Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem czy komentujący tutaj, w większości ubolewający (jak wnoszę po wpisach w innych watkach) nad feminizmem i ogólną lewacką spierdoliną jaka się rozlała śmierdząco po Europie zauważyli, że aborcja i eutanazja jakoś tak dziwnym trafem przyszła w pakiecie z pozostałymi lewackimi dobrodziejstwami.

Ja mam starą zasadę. Jak chce wiedzieć co mi szkodzi, to patrzę na to co promuje lewactwo jako dobrodziejstwo i nowoczesność. I robię odwrotnie. I nigdy się nie mylę, co widze po czasie.


Otóż aborcja i eutanazja przyszły sobie w pakiecie od tych samych, którzy zalewają jednocześnie Europę muslimami, którzy promują feminizm, zboczenia itd. Zauważacie, że wszystkie te dziedziny łączy to samo - redukcja białe populacji.

Teraz jest faza oswajania ludzi z tymi zagadnieniami, oraz przekonywanie ich, że to ich prywatna sprawa, wybór, a tak w ogóle to wielkie dobro móc usunąć jakieś nieodpowiadające życie z tego świata. Problem z tym jest taki, że lewactwo i ich mocodawcy zawsze zaczynają od czegoś, ale na tym czymś się to NIGDY nie kończy. Zawsze idą dalej. Tak jak kiedyś - najpierw zsyłali na Sybir kułaków którzy mieli gospodarstwo, jak się skończyli ci co mieli gospodarki kułakami zostawali ci co mieli krowę, później worek zboża, a na końcu ci chowali chleb żeby przeżyć.

Z aborcją będzie to samo. Z eutanazją też. No bo jak wolno zabić kogoś bo cierpi, to tego co nie ma nogi w sumie też, bo po co taki człek na świecie, nie?


Sprawa jest głębsza niż się to przedstawia. I zbyt poważna żeby ją traktować na zasadzie "a mi się tak podoba".

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, TheFlorator napisał:

@obs3rwat0r

 

Pytanie było o eutanazję. Nie o aborcję.

Wiem o tym, ale ludzie piszą też o aborcji więc i ja napisze swoje zdanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jak będę chciał to się wypowiem jak nie to nie.

Edytowane przez obs3rwat0r
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, AR2DI2 napisał:

Otóż aborcja i eutanazja przyszły sobie w pakiecie od tych samych, którzy zalewają jednocześnie Europę muslimami, którzy promują feminizm, zboczenia itd. Zauważacie, że wszystkie te dziedziny łączy to samo - redukcja białe populacji.

Z lewacką spierdoliną trzeba walczyć. Uważam jednak, że eutanazja przy zachowaniu najwyższych standardów etycznych jest prawidłowym wyborem dla cierpiącego. Samym argumentem tutaj kluczowym jest cierpienie ponad ludzkie siły. Trzeba brać dobre rzeczy z lewa i prawa, bo takie są i nigdy nie iść do ekstremum, tak jak wspomniałeś w swoim poście. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
44 minuty temu, AR2DI2 napisał:

Dlaczego zabijać dzieci z ciąży kazirodczej? Kazirodztwo to tylko pojęcie kulturowo.

Tak ale jeśli zrobi to rodzeństwo, kuzynostwo itd. to jest większa szansa na choroby genetyczne u potomstwa, takie jak np. mikrocefalia (mała głowa i upośledzenie intelektualne, bardzo "popularna" w krajach muzułmańskich), osłabienie układu immunologicznego, rozszczep podniebienia, skolioza, bezpłodność itd. Nie mówiąc o większej szansie na uaktywnienie się tzw. "słabych genów".

 

Co do aborcji - jakaś parka się ze sobą przespała, może nie wiedzieli jak to robić, jak się zabezpieczyć to czemu ma za to płacić istota nie związana ze sprawą, stworzona przez ich działania, która w przyszłości będzie inną osobą, będzie miała swoje życie, osobowość i już teraz ma zapisane niektóre cechy np. w genach? I nawet jeśli obecnie nic teraz nie czuje to nie jest argumentem za zabranie jej/jemu szansy na przyszłe życie - chociaż różne są zdania co do świadomości płodu na różnych etapach jego rozwoju. Przy założeniu, że można usunąć płód bo rzekomo nic nie czuje, nie ma świadomości itd. to równie dobrze można zabić/pozbyć się osoby w śpiączce... bo też nic nie czuje. Jaka różnica?

 

Sprawę komplikują przypadki gdy dziecko może być na coś chore i mieć znacznie gorsze życie od swoich rówieśników. Tutaj już włącza się u mnie empatia i ciężko się nie zgodzić.

 

(oczywiście tylko myślę na głos bo prawda jest taka, że nie stanąłem jeszcze przed możliwością zachęcenia partnerki do usunięcia dziecka. Gdyby zaszła w nieplanowaną ciążę tak naprawdę nie wiem co bym zrobił... ale nawet gdybym zrobił to nie chwaliłbym się tym jak pieprznięci celebryci... obrazek poniżej. Bo nie byłbym dumny, że przerwałem życie istoty, którą sam na ten świat powołałem a która nosi moje geny. Dla mnie uniknięcie konsekwencji to nie jest powód do dumy)

 

Najbardziej mnie śmieszy co innego - kwestia kary śmierci - np. w Skandynawii gdzie z tego co wiem eutanazja jest legalna. Pedofila, mordercy, gwałciciela nie zabiją ale ogłupiałego staruszka już tak (za zgodą rodziny, bez jego zgody...). A głównym argumentem tzw. lewactwa jest to, że... to kwestia moralna :D i nie chcą narażać ewentualnych "katów" na późniejsze konsekwencje moralne...

 

z23027214V,-Wysokie-Obcasy-.jpg

(Aborcyjny Dream Time xD! O tak - wkładanie sobie w krocze narzędzi ssąco rozdrabniających przez kolesia w lateksowych rękawiczkach... każda o tym marzy! Ech...)

Edytowane przez SzejkNaftowy
Błędy ortograficzne i stylistyczne
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem za eutanazją. Brak eutanazji to ograniczenie moich praw obywatelskich.

W przypadku bliskiej osoby uszanowałbym jej decyzję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
41 minut temu, SzejkNaftowy napisał:

Co do aborcji - jakaś parka się ze sobą przespała, może nie wiedzieli jak to robić, jak się zabezpieczyć to czemu ma za to płacić istota nie związana ze sprawą, stworzona przez ich działania, która w przyszłości będzie inną osobą, będzie miała swoje życie, osobowość i już teraz ma zapisane niektóre cechy np. w genach? I nawet jeśli obecnie nic teraz nie czuje to nie jest argumentem za zabranie jej/jemu szansy na przyszłe życie - chociaż różne są zdania co do świadomości płodu na różnych etapach jego rozwoju. Przy założeniu, że można usunąć płód bo rzekomo nic nie czuje, nie ma świadomości itd. to równie dobrze można zabić/pozbyć się osoby w śpiączce... bo też nic nie czuje. Jaka różnica?

 

Bardzo by Ci było źle gdybyś się nienarodził ? 

Życie może przysparzać wielu cierpień i rozczarowań. Ba wręcz jesteśmy urodzeni do tego by cierpieć : na głód, na wszystkie niezaspokojone instynkty i musimy podejmować wiele działań by to cierpienie wyeliminować (dostarczac organizmowi pokarm itd..) znaleźć i zachęcić partnera do kopulacji itd itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
50 minut temu, SennaRot napisał:

Jestem za eutanazją. Brak eutanazji to ograniczenie moich praw obywatelskich.

W przypadku bliskiej osoby uszanowałbym jej decyzję.

Widzisz, jeżeli sam chcesz opuścić ten ziemski padół  - to się nazywa samobójstwo. Natomiast eutanazja to zawsze udział drugiej osoby.  

 

Nie chciałbym oby o sprawie eutanazji, aborcji i innych decydowało państwo. 

Edytowane przez Perun82
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Perun82 napisał:

Widzisz, jeżeli sam chcesz opuścić ten ziemski padół  - to się nazywa samobójstwo. Natomiast eutanazja zawsze udział drugiej osoby. 

 

Zwał jak zwał... jak mi się znudzi to i tak wiem jak się wylogować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, SennaRot napisał:

Zwał jak zwał... jak mi się znudzi to i tak wiem jak się wylogować.

To jest kluczowa różnica. Jeśli ktoś zażyczy sobie eutanazji a personel nie będzie chciał tego życzenia spełnić? Tutaj wchodzimy w naruszenie praw drugiej strony.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok 1 milion ludzi rocznie popełnia samobójstwa. Nie oszukujmy się jakieś 80-90 % dorosłych ludzi ma dość życia, codziennej monotoni i stresów i najchętniej by się z niego wylogowało ale nie ma na tyle odwagi. 

Uważam że dawanie życia jest równie okrutne co jego odbieranie. Bo właściwie jest jednoznaczne. Aborcja jest tylko przyśpieszeniem tego co nieuniknione, bo i tak każdy człowiek prędzej czy później umrze. Co za różnica? Różnica doświadczeń. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Perun82 napisał:

To jest kluczowa różnica. Jeśli ktoś zażyczy sobie eutanazji a personel nie będzie chciał tego życzenia spełnić? Tutaj wchodzimy w naruszenie praw drugiej strony.

Ach no tak. Nie wziąłem pod uwagę tego, że mogę nie być sam w stanie się wylogować. Okropne. Dlatego podtrzymuje moja pierwszą wypowiedź. Brak eutanazji to naruszenie moich praw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, SennaRot napisał:

Brak eutanazji to naruszenie moich praw.

Twoje prawa kończą się kiedy naruszasz prawa innych. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok ale temat jest o eutanazji osób ciężko  - obłożnie chorych, a nie tych co się im życie znudziło i mogą się przelogować na inny świat. W przypadku eutanazji mówimy i godnej śmierci - kładziesz się dostajesz zastrzyk usypiasz, dostajesz drugi i już się nie budzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
3 minuty temu, Perun82 napisał:

Twoje prawa kończą się kiedy naruszasz prawa innych. 

 W jaki sposób naruszam prawa innych? Masz na myśli to, że jakiś lekarz może mieć własne przekonania religijne? Jeśli problem byłby prawnie uregulowany mógłby powstać adekwatny zawód jak kiedyś np. był kat.

 

@wojkr Okay Bracie, sorry za offtop.

Edytowane przez SennaRot

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, wojkr napisał:

Ok ale temat jest o eutanazji osób ciężko  - obłożnie chorych, a nie tych co się im życie znudziło i mogą się przelogować na inny świat

a kto o tym będzie decydował - że jest "chory". A można tak powrót do akcji T4? Jeżeli eutanazja wejdzie do naszego prawodawstwa, to z kroku na kroku lista "chorób"  będzie się powiększać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, deomi napisał:

Bardzo by Ci było źle gdybyś się nienarodził ? 

Dobre pytanie. Przede wszystkim nie wiem na ile bolesne byłoby uśmiercenie zlepka komórek którym bym był. A po drugie ominęły by mnie różne przyjemności: seks, pieniądze, różne przygody, relacje, odkrycia. Myślę, że jeśli życie ostatecznie przestanie mnie cieszyć (co się już zdarzało) i umrze we mnie nadzieja to jakoś je sobie skrócę - na razie póki co jest o co walczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem przeciw uporczywej terapii, ale nie za eutanazją. Są obecnie dostępne takie środki, które powstrzymują silne cierpienie, a do pewnego stałego bólu człowiek jest w stanie się przyzwyczaić. Niedawno zmarł mój ojciec na jeden z najbardziej bolesnych nowotworów, względnie młody facet, jeszcze mu trochę brakowało do 60-tki. W żadnym momencie, nie widziałam u niego wąchania co do wyboru: życie w bólu czy łatwa śmierć, ba, w życiu nie widziałam go bardziej żywotnym, powtarzał „jeszcze tyle rzeczy chciałbym zrobić”, walczył do końca.  Mało czym mi ojciec zaimponował, ale tym razem tak. Haczyk w tym, że miał wsparcie w rodzinie, w tym nie chwaląc się duże we mnie. Ja swojego rodzica nie opuściłam, a nie był to ojciec ideał. Po śmierci jego najlepszy kumpel od piwa i majsterkowania powiedział mi „ojciec twój twierdził, że gdyby nie twoja pomoc, nieugięta postawa i spokój to by nie wytrzymał świadomości bycia balastem i sam by się wymiksował z tego świata”. Chorzy potrzebują mocnego wsparcia by mieć motywację a nie kopa w dupę z łezką w oczku i papa na tamten świat.

 

Znajoma, jako pielęgniarka pracowała w Holandii za granica u faceta, który zachorował na polio, facet miał firmę, dobre ubezpieczenie, był mocno ustawiony. Dożył do końca w znakomitych warunkach opieki, na finiszu nie mógł poruszać już nawet głową, ale o eutanazji ani myślał. Z mojej strony jest duże NIE dla koncernów eutanazyjnych zarabiających na ludzkim nieszczęściu. Państwo powinno z podatków sponsorować badania żeby leczyć, tymczasem eutanazja jest dla biedoty. Można wpływać psychologicznie na chorego pogrążonego w rozpaczy czy niepotrzebną już babcię lub dziadka. Lekarze robią za dobrodusznych "przekonywaczy" od brudnej roboty (widziałam na filmie o eutanazji w Holandii), są uczeni by oszczędzić budżetowi i rodzinie kłopotu. Takim dobrotliwym, lewackim manipulacjom będąc sama to nie wiem czy oparłabym się i ja, chociaż nie sadzę. Nie mogę znieść takiej miałkości poglądowej, z "wrazliwym serduszkiem" w tle, uderza się w nas szlochami starych bab i konających niemowląt za ścianą. Tymczasem zaobserwowałam jak działają systemy, jak to i u nas wygląda, byłam przy ojcu i musiałam ścierać się z "miłym" układem biurokratycznym o prawo do leczenia (u nas pod koniec roku lekarze stawiani są w pozycji bogów i muszą segregować pacjentów lepiej rokujących do leczenia, bo są budżetowe limity).

 

Teraz co to znaczy cierpienie nie do zniesienia? Przecież takie coś można interpretować dowolnie. W Belgii na np. przyznano takie prawo 24 latce chorej na depresje, nie ma już limitu wiekowego tj opiekunowie dzieci niepełnosprawnych mogą decydować za nich, a zaczynało się tak niewinnie uwzględniając niby  najbardziej drastyczne przypadki. Hanna Arend, która przetrwała obozy koncentracyjne stwierdziła, że zło jest zawsze banalne a dobro zawsze radykalne. Wchodzisz w pewien system myślenia, zaczynasz rozdrabniać, po jakimś czasie przechodzisz na kolejny lewel, jest zawsze continuum pewnego sposobu myślenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, SennaRot napisał:

Jeśli problem byłby prawnie uregulowany mógłby powstać adekwatny zawód jak kiedyś np. był kat.

Na pewno powstanie. W końcu katalog "chorób" powodujących, ze dany obywatel nie zasługuje już na życie ktoś musi nadzorować i wykonywać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Perun82 napisał:

a kto o tym będzie decydował - że jest "chory". A można tak powrót do akcji T4? Jeżeli eutanazja wejdzie do naszego prawodawstwa, to z kroku na kroku lista "chorób"  będzie się powiększać. 

 

Sens będzie to mieć tylko wtedy jeżeli decyzje podejmie sam chory całkowicie świadomy i dobrowolny i nie poddany środkom farmakologicznym wpływającym na postrzeganie rzeczywistości i jej ocenę. Sam miałby o tym fakcie wcześniej obowiązkowo np powiadomić najbliższą rodzinę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, SennaRot napisał:

decyzje podejmie sam chory całkowicie świadomy i dobrowolny

Utopia. Eutanazja do doskonałe narzędzie eliminowania niepotrzebnych, uciążliwych jednostek z systemu. Tak jak przytacza to @Anna

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Muszę się z Wami zgodzić @wojkr i @Anna. Prawo to niosło by lukę i różne możliwości pokrętnego wykorzystania. Za każdym razem cień spekulacji spadłby na lekarzy i opiekunów. Więcej złego niż dobrego w sensie konsekwencji. Z moich obserwacji świata i ludzi przyznaję Wam rację. To nie prawo dla ludzkich mas. Nie w  tej cywilizacji.

Edytowane przez SennaRot
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, SennaRot napisał:

To nie prawo dla ludzkich mas. Nie w  tej cywilizacji.

Nie ma co ufać systemowi. I dawać mu takie potężne narzędzie. On i tak jest wystarczający silny. Czy ktoś nas pyta przy urodzeniu, tfu poczęciu, czy chcemy przychodzić na ten świat..tak to wygląda..

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Perun82 napisał:

Nie ma co ufać systemowi. I dawać mu takie potężne narzędzie.

To też niebezpieczna kwestia. Słusznie zauważyłeś Bracie. System miałby "wspaniałe" narzędzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Mordimer
      Pozytywna inicjatywa  odnośnie wiecznego wpatrywania się w telefon i niezwracania uwagi na otaczającą rzeczywistość.
       
       
    • Przez SzejkNaftowy
      http://www.dziennikwschodni.pl/kraj-swiat/szokujace-odkrycie-dziecko-nie-zylo-od-kilku-tygodni-w-mieszkaniu-byla-matka,n,1000221203.html
       
      Mocno standardowa historia, gdyby nie zakończenie: młode małżeństwo ma 13-miesięczne dziecko, szybciutko pojawia się kryzys, kobieta zabiera córkę i wyprowadza się do matki, potem wynajmuje jakieś lokum nie potrafiąc wyjaśnić decyzji mężowi.

      6 maja policja po raz pierwszy znajduje się pod drzwiami na prośbę ojca, 7 maja mężczyzna ponawia prośbę, 8 maja kobieta nie pojawia się na rozprawie w sądzie rodzinnym, 11 maja zostaje powiadomiona prokuratura a kilka dni później mężczyzna zgłasza porwanie rodzicielskie. 28 maja w mieszkaniu kobiety policja znajduje martwe od kilku tygodni dziecko a ona sama leży na łóżku.
       
      Policja olewała sprawę żeby oczywiście tradycji lekceważenia ojców stało się zadość.

      Szkoda faceta, widać, że dla dziecka zrobiłby wszystko. W artykule umieszczony jest materiał Uwagi TVNu, który na szybko opisuje sprawę.
    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.express.olsztyn.pl/artykuly/dal-jej-milosc-schronienie-i-przygarnal-piatke-jej-dzieci-ona-zlecila-jego-zabojstwo
      O tej tragedii było głośno w całej Polsce. Niepełnosprawny mężczyzna został zamordowany z zimną krwią przez kochanka swej żony. Wszystko wydarzyło się na olsztyńskich Nagórkach. W środę o godz. 22:00 w telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat zostanie wyemitowany nowy odcinek serii dokumentalnej „Polskie zabójczynie” opowiadający historię Piotra G. 
       
      W Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Olsztynie w 2010 roku tamtejszy wolontariusz Piotr G. poznaje 26-letnią Joannę, matkę czwórki dzieci będącą w kolejnej ciąży. Kobieta trafia do ośrodka szukając schronienia przed swoim konkubentem-alkoholikiem, który ją bił. Piotr szybko zakochuje się w Joannie, para niebawem bierze ślub.
       
      Sielanka w związku kończy się w chwili, gdy Joanna zaczyna zdradzać Piotra. Kobieta nie chce się jednak rozwodzić ani opuszczać mieszkania swojego męża – postanawia go zabić. Kolejny odcinek serii dokumentalnej „Polskie zabójczynie” poświęcony zbrodni z Olsztyna zostanie wyemitowany w środę, 18 kwietnia o godz. 22:00 w telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat.
       
      28-letni Piotr G. ukończył studia teologiczne, pracował w Caritasie i udzielał się społecznie w Kościele. Był osobą niepełnosprawną, jeździł na wózku od czasu, gdy przeszedł nieudaną operację kręgosłupa.

      Piotr był osobą bardzo lubianą i popularną. Działał w ruchu studenckim, udzielał pomocy osobom potrzebującym. Mimo swego kalectwa, radził sobie dobrze w życiu i pomagał innym. Starał się być samodzielny, studiował i przełamywał bariery, które stawiało mu jego niepełnosprawność mówi mecenas Ryszard Afeltowicz, obrońca Łukasza K. współoskarżonego o zabójstwo Piotra G.
       
      Mężczyzna był wzruszony ciężką historią życia 26-letniej Joanny, którą poznał w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w kwietniu 2010 roku. Kobieta w wieku 16 lat związała się ze starszym od siebie mężczyzną i urodziła mu czwórkę dzieci. Mężczyzna jednak z czasem zaczął pić. Joanna zdecydowała się odejść od partnera i zabrać ze sobą dzieci.

      Piotr chciał pomóc Joannie i zaczął szukać dla niej i dzieci mieszkania. Niebawem jednak sam zaczął żywić do niej uczucia. Oświadczył się kobiecie i pomimo licznych ostrzeżeń od swoich znajomych, wziął z nią ślub. Joanna następnie wprowadziła się z dziećmi do jego mieszkania. Nie przeczuwał jeszcze wtedy, że został przez kobietę perfidnie wykorzystany. 

      W chwili gdy Joanna i Piotr wspólnie zamieszkali, mężczyzna zaopiekował się dziećmi, mimo tego, że był osobą niepełnosprawną. Jako osoba niezamożna, nie otrzymywał dużego wynagrodzenia, ale otoczył opieką obcą osobę i jej 5 dzieci. Zaufał Joannie, wziął ją na utrzymanie i razem stworzyli rodzinę.
       
      W ich związku szybko zaczęło się psuć. Coraz częściej dochodziło do kłótni. Kobieta zabraniała mężowi kontaktowania się z przyjaciółmi, ale sama często wychodziła z domu wieczorami i zostawiała Piotra z dziećmi.

      Atmosfera w małżeństwie zagęszcza się, kiedy w październiku 2012 roku Joanna wdała się w romans z sąsiadem z bloku, Jackiem P. Nie ukrywała tego przed swoim mężem – potrafiła współżyć z kochankiem, gdy Piotr był w drugim pokoju. Mąż czuł się upokorzony – podczas jednej z awantur kobieta zrzuciła Piotra z wózka, pobiła, zwyzywała od „kalek” i zastraszyła, że go zabije. Bojąc się o swoje życie, Piotr był zmuszony wyprowadzić się z własnego mieszkania.
       
      Zamieszkał w Ośrodku dla Ofiar Przemocy. W tym czasie do Joanny wprowadził się jej kochanek, Jacek P. Kobieta niebawem zaszła w kolejną ciążę. Załamany Piotr żąda, by kobieta wyprowadziła się z jego mieszkania. Ta jednak nie zamierza tego zrobić – ma inny plan na rozwiązanie problemów. Namawia kochanka i jego znajomego, by pozbyli się Piotra.
       
      Co sprawiło, że Joanna posunęła się do morderstwa? 
    • Przez SzatanKrieger
      Nie wiem jak WY ale ja gdy widzę takie coś to od razu mam chęć przytulić moją kotkę póki żyje i jest ze mną. To samo za pewne tyczy się was i zwierząt które kochacie. Pozdrawiam i miłego oglądania.
    • Przez Funky.steel
      Dziesiaj znowu kolejny 'protest'...
      Tego tematu nie ciągnę,
       
      dostrzegam jednak druga stronę tej monety.
      Czy za kilkanaście lat nie dojdziemy do sytuacji w której będzie się domagać eutanazji staruszków - m.in. dzisiejszych 'protestujących' ?
       
      Stary człowiek jest bezproduktywny.
      Stary człowiek jest chory. Jest często niepełnosprawny. Niesprawny umysłowo.
      Kto zapłaci za opiekę nad staruszkiem ? Czy jego dziecko/bliscy będą chcieli się nim zajmować - za darmo ? Kto zapłaci za to poświęcenie ? 
      Młodzi chcieliby mieszkać w tym mieszkaniu w którym są. Czy stać ich lokalowo na jeszcze jedną osobę ?
      A co z karierą, kiedy staruch (za przeproszeniem) sra pod siebie ? 
       
      Starych ludzi - już niedługo - będzie ZA DUŻO. Ten problem trzeba będzie rozwiązać. Kto go rozwiąże ? No przecież nie starzy zniedołężniali ludzie, którzy nie będą mieli energii żeby protestować.
       
      Taki mam ogólny kierunek spostrzeżenia. Jest 'A' to jest 'B'. Awers i rewers. Rodzenie i młodość - starość i śmierć. 
       
      Proszę o wyrozumiałość...
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.