Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
alvaro3200

Kobieta borderline lub narcyzka - sztuczny twór czy wybór zdrowych genów

Recommended Posts

Przegrałeś, że w ogóle myślisz o doprowadzeniu kobiety do normalności.

 

Przegrałeś, bo analizujesz to, co ona powiedziała (czyn i słowo, wybierz ważniejsze).

 

Przegrałeś, bo wychodzisz z roli tego, który naprawia.

 

Przegrałeś, bo chcesz ją rozkochać, a nigdy nie poznasz prawdy o drugim człowieku.

 

Przegrałeś, bo żyjesz w poczuciu winy, że coś źle robisz będąc ze zwykłą świnią.

 

Przegrałeś, bo wymagasz nierealnego, aby kobieta cię pokochała.

 

Przegrałeś, bo kochasz toksycznie.

 

Przegrałeś, bo jesteś ofiarą uwiązaną emocjonalną smyczą.

 

Przegrałeś, bo boisz się stracić nawet tak pojebanie toksyczną świnię.

 

Nie mam więcej pytań.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przegrałeś, że w ogóle myślisz o doprowadzeniu kobiety do normalności.

 

Przegrałeś, bo analizujesz to, co ona powiedziała (czyn i słowo, wybierz ważniejsze).

 

Przegrałeś, bo wychodzisz z roli tego, który naprawia.

 

Przegrałeś, bo chcesz ją rozkochać, a nigdy nie poznasz prawdy o drugim człowieku.

 

Przegrałeś, bo żyjesz w poczuciu winy, że coś źle robisz będąc ze zwykłą świnią.

 

Przegrałeś, bo wymagasz nierealnego, aby kobieta cię pokochała.

 

Przegrałeś, bo kochasz toksycznie.

 

Przegrałeś, bo jesteś ofiarą uwiązaną emocjonalną smyczą.

 

Przegrałeś, bo boisz się stracić nawet tak pojebanie toksyczną świnię.

 

Nie mam więcej pytań.

 

Jeśli o mnie chodzi to prawda.  Przegrany bo świadomość i opamiętanie przyszły za późno. Miałem wszystko poukładane - rozwód, sprawy majątkowe opieka nad dzieckiem. A pozwoliłem wrócić i mam cyrk przed którym mnie ostrzegano. A wbijali mi do pustego łba na innym forum że z tym nie wygram... i mieli rację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamietaj chociaz bys sie zesrał i miał wiecej wełbie niz ja to i tak chuj zdziałasz

1.Robisz z siebie wycieraczke
2.ona sie nie zmieni

a teraz ide ratowac swiat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak pozwalając sobie wtrącić wątek polityczny: sytuacja w Meksyku gdzie praktycznie rządzą mafie, mające w szachu niemal wszystkich policjantów, urzędników, sędziów i polityków to efekt gigantycznej biurokracji i daleko idącej interwencji państwa. Udział sektora publicznego w gospodarce jest olbrzymi, w prawie piedylion regulacji: licencje, pozwolenia, kwoty produkcyjne, ceny urzędowe. Prawie połowa nierolniczej siły roboczej jest zrzeszona w związkach zawodowych. Zobaczcie jak ten schemat się idealnie sprawdza, tam gdzie więcej socjalizmu nie tylko mamy więcej biedy, ale i gigantyczną korupcję i kolesiostwo.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A w UK inaczej?
Tu mężczyzni maja znikome prawa, laska może robic praktycznie co chce z takim delikwentem...
Feminizm, socjalizm i homoseksualizm, to tematy przewodnie...

Tolerancja wszech i wobec, idziesz na lotnisko, jako bialy Europejczyk i jestes poddawany kontroli od a do z. Trzeba przelać płyn w którym jest 10ml za dużo i inne...
Tymczasem hordy ciapakow przemieszczaja sie po Europie kiedy chca i jak chca... :)

Wracajac do zaburzeń psychicznych damskiej populacji tutaj, to szczyt głupoty i kompletny zanik wartości. Mówie o angielkach, bo azjatki są krótko trzymane...

Kurestwo, zdrady, wszystko za pozwoleniem " normalności"...
70% małżenstw sie sypie...Obciaganie laski kilku kolesiom na imprezie...
Stąd powstaly takie ruchy jak MGTOW i inne...

Edited by Brzytwa

Share this post


Link to post
Share on other sites

A w UK inaczej?

Tu mężczyzni maja znikome prawa, laska może robic praktycznie co chce z takim delikwentem...

Feminizm, socjalizm i homoseksualizm, to tematy przewodnie...

Tolerancja wszech i wobec, idziesz na lotnisko, jako bialy Europejczyk i jestes poddawany kontroli od a do z. Trzeba przelać płyn w którym jest 10ml za dużo i inne...

Tymczasem hordy ciapakow przemieszczaja sie po Europie kiedy chca i jak chca... :)

Wracajac do zaburzeń psychicznych damskiej populacji tutaj, to szczyt głupoty i kompletny zanik wartości. Mówie o angielkach, bo azjatki są krótko trzymane...

Kurestwo, zdrady, wszystko za pozwoleniem " normalności"...

70% małżenstw sie sypie...Obciaganie laski kilku kolesiom na imprezie...

Stąd powstaly takie ruchy jak MGTOW i inne...

 

Marksizm kulturowy w natarciu, a więc rozszerzenie walki klas nie tylko z relacji robotnik/rolnik - kapitalista, ale także mężczyzna - kobieta, biały - czarny, heteroseksualny - homoseksualny. Niedługo ktoś wyjdzie z pomysłem żeby w ramach "sprawiedliwości społecznej" facetom z dużymi fiutami uciąć parę centymetrów, żeby była równość i nikt nie czuł się gorszy. A ustawa w życie nie wejdzie tylko dlatego, że ktoś uzna ją za rasistowską  :D

Edited by EnemyOfTheState
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiedź dla lewusów:

 

Wśród bogatych krążą plotki iż trzeba się przeprowadzić do kraju z podatkiem poniżej 10% ;)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 29.03.2015 o 23:55, alvaro3200 napisał:

Czy każda kobieta jest chora psychicznie?

 

O bracie samcu! Ile to razy ja już sobie zadawałem to pytanie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 1.10.2015 o 12:46, AdrianoPeruggio napisał:

Wśród lewuchów krążą ploty o 40 proc. podatku na najbogatszych-czyli nowa wersja rozkułaczania haha:)

 

To doskonały pomysł. Jako uberneobolszewik gorąco popieram.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolego autorze wątku powiem tak. Miałem doświadczenie podobne. W sensie toksyczności związku. Jakieś nocowanie u byłego z jakiegokolwiek powodu jest skazane na patologię w Twoim związku, ale nie o tym miałem pisać.

Wydaje mi się, że masz niskie poczucie własnej wartości. Spotkałeś w końcu laskę, która daje Ci iluzoryczne szczęści, którego trzymasz się za wszelką cenę "bo już ją masz". Jesteś w stanie poświęcić dla niej prawie wszystko, chociaż sam się oszukujesz, że tak nie jest. Dowartościowałeś się, bo wiesz, że ona jest z innej klasy niż Ty i to Cię dowartościowało. To wszystko, ten związek Twój to ułuda. Ratuj się.

Nie broń jej, odejdź od niej, zniszczy Ci życie póki Cię nie zostawi. 

Znam z autopsji. Zostaw nie wnikaj, nie umawiaj się nawet na seks bo jeszcze Cię wpieprzy w bagno. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja kiedyś też znałem pewną kobietę i dałbym sobie za nią rękę uciąć... i teraz chodziłbym bez ręki.

Chciałem to wszystko ratować choćby ze względu na dziecko. Na szczęście ona posłuchała swojej popierdolonej matki i polazła z nią do adwokatki. Od od 2,5 roku mieszkam sam i nie ten człowiek normalnie :) Brakuje mi córeczki, bo popierdolona uważa, że dziecko taty nie potrzebuje, gdyż ma babkę... ale cóż. Ja i tak nie miałem na to żadnego wpływu.


Najlepsze jest to, że wtedy, gdy się wyprowadziłem, pojechała do mojej matki z płaczem "wyprowadził się :(". Nie powiedziała jednak, że tego samego dnia wniosła pozew o rozwód ;) Taki tam drobny szczegół.

To mnie utwierdza w przekonaniu, że żyłem z chorym człowiekiem.
Szkoda życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By SzatanKrieger
      Witam drogie Panie.
       
      Jakie umiejętności posiadacie, dzięki którym uważacie, że byłybyście dobrymi matkami i żonami (Pytanie dla singielek forumowych) lub co sprawia, że za takie się uważacie, jeśli jesteście już w związku z długim stażem albo w małżeństwie.
       
      A dla ciekawskich natchnęło mnie takie pytanie, po obejrzeniu jednej ze zagranicznych audycji.
       
      Liczę na szczere odpowiedzi  
    • By Spiderox
      Witam Braci. Mam 40 lat, rozwiedziony prawie 2 lata temu. Byla juz zona, zdradzala mnie krotko przed slubem. Na goracym uczynku nie zlapalem, ale mam 99% pewnosci. Wszystkie typowe oznaki zdrady itd. Bedac wielce zakochany, postanowilem wybaczyc pieknej narzeczonej. Udalo sie nam stworzyc calkiem ok zwiazek, ale tylko na 8 lat(10 w sumie razem). Zostawila mnie z dnia na dzien, pewnego zimowego wieczoru. Niewyczulem zdrady, tzn wtedy niewyczulem. Po analizie, dotaralo do mnie, ze zmiana charakteru (zimno, olewanie itd) nastapily po imprezie swaitecznej, w ktroej to zostala na noc🤗. Reszte opowiem kiedy indziej.dziekuje
    • By Kolejorz
      Witajcie, bracia! Trafiłem na to forum podczas poszukiwań instrukcji obsługi tzw. borderek i szybko zauważyłem, że dysponujecie obszerną wiedzą na ten temat... Poruszaliście już to, jak je rozpoznać czy czym to grozi, sam chciałbym jednak przegadać inną kwestię. Poznałem kobietę pół roku temu i od razu zrobiła na mnie obłędne wrażenie, więc szybko zacząłem podejrzewać, że coś jest nie tak - w końcu aż trudno było mi uwierzyć, że taka partia jest singielką. Od samego początku chętnie mówiła o swoich przeżyciach i problemach, więc nie musiałem długo czekać, by się przyznała do tego, że ma zdiagnozowane borderline... Rzecz w tym, że od tamtego czasu się spotykamy i myślę, że jestem zakochany, stąd moje pytanie: jak stworzyć szczęśliwy związek z borderką? Jak się z taką dziewczyną obchodzić, żeby znała swoje miejsce? Wiem, że pewnie powiecie, że oszalałem, ale czy ktoś z Was tego próbował, czy komuś się udało? 
    • By Kacper
      Cześć Bracia! Może na początku trochę informacji o mnie. Nazywam się Kacper, mam 21 lat, aktualnie jestem na drugim roku studiów, a także prowadzę własną firmę. 
       
      Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, a także za nieodpowiednią składnie. Postaram się jak najlepiej i najdokładniej wytłumaczyć całą sytuacje, która przytrafiła się w moim jakże krótkim życiu. 
       
      W listopadzie 2018 roku, rozstałem się z dziewczyną z która spędziłem 4 lata. Oboje zdecydowaliśmy, że to już nie to samo i bez żadnej spiny po prostu się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Na początku Grudnia tego samego roku poznałem dziewczynę. W zasadzie sama zaczęła do mnie pisać i najzwyczajnej zagadywać. Pisaliśmy całymi dniami i nocami. Poczułem, że komuś na mnie zależy. Spotkaliśmy się po tygodniu, wszystko pięknie jak ta lala, poszliśmy na miasto coś zjeść i pogadać. Wieczór według mnie spędzony jak najbardziej na plus. Jednak cały czas miałem gdzieś z tylu w głowie, że ona jest dla mnie takim plastrem. 31 grudnia postanowiliśmy być razem. Nigdy nie sądziłem, że wejdę tak szybko w związek z dziewczyną, która znam zaledwie miesiąc. Nie da się ukryć byłem bialorycerzem. Studiuje w Szczecinie(natomiast moje rodzinne miasto to Gorzów Wlkp) na studiach dziennych, mam własne mieszkanie w super dzielnicy, a także auto, które dosyć się wyróżnia. Przez co cały czas słyszę docinki na ten temat, że wszystko co mam to od rodziców. Nie ukrywam, że rodzice bardzo mi pomogli. Bo bez nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego mieć.  
       
      Wracając do wątku z dziewczyna. Ma ona 21 lat, po skończeniu liceum zrobiła sobie rok przerwy od studiów w celu poprawienia matury(co jej i tak nie wyszło) 
      Przez cały okres od stycznia do kwietnia przyjeżdżała do mnie do Szczecina. Był to najpięknieszy czas w moim życiu. Spędziłem mega dużo cudownych chwil z nią. Nie było żadnych kłótni, aż do Maja gdy zaczęła grzebać w mojej przeszłości i w tym jak było mi z poprzednia dziewczyna. Zaczęły ze sobą pisać. Miałem mega kłótnie spowodowane tym jak mogłem jej powiedzieć, ze byłem z dziewczyna 4 lata, ze ona nic nie wie, jak ja mogłem ją w ogóle okłamać. Grzecznie starałem się wytłumaczyć, że po prostu chciałem o tym zapomnieć i już do tego więcej nie wracać. Oczywiście drama trwała z dobre pare miesięcy i przy każdej drobnej kłótni oczywiście wracał ten temat w celu dopierdolenia mi. Przyszedł czas wakacji, pracowałem na budowie żeby zarobić pieniądze na wyjazd z nią. 
       
       
      Wstawałem codziennie o 6 i wracałem o 17, sześć dni w tygodniu przez dwa miesiące. Zapierdalalem jak wół żeby ten ostatni miesiąc spędzić czas na super wyjazdach. Księżniczka była o wszystko zazdrosna, straciłem kontakt z najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chciałem się spotkać z moim kuzynem, aby zrobić sobie męski wieczór to oczywiście ona nagle dzwoniła do mnie, że jej smutno. To ja głupi do niej jechałem. W przeciągu roku nie spędziliśmy ze sobą może z tygodnia. Bo ona tak bardzo chciała żebym za nią szalał. A ja jak głupi robiłem wszystko pod nią:
      pojedzmy na zakupy do ikei(200km w jedno stronę)  Pojedzmy nad morze  Chodźmy na zakupy  Wszystko było robione pod nią, a gdy ja chciałem coś zrobić to było tylko a po co Ci to, a to idź sam bo mi się nie chce. Były nawet kłótnie o moja kuzynkę, która traktuje jak siostrę. 
      Wiele razy było mówione jakim to jestem skurwielem i chujem. Ze jak ona może być z takim kimś kto ciagle kłamie i lata za innymi kobietami. Gdzie ja byłem jej wierny jak pies i robiłem wszystko żeby uszczęśliwić myszkę....
       
       
       
      Przyszedł październik 2019, postanowiła iść na studia po rocznej przerwie. Niestety nie udało jej się poprawić matury wiec poszła na medycynę analityczna. Była na niej zaledwie 2 miesiące. Po czym stwierdziła, że zmieni uczelnie i przyjdzie na moja! Po prostu hit! 
      Wynajmowała własne mieszkanie, ale i tak spaliśmy u siebie codziennie. Jeden tydzień u mnie, drugi u niej. I tak, aż do Grudnia. 
      W połowie grudnia powiedziała mi, ze chce rzucić studia. Oczywiście próbowałem jej przetłumaczyć, że to jest bez sensu bo będzie miała drugi rok w plecy. 
       
      Pokłóciliśmy się 3 dni po wigilii. 
      Jechaliśmy autem, poszło znowu o to jakim ja jestem skurwielem. Po czym coś we mnie pękło. Powiedziałem, że nie będzie mnie tak traktować i niech wyjdzie z tego auta. Wyszła. Odjechałem w kierunku swojego domu po czym dzwoni do mnie zapłakana ze mam wracać. Wiec ja głupi wróciłem. Weszła do mojego auta i co dostałem za te wszystkie starania? Trzy szybkie plaskacze na twarz...
      Powiedziałem o nie, ze to przesada. Wróciłem do domu. Zaczęła mi wysyłać jak tnie się po rękach. Po czym nie odzywała się do mnie 3 dni. Stwierdziłem, że nie chce mieć jej na sumieniu i zadzwoniłem do jej ojca żeby powiedzieć, że się tnie na rękach i chce rzucić studia. I zaczęło się znowu. 
       
      Wyzywanie mnie, ze zniszczyłem jej życie jak ja mogę taki być. Skoro ja już nie potrafiłem jej pomoc to stwierdziłem niech jej rodzice się nią zajmą. Wysłali ją do psychologa, miała się uczyć i zaliczyć co może. Jednak tego nie zrobiła i po prostu zabrała swoje papiery ze studiów. 
       
       
      Jest już styczeń tego roku (2020), czułem się wręcz chujowo. Nie potrafiłem przestać o tym myśleć, ryczałem jak głupi, jeździłem autem w nocy po mieście. 
      Wtedy zauważyłem, że narzuciła mi swoje wszystkie wartości i tok myślenia. Robiłem dosłownie wszystko to co chciała. Próbowałem się uwolnić. Miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi mówili, ze to nie jest dziewczyna dla mnie, ze powinienem odpuścić bo tylko się wykańczam. 
      W tamtym momencie przypomniałem sobie słowa mojego taty „nie pokazuj lasce, ze Ci za bardzo zależy bo to wykorzysta”
       
       
       
      Mieliśmy kontakt cały czas, ale był mega toksyczny. Przespaliśmy się pod koniec stycznia. Po czym nagle stwierdziła, ze tak być nie może. Nie odzywałem się pare dni. Stwierdziłem, ze pójdę do psychologa. Poszedłem do terapeutki, ale strasznie się zawiodłem po prostu trafiłem na nieodpowiednia. Od 10 lutego do 14 nie odzywalismy się prawie nic do siebie. Po czym w walentynki napisała, ze chce się zobaczyć i tak dalej. Zobaczyliśmy się mowila jak to bardzo kocha, ze jej zależy. Ze jak się kocha to się walczy do końca. Ze zarezerwowała Nam hotel nad morzem żeby to wszystko naprawić. Nie pojechaliśmy bo powiedziałem, ze nie będę z kimś takim. 
       
       
      Po czym stwierdziłem, ze muszę o nią walczyć bo przecież jak się kocha to się walczy. Ciagle miałem w głowie to co ona myślała i mowila. Już nie miałem własnego zdania. Byłem przez 2 tygodnie wyzywany i zlewny ciepłym moczem. Po czym na początku marca powiedziałem dość. Poszedłem do innego psychologa i uświadomił mi on, ze ta dziewczyna ciągnie mnie tylko w dół. To, że nie warto starać się dla kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Jestem po dwóch wizytach, nie mam kontaktu z nią wcale. Jest mi lżej. To był ciężki czas. Po czym dzisiaj 13 marca dostaje zdjęcie na jednym z portali jak to jej nowy chłopak trzyma ją za rękę i piją wino. Od Walentynek do dzisiaj minął miesiąc. Gdzie ona wtedy próbowała mnie uświadomić jaki jestem ważny i jedyny w jej życiu, że ona nie chce innego. Po czym dzisiaj kurwi się z innym. 

       
       
      Czytałem sporo wątków na forum i stwierdzam, ze kobiety to totalne manipulatorki. 
       
      Można powiedzieć, że zaczynam odzywać. Cierpiałem przez ostatnie 3 miesiące, gdzie ona chodziła na imprezki i dbała o siebie. 
       
       
      Przepraszam za chaos pod koniec. 
      Nerwy wzięły górę. Mam nadzieje, że dostanę od Was porządna lekcje w komentarzach.
    • By pienbv
      Cześć wszystkim!
       
      Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda!
       
      Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy.

      No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!).  Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu  - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu.
       
      Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.