Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

@Mrowka
W jaki sposób Twój obecny chłopak obniża Twój nastrój?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
56 minut temu, Mrowka napisał:

Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

Wszyscy winni, tylko nie Mrówka :D a to się nazywa chyba syndrom ofiary, czy coś w tym rodzaju. Ja już chyba Tobie coś kiedyś pisałem na podobny temat więc nie będę się powtarzać ale radziłbym uważać z takimi stwierdzeniami, że forum powoduje poważne obniżenie nastroju. Nikt tu nikogo na siłę nie trzyma a jak Twój obecny też jest "zły", to po co Ci on?

Kobiety. :rolleyes:

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Metody napisał:
11 godzin temu, Tomko napisał:

wiedzieć jak dziecko wychowywać. 

Urabiać ! To się nazywa tresura pod nasz widzi-świat, ale ładnie to ubieramy w słowo wychowanie. Ile w dziecku jest jego własnej oryginakności, natury, a jak często jest tylko reprodukcyjno-behavioralną kopia ojca, matki, a nawet pra-pra dziadka, bo kopie ciągle się mnożą

Nie podzielam takiej teoretycznej wzniosłości. Już Rousseau głosił opinie o zepsuciu dobrego z natury człowieka („szlachetny dzikus”) –przez degradującą go cywilizację. Sam zresztą uważał się za ostatniego nienaruszonego przez świat cnotliwego, przy czym oddał własne dzieci do przytułku, co w żaden sposób nie przeszkodziło mu w pouczaniu innych w kwestii nie warunkowania potomstwa  zatrutą rodzimą tradycją.

 

Dzieci to czasami małe "bestie", powinny mieć dwoje rodziców, jasne zasady i reguły bo wtedy czują się bezpieczne. W wyniku wychowywania powinny nabywać  dobrych nawyków i ogłady a w miarę jak dorastają i rozwija się ich osobowość  należałoby pozostawiać im coraz więcej spacji na ich indywidualność.

 

Potomstwo ról życiowych uczy się głównie przez obserwację. Wszyscy poniekąd nosimy w sobie naszych "nie idealnych" rodziców, którzy wychowali nas jak umieli, może najlepiej jak umieli  i jest to nieuniknione, choćbyśmy nie chcieli. Rodzimy się też z warunkującymi nas poniekąd genami naszych przodków, stąd często ich przypominamy. To chyba Żeromski pisał, że od takiego "dziedzictwa" nie da się uciec, a mi się wydaje że należałoby je najpierw  zrozumieć, zaakceptować, a potem dopiero jak uwiera transformować, na ile to możliwe.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Quo Vadis?

Na stronie 2 były dwie ironiczne wypowiedzi powiedziałbym "na pograniczu" ad personam, więc się nie dziwię się, ze jest takie odczucie.

Na razie nie zareagowałem ale chodziło mi to po głowie jako, że temat jest mój.

W razie czego wklejam odpowiedni cytat z Credo forum i sprawa jest jasna.

 

Dajmy sie dziewczynom swobodnie wypowiadać z tym rezerwacie bez "forumowego ostracyzmu". Nie znaczy to, że będą to wypowiedzi, które nam się spodobają.

 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Mrowka napisał:

Kobieta pracuje na etat- źle bo feministka, kobieta chce siedzieć w domu- źle bo schematyczna. Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

Na forum przewija się dużo komunikatów negatywnych na temat kobiet, będąc kobietą ciężko tego nie odczuwać. Jest tylko jedna Himalajka godna uwagi tak często spotykana w przyrodzie jak Yeti, reszta wszystkie są takie same schematyczne, nudne, tylko interesowne, winne. Nagminnie powtarzane tego typu komunikaty mogą powodować pewien dyskomfort. Od  natury przyporządkowanej do płci się nie ucieknę wiec w wyniku naturalnych rozbieżności i konkretnie przyporządkowanej krytyki może zrodzić się poczucie bycia wybrakowaną. Zresztą znany jest pogląd, że  punkt patrzenia zależny jest od punktu siedzenia. Mało kobiet udziela się w rezerwacie, tutaj trzeba mieć silną psychikę i umieć przesiewać przez grube sito.

 

 

 

  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@JoeBlueNo, rzeczywiście dużo wiesz o kobietach. Gratuluję. :)

 

Co Cię razi w moim podejściu do życia?

Co w tym dziwnego?

Jest mi dobrze samej, jestem szczęśliwa na tyle, że nawet jak się jakiś problem pojawi- ból, tęsknota czy co chcesz to mam uśmiech na twarzy.

Moje życie jest piękne- i jest moje.

Związki i dzieci to poświęcenie. Ja się mogę poświęcać dla siebie, a przede mną całe życie.

 

Odpowiedziałam tak @TheFlorator bo natury nie oszukam, biorę pod uwagę fakt, że mogę kiedyś znaleźć się pod wpływem haju ale wiem, że jak minie i będę się męczyć to odejdę.

 

Dla mnie to są proste sprawy. Panowanie nad emocjami i podejmowanie świadomych decyzji.

 

 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wtrącę tylko swoje 3 grosze, bo trochę mnie to boli, że:

10 godzin temu, Anna napisał:

Na forum przewija się dużo komunikatów negatywnych na temat kobiet, będąc kobietą ciężko tego nie odczuwać.

Padają takie zdania. Okej, ja rozumiem co masz na myśli, tylko zauważcie drogie panie, że:

- to jest męskie forum

- tu jest opisanych wiele tragedii z udziałem kobiet w rolach głównych

- tu jest 90% samców

- tu są piętnowane postawy feministyczne, etc. które są ogólnie śmiem stwierdzić szkodliwe zarówno dla kobiet jak i mężczyzn

 

I teraz moje pytanie, bo jak słusznie zauważyłaś, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czy na kobiecym forum, o podobnej tematyce nie było by tak samo?

A może inaczej, czy przypadkiem na takim forum czysto kobiecym nie jest gorzej? Czy faceci na nim nie są mieszani z gównem?
No tak to trzeba nazwać, bo jak zdarza mi się odwiedzić jakieś forum, to tam za różne obrazy typu: k, ch, itd w stronę mężczyzn nie ma żadnej reakcji.

Tu jest reakcja - co najmniej ostrzeżenie, jeśli ktoś kobiet nienawidzi to kompletnie dla niego nie ma tu miejsca. Odcinamy się od tego.

 

Forum jest duże, mamy trochę moderatorów ale czasem też czegoś nie zauważymy czy zareagujemy z opóźnieniem na pewne zwroty, sformułowania krzywdzące dla Was.

10 godzin temu, Anna napisał:

Mało kobiet udziela się w rezerwacie, tutaj trzeba mieć silną psychikę i umieć przesiewać przez grube sito.

Mało, to prawda ale to wynika głównie z tematyki i z faktu, że dużo kobiet po prostu NIE CHCE się przystosować do zasad panujących na forum, jako przykład przytoczę choćby panią feministkę czy inne damy, które po założeniu konta i (kompletnym zignorowaniu regulaminu) nasraniu w jakimś wątku strony A4 tekstu, po dostaniu ostrzeżenia (co jest oczywiste, gdyby przeczytały, to by się o tym dowiedziały) znikają. Dla mnie taka roszczeniowa postawa jest niesmaczna. Ja mam tragedię, Ty mi pomóc a ja Cię jeszcze kopnę w zadek. Szanujmy się trochę, bo to naprawdę wiele w życiu ułatwia :).

11 godzin temu, TheFlorator napisał:

Dajmy sie dziewczynom swobodnie wypowiadać z tym rezerwacie bez "forumowego ostracyzmu".

Wybacz @TheFlorator ale ja tu nie widzę forumowego ostracyzmu. Zwróciłem tylko uwagę userce, że błądzi, co ja sam widzę, bo czasem jak przeglądam rezerwat, to widzę, co i jak piszę. Kreowanie się na ofiarę tu w niczym nie pomoże, przecież tu nikt nie urządza nagonki na kobiety, nie dajmy sobie wmówić, że zwrócenie uwagi komuś jest jakimś ostracyzmem.

 

Wysiliłem się i napisałem Wam kawał tekstu a teraz zapraszam do kontynuowania właściwej dyskusji :D.

  • Like 1
  • Dzięki 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

1.       Nie chcę być w dłuższym związku/nie będę się żenił ani miał dzieci.

Czy ja wiem, czy jest to tendencja na forum. Powody takiej postawy moga być różnę, trzebaby doprecyzować i określić podłoże takiej postawy, żeby móc się odnieść.
W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

2.       Mogę być w dłuższym związku ale tylko pod warunkiem, że druga strona spełni długą listę moich osobistych wymagań i preferencji. Nie będę się żenił ani miał dzieci.

Spotkałem się z taką postawą kilkukrotnie. Według mnie może mieć tu wpływ otoczenia, wychowania, programowania społecznego, które według mnie, mniej lub bardziej ukierunkowuje na egoizm i egocentryzm. Błedne wychowanie może wynikać z braku wymagań płynących od rodziców i opiekunów (nauczycieli). Kiedyś w szkole dostało się po łapach (może to też czasami była przesada), a teraz na wszystko jest wytłumaczenie (dyslekcja, adhd, dysgrafia itp...), nauczyciele są pod ostrzałem, a szkoła nie pełni funkcji wychowawczej, do tego rodziece zabiegani, kupują dziecku dzieciństwo i wychowanie, zamiast je stworzyć. Dostęp do mediów społecznościowych i pranie w związku z tym mózgu przy pomocy fałszywego obrazu, według mnie równiez ma wpływ na postawę anty rodzinną. Do tego rosnący konsumpcjonizm, potrzeba zdobycia odpowiedniego statusu, również nie sprzyja związkom, a szczególnie rodzeniu potomostwa. Tak się przyglądam czasami i zaobserwowałem, że im bogatsi ludzie tym mniej dzieci mają, pewnie to też wynika z braku czasu, bo kariera, rozwój itp. Zdecydowanie uważam, że obcnie obraz wartości jest mocno wypaczony, przez co ludzie tracąc swoje zdrowie i czas, dążą do czegoś co jest tylko fikcją. Uważam że przekaz dotyczacy stylu zycia, jest bardzo silny, sam z tym walczę, ale zdaję sobie sprawę, że znajdując się w miejscu gdzie ten pęd jest większy, cięzko się temu przeciwstawić. Myślę, że w mniejszych miejscowościach i miejscach oddalonych od dużych aglomeracji taka postawa jest rzadziej spotykana.

 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

3.       Mogę się żenić i mieć dzieci ale musi być intercyza, własne osobne mieszkanie itd.

Z taką postawą spotkałem się głównie na forum. Nie uważam że jest to złe podejście. Chociaż pomimo faktu że sam jestem w sytuacji, w której intercyza byłaby dla mnie z jednej strony zabezpieczeniem, a z drugiej dałaby mi dużo lepsza pozycję negocacyjną w związku, to i tak chciałbym aby intercyza byłą zjawiskiem marginalnym, albo technicznym zabezpieczeniem w przypadku np. prowadzenia ryzykownego (ze względu na upadek i powstanie długów) biznesu. W moim przekonaniu rodzina to jedność,i obie strony powinny pracować nad jej rozwojem (równiez finansowym). W obliczu ogólnej spierdoliny, to faktycznie intercyza jest jakąś gwarancją i granicą dla bardziej agresywnej strony w związku. Oddzielne mieszkanie może nie koniecznie, ale zabezpieczone środki umozliwiające szybką separację jak najbardziej moga się przydać. 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

Według mnie, zdecydowanie ma sens. I według mnie na pewno musi to być matka i ojciec różnych płci. Może odchodzi do lamusa wraz ze zmianami kulturowymi, które coraz bardziej relacje traktują przedmiotowo, ale według mnie nie jest to dobra droga.

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

Czy ja wiem czy to instynkty. Według mnie to bardziej kwestia niskiego poziomu edukacji w kwestii wychowania w rodzinie i budowania relacji, ale też również psychologii, która pozwoliłaby na umiejętne zarzadzanie sobą. Według mnie hipergamia i poligamia w wiekszym stopniu zalezy od znudzenia, braku chęci do budowania relacji, istniejących trójkątów emocjonalnych, nieodciętych pempowin. Według mnie zmiana partnerów, to jak zmiana samochodów, po którymś to nawet i wypasiona gablota za setki tysięcy jest jedynie samochodem.

 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

Dysfunkcyjnymi, i emocjonalnymi kalekami. Środowisko kształtuje osobowość, zalezy jeszcze od podziału płci, córka wychowana z ojcem pewnie byłaby kobietonem, a syn z matką....

 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

5.       Co z powiększaniem populacji kraju?

Uważam że napewno trzeba zadbać o to, aby populacja nie wymierała. To zagadnienie można równiez traktowac w sposób techniczny, np. jako rozmnażanie stada z bydłem w jakimś tam celu. Chociaż trudno mi sobie wyobrazić jakby to miało wyglądać. 

Edytowane przez Animavilis
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie małżeństwo to nic innego jak papierek, formalność, narażanie się na koszty i problemy jeśli coś z tego małżeństwa nie wyjdzie. Jeśli partnerom naprawdę na sobie zależy to po co te wszystkie ceregiele? Że niby ma to dać szczęście? Phie, dobre sobie. Raczej jak już to zabezpieczenie i większą korzyść z tego ma kobieta. Co ma niby z tego facet?

Mnie to nie jest potrzebne, bo potrafię mieć poczucie bezpieczeństwa bez tego. 

 Jak słyszę słowo "ślub" to pierwsze skojarzenia, które mi przychodzą na myśl to: "kajdany", "ograniczenia","rozwód", "alimenty", " marnowanie kasy na wesele by być ten jeden dzień księciem i księżniczką (skrócie atencja)".  

 Jeśli chce się z kimś być i stworzyć rodzinę po co się żenić/ wychodzić za mąż?  Nigdy też nie rozumiałam dlaczego jak para już jest ze sobą pare lat albo/i decyduje się na dziecko wszyscy dookoła pytają i trąbią "kiedy ślub?", " "ale jak to tak bez ślubu?"

Czemu nie można wychować nieślubnego dziecka? Będzie przez to gorsze od innych dzieci? 

Jest to kolejny schemat narzucony przez społeczeństwo i rząd, by inne instytucje mogły zarabiać na szczęściu (wesele, ślub) i ewentualnym nieszczęściu z tego powodu (rozwód). 

Co jak co ale takie coś mi do szczęścia potrzebne nie jest. Dla mnie ślub to zawsze był synonim ograniczenia się i pozbawienia wolności. Trzeba umieć znaleźć szczęście w sobie, a jeszcze większe szczęście jest jeśli można je dzielić z drugą osobą, nie trzeba wcale tego formalizować.:) Szczęście daje siłę. 

 

Co do rodziny... zgadzam się z wypowiedzią @Sitriel . Rodzina daje ludziom przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, schronienie, wsparcie. Potrzebna jest by przekazywać geny dalej i stawać się przez to silnym, mając przy tym większe szanse na przetrwanie. Im silniejsze więzy rodzinne tym więcej możliwości i większa siła. Jest bardzo ważna i należy ją pielęgnować, każdy z jej członków musi dawać coś od siebie i też w tej kwestii musi być zachowana równowaga + jasny podział obowiązków, w innym wypadku dochodzi do różnych patologii, gdzie najbardziej przy tym zwykle cierpią dzieci. Gdy w kwestii wychowania dzieci jest dysharmonia to za tym idą różne choroby psychiczne i inne dolegliwości u nich, Gdy dorastają i decydują się na potomstwo, przekazują dalej te słabe geny i te wszystkie choróbska, które przeżywały. No i to taki łańcuszek... następnie osobniki dalszych pokoleń stają  coraz słabsze i słabsze aż w końcu gatunek ludzki wyginie. ;) 

Dlatego tak: rodzina jest bardzo ważna ale trzeba do niej pierw dojrzeć by móc ją założyć. W innym wypadku lepiej tego nie robić. Ale z drugiej strony społeczeństwo nie ułatwia w tym. Trzeba w dzisiejszych czasach liczyć się z tym, że założenie rodziny nie jest takie proste. Wychowanie dzieci teraz to istny dramat - zwłaszcza jak pójdą do szkoły. Ciężko jest teraz wpoić potomstwu dobre wartości. Ba, trzeba też wpierw samemu się tego nauczyć i samemu umieć funkcjonować w tym świecie by dawać dobry przykład i przy tym nie zwariować przy okazji :P ...  Ludzie dążą do samodestrukcji i tego już się nie da zatrzymać... 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z @Hippie że do rodziny trzeba dojrzeć. Nie ma złotych recept, ale wydaje mi się że ludzie z jakimiś bagażami doświadczeń , starsi- mogą tworzyć dobre fajne związki. Ale tak mi się wydaje, pewnie każdy patrzy przez jakiś swój kawałek osobisty. Tak czuję intuicyjnie, że im jesteśmy starsi, jest szansa. Choć czasem droga do rozwoju musi iść przez jakieś oczyszczenie, terapię czy po prostu naukę na błędach( swoich)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Quo Vadis?

 

8 hours ago, Quo Vadis? said:

Wybacz @TheFlorator ale ja tu nie widzę forumowego ostracyzmu. Zwróciłem tylko uwagę userce, że błądzi, co ja sam widzę, bo czasem jak przeglądam rezerwat, to widzę, co i jak piszę. Kreowanie się na ofiarę tu w niczym nie pomoże, przecież tu nikt nie urządza nagonki na kobiety, nie dajmy sobie wmówić, że zwrócenie uwagi komuś jest jakimś ostracyzmem

Ostracyzm sracyzm. Ponizej przyklady wycieczek osobistych. To chyba nie jest "zwracanie uwagi" a wiadomo, że liczy sie jak to ktoś ubierze w słowa (diabeł tkwi w szczegółach).

"

Mrówka chce mieć etat matka i tyle, najlepiej na zawsze :) Schematyczne do bólu. Etat takowy gwarantuje dochód w wysokości równej dochodówi jaki przynosi nakład pracy samca..

Aha i bym zapomniał o tej prawdziwej kobiecej bezinteresownej miłości ujawnionej w pytaniu o intercyzę:

Ahh te małżeństwa, rodziny, dzieci. Wszystko to dla drugiego czlowieka i z czystego, szczerego uczucia."

"

No przecież musi się zabezpieczyć, bo to ona bidulka będzie rodziła.

Więcej zarabia to nie chce się dzielić zasobami, mniej zarabia, to nie chce być odcięta od zasobów, proste.

Wszystko się kręci wokół jednego."

" Jeszcze kilka takich tekstów i może jakiś rycerz się znajdzie 👍 "

 

Poniżej przykład tematu z gotową narracją ale oczywiście autorzy twierdzą, że gdzie tam. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach.

 

 

W tej chwili na tapecie jest temat MORDERCY żony. Ja już się domyślam w którym kierunku temat pójdzie. Obym się grubo mylił, .....obym...

 

Poniżej cytat z Credo forum:

" Kochamy je, ale nie damy się "wyruchać". Zgnoję każdego, kto liczy że znajdzie sobie u nas koleżków, którzy będą nienawidzić kobiet, gardzić nimi. To nie takie miejsce. Tu uczymy się o kobietach, tym jak zostały uwarunkowane - nie ma tu miejsca na poniżanie czy pogardę. I by pokazać swą dobrą wolę, stworzyłem na forum dział "Rezerwat dla Kobiet", gdzie mogą pisać sobie Panie. "

 

9 hours ago, Quo Vadis? said:

I teraz moje pytanie, bo jak słusznie zauważyłaś, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czy na kobiecym forum, o podobnej tematyce nie było by tak samo?

A może inaczej, czy przypadkiem na takim forum czysto kobiecym nie jest gorzej? Czy faceci na nim nie są mieszani z gównem?

I chyba o to chodzi, żeby u nas była kultura w przeciwieństwie do innych forum?

Są różne formy wyrażania swojej ukrytej "niechęci" do płci przeciwnej. Nie trzeba w ogóle pisać wprost.

 

9 hours ago, Quo Vadis? said:

Tu jest reakcja - co najmniej ostrzeżenie, jeśli ktoś kobiet nienawidzi to kompletnie dla niego nie ma tu miejsca. Odcinamy się od tego.

Podaj mi przykład z ostatnich 3-6 miesięcy kiedy jakiś kolo dostał punkty za "niechęć do kobiet" lub bana?

 

9 hours ago, Quo Vadis? said:

Forum jest duże, mamy trochę moderatorów ale czasem też czegoś nie zauważymy czy zareagujemy z opóźnieniem na pewne zwroty, sformułowania krzywdzące dla Was.

Wiem/domyślam się/widzę ,że moderacja to ciężki kawałek chleba. Doceniaja to myśle ci co trochę myślą samodzielnie. Użytkownicy reagują często sami (przykłady masz w wątku o P. Żyle).

Doceniamy (przynajmniej ja) waszą pracę.

 

9 hours ago, Quo Vadis? said:

Mało, to prawda ale to wynika głównie z tematyki i z faktu, że dużo kobiet po prostu NIE CHCE się przystosować do zasad panujących na forum, jako przykład przytoczę choćby panią feministkę czy inne damy, które po założeniu konta i (kompletnym zignorowaniu regulaminu) nasraniu w jakimś wątku strony A4 tekstu, po dostaniu ostrzeżenia (co jest oczywiste, gdyby przeczytały, to by się o tym dowiedziały) znikają. Dla mnie taka roszczeniowa postawa jest niesmaczna

Nie róbmy z pani feministki (wiem która) czyli z WYJATKU reguły. Znów ta niby SCHEMATYCZNOŚĆ.

Dla przeciwwagi moge ci przytoczyć przykłady wielu kolesiów co przyszli tu zapytali o poradę, dostali ją i już ich nie widziałem. To w takim razie ci kolesie są tak samo SCHEMATYCZNI jak te panie.

A piszę to bedąc wg mnie "świeżakiem" na forum.

9 hours ago, Quo Vadis? said:

tu jest 90% samców

Jeśli nie bedziemy ostrożni będzie to 100% za jakiś czas.

 

 

Zapewniam cię, że moje obserwacje/refleksje nie są odosobnionym przypadkiem wśród forumowiczów.

 

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
14 hours ago, Lalka said:

@JoeBlueNo, rzeczywiście dużo wiesz o kobietach. Gratuluję. :)

 

1. Co Cię razi w moim podejściu do życia?

 

2. Odpowiedziałam tak @TheFlorator bo natury nie oszukam, biorę pod uwagę fakt, że mogę kiedyś znaleźć się pod wpływem haju ale wiem, że jak minie i będę się męczyć to odejdę.

1. Nie razi.

Wiem ze nie jest prawdziwe bo kobiety tak nie funkcjonują.

Zyją tak poki im nie zawibrują nerwy, serce, mozg i cipka.

Ten stan codzienny to stan tymczasowy, do momentu gdy trafisz na swojego.

 

2. To potwierdza to co mowie.

Przeczytaj tekst piosenki "Do zakochania jeden krok".

To madry tekst.

Rozsadny ktos jest rozsadny zawsze a nie do czasu gdy zacznie byc nierozsadny a tak wlasnie funkcjonuja kobiety.

Sa rozsadne a potem robia najwieksza glupote swojego zycia bo jak zawsze zakochuja sie w niewlasciwym facecie.

Genow i tysiecy lat ewolucji nie oszukasz.

 

Gdy to zrozumialem - zrobilem wieksze odkrycie niz gdybym odkryl Ameryke.

Mam byc niewlasciwym facetem a wtedy kobiety beda szly do mnie jak w dym oddajac mi dusze i cialo.

 

I tak to dziala w realnym zyciu. Calkiem niezle jesli chodzi o mnie.

Jest taka jedna co mowi tak jak ty.

Odejsc jednak nie mogla choc kilka razy chciala, jej natura na to nie pozwolila bo na moje szczescie stalem sie niewlasciwym facetem wystarczajaco szybko, w kazdym razie nie za pozno.

Ja nie chcialem od niej odchodzic ale tez nie chcialem wyladowac we friendzone.

I nie wyladowalem.

Zmadrzalem PRZED szkodą.

 

 

 

 

Edytowane przez JoeBlue

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I powstał @Animavilis jak Feniks z popiołów...

 

9 hours ago, Animavilis said:

szkoła nie pełni funkcji wychowawczej

Wg mnie szkoła ma funkcję edukacyjna raczej. Od wychowania są w większości rodzice.

 

9 hours ago, Animavilis said:

do tego rodziece zabiegani, kupują dziecku dzieciństwo i wychowanie, zamiast je stworzyć.

Zgadzam się. Żyjemy w takich czasach. Efekt uboczny kapitalizmu.

 

 

 

 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, TheFlorator napisał:

Efekt uboczny kapitalizmu.

nie, konsumpcjonizm to jest układ krwionośny bez którego ten system nie może istnieć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, TheFlorator napisał:

I chyba o to chodzi, żeby u nas była kultura w przeciwieństwie do innych forum?

Sugerujesz, że u nas nie ma kultury? O to chodzi, i ta kultura jest zachowana, o co osobiście dbam.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Podaj mi przykład z ostatnich 3-6 miesięcy kiedy jakiś kolo dostał punkty za "niechęć do kobiet" lub bana?

Chyba sobie żartujesz, że będę teraz szukać i przebijać się przez wiele tematów i masę stron z warnami aby Ci pokazać jakieś przykłady ale zapewniam Cię, że takie przypadki są.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Nie róbmy z pani feministki (wiem która) czyli z WYJATKU reguły. Znów ta niby SCHEMATYCZNOŚĆ

To przejrzyj sobie ile Pań wypowiadało się poza rezerwatem, ile dało przywitanie w złym dziale, ile w ogóle bez przywitania zaczęło się udzielać. Powiesz, że facetów więcej tak zrobiło.

Logiczne, facetów rejestruje się tu więcej więc to oczywiste, że więcej takich akcji widać z ich strony, natomiast biorąc od uwagę skromną populację samic, jest to o wiele bardziej widoczne. Poza tym, pragnę przypomnieć, że z tego co się orientuję, to samice miały na początku możliwość udzielania się na CAŁYM forum i z jakichś powodów im to ZABRANO i wciśnięto do rezerwatu, no ciekawe dlaczego? A to nie ja o tym zadecydowałem, tylko "góra". 

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Dla przeciwwagi moge ci przytoczyć przykłady wielu kolesiów co przyszli tu zapytali o poradę, dostali ją i już ich nie widziałem. To w takim razie ci kolesie są tak samo SCHEMATYCZNI jak te panie.

No pewnie ale ja nigdzie nie napisałem, że oni są lepsi od Pań. Odniosłem się tylko do nich.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Zapewniam cię, że moje obserwacje/refleksje nie są odosobnionym przypadkiem wśród forumowiczów.

Cieszy mnie to, że nie jesteś sam na forum. Moje obserwacje również nie są odosobnione.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Doceniamy (przynajmniej ja) waszą pracę.

Dziękuję, dlatego mam nadzieję, że skoro tak naszą pracę doceniasz to pozwolisz wątkowi toczyć się już bez tego off topu, zbędnego moim zdaniem.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, TheFlorator napisał:

Podaj mi przykład z ostatnich 3-6 miesięcy kiedy jakiś kolo dostał punkty za "niechęć do kobiet" lub bana?

 

Tak na szybko:

W dniu 19/02/2018 o 09:26, Drizzt napisał:

@AdamPogadam - 1p "loshka" - była wyraźna prośba o nieużywanie takich określeń.

W dniu 19/02/2018 o 09:40, Drizzt napisał:

@rarek2 - 1p Używanie określenia "loszka".

W dniu 10/02/2018 o 15:47, MoszeKortuxy napisał:

@Bart Simpson - 1p za używanie określenia "baletowe kurwiszony". Jest to niezgodne z rewolucją kulturalną na forum.

W dniu 17/01/2018 o 12:59, Drizzt napisał:

@Straszymorda - 2p - "stara rura" ; zdania z małej litery

Bywają też ostrzeżenia za bezpośrednio chamskie odnoszenie się. Także do kobiet z forum. Ale to trzeba by prześledzać każde z tego typu ostrzeżeń, a aż tak mi się nie chce, aby tego szukać :)

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
18 godzin temu, TheFlorator napisał:

I powstał @Animavilis jak Feniks z popiołów...

Ano (:...

Cytat

 

Wg mnie szkoła ma funkcję edukacyjna raczej. Od wychowania są w większości rodzice.

Głównie tak, ale powinna pełnic również funkcję wychowawczą i światopoglądową. Oczywiście nie zwalam tutaj odpowiedzialności za wychowanie na szkołe, bo nie o to chodzi. Szkoła jako instytucja edukacyjno-kulturalna, z racji, że w jej szeregach funkcjonują (albo powinni funkcjonować) przedstawiciele różnych myśli jest w stanie przedstawić o wiele szerszy światopogląd niz rodzice, którzy często są zakopani w jednym środowisku. Z pełną świadomością zaryzykuję stwierdzenie, że rodzice mają bardziej ograniczone "narzędzia" do stworzenia w swoim dziecku odpowiednich mechanizmów związanych z właściwym pojmowaniem otaczającego świata i funkcjonowania wokół niego różnych mechanizmów (na potwierdzenie mam ekstremalny przykład z życia wzięty). 

Według mnie to trochę tak jakby porównywać wychowanie dziecka tylko z jednym rodzicem i z dwoma rodzicami.

 

Edytowane przez Animavilis
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok wracając do tematu.

Wydaje mi się, że odpowiedź zależy od pokolenia.

Moi dziadkowie oraz rodzice wychowywali mnie i żyli w imię Rodzina jest najważniejsza. 

Matrix na maksa ale w sumie takie myślenie oldskoolowe ma czy może miało sens kiedyś.

Rodziny żyły na kupie młodzi opiekowali się starszymi, rodzice wychowywali dzieci i taki krąg.

Obecnie w dobie internetu, konsumpcji przekaz jest... no właśnie jaki: żyj, używaj, kup jesteś tego warty i wydaje mi się, że nowe pokolenie coraz mniej wie co chce i zakładanie rodziny to coś takiego jak moda totalny Matrix do n- tej potęgi.

 

Ja przez długi czas w imię rodzina jest najważniejsza ciągnąłem trupa znaczy małżeństwo reanimowałem i tak naprawdę zmarnowałem ileś lat.

Teraz szczerze mówiąc sam nie wiem - z zakładania długoterminowych związków wyleczyłem się - stałem się cyniczny ale żeby nie było dalej szanuje ludzi (kobiety i mężczyzn)

 

Taki wywód mi wyszedł bez odpowiedzi...

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Pytonga

 

Niby wywód i niby nieskładnie ale wiem w 100% co miałeś na myśli.

Dzięki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli ktoś nie chce zakładać rodziny ze względu na modę, ideologię to mamy matix2. Jeśli ktoś świadomie podejmuję taką decyzję to nie powinno być problemu. Posiadanie rodziny nie jest żadnym wyznacznikiem świadczącym o człowieku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 8.03.2018 o 18:29, Pytonga napisał:

Matrix na maksa ale w sumie takie myślenie oldskoolowe ma czy może miało sens kiedyś.

Rodziny żyły na kupie młodzi opiekowali się starszymi, rodzice wychowywali dzieci i taki krąg.

Obecnie w dobie internetu, konsumpcji przekaz jest... no właśnie jaki: żyj, używaj, kup jesteś tego warty i wydaje mi się, że nowe pokolenie coraz mniej wie co chce i zakładanie rodziny to coś takiego jak moda totalny Matrix do n- tej potęgi.

Matrix to myślenie, że w życiu liczę się tylko ja, ja i ja. Nie da się przeżyć życia tylko ze sobą i tylko w swoim towarzystwie.

Nawet nie trzeba się z nikim wiązać wystarczy spotykać i mieć luźne relacje, ale nie jest się samemu, do tego ma się dalsza rodzinę i znajomych.

Życie to transakcja wymienna, nie da się przeżyć i tylko brać nie dając i nie oferować nic w zamian, bo każdy się odwróci i odejdzie. Musi być równowaga wymiany, daję ale i biorę/ biorę ale i daję.

 

Jak ktoś tego nie rozumie, to nie założy rodziny. Ty się opiekujesz i wychowujesz dzieci, dzieci w zamian kochają Ciebie i opiekują Tobą na starość. Nikt nikogo do niczego nie zmusza, robi się to, ponieważ to samoistnie wynika ze zbudowanej relacji.

Edytowane przez Sitriel
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Sitriel

To z tymi opiekującymi się dziećmi na końcu twojego wątku to wg mnie też jest w dzisiejszych czasach coraz większa teoria a mniej praktyka.

 

OK, może tak sobie zakładasz ale skąd wiesz co zrobią dzieci jak dorosną?

Poza tym są już teraz domy starców i dzieciom się już tak nie chce starymi opiekować jak kiedyś.

Wg mnie to już to bardziej odchodzi do lamusa niż sama idea rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@TheFlorator dokładnie nie chce się, a wiesz czemu? Bo ta moda przyszła z zachodu, wygodnicki styl życia i zero poświęceń. Jak coś jest już stare i niepotrzebne to won do domu starców. 

Ja jestem jeszcze na szczęście z takiego regionu, że domu starców nie ma. Jest jedno hospicjum do którego oddaje się już w ostateczności, ponieważ nie możliwe jest zapewnienie opieki w domu.

Większość kocha swoich rodziców i nie odda ich nigdzie i nigdy!! No chyba że w wyższej konieczności, czyli jak wspomniałam do hospicjum.

 

 

Edytowane przez Sitriel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Sitriel Moda czy nie moda nie zatrzymasz tego. Takie czasy. To tak samo wracając do zdania z mojego wątku z wymianą ludzi w związkach.

 

To , że się oddaje rodziców do domu starców to chyba niekoniecznie oznacza, że się ich nie kocha? Wszystko chyba zależy od indywidualnej historii i okoliczności/możliwości.

 

Poza tym jakby coś, to można ich do ciebie podrzucić do łupania drewna zamiast tej machiny diabelskiej.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
6 minut temu, TheFlorator napisał:

Poza tym jakby coś, to można ich do ciebie podrzucić do łupania drewna zamiast tej machiny diabelskiej.

Ja mam swoją mamę i jeszcze teściową do której regularnie wpadam. Wystarczy mi staruszków w przyszłości.

Oczywiście, że tego nie zatrzymam i przyjdzie to i w mój region, tak wygląda rozwój cywilizacji. 

Jednak Twoja wzmianka, że ich kochają i oddają do domu starców to jest trochę śmieszna miłość, ponieważ jest wtedy tylko gdy są sprawni, a jak się stają niedołężni to już lepiej jak kto inny ich obrabia ;) 

Ja mam takie zdanie i poglądy nie podlegają one zmianom, jak będzie w przyszłych pokoleniach, nie dane mi będzie wiedzieć ;)

Edytowane przez Sitriel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez wrotycz
      Zasadniczo ten kawałek dotyczy norweskiego urzędu ds kradzieży dzieci ale nie ma powodu, żeby nie uogólniać, bo podobne instytucje są w Szwecji i Niemczech i zajmują się dokłanie tym samym - niszczeniem rodziny. Do rzeczy:
       
      Silje Garmo matka dwóch córek została fałszywie oskarżona o wykorzystywanie jednej przez swojego partnera i w (uzasadnionej) obawie przez odebraniem dziecka uciekła do... Polski. (też nie miała gdzie uciec) Jak powiedziała miała polskich znajomych, "znała ten kraj, wiedziała, że może tutaj uzyskać ochronę i żyć jak wolny człowiek". Wystąpiła o azyl polityczne ale nasze szanowne państwo go nie udzieliło. Może tu być i jako obywatel państwa stowarzyszonego z UE ma trochę więcej praw niż Ukraińcy ale nie jest pełnoprawnym obywatelem PL/UE.
      Czyli, standard - PolPop (politycznie poprawna) PiSlamistyczna Polska nie daje jej żadnych gwarancji, Norwegia ucieka się do kłamstw i fałszowania oskarżeń, żeby ją ściągnąć a my możemy tylko patrzeć na spektakl.
       
      Jest jeszcze jeden wątek związany (na powrót) z Norwegią - Barnevernet czyli norweski Urząd ds. Dzieci, krytykowany nawet przez Komisję Rady Europy. Za co? No właśnie za to, że robi to do czego został powołany do rozbijania rodziny przez m.in. kradzież dzieci. W Norwegii odeszło się od zasady przynależności biologicznej rodziców do dzieci. Zostało zmienione prawo w tym kierunku. W praktyce to norweskie państwo jest właścicielem dzieci. Nawet 97 proc. decyzji, które zapada w sprawach o przejęcie odpowiedzialności rodzicielskiej jest na korzyść urzędu ochrony dzieci. Sprawa wygląda w ten sposób, że jest to powiązane z wysokim poziomem skorumpowania tej instytucji. Koszty, które ponosi państwo są dzielone pomiędzy prywatny sektor opieki nad dziećmi i państwowy.
       
      Więc jak jeszcze ktoś wierzy w socjalizm to niech się dobrze zastanowi.
       
       
    • Przez Qaikwow
      Natrafiłem na ciekawy artykuł, który doskonale pokazuje błędy samotnych matek w wychowaniu synów. Nadmierna opiekuńczość oraz negowanie ojca sprawia, że dorastający mężczyzna pózniej ma problemy, żeby się odnaleźć w dorosłym życiu.
       
      Sam pochodzę z takiej rodziny i często najlepszym sposobem jest zacząć żyć po swojemu z daleka od matki, odizolować się kompletnie. Mamy chcą najlepiej dla swoich synów, ale złe wydarzenia, które ją spotkały z ojcem powodują, że nieumyślnie niszczy swojego syna. Najbardziej brak mi ojca, ale to na inny temat. 
       
      Artykuł (po angielsku):
      https://www.africanamerica.org/topic/ways-single-mothers-destroy-their-sons
    • Przez Perun82
      Bardzo ciekawy artykuł:
       
      https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/100-lat-polskoczy-malzenstwa-przestana-istniec/esv7xhq
       
      Ten fragment przykuł moją uwagę:
       
      - Można powiedzieć, że w związkach formalnych jest dokładnie tak samo, jak w tych nieformalnych - mówi. - Ale jednak nie jest. Fakt, że wypowiadamy przysięgę w obecności świadków, że człowiek zdecydował się na ten krok, to samoistnie zmienia sposób myślenia o relacji między dwiema osobami. Człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że rozstanie już nie będzie takie łatwe.
       
      Potwierdza to moją tezę, że słowo dane drugiej osobie nic nie znaczy. Ta druga "połówka" oczekuje ŚWIADKÓW.  Pieprzenie o dorosłości, zaufaniu - ale jednak słowo da drugiej nie jest traktowane poważnie. Jak na takich podstawach budować i kontynuować związek.
       
      I cały czas przemycany jest smaczek, że małżeństwo, formalne, utrudnia wypisanie się ze związku. Czyli matrix puszcza oczko.
       
      Pięknie pokazane, że nieformalne związki są dla dwojga ludzi, natomiast formalizacja powoduje, że państwo reguluje pożycie miedzy dwojgiem obywateli i pilnuje ich by zachowywali się tak jak chce system.  
    • Przez Zły_Człowiek
      Witam, nie zauważyłem takiego tematu w naszym forum, więc opiszę swoją relację z moim ojcem... to jedziemy.
       
      Zacznijmy od tego, że mój dziadek (jego ojciec) to taki sam h*j, jak on. 
      Dlaczego tak uważam? Czy nie przesadzam?
      Nienawidzę ich obu, choćbym chciał cokolwiek zrobić by ich polubić to oni zawsze to niszczą.
      Przeczytajcie całość, byście wasze dzieci nie musiały cierpieć jak ja.
       
      1) Ciągłe zaganianie do roboty - całkowite przeciwieństwo normalnej pracy. Brak nagród żadnych.
      Jego dzieciństwo - to wieś, musiał zapieprzać, ojciec się z nim nie patyczkował - co zrozumiałe, czasy po II Wojnie Światowej nie pozwalały na zarabianie facetom siedząc na dupach.
      Czyli zmuszał go od najmłodszych lat do harówy - zapieprzaj na wsi, a potem jak poszedł na swoje oddał mu tylko 1 zwierza i... wypierd...!
      Taka wdzięczność dla swoich dzieci, bez swoich dzieci sami by się zamordowali na śmierć.
      Najgorsze jest to, że mój stary (tak pogardliwie będę o nim pisał) wziął to za bardzo do serca i próbował nam to samo wlać do głów - czyli: zapierdalaj, nieważne po co, nie ważne po ile, masz zapierdalać!
       
      Czyli codziennie mam zapieprzać, nieważne, że można zrobić lepiej - i nigdy, przenigdy nie dostałem za to nagrody typu pizza czy 2 zł. Bo szkoda kasy....
      Oczywiście muszę robić wszystko sam. On niby coś tam innego robił, ale zawsze mnie olewał... i ma być zrobione bo jak nie, to będziesz nawet w o 3 w nocy robił!
      Czy praca była jako kara? a jakże! Jako nagroda czy czynność normalna. Także!
       
      Skutek dla mnie: całkowite zniechęcenie do pracy fizycznej, lenistwo do wysokiego stopnia, ogólne przemęczenie. 
      Zawsze mam problem by zniwelować niechęć do pracy, nie chce mi się nikomu pomagać. Czuję się jako bezwolne narzędzie. Jak jakiś niewolnik.
      Straszne uczucie.
       
      2) Wyróżnienie absolutne 1 dziecka pośród innych. Czyli CÓRECZKA/SYNALEK jest najlepsza/najlepszy, a wy jej rodzeństwo, jesteście ścierwem!
      W normalnych rodzinach coś takiego nie ma miejsca. U mnie jednak jest. Córeczka/brat, wybierzcie kogoś a resztę traktuj jak psy.
      Przykłady:
      Córeczka przynosi dobre oceny ze szkoły? Nagrody (tak, drogie)! Chwalenie się świadectwem przed ludźmi (Tak serio. Zjeb.)
      Bracia czy ja przynoszą dobre oceny ze szkoły? ,,Łaski nie robisz", ,,Mogłeś lepiej". Najwyżej pochwała. 
       
      Córeczka przyniesie złą ocenę ze szkoły? Nic się nie stało, nagroda pocieszenia.
      Bracia czy ja przyniosą złą ocenę ze szkoły? TY BUCU, OŚLE, NICZEGO NIE OSIĄGNIESZ!!! KUR**! Ciebie tylko do łopaty!
       
      Córeczka nie zdała za pierwszym razem prawa jazdy? - Nic się nie stało! Tak, nagroda też jest.
      Nie zdawała z jej absurdalnych przyczyn.... a raczej jej głupotą.
      Zdała za którymś tam 8? razem - SUUUPER! Jesteś najlepsza. A że bracia za pierwszym razem zdali? To nic! To i tak lepiej od nich jeździsz!
      Bracia czy ja zdali za pierwszym razem? - ŁASKI NIE ROBISZ!
       
      Córeczka nic w domu nie zrobiła? - Ok, w porządku.
      Ty nic nie zrobiłeś - TY... SKUR.....!!!!!
       
      18 córeczki? 2 IMPREZY!
      Nasze 18? NI HUJA!
       
      Pokój córce się od starości się zniszczył? REMONT, WSZYSTKO NOWE I PORZĄDNE! Fachowiec, dywany, 3 kolory.
      Pokój mój wymaga odświeżenia? SAM SE RADŹ, MASZ 100 ZŁ I RADŹ SE SAM. Kurwa, to twoja chałupa głąbie!
       
      I można wiele wiele więcej przykładów wymieniać...
      Tak samo było z jej narzeczonym. Mógł on w naszym domu nas wyzywać, jechać jak po łysej kobyle... nam nic nie wolno.
       
      A jak z paniami moich braci? Zgadnijcie.... Tak. Nienawidzi ich, chociaż powodu wyraźnego nie ma. Zawsze szuka powodu, nawet błahego.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do siostry, i jej frajera. Ona jest tak samo podła jak ojciec.
      Bardzo niska samoocena, uczucie bezużyteczności, bo ,,nic nie umiem'', nic się nie liczę jestem śmieciem.
      Strach przed wyzwaniami. Strach przed sukcesem. Sukces zmienia się w porażkę. Bo mój sukces nic nie jest wart, sukces mnie nie cieszy - Dzięki forum ,,leczę podświadomość".
      Świadomość że kobiety MOGĄ BYĆ tak wszędzie rozpieszczane przez co bierze mnie niechęć do pań - przez co mam problem w stworzeniu związku - bo się boję że taka mi się trafiła....
      Zazdrość do normalych rodzin, gdzie każde dziecko jest tak samo szanowane.
      Skutek dla siostry: uczucie bezkarności, my bracia nie mamy żadnej wartości, udaje że nas szanuje ale ma nas głęboko w dupie.
      bracia to narzędzia, tatuś zawsze poliże jej dupsko. Tak, ona gardzi nim tak samo. Ale to wykorzystuje, przeciwko wszystkim, z korzyścią dla niej.
      Skutek dla jej frajera: zero szacunku, udawanie że nas lubi.
       
      3) Fałszywość godna najgorszej kobiety.
      Chwalenie się naszymi osiągami przed ludźmi, ale skrycie nas nienawidzi. Czyli na wierzchu chwalenie, a w domu gnojenie.
      Oto przykłady:
      Brat kupił antyka do roboty, naprawy - takie hobby. Mój ojciec na to: NA KIJ CI TO, SPRZEDAJ, NIC TO NIE JEST WARTE, NIC CI NIE DORZUCĘ! TY LEPIEJ ZA ROBOTĘ SIĘ WEŹ!
      Ojciec przed ludźmi: patrzcie jaki syn zdolny, nawet jest w stanie naprawić taki samochód, ma bardzo ciekawe hobby!
      Ja kupiłem sobie taniego tableta: Mój ojciec tak samo: NA KIJ CI TO, SPRZEDAJ, TO NIC NIE WARTE!!!!!!
      Ojciec przed ludźmi: patrzcie jaki syn jest zdolny, dobrze rysuje!!!!
      A w domu po obronie informatyki ojciec z pogardą: oooo jaki wielki informatyk.... z pewnością pracę znajdzie..... (tak, jak siostra obroniła się z jej hujowego kierunku ojciec mało ze szczęścia nie zwariował, a jak ja.... nic. ŁASKI NIE ROBISZ!)
      A przed ludźmi? Oooo jaki zdolny.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do ojca, nienawiść do fałszywych ludzi. Tylko że zakładam, że każda obca osoba która chce coś dla kogoś/dla mnie zrobić, jest postrzegana jako fałszywa.
      Zaniżenie mojej samooceny. Niechęć do szukania swoich hobby. 
       
      4) Cwaniak. Przed rodziną...
      Nawet nie udaje, że nas szanuje. Tylko skończycie studia to na swoje!!!!! Wypierdolę was z domu!
      Nie chcesz czegoś zrobić? - Postrasz wypierdoleniem, zabraniem hajsu/kieszonkowego 100 zł miesięcznie (córce daje pewnie z 300 i czasem bonus ,,bo pracuje").
      Nie myślisz jak on? - NIE MASZ SZACUNKU. AHA.
      Nie zrobiłeś czegoś wcześniej? TO ZEMSTA! 
      Taki święty do kościoła chodzi - wszystkie kazania nt. posłuszeństwa dzieci posłuchanie! SŁYSZAŁEŚ CO KSIĄDZ POWIEDZIAŁ!!!! - TY DIABLE!
      A jak ksiądz powie o szanowaniu dzieci.... głuchy!
      W dzieciństwie gdy miałem słabsze oceny: POKAZAĆ CI MOJE ŚWIADECTWO?!!!!!! A to, że większość ocen pewnie za schab dostał to się nie przyzna.
      Bo na wsi był taki wielki poziom nauczania jak dziś. Ma mnie za idiotę. Phi!
      Masz argumenty a on nie? - WYPIERDALAJ/ZABIORĘ CI HAJS.
       
      Skutek dla mnie: nienawiść do ojca, do cwaniaków, nienawiść do fałszywych chrześcijan, mam ochotę mu przypierdolić. 
       
      5) Nienawiść do rodziny matki.
      Rodzina mojej matki to ludzie sukcesu. Nie muszą zapier.... jak ojciec by zarabiać jak on, a nawet lepiej.
      Ojciec nie rozumie, że da się żyć inaczej i lepiej. Z pewnością kradną, oszukują.... jebany Janusz.
      Typowy polaczek, który zamiast naśladować ludzi sukcesu, to ich nienawidzi. Debil.
      Nie udawał przed ich dziećmi że ich nienawidzi. Moi kuzyni mi współczują.
      Ale jeśli chodzi o jego rodzinę.... ooooooo całkiem inna sprawa.
      Co śmieszne, gdyby nie rodzina matki, huja by dziś miał
       
      Mój stary tak nienawidzi rodziny mojej matki, że SPECJALNIE odpierdala wojny, by NIE PRZEJŚĆ do stołu świątecznego!
      Nawet jak jego rodzina go wygoniła, by się opamiętał to on... poszedł spać XD Taki chrześcijanin.
      Jak idą święta, to wiem że idzie wojna. Smutne.
       
      Skutek dla mnie: wstyd przed rodziną mojej matki, nienawiść do ojca, niechęć do jego rodziny, rodzina mojej matki unika jego, przez co i mnie, przez co dużo tracę. Radosne święta mi się kojarzą z kłótniami zamiast miłą atmosferą.
       
      6) Wielbienie alkoholu i innych używek.
      Jego rodzina ma jakieś pojebane wielbienie wódy i innych alkoholi.
      Święta bez wódy (u niego w rodzinie)? Nie da się.
      Spotkanie z jego rodziną bez alkoholu? Nie da się.
      Nie spije się na weselu? ZŁY!!!!!!!
      Nie zawiozę go do domu po alkoholowej imprezie? ZŁY!!!!!
      Skrytykuję go po chlaniu? ZŁY!!!!!
      Pamiętam jak byłem mały, naoglądałem się 997, i widziałem jak po pijanemu ludzie się mordowali, miałem strach, prosiłem ojca by nie pił, to ten co zrobił... haha. Olał mnie.
      Szczęśliwie nigdy sam nie chleje, bo było by jeszcze gorzej.
       
      Skutek dla mnie: wielka niechęć do alkoholu, niechęć do ludzi którzy piją nawet okazjonalnie. Ojca nadal nienawidzę.
       
      7) Pracoholizm i mszczenie się na nas.
      Mój stary lubi pracować. Szkoda tylko, że nie potrafi oddzielić życia zawodowego od osobistego.
      Coś się schrani w robocie? - Oczywiście my musimy cierpieć.
      On zapieprza a ty zostałeś przyłapany na ,,nic nie robieniu" - cierp!
      Jakiś sukces? Spokój.... dobry humorek dla córeczki i żoneczki.
       
      Skutek dla mnie: Wówczas strach przed ojcem... nienawiść do ojca...
       
      8 \ Obcy człowiek zawsze jest lepszy od rodziny... no, poza córeczką.
      Skrótowo opiszę - pomocny miły dla każdego - potrzeba auta? Pożyczę! potrzeba coś załatwić? załatwię.
      a dla nas odwrotnie - trzeba auta? na autobus! Trzeba coś zrobić? Sam se radź.
       
      Skutek dla mnie: Świadomość braku wsparcia, braku pomocy.
       
      9) Brak zrozumienia naszych zainteresowań.
      To związane z pkt 2. My, niewolnicy, nie możemy mieć swoich zainteresowań.
      Gdybym posłuchał mojego starego, to gówno bym w życiu miał. Byłbym jak robot. Bez pasji, bez celów.
       
      Skutek dla mnie: Niechęć do swoich (!) zainteresowań. Obojętność.
       
      10) Brak jakiejkolwiek logiki - ma być tak jak on mówi!
      Z nim gorzej jak z babą - walisz emocjami - w dupie to ma.
      Walisz argumentami - w dupie ma.
      Masz potrzeby? W dupie to ma.
      On ma potrzeby? MASZ BYĆ NA ROZKAZ!
       
      Skutek dla mnie: Brak chęci do dyskusji, bo boję się że ktoś będzie jak mój ojciec i będzie miał mnie w dupie. Brak chęci do rozmów z obcymi.
       
       
      11) Chciwość dla braci, szczodrość dla wszystkich innych.
      Podobnie jak pkt 8.
      Szkoda dla nas kasy, a jak jest konieczność coś kupienia, to przez jego gadkę nikt na nic nie ma ochoty.
      Ma dużo hajsu - ale nie chce na nic wydać. Zbiera i zbiera, zaciska pasa - na huj? Rodzinie kasy nie powinno aż tak żałować.
      Raz by na wakacje by nas zabrał.... NIEEEEE SZKODA KAAAASY. Córka chce hajs? Jasne! Masz! Ktoś chce pożyczyć hajs? Jasne! Chcę ja pożyczyć hajs? NIE DAM!
      Czyli: brak prezentów na urodziny, tylko na ten raz na komunię. Raz tam dał nieznaczną kwotę - nie wiem co to było - pewnie córce dał z 3x więcej...
       
      Wolę mieć biednieszą rodzinę, mniejszy dom, ale mieć ojca który mnie kocha i w ogóle. 
      A tu mam tylko mały hajs i nic poza tym.
       
      Skutek dla mnie: Szkoda mi kasy na większość rzeczy, żyłem na ograniczeniu - życie wersja demo. Nie wiem na co wydać, tylko zbieram.
      Kasa jest ważna, ale kurde od czasu do czasu można coś se kupić?! Na co mi pieniądze jak za nie nic nie kupię, a jak wybuchnie wojna, to i tak gunwo będą warte?
      Nic nie widziałem, nigdy Polski nie zwiedziłem. Filmów w kinie nie oglądałem. Całe dzieciństwo w domu. Ja pierdolę. Odechciało mi się cokolwiek.
       
      Ja zdaję sobie sprawę że ktoś wśród nas mógł mieć/ma gorzej, ale ja odczułem potrzebę by wam opisać jakiego mam pojebanego starego.
       
      Szczęśliwie jadę na studia do większego miasta, i mam nadzieję że nie będę musiał do domu wracać.
      Mam dość traktowania jako narzędzie a nie jako człowiek.
      Tatuś myśli że pieniędzmi wszystko naprawi. Gunwo.
      Człowiek bez honoru, myśli że wszyscy go lubią, a wiem doskonale że tak nie jest.
       
      Jeśli chodzi o skutki, to większość jakoś przerobiłem w podświadomości. Kilka nadal mnie męczy, ale w końcu je przezwyciężę.
      Zawsze mnie zastanawiało dlaczego byłem taki ,,wycofany" a to wszystko dzięki ojcu.
       
      Zdaję sobie sprawę że on tylko powtarza błędy swojego ojca.
      Ja mu zwróciłem na to uwagę. To on olał, uważa że robi słusznie... ok nie mam pytań...
       
      Mam nadzieję że ten stary huj, w końcu się przekona, co to znaczy gospodarka, duży dom bez ,,niewolników".
      Skończy sam, bo wkrótce i matka sama z nim nie wytrzyma.
      Ciekawe czy jego kółko adoracji mu przyjedzie z pomocą. Jestem pewny że nie.
       
      Niech się zapierdoli, ja i tak pewnie od niego nic nie dostanę bo jestem ZŁYM CZŁOWIEKIEM.
      A to tylko dlatego że nie jestem taki jak on.
      Nie piję, nie palę, nie chodzę na imprezy.
      Ale i tak jestem tym złym.
      Jedno się nauczyłem: że nikt nade mną nie ma litości, nawet ojciec.
      Tylko matka może (ale nie musi) ciebie kochać. Ale i ona durna bo zamiast dzieci bronić, to stała za ojcem. Dziś by to nie przeszło.
       
      Czy mieszkam na wsi?
      NIE.
       
      Czy jestem jego biologicznym synem?
      Niestety tak. Jak cała reszta. Żałuję tego bardzo.
       
      Czy zrobił coś ulubionemu dziecku?
      Nie. Po prostu to ulubienica/ulubieniec.
       
      Bracia się wyprowadzili i UNIKAJĄ ojca jak się da.
       
      Czyli jak można było tak spierdolić, że wasz syn wami gardzi.
      Jeśli jak macie chorobę psychiczną/nienawiść do dzieci/whatever to lepiej dzieci nie róbcie...
    • Przez viko
      Ostatnio zostałem zaproszony na komunię do swojego syna chrzestnego przez mojego brata. Zdziwiłem się, ponieważ rzadko rozmawiam z moim bratem. Zazwyczaj odzywa się do mnie kiedy ma problem, albo czegoś potrzebuje. Nie byłoby by w tym żadnego problemu, ale. No właśnie. Kilka lat temu kiedy mój brat ożenił się i urodziło się mu dziecko wyjechał za granice. Jego żona mieszkała z rodzicami i wychowywała synka. Też dość często wyjeżdzałem za granicę w celach zarobkowych. W tamtym roku miało być inaczej. Miałem zostać i pomoc w gospodarstwie, za to obrat miał pożyczyć mi pieniadze na opłate czesnego, a ja po 2 latach miałem mu te pieniądze oddać. Sam zainicjował całą sytuację. 
       
      Ja obietnicy dotrzymałem. Nigdzie nie wyjeżdżałem do pracy, zostałem w gospodarstwie i pracowałem. Kiedy przyszedł rok akademicki, i trzeba było zapłacić pierwszą ratę czesnego czekałem i czekałem a przelewu nie było. Zadzwoniłem więce do brata i się delikatnie zapytałem co i jak. Powiedział, że pieniadze są na lokacie i że przeleje za miesiac. Ok pomyślałem i czekałem dalej. Przyjechałem do domu 1 listopada, brat również. Oczywiście temat pominiety a mi głupio było pytać ciągle o to. Powiedziął żebym sie nie martwił. Nadszedł grudzień zagrożono na uczelni że wyrzuca mnie za nie opłacanie czesnego bo pieniedzy jak nie ma tak nie ma. Dzwonię i się pytam, a mój brat do mnie ze złością że co ja sobie myślę, żebym sobie sam poszedł zarobić, że robić mi się nie chce. Zdzwiłem się. 
       
      Jak przyjechałem na święta do domu okazało się, że pieniadze miał przelać ale dowiedziała się jego myszka i zrobiła awanturę łacznie z rodziną, w sensie z teściami. 
       
      Pamiętam jak dziś co do mnie powiedział: przez ciebie mam problemy. 
       
      Ja się tak zastanawiam jak to jest, ja wywiązałem się z obietnicy. Przecież mogłem nie zostawiać w domu, nie pracowac na gospodarstwie, tylko wyjechać jak do tej pory to robiłem i zarobić pieniądze. Nie prosić się o nic i nie miec problemu. 
       
      Sytuacja zakończyła sie tak, że ja miałem problemy i to sporo. Po dzisiejszy dzien za to to odczuwam, matka nic nie powiedziała, pomoc miała być dla niej, żeby nie musiała pracowac ciężko, a ja wyszedłem na nieroba żerującego na pracy mojego brata. Oczywiście szwagierka zdążyła do mnie zadzwonić i mnie jeszcze opieprzyć, że co ja jestem, że najlepiej żebym soebie znalazł pracę, żebym spie..
       
      Wracając do meritum. Średnio chce mi się iść na ta komunie, mimo że dziecko nic mi nie zawiniło. Ale szczerze skoro ktoś mie oszukał oraz zwyzywał mnie od nierobów, mimo że pracuję uczciwie jeszcze zanim skończyłem 18 lat zarabiałem już na siebie, to mam w dupie ta całą rodzinę. Po dziś dzien nie usłyszałem żadnego słowa, nawet zwykłego przepraszam. 
       
      Komunia jest za rok więc masa czasu. 
       
      Z takich innych rzeczy to ciekawe jest to jak zachowuje się mój brat jak jest ze swoją żoną a jak jest sam. Zupełnie inny człowiek  
       
      Chciałbym zapytać Was o radę jak byście się w tej sytuacji zachowali. Ja osobiście straciłem szacunek do tego człowieka. 
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.