Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Trevor

Napier****łem się w pracy

Recommended Posts

Daje do działu survivalu choć to raczej survival miejski bo w pracy. Dzisiejszy dzień w pracy był inny niż zwykle. Przyszedłem do hotelu, fakt jakiś ten dzień był nieciekawy deszczowo ciemno z humorem słabo. W pracy był typ którego bardzo nie lubie od jakichś 2 tygodni. Jestem nowym pracownikiem, i cokolwiek się nie zapytam ten z nerwami że dlaczego tego nie wiem nic na spokojnie nie wytłumaczy (nie miałem szkoleń i tak naprawde wszytko robie doraźnie według potrzeb), ciągle jakieś podchody próby trzymania mnie pod butem etc. Typ ciagłe nerwy fochy ewidentnie próbował zrobić ze mnie kogoś kim mógłby pomiatać (ma większą wiedzę i wykorzystywał to przeciw mnie ciągle starając sie postawić mnie w negatywnym świetle - aż zaczałem chodzić w pracy w lekkim stresie). Któregoś dnia powiedziałem mu że ma mnie szanować i że w ten sposób nie będziemy rozmawiać, za to możemy zacząć rozmawiać inaczej jesli tylko sobie tego życzy. Powiedziałem to stanowczo patrząc mu prosto w oczy z lekką nutką groźby. Sprawa myślałem zakończona, ale nie ciagłe podchody non stop to samo. Dzisiaj zadzwonił alarm (dźwięk podobny do niczego więc mu mówie że nie słyszałem tego alarmu nikt mnie nie szkolił jak to działa i jak mam sie zachowywać i że może by ustawili jakieś normalne dźwięki a nie jakies pierdnięcia. Typ nie wytrzymał, i idzie na zaplecze. Ja za nim i mu mówie stary tak nie moze być że my ciągle jakieś nieporozumienia mamy trzeba z tym skonczyć, a typ że "KURWA COS TAM". No to ja mówie tylko nie kurwa bo rozmawia... i w tym momencie typ wstał i mnie walnął pięścią w twarz. Przyznam że mnie to zaskoczyło, ale o dziwo wcale nie bolało. Typ do mnie z ryjem (zamiast iść za ciosem) co mi dało te 3 sekundy żeby przetrawić co sie dzieje. Sobie myślę nikt mnie bić nie będzie no to hajda na niego. Przyfasoliłem mu 2 buły na ryj a potem sie schylił no to go okładam po tyle głowy (mogłem po nerach lać) tak napierdalałem że wybiłem sobie mały palec (aż mi ręka teraz spuchła - ewidentnie trzeba popracować nad techniką ;) ). Typ chwile odszedł to sobie myśle może odpuści a ten znowu do mnie z ryjem no to mówie na głos że z większymi kozakami miałem do czynienia, i wtedy ktoś wszedł i sie rozeszło. Powiem wam że to pierwsza taka sytuacja jaka mnie spotkała ale cieszę się bardzo że tak sie stało. Teraz typ dostanie dyscyplinarkę a ja w końcu będe mógł pracować z ludźmi którzy bedą  się w miare normalnie zachowywać. Jutro rozmowa z szefem. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Trzymajcie kciuki.

  • Like 17
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Trevor napisał:

Teraz typ dostanie dyscyplinarkę a ja w końcu będe mógł pracować z ludźmi którzy bedą  się w miare normalnie zachowywać.

Nie chcę być złym prorokiem, ale po napiedalance wzajemnej to z dużym prawdopodobieństwem albo obaj zaliczycie wylot, albo Ty spadniesz z rowerka.

 

Jakbyś po pierwszym strzale z jego strony poleciał z płaczem do kierownictwa i zawezwał organa ścigania, to Twoje szanse na posunięcie gostka wynosiłyby jakieś 99%.

A tak...

 

Nikt nie chce w pracy mieć agresywnych ludzi...

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Stary_Niedzwiedz

Szczerze mówiąc Chuj z tą pracą, @Trevor zachował się jak facet i czy go zwolnią czy nie, będzie miał to w dupie natomiast wrażenia i duma na całe życie :) 

Oczywiście mógł to inteligentnie załatwić ale czasem po prostu trzeba się napieprzać, nawet jakby przegrał to by być może zaczął trenować itd. To jest męskość a pójście do kierowniczki (czyli takiej mamy) jest mądrym zagraniem ale nie męskim.

Ja jestem za rozwiązaniem autora wątku, trzeba być facetem, takie sytuacje budują charakter. A robotę zawsze se inną znajdzie.

 

Pozdrawiam.

Edited by SzatanKrieger
  • Like 9
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

On jako starszy pracownik będzie miał większe szanse, że zostanie. Ty jako nowy i do tego rozrabiaka prędzej się spodziewaj wylotki. Chociaż zależy jeszcze co to za firma i jaka branża.

 

Będąc szefem zostawiłbym starego i doświadczonego pracownika a nie nowego co robi afery. Sorry ale taka prawda.

 

Nie zmienia to faktu, że na Twoim miejscu też bym mu obił twarzoczaszkę.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Panowie. Wiecie... Rozwaliłem sobie rękę ale czuje sie świetnie. To co mnie spotkało to powiem szczerze dar. Nawet jeśli stracę prace. 

19 minutes ago, Stary_Niedzwiedz said:

Nikt nie chce w pracy mieć agresywnych ludzi...

Ja ciągle wykazywałem opanowanie, ale bronić się trzeba. Gość bez niczego wstał i walnął mnie w twarz pięścią. Są pewne granice. Cieszę się że dzisiaj życie rzuciło mi takie wyzwanie (choć wcale się o to nie prosiłem). 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gratuluję z całego serca. Być może nie utrzymasz tej dziadowskiej roboty, ale utrzymasz własną godność i poczucie szacunku dla samego siebie.

 

Bardzo dobrze że mu przyjebałeś, jak szef Cię zwolni proponuję powiedzieć o sądzie pracy, powiadomieniu mediów że w pracy biją pracowników, oraz o uszkodzeniu dłoni i pójściu na policję.

 

Nie może być tak, że nowo przyjętego jakiś frustrat atakuje i stalkuje a firma nic nie robi.

  • Like 11
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minutes ago, Marek Kotoński said:

Bardzo dobrze że mu przyjebałeś, jak szef Cię zwolni proponuję powiedzieć o sądzie pracy, powiadomieniu mediów że w pracy biją pracowników, oraz o uszkodzeniu dłoni i pójściu na policję.

Dzięki za sugestię. Zobaczę jak pójdzie rozmowa, ale będe miał to w pamięci. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, SzatanKrieger napisał:

zachował się jak facet i czy go zwolnią czy nie, będzie miał to w dupie natomiast wrażenia i duma na całe życie :) 

Oczywiście mógł to inteligentnie załatwić ale czasem po prostu trzeba się napieprzać, nawet jakby przegrał to by być może zaczął trenować itd. To jest męskość a pójście do kierowniczki (czyli takiej mamy) jest mądrym zagraniem ale nie męskim.

Dobrze piszesz. Nie wiem co ja bym zrobił bo w podobnych sytuacjach czasem traciłem kontrolę i w ruch szły pięści. Wg mnie faktycznie lepiej frajerowi na miejscu rozwalić ryj, oddać na co sobie zapracował przy okazji zachowując męską godność. Doniesienie na kogoś to pozostanie w roli bezbronnej ofiary, która musi prosić o pomoc, to pewien rodzaj poniżenia. A tak... zgniótł robala aż miło.

 

Z drugiej strony nie byłem w tej konkretnej sytuacji tylko przeczytałem przebieg zdarzeń leżąc sobie w stanie relaksu. I z tej perspektywy, biorąc to na chłodną logikę większy sens ma zgłoszenie gościa. Bo powiedzą "masz narzędzie w postaci opowiedzenia nam o zajściu, nie musiałeś nikogo bić. Nie chcemy tu agresywnych ludzi". Cholera wie jak to się skończy...

 

W każdym razie popieram Brata @Trevora. Oby się wszystko dobrze skończyło. Trzymam kciuki.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, ale prawda taka że winni jesteście oboje, więc obojgu się oberwie, Tobie może nawet i gorzej, bo starszy pracownik to starszy pracownik. Do tego może to i Ci utrudnić sprawę w przyszłości, wiem że to nie te czasy gdzie jak nie ten pracownik, to inny - bo ręce do pracy na wagę złota. Ale jednak gdyby fakt że szukasz nowej pracy, bo w poprzedniej brałeś udział w mordobiciu, poszedł za Tobą, to może Ci to trochę uprzykrzyć życie. Teraz takie pojebane czasy że zachowanie się niemęsko, jak pizda - czyli brak reakcji, pasywność i polecenie z płaczem do kierownictwa przyniosłoby owoce i oceniane jest jako "pozytywne", heh. Dawniej jak faceci mieli jakiś problem, dali sobie na przerwie, czyli jako prywatni, nie "firmowi", po ryju, wytłumaczyli sobie to i owo i był spokój, a i jak kierownik miał fantazję to miał wyjebane bo gruntem było to, co by w "chlewie" "świnie" się nie żarły.

 

Reakcja jak najbardziej prawidłowa, ja nie potrafiłbym sobie samemu spojrzeć w oczy gdybym znalazł się w identycznej sytuacji, nie oddał a poleciał z płaczem jak cipa do góry.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam dość mieszane uczucia, mimo, że rozumiem Twoją sytuację @Trevor jak najbardziej, ale na miejscu szefostwa pozbył bym się Was obu. Potrzebny mi jeszcze trup w firmie. U szefa powinieneś być z tym problemem na długo przed "napierdalaniem w potylicę". W tym momencie raczej nie poklepię Cię po plecach gadając o honorze i dumie męskiej, bo IMO jest zupełnie odwrotnie - nie żyjemy już w jaskiniach, gdzie bez konsekwencji można było kogoś zdzielić maczugą albo było to wręcz pożądane. Gadamy wciąż o ponoszeniu odpowiedzialności własnych decyzji co w tym świetle jawiłoby się jako zwyczajne pierdolenie.

 

Opowiem Ci pewną historię. Ze dwie dekady temu tankuję na stacji benzynowej. B. siedzi obok. Po zapłaceniu wsiadam i chcę odjechać ale napatoczyło się dwóch podpitych gości, jeden taki chudy, wysoki patyczak a drugi koleś, niewysoki w dodatku szerszy niż wyższy. I ten mały obleśnie przyssał się do bocznej szyby jak glonojad jęzorem oblizując z namaszczeniem szybę w kierunku B. Szlag mnie trafił i wysiadłem z auta bo już samym tym swoim oblechostwem mnie rozjuszył. Mała szarpanina się wywiązała, gość dostał w splot i zgiął się w pół. Nosiłem wtedy glany, ciężkie buty z kutymi blachą, grubymi zelówkami i metalowymi czubami pod skórą. Ciężkie w cholerę. Jak był zgięty, wymierzyłem w kierunku jego głowy kopa i tylko poczułem szarpnięcie, odstrzeliwujące do przodu guziki rwanej koszuli i trafienie buciorem w powietrze. B. mnie szarpnęła za szmaty w tył. Gdyby nie to, pewnie pisał bym to dzisiaj z celi. 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brawo @Trevor masz prawo się bronić, w pełni popieram Twoja postawę, jesteś młody i bystry na pewno znajdziesz inną pracę, choć moim zdaniem zostaniesz w firmie, dawałeś gościowi szanse aby rozmawiał z Toba w ludzki sposób, nie wywiązywał się z tego i jeszcze Cię pierwszy uderzył, koleś ma mieć świadomość raz na zawsze że jak Cie tknie to może liczyć się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.

 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Rnext Zgadzam się z tym co piszesz, ale gdzieś jest ta granica. Chyba mam prawo do obrony. Dałem gościowi szanse zachować sie jak trzeba nawet podczas bójki bo na chwilę odpuściłem myśląc że sie opamięta. Ewidentnie gość nie dawał sobie rady z emocjami w pracy, ale czy ja mam za to odpowiadać? Czy ja mam ciagle schylać głowę bo ten gość do tego dążył żeby mieć we mnie takie popychadło. Ja nawet z ni gadać nie chciałem. Ciagle sie do mnie o coś uwalał. Jak mi coś zaczynałtłumaczyć to dopytywałem dlaczego tak tłumaczyłem że jestem nowym pracownikiem nikt mi tego nie tłumaczył. Ciągle nerwy, pogardliwe teksty  (raz do mnie powiedział że jak nie znam jakiejś popularnej strony to skąd ja jestem z buszu?) No ludzie jakieś elementarne zasady powinny obowiązywać. W pracy nie musimy się kochać. Wystarczy sie zająć sobą, i swoja robotą.

 

Z punktu widzenia pracodawcy zatrudnił gościa który emocjonalnie nie radzi sobie z pracą przerzucając nerwy na innych. Wiadomo każdy może mieć gorszy dzien itd ale to jest dopiero początek problemów tego pracodawcy jesli zostawi tego gościa. Moim zdaniem wpływa to na atmosfere w pracy (przerzucanie sie nerwami wzajemnie i nakręcanie się), i w efekcie nawet klienci to zauważają bo czytałem ostatnie wpisy w opiniach w internecie i pojawiają sie głosy niezadowolenia na opryskliwośc poszczególnych jednostek.

Edited by Trevor
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Rnext  Masz rację i dobrze, że to kobieta zrobiła 🙂 czyli Cię odciągnęła ale spójrz ona nie jako spowodowała tą sytuację pośrednio, poprzez swój atrakcyjny wygląd ale również ona tą sytuację zakończyła nie jako, to jest różnica dla wewnętrznego dziecka wewnątrz Ciebie - które po prostu nie ucierpiało, najwyżej może troszkę ale to taka rana na kilka dni.

Oczywiście całe szczęście, że do niczego nie doszło i dziękować Bogu/Bogini za to jednak tutaj, sytuacja była typowo męsko/męska. Jakiś frustrat się wyżywał na nowym koledze w pracy to zamiast ogarnąć swoje emocje to się wyżywał, trafiła kosa na kamień a koniec końców bardzo możliwe, że to nim wstrząsnęło i też mu dobrze zrobiło.

Gdyby @Trevor nie zareagował jak zareagował jego wewnętrzne dziecko by ucierpiało. Wiadomo jest to ciężka sytuacja do oceny i masz rację, że nie jesteśmy w erze "maczug" ale "maczugi" pozostały w nas :) 

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgłosiłbym sprawę, najpierw przełożonemu, potem obdukcja i sprawa na policji, no i L4, koniecznie wizyta u dentysty, może neurolog...bóle i zawroty głowy po uderzeniu, podwójne widzenie - szpital i obserwacja.

Koszty pokrycia leczenia zabolały by go bardziej, np. wyszczerbionych czy ukruszonych zębów - podciągnął bym pod to zdarzenie co się by dało....

 

A w ryj dostałby po pracy bez świadków, po moim zgłoszeniu, tak by ewentualne jego zgłoszenie zostało potraktowane jako odwetowe za moje i zlane ciepłym moczem.

  • Like 4
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak skojarzylem 3 fakty:

- Polska

- napierdalałem się (tytuł)

- survival w terenie (dział)

To pierwsze co to parsknałem śmiechem 😆

Jednak gdy ustał śmiech to pomyślałem, że doskonale Cię rozumiem. W mojej poprzedniej pracy, gdzie zarabiało się w dodatku grosze też był taki typ i też ja byłem nowy a on tam długo pracował i ciągle się przyczepiał. Psychicznie jest to bardzo meczace, więc kiedyś jak mi puściły nerwy to go zbluzgałem, żeby spierdalał. Oczywiście to podziałało tylko na krótką metę. Po czasie znów zaczął i bardzo możliwe, że też kiedyś byśmy się poszarpali ale.. na szczęście znalazłem w międzyczasie lepszą pracę. 

 

Wg mnie postapiłeś dobrze.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Trevor jestem za Tobą ale życia podobnie jak @SzatanKrieger to Ty jeszcze nie znasz. Ja bym poleciał do kierownika itd i uskutecznić to o czym pisze Marek plus obdukcje - papier w tym systemie musi byc. Wpiedol i to solidny gość miałby załatwiony po pracy. I nie rzucam tu pisma na wiatr. Nie nadstawiam drugiego policzka, wpierdol po pracy też sie liczy. 

 

 

Dwa. @Trevor jesteś takim nieogarem, że wszytko tłumaczysz, że nie szkolił, nie pokazał, a gdzie zdrowy rozsądek, obserwacja, wyciagnięcie wniosków, aby praca była łatwiejsza przyjemniejsza.  

 

 

@wojkr mistrz - teraz dopiero przeczytałem. 

Edited by zuckerfrei

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minutes ago, zuckerfrei said:

Dwa. @Trevor jesteś takim nieogarem, że wszytko tłumaczysz, że nie szkolił, nie pokazał, a gdzie zdrowy rozsądek, obserwacja, wyciagnięcie wniosków, aby praca była łatwiejsza przyjemniejsza.  

Dobra jestem nieogarem pracowałem 3,5 roku w banku rok robiac przelewy na setki milionów gdzie padały systemy i dzwoniło sie nawet do estonii żeby sie dowiedzieć czy im linia padła, na help desku z olbrzymią ilością informacji zwalających mi sie na głowę, ciągłe nerwy i sranie krwią, ale ile można tak żyć w ciagłym pędzie. Fakt wolno sie uczę, ale kumuluje wiedze i świetnie łacze fakty jak ta wiedza mi sie uleży. Zazwyczaj jak odchodziłem z pracy i tłumaczyłem nowemu jak ma ogarniać to co ja ogarniałem to ludzie byli w szoku że tyle wiem. Nikt nigdy mnie o nic nie pytał kazdy pozował na wszystkowiedzącego a prawda była taka że wiekszość nawet bała sie zapytać. Robiłem błędy (czasem celowo) żeby zobaczyć czy takei coś przejdzie, a jeśli nie to dlaeczego. W pracy wole znać przyczyny, i to jak coś działa a nie brać coś na słowo bo ludzie grają w pracy w te swoje gierki, robią sobie grupki wsparcia, donoszą tworza niestworzone historie, obgadują, zawsze chca być nad kimś bo tylko tak czują sie ważni itp. Życie ma sie jedno. Nie mam zamiaru go przeżywać na ciągłych nerwach bo ktoś ma ze soba problem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli nie masz zamiaru żyć w stresie i nerwach to w obecnym świecie bedzie Ci cieżko. Bardzo cieżko. Ja przestałem się okłamywać. Na kupno małej wysepki mnie nie stać. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, The Motha napisał:

jak Cie tknie to może liczyć się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.

A @Trevor z jeszcze poważniejszymi prawnymi. Jego wybór. Jak chce ruchać kromkę chleba z masłem w kaloryferze, no problem.  

 

Jak napisałem, rozumiem, mimo że z czasem ułagodził mi się agresywny charakter. Sam spotkałem w życiu wiele osób które chętnie bym po prostu bez sentymentów na miejscu zajebał. Co jak koleś miałby tętniaka? Co jeśli cokolwiek by się stało gwarantującego uszczerbek czy zgon? Co jak wyciągnął by kilof, nóż albo stłuczoną butelkę? Czy to jest obrona czy odwet/zemsta? Bo nigdy nie wiadomo jak się sprawy których nie kontrolujesz potoczą. Mogą tak że będziesz wąchał kwiatki od spodu (no chyba że kremacja, to wtedy zapach marmuru). 

12 minut temu, zuckerfrei napisał:

obdukcje - papier w tym systemie musi byc

Przede wszystkim znacznie wcześniejsza reakcja i działanie. Refleks i strategia. Wojny zwykle nie wygrywa się broniąc i reagując na bieżąco na ataki przeciwnika. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@zuckerfrei nieeee, odkąd wprowadzili obowiązek posiadania gaśnicy nie ma takie potrzeby. I wiesz, ta przyjemność, że wyciągasz z czegoś zawleczkę ;) 

  • Haha 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dajcie spokój z tym biciem po pracy, wszędzie kamery, zresztą zostaną ślady na pięściach a jak koleś zgłosi sprawę na policji to za takie bicie po pracy macie PRZEJEBANE, i można nawet zaliczyć odsiadkę jak sąd będzie w złym humorze.

 

Dostał w twarz, oddał i to jest ok - ale za tym musi iść zgłoszenie szefostwu i zaatakowanie prawne, czyli zgłosić bójkę na policji, żeby agresor pierwszy tego nie zrobił.

 

@zuckerfrei jakim nieogarem jest, po co ta agresja? Przecież to normalne że nowy musi dostać szkolenie i się nauczyć, nie wiemy ile ma materiału do nauczenia.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

A gdzie ja jestem agresywny???????

4 minutes ago, Marek Kotoński said:

Dajcie spokój z tym biciem po pracy, wszędzie kamery, zresztą zostaną ślady na pięściach a jak koleś zgłosi sprawę na policji to za takie bicie po pracy macie PRZEJEB

To da radę na "czysto" załatwić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

I dobrze, choć nie wiadomo czy nie będzie się za tobą ciągnął smród. Co do roboty, to wydaje mi się, że rynek jest wystarczająco duży, byś mógł coś ciekawego znaleźć. Z resztą, lepiej pracować za mniejsze pieniądze, ale bez pieniacza, który będzie wałkował ci podświadomość, że jesteś gównem, nieudacznikiem i jego chłopcem do bicia, bo za kilka lat możesz mieć okazję na lepszą robotę, ale z niej nie skorzystasz, bo przez lata zostanie ci wyrobiona mentalność ofiary w pracy.

 

A jakby co do ciebie mieli o ten alarm, to zwal na to, że nie miałeś z tego zakresu szkolenia. Jeżeli ten pracownik był odpowiedzialny za twoje szkolenie, to powiedz, że odnosił się do ciebie grubiańsko, z niechęcią, nie chciał odpowiadać na pytania dotyczące twoich obowiązków, a jak spytają się, dlaczego od razu nie poszedłeś do nich, to powiedz, że dopiero z dalszej perspektywy widzisz, że nie miał w ogóle zamiaru cię szkolić, a miałeś nadzieję, że mimo ciężkiego charakteru waszej współpracy, który został przez niego narzucony, wykona swoje obowiązki, tj. odpowiednio cię przeszkoli. 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Marek Kotoński napisał:

Dostał w twarz, oddał i to jest ok - ale za tym musi iść zgłoszenie szefostwu i zaatakowanie prawne, czyli zgłosić bójkę na policji, żeby agresor pierwszy tego nie zrobił.

Masz rację, bo jeśli trzeba się bić w pracy to z głową. Sam niestety miałem kiedyś w poprzedniej pracy taki przypadek. Niby dawałem wiele razy ostrzeżenia i mówiłem że nie chcę się bić i nie mam na to czasu, ale niestety musiałem dać gonga, no ale miałem dzięki temu spokój do końca mojej pracy w tamtym zakładzie. 

Edited by Patton

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Morfeusz
      Czy Ukraińcy zabierają Polakom miejsca pracy? Niestety, z tego co widzę coraz częściej. Wykonują już, nie tylko mniej płatne prace fizyczne. Są wszędzie, w sklepach, spedycji, w handlu. Są kurierami, kierowcami tirów, sprzedawcami, itd. W weekend w lokalnym wielkim hipermarkecie, w centrum Polski, słyszę częściej w alejkach język Ukraiński, niż Polski. Przechodzień zapytany o drogę to Ukrainiec. Gość dostarczający sprzęt do domu ze sklepu - Ukrainiec, itd.  
       
      Ciekawy przykład. Rozmowa z 2 osobami o pracy w lokalnym zakładzie. Jedna z nich, nie dostała się do pracy, na sezon zimowy, do lokalnego, większego pracodawcy. Przedsiębiorca wolał sprowadzić, blisko setkę pracowników z Ukrainy. W większości młodych mężczyzn. Odmawiając pracy Polakom.
      Osoba, z którą rozmawiałem i tam pracuje, twierdzi, że Ukraińcy mają:
      Wyższą stawkę godzinową od Polaków, w tym zakładzie. Za takie same obowiązki. Zapewnione zakwaterowanie.  Dojazdy do pracy busem. Bezpłatny dostęp do pralni, itd.  
      Dlaczego Waszym zdaniem pracodawcy wolą zatrudniać Ukraińców, pomimo wyższych kosztów? Odmawiając jednocześnie miejsc pracy Polakom.  Czy Polacy jak na zachodzie, tak w Polsce, będą zawsze traktowani, jak ludzie gorszej kategorii?  Znów rośnie liczba Ukraińców pracujących w Polsce

      https://www.bankier.pl/wiadomosc/Znow-rosnie-liczba-Ukraincow-pracujacych-w-Polsce-7660949.html
    • By Zeppelin
      Witam.
      Ostatnio się zastanawiam nad tym czy lepiej jest wyjechać za granicę(Holandia, Niemcy, Szwecja, Norwegia, Wielka Brytania), dorobić się i wrócić do Polski lub osiedlić się za granicą czy skończyć studia, które dadzą porządny fach(inżynierskie) i żyć w ojczyźnie czy może wyjechać z ukończonymi studiami za granicę?
      Czy zamiast studiów może warto zrobić jakieś kursy, uprawienia(np. dźwig) i wyjechać za granicę?
      Jakie są Wasze przemyślenia/opinie/doświadczenia w tym temacie?
    • By Tomko
      Witam. 

      Jak niektórzy wiedzą, pod koniec wakacji wróciłem z UK do ojczyzny. Fajnie było, poopierdzielałem się trochę, ale czas się wziąć do roboty. Plany na własną działalność z rękodzieła były, ale uznałem, że teraz mi się tego nie chce robić i pragnę mieć coś stabilnego. Mam wciąż parę pomysłów na biznes, ale muszę wrócić na tor etatowy bo wtedy mam motywację do zrobienia czegoś po godzinach.

      Zawodowo osiągnąłem całkiem dobry poziom w inżynierce budowlanej, co jest dla mnie zawsze pewnym wentylem bezpieczeństwa (ale nie zamierzam wracać do UK) i stąd zastanawiam się co robić dalej. Chciałbym wejść do jakiegoś korpo i mimo iż praca w biurze mnie irytuje, to zauważyłem, że całkiem sprawnie potrafię się w nim odnaleźć. Dość mam zapieprzania po budowie w błocie, użerania się z debilami gdzie każdy Zdzisek wie lepiej od inżyniera co zrobić i fajnie by było zdobyć jakieś biurowe doświadczenie oraz odpocząć trochę, pochodzić do pracy w koszuli i marynarce, nauczyć się czegoś nowego, pochodzić na siłkę, zakosztować "wielkomiejskiego korpo-życia" zamiast jebać od świtu do wieczora w błocie i na mrozie. 

      Jeśli chodzi o IT to mam zerowe pojęcie o tym więc to dla mnie byłby start, ale niekoniecznie chcę z nim wiązać przyszłość. Dlatego zwracam się do was ogarniętych z zapytaniem - co dzisiaj jest rozwojową gałęzią, w czym mógłbym się rozwijać, co warto się nauczyć, jakie języki. Celem jest dochód pasywny w przyszłości - chciałbym zmniejszać ilość godzin przesiedzianych w biurze na rzecz pracy zdalnej - to jest dla mnie priorytet.
       
      Miejsce pracy - Kraków. Mam do niego najbliżej i jest to miasto z dużym potencjałem i rynkiem pracy. Jeśli nie korpo to może coś związanego z nieruchomościami? Ponoć mam dobrą gadkę i bardzo dobrze potrafię się odnaleźć w pracy z klientem. Zawsze się potrafiłem dogadać na budowach z manadżerami.
       
      Bardzo chętnie wysłucham opinii ogarniętych, ich własnych doświadczeń. Teoretykom, filozofom i malkontentom dziękuję. 

      Pozdro!
    • By Zły_Człowiek
      Witam,
      miałem napisać to jako odpowiedź na mój poprzedni temat, ale jak widzicie, to byłby całkowity offtop.
      Oto wiadomości:
      Znalazłem praktyki we wrześniu, pracuję nad fajnym projektem, o którym nie mogę niestety wam powiedzieć. Ale jest spoko.
      Zaawansowana aplikacja internetowa z bazą danych.
      Idzie mi dość dobrze, i szef jest zainteresowany zatrudnieniem mnie (chyba) - ale boję się ,jaką stawkę mi zaproponuje.
      Ale jeszcze nie rozmawiałem z nim szczegółowo na ten temat.... więc stresik będzie.
      Dziękuję za porady  
       
      A teraz o czym miałem pisać....  otóż:
      W internecie jest głośno o ogłoszeniu pracy GUS:
      https://www.donald.pl/artykuly/4fCXnSW4/praca-w-gus-poszukiwany-doswiadczony-programista-za-2200-zl-brutto?fbclid=IwAR3SHDxvrT5asoAZX9IYZHHpdbMUx5qdMFHlpFmKsjYhW9ESUGxknbgJ-X8
       
      Moje rozmyślania nad tym tematem są podobne do tego komentarza:
      To jest specjalnie zrobione aby żaden porządny kandydat się nie zgłosił, bo muszą wystawić ogłoszenie. Potem posadkę przytuli ktoś z kręgów partyjnych za dużo większą sumkę
       
      Ok, to jest zrozumiałe, ale to zagadnienie sprowokowało mnie do przypomnienia tego tematu.
      Znalazłem taki oto komentarz na YT:
       
      No i tu okazuje się... że mam dysonans poznawczy:
      - w obecnej pracy praktykuję z kolegą nad dużym projektem - niby jesteśmy juniorami ale robimy jak seniorzy bo:
      Plotka: (spotkaliśmy się z poprzednim pracownikiem IT i nam powiedział) że juniorzy to biorą 4K i im seniorzy pomagają, pokazują im co i jak palcem, że się nie wymaga takiej wiedzy...
      Tymczasem w rzeczywistości - inny kolega jest zatrudniony jak junior, a pracuje sam jak senior (utrzymanie aplikacji internetowej która jest napisana.... bardzo źle) 8h dziennie i otrzymuje... stawkę minimalną, a na nim jest WIELKA odpowiedzialność. Myślę że firma po prostu go wykorzystuje, ale póki co to umowa na okres próbny, po rozmowie ze mną stwierdził, że jak mu nie dadzą 4K to ucieka od nich.
      I tak samo planuję z kolegą innym - pewnie też tak zrobimy - bo póki co szef ,,jest z nas zadowolony"
      Plotka: (z komentarzy pod filmem YT) Firmy same zgłaszają się po studentów z uczelni.
      Rzeczywistość: Olewanie masowo studentów - chcą najlepszych za darmo. Zgłaszałem się do 30 firm w Krakowie i dopiero długo potem 1 firma się zgłosiła. Niezła walka o studenta....
      Wszędzie patrzę na oferty i wszędzie dla juniora albo chore wymogi (bo junior to tylko nazwa, bo chcą min 2 lata doświadczenia) albo właśnie dają stawkę minimalną i oczywiście nawet na ,,brzydkie (czyli niespełnienie chociażby 1 punktu, albo... nudne zainteresowania poboczne albo brzydka twarz) CV nie odpiszą.
      A tu się dowiaduję że biorą ,,wszystkich jak leci" i to od 4 tys zł.
       
      Oto pytanie dla was: CZY JA ŻYJĘ W INNEJ POLSCE?
      Czy po prostu internet i media gadają bzdury, tylko po to by sprzedać bootcampy?
      Mam dysonans poznawczy, i zaczynam się na serio zastanawiać, że skoro próg wejścia jest taki wysoki wbrew plotkom (czyli stawka minimalna za wysokie wymogi) czy nie zmienić branżę z IT na sprzedawcę w sklepie komputerowych albo na wózek widłowy bo tam nie trzeba myśleć, a są dużo większe benefity?
       
      No popatrzcie sami: taki wózek widłowy: 3500 do 5000 zł w samej biedronce - nie ma tam rozwoju, ale masz inne dodatkowe benefity, które wynagradzają ten brak rozwoju - 5 TYS to już jest kwota bardzo dobra. I to prawie na start.
      Programista niby 4K - 15K ale prawda jest taka, że stawka minimalna jak się da 2600 zł do.... wyżebranych 4K? , i w zamian co? Niby rozwój, OK, ale czy chce się co chwila pracę zmieniać, dostosować się do nowych narzędzi i wersji oprogramowań? I nie masz benefitów. I kiedy zaczniesz zarabiać lepiej niż ten operator? Po 5 latach (albo i nie, bo zaraz przyjdzie następna generacja i ciebie przebije, bo od samego początku uczyli się nowoczesnego oprogramowania, i nie mają wymogów)
      Firmy IT mają niskie stawki, i mają ten wysoki próg wejścia, wybrzydzają jak się da i oszczędzają jak się da tak jak np. Microsoft, a potem są błędy i dziury....
       
      Albo ja żyję w innej Polsce, albo bańka IT zaczyna pękać, coraz więcej moich znajomych zauważa problem i zaczyna zastanawiać się nad zmianą pracy....
      Wygodniejsza praca w zamian za niewiele mniejszą płace.... i co tu wybrać. 
      Osobiście jeszcze popróbuje w IT - na początku jakoś wytrzymam stawkę minimalną (do 2 lat), ale jak się sytuacja się nie zmieni (czyli mentalność, Januszostwo pracodawców) to naprawdę zacznę rozważać zmianę branży...
      Pozdrawiam!
    • By ewelina
      Witam wszystkich!
      Od jakiegoś czasu widoczny jest trend polegający na migracji ludzi na wieś czy jakieś bardziej ustronne tereny. Zastanawiam się jak to jest u członków tego Forum. Wolicie mieszkać na wsi, czy w mieście? Gdzie obecnie mieszkacie i czy to Wam odpowiada? Gdzie chcielibyście mieszkać w przyszłości? Czy macie porównanie mieszkania na wsi i w mieście?
      Zacznę od siebie. Do ok. 6 roku życia wychowywałam się na wsi. Mieszkałam tam razem z rodzicami, siostrami, dziadkami i wujkiem (brat mamy). Ten czas uważam za najszczęśliwszy okres mego życia. Potem mieszkałam w mieście, ale wszystkie wakacje, ferie itd. spędzałam na wsi. Jak patrzę na to z perspektywy czasu? Nie będę odkrywcza  pisząc, że miejsce, w którym się wychowujemy ma na nas niebagatelny wpływ. Do dziś pamiętam, gdy będąc kilkuletnim dzieckiem ojciec wsadził mnie po raz pierwszy na oklep na konia, trzymałam się tylko grzywy i tak sobie zadowolona jechałam , koń kołysał w taki charakterystyczny sposób. Uwielbiałam też wchodzić do ogromnej zagrody, w której był koń, wołałam go, a ten do mnie galopował aż się kurzyło i zatrzymywał kilkanaście cm przede mną. Do dziś mam ogromny szacunek do przyrody i wszystkiego co żyje.
      Obecnie mieszkam w mieście, ale ciepłe pory roku spędzam w dużej mierze właśnie na wsi. Nie wyobrażam sobie, by lato spędzić  w mieście. Dla mnie szczęściem nie jest kolejna para butów itp. ale wstanie o świcie i bieg na bosaka na łąkę. Za nic w świecie nie chciałabym mieszkać w wielkim mieście. Wydaje mi się, że jednym z powodów dzisiejszego ogromnego konsumpcjonizmu jest fakt, że większość ludzi od dziecka wychowuje się w miastach. Oderwani od przyrody zapominamy, że sami jesteśmy jej częścią i podcinamy gałąź, na której siedzimy.
      Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam do dzielenia się swoim zdaniem.
      Pozdrawiam
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.