Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Strusprawa1

Zerwała ze mna... I cały się telepię.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Piszę o czymś, czego się całkowicie nie spodziewałem. Przed chwilą zerwała ze mną dziewczyna, z którą byłem oficjalnie rok czasu, a którą znałem (całkiem bliżej) 2,5 roku. Popełniłem błąd typowy - uwierzyłem, że jest inna, wykoleiłem się myślami. 

Nie wiem nawet od czego zacząć. Ostatni raz się z nią spotkałem w piątek - aż do soboty. Popełniłem wtedy fatalny błąd. Przetestowała mnie w kwestii, czy wyjdę po nią, gdy ona sobie pójdzie. Wyszedłem. Chodziło o to, że obraziła się o byle błahostkę, aby móc mnie przetestować. Jak wyszedłem, to stała koło wejścia do bloku. Od paru miesięcy mnie testowała, a ja za często oblewałem. 

Poznałem ją w szkole w listopadzie 2015 na dyskotece szkolnej. Pisaliśmy trochę, spotykaliśmy się, ale bez przesady. Zaprosiłem ją na studniówkę, a potem milczałem, bo widziałem, że buja się z innym typem na długich przerwach, co potem miałem jej za złe. 

Ponowiłem spotkania z nią po tym, jak poprawiłem maturę. Można by rzec, że miałem całą wiedzę z forum, ale miałem złudne nadzieje, że jest inna z racji tego, że jest dziewicą, oraz że pochodzi "z dobrego domu". Nic bardziej mylnego.

Napisała mi o tym na wykładzie. Typowe. "Jesteśmy inni", "może chcesz dołączyć do grupy moich przyjaciół". Jestem tak wkurwiony za przeproszeniem, że na wykładzie się cały telepałem, że aż kumple musieli mnie uspokajać... 

Oczywiście ma to swoje plusy - chciała ona iść na g*wnokierunek (jest 2 lata młodsza, więc od października zaczyna). 

 

Nie wiem już co pisać. Boli mnie jak cholera. Białorycerstwo cały czas jest we mnie żywe. Mam mnóstwo planów, do których jest mnóstwo krętych ścieżek, ale to inny temat..

 

:( 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Normalny objaw; drgawki, telepanie się, skutki uboczne odstawienia narkotyku.

Edytowane przez Themotha
  • Like 4
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   Strusiu, nie martw się, przebadaj wewnętrznie czy jest to wkurw na siebie że dałeś się przerobić, czy odstawienie miłości i haju z tym związanego.

W jednym i drugim przypadku wyjdzie Ci , że dobrze się to skończyło. Podziękuj jej za lekcje życia.

Za kilka dni przejdzie Ci. 

 

Tylko żebyś nie odpierdalał i próbował się z nią kontaktować, bo sytuacja bieżąca może też być gównotestem i za kilka dni ona zadzwoni i powie Ci że jednak się namyśliła 

i możesz być jej chłopakiem. 

 

Wtedy , mam nadzieję że będziesz wiedział co robić.

 

Nie łam się chłopaku, wszystko będzie dobrze.;)

 

  • Like 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ćiężka praca fizyczna wskazana. Porąb drzewa,  przerzuc dwie tony węgla, wywal wszystko z pokoju, przemaluj go i ustaw inaczej meble. 

 

Zero alkoholu

  • Like 6
  • Dzięki 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Strusprawa1 napisał:

Nie wiem już co pisać. Boli mnie jak cholera. Białorycerstwo cały czas jest we mnie żywe. Mam mnóstwo planów, do których jest mnóstwo krętych ścieżek, ale to inny temat..

Rozumiem Cię jak mało kto. Sam przez to przeszedłem raz i wiecej nie przechodziłem.

Usztywniłem się i uodporniłem.

 

Jestes w tym momencie w bardzo ważnej dla siebie sytuacji - oto bowiem trwa test. Specjalny test.

 

Ty testujesz samego siebie !

 

Zdasz go jesli wypełnisz kumulatywnie (łącznie) dwa punkty:

 

1. Pod żadnym pozorem się do niej nie odezwiesz.

2. Gdy ona się do Ciebie odezwie - nie podejmiesz ŻADNYCH, ale to ŻADNYCH kroków.

 

Powietrze. Czyste powietrze. Nie ma jej.

Spokojnie. Przejdziesz przez to. Gdy wytrzymasz próbę - wszystkie kolejne będą mniej dolegliwe a nawet jest szansa, że będziesz miał z tego namacalne korzyści. I to nawet namacalne kutasem.

 

Znam to doskonale z autopsji. Gdy byłem młody - dostawałem ustawiczne kosze od kobiet. Miałem zamiennie - spadać albo wypierdalać. Dostałem wiec możliwość wyboru.

I naprzemiennie - albo wypierdalałem albo spadałem.

 

Ale próbowałem cały czas. No i za ktorymś razem się udawało. Tylko że NIGDY dwa razy do tej samej laski. Nigdy. Raz powiedziała nie - to nie. Koniec, end of story.

 

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość.

Zauwazyłem taką prawidłowośc, ze kobiety, ktore kopały mnie w dupę (każąc wypierdalać) - zawsze się potem do mnie odzywały. Wczesniej lub później, ale się odzywały.

I teraz w zależności od tego czy było to wczesniej czy później:

 

1. Jesli sie odezwała wczesniej - to zlewałem po całości. Zero. Nie ma. W obawie, że mogę zostać zaślepiony trwającym jeszcze hajem emocjonalnym i zabawa się zacznie od poczatku.

 

2. Później - witałem się jak z najlepszą kochanką. Byłem grzeczny, uprzejmy i wesoły. I wtedy to ona wokół mnie skakała a ja korzystałem ile wlizie.

Gdy sugerowała "a może coś wiecej" - moją odpowiedzią było zdecydowane, i twarde z rosyjska brzmiące "NIET"

Więc starała się jeszcze bardziej, nadskakiwała jeszcze mocniej, aż w końcu - po ktorymś z kolei "NIET" - kazała spadać.

Spadałem wiec znudzony bo nacieszony tą damą do porzygu.

 

Przerobisz ten schemat jeszcze setki razy w życiu.

 

Pamietaj o jednym - guma. Zawsze guma. Którą wiesz kiedy zakładasz, kiedy zdejmujesz i gdzie wyrzucasz.

  • Like 20
  • Dzięki 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze - można to przenieść gdzieś, gdzie nie będzie widział nikt z zewnątrz? To po pierwsze, a wtedy opiszę więcej i dziękuję wam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratuluję, pierwsze zerwanie to zawsze straszne przeżycie, ale zapewniam Cię że kiedyś będziesz się z tego śmiał.

 

Wysiłek fizyczny, zero wódy i narkotyków, wyjścia gdzieś, bycie dla tej Pani grzecznym i nie odzywanie się do niej w ogóle.

 

Każdy kac kiedyś mija, ten też przeminie, ale lekcja i nauka zostanie w Twojej głowie.

  • Like 5
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Strusprawa1 napisał:

Po pierwsze - można to przenieść gdzieś, gdzie nie będzie widział nikt z zewnątrz?

   A co, masz kumpli którzy też tu siedzą, czy wygadałeś się przed panną skąd masz wiedzę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 Witamy w prawdziwym świecie. Znając co nieco Twoje poglądy i lektury, polecam zaczytać się w Ayn Rand:P Reszta tak jak Bracia wyżej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żadnej wódy i innych używek. Najlepiej dzisiaj iść to przepalić na siłce, pójść pobiegać zrobić coś co spowoduję wyrzut endorfin. Na dalsze dni pomoże wyjazd w ciekawe miejsce. No i na koniec złóż ofiarę całopalną z wszelkich pamiątek. Pierwsze dni będą bardzo trudne ale później będziesz się z tego śmiać(naprawdę:).pzdr.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Możesz iść do jakiegoś ogarniętego psychologa (byle do mężczyzny)nie dostaniesz u niego odpowiedzi na swoje pytania, ale dostaniesz pytania które odpowiedzią będą :)

Przesłuchaj wszystkie audycje Marka tj; dlaczego nie popełniać samobójstwa z powodu kobiet,jak sobie poradzić po rozstaniu itd...

Przemagluj 3 razy kobietopedię ale to dopiero za kilka tygodni.

Na ten moment idź na siłownię albo na worek i wal do odcięcia.

Musisz skumulować swoje wkurwienie na odpowiedni cel, omijaj libacje,narkotyki i kłótnie z innymi.

Znajdź sobie dodatkowe zajęcie,bierz nadgodziny, zapełnij swój czas w 100%.

Dasz radę, tylko im szybciej zaczniesz realizować to co bracia radzą, tym szybciej wrócisz na właściwe tory :) !!

3mam kciuki !!!

 

btw tylko zerwała, a co jak by puściła się z najlepszym przyjacielem, bratem albo tatą...

 

Edytowane przez ransoft
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
50 minutes ago, Adolf said:

   A co, masz kumpli którzy też tu siedzą, czy wygadałeś się przed panną skąd masz wiedzę?

Niestety, próbowałem jej przekazać trochę idei forum samym forum. Na siłę mimo to nikogo się nie przekona.

Braciom moim, paru kumplom polecałem forum i twórczość Marka. 

W sumie już na luzie. Mam inne możliwości, napisałem do innych i od razu się humor poprawił.

 

@Marek Kotoński Niestety to nie pierwsza. 3 lata temu zerwałem z inną, z którą byłem 1,5 roku. Różnica ta, że ostatnie pół roku od zerwania to były ciągłe kłótnie, więc przyjąłem to bardziej z obojętnością. Tutaj było strasznie szybko, niespodziewanie, ale scenariusz wręcz ręka w rękę identyczny jak w Twoich audycjach (kobietopedię czytałem, więc teorię miałem w głowie, ale praktyka się liczy, jak wiadomo). Po pierwszej miałem też "pocieszycielkę", która chciała związku, ale się nie godziłem. Nie miałem żadnej wiedzy, a zachowywałem się lepiej niż teraz... Chyba powinienem założyć oddzielny wątek. Genetyka mi dała całkiem dobrą twarz (groźnie wyglądającą) od ojca, który zmarł w wypadku, gdy wracał od kochanki (można rzec - "bad boy") i bardzo dziwne sytuacje miałem z tym związane.

Postaram się od teraz. Alkoholu i tak nie piję. Podnoszę się na drążku regularnie, f*p jak najrzadziej, dużo czytania i byle do przodu. Na weekend planowałem założyć temat na forum odnośnie kilku pomysłów związanych z biznesem, dziewczyny jeszcze się patrzą na ulicy na mnie, więc jeszcze mam szansę coś osiągnąć. :) 


@Krugerrand Niestety Atlas Zbuntowany, Kapitalizm Nieznany Ideał i Źródło pozostało w domu, tu mam książki naukowe, Webera i parę innych luźnych. :D Kuźwa, ostatnio jej pożyczyłem "Siła Nawyku" i nie odda już. 

 

@Bonzo Dzięki za rady. Dostosuję się do nich, bo nie ukrywam, że o niemal znów zacząłem łamać to, co powinienem robić. ;) 

Najlepsze jest to, że pisze do mnie wszędzie gdzie tylko możliwe. Jakby całkowicie odwróciło jej się. (ostatnią wiadomość napisałem, że idę jutro na basen i umówię się z koleżanką, która ma na mnie oko).

 

Edytowane przez Strusprawa1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ucz się na cudzych błędach i doświadczeniach. Żadnego kontaktu, ona właśnie przestała dla Ciebie istnieć.

 

Dasz radę, wytrzymasz! Zobaczysz, o ile silniejszym niedługo będziesz.

 

Powodzenia!

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Bonzo Szacun za te Twoje posty. Jak zawsze w sedno :]

 

Ja również potwierdzam, aby nie podchodzić do tego emocjonalnie. Nie wiem, jaką ten kolega ma styczność z kobietami, ale musi wiedzieć, że na jednej świat się nie kończy. Było fajnie, minęło. Pora się zatrzymać, otrząsnąć i będąc bogatym o nowe doświadczenia iść dalej.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Strusprawa1 Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pomyśl sobie jakie zwarcie styków będzie miała jak będzie widzieć, że spływa to po tobie jak po kaczce :). 

 

Mi na zerwania pomagał heavy-metal  albo rock i samochód. Wsiadam sobie wieczorem do samochodu i wyjeżdżam na miasto. Jeżdżę wolno, snuję sie ulicami i słucham Eminence Front od The Who. Albo Megadeth. Albo niesamowity Nick Johnston, ale on wyciska ze mnie łzy. Też trzeba czasem dać zaworowi bezpieczeństwa jebnąć. Jestem sam ze sobą w moim prywatnym blaszanym kloszu. Spróbuj!

Edytowane przez Tomko
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Za 10 lat będziesz się z tego śmiać. No dobra za 2 :) 

 

Jak jednej mówisz arrivederci, drugiej mówisz buona sera signorina, buona sera :) 

 

 

PS. Tylko nie pisz do niej. Chciała wolność, to niech ma. Będzie żałować, tylko jeszcze tego nie wie :) 

Edytowane przez giorgio
  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo wiele zależy od tego czy na boku masz również chętne koleżanki. Ja takowych nie miałem i myśl ta jedyna odeszła :D sprawiła iż bardzo powoli trwała moja kuracja. Około 7mcy nachodziły mnie chujowe stany emocjonalne i myśli. Jestem dosyć uczuciowym facetem w tym przypadku jest to wada. Nie myśl, że za tydzień już będzie git. Te stany emocjonalne będą wracać do pewnego czasu.U każdego inaczej. Jak to się mówi co nie zabije to wzmocni. Najgorsze to jak będzie człowiek sam na chacie siedział i wtedy pojawi się myśl może napisać, pewnie myśli o mnie tak jak ja o niej. Nic bardziej mylnego :) NIE MYŚLI O TOBIE.  Po ukończonej "terapii" twoje podejście do kobiet się zmieni ja to przeszedłem. No cóż tamten miły pan, który za dostęp do otworku zrobiłby wszystko odszedł teraz to mi się nawet nie chce za nimi biegać. Życzę szybkiego powrotu do "zdrowia" :-) 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 i jeszcze jedno, nie zaprzeczaj przed samym sobą że Cię to nie boli, nie wypieraj tych emocji, nie udawaj hojraka że Cię to nie wzięło wogole, bo to nie tędy droga, zmierz się z tym , popłacz w samotności jeśli trzeba, nie tłum emocji, poleż znokautowany na ringu, a potem wstań...!

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze będzie to jedna z najlepszych chwil w twoim życiu. Tylko oceniona z prespektywy czasu nie dzisiaj.

 

Nie idź w używki.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minutes ago, Tomko said:

Mi na zerwania pomagał heavy-metal  albo rock i samochód. Wsiadam sobie wieczorem do samochodu i wyjeżdżam na miasto. Jeżdżę wolno, snuję sie ulicami i słucham Eminence Front od The Who. Albo Megadeth. Albo niesamowity Nick Johnston, ale on wyciska ze mnie łzy. Też trzeba czasem dać zaworowi bezpieczeństwa jebnąć. Jestem sam ze sobą w moim prywatnym blaszanym kloszu. Spróbuj!

Ja jeszcze własnego samochodu nie mam (choć waham się nad tym i w sumie stać mnie). Też preferuję metal. Ostatnio głównie Bathory. Ta piosenka trafia we mnie..

"Jestem mężczyzną i trzymam swe przeznaczenie w garści
Wolny jak wiatr, jeśli to możliwe
Mam skrzydła, które niosą mnie
W gębiny nocy
A jeśli potrzebował będę światła
Uniosę twarz ku niebu

Gdzie Jednooki obserwuje mnie"

Piękne. :) Albo jeszcze z tego albumu "To Enter Your Mountain" - by pokonywać swoje nieskończone góry. Od Ciebie posłucham i pewnie też wpadnie. ;) 

 

 

 

41 minutes ago, giorgio said:

PS. Tylko nie pisz do niej. Chciała wolność, to niech ma. Będzie żałować, tylko jeszcze tego nie wie :) 

Już żałuje. :D Telefon zalany SMS-ami i pod moim zdjęciem na fb pisze (konta nie zablokowałem jeszcze, fajny cyrk). 

 

@CzarnyR Mam takie, ale jest tym gorzej, że to jest dosłownie z dnia na dzień, a w dodatku na razie pisze ciągle. 

W dodatku mój brat, który przez swoją jest gnojony mówił, żeby przebaczyć, bo jego tak nieraz robiła i dalej są ze sobą (nieważne, że lekko mówiąc nie jest szczęśliwy z nią). Żałuję tylko, że nie robiłem z nią "czegoś", bo czekałem, bo ona chciała czekać. 

Dzięki! :)

 

@Themotha Dziwnie przy ludziach na to reagować, gdy mi to napisała. Potem ciężej, wraz z czasem wspomnienia będą przychodzić i emocje wzrastać, bo bardzo piękne to były wspomnienia...

 

Dzięki naprawdę za wsparcie. O ile mogę, to ze wzajemnością zawsze się odwdzięczę również wsparciem. ;) 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musisz od razu mieć kontakt z innymi laskami. Nie mówię, że od razu szukać nowej damy serca, ale od razu rozmawiaj z kolezankami, wychodź gdzieś w takie miejsca gdzie są laski itp. Wiem, że po zakochaniu i zerwaniu nie chce się patrzyć ani wyobrażać sobie nawet, że obok może być inna a nie ta która odeszła, ale to chwilowe. Po czasie zobaczysz, że jest sporo innych lasek bardziej interesujących niż ta Twoja była.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Strusprawa1 Najlepiej skupić się na czymś innym, czymś co Cię interesuje - hobby, pasje itd., spotkać się z kumplami - zająć myśli czymś innym - jak pisali bracia wcześniej - niunia przestała dla Ciebie istnieć - usuń jej kontakt i miej z głowy. Zaczynasz nowy rozdział :)

 

Pamiętaj że ten trybik, który został usunięty z Twojego mechanizmu to trybik nic nieznaczący, na którym mechanizm się nie opierał i od którego nie zależał - z czasem w jego miejsce pojawi się nowy, tak że głowa do góry  ;) 

 

 

Edytowane przez lxdead
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Strusprawa1 napisał:

ostatnią wiadomość napisałem, że idę jutro na basen i umówię się z koleżanką, która ma na mnie oko)

 

   Duży błąd z Twojej strony. Całkowity ignor z Twojej strony, czekaj, niech cierpi. 

 

Zasłużyła na to! 

 

   Chociaż nie wiem czy cierpi, po prostu chce odzyskać swoją zabawkę, bo jak to jest, on mnie ignoruje, tak nie wolno!:D

Edytowane przez Adolf
  • Like 3
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Adolf napisał:

 

   Duży błąd z Twojej strony. Całkowity ignor z Twojej strony, czekaj, niech cierpi. 

 

Zasłużyła na to! 

 

   Chociaż nie wiem czy cierpi, po prostu chce odzyskać swoją zabawkę, bo jak to jest, on mnie ignoruje, tak nie wolno!:D

Po raz kolejny pełna zgoda, olewasz sobie totalnie, w tym stanie wspominając o koleżance pokazujesz że chcesz jej na złość zrobić i się odegrać, ciągle żywisz uczucia do niej, ona doskonale wie że to podpucha i że dalej siedzi Tobie w głowie=wygrała, totalny ignor, za jakiś czas laska się odezwie sprawdzić czy nadal wisisz wtedy jak jej odpowiesz na wiadomość  utwierdzisz ją w przekonaniu że dobrze zrobiła, że nadal cię ciągnie ,więc wywal wszystkie kontakty, nie odpisuj, nie odzywaj się, totalnie zignoruj, ona dla Ciebie nie istnieje

 

@AR2DI2 teoretycznie powinien się spotykać z innymi, w myśl zasady lecz się tym czy strułeś, ale moim zdaniem na dzień dzisiejszy najważniejsze dla niego to spokój i czas, przede wszystkim czas.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez dylugilu
      Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. 
       
      Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i  z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne.. 
    • Przez dylugilu
      Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. 
       
      Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i  z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne.. 
    • Przez tytuschrypus
      Bracia, proszę o radę.
       
      Co prawda przywitałem się we właściwym dziale, ale witam jeszcze raz. Opiszę krótko mój problem. Czytam forum intensywnie od pół roku, przeczytałem już większość tematów, mam też za sobą No more mr nice guy oraz Kobietopedię Mistrza Marka. @Marek Kotońskiw tym miejscu serdeczny i gigantyczny salut dla Ciebie za rozkręcenie tej całej społeczności. Szacunek za to, co przekazujesz ludziom i z jakim zaangażowaniem. Co z tego wynika? Wiele z tego co opiszę opiszę z perspektywy posiadanej już wiedzy.
       
      Oczywiście byłem białym rycerzem na maksa. Wychowany na romantycznym modelu miłości, na poszukiwaniu tej jednej jedynej, nauczony, że faceci to chamy i sqrwysyny, którzy tylko wykorzystują podłe kobiety. Mój tato jest zresztą pantoflem podręcznikowym i to też miało pewnie olbrzymi wpływ. Byłem jednak białorycerzem specyficznym, bo kompletnie tak nie postrzeganym. W towarzystwie od lat, od liceum, mam raczej łatkę twardego, chamskiego i nie liczącego się z ludźmi sqrwysyna. Jestem też dość inteligentny i elokwentny, co w czasach okołostudenckich powodowało, że specjalnych problemów ze skonsumowaniem płci przeciwnej nie miałem i korzystałem z tego, mimo niedostatków urody dość licznych. Zresztą, ciężką pracą doszedłem do tego, że obecnie (mam 30 lat) zarabiam kilka średnich krajowych. 
       
      Co z kobietami? Po zakończeniu małżeństwa (z mojej inicjatywy, chociaż trochę tego żałuję, a zaraz napiszę czego), bezproblemowym zresztą, wplątałem się w związek z chaotyczną, "spontaniczną", "zabawową" panną. Totalnym przeciwieństwem mojej zrównoważonej, można nawet powiedzieć nudnawej żony. I co się stało? Z w miarę ogarniętego kolesia, który do tej pory był bezwzględny w życiu, biznesie (bezwzględny to złe słowo - jestem uczciwy, mam zasady, ale kalkuluję wszytko na chłodno i jestem bardzo nieufny) wyszedł bialy rycerz na maksa. Pani mnie urobiła, mimo że znajomi kiedy zobaczyli mnie z nią pukali się w czoło, ponieważ dysproporcja intelektualna, materialna między nami była dość duża, a dodatkowo dziewczyna urodziwa mega nie była, choć miała wdzięk i niejednego, oj niejednego partnera seksualnego wcześniej. Zresztą seks był z nią o niebo lepszy niż z byłą żoną. Dziewczyna o rok starsza ode mnie, zapoznana w pracy (tak, wiem, wiem - nie trzeba komentować. Zresztą, ona pracę zmieniła i finalnie miałem po prostu szczęście bo żadnych reperkusji nie było z tego powodu).
       
      Przebieg "związku" był bardzo burzliwy i samo opisanie go skrótowo teraz wywołuje u mnie zażenowanie, mimo że nikt mnie nie widzi gdy piszę te słowa aż kulę się w sobie, bo sam się nie poznaję. Do tej pory egzekwowałem u partnerek bez litości wszystko, miałem swoje życie i swoje zasady. Ta dziewczyna zauroczyła mnie jak żadna inna. Po dwóch miesiącach znajomości zdradziła mnie, a ja jej wybaczyłem, byłem na maksa zazdrosny, chciałem czegoś poważnego, do tego traktowałem jak księżniczkę podstarzałą wieczną singielkę, która miała 31 lat, a nigdy nie była w żadnym związku, miała tylko "kolegów". Zresztą, chętnych na jej wdzięk było wielu, ale na nic więcej - oczywiście wiadomo już czemu.
       
      Także Pani zdradzała, kłamała, oszukiwała i złapałem ją na tych klamstwach kilka razy. Zresztą - była uzależniona od alkoholu i ciągłych imprez. Co oznacza, że jak to pięknie w którymś poradniku określił imć @Mosze Redmiała więcej kutasów w dupie niż ja zjadłem śliwek. Zwłaszcza, że nie lubię śliwek. Typ wiecznego dziecka. Kilka razy rozstałem się z nią, a kiedy ona przyszła do mnie i wcześniej opowiadając, że mnie kocha nagle powiedziała "nie wiem co czuję" (klasyk), "może miłość to nie dla mnie bla bla bla" ja wqrwiłem się ostatecznie i napisałem do niej na messengerze (tak, wiem, wiem, właśnie się sam sfacepalmowałem) że mam gdzieś coś takiego i nie będę siedział i czekał, aż ona się ogarnie, albo nie będę orbitował jak jakiś tam jej orbiter o którym akurat wiedziałem. I tyle. 
       
      Nie opisuję wam pojedynczych sytuacji, zresztą można o nich poczytać kilka tysięcy postów na tym forum. Generalnie chciałem z niezbyt rozgarniętej kurewny zrobić przykładną żonę, matkę dzieci itd. i rezultaty tego były takie, jakie musiały być, a co widzieli wszyscy tylko nie ja:/ Uwierzyłem w to, że ludzie mogą się zmieniać, łyknąłem bez popity że przecież to tylko przeszłość, że ona brzydzi się samej siebie za to jak kiedyś po pijanemu dawała różnym kolesiom... Do tej pory ZAWSZE słuchałem swojej intuicji i odcinałem takich ludzi z buta - przez to miałem niewielu znajomych, ale spójnych ze mną światopoglądowo. Ale zechciałem się "otworzyć". No i pierwszy raz nie posłuchałem, a intuicja miała rację... Oblałem jakieś 300 shit testów, zdałem intuicyjnie dosłownie kilka, pani wiedziała że mnie w pełni kontroluje, w dodatku trafiłem na taką, która się absolutnie nie krępowała z tego korzystać. 
       
      Minęły dwa miesiące - ja zdecydowałem się na jakieś tam przygody, żeby odreagować, generalnie w końcu przestałem się nią zamęczać. I wtedy co? Panna napisała, że "tęskni". Co z tym zrobiłem? Ano podjarałem się. Przypomniałem sobie jej dupkę, pomyślałem, że jednak ona momentami się starała... klasyk. Umówiłem się z nią w kawiarni, bo napisała że chce "wyjaśnić temat między nami". Pół biedy, że wcześniej spotkałem się w niej z jedną swoją orbiterką, którą oczywiście skuszony wizją spotkania mojej kurewny zlałem całkowicie. 
       
      Spotkanie przebiegło w sposób uwłaczający mojej godności. Ja byłem przekonany, że jeśli pokażę jej, że wybaczam jej kłamstwa, zdradę, i chcę, żebyśmy zaczęli od nowa, będę dla niej atrakcyjny, że doceni to że nagiąłem dla niej swoje zasady, że traktuję ją poważnie. O słodka naiwności Oczywiście było dokładnie odwrotnie. A jak?
       
      Wręczyłem jej list, który napisałem przed spotkaniem z prośbą, by przeczytała go później. Pani na spotkaniu była cokolwiek wyluzowana, powiedziała że wszystko fajnie, byłem spoko, ale ona przemyślała, że nie chcę i w dodatku okłamałem ją, a ona tego nie wybaczy. Jak się domyślacie, nie okłamałem jej, za to ona wielokrotnie okłamała mnie. Padłem więc na kolana i zacząłem prosić, by zmieniła zdanie (tak, to prawda - wstyd pisać). Coś tam potem nawet zalizałem. Pisałem rozpaczliwe smsy, maile, udowadniałem, że przecież jej nie okłamałem, zarzucałem, że kogoś na pewno ma.... Zaprzeczyła. 
       
      W końcu emocje minęły. Odpuściłem. Czas zrobił swoje. Paradoksalnie, pomogło to, że panna zaczęla wrzucać na pewien portal zdjęcia, z których wynikało, że ledwo kilka dni po naszym rozstaniu pojechała już w góry z jakimś innym bolcem - innymi słowy wróciła do dawnego życia. W pewnym momencie powiedziałem "Dość". Wstałem. Wyrzuciłem absolutnie wszytko, co mnie z tą kobietą łączyło. Usunąłem zdjęcia bezpowrotnie. Zablokowałem jej numery, wszystkie media społecznościowe jakie znałem, numery usunąłem tak bym nie mógł ich odzyskać. Zmieniłem mieszkanie. Trafiłem tutaj, czytałem historie Braci. Zrozumiałem schematy i zasady. Odzyskałem część dawnych jaj. Poszedłem na terapię i odzyskuję radość z życia.
       
      Co mnie męczy i z czym chciałem prosić o radę?
       
      1. Wkrótce będę na wydarzeniu, na którym pewnie spotkam tamtą Panią. Na pewno z bolcem i dużą ilością znajomych. Sam będę z byłą żoną, z którą jestem w dobrych stosunkach i jej koleżanką. Przytyłem mocno, bo mam skłonności i zajadałem smutek po tamtych wydarzeniach sprzed pół roku. Wydaje mi się, że mam to przepracowane, ale trochę nie chcę tego spotkania. Nie chcę tej dziewczyny spotkać nigdy więcej. Jak się zachować w razie czego? Jak nastawić swoje myśli, żeby to wszystko negatywne nie wróciło? Czuję się jak pi...da z powodu tego, jak białorycersko się zachowałem i chciałbym to jakby "zamazać". Zignorować ją? Powiedzieć tylko cześć?
       
      2. Męczy mnie to, jak się zachowałem wobec swojej byłej żony. Czuję się, że zachowałem się jak kobieta. Za mało mi było wrażeń, a byłem w zwiazku z kobietą, z którą:
       
      -dorabiałem się od marnych groszy aż do tego co mam, bo poznaliśmy się pod koniec liceum
      -łączą mnie wspólne zainteresowania i poglądy
      -nigdy nie złapałem jej na kłamstwie
      -innych samców traktowała z odpowiednim dystansem
      -nigdy, absolutnie nigdy nie zrobiła krzywej akcji
      -na początku zanim się rozwiedliśmy przeszliśmy rozdzielność majątkową - rozliczyliśmy co kto komu jest winien, bezproblemowo - a ja zarabiam więcej (niedużo, ona zajmuje dyrektorskie stanowisko w dużej firmie) - i zawsze potem pilnowała sama najbardziej, by wszystko rozliczać sprawiedliwie po połowie
      -była ze mną wtedy, gdy zachorowałem i opiekowala się mną, nie ruszyła się nawet o krok
       
      I kilka innych. Nie było tylko zajebiście w łóżku, no i byłą znacznie mniej spontaniczna ode mnie, tak jak pisałem nudnawa. Typ domatorki. Po lekturze forum dochodzę do wniosku, że jest inna ponieważ... Ma w sobie sporo typowo męskich cech charakteru  Nie ma przez to za dużo koleżanek, bo kiepsko się z nimi dogaduje - jedzie wtedy ich brak logiki, zależność od humorków itd. 
       
      Można powiedzieć, że mam moralnego kaca. Wiem, że mógłbym do niej wrócić i dalej mamy kontakt, bo rozstaliśmy się w maksymalnej zgodzie. Obiecywała poprawę itd. Była wstrząśnięta tym, że chcę odejść. 
       
      Jeśli ktoś to wszystko przeczytał, dziękuję. I proszę o rady w dwóch ostatnich kwestiach.
       
      P.S. Jeszcze jedna ważna rzecz, dla wszystkich nowych którzy to przeczytają - to, co piszą doświadczeni bracia sprawdza się w 100% w relacjach między płciami. Bardzo fajnie pisze o tym @SennaRot (mnóstwo wartościowych wypowiedzi, czytałem zawsze z uwagą, dzięki). Słuchajcie i cieszcie się, że czytacie zanim popełnicie takie błędy, jak ja niedawno. 
    • Przez l_enny2
      Cześć bracia
       
      Podobnie jak inni koledzy, do tej pory obserwowałem, słuchałem audycji, komentowałem na yt jak się dało i przeczytałem paczkę książek Marka ( szkoda że już nie ma pakietu) teraz przymierzam się do kolejnej paczki z poradnikiem rozwodnika na czele  ale do meritum.
       
      Zakochany po uszy, niezbyt doświadczony poznałem ja moją lube, zaślepiony dupką latałem za wszystkim jak mały latlerek, załatwiane wszytko co potrzeba i nie i oczywiście na Mój koszt. Później wpadłem na genialny pomysł że się oświadczę, coś tam rodzina przebąkiwała że panna nie taka idealna jak w mojej głowie i żeby się zastanowić. Oczywiście jak już się domyślacie mądre rady miałem gdzieś, później ślub szukanie mieszkania, oczywiście wszytko na Mojej głowie i wieczne dąsy i słowa niezadowolenia, gniazdko musiało być idealne i zgodnie z wizją, na wszystko się godziłem i przytakiwałem. Do ślubu i tak z rok po seks max co 2 dzień zawsze chętnie, później już rzadziej chyba że coś chciała, albo chciała gdzieś pojechać. Znalazła pracę jako ratownik medyczny i zaczęliśmy się mijać, ja też pracuję dużo albo bardzo dużo. Raczej się nie kłóciliśmy tylko o porządki, nie jestem najbardziej poukładanym i porządnym człowiekiem szkoda mi na to czasu  ale małżonka stawia za punkt honoru czystość w mieszkaniu, reszta obiady zakupy opłaty rachunki o już Mój problem, jakoś korona z głowy mi nie spadała z tego powodu. Z raz z tego powodu na tydzień do mamusi się wyprowadziła tak przed samymi świętami żeby było rodzinnie i przytulnie i znowu ja polazłem namawiać ją na powrót co przyznaje było delikatnie mówić błędem. W między czasie dzwoniła do mnie jakaś kobieta że Moja żona i jej chłop mają romans, na początku się wkurzyłem, później sprawę zbagatelizowałem znowu bystry ja, i później mi przeszło po jej zapewnianiach że nic nie było i jak zobaczyłem potencjalnego kawalera, straszy pan tak wyglądał  z brzuszkiem, fakt lekarz ale zarabiający mniej niż ja i z mocnym problemem alkoholowym. I wpadłem na genialny kurna pomysł zróbmy sobie dziecko przecież zawsze chcieliśmy  a miałem ciśnienie  na potomka. Po pół roku udało się zona na l4 i siedzi w domu oczywiście proporcje obowiązków zostały, sprzątanie reszta nieważne. Nie wspomiałem jeszcze że żona ma 2 hobby oprócz sprzątania siłownie chodzi na nią pół życia, szczupła ładna dupka ale innych efektów nie ma, ale koledzy się kręcili, a to jakieś sms a to telefony. I poznała kolegę fantastę na siłowni który ma przewagę ( dzięki jego doradztwu finansowemu znacząco uszczupliła swoje oszczędności do 0 ;))  bo na nią chodzi a ja siedzę i pracuję, 2 razy nawet kolega był w mieszkaniu ( moim) jak mnie miało nie być, często jeżdżę.  Córa się urodziła w tamtym roku ma teraz 2 miesiące i tu następuje zwrot fabularny. Żona oświadczyła że Mnie już nie kocha ( kochałem za mocno ;), miałem za dużego albo za małego ) że trzymałem ją pod kloszem wyręczałem zę się życia chce nauczyć i wyprowadza się. Jestem naiwnym człowiekiem ale nawet ja je wspomniałem zę na urodziny  jej dostanie testy dna córy, coby jak Marek mówi nie być w gronie 30 % wychowujących nie swoje dzieci. Na razie jeszcze szuka mieszkania, ja jestem grzeczny miły i kulturalny jak zawsze, nie che być nagrany i mieć ciekawiej niż mam. Zdaje sobie sprawę że na 65% kogoś ma i ja będę ich utrzymywał przynajmniej do czasu aż sie okaże że testy są inne ale córa podobna, zapewniania zę nie idzie  do chłopa też są, że kolega to kolega. Twierdzi zę na pieniądzach jej nie zależy. 
      A ja myślę jak się przygotować na rozwód u prawników byłem ale za 150 zł powiedzą wam mniej niż 1 post tego forum o rozwodach. Znalem radce prawną  koleżankę siostry znaczącą się an sprawach rozwodowych
       
      Kazała iść do psychologa 100 zł ( prawie lodzik)  że próbuje zrozumie czemu moje małżeństwo się rozpadało ( kwit do sądu), Chciałem iść na terapię z żoną ale ona nie odczuwa takiej potrzeby 
      upłynnić pieniądze z  firmowego konta 
      robić koszty
      szlaban do rozwodu na dupy ( jakoś w miasto nigdy nie chodziłem)
      wynająć detektywa w celu weryfikacji zapewnień małżonki
      i stwarzać pozory lub próbować ratować małżeństwo 
       
      ja jeszcze przed wyprowadzką dodałem od siebie rozdzielność majątkową od dnia 
       
       
      Z sytuacją  sobie dam jakoś radę, Muszę. będzie Mnie to kosztowało więcej lub mniej pieniędzy ( robota delikatnie mówiąc nie idzie). Może się zejdziemy może nie i tak i tak będzie dobrze, jak dziecko Moje to będę mieć ładną córę.
       
      Pytanie do Barci jak wyciągnąć wnioski na przyszłość i przestać być frajerem bankomatem? Bo teoria jedno nagrania 2 a z realizacją Markowych podpowiedzi idzie ciężko.
       
      Jest trochę lepiej ale nadal jestem dupa, zaczynam od czytania od nowa kobietopedii i wyprawy po samcze runo, tym razem ze zrozumieniem i dokładnie,  che zapisać się na boks i odreagować, zrzucić sadło bo się zapuściłem , ucywilizować  robotę bo 1 osobowa działalność i zapierniczam prawie 24h/7dni w tyg. A potrzeby nie będą już tak duże  
      Pozdrawiam
       
      ps.2 ktoś kupił z was komplet 3 poradników prawnych polecacie ?
       
      L_enny
       
       
       
    • Przez Straszymorda
      Witajcie Bracia.
      Sprawa wydaje się nieskomplikowana lecz poszedłem tak grubo po bandzie że muszę gdzieś tu wywalić. Trzy miesiące temu zostawiła mnie po 8 latach związku (6 lat wspólne mieszkanie), z dnia na dzień standardowo " potrzebuję czasu, nie wiem co do Ciebie czuję, nie kocham Cię" to była dość ciekawa rozmowa bo byłem skuty jak bąk, trochę szok, trochę niedowierzanie, znam ją przecież.
      Kończąc, tylko nie myśl że chodzi o innego...i "paszła" to co się działo potem każdy wie, bywało lepiej. Wyprowadziłem się z domu (mieszkania) które sami ogarneliśmy z przydomowego garażu jej rodziców, do matki. Po tygodniu dostałem wiadomość że ona się wyprowadza do koleżanki i mogę wrócić na chatę dopóki niczego innego nie ogarnę. Mówię spoko może coś ogarnę jakoś porozmawiamy. Taki chuj. 
       
      Po tygodniu użalania się nad sobą nie ogarniania życia i ogólnej mimozy, wdrożyłem w życie poszukiwanie odpowiedzi. 
      Przetrzepałem laptopa, inny bolec. 
       
      Jako że jestem spokojnym człowiekiem, napisałem miłego smsa, oddaj mi pieniążki kochana a jak nie masz to niech bolec Ci pożyczy. 
      Zjawiła się, wylaszczona, wypachniona. Przyznała się ustaliliśmy kwotę spłaty. Cześć jak czapka. 

      I po tym miłym przy nudnym wstępie zaczyna się historia przypału. 
      -nie, nie chodzi tu o moją ex. 

      Mam ziomka takiego wiecie od piaskownicy, tak go życie potargało że się puścił z koleżanką z pracy, stara rura (8 lat starsza), cały problem że on był w związku i leciał sobie na dwa fronty, oczywiście skurczybyk pokazał nam że do niego pisze, ba nawet pokazywał swojej ówczesnej...obracał w żart a ruchał pół roku na boku
      Przyszedł dzień, musiał podjąć decyzję, wybrał pewną opcję, romans chciał zakończyć ale Pani bolcowanej nie było to na rękę. 
      Wszystko w pizdu ciąże, poronienia, depresje policje... strasznie ma nadal chłopak przejebane. Tak zawziętej suki nie widziałem.

      Ale o co chodzi? 
      o ex załamaną zranioną i zapłakaną, po trzech miesiącach związała się z najlepszym kumplem mojego ziomka.
      Razem pół roku,przed świętami rozstali się. Powodów wiele.
      Chłopak już wcześniej miał problem że zapraszam ją na piwo, ale kurwa znam laskę 10 lat to chyba mogę iść z kumpelą na jedno czy dwa.

      Zrealizowałem aż za dobrze ten plan bo laska wskoczyła mi na siodło finalnie. 
      Rano odwiozłem do domu. I zrozumiałem że powinienem przyjebać w drzewo. 

      Pomyślałem kutasem, ciśnienie zeszło, przestałem myśleć o mojej kurwa pięknej ex, dopierdalając sobie zdradą przyjaciela... 
      Laska co najlepsze spotkała się wczoraj ze swoim świeżym, bo on chciał by spróbować jeszcze raz.  no i zajebiście. 

      Odnoszę wrażenie że laska zrobiła to z premedytacją, wykorzystując moje zranione serduszko wbiła półmetrowego kutasa w mojego ziomka. Taka sobie zemsta. 

      Pytanie:
      Jak ogarnąć ten temat? Czekać a chuj może się nigdy nie wyda? 
       jak się wyda to: ex nr 1 ex nr 2 oraz jego ziomek będą chcieli mnie zajebać. 

      Musiałem przebrnąć przez wszystkie historie pokrótce by nakreślić sprawę. 

       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.