Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Trevor

Napier****łem się w pracy

Recommended Posts

Daje do działu survivalu choć to raczej survival miejski bo w pracy. Dzisiejszy dzień w pracy był inny niż zwykle. Przyszedłem do hotelu, fakt jakiś ten dzień był nieciekawy deszczowo ciemno z humorem słabo. W pracy był typ którego bardzo nie lubie od jakichś 2 tygodni. Jestem nowym pracownikiem, i cokolwiek się nie zapytam ten z nerwami że dlaczego tego nie wiem nic na spokojnie nie wytłumaczy (nie miałem szkoleń i tak naprawde wszytko robie doraźnie według potrzeb), ciągle jakieś podchody próby trzymania mnie pod butem etc. Typ ciagłe nerwy fochy ewidentnie próbował zrobić ze mnie kogoś kim mógłby pomiatać (ma większą wiedzę i wykorzystywał to przeciw mnie ciągle starając sie postawić mnie w negatywnym świetle - aż zaczałem chodzić w pracy w lekkim stresie). Któregoś dnia powiedziałem mu że ma mnie szanować i że w ten sposób nie będziemy rozmawiać, za to możemy zacząć rozmawiać inaczej jesli tylko sobie tego życzy. Powiedziałem to stanowczo patrząc mu prosto w oczy z lekką nutką groźby. Sprawa myślałem zakończona, ale nie ciagłe podchody non stop to samo. Dzisiaj zadzwonił alarm (dźwięk podobny do niczego więc mu mówie że nie słyszałem tego alarmu nikt mnie nie szkolił jak to działa i jak mam sie zachowywać i że może by ustawili jakieś normalne dźwięki a nie jakies pierdnięcia. Typ nie wytrzymał, i idzie na zaplecze. Ja za nim i mu mówie stary tak nie moze być że my ciągle jakieś nieporozumienia mamy trzeba z tym skonczyć, a typ że "KURWA COS TAM". No to ja mówie tylko nie kurwa bo rozmawia... i w tym momencie typ wstał i mnie walnął pięścią w twarz. Przyznam że mnie to zaskoczyło, ale o dziwo wcale nie bolało. Typ do mnie z ryjem (zamiast iść za ciosem) co mi dało te 3 sekundy żeby przetrawić co sie dzieje. Sobie myślę nikt mnie bić nie będzie no to hajda na niego. Przyfasoliłem mu 2 buły na ryj a potem sie schylił no to go okładam po tyle głowy (mogłem po nerach lać) tak napierdalałem że wybiłem sobie mały palec (aż mi ręka teraz spuchła - ewidentnie trzeba popracować nad techniką ;) ). Typ chwile odszedł to sobie myśle może odpuści a ten znowu do mnie z ryjem no to mówie na głos że z większymi kozakami miałem do czynienia, i wtedy ktoś wszedł i sie rozeszło. Powiem wam że to pierwsza taka sytuacja jaka mnie spotkała ale cieszę się bardzo że tak sie stało. Teraz typ dostanie dyscyplinarkę a ja w końcu będe mógł pracować z ludźmi którzy bedą  się w miare normalnie zachowywać. Jutro rozmowa z szefem. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Trzymajcie kciuki.

  • Like 17
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Trevor napisał:

Teraz typ dostanie dyscyplinarkę a ja w końcu będe mógł pracować z ludźmi którzy bedą  się w miare normalnie zachowywać.

Nie chcę być złym prorokiem, ale po napiedalance wzajemnej to z dużym prawdopodobieństwem albo obaj zaliczycie wylot, albo Ty spadniesz z rowerka.

 

Jakbyś po pierwszym strzale z jego strony poleciał z płaczem do kierownictwa i zawezwał organa ścigania, to Twoje szanse na posunięcie gostka wynosiłyby jakieś 99%.

A tak...

 

Nikt nie chce w pracy mieć agresywnych ludzi...

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Stary_Niedzwiedz

Szczerze mówiąc Chuj z tą pracą, @Trevor zachował się jak facet i czy go zwolnią czy nie, będzie miał to w dupie natomiast wrażenia i duma na całe życie :) 

Oczywiście mógł to inteligentnie załatwić ale czasem po prostu trzeba się napieprzać, nawet jakby przegrał to by być może zaczął trenować itd. To jest męskość a pójście do kierowniczki (czyli takiej mamy) jest mądrym zagraniem ale nie męskim.

Ja jestem za rozwiązaniem autora wątku, trzeba być facetem, takie sytuacje budują charakter. A robotę zawsze se inną znajdzie.

 

Pozdrawiam.

Edited by SzatanKrieger
  • Like 9
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

On jako starszy pracownik będzie miał większe szanse, że zostanie. Ty jako nowy i do tego rozrabiaka prędzej się spodziewaj wylotki. Chociaż zależy jeszcze co to za firma i jaka branża.

 

Będąc szefem zostawiłbym starego i doświadczonego pracownika a nie nowego co robi afery. Sorry ale taka prawda.

 

Nie zmienia to faktu, że na Twoim miejscu też bym mu obił twarzoczaszkę.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Panowie. Wiecie... Rozwaliłem sobie rękę ale czuje sie świetnie. To co mnie spotkało to powiem szczerze dar. Nawet jeśli stracę prace. 

19 minutes ago, Stary_Niedzwiedz said:

Nikt nie chce w pracy mieć agresywnych ludzi...

Ja ciągle wykazywałem opanowanie, ale bronić się trzeba. Gość bez niczego wstał i walnął mnie w twarz pięścią. Są pewne granice. Cieszę się że dzisiaj życie rzuciło mi takie wyzwanie (choć wcale się o to nie prosiłem). 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gratuluję z całego serca. Być może nie utrzymasz tej dziadowskiej roboty, ale utrzymasz własną godność i poczucie szacunku dla samego siebie.

 

Bardzo dobrze że mu przyjebałeś, jak szef Cię zwolni proponuję powiedzieć o sądzie pracy, powiadomieniu mediów że w pracy biją pracowników, oraz o uszkodzeniu dłoni i pójściu na policję.

 

Nie może być tak, że nowo przyjętego jakiś frustrat atakuje i stalkuje a firma nic nie robi.

  • Like 11
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minutes ago, Marek Kotoński said:

Bardzo dobrze że mu przyjebałeś, jak szef Cię zwolni proponuję powiedzieć o sądzie pracy, powiadomieniu mediów że w pracy biją pracowników, oraz o uszkodzeniu dłoni i pójściu na policję.

Dzięki za sugestię. Zobaczę jak pójdzie rozmowa, ale będe miał to w pamięci. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, SzatanKrieger napisał:

zachował się jak facet i czy go zwolnią czy nie, będzie miał to w dupie natomiast wrażenia i duma na całe życie :) 

Oczywiście mógł to inteligentnie załatwić ale czasem po prostu trzeba się napieprzać, nawet jakby przegrał to by być może zaczął trenować itd. To jest męskość a pójście do kierowniczki (czyli takiej mamy) jest mądrym zagraniem ale nie męskim.

Dobrze piszesz. Nie wiem co ja bym zrobił bo w podobnych sytuacjach czasem traciłem kontrolę i w ruch szły pięści. Wg mnie faktycznie lepiej frajerowi na miejscu rozwalić ryj, oddać na co sobie zapracował przy okazji zachowując męską godność. Doniesienie na kogoś to pozostanie w roli bezbronnej ofiary, która musi prosić o pomoc, to pewien rodzaj poniżenia. A tak... zgniótł robala aż miło.

 

Z drugiej strony nie byłem w tej konkretnej sytuacji tylko przeczytałem przebieg zdarzeń leżąc sobie w stanie relaksu. I z tej perspektywy, biorąc to na chłodną logikę większy sens ma zgłoszenie gościa. Bo powiedzą "masz narzędzie w postaci opowiedzenia nam o zajściu, nie musiałeś nikogo bić. Nie chcemy tu agresywnych ludzi". Cholera wie jak to się skończy...

 

W każdym razie popieram Brata @Trevora. Oby się wszystko dobrze skończyło. Trzymam kciuki.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, ale prawda taka że winni jesteście oboje, więc obojgu się oberwie, Tobie może nawet i gorzej, bo starszy pracownik to starszy pracownik. Do tego może to i Ci utrudnić sprawę w przyszłości, wiem że to nie te czasy gdzie jak nie ten pracownik, to inny - bo ręce do pracy na wagę złota. Ale jednak gdyby fakt że szukasz nowej pracy, bo w poprzedniej brałeś udział w mordobiciu, poszedł za Tobą, to może Ci to trochę uprzykrzyć życie. Teraz takie pojebane czasy że zachowanie się niemęsko, jak pizda - czyli brak reakcji, pasywność i polecenie z płaczem do kierownictwa przyniosłoby owoce i oceniane jest jako "pozytywne", heh. Dawniej jak faceci mieli jakiś problem, dali sobie na przerwie, czyli jako prywatni, nie "firmowi", po ryju, wytłumaczyli sobie to i owo i był spokój, a i jak kierownik miał fantazję to miał wyjebane bo gruntem było to, co by w "chlewie" "świnie" się nie żarły.

 

Reakcja jak najbardziej prawidłowa, ja nie potrafiłbym sobie samemu spojrzeć w oczy gdybym znalazł się w identycznej sytuacji, nie oddał a poleciał z płaczem jak cipa do góry.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam dość mieszane uczucia, mimo, że rozumiem Twoją sytuację @Trevor jak najbardziej, ale na miejscu szefostwa pozbył bym się Was obu. Potrzebny mi jeszcze trup w firmie. U szefa powinieneś być z tym problemem na długo przed "napierdalaniem w potylicę". W tym momencie raczej nie poklepię Cię po plecach gadając o honorze i dumie męskiej, bo IMO jest zupełnie odwrotnie - nie żyjemy już w jaskiniach, gdzie bez konsekwencji można było kogoś zdzielić maczugą albo było to wręcz pożądane. Gadamy wciąż o ponoszeniu odpowiedzialności własnych decyzji co w tym świetle jawiłoby się jako zwyczajne pierdolenie.

 

Opowiem Ci pewną historię. Ze dwie dekady temu tankuję na stacji benzynowej. B. siedzi obok. Po zapłaceniu wsiadam i chcę odjechać ale napatoczyło się dwóch podpitych gości, jeden taki chudy, wysoki patyczak a drugi koleś, niewysoki w dodatku szerszy niż wyższy. I ten mały obleśnie przyssał się do bocznej szyby jak glonojad jęzorem oblizując z namaszczeniem szybę w kierunku B. Szlag mnie trafił i wysiadłem z auta bo już samym tym swoim oblechostwem mnie rozjuszył. Mała szarpanina się wywiązała, gość dostał w splot i zgiął się w pół. Nosiłem wtedy glany, ciężkie buty z kutymi blachą, grubymi zelówkami i metalowymi czubami pod skórą. Ciężkie w cholerę. Jak był zgięty, wymierzyłem w kierunku jego głowy kopa i tylko poczułem szarpnięcie, odstrzeliwujące do przodu guziki rwanej koszuli i trafienie buciorem w powietrze. B. mnie szarpnęła za szmaty w tył. Gdyby nie to, pewnie pisał bym to dzisiaj z celi. 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brawo @Trevor masz prawo się bronić, w pełni popieram Twoja postawę, jesteś młody i bystry na pewno znajdziesz inną pracę, choć moim zdaniem zostaniesz w firmie, dawałeś gościowi szanse aby rozmawiał z Toba w ludzki sposób, nie wywiązywał się z tego i jeszcze Cię pierwszy uderzył, koleś ma mieć świadomość raz na zawsze że jak Cie tknie to może liczyć się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.

 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Rnext Zgadzam się z tym co piszesz, ale gdzieś jest ta granica. Chyba mam prawo do obrony. Dałem gościowi szanse zachować sie jak trzeba nawet podczas bójki bo na chwilę odpuściłem myśląc że sie opamięta. Ewidentnie gość nie dawał sobie rady z emocjami w pracy, ale czy ja mam za to odpowiadać? Czy ja mam ciagle schylać głowę bo ten gość do tego dążył żeby mieć we mnie takie popychadło. Ja nawet z ni gadać nie chciałem. Ciagle sie do mnie o coś uwalał. Jak mi coś zaczynałtłumaczyć to dopytywałem dlaczego tak tłumaczyłem że jestem nowym pracownikiem nikt mi tego nie tłumaczył. Ciągle nerwy, pogardliwe teksty  (raz do mnie powiedział że jak nie znam jakiejś popularnej strony to skąd ja jestem z buszu?) No ludzie jakieś elementarne zasady powinny obowiązywać. W pracy nie musimy się kochać. Wystarczy sie zająć sobą, i swoja robotą.

 

Z punktu widzenia pracodawcy zatrudnił gościa który emocjonalnie nie radzi sobie z pracą przerzucając nerwy na innych. Wiadomo każdy może mieć gorszy dzien itd ale to jest dopiero początek problemów tego pracodawcy jesli zostawi tego gościa. Moim zdaniem wpływa to na atmosfere w pracy (przerzucanie sie nerwami wzajemnie i nakręcanie się), i w efekcie nawet klienci to zauważają bo czytałem ostatnie wpisy w opiniach w internecie i pojawiają sie głosy niezadowolenia na opryskliwośc poszczególnych jednostek.

Edited by Trevor
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Rnext  Masz rację i dobrze, że to kobieta zrobiła 🙂 czyli Cię odciągnęła ale spójrz ona nie jako spowodowała tą sytuację pośrednio, poprzez swój atrakcyjny wygląd ale również ona tą sytuację zakończyła nie jako, to jest różnica dla wewnętrznego dziecka wewnątrz Ciebie - które po prostu nie ucierpiało, najwyżej może troszkę ale to taka rana na kilka dni.

Oczywiście całe szczęście, że do niczego nie doszło i dziękować Bogu/Bogini za to jednak tutaj, sytuacja była typowo męsko/męska. Jakiś frustrat się wyżywał na nowym koledze w pracy to zamiast ogarnąć swoje emocje to się wyżywał, trafiła kosa na kamień a koniec końców bardzo możliwe, że to nim wstrząsnęło i też mu dobrze zrobiło.

Gdyby @Trevor nie zareagował jak zareagował jego wewnętrzne dziecko by ucierpiało. Wiadomo jest to ciężka sytuacja do oceny i masz rację, że nie jesteśmy w erze "maczug" ale "maczugi" pozostały w nas :) 

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgłosiłbym sprawę, najpierw przełożonemu, potem obdukcja i sprawa na policji, no i L4, koniecznie wizyta u dentysty, może neurolog...bóle i zawroty głowy po uderzeniu, podwójne widzenie - szpital i obserwacja.

Koszty pokrycia leczenia zabolały by go bardziej, np. wyszczerbionych czy ukruszonych zębów - podciągnął bym pod to zdarzenie co się by dało....

 

A w ryj dostałby po pracy bez świadków, po moim zgłoszeniu, tak by ewentualne jego zgłoszenie zostało potraktowane jako odwetowe za moje i zlane ciepłym moczem.

  • Like 4
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak skojarzylem 3 fakty:

- Polska

- napierdalałem się (tytuł)

- survival w terenie (dział)

To pierwsze co to parsknałem śmiechem 😆

Jednak gdy ustał śmiech to pomyślałem, że doskonale Cię rozumiem. W mojej poprzedniej pracy, gdzie zarabiało się w dodatku grosze też był taki typ i też ja byłem nowy a on tam długo pracował i ciągle się przyczepiał. Psychicznie jest to bardzo meczace, więc kiedyś jak mi puściły nerwy to go zbluzgałem, żeby spierdalał. Oczywiście to podziałało tylko na krótką metę. Po czasie znów zaczął i bardzo możliwe, że też kiedyś byśmy się poszarpali ale.. na szczęście znalazłem w międzyczasie lepszą pracę. 

 

Wg mnie postapiłeś dobrze.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Trevor jestem za Tobą ale życia podobnie jak @SzatanKrieger to Ty jeszcze nie znasz. Ja bym poleciał do kierownika itd i uskutecznić to o czym pisze Marek plus obdukcje - papier w tym systemie musi byc. Wpiedol i to solidny gość miałby załatwiony po pracy. I nie rzucam tu pisma na wiatr. Nie nadstawiam drugiego policzka, wpierdol po pracy też sie liczy. 

 

 

Dwa. @Trevor jesteś takim nieogarem, że wszytko tłumaczysz, że nie szkolił, nie pokazał, a gdzie zdrowy rozsądek, obserwacja, wyciagnięcie wniosków, aby praca była łatwiejsza przyjemniejsza.  

 

 

@wojkr mistrz - teraz dopiero przeczytałem. 

Edited by zuckerfrei

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minutes ago, zuckerfrei said:

Dwa. @Trevor jesteś takim nieogarem, że wszytko tłumaczysz, że nie szkolił, nie pokazał, a gdzie zdrowy rozsądek, obserwacja, wyciagnięcie wniosków, aby praca była łatwiejsza przyjemniejsza.  

Dobra jestem nieogarem pracowałem 3,5 roku w banku rok robiac przelewy na setki milionów gdzie padały systemy i dzwoniło sie nawet do estonii żeby sie dowiedzieć czy im linia padła, na help desku z olbrzymią ilością informacji zwalających mi sie na głowę, ciągłe nerwy i sranie krwią, ale ile można tak żyć w ciagłym pędzie. Fakt wolno sie uczę, ale kumuluje wiedze i świetnie łacze fakty jak ta wiedza mi sie uleży. Zazwyczaj jak odchodziłem z pracy i tłumaczyłem nowemu jak ma ogarniać to co ja ogarniałem to ludzie byli w szoku że tyle wiem. Nikt nigdy mnie o nic nie pytał kazdy pozował na wszystkowiedzącego a prawda była taka że wiekszość nawet bała sie zapytać. Robiłem błędy (czasem celowo) żeby zobaczyć czy takei coś przejdzie, a jeśli nie to dlaeczego. W pracy wole znać przyczyny, i to jak coś działa a nie brać coś na słowo bo ludzie grają w pracy w te swoje gierki, robią sobie grupki wsparcia, donoszą tworza niestworzone historie, obgadują, zawsze chca być nad kimś bo tylko tak czują sie ważni itp. Życie ma sie jedno. Nie mam zamiaru go przeżywać na ciągłych nerwach bo ktoś ma ze soba problem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli nie masz zamiaru żyć w stresie i nerwach to w obecnym świecie bedzie Ci cieżko. Bardzo cieżko. Ja przestałem się okłamywać. Na kupno małej wysepki mnie nie stać. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, The Motha napisał:

jak Cie tknie to może liczyć się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.

A @Trevor z jeszcze poważniejszymi prawnymi. Jego wybór. Jak chce ruchać kromkę chleba z masłem w kaloryferze, no problem.  

 

Jak napisałem, rozumiem, mimo że z czasem ułagodził mi się agresywny charakter. Sam spotkałem w życiu wiele osób które chętnie bym po prostu bez sentymentów na miejscu zajebał. Co jak koleś miałby tętniaka? Co jeśli cokolwiek by się stało gwarantującego uszczerbek czy zgon? Co jak wyciągnął by kilof, nóż albo stłuczoną butelkę? Czy to jest obrona czy odwet/zemsta? Bo nigdy nie wiadomo jak się sprawy których nie kontrolujesz potoczą. Mogą tak że będziesz wąchał kwiatki od spodu (no chyba że kremacja, to wtedy zapach marmuru). 

12 minut temu, zuckerfrei napisał:

obdukcje - papier w tym systemie musi byc

Przede wszystkim znacznie wcześniejsza reakcja i działanie. Refleks i strategia. Wojny zwykle nie wygrywa się broniąc i reagując na bieżąco na ataki przeciwnika. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@zuckerfrei nieeee, odkąd wprowadzili obowiązek posiadania gaśnicy nie ma takie potrzeby. I wiesz, ta przyjemność, że wyciągasz z czegoś zawleczkę ;) 

  • Haha 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dajcie spokój z tym biciem po pracy, wszędzie kamery, zresztą zostaną ślady na pięściach a jak koleś zgłosi sprawę na policji to za takie bicie po pracy macie PRZEJEBANE, i można nawet zaliczyć odsiadkę jak sąd będzie w złym humorze.

 

Dostał w twarz, oddał i to jest ok - ale za tym musi iść zgłoszenie szefostwu i zaatakowanie prawne, czyli zgłosić bójkę na policji, żeby agresor pierwszy tego nie zrobił.

 

@zuckerfrei jakim nieogarem jest, po co ta agresja? Przecież to normalne że nowy musi dostać szkolenie i się nauczyć, nie wiemy ile ma materiału do nauczenia.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

A gdzie ja jestem agresywny???????

4 minutes ago, Marek Kotoński said:

Dajcie spokój z tym biciem po pracy, wszędzie kamery, zresztą zostaną ślady na pięściach a jak koleś zgłosi sprawę na policji to za takie bicie po pracy macie PRZEJEB

To da radę na "czysto" załatwić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

I dobrze, choć nie wiadomo czy nie będzie się za tobą ciągnął smród. Co do roboty, to wydaje mi się, że rynek jest wystarczająco duży, byś mógł coś ciekawego znaleźć. Z resztą, lepiej pracować za mniejsze pieniądze, ale bez pieniacza, który będzie wałkował ci podświadomość, że jesteś gównem, nieudacznikiem i jego chłopcem do bicia, bo za kilka lat możesz mieć okazję na lepszą robotę, ale z niej nie skorzystasz, bo przez lata zostanie ci wyrobiona mentalność ofiary w pracy.

 

A jakby co do ciebie mieli o ten alarm, to zwal na to, że nie miałeś z tego zakresu szkolenia. Jeżeli ten pracownik był odpowiedzialny za twoje szkolenie, to powiedz, że odnosił się do ciebie grubiańsko, z niechęcią, nie chciał odpowiadać na pytania dotyczące twoich obowiązków, a jak spytają się, dlaczego od razu nie poszedłeś do nich, to powiedz, że dopiero z dalszej perspektywy widzisz, że nie miał w ogóle zamiaru cię szkolić, a miałeś nadzieję, że mimo ciężkiego charakteru waszej współpracy, który został przez niego narzucony, wykona swoje obowiązki, tj. odpowiednio cię przeszkoli. 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Marek Kotoński napisał:

Dostał w twarz, oddał i to jest ok - ale za tym musi iść zgłoszenie szefostwu i zaatakowanie prawne, czyli zgłosić bójkę na policji, żeby agresor pierwszy tego nie zrobił.

Masz rację, bo jeśli trzeba się bić w pracy to z głową. Sam niestety miałem kiedyś w poprzedniej pracy taki przypadek. Niby dawałem wiele razy ostrzeżenia i mówiłem że nie chcę się bić i nie mam na to czasu, ale niestety musiałem dać gonga, no ale miałem dzięki temu spokój do końca mojej pracy w tamtym zakładzie. 

Edited by Patton

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Clemenz
      Witajcie Bracia, 
      czy ktoś z Was, bądź znacie kogoś takiego, obecnie pracującego jako programista np. C++, Java (bądź w innym języku) - ucząc się tego fachu od zera, bazując na książkach, tutorialach i kursach? 
       
      Ciekawi mnie ten temat dość mocno. Zdaję sobie sprawę, że 'Rzymu od razu nie zbudowano'.
      Jeśli są takie osoby - ile czasu zajęło Wam dojście do zadowalających zarobków, a zanim to, kiedy udało Wam się znaleźć pierwszą pracę w tym zawodzie? 
       
      Sedeczne dzięki za każdą odpowiedź. 
       
      P. S. Jeśli umieściłem temat w złym dziale proszę moderację o przeniesienie. 
       
      Pozdrawiam. 
    • By Trevor
      Siema,
       
      Zacząłem prace jako kierowca w Poczcie Polskiej. Pracuje tam już 3 tydzień. Dostałem swojego złomka którym sobie śmigam i jest elo. Pierwsze trasy ogarnięte. 90% czasu spędzam sam. Robotę wykonuje dobrze, staram się itp Czasem się zdarzy błąd ale wiadomo. Początki i na czymś trzeba się nauczyć.
       
      Zastanawia mnie parę rzeczy. Dzisiaj na kursach wyrabiałem się przed czasem bo jeżdżę do firm i mam sporo czasu miedzy dojazdami. Stanąłem na poboczu i przyjechał gość mnie skontrolować. Pytał czemu stoję na odludziu itp (miałem jakieś 500 metrów do firmy do której miałem być za 20 minut). Wczoraj zatankowałem - pierwszy raz sam przez kartę paliwową wiec zatankowałem mniej niż do pełna i typ na dyspozytorni gadał do mnie jak bym mu matkę plackiem zabił. Generalnie atmosferka jest trochę taka że mam wrażenie jakby wszystkich ciągle podejrzewali o leserstwo i kradzież paliwa. To norma w firmach przewozowych? Generalnie mam to w dupie bo jedyne co kiedykolwiek ukradłem to długopisy i to przez przypadek. Jak mi karzą coś płacić za coś czego nie zrobiłem to wypierdalam. Trochę to słabe że podejrzewają mnie o najgorsze i od razu wywalają z bojowym nastawieniem. Generalnie strasznie słabe mi się wydaje że większość tak kombinuje żeby sie nie przypierdalali i żeby spokojnie robić ale ciagle unikać tego bajzlu. Uważam że to błąd. To załoga powinna trochę dyktować co i jak. Nie moze byc tak ze staniesz na 20 minut bo sie wyrobiłeś wcześniej i sie ktos dopierdala, a jak wyjdzie to na wierzch to ci dowala roboty ze nigdy sie nie będziesz wyrabiać. To jest pojebane bo ciągle jest presja nad łbem. Słyszałem rady żeby nie stawać dłużej niz 30 minut. To co mam kółka bez celu kręcić? Pojebane. To jak przyjdzie co do czego to sie dopieprza czemu bez celu paliwo spalam. Przerabiałem to i znowu stanę okoniem. Tłumacze że robię tak i tak i robota jest wykonana. Najwyraźniej zainteresowano sie tym że tak sprawnie mi to idzie skoro podesłali gościa żeby mnie sprawdzić. Te podejrzenia trochę mnie wkurzają bo co mnie obchodzą jakieś pojeby z przeszłości co nakradli paliwa czy sobie zjeżdżali do domu. Takim powinni wilczy bilet wystawiać, zgłosić na policje i tyle w temacie. 
       
      No i oczywiście musiał sie trafić też "kolega" co niby taki pomocny a się teraz ciągle dopierdala. Ostatnia taka akcja skończyła się tym ze na gościu połamałem rękę. Generalnie jak się będzie dopieprzał znowu to z nim pogadam jak nie da efektu to mu wywalę prosto z mostu zeby spierdalał na drzewo i ze go mam w chuju. Znam te zagrywki aż nadto bo zawsze się jakiś pojeb trafi. Nie chce mi się grać w te gierki. Chce robić swoja robotę być zadowolonym z dobrze wykonanej pracy i tyle a nie że jakiś kutas będzie mi psuł humor codziennie bo chce mnie sprowadzić do swojego smutnego poziomu bo przecież o to chodzi ze drażnię ze energicznie załatwiam ze sie wyrabiam a przecież nowy jestem świeżak. Nosz kurna pojebani ludzie w tym kraju żyją. Serio juz sobą sie zająć to jest coś co wykracza poza sferę zainteresowań. Jak mnie wkurza ten kraj. Jeszcze pare lat sie odkuje i wypieprzam stąd bo to jest siedlisko niewolników którzy swoim nastawieniem sankcjonują swoje niewolnictwo. Nie widze tu dla siebie żadnej przyszłości. Żal dupę ściska na to wszystko. 
    • By CzikaBoom
      Hej.
      Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy nie rzucić wszystkiego i wynieś się do Chorwacji. Prowadziłabym tam mały ośrodek wypoczynkowy wyłącznie dla dorosłych. Sprzedałabym firmę oraz jedno mieszkanie, a drugie zostawiłabym na czarną godzinę.
      Żyję bardzo intensywnie pomiędzy Poznaniem i Berlinem. Mam coraz częściej momenty totalnego rozczarowania życiem jakie aktualnie prowadzę. Jest kasa, są wakacje, jest nowy samochód, ale co z tego skoro kiszę się w miastach tak na prawdę nie żyjąc. Strzelectwo czy inne moje hobby mogę uprawiać wszędzie.
      Na czym polega mój dylemat? Czy to dobry pomysł w tym wieku (27), może jeszcze trochę poczekać? W sumie do miasta zawsze mogę się wybrać i poimprezować. Mam mętlik w głowie nie wiedząc dlaczego, może to jakiś wewnętrzny lęk przed tak dużą zmianą lub przepracowanie.
      Chciałabym poznać wasz punkt widzenia.
      Pozdrawiam.
    • By amber99
      Tak jak w tytule. Wszyscy chca być informatykami, inżynierami lekarzami i tak dalej. A tu ten pan ma wywalone robi to co mu się podoba. Wklejam tu artykuł
      https://kobieta.wp.pl/mateusz-pracuje-w-zlobku-facet-rowniez-moze-byc-czulym-i-jednoczesnie-dobrym-opiekunem-6519379173304449a
      Ktoś powie że nie znajdzie ładnej kobitki. Mój kuzyn pielęgniarz po szkole policealnej pielęgniarskiej ma ładna urzędniczkę 8,5/10 , dodam że miasto 20 tys mieszkańców. Zapraszam do dyskusji. 
    • By Yahu
      Uszanowanie.
       
         Dzisiaj przedstawię moją historię, która mogłaby się już skończyć nieciekawie, gdyby moja łepetyna nie przesiąkła wiedzą i wskazówkami z tego forum. Dotyczy to zwłaszcza często przytaczanej zasady "nie bierz dupy ze swojej grupy".
       
      Pokrótce przybliżę podstawowe dane. Mam 30 lat, w swoim życiu miałem do czynienia jak na razie z jednym, 3-miesięcznym związkiem zakończonym 8 lat temu. Średnio mi się podobało być w czymś takim, więc pożegnałem się z tamtą panną i obiecałem sobie, że będę inaczej wykorzystywał ten czas, doświadczając i badając "życie dorosłego" oraz szukając tego, co chcę robić i na czym zarabiać. W tamtym czasie miałem masę rzeczy do przerobienia w swoim parniku, więc zapewne dobrze, że tak się stało.
       
      Do rzeczy...
         Pracuję w dużej firmie produkcyjnej. Zajmuję się tam wsparciem logistycznym, nadzoruję też niedawno wprowadzony program bazodanowy. Mam też pod opieką dział, że tak to nazwę "wykończeniowy", na którym dzień bez moich interwencji, to dzień stracony. Współpracuję tam z Renatą, kobietą, którą podziwiam z wszech stron za zaangażowanie, umiejętności organizacyjne, wesołe podejście do życia i zaradność, którą zapewne wykształciła, wychowując 2 córki. Jedna z córek, Sylwia, młoda, wysoka, 21-letnia dziewczyna (7-8 / 10. Bardziej 7, bo średnio lubię tatuaże), studentka zaoczna politechniki, za chwilę stanie się obiektem rozpraw w tym temacie.
        
      Mam naturę śmieszka i duży dystans do siebie, więc po codziennych "służbowych" rozmowach, lubię coś dać do pieca, co doprowadzi ludków do śmiechu (nieraz połączonego z potokiem łez). A co, niech wrócą do domu z bananami na twarzach . Cała historia z Sylwią tak na prawdę zaczęła się w dniu moich 30. urodzin. Jako, że w biurze, w którym pracuję, tradycją jest przyniesienie jakiegoś ciacha, to zamówiłem u naszego zakładowego cukiernika (Renaty) blachę słodkiego grzechu (i tak dostałem podwójną darmową porcję za naprawę 2 dni wcześniej samochodu Sylwii , co prawda sam nie ugryzłem nawet kęsa, bo zaparłem się, że nie tknę cukru). Rano, zwykle też odwiedzałem "dział wykończeń", bo czasami coś zostawało do rozliczenia po nocnej zmianie. Gdy tylko zostałem zauważony przez wspomnianą wcześniej młodą damę, podbiegła do mnie, przytuliła, złożyła życzenia i ucałowała w policzek. Trochę mnie to zaskoczyło, bo rozmów ze sobą mieliśmy tyle, że pewnie jakbym zdjął skarpetki, to możliwe, ze zmieściłbym się w limicie zdań, które do niej wypowiedziałem. Wolałem się trzymać się głównej zasady i nie eskalować za bardzo znajomości. Zresztą mój scenariusz nie zakładał, że jego spasłość Yahu, zostanie w taki sposób potraktowany, bo przy takiej relacji, to chyba słuszne założenie?
       
         Jakieś 5  dni później po moich urodzinach, miał być przeprowadzony spis detali po zakończonej właśnie produkcji. Wszystko było trzeba zliczyć i sprawdzić ze stanem w systemie. Podrukowałem makulaturę i idę do mojego małego piekiełka na katusze. Na miejscu dostałem zapytanie od Renaty, czy nie potrzebuję kogoś do pomocy, bo 1 osobę może mi przekazać. Zwykle wolę wszystko sam załatwić, bo już się przejechałem na "pomocnikach", Z drugiej strony stwierdziłem, że 1 osobę powinienem dać radę upilnować. Zgodziłem się i poszedłem po drugi skoroszyt. Kiedy wróciłem na miejsce, tak, stała tam rozpromieniona Sylwia, salutująca prześmiewczo gotowość do pracy.
       
         Podczas instruktażu wkleiła mi się biustem w ramię, a jej falowane włosy muskały mi twarz. Olałem to, dokończyłem wprowadzenie i jedziemy z robotą. Oczywiście podczas pracy nie raz dopytywała się o coś, często szukała kontaktu dotykowego. Szczerze mówiąc po tylu latach wyłączenia się z obycia z kobietami, tak jakby nieco ta główna zasada została nagięta. Z drugiej strony mam zaklepane już stanowisko na lipiec w innej firmie.  Lepsze stanowisko, większa kasa, więc stwierdziłem, że może warto nieco już w tym wieku, robić jakieś kroki, jak sarenka się napatoczyła, ale też nie za wielkie. Jak mówi klasyk "powiedziała A, to niech powie następną cyfrę". Do końca tygodnia miała racjonowaną uwagę z mojej strony. Chwila rozmowy i "sorry, mam sporo roboty, miłej pracy". Teraz cały tydzień z matką przebywała na urlopie i... na facebooku już poszły w relacjach fotografie z 3 innymi chłopakami, co tu dużo mówić, przystojniejszymi ode mnie.
       
       
      No cóż, chyba rzeczywiście kobieta zmienną jest
       
      Wnioski:
      1) Prawdopodobnie Renata wysłała na polowanie swoją pierworodną, bo zawsze się przyda druga osoba, która umie coś naprawić. Ma ciągoty do praktyczności, więc bardzo możliwe.
      2) Sygnały, które otrzymywałem od młodej, to raczej jej "samosprawdzenie", czy będzie w stanie zdobyć sobie starszego, bardziej doświadczonego w dorosłym życiu lub
      3) Po prostu próbuje mnie sprowokować tymi fotkami z innymi chłopakami "żebym się postarał.. bla, bla, bla".
       
      I jeszcze taki wniosek poprzez zapytanie: czy warto się w to pchać? Zwykle nie, ale przykład mojego brata pokazuje, że można pracować w jednej firmie, w 2 oddzielnych działach, być ze sobą długi czas i się ciągle zdobywać.
       
       
      Szanowni Bracia Samcy, czy macie jakieś swoje wnioski / spostrzeżenia / pytania?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.