Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
trop

Związki z rozwódkami z dzieckiem, dziećmi.

Polecane posty

Czasami rozmawiam ze swoimi milfami/samotnymi matkami i wychodzi na jedno. Czym różni się samotna 40-letnia matka od np. bezdzietnej panny? Moralnością, cwaniactwem, wyrachowaniem, upraszczając różnica to skrobanka lub nie. Jak tak się zastanowić to wolę samotną matkę, dbającą o dziecko (liczba mnoga i różni ojcowie to wiadomo, uciekać) niż taką starą pannę która jedyne czym sie wykazała to szprycowaniem się tabletkami lub aborcją. 

 

Jeden dzieciak, najlepiej kilkuletni (możliwa jest jakaś więź emocjonalna jeśli traktujemy to na serio) i można trafić na super kobietę. Każdy popełnia błędy, nie można skreślać z góry wszystkich pań z dziećmi. To samo rozwódki. Rozumiem, że mamy na forum mnóstwo pokrzywdzonych mężów ale tak obiektywnie to z naszej (męskiej) strony jest trochę tej alko-narko patologii i takie zachowania masowo produkują samotne matki.

 

Wielu z nas prowadzi biznesy i chce zarabiać. Bez przyrostu nie będzie klientów. Wolę naszą rodzimą patologię niż ciapatych. ;)

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, tytuschrypus napisał:

Kurwa, jak to? A co z MIŁOŚCIĄ? Przecież on ją KOCHA! 

 

Wiesz doskonale, że akurat o pieniądzach tu nie ma mowy 🙂

 

Godzinę temu, Łapinski napisał:

Facet nie ma prawa spierdolić do innej?
I to jest wina tej zostawionej kobiety?

To my faceci nie popełniamy błędów? :d

Popełniamy.

Problemem jest bardzo wysoka stopa nieodpowiedzialności wśród tzw samotnych matek.

Wybór partnera najczęściej przypadkowy i/lub będący konserwacją kiepskiej sytuacji

 

Weź pod uwagę dwie rzeczy:
Panie mają wręcz nieograniczony wachlarz antykoncepcji

Panie podejmują decyzję, czy w ogóle dziecko urodzić.

 

Te dwie rzeczy sprawiają, że to panie w gruncie rzeczy odpowiadają za swoje złe wybory.

 

I nie rozbierajmy tu gówna na atomy, bo mówimy o regule, a nie wyjątkach. Wyjątki potwierdzają reguły, a nie je tworzą/obalają.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, KurtStudent napisał:

Natomiast w przypadku gdy "samotność" wynika ze śmierci partnera wtedy te statystyki wyglądają już zupełnie inaczej. Jak znajdę do wrzucę

Widzisz, wygląda to inaczej dla dziecka i bardzo dobrze.

 

Nie zmienia jednak sytuacji odnośnie relacji mężczyzny z samotną matką.

 

Ta dalej aktywnie poszukuje bankomatu/ opiekuna, jej działania wobec mężczyzn będą miały te same motywacje i te same cele jak samotnej matki, które doprowadziła do rozstania z partnerem, lub samotnej matki, od której partner odszedł.

 

Dla mężczyzny wchodzącego w relację z taką kobietą nic się nie zmienia.  

 

Więc wyższość moralna wdowy nad inną wersją samotnej matki, w kontekście kolejnych związków jest mocno iluzoryczna, dawno temu opisywałem ten problem w jednym z wątków. 

 

 

  • Like 4
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, loh-pan napisał:

Wielu z nas prowadzi biznesy i chce zarabiać. Bez przyrostu nie będzie klientów. Wolę naszą rodzimą patologię niż ciapatych

Na to już za późno przypominam tylko że POLKI w UK rodzą dzieci głównie kolorowe 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam parę takich związków w swoim otoczeniu - osobiście uważam je za akcje podwyższonego ryzyka, które zupełnie się nie bilansują. Mam takiego kumpla, młodszego ode mnie parę lat. Prawnik. Chłop do rany przyłóż, pracowity, ogarnięty, można na nim polegać, jest od paru lat w takim małżeństwie. Pani bardzo ładna (IMO 8,9/10), sporo młodsza, rozwódka z dzieckiem (chodzącym do szkoły), owoc szczeniackiego uniesienia z bad boyem, który zapewne dawał emocje, ale gratyfikacji finansowych już nie. Już parę lat to trwa, doczekali się wspólnego potomka. Daj mu Boże szczęście, ja bym jednak nie ryzykował. Podobnie jak nigdy nie zdecydowałbym się na adopcję.

  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Chłop do rany przyłóż, pracowity, ogarnięty.." = idealny beta provider dla takiej samicy, daje to zwyczajną prostytucję małżeńską. Ja bym nie mógł ze świadomością, że lepiej by mi wyszły bezpośrednie profesjonalistki. 
Co kto lubi...

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
20 godzin temu, Łapinski napisał:

... niech niektórzy z nas nie łudzą się, że wejdą w taki związek, będą sobie używali i nic nie będą musieli wnieść w wychowanie tych dzieci lub dziecka.

Nikt nie krytykuje kobiet z dziećmi natomiast jeśli ktoś będzie chciał wejść w taki związek to niech ma świadomość, że aby jak piszesz poużywać będzie musiał z czasem coś wnieść w wychowanie dziecka - na początku więcej używasz a mniej wnosisz. Po paru latach mniej używasz ale więcej wnosisz - szczególnie jak popiszesz kwitki ślubne, kredytowe itp. Po wielu latach nic nie używasz ... tylko wnosisz.

 

Pół bidy jak jest drugie wspólne dziecko (pół bidy do połowę co zarobisz dasz swojemu potomkowi a drugie pół oddasz obcemu dziecku w ramach wzruszającego tylko wyjątkowy mężczyzna przyjmie dar miłości nie jego dziecka)

 

Edytowano przez Normalny
  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Normalny napisał:

Po paru latach mniej używasz ale więcej wnosisz - szczególnie jak popiszesz kwitki ślubne, kredytowe itp. Po wielu latach nic nie używasz ... tylko wnosisz. 

  

Pół bidy jak jest drugie wspólne dziecko (pół bidy do połowę co zarobisz dasz swojemu potomkowi a drugie pół oddasz obcemu dziecku w ramach wzruszającego tylko wyjątkowy mężczyzna przyjmie dar miłości nie jego dziecka)

No i dlatego uważam wiązanie się z opcją "tatuś 2,0" dla potomstwa "nowej" partnerki za błąd.

Na wielu płaszczyznach.

 

Pisałem już nie raz, nie chce mi się powtarzać :)

 

Dla mnie to straszna mina i optuję za byciem PARTNEREM MATKI (nie dotykam się w żaden sposób do potomstwa - "twoje dzieci = twój problem"), a nie zabawą w tatusiowanie.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
Godzinę temu, Stary_Niedzwiedz napisał:

optuję za byciem PARTNEREM MATKI (nie dotykam się w żaden sposób do potomstwa - "twoje dzieci = twój problem"), a nie zabawą w tatusiowanie.

Faceci nawet nie wiedzą jaki ból zadają innym facetom.

Był taki jeden lub dalej jest u ex - ja kupiłem Lego za 100 zł to on jebnął dziecku mojemu zestaw za 300 zł.

Nie udało się fagasowi - mam wrażenie że dziecko wolałoby jakbym jej patyka zastrugał niż prezenty od tego cwaniaczka. Dzieciak trochę już czai o co w tym chodzi wszystko.

 

Brzydzę się takimi facetami , którzy przekupując nie swoje dziecko próbują dostać się do dupki kobiety. Szczególnie gdy ojciec dziecka jest biedniejszy.

Śmiecie i ścierwa.

Edytowano przez Normalny
  • Like 9

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, Normalny napisał:

Faceci nawet nie wiedzą jaki ból zadają innym facetom.

Był taki jeden lub dalej jest u ex - ja kupiłem Lego za 100 zł to on jebnął dziecku mojemu zestaw za 300 zł. 

Tja...

Czytałem...

Przykra sprawa.

 

Dlatego też omijam szerokim łukiem pchanie się w tego typu układy i odradzam.

Przede wszystkim z uwagi na mieszanie dzieciakowi we łbie.

Dołożenie do tego "zasiedzenia się" na pani poprzez produkcję kolejnego dzieciora...

Masakra.

Tylko dla lubiących zabawy wysokiego ryzyka 😕

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co do preferowania wdów nad rozwódki:

Wdowy, jak uczy literatura, zdecydowanie częściej nie zdążyły odkochać się od męża, i mają tendencję do idealizowania. Wciąż swoich mężów kochają, a nowy facet jest trochę z boku.

Rozwodki natomiast najczęściej męża byłego w najgorszym przypadku nie kochają, a niechęć i nienawiść rzadkie nie są, stąd też nie ma powodu do zazdrości.

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Odnośnie wdów to prawda. Znam jedną która co drugi dzień jest na grobie męża. Jak są dzieci to dodatkowo dochodzą upierdliwi dziadkowie, po prostu bardzo dbają/mieszają się.

 

Odnośnie rozwódek czy ogólnie samotnych matek to najlepiej szukać takiej alimenciary z funduszu czyli ex nie interesuje się lub tatuś totalnie nn. Jak potrafisz dozować emocje i środki (podobnie jak w standardowym związku) to można trafić super kobietę na długie lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, loh-pan napisał:

 

Odnośnie rozwódek czy ogólnie samotnych matek to najlepiej szukać takiej alimenciary z funduszu czyli ex nie interesuje się lub tatuś totalnie nn. Jak potrafisz dozować emocje i środki (podobnie jak w standardowym związku) to można trafić super kobietę na długie lata.

 

Tak i nie.

Jeżeli ojciec dziecka żyje, to ZAWSZE jest "atut" p.t. "nie jesteś moim ojcem.

 

Tutaj pozwolę sobie wkleić pewną słynną pastę ojcowską z reddita.

Żródło tu:

https://www.reddit.com/r/offmychest/comments/1fl2xd/my_stepdaughter_wants_her_real_dad_to_give_her/

 

Poniżej wklejam niezbyt wierne tłumaczenie na język PL.

Nie do końca jest to zbieżne z PL realiami, natomiast chodzi o wskazanie mechanizmu, jaki rządzi paniami i ich potomstwem.

Pogrubienia moje.

 

Bierzcie i czytajcie z tego wszyscy.

Tak bowiem kończą samcy, którzy "wykazali się odpowiedzialnością".

Cytat

Pewien mężczyzna na portalu Reddit opowiedział swoją historię, której warto posłuchać.

 

Moja przybrana córka 3 sierpnia bierze ślub. Przez ostatnie sześć miesięcy planowanie wesela pochłonęło ją i jej matkę (mówię o „jej matce” ponieważ nie jesteśmy małżeństwem, chociaż żyjemy razem już 10 lat).
Córka w zeszłym roku skończyła studia. Opłacałem czesne, pomimo, że był to uniwersytet stanowy, rachunek za naukę wyniósł ponad 40 tysięcy dolarów. Kupiłem jej samochód, by mogła dojeżdżać na uczelnię. Ona nie pracuje. Mieszkała z nami podczas studiów i po ich skończeniu.

Od czasu do czasu w naszym życiu pojawiał się jej spłukany, biologiczny ojciec, a ona się do niego przymilała…

Mimo, że nie łożył na jej utrzymanie, córka wciąż go kochała i chciała, by był częścią jej życia. Ale on zawsze opuszczał ją łamiąc jej serce. Nigdy nie dotrzymywał żadnych obietnic.

 

Sala weselna mogła pomieścić 250 osób. Za wszystko płaciłem ja.

 

Dałem im listę 20 nazwisk ludzi, których chciałem zaprosić. Powiedziałem znajomym, że dostaną zaproszenia prosząc, by zarezerwowali sobie ten termin.

Niedługo przed weselem spotkałem kolegę i zapytałem czy będzie na weselu. Powiedział mi, że dostał powiadomienie o ślubie, ale nie został zaproszony na wesele.

Nie chciałem wierzyć. Powiedział, że ma zawiadomienie w samochodzie i mi je pokazał. Faktycznie, była to tylko informacja, że ślub się odbędzie, bez zaproszenia. Mało tego informowali o tym, moja partnerka, córka i jej ojciec. Nie było tam nawet mojego nazwiska!

Byłem wściekły. Wróciłem do domu i zapytałem jak mogły mi to zrobić. Dowiedziałem się, że żadna z listy 20 osób nie została zaproszona, bo 250 miejsc to za mało nawet dla ich gości.

Czułem się paskudnie. Nic już nie dało się zrobić, bo najważniejsze osoby w moim życiu już zostały obrażone. Moja partnerka powiedziała, że jeśli ktoś nie potwierdzi przybycia to wcisną kogoś z mojej listy, ale gdy to powiedziała poczułem się jeszcze gorzej, jakby dała mi tymi słowami w twarz…

Następnego dnia była kolacja z przyszłymi teściami i gościem specjalnym „prawdziwym tatą”. Podczas kolacji córka oświadczyła, że do ołtarza poprowadzi ją „prawdziwy tata”.

Spotkało się to z ogólnym poparciem i entuzjazmem. Posypały się ochy i achy : „To wspaniale”, „Jakże to urocze”, „W końcu to prawdziwy tata”.

Nie sądzę, bym kiedykolwiek w swoim życiu czuł się bardziej poniżony. Załamałem się, poczułem się zraniony do szpiku kości. Bałem się, że publicznie się rozpłaczę, albo dam upust, albo dam komuś w ryja. Za wszelką cenę starałem się opanować i kiedy upewniłem się, że jestem w stanie mówić, wstałem i ogłosiłem, że chcę wznieść toast.

 

Słowa wypłynęły ze mnie same, nie pamiętam dokładnie co powiedziałem, ale brzmiało to mniej więcej tak:
 

 Dźwięk łyżeczki obijającej się o szklankę.
 „Zaszczytem było dla mnie, być częścią tej rodziny przez ostatnich dziesięć lat.”
 Wymiana uśmiechów: och jak słodko…
 „W tym momencie swojego życia czuję, że mam wobec tu obecnych dług wdzięczności. Otworzyliście mi bowiem oczy na coś niezwykle ważnego.”
 Ponownie wymiana uśmiechów…
 „Pokazaliście mi, że moja pozycja w tej rodzinie nie jest taka, jak mi się do niedawna wydawało.”
 Teraz na twarzach pojawił się wyraz lekkiego zdziwienia i zaniepokojenia.
 Dotychczas myślałem bowiem, że jestem głową tej rodziny i jej opiekunem, który cieszy się szacunkiem jej członków i którego prosi się o pomoc, kiedy jest ona potrzebna. Jednak okazało się, że jestem tylko bankomatem, który służy do wypłacania gotówki i niczego więcej.
 Jako, że zostałem pominięty jako gospodarz uroczystości zarówno na zaproszeniach, jak i podczas ceremonii, zrzekam się także moich finansowych zobowiązań, na rzecz obecnego tu mojego zastępcy – Prawdziwego Taty.
 Wznieśmy więc toast za młodą parę i ich nową drogę życia.”
 
Dopiłem drinka w otoczeniu pomruków, zduszonych westchnień, gestów niedowierzania i wyszedłem.
 
Czy to samolubne?
 
Miałbym wydać 40-50 tysięcy USD na ślub, na który nie mogę nikogo zaprosić? Którego nie jestem częścią? Mam dość tego wyzysku. Mam dość mojej pasierbicy, mam dość mojej partnerki.
Zablokowałem jej karty kredytowe (nigdy nie pracowała odkąd jesteśmy razem).
I tak już pokryłem sporą część wydatków.
Chcecie „PRAWDZIWEGO TATĘ” na zaproszeniach, chcecie żeby prowadził do ołtarza i siedział obok przy głównym stole, w takim razie niech „PRAWDZIWY TATA” za resztę zapłaci.
 
Z tego co słyszałem, moja była partnerka i jej córka chcą „nieco zmniejszyć skalę” przyjęcia i namówić rodziców pana młodego do udziału w kosztach.
 

 

 

Jak tego uniknąć?
Po prostu - nie grać w tą grę.

Jasno postawić granicę.

 

"Budujemy relację dwojga DOROSŁYCH ludzi. Dzieci w to nie mieszamy".

 

Tu się kłania określony typ związku - kohabitacja typu LAT.

Inna opcja to potencjalnie BARDZO kosztowna pętla na szyję. I nie mówię tu tylko o pieniądzu.

 

  • Dzięki 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

LAT to dla mnie idealny typ związku dla osób po tzw. przejściach. 

Innego na chwilę obecną sobie nie wyobrażam.

 

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13 czerwca 2018 o 21:18, Still napisał:

A znajdziecie taka dame, dajmy na to po 30tce, bez rozwodu, bez dzieci? I co najlepsze nie chce hajtania. Taka chyba się jeszcze nie urodziła. Tak wiec skazani na parę numerkow i wymiana na inną. Innej perspektywy na dziś dzisiejszy nie widzę! 

Oj są takie, już nie wrzucamy wszystkich do jednego wora stereotypowo, tak jak są kawalerowie bezdzietni tak i Panie poznałem takich kilka. Jedną poznałem na czacie, kobieta 36 lat, mieszkała sama w kawalerce bezdzietna. Wprost mi pisała, że chcę się spotykać z młodszym w weekendy u niej, głównie na seks, tyle że miała życzenie abym u niej siedział cały weekend, czego nie mogłem spełnić bo miałem szkołe zaocznie i inne sprawy, więc raz sie spotkslismy albo byłem kiepski w łożku i Pani mi podziękowała 😊 Ciało nadgryzł ząb czasu troche ale była szczupła i chodziła na silke , tyłek miała naprawde zgrabny i jędrny 😊 Miałem jeszcze kilka sytuacji z singielkami po 30tce w ich domach, także to się zdarza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bracia,

Co to jest związek LAT?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, trop napisał:

Bracia,

Co to jest związek LAT?

Living Apart Together, poszukaj w Google.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, trop napisał:

 

Co to jest związek LAT?

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kohabitacja_(socjologia)#Kohabitacja_typu_LAT

 

W skrócie:

Dwoje ludzi, dwa mieszkania.
Ja mieszkam u SIEBIE, Ty mieszkasz u SIEBIE.

Randkujemy, spędzamy czas wolny razem, czasem sprawdzamy trwałość umeblowania w rozmaitych pomieszczeniach :-), a na koniec mówimy "papa" i oddalamy się na swój osobisty kwadrat.

Nie prowadzimy wspólnego gospodarstwa domowego, nie dążymy do wspólnego zamieszkania i (quasi) ślubu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Stary_Niedzwiedz

Czy zwróciłeś uwagę na to, ze w tej paście z reddita jest tylko o pieniądzach ze strony autora? Nie wspomina fajnych chwil z dzieckiem, miłości do matki itp? Biały rycerz to on nie jest 😁

 

@trop

 

Google nie masz? Poważnym ludziom głowę zawracasz.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panowie, jak jest dzieciak np. 5 lat i ojca praktycznie nie widział to rozsądny facet jest w stanie nawiązać super relację. Może jestem naiwny ale nie wydaje mi się, że po 10 latach zjawia się tatuś i chłopak zapomina o wszystkim. Pomijam sytuację jak w przykładzie @Stary_Niedzwiedz, ojciec krążył blisko rodziny.

 

Odnośnie LAT to mam kontakt z kobietą (na razie tylko koleżeński), bezdzietna panna, jakoś ustawiona życiowo, taka max 6. Daje mi do zrozumienia, że nie chce u siebie faceta (w kawalerce :D) ale nie wiem. W polskich warunkach taki układ długo nie przetrwa. Mamy inny kod kulturowy, pojawi się rodzina, rodzinne imprezy i pani zacznie kombinować. W dodatku dla niej taki układ to 100% wyłączność/wierność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.