Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
TheFlorator

Eutanazja dla osób obłożnie chorych

Polecane posty

Napisano (edytowany)
33 minutes ago, deomi said:

Ok 1 milion ludzi rocznie popełnia samobójstwa. Nie oszukujmy się jakieś 80-90 % dorosłych ludzi ma dość życia, codziennej monotoni i stresów i najchętniej by się z niego wylogowało ale nie ma na tyle odwagi.

1 milion- gdzie, na całym świecie?

80-90 procent ma dosyć życia? Skąd te statystyki??

 

@Anna @Perun82

Jeszcze raz zachęcam to przeczytania tego co napisał nasz forumowy doktor (w moim pierwszym poscie).

Myślę, że tam są oddziały gdzie jest jak to mówicie "cierpienie nie do zniesienia" i raczej lekarze i pracownicy hospicjum mają szerszy wachlarz doświadczeń niż my, którzy znamy może parę przypadków ciężkiej choroby kogoś bliskiego.

Ciężka choroba-wiem, temat rzeka i kto ma o tym decydować. Raczej lekarze bo niby kto?

 

Co do tego kto ma "nacisnąć" przycisk w maszynie? To akurat jest proste bo znajdzie się pełno takich ludzi. To przecież byłyby wyznaczone osoby z obsługi medycznej.

 

Starałem temat nakierunkować na ludzi naprawdę ciężko chorych a nie z "depresją" itp. (nie umniejszając depresji bo przecież ona często kończy sie samobójstwem).

Czy trzymanie ludzi na morfinie itp " na siłę" jest na prawdę dobrym rozwiązaniem?

 

Tak wiem, system zdrowia tez ma swoje budżety do spięcia i pewnych rzeczy "nie opłaca" sie leczyć itp.

 

Ale po pierwsze wracając do tego co powiedział @SennaRot. Co jeśli ktoś ma naprawdę taką chorobę, cierpi itd i świadomie chce eutanazji i podpisze papierek? Odmawiacie mu?

 

 

 

 

 

 

 

Edytowano przez TheFlorator
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, TheFlorator napisał:

Odmawiacie mu?

Tak, mam takie prawo, bo nie chce żyć ze świadomością, ze może by mu się odmieniło. 

 

@TheFlorator problem jest niestety szerszy. I trzeba brać pod uwagę bezwzględność systemu. Zobacz jak żony potrafią męża pozbawić majątku, dzieci. A zrobić z męża ciężkiego chorego. 

 

Zycie nie jest proste- podpisze papierek i jest ok.  Zobaczcie ile jest konfliktów w rodzinie. Każdy ma swoje plany. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

SennaRot

Bo o wywalczenie tej właśnie luki lewactwu chodzi. Oni zawsze zaczynają od metody małych kroczków, i tzw "ruchomego horyzontu". Czyli najpierw mówią np " aborcja tylko dla dzieci z gwałtów", ludzie po czasie pod wpływem propagandy i przekonywania zgadzają się. Ale lewactwo mówi "no tak, dzieci z gwałtu to jedno, ale są jeszcze dzieci upośledzone"...mija czas, ludzie się zgadzają. Po czasie..." równość dla wszystkich! Każda kobieta może decydować o swoim ciele, nie tylko te które mają dzieci z gwałtów".

I tak to leci.

Im nie wolno wierzyć, bo pod hasłami walki o prawa człowieka lewactwo zawsze przemyca totalitaryzm kończący się eliminowaniem każdego kto jest przeciw.

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz, AR2DI2 napisał:

m nie wolno wierzyć, bo pod hasłami walki o prawa człowieka lewactwo zawsze przemyca totalitaryzm kończący się eliminowaniem każdego kto jest przeciw.

Dokładnie. efekt salami. Powoli, krok po kroku. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziecko można zabić bo nie spełnia oczekiwań matki czy społeczeństwa, ale już bandyty który z zimną krwią zamordował człowieka czy kilka osób nie wolno bo cyt " każde życie jest ważne". To jest tak hipokryzja lewactwa.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Problem z puntu widzenia społecznego jest wielowątkowy. Ja zdaję sobie z tego sprawę. Co np z dziećmi czy żonami takich osób? Czy Państwo wypłacać im będzie świadczenia po eutanazji np ojca (renta dla dzieci i żony)? Czy firma ubezpieczeniowa wypłaci kasę z polisy? No właśnie... im dalej idziemy tym więcej schodów.

Edytowano przez SennaRot

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bo w systemie to oprawca ma prawo a ofiara musi się tłumaczyć i ponosić dwukrotnie konsekwencję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minute ago, Perun82 said:

Tak, mam takie prawo, bo nie chce żyć ze świadomością, ze może by mu się odmieniło

Jeśli eutanazja jest na zasadzie "moje życie, moja decyzja" i chory jest 1. obłożnie chory  2. poczytalny i świadomy (przebadany przez psychologa) to nie masz takiego prawa bo to nie twoje życie tylko jego.

 

Ja nie wplątuje do tego spraw rozwodowych bo to inna bajka. Mówię o ludziach na prawdę chorych takich jak wymienił pan doktor.

Poza tym jeśli milioner zachoruje na taką chorobę i będzie nadal poczytalny to ty juz się nie bój, testament będzie spisany jako jedna z pierwszych rzeczy.

Zresztą każda osoba w takiej sytuacji jeśli jeszcze ma mózg ok powinna spisać testament jeśli jeszcze tego wcześniej nie zrobiła.

 

Zastanów się co bys zrobił gdyby męczyła się bliska tobie osoba w takiej chorobie i była np nieprzytomna/nieświadoma i wyła z bólu?

Wtedy byś myślę nie był taki jednostronny w swoich założeniach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
42 minuty temu, TheFlorator napisał:

Jeśli eutanazja jest na zasadzie "moje życie, moja decyzja" i chory jest 1. obłożnie chory  2. poczytalny i świadomy (przebadany przez psychologa) to nie masz takiego prawa bo to nie twoje życie tylko jego.

Mam prawo bo ingeruje w moje życie. Obłożnie chory, a jak się okaże, ze za 4 miesiące pojawi się terapia powodująca, ze mógł wrócić do funkcjonowania. 

 

Ale lepiej nacisnąć przycisk. Tak łatwiej. 

 

Jeżeli chcesz się zabić to swoimi rękoma. Nie zmuszaj, nie łam prawa drugiej strony jeśli tego nie chce robić. Zachcianka śmierci jest zachcianką.

 

42 minuty temu, TheFlorator napisał:

Zastanów się co bys zrobił gdyby męczyła się bliska tobie osoba w takiej chorobie i była np nieprzytomna/nieświadoma i wyła z bólu?

Na pewno będę uważał na doradców chętnych na organy tej osoby. 

 

przepraszam za dubel ale przy edycji nie mogę cytować, albo robię coś źle 

 

Sc. Ele. Następnym razem zgłoś.

Edytowano przez Perun82
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, TheFlorator napisał:

@Anna @Perun82

Jeszcze raz zachęcam to przeczytania tego co napisał nasz forumowy doktor (w moim pierwszym poscie).

Myślę, że tam są oddziały gdzie jest jak to mówicie "cierpienie nie do zniesienia" i raczej lekarze i pracownicy hospicjum mają szerszy wachlarz doświadczeń niż my, którzy znamy może parę przypadków ciężkiej choroby kogoś bliskiego.

Ciężka choroba-wiem, temat rzeka i kto ma o tym decydować. Raczej lekarze bo niby kto?

 

@TheFlorator różni lekarze mają odmienna opinie na ten temat. Tu masz przykład:

 

http://glosdlazycia.pl/informacje/kanadyjscy-lekarze-przeciwko-eutanazji/

 

Kanadyjskie Towarzystwo Lekarskie opublikowało rezultat sondażu przeprowadzonego on-line na temat eutanazji, wspomaganego samobójstwa i leczenia paliatywnego. Wyniki pokazały, że 71,5% lekarzy zgadza się ze stanowiskiem Towarzystwa, sprzeciwiającego się legalizacji eutanazji i wspomaganego samobójstwa. 25,8% nie zgadza się z tym stanowiskiem, 2,6% nie ma na ten temat zdania.

Najważniejsze argumenty podniesione w uzasadnieniu sprzeciwu wobec legalizacji eutanazji i wspomaganego samobójstwa są następujące:

– „legalizacja udziału lekarza w zabijaniu dogłębnie naruszy zaufanie pacjentów do lekarzy i zniszczy relację lekarza z pacjentem”.

– „rolą lekarza jest leczyć, nie zabijać”.

– „legalizacja eutanazji jest równią pochyłą, prowadzi do rozszerzania grup pacjentów, wobec których można będzie zastosować medyczne zabójstwo – zwłaszcza o grupy najbardziej chorych”.

– „legalizacja medycznych zabójstw posłuży przede wszystkim jako metoda cięcia kosztów w opiece zdrowia, co w skandaliczny sposób godzi w sens pracy lekarza”.

Według raportu Kanadyjskiego Towarzystwa Lekarskiego, jeśli społeczeństwo zgodzi się kiedykolwiek na legalizację eutanazji, lekarze muszą pozostać poza jakimkolwiek udziałem w takiej procedurze.

 

27 minut temu, TheFlorator napisał:

 

Starałem temat nakierunkować na ludzi naprawdę ciężko chorych a nie z "depresją" itp. 

 Podałam przykład eutanazji w przypadku depresji w kontekście pewnej całości.Chodziło o odniesienie do kraju z dłuższym doświadczeniem eutanazyjnym, czyli tam gdzie zaczynano od argumentacji emocjonalnej szafując drastycznymi przypadkami i gdzie to aktualnie doszło, (co przed nimi to się jeszcze okaże). 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Anna napisał:

Według raportu Kanadyjskiego Towarzystwa Lekarskiego, jeśli społeczeństwo zgodzi się kiedykolwiek na legalizację eutanazji, lekarze muszą pozostać poza jakimkolwiek udziałem w takiej procedurze.

Czyli muszą być tzw"Kaci". Ale rynek podrobów ludzkich będzie miał radochę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Perun82

Nie rozumiem do końca, jakie masz prawo?

Załózmy, ze mieszkasz w jakimś kraju gdzie eutanazja jest zalegalizowana. Osoba obłożnie chora której nie znasz w ogóle chce dokonać eutanazji. Jak to ingeruje w twoje życie?

Przecież ty przycisku nie naciskasz.

 

Prawa drugiej strony - co w takim razie z wyrokami śmierci? Ludzie, którzy sie tym zajmują. Ich prawa są łamane? Mięli kłopoty ze znalezieniem tych ludzi do tej funkcji?

 

Wiadomo, że przycisk jest niby łatwo nacisnąć ale temat jest cholernie ciężki i nie jest łatwy stąd i ta dyskusja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, TheFlorator napisał:

Osoba obłożnie chora której nie znasz w ogóle chce dokonać eutanazji. Jak to ingeruje w twoje życie?

Przecież ty przycisku nie naciskasz.

Pisze o tych na których może spaść z przymusu obowiązek. chyba, że faktycznie zrobią instytucje "Katów" bo lekarzy nie widzę w tej roli - ponieważ nie do tego zostali powołani. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
21 minutes ago, TheFlorator said:

Jeśli eutanazja jest na zasadzie "moje życie, moja decyzja"

... blablabla

Wielu samobojcow bardzo sie cieszylo ze samobojstwo im sie nie do konca udalo.

Gdy juz ktos potrafi wskrzeszac umarlych - moze sie mądrzyc.

Mozna nie chciec zyc nie tylko gdy sie jest chorym albo nie ma nadziei na lepsze jutro.

Ludzie to niezbyt stabilny gatunek.

Dzis chca, jutro nie chca czegos ale z odejscia ze swiata nie da sie zrobic "cofnij".

Kazdemu co to sugeruje powinno sie wreczyc nóż i pomoc odejsc zainteresowanemu.

Tak nieraz bywa, czasem na samurajskich filmach.

Twoj przyjaciel obcina ci glowe bo go o to prosisz, odchodzisz z honorem, jak samuraj.

TO moge zrozumiec.

 

Ciekawe - znowu zareagowalem na post TheFloratora.

Kolizja i stłuczka.

OOPS!

 

Edytowano przez JoeBlue

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Anna

 

Wiadomo, że cały ten temat jest mocno powiązany z indywidualnym podejściem do wiary i tematów religijnych i tzw "zabawę w Boga". Zawsze będzie podział wśród lekarzy bo to też ludzie. Nie chcę tego zbytnio poruszać bo to nie ma sensu dla mnie. Ale skoro to tak upraszczam to dlaczego w takim razie nie zrobiz po prostu dwóch "systemów" dla tych so są za i dla tech co są przeciw. Ci "za" np deklarują to na piśmie jak się ubezpieczają zdrowotnie i np jest od nich pobierana dodatkowa opłata z miesięcznej składki aby nie było, że ktoś inny za to płaci.                                              A osoby/lekarze/personel medyczny który bedzie się tym zajmował to już się znajdzie bez problemu. Wtedy masz sytuację, że ci co chcz biorą a ci co nie chcą to nie biorą. Inaczej każdy będzie twierdził, że ktoś ingeruje w 1 czy 2 stronę.  Tu kolejny wątek (wypowiedz MoszeRed)  

 

 

40 minut temu, JoeBlue napisał:

... blablabla

Wielu samobojcow bardzo sie cieszylo ze samobojstwo im sie nie do konca udalo.

Gdy juz ktos potrafi wskrzeszac umarlych - moze sie mądrzyc.

Mozna nie chciec zyc nie tylko gdy sie jest chorym albo nie ma nadziei na lepsze jutro.

Ludzie to niezbyt stabilny gatunek.

Dzis chca, jutro nie chca czegos ale z odejscia ze swiata nie da sie zrobic "cofnij".

Kazdemu co to sugeruje powinno sie wreczyc nóż i pomoc odejsc zainteresowanemu.

Tak nieraz bywa, czasem na samurajskich filmach.

Twoj przyjaciel obcina ci glowe bo go o to prosisz, odchodzisz z honorem, jak samuraj.

TO moge zrozumiec.

 

Ciekawe - znowu zareagowalem na post TheFloratora.

Kolizja i stłuczka.

OOPS!

 

Czemu kolizja i stłuczka? Ja lubię czytać twoje posty bo jest tam dużo wiedzy której ja nie posiadam. Poza tym temat jest o "obłożnie chorych" a nie o tym jak komus się znudzi żyć. Mi chodzi o sytuacje, że ktoś jest przykuty do łóżka przez nie wiem 3 /4 lata sparaliżowany czy coś w tym stylu/warzywo. Czy wtedy powinna być taka opcja? Postaw (połóż) się na miejscu takiej osoby ?

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Instynkt samozachowawczy jest potezna sila.

Ktos komu samobojstwo sie nie udalo dopiero wtedy zaczynal rozumiec co to jest zycie.

 

Dobra.

Skupmy sie.

Moze byc ktos kto chce nie zyc.

Ma prawo po rozmowie z kims madrym i jakims czasie ktory dostanie na przemyslenie dostac nóż i zrobic jak Rzymianie - przeciac sobie tetnice.

Prawo do harakiri powinno byc prawem kazdego.

To moze do mnie dotrzec i to zrozumiem.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minutes ago, JoeBlue said:

Instynkt samozachowawczy jest potezna sila.

Ktos komu samobojstwo sie nie udalo dopiero wtedy zaczynal rozumiec co to jest zycie

Zgadzam się. Na pewno jest wiele takich osób.

Wiadome jest , że bardzo często samobójstwo to "wołanie osoby zdesperowanej o pomoc".

Ja niestety znam osobiście tylko przypadki które zakończyły się zgonami osób popełniajacych samobójstwo.

 

4 minutes ago, JoeBlue said:

Prawo do harakiri powinno byc prawem kazdego.

No chyba jest to prawo każdego. Samobójstwa chyba nie zabronisz?

Osoba sparaliżowana np od głowy w dół nie jest w stanie chyba sobie wbić noża nawet jeśli jej podadzą?

 

Nie zrozum mnie źle, ja tu w wątku nie namawiam nikogo do jednego lub drugiego. Sprawa jest indywidualna. Masz swoje zdanie, ja to szanuję niezależnie jakie by było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

To by znaczylo ze robisz w medycynie wiec zamykam dziob bo na pewno wiesz wiecej ode mnie.

Mowie o samobojstwach, eutanazjach i innych tego typu drobiazgach rzecz jasna.

Co do bab to pewnie jeszcze powalczymy.

 

Edytowano przez JoeBlue

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miałam nawet taką rozkminę w sumie to chyba wczoraj.

Wstałam z takim bólem kręgosłupa, że prawie nic nie spałam. Pomyślałam wówczas o samobójstwie, ale nie z żalu czy pretensji- tak normalnie i nie w tą stronę, że ja chcę sobie coś zrobić.

Pomyślałam o swoim bólu, o bólu chłopca, a właściwie mężczyzny bo w moim wieku- z aukcji charytatywnych na których się dla niego udzielam.

Nigdy nie powiedział "mama, tata", żyje w ciągłym bólu itd. Tylko perspektywa mojej oceny jego życia, a jego życia swojego są różne. On może być szczęśliwy, dla mnie może być nieszczęśliwy. 

Państwo nie daje mu dofinansowań bo uważają, że nie powinien już żyć.

Osoby, które nie są przyzwyczajone do bólu, a nagle go otrzymują bądź też nie- mogą być za eutanazją. Dlaczego my mamy to oceniać kto chce żyć, a kto nie?

Kto powinien żyć, a kto nie?

 

Dalej zaś myślałam, że śmierć kojarzy nam się z czymś złym, że się tego boimy ale wcale tak nie musi być. Że grzeszni, że niebo, czyściec, piekło, zbawienie, potępienie czy coś tam. 

Tak rozmyślałam wczoraj z rana.

Niby same klony dookoła, jednak każdemu bodźce funkcjonują inaczej. 

I nie da się postawić na wadze czyichś żyć i ocenić.

Ja bym nie zdecydowała o czyimś życiu.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minutes ago, JoeBlue said:

To by znaczylo ze robisz w medycynie wiec zamykam dziob bo na pewno wiesz wiecej ode mnie.

Mowie o samobojstwach, eutanazjach i innych tego typu drobiazgach rzecz jasna.

Raczej obserwuję świat i czytam czasami.

 

4 minutes ago, JoeBlue said:

Co do bab to pewnie jeszcze powalczymy

Tu polę do popisu pozostawiam ekspertowi - tobie. I czytam wpisy aby poszerzyć swoją wiedzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obserwowanie jak ktos sie gotuje to nie to samo co wejscie do garnka z wrzątkiem.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, TheFlorator napisał:

Wiadomo, że cały ten temat jest mocno powiązany z indywidualnym podejściem do wiary i tematów religijnych i tzw "zabawę w Boga". Zawsze będzie podział wśród lekarzy bo to też ludzie. Nie chcę tego zbytnio poruszać bo to nie ma sensu dla mnie. Ale skoro to tak upraszczam to dlaczego w takim razie nie zrobiz po prostu dwóch "systemów" dla tych so są za i dla tech co są przeciw. Ci "za" np deklarują to na piśmie jak się ubezpieczają zdrowotnie i np jest od nich pobierana dodatkowa opłata z miesięcznej składki aby nie było, że ktoś inny za to płaci.                                              A osoby/lekarze/personel medyczny który bedzie się tym zajmował to już się znajdzie bez problemu. Wtedy masz sytuację, że ci co chcz biorą a ci co nie chcą to nie biorą. Inaczej każdy będzie twierdził, że ktoś ingeruje w 1 czy 2 stronę. 

Niekoniecznie np. Kanada to kraj raczej świecki a argumenty, które były podnoszone przeciw eutanazji odniosły się do natury materialno-racjonalnej a nie religijnej i w mojej opinii jest to kwestia bardziej całościowa niż jakiś podział składek. Na różne sposoby można spekulować w temacie, że dobrze by było tak czy inaczej, ja podałam swoje argumenty. Uważam, że odstępstwa od reguły powodują zawsze rozszerzanie praktyki. Jest taka książka „Motyl i skafander”, którą napisał całkowicie sparaliżowany facet po wypadku samochodowym, poruszał tylko powiekami i tak napisał tą książkę. Oczywiście chodzi o bogatego (warto dodać ateistę) z dobrym ubezpieczeniem, objętego kompleksową opieką.  Sama wspomniałam, że nie wiem czy nie poddałabym się namowom na eutanazję jakbym była zrozpaczona i pozostawiona samej sobie w dramatycznej sytuacji, (choć w to wątpię, ale nie wykluczam). Osobiście myślę, że instynkt życia (najsilniejszy instynkt) może być stłumiony zwłaszcza psychologicznie przez zewnętrzne niesprzyjające okoliczności i z tym związane stany chorej jednostki, niż przez sam stan cierpienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minutes ago, JoeBlue said:

Obserwowanie jak ktos sie gotuje to nie to samo co wejscie do garnka z wrzątkiem.

 

Wiem, dlatego zacytowałem PanaDoktora w moim pierwszym wątku aby dać ludziom do myślenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Lalka napisał:

Ja bym nie zdecydowała o czyimś życiu.

Decydujemy za każdym razem uprawiając z kims seks bez zabezpieczenia.

Bo decydowanie to nie tylko odbieranie komus życia, ale też dawanie.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@deomiTo jak się zabezpieczam to nie decyduje? ;) Pozbawiam kogoś szansy przyjścia na świat. 

 

Zawsze się zabezpieczam, ale aktualnie wybrałam celibat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Tomko
      Witam brachy. 

      W ten piękny lipcowy dzień wracałem sobie z basenu gdy dostałem wiadomość od brata - "słyszałeś już? wujek X umarł". Pomyślałem sobie - o ku...a... Brat ojca - ostatni. W tamtym roku zmarła mu mama a dzisiaj nad ranem jego ostatni brat. W ciągu 5 lat zmarło jego trzech braci i mama. Szkoda mi się zrobiło chyba najbardziej jego, bo mimo iż darli koty zawsze a przez ostatnie lata to już była istna batalia kto, jak i dlaczego ma się opiekować chorą babcią, spadek, działki (wiadomo) to jednak był to jego brat. I od razu przypomniały mi się opowieści ojca z czasów młodości, gdy opowiadał jak to się ganiali po podwórku, urządzali ring w piwnicy i czy chodzili nad rzekę. Mimo iż był problematyczny bo zawsze był alkoholikiem, sprzedawał ojca obrazy, żeby mieć na wódę to jedna wspomnienia pozostają. Moje może już nie tak bardzo bo powiedzmy wuj jakiego znałem i lubiłem to było 15 lat temu, później stał się przemądrzałym zgredem wiecznie narzekającym na życie. Był bardzo utalentowany, grał na gitarze, malował, rzeźbił... Na 99% zawał - ciotka znalazła go rano zimnego w łóżku, ponoć we śnie. 

      Teraz siedzę, słucham muzyczki, zajadam sobie ananasa, przyjemnie sobie gadam ze znajomymi, pogoda piękna. I staram się wyobrazić co dzieje się tam teraz w domu rodzinnym ojca, które w ciągu ostatnich 5 lat całkowicie opustoszał, co musi czuć ciotka, ojciec, matka moja (która ponoć gorzej znosi to niż ojciec, z którym gadałem jak gdyby nigdy nic dziś). Przykro mi, ale zastanawiam się jak wy reagujecie na takie wiadomości, jaki wasz poziom empatii. Bo jednak jesteśmy osobnymi bytami wszyscy, nie możemy czuć tego co inna osoba. 

      Więc czym jest to współczucie? Czy empatia faktycznie istnieje czy jest to tylko projekcja naszej głowy, coś co chcielibyśmy odczuwać ? Czuję spokój i jednocześnie smutek, ale nie ze współczucia a z sytuacji - każda historia ma swój początek i ma też swój koniec... Wiem natomiast, że to w teorii bliska dla mnie osoba, ale jednak całkiem obca. Często spotykam tą zbiorową empatię u innych ludzi - kondolencje, telefony, odwiedziny... Ale po pogrzebie się ludzie rozchodzą w swoją stronę i za chwilę każdy już z powrotem żyje własnym życiem. Niby uważamy (egoistycznie zresztą) za gatunek, który rządzi tym światem i ma świadomość, a jednak zachowujemy się jak mrówki w wielkim mrowisku - nikt nie zwraca uwagi co robi inna mrówka. Ginie to ginie. 

      Tak chciałem się tym podzielić.
    • Przez Mordimer
      Pozytywna inicjatywa  odnośnie wiecznego wpatrywania się w telefon i niezwracania uwagi na otaczającą rzeczywistość.
       
       
    • Przez SzejkNaftowy
      http://www.dziennikwschodni.pl/kraj-swiat/szokujace-odkrycie-dziecko-nie-zylo-od-kilku-tygodni-w-mieszkaniu-byla-matka,n,1000221203.html
       
      Mocno standardowa historia, gdyby nie zakończenie: młode małżeństwo ma 13-miesięczne dziecko, szybciutko pojawia się kryzys, kobieta zabiera córkę i wyprowadza się do matki, potem wynajmuje jakieś lokum nie potrafiąc wyjaśnić decyzji mężowi.

      6 maja policja po raz pierwszy znajduje się pod drzwiami na prośbę ojca, 7 maja mężczyzna ponawia prośbę, 8 maja kobieta nie pojawia się na rozprawie w sądzie rodzinnym, 11 maja zostaje powiadomiona prokuratura a kilka dni później mężczyzna zgłasza porwanie rodzicielskie. 28 maja w mieszkaniu kobiety policja znajduje martwe od kilku tygodni dziecko a ona sama leży na łóżku.
       
      Policja olewała sprawę żeby oczywiście tradycji lekceważenia ojców stało się zadość.

      Szkoda faceta, widać, że dla dziecka zrobiłby wszystko. W artykule umieszczony jest materiał Uwagi TVNu, który na szybko opisuje sprawę.
    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.express.olsztyn.pl/artykuly/dal-jej-milosc-schronienie-i-przygarnal-piatke-jej-dzieci-ona-zlecila-jego-zabojstwo
      O tej tragedii było głośno w całej Polsce. Niepełnosprawny mężczyzna został zamordowany z zimną krwią przez kochanka swej żony. Wszystko wydarzyło się na olsztyńskich Nagórkach. W środę o godz. 22:00 w telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat zostanie wyemitowany nowy odcinek serii dokumentalnej „Polskie zabójczynie” opowiadający historię Piotra G. 
       
      W Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Olsztynie w 2010 roku tamtejszy wolontariusz Piotr G. poznaje 26-letnią Joannę, matkę czwórki dzieci będącą w kolejnej ciąży. Kobieta trafia do ośrodka szukając schronienia przed swoim konkubentem-alkoholikiem, który ją bił. Piotr szybko zakochuje się w Joannie, para niebawem bierze ślub.
       
      Sielanka w związku kończy się w chwili, gdy Joanna zaczyna zdradzać Piotra. Kobieta nie chce się jednak rozwodzić ani opuszczać mieszkania swojego męża – postanawia go zabić. Kolejny odcinek serii dokumentalnej „Polskie zabójczynie” poświęcony zbrodni z Olsztyna zostanie wyemitowany w środę, 18 kwietnia o godz. 22:00 w telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat.
       
      28-letni Piotr G. ukończył studia teologiczne, pracował w Caritasie i udzielał się społecznie w Kościele. Był osobą niepełnosprawną, jeździł na wózku od czasu, gdy przeszedł nieudaną operację kręgosłupa.

      Piotr był osobą bardzo lubianą i popularną. Działał w ruchu studenckim, udzielał pomocy osobom potrzebującym. Mimo swego kalectwa, radził sobie dobrze w życiu i pomagał innym. Starał się być samodzielny, studiował i przełamywał bariery, które stawiało mu jego niepełnosprawność mówi mecenas Ryszard Afeltowicz, obrońca Łukasza K. współoskarżonego o zabójstwo Piotra G.
       
      Mężczyzna był wzruszony ciężką historią życia 26-letniej Joanny, którą poznał w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w kwietniu 2010 roku. Kobieta w wieku 16 lat związała się ze starszym od siebie mężczyzną i urodziła mu czwórkę dzieci. Mężczyzna jednak z czasem zaczął pić. Joanna zdecydowała się odejść od partnera i zabrać ze sobą dzieci.

      Piotr chciał pomóc Joannie i zaczął szukać dla niej i dzieci mieszkania. Niebawem jednak sam zaczął żywić do niej uczucia. Oświadczył się kobiecie i pomimo licznych ostrzeżeń od swoich znajomych, wziął z nią ślub. Joanna następnie wprowadziła się z dziećmi do jego mieszkania. Nie przeczuwał jeszcze wtedy, że został przez kobietę perfidnie wykorzystany. 

      W chwili gdy Joanna i Piotr wspólnie zamieszkali, mężczyzna zaopiekował się dziećmi, mimo tego, że był osobą niepełnosprawną. Jako osoba niezamożna, nie otrzymywał dużego wynagrodzenia, ale otoczył opieką obcą osobę i jej 5 dzieci. Zaufał Joannie, wziął ją na utrzymanie i razem stworzyli rodzinę.
       
      W ich związku szybko zaczęło się psuć. Coraz częściej dochodziło do kłótni. Kobieta zabraniała mężowi kontaktowania się z przyjaciółmi, ale sama często wychodziła z domu wieczorami i zostawiała Piotra z dziećmi.

      Atmosfera w małżeństwie zagęszcza się, kiedy w październiku 2012 roku Joanna wdała się w romans z sąsiadem z bloku, Jackiem P. Nie ukrywała tego przed swoim mężem – potrafiła współżyć z kochankiem, gdy Piotr był w drugim pokoju. Mąż czuł się upokorzony – podczas jednej z awantur kobieta zrzuciła Piotra z wózka, pobiła, zwyzywała od „kalek” i zastraszyła, że go zabije. Bojąc się o swoje życie, Piotr był zmuszony wyprowadzić się z własnego mieszkania.
       
      Zamieszkał w Ośrodku dla Ofiar Przemocy. W tym czasie do Joanny wprowadził się jej kochanek, Jacek P. Kobieta niebawem zaszła w kolejną ciążę. Załamany Piotr żąda, by kobieta wyprowadziła się z jego mieszkania. Ta jednak nie zamierza tego zrobić – ma inny plan na rozwiązanie problemów. Namawia kochanka i jego znajomego, by pozbyli się Piotra.
       
      Co sprawiło, że Joanna posunęła się do morderstwa? 
    • Przez SzatanKrieger
      Nie wiem jak WY ale ja gdy widzę takie coś to od razu mam chęć przytulić moją kotkę póki żyje i jest ze mną. To samo za pewne tyczy się was i zwierząt które kochacie. Pozdrawiam i miłego oglądania.
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.