiedza zdobyta z książek Guru i na forum. To juz duuuża przewaga nad statystyczna osobą. No i mając takie narzędzia w ręku podejmowanie przemyślanych decyzji w danym momencie. A życie i tak zweryfikuje czy były trafne czy nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Nie znam. Masz link?

Proszę bardzo: https://www.cda.pl/video/12954682e

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

No dlatego trapi mnie to pytanie, czy my jako forum powinniśmy "kierunkować" się aż tak (mój oryginalny punkt 1 i 2) do nieposiadania rodziny?

Skoro rodzina jest nadal dobrym i potrzebnym tworem dla wszystkich, to dlaczego z niej rezygnować?

Nieopłacalna - jest nieopłacalna być może podczas rozwodu i podziału majątku i dzieci (mniej lub bardziej sprawiedliwego). No ale przecież rozwody pozostają jednak nadal mniejszością?

Uważam, że jest nas za mało, aby nasze rozmnażanie się cokolwiek dało. Nawet gdyby każdy forumowicz, których aktualnie jest ponad 4300, spłodził trójkę dzieci, to dałoby to zawrotną liczbę 12900 dzieciaków. Znajdź tu teraz jakieś kumate, atrakcyjne samice bez sieczki w głowie dla każdego do rozpłodu, a potem niech budują świadomość dzieciaków przez 18 lat i łożą na nie hajs, a i tak może im się nie udać ich uformować, bo środowisko zewnętrzne okaże się dla nich atrakcyjniejsze, a ich dzieci będą mówiły, że ich starzy pierdolą jakieś głupoty o matriksie. 

 

Trzeba też wziąć pod uwagę, że nie wszyscy z tych 4300 chcą w ogóle mieć dzieci, więc w imię czego mieliby się poświęcić? Następnie trzeba wziąć pod uwagę fakt, że część osób z tych 4300 to po prostu konta kiedyś-tam zarejestrowane, więc już jakaś liczba ludzi odpada. Dodać należy też to, że nie każdy z forumowiczów nadaje się na ojca, nawet jeśli ma odpowiednią wiedzę. Optymistycznie załóżmy, że około połowa, czyli np. 2222 forumowiczów, chce mieć dzieci, ma odpowiednią samicę i nadaje się do tego, co daje nam liczbę 6666 dzieci, z których część może zginąć w procesie dorastania, więc zróbmy z tej liczby okrągłe 6,5 koła. Wg mnie taka liczba dzieci nic nie zmieni, chyba że będzie działać wspólnie w jakiejś komórce rządowej, jeśli jakimś cudem by się tam dopchali, ale tu już wchodzimy w science-fiction.

 

Temat rzeka wg mnie, choć na pewno ludzie stąd bardziej nadają się na rodziców niż zwykły Jan Kowalski.

 

Co do tego nie mam wątpliwości.  

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Odpowiedzialność spada na rodziców, tych którym się jeszcze chce.

Najlepiej, gdy autorytetami dzieci są ich rodzice.

 

Gdy tak jednak nie jest, to dziecko szuka ich gdzieś indziej, a to już jest niebezpieczne:

- telewizja (może Popuś tańczący z gwiazdami? A potem młody se jebnie skaryfikację 4fun - tak jak jakiś tam gówniarz niedawno),

- Internet (może Rafatus? Filantrop, wizjoner, ekonomista, no i patrzcie, jaką Marlenkę wyhaczył),

- szkoła (sfeminizowany twór ukierunkowany na zabijanie indywidualności? wątpię),

- ulica (jakieś osiedlowe gangusy? miejmy nadzieję, że nie).

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Może i tak, ale o powrót komiksowych superbohaterów nie mam pretensji do nikogo i sam bardzo lubię to oglądać.:)

Ja też nie mam pretensji, bo również lubię to oglądać, ale zdaję sobie sprawę, że jest to odmóżdżające kino niskich lotów.

 

Młodzież może za parę lat traktować to jako wzór kunsztu kinematograficznego.

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Natomiast jak ja mam mojemu młodemu "pokazywac korzenie" jak na połowie starych płyt CD napis "Parental Advisory, Explicit Lyrics" ?

Ja tam bym się nie bał o to ostrzeżenie, bo i tak nie ochronisz go przed przekleństwami, narkotykami, alkoholem i seksem, a tak przynajmniej masz możliwość wyrobienia mu gustu muzycznego, aby w przyszłości, słysząc jakiś "hit" radiowy, zaśmiał się wniebogłosy.

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Coś w tym jest co piszesz ale wg mnie narodowości nie da się wykorzenić co wg mnie widać w generalnym przechylaniu się wskazówki politycznej świata na prawo.

Oby Twoje słowa były prorocze.

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Wybacz ale widzę, że trochę przelałem u ciebie czarę goryczy zapodając temat. Nie taki był zamiar :) Matrix nie matrix, świat zgnity i pełen debili itp itd. Trzeba myśleć pozytywnie. Życie to nieustanna walka. Co do rodzin/partnerów/znajomych...selekcja, selekcja i jeszcze raz selekcja. Bycie zdrowym egoistą. No i wiedza zdobyta z książek Guru i na forum. To juz duuuża przewaga nad statystyczna osobą. No i mając takie narzędzia w ręku podejmowanie przemyślanych decyzji w danym momencie. A życie i tak zweryfikuje czy były trafne czy nie.

Spoczi, nic się nie przelało. Po prostu taki ze mnie realista-pesymista. :P

 

Z wyrazami szacunku,

Ważniak

Edytowano przez Ważniak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, TheFlorator napisał:
17 godzin temu, Anna napisał:

Co prawda oni są niby poli,  ale tylko kiedy są w stanie utrzymać dwie lub więcej żon a to rzadkość, w większości są to standardowe rodziny 1+1 + dzieci.

Skąd to wiesz?

Z samych źródeł, czyli od muzułmanów. Jak pracowałam za granicą miałam z nimi kontakt przez organizację wspierającą obcokrajowców, z której usług najpierw skorzystałam a potem sama wpadałam czasami do nich podzielać się w ramach wolontariatu. Przychodziły tam też muzułmańskie kobiety. Jak je pytałam jak sobie radzą z faktem poligamii usankcjonowanej przez islam, to się śmiały i mówiły, że ich akurat to nie dotyczy bo na dwie żony czy więcej może sobie pozwolić tylko bardzo zamożny mężczyzna „czyli nie ich”.

 

Tu masz coś więcej na ten temat:

http://kobietawislamie.blox.pl/2010/04/Co-z-tymi-zonami-czyli-poligamia-w-krajach.html

 

"Wielożeństwo jest kwestią wzbudzającą wiele emocji wśród niemuzułmanów. Istnieje szeroko rozpowszechniony pogląd, iż niemal każdy Muzułmanin ma więcej niż jedną żonę, co automatycznie kojarzy się z brakiem równouprawnienia. Jest to mylne przekonanie, gdyż w świecie muzułmańskim zdecydowanie przeważają związki monogamiczne. Bardzo prozaiczną tego przyczyną jest chociażby kalkulacja ekonomiczna. Mąż ma obowiązek utrzymania swojej żony oraz dzieci, zapewniając im możliwie jak najlepszą sytuację materialną, co w przypadku większej ilości członków takiej rodziny może być barierą nie do pokonania"

 

"Pomimo, iż poligamia jest w Koranie co do zasady dozwolona dotyczy tak naprawdę kilku procent rodzin. Na więcej niż jedną żonę może sobie pozwolić jedynie mężczyzna majętny a co za tym idzie zwykle starszych. Wśród młodych muzułmanów mówi się o tym (podobno) raczej w kategorii żartu niż poważnego zamiaru."

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja chcę być sama bo mi jest bardzo dobrze ze sobą. Przerabiałam różne opcje/ schematy i tak czuję się nie ograniczana niczym i nikim, czuję się bezpiecznie i komfortowo.

Mogłabym mieć kogoś obok ale u mnie to się wiąże z akceptacją. Ja nie zmienię trybu życia, myśli, zachowań dla kogoś.

Ten ktoś musiałby mi czymś imponować, zainteresować, nie być klonem.

I żadnych poświęceń, wyrzeczeń, składania obietnic, wspólnego życia aż do śmierci.

Jak mi będzie obok kogoś dobrze to tak będzie, jeżeli nie to odejdę. Chcę umrzeć szczęśliwa i spełniona.

Ja jestem szczęśliwa bez żadnego ale.

 

Dużo osób czuję się spełnionych zakładając rodziny, ale na pytanie czy jesteś szczęśliwy odpowiadają tak, ale...

Ja nie chcę żadnych ale. :)

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hm... Ja osobiście jak już gdzieś kiedyś pisałam, chciałabym rodzinę założyć. Mniejszą lub większą. Mnie to strasznie cieszy jak mogę w domu porobić oiadki, pranie, posprzątać :D I nie biorę pod uwagę innej rodziny niż małżeństwo+dzieci. Nie żadne konkubinaty. Jeszcze niedawno nie brałabym pod uwagę żadnej rodziny (feministyczne pierdololo i przekonanie "samiec to zło"). Ostatnio troszkę uspokoiłam się na wiadomość, że większość pozwów rozwodowych (chyba koło 70%) jest składanych przez kobiety. Czyli mam 70% szans, że rozwodu nie będzie :D 

Dlaczego ślub, a nie konkubinat? Po 1. tak zostałam sama wychowana, a po 2. kiedy dowiedziałam się (dzięki forum) jakie cudowne mamy prawo, już nie obawiam się że zostanę po rozwodzie bez grosza przy duszy :D Tzn. to na wypadek, gdyby samcowi się odwidziało i postanowił zdradzić, albo w inny sposób doprowadzić do rozwodu. 

 

Co do samotnego macierzyństwa. To akurat spędza mi sen z powiek i nie wyobrażam sobie być samotną matką. Dlatego w przypadku ciąży mam nadzieję, że samiec wycofa się kiedy jeszcze możliwe będzie usunięcie, a nie kiedy dziecko się urodzi. Nie wiem jeszcze czy bym to zrobiła, ale wolałabym mieć taką opcję w razie czego. 

 

Nigdy nie byłam zwolenniczką "wymieniania na lepszy model". Nawet sporo się mówi o tym, że to lepiej "pracować nad związkiem" niż szukać kogoś innego. Obawiam się, że w dobie Tindera już nikomu nie chce się męczyć. 

Z drugiej strony kołczing "możesz osiagnąć wszystko co chcesz!" "jedynym ograniczeniem jesteś ty sam!" itd... Po co ktoś ma siedzieć w związku z jakaś średnio urodziwą/średnio urodziwym kobietą/facetem, skoro wokół tyle ładniejszych? Facet straci pracę? Po co czekać aż znajdzie nową, ustawi się w niej, skoro można szybko znaleźć nowego? Kobieta ma trudniejszy okres i nie chce jej się seksić? Po co czekać aż jej się zachce, skoro można inną znaleźć? 

Akurat tego typu "powody" zmiany partnera nie bardzo do mnie nie przemawiają, ale w obecnych czasach fajne jest to, że jednak mamy ten wybór i możliwośc "wymiany" partnera/ki. Nie tak jak kiedyś- facet wracał narąbany do domu, bił żonę i dzieci a ona zbytnio nie miała innego wyjścia jak chodzić na paluszkach w nadzieji że nie zesłości męża. 

Jestem za "wymianą" dopiero jak facet okazuje się być toksyczny, ewentualnie nie ma żadnego porozumienia. Takie rzeczy oczywiście ustala się przed ślubem, ale w ostatnim akapicie mówiłam raczej o zwykłych związkach :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I tutaj jest właśnie ten przysłowiowy "pies" pogrzebany.

 

Wolny człowiek POWINIEN mieć rodzinę i dziecko bo:

nadchodzi półksiężycowy matrix,

padnie system emerytalny,

nie będzie miał kto spłacać długów zaciągniętych przez rodziców, miasto, państwo.

 

Rodzina to podstawa systemu. Systemu obojętnego na zdanie jednostki, pragnienie, marzenia. Brak dostosowania się do systemu powoduje wiele poważnych konsekwencji. System podejmuje działania by utrzymać swoją egzystencję nie zważając na pojedyncze bioroboty.

 

Dlaczego występują depresję? Bo mózg wytresowany w systemie, czasem się buntuje bo wie, że taki stan nie jest naturalny. Co innego gdy zna się mechanizmy i gra się na jasnych i czytelnych zasadach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 hours ago, Lalka said:

Ja nie zmienię trybu życia, myśli, zachowań dla kogoś.

Ten ktoś musiałby mi czymś imponować, zainteresować, nie być klonem.

I żadnych poświęceń, wyrzeczeń, składania obietnic, wspólnego życia aż do śmierci.

Jak mi będzie obok kogoś dobrze to tak będzie, jeżeli nie to odejdę.

 

I juz widac calosc tematu.

Sadzisz ze jakis mezczyzna wybierze kobiete z takimi pogladami?

Na chwile moze go oczarowac zapach cipki, to owszem.

Nawet dzis niektorzy wiedza cos o zyciu i uczuciach. I nie sa to kobiety.

 

"Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani róże ani całusy małe duże
Ale miłość kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze"

 

To nie jest tekst ktory napisala kobieta.

Bedziesz wolna niezalezna i zastanawiajaca sie gdzie sie podziali prawdziwi mezczyzni.

Ci niestety ciebie nie beda chcieli (a ty oczywiscie dasz sobie bez nich rade czego ci zycze).

Juz dzis radze poczytac ksiazki typu "Co kot lubi najbardziej?".

 

Edytowano przez JoeBlue
  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Tomko napisał:

Jak to - ja jestem za taką opcją od zawsze

Opcja jest w sumie ok tylko w sumie nadal możnaby podpisać intercyzę i 2 razy się zastanowić czy się idzie na wspólne zakupy do notariusza.

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Bardzo fajny temat w ogóle

Ostrzegałem. Miało być "czy mam nosić markowe majtki z dużym logo na gumie" ale chyba ktoś mnie uprzedził. ;)

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Co bez ślubu rodziny nie można założyć? Każe wam ktoś ślub brać jeśli zachodnie sądownictwo jest przeciwko mężczyznom?

Można. Nikt nie każe. Potwierdzam z autopsji. Konsekwencje tego wszystkiego są tylko zależne od rozegrania sprawy finansowo (wspólne lub osobne zakupy). Więc efekt końcowy (w parach udanych lub nieudanych) może być w zasadzie bardzo podobny do małżeństwa. Wszystko zależy od wcześniej podjętych decyzji.

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Kwestia tylko, czy pozwolicie na pewne zachowania czy nie. Jak nie umiesz prowadzić auta to i niezawodnego Mercedesa G rozjebiesz.

Zgadzam się. Mądry Polak po ...  :)

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Mamy kobiety jakie mamy i mamy też predyspozycje (Polacy) do życia z naszymi kobietami

Wszędzie na "zachodzie" (i w Polsce) są po różne pewne stopnie nasilenia feminizmu. W Polsce jest to dopiero od niedawna stosunkowo także wg mnie i tak jest nieźle, ale to kwestia czasu.

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

No to sobie weźcie za partnerkę Chinkę. Spędzicie z nią trochę czasu, zobaczycie, że oprócz tego, że wam podaje pięknie kolację, potrafi zadbać o gości, nie odzywa się w towarzystwie nieproszona itp. to też trzeba pogadać, spędzić normalnie dzień a chyba nie zdajecie sobie sprawy, że komunikacja związkowa w innym języku jest bardzo trudna. Owszem - jak potrafi się tylko gadać o pogodzie, to spoko - wystarczy dukanie jakieś. Ale dopóki w jednym języku oboje nie mówicie na poziomie ZAAWANSOWANYM to będzie drętwo w związku. Może dlatego właśnie mało par jest, które są mieszane.

Mam kolegę Polaka, który hajtnął się z Chinką. Mają dwójkę dzieci. Mieszkają w Niemczech. Nie mam z nim kontaktu ale raczej nigdy do "dominujących" nie należał z natury i podobno w domu dominuje Chinka. Info niepotwierdzone osobiście (męska poczta pantoflowa aka dupoobrabialnia). Byćmoże jest więcej takich "wyjatków".

 

Miałem ostatnio przyjemność spędzić trochę czasu z Japonką. Dziewczyna zwiedziła sporo Europy i różnych krajów także wie jak świat wygląda. W domu...zawsze uprzejma, pytała się czy chcę coś zjeść jak gotowała, czy chcę herbatę, sushi itp itd. Miła, ułożona, grzeczna, cichutka, spokojna, głoś nigdy nie podniesiony. A w zasadzie jest znajomą mojego znajomego bardziej niż moją. PANIE, biere taką panią (wychowanie, kultura, spokój) przyodziewam ja w urodę Polki/Słowianki i mam tą kobite z Himalajów. Żyć nie umierać!

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Chcecie sobie tam walczyć ze zjebanym zachodem, feminizmem, dyskryminacją mężczyzn to sobie tam walczcie. Powodzenia życzę.

Ogień :)

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Ja zrobię to inaczej - przygotuję moje dzieci do życia we współczesnym świecie, nauczę unikać pułapek, poprawię błędy moich rodziców 

Bardzo dobre podsumowanie i cholernie istotna uwaga. Powtarzam to ludziom na forum, kurwa zamiast się wkurwiać na wszystko dookoła cieszcie się, że macie świadomość tych rzeczy w stosunkowo młodym wieku, nim wejdziezie w długie związki, ohajtacie się, urodzą się dzieci.

 Koniec.

 

 

 

 

Mod: proszę o scalenie.

 

@Wilson

Bardzo fajnie napisałeś w swoim poście.

 

11 godzin temu, Wilson napisał:

Mężczyźnie zawsze zależy na wolności,a kobiecie na pozbawieniu go jej. Mężczyźni chcą uprawiać seks z dużą ilością kobiet i uciekać po jego zakończeniu (sypiamy nie z kobietą, ale z jej ciałem). Kobiety chcą uprawiać seks z najlepszym dostępnym samcem i zatrzymać go przy sobie jak najdłużej ( one nie sypiają z nami, ale z naszym statusem społecznym)

Świetnie ujęte.

 

11 godzin temu, Wilson napisał:

Wszyscy znamy mężczyzn, którzy realizują się w związku z jedną kobietą, ale nie znam żadnego, który nie chciałby realizować się w związku z kilkoma dziewczynami, które dla urozmaicenia życia seksualnego przyprowadzłyby koleżanki.:)

Zgadza się.

 

11 godzin temu, Wilson napisał:

Życie dyma wszystkich bez względu na płeć, dając mężczyznom stereotypowy obraz kobiety, a kobietom równie stereotypowy obraz mężczyzny,wszystkim wizje związku,której nikt nie jest wstanie sprostać. Życie dyma jeszcze bardziej, jeśli jest się wychowywanym w tradycyjnej, mocno katolickiej rodzinie ( czyli po prostu polskiej ), gdzie wpaja się takie wartości jak wykształcenie (żeby zdobyć pracę i utrzymać żonę), rodzina i patriotyzm.

 

Zgadzam się, ale wg mnie w dzisiejszych czasach mężczyźni są w gorszym położeniu.

 

Koniec.

 

7 godzin temu, Ważniak napisał:

Młodzież może za parę lat traktować to jako wzór kunsztu kinematograficznego.

Tu ponownie rola rodziców do filtracji i "podrzucenia" np Ojca Chrzestnego.

 

7 godzin temu, Ważniak napisał:

Uważam, że jest nas za mało, aby nasze rozmnażanie się cokolwiek dało. Nawet gdyby każdy forumowicz, których aktualnie jest ponad 4300, spłodził trójkę dzieci, to dałoby to zawrotną liczbę 12900 dzieciaków. Znajdź tu teraz jakieś kumate, atrakcyjne samice bez sieczki w głowie dla każdego do rozpłodu, a potem niech budują świadomość dzieciaków przez 18 lat i łożą na nie hajs, a i tak może im się nie udać ich uformować, bo środowisko zewnętrzne okaże się dla nich atrakcyjniejsze, a ich dzieci będą mówiły, że ich starzy pierdolą jakieś głupoty o matriksie. 

Chodziło mi bardziej o to że na forum jest bardzo dużo propagowanej opini: małżeństo-nie, dzieci-nie, poważne związki - nie. Bo matrix, bo kobity , bo feminizm itp itd. Więc skoro jednak większość w tym temacię się zgadza, że rodzina jest jednak "warta zachodu" to może powinniśmy jednak trochę wyluzować na forum z tym wszystkim na "nie"?

 

Koniec.

 

 

@Lalka

Czyli rodziny/dzieci nie chcesz?

 

 

 

4 godziny temu, Mrowka napisał:

Dlaczego ślub, a nie konkubinat? Po 1. tak zostałam sama wychowana, a po 2. kiedy dowiedziałam się (dzięki forum) jakie cudowne mamy prawo, już nie obawiam się że zostanę po rozwodzie bez grosza przy duszy :D

Oj nie ładnie nie ładnie, forum nie po to jest żeby takie  wysnuwać plany. Weszłabyś w związek małżeński gdyby była intercyza do podpisania?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się. Nie ma rodziny, nie ma państwa. To wszystko po coś jest. Dobry argument z tymi kurami i kogutem oraz zarzynaniem o władze. Tak właśnie będzie kiedy rozbije się instytucje rodziny. Ja sam nie wyobrażam sobie nie mieć rodziny. Nawet jeśli nie zawsze jest idealnie to jest to i tak moim zdaniem lepsze niż "samotność", którą miałem okazję poznać. A ciągnie mnie do samic. Fajna dziewczyna jest dla mnie równie ważnym filarem w życiu co hobby czy dobra praca. Jeszcze raz się powtórzę, jeśli nie fajna młoda Polka to przeboleje i poszukam sobie Azjatki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez wrotycz
      Zasadniczo ten kawałek dotyczy norweskiego urzędu ds kradzieży dzieci ale nie ma powodu, żeby nie uogólniać, bo podobne instytucje są w Szwecji i Niemczech i zajmują się dokłanie tym samym - niszczeniem rodziny. Do rzeczy:
       
      Silje Garmo matka dwóch córek została fałszywie oskarżona o wykorzystywanie jednej przez swojego partnera i w (uzasadnionej) obawie przez odebraniem dziecka uciekła do... Polski. (też nie miała gdzie uciec) Jak powiedziała miała polskich znajomych, "znała ten kraj, wiedziała, że może tutaj uzyskać ochronę i żyć jak wolny człowiek". Wystąpiła o azyl polityczne ale nasze szanowne państwo go nie udzieliło. Może tu być i jako obywatel państwa stowarzyszonego z UE ma trochę więcej praw niż Ukraińcy ale nie jest pełnoprawnym obywatelem PL/UE.
      Czyli, standard - PolPop (politycznie poprawna) PiSlamistyczna Polska nie daje jej żadnych gwarancji, Norwegia ucieka się do kłamstw i fałszowania oskarżeń, żeby ją ściągnąć a my możemy tylko patrzeć na spektakl.
       
      Jest jeszcze jeden wątek związany (na powrót) z Norwegią - Barnevernet czyli norweski Urząd ds. Dzieci, krytykowany nawet przez Komisję Rady Europy. Za co? No właśnie za to, że robi to do czego został powołany do rozbijania rodziny przez m.in. kradzież dzieci. W Norwegii odeszło się od zasady przynależności biologicznej rodziców do dzieci. Zostało zmienione prawo w tym kierunku. W praktyce to norweskie państwo jest właścicielem dzieci. Nawet 97 proc. decyzji, które zapada w sprawach o przejęcie odpowiedzialności rodzicielskiej jest na korzyść urzędu ochrony dzieci. Sprawa wygląda w ten sposób, że jest to powiązane z wysokim poziomem skorumpowania tej instytucji. Koszty, które ponosi państwo są dzielone pomiędzy prywatny sektor opieki nad dziećmi i państwowy.
       
      Więc jak jeszcze ktoś wierzy w socjalizm to niech się dobrze zastanowi.
       
       
    • Przez Qaikwow
      Natrafiłem na ciekawy artykuł, który doskonale pokazuje błędy samotnych matek w wychowaniu synów. Nadmierna opiekuńczość oraz negowanie ojca sprawia, że dorastający mężczyzna pózniej ma problemy, żeby się odnaleźć w dorosłym życiu.
       
      Sam pochodzę z takiej rodziny i często najlepszym sposobem jest zacząć żyć po swojemu z daleka od matki, odizolować się kompletnie. Mamy chcą najlepiej dla swoich synów, ale złe wydarzenia, które ją spotkały z ojcem powodują, że nieumyślnie niszczy swojego syna. Najbardziej brak mi ojca, ale to na inny temat. 
       
      Artykuł (po angielsku):
      https://www.africanamerica.org/topic/ways-single-mothers-destroy-their-sons
    • Przez Perun82
      Bardzo ciekawy artykuł:
       
      https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/100-lat-polskoczy-malzenstwa-przestana-istniec/esv7xhq
       
      Ten fragment przykuł moją uwagę:
       
      - Można powiedzieć, że w związkach formalnych jest dokładnie tak samo, jak w tych nieformalnych - mówi. - Ale jednak nie jest. Fakt, że wypowiadamy przysięgę w obecności świadków, że człowiek zdecydował się na ten krok, to samoistnie zmienia sposób myślenia o relacji między dwiema osobami. Człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że rozstanie już nie będzie takie łatwe.
       
      Potwierdza to moją tezę, że słowo dane drugiej osobie nic nie znaczy. Ta druga "połówka" oczekuje ŚWIADKÓW.  Pieprzenie o dorosłości, zaufaniu - ale jednak słowo da drugiej nie jest traktowane poważnie. Jak na takich podstawach budować i kontynuować związek.
       
      I cały czas przemycany jest smaczek, że małżeństwo, formalne, utrudnia wypisanie się ze związku. Czyli matrix puszcza oczko.
       
      Pięknie pokazane, że nieformalne związki są dla dwojga ludzi, natomiast formalizacja powoduje, że państwo reguluje pożycie miedzy dwojgiem obywateli i pilnuje ich by zachowywali się tak jak chce system.  
    • Przez Zły_Człowiek
      Witam, nie zauważyłem takiego tematu w naszym forum, więc opiszę swoją relację z moim ojcem... to jedziemy.
       
      Zacznijmy od tego, że mój dziadek (jego ojciec) to taki sam h*j, jak on. 
      Dlaczego tak uważam? Czy nie przesadzam?
      Nienawidzę ich obu, choćbym chciał cokolwiek zrobić by ich polubić to oni zawsze to niszczą.
      Przeczytajcie całość, byście wasze dzieci nie musiały cierpieć jak ja.
       
      1) Ciągłe zaganianie do roboty - całkowite przeciwieństwo normalnej pracy. Brak nagród żadnych.
      Jego dzieciństwo - to wieś, musiał zapieprzać, ojciec się z nim nie patyczkował - co zrozumiałe, czasy po II Wojnie Światowej nie pozwalały na zarabianie facetom siedząc na dupach.
      Czyli zmuszał go od najmłodszych lat do harówy - zapieprzaj na wsi, a potem jak poszedł na swoje oddał mu tylko 1 zwierza i... wypierd...!
      Taka wdzięczność dla swoich dzieci, bez swoich dzieci sami by się zamordowali na śmierć.
      Najgorsze jest to, że mój stary (tak pogardliwie będę o nim pisał) wziął to za bardzo do serca i próbował nam to samo wlać do głów - czyli: zapierdalaj, nieważne po co, nie ważne po ile, masz zapierdalać!
       
      Czyli codziennie mam zapieprzać, nieważne, że można zrobić lepiej - i nigdy, przenigdy nie dostałem za to nagrody typu pizza czy 2 zł. Bo szkoda kasy....
      Oczywiście muszę robić wszystko sam. On niby coś tam innego robił, ale zawsze mnie olewał... i ma być zrobione bo jak nie, to będziesz nawet w o 3 w nocy robił!
      Czy praca była jako kara? a jakże! Jako nagroda czy czynność normalna. Także!
       
      Skutek dla mnie: całkowite zniechęcenie do pracy fizycznej, lenistwo do wysokiego stopnia, ogólne przemęczenie. 
      Zawsze mam problem by zniwelować niechęć do pracy, nie chce mi się nikomu pomagać. Czuję się jako bezwolne narzędzie. Jak jakiś niewolnik.
      Straszne uczucie.
       
      2) Wyróżnienie absolutne 1 dziecka pośród innych. Czyli CÓRECZKA/SYNALEK jest najlepsza/najlepszy, a wy jej rodzeństwo, jesteście ścierwem!
      W normalnych rodzinach coś takiego nie ma miejsca. U mnie jednak jest. Córeczka/brat, wybierzcie kogoś a resztę traktuj jak psy.
      Przykłady:
      Córeczka przynosi dobre oceny ze szkoły? Nagrody (tak, drogie)! Chwalenie się świadectwem przed ludźmi (Tak serio. Zjeb.)
      Bracia czy ja przynoszą dobre oceny ze szkoły? ,,Łaski nie robisz", ,,Mogłeś lepiej". Najwyżej pochwała. 
       
      Córeczka przyniesie złą ocenę ze szkoły? Nic się nie stało, nagroda pocieszenia.
      Bracia czy ja przyniosą złą ocenę ze szkoły? TY BUCU, OŚLE, NICZEGO NIE OSIĄGNIESZ!!! KUR**! Ciebie tylko do łopaty!
       
      Córeczka nie zdała za pierwszym razem prawa jazdy? - Nic się nie stało! Tak, nagroda też jest.
      Nie zdawała z jej absurdalnych przyczyn.... a raczej jej głupotą.
      Zdała za którymś tam 8? razem - SUUUPER! Jesteś najlepsza. A że bracia za pierwszym razem zdali? To nic! To i tak lepiej od nich jeździsz!
      Bracia czy ja zdali za pierwszym razem? - ŁASKI NIE ROBISZ!
       
      Córeczka nic w domu nie zrobiła? - Ok, w porządku.
      Ty nic nie zrobiłeś - TY... SKUR.....!!!!!
       
      18 córeczki? 2 IMPREZY!
      Nasze 18? NI HUJA!
       
      Pokój córce się od starości się zniszczył? REMONT, WSZYSTKO NOWE I PORZĄDNE! Fachowiec, dywany, 3 kolory.
      Pokój mój wymaga odświeżenia? SAM SE RADŹ, MASZ 100 ZŁ I RADŹ SE SAM. Kurwa, to twoja chałupa głąbie!
       
      I można wiele wiele więcej przykładów wymieniać...
      Tak samo było z jej narzeczonym. Mógł on w naszym domu nas wyzywać, jechać jak po łysej kobyle... nam nic nie wolno.
       
      A jak z paniami moich braci? Zgadnijcie.... Tak. Nienawidzi ich, chociaż powodu wyraźnego nie ma. Zawsze szuka powodu, nawet błahego.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do siostry, i jej frajera. Ona jest tak samo podła jak ojciec.
      Bardzo niska samoocena, uczucie bezużyteczności, bo ,,nic nie umiem'', nic się nie liczę jestem śmieciem.
      Strach przed wyzwaniami. Strach przed sukcesem. Sukces zmienia się w porażkę. Bo mój sukces nic nie jest wart, sukces mnie nie cieszy - Dzięki forum ,,leczę podświadomość".
      Świadomość że kobiety MOGĄ BYĆ tak wszędzie rozpieszczane przez co bierze mnie niechęć do pań - przez co mam problem w stworzeniu związku - bo się boję że taka mi się trafiła....
      Zazdrość do normalych rodzin, gdzie każde dziecko jest tak samo szanowane.
      Skutek dla siostry: uczucie bezkarności, my bracia nie mamy żadnej wartości, udaje że nas szanuje ale ma nas głęboko w dupie.
      bracia to narzędzia, tatuś zawsze poliże jej dupsko. Tak, ona gardzi nim tak samo. Ale to wykorzystuje, przeciwko wszystkim, z korzyścią dla niej.
      Skutek dla jej frajera: zero szacunku, udawanie że nas lubi.
       
      3) Fałszywość godna najgorszej kobiety.
      Chwalenie się naszymi osiągami przed ludźmi, ale skrycie nas nienawidzi. Czyli na wierzchu chwalenie, a w domu gnojenie.
      Oto przykłady:
      Brat kupił antyka do roboty, naprawy - takie hobby. Mój ojciec na to: NA KIJ CI TO, SPRZEDAJ, NIC TO NIE JEST WARTE, NIC CI NIE DORZUCĘ! TY LEPIEJ ZA ROBOTĘ SIĘ WEŹ!
      Ojciec przed ludźmi: patrzcie jaki syn zdolny, nawet jest w stanie naprawić taki samochód, ma bardzo ciekawe hobby!
      Ja kupiłem sobie taniego tableta: Mój ojciec tak samo: NA KIJ CI TO, SPRZEDAJ, TO NIC NIE WARTE!!!!!!
      Ojciec przed ludźmi: patrzcie jaki syn jest zdolny, dobrze rysuje!!!!
      A w domu po obronie informatyki ojciec z pogardą: oooo jaki wielki informatyk.... z pewnością pracę znajdzie..... (tak, jak siostra obroniła się z jej hujowego kierunku ojciec mało ze szczęścia nie zwariował, a jak ja.... nic. ŁASKI NIE ROBISZ!)
      A przed ludźmi? Oooo jaki zdolny.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do ojca, nienawiść do fałszywych ludzi. Tylko że zakładam, że każda obca osoba która chce coś dla kogoś/dla mnie zrobić, jest postrzegana jako fałszywa.
      Zaniżenie mojej samooceny. Niechęć do szukania swoich hobby. 
       
      4) Cwaniak. Przed rodziną...
      Nawet nie udaje, że nas szanuje. Tylko skończycie studia to na swoje!!!!! Wypierdolę was z domu!
      Nie chcesz czegoś zrobić? - Postrasz wypierdoleniem, zabraniem hajsu/kieszonkowego 100 zł miesięcznie (córce daje pewnie z 300 i czasem bonus ,,bo pracuje").
      Nie myślisz jak on? - NIE MASZ SZACUNKU. AHA.
      Nie zrobiłeś czegoś wcześniej? TO ZEMSTA! 
      Taki święty do kościoła chodzi - wszystkie kazania nt. posłuszeństwa dzieci posłuchanie! SŁYSZAŁEŚ CO KSIĄDZ POWIEDZIAŁ!!!! - TY DIABLE!
      A jak ksiądz powie o szanowaniu dzieci.... głuchy!
      W dzieciństwie gdy miałem słabsze oceny: POKAZAĆ CI MOJE ŚWIADECTWO?!!!!!! A to, że większość ocen pewnie za schab dostał to się nie przyzna.
      Bo na wsi był taki wielki poziom nauczania jak dziś. Ma mnie za idiotę. Phi!
      Masz argumenty a on nie? - WYPIERDALAJ/ZABIORĘ CI HAJS.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do ojca, do cwaniaków, nienawiść do fałszywych chrześcijan, mam ochotę mu przypierdolić. 
       
      5) Nienawiść do rodziny matki.
      Rodzina mojej matki to ludzie sukcesu. Nie muszą zapier.... jak ojciec by zarabiać jak on, a nawet lepiej.
      Ojciec nie rozumie, że da się żyć inaczej i lepiej. Z pewnością kradną, oszukują.... jebany Janusz.
      Typowy polaczek, który zamiast naśladować ludzi sukcesu, to ich nienawidzi. Debil.
      Nie udawał przed ich dziećmi że ich nienawidzi. Moi kuzyni mi współczują.
      Ale jeśli chodzi o jego rodzinę.... ooooooo całkiem inna sprawa.
      Co śmieszne, gdyby nie rodzina matki, huja by dziś miał
       
      Mój stary tak nienawidzi rodziny mojej matki, że SPECJALNIE odpierdala wojny, by NIE PRZEJŚĆ do stołu świątecznego!
      Nawet jak jego rodzina go wygoniła, by się opamiętał to on... poszedł spać XD Taki chrześcijanin.
      Jak idą święta, to wiem że idzie wojna. Smutne.
       
      Skutek dla mnie: wstyd przed rodziną mojej matki, nienawiść do ojca, niechęć do jego rodziny, rodzina mojej matki unika jego, przez co i mnie, przez co dużo tracę. Radosne święta mi się kojarzą z kłótniami zamiast miłą atmosferą.
       
      6) Wielbienie alkoholu i innych używek.
      Jego rodzina ma jakieś pojebane wielbienie wódy i innych alkoholi.
      Święta bez wódy (u niego w rodzinie)? Nie da się.
      Spotkanie z jego rodziną bez alkoholu? Nie da się.
      Nie spije się na weselu? ZŁY!!!!!!!
      Nie zawiozę go do domu po alkoholowej imprezie? ZŁY!!!!!
      Skrytykuję go po chlaniu? ZŁY!!!!!
      Pamiętam jak byłem mały, naoglądałem się 997, i widziałem jak po pijanemu ludzie się mordowali, miałem strach, prosiłem ojca by nie pił, to ten co zrobił... haha. Olał mnie.
      Szczęśliwie nigdy sam nie chleje, bo było by jeszcze gorzej.
       
      Skutek dla mnie: wielka niechęć do alkoholu, niechęć do ludzi którzy piją nawet okazjonalnie. Ojca nadal nienawidzę.
       
      7) Pracoholizm i mszczenie się na nas.
      Mój stary lubi pracować. Szkoda tylko, że nie potrafi oddzielić życia zawodowego od osobistego.
      Coś się schrani w robocie? - Oczywiście my musimy cierpieć.
      On zapieprza a ty zostałeś przyłapany na ,,nic nie robieniu" - cierp!
      Jakiś sukces? Spokój.... dobry humorek dla córeczki i żoneczki.
       
      Skutek dla mnie: Wówczas strach przed ojcem... nienawiść do ojca...
       
      8 \ Obcy człowiek zawsze jest lepszy od rodziny... no, poza córeczką.
      Skrótowo opiszę - pomocny miły dla każdego - potrzeba auta? Pożyczę! potrzeba coś załatwić? załatwię.
      a dla nas odwrotnie - trzeba auta? na autobus! Trzeba coś zrobić? Sam se radź.
       
      Skutek dla mnie: Świadomość braku wsparcia, braku pomocy.
       
      9) Brak zrozumienia naszych zainteresowań.
      To związane z pkt 2. My, niewolnicy, nie możemy mieć swoich zainteresowań.
      Gdybym posłuchał mojego starego, to gówno bym w życiu miał. Byłbym jak robot. Bez pasji, bez celów.
       
      Skutek dla mnie: Niechęć do swoich (!) zainteresowań. Obojętność.
       
      10) Brak jakiejkolwiek logiki - ma być tak jak on mówi!
      Z nim gorzej jak z babą - walisz emocjami - w dupie to ma.
      Walisz argumentami - w dupie ma.
      Masz potrzeby? W dupie to ma.
      On ma potrzeby? MASZ BYĆ NA ROZKAZ!
       
      Skutek dla mnie: Brak chęci do dyskusji, bo boję się że ktoś będzie jak mój ojciec i będzie miał mnie w dupie. Brak chęci do rozmów z obcymi.
       
       
      11) Chciwość dla braci, szczodrość dla wszystkich innych.
      Podobnie jak pkt 8.
      Szkoda dla nas kasy, a jak jest konieczność coś kupienia, to przez jego gadkę nikt na nic nie ma ochoty.
      Ma dużo hajsu - ale nie chce na nic wydać. Zbiera i zbiera, zaciska pasa - na huj? Rodzinie kasy nie powinno aż tak żałować.
      Raz by na wakacje by nas zabrał.... NIEEEEE SZKODA KAAAASY. Córka chce hajs? Jasne! Masz! Ktoś chce pożyczyć hajs? Jasne! Chcę ja pożyczyć hajs? NIE DAM!
      Czyli: brak prezentów na urodziny, tylko na ten raz na komunię. Raz tam dał nieznaczną kwotę - nie wiem co to było - pewnie córce dał z 3x więcej...
       
      Wolę mieć biednieszą rodzinę, mniejszy dom, ale mieć ojca który mnie kocha i w ogóle. 
      A tu mam tylko mały hajs i nic poza tym.
       
      Skutek dla mnie: Szkoda mi kasy na większość rzeczy, żyłem na ograniczeniu - życie wersja demo. Nie wiem na co wydać, tylko zbieram.
      Kasa jest ważna, ale kurde od czasu do czasu można coś se kupić?! Na co mi pieniądze jak za nie nic nie kupię, a jak wybuchnie wojna, to i tak gunwo będą warte?
      Nic nie widziałem, nigdy Polski nie zwiedziłem. Filmów w kinie nie oglądałem. Całe dzieciństwo w domu. Ja pierdolę. Odechciało mi się cokolwiek.
       
      Ja zdaję sobie sprawę że ktoś wśród nas mógł mieć/ma gorzej, ale ja odczułem potrzebę by wam opisać jakiego mam pojebanego starego.
       
      Szczęśliwie jadę na studia do większego miasta, i mam nadzieję że nie będę musiał do domu wracać.
      Mam dość traktowania jako narzędzie a nie jako człowiek.
      Tatuś myśli że pieniędzmi wszystko naprawi. Gunwo.
      Człowiek bez honoru, myśli że wszyscy go lubią, a wiem doskonale że tak nie jest.
       
      Jeśli chodzi o skutki, to większość jakoś przerobiłem w podświadomości. Kilka nadal mnie męczy, ale w końcu je przezwyciężę.
      Zawsze mnie zastanawiało dlaczego byłem taki ,,wycofany" a to wszystko dzięki ojcu.
       
      Zdaję sobie sprawę że on tylko powtarza błędy swojego ojca.
      Ja mu zwróciłem na to uwagę. To on olał, uważa że robi słusznie... ok nie mam pytań...
       
      Mam nadzieję że ten stary huj, w końcu się przekona, co to znaczy gospodarka, duży dom bez ,,niewolników".
      Skończy sam, bo wkrótce i matka sama z nim nie wytrzyma.
      Ciekawe czy jego kółko adoracji mu przyjedzie z pomocą. Jestem pewny że nie.
       
      Niech się zapierdoli, ja i tak pewnie od niego nic nie dostanę bo jestem ZŁYM CZŁOWIEKIEM.
      A to tylko dlatego że nie jestem taki jak on.
      Nie piję, nie palę, nie chodzę na imprezy.
      Ale i tak jestem tym złym.
      Jedno się nauczyłem: że nikt nade mną nie ma litości, nawet ojciec.
      Tylko matka może (ale nie musi) ciebie kochać. Ale i ona durna bo zamiast dzieci bronić, to stała za ojcem. Dziś by to nie przeszło.
       
      Czy mieszkam na wsi?
      NIE.
       
      Czy jestem jego biologicznym synem?
      Niestety tak. Jak cała reszta. Żałuję tego bardzo.
       
      Czy zrobił coś ulubionemu dziecku?
      Nie. Po prostu to ulubienica/ulubieniec.
       
      Bracia się wyprowadzili i UNIKAJĄ ojca jak się da.
       
      Czyli jak można było tak spierdolić, że wasz syn wami gardzi.
      Jeśli jak macie chorobę psychiczną/nienawiść do dzieci/whatever to lepiej dzieci nie róbcie...
    • Przez viko
      Ostatnio zostałem zaproszony na komunię do swojego syna chrzestnego przez mojego brata. Zdziwiłem się, ponieważ rzadko rozmawiam z moim bratem. Zazwyczaj odzywa się do mnie kiedy ma problem, albo czegoś potrzebuje. Nie byłoby by w tym żadnego problemu, ale. No właśnie. Kilka lat temu kiedy mój brat ożenił się i urodziło się mu dziecko wyjechał za granice. Jego żona mieszkała z rodzicami i wychowywała synka. Też dość często wyjeżdzałem za granicę w celach zarobkowych. W tamtym roku miało być inaczej. Miałem zostać i pomoc w gospodarstwie, za to obrat miał pożyczyć mi pieniadze na opłate czesnego, a ja po 2 latach miałem mu te pieniądze oddać. Sam zainicjował całą sytuację. 
       
      Ja obietnicy dotrzymałem. Nigdzie nie wyjeżdżałem do pracy, zostałem w gospodarstwie i pracowałem. Kiedy przyszedł rok akademicki, i trzeba było zapłacić pierwszą ratę czesnego czekałem i czekałem a przelewu nie było. Zadzwoniłem więce do brata i się delikatnie zapytałem co i jak. Powiedział, że pieniadze są na lokacie i że przeleje za miesiac. Ok pomyślałem i czekałem dalej. Przyjechałem do domu 1 listopada, brat również. Oczywiście temat pominiety a mi głupio było pytać ciągle o to. Powiedziął żebym sie nie martwił. Nadszedł grudzień zagrożono na uczelni że wyrzuca mnie za nie opłacanie czesnego bo pieniedzy jak nie ma tak nie ma. Dzwonię i się pytam, a mój brat do mnie ze złością że co ja sobie myślę, żebym sobie sam poszedł zarobić, że robić mi się nie chce. Zdzwiłem się. 
       
      Jak przyjechałem na święta do domu okazało się, że pieniadze miał przelać ale dowiedziała się jego myszka i zrobiła awanturę łacznie z rodziną, w sensie z teściami. 
       
      Pamiętam jak dziś co do mnie powiedział: przez ciebie mam problemy. 
       
      Ja się tak zastanawiam jak to jest, ja wywiązałem się z obietnicy. Przecież mogłem nie zostawiać w domu, nie pracowac na gospodarstwie, tylko wyjechać jak do tej pory to robiłem i zarobić pieniądze. Nie prosić się o nic i nie miec problemu. 
       
      Sytuacja zakończyła sie tak, że ja miałem problemy i to sporo. Po dzisiejszy dzien za to to odczuwam, matka nic nie powiedziała, pomoc miała być dla niej, żeby nie musiała pracowac ciężko, a ja wyszedłem na nieroba żerującego na pracy mojego brata. Oczywiście szwagierka zdążyła do mnie zadzwonić i mnie jeszcze opieprzyć, że co ja jestem, że najlepiej żebym soebie znalazł pracę, żebym spie..
       
      Wracając do meritum. Średnio chce mi się iść na ta komunie, mimo że dziecko nic mi nie zawiniło. Ale szczerze skoro ktoś mie oszukał oraz zwyzywał mnie od nierobów, mimo że pracuję uczciwie jeszcze zanim skończyłem 18 lat zarabiałem już na siebie, to mam w dupie ta całą rodzinę. Po dziś dzien nie usłyszałem żadnego słowa, nawet zwykłego przepraszam. 
       
      Komunia jest za rok więc masa czasu. 
       
      Z takich innych rzeczy to ciekawe jest to jak zachowuje się mój brat jak jest ze swoją żoną a jak jest sam. Zupełnie inny człowiek  
       
      Chciałbym zapytać Was o radę jak byście się w tej sytuacji zachowali. Ja osobiście straciłem szacunek do tego człowieka. 
       
       
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.