Jump to content

Recommended Posts

Witam,

 

Opisywałem swoją historię już w innym temacie, jednak zbanowano mnie bodajże za nieprzeczytanie regulaminu, itd. - napisałem ją niedokładnie, chciałbym teraz dokładnie przybliżyć swoją historię.

 

Poznałem się z nią w 2013 roku, pod koniec, miała wtedy 18 lat, ja 23. Ja miałem wtedy szalenie wysokie wymagania, sparzyłem się już wcześniej na kobietach, ale nie zostałem w jakiś sposób zrobiony na szaro, mimo, że miałem do czynienia z całkiem niezłymi agentkami. Nie miałem dużych problemów nigdy z odczytaniem natury kobiety, aż do TEJ kobiety, o czym dalej się dowiecie.  Dziewczyna ze śląska, trochę patologia- matka wszystko trzymała w ryzach, ojciec chlał, spodnie nosiła matka choć ojciec nie był pantoflem, bardziej się żarli, ale ojciec wychodził kiedy chciał i pił kiedy chciał. Po prostu się żarli, facet na pewno nie trzymał wszystkiego typowo krótko, ale pantoflem też nie był skoro wychodził i pił kiedy chciał.

Co do dziewczyny... może właśnie dlatego tak ciężko było mi się z nią teraz rozstać, bo to nie była zwykła 'myszka'.

 

Ja wiem jak to standardowo brzmi, bo trochę już to forum czytam i standardowy zwrot 'moja myszka taka nie jest' znam. Wiem też jednak, że ktoś tu kiedyś pisał, że dużo by dał za dziewczynę która lubi jakiś tam utwór/muzykę (nie pamiętam jakie). No więc właśnie ta 'myszka' taka była. The Doors, Velvet Underground (z Nico), Edgar Allan Poe, Pink Floyd, lubienie klimatów fińskich lodowców, zimy, itd. To może być dziwne ale wtedy miałem tak wysokie wymagania, że oprócz wyglądu, itd. laska MUSIAŁA znać te klimaty. Wychodziłem z założenia, że tylko poprzez umysł, intelekt odnajdę 'swoją' drugą połówkę. I wiecie co, coś w tym jest, niełatwo taką znaleźć, ale jak już to się stało... HAJ HORMONALNY NIE Z TEJ ZIEMI. Generalnie była to introwertyczka.

Ale nie tylko haj hormonalny. Piękne wspomnienia, ale dziewczyna też była naprawdę pomocna. Jeździła do mnie prawie co tydzień na weekendy z biednego śląska do WARSZAWY - kupa kilometrów. To chyba dużo mówi, naprawdę dużo z siebie dała.

Potrafiła któregoś razu w lecie płakać w pociągu, że 'nie jest już jak dawniej' gdy nie widzieliśmy się trochę dłużej niż dwa tygodnie.

Owszem, ogólnie więcej ja zapłaciłem za te bilety (choć dokładała się ile miała) ale trudno oczekiwać, żeby laska miała kasę, nie pracowała jeszcze. Ponadto pracowała jako sprzątaczka przez chwilę... po prostu dziewczyna jak z marzeń. Skromna, dobra, znająca wartość pracy. Czułem, że Pana Boga za nogi złapałem. Przede wszystkim to poświęcenie. Raz wzięła nawet pożyczkę żeby mieć za co do mnie przyjechać. I to kto, ona, 20-21-letnie wtedy już dziewczę, studiujące, z biednego domu, bez kasy. Naprawdę bardzo to ceniłem. 

 

Potem oczywiście zaczęło się trochę psuć. Mniej więcej po dwóch latach związku wysłała mi SMS, że nie będziemy już razem.

Wiem jak to wygląda, typowe; 'nie wiem co czuję', jednak faktem jest, że ten miś dobry nie był. Dziewczyna dużo się poświęcała, a ja w sumie odganiałem ją gdy chciała mnie głaskać, krytykowałem, potrafiłem zjebać za złą minę; choć faktem jest, że widziałem u niej sukowatą minę a znam się na ludziach i wraz z dalszym upływającym czasem okazało się, że miałem rację. Wtedy jednak oczywiście jedyne co zrobiła to tylko ta mina, więc ciężko uzasadnić moją zjebę, potem okazało się, że zadłużyła się na ten przyjazd i podobno dlatego była taka niewesoła.

Bardzo przeżyłem rozstanie, myślałem nawet o samobójstwie, nagle Pani już nie była taka miła... potrafiła mi napisać 'ale nagle jesteś świętojebliwy' gdy trochę na siłę udawałem miłego w SMS-ie, żeby ją z powrotem do siebie przekonać. To, co mnie bardzo zabolało to tekst, że poznała kogoś i jest dla niej interesujący. Potem okazało się, że całą historię (podobno) zmyśliła. Chciała żebym się o nią starał. No i starałem się, choć krytykowałem w SMS-ach jej wygląd, jej skórę - widać było, że ją to ruszało, a ja robiłem tak w złości z powodu tego, że tak mnie wystawiła. Pisałem tak, żeby jej pokazać 'co naprawdę myślałem' o jej wyglądzie. Choć dziewczyna była ładna, mleczna cera, blondynka.

 

Przybrałem taktykę, żeby być dla niej miły ale nie nagabywać za często, po prostu powolne podchody. I udało się, wróciła do mnie. Potem było dalej miło, potem przyjechała na moją obronę magisterki, była ze mną w tym dniu. 

Następnie jednak, a był to już ok. grudzień 2016 zaczęły się kolejne kłótnie. Niedługo wcześniej, w wakacje tego roku zaczęliśmy w końcu uprawiać seks. Dość późno, może dlatego, że nie było to dla mnie najważniejsze w naszej relacji, naprawdę patrzyłem oczyma miłości do niej jako do CZŁOWIEKA, DUSZY, mojego dopełnienia, a nie obiekt seksualny. Może tym jest właśnie prawdziwa miłość, kiedy ta druga osoba wcale tak bardzo Cię nie pociąga seksualnie, bo jest tak 'bliska', prawie jak siostra, choć jednak partnerka?

Seks generalnie był piękny, byłem jej pierwszym, straciła ze mną dziewictwo.

Na obronę mojej inżynierki (inżynierkę zacząłem dziennie równolegle z zaoczną magisterką którą skończyłem wcześniej) nie przyjechała, byliśmy w kłótni, dość powiedzieć, że moja matka pytała ją czy przyjedzie na uczczenie tej inżynierki i ociągała się, w końcu nie przyjechała.

 

Potem pojawiły się ostre kłótnie, nie chciała się do mnie przeprowadzić od razu, tylko po licencjacie, za rok, nie chciałem tyle czekać. Podświadomie chyba czułem, że coś jest nie tak, zacząłem szukać innej- udało się. Specjalnie cyknąłem sobie z nią fotkę. Tuż przed spotkaniami z nią, moja dziewczyna pisała mi na fejsie jakieś płaczące buźki, itd. pisałem jej, że między nami koniec. Milczałem około miesiąc, ona odezwała się ona, kazałem jej spierdalać. Potem jednak ta 'nowa' laska mnie rzuciła, napisałem więc do mojej dziewczyny, a ona już nie była taka miła. Pytałem czy mnie kocha, a ona 'nie potwierdzam ani nie zaprzeczam, rozstaliśmy się'. Była wręcz chamska, milczała 2 dni, potem wysłała jakiś głupi filmik, ja go skrytykowałem na co ona nazwała mnie 'polaczkiem' z którym nikt nie będzie. Wkurwiłem się i wysłałem jej specjalnie fotkę z tamtą nową a potem życzyłem 'wszystkiego najlepszego' z satysfakcją. Laskę bardzo to rozsierdziło, pisała mi o karmie która nie dosięgnie, potem, że też nie próżnowała, ma wspaniałego przyjaciela, itd. Wyśmiałem ją i pożegnałem.

 

Po dwóch miesiącach milczenia odezwała się - jako, że byłem wciąż sam i wciąż trochę tęskniłem pozwoliłem jej wrócić. Okazało się, że faktycznie był jakiś 'kolega' ze studiów który proponował jej podwózkę, na co ona zbyła go TYLKO TYM, że kończy trochę wcześniej zajęcia, a NIE TYM, ŻE MA NP CHŁOPAKA (maksymalny fail). Pokazała mi w pełni swojego fejsa, dała hasła i czytałem wszystkie jej rozmowy z chłopaczkiem. W sumie takie pierdu pierdu o niczym, nie widziałem tam umawiania na spotkania z wyjątkiem umówienia na danie kserówkę z notatkami na uczelni, jednak rozmawiali sobie, 'żartowali' w najlepsze, co ciekawe także wtedy kiedy ja się z nią równolegle kłóciłem. Pamiętam, że właśnie wtedy pisała mi, że potrzebuje czasu i na razie zaprzestańmy spotkań. Teraz już wiem dlaczego... Mimo wszystko bezpośredniego dowodu na zdradę nie widziałem, nie było nic o umawianiu się na spotkania, te rozmowy to były takie 'heheszki' o niczym, jednak dość częste. Znalazłem moment, gdy narzekała do niego, że moja matka (a nazwała ją: MATKA MOJEGO BYŁEGO, mimo, że nie rozstaliśmy się wcale jeszcze wtedy, po prostu były kłótnie i dni milczenia) ją dręczy o jakiś przyjazd... Tak, chodziło właśnie o ten przyjazd na uczczenie mojej inżynierki. 

 

No nic, pozwoliłem lasce wrócić, jednak nie ufałem jej i nie mogłem ścierpieć tego, że z nim pisała. Ona też jakby zaczęła mi specjalnie zabierać pilot, itp. jak mówiła, żeby 'sprawdzić czy ją pobije, bo czuje, że tak'. Zacząłem jej jakoś lekko wykręcać ręce, odpychać. Powoli zaczynało to już wyglądać źle, raz dziewczyna doskoczyła do mnie gdy po kłótni postanowiłem przejść do innego pokoju - odepchnąłem ją na co dostałem z liścia -szok, natychmiast odpowiedziałem, potem jeszcze dostała kilka razy po gębie, żeby nauczyć ją porządku. Potem na kilku jeszcze spotkaniach powtórzyły się momenty, kiedy na jej odpysknięcie uderzyłem ją z liścia. 

 

Bardzo tego żałowałem, a gdy ona pakowała się, wybiegałem nawet za nią prosząc, żeby wróciła do mieszkania. Cóż, nie czułem się jak pizda, bo faktycznie miałem bardzo dużo za uszami, inna dziewczyna po czymś takim, zresztą słusznie, odeszłaby na zawsze. Nie chciałem jej stracić, wciąż wierzyłem, że wszystko naprawimy.

 

Znów zaczęła być niemiła i wręcz jakby sama proponowała rozstanie po tym wszystkim co się zdarzyło. Potem przyjechała do mnie w lutym tego roku. Na dwa dni przed przyjazdem napisałem jej, że nie ufam jej w ogóle po tamtej historii z tym kolegą, na co ona napisała: 'To spadaj'. Wkurzyłem się na maksa, natychmiast odwołałem bilet, nagle zaczęła przepraszać i dzwonić. Czułem, że chce przyjechać głównie dlatego, że obiecała swojej 11-letniej kuzynce, że pokaże jej Warszawę, a że ona jak typowa kobieta chciała zawsze dobrze wypadać przed rodziną, ludźmi, ciotką (matką tej dziewczynki) to pewnie na tym jej tak zależało. Seks na spotkaniu był... cóż, mówiła, że na razie nie chce, czuje, że nie jest dobrze, czuje, że jestem dalej agresywny i choć trochę taki byłem, to daleko było mi już od tamtej agresji. Chciałem naprawdę dobrze. Na drugi dzień jednak doszło do seksu, seks był ok. Po spotkaniu powiedziała mi, że powinniśmy sobie mówić o wszystkim a ona czuła się źle przy mnie, nie czuła się swobodnie, czuła, że nadal mam w sobie agresję. Pokłóciliśmy się, na drugi dzień napisała co słychać ja ją trochę zwyzywałem, napisałem, że za to, że próbowała wczoraj wjeżdżać mi na wyrzuty sumienia, nie spotkamy się w ten weekend. I nie spotkaliśmy się, milczeliśmy prawie miesiąc (sic!), parę dni temu Pani widząc, że chyba się nie ugnę i nie odezwę wywaliła mnie ze znajomych. Bardzo mnie to wkurzyło, ale miałem przygotowany plan rozstania - napisałem do jej mamy (celowo nie do niej, żeby pokazać, że ode mnie już ani słowa w swoim życiu nie otrzyma) żeby pogoniłą ją z odesłaniem mi pierścionka zaręczynowego. Panna napisała tylko w sms-ie, że myślała, że umiem rozstać się z klasą i że niczego mi nie utrudnia ani nie trzyma na siłę.

Od tego czasu milczenie.

 

I tak się zastanawiam, co robić? Bierze mnie ciągle chęć, żeby jednak do niej napisać, dać sobie jeszcze jedną szansę, choć boję się, że będzie nagle opryskliwa, kto wie, może od jakiegoś czasu z kimś 'pisze', może nawet to stary orbiter?

Był też krótki epizod w którym Panna po którymś spotkaniu na którym dostała z liścia, a po którym pokłóciliśmy się i milczałem, Panna zadzwoniła trochę z płaczem, że tęskni, ale też, że dwa dni temu założyła profil na sympatii bo chciała się 'podleczyć'. Kazałem jej go wykasować, zrobiła to. Faktem jest, że było to rzeczywiście dwa dni wcześniej, bo podała mi maila z listem aktywacyjnym. Wydaję mi się, choć naprawdę nie jestem pewien czy dobrze myślę, że od tamtego momentu jednak jest bardziej opryskliwa- może to jednak ukryta atencjuszka która nagle zobaczyła ile to może mieć fagasów?

 

I teraz zastanawiam się co robić. Z jednej strony wątek z tamtym orbiterem... niby do niczego nie doszło, jednak za moimi plecami z nim rozmawiała. Faktem jednak jest, że te buźki płaczące, że się rozstajemy wysyłała mi będąc wciąż w toku rozmów z nim, a te rozmowy wyglądały jak 'heheszki' więc może faktycznie miłość, przywiązanie do mnie jest tutaj realne? Ale niepokojące jest, że była w stanie napisać do niego 'matka mojego byłego'. Zastanawiam się co robić, wiem, że wielu pewnie napiszę, odpuść sobie ją, ale zauważcie, że piszecie to w 99% tematów tu, a może faktycznie ona nie jest warta, żeby ją sobie odpuścić?

 

Faktem jest, że nie wszystkie kobiety to koszmarne manipulantki, znam niejedną parę która jest ze sobą całe życie - rodzice kumpla np, itd - nie są to przecież jakieś archaiczne roczniki, a więc jak widać - da się? da się. Może jednak iść za teorią o naprawianiu a nie wyrzucaniu i zmianie na nowe, co jest usilnie promowane w dzisiejszych głupich czasach.

 

Poradźcie co robić, nie jestem pewien, coś mi mówi, że ona mogła naprawdę mnie kochać i zasługiwać, żebym się jeszcze raz postarał, wręcz wystawił na łatwe wyśmianie i wyjebanie.

Szkoda mi, bo naprawdę czułem, że do siebie pasujemy a przez całkiem długi czas to była piękna relacja, bez żadnych shit testów, laska poświęcała się, potrafiła nawet raz pojechać do Łodzi złożyć jakiś papierek w moim imieniu gdy ja byłem na wakacjach w Anglii w pracy.

Poradźcie co robić, prosiłbym jednak o wczucie się w sytuację, a nie z góry - pożegnaj Panią.

 

 

Link to post
Share on other sites

Ty po prostu kolego jesteś jakiś psychiczny chyba.

Szkoda, że tej dziewczyny tu nie ma, bo jej bym poradził, żeby Cię kopnęła w dupe.

Nawet nie ma co się wysilać i dawać jakieś porady, skoro Ty własną dziewczynę bijesz, a potem mówisz, że ją kochasz.

Zostaw ją, dla jej dobra.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, blck.shp napisał:

Ty po prostu kolego jesteś jakiś psychiczny chyba.

Szkoda, że tej dziewczyny tu nie ma, bo jej bym poradził, żeby Cię kopnęła w dupe.

Nawet nie ma co się wysilać i dawać jakieś porady, skoro Ty własną dziewczynę bijesz, a potem mówisz, że ją kochasz.

Zostaw ją, dla jej dobra.

Ok, ale pisałem wyjaśnienie tego. Wiesz co to jest gombrowiczowskie 'upupienie'? Panna mnie specjalnie prowokowała a to zabierając pilot, a to mówiąc do mnie 'cicho', itp. Mówiła, że czuje we mnie agresje i chce sprawdzić czy ją pobije... ona też chyba ma trochę nierówno pod kopułą. Przez 4 lata tego związku nawet nie podniosłem na nią ręki bo w ogóle nie mam takich potrzeb, nie jestem jakimś agresorem, to ona projektowała aż zaprojektowała we mnie coś takiego, co jej wiele razy mówiłem.

 

Pomijając jednak to, to na ostatnim spotkaniu już było normalnie, ale ona i tak coś mówiła, że 'czuje we mnie agresje'. Napisałem też o historii orbitera, itd, bo ona też nie jest taka święta, dlatego właśnie pytam, już pomijając te epizody z plaskaczami - jak bracia to widzą, czy gdyby nie było np tych epizodów, czy jest ona warta starań o naprawę tego wszystkiego, czy po prostu zdradziła mnie mentalnie i/lub coś kręci teraz na boku?

Edited by jacekkostrzynski
Link to post
Share on other sites

Czy ty aby nie jesteś sadomasochistą?

Daruj sobie ją – po tylu jazdach ty ciągle miłość – zbroja błyszczy aż razi oczy.

 

Ojciec alkocholik – dziewczyna ma DDA, awantury w domu wiec tak bedzie życie z nią wygladalo – nic nie piszesz o swoim dzieciństwie.

 

Zajmij sie soba bo duuu ż o pracy przed Tobą. Uderzyłeś kobietę ileś tam razy dno.

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Pytonga napisał:

Czy ty aby nie jesteś sadomasochistą?

Daruj sobie ją – po tylu jazdach ty ciągle miłość – zbroja błyszczy aż razi oczy.

 

Ojciec alkocholik – dziewczyna ma DDA, awantury w domu wiec tak bedzie życie z nią wygladalo – nic nie piszesz o swoim dzieciństwie.

 

Zajmij sie soba bo duuu ż o pracy przed Tobą. Uderzyłeś kobietę ileś tam razy dno.

No tak, ale nie przesadzajmy, ze jak ktos ma DDA to juz jest skreslony, to bardzo prymitywne generalizowanie, laska potrafi byc naprawde ulegla, mila, gotuje, sprzata, trzeba jej tylko dac 'liste zadan' i lata jak maly samochodzik. Ciezkp mi tez dlatego, ze znalezc laske co znalaby dobra gleboka muzyke, a przy tym poswiecila dla mnie tyle co ona (przyjazdy prawie co tydzien tyle km, napisanie do mnie po 2 miesiacach gdy zobaczyla mnie z inna, itd) bedzie hiperciezko. Naprawde w glownym temacie szczegolowo wszystko opisalem, prosze o dokladna analize a nie od razu 'rzuc ja' i generalizowanie ze skoro ro DDA to juz jest skreslona. Moja matka tez jest z DDA a jakos ma staly dlugoletni zwiazek malzenski bez wiekszych jazd.

Link to post
Share on other sites

Kto normalny lisciuje kobietę - nie pasuje ci to się odwróć na pięcie i wskaż dzwi, na co liczysz, jakiej rady szukasz ? Poklepanie po ramieniu ? - to nie tu, weź się za siebie i panowanie nad emocjami, przemoc rodzi przemoc  i obciąża kazdy związek, z tego co piszesz to wzajemnie szarpanie się, odetnij się od tego bo nic z tego nie będzie.

Świat nie kończy się na Warszawie, a reszta Polski poza Wawą to nie interior.

Chcesz normalnego związku to buduj go z normalną osobą - związek to partnerstwo, zaufanie i wzajemne wspieranie a nie wzajemne obciążanie się i nerwowe wyniszczanie. Jeżeli masz jakiś sentyment do laski ... to przemyśl sprawę na trzeźwo bez emocji i zastanów się jak będzie wyglądać wasz związek jak pojawi się dziecko? - i czy tego chcesz dla siebie i dziecka.

 

Edited by wojkr
Link to post
Share on other sites
21 minut temu, wojkr napisał:

Przemyśl sprawę na trzeźwo bez emocji i zastanów się jak będzie wyglądać wasz związek jak pojawi się dziecko? - i czy tego chcesz dla siebie i dziecka.

 

Czy Ty czytales temat? Przeciez pisalem ze nigdy nie bylo zadnego szarpania przez 4 lata, to sie 'zadzialo' miedzy nami od niedawna, ale juz na ost, spotkaniu bylo troche jak dawniej, koniec z agresja. Panowie prosze o DOKLADNE CZYTANIE TEMATU, ja nie po to sie naprodukowalem zeby czytac co 5 zdanie i machnac porade generalizujaca.

Edited by jacekkostrzynski
Link to post
Share on other sites

Ja tylko wyraziłem swoje zdanie bazując na swojej wiedzy i doświadczeniach.

Pewna pani psychology powiedziała mi, że DDA z z aburzonej rodziny gdzie były awantury ostre oraz przemoc -  potrzebuje terapii I ta osoba sama musi chcieć tego I być świadoma tego problem.

 

Bracie takie pytanie – czy ty szukasz sugestii co do różnych sugestii opcji od nas – czy po prostu potwierdzenia Tak Twoja myszka jest wyjątkowa, walcz o nią.

 

Zrobiłeś masę błędów – pisanie do matki, sprawdzanie Facebooka – rozstawaliście się ileś razy ona miała w międzyczasie orbitera… ale nic nie było… bo jest inna niż reszta… wyjątkowa I jedyna…

 

Masz dużo własnych problemów zajmij się sobą – przeczytaj Kobietopedie, Stosunkowo Dobry oraz No More Mr Nice Guy.

Link to post
Share on other sites

Opisujesz końcówkę i myślisz że co ? Że nagle się poprawi i będzie ok - ona zapomni, ty zapomnisz i będziecie żyć długo i szczęśliwie?  Piszesz o DDA - wiesz o czym piszesz ? Jak wiesz to na co liczysz i jakiej rady szukasz ?

Link to post
Share on other sites
  • Drizzt locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Similar Content

    • By Holy_Diver_1982
      Witam. Chciałem podzielić się swoją historią. Nie będzie raczej długa. Proszę szczerze powiedzieć co o tym myślicie.
      Jestem przed 40ką, moja samica 10 lat młodsza. Ja po rozwodzie i bez dzieci z tego małżeństwa. Jestem z nią od 7 lat. Mamy dziecko 5 letnie. 
      Od początku było "grubo". Oboje jesteśmy dość wybuchowi. W 2019 zaczęło się ostro psuć. A, że znałem jej pin do telefonu wiedziałem, że mnie obsmarowywuje z siostrami (jest najmłodsza z 5 sióstr). Wiem, że nie powinienem czytać, ale stało się. Za często tego nie robiłem. Coraz częściej szła spać osobno. Jak mały w nocy do nas przychodził to ta od razu spadała do niego spać. Aż któregoś ranka zobaczyłem smski z panem M. Pan M jest w naszej pracy (a pracujemy w jednej fabryce) technicznym. Smsy były typu: "Myślę o tobie, jak coś to zapraszam na spalanie kalorii pouprawiamy jakiś sport."  Dodam, że ona go nie spławiła. Nie było dosłownie chodź się xxx. Ale napisała coś w stylu. No chyba o tym samym sporcie myślimy. Itp. 
      Ja zagotowany z samego rana do niego podszedłem i zrobiłem ostrą awanturę. Gość jest nakoksowany, dobrze zarabia. Podwoził ją też do pracy rano na 6, jak się okazało. Po tym wszystkim ofc jej też w domu wygarnąłem. Był dym. 
      Powiedziała oczywiście, że to tylko smsy itp. Miała zakaz kontaktu z nim. Minął miesiąc. Pamiętam, że powiedziałem, że mam przeczucie, że cały czas mnie w chu...a robi i nie zerwała z nim kontaktu. Ona, że mam paranoję. Mijają 2 dni i kolega (z jej zmiany, bo ja jestem na innej, po niej) do mnie mówi: Twoją często widzę jak na rogu gada z M. Napisz mi to w sms. Napisał. Wracam do domu. Ona co ty taki nabuzowany.
      Ja i co, zerwany kontakt z M masz?
      - tak. Kto Ci głupot nagadał. Pokazuję jej smsa ale nie widzi od kogo. Przyznaje się. Że z nim rozmawia, ale oczywiście nic innego. 
      To, że kazałem wyp...ć itp. to chyba nie muszę mówić. Przepraszała ze 100 razy. Przysięgała na wszystko, że żadnego podtekstu seksualnego nie było. Teraz napiszę co jest za i przeciw.
      Czyli, nie ufam tej ku..e, ale może bez kitu jeszcze się nie puściła.
      Za: Powiedziała, że gdyby miała się z nim ruch..ć, to by się spotkała w miejscu gdzie nikt by jej nie widział, a rozmawiała na szczycie fabryki gdzie każdy kto szedł do pracy ją widział.
      Często wychodzi do sklepu typu drogeria. Mamy do niego około 15 minut piechotą. Około 1 - 1,5h jej nie ma. Myślałem, że właśnie wtedy coś majstruje, 3 razy wyśledziłem i 3 razy naprawdę tam poszła i wróciła. Raz kolega ją tam widział jak tam akurat szła, czyli 4 razy.
      Chciała zmienić dział, bo tenna którym była jej nie odpowiadał, a pan M jest dobrym kolegą kierownika, który rządzi na wymarzonym dziale. Że niby przez niego do tego kierownika chciała trafić.
      To prawda, że tak sobie załatwiła. Bo ów kierownik ją ściągnął do siebie.
      Wymieniamy się dzieckiem. Nie mamy innej opieki. Jeżeli by się jeb..ła to przy dzieciaku (ale to akurat żadna filozofia)
      Raz skończyłem pracę o 2:00 zamiast o 6:00 i spała sama) 
      Ruch..m ją codziennie i widzę, że ma dużą przyjemność z sexu ze mną. Orgazmy itp.
      Przeciw: Koleś jej imponuje
      Dużo zarabia, a wygląda jak nasterydowany MMA gość
      Jest duży, silny i jeździ dobrym nowym wozem
      Nie jest zwykłym robolem jak ja
      Mówi o nim w stylu: Spokojnie to za wysokie progi dla mnie. Tak jakby miała respekt - kompleks. Albo wyluzuj, on ma żonę, którą kocha. 
      Ok. Kur...a sam nie wiem z jednej strony nie ufam tej piź...e za nic w świecie, z drugiej nie przyłapałem na dym...niu to mam rozterkę. Przepraszam za bluzgi, nie jestem patolem, ale jak tylko o niej pomyślę jestem zagotowany.
      Co sądzicie, jestem jeleniem i debilem? 
       
    • By deleteduser69
      Może ktoś to wyjaśnić?
       
      PS. I proszę zmieńcie nazwę działu. Ja o marihuanie, a niby zasilam dupoobrabianie. 😧
       
       
    • By Voqlsky
      Broń Pancerna Świata - ciekawy kanał na YT. Opisuje czołgi i pojazdy.
       
       
      Steel Beasts Professional
      From Wikipedia, the free encyclopedia
      Jump to navigationJump to search
      Steel Beasts is the name for a family of tank simulators created by eSim Games for Microsoft Windows.
      Its subject is contemporary combined arms tactics (with emphasis on modern armoured fighting vehicles) at a company scale. As a consumer game, it is a genre mix of strategy game, action game, simulation game, and wargame of fairly complex gameplay.
      Steel Beasts (more colloquially known as SB to its fans) is distinguished from other simulators by a faithful reproduction of tactical maneuvers and Fire Control Systems as well as various other military facets than when compared to other simulators. The sound samples are mostly authentic, having been recorded from some of the actual armored fighting vehicles depicted in the sim.
      Customized versions of Steel Beasts have been adopted by the armies of Australia, Austria, Canada, Chile, Denmark, Finland, the Netherlands, Norway, Spain, Sweden and USA for training purposes.
       
      1)
      Historia Amerykańskiej Broni Pancernej
       
      2)
      Pogadanka o czołgach UK, Izraela i Francji
       
      3)
      Leopardy Pancerze/Czołgi III generacji w naszym regionie
       
       
      4)
      Dalmierz pasywny CITV vs Systemy aktywnej obrony Sztora
       
      5)
      Celowniki noktowizyjne czołgów radzieckich
       
      6)
      Leopard 2A4 (Strzelnica)
       
      7) 
      T14 Armata
       
       
      8 O problemie czołgowym w SZRP
       
       
       
    • By SzejkNaftowy
      Bardzo dziwna rodzina.
      Rajmund Kaczyński, ojciec Lecha i Jarosława brał udział w powstaniu, był żołnierzem AK, inżynierem i wykładowcą uniwersyteckim. Można by sądzić, że takim ojcem wypadałoby się pochwalić. A jednak ten człowiek tak jak za życia został przemilczany, tak i zmarł w kompletnej ciszy w 2005 roku. Przeciwnie do matki Kaczyńskich, która aktywnie, od lat udzielała wywiadów i publicznie stała u boku synów a jej śmierć, kilka lat temu, była głośnym wydarzeniem. Nawet mszę świętą na jej cześć transmitowano niedawno w TVP...
       
      Poszukałem trochę i trafiłem na ciekawy artykuł (polecam):
      https://pikio.pl/jaroslaw-kaczynski-matka-jadwiga/
      "Ujawniono wielką tajemnicę matki Kaczyńskich. Wbija w fotel"
      No dobra, co więc się stało? Historia nagle robi się dziwnie znajoma (jak z forumowej "świeżakowni"...). Jadwiga Kaczyńska przeżyła kiedyś wielką miłość... ale nie był to jej mąż Rajmund (co sama przyznała) a mężczyzna znany jako Leszek Jastrzębski. Po nim to imię odziedziczył imię jeden z jej synów. Sama Kaczyńska określa swój związek jako "burzliwy i dość skomplikowany".
       
      Teraz, dla eksperymentu myślowego (dla dobra nauki...) dodajmy do tych tych wszystkich informacji wiedzę z forum opierając się o najbardziej popularne, banalne scenariusze które wszyscy znamy... i nagle zaczynam rozumieć skąd u braci Kaczyńskich mogło się pojawić tak silne czczenie matki przy jednoczesnym "pominięciu" ojca.
       
      Co myślicie? Bo mi w głowie gdzieś zadźwięczało słowo "matriarchat".
    • By Rodanek
      Zapraszam do poczytania o tym co było w dobrym tonie przed laty. Wiele rzeczy jest nadal bardzo aktualne a inne trącą myszką.
       
                          https://to.com.pl/a-twemu-mezowi-pozostaw-rozrywke-16-porad-malzenskich-z-1887-roku/ar/13900104
       
                          
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.