Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Strusprawa1

Zerwała ze mna... I cały się telepię.

Polecane posty

Witam. Piszę o czymś, czego się całkowicie nie spodziewałem. Przed chwilą zerwała ze mną dziewczyna, z którą byłem oficjalnie rok czasu, a którą znałem (całkiem bliżej) 2,5 roku. Popełniłem błąd typowy - uwierzyłem, że jest inna, wykoleiłem się myślami. 

Nie wiem nawet od czego zacząć. Ostatni raz się z nią spotkałem w piątek - aż do soboty. Popełniłem wtedy fatalny błąd. Przetestowała mnie w kwestii, czy wyjdę po nią, gdy ona sobie pójdzie. Wyszedłem. Chodziło o to, że obraziła się o byle błahostkę, aby móc mnie przetestować. Jak wyszedłem, to stała koło wejścia do bloku. Od paru miesięcy mnie testowała, a ja za często oblewałem. 

Poznałem ją w szkole w listopadzie 2015 na dyskotece szkolnej. Pisaliśmy trochę, spotykaliśmy się, ale bez przesady. Zaprosiłem ją na studniówkę, a potem milczałem, bo widziałem, że buja się z innym typem na długich przerwach, co potem miałem jej za złe. 

Ponowiłem spotkania z nią po tym, jak poprawiłem maturę. Można by rzec, że miałem całą wiedzę z forum, ale miałem złudne nadzieje, że jest inna z racji tego, że jest dziewicą, oraz że pochodzi "z dobrego domu". Nic bardziej mylnego.

Napisała mi o tym na wykładzie. Typowe. "Jesteśmy inni", "może chcesz dołączyć do grupy moich przyjaciół". Jestem tak wkurwiony za przeproszeniem, że na wykładzie się cały telepałem, że aż kumple musieli mnie uspokajać... 

Oczywiście ma to swoje plusy - chciała ona iść na g*wnokierunek (jest 2 lata młodsza, więc od października zaczyna). 

 

Nie wiem już co pisać. Boli mnie jak cholera. Białorycerstwo cały czas jest we mnie żywe. Mam mnóstwo planów, do których jest mnóstwo krętych ścieżek, ale to inny temat..

 

:( 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Normalny objaw; drgawki, telepanie się, skutki uboczne odstawienia narkotyku.

Edytowano przez Themotha
  • Like 4
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

   Strusiu, nie martw się, przebadaj wewnętrznie czy jest to wkurw na siebie że dałeś się przerobić, czy odstawienie miłości i haju z tym związanego.

W jednym i drugim przypadku wyjdzie Ci , że dobrze się to skończyło. Podziękuj jej za lekcje życia.

Za kilka dni przejdzie Ci. 

 

Tylko żebyś nie odpierdalał i próbował się z nią kontaktować, bo sytuacja bieżąca może też być gównotestem i za kilka dni ona zadzwoni i powie Ci że jednak się namyśliła 

i możesz być jej chłopakiem. 

 

Wtedy , mam nadzieję że będziesz wiedział co robić.

 

Nie łam się chłopaku, wszystko będzie dobrze.;)

 

  • Like 7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ćiężka praca fizyczna wskazana. Porąb drzewa,  przerzuc dwie tony węgla, wywal wszystko z pokoju, przemaluj go i ustaw inaczej meble. 

 

Zero alkoholu

  • Like 6
  • Dzięki 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Strusprawa1 napisał:

Nie wiem już co pisać. Boli mnie jak cholera. Białorycerstwo cały czas jest we mnie żywe. Mam mnóstwo planów, do których jest mnóstwo krętych ścieżek, ale to inny temat..

Rozumiem Cię jak mało kto. Sam przez to przeszedłem raz i wiecej nie przechodziłem.

Usztywniłem się i uodporniłem.

 

Jestes w tym momencie w bardzo ważnej dla siebie sytuacji - oto bowiem trwa test. Specjalny test.

 

Ty testujesz samego siebie !

 

Zdasz go jesli wypełnisz kumulatywnie (łącznie) dwa punkty:

 

1. Pod żadnym pozorem się do niej nie odezwiesz.

2. Gdy ona się do Ciebie odezwie - nie podejmiesz ŻADNYCH, ale to ŻADNYCH kroków.

 

Powietrze. Czyste powietrze. Nie ma jej.

Spokojnie. Przejdziesz przez to. Gdy wytrzymasz próbę - wszystkie kolejne będą mniej dolegliwe a nawet jest szansa, że będziesz miał z tego namacalne korzyści. I to nawet namacalne kutasem.

 

Znam to doskonale z autopsji. Gdy byłem młody - dostawałem ustawiczne kosze od kobiet. Miałem zamiennie - spadać albo wypierdalać. Dostałem wiec możliwość wyboru.

I naprzemiennie - albo wypierdalałem albo spadałem.

 

Ale próbowałem cały czas. No i za ktorymś razem się udawało. Tylko że NIGDY dwa razy do tej samej laski. Nigdy. Raz powiedziała nie - to nie. Koniec, end of story.

 

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość.

Zauwazyłem taką prawidłowośc, ze kobiety, ktore kopały mnie w dupę (każąc wypierdalać) - zawsze się potem do mnie odzywały. Wczesniej lub później, ale się odzywały.

I teraz w zależności od tego czy było to wczesniej czy później:

 

1. Jesli sie odezwała wczesniej - to zlewałem po całości. Zero. Nie ma. W obawie, że mogę zostać zaślepiony trwającym jeszcze hajem emocjonalnym i zabawa się zacznie od poczatku.

 

2. Później - witałem się jak z najlepszą kochanką. Byłem grzeczny, uprzejmy i wesoły. I wtedy to ona wokół mnie skakała a ja korzystałem ile wlizie.

Gdy sugerowała "a może coś wiecej" - moją odpowiedzią było zdecydowane, i twarde z rosyjska brzmiące "NIET"

Więc starała się jeszcze bardziej, nadskakiwała jeszcze mocniej, aż w końcu - po ktorymś z kolei "NIET" - kazała spadać.

Spadałem wiec znudzony bo nacieszony tą damą do porzygu.

 

Przerobisz ten schemat jeszcze setki razy w życiu.

 

Pamietaj o jednym - guma. Zawsze guma. Którą wiesz kiedy zakładasz, kiedy zdejmujesz i gdzie wyrzucasz.

  • Like 20
  • Dzięki 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze - można to przenieść gdzieś, gdzie nie będzie widział nikt z zewnątrz? To po pierwsze, a wtedy opiszę więcej i dziękuję wam..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gratuluję, pierwsze zerwanie to zawsze straszne przeżycie, ale zapewniam Cię że kiedyś będziesz się z tego śmiał.

 

Wysiłek fizyczny, zero wódy i narkotyków, wyjścia gdzieś, bycie dla tej Pani grzecznym i nie odzywanie się do niej w ogóle.

 

Każdy kac kiedyś mija, ten też przeminie, ale lekcja i nauka zostanie w Twojej głowie.

  • Like 5
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Strusprawa1 napisał:

Po pierwsze - można to przenieść gdzieś, gdzie nie będzie widział nikt z zewnątrz?

   A co, masz kumpli którzy też tu siedzą, czy wygadałeś się przed panną skąd masz wiedzę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 Witamy w prawdziwym świecie. Znając co nieco Twoje poglądy i lektury, polecam zaczytać się w Ayn Rand:P Reszta tak jak Bracia wyżej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Żadnej wódy i innych używek. Najlepiej dzisiaj iść to przepalić na siłce, pójść pobiegać zrobić coś co spowoduję wyrzut endorfin. Na dalsze dni pomoże wyjazd w ciekawe miejsce. No i na koniec złóż ofiarę całopalną z wszelkich pamiątek. Pierwsze dni będą bardzo trudne ale później będziesz się z tego śmiać(naprawdę:).pzdr.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Możesz iść do jakiegoś ogarniętego psychologa (byle do mężczyzny)nie dostaniesz u niego odpowiedzi na swoje pytania, ale dostaniesz pytania które odpowiedzią będą :)

Przesłuchaj wszystkie audycje Marka tj; dlaczego nie popełniać samobójstwa z powodu kobiet,jak sobie poradzić po rozstaniu itd...

Przemagluj 3 razy kobietopedię ale to dopiero za kilka tygodni.

Na ten moment idź na siłownię albo na worek i wal do odcięcia.

Musisz skumulować swoje wkurwienie na odpowiedni cel, omijaj libacje,narkotyki i kłótnie z innymi.

Znajdź sobie dodatkowe zajęcie,bierz nadgodziny, zapełnij swój czas w 100%.

Dasz radę, tylko im szybciej zaczniesz realizować to co bracia radzą, tym szybciej wrócisz na właściwe tory :) !!

3mam kciuki !!!

 

btw tylko zerwała, a co jak by puściła się z najlepszym przyjacielem, bratem albo tatą...

 

Edytowano przez ransoft
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
50 minutes ago, Adolf said:

   A co, masz kumpli którzy też tu siedzą, czy wygadałeś się przed panną skąd masz wiedzę?

Niestety, próbowałem jej przekazać trochę idei forum samym forum. Na siłę mimo to nikogo się nie przekona.

Braciom moim, paru kumplom polecałem forum i twórczość Marka. 

W sumie już na luzie. Mam inne możliwości, napisałem do innych i od razu się humor poprawił.

 

@Marek Kotoński Niestety to nie pierwsza. 3 lata temu zerwałem z inną, z którą byłem 1,5 roku. Różnica ta, że ostatnie pół roku od zerwania to były ciągłe kłótnie, więc przyjąłem to bardziej z obojętnością. Tutaj było strasznie szybko, niespodziewanie, ale scenariusz wręcz ręka w rękę identyczny jak w Twoich audycjach (kobietopedię czytałem, więc teorię miałem w głowie, ale praktyka się liczy, jak wiadomo). Po pierwszej miałem też "pocieszycielkę", która chciała związku, ale się nie godziłem. Nie miałem żadnej wiedzy, a zachowywałem się lepiej niż teraz... Chyba powinienem założyć oddzielny wątek. Genetyka mi dała całkiem dobrą twarz (groźnie wyglądającą) od ojca, który zmarł w wypadku, gdy wracał od kochanki (można rzec - "bad boy") i bardzo dziwne sytuacje miałem z tym związane.

Postaram się od teraz. Alkoholu i tak nie piję. Podnoszę się na drążku regularnie, f*p jak najrzadziej, dużo czytania i byle do przodu. Na weekend planowałem założyć temat na forum odnośnie kilku pomysłów związanych z biznesem, dziewczyny jeszcze się patrzą na ulicy na mnie, więc jeszcze mam szansę coś osiągnąć. :) 


@Krugerrand Niestety Atlas Zbuntowany, Kapitalizm Nieznany Ideał i Źródło pozostało w domu, tu mam książki naukowe, Webera i parę innych luźnych. :D Kuźwa, ostatnio jej pożyczyłem "Siła Nawyku" i nie odda już. 

 

@Bonzo Dzięki za rady. Dostosuję się do nich, bo nie ukrywam, że o niemal znów zacząłem łamać to, co powinienem robić. ;) 

Najlepsze jest to, że pisze do mnie wszędzie gdzie tylko możliwe. Jakby całkowicie odwróciło jej się. (ostatnią wiadomość napisałem, że idę jutro na basen i umówię się z koleżanką, która ma na mnie oko).

 

Edytowano przez Strusprawa1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ucz się na cudzych błędach i doświadczeniach. Żadnego kontaktu, ona właśnie przestała dla Ciebie istnieć.

 

Dasz radę, wytrzymasz! Zobaczysz, o ile silniejszym niedługo będziesz.

 

Powodzenia!

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Bonzo Szacun za te Twoje posty. Jak zawsze w sedno :]

 

Ja również potwierdzam, aby nie podchodzić do tego emocjonalnie. Nie wiem, jaką ten kolega ma styczność z kobietami, ale musi wiedzieć, że na jednej świat się nie kończy. Było fajnie, minęło. Pora się zatrzymać, otrząsnąć i będąc bogatym o nowe doświadczenia iść dalej.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pomyśl sobie jakie zwarcie styków będzie miała jak będzie widzieć, że spływa to po tobie jak po kaczce :). 

 

Mi na zerwania pomagał heavy-metal  albo rock i samochód. Wsiadam sobie wieczorem do samochodu i wyjeżdżam na miasto. Jeżdżę wolno, snuję sie ulicami i słucham Eminence Front od The Who. Albo Megadeth. Albo niesamowity Nick Johnston, ale on wyciska ze mnie łzy. Też trzeba czasem dać zaworowi bezpieczeństwa jebnąć. Jestem sam ze sobą w moim prywatnym blaszanym kloszu. Spróbuj!

Edytowano przez Tomko
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Za 10 lat będziesz się z tego śmiać. No dobra za 2 :) 

 

Jak jednej mówisz arrivederci, drugiej mówisz buona sera signorina, buona sera :) 

 

 

PS. Tylko nie pisz do niej. Chciała wolność, to niech ma. Będzie żałować, tylko jeszcze tego nie wie :) 

Edytowano przez giorgio
  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo wiele zależy od tego czy na boku masz również chętne koleżanki. Ja takowych nie miałem i myśl ta jedyna odeszła :D sprawiła iż bardzo powoli trwała moja kuracja. Około 7mcy nachodziły mnie chujowe stany emocjonalne i myśli. Jestem dosyć uczuciowym facetem w tym przypadku jest to wada. Nie myśl, że za tydzień już będzie git. Te stany emocjonalne będą wracać do pewnego czasu.U każdego inaczej. Jak to się mówi co nie zabije to wzmocni. Najgorsze to jak będzie człowiek sam na chacie siedział i wtedy pojawi się myśl może napisać, pewnie myśli o mnie tak jak ja o niej. Nic bardziej mylnego :) NIE MYŚLI O TOBIE.  Po ukończonej "terapii" twoje podejście do kobiet się zmieni ja to przeszedłem. No cóż tamten miły pan, który za dostęp do otworku zrobiłby wszystko odszedł teraz to mi się nawet nie chce za nimi biegać. Życzę szybkiego powrotu do "zdrowia" :-) 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 i jeszcze jedno, nie zaprzeczaj przed samym sobą że Cię to nie boli, nie wypieraj tych emocji, nie udawaj hojraka że Cię to nie wzięło wogole, bo to nie tędy droga, zmierz się z tym , popłacz w samotności jeśli trzeba, nie tłum emocji, poleż znokautowany na ringu, a potem wstań...!

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
39 minutes ago, Tomko said:

Mi na zerwania pomagał heavy-metal  albo rock i samochód. Wsiadam sobie wieczorem do samochodu i wyjeżdżam na miasto. Jeżdżę wolno, snuję sie ulicami i słucham Eminence Front od The Who. Albo Megadeth. Albo niesamowity Nick Johnston, ale on wyciska ze mnie łzy. Też trzeba czasem dać zaworowi bezpieczeństwa jebnąć. Jestem sam ze sobą w moim prywatnym blaszanym kloszu. Spróbuj!

Ja jeszcze własnego samochodu nie mam (choć waham się nad tym i w sumie stać mnie). Też preferuję metal. Ostatnio głównie Bathory. Ta piosenka trafia we mnie..

"Jestem mężczyzną i trzymam swe przeznaczenie w garści
Wolny jak wiatr, jeśli to możliwe
Mam skrzydła, które niosą mnie
W gębiny nocy
A jeśli potrzebował będę światła
Uniosę twarz ku niebu

Gdzie Jednooki obserwuje mnie"

Piękne. :) Albo jeszcze z tego albumu "To Enter Your Mountain" - by pokonywać swoje nieskończone góry. Od Ciebie posłucham i pewnie też wpadnie. ;) 

 

 

 

41 minutes ago, giorgio said:

PS. Tylko nie pisz do niej. Chciała wolność, to niech ma. Będzie żałować, tylko jeszcze tego nie wie :) 

Już żałuje. :D Telefon zalany SMS-ami i pod moim zdjęciem na fb pisze (konta nie zablokowałem jeszcze, fajny cyrk). 

 

@CzarnyR Mam takie, ale jest tym gorzej, że to jest dosłownie z dnia na dzień, a w dodatku na razie pisze ciągle. 

W dodatku mój brat, który przez swoją jest gnojony mówił, żeby przebaczyć, bo jego tak nieraz robiła i dalej są ze sobą (nieważne, że lekko mówiąc nie jest szczęśliwy z nią). Żałuję tylko, że nie robiłem z nią "czegoś", bo czekałem, bo ona chciała czekać. 

Dzięki! :)

 

@Themotha Dziwnie przy ludziach na to reagować, gdy mi to napisała. Potem ciężej, wraz z czasem wspomnienia będą przychodzić i emocje wzrastać, bo bardzo piękne to były wspomnienia...

 

Dzięki naprawdę za wsparcie. O ile mogę, to ze wzajemnością zawsze się odwdzięczę również wsparciem. ;) 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Musisz od razu mieć kontakt z innymi laskami. Nie mówię, że od razu szukać nowej damy serca, ale od razu rozmawiaj z kolezankami, wychodź gdzieś w takie miejsca gdzie są laski itp. Wiem, że po zakochaniu i zerwaniu nie chce się patrzyć ani wyobrażać sobie nawet, że obok może być inna a nie ta która odeszła, ale to chwilowe. Po czasie zobaczysz, że jest sporo innych lasek bardziej interesujących niż ta Twoja była.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 Najlepiej skupić się na czymś innym, czymś co Cię interesuje - hobby, pasje itd., spotkać się z kumplami - zająć myśli czymś innym - jak pisali bracia wcześniej - niunia przestała dla Ciebie istnieć - usuń jej kontakt i miej z głowy. Zaczynasz nowy rozdział :)

 

Pamiętaj że ten trybik, który został usunięty z Twojego mechanizmu to trybik nic nieznaczący, na którym mechanizm się nie opierał i od którego nie zależał - z czasem w jego miejsce pojawi się nowy, tak że głowa do góry  ;) 

 

 

Edytowano przez lxdead
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Strusprawa1 napisał:

ostatnią wiadomość napisałem, że idę jutro na basen i umówię się z koleżanką, która ma na mnie oko)

 

   Duży błąd z Twojej strony. Całkowity ignor z Twojej strony, czekaj, niech cierpi. 

 

Zasłużyła na to! 

 

   Chociaż nie wiem czy cierpi, po prostu chce odzyskać swoją zabawkę, bo jak to jest, on mnie ignoruje, tak nie wolno!:D

Edytowano przez Adolf
  • Like 3
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Adolf napisał:

 

   Duży błąd z Twojej strony. Całkowity ignor z Twojej strony, czekaj, niech cierpi. 

 

Zasłużyła na to! 

 

   Chociaż nie wiem czy cierpi, po prostu chce odzyskać swoją zabawkę, bo jak to jest, on mnie ignoruje, tak nie wolno!:D

Po raz kolejny pełna zgoda, olewasz sobie totalnie, w tym stanie wspominając o koleżance pokazujesz że chcesz jej na złość zrobić i się odegrać, ciągle żywisz uczucia do niej, ona doskonale wie że to podpucha i że dalej siedzi Tobie w głowie=wygrała, totalny ignor, za jakiś czas laska się odezwie sprawdzić czy nadal wisisz wtedy jak jej odpowiesz na wiadomość  utwierdzisz ją w przekonaniu że dobrze zrobiła, że nadal cię ciągnie ,więc wywal wszystkie kontakty, nie odpisuj, nie odzywaj się, totalnie zignoruj, ona dla Ciebie nie istnieje

 

@AR2DI2 teoretycznie powinien się spotykać z innymi, w myśl zasady lecz się tym czy strułeś, ale moim zdaniem na dzień dzisiejszy najważniejsze dla niego to spokój i czas, przede wszystkim czas.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Posthuman
      Witam Panowie!
       
      Zmagam sie z ciężką do przełknięcia sytuacją. Napisze wprost: Moja EX zostaiwła mnie przez moja przeszłość seksualna. Sprawdzała mój telefon i komputer i znalazła tam stare wiadomosci sprzed związku z których wynikało ze byłem u prostytutki. Nie mogła sie z tym pogodzic, dlugo sie z tym meczyla i czasem to do niej wracało... Nie dało sie nawet z nia o tym porozmawiac zeby to jakos wyjasnic. Bylismy po tym jeszcze razem przez pol roku i było "niby ok" ale 1 stycznia mnie zostawiła i odeszła do jakiegos wczesniej poznanego Angola (mieszkamy w UK). Z usług korzystałem za granica, byłem samotny, zmagam sie z nerwica depresyjna, nie miałem czasu na znajomosci i z potrzeby bliskosci skorzystałem z usługi 3 razy. Nie chciałem do tego wracac, wstydziłem sie tego i nadal wstydze. Czuje sie teraz jak scierwo, zdemaskowany przez osobe która kocham, nie chciałem jej o tym mowic, wiedziałem ze po tym związek nasz nie przetrwa długo. Nie myliłem sie.  Wiem ze powinienem uwazac na swoj telefon, usuwac historie etc, ale kompletnie zapomniałem o tych wiadomosciach. Jakby tego było mało ostatni wyskok miał miejsce na przełomie poczatku mojej znajomosci z EX. Uwazała to za zdrade, choc oficjalnie zaczelismy chodzic dopiero 4 miesiace pozniej. 
       
      Rozstanie powoli trawię choc jest ciezko i gnebi mnie to nadal. Ale najgorsze ze sam teraz siebie postrzegam jak najgorsze scierwo. Ze dopusciłem się tego. Zapłaciłem za seks jak jakis frajer. Mam mega doła, nie wiem jak sie z tym uporać, strasznie mnie to dobiło i nie potrafie teraz zaakceptować swojej przeszłości ja sam. 
       
      Moja była rozpisywała sie o tym na babskim forum "wizaz". Miałem nieprzyjemnosc czytania postow pod jej wpisem. Zostałem tam nazwany dziwkarzem kupujacym seks, frajerem, kazda przyznała ze nie umowiłaby sie z takim jak ja.
      Czuje sie teraz mega samotny, była dała mi do zrozumienia że nikt mnie już nie zechce i zawsze juz bede sam.
       
      Moja samoocena spadła ponizej zera, POMOŻCIE!!!
    • Przez KapitanMoskwa
      Dobry wieczór wszystkim, 
       
      Postanowiłem założyć ten temat ponieważ w dniu dzisiejszym podjąłem decyzje o rozstaniu ze swoja długoletnią partnerką
       
      Z pozoru sprawa wydaje się łatwa, jednakże po krótce mówiąc przedstawia się tak: 
       
      Od kilku lat jestem w związku z kobieta którą przez lwią cześć naszej wspólnej relacji uważałem za "tą jedyną" i przyszła matke moich dzieci. 
      Przed poznaniem partnerka była juz doświadczona kobieta (jest 5 lat starsza ode mnie) i zorientowaną na stały związek - zupełnie jak ja, jedynym jej mankamentem była (w tamtym czasie juz prawie całkowicie zaleczona) ciężka depresja będąca konsekwencja chorobliwego perfekcjonizmu. 
      Pierwsze dwa lata związku szło bardzo dobrze, jednakże w następnych sytuacja coraz bardziej się pogarszała (szczególnie po wspólnym zamieszkaniu)
       
      Stałem się workiem treningowym na wszystkie osobiste frustracje (ma rózne napady agresji zewnętrznej i auto-agresji) a dodatkowo kimś w rodzaju opiekuna - perfekcjonizm w miksie z depresja powrócił z siła dawnych lat i totalnie zmiótł mnie z planszy. 
      Setki moich starań idzie na daremno i własciwie wyciągniecie jej z tego bagna po cześci juz pochłoneło samego mnie - czuje się totalnie wykończony i zniszczony tym co przeżyłem i co przeżywam każdego dnia przez jej ból istnienia który objawia się niezwykłym egoizmem, bezwględnoscią i ciezko opisywalnym totalnie dzikim rodzajem zła. 
       
      Kilkukrotnie odwodziłem ja od samobójstwa, wielokrotnie rezygnowałem z własnych celów/pragnień/potrzeb w celu polepszenia jej samopoczucia, codziennie wykonuje za nia wszystkie podstawowe funkcje domowe (gotowanie posiłków dla niej, sprzątanie po niej itp itp), próbowałem wyciągać na rózne terapie, znosiłem wszystkie ataki agresji i wyładowywanie frustracji w moją stronę (a dziennie jest tego po kilka) - wycierpiałem się kuhwa wiele na prawde wiele ale sie nie poddawałem, jednakże w ostatnim czasie zwątpiłem, straciłem nadzieje + wiele negatywnych zachowań partnerki zmusiło mnie do podjęcia wewnętrznej decyzji o stopniowym rozstaniu ponieważ na chwile obecną jestem nikim innym jak psychicznym wrakiem sprawiajacym swoją fizycznoscia że jednak jest inaczej. 
       
      Ze swojej strony widzę to tak: 
       
      Chce z nią w odpowiednim czasie przeprowadzić szczerą rozmowę i zaproponować pewną pulę pieniędzy na odchodne (sporo zainwestowała w moje mieszkanie - meble itp, nie chce byc jej dłużnikiem a w dodatku ze wzgląd na cała nasza relacje i wiele na prawde dobrych chwil które przeżylismy chce sie rozstać z klasa) ktore pomogą jej w nowym starcie - jak wspominałem powyzej, sama jest totalnie niesamodzielna wiec takie cos na pewno jej sie przyda. 
       
      Zastanawiam sie jak przeprowadzic taka rozmowe, jak sie rozstac z czlowiekiem w takim stanie - nie chce miec jej na sumieniu (potencjalne samobójstwo) ale ze wzgledu na to jak sytuacja sie pogarsza z dnia na dzien w ostatnich miesiącach moj instynkt samozachowawczy nakazuje mi uciekać jak najdalej i to jest nawet silniejsze od tego. 
       
      Chce to zrobić na spokojnie, z klasą - w sposob zaplanowany i rozważny. 
       
      Bardzo bym prosił samców o rady, a moze opowiesci czy byli w podobnej sytuacji ew o wasze przypuszczenia jak można by było przeprowadzić taki proces rozstania bez wielkiej szkody dla takiej osoby.
       
      Chce miec juz to za sobą ale jednocześnie wiem że musze zachować rozwagę i opanowanie mimo ciezkich warunków. 
    • Przez trop
      Bracia, szczególnie nowi użytkownicy moim zdaniem bardzo trafna diagnoza i świetny sposób.
       
      A Wy co myślicie?
       
       
    • Przez devil
      Cześć Wszystkim,
       
      Jestem tutaj nowy, ale pomyślałem, że tutaj otrzymam jakieś wskazówki. 
      Jestem świeżo po rozstaniu (nieco ponad tydzień). To mnie strasznie dołuje. Udaje przed wszystkimi, że już jest okej, ale oszukuje samego siebie.
      Mam 24 lata, byłem ze swoją lubą prawie 4 lata (w marcu mijało by 4 lata). Co prawda jestem studentem, a jak to student - biedny. 
      Mimo wszystko planowałem się oświadczyć na przełomie tego roku 2019/20, najpewniej na Sylwestra (nie mam pierścionka, ale uzbierałbym na niego). 
      Jednak wszystko przepadło, zerwała ze mną, a ja nadal nie wiem konkretnie dlaczego. Najpierw stwierdziła, że jestem leń (nie mogę się nie zgodzić) i nie zabrałem się za siebie
      po czym wyhodowałem nieco piwny brzuszek. Jednak w ostatnim roku przeszedłem na dietę, na której schudłem 13 kg w 4 miesiące. Z wagi prawie setki do 86 kg. Zabrakło jednak chęci do jakichkolwiek ćwiczeń,
      co odbiło się nad brakiem rzeźby, a jedynie na pozostawieniu brzuszka. To było pierwszym argumentem na jej rozstanie.
      Drugim argumentem, było to, że przestała mnie kochać.. Nie mam pojęcia dlaczego, nie mam pojęcia co zrobiłem nie tak, tego już mi nie wytłumaczyła. 
      Wahała się nad tym 2 lata, tak mi powiedziała, a więc, że jesteśmy studentami, ona też studiowała ale w Krakowie, więc dość spory kawał drogi ode mnie. Ten okres wahania był właśnie wtedy kiedy ona studiowała w Krakowie.
      Teraz studiuje nieco bliżej, ale to nie pomogło. Tutaj znalazła koleżanki (w Krakowie takich życzliwych nie uświadczyła) i mam wrażenie, że to one namówiły ją do tego wszystkiego. Poczuła w końcu, że może się pobawić, choć ja do sztywnych nie należę i lubię chodzić na imprezy. Ona jednak zdecydowała chodzić z koleżankami mimo, że miałem zdecydowanie bliżej teraz do niej i mogłem bez problemu przyjechać pociągiem i nawet w nocy wrócić gdyby nie mogła mnie przenocować (mieszka w pokoju dwuosobowym, a więc jakby była współlokatorka to nie bardzo by mogła). 
      Najgorsze jest to, że miałem dostęp do jej wszystkich social mediów (fb = messenger, instagram) i przez to dowiedziałem się, że pijana chciała spotkać się z jakimś gościem, którego poznała na studiach, zupełnie w nocy. 
      Wiem jestem złamasem, że wszedłem na jej konto i odczytałem to, ale dzięki temu dowiedziałem się, że jest bardzo źle. Jak wróciła do domu, porozmawialiśmy o tej całej sytuacji, przedstawiliśmy wszystko i postanowiliśmy, że spróbujemy. Jednak po dwóch tygodniach (spędzeniu razem Bożego Narodzenia, Sylwestra w gronie jej rodziny), postanowiła zerwać. Załamałem się, bo jestem zwykłym przeciętniakiem, a ona ideałem. Każdy się dziwił jak mogłem mieć taką przepiękną dziewczynę. Najgorsze jest to, że zrobiła to tydzień przed moimi urodzinami. Bolało podwójnie, gdyż myślałem, że spędzimy je razem. 
      Mam też problem z tym, że pomimo tego, że jej napisałem by pozmieniała hasła do swoich kont, ja i tak na nie mogę wejść. Robię źle, wiem o tym, ale pokusa jest większa by wchodzić cały czas na jej profil i sprawdzać z kim pisze. 
      Nie wiem co z tym zrobić.
      Dodam, że jest to naprawdę przepiękna dziewczyna, a ja jestem chyba zbyt zazdrosny. Interesuje się modelingiem, przez co często jeździła na sesję, a mnie dobijało to, że odsłaniała chociażby ramiona gdzie każdy facet mógł je oglądać. 
      Strasznie mi się to nie podobało i po czasie szedłem na kompromisy by tylko być z nią. Na instagramie zostawiła nasze wspólne zdjęcie (ja też), ale tam gdzie zupełnie najmniej korzystnie wygląda. Pytając się czemu zostawiła, to powiedziała, że jej się podoba.
      Jak wspomniałem, nie umiem sobie zbytnio z tym poradzić, by przestać ją kontrolować mimo tego, że już nie jesteśmy razem. Wiem przez to, że się spotkała z tym typem, co miała wcześniej się spotkać jak jeszcze ze mną była. 
      Dużo mi pomaga spotykanie się ze znajomymi, bo przestaję o niej myśleć, ale najgorsze są wieczory i noce gdzie nie mogę zasnąć. Wtedy to często o niej myślę i nie wiem co z tym poradzić. Alkohol to nie jest najlepsze rozwiązanie, bo jednak zapomina się na chwilę, ale potem się wraca do myślenia i tak w kółko. 
      Wierzę, że macie dla mnie wskazówki jak mógłbym sobie z tym poradzić. Być może ktoś przechodził przez coś podobnego i zdradzi jak z tym sobie poradził. 
      Liczę na odpowiedzi. 
       
      Dzięki i pozdrawiam
    • Przez Bojkot
      Historia ku przestrodze i nauce młodzieży. Patrzcie nie tylko na to co mówią, ale jak koresponduje to z tym jak się zachowują. Bo co myślą, to ja nawet nie chcę wiedzieć.
       
      Ja prawie 50 na karku. Babka businesswoman (po czterdziestce), szprycha 180 w szpilkach, wymalowana, elegancki ciuch, bielizna. Znałem ją z młodości. Na ulicy jak z nią szedłem każdemu łby ukręcały się, gdy ich mijała. Na pierwszy rzut oka suka wymalowana. W rozmowach i kontakcie, ze mną miła, wycofana, uległa (takie przynajmniej sprawiała wrażenie). Pierwszy sygnał (czerwona lampka) odebrałem już podczas pierwszego bliskiego spotkania 3 stopnia. Kobieta tego typu, a odmawiała seksu w świetle dziennym, czy w ogóle przy świetle. Tylko pod kołderką i tylko w pozycji klasycznej!!?? Spacyfikowałem ją, uległa. Spędziłem z nią 3 dni, trzeciego nawet nie chciał mi stanąć, tak była pasywna, co wzbudziło w niej łzy !!! Już wtedy, po wypitej wspólnie butelce wódki, zaczęła używać wulgarnego jerzyka!! Zapytała, czy chce, żeby była moją dziwką i suką do spełniania zachcianek!!! Chętnie potwierdziłem. Nie sprawiała wrażenia, jakby miała z tym problem, Ale dysonans w jej zachowaniu dał mi już drugi sygnał, że coś jest nie tak. Takie niespójności między słowami, a zachowaniem, zawsze jasno do mnie przemawiały.
      Ze spotkania na spotkanie, wychodziła z niej natura, która od niej biła na co dzień, była gotowa niemal na wszytko w krótkim czasie. Wydawała się, ze względu na doświadczenie z obecnego związku, że nie chce wiązać z nikim, pozostać niezależną itp. i ja taki sam komunikat wprost do niej skierowałem. Ze spotkanie na spotkanie (co 1 , 2 tygodnie) stała się wręcz wyuzdana i bez zahamowań (w porównaniu do tego co prezentowała na samym początku). Jak dla mnie za szybka zmiana, aby było to autentyczne (kolejna czerwona lampka). Udawała pomyślałem, bo nie chce wyjść na dziwkę i żebym zaczął poważniej o niej myśleć, niż tylko o seksie (choć sama nie wiele mówiła o innych sprawach i zawsze sama ciągnął mnie w „krzaki”). Raz miałem mało czasu i spotkaliśmy się po drodze gdzieś w Polsce. Podjechaliśmy na zalew, poszliśmy w krzaki, kocyk buziaki, przytulania, ja liczyłem, na to, że porozmawiamy, bo mało czasu było. Mówię zbieramy się, bo muszę jechać,  a ona na to z wyrzutem, jak to, myślałem, że chociaż mnie pukniesz  na szybko, a ty nic. Zamurowało mnie bo było to nasze 3 spotkanie  i różnica w podejściu była drastyczna, miejsce niemal publiczne, biały dzień! Powiedziałem, że jest suką i myśli tylko o jednym, a poza tym na wyruchanie przeze mnie musi zasłużyć, generalnie się uśmiała i się rozjechaliśmy, ale ta sytuacja zaważyła na moim dalszym postrzeganiu jej.
      Korzystałem dalej, mając jednak alarmy na uwadze.
      Po pół roku miłych spotkań, zaczęła wysyłać sygnały, że bardzo źle się czuję, że zdradzam z nią moją "żonę" i że sypiam z żoną w jednym łózko itp.. Powiedziałem jej, ja nie mam problemu z tym, żebyś i ty sypiała z mężem, czy kolegami. Chce tylko abyś jasno mi o tym powiedziała. W wulgarnych słowach (które nie pasowały do jej kreowanego image), niezwykle  się oburzyła że jak to ..., ale sprawa się rozeszła po kościach i dalej była miła.
      Już na samym poczatku powiedziała, że ona się nie zabezpiecza i to na mojej głowie. Poczałkowo guma była, ale potem jakoś się nie składało.
      Otrzeźwiło mnie dopiero, gdy podczas jednego ze spotkań, tuż przed wielkim finałem, powiedziała, żebym zrobił to do środka!! ZAPALIŁA MI SIĘ WIELKA CZERWONA LATARNIA MORSKA!! Oczywiście nie dałem się namówić, czy wydawała się zawierzona.
      We wrześniu i październiku zaczęła słać mi emaile, że się w menie zakochała, nie może żyć beze mnie i jest na milion % pewne, że jestem tym jedynym na którego czekała całe życie, że myślimy i czujemy taka samo (nie wiem skąd ten pomysł, bo rzadko i na krótko się zwykle widywaliśmy), z kim może porozmawiać o wszytkom (a zwykle rozmawialiśmy głownie o ruchaniu) i dłużnej nie może wytrzymać, że nie możemy być razem cały czas (gdy mogliśmy spędzić 3 dni razem okazywało się jednak, że ona musi wracać bo coś tam).  Przeczytałem to i stwierdzeniem, że chyba się pomyliła i to nie do mnie chciała wysłać, tylko do jakiegoś nowego kandydata na męża. Ewentualnie sporo skopiowała z podobnego do kogoś innego. Odpowiedziałem,  jej tak, że zdania nie zmienię z względu na dzieci, ale jeśli dalej chce ciągnąc to jak do tej pory to ja chętnie. Uległa. Była jeszcze milsza. Zauważyłem jednak, że nawet mnie, zaczęło na niej też zależeć. Postanowiłem z nią trochę przyhamować, tym bardziej, że dopadła mnie przewlekła choroba, ale moje zainteresowanie nią rosło. Mimo rzucanych jej przeze mnie kłód pod nogi nie odpuszczała.
      I teraz wielki finał. Dwa, trzy tygodnie po tym jej wyznaniu, w sms pisze mi, że jedzie na lotnisko odebrać kolegę z dzieciństwa, który przylatuje z Australii!! Za dwa dni miała mieć urodziny, na które mnie nie zaprosiła!!! W sekundę odpisałem jej, krótko "No i po romansie". Oczywiście mnie wyśmiała, że jestem bajkopisarz i to tylko kolega!!! Już wiedziałem, że gra przynajmniej na dwa fronty. Może i coś do mnie poczuła, ja do nie też, ale stale utrzymywała kontakt z kolegą z za wielkiej wody i jestem przekonany, że podobnej treści korespondencję toczyła z nim. Gdy jej nie dopuściłem do siebie, wreszcie dała mu zielone światło i zaprosiła ma urodziny. Tak jak wcześniej kontaktowaliśmy się niemal codziennie i obficie, tak od kolejnego tygodnia prawie wcale z jej strony, a jeśli już to kratko, bezosobowo. Dla mnie sprawa jasna była, ale hormony były już wzbudzone. No i dostałem młotkiem po ryju. Napisała, wreszcie, że dopiero przy nim poczuła, się naprawdę kobietą, zobaczyła jak mężczyzna powinien traktować kobietę, a potem, że obdarzył ją czystą bezinteresowną miłością, że on był gotów podjąć odważne decyzje, zostawić żonę i dzieci, a ja nie byłem gotów nawet tego rozważyć, a kobieta w jej wieku nie może zmarnować, odrzucić tak szczerego uczucia!!!! Rozwodzi się z mężem i wyjeżdża do niego do Australii !!!! Wyznałem jej, że też coś do niej czuję, ale życzę je szczęścia na nowej drodze życia i jeśli ziemni zdanie, to ja nie mam do niej pretensji. Umówiłem się ze mną na rozmowę, ale nie przyszła. Napisała tylko, że bała się, że przy mnie popłynie, i załączyła fotkę na pamiątkę w samej bieliźnie!!!! Napisałem jej co myślę o całej sytuacji, że robi to z wyrachowania, bo ani razu nie wspomniała, co ona do niego czuje, jakby to nie miało znaczenia. Odpisała, że poczuła się jak dziwka, ale życzy mi szczęścia z kimś innym.
       
      Młodzieży, gdybym zostawił rodzinę (dzieci!!), zamieszkał z nią, ale przestał spełniać jej kolejne wymagania, zawsze miała w odwodzie kolegę z za wielkie wody, który przybył by z białym koniem i uratował ją z rąk kolejnego oprawcy, a ja został bym z ręką w kloace. W sumie to jestem mu nawet troch wdzięczny.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.