Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Strusprawa1

Zerwała ze mna... I cały się telepię.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Piszę o czymś, czego się całkowicie nie spodziewałem. Przed chwilą zerwała ze mną dziewczyna, z którą byłem oficjalnie rok czasu, a którą znałem (całkiem bliżej) 2,5 roku. Popełniłem błąd typowy - uwierzyłem, że jest inna, wykoleiłem się myślami. 

Nie wiem nawet od czego zacząć. Ostatni raz się z nią spotkałem w piątek - aż do soboty. Popełniłem wtedy fatalny błąd. Przetestowała mnie w kwestii, czy wyjdę po nią, gdy ona sobie pójdzie. Wyszedłem. Chodziło o to, że obraziła się o byle błahostkę, aby móc mnie przetestować. Jak wyszedłem, to stała koło wejścia do bloku. Od paru miesięcy mnie testowała, a ja za często oblewałem. 

Poznałem ją w szkole w listopadzie 2015 na dyskotece szkolnej. Pisaliśmy trochę, spotykaliśmy się, ale bez przesady. Zaprosiłem ją na studniówkę, a potem milczałem, bo widziałem, że buja się z innym typem na długich przerwach, co potem miałem jej za złe. 

Ponowiłem spotkania z nią po tym, jak poprawiłem maturę. Można by rzec, że miałem całą wiedzę z forum, ale miałem złudne nadzieje, że jest inna z racji tego, że jest dziewicą, oraz że pochodzi "z dobrego domu". Nic bardziej mylnego.

Napisała mi o tym na wykładzie. Typowe. "Jesteśmy inni", "może chcesz dołączyć do grupy moich przyjaciół". Jestem tak wkurwiony za przeproszeniem, że na wykładzie się cały telepałem, że aż kumple musieli mnie uspokajać... 

Oczywiście ma to swoje plusy - chciała ona iść na g*wnokierunek (jest 2 lata młodsza, więc od października zaczyna). 

 

Nie wiem już co pisać. Boli mnie jak cholera. Białorycerstwo cały czas jest we mnie żywe. Mam mnóstwo planów, do których jest mnóstwo krętych ścieżek, ale to inny temat..

 

:( 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Normalny objaw; drgawki, telepanie się, skutki uboczne odstawienia narkotyku.

Edytowane przez Themotha
  • Like 4
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

   Strusiu, nie martw się, przebadaj wewnętrznie czy jest to wkurw na siebie że dałeś się przerobić, czy odstawienie miłości i haju z tym związanego.

W jednym i drugim przypadku wyjdzie Ci , że dobrze się to skończyło. Podziękuj jej za lekcje życia.

Za kilka dni przejdzie Ci. 

 

Tylko żebyś nie odpierdalał i próbował się z nią kontaktować, bo sytuacja bieżąca może też być gównotestem i za kilka dni ona zadzwoni i powie Ci że jednak się namyśliła 

i możesz być jej chłopakiem. 

 

Wtedy , mam nadzieję że będziesz wiedział co robić.

 

Nie łam się chłopaku, wszystko będzie dobrze.;)

 

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ćiężka praca fizyczna wskazana. Porąb drzewa,  przerzuc dwie tony węgla, wywal wszystko z pokoju, przemaluj go i ustaw inaczej meble. 

 

Zero alkoholu

  • Like 6
  • Dzięki 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Strusprawa1 napisał:

Nie wiem już co pisać. Boli mnie jak cholera. Białorycerstwo cały czas jest we mnie żywe. Mam mnóstwo planów, do których jest mnóstwo krętych ścieżek, ale to inny temat..

Rozumiem Cię jak mało kto. Sam przez to przeszedłem raz i wiecej nie przechodziłem.

Usztywniłem się i uodporniłem.

 

Jestes w tym momencie w bardzo ważnej dla siebie sytuacji - oto bowiem trwa test. Specjalny test.

 

Ty testujesz samego siebie !

 

Zdasz go jesli wypełnisz kumulatywnie (łącznie) dwa punkty:

 

1. Pod żadnym pozorem się do niej nie odezwiesz.

2. Gdy ona się do Ciebie odezwie - nie podejmiesz ŻADNYCH, ale to ŻADNYCH kroków.

 

Powietrze. Czyste powietrze. Nie ma jej.

Spokojnie. Przejdziesz przez to. Gdy wytrzymasz próbę - wszystkie kolejne będą mniej dolegliwe a nawet jest szansa, że będziesz miał z tego namacalne korzyści. I to nawet namacalne kutasem.

 

Znam to doskonale z autopsji. Gdy byłem młody - dostawałem ustawiczne kosze od kobiet. Miałem zamiennie - spadać albo wypierdalać. Dostałem wiec możliwość wyboru.

I naprzemiennie - albo wypierdalałem albo spadałem.

 

Ale próbowałem cały czas. No i za ktorymś razem się udawało. Tylko że NIGDY dwa razy do tej samej laski. Nigdy. Raz powiedziała nie - to nie. Koniec, end of story.

 

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość.

Zauwazyłem taką prawidłowośc, ze kobiety, ktore kopały mnie w dupę (każąc wypierdalać) - zawsze się potem do mnie odzywały. Wczesniej lub później, ale się odzywały.

I teraz w zależności od tego czy było to wczesniej czy później:

 

1. Jesli sie odezwała wczesniej - to zlewałem po całości. Zero. Nie ma. W obawie, że mogę zostać zaślepiony trwającym jeszcze hajem emocjonalnym i zabawa się zacznie od poczatku.

 

2. Później - witałem się jak z najlepszą kochanką. Byłem grzeczny, uprzejmy i wesoły. I wtedy to ona wokół mnie skakała a ja korzystałem ile wlizie.

Gdy sugerowała "a może coś wiecej" - moją odpowiedzią było zdecydowane, i twarde z rosyjska brzmiące "NIET"

Więc starała się jeszcze bardziej, nadskakiwała jeszcze mocniej, aż w końcu - po ktorymś z kolei "NIET" - kazała spadać.

Spadałem wiec znudzony bo nacieszony tą damą do porzygu.

 

Przerobisz ten schemat jeszcze setki razy w życiu.

 

Pamietaj o jednym - guma. Zawsze guma. Którą wiesz kiedy zakładasz, kiedy zdejmujesz i gdzie wyrzucasz.

  • Like 20
  • Dzięki 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze - można to przenieść gdzieś, gdzie nie będzie widział nikt z zewnątrz? To po pierwsze, a wtedy opiszę więcej i dziękuję wam..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gratuluję, pierwsze zerwanie to zawsze straszne przeżycie, ale zapewniam Cię że kiedyś będziesz się z tego śmiał.

 

Wysiłek fizyczny, zero wódy i narkotyków, wyjścia gdzieś, bycie dla tej Pani grzecznym i nie odzywanie się do niej w ogóle.

 

Każdy kac kiedyś mija, ten też przeminie, ale lekcja i nauka zostanie w Twojej głowie.

  • Like 5
  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Strusprawa1 napisał:

Po pierwsze - można to przenieść gdzieś, gdzie nie będzie widział nikt z zewnątrz?

   A co, masz kumpli którzy też tu siedzą, czy wygadałeś się przed panną skąd masz wiedzę?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Żadnej wódy i innych używek. Najlepiej dzisiaj iść to przepalić na siłce, pójść pobiegać zrobić coś co spowoduję wyrzut endorfin. Na dalsze dni pomoże wyjazd w ciekawe miejsce. No i na koniec złóż ofiarę całopalną z wszelkich pamiątek. Pierwsze dni będą bardzo trudne ale później będziesz się z tego śmiać(naprawdę:).pzdr.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Możesz iść do jakiegoś ogarniętego psychologa (byle do mężczyzny)nie dostaniesz u niego odpowiedzi na swoje pytania, ale dostaniesz pytania które odpowiedzią będą :)

Przesłuchaj wszystkie audycje Marka tj; dlaczego nie popełniać samobójstwa z powodu kobiet,jak sobie poradzić po rozstaniu itd...

Przemagluj 3 razy kobietopedię ale to dopiero za kilka tygodni.

Na ten moment idź na siłownię albo na worek i wal do odcięcia.

Musisz skumulować swoje wkurwienie na odpowiedni cel, omijaj libacje,narkotyki i kłótnie z innymi.

Znajdź sobie dodatkowe zajęcie,bierz nadgodziny, zapełnij swój czas w 100%.

Dasz radę, tylko im szybciej zaczniesz realizować to co bracia radzą, tym szybciej wrócisz na właściwe tory :) !!

3mam kciuki !!!

 

btw tylko zerwała, a co jak by puściła się z najlepszym przyjacielem, bratem albo tatą...

 

Edytowane przez ransoft
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
50 minutes ago, Adolf said:

   A co, masz kumpli którzy też tu siedzą, czy wygadałeś się przed panną skąd masz wiedzę?

Niestety, próbowałem jej przekazać trochę idei forum samym forum. Na siłę mimo to nikogo się nie przekona.

Braciom moim, paru kumplom polecałem forum i twórczość Marka. 

W sumie już na luzie. Mam inne możliwości, napisałem do innych i od razu się humor poprawił.

 

@Marek Kotoński Niestety to nie pierwsza. 3 lata temu zerwałem z inną, z którą byłem 1,5 roku. Różnica ta, że ostatnie pół roku od zerwania to były ciągłe kłótnie, więc przyjąłem to bardziej z obojętnością. Tutaj było strasznie szybko, niespodziewanie, ale scenariusz wręcz ręka w rękę identyczny jak w Twoich audycjach (kobietopedię czytałem, więc teorię miałem w głowie, ale praktyka się liczy, jak wiadomo). Po pierwszej miałem też "pocieszycielkę", która chciała związku, ale się nie godziłem. Nie miałem żadnej wiedzy, a zachowywałem się lepiej niż teraz... Chyba powinienem założyć oddzielny wątek. Genetyka mi dała całkiem dobrą twarz (groźnie wyglądającą) od ojca, który zmarł w wypadku, gdy wracał od kochanki (można rzec - "bad boy") i bardzo dziwne sytuacje miałem z tym związane.

Postaram się od teraz. Alkoholu i tak nie piję. Podnoszę się na drążku regularnie, f*p jak najrzadziej, dużo czytania i byle do przodu. Na weekend planowałem założyć temat na forum odnośnie kilku pomysłów związanych z biznesem, dziewczyny jeszcze się patrzą na ulicy na mnie, więc jeszcze mam szansę coś osiągnąć. :) 


@Krugerrand Niestety Atlas Zbuntowany, Kapitalizm Nieznany Ideał i Źródło pozostało w domu, tu mam książki naukowe, Webera i parę innych luźnych. :D Kuźwa, ostatnio jej pożyczyłem "Siła Nawyku" i nie odda już. 

 

@Bonzo Dzięki za rady. Dostosuję się do nich, bo nie ukrywam, że o niemal znów zacząłem łamać to, co powinienem robić. ;) 

Najlepsze jest to, że pisze do mnie wszędzie gdzie tylko możliwe. Jakby całkowicie odwróciło jej się. (ostatnią wiadomość napisałem, że idę jutro na basen i umówię się z koleżanką, która ma na mnie oko).

 

Edytowane przez Strusprawa1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ucz się na cudzych błędach i doświadczeniach. Żadnego kontaktu, ona właśnie przestała dla Ciebie istnieć.

 

Dasz radę, wytrzymasz! Zobaczysz, o ile silniejszym niedługo będziesz.

 

Powodzenia!

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Bonzo Szacun za te Twoje posty. Jak zawsze w sedno :]

 

Ja również potwierdzam, aby nie podchodzić do tego emocjonalnie. Nie wiem, jaką ten kolega ma styczność z kobietami, ale musi wiedzieć, że na jednej świat się nie kończy. Było fajnie, minęło. Pora się zatrzymać, otrząsnąć i będąc bogatym o nowe doświadczenia iść dalej.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pomyśl sobie jakie zwarcie styków będzie miała jak będzie widzieć, że spływa to po tobie jak po kaczce :). 

 

Mi na zerwania pomagał heavy-metal  albo rock i samochód. Wsiadam sobie wieczorem do samochodu i wyjeżdżam na miasto. Jeżdżę wolno, snuję sie ulicami i słucham Eminence Front od The Who. Albo Megadeth. Albo niesamowity Nick Johnston, ale on wyciska ze mnie łzy. Też trzeba czasem dać zaworowi bezpieczeństwa jebnąć. Jestem sam ze sobą w moim prywatnym blaszanym kloszu. Spróbuj!

Edytowane przez Tomko
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Za 10 lat będziesz się z tego śmiać. No dobra za 2 :) 

 

Jak jednej mówisz arrivederci, drugiej mówisz buona sera signorina, buona sera :) 

 

 

PS. Tylko nie pisz do niej. Chciała wolność, to niech ma. Będzie żałować, tylko jeszcze tego nie wie :) 

Edytowane przez giorgio
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bardzo wiele zależy od tego czy na boku masz również chętne koleżanki. Ja takowych nie miałem i myśl ta jedyna odeszła :D sprawiła iż bardzo powoli trwała moja kuracja. Około 7mcy nachodziły mnie chujowe stany emocjonalne i myśli. Jestem dosyć uczuciowym facetem w tym przypadku jest to wada. Nie myśl, że za tydzień już będzie git. Te stany emocjonalne będą wracać do pewnego czasu.U każdego inaczej. Jak to się mówi co nie zabije to wzmocni. Najgorsze to jak będzie człowiek sam na chacie siedział i wtedy pojawi się myśl może napisać, pewnie myśli o mnie tak jak ja o niej. Nic bardziej mylnego :) NIE MYŚLI O TOBIE.  Po ukończonej "terapii" twoje podejście do kobiet się zmieni ja to przeszedłem. No cóż tamten miły pan, który za dostęp do otworku zrobiłby wszystko odszedł teraz to mi się nawet nie chce za nimi biegać. Życzę szybkiego powrotu do "zdrowia" :-) 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 i jeszcze jedno, nie zaprzeczaj przed samym sobą że Cię to nie boli, nie wypieraj tych emocji, nie udawaj hojraka że Cię to nie wzięło wogole, bo to nie tędy droga, zmierz się z tym , popłacz w samotności jeśli trzeba, nie tłum emocji, poleż znokautowany na ringu, a potem wstań...!

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
39 minutes ago, Tomko said:

Mi na zerwania pomagał heavy-metal  albo rock i samochód. Wsiadam sobie wieczorem do samochodu i wyjeżdżam na miasto. Jeżdżę wolno, snuję sie ulicami i słucham Eminence Front od The Who. Albo Megadeth. Albo niesamowity Nick Johnston, ale on wyciska ze mnie łzy. Też trzeba czasem dać zaworowi bezpieczeństwa jebnąć. Jestem sam ze sobą w moim prywatnym blaszanym kloszu. Spróbuj!

Ja jeszcze własnego samochodu nie mam (choć waham się nad tym i w sumie stać mnie). Też preferuję metal. Ostatnio głównie Bathory. Ta piosenka trafia we mnie..

"Jestem mężczyzną i trzymam swe przeznaczenie w garści
Wolny jak wiatr, jeśli to możliwe
Mam skrzydła, które niosą mnie
W gębiny nocy
A jeśli potrzebował będę światła
Uniosę twarz ku niebu

Gdzie Jednooki obserwuje mnie"

Piękne. :) Albo jeszcze z tego albumu "To Enter Your Mountain" - by pokonywać swoje nieskończone góry. Od Ciebie posłucham i pewnie też wpadnie. ;) 

 

 

 

41 minutes ago, giorgio said:

PS. Tylko nie pisz do niej. Chciała wolność, to niech ma. Będzie żałować, tylko jeszcze tego nie wie :) 

Już żałuje. :D Telefon zalany SMS-ami i pod moim zdjęciem na fb pisze (konta nie zablokowałem jeszcze, fajny cyrk). 

 

@CzarnyR Mam takie, ale jest tym gorzej, że to jest dosłownie z dnia na dzień, a w dodatku na razie pisze ciągle. 

W dodatku mój brat, który przez swoją jest gnojony mówił, żeby przebaczyć, bo jego tak nieraz robiła i dalej są ze sobą (nieważne, że lekko mówiąc nie jest szczęśliwy z nią). Żałuję tylko, że nie robiłem z nią "czegoś", bo czekałem, bo ona chciała czekać. 

Dzięki! :)

 

@Themotha Dziwnie przy ludziach na to reagować, gdy mi to napisała. Potem ciężej, wraz z czasem wspomnienia będą przychodzić i emocje wzrastać, bo bardzo piękne to były wspomnienia...

 

Dzięki naprawdę za wsparcie. O ile mogę, to ze wzajemnością zawsze się odwdzięczę również wsparciem. ;) 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Musisz od razu mieć kontakt z innymi laskami. Nie mówię, że od razu szukać nowej damy serca, ale od razu rozmawiaj z kolezankami, wychodź gdzieś w takie miejsca gdzie są laski itp. Wiem, że po zakochaniu i zerwaniu nie chce się patrzyć ani wyobrażać sobie nawet, że obok może być inna a nie ta która odeszła, ale to chwilowe. Po czasie zobaczysz, że jest sporo innych lasek bardziej interesujących niż ta Twoja była.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 Najlepiej skupić się na czymś innym, czymś co Cię interesuje - hobby, pasje itd., spotkać się z kumplami - zająć myśli czymś innym - jak pisali bracia wcześniej - niunia przestała dla Ciebie istnieć - usuń jej kontakt i miej z głowy. Zaczynasz nowy rozdział :)

 

Pamiętaj że ten trybik, który został usunięty z Twojego mechanizmu to trybik nic nieznaczący, na którym mechanizm się nie opierał i od którego nie zależał - z czasem w jego miejsce pojawi się nowy, tak że głowa do góry  ;) 

 

 

Edytowane przez lxdead
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Strusprawa1 napisał:

ostatnią wiadomość napisałem, że idę jutro na basen i umówię się z koleżanką, która ma na mnie oko)

 

   Duży błąd z Twojej strony. Całkowity ignor z Twojej strony, czekaj, niech cierpi. 

 

Zasłużyła na to! 

 

   Chociaż nie wiem czy cierpi, po prostu chce odzyskać swoją zabawkę, bo jak to jest, on mnie ignoruje, tak nie wolno!:D

Edytowane przez Adolf
  • Like 3
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Adolf napisał:

 

   Duży błąd z Twojej strony. Całkowity ignor z Twojej strony, czekaj, niech cierpi. 

 

Zasłużyła na to! 

 

   Chociaż nie wiem czy cierpi, po prostu chce odzyskać swoją zabawkę, bo jak to jest, on mnie ignoruje, tak nie wolno!:D

Po raz kolejny pełna zgoda, olewasz sobie totalnie, w tym stanie wspominając o koleżance pokazujesz że chcesz jej na złość zrobić i się odegrać, ciągle żywisz uczucia do niej, ona doskonale wie że to podpucha i że dalej siedzi Tobie w głowie=wygrała, totalny ignor, za jakiś czas laska się odezwie sprawdzić czy nadal wisisz wtedy jak jej odpowiesz na wiadomość  utwierdzisz ją w przekonaniu że dobrze zrobiła, że nadal cię ciągnie ,więc wywal wszystkie kontakty, nie odpisuj, nie odzywaj się, totalnie zignoruj, ona dla Ciebie nie istnieje

 

@AR2DI2 teoretycznie powinien się spotykać z innymi, w myśl zasady lecz się tym czy strułeś, ale moim zdaniem na dzień dzisiejszy najważniejsze dla niego to spokój i czas, przede wszystkim czas.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez l_enny2
      Cześć bracia
       
      Podobnie jak inni koledzy, do tej pory obserwowałem, słuchałem audycji, komentowałem na yt jak się dało i przeczytałem paczkę książek Marka ( szkoda że już nie ma pakietu) teraz przymierzam się do kolejnej paczki z poradnikiem rozwodnika na czele  ale do meritum.
       
      Zakochany po uszy, niezbyt doświadczony poznałem ja moją lube, zaślepiony dupką latałem za wszystkim jak mały latlerek, załatwiane wszytko co potrzeba i nie i oczywiście na Mój koszt. Później wpadłem na genialny pomysł że się oświadczę, coś tam rodzina przebąkiwała że panna nie taka idealna jak w mojej głowie i żeby się zastanowić. Oczywiście jak już się domyślacie mądre rady miałem gdzieś, później ślub szukanie mieszkania, oczywiście wszytko na Mojej głowie i wieczne dąsy i słowa niezadowolenia, gniazdko musiało być idealne i zgodnie z wizją, na wszystko się godziłem i przytakiwałem. Do ślubu i tak z rok po seks max co 2 dzień zawsze chętnie, później już rzadziej chyba że coś chciała, albo chciała gdzieś pojechać. Znalazła pracę jako ratownik medyczny i zaczęliśmy się mijać, ja też pracuję dużo albo bardzo dużo. Raczej się nie kłóciliśmy tylko o porządki, nie jestem najbardziej poukładanym i porządnym człowiekiem szkoda mi na to czasu  ale małżonka stawia za punkt honoru czystość w mieszkaniu, reszta obiady zakupy opłaty rachunki o już Mój problem, jakoś korona z głowy mi nie spadała z tego powodu. Z raz z tego powodu na tydzień do mamusi się wyprowadziła tak przed samymi świętami żeby było rodzinnie i przytulnie i znowu ja polazłem namawiać ją na powrót co przyznaje było delikatnie mówić błędem. W między czasie dzwoniła do mnie jakaś kobieta że Moja żona i jej chłop mają romans, na początku się wkurzyłem, później sprawę zbagatelizowałem znowu bystry ja, i później mi przeszło po jej zapewnianiach że nic nie było i jak zobaczyłem potencjalnego kawalera, straszy pan tak wyglądał  z brzuszkiem, fakt lekarz ale zarabiający mniej niż ja i z mocnym problemem alkoholowym. I wpadłem na genialny kurna pomysł zróbmy sobie dziecko przecież zawsze chcieliśmy  a miałem ciśnienie  na potomka. Po pół roku udało się zona na l4 i siedzi w domu oczywiście proporcje obowiązków zostały, sprzątanie reszta nieważne. Nie wspomiałem jeszcze że żona ma 2 hobby oprócz sprzątania siłownie chodzi na nią pół życia, szczupła ładna dupka ale innych efektów nie ma, ale koledzy się kręcili, a to jakieś sms a to telefony. I poznała kolegę fantastę na siłowni który ma przewagę ( dzięki jego doradztwu finansowemu znacząco uszczupliła swoje oszczędności do 0 ;))  bo na nią chodzi a ja siedzę i pracuję, 2 razy nawet kolega był w mieszkaniu ( moim) jak mnie miało nie być, często jeżdżę.  Córa się urodziła w tamtym roku ma teraz 2 miesiące i tu następuje zwrot fabularny. Żona oświadczyła że Mnie już nie kocha ( kochałem za mocno ;), miałem za dużego albo za małego ) że trzymałem ją pod kloszem wyręczałem zę się życia chce nauczyć i wyprowadza się. Jestem naiwnym człowiekiem ale nawet ja je wspomniałem zę na urodziny  jej dostanie testy dna córy, coby jak Marek mówi nie być w gronie 30 % wychowujących nie swoje dzieci. Na razie jeszcze szuka mieszkania, ja jestem grzeczny miły i kulturalny jak zawsze, nie che być nagrany i mieć ciekawiej niż mam. Zdaje sobie sprawę że na 65% kogoś ma i ja będę ich utrzymywał przynajmniej do czasu aż sie okaże że testy są inne ale córa podobna, zapewniania zę nie idzie  do chłopa też są, że kolega to kolega. Twierdzi zę na pieniądzach jej nie zależy. 
      A ja myślę jak się przygotować na rozwód u prawników byłem ale za 150 zł powiedzą wam mniej niż 1 post tego forum o rozwodach. Znalem radce prawną  koleżankę siostry znaczącą się an sprawach rozwodowych
       
      Kazała iść do psychologa 100 zł ( prawie lodzik)  że próbuje zrozumie czemu moje małżeństwo się rozpadało ( kwit do sądu), Chciałem iść na terapię z żoną ale ona nie odczuwa takiej potrzeby 
      upłynnić pieniądze z  firmowego konta 
      robić koszty
      szlaban do rozwodu na dupy ( jakoś w miasto nigdy nie chodziłem)
      wynająć detektywa w celu weryfikacji zapewnień małżonki
      i stwarzać pozory lub próbować ratować małżeństwo 
       
      ja jeszcze przed wyprowadzką dodałem od siebie rozdzielność majątkową od dnia 
       
       
      Z sytuacją  sobie dam jakoś radę, Muszę. będzie Mnie to kosztowało więcej lub mniej pieniędzy ( robota delikatnie mówiąc nie idzie). Może się zejdziemy może nie i tak i tak będzie dobrze, jak dziecko Moje to będę mieć ładną córę.
       
      Pytanie do Barci jak wyciągnąć wnioski na przyszłość i przestać być frajerem bankomatem? Bo teoria jedno nagrania 2 a z realizacją Markowych podpowiedzi idzie ciężko.
       
      Jest trochę lepiej ale nadal jestem dupa, zaczynam od czytania od nowa kobietopedii i wyprawy po samcze runo, tym razem ze zrozumieniem i dokładnie,  che zapisać się na boks i odreagować, zrzucić sadło bo się zapuściłem , ucywilizować  robotę bo 1 osobowa działalność i zapierniczam prawie 24h/7dni w tyg. A potrzeby nie będą już tak duże  
      Pozdrawiam
       
      ps.2 ktoś kupił z was komplet 3 poradników prawnych polecacie ?
       
      L_enny
       
       
       
    • Przez Straszymorda
       Witajcie Bracia.
      Sprawa wydaje się nieskomplikowana lecz poszedłem tak grubo po bandzie że muszę gdzieś tu wywalić. Trzy miesiące temu zostawiła mnie po 8 latach związku (6 lat wspólne mieszkanie), z dnia na dzień standardowo " potrzebuję czasu, nie wiem co do Ciebie czuję, nie kocham Cię" to była dość ciekawa rozmowa bo byłem skuty jak bąk, trochę szok, trochę niedowierzanie, znam ją przecież.
      Kończąc, tylko nie myśl że chodzi o innego...i "paszła" to co się działo potem każdy wie, bywało lepiej. Wyprowadziłem się z domu (mieszkania) które sami ogarneliśmy z przydomowego garażu jej rodziców, do matki. Po tygodniu dostałem wiadomość że ona się wyprowadza do koleżanki i mogę wrócić na chatę dopóki niczego innego nie ogarnę. Mówię spoko może coś ogarnę jakoś porozmawiamy. Taki chuj. 
       
      Po tygodniu użalania się nad sobą nie ogarniania życia i ogólnej mimozy, wdrożyłem w życie poszukiwanie odpowiedzi. 
      Przetrzepałem laptopa, inny bolec. 
       
      Jako że jestem spokojnym człowiekiem, napisałem miłego smsa, oddaj mi pieniążki kochana a jak nie masz to niech bolec Ci pożyczy. 
      Zjawiła się, wylaszczona, wypachniona. Przyznała się ustaliliśmy kwotę spłaty. Cześć jak czapka. 

      I po tym miłym przy nudnym wstępie zaczyna się historia przypału. 
      -nie, nie chodzi tu o moją ex. 

      Mam ziomka takiego wiecie od piaskownicy, tak go życie potargało że się puścił z koleżanką z pracy, stara rura (8 lat starsza), cały problem że on był w związku i leciał sobie na dwa fronty, oczywiście skurczybyk pokazał nam że do niego pisze, ba nawet pokazywał swojej ówczesnej...obracał w żart a ruchał pół roku na boku
      Przyszedł dzień, musiał podjąć decyzję, wybrał pewną opcję, romans chciał zakończyć ale Pani bolcowanej nie było to na rękę. 
      Wszystko w pizdu ciąże, poronienia, depresje policje... strasznie ma nadal chłopak przejebane. Tak zawziętej suki nie widziałem.

      Ale o co chodzi? 
      o ex załamaną zranioną i zapłakaną, po trzech miesiącach związała się z najlepszym kumplem mojego ziomka.
      Razem pół roku,przed świętami rozstali się. Powodów wiele.
      Chłopak już wcześniej miał problem że zapraszam ją na piwo, ale kurwa znam laskę 10 lat to chyba mogę iść z kumpelą na jedno czy dwa.

      Zrealizowałem aż za dobrze ten plan bo laska wskoczyła mi na siodło finalnie. 
      Rano odwiozłem do domu. I zrozumiałem że powinienem przyjebać w drzewo. 

      Pomyślałem kutasem, ciśnienie zeszło, przestałem myśleć o mojej kurwa pięknej ex, dopierdalając sobie zdradą przyjaciela... 
      Laska co najlepsze spotkała się wczoraj ze swoim świeżym, bo on chciał by spróbować jeszcze raz.  no i zajebiście. 

      Odnoszę wrażenie że laska zrobiła to z premedytacją, wykorzystując moje zranione serduszko wbiła półmetrowego kutasa w mojego ziomka. Taka sobie zemsta. 

      Pytanie:
      Jak ogarnąć ten temat? Czekać a chuj może się nigdy nie wyda? 
       jak się wyda to: ex nr 1 ex nr 2 oraz jego ziomek będą chcieli mnie zajebać. 

      Musiałem przebrnąć przez wszystkie historie pokrótce by nakreślić sprawę. 

       
    • Przez Niedziel
      Witajcie Bracia Samcy! 
       
       To mój pierwszy post, więc proszę o wyrozumiałość jeśli coś jest nie tak. Regularnie słucham audycji Marka, forum przeglądam od dawna i wyciągam z tego nauki. Postanowiłem założyć konto i napisać post dopiero teraz, ponieważ spotkał mnie duży problem, a nie mam się z kim za bardzo nim podzielić. Jeśli chodzi o związki to jestem już dosyć obeznany w tym temacie, ponieważ mam już parę za sobą, na ogół umiem postępować z kobietami. W poprzednich związkach rozstawałem się z tego powodu, że nie czułem się w nich do końca szczęśliwy i usatysfakcjonowany, prawdopodobnie dlatego, że nigdy tych dziewczyn nie kochałem naprawdę, być może chciałem zabić samotność i nudę, oraz podnieść sobie samoocenę, z racji, że znajomi już mieli swoje samiczki, a ja nie, także czułem się z tym źle. Trzeba dodać, że mam 19 lat, więc wydaję mi się teraz, że takie nie dojrzałe zachowanie to nic dziwnego. 
       
       Ale przejdźmy do sedna sprawy. Jakiś czas temu poznałem przez internet wspaniałą dziewczynę, bardzo oryginalną, zabawną, świetnie mi się z nią pisało. Pisaliśmy non stop całymi dniami, od rana do nocy praktycznie i naprawdę nie nudziło to nas. Postanowiliśmy się umówić na pierwsze spotkanie. W rzeczywistości była jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach, widać było, że jest zestresowana i dosyć nie śmiała. Myślałem z początku, że po prostu nie spodobałem się jej i chcę jak najszybciej uciec. Zwiedziliśmy jeden obiekt w Warszawie, następnie zaproponowałem, żebyśmy się czegoś napili. Poszliśmy do parku, usiedliśmy na ławce, wypiliśmy dwa piwa (Tak wiem, że pewnie niektórzy pomyślą, że to żałosna randka, ale było cudownie i możecie myśleć co chcecie, szczególnie, że oboje lubimy napić się w plenerze i nam to pasowało  ), atmosfera się rozluźniła, zbliżyliśmy się do siebie, aż w końcu pocałowaliśmy. Było wspaniale i oboje czuliśmy się świetnie. Później pożegnaliśmy się, wracając do domu zaczęła pisać mi sms, że jej głupio, przeprasza za to, że mnie pocałowała i że nigdy się nie zobaczymy, czuję się samotna, brakuję jej czułości i to przez alkohol a podobam się jej. Zignorowałem to i dalej pisałem jakby nigdy nic. Oczywiście kontakt nie został zerwany, dalej fajnie pisaliśmy ze sobą. Później można było odczytać, że jest bardzo zainteresowana, bo sama chciała zainicjować kolejne spotkanie do kina. 
       
       Następnie pewnego dnia pokłóciliśmy (i to było kluczowe dla całej sprawy) się przez FB. Zaczęło się od tego, że zacząłem jej się pytać czemu jest taka smutna, wiedziałem, że jest trochę depresyjna, sama to przyznała, być może oczarowała mnie tym, że jest taka cicha i nie śmiała. Zacząłem jej pisać, że nie ma tak najgorzej w życiu, że inni mają straszne cierpienia i nie powinna tak mówić. Nie wytrzymała i wygadała, że była molestowana w przeszłości, jak później stwierdziła, że powiedziała to w "samoobronie" a nie, że chciała mi to powiedzieć, bo mi ufała. Zamurowało mnie, ale przeprosiłem ją za to i wyglądało na to, że przestała się gniewać. Nie zniechęciło mnie to do niej. 
       
       W końcu doszło do randki w kinie, cały film przytulaliśmy się i całowaliśmy, było wspaniale, po wyjściu z kina, nie była w stanie utrzymać ze mną kontaktu wzrokowego i nic nie mówiła, mimo, że w kinie wyglądała na szczęśliwą i radosną. Myślałem, że to jakaś część "gry". Odprowadziła mnie na mój autobus. Coś tam pogadaliśmy i się z nią pożegnałem. Później zaczęła wypytywać się co to miało znaczyć w kinie i czy ma to jakiś sens, wyjaśniłem, że tak, ale przydałoby się jeszcze troszkę czasu  (w końcu to było drugie spotkanie!). 
       Trzecie spotkanie było u niej w domu, gdzie oglądaliśmy film i była podobna sytuacja co w kinie, tylko mniej pocałunków, później poszliśmy do knajpy, gdzie również był problem z kontaktem wzrokowym, powiedziała, że nienawidzi jak ktoś się na nią patrzy (było to dla mnie nie zrozumiałe, bo patrzyłem się całkiem normalnie tak jak rozmawia się z drugim człowiekiem). Widać było, że bardzo się stresuje, była mega spięta. 
       
       Po tym spotkaniu kontakt przez fb z jej strony bardzo zmalał, był znikomy, ja pisałem do niej cały czas pierwszy ona tylko odpisywała, czasami ją sprawdzałem i nie odzywałem się dłuższy czas to coś tam napisała. Chciałem, żeby przyjechała do mnie, to powiedziała, że jej się nie chce i nie ma siły. Wur*wiłem się, ale starałem się nie ponieść emocją i następnie ukarałem ją brakiem zainteresowania. Wtedy się jakby ożywiła i kontakt z jej strony wzrósł na chwilę, ale później to samo, zrobiła się strasznie oziębła w stosunku do mnie, do spotkania nie doszło.
       
       Kolejnych spotkań nie było, cały czas wymówki i tak dalej. Nie mogłem już wytrzymać, po ostatniej wymówce, napisałem, że tęsknie i bardzo chce się z nią zobaczyć, ale nie przejęła się tym zbytnio. Napisałem, że czuję do niej coś więcej niż tylko przyjaźń, że myślałem o tym co zaszło, wtedy powiedziała, że nic nie czuje (chodź na samym początku było na 100% inaczej, była mega zainteresowana, to był wulkan emocji z jej strony), że wszystko zniszczyło się w momencie kiedy ona powiedziała mi o swojej tajemnicy życia, że fakt mojej wiedzy o tym, ją nęka, nie może czuć się komfortowo przy mnie i automatycznie chciała się wycofać. Przekonywałem ją różnymi argumentami, żeby nie przekreślała tej relacji, ale to nic nie dało.
       
       Na koniec napisała, że chcę się spotkać ostatni raz w grudniu, żeby dać mi prezent na urodziny. Zapytałem się, dlaczego jej na tym zależy tak bardzo, przecież nie chce mnie widzieć? Powiedziała, że nie wie, to ważne i już. I tutaj jest cała zagadka. O co może chodzić??? Przecież mogłaby wywalić ten prezent na śmietnik, albo dać komuś czy coś.
       
       Dodam, że naprawdę ją kocham i nigdy nie kochałem tak nikogo jak jej, mimo, że tak mało się widzieliśmy, zależy mi na niej. Wiem, że Marek uczy, aby nie plątać się w związki z takimi osobami i uciekać od nich, szukać kobiety, która sama w sobie jest szczęśliwa, bo tylko na tym może być zbudowany prawdziwy związek, na własnym szczęściu, a ja tak naprawdę czuje się szczęśliwym człowiekiem, tylko to zerwanie relacji mnie teraz dręczy. Wiem, że to wszystko są hormony, wchodzę w paszczę lwa, lew zamkną paszczę, a ja nadal myślę, jak tam wejść.
       
      Ale może miłość istnieję naprawdę, może są na świecie cuda, a może nie? Nie wiem, jestem młody, całe życie przede mną, dlatego chciałbym się poradzić starszych Braci Samców, jak powinienem teraz działać, bo jestem z tą sytuacją kompletnie sam. Sprawa jest bardzo ciężka, szczególnie nie znając dokładnie mojej wybranki i mnie, ale może ktoś coś jednak doradzi hmm? Z góry dzięki za przeczytanie i pozdrawiam! 
       
      P.S Może w pewnych momentach nie zachowywałem się jak "podręcznikowy samiec alfa" okazując jej to zainteresowanie, ale to nie były shit testy z jej strony tylko zwykły lęk, także tą kwestię można pominąć w tej sytuacji i wiem, że spierdo*liłem z tym, że tak zacząłem pytać się o jej problemy, ale zrozumcie, że niepokoiło mnie to i chciałem wiedzieć z kim mam doczynienia, jeśli miała być potencjalną partnerką. 
    • Przez MoszeKortuxy
      Oto przykłady brutalności, bezwzględności, agresji i zła jakie kobiety kierują w stronę swoich byłych partnerów. Pamiętaj bracie aby NIE być białym rycerzem bo ŹLE skończysz. Kobieca podłość nie zna granic.
      Użytkownicy aplikacji Whisper, która umożliwia dzielenie się swoimi najbardziej skrywanymi sekretami, wyznali, jak wyglądało ich rozstanie. 
      https://www.papilot.pl/milosc/zemsta-na-bylym-facecie,40182,1
       
       
      „Przespałam się z jego dwoma najbliższymi kolegami i jeszcze się tym pochwaliłam. Wcześniej ukradłam mu z domu ukochanego kota”.
       
      „Chwilę po zerwaniu sama obcięłam sobie włosy. Myślałam, że taka zmiana jest mi potrzebna. Bardzo szybko tego pożałowałam, bo wyglądałam jak kretynka”.
       
      „Zakradłam się przed jego dom w nocy i załatwiłam się na jego wycieraczkę. Mam nadzieję, że rano wdepnął to bosymi stopami”.
       
      „Wysikałam się do butelki z płynem do prania, która stała w jego łazience. To nie jest jednorazowa zemsta, bo będę czuła satysfakcję przy każdym kolejnym jego praniu”.
       
      „Przez jakiś czas śledziłam swojego byłego i utwierdziłam się w przekonaniu, jaki to był bydlak. Przedziurawiłam mu opony, ale emocje wcale nie opadły. Na deser wybiłam szyby w jego samochodzie”.
       
      „Zemściłam się, ale pośrednio. Jemu nie dałam rady, więc rozkwasiłam nos jego kochance. Myślę, że nie tylko jej było przykro”.
       
      „Zrobiłam coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Postanowiłam zmienić całe swoje życie i praktycznie z dnia na dzień wyprowadziłam się do innego kraju”.
       
      „Nigdy taka nie byłam, ale wpadłam w jakiś obłęd i w tydzień po rozstaniu przespałam się z czterema nieznajomymi facetami. Jego pewnie by to nie ruszyło, a ja czułam się potem fatalnie”.
       
      „Zrobiłam ogromne ognisko w moim ogródku. Po nim nic mi nie zostało, więc w ataku gniewu spaliłam prawie wszystko, co sama posiadałam. To nie było najmądrzejsze rozwiązanie”.
       
      „Przez kilka miesięcy po rozstaniu udawałam ciążę. Nie pozwalałam mu się zbliżać i wmawiałam wszystkim, że porzucił ciężarną. To na pewno była dla niego nauczka”.
       
      „Zalogowałam się na jego konto na Facebooku, bo hasło było w pamięci mojego komputera. Szybko je zmieniłam, żeby nie mógł nic zmienić i ustawiłam nowy status związku. Zrobiłam z niego geja, a przy okazji dostało się jego najbliższemu przyjacielowi”.
       
      „Po kilku tygodniach dowiedziałam się, że jest już w nowym związku. Znalazłam tę dziewczynę i poprosiłam ją o rozmowę. Wmówiłam jej, że był kiedyś ćpunem i żeby na niego uważała”.
       
      „Naplułam w twarz jego mamie, którą tak naprawdę kochałam jak swoją. Tylko dlatego, że próbowała go przede mną tłumaczyć”.
       
      „Przelałam sobie z jego konta prawie wszystkie oszczędności. Musiał poczuwać się do winy, bo nawet nie zażądał zwrotu pieniędzy. Miałam za co odreagowywać”.
       
      „Zamieściłam na Facebooku zdjęcie testu ciążowego mojej siostry. Oznaczyłam go na nim i dodałam opis: gratulacje, tatusiu. Potem przez kilka dni nie odbierałam telefonu, a on wpadał w coraz większą panikę”.
       
      „Usunęłam z Internetu wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Potem dodałam je jeszcze raz, ale w miejscu jego twarzy widniał świński ryj”.
       
      „Rozstaliśmy się w spokoju, ale to tylko pozory. Poprosiłam jeszcze, żeby dał mi na chwilę swój telefon, bo mój się rozładował. Weszłam w ustawienia i wyczyściłam go do zera. Przepadły wszystkie jego zdjęcia, kontakty, wiadomości, ustawienia”.
       
      „Wyrzuciłam wszystkie jego ubrania przez okno. Od kilku dni padało, więc raczej nadawały się już do wyrzucenia”.
       
      „Przyłapałam go na zdradzie przed jego własnym domem. Nie panowałam nad sobą. Chwyciłam za wielki kamień i z całych sił rzuciłam w ich kierunku. Na szczęście nikogo nie zabiłam, ale okno było do wymiany”.
       
      „Rozpuściłam plotkę, że powodem naszego rozstania była przemoc domowa. Zwierzyłam się największej plotkarze, że byłam bita i wieści szybko się rozniosły. Mnie wszyscy współczuli, a jego chcieli zlinczować”.
       
       
    • Przez Tomko
      Witam braci!

      Od jakiegoś czasu po powrocie do kraju szukam sobie własnego miejsca. Jak Jim w American Pie wróciłem do swojego pokoju po 3-letniej przygodzie i zacząłem robić porządki w szafkach. Znalazłem tam dużo pamiątek, między innymi po swoich ex. Również na płytach mam wiele zdjęć i zapisów rozmów z kiedyś.

      Jak to u was wygląda? Po rozstaniach wywalacie takie rzeczy? Jestem raczej osobą sentymentalną, ale bez przesady. Szczególnie chodzi o zdjęcia, których nikt trzeci nie może zobaczyc Z jednej strony to tylko zdjęcia, z drugiej czuję, że nie powinienem do nich wracać bo sentyment mi przypomina ich ciała i sytuacje. A to żeby sie uwolnić i iść dalej wcale nie pomaga.

      Ciekaw jestem waszego zdania.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×