Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Zaloguj się, aby obserwować  
Funky.steel

Wieści z Olimpu - Putin i jego żona

Polecane posty

Krótko i na temat - rozwody nie omijają nawet władców tego świata. Natomiast rozwinięcie tej historii jest zaskakujące..

 

Ludmiła Aleksandrowna Putina, ros. Людмила Александровна Путина, po drugim mężu Oczeretnaja, ros. Очеретная (ur. 6 stycznia 1958 w Kaliningradzie) – od 28 lipca 1983 do 6 czerwca 2013[1] małżonka Władimira Putina (prezydenta Federacji Rosyjskiej w latach 2000–2008 i od 2012). Ukończyła studia na wydziale romanistyki Uniwersytetu Leningradzkiego. Wcześniej pracowała, między innymi, jako listonoszka, pielęgniarka szpitalna, stewardesa Aerofłotu.

Według portalu Sobiesiednik Ludmiła Putina wyszła za mąż za 38-letniego Artura Oczeretnego i zmieniła nazwisko[2].

 

Z Władimirem Putinem ma dwie córki: Mariję (ur. 1985) i Jekaterinę (ur. 1986).

 

Po rozwodzie z Władimirem Putinem jego była małżonka Ludmiła znalazła ukojenie u boku młodszego o 20 lat biznesmena. 

Warta ponad siedem milionów dolarów willa Oczeretnych znajduje się w wiosce Anglet w pobliżu Biarritz na południowym zachodzie Francji. Obiekt zakupiono zaledwie sześć miesięcy po rozwodzie Putinów. 

Trwa też budowa nowego basenu, tym razem na dachu. Na tym mogłaby zakończyć się szczęśliwa historia kobiety, która, jak określiła biografka Putina Natalia ­Geworkian, była osobą "która kochała, ale nigdy nie była kochana".

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Podobna zawartość

    • Przez Pytonga
      Ok Bracia nie wiedziałem, gdzie założyć ten temat - postanowiłem dać do Manipulacji... 
       
      Tak więc było tak:
      Za górami, za lasami, w kraju gdzie ludzie obżerają się sztucznymi kiełbasami - UK
       
      Moja znajoma dzisiaj zamieściła na fejsie post-  w którym to chwali się zakupem pierwszego samochodu - używany ale w miarę nowy, osobowy.
       
      Powiecie nic takiego prawda.
      Otóż już w komentarzach jej psiapsiółki wypytują, gdzie pracujesz?
      Niewiasta bez zastanowienia odpowiada raźno nigdzie - pracę porzuciłam już dawno temu, praca z ludźmi jest nie na moje nerwy - jestem zbyt wrażliwa. (Sam fakt pisania takich rzeczy świadczy, że mózgojad zdechł z głodu już dawno temu)
       
      No cóż powiecie zdarza się najlepszym..
      Mamuśka 2 dzieciaczków - na fejsie pełno fotek księżniczek w przebraniach - tak więc niewiasta realizuje się poprzez dzieciaczki dojąc kasę z 2 różnych tatuśków oraz państwa.
      Ma mieszkanie socjalne za które zapewne także płaci państwo..
       
      I teraz zaczyna się robić jeszcze lepiej - następne komentarze - Padają pytania kiedy zdajesz test????
      Niewiasta kupiła samochód a jeszcze nie zdała nawet prawka - oczywiście padają komentarze egzamin zdasz z palcem i rozwalisz ich wszystkich...
      No cóż jako, że znam tego pałossaka to powiem tak nie zdziwię się jeżeli zdanie prawka zajmie naście prób a może nawet padnie rekord..
       
      Na koniec bomba atomowa... ogarnięta niewiasta została wyeksmitowana z poprzedniego mieszkania, gdy były przestał płacić całej kwoty kredytu a ona kasę na opłaty zaczęła przeznaczać na różne dziwne rzeczy typu powiększenie ust, botoks - wszystko robione chałupniczo w domu - przez różnej dziwnej treści pielęgniarki wizytujące ją z magiczną strzykawą..
       
       
      Tak więc jak widać da się
    • Przez Alfa1987
      Moja historia, którą zamierzam opisać w wielkim skrócie zaczęła się kiedy miałem 19 lat i poznałem kobietę z dzieckiem. Kobieta ta nie była może super pięknością, jednak zakochałem się po uszy. Była starsza ode mnie prawie 10 lat, miała dziecko i była wdową. Po kilku tygodniach znajomości, wiedziałem już, że to ta jedyna. Po roku wzięliśmy ślub, a ja jako biały rycerz adoptowałem jej córkę. 
      Żona nie była nigdy przesadnie pracowita, więc zamiast szukać pracy, stwierdziła, że drugie dziecko scementuje nasz związek. 
      Urodził nam się syn, byłem mega szczęśliwy, świata poza rodziną nie widziałem. Niestety musiałem dużo pracować na utrzymanie rodziny. Żona z tego powodu robiła mi wymówki, miała ciągłe pretensje, że za mało jej pomagam. 
       
      Z biegiem czasu było coraz gorzej, zaczęła stosować przemoc fizyczną, psychiczną, grozić mi pozbawieniem życia, mówić, że bez niej jestem nikim, że jeśli dowie się, że ją zdradzam to mnie wykończy finansowo, zamknie w więzieniu ( mimo, że żadnego powodu nie miała) mówiła, że nigdy więcej nie zobaczę dzieci, a jedyne co będzie nas łączyć to alimenty na nią i na dzieci. 
       
      Nie wiedziałem co robić, próbowałem z nią rozmawiać, prosić, błagać, kupować prezenty, ale było tylko gorzej. Szukałem winy w sobie, robiłem to co chciała, wtedy przez krótki okres było w miarę ok. Po jakimś czasie znowu zaczęły się awantury, bicie po twarzy, kopniaki, wyzwiska, doszło do tego, że biła mnie przy dzieciach. Kiedy złapałem ją za ręce, natychmiast zadzwoniła po policję robiąc ze mnie potwora, oczywiście przedstawiając siebie jako ofiarę. 
       
      Zdecydowałem się odejść od niej, sprawa rozwodowa jest w toku. Płacę jej 1500 zł na dwoje dzieci, a ona podała mnie o zabezpieczenie alimentów również na siebie. Odkąd sprawa jest w sądzie nie mam kontaktu z dziećmi, nie odbierają telefonu, twierdzą, że nie chcą mnie widzieć, ale ja dobrze wiem , że to manipulacja z jej strony. Ostatnio wprost powiedziała mi, że jeśli dam jej 1000 zł to pozwoli mi zabrać syna na weekend. Żałuję, że tego nie nagrałem. Wynajmuję sobie pokój i nie stać mnie na to, ale tęsknię za synem, więc rozważam czy jej nie zapłacić i nie nagrać tego. 
       
      Czuję się wykończony, ale po mimo bólu czuję ulgę z tego powodu, że w wynajętym pokoju mam spokój, oraz że nie mam już awantur. Dobrze móc się wygadać. Pozdrawiam Braci.
    • Przez Normalny
      Natrafiłem na artykuł na stronie http://tatawymiata.pl/2018/10/12/rozwod-bardzo-szkodzi-ojcom/?fbclid=IwAR0QIsQhjjW34S19Q1na4cGPBYt0rD684vO7vGe3EDsCnrMHoIEPnJZbEJI
       
      Pewien psycholog wymienia 6 punktów jak rozwód działa na mężczyzn (ojców):
      Rozwiedzeni tatusiowie często porzucają opiekę nad swoim zdrowiem. Mężczyźni z rodziną są zdrowsi niż ich samotni i rozwiedzeni koledzy. Dlaczego? Bo bardziej prawdopodobne jest, że ich skóra zostanie zbadana pod kątem czerniaka, bo ich żony pokażą im palcem, zapiszą i zaprowadzą do lekarza. Śmiertelność rozwiezionych  mężczyzn jest większa o 70 %  od mężczyzn, którzy są obecnie w małżeństwie/długim partnerstwie. Żeby nie było tak kolorowo, to owszem małżeństwo nie jest doskonałe, ma też wpływ na wysokie ciśnienie krwi, układ odpornościowy, zapalenia stawów i próchnicę. Ale w podsumowaniu ogólnym po prostu opłaca się mieć żonę. Rozwiedzeni mężczyźni angażują się w bardziej ryzykowny seks, unikają lekarzy, a co za tym idzie umierają z powodu chorób, którym można było zapobiec. Odwiedzają lekarza rzadziej i nie zawracają sobie głowy przyjmowaniem przepisanych leków. 30%mężczyzn żyjących samotnie nie widziało lekarza w ciągu ostatniego roku, a 42 % nie ma wybranego nawet internisty. Jedzą gorzej, są mniej ostrożni podczas seksu o czym było wyżej, ale i mniej ostrożni podczas prowadzenia swoich samochodów. Jest więcej wypadków. Co najgorsze, rozwiedzeni panowie popełniają częściej samobójstwa. Stanowią aż 63% wszystkich samobójstw w USA wśród mężczyzn – badania z Centers for Disease Control and Prevention.  
      I wszystko by się zgadzało jeśli mamy wbite w głowę wzorce wg których obraca się większość społeczeństwa - ciągle ta sama śpiewka.
      Natomiast ja pozwolę się nie zgodzić z powyższymi punktami:
       
      Ad 1. Po rozwodzie dopiero postanowiłem wziąć się za siebie i zrobić kompleksowe badania lekarskie w pewnej sferze. Naprawdę kilkunastu-miesięczne badania. To właśnie w małżeństwie się zapuściłem nie mając czasu dla siebie.
      Ad 2. Nie wiem co napisać i skąd te procenty a szczególnie jak skomentować tekst Ale w podsumowaniu ogólnym po prostu opłaca się mieć żonę. Jeśli ktoś sens życia upatruje w małżeństwie to może i się wykańcza szybciej skoro je straci. Sęk w tym by sensu życia w nim nie upatrywać. 
      Ad 3. Ryzykowny seks? Nie za bardzo - uważam. No i jest go więcej niż w małżeństwie i to lepszej jakości. Lekarze? Jak w punkcie 1 - korzystam. O ząbki też dbam.
      Ad 4. Jem tak samo, prowadzę samochód tak samo. Potrzebuje siebie i potrzebuje mnie moje dziecko - uważam na siebie.
      Ad 5. Ani myślę o zrobieniu sobie krzywdy - po co? Coś się kończy, coś zaczyna. Inny etap.
       
      Ciągle powtarzają nam kłamstwa - internet, tv, rodzina. Mówią nam jak żyć, co jest dobre co złe, co jest męskie a co nie - chaos informacyjny dla "baranów" jak mówi Marek w audycjach.
      Sztuką jest to wywalić z głowy i odnaleźć swoją własną drogę - dobrą dla siebie, czy to w związku innym czy też nie. Jest to trudne ale nie niemożliwe.
      Nic nie musisz - możesz.
       
      A dla ojców jeszcze jeden cytat - Ojcowie, którzy przeżywacie rozwód, otaczajcie się przyjaciółmi i rodziną, i jak najczęściej widujcie swoje dzieciaki. Psychologowie mówią, że to najbardziej pomaga. Prawda.
       
    • Przez Rycerz Maly
      Witam serdecznie szanownych braci. 
      słuchając audycji Pana Marka pomyślałem czy np. Pan Marek nie myślał nigdy o bajkach dla dzieci.
      Krótkie historyjki, lub rymowanki. By już od najmłodszych lat zaszczepiać w młodych samcach informacje że na kobiety trzeba uważać.
      Myślałem myślałem i nagle wymyśliłem bajkę którą nagrałem i publikuję tylko tu na forum.
      Bajka spontan, freestyle nagrana dla przykładu czy np. takie rzeczy mają sens czy raczej nie opowiadać tego swojemu dziecku.
      proszę o opinie i wyrażenie swojego zdania
      https://soundcloud.com/edonebytom/rys-i-marysia/s-dW2W8
    • Przez scooby91
      Cześć,
       
      Mam na imię Arek i nie wiem od czego zacząć. Mam 27 lat. Żona 24. Jesteśmy 3 lata małżestwem. W maju urodziło się drugie dziecko. Cały ten czas byłem białym rycerzem. Tak - kobietopedię przeczytałem może 2 tygodnie temu, bo zacząłem mieć problemy.
       
      A teraz ad rem:
      Historia wygląda tak, że od kiedy się pobraliśmy to teściowie zaczęli sięgać po naszą kasę przy braku sprzeciwu żony. Pożyczyli, nie oddali, część sami wzięli, zniknęla kasa z chrzcin itd. A yylko ja zarabiałem na nas.
      Pierwsze dziecko po roku. Potem rok mieszkania u teściów (o zgrozo!) i bardzo złe relacje. Potem znów rok u mojej rodziny (dziadków).
       
      Ciągle znikające pieniądze, brak działań ze strony żony, atakowanie mnie, sugerowanie psychoterapii, żona robi taki syf w domu, że na skarpecie robi mi się podeszwa z brudu i jedzenia. Zaczęło mnie to wkurwiać. Niedotrzymywanie słowa itd. W koncu ktoregoś dnia ją strzelilem w ramię, oddała i była szarpanina. Zdarzyło się to 3 razy. 2 razy sama mnie atakowała. Ostatnio dałem jej z liścia sprowokowany.
       
      Cala sprawa wypłynęla przed rodziną. Żona ustawiła obie rodziny przeciw mnie. Odmowiła wyjazdu na wakacje i kazała jechac samemu. Sprzeciwiałem się, ale uległem. Jak wróciłem to nie było jej, dzieci, mebli i kasy na koncie. Wyprowadziła się do rodziców. Założyla oddzielne konto. Jednocześnie zaczęlismy chodzić na terapię. Ona cały czas się zarzeka, że jej zależy na małżeństwie i musimy je na terapii naprawić. I teoretycznie za 2 tygodnie ma już wrócić do domu (w sumie miesiąc czasu to będzie). Ale cały czas mam do czynienia z utrudnianiem spotkania poprzez odwoływanie, niedotrzymywanie słowa, wyskakiwanie z jakimiś kwestiami. Dziś do mnie dzwoni, że złożyla wniosek 500 plus na swoje konto. Zabrała też auto z rodzicami (prezent ślubny) mimo, że nie umie jeździć. Ja mam do nich dojazd 1,5h w jedną stronę komunikacją. W tygodniu raczej bez szans bo dzieci idą spać 19-20. Zostają weekendy, a ona sie umawia i jeden dzień się spotkamy, a potem odwołuje.
       
      Mnie to wykańcza, bo myślę o dzieciach. Nie chce żeby cierpiały. Wersja dla dzieci jest taka, że tata jest chory i chodzi do pana doktora, a do znajomych, że się wyprowadziła bo upały a u rodziców ogród i drzewa i pomoc.
       
      Przestaję to ogarniać i nie mam już sił. A ponieważ czytałem kobietopedię to wiem, że potrzebuję Waszego wsparcia, bo inaczej to się skicham.
       
      Proszę pomóżcie.
       
      Arek
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.