Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Tadeusz Norek

Ja i moje podłe życie, które z zewnątrz wydaje się cudowne...

Recommended Posts

Witam szanownych braci.

Z góry proszę moderatorów o wyrozumiałość, jeżeli zakładam temat w nieodpowiednim dziale. Również chciałbym pogratulować wszystkim, którym uda się doczytać mój wpis do końca 😉 Do rzeczy... Mam 29 lat i nie radzę sobie ze sobą, przez co od pewnego czasu zaczynam zaglądać do kieliszka.

 

Nie jest to upijanie się do obrzygania, jedynie szklaneczka wódki lub kilka piw na lepsze samopoczucie przed snem aby móc przespać noc, mimo wszystko obawiam się że w przyszłości może być to zalążek czegoś gorszego. Od 19 roku życia przebywam na emigracji, w tym roku mam zamiar wreszcie wrócić do Polski, jednak boję się tego co potem. Czy tylko to jest moim problemem? Bardzo bym chciał :)Moi rodzice rozwiedli się gdy miałem 8 lat, był to bardzo chamski rozwód w stylu publiczne awantury, interwencje policji w domu mojego taty w celu zabrania mnie do mamy i babci, spoliczkowanie mojej matki przez ojca w kościele itp.

 

Mieszkaliśmy w małej miejscowości. Najgorszym momentem była moja komunia, kiedy to wręcz ojciec próbował mnie siłą wyszarpać od matki i zabrać do domu. Wszystko to wzbudzało we mnie ogromny wstyd i sprawiło że stałem się dosyć nieśmiałym chłopcem, przez co cierpiałem w sumie aż do czasu ukończenia liceum. Nie oznacza to że nie byłem lubiany przez otoczenie lub że nie miałem przyjaciół, raczej to że stałem się bardzo nieśmiały w stosunku do dziewczyn, poza tym lekka nadwaga też robiła swoje. Po wjechaniu za granicę do ojca cierpiałem na ogromną samotność, która trwała przez około 3 lata (chodziło o totalną samotność, nie tylko pod względem kobiet), do momentu kiedy nie nauczyłem się tam języka i nie zacząłem studiów. Nie chcę pisać o który kraj chodzi.

 

Liczyłem że to odmieni mój los na lepsze, jednak w trakcie studiów otoczenie pośrednio dawało mi do zrozumienia, że jako Polak nie jestem jednym z nich. Swoją drogą rozumiem teraz co sprawia, że młodzi muzułmanie urodzeni w Europie radykalizują się, ja też czując się obco zacząłem się radykalizować i dziś przejawia się to ogromnym przywiązaniem do Polski, polskości i Narodu  :)W międzyczasie przeżyłem zawód miłosny, co sprawiło że przez jakieś dwa lata miałem pogorszony nastrój. Ile bym wtedy dał za takie forum jak te! Po ukończeniu 3 letnich studiów, w bardzo dobrym nastroju gdy zacząłem wierzyć w swoje możliwości, pojawiła się dziewczyna która dawała mi złudne nadzieje na to że będę z nią szczęśliwy. Popełniałem wszystkie podręcznikowe błędy i z biegiem czasu zaczęła mnie traktować coraz gorzej i w konsekwencji zostałem uznany za słabego, oraz upokorzony słownie i przed jej znajomymi.

 

Pękło mi serce. Skończyło się to prawie półroczną depresją i prochami żebym mógł normalnie funkcjonować. A cała moja wiara we mnie legła w gruzach... Rzuciłem wszystko i przeprowadziłem się do innego kraju gdzie pracuję jako zwykły robotnik w fabryce. Ciężka praca, 12 godzinne zmiany. Wróciłbym do Polski, ale otrzymałem spadek po dziadku i moja dalsza rodzina pozwała mnie do sądu o zachowek. Jak się pewnie domyślacie są to dosyć poważne sumy, dlatego tkwię za granicą żeby go spłacić, co powstrzymuje mnie od  natychmiastowego powrotu do Polski. Podejrzewam, że jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to do jesieni tego roku już będzie z głowy. Dom dla mnie to podstawa, dlatego tak mi zależy. W międzyczasie pojawił się jeszcze inny wątek, mianowicie to, że mój rodzony brat jest narkomanem i to nie na żarty (miał epizod że próbował heroiny o czym mi się przyznał).

 

Moja rodzina a zwłaszcza moja babcia, mama i tata bardzo cierpią z tego powodu. Mój brat, pomimo tego, że wielokrotnie dawałem mu do zrozumienia że przez jego życie cierpią wszyscy jego bliscy nic sobie z tego nie robi. Brał udział w kilku terapiach, spędził dziewięć miesięcy w więzieniu a mimo to dalej pozostaje na swojej starej ścieżce życia. Wielokrotnie zarówno ja, jak i moi bliscy wyciągali do niego ręce, jednak dalej powraca do dawnego stylu życia. Moja rodzina jak i również ja jest z tego powodu wypalona psychicznie... Jestem tylko człowiekiem i nie jestem w stanie dalej dźwigać ciężaru moich doświadczeń, jak i życia mojego brata który na własne życzenie stał się degeneratem. Czasami miewam myśli samobójcze, jednak przy życiu trzyma mnie troska o moją rodzinę. Nie chcę im zadawać bólu, dlatego też nie chcę się z nimi dzielić swoimi problemami. Wy jako czytelnicy tego forum możecie to odebrać jako użalanie się nad sobą. Ja nie zamierzam użalać się nad sobą, bo te łzy które miałem ju wypłakać, zostały dawno temu wypłakane.

 

Chodzi mi tylko o to aby znaleźć wsparcie. Kogoś, lub grupę ludzi która wskaże mi kroki które powinienem zrealizować, aby wyjść na prostą i odnaleźć szczęście w życiu. Czuję się słaby. Nie pokazuję tego nas co dzień, ponieważ otoczenie by mnie zjadło. Chcę aby ktoś wskazał mi krok po kroku co powinienem robić aby wyjść na prostą w życiu. Sam próbowałem poradzić sobie sam ze sobą, ale z niewielkim skutkiem. Poznałem w kraju w którym mieszkam dawnego Polskiego komandosa, z którym robiłem siłownie i trenowałem sztuki walki (chyba tylko po to aby udowodnić sobie że jestem silnym mężczyzną po upokorzeniu które spotkało mnie ze strony mojej byłej). Nigdy bym się nie spodziewał, że jestem w stanie wziąć na pełnej kurw**e 100 kilo na klatę i w martwym ciągu. Wszystko byłoby super gdyby chwilowe haje pełnej pewności siebie nie skutkowały pełnym dołem... Chodziłem również na kick boxing, krav magę i boks.

 

Wszystko trwało tylko przez kilka miesięcy dopóki nie dopadał mnie dół związany z moim życiem i bezsensem tego co robię... Z całego serca marzę o prawdziwej, normalnej rodzinie której sam nigdy nie miałem a z całego serca chciałbym stworzyć. Wiele audycji Marka jest poświęconych temu, aby mężczyzna nigdy nie utożsamiał swojego szczęścia z kobietą. Obiektywnie rzec biorąc ma rację. Ale człowiek jest tylko człowiekiem. Bardzo się boję, że w perspektywie 30 – 40 lat zostanę jak palec na tej planecie i zdechnę w zupełnej samotności. Chciałbym, mieć dzieci aby któreś przynajmniej podało mi tę jebaną szklankę wody na łożu śmierci i abym miał poczucie że nie jestem zupełnie sam na świecie.

 

Czuję również wstyd przed polskimi znajomymi, że muszę udawać że wszystko jest w porządku. Dotyczy to również zagranicznych znajomych, przed którymi zgrywam silnego gościa... Wszak ze słabymi ludźmi nikt nie chcę się zadawać. Czytam książki Marka, póki co przeczytałem Kobietopedię i stosunkowo dobrego, jednak brak mi jebanej energii życiowej żeby to wszystko przełożyć na praktykę. Uwierzcie mi, że cały okres Świąt Wielkanocnych przeleżałem w łóżku oglądając jakieś bzdury w Internecie. Wczoraj poszedłem pobiegać, jednak dzisiaj zrezygnowałem z biegu, nie ze względu na brak siły fizycznej, tylko ze względu na bezsens tego co w moim mniemaniu robię.

 

Brak mi jebanych sił życiowych i na prawdę nie wiem co robić aby je w sobie wskrzesać. Brak mi również w życiu codziennym ludzi, z którymi mógłbym porozmawiać nie jako znajomy ze znajomym ale jako CZŁOWIEK Z CZŁOWIEKIEM. Wszystko to sprawia że czuję się jak gówno a mój codzienny żywot polega na pójściu do pracy, powrocie do domu, napiciu się obejrzenia jakiegoś gówna w Internecie i pójściu spać. Moglibyście mi doradzić co powinienem zrobić ze swoim życiem aby w końcu poczuć szczęście i wyjść na prostą? Wiem, że tekst jest pisany nieco chaotycznie, z biegiem dni postaram się go jakoś wyklarować. Spodziewam się hejtu, ale mimo wszystko wierzę w to że są na tym forum bracia, którzy również mieli wiele nieprzyjemnych doświadczeń w życiu i wspomogą mnie jakąś braterską poradą. Z góry wszystkim dziękuję.

  • Like 5
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faktycznie przesadziłem z ilością tekstu, ale bez tego nie byłbym w stanie opisać swojej historii.

Edited by Tadeusz Norek

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tadeusz Norek Nie chodzi o ilość tekstu, pod tym względem jest ok.

Po prostu co kilka/kilkanaście zdań powinieneś naciskać dwa razy enter, żeby tekst nie był zbity, tylko podzielony na akapity - wtedy łatwiej się czyta.

:P 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skrótowiec z tekstu.

Autor miał bardzo trudno dzieciństwo w czasie , którego dość brutalnie i bez ceregieli rozwiedli się jego rodzice. Był przedmiotem tego rozstania, a rodzice dosłownie wyrywali go sobie ze swoich rąk.

Takie zachowanie rodziców spowodowało, że Autor czuł się bardzo samotny. Brak matczynej miłości i wzorców przekazanych przez ojca, odbiły się na dalszym jego życiu. Postanowił, że wyjedzie za granicę. Nie powiedział gdzie. Myśląc, że tam odnajdzie swoje miejsce. Ale niestety inna sytuacja kulturowa i to, że był obcy tylko pogorszyło jego poczucie samotności i niskiej wartości. Tam też zakochał się i został przez kobietę, dość mocno potraktowany.

Teraz zastanawia się czy wrócić do Polski. Jego życie to pustka - praca, powrót do domu, oglądanie netu i coraz częstsze popijanie alkoholu. Do tego jeszcze pojawiły sięw Polsce problemy z podziałem majątku i brat narkoman.

Autor odnalazł to forum, czyta książki Marka. Chciałby wsparcia i  porady. Brakuje mu siły i energii do zmian.

Edited by balin
  • Like 2
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi nie przeszkadza ta ściana tekstu, rozumiem, że potrzebujesz się wygadać.

 

Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, to terapia grupowa. Najlepiej dla osób cierpiących na nerwicę i depresję. Będziesz mógł tam się wygadać, poznasz ludzi z podobnymi problemami, odreagujesz, a co najważniejsze tam nie będziesz udawał, że nie masz żadnych problemów. Grupa też zmotywuje cię do pracy.

W Polsce są takie grupy, refundowane przez NFZ. Podejrzewam, że za granicą też coś takiego znajdziesz.

I pracuj, pracuj nad sobą. Małymi krokami do przodu.

 

Dobrze, że tu trafiłeś.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Współczuję brachu. Zdaję sobie sprawę że życie Cię przygniotło, ale widzę że lekarstwa na to chcesz szukać w związkach/ rodzinie a to duży błąd. Mówisz że czytasz forum, to poczytaj jeszcze trochę właśnie o związkach ale również o sprawach rodzinnych. Rodzina może wywierać na Ciebie dużą presje i wywiera. A teraz pomyśl sobie że jesteś w związku i podobną presję wywiera rodzina partnerki - podwójnie przejebane. 

Jesteś teraz pogrążony w rozpaczy i tęsknocie za kimś (partnerką) która - jak myślisz - da Ci szczęście, zrozumienie i wsparcie. Bullshit! Czytaj kobietopedię ze zrozumieniem, słuchaj audycji Marka ( są prawie wszystkie na Vimeo) zwłaszcza te o związkach. W związku żeby był udany to ty musisz być sterem, żeglarzem i okrętem a kobieta pasażerem. Ty masz być silnym samcem i wsparciem dla niej, bo jak okażesz słabość to dupa zbita. Zacznij od siebie bo szczęście to nawyk, który musisz sobie wyrobić, nie da Ci go kobieta/związek.

 

Myślę że powinieneś zrobić rachunek sumienia, odciąć się od żeczy które mają na ciebie negatywny wpływ (w tym przypadku rodzina). Próbuj znaleźć pasje, coś co cię w życiu (w danej chwili) interesuje. Nie musi być to sport, może podróże, sklejanie modeli, żagle, motocykl i kumple, ale w realu z którymi spędzisz miło czas. 

Znajdź jakieś oderwanie od problemów i wyrabiaj w sobie nawyk szczęścia. 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tadeusz Norek
Czasami nasze życie wydaje nam się ślepą uliczką - dochodzimy do muru i próbujemy go rozwalić, walimy łbem, padamy, zbieramy się i znów walimy z całych sił. To w końcu wykańcza. 

 

Takie cierpienie to znak i sygnał, by zmienić coś :) Że coś jest nie tak, to taki sms od ....


Trzeba dystansu, spokoju, innej perspektywy, akceptacji i może zrobić dwa, trzy roki do tyłu by zobaczyć coś więcej niż tylko cegły.  

 

Na początku powiedz Sobie - "wszystko jest OK - zaraz to zrozumiem i poukładam"  - daj Sobie pozwolenie na pozytywne rozwiązanie. Nie sabotuj swoich wysiłków, myśleniem że są nieskuteczne, nie potępiaj się gdy potrzebujesz odpoczynku i regeneracji, relaksu. Ale też nie oszukuj się np. że alko to w czymś pomaga.  

Zacznij obserwować - SIEBIE, swoje myśli, odkryjesz pewne schematy, odkryjesz źródła tych schematów. 

 

Strzelam, że cierpisz z powodu przejmującego poczucia braku : miłości, przyjaźni  i gdzieś głęboko obwiniasz się za to lub przyjąłeś przekonanie, że coś z Tobą nie tak, jakiś jesteś gorszy, niekompletny (wstyd).   

To może wydawać się bardzo prawdziwe, ale to nie jest prawda że czegoś Ci brakuje, że ktoś musi Ci coś dać by Twoje życie stało się wartościowe. 

 

Takie pełne bólu przekonanie o własnej tragedii to jak tatuaż, dla niektórych staje się ich wartością, tożsamością, dumą i przekleństwem zarazem, a to tylko farba w skórze - dekoracja - nie decyduje o wartości człowieka - czyny o tym decydują, decyzje, wybory.

 

Czeka Ciebie przyjemność odkrywania Siebie i uwalniania od iluzji i przeszłości.   

 

Edited by Szkaradny
dopisałem adresata
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdy nie szukaj szczęścia w drugim człowieku.

Zamiast oglądać głupoty w necie, oglądaj filmy wartościowe/motywujące, nastawiające pozytywnie.

Czytaj forum,nie jesteś sam, a chyba dość młody, życie przed Tobą.

Tutaj możesz dostać hejt który ma Cię postawić na nogi, a nie zgnoić, pamiętaj o tym.

Czytaj, czytaj, czytaj. Pomoże badz tego pewny.

Czasu i cierpliwości i będzie dobrze.

Po dwóch małżeństwach i blisko 50 cieszę się że jestem sam.

Edited by kryss
  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakby Ci nie poszło za granicą to zawsze możesz się zatrudnić w kanałach :D

  • Like 1
  • Haha 1
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, Tadeusz Norek napisał:

Nie jest to upijanie się do obrzygania, jedynie szklaneczka wódki lub kilka piw na lepsze samopoczucie przed snem aby móc przespać noc, mimo wszystko obawiam się że w przyszłości może być to zalążek czegoś gorszego

Stary powiem Ci, że jesteś w grupie ryzyka bycia alkoholikiem o ile już nim nie jesteś.

 

 

20 godzin temu, Tadeusz Norek napisał:

Chodzi mi tylko o to aby znaleźć wsparcie. Kogoś, lub grupę ludzi która wskaże mi kroki które powinienem zrealizować, aby wyjść na prostą i odnaleźć szczęście w życiu. Czuję się słaby.

Nikt Ci tego nie wskaże. Z reguły to jebane hieny. Musisz sam do tego dojść. A dlaczego? Wtedy zrozumiesz, że jesteś wartościowy. Jesteś zwycięzcą bo sam doszedłeś bez tych rad i doradzania. Wsadź sobie te ich rady głęboko w du. To Twoje życie a nie ich.
Postanowić musisz sobie, że nikt nie będzie Ci mówił jak masz żyć. A dlaczego? Bo wpadasz w jeszcze większą frustrację. Twoja podświadomość jest programowana tak. Obcy mi doradzają jak mam żyć. Jestem chujowy. Skończ z tym.
 

 

20 godzin temu, Tadeusz Norek napisał:

Czuję również wstyd przed polskimi znajomymi, że muszę udawać że wszystko jest w porządku. Dotyczy to również zagranicznych znajomych, przed którymi zgrywam silnego gościa...

Olej ich. Zerwij kontakty. Jeśli nie masz kogoś z kim szczerze możesz pogadać to sam sobie odpowiedz po co Ci tacy znajomi?
Zostaw kilka osób.

 

 

20 godzin temu, Tadeusz Norek napisał:

Moglibyście mi doradzić co powinienem zrobić ze swoim życiem aby w końcu poczuć szczęście i wyjść na prostą? Wiem, że tekst jest pisany nieco chaotycznie, z biegiem dni postaram się go jakoś wyklarować. Spodziewam się hejtu, ale mimo wszystko wierzę w to że są na tym forum bracia, którzy również mieli wiele nieprzyjemnych doświadczeń w życiu i wspomogą mnie jakąś braterską poradą. Z góry wszystkim dziękuję.

No ja pierdziele. Stary? Idź do wojska na kurs przygotowawczy. Dostaniesz tam zadania do wykonania bez zastanawiania się co dalej. Rozkaz wykonać i chuj.
Dzięki temu nabierzesz pewności siebie i wiarę we własne siły.

Nikt za Ciebie tego nie zrobi i skończ z tym mardzueniem do CHuja.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Łapinski napisał:

Nikt Ci tego nie wskaże. Z reguły to jebane hieny. Musisz sam do tego dojść. A dlaczego? Wtedy zrozumiesz, że jesteś wartościowy. Jesteś zwycięzcą bo sam doszedłeś bez tych rad i doradzania. Wsadź sobie te ich rady głęboko w du. To Twoje życie a nie ich.
Postanowić musisz sobie, że nikt nie będzie Ci mówił jak masz żyć. A dlaczego? Bo wpadasz w jeszcze większą frustrację. Twoja podświadomość jest programowana tak. Obcy mi doradzają jak mam żyć. Jestem chujowy. Skończ z tym.

Dzięki Stary za te słowa. Przyznam szczerze, że nie podchodziłem do tematu w ten sposób. A mój wpis sprzed kilku dni to był po prosu wentyl bezpieczeństwa, poczułem potrzebę wygadania się i tyle. Dziś mam o wiele lepszy nastrój. Koniec z alko.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba wszystko co mógłbym powiedzieć, Bracia już Ci napisali. Znacznie lepiej niż ja byłbym w stanie (zwłaszcza jako kot na Forum :)). Szczególnie o grupach - w większości to hieny, albo co gorsza ludzie którzy mają problemy natury psychiatrycznej... i myślą że są autorytetem, a w rzeczywistości zniszczą każdego kto nie dostosuje się do ICH wizji rzeczywistości. Ty musisz znaleźć swoją rzeczywistość. Szczególnie nie wyobrażam sobie by mogła Ci pomóc psycholog-kobieta (usłyszysz "chyba kupowałeś jej za mało kwiatów" albo "nie martw się znajdziesz inną której będziesz wart" - Boże...). Więc nie mądrość forumowa, a moja prywatna opinia:

 

W dniu 2.04.2018 o 02:08, Tadeusz Norek napisał:

przed którymi zgrywam silnego gościa

Nie zgrywasz. Wydaje mi się przynajmniej że nie. Dlaczego? Szczęście to przyzwyczajenie, nawyk. Bycie silnym to nawyk. Bycie uczciwym to nawyk. Bycie honorowym to nawyk i wiele wiele innych; "powtarzaj coś dostatecznie długo a stanie się twoją naturą, twoim charakterem" (nie pamiętam autora tego cytatu).

 

W dniu 2.04.2018 o 02:08, Tadeusz Norek napisał:

Z całego serca marzę o prawdziwej, normalnej rodzinie

Tutaj usłyszysz podzielone opinie. Ale nie ma złej lub dobrej drogi - jest tylko Twoja droga. Zadaj Sobie pytanie: czy szczęście innych ludzi jest dla Ciebie ważniejsze niż Twoje?

 

W dniu 2.04.2018 o 02:08, Tadeusz Norek napisał:

Bardzo się boję, że w perspektywie 30 – 40 lat zostanę jak palec na tej planecie i zdechnę w zupełnej samotności.

Dowód słuszności postępowania przez jego masowość został obalony wielokrotnie. Jeśli umrzesz szczęśliwy czy będzie miało znaczenie ile osób będzie po Tobie płakać? Jeśli zaczniesz nauczać prawdy, czy będzie miało znaczenie ilu wyznawców podąży za tobą?

 

A rada z mego doświadczenia na teraz - ogranicz cukier, to powinno pomóc ograniczyć "ciąg" na alkohol. Szczególnie ogranicz gazowany cukier w płynie typu cola itd.

  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poczucie samotności i alkohol to zła kombinacja. Staraj się odstawić, na początku chociaż ograniczyć. Dobrze radzi @Kespert. Cukier w każdej postaci wzmaga chęć na alkohol. W końcu z czego się alkohol robi, głównie z cukru. :) Poza tym alko przy stanach depresyjnych rozwala psyche i pogłębia te stany. 

Dużo przeżyłeś Bracie. Dobrze, że opisałeś to na forum. Widać, że inni chcą Ci coś doradzić i widać szczerą chęć pomocy. Może ja też coś doradzę.

Postaraj się swoje porażki i doskwierającą samotność przekształcić na odporność na życiowe niepowodzenia, takie okrzepnięcie. Wiedz, że ludzie, którzy mieli trudne, bardzo trudne okresy w swoim życiu, jak to przetrwają, to już później w dalszym życiu są mocniejsi, odporniejsi na przeciwności i niepowodzenia. Nie dałeś się do tej pory, to nie dasz się w przyszłości. Bądź też trochę egoistą, walcz o siebie, szanuj się i postaraj się siebie uszanować i pokochać.

A jak Twoje życie duchowe. Myślałeś może o jakiejś medytacji, pracy nad swoim życiem duchowym?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, TPakal1 napisał:

A jak Twoje życie duchowe. Myślałeś może o jakiejś medytacji, pracy nad swoim życiem duchowym?

Jeżeli chodzi o wiarę w ponadnaturalne byty, to już dawno przestałem w cokolwiek wierzyć. Mimo wszystko, między innymi pod wpływem tego forum, zacząłem robić afirmację i staram się brać odpowiedzialność za to, jakie myśli lądują w mojej głowie. Ten tekst był dla mnie swojego rodzaju katharsis. Wystarczyło że wyrzuciłem to z siebie i od kilku dni mam już lepszy humor. Nawet alko odstawiłem i staram się robić coś produktywnego w czasie wolnym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dobry początek - afirmacje. Pisząc o duchowości miałem na myśli właśnie rozwój wewnętrzny, nie niematerialne byty. Dobrze, że rezygnujesz z alkoholu. 

Rób tak dalej, nie zniechęcaj się. I pisz na forum i bądź tutaj jak najczęściej. 

Trzymam kciuki za powodzenie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piszesz Bracie o problemach spadkowych. Czy brałeś pod uwagę książkę Marka i Reda "Poradnik spadkowy"? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.