Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mordimer

Są dwa typy Polek, które wychodzą za muzułmanów - art

Polecane posty

Napisano (edytowany)

„Są dwa typy Polek, które wychodzą za muzułmanów” - mówi Anita. W domu męża w Pakistanie przeżyła piekło

- Europejka, która przeszła na islam, nigdy nie będzie na ich terenie szanowana. Jesteśmy traktowane jak psy, na które można wrzeszczeć i które można bić, jeśli coś się nie podoba, "Allah tak chciał" komentowała rodzina mojego męża kolejne siniaki - opowiada Anita.

 

źródło: https://kobieta.wp.pl/sa-dwa-typy-polek-ktore-wychodza-za-muzulmanow-mowi-anita-w-domu-meza-w-pakistanie-przezyla-pieklo-6277112114714241a

 

 

Pomijając fakty ekonomiczne, zero myślenia stategicznego  u tych kobiet, książe przychodzi robi wrażenie wywołuje enocje i... potem to już schemat, na miejscu okazuje się, że nie ma fikania i nie ma zamku z 50 pokojami...

Nawet w takim portalu pojawiają się artykułu pośrednio przestrzegające młode kobiety przez takimi sytuacjami.

Edytowano przez Mordimer

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Nowa egzotyczna religia, facet, egzotyczny i śniady, bardzo szarmancki...taki wezyr z bajki. Ślub - szał hormonalny, ciemna pała - no i koleżanki pękające z zazdrośći  a po ślubie się okazuje że jest rzeczą, nie ma prawa głos, posłuszeństwo wymuszane wpierdolem no i tragedia, czar prysł - pół biedy jak jest w kraju - w Polsce...gorzej jak wyjedzie do kraju męża - np. w Pakistanie Pasztunowi wolno żonę zabić zabrak posłuszeństwa i to bez karnie ed

Edytowano przez wojkr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I mamy płakać? Chyba ze śmiechu :D  Jak mówi mądrość ludowa "widziały gały, co brały"

  • Like 3
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Niech jeżdżą.

Chcą igrać z wężem to niech to robią.

Już dalej nic więcej nie napiszę bo dostanę bana za "brak" szacunku do kobiet :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Mordimer napisał:

Europejka, która przeszła na islam

>czarny kutas

>wierność Bogu

 

Wybierz jedno, jak widać wybór jest oczywisty.

  • Like 4
  • Dzięki 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz, SzatanKrieger napisał:

Już dalej nic więcej nie napiszę bo dostanę bana za "brak" szacunku do kobiet

Inni dostają waginkę za brak szacunku a inni bana. Życie:D

  • Like 1
  • Haha 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak to już jest jak się gardzi samcami beta a znając życie wielu się wokół nich kręciło "ale łoni nie wzbudzali emocyj". 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Średni warsztat, ale trafiają panowie w punkt.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że Panie nie są świadome, że są inne kultury i społeczeństwa gdzie są zupełnie inaczej traktowane niż w Naszym kręgu kulturowym. Są przekonane, że jest tak samo albo o niebo lepiej. Zwłaszcza, że obraz wybranka w jej głowie to zazwyczaj nie rzeczywistość tylko jej imaginacja oczekiwań w końcu jedzie na haju hormonalnym.

  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panie lubia innosc/egzotyke co mnie wcale nie dziwi ani nie rusza bo faceci tez tak maja ale niestety pozniej...

16 minutes ago, SennaRot said:

Panie nie są świadome, że są inne kultury i społeczeństwa gdzie są zupełnie inaczej traktowane niż w Naszym kręgu kulturowym.

I tu jest sedno sprawy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Platon kiedyś powiedział:

"Nieszczęsny będziesz miał to czegoś chciał"

 

No i mają :)

 

BTW:

Jak to jest z tą "zasłużoną starszyzną" ? Tu może pisać każdy ze statusem "starszy użytkownik" czy trzeba coś jeszcze spełnić dodatkowo ?

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, TheFlorator napisał:

I tu jest sedno sprawy. 

 

Dorzuciłbym jeszcze aranż, który Panowie z różnych kręgów kulturalnych potrafią stworzyć zwłaszcza na początku znajomości. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minutes ago, SennaRot said:

Dorzuciłbym jeszcze aranż, który Panowie z różnych kręgów kulturalnych potrafią stworzyć zwłaszcza na początku znajomości. :D

I zamiast sie tym spinac wszystkim i zzymac na niewiasty (co tylko potwierdza nasze narodowe kompleksy panowie) wystarczy miec paru kolegow z Hiszpanii, wziac ich ze soba do PL.

 

I tak , hiszpanie “naganiaja” a wujek TheFlorator spokojnie siedzi i zbiera plony jako kumpel ekipy slynnego Alvaro ;)

 

Mozna? Mozna.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, SławomirP napisał:

>czarny kutas

>wierność Bogu

 

Wybierz jedno, jak widać wybór jest oczywisty.

Mistrz!

 

 

A tak poza to powiedzmy sobie szczerze. Czy gdyby co drugi artykuł na każdej zasranej stronie w całym internecie był o tym to czy chociaż jedna by zmądrzała?

Myśle, że na wieść o tych "atrakcjach" jeszcze więcej ich by sie tam pchało wszak "moja miłość go zmieni".

 

Niech jeżdżą jestem za. Selekcja naturalna debile sami sie wykończą.

 

Ciekawe jak długo szukała zdesperowanego frajera po powrocie do PL 😆

 

ps. Od kilkunastu tygodni mieszkam sobie w hamburgu i jedno co zauważyłem to jak idzie zajebista strzała(biała oczywiście), naprawdę 11/10 to zawsze z turkiem albo murzynem. Zawsze zadbana, miniówka, szpilki, odpierdolone jak divy z bałaganu po prostu pod klucz z białymi nie widuje takich.

 

Panowie po prostu jesteśmy od nich mniej atrakcyjni. No właśnie tylko żeby mnie to ruszało to musiałbym sie przejmować zdaniem kobiet, które jest kwintesencją określenia czegoś lub kogoś słowem "chorągiewa" - 4 razy dziennie inne. 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Król Jarosław I napisał:

ps. Od kilkunastu tygodni mieszkam sobie w hamburgu i jedno co zauważyłem to jak idzie zajebista strzała(biała oczywiście), naprawdę 11/10 to zawsze z turkiem albo murzynem. Zawsze zadbana, miniówka, szpilki, odpierdolone jak divy z bałaganu po prostu pod klucz z białymi nie widuje takich.

 

W jakim wieku te "strzały" widujesz Bracie? Bo ja będąc na wakacjach (Teneryfa, Fuertawentura) widywałem też takie strzały około 30stki z Panami około 60siatki może nawet 70dziesiątki :D w luksusowych hotelach. Wyglądali Ci Panowie na mocno kasiastych ale to szczegół. Przecież miłość nie liczy pieniędzy. :D

 

Młode kobiety - pragną emocji, zabawy i huśtawek - więc badboy

 

Starsze - pragną pozycji i hajsu. Przepraszam tak nieładnie napisałem.... odpowiedzialności i ustatkowania więc ... dojrzały mężczyzna o ustatkowanej pozycji.

  • Like 1
  • Haha 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
37 minut temu, Król Jarosław I napisał:

A tak poza to powiedzmy sobie szczerze. Czy gdyby co drugi artykuł na każdej zasranej stronie w całym internecie był o tym to czy chociaż jedna by zmądrzała?

Nie, bo takie artykuły i strony czyta głównie płeć męska :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@SennaRot 20kilka lat. Mowie absolutny TOP. A lata latania po bałaganach sprawiły, że jestem wybredny i przez 98% młodych kobiet na ulicy patrze jak przez powietrze. Więc jak mowie top to jest top.

@Ksanti dlatego napisałem każdej , żeby one też na to trafiły.

Edytowano przez Król Jarosław I

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
18 minut temu, Król Jarosław I napisał:

20kilka lat. Mowie absolutny TOP. A lata latania po bałaganach sprawiły, że jestem wybredny i przez 98% młodych kobiet na ulicy patrze jak przez powietrze. Więc jak mowie top to jest top.

 

Ja wiem Bracie jak wygląda absolutny top ;) 20kilku latki bujają się z top bad boyami. Za kilka lat będą szukać top zarobasów. Mają top urodę, są anielsko piękne i mają atencję więc wybierają i przebierają, bawią się.

Edytowano przez SennaRot
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Król Jarosław I napisał:

Albo top frajerów. :)

 

Top frajer czy nie ale hajs ma się zgadzać. :D:D:D

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jestem szczerze zaskoczony, że tak niepoprawny politycznie artykuł ukazał się na takim mainstreamowym portalu jak wp. To prawie niemożliwe, żeby oni sami sobie robili na złość - przecież media głównego ścieku tak bardzo wychwalają religię pokoju a tu taka profanacja - prawda, no, toż to niebywałe.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Dobre i to.
Zważywszy ile na półkach księgarskich jest ostatnio romansów "z Arabii" trzeba to docenić. Nie wiadomo, kiedy się zorientują i zdejmą.

Edytowano przez wrotycz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 godziny temu, wrotycz napisał:

Nie wiadomo, kiedy się zorientują i zdejmą.

Ten artykuł niczego nie zmieni. Za chwile pojawią się tuziny. A w nich: dlaczego żonate polki mają zdradzać swoich januszy. W punktach. I z kim. 

Edytowano przez Perun82

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czasami pogadam z kumplem z Londynu przez tel. Coraz to więcej polek pakuje się w małżeństwa z pakolami. Już po ślubie taki gość ma wyjepane na wszystko, leni się w chacie a żona pracuje żeby kupić żarcie i zapłacić czynsz. Uciec nie mogą, grożą im że je znajdą i jej rodzinkę.

Chciały emocjii to mają, utrzymują cwaniaków, bo polskie jest bleeeee

hahahaha

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

  • Podobna zawartość

    • Przez SzatanKrieger
      Zachęcam do dyskusji.
    • Przez t0rek
      Temat płaczu i wzbudzania poczucia winy u mężczyzny za płacz jego partnerki pojawiał się bardzo często. Tutaj ciekawy artykuł z psychologicznego fanpage'a "Evolutio - Psychoterapia Przez Ciało" - pogrubiłem ważne według mnie fragmenty:
       
      DLACZEGO PŁACZ JEST TAK ZAGRAŻAJĄCY?
       
      Płacz jest najpełniejszym aktem uznania i wyrażenia swojego bólu, bezsilności czy szczęścia. Jest równocześnie żywym świadectwem naszego człowieczeństwa, naszej kruchości i podatności na zranienie, jak i potężnej SIŁY NAPRAWCZEJ, która pozwala uczuciom osiąść, a układowi nerwowo- mięśniowemu przywrócić tonus spoczynkowy. 
      Płacz jest żywy, dotknie w nas tego, co zamarło, znieruchomiało, czy zesztywniało. „Każe” to odczuć, uznać i jeśli jesteśmy W ZGODZIE ZE SOBĄ PŁACZĄCYM: zapłakać. Jeśli nie: łykniemy, zepchniemy do środka i przykryjemy napięciem.
      Pozwolić sobie płakać, to uznać swoje uczucia i zgodzić się na ich przepływ. To stanąć otwarcie i odważnie wobec tego, co we mnie. To otoczyć się czułym ramieniem własnego zrozumienia i troski. To DAĆ SOBIE MIŁOŚĆ, gdy właśnie jej zabrakło.
      Możliwość płaczu jest tak silnie blokowana nie tylko dlatego, że skojarzona jest ze wstydem, czy słabością. Płacz jest wstrzymywany, bo łączy nas z nami samymi w pełni. A objąć pełnię, to OBJĄĆ CIENIE, KRZYWDY I WSTYDY. To objąć i KATA, i OFIARĘ. Objąć siebie. 
      Dlatego tak ważne jest, by obejmować dzieci, kiedy płaczą. By ich szlochające, rozedrgane ciałka miały doświadczenie oparcia w przyjmujących, bezpiecznych ramionach.
       
       
      „JAK TU ZROBIĆ, BY SIĘ NIE ROZPŁAKAĆ”- podstępne obrony
      W trakcie prowadzenia grup ćwiczeniowych obserwuje stale pojawiającą się potrzebę rozmawiania o płaczu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie oczekiwanie, że porozmawianie o płaczu przyniesie taki sam rezultat, jak popłakanie. W mniejszym stopniu potrzeba „omawiania” dotyczy również innych uczuć, ale płacz jest tym stanem, któremu towarzyszy największa chęć rozmawiania, a nie doświadczania.
      O ile złość budzi wyjściowo dużo oporu, to w trakcie praktyki, obawy topnieją, pojawia się przepływ i możliwość swobodnego wyrażania. Po zakończonym ćwiczeniu pozostaje żywa chęć, by wrócić do tego doświadczenia. Z płaczem jest zupełnie inaczej. Opór wyjściowy jest wysoki i utrzymuje się często przez większość praktyki, skutecznie hamując falę przepływających uczuć. Kiedy człowiek pozwolił sobie zapłakać i popłakać, nawet czując się potem dobrze, nie oznacza to wcale, że przy kolejnej możliwości będzie chciał wrócić do tego doświadczenia. Płacz jest chroniony wysoko zorganizowanym zasiekami, których zwykle nie mamy w kontakcie. Co więcej myślimy, że one są naturalne i niezbędne.
       
      Mam tu na myśli:
      • zaciskanie ust
      • przełykanie śliny
      • wciskanie palców w kąciki oczu
      • nie oddychanie
      • przepraszanie otoczenia
      • zezłoszczenie się na siebie
      • tłumaczenie się
      • ocenianie się
      • i całe spektrum uruchamianych przekonań.
       
      Te wszystkie sposoby służą jednemu: nie rozpłakać się. I wcale nie chodzi tu o niesprzyjające okoliczności, jak przebywanie akurat w pracy czy w metrze. Stwierdzenia: „nie płaczę od lat”, czy „nie płaczę od dzieciństwa” są powszechne. Często tym zdaniom towarzyszy duma i poczucie dobrze wykonanego zadania. Z czasem pojawia się niejasne poczucie straty. Bywa, że stajemy się umęczeni własną kontrolą i ograniczeniami z niej płynącymi. Zwykle też dość dokładnie pamiętamy moment decyzji, kiedy postanawiamy więcej nie płakać.
      I można by pomyśleć: „no i co z tego? Płacz nie jest nikomu potrzebny”. Tylko, że prawda jest zupełnie inna…
      Każde uczucie ma swój kanał ekspresji. Płacz jest głównym kanałem dla smutku. A smucenie się bez płakania (zwłaszcza długoterminowe) staje się procesem tłumienia, prowadzącym do rozpaczy i beznadziei. Smutek to uczucie, które WYMAGA CZUCIA. Mam wrażenie, że smutek, co raz częściej jest omawiany, a nie przeżywany. Stał się permanentnym stanem, obciążającym nas, posępnym i martwym. A smutek tak jak i każde inne uczucie, ma swoją dynamikę, przepływ i bardzo ważną cechę: PRZEMIJALNOŚĆ. Tę cechę obserwujemy u dzieci. One ani nie smucą się bez końca, ani ciągle się nie złoszczą, ani nie są stale radosne. Są w przepływie uczuć, pozwalając na tą zmienność i poddając się jej.
      Stało się tak, że smucenie się przestało być kojarzone z płakaniem, a jeśli już płaczemy, to mamy na myśli kilka niemych łez płynących po policzkach. To jest bardzo ograniczone płakanie. Można je porównać z tym, jakby nadchodziła burza, było ciemno, szaro, błyskało, a na koniec spadło tylko kilka kropli deszczu. Świat dalej zostaje ciężki i duszny.

      Płacz to szloch przy którym brzuch się rusza, z gardła płynął dźwięki, łkamy, broda i ręce się trzęsą, twarz jest mokra od łez, a z nosa cieknie. Zwykle trwa 10- 15 minut (mam na myśli osoby, które regularnie pozwalają sobie płakać), przebiega falami, które nas ponownie wzbudzają, aż dochodzi do uspokojenia, wyciszenia i odpoczynku.
      Po płaczu oddychamy głęboko (spontanicznie, bez udziału woli), twarz jest miękka, gardło rozluźnione, całe ciało delikatnie pulsuje. Pojawia się coś, co nazwałabym wewnętrzną słodyczą: połączenie smutku, z ulgą i ukojeniem. Głowa jest przyjemnie ciężka, myśli spokojnie płyną.
      Można by się zastanowić, dlaczego skoro tak dobrze czujemy się po płaczu, unikamy go, jak ognia?
      Mam wrażenie, że o ile kontakt ze złością daje nam poczucie siły i sprawczości, to przeżywanie smutku oznacza poddanie się uczuciom, które czynią nas bezbronnymi, przypominając o naszej kruchości, o naszej podatności na zranienia i o bólu, którego doświadczyliśmy. Płacząc uznajemy swoją słabość i zależność od innych.
      Czujemy się odkryci.
       
      Jeśli do tego dołączymy przekazy:
      • i co się mażesz...
      • nie ma, co płakać!
      • tylko słabeusze płaczą...
      • płakanie Ci nie pomoże...
      • chłopaki nie płaczą!
      • zaraz dam Ci powód do płaczu!

      I doświadczenia:
      • kiedy w trakcie płaczu byliśmy upokorzeni,
      • gdy widzieliśmy innych ciągle rozpaczających, a bezmiar ich uczuć przykrywał wszystko inne, w tym nas i nasze potrzeby,
      • gdy byliśmy karani za płacz,
      • gdy nie mogliśmy zatrzymać płaczu i narażało nas to na dalsze cierpienia,
      • gdy płakaliśmy w samotności i nie było „do kogo płakać”.
       
      Nic dziwnego, że płacz stał się tak zagrażający.
      Myślę, że jest jeszcze jeden ważny powód. Przeczuwamy, że płacz może połączyć nas z głęboko skrywaną, często zaprzeczoną rozpaczą. O ile czujemy, że nad smutkiem możemy zapanować, tłumiąc go, to pozwalając sobie na głębokie zapłakanie obawiamy się, że dotkniemy rozpaczy otwierając bezdenną studnię, zalewających uczuć. Wierzymy, że kiedy je spychamy, one przestają istnieć. Niestety chroniąc się przed odczuwaniem jednych uczuć, ograniczamy możliwość przeżywania innych, również tych pozytywnych, takich jak radość czy przyjemność.

      Lowen mówi: „Płacz wyraża akceptację naszej ludzkiej natury…”, a to znaczy zgodę na to, że różne rzeczy nas dotykają, bolą i potrzebują być uznane i wyrażone. Pozwolenie sobie na płacz jest aktem potwierdzającym prawo do czucia i przeżywania naszych uczuć. Z jednej strony płacz zbliża nas do bolesnych uczuć, z drugiej pozwala je akceptować, a z czasem, co raz lepiej przyjmować, co z kolei wpływa na zdolność przeżywania uczuć przyjemnych. Lowen bezpośrednio łączy: na ile możesz płakać, na tyle możesz przeżywać przyjemność (w tym tą seksualną), na ile możesz się złościć, na tyle możesz czuć radość.
      Tłumienie uczuć nie jest operacją selektywną. Tłumiąc jedno uczucie wpływamy na inne. Limitując przeżywanie jednych uczuć, ograniczamy możliwość ekspresji innych. Kiedy spłycamy oddech i zaciskamy usta, by się nie rozpłakać, to nie tylko blokujemy kontakt ze smutkiem, ale wpływamy na całą nasza psychofizjologię: począwszy od nastroju, zakończywszy na objawach fizycznych.
      Tłumienie uczuć usztywnia nasze ciało. Powstaje zorganizowany pancerz mięśniowy, który przez lata traktujemy jako swoje najlepsze uposażenie. Zbroja, która kiedyś miała chronić, z czasem staje się ciężarem noszonym każdego dnia, którego sztywność ogranicza oddech, zabiera spontaniczność, a w końcu niszczy żywotność. Właśnie dlatego płacz jest tak silnie ustawiony w konflikcie do obron ego, które pamięta dlaczego powstała zbroja i przed czym miała ochronić. Ego „każe się trzymać”, pozwolenie na płacz oznacza zagrożenie dla sztywności, która kiedyś ratowała przed nadmiernym bólem. 

      Kiedy zaczynamy płakać pojawia się szloch, przepona się porusza więc głębiej oddychamy, wydobywają się dźwięki. To wszystko sprawi, że poczujemy nasz smutek, ten z dziś, a jeśli dotąd był wypierany, również ten z kiedyś.
      Lowen opisuje smutek jako pierwotną utratę obiektu miłości. Coś co było źródłem szczęścia i przyjemności zostaje utracone, stąd pojawia się ból, ale równocześnie towarzyszy temu wspomnienie ciepłych, napełniających uczuć, doświadczania wzajemności, przepływu i bliskości.
       
      I tak używając tego odniesienia wyróżnia:
      • SMUTEK, kiedy wspomnienie dobrych uczuć przeważa nad cierpieniem
      • ŻAL, kiedy ból utraty przeważa nad dobrymi przeżyciami, trudno jest je mieć w kontakcie, trudno wspominać, czy tęsknić.
      • ROZPACZ, kiedy ból dominuje zabierając całkowicie przyjemność, nawet tą wspominaną. To uczucie, gdzie brakuje nadziej, że aktualna sytuacja może minąć, że przyjdzie coś dobrego, że pojawi się nowy „dobry obiekt”.
      Każdemu z tych uczuć należy się uznanie. Każde potrzebuje czasu i miejsca na wybrzmienie. Każde domaga się ekspresji.
      I każde potrzebuje PŁACZU.
      A właściwie to my potrzebujemy płakać, by pozostać żywymi, czującym, po prostu ludzkimi wobec naszych doświadczeń i historii.
       
      Marzena Barszcz
      Psychoterapeuta w Analizie Bioenergetycznej
       
    • Przez t0rek
      Jakość video taka sobie, ale ciekawe tematy poruszają w lajtowy sposób. Przy okazji przykład świadomych kobiet.
    • Przez SzejkNaftowy
      https://www.irishpost.com/entertainment/sinead-oconnor-renounces-catholicism-converts-islam-161261?fbclid=IwAR1rrYj6telwJPxaxENR5sGU4UM9LUJ1UrQnpCT_ZD3VIzqYMFUOjpeqbw8
       
      Artykuł jest po angielsku więc przetłumaczę najciekawsze fragmenty:
      Pod koniec lat '90 O'Connor została kapłanką w katolickiej sekcie Orthodox Catholic and Apostolic Church. W zeszłym roku poddała się leczeniu psychiatrycznemu u słynnego doktora Phila (amerykański psychiatra-celebryta), na Twitterze napisała, że "na zawsze zepsuła kościół katolicki" oraz zmieniła imię na Magda Davitt. Niedawno wyrzekła się katolicyzmu, nawróciła na islam i przyjęła nowe imię "Shuhada' Davitt". Niedawno Dubliner (prawdopodobnie irlandzkie media) zatwittował jej wypowiedź: "Ogłaszam iż jestem dumna, że stałam się muzułmanką. To naturalne rozstrzygnięcie podróży każdego inteligentnego teologa. Wszystkie studia pism świętych prowadzą do islamu. To sprawia, że wszystkie inne święte pisma są zbędne. Dostanę nowe imię. Będzie nim Shuhada." Opublikowała nagranie na którym próbuje śpiewać Azan (wezwanie do czczenia allaha. Link: https://youtu.be/VJ0RdoiSZgk). A później przepraszała za błędy popełnione w trakcie śpiewania (pewnie żeby jej łba nie ucięli). Dostała hidżaby od przyjaciółki w Dublinie. Gdy włożyła jeden po raz pierwszy dostała dreszczy na całym ciele. Dodała, że nie opublikuje zdjęcia bo jest bardzo osobiste. I że jest brzydką starą wiedźma (dżentelmenowi nie wypada zaprzeczać kobiecie, więc przytaknę). Ale dodaje że jest bardzo szczęśliwa. A dalej bzdety o jej współpracy z muzykami, że uczestniczy w nowym projekcie i zyski z niego pójdą na walkę z rakiem.  
      No cóż. Stuknęła pięćdziesiątka, została kompletnie sama (co widać na poniższym filmie - "wszyscy, którzy POWINNI być ze mną opuścili mnie!"). Pewnie sami źli ludzie wokół niej byli.
       
      Z tego co wyszukałem na szybko, wynika, że nie liczyła się z nikim. Teraz nawet jej własna czwórka dzieci ma ją w dupie. Została sama, w motelu a jedynymi jej kompanami są psychiatra, lekarz i Twitter. Była cztery razy zamężna (jej najkrótsze małżeństwo trwało... 17 dni). Wkrótce po narodzinach pierwszej córki, rozpoczęła batalię sądową o opiekę nad nią ale wygrał ojciec (musiała być niezłym hardkorem, że nie dostała dzieciaka). Cierpi na ChAD. A jej największy hit to... cover.
       
       
      A teraz rzecz najśmieszniejsza. W 1992 w amerykańskim show Saturday Night Live, po odśpiewaniu "War" Marleya podarła zdjęcia Jana Pawła II. Zrobiła to w proteście przeciw tuszowaniu przypadków pedofilii przez Watykan. Teraz przeszła na islam, którego wyznawcy jak wiemy niespecjalnie kryją się ze swoją słabością do małych dzieci (np. znany skandal z Rotherham w UK - 1400 dzieci w 16 lat, tylko w jednym mieście)... czyli cała jej dawna "walka" poszła w pizdu .
       
      Tak trzymać!
    • Przez Dworzanin_Herzoga
      http://dzienniknarodowy.pl/zmienil-plec-przeszedl-islam-wyszedl-maz/
       
      Tego się nie spodziewałem. 😮 
       
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.