Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Dnia 26.03.2018 o 01:18, Pater Belli napisał:
Wasze porady są jak najbardziej wskazane. Z chęcią posłucham konstruktywnej krytyki.

Każda, ale to każda kobieta zachowuje się poprawnie tylko w jednej sytuacji - jesli wie, że masz alternatywę.

Czyli - ona jest tylko jedną z wielu opcji.

 

To szerokie pojęcie i nie wskazujące od razu na to że powinieneś mieć kochankę.

Chodzi o coś innego. Mianowicie - musisz zawsze i na każdym kroku dawać do zrozumienia, że istnienie tej kobiety w Twoim zyciu to sprawa fajna, ale nie najważniejsza.

Ty masz ważniejsze od niej sprawy na głowie i nie chodzi o to, że masz jej zastępczynię w postaci kochanki.

 

Na przykład - motór. Albo własne przyjemności, zainteresowania itp.

 

Od zawsze kobiety u mnie były najwyżej na drugim miejscu. Zawsze.

Nie wiem dlaczego tak się stało. Możliwe, że miałem szczęscie i coś mnie tak ukształtowało.

 

I dlatego nigdy nie miałem żadnego problemu generowanego wskutek obecności kobiety w moim życiu. One wszystkie wiedziały, że mam swoje życie, swój świat i są to rzeczy twardsze od diamentu. Pretensji z tego tytułu, zarzutów - było całe mnóstwo ale nigdy nie było awantury.

 

Kobieta musi wiedzieć jedno - ten facet nie da się podporządkować. Ona oczywiście tego nie rozumie i jej się będzie mimo wszystko we łbie kołatało, że może się jednak da - i będzie wokół Ciebie skakała, kombinowała, łasiła się, grzecznie dawała dupki - sądząc, że Cię tym wokół palca owinie. Ale cały czas będzie miała co Ciebie szacunek - właśnie za to, że nie jest w stanie Ci wejść na głowę.

 

Relacja męsko - damska to nic innego jak zwykły handel. Jesli sprzedający (kobieta) wie, że jest konkurencja w postaci niekoniecznie innej kobiety ale Twych zainteresowań, pasji, zajęć - to będzie oferować Ci siebie taniej i w znacznie szerszej opcji niz gdyby nabrała pewności, że ma monopol na swe usługi.

 

 

  • Like 4
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Bonzo napisał:

Chodzi o coś innego. Mianowicie - musisz zawsze i na każdym kroku dawać do zrozumienia, że istnienie tej kobiety w Twoim zyciu to sprawa fajna, ale nie najważniejsza.

Ty masz ważniejsze od niej sprawy na głowie i nie chodzi o to, że masz jej zastępczynię w postaci kochanki.

Już dawno zrzuciłem ja z piedestału. Kilkanaście lat temu, ale dopiero w tym roku zmieniłem diete na czerwone piguły. Wiem, że kobieta nigdy nie powinna być najważniejsza, ale programowanie to inna sprawa. Poza tym kocham moją żonę i wkurwiało mnie do nie dawna jaj "granie" bliskością. Którego po części sam byłem powodem. Im bardziej ja chciałem, tym ona bardziej się odsuwała. Póki nie nabierzemy perspektywy i z zewnątrz nie spojrzymy na sprawę to często jest słabo do uchwycenia, 

 

18 minut temu, Bonzo napisał:

Od zawsze kobiety u mnie były najwyżej na drugim miejscu. Zawsze.

Nie wiem dlaczego tak się stało. Możliwe, że miałem szczęscie i coś mnie tak ukształtowało.

Zazdroszczę. U mnie odwrotnie. Problemy w dzieciństwie spowodowały, że szukałem zaspokojenia potrzeb jakich nie otrzymałem u kobiet. Im bardziej się z czasem zamykałem tym lepiej mi wychodziło. jednak w małżeństwie musisz się wcześniej czy później odkryć. U mnie to narastało to wielkości przytłaczającej. Byłem u psychologa raz, ale żadna baba nie zrozumie faceta. Nawet nie wiadomo jak otwarta. Facetów o tym fachu ti gdzie mieszkam jak na lekarstwo. Na szczęscie jest Dr. Glover.

 

23 minuty temu, Bonzo napisał:

Relacja męsko - damska to nic innego jak zwykły handel. Jesli sprzedający (kobieta) wie, że jest konkurencja w postaci niekoniecznie innej kobiety ale Twych zainteresowań, pasji, zajęć - to będzie oferować Ci siebie taniej i w znacznie szerszej opcji niz gdyby nabrała pewności, że ma monopol na swe usługi.

Prosto w punkt. Wiem to od dawna, ale jak pisałem czasem człowiek ma gorsze dni. Kobieta podświadomie to potrafi wykorzystać niekoniecznie też z zyskiem dla siebie. Tak są genetycznie uwarunkowane. Wiem, że to ponownie chwilowe naprostowanie, ale do tej pory tak świadomie nie oświadczałem, że dla mnie najważniejszy jestem ja, dla zdrowia wszystkich do okoła. 

 

@Bonzo jeszcze raz dzięki za feedback. Lubię słuchać takich konstruktywnych uwag.

 

pozdrawiam

PB

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za update :) Fajnie się czyta Twoje posty.

 

7 hours ago, Pater Belli said:

Żona rzecz nabyta, kumpel przeciera szlaki rozwodowe, pieniądze da się odrobić, ale czasu nigdy.

Nie wiem czy jest sens się rozwodzić, skoro jest w ładna i dobrze daje.

 

Ja mam podobną sytuację do Twojej, tylko parę lat mniej na karku i krótszy staż. Podpowiem co udało mi się zauważyć z moją, może u Ciebie też to zadziała:

-jak mam ochotę na seks, a ona nie ma, to sobie i tak ją bzyknę w nocy, na początku niby się opiera ale jak jestem stanowczy, to zawsze jest zadowolona;

-wprowadziłem zasadę, że codziennie ma się mną zajmować przez pół godziny, wyłącznie mną, żadnego gadania, telefonów, fb itp. niech robi masaż lub to na co mam ochotę, fajnie to działa;

-jak nie ma ochoty na seks to proponuję jej wymianę partnerek na jedną noc - z moją koleżanką z pracy, od razu ciśnienie jej skacze i ochota wraca;

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 21.12.2018 o 22:05, developers napisał:

niech robi masaż lub to na co mam ochotę, fajnie to działa;

To chyba powoduje wytwarzanie oksytocyny i wzmacnia związek.

 

Dnia 21.12.2018 o 22:05, developers napisał:

jak mam ochotę na seks, a ona nie ma, to sobie i tak ją bzyknę w nocy, na początku niby się opiera ale jak jestem stanowczy, to zawsze jest zadowolona;

Lubią być zdominowane to je podnieca.

 

A tak wracając do bycia egoista i przesuniecie siebie na pierwsza pozycje w życiu. Przypomniał mi się jeden wykład Jerzego Vetulaniego jak zachowuje się nasz mózg z wiekiem. Jak jesteśmy młodzi jesteśmy bardzo plastyczni z wiekiem tracimy tą zdolność i betonujemy się coraz bardziej. Sztuką dla nas powinna być umiejętność utrzymania plastyczności przez najdłuższy czas i nie dać się zgrzybieć/zabetonować na starość. Dalej umieć się cieszyć życiem. Takie własne push & pull.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 26.03.2018 o 01:18, Pater Belli napisał:

Zauważyłem przed wyjazdem, że zaczyna się łasić. Samemu zacząć ją testować?

Miałem kiedyś tak samo, potem się okazało że to było tylko zapewnienie że jestem dla niej kimś ważnym, a ona ruchała się już na boku z kim innym (kobiety nie potrafią dobrze kłamać - nawet!).

Edited by dyletant

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień dobry braciom, 

Ostatnio mało tu zaglądam, szczególnie kiedy dostałem bana za wypowiedzi, które wg mnie, takiego skutku nie wymagały. Ale jak mówi powiedzenie, nie mój cyrk nie moje małpy. Czas wykorzystałem w inny, bardziej produktywny sposób. Przede wszystkim na dalszą pracę nad sobą i edukację.  Postanowiłem zamknąć ten etap podsumowaniem.

 

Przestałem się przejmować co różowa myśli i skończyło się tym, że ona zaczęła zabiegać bardziej o kontakt na każdych płaszczyznach. Ja z kolei straciłem lekko zainteresowanie. Zabawa w kotka i myszkę, łapanie króliczka itp. Im bardziej koncentruje się na sobie, tym mniej potrzebuje od niej uwagi. Nawet w sprawach seksu straciłem potrzeby i nie mam ciśnienia jak kiedyś, bo seks mam kiedy chcę. Nie „p****ę się w tańcu”, że tak powiem i jak nabiera mnie ochota to nabijam ją na siebie, robię co chcę i później słyszę jak jej się podoba taki rodzaj dominacji. Nie, żebym zostawiał ją niezadowolona, ale odkąd przestałem się przejmować czy jest jej dobrze, jej się podoba jak nigdy. Ja sobie seksem rekompensowałem braki w bliskości. Od dawna już tego nie robię, bo kobieta z którą się jest nie zrekompensuje braków z dzieciństwa. To jeżeli chodzi o sprawy łóżkowe. 

 

Związkowo jest lepiej, bo każdy ma osobne sprawy. Nikt się do nikogo nie wtrąca, a ja mam wiele pomysłów i zainteresowań. Czuję się zajęty i czasami mnie wkurza, jak mnie różowa od czegoś odciąga. Jak chcę jej dopiec, to parę razy rzucam, że mam lepsze rzeczy do roboty niż netflix. Czasami jednak oglądamy razem, jednak ja wybieram repertuar. Z wiadomych powodów. Jej też się trochę z matrixa też wyszło i sam widzę, że zracjonalizowała podejście i sama chce się dawać prowadzić w różnych aspektach życia. Sama komentuje spierdolenie innych bab i ich roszczeniowość. Jednak przyznaje, że lubi sama poksiężniczyć. Wie, że jej potrzeba uwagi jest silniejsza od niej i lubi jak faceci koło niej latają, mimo że działa to na nią aseksualnie. Jak idziemy, to sama łapie mnie za rękę zamiast trzymając kurczowo dzieci, czeka z decyzjami i konsultuje każde ważniejsze sprawy ze mną. Pyta się o wyjścia i ogólnie zaczęła doceniać moje starania jeżeli chodzi o poziom życia. Ja ze swojej strony staram się być najlepszą gałęzią. Nie dla niej tylko dla siebie. To bardziej satysfakcjonujące. Prawda jest taka, że związek, małżeństwo i rodzina wciska hamulec w życie mężczyzny. Zadaniem jego jest odpowiednie kontrolowanie siły tego nacisku. Kobieta moja stała się partnerką. Nie chcę zapeszać, ale z drugiej strony jak znów jej hedonizm zacznie odbijać to ma drogę wolną. Darzę ja uczuciem, ale płakać nie będę. Stara się jeszcze bardziej utrzymać w kondycji i mimo przeszło 40 lat na karku, wygląda lepiej niż kiedy skoczyła 30. Widziała moje zmiany i podobnie jej się zachciało. Regularnie ćwiczy i dba o odżywianie. Mam autorytet. 

 

Nie jest wszystko tak kolorowo i się częściej kłócimy. Ona jest zadowolona, bo ja częściej wychodzę ze swojej skorupy introwertyka z ADHD. Mimo latających epitetów atmosfera się oczyszcza. Ona potrzebuje tego jak powietrza, ja wszystkie problemy rozwiązuje i tak wewnątrz. Jak pisałem wcześniej baba, o ile normalna, jest niczym barometr dla mężczyzny. Jak się zaczyna miotać, wtedy sygnał, że trzeba coś ze sobą zrobić. Bynajmniej dla niej. U nas to następuje, kiedy robię się zbyt wygodny i ona musi wchodzić w moje buty. Oddanie kontroli jest takie wygodne na krótkiej mecie. Podczas maratonu ewidentne jest, że się ta strategia w ogóle nie sprawdza. 

Święty spokój będę miał pewnie w grobie, albo jak sobie sam pojadę na urlop, co planuję wkrótce zrobić. Chcę ukończyć jedno lub dwu-tygodniowy kurs taktyczny. Taki, który daje w dupę, ale pozostawia uczucie satysfakcji na dłużej.  

 

Rozwój fizyczny jest tip-top. Może bardziej tip, ale jest. Regularność podupadła, bo się znudziłem trochę siłownią, ale ostatnio ze zdwojoną siłą eksplodowała, po ponownym odkryciu alpinizmu. Obecnie odpadł jeden trening siłowy kosztem treningu wspinaczkowego. Zwiększam ilość kardio, by kondycyjnie się poprawić i nie odpadać od ściany ze zmęczenia. Muskuły fajnie wyglądają, ale w praktyce są niczym różowa dupa pawiana. Wspinaczka jest fajna, bo wymaga oddania kontroli. Dla kogoś cierpiącego na syndrom miłego gościa to bardzo dobre ćwiczenie. Parafrazując AA, „Once a nice guy, always a nice guy”. Książkę Glovera mam zawsze przy sobie. Gdyby była egzemplarzem fizycznym, już pewnie by się rozpadła, ale opracowałem dzięki niej własny system radzenia sobie ze sperd*****niem w relacjach. Jednak niektóre demony nadal mam w sobie. 

Materialnie mi nie zależy chyba już na niczym. Z jednej strony stać mnie na wiele, z drugiej zacząłem dostrzegać wartości gdzie indziej. Odwieczne pytanie. Czy pieniądze się ma, bo się na nich nie koncentruje, czy dlatego, że się o finanse nie dba i koncentruje na rozwoju, nie są problemem. Wszystko co potrzebuje już mam, a nawet za dużo. Nadmiar opcji i możliwości powoduje, że do głowy potrafią wpadać głupie pomysły. Upraszczam co się daje i wg zasady pareto skupiam się na tym wszystkim co przyniesie najwięcej korzyści. 

 

Eksploruję stoicyzm. Czytam i słucham regularnie. Przestałem się przejmować sprawami na jakie nie mam wpływu. Zmieniam co mi się nie podoba. Walczę z przyzwyczajeniami i chodzeniem na skróty i łatwiznę. Dyskomfort obecnie to mój punkt wyjściowy i coś co pozwala mi się rozwijać w takim tempie jak nigdy. Dzięki niemu podchodzę do wszystkiego bardziej pozytywnie. Każda przeszkoda pozwala mi skakać coraz wyżej. Lubię to. Nie lubię, kiedy stare uzwojenie mózgu czasami staje się aktywne. Wtedy powracają wątpliwości i obawy.  Przezwyciężam to angażując uwagę w coś wymagającego wysiłku. Przestałem wierzyć w gówna motywacyjne i poradniki. Nikt nie zmotywuje cię do działania i zmian lepiej niż ty sam i prawdziwe odbicie w lustrze. Co zrobisz kiedy zapadnie cisza? 

 

Z największym demonem nadal walczę i czasami przegrywam tę nierówną walkę. Lata spierdolonego wychowania odcisnęły na mnie takie piętno, że czasami przelewam to na swoich chłopaków. Oni są bardzo podobni i jako ojciec chciałbym dla nich jak najlepiej. Jednak najbardziej wkurza mnie moja nieproporcjonalna reakcja na ich zachowanie. Większość ograniczeń ciała pokonuję sam, podobnie zawodowo, ale jak chodzi o dzieci, to zapędzam się sam w kozi róg. Patrzę w lustro w tych momentach i widzę spierdolenie ojca i matki. Nie jestem pewien czy samemu uda mi się rozwiązać to skażenie z przeszłości. Pewnie będę musiał kilka razy z profesjonalista pogadać. 

 

Pewnie będę tu sporadycznie zaglądał, jednak nihilizm wypływający z ust poniektórych uświadamia mi, że nie jest to do końca moje miejsce w sieci. Wolę zdecydowanie pozytywny aspekt związków i relacji z ludźmi. Jak mój się wy**ie, to opiszę to ku satysfakcji poniektórych. Możecie mnie wywoływać, postaram się odpowiadać. Na rozwód się nie szykuję. Jak pojawi się problem, wtedy będę się zastanawiał nad rozwiązaniem. Ogarnąłem się teraz, ogarnę się później. Co cię nie zabije to cię wzmocni. Banał tak bardzo prawdziwy. Zacząłem sobie popisywać. Na razie dziennik, może kiedyś założę jakiegoś bloga o którym nikt nie usłyszy w czeluściach Internetów.  

 

PS. Chciałem szybko, więc mogło wyjść chaotycznie. 

Pozdrawiam

PB  

  • Like 4
  • Thanks 3
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czołem @Pater Belli

 

To co napisałeś nazywam iście męskim punktem widzenia i czytanie Twoich wywodów jest dla mnie bardzo wartościowe, zatem dziękuję. Mam pewne rozważania o dość ogólnej naturze, czy posiadając dziury w sobie nie martwiło Cię albo może nie miałeś świadomości, że powołując dzieci na świat przekażesz im swoje traumy. Mogłeś mieć nadzieję, że będziesz lepszy niż twój dom, ale jaką masz pewność skoro sam widzisz, że wszystko się ciągnie mimo dorosłego wieku.

16 godzin temu, Pater Belli napisał:

Odwieczne pytanie. Czy pieniądze się ma, bo się na nich nie koncentruje, czy dlatego, że się o finanse nie dba i koncentruje na rozwoju, nie są problemem.

Również chciałbym to wiedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

Czołem @Pater Belli

 

To co napisałeś nazywam iście męskim punktem widzenia i czytanie Twoich wywodów jest dla mnie bardzo wartościowe, zatem dziękuję. Mam pewne rozważania o dość ogólnej naturze, czy posiadając dziury w sobie nie martwiło Cię albo może nie miałeś świadomości, że powołując dzieci na świat przekażesz im swoje traumy. Mogłeś mieć nadzieję, że będziesz lepszy niż twój dom, ale jaką masz pewność skoro sam widzisz, że wszystko się ciągnie mimo dorosłego wieku.

Również chciałbym to wiedzieć.

Dzięki. 

 

Póki nie miałem rodziny demony pozostawały względnie uśpione. Nie myślałem wtedy jak dzieciństwo na mnie wpłynęło, szczególnie ze z rodzicami od 20 roku życia miałem na pieńku. Robiłem odwrotnie jak radzili. Działało to wtedy, ale nie zastanawiałem się ze tuszuje to problem. Nawarstwiało to się do czasu póki stres nie zaczął się uwidaczniac i zacząłem przenosić nerwy i emocje z pracy do domu. Wtedy drzwi się otworzyły i nie mogę ich domknąć do końca. Z drugiej strony powinienem raczej je otworzyć szeroko i potraktować je siekierą. Coraz bardziej uważam, że siekierą tą jest wrażliwość, bo ukrywanie się za pancerzem odporności na zranienie, ktory wytworzyłem będąc dzieckiem tu się nie sprawdza. Nie chcę pozbywać dzieci tego czego sam nie miałem. Dlatego koncentruje się na Więzi. Starszy jest identyczny jak ja i dlatego działamy na siebie jak działamy. Ja chce mu oszczędzić smutków, ale tym najwidoczniej im mu przysparzam. Od dziecka nie mogę wymagać zrozumienia  mojego spierdolenia. Sam chyba muszę zmienic biegun mojego magnesu.

 

Dzięki @Jaśnie Wielmożny właśnie zrobiłem dzięki Tobie następny krok. Chyba może tutaj częściej będę jednak zaglądał. 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Pater Belli Będziesz czuł, że jest o czym z przyjemnością przeczytam.

 

Dodam od siebie, że ja dzieci nie posiadam ale jestem w wieku takim jak mój ojciec gdy się urodziłem. To jest chyba pierwszy moment kiedy patrzy się na rodzica jak na rówieśnika z jednej strony bardzo traumatyczne jak i ciekawe. Wyobrażam sobie tate jak bardzo wyginał się na wszystkie sposoby dla tego mitycznego dobrobytu, z drugiej strony widzę, że staczał się po równi pochyłej bo nigdy nie podjął się terapii a sam miał też niestety mocne DDA. Nikt mu tego nigdy nie uświadomił i cała jego ambicja pod wpływem niedogodności i problemów okazała się jego wrogiem - strach przed powiedzeniem samemu sobie zawaliłem. Odchodzenie w coraz to bardziej skomplikowane kłamstwa, aby nie pokazać twarzy. Sam jestem człowiekiem bardzo ambitnym i z każdym rokiem widzę ojca w sobie, ale wypycham te przywary których on nawet nie pomyślał widzieć. Doszedłem do wniosku, że czas iść z tym na terapię, bo za każdym razem będę widział cień przegranego taty jako zwiastun siebie, trochę się sabotuję przez to. Cokolwiek nie trapi Cię w związku z dziećmi, jedź z tym na noże, bo może przypadkiem Cię zabraknąć i nikt im tego nie wyjaśni a dziecko rozpaczliwie poszukujące to okropny widok.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By ewelina
      Witajcie! Znalazłam bardzo ciekawy artykuł i chciałabym się nim podzielić. Myślę, że wiedza w nim zawarta może być cenną wskazówką dla osób będących w związkach, jak i dla tych, którym marzy się zbudowanie szczęśliwej relacji z drugą osobą .  Na pewno znajdą się też osoby, którym nie przypadnie on do gustu.  Każdy ma prawo do własnego zdania. Zapraszam do wspólnej dyskusji po przeczytaniu. Bardzo ciekawa jestem Waszych opinii, zarówno damskich, jak i męskich. Wiem, że artykuł jest długi, ale polecam dobrnąć do samego końca.
       
      Energetyczne różnice między mężczyzną i kobietą.
       
      Artykuł zapewne wzbudzi sporo emocji. Sądzę tak po ostatnich publikacjach kilku ostatnich filmów i rozmów w komentarzach.
      Proszę spokojnie doczytać do końca - tekst chyba nie łatwy. Jest to kolejne tłumaczenie
      tekstu pani Olgi Waliajewej ( było już kilka jej prac).


      Co to znaczy Kobieta, kim jest Kobieta i czym się różni od mężczyzny? Bóg nie stworzył ot -tak, po prostu kobiety i mężczyzny. Między nimi są różnice. Oprócz tego, że każde ma swoje funkcje to i energia przepływa w inny sposób.

         Wedy powiadają, że każdy człowiek posiada 7 najbardziej aktywnych centrów energetycznych nazywanych często czakrami. Tak naprawdę jest ich więcej ale głównych jest 7. Jesteśmy tak zbudowani,że w tych centrach energia u mężczyzny i u kobiety krąży w inny sposób. U jednej płci zgodnie ze wskazówkami zegara a u drugiej odwrotnie. To powoduje aktywność bądź pasywność czakry i sprawia, że w pełni uzupełniamy się wzajemnie.

      BEZPIECZEŃSTWO

        Zaczniemy od dołu- najniższa czakra to Muladhara. Odpowiada ona za przetrwanie i potomstwo i zbudowana jest tak, że u mężczyzny jest ona aktywna a u kobiety pasywna. Mężczyzna daje energię a kobieta ją przyjmuje.

         Oznacza to, że jest to funkcja męska- dawanie obrony, bezpieczeństwa dla przeżycia kobiety. On daje podstawowe bezpieczeństwo. Zadaniem naszym jest skupić uwagę na swoich powinnościach. Obowiązkiem kobiety w tym zakresie jest nauczyć się przyjmować. Większość z nas ma z tym problem. Zgodnie z planem powinnyśmy w pełni zaufać mężczyźnie, polegać na nim, że będzie w stanie zadbać o nas.

          Wszak wszyscy mamy jakieś rodowe scenariusze i inne traumy. Bardzo często nie pozwalamy mężczyźnie troszczyć się o nas w ogóle. Bardzo często kobiety mówią: "tak bym chciała silnych pleców". Ale w praktyce to wydaje się tak straszne, że lepiej wszystko zrobić samej.

          Jeśli kobieta zaczyna sama się martwić o przeżycie, zarówno swoje jak i na przykład swoich dzieci to czakra zaczyna działać po męsku - zaczyna być aktywną. Jeśli przy kobiecie jest mąż to nie pozostaje mu nic innego i jego czakra staje się pasywną. On zaczyna przyjmować a kobieta oddawać. Zmienić taką sytuacje jest potem bardzo trudno.

            A to dlatego, że kobieta aby cokolwiek zmienić musiałaby zrezygnować i uczynić coś porównywalnego do skoku bez spadochronu z wysokiej góry. Trzeba rozumieć, że jeśli masz męża lub na razie tylko młodego przyjaciela a przy tym wolisz o swoje bezpieczeństwo troszczyć się sama to tym samym bierzesz na siebie męską funkcję a to przynosi szkody twojej kobiecości i jego męskości.

      PRZYJEMNOŚĆ

        Następną jest druga czakra - Swadhisthana. Odpowiada ona za przyjemność i życzenia i pracuje już inaczej. U kobiety jest aktywna a mężczyzny pasywna. My dajemy a mężczyzna przyjmuje. Nawet Wedy mówią, że mężczyzna jest tym który się rozkoszuje a kobieta jest tą przez którą płynie rozkosz. Mówią to o tym, że naszym zadaniem jako kobiet jest stworzyć mężczyźnie komfortową i przytulną przestrzeń. Bardzo często kobiety silnie protestują przeciw temu punktowi. Powiadają: "jak to tak? Dlaczego my mamy im usługiwać? Dlaczego mamy dawać im rozkosz i spełniać wszystkie ich życzenia? Cóż to za niesprawiedliwość losu?"

            Tak naprawdę wszystko tutaj jest sprawiedliwie gdyż z siedmiu czakr 3 są aktywne u mężczyzny i 3 aktywne u kobiety a ostatnia najwyższa pracuje jednakowo u wszystkich. Dlatego nie ma tu żadnej niesprawiedliwości - jest tylko podział ról. Ważne byśmy zrozumiały, że mężczyzna także coś daje a naszym zadaniem jest sprawić mu przyjemność i spełnić życzenia - wtedy wszystko nie wygląda już tak źle.

         Zawierają się tu wszelakie rozkosze włącznie z seksualnymi, żywieniowymi i porządkiem w domu. Idealna kobieta powinna stworzyć mężczyźnie taki świat w którym on lekko będzie mógł się odnaleźć, będzie miał komfort i jego podstawowe życzenia będą zaspokojone - nie tylko zaspokojone ale będzie czerpał z tego rozkosz, to jest znacząca różnica.

        Podam prosty przykład - ja z mężem mamy ulubioną restauracyjkę i tam bardzo smacznie gotują to znaczy za tą samą cenę nawet frytki są niesamowite. No i dokładnie wczoraj przyjechaliśmy a ona była zamknięta. Była za to otwarta restauracja obok i zdecydowaliśmy się tam wejść. Okazało się, że ceny mają podobne i jedzenie smaczne ale czegoś w nim brak - jakiejś cząstki duszy. Niby smacznie zjadłeś ale już nie było tej rozkoszy.

        Bardzo podobnie można postępować na przykład w relacjach seksualnych - można spełniać "powinność małżeńską" i zastanawiać się jednocześnie: "kiedy to wszystko się skończy?". Można też sprawić tak, że mężczyzna będzie naprawdę rozkoszował się zdarzeniem. Niech to nie będzie każdego dnia - nawet nie każdego tygodnia. Niech to będzie karnawał raz na miesiąc ale za to jaki!

      PIENIĄDZE

        Następnie przechodzimy do czakry trzeciej - Manipura. To pieniądze, siła życiowa i osiągnięcia. Ona jest aktywna u mężczyzn i odpowiednio - pasywna u kobiet czyli mężczyzna daje kobiecie a kobieta przyjmuje. I tu znów kobiety mają problem.

            Często dostaję listy w których kobiety piszą, że nie mogą brać pieniędzy od mężczyzn albo wstydzą się poprosić go o pieniądze na jakąś bluzeczkę. Zazwyczaj ma to miejsce gdy kobieta pracowała i sama siebie utrzymywała a potem wyszła za mąż i wzięła urlop macierzyński. I jest sytuacja, że chce coś kupić a poprosić męża się wstydzi.

         I oto w tym miejscu pojawia się bardzo poważny konflikt bo jeśli kobieta odmawia przyjmowania pieniędzy i tej energii życiowej to mężczyzna albo przestaje je dawać, albo przechodzi na nieco inną pozycję, albo zaczyna mieć tego mniej. Czyli jeszcze jedna przyczyna tego, że mężczyźni mniej zarabiają bo kobieta o nic nie prosi. Kobieta mówi, że nic nie potrzebuje (" butów nie potrzebuję, jeszcze nie znosiłam pantofli").

           Jeśli kobieta ma taki stosunek do siebie, do pieniędzy i do mężczyzny to mężczyzna nie będzie dużo zarabiał bo po prostu nie ma po co. Mężczyźni są z natury bardzo ascetyczni. Na pewno widziałyście mieszkania kawalerów - oni w ogóle mało co potrzebują. Tam jest łóżko, piec i jedna patelnia - jajecznica na śniadanie i wszystko. Nic więcej nie potrzeba.

         Bywa czasem, że w takiej sytuacji mężczyzna przestaje zarabiać i staje się utrzymankiem albo też znajduje taką, która będzie go zachęcać do spełnienia jej życzeń.

         Dlatego naszym obowiązkiem jako kobiet jest nauczyć się przyjmować od mężczyzn pieniądze, podarunki, przyjmować jakieś osiągnięcia i  dokonania które czynią w nasze imię.

           Bywa też inny wariant gdy nagle kobieta zaczyna zarabiać dużo i zaczyna myśleć, że to jest jej główne zadanie i cel - utrzymywać rodzinę, karmić ją ( "ten słabeusz niczego nie potrafi" itd).     

        Czyli jeśli kobieta bierze na siebie aktywność na tym poziomie to mężczyźnie nie zostaje nic. Kobieta wzięła wszystko. Jemu pozostaje tylko brać. On wtedy staje się domatorem, pantoflarzem itp. I za taki stan odpowiada kobieta bo wzięła na siebie nie swoje obowiązki.

      MIŁOŚĆ

         Następną jest czakra serca - Anahata. Odpowiada ona za miłość i sympatię. Jest to nasza - kobieca czakra czyli jako kobiety powinnyśmy dawać a mężczyzna przyjmować. Jeśli jest odwrotnie to sytuacja staje się niekomfortowa.

        Większość z was na pewno miała takiego wielbiciela, który spełniał wszystkie zachcianki, który wykonywał wszystko co zechcesz - i kwiatki dla ciebie, i to i tamto. No i puka do drzwi taka miłość - spotyka się wieczorem, i rankiem odprowadzi a ty patrzysz na niego i rozumiesz, dobry człowiek, dobry chłopak ale kochać go nie mogę. I jeszcze sama siebie rugam za to, że nie kocham takiego dobrego.

          A to wszystko dlatego, że mężczyzna wziął na siebie aktywność tej czakry - tego centrum. On zaczął dawać a kobieta nie ma innych wariantów. Ona nie jest w stanie kochać - a kochanie to nasza, kobieca sprawa.

          Jeśli kobieta nie może kochać i realizować się na tym polu to jest jej bardzo ciężko i dlatego takie relacje najczęściej się nie układają. Bo to po prostu piękny obrazek: "ja chcę aby mąż o mnie romantycznie zabiegał, żeby robił to i tamto, żeby mnie kochał tak i tak". Gdyby takie coś się wydarzyło naprawdę to zupełnie by was to nie cieszyło.

         Zatem cieszcie się, jeśli wasi mężczyźni nie biorą odpowiedzialności za to centrum i pozwalają wam na realizację w nim. Wtedy możecie w pełni się w nim otworzyć - robić jakieś niespodzianki swojemu ukochanemu i w jakiś sposób go rozpieszczać. 

         To wcale nie znaczy, że on całe życie będzie tylko przyjmował i nic nie dawał w zamian. Najprawdopodobniej on dla was też coś będzie czynił ale nie na tym poziomie. Będzie to na przykład na poziomie  3-ciej czakry czyli będzie wam robił jakieś prezenty albo na poziomie pierwszej czakry zacznie się o was troszczyć na planie mieszkalnym czy w jakichś innych podstawowych sprawach.

         Dlatego nie oczekujcie od mężczyzny nieziemskiej romantyki i spełnienia waszych kaprysów bo to jest nasza odpowiedzialność - spełnianie życzeń, dawanie rozkoszy i kochanie. Mężczyzna odpłaci wam czymś innym - podarunkami i poczuciem bezpieczeństwa.

      AUTOEKSPRESJA

         Piąta czakra Vishuddha - komunikacja, wyrażanie siebie. Mężczyzna daje - kobieta przyjmuje. Mężczyzna jest aktywny. 

        Dla mężczyzny bardzo ważne jest aby wyrazić siebie, realizować się. Dla kobiety główną realizacją jest rodzina. Realizacja poza rodziną jest wtórna.

        Jeśli kobieta nauczyła się obdarowywać miłością z poziomu 4-tego centrum to ta energia podnosi się w mężczyźnie wyżej i chce on już nie tylko zarobić pieniądze - nie tylko zapewnić rodzinie wszystkie podstawy. On chce już zostawić w historii jakiś swój ślad, jakieś dziedzictwo - chce w jakiś sposób ulepszyć ten świat. Na tym poziomie mężczyźni często zaczynają dokonywać wielkich czynów, ogromnych dokonań.

         A wszystkie one czynione są w imię kobiety. Naszym zadaniem w tym punkcie jest przyjmować z radością i miłością. Tak jak księżniczki i królowe przyjmują nagrody od walczących rycerzy aby mieli dla kogo dokonywać wielkich wypraw, bronić ojczyzny albo ratować planetę przed katastrofą ekologiczną. 

        Dlatego jeśli chcecie aby wasz mężczyzna nie tylko - ot tak po prostu pracował i egzystował a naprawdę się realizował i zmieniał świat to uczcie się go kochać. Energia waszej miłości jest w stanie podnieść w nim energie do piątego centrum.

         Ponadto jest to także centrum komunikacji i więzi ze społeczeństwem. Na przykład dobrze jest jeśli przyjaciele rodziny sa przyjaciółmi męża. To nie wy wprowadzacie go do swojej kompanii i zmuszacie do spotkań z waszymi przyjaciółmi lecz to on wprowadza was do swojego kręgu, stwarza wam jakąś komunikację i buduje więzi między rodzinami.

          JASNOWIDZENIE

         Szósta czakra Adżnia - kobieta daje a mężczyzna przyjmuje.

          Teoretycznie każda żona powinna być głównym pomocnikiem swojego męża ale jej głównym zadaniem nie jest to aby wykonywanie rzeczy, których on nie lubi lecz danie mu to czego on ze swej natury nie posiada czyli jasnowidzenie.

         Przypuśćmy, że kobieta zawsze daje dobre rady mężowi. Ona ma intuicję i często wyczuwa mówiąc: "ten typ z którym chcesz podpisać kontrakt jakoś mi się nie podoba".
       W idealnej sytuacji mężczyzna słucha jej odczuć. Jeśli nie brakuje mu niczego w trzech ośrodkach - jest zrealizowany jako głowa rodziny, jako jej żywiciel, ma swoją misję - to z łatwością zapozna się z zaleceniami żony.

         Kobieta często czuje różne sprawy i mówi: "słuchaj - nie podoba mi się ten człowiek. Nie podejmujmy z nim żadnej pracy bo nie skończy się to niczym dobrym". Mija jakiś czas i tak właśnie się dzieje.

         Ja mam tak bardzo często, że człowiek mi się nie podoba choć widocznych przyczyn ku temu brak. Dawniej nie mówiłam o tym mężowi a potem przychodziła sytuacja gdy człowiek pokazywał nie najlepszą swoją stronę.

          Zrozumiała, że moim zadaniem jest chronić męża i zaczęłam mu o tym mówić. Początkowo machał ręką ale po kilku poważnych sytuacjach zaczął pytać o moje zdanie odnośnie ludzi - w szczególności w sprawach współpracy i spółek z kimkolwiek. 

          JESTEŚMY DUSZAMI

          Siódma czakra Sahasrara działa u wszystkich jednakowo - jest to nasza relacja z Bogiem. Nie ma znaczenia czy jesteś mężczyzną czy kobietą, wszyscy jesteśmy duszami a dusza nie ma płci.

         (* UWAGA: zgodnie z Wedami dusza ma naturę żeńską. Jako forma "Shakti" (energii) wszystkie "Ziwy" [dusze] mają naturę "żeńską" [ naturę dającej rozkosz]. Lecz zgodnie z "bhawie" (nastrojem) nastrojeniu Bhakti -"żiwa" może przybierać zarówno żeńskie jak i męskie ciało duchowe - takie, które najbardziej się nadaje dla przejawienia relacji w swojej "bhawie".
         W świecie duchowym istnieje nieograniczona liczba tych ciał duchowych "sidha-deh" znajdujących się w potencjalnym stanie. Prim D. Łaptiew)

          Różnice płci są ważne tutaj na Ziemi aby wypełnić misję dla której się urodziliśmy. Przynależność płciowa tworzy nam ramy, które już możemy zapełnić tak jak nam się podoba. Można powiedzieć, że dając nam kobiece ciało Bóg zawęził krąg naszego "miotania się" i dużo ściślej wyznaczył rolę, którą powinnyśmy tu odegrać. 
       
         A JAK TO JEST U WAS?

          Największe zakłócenia zazwyczaj istnieją w czterech pierwszych - najniższych czakrach. One tworzą bazę dla harmonii na wyższych poziomach. Dlatego też wielkim naszym zadaniem jest nauczyć się przyjmować od mężczyzn na poziomie pierwszej i trzeciej czakry. Ponadto nauczyć się oddawać na poziomie drugiej i czwartej czakry. Zazwyczaj tego właśnie nie potrafimy.
    • By Aderix
      Zastanawia mnie ostatnio jedna sprawa, Przypuśćmy że odwróci się trend i będzie się więcej kobiet a mniej mężczyzn, Co zrobią takie księżniczki, Jak wybór potencjalnego partnera, Będzie mniejszy a mężczyźni nie będą zbyt chętni do zakładania rodziny, posiadania,płodzenia dzieci?. 
    • By Morfeusz
      Wczoraj obserwowałem przez chwilę mieszające w pobliżu małżeństwo. Obydwoje przed 50-tką, ponad 20 lat stażu. Dorosły syn, brak wizyt policji, kłótnie kiedyś rzadko, prawie nie widoczne na zewnątrz, teraz słychać trochę częściej. Jednak nie wszystko złoto co się pozornie świeci. Mąż zarabia niewiele, normalna budowa ciała. Żona otyła, po ślubie spasła się jak świnia, zarabia teraz trochę więcej od niego. Samica kupiła psa, na którego chucha i dmucha. Zwierzę dość tępe i źle wychowane, rozpieszczone, ucieka, załatwia się w domu, itd. Jego żona pozornie bardzo miła i gadatliwa, paniusia z lekkim ąę. 
       
      Wczoraj jej mąż rozmawiał przez tel. z kolegą, co było słychać. Małża obok ze swoim sierściuchem, który zaczął skakać na niego. Gość kilkukrotnie zwracał psu uwagę, ten nie reagował. W końcu zdenerwowany, nie przerywając rozmowy tel rzucił 2 przekleństwa do psa, żeby się uspokoił. Żona słysząc to wpadła w szał "jak się odzywasz do psa!!!", po czym zaczęła okładać go pięściami po torsie, aż hukało. Mąż pani z telefonem przy uchu, bez słowa tylko skrzywił się i szybko odszedł chowając za pobliski garaż, żeby nie dostać kolejnej serii ciosów. 
       
      Dziękuje codziennie Bogu, rozsądkowi, a teraz także temu forum, za to, że nie dałem wmanewrować się małżeństwo swojej ex. Takie obrazki widzę wokół coraz częściej.
       
      Też widzicie przykłady coraz większego upodlenia i poniżania mężów przez żony, w swoim najbliższym otoczeniu?
    • By kosaa12
      Hej! Zauważyłem pewną zależność i chciałbym się dowiedzieć, czy też macie podobne spostrzeżenia. Mój brat jest 4 lata po ślubie, dwójka dzieci. Nad tymi dziećmi skacze jak nad jajkiem, opiekuje się, stara, pieluchy zmienia, często przygotowuje jedzenie itd. itd. Wydaje mi się, że przez te czynności bratowa podświadomie traci do niego szacunek z uwagi na te zajmowanie się dziećmi: to coś źle robi, to się nie podoba i tym podobne. Wydaje mi się, że gdyby jej nie pomagał a więcej godzin spędzał w pracy lub na swoje zajęcia to bratowa by go bardziej szanowała. Brat myśli, że jak pomaga więcej to więcej bratowa będzie wdzięczna, a ja widzę, że kobiety niestety tak nie działają. Co o tym myślicie? Czy przez takie ciągle zajmowanie się dziećmi mężczyzna traci na męskości w oczach kobiety?
    • By Imbryk
      Znalazłem i polecam ciekawą audycję, tzw. podcast, o intercyzie.
       
      Praktyczne, podstawowe informacje. Rozmowa o konkretach z prawnikiem.
       
      Nie umiem wstawić linku do podcastu, więc proszę sobie wyszukać:
       
      Kanał podcastowy: "Po ludzku o pieniądzach"
       
      Odcinek: "Odcinek 83: Kiedy warto podpisać intercyzę? Łukasz Martyniec"
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.