Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

5 godzin temu, Fit Daria napisał:

Tylko zakładanie, że skoro dziadek dał radę to ja też jest tak naprawdę graniem w rosyjską ruletkę. Geny to dużo, ale gwarancji nie dają. I większa szansa na to, się będzie w stanie wychowywać i spędzać czas aktywnie z dziećmi jest jak masz lat 30 niż 60. 

 

Wszystko zależy jaki tryb życia mężczyzna prowadzi. Jest to efekt z wielu lat - nazwijmy to pracy. Jeżeli zawsze od młodości uprawia sporty, ma wysportowane ciało i nigdy się nie zapuścił, zdrowo się odżywia produktami wysokiej jakości w wieku 60 lat będzie tak samo albo bardziej aktywny i niż nie jeden 30 czy 40latek. To nie moje imaginacje tylko obserwacje. Inna kwestia ilu takich facetów jest?

 

Kwestie chorobowe to inna sprawa, są 60latkowie chorujący ale też 30parolatkowie z wyrokiem np rak i teraz coraz częściej o tym słyszę.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SennaRot Oczywiście. Ale biorąc pod uwagę wszystkie wypadkowe, większa szansa na bycie zdrowym, aktywnym ojcem mając lat mniej niż więcej.

A to, że są takie wypadki to jasne. Tak samo jak są kobiety rodzące dzieci w wieku 35+ i te dzieci są okazami zdrowia. Tylko po co ryzykować? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Fit Daria napisał:

@SennaRot Oczywiście. Ale biorąc pod uwagę wszystkie wypadkowe, większa szansa na bycie zdrowym, aktywnym ojcem mając lat mniej niż więcej.

A to, że są takie wypadki to jasne. Tak samo jak są kobiety rodzące dzieci w wieku 35+ i te dzieci są okazami zdrowia. Tylko po co ryzykować? 

 

Dobra kondycja fizyczna u mężczyzny w późniejszym wieku to nie wypadkowa przypadku tylko w głównej mierze konsekwencje trybu życia prowadzonego przez niego przez ostatnie kilkanaście/dziesiąt lat. Świadomy facet to wie więc uprawia sporty, nie stosuje używek, nie je śmieci, nie je przekąsek, je żarcie pierwszego sortu. Jakie w tym jest ryzyko?

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SennaRot To zmniejsza ryzyko chorób, ale ich nie wyeliminowuje. W pewnym wieku  to ryzko wzrasta.Można żyć całe życie zdrowo i zachorować w wieku 50 lat i jeść syf, nie ruszać się i żyć w zdrowiu do 80 -tki. 

Jednak przeciętny 40-latek jest zdrowszy, bardziej żwawy od 60 latka. Takie prawa natury, tego nie przeskoczysz. Oprócz fizyczności może paść też pamięć, cierpliwość, chęć do pokazywania dziecku świata no i różnica pokoleniowa może być zbyt duża. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Przeciętność mnie nie interesuje. To wymówka dla słabych. Mam gdzieś jaki jest przeciętny 40 latek czy 60 latek.

 

Różnica pokoleniowa to kolejny matrixowy mit. Co to takiego? Interesuje mnie mądrość i wiedza prawdziwych praw życia na tej planecie.

 

Choroby to sprawa genetyki, trybu życia oraz moim zdaniem - co bardzo często jest teraz potwierdzane naukowo - tego co jemy. Również to sprawa statusu, dystansu (przez status rozumiem pieniądze). Masz pieniądze jesteś zdrowszy bo czujesz się lepiej i bezpieczniej. Nie masz hajsu żyjesz w stresie i nerwach. Proste.

 

Przeciętny 40latek ma brzuch i jest zapuszczony z nadwagą bez kondycji. Co mnie interesuje przeciętność. Jak już pisałem - porównywanie siebie to średniej przeciętnej uznaję za podtekst do wymówki na tle lenistwa.

 

 

 

 

Edytowane przez SennaRot
  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też się nie zgodzę. Wiek nie ma tu nic do rzeczy z męskiej perspektywy i biologii. Poza tym co za cholerny termin "przeciętny"? Ktoś Wam każe takimi być? Kolejny kiepski wgrany w psychikę metaprogram, który obniża własne ambicje i cele.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powyższe trzeba rozpatrywać z dwóch punktów widzenia, mianowicie z punktu widzenia ojca oraz z punktu widzenia dziecka. To co piszesz @SennaRot jest pisane z punktu widzenia przyszłego ojca. Wiadomo, będziesz dbał o siebie to w wieku 45 lat będziesz w lepszej formie niż ktoś inny w wieku 25 lat i z twojego punktu widzenia będziesz idealnie nadawał się na ojca.

 

Myślę, że inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia potencjalnego dziecka. Sam byłem takim dzieckiem, które miało ojca starszego niż reszta kolegów z przedszkola czy szkoły. Dla dziecka 6-10 letniego osoba mająca ponad 40 lat to już człowiek stary. I tak też odbierałem mojego ojca, dla mnie od zawsze to był ktoś stary. Koledzy z przedszkola mieli ojców 30 letnich a ja 45 letniego. Być może gdyby był wysportowany i zdrowo się odżywiał to inaczej by się zachowywał i inaczej bym go odbierał.

  • Smutny 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Obliteraror napisał:

Też się nie zgodzę. Wiek nie ma tu nic do rzeczy z męskiej perspektywy i biologii. Poza tym co za cholerny termin "przeciętny"? Ktoś Wam każe takimi być? Kolejny kiepski wgrany w psychikę metaprogram, który obniża własne ambicje i cele.

Mam wrażenie się niektórym panom włącza się "bunt"za każdym razem, gdy im się powie, że mężczyzną coś "powinien", że ma jakiekolwiek ograniczenia.

 

@SennaRot Ok, ale zauważ, że Ty nieprzeciętny i tak będziesz bardziej sprawny jako 40- latek niż 60, zakładając, że się całe życie będzie ruszał i dobrze odżywiał.

Co do różnic pokoleniowych oczywiście, że istnieją, świat szybko idzie do przodu i są rzeczy, w których trudno się ludziom z dużą różnicą wieku dogadać. Choćby obyczajowość. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeciętny-  rzygać się chce. Kolejny szufladkujący termin dla matrixowych niewolników. To system im mówi jak mają żyć, co mają mieć, co zrobić. Zwykła hodowla. Jak coś się sypie czy gdzieś czują, że coś jest nie tak to zawsze system znajdzie im wymówkę, wytłumaczy ich.

 

Ja powtarzam po raz kolejny - to gdzie jesteś oraz w jakiej sytuacji się znajdujesz to konsekwencja Twoich dokonanych wyborów. Dodre wybory podejmuje się mając mądrość i wiedzę i rozumiejąc PRAWDZIWE prawa rządzące ta planetą.

 

Ja już pisałem, że nie chcę mieć dzieci i dbam o siebie tylko z powodu wysokiego poczucia estetyki i również wysokiej ambicji bo po prostu wkurwia mnie jak mógłbym mieć brzuch w wieku 30paru lat. Dbanie o własne ciało wychodzi z mojego ego bo dobrze się czuje mając prawidłową wagę i wysoką sprawność fizyczną. Rano patrząc w lustro chce widzieć kaloryfer na brzuchu a nie zwisający bandzioch. To moja motywacja a nie to, że być może kiedyś będę chciał być ojcem bo nie będę chciał i kto czyta moje posty będzie wiedział, że na pewno mam to mocno i dobrze przemyślane.

 

 

 

 

  • Like 4
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Fit Daria, mnie do 40-tki kilkudziesięciu miesięcy jeszcze brakuje. Ograniczenia? Ograniczenia miałem za szczeniaka 20+-, jak oglądałem każdą złotówkę i miałem jedną wyjściową marynarkę. O śladowym zainteresowaniu płci pięknej nie wspominam. To są ograniczenia. To są bóle, kompleksy i wściekłość na świat. Inne ograniczenia istnieją tylko w głowie. Ja lubię młodych ludzi, w internetowym środowisku żyję na codzień, muszę zatem być na bieżąco, a z dzieciakami też mam dobry kontakt, jako "godfather" : )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawdziwa mądrość i wiedza jak funkcjonuje ten świat, jakie prawa nim rządzą, jakie są schematy życia i zachowań miedzy ludzkich, jakie są procesy i powtarzalność ich w społeczeństwach są niezmienne od tysięcy lat nawet w różnych kulturach. Owszem są różnice pokoleniowe ale to 1 % w porównaniu z tym co piszę wcześniej. To mało znaczące w porównaniu z prawdziwą mądrością a kto posiadł prawdziwą wiedzę i mądrość ten wygra życie.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można na to spojrzeć z kilku punktów widzenia. Z pewnością, fajnie jest być młodym rodzicem bo energia i dłużej można towarzyszyć dzieciom w życiu, jest większa szansa na spotkanie swoich wnuków prawnuków itd. Oczywiście zależy to jeszcze od masy innych czynników, takich jak sytuacja materialna, wsparcie środowiska, jakość tego środowiska, konstytucja psychiczna i emocjonalna danej osoby. Wartości praktykowane w danej kulturze itd.

 

Statystycznie, dzieci potrzebują masy energii a ta koreluje się z młodością. Widziałem jednak różne przypadki. Na upartego, można zachować swoje nasienie i zostać ojcem nawet w wieku 200 lat i płodzić legiony pogrobowców. Można zostawić do tego fundusz powierniczy czy inne aktywa, które zapewniałyby tym masom ludzkim utrzymanie, opłacić trenerów opiekunki strażników nasienia, agentów poszukujących kolejne "matki" dla kolejnych dzieci. 

Prawników ogarniających cały ten cyrk.

 

Co za problem? Da się. To jest takie "późne ojcostwo" posunięte do granic absurdu. Teraz rozważmy argumenty "przeciw" takiemu czemuś, sporządźmy roztwór 1:5 i zastosujmy do ojcostwa w wieku 50 czy 60 lat albo jak kto woli inny przedział to proszę sobie wpisać nie ma problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Obliteraror Zależy o jakich ograniczeniach mówimy. Ambicji i marzeń się nie powinno ograniczać, oczywiście. Ale są jednak biologiczno - fizyczne ograniczenia. I rodzicielstwo takim jest. Nie mogę na przykład powiedzieć, że ograniczenie są w głowie, więc zdecyduje się na dziecko po 40 :P Mężczyźni mają łatwiej, bo menopauzy brak, ale jednak dla dobra przede wszystkim dzieci, nie powinni  tak długo z tym zwlekać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Gr4nt napisał:

Powyższe trzeba rozpatrywać z dwóch punktów widzenia, mianowicie z punktu widzenia ojca oraz z punktu widzenia dziecka. To co piszesz @SennaRot jest pisane z punktu widzenia przyszłego ojca.

Kolejna trafna uwaga.

Co taki ważki temat dla mężczyzn robi w Rezerwacie, tudzież TYLKO w Rezerwacie? Może chociaż dubelek na męskiej części.

 

A merytorycznie - weźcie no, panowie teoretycy, posłuchajcie tych, którzy dziećmi starszych facetów byli. Nię będę argumentów innych powtarzał, ale jako dzieciak też patrzyłem, ja i moi koledzy, jak na wielkie dziwo na tych zdarzających się starych starych.

Zresztą - mówicie, jaki to mężczyzna nie może mieć profitów i bonusów w wieku lat 35+? I dobrze, powiem wam, mówicie!

No to zastanówcie się, czy w wielku tych 45-50 lat wolicie być pomiędzy, pardonnez moi! obsranymi pieluchami czy w najlepszym razie odbierać dziecko z przedszkola bądź codzić na wywiadówki w ramach nauczania początkowego - czy też mieć już dorosłe dzieci, załatwioną sprawę biolgicznego następstwa i dzedzictwa i korzystać z pełni samczego życia na dlaszych jego etapach - mężczyzny wolnego, decyzyjnego, silnego ciałem, duchem, zasobami  i doświadczeniem.

Więcej praktyki panowie bezdzietni kawalerowie albo chociaż szacunku i wsłuchiwania się w głos praktykantów :)

Dziecko w wieku lat około 30 dla mężczyzny to najlepszy wybór.

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem zdania, że nie istnieje idealny wiek na zostanie ojcem. To trzeba poczuć i chcieć. 

 

Ja mając dziś 27 lat, w ogóle nie jestem gotów do bycia ojcem, nie odczuwam się do tej roli. To bardzo odpowiedzialna funkcja, do której pełnienia należy mieć 100 % pewność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Przemek1991 napisał:

Ja jestem zdania, że nie istnieje idealny wiek na zostanie ojcem. To trzeba poczuć i chcieć. 

To je jednak zdradliwe założenie, bo to co chcemy nie do końca jest nasze. Np. laski dziś nie chcą mieć dzieci wcześnie bo chcą się "wyszaleć" a potem w wieku 45 lat "olaboga gdzie mój książę i gromadka dzieci".  Jednak dzisiaj rola ojca jest zaszczuta do granic możliwości. Z jednej strony masz zapierdalać bo masz utrzymać wszystkich (norma sprzed kilkuset lat, kilku tysięcy czy milionów) z drugiej strony w razie czego rozwód tracisz dzieci bo "silna i niezależna" (norma z zupełnie innej epoki). Do tego bombardowanie reklamami przedstawiającymi ojców jako debili. Trudny klimat. 


To co się czuje i chce to jedno. Ale już sposób interpretacji, obróbki tych "surowych danych" płynących z głębi odczuć, to jaki wykres w jakich kolorkach i z jakimi wnioskami przedstawimy sobie sami to już zupełnie inna sprawa. I tutaj kultura, otoczenie, promowane postawy - mają olbrzymie znaczenie. W czasach "toksycznej męskości" i podobnych bzdur nie dziwię się, że ludzie "nie czują nie chcą" pakować się w takie role.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Przemek1991 napisał:

 

Ja mając dziś 27 lat, w ogóle nie jestem gotów do bycia ojcem

A ilu było, a raczej: czuło się, ze jest się gotowym? 

W naszym życiu nie ma takiego (uzasadnionego) uczucia pewności. 

Nie ma sensu na tym bazować. Jak będziesz miał dziecko i masz dwie ręce i rozum, to zepniesz poślady i zapewnisz mu byt.

Pamiętaj: kasę zawsze możesz zarobić, a czasu nigdy nie cofniesz (innymi słowy: młody zarobić może, a stary nie odmłodnieje).

Znając te dwie prawidłowości - miej dziecko pókiś młody.  

W tej dziedzinie mędrkowanie dla ogarniętych jest bez sensu.

Od dziecioróbstwa powstrzymać tylko należy (albo życzeniowo myśląc, sami się powinni) menele i patologia.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@KurtStudent @Paterialista U mnie jest generalnie kwestia tego typu, że ja mógłbym w ogóle nie mieć dzieci. 

 

Nie przepadam za nimi, nie mam dobrego podejścia do maluchów, na swój sposób mnie drażnią. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że zachowuje się wobec dzieci źle, nic z tych rzeczy, po prostu nie mogę sobie wyobrazić siebie w roli ojca. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Paterialista, słuszna w sumie uwaga. Kiedyś było inaczej i ludzie dużo szybciej zakładali rodziny. Moi teściowie mieli dzieci w wieku 20 i 21 lat, jako małżeństwo, pracując. Ja patrząc wstecz zupełnie siebie nie wyobrażałbym w roli ojca w takim wieku: szczyla piwniczaka, siedzącego wówczas w książkach, fantastyce i Falloucie 1 i 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Przemek1991 napisał:

Nie przepadam za nimi, nie mam dobrego podejścia do maluchów, na swój sposób mnie drażnią. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że zachowuje się wobec dzieci źle, nic z tych rzeczy, po prostu nie mogę sobie wyobrazić siebie w roli ojca.

Mam bardzo podobnie. Opieka nad maluchami tylko w małych dawkach :P Ale czas leci, 30 minęła. Może do 40 stki poznam odpowiednią kobietę i założę rodzinę, ale to właśnie uzależniam od kobiety. Nie chce żeby moje dziecko miało zrytą banię przez nieodpowiednich rodziców. Bez dzieci tez da się żyć, chociaż na starość sie może żałuje...

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Paterialistabardzo podoba mi się to, co napisałeś. To pisanie o "gotowości" to mam wrażenie takie odwlekanie. Na to nigdy nie będzie się "gotowym". Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach wszystko chcemy planować aż do absurdu. Imię wybrane, pokoik pomalowany, wózeczek kupiony, najlepsza przychodnia wybrana i zaklepane miejsce i zabieramy się do rozpłodu. '

 

Mój przyjaciel z żoną nie mogli mieć dzieci, starali się o adopcję dopiero co urodzonego dziecka. Na takie zwykle się długo czeka. I kiedy ustawili się w kolejce, skończyli kursy itd. to po dwóch tygodniach zadzwonili, że urodziło się dziecko i czy chcą je adoptować. A oni nastawiali się na rok, dwa oczekiwań. A tu nagle dziecko już jest w szpitalu, a oni "niegotowi". Byłem przy tym, jak odebrał telefon. Żebyście go widzieli - na twarzy szok, konsternacja, widać że przez głowę mignęło 1000 myśli, które wtłacza w nas obecna kultura na zasadzie "musisz to, to, to i to". I co? 

 

I dali radę. Kumpel w dwa dni kupił używane auto (wcześniej nie miał), kobieta ogarnęła ciuszki i podstawowe sprzęty. Teraz dziecko ma już 3 lata a facet w mojej opinii jest świetnym ojcem, znacznie nawiasem lepszym niż matka dziecka matką. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dlaczego młody mężczyzna ma dziś awersję do dzieci i bycia ojcem? Dlatego, że obecnie wymaga się od mężczyzn aby karmili, wstawali w nocy, przewijali pieluchy i trzymali na ramieniu dopóki nie beknie. To jest nienaturalne dla nas, nie lubimy tego, nienawidzimy i brzydzimy się tym. Co innego kobieta, ona to ma w genach, ona się cieszy jak zostanie obrzygana przez noworodka. Nie przeszkadza jej smród z pieluchy.

 

Ale przecież dzisiejsze młode kobiety nie będą się zajmować dziećmi bo kariera, bo zmęczenie, bo kosmetyczka i szereg innych bo. Mężczyzna zajmuje się dzieckiem bo chce mieć spokój w domu i chce żeby żonka miała ochotę na seks więc się zajmuje bobasem. Inni mężczyźni to widzą i myślą "nie ma mowy, nie ze mną te numery, nie cierpię dzieci, nie chcę".

 

Sam widziałem dwa dni temu na mieście dwie pary, wiek około 30 - 35 lat. Dwa wózki, dwa niemowlaki. Stoi sobie czwórka dorosłych w cieniu i żywo dyskutuje o wakacjach i innych pierdołach. Niemowlaki zniecierpliwione zaczynają wydawac dźwięki "łee, buu, muuu, blee". I co się dzieję. Tatusiowie, a jakże, startują każdy do swojego, biorą na ręce i bujają się z nimi jak małpy. Wygląda to tragicznie, źle. Facet z pieluchą na ramieniu bujający bobaska a mamusia z drugą mamusią dalej zajęte dyskusją. Rzygać się chce.

 

Aha i żeby nie było, że jestem taki mądry. Sam tak robiłem ale wtedy nie wiedziałem tego co wiem i nie pozwalałem myszce się przemęczać bo jak się zmęczy to wieczorem pójdzie spać zamiast baraszkować ze mną.

Edytowane przez Gr4nt
  • Like 4
  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Gr4nt napisał:

Dlaczego młody mężczyzna ma dziś awersję do dzieci i bycia ojcem? 

Naprawdę macie takie spostrzeżenia?

Ja mam zupełnie inne. Wszystkich facetów jakich znam to każdy z nich chce zostać ojcem. Każdy z nich nawet bardziej się do tego pali, niż ich kobiety.

 

Ostatnio nawet stwierdziłam, że powszechna opinia o tym, że to kobiety chcą bardziej mieć dzieci to mit.

 

Odnośnie tematu to uważam, że najlepiej jak mężczyzna ma tak 28-40 lat. Ja mam stosunkowo młodych rodziców i bardzo się z tego powodu cieszę, dzięki temu mam też stosunkowo młodą rodzinę, a mąż zna oboje moich rodziców.

 

Późny wiek wiąże się też z tym, że rodziców może szybko zabraknąć. Czasami zbyt szybko, kiedy nie ma ich przy najważniejszych decyzjach naszego życia to jest smutne.

 

Czasami ludzie naprawdę są gotowi do rodzicielstwa, a czasami stają się gotowi, kiedy pojawi się potomek.

Mówią więc, że można wiele planować, ale życie i tak pisze własne scenariusze.

 

Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, calandra napisał:

Każdy z nich nawet bardziej się do tego pali, niż ich kobiety.

Otóż to, pali się do bycia ojcem, namawia swoją kobietę a później kobieta mówi "chciałeś? to się zajmuj".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, calandra napisał:

Ostatnio nawet stwierdziłam, że powszechna opinia o tym, że to kobiety chcą bardziej mieć dzieci to mit.

Poprawnym byłoby stwierdzenie, że to w niewielkim kręgu otaczających Cię ludzi to mit. Ale co tam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Chciałbym założyć temat dotyczący tego jak wychować syna. Podawajcie tu swoje rady, przemyślenia, doświadczenia, artykuły, książki itp. dotyczącego wychowania syna przez ojca. Choć sam nie chcę być nigdy ojcem to ta wiedza może się przydać innym braciom, którzy mogą zechcieć mieć dzieci   
       
       Oczywiście na ten artykuł trzeba spojrzeć z lekkim przymrużeniem oka w niektórych momentach  
      link - http://joemonster.org/art/40562/
      treść artykułu:
       
      W języku angielskim istnieje słowo "cuckold", w skrócie "cuck", oznacza mężczyznę, który pozwala swojej żonie na posiadanie wielu partnerów seksualnych, bo myśli, że sam nie jest psychicznie czy fizycznie w stanie jej zaspokoić. No typowa pipa-jeleń.
       
      No to jedziemy z koksem. Jeśli ostatnio wszedłeś w posiadanie syna i jak wszyscy ojcowie (i matki) nie chcesz, żeby syn ci wyrósł na małą piczę, która pozwala innym facetom bzykać na jego oczach jego żonę, to przygotowaliśmy dla Ciebie zrozumiałą i prostą instrukcję, jak tego uniknąć. 
       
      Podstawówka
       
      Wszyscy wiemy, że publiczne szkoły zostały przejęte przez socjalistów uwielbiających indoktrynację i pragnących wyprać mózgi naszym dzieciakom już za młodu, by zagwarantować sobie, że będą w pełni posłuszne ideologicznej rewolucji, poprawności politycznej, zasadzie "różnorodności" i tak dalej. 
       
      Ich celem jest wytworzenie w małych chłopcach poczucia wstydu spowodowanego wszystkim tym, co związane z męstwem. Każą im odrzucić konwencjonalne myślenie, opierające się na starym, dobrze sprawdzonym systemie ról płciowych. W skrócie: chcą, by Twój chłopak był dziewczynką. 
       
      Na szczęście z odpowiednim wzorcem możesz pokrzyżować niecne plany zjebania Twoich dzieci. 
       
      Opiekunka w przedszkolu nie będzie się mogła bawić z Twoim synem karabinem, ale Ty możesz bez problemu skoczyć na strzelnicę ze swoim 5-latkiem i wywalić z nim parę magazynków do tarczy. 

      Twój syn powinien być odpowiednio wprowadzony w świat broni najszybciej jak to tylko możliwe. Nic nie daje więcej poczucia męstwa, niż zestrzelenie jakiegoś szajsu. 
       
      Jak będzie miał 9 lat, to powinien wejść na poziom snajpera.
       
      Żeby zwiększyć swoje szanse w walce przeciw praniu jego mózgu, musisz pokazać synowi, że płacz jest dla kobiet, uczucia są dla słabych i że choć przemocy powinno się unikać, to nigdy nie można jej wykluczyć z arsenału potencjalnych rozwiązań. 
       
      Na przykład, jeśli jesteś na wycieczce w lesie ze swoim 9-letnim synem, który właśnie zauważył jelenia i mówi "Och, zobacz, jaki słodki ten jeleń"... NATYCHMIAST wróć do samochodu, wyciągnij swojego Winchestera i wytłumacz młodemu, że nie wyjdzie z lasu, dopóki jeleń nie będzie martwy, oprawiony i złożony na pace twojego pickupa. 
       
      Wiele osób (szczególnie liberalnych kobiet) będzie myślało, że zastrzelenie czegokolwiek i wypatroszenie tego nożem myśliwskim jest okrutne i zupełnie niepotrzebne 9-latkowi, ale to są właśnie te osoby, które wychowały swoich synów na pizdojeleni. 
       
      Gimnazjum
      Och, ach, Twój syn jest w wieku, w którym zaczyna interesować się laskami. No to co? Wciskać "panic-button"? Nie! W żadnym wypadku! 
       
      Feminazistyczne przegrywy będą próbowały sprawić, by Twój syn poczuł się winny z tego powodu, że podobają mu się dziewczyny i lubi się za nimi oglądać. Nawet za samo patrzenie w dekolt dłużej niż 3 sekundy nazwą go gwałcicielem. Straszne, co? 
       
      Nic się nie bój, jesteśmy tu, by Ci pomóc. 
       
      Młody facet czujący pociąg do kobiet jest jak najbardziej normalny. Nigdy i pod żadnym pozorem nie rób nic co sprawi, by myślał, że jest inaczej.
       
      Jeśli wejdziesz do pokoju Twojego syna i zastaniesz go oglądającego nagie kobiety w internecie, to nie krzycz na niego i nie dawaj mu szlabanu, lepiej podrzuć mu jakieś dobre stronki, jak RedTube czy Pornhub. 
       
      W momencie, w którym chcesz go powstrzymać lub zawstydzić, potwierdzasz tylko wszystko, co marksistowskie feminazistki chciały zaaplikować mu poprzez pranie mózgu w ostatnich latach. Będzie myślał, że oglądanie gołych babeczek i ślinienie się do cycków to perwersja (wcale tak nie jest, to całkiem normalne), będzie myślał, że jest z nim coś nie tak i pewnego dnia, jak za dotknięciem magicznej pałeczki, zamieni się w cipojelenia. 
       
      Szkoła średnia
      Jeśli wprowadziłeś i utrzymałeś dyscyplinę, odpowiednie poczucie moralności, etyki i właściwe wzorce różnic płciowych swojemu synowi przez ostatnie 14 lat, to już jesteśmy prawie w domu. 
       
      W tym miejscu Twój syn powinien dowiedzieć się, jak być jednocześnie rycerskim dżentelmenem i dziką bestią. Obydwie postawy są niezwykle istotne i potrzebne dla utrzymania równowagi męskiego mózgu - współczucie jest równie istotne jak agresja. Pogódź się z tym, bądź mężczyzną. 
       
      W wieku 15 lat powinien wiedzieć już co to jest praca, powinien znać zasady obowiązujące przy robocie i powinien mieć za sobą już najmniej jedną wakacyjną pracę. Chłopakom najlepiej dawać jakieś prace wymagające tężyzny fizycznej już w wieku 8 lat, żeby upewnić się, że nie zostaną cuckami-cipkami. 
       
      Kiedy będzie miał 18 lat, powinien od razu odebrać prawko i mieć jakiś fajny samochód. Nie kupuj mu waginosceptycznej, brzmiącej normami środowiskowymi hybrydy, kup mu jakiegoś żrącego wachę muscle-cara. Im więcej będzie kopcił i zanieczyszczał środowisko, tym lepiej. Jeśli zrobisz to dobrze, ziemia powinna ocieplić się o jakieś 3 stopnie Celsjusza przez globalne ocieplenie spowodowane tym, że młody przewiezie 100 różnych lasek na bzykanie jeszcze przed skończeniem szkoły średniej. 
       
      Studia
      Najlepiej w ogóle nie wysyłać synów na studia, tylko zrobić im jakieś porządne szkolenie i wrzucić w wir handlu, albo niech sobie wyrobi prawko na ciężarówki, jak prawdziwy facet. Studia to tylko drogi dom opieki prowadzony przez marksistów. 
       
      No ale jeśli musi iść już na studia, to upewnij się, że będzie woził się tylko z najlepszymi laskami, że odrzucił feminazistyczne, nonsensowne spojrzenie na świat i wie, jak być prawdziwym facetem. Upewnij się, że chodzi na wszystkie imprezy, wali browary do 9 rano, stuka masę dobrych lasek i nie daje jebania o to, co myślą o nim inni. 
       
      Upewnij się, że on wie, że jeśli ktokolwiek nazwie go "dupkiem", to powinien przyjąć to jako komplement, bo pipki są po prostu zielone z zazdrości i nienawiści, a wiadomo, haters gonna hate. Nołbadi kiers. Na tym kończymy szkolenie. 
       
      Gratuluję, Twój syn nie stał się pizdojeleniem! 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.