Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

56 minut temu, Mrowka napisał:

Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

Wszyscy winni, tylko nie Mrówka :D a to się nazywa chyba syndrom ofiary, czy coś w tym rodzaju. Ja już chyba Tobie coś kiedyś pisałem na podobny temat więc nie będę się powtarzać ale radziłbym uważać z takimi stwierdzeniami, że forum powoduje poważne obniżenie nastroju. Nikt tu nikogo na siłę nie trzyma a jak Twój obecny też jest "zły", to po co Ci on?

Kobiety. :rolleyes:

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Metody napisał:
11 godzin temu, Tomko napisał:

wiedzieć jak dziecko wychowywać. 

Urabiać ! To się nazywa tresura pod nasz widzi-świat, ale ładnie to ubieramy w słowo wychowanie. Ile w dziecku jest jego własnej oryginakności, natury, a jak często jest tylko reprodukcyjno-behavioralną kopia ojca, matki, a nawet pra-pra dziadka, bo kopie ciągle się mnożą

Nie podzielam takiej teoretycznej wzniosłości. Już Rousseau głosił opinie o zepsuciu dobrego z natury człowieka („szlachetny dzikus”) –przez degradującą go cywilizację. Sam zresztą uważał się za ostatniego nienaruszonego przez świat cnotliwego, przy czym oddał własne dzieci do przytułku, co w żaden sposób nie przeszkodziło mu w pouczaniu innych w kwestii nie warunkowania potomstwa  zatrutą rodzimą tradycją.

 

Dzieci to czasami małe "bestie", powinny mieć dwoje rodziców, jasne zasady i reguły bo wtedy czują się bezpieczne. W wyniku wychowywania powinny nabywać  dobrych nawyków i ogłady a w miarę jak dorastają i rozwija się ich osobowość  należałoby pozostawiać im coraz więcej spacji na ich indywidualność.

 

Potomstwo ról życiowych uczy się głównie przez obserwację. Wszyscy poniekąd nosimy w sobie naszych "nie idealnych" rodziców, którzy wychowali nas jak umieli, może najlepiej jak umieli  i jest to nieuniknione, choćbyśmy nie chcieli. Rodzimy się też z warunkującymi nas poniekąd genami naszych przodków, stąd często ich przypominamy. To chyba Żeromski pisał, że od takiego "dziedzictwa" nie da się uciec, a mi się wydaje że należałoby je najpierw  zrozumieć, zaakceptować, a potem dopiero jak uwiera transformować, na ile to możliwe.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Quo Vadis?

Na stronie 2 były dwie ironiczne wypowiedzi powiedziałbym "na pograniczu" ad personam, więc się nie dziwię się, ze jest takie odczucie.

Na razie nie zareagowałem ale chodziło mi to po głowie jako, że temat jest mój.

W razie czego wklejam odpowiedni cytat z Credo forum i sprawa jest jasna.

 

Dajmy sie dziewczynom swobodnie wypowiadać z tym rezerwacie bez "forumowego ostracyzmu". Nie znaczy to, że będą to wypowiedzi, które nam się spodobają.

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Mrowka napisał:

Kobieta pracuje na etat- źle bo feministka, kobieta chce siedzieć w domu- źle bo schematyczna. Nie wiem co ja jeszcze robię na tym forum. To w połączeniu z moim obecnym samcem powoduje poważne obniżenie mojego nastroju...

Na forum przewija się dużo komunikatów negatywnych na temat kobiet, będąc kobietą ciężko tego nie odczuwać. Jest tylko jedna Himalajka godna uwagi tak często spotykana w przyrodzie jak Yeti, reszta wszystkie są takie same schematyczne, nudne, tylko interesowne, winne. Nagminnie powtarzane tego typu komunikaty mogą powodować pewien dyskomfort. Od  natury przyporządkowanej do płci się nie ucieknę wiec w wyniku naturalnych rozbieżności i konkretnie przyporządkowanej krytyki może zrodzić się poczucie bycia wybrakowaną. Zresztą znany jest pogląd, że  punkt patrzenia zależny jest od punktu siedzenia. Mało kobiet udziela się w rezerwacie, tutaj trzeba mieć silną psychikę i umieć przesiewać przez grube sito.

 

 

 

  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@JoeBlueNo, rzeczywiście dużo wiesz o kobietach. Gratuluję. :)

 

Co Cię razi w moim podejściu do życia?

Co w tym dziwnego?

Jest mi dobrze samej, jestem szczęśliwa na tyle, że nawet jak się jakiś problem pojawi- ból, tęsknota czy co chcesz to mam uśmiech na twarzy.

Moje życie jest piękne- i jest moje.

Związki i dzieci to poświęcenie. Ja się mogę poświęcać dla siebie, a przede mną całe życie.

 

Odpowiedziałam tak @TheFlorator bo natury nie oszukam, biorę pod uwagę fakt, że mogę kiedyś znaleźć się pod wpływem haju ale wiem, że jak minie i będę się męczyć to odejdę.

 

Dla mnie to są proste sprawy. Panowanie nad emocjami i podejmowanie świadomych decyzji.

 

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja wtrącę tylko swoje 3 grosze, bo trochę mnie to boli, że:

10 godzin temu, Anna napisał:

Na forum przewija się dużo komunikatów negatywnych na temat kobiet, będąc kobietą ciężko tego nie odczuwać.

Padają takie zdania. Okej, ja rozumiem co masz na myśli, tylko zauważcie drogie panie, że:

- to jest męskie forum

- tu jest opisanych wiele tragedii z udziałem kobiet w rolach głównych

- tu jest 90% samców

- tu są piętnowane postawy feministyczne, etc. które są ogólnie śmiem stwierdzić szkodliwe zarówno dla kobiet jak i mężczyzn

 

I teraz moje pytanie, bo jak słusznie zauważyłaś, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czy na kobiecym forum, o podobnej tematyce nie było by tak samo?

A może inaczej, czy przypadkiem na takim forum czysto kobiecym nie jest gorzej? Czy faceci na nim nie są mieszani z gównem?
No tak to trzeba nazwać, bo jak zdarza mi się odwiedzić jakieś forum, to tam za różne obrazy typu: k, ch, itd w stronę mężczyzn nie ma żadnej reakcji.

Tu jest reakcja - co najmniej ostrzeżenie, jeśli ktoś kobiet nienawidzi to kompletnie dla niego nie ma tu miejsca. Odcinamy się od tego.

 

Forum jest duże, mamy trochę moderatorów ale czasem też czegoś nie zauważymy czy zareagujemy z opóźnieniem na pewne zwroty, sformułowania krzywdzące dla Was.

10 godzin temu, Anna napisał:

Mało kobiet udziela się w rezerwacie, tutaj trzeba mieć silną psychikę i umieć przesiewać przez grube sito.

Mało, to prawda ale to wynika głównie z tematyki i z faktu, że dużo kobiet po prostu NIE CHCE się przystosować do zasad panujących na forum, jako przykład przytoczę choćby panią feministkę czy inne damy, które po założeniu konta i (kompletnym zignorowaniu regulaminu) nasraniu w jakimś wątku strony A4 tekstu, po dostaniu ostrzeżenia (co jest oczywiste, gdyby przeczytały, to by się o tym dowiedziały) znikają. Dla mnie taka roszczeniowa postawa jest niesmaczna. Ja mam tragedię, Ty mi pomóc a ja Cię jeszcze kopnę w zadek. Szanujmy się trochę, bo to naprawdę wiele w życiu ułatwia :).

11 godzin temu, TheFlorator napisał:

Dajmy sie dziewczynom swobodnie wypowiadać z tym rezerwacie bez "forumowego ostracyzmu".

Wybacz @TheFlorator ale ja tu nie widzę forumowego ostracyzmu. Zwróciłem tylko uwagę userce, że błądzi, co ja sam widzę, bo czasem jak przeglądam rezerwat, to widzę, co i jak piszę. Kreowanie się na ofiarę tu w niczym nie pomoże, przecież tu nikt nie urządza nagonki na kobiety, nie dajmy sobie wmówić, że zwrócenie uwagi komuś jest jakimś ostracyzmem.

 

Wysiliłem się i napisałem Wam kawał tekstu a teraz zapraszam do kontynuowania właściwej dyskusji :D.

  • Like 1
  • Dzięki 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

1.       Nie chcę być w dłuższym związku/nie będę się żenił ani miał dzieci.

Czy ja wiem, czy jest to tendencja na forum. Powody takiej postawy moga być różnę, trzebaby doprecyzować i określić podłoże takiej postawy, żeby móc się odnieść.
W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

2.       Mogę być w dłuższym związku ale tylko pod warunkiem, że druga strona spełni długą listę moich osobistych wymagań i preferencji. Nie będę się żenił ani miał dzieci.

Spotkałem się z taką postawą kilkukrotnie. Według mnie może mieć tu wpływ otoczenia, wychowania, programowania społecznego, które według mnie, mniej lub bardziej ukierunkowuje na egoizm i egocentryzm. Błedne wychowanie może wynikać z braku wymagań płynących od rodziców i opiekunów (nauczycieli). Kiedyś w szkole dostało się po łapach (może to też czasami była przesada), a teraz na wszystko jest wytłumaczenie (dyslekcja, adhd, dysgrafia itp...), nauczyciele są pod ostrzałem, a szkoła nie pełni funkcji wychowawczej, do tego rodziece zabiegani, kupują dziecku dzieciństwo i wychowanie, zamiast je stworzyć. Dostęp do mediów społecznościowych i pranie w związku z tym mózgu przy pomocy fałszywego obrazu, według mnie równiez ma wpływ na postawę anty rodzinną. Do tego rosnący konsumpcjonizm, potrzeba zdobycia odpowiedniego statusu, również nie sprzyja związkom, a szczególnie rodzeniu potomostwa. Tak się przyglądam czasami i zaobserwowałem, że im bogatsi ludzie tym mniej dzieci mają, pewnie to też wynika z braku czasu, bo kariera, rozwój itp. Zdecydowanie uważam, że obcnie obraz wartości jest mocno wypaczony, przez co ludzie tracąc swoje zdrowie i czas, dążą do czegoś co jest tylko fikcją. Uważam że przekaz dotyczacy stylu zycia, jest bardzo silny, sam z tym walczę, ale zdaję sobie sprawę, że znajdując się w miejscu gdzie ten pęd jest większy, cięzko się temu przeciwstawić. Myślę, że w mniejszych miejscowościach i miejscach oddalonych od dużych aglomeracji taka postawa jest rzadziej spotykana.

 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

3.       Mogę się żenić i mieć dzieci ale musi być intercyza, własne osobne mieszkanie itd.

Z taką postawą spotkałem się głównie na forum. Nie uważam że jest to złe podejście. Chociaż pomimo faktu że sam jestem w sytuacji, w której intercyza byłaby dla mnie z jednej strony zabezpieczeniem, a z drugiej dałaby mi dużo lepsza pozycję negocacyjną w związku, to i tak chciałbym aby intercyza byłą zjawiskiem marginalnym, albo technicznym zabezpieczeniem w przypadku np. prowadzenia ryzykownego (ze względu na upadek i powstanie długów) biznesu. W moim przekonaniu rodzina to jedność,i obie strony powinny pracować nad jej rozwojem (równiez finansowym). W obliczu ogólnej spierdoliny, to faktycznie intercyza jest jakąś gwarancją i granicą dla bardziej agresywnej strony w związku. Oddzielne mieszkanie może nie koniecznie, ale zabezpieczone środki umozliwiające szybką separację jak najbardziej moga się przydać. 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

Według mnie, zdecydowanie ma sens. I według mnie na pewno musi to być matka i ojciec różnych płci. Może odchodzi do lamusa wraz ze zmianami kulturowymi, które coraz bardziej relacje traktują przedmiotowo, ale według mnie nie jest to dobra droga.

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

Czy ja wiem czy to instynkty. Według mnie to bardziej kwestia niskiego poziomu edukacji w kwestii wychowania w rodzinie i budowania relacji, ale też również psychologii, która pozwoliłaby na umiejętne zarzadzanie sobą. Według mnie hipergamia i poligamia w wiekszym stopniu zalezy od znudzenia, braku chęci do budowania relacji, istniejących trójkątów emocjonalnych, nieodciętych pempowin. Według mnie zmiana partnerów, to jak zmiana samochodów, po którymś to nawet i wypasiona gablota za setki tysięcy jest jedynie samochodem.

 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

Dysfunkcyjnymi, i emocjonalnymi kalekami. Środowisko kształtuje osobowość, zalezy jeszcze od podziału płci, córka wychowana z ojcem pewnie byłaby kobietonem, a syn z matką....

 

W dniu 4.03.2018 o 20:54, TheFlorator napisał:

5.       Co z powiększaniem populacji kraju?

Uważam że napewno trzeba zadbać o to, aby populacja nie wymierała. To zagadnienie można równiez traktowac w sposób techniczny, np. jako rozmnażanie stada z bydłem w jakimś tam celu. Chociaż trudno mi sobie wyobrazić jakby to miało wyglądać. 

Edytowano przez Animavilis
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie małżeństwo to nic innego jak papierek, formalność, narażanie się na koszty i problemy jeśli coś z tego małżeństwa nie wyjdzie. Jeśli partnerom naprawdę na sobie zależy to po co te wszystkie ceregiele? Że niby ma to dać szczęście? Phie, dobre sobie. Raczej jak już to zabezpieczenie i większą korzyść z tego ma kobieta. Co ma niby z tego facet?

Mnie to nie jest potrzebne, bo potrafię mieć poczucie bezpieczeństwa bez tego. 

 Jak słyszę słowo "ślub" to pierwsze skojarzenia, które mi przychodzą na myśl to: "kajdany", "ograniczenia","rozwód", "alimenty", " marnowanie kasy na wesele by być ten jeden dzień księciem i księżniczką (skrócie atencja)".  

 Jeśli chce się z kimś być i stworzyć rodzinę po co się żenić/ wychodzić za mąż?  Nigdy też nie rozumiałam dlaczego jak para już jest ze sobą pare lat albo/i decyduje się na dziecko wszyscy dookoła pytają i trąbią "kiedy ślub?", " "ale jak to tak bez ślubu?"

Czemu nie można wychować nieślubnego dziecka? Będzie przez to gorsze od innych dzieci? 

Jest to kolejny schemat narzucony przez społeczeństwo i rząd, by inne instytucje mogły zarabiać na szczęściu (wesele, ślub) i ewentualnym nieszczęściu z tego powodu (rozwód). 

Co jak co ale takie coś mi do szczęścia potrzebne nie jest. Dla mnie ślub to zawsze był synonim ograniczenia się i pozbawienia wolności. Trzeba umieć znaleźć szczęście w sobie, a jeszcze większe szczęście jest jeśli można je dzielić z drugą osobą, nie trzeba wcale tego formalizować.:) Szczęście daje siłę. 

 

Co do rodziny... zgadzam się z wypowiedzią @Sitriel . Rodzina daje ludziom przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, schronienie, wsparcie. Potrzebna jest by przekazywać geny dalej i stawać się przez to silnym, mając przy tym większe szanse na przetrwanie. Im silniejsze więzy rodzinne tym więcej możliwości i większa siła. Jest bardzo ważna i należy ją pielęgnować, każdy z jej członków musi dawać coś od siebie i też w tej kwestii musi być zachowana równowaga + jasny podział obowiązków, w innym wypadku dochodzi do różnych patologii, gdzie najbardziej przy tym zwykle cierpią dzieci. Gdy w kwestii wychowania dzieci jest dysharmonia to za tym idą różne choroby psychiczne i inne dolegliwości u nich, Gdy dorastają i decydują się na potomstwo, przekazują dalej te słabe geny i te wszystkie choróbska, które przeżywały. No i to taki łańcuszek... następnie osobniki dalszych pokoleń stają  coraz słabsze i słabsze aż w końcu gatunek ludzki wyginie. ;) 

Dlatego tak: rodzina jest bardzo ważna ale trzeba do niej pierw dojrzeć by móc ją założyć. W innym wypadku lepiej tego nie robić. Ale z drugiej strony społeczeństwo nie ułatwia w tym. Trzeba w dzisiejszych czasach liczyć się z tym, że założenie rodziny nie jest takie proste. Wychowanie dzieci teraz to istny dramat - zwłaszcza jak pójdą do szkoły. Ciężko jest teraz wpoić potomstwu dobre wartości. Ba, trzeba też wpierw samemu się tego nauczyć i samemu umieć funkcjonować w tym świecie by dawać dobry przykład i przy tym nie zwariować przy okazji :P ...  Ludzie dążą do samodestrukcji i tego już się nie da zatrzymać... 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z @Hippie że do rodziny trzeba dojrzeć. Nie ma złotych recept, ale wydaje mi się że ludzie z jakimiś bagażami doświadczeń , starsi- mogą tworzyć dobre fajne związki. Ale tak mi się wydaje, pewnie każdy patrzy przez jakiś swój kawałek osobisty. Tak czuję intuicyjnie, że im jesteśmy starsi, jest szansa. Choć czasem droga do rozwoju musi iść przez jakieś oczyszczenie, terapię czy po prostu naukę na błędach( swoich)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Quo Vadis?

 

8 hours ago, Quo Vadis? said:

Wybacz @TheFlorator ale ja tu nie widzę forumowego ostracyzmu. Zwróciłem tylko uwagę userce, że błądzi, co ja sam widzę, bo czasem jak przeglądam rezerwat, to widzę, co i jak piszę. Kreowanie się na ofiarę tu w niczym nie pomoże, przecież tu nikt nie urządza nagonki na kobiety, nie dajmy sobie wmówić, że zwrócenie uwagi komuś jest jakimś ostracyzmem

Ostracyzm sracyzm. Ponizej przyklady wycieczek osobistych. To chyba nie jest "zwracanie uwagi" a wiadomo, że liczy sie jak to ktoś ubierze w słowa (diabeł tkwi w szczegółach).

"

Mrówka chce mieć etat matka i tyle, najlepiej na zawsze :) Schematyczne do bólu. Etat takowy gwarantuje dochód w wysokości równej dochodówi jaki przynosi nakład pracy samca..

Aha i bym zapomniał o tej prawdziwej kobiecej bezinteresownej miłości ujawnionej w pytaniu o intercyzę:

Ahh te małżeństwa, rodziny, dzieci. Wszystko to dla drugiego czlowieka i z czystego, szczerego uczucia."

"

No przecież musi się zabezpieczyć, bo to ona bidulka będzie rodziła.

Więcej zarabia to nie chce się dzielić zasobami, mniej zarabia, to nie chce być odcięta od zasobów, proste.

Wszystko się kręci wokół jednego."

" Jeszcze kilka takich tekstów i może jakiś rycerz się znajdzie 👍 "

 

Poniżej przykład tematu z gotową narracją ale oczywiście autorzy twierdzą, że gdzie tam. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach.

 

 

W tej chwili na tapecie jest temat MORDERCY żony. Ja już się domyślam w którym kierunku temat pójdzie. Obym się grubo mylił, .....obym...

 

Poniżej cytat z Credo forum:

" Kochamy je, ale nie damy się "wyruchać". Zgnoję każdego, kto liczy że znajdzie sobie u nas koleżków, którzy będą nienawidzić kobiet, gardzić nimi. To nie takie miejsce. Tu uczymy się o kobietach, tym jak zostały uwarunkowane - nie ma tu miejsca na poniżanie czy pogardę. I by pokazać swą dobrą wolę, stworzyłem na forum dział "Rezerwat dla Kobiet", gdzie mogą pisać sobie Panie. "

 

9 hours ago, Quo Vadis? said:

I teraz moje pytanie, bo jak słusznie zauważyłaś, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czy na kobiecym forum, o podobnej tematyce nie było by tak samo?

A może inaczej, czy przypadkiem na takim forum czysto kobiecym nie jest gorzej? Czy faceci na nim nie są mieszani z gównem?

I chyba o to chodzi, żeby u nas była kultura w przeciwieństwie do innych forum?

Są różne formy wyrażania swojej ukrytej "niechęci" do płci przeciwnej. Nie trzeba w ogóle pisać wprost.

 

9 hours ago, Quo Vadis? said:

Tu jest reakcja - co najmniej ostrzeżenie, jeśli ktoś kobiet nienawidzi to kompletnie dla niego nie ma tu miejsca. Odcinamy się od tego.

Podaj mi przykład z ostatnich 3-6 miesięcy kiedy jakiś kolo dostał punkty za "niechęć do kobiet" lub bana?

 

9 hours ago, Quo Vadis? said:

Forum jest duże, mamy trochę moderatorów ale czasem też czegoś nie zauważymy czy zareagujemy z opóźnieniem na pewne zwroty, sformułowania krzywdzące dla Was.

Wiem/domyślam się/widzę ,że moderacja to ciężki kawałek chleba. Doceniaja to myśle ci co trochę myślą samodzielnie. Użytkownicy reagują często sami (przykłady masz w wątku o P. Żyle).

Doceniamy (przynajmniej ja) waszą pracę.

 

9 hours ago, Quo Vadis? said:

Mało, to prawda ale to wynika głównie z tematyki i z faktu, że dużo kobiet po prostu NIE CHCE się przystosować do zasad panujących na forum, jako przykład przytoczę choćby panią feministkę czy inne damy, które po założeniu konta i (kompletnym zignorowaniu regulaminu) nasraniu w jakimś wątku strony A4 tekstu, po dostaniu ostrzeżenia (co jest oczywiste, gdyby przeczytały, to by się o tym dowiedziały) znikają. Dla mnie taka roszczeniowa postawa jest niesmaczna

Nie róbmy z pani feministki (wiem która) czyli z WYJATKU reguły. Znów ta niby SCHEMATYCZNOŚĆ.

Dla przeciwwagi moge ci przytoczyć przykłady wielu kolesiów co przyszli tu zapytali o poradę, dostali ją i już ich nie widziałem. To w takim razie ci kolesie są tak samo SCHEMATYCZNI jak te panie.

A piszę to bedąc wg mnie "świeżakiem" na forum.

9 hours ago, Quo Vadis? said:

tu jest 90% samców

Jeśli nie bedziemy ostrożni będzie to 100% za jakiś czas.

 

 

Zapewniam cię, że moje obserwacje/refleksje nie są odosobnionym przypadkiem wśród forumowiczów.

 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 hours ago, Lalka said:

@JoeBlueNo, rzeczywiście dużo wiesz o kobietach. Gratuluję. :)

 

1. Co Cię razi w moim podejściu do życia?

 

2. Odpowiedziałam tak @TheFlorator bo natury nie oszukam, biorę pod uwagę fakt, że mogę kiedyś znaleźć się pod wpływem haju ale wiem, że jak minie i będę się męczyć to odejdę.

1. Nie razi.

Wiem ze nie jest prawdziwe bo kobiety tak nie funkcjonują.

Zyją tak poki im nie zawibrują nerwy, serce, mozg i cipka.

Ten stan codzienny to stan tymczasowy, do momentu gdy trafisz na swojego.

 

2. To potwierdza to co mowie.

Przeczytaj tekst piosenki "Do zakochania jeden krok".

To madry tekst.

Rozsadny ktos jest rozsadny zawsze a nie do czasu gdy zacznie byc nierozsadny a tak wlasnie funkcjonuja kobiety.

Sa rozsadne a potem robia najwieksza glupote swojego zycia bo jak zawsze zakochuja sie w niewlasciwym facecie.

Genow i tysiecy lat ewolucji nie oszukasz.

 

Gdy to zrozumialem - zrobilem wieksze odkrycie niz gdybym odkryl Ameryke.

Mam byc niewlasciwym facetem a wtedy kobiety beda szly do mnie jak w dym oddajac mi dusze i cialo.

 

I tak to dziala w realnym zyciu. Calkiem niezle jesli chodzi o mnie.

Jest taka jedna co mowi tak jak ty.

Odejsc jednak nie mogla choc kilka razy chciala, jej natura na to nie pozwolila bo na moje szczescie stalem sie niewlasciwym facetem wystarczajaco szybko, w kazdym razie nie za pozno.

Ja nie chcialem od niej odchodzic ale tez nie chcialem wyladowac we friendzone.

I nie wyladowalem.

Zmadrzalem PRZED szkodą.

 

 

 

 

Edytowano przez JoeBlue

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I powstał @Animavilis jak Feniks z popiołów...

 

9 hours ago, Animavilis said:

szkoła nie pełni funkcji wychowawczej

Wg mnie szkoła ma funkcję edukacyjna raczej. Od wychowania są w większości rodzice.

 

9 hours ago, Animavilis said:

do tego rodziece zabiegani, kupują dziecku dzieciństwo i wychowanie, zamiast je stworzyć.

Zgadzam się. Żyjemy w takich czasach. Efekt uboczny kapitalizmu.

 

 

 

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, TheFlorator napisał:

Efekt uboczny kapitalizmu.

nie, konsumpcjonizm to jest układ krwionośny bez którego ten system nie może istnieć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, TheFlorator napisał:

I chyba o to chodzi, żeby u nas była kultura w przeciwieństwie do innych forum?

Sugerujesz, że u nas nie ma kultury? O to chodzi, i ta kultura jest zachowana, o co osobiście dbam.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Podaj mi przykład z ostatnich 3-6 miesięcy kiedy jakiś kolo dostał punkty za "niechęć do kobiet" lub bana?

Chyba sobie żartujesz, że będę teraz szukać i przebijać się przez wiele tematów i masę stron z warnami aby Ci pokazać jakieś przykłady ale zapewniam Cię, że takie przypadki są.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Nie róbmy z pani feministki (wiem która) czyli z WYJATKU reguły. Znów ta niby SCHEMATYCZNOŚĆ

To przejrzyj sobie ile Pań wypowiadało się poza rezerwatem, ile dało przywitanie w złym dziale, ile w ogóle bez przywitania zaczęło się udzielać. Powiesz, że facetów więcej tak zrobiło.

Logiczne, facetów rejestruje się tu więcej więc to oczywiste, że więcej takich akcji widać z ich strony, natomiast biorąc od uwagę skromną populację samic, jest to o wiele bardziej widoczne. Poza tym, pragnę przypomnieć, że z tego co się orientuję, to samice miały na początku możliwość udzielania się na CAŁYM forum i z jakichś powodów im to ZABRANO i wciśnięto do rezerwatu, no ciekawe dlaczego? A to nie ja o tym zadecydowałem, tylko "góra". 

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Dla przeciwwagi moge ci przytoczyć przykłady wielu kolesiów co przyszli tu zapytali o poradę, dostali ją i już ich nie widziałem. To w takim razie ci kolesie są tak samo SCHEMATYCZNI jak te panie.

No pewnie ale ja nigdzie nie napisałem, że oni są lepsi od Pań. Odniosłem się tylko do nich.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Zapewniam cię, że moje obserwacje/refleksje nie są odosobnionym przypadkiem wśród forumowiczów.

Cieszy mnie to, że nie jesteś sam na forum. Moje obserwacje również nie są odosobnione.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Doceniamy (przynajmniej ja) waszą pracę.

Dziękuję, dlatego mam nadzieję, że skoro tak naszą pracę doceniasz to pozwolisz wątkowi toczyć się już bez tego off topu, zbędnego moim zdaniem.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, TheFlorator napisał:

Podaj mi przykład z ostatnich 3-6 miesięcy kiedy jakiś kolo dostał punkty za "niechęć do kobiet" lub bana?

 

Tak na szybko:

W dniu 19/02/2018 o 09:26, Drizzt napisał:

@AdamPogadam - 1p "loshka" - była wyraźna prośba o nieużywanie takich określeń.

W dniu 19/02/2018 o 09:40, Drizzt napisał:

@rarek2 - 1p Używanie określenia "loszka".

W dniu 10/02/2018 o 15:47, MoszeKortuxy napisał:

@Bart Simpson - 1p za używanie określenia "baletowe kurwiszony". Jest to niezgodne z rewolucją kulturalną na forum.

W dniu 17/01/2018 o 12:59, Drizzt napisał:

@Straszymorda - 2p - "stara rura" ; zdania z małej litery

Bywają też ostrzeżenia za bezpośrednio chamskie odnoszenie się. Także do kobiet z forum. Ale to trzeba by prześledzać każde z tego typu ostrzeżeń, a aż tak mi się nie chce, aby tego szukać :)

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, TheFlorator napisał:

I powstał @Animavilis jak Feniks z popiołów...

Ano (:...

Cytat

 

Wg mnie szkoła ma funkcję edukacyjna raczej. Od wychowania są w większości rodzice.

Głównie tak, ale powinna pełnic również funkcję wychowawczą i światopoglądową. Oczywiście nie zwalam tutaj odpowiedzialności za wychowanie na szkołe, bo nie o to chodzi. Szkoła jako instytucja edukacyjno-kulturalna, z racji, że w jej szeregach funkcjonują (albo powinni funkcjonować) przedstawiciele różnych myśli jest w stanie przedstawić o wiele szerszy światopogląd niz rodzice, którzy często są zakopani w jednym środowisku. Z pełną świadomością zaryzykuję stwierdzenie, że rodzice mają bardziej ograniczone "narzędzia" do stworzenia w swoim dziecku odpowiednich mechanizmów związanych z właściwym pojmowaniem otaczającego świata i funkcjonowania wokół niego różnych mechanizmów (na potwierdzenie mam ekstremalny przykład z życia wzięty). 

Według mnie to trochę tak jakby porównywać wychowanie dziecka tylko z jednym rodzicem i z dwoma rodzicami.

 

Edytowano przez Animavilis
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ok wracając do tematu.

Wydaje mi się, że odpowiedź zależy od pokolenia.

Moi dziadkowie oraz rodzice wychowywali mnie i żyli w imię Rodzina jest najważniejsza. 

Matrix na maksa ale w sumie takie myślenie oldskoolowe ma czy może miało sens kiedyś.

Rodziny żyły na kupie młodzi opiekowali się starszymi, rodzice wychowywali dzieci i taki krąg.

Obecnie w dobie internetu, konsumpcji przekaz jest... no właśnie jaki: żyj, używaj, kup jesteś tego warty i wydaje mi się, że nowe pokolenie coraz mniej wie co chce i zakładanie rodziny to coś takiego jak moda totalny Matrix do n- tej potęgi.

 

Ja przez długi czas w imię rodzina jest najważniejsza ciągnąłem trupa znaczy małżeństwo reanimowałem i tak naprawdę zmarnowałem ileś lat.

Teraz szczerze mówiąc sam nie wiem - z zakładania długoterminowych związków wyleczyłem się - stałem się cyniczny ale żeby nie było dalej szanuje ludzi (kobiety i mężczyzn)

 

Taki wywód mi wyszedł bez odpowiedzi...

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli ktoś nie chce zakładać rodziny ze względu na modę, ideologię to mamy matix2. Jeśli ktoś świadomie podejmuję taką decyzję to nie powinno być problemu. Posiadanie rodziny nie jest żadnym wyznacznikiem świadczącym o człowieku. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.03.2018 o 18:29, Pytonga napisał:

Matrix na maksa ale w sumie takie myślenie oldskoolowe ma czy może miało sens kiedyś.

Rodziny żyły na kupie młodzi opiekowali się starszymi, rodzice wychowywali dzieci i taki krąg.

Obecnie w dobie internetu, konsumpcji przekaz jest... no właśnie jaki: żyj, używaj, kup jesteś tego warty i wydaje mi się, że nowe pokolenie coraz mniej wie co chce i zakładanie rodziny to coś takiego jak moda totalny Matrix do n- tej potęgi.

Matrix to myślenie, że w życiu liczę się tylko ja, ja i ja. Nie da się przeżyć życia tylko ze sobą i tylko w swoim towarzystwie.

Nawet nie trzeba się z nikim wiązać wystarczy spotykać i mieć luźne relacje, ale nie jest się samemu, do tego ma się dalsza rodzinę i znajomych.

Życie to transakcja wymienna, nie da się przeżyć i tylko brać nie dając i nie oferować nic w zamian, bo każdy się odwróci i odejdzie. Musi być równowaga wymiany, daję ale i biorę/ biorę ale i daję.

 

Jak ktoś tego nie rozumie, to nie założy rodziny. Ty się opiekujesz i wychowujesz dzieci, dzieci w zamian kochają Ciebie i opiekują Tobą na starość. Nikt nikogo do niczego nie zmusza, robi się to, ponieważ to samoistnie wynika ze zbudowanej relacji.

Edytowano przez Sitriel
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Sitriel

To z tymi opiekującymi się dziećmi na końcu twojego wątku to wg mnie też jest w dzisiejszych czasach coraz większa teoria a mniej praktyka.

 

OK, może tak sobie zakładasz ale skąd wiesz co zrobią dzieci jak dorosną?

Poza tym są już teraz domy starców i dzieciom się już tak nie chce starymi opiekować jak kiedyś.

Wg mnie to już to bardziej odchodzi do lamusa niż sama idea rodziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@TheFlorator dokładnie nie chce się, a wiesz czemu? Bo ta moda przyszła z zachodu, wygodnicki styl życia i zero poświęceń. Jak coś jest już stare i niepotrzebne to won do domu starców. 

Ja jestem jeszcze na szczęście z takiego regionu, że domu starców nie ma. Jest jedno hospicjum do którego oddaje się już w ostateczności, ponieważ nie możliwe jest zapewnienie opieki w domu.

Większość kocha swoich rodziców i nie odda ich nigdzie i nigdy!! No chyba że w wyższej konieczności, czyli jak wspomniałam do hospicjum.

 

 

Edytowano przez Sitriel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Sitriel Moda czy nie moda nie zatrzymasz tego. Takie czasy. To tak samo wracając do zdania z mojego wątku z wymianą ludzi w związkach.

 

To , że się oddaje rodziców do domu starców to chyba niekoniecznie oznacza, że się ich nie kocha? Wszystko chyba zależy od indywidualnej historii i okoliczności/możliwości.

 

Poza tym jakby coś, to można ich do ciebie podrzucić do łupania drewna zamiast tej machiny diabelskiej.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, TheFlorator napisał:

Poza tym jakby coś, to można ich do ciebie podrzucić do łupania drewna zamiast tej machiny diabelskiej.

Ja mam swoją mamę i jeszcze teściową do której regularnie wpadam. Wystarczy mi staruszków w przyszłości.

Oczywiście, że tego nie zatrzymam i przyjdzie to i w mój region, tak wygląda rozwój cywilizacji. 

Jednak Twoja wzmianka, że ich kochają i oddają do domu starców to jest trochę śmieszna miłość, ponieważ jest wtedy tylko gdy są sprawni, a jak się stają niedołężni to już lepiej jak kto inny ich obrabia ;) 

Ja mam takie zdanie i poglądy nie podlegają one zmianom, jak będzie w przyszłych pokoleniach, nie dane mi będzie wiedzieć ;)

Edytowano przez Sitriel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Rodanek
      Młode panny mają coraz większe wymagania do rodziców. Niektórym to już całkowicie odbiło. No ale to jest inny poziom życia codziennego i jednocześnie staje się normą w Polsce. 
      Rodzic nie żałuje pieniędzy na własne dzieci , ale roszczeniowość przekracza już wszelkie granice bezczelności.
       
                                  https://wiadomosci.wp.pl/wysokie-wymagania-corki-wiceministra-zada-od-ojca-25-tys-zlotych-alimentow-6362490041247361a
    • Przez Perun82
      Sąd Najwyższy orzekł, że zdrada małżeńska, której przez lata dopuszczała się żona, nie uprawnia męża do zadośćuczynienia od niej i jej kochanka.
       
      https://bezprawnik.pl/zdrada-malzenska-bez-zadoscuczynienia/
       
      Zdaniem SN obowiązki małżeńskie spoczywają wyłącznie na małżonkach. Toteż, przekładając z polskiego na nasze, do wierności mężowi zobowiązana jest żona, a nie reszta świata. Zdrada małżeńska może zostać popełniona tylko przez męża lub żonę. 
       
      I prawnie wszystko jest ok - kochankowie mogą i to jak
       
    • Przez DONPEDRO
      Dzień dobry.
      Najpierw opowiem prawdziwą historię.
      Podczas II wojny światowej szalały mrozy okrutne. Zamarzła nie tylko ziemia, tak, że trupów grzebać się nie dało i trzeba było palić nimi w piecach. - Przepraszam za ten niepoprawnie politycznie żarcik ale taka jest prawda, trochę naciągana, ale zawsze jednak. Wróćmy jednak do meritum.
      Moja Babcia była wtenczas nastolatką. Mieszkała sobie w Zagłębiu Dąbrowskim i pewnego dnia skierowano ją na roboty do Niemiec. Wyjaśnię, że roboty takie oznaczały katorżniczą pracę i brak wynagrodzenia. Ma Babcia miała jednak dużo szczęścia i zatrudniono ją w fabryce, gdzie malowała farbą oznaczenia na różnych sprzętach. A na zimową porę niemiecki pracodawca był bardzo hojny i podarował mojej Babci gumiaki. - A mógł zabić przecież. Te gumiaczki przymarzły mojej Babci do nóg! Takie były mrozy. Babcia do końca życia dbała o dobre buty dla siebie i swych bliskich.
      Ta pamięć genetyczna mieszka też we mnie i z prawdziwym zażenowaniem oglądam zimową porą przemykających nie tylko młodych ludzi w trampkach i bez skarpetek. - Tak, wiem oni tam mają tzw stupki. Ale to nic nie zmienia, im wszystkim jest zimno. Zwiedzeni modowym demonem brną w swej głupocie i nic nie da się z tym zrobić. Kiedy zaczną odpadać im stopy to dziwnym trafem nie będą tego zauważać. Na przystankach stoją przemarznięte stwory niczym z krainy absurdu. Z pogardą spoglądają na me ciepłe, wysokie skórzane buty. Chłoptasie woleli przecież dołożyć kilka stówek i kupić markowe szmaciaki. Czyżby ich mózgi, aż tak były wyprane? Mnie jest ciepło, im bardzo zimno. I żadna moda mnie nie zmusi do tego abym ubierał się wbrew swojemu komfortowi czy... przyzwoitości. Tak, przyzwoitość, dobry gust i dobry smak to są najwidoczniej me wady? Obserwując modowego demona idę o zakład, że jego pomysły będą coraz bardziej szalone. Latem przyjdzie moda na smarowanie twarzy odchodami a następnej zimy już nie szmaciane trampeczki a klapeczki będą na topie. I to oczywiście bez skarpetek! Bo wszakże największym bezguściem jest właśnie zakładanie skarpetek.
    • Przez DONPEDRO
      Dzień dobry. Po chwili namysłu postanowiłem zamieścić tu oto pierwszy rozdział mej nie wydanej powieści.... Tekst ma już trzy lata ale jest - tak myślę. ponadczasowy.... Jeżeli znajdzie się choć jedna osoba, której się spodoba to zamieszczę rozdział drugi. Jeżeli więcej? Mmmmm.... może sprzedam auto, wezmę kredyt i się wydam własnym sumptem? Krytykę przyjmę z pokorą. 
       
          Rozdział I.       Dzisiaj wszyscy postawili na Włochów!

       

      Pan Ekspert obserwował młodego mężczyznę, który najwidoczniej miał zamiar popełnić samobójstwo.
      Mężczyzna znajdował się pomiędzy jezdniami, szerokiej śródmiejskiej alei i motał się zapalczywie w swym szaleństwie. Wykrzykując niezrozumiałe kwestie i wykonując dziwne ruchy, ukazujące pełnie swego obłędu!
      - Mnie to się nigdy nie przytrafi! Ja nigdy nie zagram „za wszystko”! – Zapewniał Ekspert sam siebie.
      A że przyglądał się szaleńcowi z wysokiego na piętro barowego tarasu to wydawało mu się, że góruje nad nim nie tylko emocjami, lecz także i rozumem. W jego mniemaniu ów tamten był zwykłym chciwym głupcem, który chce mieć to wszystko tu i teraz, nie bacząc na okoliczności i swój potencjalny wkład pracy.
      Ekspert zapewnił siebie raz jeszcze, iż nie obniży swego poziomu i tak nisko nigdy nie upadnie.
      Spojrzał z obrzydzeniem i bez wyrazu współczucia na życiowego skazańca… Tamten w dalszym ciągu szukał śmierci w amoku. Jego wykrzywiona w grymasie bólu twarz podobna była do opętanej osoby, szukającej czy to w śmierci, czy w drugim człowieku, pomocy.
      Ekspert nie to, że był zupełnie nie czułym człowiekiem, wręcz przeciwnie! To dosyć romantyczny mężczyzna, słusznej postury, którego los obdarzył tak chwilami radości jak i smutku. Nie mógł on jednak udzielić pomocy tamtemu, gdyż w jego mniemaniu należeli oni do zupełnie innego rodzaju ludzkiego. Tamten był przegrany zupełnie a on Pan Ekspert, był najbardziej znanym bywalcem salonów bukmacherskich w całej okolicy! A że odnosił małe sukcesiki i trafnie podpowiadał wyniki meczów piłkarskich. To i szacunkiem cieszył się w miarę względnym, pośród swego środowiska. Co napełniało go złą dumą i stawiało ponad wszystkimi innymi. A na pewno nie pozwalało zniżyć się do poziomu tamtego szaleńca!
       

      Pan Ekspert mylił się jednak okrutnie. Pomiędzy nim a tamtym wykolejeńcem nie było żadnej różnicy jakości. Owszem ilości tak, ale nie jakości! Obydwaj, byli hazardzistami i obydwaj zmierzali do piekła bram. Z tą różnicą, że tamten pośrodku drogi już tam był jedną nogą a Pan Ekspert szedł jeszcze spokojnym spacerkiem szerokim duktem pośród szemrzących zdrojów – tych małych pieniężnych wygranych, które uśpiły jego czujność, stępiły wzrok i słuch. Bo jak wytłumaczyć, iż ten w miarę rozgarnięty i rozumny facet, nie słyszy diabelskich chórów, trąb grających na czarną nutę otchłani… Pan Ekspert był święcie przekonany, że panuje nad swym żywotem, choć fakty mówiły; co innego.
       

      Kilka godzin wcześniej w obszernym salonie firmy bukmacherskiej, Pan Ekspert właśnie obserwował tego młodego mężczyznę, jak ten stawiał olbrzymie pieniądze „na pewniaka”.
      Bardzo dobrze ubrany młodzieniaszek, był wtenczas w zgoła odmiennym humorze. Jego piegowata roześmiana twarz i pewny młodzieńczy głos, odzwierciedlały pełnego życia mężczyznę, który ma świat u swych stóp i dysponuje dużą ilością gotówki, którą zwiększy poprzez postawienie na zwycięstwo reprezentacji Włoch w finałach piłkarskich mistrzostw świata!
      -   Wiadomo to Włosi! Wielokrotni mistrzowie! Nie jest możliwe by odpadli we wstępnej fazie turnieju! W dodatku grają z jakimiś cieniasami… z nie wiadomo skąd! Wygrają na pewno!” – Przekonywał znajdujących się w salonie bukmachera klientów.
      Zwykli to byli mężczyźni, dziś pomiędzy nimi była również kobieta. Nawet śliczna blondynka przed trzydziestką z miłym uśmiechem na twarzy. Podobno miała chłopaka w Barcelonie i tam chodziła na piłkarskie mecze, których wyniki trafnie przewidywała, niestety Katalonka – tak ją nazwał kiedyś jeden pisarz – grała dość ostro i pomimo wygranych notowała też bolesne wpadki, co nie pozwalało jej zająć godnego miejsca w tej opanowanej przez mężczyzn dziedzinie.
      Młody mężczyzna, zanim postawił swe pieniądze, mówił tak żarliwie, że można było odnieść wrażenie, iż usiłuje przekonać nie tylko słuchaczy, ale i siebie. Widać miał do tego dar.
      Wszyscy obecni hazardziści jak jeden mąż; zgodzili się z jego opinią. Nawet Pan Ekspert, który to w swym zwyczaju, zwykle się z nikim nie zgadzał, wcześniej przeanalizował sytuację i również nie wydawało mu się, aby grający w pełnym składzie ze wszystkimi „zdrowymi wielkimi gwiazdami” Włosi mogli przegrać! A mecz ten musieli wygrać, by wyjść z grupy i tym samym awansować do następnej fazy turnieju.
      Tylko Katalonka - jedyna w tym towarzystwie kobitka kręciła noskiem i wyjaśniała:
      Że jej kobiece oko nie dostrzega we Włoskiej drużynie ducha zwycięstwa, którym to dysponowali ostatnio, kiedy byli najlepsi i że obecni Włosi raczej przypominają „rozkapryszone panienki”, niż herosów z Rzymskiego Colloseum… w tych to była zakochana do szaleństwa! A ci zniewieściali, nie dość, że jej się nie podobali to dodatkowo nie wzbudzali zaufania… Ale biorąc pod uwagę, kogo dziś mają za przeciwnika to i tak wygrają na pewno!
      -   Mistrzostwa Włosi nie zdobędą, ale z grupy wyjdą! – Dodała.
      -   „W następnej rundzie wpadają na Brazylię! A z Brazylią nie będą mieli żadnych szans! Już mam pewniaka na następną rundę!” – Przemówił siedzący przy stoliku obok Eksperta jego starszy o dwadzieścia lat kolega - Wąsaty.
      -   Włosi są drużyną turniejową, rozkręcają się z meczu na mecz. Brazylia będzie miała z nimi ciężko! - Nie zgodził się Ekspert.
      To stwierdzenie tylko utwierdziło młodego człowieka w powziętej wcześniej decyzji. Upewniwszy się, co do swojego postanowienia, włożył właśnie gotówkę do kasy!
      Z zadowoleniem odebrał kupon potwierdzający zawarcie zakładu! Cieszył się bardzo, iż wzrósł kurs na Włochów! – Wygrana będzie większa! Jutro odbierze niemalże drugie tyle, co dziś wpłacił!
      Nie mógł zresztą zrobić niczego innego, skoro dwóch najbardziej wytrawnych graczy z punktu, spiera się o to jak Włosi wypadną z Brazylią w następnej rundzie.
       

      Teraz już jest po wszystkim! Włosi nieoczekiwanie zremisowali mecz, który powinni wygrać a młodzieniec stracił pieniądze ze sprzedaży domku po swych przodkach.
      Pan Ekspert już nie śledził dalszych jego poczynań i udał się do środka baru, gdyż ujrzał nadchodzącego typa, którego nienawidził serdecznie…
      -   Widziałeś jak cieszą się Afrykańczycy z awansu? – Zapytał już we wnętrzu Wąsaty.
      -   Tak, oni się potrafią cieszyć… Don Pedro tu idzie. – Ekspert poinformował i usiadł tak by nikt przy nim nie mógł zasiąść.
      -   Don Pedro wypije jedno piwko i sobie pójdzie, my obejrzymy sobie następny mecz, szkoda, że Włosi zawalili wszystkie kupony. – Wąsaty był nie pocieszony faktem, że następne spotkanie będzie oglądane bez emocji.
      Ekspert obserwował jak Don Pedro zamawia piwo przy barze… I tu jego niechęć do to tego typa się znacznie zwiększyła! Bowiem Don Pedro kupił ciemne zagraniczne a nie miejscowe jasne… zagryzł tylko zęby i czekał na rozwój wypadków.
      -   Don Pedro to pedał. – Dało się gdzieś usłyszeć.
      -   Nie, to swój chłop, artysta, książki piszę. – Bronił znajdującego się jeszcze przy barze faceta Wąsaty.
      Ekspert nic się nie odezwał, nie miał zamiaru nikogo bronić, szczególnie jego. Ale też nie mógł potwierdzić oskarżeń, gdyż znał Don Pedra bardzo dobrze a znienawidził go jednej nocy, kiedy to jego własna małżonka przez sen wymówiła imię tego „gościa”!
      Wcześniej przez niemalże dwadzieścia lat byli sąsiadami i dobrymi kolegami. Ich drogi się rozeszły, kiedy Ekspert wziął ślub z miłością swego życia w najlepszym okresie swego życia!
      Ekspert miał wtenczas nieźle prosperujący interes – sklep z modnymi ciuchami w centrum i nie miał problemu z zakupem dużego mieszkania w sąsiedniej, lepszej dzielnicy, gdzie tuż po weselu przeprowadził się wraz z kochającą go małżonką.
      Idylla nie trwała długo. Po roku żona Eksperta urodziła maleństwo. Radość przemieniła się w smutek, kiedy się okazało, że chłopczyk jest niepełnosprawny.
      Ekspert cierpiał bardzo, lecz nie potrafił tego okazywać i całymi dniami siedział w swym sklepie. Don Pedro przychodził wtenczas do niego i razem popijali sobie małe, co nieco, które łagodziło ból.
      Któregoś dnia Don Pedro przyniósł gazetkę z bukmachera i kilka piw. Ruch w handlu był wtenczas malutki, więc bez przeszkód obstawili swe typy. I stała się rzecz straszna! Oni oboje wtenczas wygrali!
      Nie były to znaczne pieniądze, ale dawały one szczęście i radość… Tym sposobem pogrążyli się w nałogu, wiedząc teraz, iż w to można wygrać przestaje się liczyć porażki, które jak czarny ocean otaczają nieliczne wysepki wygranej.
      Teraz właśnie Don Pedro podchodził do stolika, przy którym Wąsaty, Ekspert i Zajączek siedzieli od kilku godzin…
      -   Można się przysiąść? – Zapytał Don Pedro.
      -   Siadaj. – Odpowiedział Wąsaty, który lubił również i jego.
      -   Policja zgarnęła z drogi jakiegoś łebka… jak ten się rzucił pod radiowóz. – Don Pedro przyniósł nowinę.

      -   Postawił na Włochów mnóstwo forsy. – Mimowolnie wyjaśnił Pan Ekspert.

      -   Dziewięćdziesiąt dziewięć koma dziewięć procent graczy na świecie postawiło dziś na Włochów. – Don Pedro powiedział to z uśmiechem na ustach i by już nie denerwować towarzystwa dodał cicho: - Ja też.
      -   Za tydzień w środę jedziemy na jeden dzień w góry. – Wyskoczył nieoczekiwanie znajdujący się jeszcze przy stoliku Zajączek.
      -   Kto jedzie? – Zapytał Pan Ekspert i już miał swoim zwyczajem skrytykować ten pomysł, kiedy Don Pedro się odezwał:
      -   Ja nie jadę, za tydzień są mecze…
      -   Za tydzień w środę nie ma żadnych meczy, a postawić kupon można i w górskim kurorcie, prawda Zajączek? – Pan Ekspert był zadowolony z faktu, że przyłapał mądralę na ewidentnej niewiedzy.
      -   Prawda. – Odezwał się Zajączek i od razu dodał: - A ja bym chciał, byśmy wszyscy razem tam pojechali!
      Po propozycji Zajączka zapanowała cisza. Zajączek był fajnym ogólnie lubianym gościem. Niestety był doświadczony przykro przez los. - Lekkim kaleką.
      Porażenie mózgu, jakie przeszedł w dzieciństwie nie pozwalało mu funkcjonować na równi z innymi, lecz nie przeszkadzało zupełnie w przebywaniu z nimi w barach, czy salonach bukmacherskich, gdzie Zajączek nawet nieźle sobie radził. Nie wygrywał, ale też nie stawiał dużych pieniędzy. Miał odłożony comiesięczny budżet i traktował ten hazardzik jako dobrą zabawę. A za zabawę jak wiadomo; należy płacić!
      Pośród tej krótkiej ciszy; Ekspert czekał na to, co powie Don Pedro, by się oczywiście z nim nie zgodzić, Don Pedro jednak nie mówił nic, tylko Wąsaty wyjaśnił, iż nigdzie nie jedzie, bo tu mu dobrze i już!
      Na to po zastanowieniu jednak głos zabrał Don Pedro i zaproponował, że można jechać w cztery osoby i tanio to wyjdzie gdyż; Ekspert pojedzie z synem a ten ma wszelakie zniżki i Ekspert nie wyda dużo forsy, bo on w końcu jako rodzic i opiekun też ma ustawowe zniżki na transport i nie tylko!
      -   Młodego, Stara nie da mi pod opiekę… - Zaczął Ekspert.
      -   Ja jej wytłumaczę, że to korzystne i już! Przecież ruchowo to on jest całkiem sprawny. A zresztą na górę wyjedziemy wyciągiem, tylko zejdziemy pieszo.- Don Pedro przedstawił sprawę a Ekspert tylko zgrzytał zębami na myśl, że ten typ będzie rozmawiał z jego żoną!
      -   Ja też przecież mam zniżki jako osoba niepełnosprawna. – Odezwał się Zajączek.
      -   Tak wiem! Ja pojadę jako twój opiekun… jeżeli się zgadzasz?- Don Pedro.
      -   Zgadzam się! – Zajączek był bardzo zadowolony.
      -   No to jesteśmy umówieni! Ja zmykam. – Don Pedro szybko wypił swe piwo i zanim się zaczął mecz na wielkim barowym ekranie, wyszedł z lokalu i podążył piechotą do swego mieszkania.
      -   On mieszka przecież koło Ciebie. – Wąsaty zaczepił zafrapowanego Eksperta.
      -   Dalej… kiedyś mieszkaliśmy w jednej kamienicy, ja teraz mieszkam tu bliżej. – Ekspert odpowiedział mimo woli i zaczął liczyć drobne pieniądze… brakowało mu na piwo.
       

      Don Pedro w tym czasie szedł już szybkim krokiem w kierunku swego miejsca zamieszkania, do przejścia miał około czterech kilometrów. Mógł jechać autobusem, miał w końcu na bilet, ale tak się przyzwyczaił do tych spacerów, że po prostu inaczej już nie potrafił i twierdził jeszcze, że dzięki nim jest zdrów i szczęśliwy!
      Istotnie przejście piechotą około ośmiu kilometrów dziennie sprawiało, że mężczyzna ten zachowywał zdrowy wygląd i nawet nie posiadał widocznego „brzuszka” tak charakterystycznego dla „gości” w jego wieku. Ekspert postępował podobnie, ale ten miał do przejścia o kilometr w jedną stronę mniej i że znacznie więcej pił piwa, niż Don Pedro to i „brzusio” mu urósł malutki.
      Ekspert nie lubił też Don Pedra z tego oczywistego spacerowego powodu… nie mógł przeboleć, że ktoś łazi sobie tak samo jak on! – Tą samą drogą do domu.
      Ekspert nienawidził swego dawnego przyjaciela, ale jeszcze bardziej nienawidził jego brata – Długiego! Na widok, którego, wchodzącego do lokalu powstał z miejsca i czym prędzej wyszedł… tylnymi drzwiami.
      Tam na zapleczu nieoczekiwanie się do niego uśmiechnęło szczęście! Znalazł prawie całą paczkę papierosów, do której był włożony banknot! O wystarczającym nominale by wrócić do baru i postawić kolejkę!
      Zanim jednak tam wszedł z powrotem to obszedł cały budynek, by z gracją zapalić papieroska na wysokim tarasie. Wiadomo po wprowadzeniu durnych przepisów, palenie jest w lokalach zakazane.
      I kiedy już delektował się zabójczym dymkiem w miłym towarzystwie to dołączył do niego Wąsaty i mu oznajmił, iż Długi przysiadł się do stolika i wszystkim postawił po piwie, jemu też.
      Ekspertowi chwilowo widocznie przeszła ta nienawiść i bez przeszkód po papierosku, zasiadł koło Długiego spędzając tam całe dwie godziny. Oglądając wieczorny mecz i pijąc jeszcze jedne piwo na jego koszt. Zadowolenie Eksperta potęgował fakt, iż Długi również dziś postawił w poprzednim meczu na Włochów… a o tym, że Włosi zarąbali jemu wszystkie kupony, to już sam nie pamiętał. Wszak jutro też są mecze i on posiada kilka groszy… postawi jutro. Dziś nie wie jeszcze jak będzie typował? Jutro będzie wiedział, na pewno! Piwo zaszumiało w głowie Eksperta do tego stopnia, że ten przypomniał sobie to, że jutro też jest losowanie Totolotka i pomimo, iż nie ma kumulacji to i tak sporo można wygrać!
       On posiadał kilka znaleźnych groszy, więc teraz nienawiść do Długiego i jego Brata zastąpiona w nim została przez wizję stania się zamożnym człowiekiem – wystarczy wszak przecież wysłać tylko kupon!
      -   Dzisiaj wszyscy postawili na Włochów! – Zagadał Długi, Eksperta. Kiedy razem piechotą szli do swych mieszkań.
      -   Jutro grają nasi. Ciekawe, czy zdobędą, chociaż bramkę? -  Ekspert rzucił na odczepne i znów zapalił papieroska.
      -   Oni wygrają ten mecz. – Powiedział cicho Długi i już do samego bloku, w którym mieszkał Ekspert nic do siebie nie mówili.
      Po pożegnaniu się z Długim, Ekspert jednak nie udał się do siebie na górę a tylko przystanął przed wejściem, by w spokoju móc zapalić jeszcze jednego papierosa, dziś już ostatniego. W swym mieszkaniu nie odważyłby się tego zrobić. Jego żona na pewno na sam zapach dymu z papierosa rozpętałaby dziką awanturę! Co prawda było już po północy i prawdopodobnie już spała, lecz Ekspert wolał nie ryzykować i stojąc tak po zmroku na dworku spoglądał w gwiazdy, tak ślicznie wyglądające na tym późnoczerwcowym niebie, że rozmarzył się nam „chłopina” nie na żarty i zapalił znów! Tym razem to był już pierwszy papieros w nowym dniu!
      -   To już dziś, grają nasze patałachy. – Ekspert powiedział do siebie i postanowił postawić na macierzystą reprezentacje, prawie wszystkie znaleźne pieniądze, bo za te prawie to wyśle kupon totolotka… tam wygra przecież okrągły milion!
       

      Na macierzystą reprezentacje naszych bohaterów był nawet niezły kurs. Nie byli oni faworytem tego meczu i można było potroić włożoną sumę w wypadku ich zwycięstwa.
      Stało się to na skutek tego, że „Nasza reprezentacja” przegrała dwa poprzednie mecze na tych mistrzostwach i jako pierwsza w sumie odpadła już z turnieju. Ten dzisiejszy mecz to tak naprawdę pożegnanie z Mundialem.
      Przeciwnikiem jest drużyna, która już awansowała i teraz wystąpi prawdopodobnie rezerwowym składem, tak ażeby oszczędzać swe siły na lepszych przeciwników.
      Jest szansa na to, że nasi, strzelą honorowego gola w tych mistrzostwach.
      Pan Ekspert zgasił kiepa i z czystego snobizmu zamiast wyjechać windą na piętro to on podążył na nogach, zmęczył się tym trochę, lecz w duszy był szczęśliwy; dziś jest jego dzień! Postawi na swoich i potroi kasę a co więcej dziś wieczorem zakończą się jego finansowe męki, bo nie jest możliwe by ktoś inny mógł wygrać milion w totolotka.
       

      I tu uprzedzę fakty – Pan Ekspert się nie mylił. Nikt inny nie sięgnął tego dnia po ten milion! A że on również, to już jest inna kwestia, która go o dziwo wcale nie zmartwiła! Ponieważ w następnym losowaniu będzie już tak zwana kumulacja i do wygrania o kilka milionów więcej! A że to jest więcej! To znacznie lepiej niż by było mniej! Pan Ekspert ma na kupon, więc się cieszy z tego, że następnym razem wygra więcej niż zakładał.
       

      Ekspert w swym nawet dużym mieszkaniu zajmuje pokój tuż przy drzwiach wejściowych. Szybko przemyka do niego i nasłuchuje… W mieszkaniu wszyscy śpią; jego żona samotnie w swym pokoju a z synem w innym śpi jego babcia, która zwykle nim się opiekuje. Ekspert się rozbiera i stwierdza z radością, że w kieszeni ma puszkę piwa!
      -   Tak, to Długi po drodze przecież kupił.
      Wypija pierwsze dziś piwo w ciemności i tylko ma problem z tym, że musi się udać do toalety – niestety musi przejść koło pokoju żony. Ta na szczęście śpi. Tak mu się wydaje i kiedy wraca do swego pokoju; to otwiera szeroko okno i zapala papierosa. Kiedy kończy palić to pluje na jarzącego się kiepa! – Jest w końcu kulturalnym gościem i zapalonego przez okno wyrzucał nie będzie! Ekspert dziś zasypia szczęśliwy. W końcu odniósł sukces. Znalazł papierosy, kilka groszy i się napił piwa czyimś kosztem. – Te dwa pierwsze w barze postawił mu Wąsaty i Zajączek. A że „uwalił” kupon na Włochach? To nie ważne. W końcu wszyscy się na nich przejechali.
      Martwiło go to jednak, że ze wszystkich swoich typów tylko w tym jednym przypadku się pomylił, gdyby nie dał tego meczu na kuponie to jutro by odbierał ponad stukrotność wkładu! Co prawda nikłego, ale zawsze jednak!
       
       
      PS. WSZELAKIE PRAWA AUTORSKIE NALEŻĄ DO MNIE! Acha.... Na forum jestem nieczęsto. Wszelakie odpowiedzi z mej strony najwcześniej we wtorek.
    • Przez SzejkNaftowy
      Na główną wykopu trafił film od użytkownika To_me_k, przedstawiającego się jako Tomasz Dudzic. Widać na nim jak matka traci nad sobą kontrolę gdy dziecko wpada w stan szczęścia na widok ojca, którego nie widziało ponad 2 lata. Potem zjawia się jakiś damski bodyguard wyposażony w niebezpieczne czerwone szpony, który udziela "wsparcia" matce odciągając siłą dziecko od ojca a do tego wspomina coś o "seksualnym nastawieniu" (6:13) i przedstawia dziecku tatę jako "obcy". Obydwie panie robią chyba wszystko by popsuć dobrą atmosferę. Obawiam się, że dziecko może tam służyć jako karta przetargowa. Skoro nawet przed kamerą próbują nim chamsko manipulować strach pomyśleć jak mogą mu prać mózg gdy nie są "na wizji".
       
       
      link do znaleziska na wykopie: https://www.wykop.pl/link/4710891/spotkanie-corki-po-28/
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.