Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Zaloguj się, aby obserwować  
dylugilu

Abstynencja od masturbacji i jej pozytywne skutki.

Polecane posty

Witam, ostatnimi czasami bardzo dużo leciałem z masturbacją już w sumie do takiego stopnia, że się do tego zmuszałem a przy obecnej dziewczynie nawet nie chciał mi dobrze stanąć a o innych to już wgl nie wspomnę.

 

Teraz pytanko do was, w sumie to troszkę pokopałem forum znalazłem takie coś jak NoFap challenge zainteresowałem się tematem, pooglądałem filmiki na YT zdecydowałem się zrobić przynajmniej 30 dniową przerwę od 1 Sierpnia, do czego zmierzam wczoraj uprawiałem seks minęło w sumie 4 dni a penis dużo bardziej twardy no i ewidentnie miałem na to parcie, jednak po wszystkim żałowałem czy jednak tego wyzwania nie zrobić w ten sposób żeby wykluczyć całkowicie seks, zabawy, orgazmy żeby uzyskać pełny efekt, mam na myśli to żeby uzyskać bardzo duży pociąg ogólnie do kobiet, żeby samymi myślami postawić penisa.

 

Jak myślicie wyłączenie z życia masturbacji i zajęcie się w 100% seksem pomoże pompować dopaminę oraz przyzwyczai organizm do tego by dążył tylko do seksu (tak jak kiedyś tylko czekałem żeby się onanizować)? Czy lepiej zrobić 30-40 przerwy od tego wszystkiego? Dajcie znać może ktoś robił to wyzwanie, albo ma jakieś doświadczenia z tym związane jakieś pozytywne skutki czy nie. Śmiało można dołączać do wyzwania to nie takie proste jakby się wydawało nawet jak ma się seks na wyciągnięcie ręki. Pozdro!😎

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Podobna zawartość

    • Przez honey_badger
      Witam,
        W moim pierwszym wpisie chciałbym pokrótce omówić moją sytuacje.
      Nie skupiam się w nim na relacjach z płcią przeciwną, lecz ogólnie z ludźmi, bo mam z tym problemy (Z kobietami jeszcze większe, ale to inna historia)
      Moje problemy zaczęły się, gdy poszedłem do gimnazjum, byłem tam gnojony i szykanowany, nie miałem spokoju, wszystkich i wszystkiego się bałem.
      Nie miałem kolegów którzy mogli by mi pomóc, a sam jakoś nie dawałem sobie rady. W domu udawałem że wszystko jest ok.
      W domu brakowało pieniędzy. Był czas, że rodzice wg nie mieli dochodów. Mój ojciec przez długi czas był pijakiem, jak byłem mały to pamiętam że bił matkę i łaził ojszczany.
      Moja matka za to bardzo kochająca o wszystko się bała, potrafiła zrobić super danie z byle czego więc nigdy nie chodziłem głodny, lecz na moje nieszczęście była nadopiekuńcza. 
      Eksmisja w 3 klasie,  trzeba było iść do nowej szkoły.
      Po tym epizodzie z ucznia ze średnią 6 i propozycją przejścia o rok wyżej (taki wybitny byłem, niestety nadopiekuńcza matka nie pozwoliła mimo że zdałem testy)
      Mieszkanie w ruderze (Nawet kanalizacji nie było), gdzie nawet nie śmiałbym nikogo zaprosić.
      Zawsze byłem we wszystkim ostatni, kojarzycie na pewno takie momenty, gdy:
      dostaje się pierwszy rower, komputer, rodzice dają na prawko, pożyczają Ci samochód lub nawet go dostajesz. wycieczki ja nigdy nic nie dostałem na wszystko musiałem później zarobić i kupić sobie sam.
      W szkole średniej już było lepiej, ale dalej byłem cipką.
      Co jest jeszcze chyba kluczowe to to, że nigdy nie byłem w jakiejś grupie rówieśników, zawsze byłem spoza grupy mimo, że obracałem się w różnych (No może jedynie na studiach).
      Jakoś w ciągu tych 31 lat udało mi się odbić od dna i żyć na średnim poziomie (Tylko, że ja generalnie musiałem się wybić, jakby to powiedzieć kilka klas wyżej).
      Myślałem, że jak w miarę powiększania mojego statusu majątkowego (nie jest duży, ale z tego co widzę to mi zawsze będzie mało) to pewność siebie podskoczy mi na maksa.
      Pretekstów do tego, że czułem się, jak gówno (zawsze gorszy) było mnóstwo, nie licząc tego co wypunktowałem również brak samodzielności, mieszkanie z rodzicami - to też zmieniłem.
      Jestem teraz jurnym byczkiem od 2 lat wynajmuje sobie mieszkanie i nawet nigdy na nim nie zaruchałem 😕
        Moim pierwszym problemem, z którym chce się uporać jest brak szacunku wobec mojej osoby chyba przez wszystkich.
      (Przepraszam, że przytoczę sytuacje pewnie bez ładu i składu ale cholernie ciężko opisać je szczegółowo)
      Jak wynajmuje np hydraulika albo coś załatwiam, to zawsze mnie ludzie w dupie mają i próbują wydymać na kasę. W pracy, zwykle robię to o co mnie ktoś poprosi ale z kolei jak ja o coś proszę to się muszę natłumaczyć, nagadać i tak niewiele to daje. Nawet ludzie na niższych stanowiskach, gdy im powiem, żeby zrobili coś co należy do ich obowiązków to też mają w dupie. Znajomi gdy rozmawiamy i żartujemy, gdy ja coś powiem to niekiedy, ktoś potrafi mi się wtrącić i powiedzieć "skończ pierdolić". Nikt się nigdy nie liczy z moim zdaniem w rozmowie, akurat pech taki, że prawie zawsze mam odmienne zdanie i zawsze to jestem ja kontra kilka osób.Ja niestety wtedy wymiękam. A co mnie najbardziej wkurwia to często jak gadam z jakąś grupą ludzi (tak też się dzieje, gdy rozmawiam z rodziną), to ktoś mi potrafi się wtrącić w zdanie albo wg nikt mnie nie słucha i ma wyjebane. A najgorsze jak z kimś rozmawiam podejdzie ktokolwiek i osoba, z którą rozmawiam już ma mnie w dupie i olewa a ja se mogę kurde gadać.   Przez te wszystkie lata nauczyłem sobie radzić sam i najprościej było by olać takie osoby.
      Najpewniej bym tak zrobił, ale kurwa zaczyna brakować tych osób . Ja nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak.
      Dla mnie to jest ewidentny brak szacunku, nie mogę sobie na to pozwolić. Tylko jak radzić sobie w takich sytuacjach.
      Gdy ktoś na przykład zbije z tropu jakimś tekstem, albo się jest osaczonym przez kilka osób.
      Ja nie jestem dobrym mówcą, nie umiem za bardzo się kłócić (dlatego że zawsze się bałem postawić i chciałem się podporządkować).
      Co mam zrobić, żeby ludzie mnie szanowali i się ze mną liczyli ? 
       
    • Przez Adolf
      Witam Bracia.
       
         Temat, przysięgę swoją wobec Was założyłem, złożyłem pod wpływem zachowania swojej baby. W czasie ok. miesiąca zrobiła mnie w chuja dwa razy.
      Stary i niby doświadczony już jestem, ale poleciała ze mną jak z młodym. Mianowicie chodzi o seks. Kilka tygodni temu zgodnie z grafikiem zażyczyłem sobie seksu.
      Darujcie sobie pytania typu 'jak często', stanowczo za rzadko. Zaznaczam że korzystam tylko z ust kobiety, innymi dziurkami, a raczej otworami nie jestem zainteresowany.
      Piczka za luźna, ona się tylko nadstawia, anal to tylko ciasny pierścień a w głębi pustka, do tego mam obawy że po drodze spotkam klocka, no i zapachy, nie toleruję tego.
       
         Wracając do tematu, dlaczego składam tę przysięgę. Otóż jestem pierdoloną pizdą, białym rycerzem i gadajcie co chcecie. Tak jak wyżej wspomniałem zażyczyłem sobie seksu.
      Standardowo, do buzi, ja gmeram w okolicach piczy, szybko doszła, ale później, po około 2 min, odłączyła się od tego co lubię i stwierdza: I tak nie dojdziesz, darujmy sobie.
      Ponieważ takie coś to jak dostać w pysk, mówię ok, masz rację, przy tobie trudno dojść. Obiecałem sobie wtedy że nie dotknę jej dopóki się nie ukorzy.
       
         Minął tydzień, ona miała ochotę, razem zrobiliśmy sobie dobrze, i ok. Minęły kolejne tygodnie, nadszedł dziś, i ona znowu taki numer że doszła i mnie zostawiła.
      Wkurwiłem się dosyć poważnie, zapowiedziałem że 'będę jadał na mieście, bo 150 zeta na miesiąc to i tak więcej niż ona mi daje'. Nie powiem, wystąpiła panika,
      bo nasz wspólny znajomy ma na boku mężatkę, zostawił swoją w sensie seksu, i ona jest tego świadoma i wie na co mnie stać.
       
         Zdałem sobie sprawę z tego że ona mnie testuje, przed paroma chwilami pod wpływem De'masty, link niżej. Kurwa jaki ja głupi jestem, takie proste testy,
      a ja poległem, myślałem że głowa, szczęka ją bolą. Chociaż zasugerowała że cipka i anal są do dyspozycji, ale pod wpływem wkurwu nie skorzystałem. No nic typowy test, oblałem i tyle
      Nie potrzebuję Bracia współczucia, dam sobie radę.
       
         Przysięgę składam po raz pierwszy,  jest dla mnie ważna, Nie będzie mi baba mną sterować! Już przeglądam odloty, za 130 zeta fajne milfy się starają o klijenta.
       
      Pozdro.
       
      Do zapoznania.
       
       
       
       
    • Przez gryczany
      Czołem Bracia!

      Mimo młodego wieku, potrafiłem przeginać z alkoholem i codziennie pić kilka piw. 

      Od 2.01.2019 roku podjąłem miesiąc bez alkoholu, który zakończył się wczoraj. 
      Jestem z siebie ogromnie dumny, że mimo chwili słabości i pokus potrafiłem odmówić sobie nalania do szklanki.
      Z początku sam nie wierzyłem, że wytrzymam 30 dni bez wypicia alkoholu. 

      Dlatego chciałbym przed wami w dniu dzisiejszym przysięgnąć, że moje spożywanie alkoholu ograniczę do minimum w celach degustacyjnych i utrzymam stan który aktualnie pielęgnuje od miesiąca jak najdłużej.

      I zwracam się na koniec do was z pytaniem. 
      Co mogę uczynić, aby nie mieć wyrzutów sumienia, że pozwoliłem sobie wypić odrobinę alkoholu? 
      Zawsze miałem poczucie winy, że upadłem i wypiłem, a mogłem powiedzieć nie. 
       



       
    • Przez MiszczMC
      Witam,
      Pan Wojtek po raz kolejny dzieli się z nami opowieściami z "bramki".  Przepraszam, jeśli umieściłem post w złym miejscu.
       
       
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.