Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

@JoeBlueJa uważam, że te uczucia ogłupiają. Człowiek nie myśli wówczas racjonalnie, myśli tylko o tej drugiej osobie i o tym, żeby tej osobie było dobrze.

A mi jest dobrze bez tego wszystkiego, nie chcę się dla nikogo poświęcać.

Odpowiadała by mi osoba tak samo szczęśliwa jak ja, tak samo myśląca, lubiąca swoją przestrzeń prywatną.

I nie mam zamiaru spadać w dół, by ktoś mnie ciągnął w górę, mobilizował. Sama wiem co mi sprawia radość i w jakim czasie. Uważam, że seks jest najfajniejszym co może dać druga osoba i tyle. Jakie są pozytywne emocje ze związków, a jakie negatywne? 

Ja Ci napisze jakie ja mam w tej sytuacji pozytywy.

Szczęście i miłość w sobie, święty spokój, równowagę, spełnienie. Czegoś mi brakuje?

 

Nie mam takich poglądów bo czegoś mi brakuje, czy też dlatego, że nie mam powodzenia i się obraziłam. Wręcz przeciwnie.

 

@TheFloratorNie, nie chcę rodziny i dzieci.

Jak patrzę w przyszłość widzę siebie samą.

 

Ale biorę pod uwagę fakt, że kiedyś mogę stracić dla kogoś głowę- natury nie oszukam, dlatego wtedy intercyza.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 hours ago, Tomko said:

Ja zrobię to inaczej - przygotuję moje dzieci do życia we współczesnym świecie, nauczę unikać pułapek, poprawię błędy moich rodziców

No niby spoko, też tak o tym kiedyś myślałam, ale z drugiej strony jest w takim myśleniu pewna pułapka. Primo: usilnie starając się unikać pewnych schematów, stajesz się niejako ich niewolnikiem i nieświadomie możesz je powielić. Secundo: zbytnie skupienie się na próbie uniknięcia pewnych błędów może sprawić, że staniesz się nieuważny na inne, może nawet gorsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Amanda No nie ma tych błędów aż tak dużo, bez przesady :)

@Tomasz skomplikowany Dokładnie. Trzeba dojrzeć żeby właśnie podświadomie nie popełniać tych błędów i wiedzieć jak dziecko wychowywać. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

 

Ma sens.

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

 

 

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

W przypadku kobiet, jak wiadomo, działają ostre zasady selekcyjne wyboru partnera i istnieje wiele ścieżek rozwoju związanych ze staropanieństwem i różnych od wychowywania dziecka z pierwszym lepszym mężczyzną. Zatem pakowanie się w proponowaną przez ciebie relację jest nieopłacalne, jako że obarczające olbrzymią odpowiedzialności.

 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

Model rodziny uległby zmianie i przyszłe pokolenie również decydowałyby się na samotne wychowywanie, jako że nie znałoby innej drogi. W alternatywnym świecie mogłoby to być okej.

W okresie krótkoterminowym i zakładając, że pokolenie tworzące niepełne rodziny będzie miało w pamięci rodziców tworzących prawidłową i dwuosobową relację, doszłoby do patologii i nieprawidłowości spowodowanych brakiem adekwatnego wzorca, w którym role obojga rodziców pełniłaby jedna osoba. Wpłynęłoby na potomstwo w wieloraki sposób, mogąc nawet na wczesnym poziomie rozwoju uniewrażliwić je emocjonalnie, co zdarza się w Polsce obecnie rzadko i w mocno dysfunkcjonalnych rodzinach. Długoterminowo oznaczałoby zmianę schematu wychowywania, czyli >>>model rodziny uległby zmianie...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież to więcej niż pewne, że elementy społeczne jak rodzina przestaną istnieć. Ludzkość w niedługim czasie osiągnie poziom rozwoju, w którym rodzina będzie zbędna. To tylko wytwór kulturowy mający na celu ułatwienie przetrwania gatunku. Kwestia czasu.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Człowiek to gatunek stadny i nie jest stworzony do samotnej egzystencji. Zawsze potrzebujemy siebie nawzajem, chodź by po to, aby się pośmiać, zagadać, zwyczajnie nie milczeć całymi dniami. Mało jest ludzi z naturą pustelnika, którzy są wstanie wyrzec się towarzystwa na długo. Ludzi zostawieni sami z sobą w izolatkach - wariują! To była jedna z form znęcania się psychicznego na ludziach.

 

Nie wyobrażam sobie nie mieć rodziny. Rodzina to największa wartość w życiu, ponieważ jest zawsze na dobre i złe i bezwarunkowo. Nawet jeśli miałaby się poświęcić w imię dobra któregoś z członków rodziny to i tak odczuwa się radość i miłość, gdyby tak nie było, najbliżsi nie oddawali by organów do transplantacji w sekundzie, oby tylko było można uratować życie najbliższych. Pomijając

 ewenementy dysocjacyjne które był i będą zawsze.

 

 Myślę, że pomimo niesprzyjających okoliczności dla budowania relacji rodzinnych i tak tego typu relacje przetrwają, nie umiem żyć w totalnej samotności.

 

Edytowane przez Sitriel
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 hours ago, Lalka said:

@JoeBlue

1. Ja uważam, że te uczucia ogłupiają. Człowiek nie myśli wówczas racjonalnie, myśli tylko o tej drugiej osobie i o tym, żeby tej osobie było dobrze.

 

2. I nie mam zamiaru spadać w dół

 

3. Jakie są pozytywne emocje ze związków, a jakie negatywne? 

Ja Ci napisze jakie ja mam w tej sytuacji pozytywy.

Szczęście i miłość w sobie, święty spokój, równowagę, spełnienie. Czegoś mi brakuje?


@TheFlorator

 

Ale biorę pod uwagę fakt, że kiedyś mogę stracić dla kogoś głowę- natury nie oszukam, dlatego wtedy intercyza.

 

1. OMG!

Powinni cie pokazywac w Luwrze.

Kobieta ktora preferuje racjonalne myslenie.

 

2. Jasne ze nie masz.

Czlowiek wpieprza sie w dół nie dlatego ze ma takie zamiary.

To zycie go tam wpieprza.

 

3. Owszem.

Brakuje ci BRAKU.

A jesli jeszcze ci malo to pojde za twoim sladem.

Brakuje ci NIESZCZESCIA zakochania, TESKNOTY za spelnieniem, NIEPOKOJU, nawet BÓLU.

A na koniec - ROZŁADOWANIA tych wszystkich brakow.

TO dopiero jest niebo!!!

 

 

Twoja odpowiedz TheFloratorowi sama mowi za siebie.

Dzis tak gadasz.

Gdy ci zawibruja nerwy, serce i cipka - powiesz ze gadalas glupoty i skoczysz w naglebsza wode z zamknietymi oczami majac gdzies to czy z niej wyplyniesz.

 

 

A teraz czekam na uklon szacunku za to ze tyle wiem o kobietach.

Tak tylko..., zeby stala sie sprawiedliwosc.

 

 

Edytowane przez JoeBlue
  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Sitriel napisał:

zawsze potrzebujemy siebie nawzajem, chodź by po to, aby się pośmiać, zagadać, zwyczajnie nie milczeć całymi dniami.

przepraszam,ale do tego nie trzeba zakładać rodziny. To tak jakbym powiedział,że chcę się ożenić, żeby ktoś mi prasował koszule i robił obiadki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, TheFlorator napisał:

Oj nie ładnie nie ładnie, forum nie po to jest żeby takie  wysnuwać plany. Weszłabyś w związek małżeński gdyby była intercyza do podpisania?

Owszem. Gdybym ja zarabiała więcej ;) 

A tak to nie, bo bym musiała żebrać o piniążki od męża.

Panowie też nie zachowują się łądnie i elegancko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
11 minut temu, Wilson napisał:

ale do tego nie trzeba zakładać rodziny.

Oczywiście, że nie trzeba, ale jesteśmy tylko, lub aż ludźmi i ulegamy pokusom, emocjom, wrażeniom i jednak z czasem w większości chcemy założyć małe stadko i wracać do ciepłego domu w którym ktoś czeka, a nie tylko 4ściany.

Edytowane przez Sitriel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
8 godzin temu, Tomko napisał:

wiedzieć jak dziecko wychowywać. 

Urabiać ! To się nazywa tresura pod nasz widzi-świat, ale ładnie to ubieramy w słowo wychowanie. Ile w dziecku jest jego własnej oryginakności, natury, a jak często jest tylko reprodukcyjno-behavioralną kopia ojca, matki, a nawet pra-pra dziadka, bo kopie ciągle się mnożą :)

 

 

Edytowane przez Metody
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dlatego nigdy nie wszedłbym w żaden związek bez rozdzielności.

Faceta zasoby w większości traktujecie jak swoje, a jak zarabiacie więcej, to nagle szał dupy i tryb golluma się włącza :lol:

 

Każdy sobie rzepkę skrobie.

Edytowane przez czader

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Maarcin_05 napisał:

Przecież to więcej niż pewne, że elementy społeczne jak rodzina przestaną istnieć. Ludzkość w niedługim czasie osiągnie poziom rozwoju, w którym rodzina będzie zbędna. To tylko wytwór kulturowy mający na celu ułatwienie przetrwania gatunku. Kwestia czasu.

Bez tego wytworu kulturowego nie byłoby możliwe stworzenie organizacji społecznej. Była by walka każdy z każdym. Co do przyszłości to za pomocą technologii i wypracowanych przez lata wzorców społecznych będzie możliwa utopia samotności. Ciekawe tylko jak rozwiążą kwestie cierpienia ludzi z tego powodu. Być może ludzie będą faszerowani jakimiś lekami lub będzie dosłownie prany mózg. No chyba, że wszystko pierdolnie :) 

 

52 minuty temu, Sitriel napisał:

Człowiek to gatunek stadny i nie jest stworzony do samotnej egzystencji. Zawsze potrzebujemy siebie nawzajem, chodź by po to, aby się pośmiać, zagadać, zwyczajnie nie milczeć całymi dniami. Mało jest ludzi z naturą pustelnika, którzy są wstanie wyrzec się towarzystwa na długo. Ludzi zostawieni sami z sobą w izolatkach - wariują! To była jedna z form znęcania się psychicznego na ludziach.

Dokładnie. Nawet pustelnicy nie są w stanie żyć w prawdziwej samotności. Oni się wyrzekają świata materialnego ale zawsze mają do czego wrócić.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, czader napisał:

Dlatego nigdy nie wszedłbym w żaden związek bez rozdzielności.

Faceta zasoby w większości traktujecie jak swoje

Kobieta w pewnym momencie życia rodzi dziecko/dzieci i nie pracuje=nie zarabia. + Nie każda chce robić na pełen etat bo dodatkowo zajmuje się domem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Mrowka napisał:

Kobieta w pewnym momencie życia rodzi dziecko/dzieci i nie pracuje=nie zarabia. + Nie każda chce robić na pełen etat bo dodatkowo zajmuje się domem.

Ale jeśli to ona pragnie dziecka i męczy faceta przez rok żeby zrobić bobaska, to powinna być przygotowana na to na co się gotuje, a nie potem pretensje do faceta, że ją zapłodnił, a ona na nic nie ma.

Poza tym z dzieckiem ile musisz siedzieć rok, dwa? Potem opiekunka i pracujesz, już nie przesadzajcie, bo te argumenty z dzieckiem są śmieszne, piszecie to jakby wam przekreślały 30 lat życia.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@czader, czasem facet również chce dziecko. Serio xD Mi by się odechciało dziecko z samcem, jezeli musiałabym go na to namawiać. No a facet jest biedny i poszkodowony, BO TA ZŁA KOBIETA namówiła go na dziecko, a on nie miał nic do gadania! Biedny misio :( 

Jak dla mnie z dzieckiem powinno się siedzieć do 3 r. ż. przynajmniej ja bym chciała (gdybym wcześniej nie zwariowała) i w tym czasie samiec powinien utrzymywać rodzinę. Podobno do tego jesteście biologicznie przystosowani ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Mrówka chce mieć etat matka i tyle, najlepiej na zawsze :) Schematyczne do bólu. Etat takowy gwarantuje dochód w wysokości równej dochodówi jaki przynosi nakład pracy samca..

 

Aha i bym zapomniał o tej prawdziwej kobiecej bezinteresownej miłości ujawnionej w pytaniu o intercyzę:

Godzinę temu, Mrowka napisał:

Owszem. Gdybym ja zarabiała więcej ;) 

A tak to nie, bo bym musiała żebrać o piniążki od męża.

Panowie też nie zachowują się łądnie i elegancko.

 

Ahh te małżeństwa, rodziny, dzieci. Wszystko to dla drugiego czlowieka i z czystego, szczerego uczucia. 

Edytowane przez Maarcin_05

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Maarcin_05 nie czuję jakiegoś wielkiego ciśnienia na pracę na etacie w korpo/zakłądaniu firmy. Sorki, ale nie będę robić nic wbrew sobie, więc będę do bólu schematyczna. Może kiedyś zmienię zdanie. 

 

Nie wspomniałam słowem o żadnej miłości. Ja nie kocham, i nie zasługuję na bycie kochaną więc nie ma sprawy ;) 

 

Kobieta pracuje na etat- źle bo feministka, kobieta chce siedzieć w domu- źle bo schematyczna. Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

 

 

1 hour ago, Mrowka said:
22 hours ago, TheFlorator said:

Oj nie ładnie nie ładnie, forum nie po to jest żeby takie  wysnuwać plany. Weszłabyś w związek małżeński gdyby była intercyza do podpisania?

1 hour ago, Mrowka said:

Owszem. Gdybym ja zarabiała więcej ;) 

A tak to nie, bo bym musiała żebrać o piniążki od męża.

Panowie też nie zachowują się łądnie i elegancko.

Nie zrozumiałem chyba.

Czyli załóżmy: ty masz mieszkanie na własność, zarabiasz 5k. Poznajesz fajnego faceta na poziomie, ambitnego, załóżmy młodszego o parę lat. On zarabia 3k. Chcecie się hajtać, mówisz mu: ok ale podpisujemy intercyzę bo ja więcej zarabiam. Każdy ma tyle pieniędzy ile sam zarobi podczas związku.

 

Opcja 2: poznajesz TEGO SAMEGO faceta. On zarabia 8k i też ma mieszkanie. Chcecie się hajtać, on mówi: ok ale podpisujemy intercyzę. Ty mówisz , o nie to ja się nie chcę hajtać jeśli chcesz intercyzę.  ?

 

1 hour ago, Sitriel said:

Oczywiście, że nie trzeba, ale jesteśmy tylko, lub aż ludźmi i ulegamy pokusom, emocjom, wrażeniom i jednak z czasem w większości chcemy założyć małe stadko i wracać do ciepłego domu w którym ktoś czeka, a nie tylko 4ściany.

Ciepły jeśli sie ma łuparkę do drewna.

 

1 hour ago, Mrowka said:

Kobieta w pewnym momencie życia rodzi dziecko/dzieci i nie pracuje=nie zarabia.

To est średnio 1-5 lat

To nie znaczy, że "należy" jej się 50% tego co mąż zarobi przez 20 lat  małżeństwa chyba...?

1 hour ago, Metody said:

Urabiać ! To się nazywa tresura pod nasz widzi-świat, ale ładnie to ubieramy w słowo wychowanie. Ile w dziecku jest jego własnej oryginakności, natury, a jak często jest tylko reprodukcyjno-behavioralną kopia ojca, matki, a nawet pra-pra dziadka, bo kopie ciągle się mnożą

Tak, w dużym stopniu są to kopie programów. Czego innego sie niby spodziewać? Nikt nie dostaje do ręki "encyklopedii wychowania dziecka". Poza tym jeśli się ma dobre wzorce wyniesione z domu to nie jest złe ich powielanie. "Dobre" oczywiście pojęcie subiektywne...

 

1 hour ago, Wilson said:

To tak jakbym powiedział,że chcę się ożenić, żeby ktoś mi prasował koszule i robił obiadki.

Ja tak zawsze mówiłem kandydatkom i żadna się jakoś nie zdecydowała.

 

7 minutes ago, Mrowka said:

Kobieta pracuje na etat- źle bo feministka, kobieta chce siedzieć w domu- źle bo schematyczna. Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

Spokojnie. Temat nie jest łatwy więc bedzie trochę szturchania.

Jest na forum dużo frustracji.

Twoje życie, zrobisz co chcesz. Całe, życie przed tobą. Ale czasami dobrze poczytać opinie osób postronnych, nawet gdy wydaje się czasami niefajna. Po jakimś czasie człowiek może coś z tego dla siebie wyciągnąć.

Edytowane przez TheFlorator

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Mrowka napisał:

@Maarcin_05 

 

Ja nie kocham, i nie zasługuję na bycie kochaną więc nie ma sprawy ;) 

Jeszcze kilka takich tekstów i może jakiś rycerz się znajdzie 👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, TheFlorator napisał:

 

 

Nie zrozumiałem chyba.

Czyli załóżmy: ty masz mieszkanie na własność, zarabiasz 5k. Poznajesz fajnego faceta na poziomie, ambitnego, załóżmy młodszego o parę lat. On zarabia 3k. Chcecie się hajtać, mówisz mu: ok ale podpisujemy intercyzę bo ja więcej zarabiam. Każdy ma tyle pieniędzy ile sam zarobi podczas związku.

 

 

 No przecież musi się zabezpieczyć, bo to ona bidulka będzie rodziła.

Więcej zarabia to nie chce się dzielić zasobami, mniej zarabia, to nie chce być odcięta od zasobów, proste.

Wszystko się kręci wokół jednego.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doszedłem do jednego. Nie powołam dziecka świadomie na ten świat, bo to rzeczywistość cierpienia, które jest po prostu nieuniknione. 

 

Dlaczego nie?

 

- mężczyzna jest wykastrowany przez prawo, nie da się tego zmienić w krótkim terminie,

- sytuacja ekonomiczna dyskusyjna, słabe prawo dla przedsiębiorców,

- postępujący feminizm, atak klonów wśród kobiet, wiele już zaczyna gadać w ten sam sposób do każdego mężczyzny,

- ustabilizowanie, wychowanie kobiety to walka na całe życie bez możliwości odpoczynku,

- kompletny brak zaufania do kobiet, zmiany zaszły już za daleko w moim przypadku. 

 

Poza tym, jak wytłumaczyć dzieciom, dlaczego się urodziły, po co? Nie znam odpowiedzi, więc sprawa jasna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Mrowka napisał:

Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

Siedź...! Jak uciekniesz z forum to będzie wyglądało, jakbyś z małżeństwa też się miała ulotnić przy pierwszych problemach. ;)

 

Czy wszyscy w swoim życiu tylko cierpicie? Ile % czasu zajmuje Wam cierpienie, ile przyjemność, a ile zwyczajność?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez mirek_trzepacz
      Cześć bracia!
       
      Mam wesele niedługo w dalszej rodzinie i wiem, że będę zalewany masą pytań o życie zawodowe, zarobki, partnerkę. Przeciwników mam solidnych bo dzierżących argument zarobków w euro i bogactwa socjalnego krajów skandynawskich. Ja natomiast mam 27 lat, nietrafione studia, swoją umowę zlecenie i zero doświadczenia z kobietami. Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i ma pomysł na przeżycie choć tych kilku godzin bez powikłań i awantur. Dodam, że odpada opcja tańców bo idę sam i tańczyć nie umiem. Alkoholu nie piję bo mam taką zasadę. Z racji, że to rodzina i bez wykształcenia i trochę bez honoru odpada opcja szarżowania intelektualnego z mojej strony, niegrzecznych odzywek itp. Czy myślicie, że wynajęcie partnerki za kasę powiedzmy 3-5 stów na taką imprezę uratowałoby mnie z opresji?
       
      Jakieś pomysły, wskazówki bardziej doświadczonych Braci?
    • Przez Ksanti
      Ostatnio mam różne przemyślenia odnośnie relacji z płcią przeciwną. Jednak dzisiaj postanowiłem założyć wątek na temat lasek, które nie chcą się żenić i mieć dzieci. Docelowo takie relacje wtedy prawdopodobnie zawędrują na FF, konkubinat, związek partnerski (tego chyba nie ma w naszym kraju - jeszcze), itp. Mnie osobiście interesuje coś stałego. 
       
      Mogę wymienić kilka grup które przychodzą mi obecnie na myśl odnośnie (niechęć do ślubu i dzieci):
      - środowiska alternatywne (punk, metal, goth, ezo, wege, tribal, rasta itp.)
      - bizneswomen
      - "singielki" po 40-stce
      - niektóre Japonki
      - feministki
      - homo/ bi (oczywiście chodzi tylko o kobiety)
      - laski na Zachodzie
       
      Oczywiście wiadomo, że nie każde z tych środowisk będą pasować/ odpowiadać, ale można rozpatrywać hipotetycznie.
       
      Otóż teraz pytanie jakie to niesie ze sobą zagrożenia i konsekwencje? Osobiści środowiska alternatywne kojarzą mi się z rozwiązłością. Tak samo, jak reszta z wyżej wymienionych. No może Japonki nie tak bardzo. Poza tym w tych grupach pewnie też często występują choroby psychiczne. Chyba, że się mylę. Co o tym sądzicie? Czy warto szukać lasek z którejś z wymienionych grup? (jeśli chodzi o brak ślubu i dziecka). Po prostu tak sobie żyć i już. Oczywiście przy tym, że nie może być tam rozwiązłości. A może znacie jeszcze jakieś inne środowiska? Czy jednak nie warte zachodu i szukać wśród "normalnych" samic?
    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.express.olsztyn.pl/artykuly/dal-jej-milosc-schronienie-i-przygarnal-piatke-jej-dzieci-ona-zlecila-jego-zabojstwo
      O tej tragedii było głośno w całej Polsce. Niepełnosprawny mężczyzna został zamordowany z zimną krwią przez kochanka swej żony. Wszystko wydarzyło się na olsztyńskich Nagórkach. W środę o godz. 22:00 w telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat zostanie wyemitowany nowy odcinek serii dokumentalnej „Polskie zabójczynie” opowiadający historię Piotra G. 
       
      W Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Olsztynie w 2010 roku tamtejszy wolontariusz Piotr G. poznaje 26-letnią Joannę, matkę czwórki dzieci będącą w kolejnej ciąży. Kobieta trafia do ośrodka szukając schronienia przed swoim konkubentem-alkoholikiem, który ją bił. Piotr szybko zakochuje się w Joannie, para niebawem bierze ślub.
       
      Sielanka w związku kończy się w chwili, gdy Joanna zaczyna zdradzać Piotra. Kobieta nie chce się jednak rozwodzić ani opuszczać mieszkania swojego męża – postanawia go zabić. Kolejny odcinek serii dokumentalnej „Polskie zabójczynie” poświęcony zbrodni z Olsztyna zostanie wyemitowany w środę, 18 kwietnia o godz. 22:00 w telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat.
       
      28-letni Piotr G. ukończył studia teologiczne, pracował w Caritasie i udzielał się społecznie w Kościele. Był osobą niepełnosprawną, jeździł na wózku od czasu, gdy przeszedł nieudaną operację kręgosłupa.

      Piotr był osobą bardzo lubianą i popularną. Działał w ruchu studenckim, udzielał pomocy osobom potrzebującym. Mimo swego kalectwa, radził sobie dobrze w życiu i pomagał innym. Starał się być samodzielny, studiował i przełamywał bariery, które stawiało mu jego niepełnosprawność mówi mecenas Ryszard Afeltowicz, obrońca Łukasza K. współoskarżonego o zabójstwo Piotra G.
       
      Mężczyzna był wzruszony ciężką historią życia 26-letniej Joanny, którą poznał w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w kwietniu 2010 roku. Kobieta w wieku 16 lat związała się ze starszym od siebie mężczyzną i urodziła mu czwórkę dzieci. Mężczyzna jednak z czasem zaczął pić. Joanna zdecydowała się odejść od partnera i zabrać ze sobą dzieci.

      Piotr chciał pomóc Joannie i zaczął szukać dla niej i dzieci mieszkania. Niebawem jednak sam zaczął żywić do niej uczucia. Oświadczył się kobiecie i pomimo licznych ostrzeżeń od swoich znajomych, wziął z nią ślub. Joanna następnie wprowadziła się z dziećmi do jego mieszkania. Nie przeczuwał jeszcze wtedy, że został przez kobietę perfidnie wykorzystany. 

      W chwili gdy Joanna i Piotr wspólnie zamieszkali, mężczyzna zaopiekował się dziećmi, mimo tego, że był osobą niepełnosprawną. Jako osoba niezamożna, nie otrzymywał dużego wynagrodzenia, ale otoczył opieką obcą osobę i jej 5 dzieci. Zaufał Joannie, wziął ją na utrzymanie i razem stworzyli rodzinę.
       
      W ich związku szybko zaczęło się psuć. Coraz częściej dochodziło do kłótni. Kobieta zabraniała mężowi kontaktowania się z przyjaciółmi, ale sama często wychodziła z domu wieczorami i zostawiała Piotra z dziećmi.

      Atmosfera w małżeństwie zagęszcza się, kiedy w październiku 2012 roku Joanna wdała się w romans z sąsiadem z bloku, Jackiem P. Nie ukrywała tego przed swoim mężem – potrafiła współżyć z kochankiem, gdy Piotr był w drugim pokoju. Mąż czuł się upokorzony – podczas jednej z awantur kobieta zrzuciła Piotra z wózka, pobiła, zwyzywała od „kalek” i zastraszyła, że go zabije. Bojąc się o swoje życie, Piotr był zmuszony wyprowadzić się z własnego mieszkania.
       
      Zamieszkał w Ośrodku dla Ofiar Przemocy. W tym czasie do Joanny wprowadził się jej kochanek, Jacek P. Kobieta niebawem zaszła w kolejną ciążę. Załamany Piotr żąda, by kobieta wyprowadziła się z jego mieszkania. Ta jednak nie zamierza tego zrobić – ma inny plan na rozwiązanie problemów. Namawia kochanka i jego znajomego, by pozbyli się Piotra.
       
      Co sprawiło, że Joanna posunęła się do morderstwa? 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.