Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

Napisano (edytowany)

Witam Was wszystkich szanowni koledzy.

 

Trafiłem tutaj z polecenia kolegi marynarza z innego portalu branżowego. Nie wiem czemu, ale czuję wielką potrzebę wygadania się komuś, zrzucenia z siebie ciężaru tego wszystkiego co mnie spotkało. Jeśli ktoś jest zainteresowany moją historią zapraszam do lektury...

 

Jestem marynarzem, pracuję na morzu już 12 lat. Zawód jak każdy ma wiele zalet i wad. Dopóki byłem kawalerem, był dla mnie w zasadzie przyjemnością, dodatkowo dobrze płatną. Od kiedy zacząłem pływać nie brakowało mi na nic. Miałem wiele dziewczyn, różnych narodowości. Można powiedzieć, ze spróbowałem życia i wybawiłem się przed 30-ką. W pewnym momencie poznałem dziewczynę, po około miesiącu znajomości wyjechałem do Stanów, po dwóch miesiącach pracy w LA wróciłem z pierścionkiem zaręczynowym, po następnym miesiącu zaręczyłem się. Pełen nadziei w świetlaną przyszłość zdecydowaliśmy się na dziecko. Znów wyjechałem na kontrakt, a tydzień przed moją 30-ką dowiedziałem się, że zostanę ojcem :) 

 

Planowanie wesela, mieszkania itp itd. Powiedziałem sobie, ze przekraczam magiczną barierę wieku i czas się ustatkować. I się powoli zaczęło ( teraz to widzę z perspektywy czasu, w zasadzie dopiero jakiś tydzień temu przejrzałem na oczy ). Najpierw nerwy żony co do wesela, a to ma być tak a to tak, ale ok myślałem sobie, ze hormony itp. Przyszło do porodu. Ja już planowałem jak to będzie z pępkówką, urządzałem mieszkanie w Krakowie. Dalej rzygałem tęczą :) Niestety poród się skomplikował, była cesarka, a Synek musiał przeleżeć kilka dni w inkubatorze. Bardzo te dni przeżyłem, nagle dostałem kopa otrzeźwiającego, ze nie wszystko w życiu się układa tak jak sobie wymarzyliśmy...Ale dzięki Bogu skończyło się ok, doszedłem do siebie, rzuciłem palenie nawet. I tarach...tydzień po przyjeździe do domu mojej rodzinki, dowiedziałem się, ze mój ukochany dziadek dostał wylewu. I znowu zamartwianie się, nerwy, powrót do palenia. Nigdy nie wylewałem za kołnierz, ale chyba w tym przełomowym momencie alkohol nie posłużył mi jako wspomagacz dobrej zabawy, bardziej jako katalizator do ,,zmiękczenia'' rzeczywistości, którą się zacząłem rozczarowywać. Zrobiłem się panikarzem, strofowałem żonę o wszystko co dotyczyło naszego Synka. Pływanie przestało być swego rodzaju przyjemnością, a stało się przykrym obowiązkiem zarobkowym. Zbierało mnie na wymioty przed wyjazdem na statek, z nerwów, zmartwień. Na statku nie było lepiej - znam się na swojej pracy ( jestem elektroautomatykiem ), i ta praca nie wywoływała we mnie nigdy tremy czy zmartwień. Ale już brak telefonu czy internetu sprawiał, że drżały mi ręce, bo jak ja wtedy sprawdzę żonę czy wszystko ok...? No ale nic, pracowałem dalej bo trzeba rodzinę utrzymać. Odreagowywałem w domu na urlopie, zacząłem urządzać nasze mieszkanie już w Gdańsku. Kredyt, kupowanie materiałów, mebli...Pieniądze szły szerokim strumieniem, żona decydowała co i jak, ja zarabiałem i pompowałem w to mieszkanie.

Ale w pewnych sferach naszego życia pojawiły się rozczarowania. Przełykałem to, bo zawsze zarzucałem sobie, że to ja jestem tym gorszym niż żona. Ona przecież opiekowała się cały czas moim największym Skarbem.

Zdarzyła się pierwsza kłótnia, ja byłem pod wpływem, od słowa do słowa i trzasnąłem drzwiami od łazienki wychodząc z mieszkania. Z drzwi wypadła szyba i zraniła żonę w rękę. Przeszedłem na powietrzu kilkadziesiąt metrów i zawróciłem się do mieszkania, bo zacząłem się martwić co by było gdyby...? Przecież żonie mogło się coś stać...wróciłem i przywitało mnie dwóch panów ubranych na niebiesko, którzy zabrali mnie do miernej jakości ,,hotelu''. Kiepskie przeżycie i naprawdę nie polecam nikomu. Wróciłem, trochę zły na żonę ale ona też miała prawo być zła na mnie. Jakoś szybko się pogodziliśmy i przeprosiliśmy wzajemnie. Kłótnie zdarzały się dalej, a ja zarzucałem sobie coraz więcej i więcej. Zacząłem chyba już wtedy popadać w depresję, którą kumulował alkohol. Na statku pić nie mogę, więc zdarzało mi się ,,popłynąć'' na urlopie. Ale nic, żona miała dostęp do pieniędzy, ja pracowałem i jakoś się to kręciło. Oczywiście były wypominania itp. itd. u mnie pojawiła się niesamowita zazdrość ( no bo przecież ja tak źle postępowałem, więc taka wspaniała kobieta pewnie poszuka sobie innego, lepszego). Wariowałem na tym statku po prostu.  No i tak to się toczyło, aż do momentu kiedy siedząc na tarasie, sraczkując przed kolejnym wyjazdem pomyślałem sobie, ze muszę wybrać albo rodzina albo praca. Poszukać czegoś na lądzie, mniej płatnego ale odbudować rodzinę. I tu jeb...na koncie tylko 1500 PLN, a tu kredyt itp itd. Nie chcę mieszać tu wątku finansowego, ale od kilku lat zarabiam ok 20000PLN miesiąc w miesiąc, a tu kurwa zostaje mi tylko tyle. Trzeba jechać i zarabiać, ale pod całkowitym przymusem. Postanowiłem zrobić z tym porządek, określona suma na utrzymanie, resztę na konto. I się zaczęło, że wydzielam kasę, stosuję przemoc finansową itp. Kolejna kłótnia, ja znowu po alko, już po kłótni siedzę na tarasie. Wracam do domu, a tu co? Dzień dobry, panowie niebiescy. I kurwa druga noc, ostrzeżenie od dzielnicowego, ze patola itp. Zmieniłem statek, bo już wytrzymać nie mogłem, tym bardziej, ze szefa miałem ,,wyjątkowego''.

Żona zaczęła pracować, urzędnik w państwowej spółce. Chciała tego, robić karierę. Pomogłem troszeczkę w załatwienie posady, kwestia dawnych znajomości. I znów po czasie okazało się to tykającą bombą, żona zmieniła się bardzo od tego momentu. Ja zmieniłem się również, na gorsze. Zazdrość, podejrzenia, i alko...

I znów wyrzuty sumienia, jak ja mogłem. Ale dalej się jakoś toczyło. Aż do momentu w czerwcu i szantażu przez żonę (po kolejnej kłótni i straszeniu mnie policją), że albo jadę na terapię albo ona się wyprowadza. Ok, jadę, rodzina najważniejsza.  Wróciłem z terapii, i na statek. A na statku wpadła mi w ręce korespondencja mailowa żony. Zaczęło się od umawiania się na sympatii z jakimś gachem w marcu, dzień po moim wyjeździe na statek, pisaniu mu że już jest w separacji i czeka na ciężką sprawę rozwodową. Chciała się z nim umówić dzień przed moim powrotem z terapii...Później maile do prawniczki, ze nasza małżeństwo gospodarczo rozpadło się pod koniec ubiegłego roku ( tak kurwa, a kredyt i całe utrzymanie płaciła żona z 2000PLN pensji). Że ja byłem złym ojcem, nie dbałem o wyżywienie Synka itp. Nie było seksu, nie było uczuć, żona zaczęła wszystko przede mną ukrywać i bawiła się całą sytuacją. Wróciłem, i dalej tłumaczyłem sobie, ze to wszystko moja wina. Odkrywałem tylko kolejne rzeczy typu nagrania naszych kłótni ( wychodzi, ze po prostu mnie prowokowała żeby mieć dowód), wszystkie dokumenty ładnie zeskanowane i podesłane prawniczce. Żądania żony to ja płacę hipotekę, zostawiam jej mieszkanie i 3500 PLN alimentów. Przysłowiowo kopnięcie w dupę jak jakiegoś śmiecia. I tak się czułem, może jeszcze się czuję.

 

Możecie mnie określić jak pi...ę, Wasze prawo. Ale jestem dosyć uczuciowym człowiekiem, i bardzo zawsze mnie bolały nerwy żony. Przed małżeństwem byłem wyluzowanym i pogodnym człowiekiem, teraz jestem zniszczony z objawami depresji i lęków...Żona mówi mi, ze może robić co chce nawet przed rozwodem, bo nasze małżeństwo uczuciowo rozpadło się ponad rok temu. A za chwilę że jest wspólnota małżeńska, więc mam jej oddać połowę odłożonych pieniędzy. I przejrzałem na oczy, mam sobie wiele do zarzucenia i wiele na sumieniu. Ten ciężar będę dźwigał na barkach do końca życia. Ale przejrzałem w końcu na oczy, zobaczyłem to co wielu ludzi mi mówiło - byłem tylko skarbonką, tylko dojną krową... Siedzę teraz na statku i rozkminiam to wszystko. Chcę się rozwieść, zacząć od nowa. Ktoś mądry kiedyś powiedział, ze im wyższy status majątkowy, tym trudniej znaleźć ,,normalną'' kobietę. Nie wiem ile w tym prawdy, ale moja praca stała się przepustką do lepszego życia materialnego, równocześnie stając się klątwą w życiu osobistym...Nie było mnie wtedy kiedy powinienem być, kiedy żona jechała do szpitala z Synkiem, i nie miał jej kto nawet głupich pieluch dowieść. A ja siedziałem w Ghanie i żarłem tabletki uspokajające czekając 5 dni na helikopter.

 

Może po prostu wszystko to brałem do siebie za bardzo, emocjonalnie. Nie byłem idealnym mężem, to wiem na pewno. Ale w głębi duszy zawsze chciałem żeby moja rodzina miała najlepiej jak tylko może. Nawet to wydzielanie pieniędzy, chciałem odłożyć na jakąś działkę, lub inną inwestycję...Nigdy nie potrafiłem się przeforsować,

 

Powyższe napisałem nie z potrzeby wyżalenia się na wszystko i w wszystkich dookoła mnie. Napisałem to ze względu na to, ze po prostu i po ludzku czułem taką potrzebę. Również po to, żeby może ktoś zrozumiał, ze pieniądze to nie wszystko...

 

Dziękuję za lekturę, proszę o komentarze. Wczoraj trafiłem tutaj, i już mogę powiedzieć, że chyba będę tu stałym bywalcem :) Miłego. Bartek

Edytowano przez Ziareiro
  • Like 4
  • Dzięki 15
  • Zdziwiony 1
  • Smutny 6

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Witaj Bracie

 

Pierwsza sprawa, to zrób porządek z tym alkoholem. To bardzo źle, że przy problemach uciekasz w alkohol. Z tego czy z dragów można wyjść - terapia, a potem pilnowanie trzeźwości (obejrzyj sobie dla motywacji film: "Najlepszy" o Jerzym Górskim). Proponuję zastąpić to jakimś sportem - może bieganiem, może pływaniem, albo siłownią czy sportami walki. Wybór jest duży, a sport kształtuje charakter (i sam po sobie wiem, że nie są to tylko czcze gadki).

 

Sprawa druga, to rozwód i podział majątku.

Zacznę od końca. Na razie macie wspólność majątku i nie musisz jej nic oddawać. Podział następuje dopiero po zakończeniu rozwodu i po rozliczeniu w sprawie o podział majątku. Jak Pani tak cwaniakuje, to trzymaj kasę na koncie zagranicznym, albo w jakiejś skrytce i pod żadnym pozorem jej nic nie dawaj. Załóż też sobie własne konto, jeśli aktualnie macie tylko wspólne. Kasę najlepiej trzymaj na zagranicznym.

Nie inwestuj ani złotówki w te wasze wspólne jeszcze mieszkanie. 

Jeśli chodzi o sam rozwód, to podpowiem Ci, że będzie robić z Ciebie pijaka i przemocowca, na dowód czego wystąpi o notatki z Policji. Stary jak świat numer każdej kobiety. Czy ona ma jakieś obdukcje? Albo może chodzi do psychologa? Na ten ostatni numer też musisz uważać, bo baby często przedkładają zaświadczenie o uczęszczaniu na terapię dla ofiar przemocy domowej. Zrobi to, żeby uzyskać rozwód z Twojej winy i móc dochodzić alimentów również dla siebie.

Jak się przed tym bronić? Nie wdawaj się z nią w żądne kłótnie, bo może wszystko nagrywać. Sam wszystko nagrywaj jak jesteś w domu. Wynajmij detektywa, żeby sprawdzić czy ona kogoś nie ma, a jeśli tak, to od kiedy. Zrób zdjęcia lub zrzuty ekranu z jej korespondencją na sympatii i postaraj się ustalić od kiedy ma tam konto. Jakoś musiała zapłacić za konto - może coś będzie w historii konta albo bilingach za telefon. Sprawdź jej telefon.

Zbieraj dowody zakupów rzeczy dla waszego dziecka na dowód, że uczestniczysz w kosztach jego utrzymania. 

Potem w sprawie o podział majątku nie idź jej na rękę i nie rezygnuj z obowiązku spłaty połowy mieszkania.

W jakim mieście ostatnio mieszkaliście? 

 

Po edycji dodam, że warto by było, żebyś popracował trochę nad swoją wiedzą o kobietach. Przeczytaj "Kobietopedię" i "Stosunkowo dobry" Marka Kotońskiego, posłuchaj jego audycji i postudiuj te forum.

Zajmij się teraz sobą, sportem (już wyżej napisałem), pasjami (jak masz to rozwijaj, a jak nie, to znajdź jakieś), pracą (zdobądź dodatkowe kwalifikacje, rozwijaj się). 

Edytowano przez ElChico
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cześć. Dzięki za rady odnośnie rozwodu. Już je słyszałem od innych wespół znających temat, i po prostu jestem przerażony... Staram się doprowadzić do ugody z żoną, jakoś zejdę trochę na tych alimentów, mieszkanie też zostawię, ale płacić kredytu nie zamierzam. Jakoś to może pójdzie...Nigdy żonie na nic nie brakowało, nie pochodzi z zamożnej rodziny, a będąc ze mną mogła sobie pozwolić na wiele. Wycieczki, dwa samochody, meble jakie chciała...A dziś usłyszałem, ze mamy średnio wyposażone mieszkanie bo kuchnia jest z ikeji :) no kurwa :)

 

Dla mnie najważniejszy jest Synek, który już był użyty przez żonę jako argument w dyskusji nt. pieniędzy...niestety. Kilka razy w sensie ,, żałujesz 500 zł więcej miesięcznie, a tyle zarabiasz w jeden dzień''. Albo ,,Jak się nie zgodzisz to Syna nie zobaczysz''...Co do pierwszego argumentu to racja, tyle zarabiam. Ale nikt mi nie da gwarancji że za kilka lat też tyle będę zarabiał. Marynarz to jest teraz niepewny zawód. Naszej grupy zawodowej nikt nie wspiera, za to każdy kalkuluje. Wypierają nas przyjaciele zza wschodniej granicy i Azji. Co do drugiego argumentu - no comment....

 

Co do zbierania dowodów to pozbierałem co mogłem. Na pewno nie wyjdzie, że wyłącznie z mojej winy.

 

Propos alkoholu, to wiem. Dużo już mi zabrał, ale dopiero teraz sam doszedłem do tego, ze muszę z tym walczyć. Leczę się od roku, ale jeden lekarz jak na razie porozmawiał ze mną szczerze. Depresja przez alkohol, czy alkohol przez depresje. Co by nie było, to walczę z tym gównem, i idzie odpukać dobrze.

 

Wiesz, poczytałem trochę o DDA, nie wiem czy to mnie nie dotyczy, może żony też. Doczytam więcej, przemyślę i dojdę do jakichś wniosków. jestem świeży na tym forum, czytam i czytam i oczy szerzej mi się otwierają ze zdziwienia.

 

Mam cichą nadzieję, ze znajdę tutaj szczerość, nie ważne czy dobrą czy nie. Ważne, zeby była prawdziwa. Dosyć już mam życia w kłamstwie, i podchodzenia do mnie jak do rzeczy...

 

Co do filmu. Jestem człowiekiem wierzącym ( grzesznym ale...), i wierzę, że Ktoś jeśli nas nie prowadzi to chociaż daje nam wskazówki. Tylko musimy się troszeczkę postarać, żeby te wskazówki dostrzec. Ja kiedy trafiłem na odwyk, byłem w jednym pokoju z jednym ziomkiem. Nie było co robić, więc zaproponowałem jakiś film. Miałem zgrany katalog nowych filmów, tytuł chwytliwy no to play. Kurwa, mało się nie popłakałem. Czysto merytorycznie to jedna z najlepiej zrealizowanych polskich produkcji ostatnich lat. A historia niesamowita, potwierdzająca jak silny potrafi być człowiek. Ja uczę się tej siły...

 

Gdańsk to moje obecne miejsce zamieszkania. Do mieszkania nie wracam, bo boję się, ze żona może wezwać policję z błahego powodu. Szukam mieszkania na wynajem i mierzę się z rzeczywistością. Nie mam siły na zbieranie dowodów czy faktur. Moja żona to robi doskonale. Ja narazie muszę zadbać o siebie i Syna. Boli mnie tylko to, ze potraktowany zostałem jak rzecz, przez osobę, którą kochałem.

 

Miłej nocki. Do zobaczenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Masz problem z alkoholem, uciekasz do niego kiedy masz problemy. Doskonale cię rozumiem. Jak syn mi umarł, na krótki czas też w niego uciekałem.

Podjąłeś terapię, bardzo dobrze. Jesteś świadomy swojego problemu. Na sprawie wykaż, że się leczysz to będzie plus jeżeli chodzi o dziecko. 

Zacznij od podstaw !!!!!

Mowisz dla żonki, że wracasz z rejsu dzien później. Bierzesz hotel na jedną dobę i załatwiasz po koleii. Instalujesz program Acrobat. Nagrywa wszystkie rozmowy telefoniczne.

1. Zakładasz swoje prywatne konto!! Najlepiej za granicą.

2. Adwokat !!!! Tutaj nie skap pieniędzy na niego. Uwierz mi zwróci się szybciej niż sobie to możesz wyobrazić. Rozeznaj się wśród znajomych, w internecie o adwokatach specjalizujących się w rozwodach i prosto się do niego kierujesz. Mówisz jak jest. Całą prawdę. Alkohol, awantury, policja itp. 

3. Kupujesz dobry dyktafon !!! Nagrywaj wszystko co do ciebie mówi żonka.

Nie prowokuj klutni, nie zaczepiaj, bo na nagraniach wyjdzie, że manipilujesz.

4. Przesyłaj jakąś tam kasę na wspólne konto  utrzymanie rodziny. Nie wiem np 4 tyś. A najlepiej jak byś ty robił zakupy i płacił swoja kartą, tam będzie na paragonie nr. karty wbity.

5. Jesteś w rejsie, odzywaj się do żony tylko i wyłącznie jeżeli chodzi o syna. Nie będzie odzewu? Trudno rób to dalej.

6. Kolega @ElChico dobrze doradził, jak cię stac, wynajmujesz detektywa.

7. Zbieraj dowody na żonkę i dawaj na pendriva, najlepiej kilka i dobrze ukryj.

8. Pamietaj, nigdy nie daj sobie wmówić, że to tylko i wylacznie twoja wina. Nie pozwól na to.

9. Zapamiętaj to sobie i wbij do łba !!!!! Małżeństwa nie masz. Skończyło się.

To nie twoja żona, to matka twojego dziecka!!! Obca osoba.

10. Złóż pozew pierwszy. Nie czekaj na nią. 

Automatycznie po złożeniu pozwu przesyłaj na jej czy wspólne konto alimenty na syna. No 1000 tyś lub 1.5 tyś złotych.  W tytule zawsze wpisuj alimenty na takie dziecko i miesiąc.

11. Zadbaj o siebie, silownia, basen, dziecko.

 Jak coś mi się przypomni dopisze ;)

 

Aha.... Rozwód to nie przyjęcie w Mariocie.

Tutaj nie ma sentymentów. Pamiętaj to pierdolona wojna i brakuje tutaj miejsca na czułości. Żoneczka nie będzie się z tobą pierdolić w tańcu. Ty masz robić tak samo!!! Masz jedna przewagę nad nią. Ona nie wie, że możesz posiadać wiedzę jak z tego wyjść obronną ręką lub przy małych stratach. Niech twój adwokat się nie ujawnia.

 

 

http://blogdlamezczyzn.pl/co-robic-i-czego-nie-robic-w-trakcie-rozwodu/

 

Przeczytaj i weź sobie to do serca i rozumu !!!

 

I pamiętaj chcemy ci pomóc nie zaszkodzić!!!

 

 

Edytowano przez Still

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Ja tylko jedno, kurwa mać jak można zarabiać 20 kawałków i mieć na koncie 1500 ? Kto normalny daje żonie przepierdolić takie pieniądze i na co ? (no chyba, że ty przepierdalałeś tyle na alko, ale to byłbyś po 4 przeszczepie wątroby). No kurwa pytam szczerze, na co przewalić można tyle siana, szmaty ? Gdzie to trzymać. Drogie żarcie ? Nie przerobisz przez dupę tyle. Albo nie wiem czgoś, albo żona zwyczajnie opierdalała cię z tych pieniędzy, takie klasyczne wytransferowanie siana "za granicę" w locie i jeszcze dojebie ci hipoteką na mieszkanie, w którym ona będzie mieszkać. No ja się nie dziwię, że ją to bawi bo taki przykład samoudupienia to chyba drugiego nie ma. Sorry, ale musiałem, naprawdę, skąd się takie jelenie biorą...

Edytowano przez urodzony_w_niedzielę
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
6 minut temu, urodzony_w_niedzielę napisał:

dojebie ci hipoteką na mieszkanie,

Bzdury gadasz. Albo mieszkanie sprzedają i spłacają kredyt albo jedno z nich bierze mieszkanie i splaca polowe wartości mieszkania drugiemu. Tyle w temacie.

Edytowano przez Still
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
3 godziny temu, Still napisał:

To nie twoja żona, to matka twojego dziecka!!! Obca osoba.

 Zawsze była. 

 Że niby co się zmieniło ? Wcześniej slużyła szeroko pojętym interesom, a teraz NIE i to ma świadczyć o bliskości ? Hehe.

 Głebokie oparte na solidnych fundamentach relacje istnieją, ale to wymaga pracy na własnym umysłem.

 Niestety większość, prawie cała pula relacji zbudowana jest na zwykłym zwierzęcym popędzie seksualnym, haju (nie mylić z miłością - do cholery !) i perspektywami na lepsze życie. To nie jest miłość ! Miłość to bardzo rzadka rzecz.

Edytowano przez Metody
  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@Metody ja to wiem ty to wiesz ale kolega miał i ma inne zdanie na ten temat. Ale minie mu bardzo szybko.

 

Bdw. Ostatnio miałem wymianę zdań z żoną kolegi na ten temat i wiesz co stwierdziła ??? 

 

Jeżeli żona to nie rodzina, to mój mąż od dziś nie ma kolacji, śniadań, obiadów itp. Jak mój mąż uważa, że żona to nie rodzina, to niech wypierdala z mojego domu do swojej rodziny. To niech jego rodzina nadstawia mu dupy do rżnięcia, to niech jego rodzina go opiera, sprząta po nim, gotuje mu obiady ..

ahh ten gadzi mózg😁

 

Edytowano przez Still
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, urodzony_w_niedzielę napisał:

Ja tylko jedno, kurwa mać jak można zarabiać 20 kawałków i mieć na koncie 1500 ?

Normalnie. Każdą sumę można przepuścić. Dwa, dwadzieścia czy dwieście, bez różnicy. Nie jest to mądre, ale jak najbardziej wykonalne, co dopiero w kobiecym wydaniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
3 minuty temu, Obliteraror napisał:

Normalnie. Każdą sumę można przepuścić. Dwa, dwadzieścia czy dwieście, bez różnicy. Nie jest to mądre, ale jak najbardziej wykonalne, co dopiero w kobiecym wydaniu.

Mi się poprostu wydaje, że pani odkłada na lewe konto....

Edytowano przez Still
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Still napisał:

Mi się poprostu wydaje, że pani odkłada na lewe konto....

W dużej części na pewno, chociaż kobiece, stereotypowe utracjuszostwo nie wzięło się znikąd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
6 godzin temu, Ziareiro napisał:

Co do zbierania dowodów to pozbierałem co mogłem.

Zbieraj więc dalej, wojna jeszcze się nie skończyła, to dopiero początek, To jest wojna, w której jeńców się nie bierze i wszystkie chwyty są dozwolone.

Dopilnuj żeby adwokat nie tylko był dobry i znający się na rozwodach, ale także żeby był facetem.

Edytowano przez Krugerrand

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, urodzony_w_niedzielę napisał:

Ja tylko jedno, kurwa mać jak można zarabiać 20 kawałków i mieć na koncie 1500 ? Kto normalny daje żonie przepierdolić takie pieniądze i na co ? 

Na 100% spuściła kasę ze wspólnego i włożyła swoje tajne konto. Ona ten rozwód planuje od dawna.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Heniek napisał:

Na 100% spuściła kasę ze wspólnego i włożyła swoje tajne konto. Ona ten rozwód planuje od dawna.

Wystarczy na sprawie o podział majątku wystąpić do wszystkich banków w Polsce o informacje czy była małżonka posiada tam konto i jaki jest jego stan. Nie sądzę, aby wyprowadziła kasę poza Polskę. No chyba, że jakaś cwańsza i trzyma kasę u mamuni w skarpecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bracie, przy Twoich zarobkach KONIECZNIE detektyw. Wciąż jesteście małżeństwem, detektyw pozwoli Ci na bardzo mocną kartę przetargową jaką jest zdrada żony. Żonka nie ma tu żadnej broni, bo Ty nie zdradzałeś.

No i jak najmniej kontaktu, suchy ton wypowiedzi, nagrywaj każdą rozmowę. I zabij w sobie myśl, że może jakoś się to uratuje, że coś się tli z dawnej miłości w Twojej żonie.

 

One tak nie myślą, zapewniam. Są jak zaprojektowane przez ewolucję znakomite maszyny do przetrwania - żyją 10 lat dłużej od nas, wcześniej przechodzą na emeryturkę, na portalach mają od chuja orbiterów - to są te biedne istotki? To jest ta Twoja biedna skrzywdzona żonka przez tego 'złego pijusa'? 20 tys. miesięcznie, Pani ma dwa samochody, mieszkanie WSZYSTKO OD CIEBIE, do tego jeszcze Cię w chuja robiła romansując z innym na sympatii? Po czymś takim powinieneś jej spuścić zwykły wpierdol - tak po prostu - wpierdol, kop w dupę z TWOJEGO mieszkania i żadnego kontaktu do końca życia.

Oczywiście tego nie możesz robić, natomiast tak się takie coś załatwiało dawniej, np. w latach 50-tych. Wpierdol, kop w dupę i wypad z domu takiej Pani. 

 

Pamiętaj - stałeś się pijący, depresyjny głównie PRZEZ NIĄ. Ja też miałem takie stany, dziś gdy wyrzuciłem myszkę ze swojego życia jakoś dziwnym cudem czuję się świetnie, pracuje, zarabiam, inwestuje, nie mam żadnych depresyjnych stanów. I ciekawe, że przed jej poznaniem też taki byłem. Jakaś dziwna koincydencja, że pijemy, przejmujemy się, wpadamy w stany depresyjne ZAWSZE podczas związku, zawsze problem nosi to samo imię: KOBIETA. No kto by pomyślał. Te stany zarówno ja jak i Ty miałeś PRZEZ NIĄ. Dobra żona nie doprowadza męża do takich stanów, dobra żona sprawia, że chce się do niej wracać, a nie pije się i przejmuje.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Hej, aż ciężko się czyta. Współczuję.

Nie polecę Tobie co masz zrobić, masz tutaj wielu dobrych zawodników którzy napiszą Tobie dokładnie co masz działać.

 

Tak od siebie dodam, co oczywiście nie polecam, że jakby ktoś próbował mnie tak zrobić to ja bym tą osobę zniszczył. I mam tutaj na myśli trwałe kalectwo do końca życia. Nieważne czy to byłaby matka mojego dziecka. Oczywiście nie proponuje Tobie takiego rozwiązania, to moje subiektywne odczucia. 

Edytowano przez Jan III Wspaniały
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry Bracia,

 

Dzięki za odpowiedzi i rady. Nie wiem na ile jest to forum hermetyczne, ale mam nadzieję, ze żona mi tu nie wejdzie. Ogólnie prześwietliła mnie na wylot. Miałem jakiś soft na drugim telefonie zainstalowany, widziała jakie strony przeglądam. Komputer, poczta, fejs. Billingi z rozmów i esemesów z przyjaciółką też ma, bo numer podpięła w play24 do siebie...Nie zdradzałem, ale musiałem z kimś pogadać, kiedy z bliską mi osobą nie mogłem.

 

Detektyw był, nic nie znalazł. Za to moja żona znalazła maile z detektywem ( patrz wyżej ). Mam nagranie jej rozmowy jak dzwoni do niego, mówiąc ,,jak was kiedyś zobaczę to wam jeszcze cycki pokażę'' i ,,nie była bym taka głupia odwalać coś przed rozwodem, który i tak będzie''. :)

 

Kiedy ja jestem na kontrakcie, zona ma pełne pole do popisu. Ja co najwyżej mogę pisać na forum. Adwokatowi trzeba zaufać, trzeba go spotkać. Ja będę to mógł zrobić dopiero za ok. dwa tygodnie...

 

Co do kasy...tak jak napisałem wyżej. Kwotę podałem tylko poglądowo, wiem jakie są realia w Polsce i kwota jest znaczna. Ale to jest tak, ze im więcej masz tym więcej wydajesz. Ja też nie byłem typem oszczędzającego. Jak masz to wydasz, zamiast parzyć kawę w kubku kupisz ekspres za 5 koła bo cię stać... Podając kwotę chciałem bardziej zwrócić uwagę na sytuację z przed roku, która mnie naprawdę uderzyła. I ten akapit w mailu żony do adwokatki, że ,,gospodarczo nie współżyjemy od końca zeszłego roku''. W sierpniu żona potrafiła mi powiedzieć w kłótni, że ja odkąd mieszkamy w tym mieszkaniu to ,,srałem, szczałem i myłem się za jej pieniądze'' :) A wiecie kurwa czemu? Bo zdaje sobie sprawę, ze to ona za wszystkie rachunki płaciła moimi pieniędzmi przelanymi na swoje konto. Ja nie mogę zajmować się takimi rzeczami bo nie zawsze mam zasięg na statku.

 

Żonę uderzyłem raz w twarz, przed odwykiem. Nie wytrzymałem, kiedy trzymała telefon i szantażowała mnie, że dzwoni znów na policję. Teraz uświadamiam sobie, że po prostu w tym mieszkaniu ja nie czułem się podświadomie bezpieczny. Uciekałem na taras, na fajkę i bro, za co później miała do mnie pretensje. Ciągle przesiadujesz na tym tarasie. A ja sobie to zarzucałem. Teraz uświadamiam sobie że to była moja swego rodzaju podświadomość.

 

Co do takich hard wpisów jak @Jan III Wspaniały - też mną takie emocje targały kiedy to wszystko odkrywałem. W pierwszym wpisie Wam napisałem, jak moje życie i pojmowanie tego życia zmieniło się od czasu kiedy zostałem ojcem. Muszę trochę się uspokoić, mój Skarb jest na trwale związany z żoną, jak ona będzie miała tak i on będzie miał.

 

Wszystko się w życiu zwraca, zło też. Teraz jestem zagubiony i szukam rady. Z jednej strony łudzę się, ze to wspaniała kobieta i powinienem walczyć (sic! muszę sobie z tym jakoś poradzić ), z drugiej czuję się jak rzecz i śmieć ( wielokrotnie mnie tak nazwała, ja nie byłem dłużny w inwektywach - tyle, ze nie myślałem o nagrywaniu :) ). A jeszcze inaczej to myślę jak w tym wierszu

 

Pozwól ekscelencjo,

że ci zejdziem z drogi.

Tak do gówna przy drodze,

powiedziały nogi.

 

Mam na tyle stresującą pracę, że już więcej stresu w obecnej sytuacji życiowej chciałbym uniknąć.

 

Zobaczymy jak będzie. Na razie zeszło do 2500 alimentów, ja zatrzymuję auto i domek letniskowy z działką. Ona spłaca mieszkanie i je zatrzymuje, biorąc kredyt na siebie...

 

I znów emocje... bo nie wiem jak się do tego odnieść.

 

Miłego dnia wszystkim

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Przykro się to czyta. Dobrze, że zdecydowałeś się napisać o tym na forum, Bracia poradzili co i jak robić, ja jestem za młody i na tym się nie znam, ale będąc 20letnim chłopakiem już wzdrygam się na myśl o zakładaniu rodziny w przyszłości. Życzę szczęścia i wytrwałości. Jeszcze masa życia przed Tobą. Masz $$ i dobre rady, dasz sobie rade :) 

Edytowano przez Rexer

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Nie wiem na ile jesteś głęboko na forum, Jak daleko znasz naszą filozofię

Jedną z podstawowych Zasad jest założenie że kobiety nigdy nas nie kochają. One kochają to co facet może im  dać. Status, finanse, pozycję, to właśnie kochają. Nie Ciebie jako osobę.

One wybrała Ciebie bo to miałeś. Teraz jak już wycisnęła Cię jak szmatę odrzuciła Cię. Do czego zmierzam, one to wszystko zaplanowała, I'm wcześniej to zrozumiesz tym lepiej. Żadnych sentymentów w wale z nią.

   No mic, many dwa tyg żeby popracować nad Tobą. Łebski jesteś, to skumasz o Co chodzi w tym całym pierdolniku.

 

Piszę z telefonu, edytor jakiś popierdolony, sorry.

Edytowano przez Adolf
  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Ziareiro

 

Przykro czytać takie rzeczy. Jest tutaj dużo Braci którzy są doświadczeni w takich sprawach, mam nadzieje że uda się Tobie odpowiednio pomóc.

 

58 minut temu, wilimowski napisał:

Pamiętaj - stałeś się pijący, depresyjny głównie PRZEZ NIĄ.

Nie wprowadzaj w błąd. Sami mamy wybór jak prowadzimy swoje życie. Wymaga to dużo pracy i samodyscypliny, poradzenie sobie z emocjami i sytuacjami które spotykają nas w życiu. Wiem że nie zawsze jest łatwo i czasem ciężko poradzić sobie z niektórymi sprawami, ale od tego mamy życie aby się rozwijać i poznawać swoje możliwości, a przede wszystki odpowiednio ustawić sobie wszystko w głowie. Czasem potrzeba mocnej lekcji aby wyciągnąć odpowiednie wnioski i wyznaczyć sobie ściężkę. 

 

1 godzinę temu, wilimowski napisał:

zawsze problem nosi to samo imię: KOBIETA

Problem jest w Tobie i w tym jak postrzegasz i reagujesz na otaczający Cię świat.

 

31 minut temu, Ziareiro napisał:

Z jednej strony łudzę się, ze to wspaniała kobieta i powinienem walczyć

Sam wiesz że to już przegrana sprawa, to sobie musisz uświadomić. Jesteś na forum, to bardzo dobrze, czytaj tutaj tematy, ogarnij książki Marka (kobietopedia, Stosunkowo Dobry itp), na pewno pomoże to Tobie zrozumieć pewne rzeczy.

 

9 godzin temu, Ziareiro napisał:

Wiesz, poczytałem trochę o DDA, nie wiem czy to mnie nie dotyczy, może żony też. Doczytam więcej, przemyślę i dojdę do jakichś wniosków. jestem świeży na tym forum, czytam i czytam i oczy szerzej mi się otwierają ze zdziwienia.

To bardzo ważne to co tu piszesz, zaczynasz zauważać pewne rzeczy, nie tylko u niej, ale też u siebie. Świadomość to podstawa do poukładania sobie wielu rzeczy. Jest tu na forum dział poświęcony zaburzeniom, jest wiele stron w necie które pomogą Tobie wiele zrozumieć.

 

Trzymam kciuki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Współczuje Tobie!

 

W takich sytuacjach życiowych najważniejsze to starać się wrócić do szerokopojętej równowagi. Zastępić to co przeminęło rzeczami prawdziwie wartościowymi dla Ciebie. Alkohol czy nowa kobieta nie jest odpowiedzią (działaj mocno, ale krótkotrwale). Zabierają energię i znieczulają, a Ty potrzebujesz być teraz najlepszą wersją siebie by mieć szansę na wygraną! Powodzenia! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Ziareiro napisał:

Detektyw był, nic nie znalazł.

Wielu Braci dało Ci dobre rady, ja tylko dorzucę kilka groszy od siebie. Więc miałeś zainstalowany soft szpiegowski na telefonie, i detektyw nie poszedł tym tropem? Miałeś maile żony z sympatii i nie poszedł śladem gacha? Wywiad z policją odnośnie incydentu po którym założono Ci niebieską kartę? Biały wywiad w portalach spotkaniowych, nawet proste szukanie tagów na FB czy image search w Google? Co z kasą którą przelewałeś na konto - jeśli pozostał ślad przelewów, dobry "pies" potrafiłby wytropić te środki. Wywiad w pracy żony (jak załatwiłeś ją przez znajomych to ten znajomy mógłby coś ciekawego opowiedzieć i zeznać). A na dokładkę - dał się zobaczyć (błąd amatora), i wisienka na torcie - dał ci posłuchać rozmów na których do niego dzwoniła... zadaj sobie pytanie, skąd miała numer telefonu? Na czole miał wypisany, czy śledził ją autem obklejonym reklamami? Jeśli z softu szpiegowskiego - to trzeba było od razu zrobić teatrzyk z zakończeniem sprawy, zmienić telefony i szperać dalej.

 

D... wołowa nie detektyw - a to zakładając jego dobrą wolę. Nie wykluczyłbym tego że zostałeś wmanewrowany, albo eks od razu jak tylko go wynająłeś, "przekonała" detektywa by nie szperał zbyt głęboko, bo ona mu wszystko sama pokaże...

Był taki film i scena, gdzie żona w trakcie rozwodu chciała uwieść prawnika męża - prawnika którego grał Danny DeVito. Wszystkie chwyty dozwolone, żaden fetysz zbyt obleśny.

 

Załóż że wszystko co do tej pory robiłeś, mogła poznać. Zacznij od zabezpieczenia swojej wypłaty. Potem środki komunikacji - bezpieczny telefon. I nie daj się depresji - Ty z powrotem wyjdziesz na prostą, ona za kilka-kilkanaście miesięcy zacznie walczyć o wyższe alimenty bo poziom życia jej się zmieni, oj zmieni. Nie daj się wbić w poczucie winy: "Nie było mnie wtedy kiedy powinienem być, kiedy żona jechała do szpitala z Synkiem, i nie miał jej kto nawet głupich pieluch dowieść." - dzięki Tobie, miała samochód by pojechać do szpitala. Dzięki Tobie, miała dość środków by jej te pieluchy dowiozła taksówka. Dość by wynająć Panią negocjowalnego afektu na godzinę, by jej te pieluchy przywiozła naga i na srebrnej tacy. Bez Ciebie, jechałaby komunikacją miejską albo szła pieszo - byłeś tam dla swego syna, może nie ciałem ale byłeś. To jej tam nie było - ona była już myślami przy planach jak zabezpieczyć alimenty. Kolejna Oliwia P. - taki mamy świat.

 

Ostatnia rzecz której nie zrobił ten "detektyw"... testy DNA. Przepraszam, ale ktoś musiał to powiedzieć.

  • Like 9

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tego detektywa trochę będę bronił, nikt go nie zauważył. Po prostu żona mi prześwietliła wszystko na kompie, łącznie z mailami, a także billingi telefonu. No to się dowiedziała, ze wynająłem detektywa i do niego zadzwoniła.

 

Dzięki za słuszne i ważne rady. Syn jest mój, co do tego nie ma wątpliwości :) Wiem co piszę :)

 

Ja dałem dupy po prostu, nie szyfrowałem wszystkiego bo nie sądziłem, ze jest to potrzebne ( głupi ja...).

 

No nic jakoś będę kombinował...

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Po pierwsze - masz przejebane. Ale to już wiesz.

 

Obraz Twojej małżonki rysuje się bardzo nie ciekawie. Ona od początku chciała Cię wyruchać na pieniądze. O nic innego nie chodziło. To dziecko nie było dla Ciebie, tylko dla niej jako karta przetargowa.

 

14 hours ago, Ziareiro said:

Również po to, żeby może ktoś zrozumiał, ze pieniądze to nie wszystko...

Zupełnie odwrotnie. Koniec końców jak nie masz to nie jesz. To element podstawy piramidy Maslowa.


Widzisz ty chciałeś "rodzinę" i przestałeś uważać na pieniądze i to był Twój największy błąd. Równia pochyła do zostania wydymanym na pieniądze właśnie. 
 

Pieniądze to kontrola.

 

Dostałeś sporo rad i nie chcę ich powielać dodam tylko i rozwinę kilka:

11 hours ago, Still said:

1. Zakładasz swoje prywatne konto!! Najlepiej za granicą.

Najlepiej poza Europą. Ju Es Ej jak najbardziej wskazane. Ekstrakcja pieniędzy z takiego konta jest o wiele bardziej skomplikowana i bardzo czasochłonna. 
Zalecałbym też wyprowadzanie kasy POZA system. Skrytka bankowa na kogoś ZAUFANEGO z rodziny.

 

11 hours ago, Still said:

2. Adwokat !!!! Tutaj nie skap pieniędzy na niego. Uwierz mi zwróci się szybciej niż sobie to możesz wyobrazić. Rozeznaj się wśród znajomych, w internecie o adwokatach specjalizujących się w rozwodach i prosto się do niego kierujesz. Mówisz jak jest. Całą prawdę. Alkohol, awantury, policja itp. 

Najlepiej prawdziwego skurwiela. Twoja żona miała już ukartowany cały plan jak tylko Cię poznała. Zostałeś w pełni i z premedytacją wykorzystany a teraz dąży do całkowitego wydymania Cie.

 

11 hours ago, Still said:

3. Kupujesz dobry dyktafon !!! Nagrywaj wszystko co do ciebie mówi żonka.

Nie prowokuj klutni, nie zaczepiaj, bo na nagraniach wyjdzie, że manipilujesz.

Tutaj bym troszkę polemizował. Ja mam talent aktorski, opróżnił bym butelkę wódki z wodą w środku, natarł się trochę alkoholem i prowokował ją subtelnie do jazdy. Poczuła by alkohol, wezwała by pały a ty kulturalnie otwierasz dmuchasz zero i prosisz o notatkę że żona Cie prześladuje. W ten sposób możesz budować linię obrony pod tytułem "nie byłem pijany, zachowywałem się normalnie a ona policję na mnie nasyłała". Wymaga to ogromnego samoopanowania i rozumiem że nie każdemu w sytuacji gdy jest ruchany na taką skalę trzymanie nerwów może się udać. Ale wiesz co? Tu już grasz rolę swojego życia.

 

Na bazie tego sam chodził bym do psychologa w związku z kobiecą przemocą. Zwalił bym, że zacząłeś pić PRZEZ NIĄ - więc alkohol był następstewm jej przemocy psychicznej i wyciągania z Ciebie kasy. Jeszcze raz porządna konsultacja z prawnikiem skurwysynem bardzo zalecana.

 

4 hours ago, Ziareiro said:

Detektyw był, nic nie znalazł.

Żigolo na podpuchę. Kogoś kto podjedzie nową S-klasą ze złotym rolexem i obieca że ją uratuje od całego zła tego świata - tylko musi dać dupy ;) Całość nagrać ku potomności.

 

4 hours ago, Ziareiro said:

Ogólnie prześwietliła mnie na wylot. Miałem jakiś soft na drugim telefonie zainstalowany, widziała jakie strony przeglądam. Komputer, poczta, fejs. Billingi z rozmów i esemesów z przyjaciółką też ma, bo numer podpięła w play24 do siebie...

Kwalifikuje się na pozew.

 

Quote

Chociaż Anna D. uzyskała rozwód z winy męża, to sama naraziła się na odpowiedzialność karną, a mianowicie została oskarżona o bezprawne uzyskanie informacji (art. 267 par. 3 i 4 Kodeksu karnego).

Quote

W wyroku z 7 czerwca Sąd Rejonowy Szczecin-Prawobrzeże i Zachód (sygn. akt IV K 682/14) uznał, że czyn Anny D. polegający na nagrywaniu męża w użytkowanym przez niego samochodzie oraz w mieszkaniu przy pomocy urządzania podsłuchowego, w sytuacji, gdy w sposób niejawny, ukrywając go w tych miejscach dokonywała nagrań w celu podsłuchania rozmów pokrzywdzonego - wyczerpał znamiona czynu zabronionego z art. 267 par. 3 i 4 Kodeksu karnego.

https://www.rp.pl/Prawo-karne/310099995-Sad-podsluchiwanie-meza-to-przestepstwo.html

 

4 hours ago, Ziareiro said:

W pierwszym wpisie Wam napisałem, jak moje życie i pojmowanie tego życia zmieniło się od czasu kiedy zostałem ojcem. Muszę trochę się uspokoić, mój Skarb jest na trwale związany z żoną, jak ona będzie miała tak i on będzie miał.

Osobiście radziłbym Ci się dzieckiem interesować ale nie stawiać tego w ogólnym rozrachunku.

 

Dzieciak kiedyś dorośnie, będzie miał swój mózg i sam będzie oceniać sytuację. Zadbaj o swoje finanse, odkładaj kasę na przyszłość dzieciaka, ale z harpią walcz ile się da.

 

Nie daj ani złotówki więcej niż jest absolutnie niezbędne.

 

Powodzenia życzę, będzie Ci kurewsko potrzebne.

 

 

Edytowano przez nieidealny świat
  • Like 2
  • Dzięki 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
4 godziny temu, wilimowski napisał:

Pamiętaj - stałeś się pijący, depresyjny głównie PRZEZ NIĄ

Bracie, przepraszam z góry za słowa ale co ty człowieku pierdolisz !!!!??? 

"Pije" przez babę. To jest zwykła wymówka alkoholika. 

Mając problemy, sami wybieramy sposób jak z nich wyjsc. Alkohol to nie wyjście z problemów. To pogłębienie problemu i równia pochyla !! Mów mu tak dalej a po terapii dalej będzie chlal!

Każdy ma swój rozum i powinien nim sterować tak aby się nie zatracic, czy to w alko, dragach etc. 

Jestem wszystko w stanie zrozumieć.

Kobieta pojebana to odchodzę i robię wszystko aby być na nowo szczesliwy.

Pije bo kobieta mnie nie rozumie .....

To jest typowe kobiece myślenie !

Wiesz co nas odróżnia od nich ??? To, że jak mamy problemy to nie zrzucamy winy na drugą osobę tylko jaja do góry i bierzemy sprawy w swoje ręce.

 

 Pije przez kobietę +++++++++

Kobieta zdradza bo facet mnie nie rozumie+++++++

 

Kminisz już ???????

Edytowano przez Still
  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.