Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Zaloguj się, aby obserwować  
Mocny Wilk

Sytuacja w pracy, którą sam stworzyłem.

Polecane posty

Co się stanie tego nikt nie wie.

Zależy od tego czy twoi szefowie mają jaja czy to zwykłe cioty.
Mogą kolegę zwolnić. Rozwiązanie umowy kwestia dogadania się stron.
Mogą go zostawić i baczniej obserwować waszą pracę. 
Mogą pogadać z twoim kolegą i dać mu reprymendę. Słowną bądź pisemną. Co w konsekwencji zaostrzy wasze relacje. A także relacje między Tobą a zarządem. Ty w ich oczach jesteś problemem. Bo donosisz na kolegów.
Różnie może być.
Kolega doda dwa do dwóch i sytuacja zamiast się uspokoić to się zaogni.

W konsekwencji ktoś odejdzie z firmy. Ten kto ma słabszą psychikę. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe co sie stało w końcu... Temat troche umarł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Już Ci odpisuję przyjacielu @Trevor

 

Po moim piśmie wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Zarząd zaprosił mnie na rozmowę gdzie omówiliśmy treść listu. Byli zdziwieni, że wytrzymałem tak długo w tak niekorzystnym dla mnie układzie jaki powstał. Zachowałem pełen spokój i z lekkim uśmiechem ogarnąłem spotkanie, dałem im delikatnie do zrozumienia, że w każdej chwili mogę wyciągnąć z kieszeni wypowiedzenie i odejść w swoją stronę z podniesioną głową

(nie napisałem wypowiedzenia, to był blef ;)).

Tego samego dnia delikwent dostał wypowiedzenie, do czasu odejścia trzeba było tolerować jego obecność. W tym okresie został obdarty ze wszystkich kłamstw i obłudy. Zostało mu powierzone kilka banalnych obowiązków, które zawalił na maksa - całkowicie skompromitował się w oczach firmy. 

 

Obiecano mi zatrudnienie pomocnika, lecz pomysł ten szybko upadł. Okazało się bowiem, że sam doskonale radzę sobie z obowiązkami. :D

Obecnie pracuję sam osiągając dużą wydajność i jakość. Niestety nie jest kolorowo, gdyż od czasu odejścia tamtego człowieka wypadło kilka trupów z szafy. Spieprzone projekty, które musiałem naprawiać, wściekli klienci. Odkryliśmy, że prace którą wykonywał przez 3 miesiące można wyrzucić do kosza... a klient potrzebuje towaru już teraz. Czeka mnie na dniach ostra przeprawa, jest sporo nerwów w zespole, ale mam nadzieję że te ogromne wyzwanie jest ostatnim co muszę zrobić w ramach tej historii. Jak naprostuję wszystkie spieprzone sprawy to wyjdę na prostą. :)

 

Oczywiście co do zarobków to mi się polepszyło, zarabiam jakieś 15% więcej, a w lipcu mam obiecaną kolejną podwyżkę i awans. :)

 

Niby wszystko powinno być już dobrze, ale najmniejsze spięcie wywołuje między mną a przełożonymi falę złych emocji, ciche dni - pozostał niesmak po całej tej sprawie. Nie mogę się przed nimi "otworzyć" - zabrzmiało pedalsko wiem... :lol: podświadomie czuję, że nie są moimi sprzymierzeńcami. Mam dobrą pracę i coraz lepsze pieniądze, więc dalej pracuję z ludźmi którzy mnie zawiedli. Przejmuję coraz więcej firmowych spraw uzależniając ich od Siebie, zagarniam teren. Idę do przodu - po jeszcze lepsze jutro. ;)  

 

Co do delikwenta to nie wiem jak się toczy jego historia. Doszły mnie słuchy, że jest bardzo słabo i winą za to jestem obarczany oczywiście ja haha. :D 

 

Mam nauczkę, żeby nie pomagać "bliźnim", bo będę musiał ich później rozgnieść gdy zaczną mi się odwdzięczać za dobre serduszko - Marek głosi 100% prawdę w audycjach.

 

Opisuję finał sprawy dopiero teraz - upomniany, gdyż nie chciałem już do tego wracać. Zapadłem jakiś czas temu w emocjonalny marazm i postanowiłem wrócić do pracy nad rozwojem osobistym. To idealny monet żeby dokończyć wątek.

 

 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobrze zrobiłeś, bez sentymentów, ja mam tak że jakby mi znajomy załatwił pracę to jeszcze bardziej był się starał bo nie chciałbym go upokorzyć przed innymi.

No ale jak większość ludzi przez życie na koniku patataj ... XD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Te dziwne akcje z szefostwem wynikaja pewnie z tego że nie są ciebie pewni. Raportuj im o ważniejszych sprawach a będa mieć do ciebie zaufanie. Wiem że to porypane ale to ty musisz do nich wyciągnąć rękę. Taki nieszczesny przywilej polskich szefów że zazwyczaj nie kwapią się do wychodzenia z inicjatywą. Reszta brzmi nieźle, choć z własnego doświadczenia wiem że prace warto co jakiś czas zmienic. Odświeża umysł i uczysz sie nowych rzeczy zawsze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
W dniu 11.03.2018 o 13:36, Mocny Wilk napisał:

Jakieś porady żeby teraz nie zjebać? 

?

 

W dniu 11.03.2018 o 13:36, Mocny Wilk napisał:

mam teraz mega wyjebane na to wszystko. :P

  

??

 

Co ty masz rozdwojenie jaźni? Czy któreś z tych haseł jest tylko życzeniem?

 

Halo halo

 

Ja to się zdziwiłem, że co tak gładko poszło.

Chociaż stwierdzenie 'przedstawią swoje stanowisko' można szeroko interpretować.

 

 

Edit. Sorry

 

Już po wszystkim?

Gratuluję sukcesu, teraz może być tylko lepiej. Trzymaj się.

 

Edytowano przez Johnsons

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.03.2018 o 18:05, Mocny Wilk napisał:

po to się staram żeby zostać docenionym

No ale nie po to się pracuje, wg mnie nikt mnie nie doceni w robocie, nie liczę na to nigdy. To sprawia, że wypruwam flaki w spokoju i DLA SIEBIE.

Okej, większy sos to już lepiej.

Wg mnie: przede wszystkim po to się starasz, żeby podnosić swoje kwalifikacje i iść wyżej, dalej, głębiej. Może w branży, może w innych oddziałach firmy ale też niekoniecznie w tym konkretnym zakładzie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pisząc wcześniej "doceniony" miałem na myśli większe pieniądze i władzę, co oczywiście przenosi się na mój komfort i zapał do pracy. B) 

 

Najważniejsze to doceniać samego siebie, słowa uznania też często dostaję ale traktuje je ze sporym dystansem. To co siedzi w głowie jest najważniejsze. 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
W dniu 23.06.2018 o 19:16, Mocny Wilk napisał:

Niby wszystko powinno być już dobrze, ale najmniejsze spięcie wywołuje między mną a przełożonymi falę złych emocji, ciche dni - pozostał niesmak po całej tej sprawie

Tak już będzie w tej firmie zawsze. Jeśli dobrze zrozumiałem historiě, zrobiłeś coś co w organizacji jest niewybaczalne - ominąłeś drogę służbową i poszedłeś wyżej i nie będzie Ci to nigdy wybaczone. Tak długo jak jesteś potrzebny będziesz tolerowany, ale nic więcej do czasu aż się nie zwolnisz Ty albo przełożeni lub sam tam nie zostaniesz przełożonym. 

 

To było dość krotkowzroczne działanie, bo to z tymi i pod tymi ludźmi pracujesz na co dzień, a Ty im mentalnie pokazałeś fucka i ominąłeś ich. Odniosłeś zwycięstwo tylko w jednej bitwie. 

 

Piszę Ci to mimo tego, że życzę Ci jak najlepiej, ale za dużo widziałem takich sytuacji. Nie ma większego przewinienia niż to co zrobiłeś i co zabawne, jest tak nawet w oczach tych ludzi, do których napisałeś list - uwierz mi. 

Edytowano przez tytuschrypus

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, tytuschrypus napisał:

Tak już będzie w tej firmie zawsze. Jeśli dobrze zrozumiałem historiě, zrobiłeś coś co w organizacji jest niewybaczalne - ominąłeś drogę służbową i poszedłeś wyżej i nie będzie Ci to nigdy wybaczone. Tak długo jak jesteś potrzebny będziesz tolerowany, ale nic więcej do czasu aż się nie zwolnisz Ty albo przełożeni lub sam tam nie zostaniesz przełożonym. 

Dokładnie też chyba gdzieś to pisałem.

Twój bezpośredni przełożony czuje się zagrożony przez Twoja osobę.
Pominąłeś go w tej całej batalii a on to zapamięta i wcześniej czy później wykorzysta (ja bym tak zrobił)....W wojsku nie byłeś czy co?
Mogłeś chociaż ustnie pogadać z przełożonym żeby wiedział, że nie dziełasz za jego plecami.

A teraz to okazało się, że Twój przełożony kompletnie nie wie co się dzieje w jego wydziale.
Myślę, że Twoim postępowaniem czarne chmury zbierają się nad Twoim przełożonym.

Bądź czujny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wyluzujcie chłopaki. Zapewne pisałem na 1 stronie, że podlegam bezpośrednio pod zarząd. To właśnie moi przełożeni, mam dość szeroko zakrojone obowiązki więc tak to jest. Odpowiadam wyłącznie przed samą górą. Reszta wyżej postawionych nie miała nic do powiedzenia w sprawie, co najwyżej jako świadkowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Podobna zawartość

    • Przez Yupi
      Witam
      Jesteśmy ponad 20 lat po ślubie. Dwójka dzieci, jedno dorosłe drugie 12 lat. Małżeństwo z rozsądku i konieczności, co było robić. Pochodzimy z dwóch różnych rodzin, w obu nie było szczęśliwych małżeństw, więc nie mieliśmy dobrych wzorców. Na początku nie było zle, przejąłem obowiązki głowy rodziny i studiując i pracując zaspokajałem potrzeby rodziny. Z biegiem lat zaczeliśmy się oddalać zaczęły wychodzić różnice. Irytowałem się, że żona pomimo kilkuletniego dziecka chodzącego do przedszkola nie chce iść do pracy. Cały ciężar obowiązków spoczywał na mnie. Nie pomagały żadne rozmowy. Przyjęła model przedstawiony przez teściową, że to facet jest odpowiedzialny za utrzymanie rodziny. Nie miałem siły przebicia więc pracowałem i utrzymywałem jak mogłem. Wcale nie jestem za tym aby kobieta pracowała jeśli dobrze zajmie się domem, ale tu tez pojawiał się problem. Wracam z pracy i nigdy nie słyszę jak się czujesz, co słychać, czy jesteś zmęczony. Jakaś totalna olewka. Dziecko nie było na spacerze, bo robiła obiad. Nie ma obiadu bo była na spacerze. Itd. Nie mieliśmy wspólnych zainteresowań. co bym nie zaproponował to wszystko nie. Kupiłem rowery ale nigdy nie usłyszałem idziemy na przejażdzkę, zabrałem na wczasy i nigdy dziękuję, proponuje to czy tamto i wszystko nie. Dwa różne światy. Ja w pracy z ludzmi nazwę normalnymi, żona w domku z teściową czy koleżankami na kawie. Nie wytrzymywałem w domu i zacząłem wychodzić na piwo. Po ok 10 latach małżeństwa żona zrobiła kurs niech będzie kosmetyczny i zaczął się okres 10 lat pracy przeplatanej bezrobociem. W przeciagu dziesięciu lat ok 10 razy zmieniała miejsce pracy. Wszystko prawie na umowy śmieciowe. Moje prośby aby poszła do normalnej pracy na umowę, miała urlop, zwolnienie, w przyszłości emeryturę nic nie dają. Ona to lubi i tyle a gdzie indziej się nie widzi. Nie zarabiam tyle co kiedyś i potrzebuję jakiejś pomocy aby zapłaciła chociaż czynsz. I chociaż tak ustalamy to raz się jej uda a kilka razy nie. Nie powie, że nie płaciła kilka miesięcy i otrzymuję pismo o zaległościach. Znowu muszę stawać na głowie aby uregulować pomimo ustaleń.Tak jest cyklicznie. ja mam wszystko utrzymać ( co twoje to i moje, co moje to nie ruszaj ) Zmęczony tym jestem.
      Oddalanie się latami doprowadził Nas do zdrad. Żona dowiedziała się o mojej zdradzie i zaczął się niezły czas. postanowiłem się zmienić i to zrobiłem. wszędzie chodziła i opowiadała o mnie jaki jestem. Wypytała co chciała wiedzieć i po kilku miesiącach oznajmiła mi, że też zdradziła. Zapytałem dlaczego jak dowiedziałaś się o mnie to tez się nie przyznałaś tylko biegasz po wszystkich i opowiadasz. usłyszałem niech myślą, że Ty zdradziłeś a ja Ci wybaczyłam. Od przyznania się minęło kilka lat. mnie męczy, że nigdy nie mogłem wyjaśnić tego co było. Po ok roku okazało się, że to osoba tak blisko, że nigdy bym się nie domyślił. Dlaczego nie można zapytać kobiety ile to trwało, co było, zaczęła coś wyjaśniać a po jakimś czasie mówic inaczej, skołowała mnie. Naliczyłem kilkanaście kłamstw ( raz mówi tak a za jakiś czas inaczej )mówię nie kłam i słyszę ja nie kłamie tylko Ty. Ja Jej juz nie kłamię to nie ma sensu, nie zbuduję zaufania na kłamstwach. Nie wiem jak z nią rozmawiać. Wybaczam żonie tylko ciężko żyć z kimś kogo się nie zna nic nie można ustalić, zaplanować jakiś chaos.
      W tej chwili ok 2 miesięcy nie mieszkamy razem. ja to przeżywam, a Ona jest szczęśliwa. Nie patrzy na dzieci, mówi o rozwodzie. Proponuję terapię, spotkania z doradcamia i wszystko nie.
      Zapraszam to tu to tam, usługuję, chce dobrze. Ale wszystko nie. Ją nie interesuje moje życie, otacza się facebookiem i koleżankami i jej dobrze. Myślę, że tak bylo zawsze. Poświęciłem życie na utrzymywanie domu, troskę ale to bez znaczenia. Usłyszałem bo Ty nigdy nic nie kupiłeś jakbym dostał w głowę młotkiem. Wszystko miała zapłacone rachunki, jedzenie, wczasy. I odpowiedz, że nigdy nie wziąłem 1000zł i nie zabrałem jej na zakupy.
      Pisze trochę chaotycznie ale takie jest teraz moje życie. Czuję się troche wykorzystany, tak jakbym juz nie był partnerem, nie zarabiam tyle co kiedyś więc cześć.
      Nie wiem czy ma kogoś na oku, nie rozmawia ze mna wcale, zero kontaktów, seksu, siedzę sam. Dochodzą mnie słuch jak opowiada jaki to ja jestem zły wszystkim ludziom.
      Sam nie wiem o co Jej chodzi, myślę, że jest dorosłym dzieckiem, bo nigdy nie można z Nią usiąśc i cos ustalić, zaplanować. Chcę małżeństwa ale takie mnie wykańcza czy może rzeczywiście się rozejść i zacząć od nowa z kimś normalnym.
      Czy ktoś miał podobne schematy i jaki jest finał.
      Dziękuję za odpowiedzi.
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.