Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Sign in to follow this  
MoszeKortuxy

DeeJayPallaside tłumaczy niewygodną sytuację z IEM!

Recommended Posts

https://apynews.pl/deejaypallaside-tlumaczy-niewygodna-sytuacje-z-iem

Wieść o miłosnych wybrykach DeeJayPallaside'a na tegorocznym IEMie obiegła Internet w zawrotnym tempie. Według większości nie było żadnych wątpliwości, co do poczynań Żiżeja i Mrs Honey. Według samego zainteresowanego zaistniała sytuacja jednak okazuje się zdecydowanie bardziej prozaiczna. 

 

 

Wszystko zostało uwiecznione przez realizatora TVP Sport, a internauci bardzo szybko wychwycili, że na widowni... 


Nie zabrakło niewybrednych opinii od innych twórców, którzy szyderczo komentowali krępującą sytuację. Wielu z nich podjęło się analizy, czy para, która rzekomo zabawia się na widowni, to Żiżej i Mrs Honey i doszło do wniosku, że tak jest w istocie. Wszelkie wątpliwości rozwiał sam zainteresowany, który przyznał, że to właśnie on znajduje się na widowni. 

 

 

 

Twórca natomiast nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Wytłumaczył on zaistniałą sytuację tak, że był to jego tik, który objawia się poprzez monotonne, energiczne poruszanie nogą podczas siedzenia. W połączeniu z niefortunnym ujęciem kamery wyszła z tego bardzo dwuznaczna sytuacja. Dla uwierzytelnienia swoich słów Żiżej zadzwonił do Gicza, czyli kolegi siedzącego po jego prawej stronie, który zdementował wszelkie plotki. 

Warto zwrócić uwagę na podejście Żiżeja do całej sprawy, które jest bardzo luźne i prześmiewcze. Widać, że twórca ma przysłowiową bekę z wszystkich dociekań i nie bierze tego wszystkiego zbytnio do siebie, bo zdaje sobie sprawę z tego, że jest to absurdalna sytuacja, w której pozostaje się tylko śmiać. Bo co można robić, kiedy wszyscy są przeciwko Tobie, a Ty wiesz, że nie jesteś niczemu winny? Na pewno nie reagować nerwowo, tylko właśnie śmiać się z tego, że inni się śmieją. Bo czasem tylko śmiech pozostaje, jak wiedzą wszyscy, którzy mieli okazję przeżyć Lot Nad Kukułczym Gniazdem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By Dakota
      Witam ponownie. Czy ten dział "nie wiem". Proszę Braci o poradę i przepraszam za błędy(ortograficzne czy życiowe).
       
      Od lat stosuję imperatyw: " Może tamta będzie chciała, jeśli ta nie może?". Jestem raczej zimnym skurwysynem. Nie jest mnie obca gra, którą stosuję z powodzeniem od lat(z sukcesem). Jadnak coś się zmieniło. Cofnijmy się jednak dwa tygodnie.
       
      Na szkoleniu z logistyki, zauważyłem drobną, uśmiechnięta istotkę. Nasze spojrzenia często się spotykały. Że z natury i ja szczęśliwy i uśmiechnięty. Postanowiłem uderzyć.
      Szybko złapaliśmy wspólne fale. Na propozycje wyjścia, rzuciła słabego ST który zręcznie zdałem. Spodziewałem się jakiejś informacji o chłopaku. Białogłowa młódka jest, ale nie.
      Pierwsza randka wyszła pozytywnie, bo drugą zaproponowała już ona. Przejdźmy zatem do konkretów.
      Zanim wyszliśmy zaprosiła mnie do siebie(pokoju). Wisiała tam tablica z zdjęciami. Sześć ich było. Cztery z rodziną. Dwa z młodym mężczyzną(ma starszą siostrę i młodszego brata).
      -Zdjęcie z chłopakiem?
      -Czemu tak sądzisz?
      -Z bratem byś się nie całowała.
      Cisza. Wyszliśmy i mnie tchnęło.
      -Jesteś z kimś?
      -Mam chłopaka... mam wracać(do siebie)?
      Chwila zawahania.
      -Nie, idziemy.
      Poszliśmy do mnie. Kawa, rozmowa, śmiech. Coraz większa eskalacja dotyku. Gdzie dłoń na udzie najpierw odrzuciła(w połowie spotkania). Pod koniec spotkania, ten sam dotyk był już przyjęty. Widać, że mimo "chemii" gdzie inną już bym zaliczył. Ona wciąż "niedostępna".
      Pożegnaliśmy się(przytulenie, pocałunek w policzek). Co ważne dla dalszej części tekstu. Jest w związku na odległość. W weekend nie widziała się z nim.
      Nadszedł piątek(sobota i niedziela). Każde z nas już miało plany więc się nie widzieliśmy. Wymiana esemesów w niedziele wieczór, jak tam po weekendzie. Wspomniałem że miałem ciężki i muszę odpocząć. Nastał poniedziałkowy poranek.
      Rano dostałem sms, że z chęcią się spotka. Umówiliśmy my się na popołudnie, po pracy.
      Kawiarnia(ona kocha kawę), potem szybki wyskok poza miasto. Mimo początkowego dystansu, którego wcześniej nie było. Moc emocji wzięła górę. Było ściskanie dłoni, przytulenie. Jednak wyczuwałem że coś jest nie tak.
      Wróciliśmy do mnie, na chwilę. Zmarźnięci. Ciepła herbata. Ona siadła oddalona(na szerokość dłoni). Po zwróceniu na to uwagi, czemu znów się odsuwa.
      -Przecież wiesz
      -Bo masz chłopaka?
      -Tak.
      Drobny teasing(ciężko o dobry odpowiednik) słowny i fizyczny, temu zaradził. .Odprowadziłem ją i się pożegnaliśmy(tak jak ostano).
       
      Nie wiem, co dalej robić ani co o tym myśleć. Młoda ma potencjał na LTR. Dobrze nam się spędza wspólny czas. To też nie jest tak że nie mam innych opcji. Jadnak coś się zmieniło. Zacząłem angażować się w tą relacje emocjonalnie(pierwszy raz od lat).
      Nawet nie chodzi, że chcę ją zdobyć. Teraz nie chcę już jej stracić... i to mnie przeraża.
    • By Voqlsky
      Podklejam dramę  z samiecweb.
       
      https://samiecweb.pl/post/13602/lxxxv-postacie-wspolczesne-hubert-czerniak-patlewicz
    • By roman912
      Witam, na wstępie chciałbym od razu zaznaczyć, iż to nie jest jakiś troll. Przed założeniem konta i tematu, przeglądnąłem z grubsza forum i zauważyłem panujących tutaj samozwańczych "pragmatyków", którzy zdawkowo odpowiadają na pytania, aby tylko coś napisać, a tego chciałbym uniknąć. Dziękuje za wyrozumiałość. 

      Sprawa wygląda tak, że znamy się z moją dziewczyna 2 lata jesteśmy razem od 11 miesięcy. Ja mam 23lata, ona 21, pochodzi z katolickiej rodziny, ale nie róbmy z nie  dziewicy Orleańskiej, sex jest, wszystko na miejscu. Ma nadopiekuńcza matkę, może nie tyle nadopiekuńcza, co bojącą się, że córusia zajdzie w ciąże jako panna ( jaka była by to hańba dla niej), nawet poruszając ten temat, że nie ma takiej możliwości, bo robimy to wszystko z głową i się zabezpieczamy jest równoznaczne z wpier*oleniem kija w mrowisko.
      Myślę, iż ta informacja przyda się do głównego wątku. 

      Otóż od lutego planowaliśmy wspólne wakacje, padło na góry, ja w kwietniu wszystko pozałatwiałem, zająłem się lokacją, domkiem (5 osobowy), zapłaciłem zaliczkę mamy termin zaklepany w połowie lipca (7dni), jedziemy z druga para, z moim kuzynem i jego dziewczyną (są ze sobą 2 lata). I wczoraj leżymy sobie wieczorem, atmosfera wspaniała, po udanym seksie, rozmawiamy, weszliśmy na temat wakacji a ta mi wyskakuje  "co by było, jak by dostała ultimatum, ze jej brat musi z nami jechać?" Znam ją już na tyle, że wiem, że taka rozmowa musiała gdzieś mimochodem przeprowadzona przez jej mamusi, inaczej by nie zapytała.  I to był dla mnie jak taki strzał z partyzanta w potylice, cały humor opadł (sama  zauważyła,
      mój niesmak) i pytam się, jak sobie to wyobraża, planowaliśmy te wakacje wspólnie na dwie pary, żeby spędzić fajnie razem czas, jeszcze mowie, ze nie będzie miał gdzie się wcisnąć/spać (Ona nie wie ze domek jest 5 osobowy, myśli ze 4), no ogólnie ze mi to nie pasuje, nie tak miało być.  I co mnie najbardziej zaskoczyło, dostałem odpowiedz której się całkowicie nie spodziewałem, opowiedziała coś w stylu " A co Ci on tak przeszkadza, znajdzie sobie gdzieś miejsce i nie będzie nam przeszkadzał " tak jak by nie wiem, próbowała mnie urobić na ten pomysł...
      Już szło do bardzo poważnej kłótni, ale szczęście w nieszczęściu przerwał nam telefon od mojego ojca ze akumulator mu padł i mam podjechać mu pomóc. To i dobrze, bo mam okazje zasięgnąć jakiejś porady od was doświadczonych braci. Dzisiaj będę na ten temat z nią jeszcze rozmawiał i proszę was o jakieś sensowna podpowiedź jak ja postawić dobitnie przed faktem dokonanym ze ja tego nie widzie, takiego wyjazdu ( oczywiście dla niej taka  forma wyjazdu to nie problem). 
      Powiem wam, że taki wyjazd byłby dla mnie całkowitą klapą, nie trawie tego gościa, jest w moim wieku, nie pracuje, nie studiuje, siedzi na garnuszku u rodziców, jest strasznie ciekawski, musi wszystko wiedzieć, zawsze ma racje,nawet na początku naszej znajomości z Moją pisał do mnie na WhatsApp, podając się za jakaś laskę, tak jak by chciał sprawdzić moja "wierność" no jakiś poje*any typ, na dokładkę ma jeszcze jakieś tiki nerwowe ze cały czas mruga i delikatnie szarpie łbem. Ta całość razem połączona wprawia mnie w irytacje na sam jego widok.  
      Proszę was bracia doradźcie, co mam w tej sytuacji zrobić jak to dobrze rozegrać. Dziękuje za wszystkie rady i na prawdę prosił bym bez śmieszków i uszczypliwości. 
    • By vk20009
      Witam wszystkich braci. Chciałbym opisać swoją nieciekawą sytuację, jaka miała miejsce w moim życiu. Rok czasu byłem w związku z dziewczyną, super nam się układało, chciałem się jej oświadczyć. W pewnym momencie ni z tego ni z owego, po kilku kłótniach i przyłapaniu jej na kłamstwie (twierdziła, że wychodzi z koleżankami, spotkałem ją na mieście w otoczeniu kolegów) oświadczyła, że musi zrobić sobie przerwę od związku. Jestem załamany. W dodatku przed samą deklaracją, zwierzyła mi się, że zamierza wyjechać na Erasmusa do Hiszpanii. Nie wiem co mam o tym myśleć. Czy takie przerwy robią dobrze związkowi i stosujecie podobne metody w stosunku do swoich partnerek (albo one do was)? Wg mnie nie wróży to nic dobrego.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.