Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Pewnie spłycę temat, ale prosty ze mnie chłop. Tak jak reprodukcja odsuwa się w czasie tak samo będzie z zakładaniem rodziny. Tak mi się wydaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@JoeBlueJa uważam, że te uczucia ogłupiają. Człowiek nie myśli wówczas racjonalnie, myśli tylko o tej drugiej osobie i o tym, żeby tej osobie było dobrze.

A mi jest dobrze bez tego wszystkiego, nie chcę się dla nikogo poświęcać.

Odpowiadała by mi osoba tak samo szczęśliwa jak ja, tak samo myśląca, lubiąca swoją przestrzeń prywatną.

I nie mam zamiaru spadać w dół, by ktoś mnie ciągnął w górę, mobilizował. Sama wiem co mi sprawia radość i w jakim czasie. Uważam, że seks jest najfajniejszym co może dać druga osoba i tyle. Jakie są pozytywne emocje ze związków, a jakie negatywne? 

Ja Ci napisze jakie ja mam w tej sytuacji pozytywy.

Szczęście i miłość w sobie, święty spokój, równowagę, spełnienie. Czegoś mi brakuje?

 

Nie mam takich poglądów bo czegoś mi brakuje, czy też dlatego, że nie mam powodzenia i się obraziłam. Wręcz przeciwnie.

 

@TheFloratorNie, nie chcę rodziny i dzieci.

Jak patrzę w przyszłość widzę siebie samą.

 

Ale biorę pod uwagę fakt, że kiedyś mogę stracić dla kogoś głowę- natury nie oszukam, dlatego wtedy intercyza.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 hours ago, Tomko said:

Ja zrobię to inaczej - przygotuję moje dzieci do życia we współczesnym świecie, nauczę unikać pułapek, poprawię błędy moich rodziców

No niby spoko, też tak o tym kiedyś myślałam, ale z drugiej strony jest w takim myśleniu pewna pułapka. Primo: usilnie starając się unikać pewnych schematów, stajesz się niejako ich niewolnikiem i nieświadomie możesz je powielić. Secundo: zbytnie skupienie się na próbie uniknięcia pewnych błędów może sprawić, że staniesz się nieuważny na inne, może nawet gorsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Amanda No nie ma tych błędów aż tak dużo, bez przesady :)

@Tomasz skomplikowany Dokładnie. Trzeba dojrzeć żeby właśnie podświadomie nie popełniać tych błędów i wiedzieć jak dziecko wychowywać. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

 

Ma sens.

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

 

 

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

W przypadku kobiet, jak wiadomo, działają ostre zasady selekcyjne wyboru partnera i istnieje wiele ścieżek rozwoju związanych ze staropanieństwem i różnych od wychowywania dziecka z pierwszym lepszym mężczyzną. Zatem pakowanie się w proponowaną przez ciebie relację jest nieopłacalne, jako że obarczające olbrzymią odpowiedzialności.

 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

Model rodziny uległby zmianie i przyszłe pokolenie również decydowałyby się na samotne wychowywanie, jako że nie znałoby innej drogi. W alternatywnym świecie mogłoby to być okej.

W okresie krótkoterminowym i zakładając, że pokolenie tworzące niepełne rodziny będzie miało w pamięci rodziców tworzących prawidłową i dwuosobową relację, doszłoby do patologii i nieprawidłowości spowodowanych brakiem adekwatnego wzorca, w którym role obojga rodziców pełniłaby jedna osoba. Wpłynęłoby na potomstwo w wieloraki sposób, mogąc nawet na wczesnym poziomie rozwoju uniewrażliwić je emocjonalnie, co zdarza się w Polsce obecnie rzadko i w mocno dysfunkcjonalnych rodzinach. Długoterminowo oznaczałoby zmianę schematu wychowywania, czyli >>>model rodziny uległby zmianie...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież to więcej niż pewne, że elementy społeczne jak rodzina przestaną istnieć. Ludzkość w niedługim czasie osiągnie poziom rozwoju, w którym rodzina będzie zbędna. To tylko wytwór kulturowy mający na celu ułatwienie przetrwania gatunku. Kwestia czasu.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Człowiek to gatunek stadny i nie jest stworzony do samotnej egzystencji. Zawsze potrzebujemy siebie nawzajem, chodź by po to, aby się pośmiać, zagadać, zwyczajnie nie milczeć całymi dniami. Mało jest ludzi z naturą pustelnika, którzy są wstanie wyrzec się towarzystwa na długo. Ludzi zostawieni sami z sobą w izolatkach - wariują! To była jedna z form znęcania się psychicznego na ludziach.

 

Nie wyobrażam sobie nie mieć rodziny. Rodzina to największa wartość w życiu, ponieważ jest zawsze na dobre i złe i bezwarunkowo. Nawet jeśli miałaby się poświęcić w imię dobra któregoś z członków rodziny to i tak odczuwa się radość i miłość, gdyby tak nie było, najbliżsi nie oddawali by organów do transplantacji w sekundzie, oby tylko było można uratować życie najbliższych. Pomijając

 ewenementy dysocjacyjne które był i będą zawsze.

 

 Myślę, że pomimo niesprzyjających okoliczności dla budowania relacji rodzinnych i tak tego typu relacje przetrwają, nie umiem żyć w totalnej samotności.

 

Edytowane przez Sitriel
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 hours ago, Lalka said:

@JoeBlue

1. Ja uważam, że te uczucia ogłupiają. Człowiek nie myśli wówczas racjonalnie, myśli tylko o tej drugiej osobie i o tym, żeby tej osobie było dobrze.

 

2. I nie mam zamiaru spadać w dół

 

3. Jakie są pozytywne emocje ze związków, a jakie negatywne? 

Ja Ci napisze jakie ja mam w tej sytuacji pozytywy.

Szczęście i miłość w sobie, święty spokój, równowagę, spełnienie. Czegoś mi brakuje?


@TheFlorator

 

Ale biorę pod uwagę fakt, że kiedyś mogę stracić dla kogoś głowę- natury nie oszukam, dlatego wtedy intercyza.

 

1. OMG!

Powinni cie pokazywac w Luwrze.

Kobieta ktora preferuje racjonalne myslenie.

 

2. Jasne ze nie masz.

Czlowiek wpieprza sie w dół nie dlatego ze ma takie zamiary.

To zycie go tam wpieprza.

 

3. Owszem.

Brakuje ci BRAKU.

A jesli jeszcze ci malo to pojde za twoim sladem.

Brakuje ci NIESZCZESCIA zakochania, TESKNOTY za spelnieniem, NIEPOKOJU, nawet BÓLU.

A na koniec - ROZŁADOWANIA tych wszystkich brakow.

TO dopiero jest niebo!!!

 

 

Twoja odpowiedz TheFloratorowi sama mowi za siebie.

Dzis tak gadasz.

Gdy ci zawibruja nerwy, serce i cipka - powiesz ze gadalas glupoty i skoczysz w naglebsza wode z zamknietymi oczami majac gdzies to czy z niej wyplyniesz.

 

 

A teraz czekam na uklon szacunku za to ze tyle wiem o kobietach.

Tak tylko..., zeby stala sie sprawiedliwosc.

 

 

Edytowane przez JoeBlue
  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Sitriel napisał:

zawsze potrzebujemy siebie nawzajem, chodź by po to, aby się pośmiać, zagadać, zwyczajnie nie milczeć całymi dniami.

przepraszam,ale do tego nie trzeba zakładać rodziny. To tak jakbym powiedział,że chcę się ożenić, żeby ktoś mi prasował koszule i robił obiadki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, TheFlorator napisał:

Oj nie ładnie nie ładnie, forum nie po to jest żeby takie  wysnuwać plany. Weszłabyś w związek małżeński gdyby była intercyza do podpisania?

Owszem. Gdybym ja zarabiała więcej ;) 

A tak to nie, bo bym musiała żebrać o piniążki od męża.

Panowie też nie zachowują się łądnie i elegancko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
11 minut temu, Wilson napisał:

ale do tego nie trzeba zakładać rodziny.

Oczywiście, że nie trzeba, ale jesteśmy tylko, lub aż ludźmi i ulegamy pokusom, emocjom, wrażeniom i jednak z czasem w większości chcemy założyć małe stadko i wracać do ciepłego domu w którym ktoś czeka, a nie tylko 4ściany.

Edytowane przez Sitriel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
8 godzin temu, Tomko napisał:

wiedzieć jak dziecko wychowywać. 

Urabiać ! To się nazywa tresura pod nasz widzi-świat, ale ładnie to ubieramy w słowo wychowanie. Ile w dziecku jest jego własnej oryginakności, natury, a jak często jest tylko reprodukcyjno-behavioralną kopia ojca, matki, a nawet pra-pra dziadka, bo kopie ciągle się mnożą :)

 

 

Edytowane przez Metody
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dlatego nigdy nie wszedłbym w żaden związek bez rozdzielności.

Faceta zasoby w większości traktujecie jak swoje, a jak zarabiacie więcej, to nagle szał dupy i tryb golluma się włącza :lol:

 

Każdy sobie rzepkę skrobie.

Edytowane przez czader

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Maarcin_05 napisał:

Przecież to więcej niż pewne, że elementy społeczne jak rodzina przestaną istnieć. Ludzkość w niedługim czasie osiągnie poziom rozwoju, w którym rodzina będzie zbędna. To tylko wytwór kulturowy mający na celu ułatwienie przetrwania gatunku. Kwestia czasu.

Bez tego wytworu kulturowego nie byłoby możliwe stworzenie organizacji społecznej. Była by walka każdy z każdym. Co do przyszłości to za pomocą technologii i wypracowanych przez lata wzorców społecznych będzie możliwa utopia samotności. Ciekawe tylko jak rozwiążą kwestie cierpienia ludzi z tego powodu. Być może ludzie będą faszerowani jakimiś lekami lub będzie dosłownie prany mózg. No chyba, że wszystko pierdolnie :) 

 

52 minuty temu, Sitriel napisał:

Człowiek to gatunek stadny i nie jest stworzony do samotnej egzystencji. Zawsze potrzebujemy siebie nawzajem, chodź by po to, aby się pośmiać, zagadać, zwyczajnie nie milczeć całymi dniami. Mało jest ludzi z naturą pustelnika, którzy są wstanie wyrzec się towarzystwa na długo. Ludzi zostawieni sami z sobą w izolatkach - wariują! To była jedna z form znęcania się psychicznego na ludziach.

Dokładnie. Nawet pustelnicy nie są w stanie żyć w prawdziwej samotności. Oni się wyrzekają świata materialnego ale zawsze mają do czego wrócić.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, czader napisał:

Dlatego nigdy nie wszedłbym w żaden związek bez rozdzielności.

Faceta zasoby w większości traktujecie jak swoje

Kobieta w pewnym momencie życia rodzi dziecko/dzieci i nie pracuje=nie zarabia. + Nie każda chce robić na pełen etat bo dodatkowo zajmuje się domem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Mrowka napisał:

Kobieta w pewnym momencie życia rodzi dziecko/dzieci i nie pracuje=nie zarabia. + Nie każda chce robić na pełen etat bo dodatkowo zajmuje się domem.

Ale jeśli to ona pragnie dziecka i męczy faceta przez rok żeby zrobić bobaska, to powinna być przygotowana na to na co się gotuje, a nie potem pretensje do faceta, że ją zapłodnił, a ona na nic nie ma.

Poza tym z dzieckiem ile musisz siedzieć rok, dwa? Potem opiekunka i pracujesz, już nie przesadzajcie, bo te argumenty z dzieckiem są śmieszne, piszecie to jakby wam przekreślały 30 lat życia.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@czader, czasem facet również chce dziecko. Serio xD Mi by się odechciało dziecko z samcem, jezeli musiałabym go na to namawiać. No a facet jest biedny i poszkodowony, BO TA ZŁA KOBIETA namówiła go na dziecko, a on nie miał nic do gadania! Biedny misio :( 

Jak dla mnie z dzieckiem powinno się siedzieć do 3 r. ż. przynajmniej ja bym chciała (gdybym wcześniej nie zwariowała) i w tym czasie samiec powinien utrzymywać rodzinę. Podobno do tego jesteście biologicznie przystosowani ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Mrówka chce mieć etat matka i tyle, najlepiej na zawsze :) Schematyczne do bólu. Etat takowy gwarantuje dochód w wysokości równej dochodówi jaki przynosi nakład pracy samca..

 

Aha i bym zapomniał o tej prawdziwej kobiecej bezinteresownej miłości ujawnionej w pytaniu o intercyzę:

Godzinę temu, Mrowka napisał:

Owszem. Gdybym ja zarabiała więcej ;) 

A tak to nie, bo bym musiała żebrać o piniążki od męża.

Panowie też nie zachowują się łądnie i elegancko.

 

Ahh te małżeństwa, rodziny, dzieci. Wszystko to dla drugiego czlowieka i z czystego, szczerego uczucia. 

Edytowane przez Maarcin_05

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Maarcin_05 nie czuję jakiegoś wielkiego ciśnienia na pracę na etacie w korpo/zakłądaniu firmy. Sorki, ale nie będę robić nic wbrew sobie, więc będę do bólu schematyczna. Może kiedyś zmienię zdanie. 

 

Nie wspomniałam słowem o żadnej miłości. Ja nie kocham, i nie zasługuję na bycie kochaną więc nie ma sprawy ;) 

 

Kobieta pracuje na etat- źle bo feministka, kobieta chce siedzieć w domu- źle bo schematyczna. Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

 

 

1 hour ago, Mrowka said:
22 hours ago, TheFlorator said:

Oj nie ładnie nie ładnie, forum nie po to jest żeby takie  wysnuwać plany. Weszłabyś w związek małżeński gdyby była intercyza do podpisania?

1 hour ago, Mrowka said:

Owszem. Gdybym ja zarabiała więcej ;) 

A tak to nie, bo bym musiała żebrać o piniążki od męża.

Panowie też nie zachowują się łądnie i elegancko.

Nie zrozumiałem chyba.

Czyli załóżmy: ty masz mieszkanie na własność, zarabiasz 5k. Poznajesz fajnego faceta na poziomie, ambitnego, załóżmy młodszego o parę lat. On zarabia 3k. Chcecie się hajtać, mówisz mu: ok ale podpisujemy intercyzę bo ja więcej zarabiam. Każdy ma tyle pieniędzy ile sam zarobi podczas związku.

 

Opcja 2: poznajesz TEGO SAMEGO faceta. On zarabia 8k i też ma mieszkanie. Chcecie się hajtać, on mówi: ok ale podpisujemy intercyzę. Ty mówisz , o nie to ja się nie chcę hajtać jeśli chcesz intercyzę.  ?

 

1 hour ago, Sitriel said:

Oczywiście, że nie trzeba, ale jesteśmy tylko, lub aż ludźmi i ulegamy pokusom, emocjom, wrażeniom i jednak z czasem w większości chcemy założyć małe stadko i wracać do ciepłego domu w którym ktoś czeka, a nie tylko 4ściany.

Ciepły jeśli sie ma łuparkę do drewna.

 

1 hour ago, Mrowka said:

Kobieta w pewnym momencie życia rodzi dziecko/dzieci i nie pracuje=nie zarabia.

To est średnio 1-5 lat

To nie znaczy, że "należy" jej się 50% tego co mąż zarobi przez 20 lat  małżeństwa chyba...?

1 hour ago, Metody said:

Urabiać ! To się nazywa tresura pod nasz widzi-świat, ale ładnie to ubieramy w słowo wychowanie. Ile w dziecku jest jego własnej oryginakności, natury, a jak często jest tylko reprodukcyjno-behavioralną kopia ojca, matki, a nawet pra-pra dziadka, bo kopie ciągle się mnożą

Tak, w dużym stopniu są to kopie programów. Czego innego sie niby spodziewać? Nikt nie dostaje do ręki "encyklopedii wychowania dziecka". Poza tym jeśli się ma dobre wzorce wyniesione z domu to nie jest złe ich powielanie. "Dobre" oczywiście pojęcie subiektywne...

 

1 hour ago, Wilson said:

To tak jakbym powiedział,że chcę się ożenić, żeby ktoś mi prasował koszule i robił obiadki.

Ja tak zawsze mówiłem kandydatkom i żadna się jakoś nie zdecydowała.

 

7 minutes ago, Mrowka said:

Kobieta pracuje na etat- źle bo feministka, kobieta chce siedzieć w domu- źle bo schematyczna. Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

Spokojnie. Temat nie jest łatwy więc bedzie trochę szturchania.

Jest na forum dużo frustracji.

Twoje życie, zrobisz co chcesz. Całe, życie przed tobą. Ale czasami dobrze poczytać opinie osób postronnych, nawet gdy wydaje się czasami niefajna. Po jakimś czasie człowiek może coś z tego dla siebie wyciągnąć.

Edytowane przez TheFlorator

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Mrowka napisał:

@Maarcin_05 

 

Ja nie kocham, i nie zasługuję na bycie kochaną więc nie ma sprawy ;) 

Jeszcze kilka takich tekstów i może jakiś rycerz się znajdzie 👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, TheFlorator napisał:

 

 

Nie zrozumiałem chyba.

Czyli załóżmy: ty masz mieszkanie na własność, zarabiasz 5k. Poznajesz fajnego faceta na poziomie, ambitnego, załóżmy młodszego o parę lat. On zarabia 3k. Chcecie się hajtać, mówisz mu: ok ale podpisujemy intercyzę bo ja więcej zarabiam. Każdy ma tyle pieniędzy ile sam zarobi podczas związku.

 

 

 No przecież musi się zabezpieczyć, bo to ona bidulka będzie rodziła.

Więcej zarabia to nie chce się dzielić zasobami, mniej zarabia, to nie chce być odcięta od zasobów, proste.

Wszystko się kręci wokół jednego.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doszedłem do jednego. Nie powołam dziecka świadomie na ten świat, bo to rzeczywistość cierpienia, które jest po prostu nieuniknione. 

 

Dlaczego nie?

 

- mężczyzna jest wykastrowany przez prawo, nie da się tego zmienić w krótkim terminie,

- sytuacja ekonomiczna dyskusyjna, słabe prawo dla przedsiębiorców,

- postępujący feminizm, atak klonów wśród kobiet, wiele już zaczyna gadać w ten sam sposób do każdego mężczyzny,

- ustabilizowanie, wychowanie kobiety to walka na całe życie bez możliwości odpoczynku,

- kompletny brak zaufania do kobiet, zmiany zaszły już za daleko w moim przypadku. 

 

Poza tym, jak wytłumaczyć dzieciom, dlaczego się urodziły, po co? Nie znam odpowiedzi, więc sprawa jasna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Mrowka napisał:

Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

Siedź...! Jak uciekniesz z forum to będzie wyglądało, jakbyś z małżeństwa też się miała ulotnić przy pierwszych problemach. ;)

 

Czy wszyscy w swoim życiu tylko cierpicie? Ile % czasu zajmuje Wam cierpienie, ile przyjemność, a ile zwyczajność?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez wrotycz
      Zasadniczo ten kawałek dotyczy norweskiego urzędu ds kradzieży dzieci ale nie ma powodu, żeby nie uogólniać, bo podobne instytucje są w Szwecji i Niemczech i zajmują się dokłanie tym samym - niszczeniem rodziny. Do rzeczy:
       
      Silje Garmo matka dwóch córek została fałszywie oskarżona o wykorzystywanie jednej przez swojego partnera i w (uzasadnionej) obawie przez odebraniem dziecka uciekła do... Polski. (też nie miała gdzie uciec) Jak powiedziała miała polskich znajomych, "znała ten kraj, wiedziała, że może tutaj uzyskać ochronę i żyć jak wolny człowiek". Wystąpiła o azyl polityczne ale nasze szanowne państwo go nie udzieliło. Może tu być i jako obywatel państwa stowarzyszonego z UE ma trochę więcej praw niż Ukraińcy ale nie jest pełnoprawnym obywatelem PL/UE.
      Czyli, standard - PolPop (politycznie poprawna) PiSlamistyczna Polska nie daje jej żadnych gwarancji, Norwegia ucieka się do kłamstw i fałszowania oskarżeń, żeby ją ściągnąć a my możemy tylko patrzeć na spektakl.
       
      Jest jeszcze jeden wątek związany (na powrót) z Norwegią - Barnevernet czyli norweski Urząd ds. Dzieci, krytykowany nawet przez Komisję Rady Europy. Za co? No właśnie za to, że robi to do czego został powołany do rozbijania rodziny przez m.in. kradzież dzieci. W Norwegii odeszło się od zasady przynależności biologicznej rodziców do dzieci. Zostało zmienione prawo w tym kierunku. W praktyce to norweskie państwo jest właścicielem dzieci. Nawet 97 proc. decyzji, które zapada w sprawach o przejęcie odpowiedzialności rodzicielskiej jest na korzyść urzędu ochrony dzieci. Sprawa wygląda w ten sposób, że jest to powiązane z wysokim poziomem skorumpowania tej instytucji. Koszty, które ponosi państwo są dzielone pomiędzy prywatny sektor opieki nad dziećmi i państwowy.
       
      Więc jak jeszcze ktoś wierzy w socjalizm to niech się dobrze zastanowi.
       
       
    • Przez Qaikwow
      Natrafiłem na ciekawy artykuł, który doskonale pokazuje błędy samotnych matek w wychowaniu synów. Nadmierna opiekuńczość oraz negowanie ojca sprawia, że dorastający mężczyzna pózniej ma problemy, żeby się odnaleźć w dorosłym życiu.
       
      Sam pochodzę z takiej rodziny i często najlepszym sposobem jest zacząć żyć po swojemu z daleka od matki, odizolować się kompletnie. Mamy chcą najlepiej dla swoich synów, ale złe wydarzenia, które ją spotkały z ojcem powodują, że nieumyślnie niszczy swojego syna. Najbardziej brak mi ojca, ale to na inny temat. 
       
      Artykuł (po angielsku):
      https://www.africanamerica.org/topic/ways-single-mothers-destroy-their-sons
    • Przez Perun82
      Bardzo ciekawy artykuł:
       
      https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/100-lat-polskoczy-malzenstwa-przestana-istniec/esv7xhq
       
      Ten fragment przykuł moją uwagę:
       
      - Można powiedzieć, że w związkach formalnych jest dokładnie tak samo, jak w tych nieformalnych - mówi. - Ale jednak nie jest. Fakt, że wypowiadamy przysięgę w obecności świadków, że człowiek zdecydował się na ten krok, to samoistnie zmienia sposób myślenia o relacji między dwiema osobami. Człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że rozstanie już nie będzie takie łatwe.
       
      Potwierdza to moją tezę, że słowo dane drugiej osobie nic nie znaczy. Ta druga "połówka" oczekuje ŚWIADKÓW.  Pieprzenie o dorosłości, zaufaniu - ale jednak słowo da drugiej nie jest traktowane poważnie. Jak na takich podstawach budować i kontynuować związek.
       
      I cały czas przemycany jest smaczek, że małżeństwo, formalne, utrudnia wypisanie się ze związku. Czyli matrix puszcza oczko.
       
      Pięknie pokazane, że nieformalne związki są dla dwojga ludzi, natomiast formalizacja powoduje, że państwo reguluje pożycie miedzy dwojgiem obywateli i pilnuje ich by zachowywali się tak jak chce system.  
    • Przez Zły_Człowiek
      Witam, nie zauważyłem takiego tematu w naszym forum, więc opiszę swoją relację z moim ojcem... to jedziemy.
       
      Zacznijmy od tego, że mój dziadek (jego ojciec) to taki sam h*j, jak on. 
      Dlaczego tak uważam? Czy nie przesadzam?
      Nienawidzę ich obu, choćbym chciał cokolwiek zrobić by ich polubić to oni zawsze to niszczą.
      Przeczytajcie całość, byście wasze dzieci nie musiały cierpieć jak ja.
       
      1) Ciągłe zaganianie do roboty - całkowite przeciwieństwo normalnej pracy. Brak nagród żadnych.
      Jego dzieciństwo - to wieś, musiał zapieprzać, ojciec się z nim nie patyczkował - co zrozumiałe, czasy po II Wojnie Światowej nie pozwalały na zarabianie facetom siedząc na dupach.
      Czyli zmuszał go od najmłodszych lat do harówy - zapieprzaj na wsi, a potem jak poszedł na swoje oddał mu tylko 1 zwierza i... wypierd...!
      Taka wdzięczność dla swoich dzieci, bez swoich dzieci sami by się zamordowali na śmierć.
      Najgorsze jest to, że mój stary (tak pogardliwie będę o nim pisał) wziął to za bardzo do serca i próbował nam to samo wlać do głów - czyli: zapierdalaj, nieważne po co, nie ważne po ile, masz zapierdalać!
       
      Czyli codziennie mam zapieprzać, nieważne, że można zrobić lepiej - i nigdy, przenigdy nie dostałem za to nagrody typu pizza czy 2 zł. Bo szkoda kasy....
      Oczywiście muszę robić wszystko sam. On niby coś tam innego robił, ale zawsze mnie olewał... i ma być zrobione bo jak nie, to będziesz nawet w o 3 w nocy robił!
      Czy praca była jako kara? a jakże! Jako nagroda czy czynność normalna. Także!
       
      Skutek dla mnie: całkowite zniechęcenie do pracy fizycznej, lenistwo do wysokiego stopnia, ogólne przemęczenie. 
      Zawsze mam problem by zniwelować niechęć do pracy, nie chce mi się nikomu pomagać. Czuję się jako bezwolne narzędzie. Jak jakiś niewolnik.
      Straszne uczucie.
       
      2) Wyróżnienie absolutne 1 dziecka pośród innych. Czyli CÓRECZKA/SYNALEK jest najlepsza/najlepszy, a wy jej rodzeństwo, jesteście ścierwem!
      W normalnych rodzinach coś takiego nie ma miejsca. U mnie jednak jest. Córeczka/brat, wybierzcie kogoś a resztę traktuj jak psy.
      Przykłady:
      Córeczka przynosi dobre oceny ze szkoły? Nagrody (tak, drogie)! Chwalenie się świadectwem przed ludźmi (Tak serio. Zjeb.)
      Bracia czy ja przynoszą dobre oceny ze szkoły? ,,Łaski nie robisz", ,,Mogłeś lepiej". Najwyżej pochwała. 
       
      Córeczka przyniesie złą ocenę ze szkoły? Nic się nie stało, nagroda pocieszenia.
      Bracia czy ja przyniosą złą ocenę ze szkoły? TY BUCU, OŚLE, NICZEGO NIE OSIĄGNIESZ!!! KUR**! Ciebie tylko do łopaty!
       
      Córeczka nie zdała za pierwszym razem prawa jazdy? - Nic się nie stało! Tak, nagroda też jest.
      Nie zdawała z jej absurdalnych przyczyn.... a raczej jej głupotą.
      Zdała za którymś tam 8? razem - SUUUPER! Jesteś najlepsza. A że bracia za pierwszym razem zdali? To nic! To i tak lepiej od nich jeździsz!
      Bracia czy ja zdali za pierwszym razem? - ŁASKI NIE ROBISZ!
       
      Córeczka nic w domu nie zrobiła? - Ok, w porządku.
      Ty nic nie zrobiłeś - TY... SKUR.....!!!!!
       
      18 córeczki? 2 IMPREZY!
      Nasze 18? NI HUJA!
       
      Pokój córce się od starości się zniszczył? REMONT, WSZYSTKO NOWE I PORZĄDNE! Fachowiec, dywany, 3 kolory.
      Pokój mój wymaga odświeżenia? SAM SE RADŹ, MASZ 100 ZŁ I RADŹ SE SAM. Kurwa, to twoja chałupa głąbie!
       
      I można wiele wiele więcej przykładów wymieniać...
      Tak samo było z jej narzeczonym. Mógł on w naszym domu nas wyzywać, jechać jak po łysej kobyle... nam nic nie wolno.
       
      A jak z paniami moich braci? Zgadnijcie.... Tak. Nienawidzi ich, chociaż powodu wyraźnego nie ma. Zawsze szuka powodu, nawet błahego.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do siostry, i jej frajera. Ona jest tak samo podła jak ojciec.
      Bardzo niska samoocena, uczucie bezużyteczności, bo ,,nic nie umiem'', nic się nie liczę jestem śmieciem.
      Strach przed wyzwaniami. Strach przed sukcesem. Sukces zmienia się w porażkę. Bo mój sukces nic nie jest wart, sukces mnie nie cieszy - Dzięki forum ,,leczę podświadomość".
      Świadomość że kobiety MOGĄ BYĆ tak wszędzie rozpieszczane przez co bierze mnie niechęć do pań - przez co mam problem w stworzeniu związku - bo się boję że taka mi się trafiła....
      Zazdrość do normalych rodzin, gdzie każde dziecko jest tak samo szanowane.
      Skutek dla siostry: uczucie bezkarności, my bracia nie mamy żadnej wartości, udaje że nas szanuje ale ma nas głęboko w dupie.
      bracia to narzędzia, tatuś zawsze poliże jej dupsko. Tak, ona gardzi nim tak samo. Ale to wykorzystuje, przeciwko wszystkim, z korzyścią dla niej.
      Skutek dla jej frajera: zero szacunku, udawanie że nas lubi.
       
      3) Fałszywość godna najgorszej kobiety.
      Chwalenie się naszymi osiągami przed ludźmi, ale skrycie nas nienawidzi. Czyli na wierzchu chwalenie, a w domu gnojenie.
      Oto przykłady:
      Brat kupił antyka do roboty, naprawy - takie hobby. Mój ojciec na to: NA KIJ CI TO, SPRZEDAJ, NIC TO NIE JEST WARTE, NIC CI NIE DORZUCĘ! TY LEPIEJ ZA ROBOTĘ SIĘ WEŹ!
      Ojciec przed ludźmi: patrzcie jaki syn zdolny, nawet jest w stanie naprawić taki samochód, ma bardzo ciekawe hobby!
      Ja kupiłem sobie taniego tableta: Mój ojciec tak samo: NA KIJ CI TO, SPRZEDAJ, TO NIC NIE WARTE!!!!!!
      Ojciec przed ludźmi: patrzcie jaki syn jest zdolny, dobrze rysuje!!!!
      A w domu po obronie informatyki ojciec z pogardą: oooo jaki wielki informatyk.... z pewnością pracę znajdzie..... (tak, jak siostra obroniła się z jej hujowego kierunku ojciec mało ze szczęścia nie zwariował, a jak ja.... nic. ŁASKI NIE ROBISZ!)
      A przed ludźmi? Oooo jaki zdolny.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do ojca, nienawiść do fałszywych ludzi. Tylko że zakładam, że każda obca osoba która chce coś dla kogoś/dla mnie zrobić, jest postrzegana jako fałszywa.
      Zaniżenie mojej samooceny. Niechęć do szukania swoich hobby. 
       
      4) Cwaniak. Przed rodziną...
      Nawet nie udaje, że nas szanuje. Tylko skończycie studia to na swoje!!!!! Wypierdolę was z domu!
      Nie chcesz czegoś zrobić? - Postrasz wypierdoleniem, zabraniem hajsu/kieszonkowego 100 zł miesięcznie (córce daje pewnie z 300 i czasem bonus ,,bo pracuje").
      Nie myślisz jak on? - NIE MASZ SZACUNKU. AHA.
      Nie zrobiłeś czegoś wcześniej? TO ZEMSTA! 
      Taki święty do kościoła chodzi - wszystkie kazania nt. posłuszeństwa dzieci posłuchanie! SŁYSZAŁEŚ CO KSIĄDZ POWIEDZIAŁ!!!! - TY DIABLE!
      A jak ksiądz powie o szanowaniu dzieci.... głuchy!
      W dzieciństwie gdy miałem słabsze oceny: POKAZAĆ CI MOJE ŚWIADECTWO?!!!!!! A to, że większość ocen pewnie za schab dostał to się nie przyzna.
      Bo na wsi był taki wielki poziom nauczania jak dziś. Ma mnie za idiotę. Phi!
      Masz argumenty a on nie? - WYPIERDALAJ/ZABIORĘ CI HAJS.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do ojca, do cwaniaków, nienawiść do fałszywych chrześcijan, mam ochotę mu przypierdolić. 
       
      5) Nienawiść do rodziny matki.
      Rodzina mojej matki to ludzie sukcesu. Nie muszą zapier.... jak ojciec by zarabiać jak on, a nawet lepiej.
      Ojciec nie rozumie, że da się żyć inaczej i lepiej. Z pewnością kradną, oszukują.... jebany Janusz.
      Typowy polaczek, który zamiast naśladować ludzi sukcesu, to ich nienawidzi. Debil.
      Nie udawał przed ich dziećmi że ich nienawidzi. Moi kuzyni mi współczują.
      Ale jeśli chodzi o jego rodzinę.... ooooooo całkiem inna sprawa.
      Co śmieszne, gdyby nie rodzina matki, huja by dziś miał
       
      Mój stary tak nienawidzi rodziny mojej matki, że SPECJALNIE odpierdala wojny, by NIE PRZEJŚĆ do stołu świątecznego!
      Nawet jak jego rodzina go wygoniła, by się opamiętał to on... poszedł spać XD Taki chrześcijanin.
      Jak idą święta, to wiem że idzie wojna. Smutne.
       
      Skutek dla mnie: wstyd przed rodziną mojej matki, nienawiść do ojca, niechęć do jego rodziny, rodzina mojej matki unika jego, przez co i mnie, przez co dużo tracę. Radosne święta mi się kojarzą z kłótniami zamiast miłą atmosferą.
       
      6) Wielbienie alkoholu i innych używek.
      Jego rodzina ma jakieś pojebane wielbienie wódy i innych alkoholi.
      Święta bez wódy (u niego w rodzinie)? Nie da się.
      Spotkanie z jego rodziną bez alkoholu? Nie da się.
      Nie spije się na weselu? ZŁY!!!!!!!
      Nie zawiozę go do domu po alkoholowej imprezie? ZŁY!!!!!
      Skrytykuję go po chlaniu? ZŁY!!!!!
      Pamiętam jak byłem mały, naoglądałem się 997, i widziałem jak po pijanemu ludzie się mordowali, miałem strach, prosiłem ojca by nie pił, to ten co zrobił... haha. Olał mnie.
      Szczęśliwie nigdy sam nie chleje, bo było by jeszcze gorzej.
       
      Skutek dla mnie: wielka niechęć do alkoholu, niechęć do ludzi którzy piją nawet okazjonalnie. Ojca nadal nienawidzę.
       
      7) Pracoholizm i mszczenie się na nas.
      Mój stary lubi pracować. Szkoda tylko, że nie potrafi oddzielić życia zawodowego od osobistego.
      Coś się schrani w robocie? - Oczywiście my musimy cierpieć.
      On zapieprza a ty zostałeś przyłapany na ,,nic nie robieniu" - cierp!
      Jakiś sukces? Spokój.... dobry humorek dla córeczki i żoneczki.
       
      Skutek dla mnie: Wówczas strach przed ojcem... nienawiść do ojca...
       
      8 \ Obcy człowiek zawsze jest lepszy od rodziny... no, poza córeczką.
      Skrótowo opiszę - pomocny miły dla każdego - potrzeba auta? Pożyczę! potrzeba coś załatwić? załatwię.
      a dla nas odwrotnie - trzeba auta? na autobus! Trzeba coś zrobić? Sam se radź.
       
      Skutek dla mnie: Świadomość braku wsparcia, braku pomocy.
       
      9) Brak zrozumienia naszych zainteresowań.
      To związane z pkt 2. My, niewolnicy, nie możemy mieć swoich zainteresowań.
      Gdybym posłuchał mojego starego, to gówno bym w życiu miał. Byłbym jak robot. Bez pasji, bez celów.
       
      Skutek dla mnie: Niechęć do swoich (!) zainteresowań. Obojętność.
       
      10) Brak jakiejkolwiek logiki - ma być tak jak on mówi!
      Z nim gorzej jak z babą - walisz emocjami - w dupie to ma.
      Walisz argumentami - w dupie ma.
      Masz potrzeby? W dupie to ma.
      On ma potrzeby? MASZ BYĆ NA ROZKAZ!
       
      Skutek dla mnie: Brak chęci do dyskusji, bo boję się że ktoś będzie jak mój ojciec i będzie miał mnie w dupie. Brak chęci do rozmów z obcymi.
       
       
      11) Chciwość dla braci, szczodrość dla wszystkich innych.
      Podobnie jak pkt 8.
      Szkoda dla nas kasy, a jak jest konieczność coś kupienia, to przez jego gadkę nikt na nic nie ma ochoty.
      Ma dużo hajsu - ale nie chce na nic wydać. Zbiera i zbiera, zaciska pasa - na huj? Rodzinie kasy nie powinno aż tak żałować.
      Raz by na wakacje by nas zabrał.... NIEEEEE SZKODA KAAAASY. Córka chce hajs? Jasne! Masz! Ktoś chce pożyczyć hajs? Jasne! Chcę ja pożyczyć hajs? NIE DAM!
      Czyli: brak prezentów na urodziny, tylko na ten raz na komunię. Raz tam dał nieznaczną kwotę - nie wiem co to było - pewnie córce dał z 3x więcej...
       
      Wolę mieć biednieszą rodzinę, mniejszy dom, ale mieć ojca który mnie kocha i w ogóle. 
      A tu mam tylko mały hajs i nic poza tym.
       
      Skutek dla mnie: Szkoda mi kasy na większość rzeczy, żyłem na ograniczeniu - życie wersja demo. Nie wiem na co wydać, tylko zbieram.
      Kasa jest ważna, ale kurde od czasu do czasu można coś se kupić?! Na co mi pieniądze jak za nie nic nie kupię, a jak wybuchnie wojna, to i tak gunwo będą warte?
      Nic nie widziałem, nigdy Polski nie zwiedziłem. Filmów w kinie nie oglądałem. Całe dzieciństwo w domu. Ja pierdolę. Odechciało mi się cokolwiek.
       
      Ja zdaję sobie sprawę że ktoś wśród nas mógł mieć/ma gorzej, ale ja odczułem potrzebę by wam opisać jakiego mam pojebanego starego.
       
      Szczęśliwie jadę na studia do większego miasta, i mam nadzieję że nie będę musiał do domu wracać.
      Mam dość traktowania jako narzędzie a nie jako człowiek.
      Tatuś myśli że pieniędzmi wszystko naprawi. Gunwo.
      Człowiek bez honoru, myśli że wszyscy go lubią, a wiem doskonale że tak nie jest.
       
      Jeśli chodzi o skutki, to większość jakoś przerobiłem w podświadomości. Kilka nadal mnie męczy, ale w końcu je przezwyciężę.
      Zawsze mnie zastanawiało dlaczego byłem taki ,,wycofany" a to wszystko dzięki ojcu.
       
      Zdaję sobie sprawę że on tylko powtarza błędy swojego ojca.
      Ja mu zwróciłem na to uwagę. To on olał, uważa że robi słusznie... ok nie mam pytań...
       
      Mam nadzieję że ten stary huj, w końcu się przekona, co to znaczy gospodarka, duży dom bez ,,niewolników".
      Skończy sam, bo wkrótce i matka sama z nim nie wytrzyma.
      Ciekawe czy jego kółko adoracji mu przyjedzie z pomocą. Jestem pewny że nie.
       
      Niech się zapierdoli, ja i tak pewnie od niego nic nie dostanę bo jestem ZŁYM CZŁOWIEKIEM.
      A to tylko dlatego że nie jestem taki jak on.
      Nie piję, nie palę, nie chodzę na imprezy.
      Ale i tak jestem tym złym.
      Jedno się nauczyłem: że nikt nade mną nie ma litości, nawet ojciec.
      Tylko matka może (ale nie musi) ciebie kochać. Ale i ona durna bo zamiast dzieci bronić, to stała za ojcem. Dziś by to nie przeszło.
       
      Czy mieszkam na wsi?
      NIE.
       
      Czy jestem jego biologicznym synem?
      Niestety tak. Jak cała reszta. Żałuję tego bardzo.
       
      Czy zrobił coś ulubionemu dziecku?
      Nie. Po prostu to ulubienica/ulubieniec.
       
      Bracia się wyprowadzili i UNIKAJĄ ojca jak się da.
       
      Czyli jak można było tak spierdolić, że wasz syn wami gardzi.
      Jeśli jak macie chorobę psychiczną/nienawiść do dzieci/whatever to lepiej dzieci nie róbcie...
    • Przez viko
      Ostatnio zostałem zaproszony na komunię do swojego syna chrzestnego przez mojego brata. Zdziwiłem się, ponieważ rzadko rozmawiam z moim bratem. Zazwyczaj odzywa się do mnie kiedy ma problem, albo czegoś potrzebuje. Nie byłoby by w tym żadnego problemu, ale. No właśnie. Kilka lat temu kiedy mój brat ożenił się i urodziło się mu dziecko wyjechał za granice. Jego żona mieszkała z rodzicami i wychowywała synka. Też dość często wyjeżdzałem za granicę w celach zarobkowych. W tamtym roku miało być inaczej. Miałem zostać i pomoc w gospodarstwie, za to obrat miał pożyczyć mi pieniadze na opłate czesnego, a ja po 2 latach miałem mu te pieniądze oddać. Sam zainicjował całą sytuację. 
       
      Ja obietnicy dotrzymałem. Nigdzie nie wyjeżdżałem do pracy, zostałem w gospodarstwie i pracowałem. Kiedy przyszedł rok akademicki, i trzeba było zapłacić pierwszą ratę czesnego czekałem i czekałem a przelewu nie było. Zadzwoniłem więce do brata i się delikatnie zapytałem co i jak. Powiedział, że pieniadze są na lokacie i że przeleje za miesiac. Ok pomyślałem i czekałem dalej. Przyjechałem do domu 1 listopada, brat również. Oczywiście temat pominiety a mi głupio było pytać ciągle o to. Powiedziął żebym sie nie martwił. Nadszedł grudzień zagrożono na uczelni że wyrzuca mnie za nie opłacanie czesnego bo pieniedzy jak nie ma tak nie ma. Dzwonię i się pytam, a mój brat do mnie ze złością że co ja sobie myślę, żebym sobie sam poszedł zarobić, że robić mi się nie chce. Zdzwiłem się. 
       
      Jak przyjechałem na święta do domu okazało się, że pieniadze miał przelać ale dowiedziała się jego myszka i zrobiła awanturę łacznie z rodziną, w sensie z teściami. 
       
      Pamiętam jak dziś co do mnie powiedział: przez ciebie mam problemy. 
       
      Ja się tak zastanawiam jak to jest, ja wywiązałem się z obietnicy. Przecież mogłem nie zostawiać w domu, nie pracowac na gospodarstwie, tylko wyjechać jak do tej pory to robiłem i zarobić pieniądze. Nie prosić się o nic i nie miec problemu. 
       
      Sytuacja zakończyła sie tak, że ja miałem problemy i to sporo. Po dzisiejszy dzien za to to odczuwam, matka nic nie powiedziała, pomoc miała być dla niej, żeby nie musiała pracowac ciężko, a ja wyszedłem na nieroba żerującego na pracy mojego brata. Oczywiście szwagierka zdążyła do mnie zadzwonić i mnie jeszcze opieprzyć, że co ja jestem, że najlepiej żebym soebie znalazł pracę, żebym spie..
       
      Wracając do meritum. Średnio chce mi się iść na ta komunie, mimo że dziecko nic mi nie zawiniło. Ale szczerze skoro ktoś mie oszukał oraz zwyzywał mnie od nierobów, mimo że pracuję uczciwie jeszcze zanim skończyłem 18 lat zarabiałem już na siebie, to mam w dupie ta całą rodzinę. Po dziś dzien nie usłyszałem żadnego słowa, nawet zwykłego przepraszam. 
       
      Komunia jest za rok więc masa czasu. 
       
      Z takich innych rzeczy to ciekawe jest to jak zachowuje się mój brat jak jest ze swoją żoną a jak jest sam. Zupełnie inny człowiek  
       
      Chciałbym zapytać Was o radę jak byście się w tej sytuacji zachowali. Ja osobiście straciłem szacunek do tego człowieka. 
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.