Jump to content

Napier****łem się w pracy


Recommended Posts

  • Replies 73
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Daje do działu survivalu choć to raczej survival miejski bo w pracy. Dzisiejszy dzień w pracy był inny niż zwykle. Przyszedłem do hotelu, fakt jakiś ten dzień był nieciekawy deszczowo ciemno z humorem

Gratuluję z całego serca. Być może nie utrzymasz tej dziadowskiej roboty, ale utrzymasz własną godność i poczucie szacunku dla samego siebie.   Bardzo dobrze że mu przyjebałeś, jak szef Cię

@Stary_Niedzwiedz Szczerze mówiąc Chuj z tą pracą, @Trevor zachował się jak facet i czy go zwolnią czy nie, będzie miał to w dupie natomiast wrażenia i duma na całe życie   Oczywiście mógł t

@Rnext - słowa klucz komunikacja i manipulacja. Dlaczego słabsze kobietki mają przewagę w wielu aspektach?  Bo potrafią manipulować. Tygrysy i niedźwiedzie nie potrafią manipulować.

Oby nie było akcji w której prowodyr zrobi z siebie poszkodowanego + ma plecy w firmie (niektórzy tak kozaczą i pomiatają bo są np prawą ręką dyrektora lub też kluczową postacią która utrzymuje firmę w ryzach swoimi despotycznymi zachowaniami).

Autorowi życzę wszystkiego dobrego aby sprawa rozeszła się po kościach. Na przyszłość najlepiej stosować kobiece triki. Po co się bić (zostają ślady) - skoro autor jest stalkerem to albo grasz w jego metody (podk..wiasz go psychicznie) lub też jeśli przegrywasz w grę to się zwalniasz. Pracy na prawdę jest teraz dużo. Nasi rodzice zarabiający X lat temu 700 złotych i przywiązani przymusowo do jednego miejsca pracy bez możliwości wyjazdu za granicę nam zazdroszczą.

Autor musi obowiązkowo udowodnić że nie on pierwszy uderzył a się bronił. Jeśli sprawa dziwnym trafem będzie wywrócona kota ogonem to może mieć z tego tytułu problemy.

Tutaj zgadzam się z Tobą @Rnext że lepiej być ostrożnym w naparzaniu się na pięści (totalna ostateczność jak wojna w polityce) gdy można stosować różnego rodzaju manipulacje lub też się po prostu zwolnić.

Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem każdy ma nie tylko prawo, ale i obowiązek bronić siebie. Zaatakuje - nie ma litości. Jak trzeba to się wycofać, nie prowokować niepotrzebnie. Ale gdy jesteś przyparty do muru, walcz. Rany psychiczne zostawiają gorsze piętno. 

 

Do tego sprawa o nękanie i mobbing, ludzie! 

 

A z tej pracy osobiście bym wyciągnął co się da z odszkodowań, poszedł na chorobowe i szukał innej pracy. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Imbryk Generalnie szef zapowiedział rozmowe z nami dwoma. Byłem wyjaśnić sytuacje dzień po. Przeprosił mnie że taka sytuacja zaszła. Opisałem sytuację. Powiedziałem że jak mnie uderzył emocje zrobiły swoje. Powiedziałem że wolałbym mieć rozpisane grafiki żeby z nim nie pracować na co powiedział że liczy na to że jednak sytuacja zostanie rozwiązana, że dalismy sobie po mordach i koniec. Średnio to widze.

 

Myślałem troche o samej bójce. Sporo rzeczy zrobiłem dobrze przed i w trakcie bójki. Nie patrzyłem mu sie w oczy - czym nie prowokowałem i miałem lepszy ogląd sylwetki i tego co robi (podpatrzyłem to u jednego gościa który był wobec mnie agresywny w wojsku i miałem z nim pare standoffów - bez bójki). Kiedy mnie uderzył zrobił to na tyle słabo że zajeło mi tak ze 3 sekundy zrozumienie co właściwie zrobił - nie byłem w szoku raczej wkurzyłem sie samym faktem tego że to zrobił. Jak już zdecydowałem sie bronić to uderzałem szybko i mocno i tym go zaskoczyłem. Dwa uderzenia (raz lewą, raz prawą) od razu zmusiły go do skulenia sie i próby ochrony głowy którą uderzałem aż sie nie zachwiał. Błedem było uderzanie w tył czaszki - lepiej by było uderzać w okolice nerek albo plecy. Ładowałem pięścią prosto w kość starając sie cały czas uderzać w głowę (co uważałem za prawidłową odpowiedź - uderzył mnie w policzek) dlatego złamałem palec. Z puktu widzenia przewagi w tym krytycznym momencie kiedy zaczął sie słaniać odpuściłem (a to był najlepszy moment żeby sprawe zakonczyć ostatecznie - ale myślałem że odpuści widząc jak sie zasłania).

 

Odnośnie pracy to niedawno jeszcze jedna rzecz wypłynęła którą musze wyjaśnić z szefem. Generalnie mam złamany palec i gips więc przerwa od pracy wg lekarzy na 6 tygodni. Umowa na 3 miesiace którą mam zamiar wypełnić do końca, ale generalnie nie widze tego za bardzo na dłuższą mete jesli tej jednej rzeczy nie wyjaśnie na moja korzyść.

 

Generalnie humor mam świetny. Typ mi załatwił płatne wakacje na 1,5 miesiąca i jeszcze oberwał, ale jednak dalsza praca z takim frustratem nie jest dla mnie przyjemną perspektywą, a kierownictwo zamierza go zostawić. Jest jeszcze jeden czynnik który działą tu na korzyść decyzji odnośnie zmiany pracy ale to musze wyjaśnić jak będę się widział z szefem co bedzie pewnie w tym tygodniu.

 

Poprosiłem jedną z osób które tam pracują prywatnie żeby mi powiedziałą jak tam typ wygląda czy dużo pudru na ryj nałożył etc. Mam nadzieje że został mu jakiś widoczny siniak. Niech pamięta. Jak na niego spojrzałem po bójce to miał w dwóch miejscach czerwoną twarz ale po tym cięzko stwierdzić jak to wygląda. Zbyt świeże było.

 

Odnośnie przemyśleń dotyczacych argumentów które tu sie pojawiły. "A co jakbym typowi zrobił krzywde". Człowiek jest dość delikatny (tkanka miękka), ale jednocześnie przy tym wytrzymały (kości). Ludzie tłuką się naprawde cięzko, czasem do krwi, i często nic sie nie dzieje (choćby w sportach kontaktowych - nie mówiąc o walkach bokserskich w których łamią sobie kości twarzy i żyją). Moim zdaniem gdy sie bronisz warto podjąć to ryzyko (oczywiście do pewnego stopnia). Albo pozwolisz sie zlać albo ty zlejesz kogoś (przynajmniej w sytuacji w której byłem). 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Trevor napisał:

wolałbym mieć rozpisane grafiki żeby z nim nie pracować na co powiedział że liczy na to że jednak sytuacja zostanie rozwiązana, że dalismy sobie po mordach i koniec. Średnio to widze.

Kwas już zostanie. Szef woli mieć spokój i trzymać się od takiej sytuacji z daleka. Jak ten gościu-frustrat jest zawzięty to być może teraz w głowie kombinuje jak Ci dowalić jak już wrócisz do pracy po L4. Bądź uważny.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Trevor Gościu, pomyśl lepiej nad ukrytą agresją, którą masz. Typ się skulił a ty go dalej tłukłeś. To nie jest normalne. A co do sytuacji w pracy - spotkacie się i mówisz mu poza kamerami, że jeszcze raz cię zaatakuje to dostanie taki wpierdol, że zębów nie znajdzie potem. 

  • Confused 1
Link to post
Share on other sites

Ta rozmowa z szefem i tym pobitym wszystko wyjaśni. Po tym niewątpliwie nastąpi ostateczna decyzja. Najważniejsze żebyś świadomie podjął decyzję.

 

Rozważania na temat słuszności działania w tą lub w drugą stronę są subiektywne. W większości podobnych sytuacji czas reakcji to ok 1sek. Raz się to uda zrobić tak żeby się okazało korzystne a innym razem się nie uda. Wiadomo, że doświadczenie robi swoje ale jeśli się go nie ma to reaguje się instynktownie a nawet jeśli jest to często instynkt bierze górę.

 

W omawianej sytuacji jeśli szef zostawi tamtego to myślę, że dla Ciebie @Trevor zabraknie miejsca w tej firmie.

Starego i doświadczonego zawsze się popiera a młody jest jak granat... się sprawdzi lub nie. Ty się nie sprawdziłeś pod względem dopasowania do zespołu. Stwarzasz potencjalne ryzyko powtórki z rozrywki.

Na pewno przez jakiś czas będziesz główną atrakcją plotek i obmawiania w zespole a wtedy fantazja i wyobraźnia postronnych jest niesamowita i raczej przeciwko Tobie. Nawet jeśli wrócisz to będziesz miał przez kilka miesięcy przejebane bo jednak tamten gość na pewno ma więcej znajomości i potworzy obozy przeciwko Tobie.

 

Konkludując... szukałbym nowej roboty czekając co się tu urodzi aczkolwiek nie znam szczegółów i Twojej sytuacji. Nie chciałbym jednak pracować w zespole , który jest ewidentnie przeciwko mnie mimo, że mnie nie zna.

 

Powodzenia!

 

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

@Tomko Ukryta agresja dobre sobie. Typ mnie napada to co mam go głaskać? Dałem mu odbój po 4-5 razach a ten znowu do mnie ruszył. Żeby nie było wątpliwości to ja byłem tym napadniętym, ale typ sie nadział.

Edited by Trevor
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Trevor Nie mówię, że masz mu nie oddać - dobrze zrobiłeś. Mówię tylko, że nad opanowaniem pomyśl. Mało jest filmików na yt, gdzie koleś już nieprzytomny leży a jakiś inny go dalej napierdala po głowie? Cios za cios. Uderzył cię to oddaj tak, żeby mu się odechciało ponownie. To jest to co chłopaki u góry piszą - przekroczenie obrony koniecznej. Trzymaj kciuki żeby się rozeszło po kościach i na kamerach nie było. 

Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Tomko napisał:

@Trevor Gościu, pomyśl lepiej nad ukrytą agresją, którą masz. T

Żartujesz? Dostał z zaskoczenia pięścią w twarz i oddał, w emocjach się nie kalkuluje takich rzeczy jak to, że się ktoś skulił. Gdyby to było ze mną, to byłoby dla frustrata znacznie, znacznie gorzej.

 

@Trevor Ty się tak nie ciesz z wakacji, masz uszkodzenie ciała i z czego radość, że dostaniesz parę złotych za problemy do końca życia? Trzeba atakować prawnie, jebać tę robotę i szefa, zostałeś zaatakowany i zero litości.

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Dnia 28.10.2018 o 23:31, Trevor napisał:

Przyfasoliłem mu 2 buły na ryj a potem sie schylił no to go okładam po tyle głowy (mogłem po nerach lać) tak napierdalałem że wybiłem sobie mały palec (aż mi ręka teraz spuchła - ewidentnie trzeba popracować nad techniką ;) )

@Marek Kotoński To jest obrona? Niech autor się cieszy, że nie uderzył go niefortunnie w potylicę albo kręgosłup. Sam często o tym wspominasz w audycjach, że honoru trzeba bronić, ale z głową bo kilka niefortunnych ciosów i można resztę życia spędzić za kratkami. Zresztą, nie moja sytuacja, w dupie mam. Ja bym oddał dwie lepy na ryj i stanął w gardzie i czekał na dalszy rozwój sytuacji. Wtedy jesteś kryty - broniłeś się. 

Edited by Tomko
Link to post
Share on other sites

@Tomko ktoś kto się schyla, wcale nie sygnalizuje końca walki - po prostu tak ludzie niewyszkoleni w walce reagują na ból, kulą się albo odwracają dupą do atakującego. Dobrze że nadal go lał, bo mogło być tak że gdyby przestał, tamten przeszedłby do ataku.

 

Jeśli ktoś Cię atakuje i dostaje łomot, to ma się położyć albo krzyczeć, wystawiać "otwarte" ręce do przodu na znak że koniec walki. Skulenie się oznacza tylko chowanie przed ciosami, nie oznacza że skończył walkę ani że ją przegrał.

 

To co Ty sugerujesz, z całym szacunkiem, to jest utrata przewagi taktycznej w walce i oddanie inicjatywy agresorowi.

 

Ja osobiście, gdy agresor po wymianie ciosów pięściami się kulił to łapałem za głowę od góry i waliłem go z kolana z całej siły w amoku, żeby go ogłuszyć i znokautować albo uszkodzić ręce zasłaniające czaszkę. 

 

Jeśli uderzasz kogoś pięścią w twarz, to musisz się liczyć z laniem. Takie jest Tomek życie,  albo komuś walniesz, albo od walnie Tobie. Niby dlaczego zaatakowany miał dać się pobić frustratowi? 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Tak abstrahując od całego wątku, to to jest chyba ciekawy moment na forum. Tak jak pojawiają się tutaj na forum ostrzegawcze głosy typu "nie zalewaj formy babce z dzieckiem, pamiętaj co bracia mówili!", tak tutaj włączyła się kalkulacja i ostrzeżenie przy obronie koniecznej "po co tyle biłeś? cios za cios".
Rozumiem @Tomko skąd to wyszło, jednak jest to niepokojące przyszłościowo, patrząc szerzej.  Może to, społecznie, iść w kierunku takim, że właśnie oczekiwane będzie, że w ramach obrony koniecznej będziesz się musiał tak podłożyć (vide kredki przeciwko zamachom w Europie). Mam nadzieję, że to tylko czarno-widzenie z mojej strony.

Zgadzam się z @Marek Kotoński - jeśli ktoś do mnie skacze na poważnie, to mnie interesują dwie opcje: unieszkodliwienie napastnika albo ucieczka.  Z chwilą wyprowadzenia pierwszy ciosu agresor zakończył możliwość pokojowej negocjacji.
Podobny mit jest z kopaniem leżącego - jeśli przeciwnik się tylko przewróci, to z pozycji leżącej wcale nie jest taki bezbronny (kto ćwiczył BJJ, ten wie). Dlaczego, hipotetycznie, miałbym pozwolić agresorowi wstać (a może wstając wyciągnie nóż?), jeśli nie jest unieszkodliwiony, a sam mnie napadł? Dla mnie to takie pakowanie "białorycerskiego" honoru tam, gdzie lepiej się sprawdza jednak chłodna kalkulacja.

 

Edited by t0rek
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 hours ago, Marek Kotoński said:

Ty się tak nie ciesz z wakacji, masz uszkodzenie ciała i z czego radość, że dostaniesz parę złotych za problemy do końca życia? Trzeba atakować prawnie, jebać tę robotę i szefa, zostałeś zaatakowany i zero litości.

Jak mam atakować prawnie jak mnie napadł w miejscu w którym nie było kamer i nikt nie widział całej sytuacji. Dla nich najgorsze by było zepsucie reputacji bo tam sporo pracy z klientem. Nie wiem czy warto to eskalować prawnie bo nie ma świadków ani dowodów chyba że rzeczywiście maja tam kamere ukryta gdzieś. Na razie poczekam.

Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Trevor napisał:

Generalnie humor mam świetny. Typ mi załatwił płatne wakacje na 1,5 miesiąca i jeszcze oberwał, ale jednak dalsza praca z takim frustratem nie jest dla mnie przyjemną perspektywą, a kierownictwo zamierza go zostawić. Jest jeszcze jeden czynnik który działą tu na korzyść decyzji odnośnie zmiany pracy ale to musze wyjaśnić jak będę się widział z szefem co bedzie pewnie w tym tygodniu.

Nie gdy nie przeliczając zdrowia na kasę. Jak chcesz zrobić na złość pracodawcy pamiętaj, że on Ci płaci L4 tylko przez 30 dni, potem ZUS. Zawsze możesz pójść do lekarza na kontrolę i powiedzieć tak: 

 

Panie doktorze wykonuje manualne czynności palec dalej boli. Problemu nie będzie z dalszym L4. 

18 godzin temu, Trevor napisał:

Umowa na 3 miesiace którą mam zamiar wypełnić do końca, ale generalnie nie widze tego za bardzo na dłuższą mete jesli tej jednej rzeczy nie wyjaśnie na moja korzyść.

Nic nie wypełniaj. W tej pracy jesteś już spalony. Jak nie masz kredytów, dzieci ciągnij L4 ile się da. Na L4 zwolnić Cię nie mogą. Jak trafi Ci się fajna oferta pracy przerywasz L4 i działasz dalej. 

 

17 godzin temu, Marek Kotoński napisał:

Trzeba atakować prawnie, jebać tę robotę i szefa, zostałeś zaatakowany i zero litości.

Tu akurat szef nic nie zawinił tylko dziwi mnie, że typa nie wyjebał z roboty. Albo ma gościu chody, albo jest tam problem z ludźmi, bo w normalnej firmie nie oszukujmy się obydwoje dostali by dyscyplinare. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Zdecydowałem że to czy zostane w tej pracy czy nie nie ma dla mnie znaczenia. Takie zachowania trzeba zwalczac każdymi srodkami. Potrzebuje tylko jednej informacji - czy typ kłamie w tej sprawie. Jeśli tak to żadnej litości. Jak sie przyzna to odpuszcze sobie. Oddałem, i nikt tego nie widział więc pozew sądowy odpada. Gdybym nie oddał to mógłbym gościa załatwić na cacy. Jeśli typ kłamie to bede sie domagał nagany z wpisem do akt. Z naganą nie znajdzie pracy a pracodawca będzie miał pewnego pracownika na rok (po roku sie przedawnia). I to bedzie dla tego typa najwieksza kara. Nie radzi sobie z presja w pracy to jeszcze mu troche dołożymy. Będzie miał czas na przemyślenia w odrobine wiekszym stresie.

 

art. 217:
§ 1. Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, 
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. 
§ 2. Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności, sąd może odstąpić od wymierzenia kary. 
§ 3. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.

 

EDIT: Ok juz wiem że typ miał w pracy spotkanie z dyrekcją. Przyznał się bo go tam przycisnęli. Wyraził skruche itd. Ponoć nawet mówił że podczas bójki już tam ostro był zesrany pod koniec. Generalnie firma zachowała się tu jak trzeba dlatego myślę że zostanę tam mimo wszystko dłużej. Skład sie może troche zmienić co otworzy opcje dla dobrego dogrania sie z nowymi pracownikami. Zastępca szefa mówił mi że typ tylko dlatego nie dostał dyscyplinarki że sie przyznał i że mają aktualnie kłopot z najęciem nowych pracowników, ale raczej nie ma przyszłosci w tej firmie. Idąc dzisiaj na pogawędkę miałem w głowie że jesli typ będzie kłamał to będę się domagał dla niego nagany z wpisem do akt (zastępca nie wiedział czy bedzie to miał wpisane) dlatego jestem generalnie zadowolony z efektów. Pracodawca dał mi też znać że jak bym chciał mógłbym go pozwać (czego raczej nie bede robił. Cała sytuacja dała mi swego rodzaju spokój wewnętrzny) itd. czyli potwierdza się to co pisał @Marek Kotoński

 

Dzięki wszystkim za porady i analize tego co sie działo. Sam wyciągnąłem z tej sytuacji dobrą naukę. Warto się bronić. Piątka Panowie. 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

Prac jest wiele, godność ma się tylko jedną.

 

Zgłoszenie na policję + zabezpieczenie nagrania z monitoringu, świadków byłoby wskazane. Nawet jeśli się przyznał to może mu się odmienić, powie że był w szoku i że po czasie się zastanowił i przypomniał, ze to ty go sprowokowałeś albo zaatakowałeś.

Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...

Generalnie wróciłem do pracy 2 dni temu po 3 miesięcznej przerwie. Rehabilitacja poszła nieźle mam pełen zakres ruchu ręki. Wczoraj miałem rozmowe z typem i z szefem. Dopytywałem się dobitnie szefa przy typie jaką karę zastosowano bo jak powiedziałem zostałem napadnięty więc mam prawo wiedzieć, ale nic nie powiedział. Za to zobaczyłem że gościowi z nerwów warga latała. Szkoda że nie przycisnąłem troche mocniej to by stracił cierpliwość i bym miał sprawe pozamiataną. Podejrzewam że typ ma wpis do akt. Powalcze trochę z tą patologią - zawsze coś z tego dla siebie wyniose (bo tam sie mobbing odstawia), ale zaczynam sie rozglądać za robotą. 

  • Like 2
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Update: kliknalem w najnowsze a teraz zobaczylem ze to temat z zeszlego roku wiec nie altualne juz moje rady.

 

 

Czesc I czolem. Jak juz wielu braci odpowiedzialo tez jestem sceptyczny co do twojej przyszlowci w firmie. Na moje szczescie/ nieszczescie tez mialem okazje albo raczej przymus napierdalania sie w pracy. Gosc mnie zaatakowal kluczem 18 albo 20 stka. Rozcial mi skore na glowie ale ja chlopak z ulicy I spralem go bardzo wtedy. Szpital, szwy, obdukcja. Gosc tez zrobil obdukcje. Tobie tez to radze. Jak najszybciej zglaszaj sprawe o pobicie na policji zanim on to zrobi. Nam obojgu dali dyscyplinarki ale jakos sie postawilem i podalem firme do sadu i cofneli to. W miedzyczasie przedsadawne wezwanie do zaplaty zadoscuczynienia od goscia. I tu popelnilem blad bo jak przyniosl mi kase to podpisalem mu kwit ze to zadoscuczynienie za krzywdy wyrzadzane w bojce. A bojka to juz termin prawniczy ze to wina po obu stronach. Stad tego kwitu pozniej nie moglem wykorzystac w sadzie I udalo mi sie tylko wycofanie dyscyplinarki wywalczyc ale nie odszkodowanie od firmy. Tak czy siak nigdy nie warto dawac sie szmacic i szacunek dla autora. Pozdrawiam.

 

 

Edited by Redcliffe
Update
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Redcliffe To co napisałes to dobra rada. To samo pisał Marek. Tak jak pisał ZERO LITOŚCI. I powiem szczerze że żałuje że tego nie zrobiłem. Bo nie licząc wpisu do akt (który przedawnia się po roku - choć nie mam pewności że to dostał) to generalnie typowi to uszło na sucho. A teraz ja wracam i musze pracować z tym ćwokiem. Generalnie tą prace zawsze traktowałem tymczasowo (nie liczyłem że zostane tam na dłużej a całą tą sytuacje traktuje raczej jako naukę). Jakkolwiek się nie skończy zakończe to po swojemu, a na koniec powiem pare słów gorzkich o tych co nie potrafili się zachować jak ludzie. 

 

Człowiek uczy się całe życie....

Edited by Trevor
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By niemlodyjoda
      Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego większość ludzi lubi psy? Dlaczego uznajemy, że to właśnie te zwierzaki są największym przyjacielem człowieka? Odpowiedź jest dość prosta – ponieważ pies kocha Cię bezwarunkowo. Możesz na niego nakrzyczeć, uderzyć, zostawić cały dzień samego a on i tak najprawdopodobniej przywita Cię merdaniem ogona i głośnym szczekaniem. Po prostu kocha Cię takiego jakim jesteś. Bez oceniania, przytyków, szantażów – jesteś dla niego całym światem i gdy Cię braknie szczerze tęskni.
       
      Porozmawiajmy teraz o kotach -  również bardzo je lubię – to piękne zwierzęta, które także podbiły serca i umysły ludzi. Jednak różnią się one od psów jedną istotną rzeczą – nie kochają Cię bezwarunkowo. Kot to zwierzę niezależne. Zdecydowanie rzadziej będzie czekał na Ciebie pod drzwiami kiedy wracasz do domu. Co więcej – ma swoje humory i potrafi Ci je okazać.
       
      Powstaje więc pytanie – czy jesteś w stanie wygenerować inną istotę, niż psa, która będzie Cię bezwarunkowo kochać? I tak i nie. W większości przypadków masz do czynienia z kotami. Jeśli uważasz, że podobne, psie,  oddanie znajdziesz wśród współczesnych ludzi to jesteś bardzo naiwną istotą. Twoje dziecko będzie Cię kochać bezwarunkowo do momentu, w którym przestanie uważać Cię za Boga-Słońce świata – czyli kiedy wejdzie w okres bycia nastolatkiem lub też szybciej? Matka z Ojcem – również mają swoje małe interesy i interesiki i często chcą abyś realizował ich niespełnione marzenia. Przyjaciele? Znajomi? Nie żartuj – jeśli w życiu trafisz choć jedną czy dwie osoby, które możesz nazwać prawdziwym przyjacielem powinieneś tego mężczyznę, jak już obaj będziecie minimum po 70tce, całować w dłonie. Kobiety i ich oddanie? Najwspanialszy żart naszych czasów.
       
      Kim jest kot, a kim pies w Twoim życiu? Pies to Ty, a kot to świat zewnętrzny – pieniądze, uznanie, kobiety i cały blichtr, który czasem jest dla Ciebie łaskawy, a czasem go nie ma.
       
      Czy to oznacza, że jesteśmy na straconej pozycji? Absolutnie nie! Poza psem masz dostęp do najwspanialszej istoty jaka została stworzona na tym świecie – do Ciebie. Nie ma innego bytu (poza Bogiem, który powinien również kochać bezwarunkowo – ale czy on istniej?), który będzie z Toba na dobre i złe, wybaczy CI wszystko oraz podtrzyma na duchu.
       
      Śmiem twierdzić, iż podstawowym problemem, z którego pączkuje całe gówno w naszym życiu, jest brak miłości  do nas samych oraz brak koleżeństwa z własnym „ja” i próba czerpania bodźców z zewnątrz zamiast wewnątrz. Nie pielęgnujemy miłości własnej (albo wpada to w narcyzm), co więcej depczemy się sami, obniżamy własne poczucie wartości, porównując się nieustannie z innymi i zakładając „cele”,, które mają służyć zaimponowaniu innym bądź uzyskaniu od nich akceptacji.
       
      Co jednak oznacza pokochanie siebie? Akceptację samotności i poczucie, że Ty sam jako dana jednostka jesteś kompletny i nie potrzebujesz dopełnienia z zewnątrz. Uwielbiasz spędzać ze sobą czas, lubisz swoje myśli, poczucie humoru, a także to jak wyglądasz.
       
      Czy to oznacza, że masz się izolować? Absolutnie nie. Masz natomiast stać w bazie – to świat jest dla mnie nie ja dla świata. Po prostu powinieneś być dla siebie i dla obecnej chwili w Twoim życiu życzliwy i nie walczyć z sobą i nią. Gdy odczujesz spokój w danej chwili odczujesz spokój w kontakcie sam ze sobą i zostaniesz swoim najlepszym przyjacielem. Emanując tym spokojem zaczniesz przyciągać kolejnych ludzi, ponieważ to właśnie spokój jest tym, czego łaknie człowiek, I to jest właśnie ten punkt w którym lubię się spierać z Bratem @johnnygoodboy, który czasem zarzuca mi, iż namawiam naszą formową młodzież do opcji "monk mode"  
       
      Moje przekonania życiowe bazują na jednej i uniwersalnej zasadzie - jeśli chcesz wieść szczęśliwe życie musisz kochać siebie wraz z tym wszystkim, co za tym idzie – słabościami jak i również całym dobrem jaki dostałeś o losu. Jeśli nie – za każdym razem cykl problemów będzie się powtarzał.
       
      Zastanówmy się po co chcemy być w związkach i podobać się płci przeciwnej?  Po co, jako faceci, ćwiczymy, chodzimy do fryzjera i barbera, kupujemy drogie samochody, zegarki, budujemy duże domy z wieśniackimi kolumnami podobnymi do dawnych dworków szlacheckich? Ponieważ wydaje nam się, iż kiedy przyjdzie do nas samica zagłuszy ona ból samotności, rozwiąże problemy jakie mamy w głowie, a przebywanie z nią i ewentualnymi dziećmi zagospodaruje nam czas, którego my sami, nie jesteśmy w stanie zagospodarować.
       
      Czas to cholernie ważna rzecz w życiu każdego człowieka. Nieważne czy jesteś milionerem w Nowym Jorku czy Moskwie czy też Biedakiem w Afryce Subsaharyjskiej – waluty czasu nie jesteś w stanie oszukać.  Podstawowym więc problemem jaki mamy do rozwiązania w życiu jest takie nim pokierowanie aby słowo „muszę” zamienić nie na słowo „mogę”, a słowo „chcę”. Ono właśnie jest kluczem do panowania nad czasem jaki został CI darowany przez los.
       
      Dlaczego słowo „mogę” jest gorsze od „chcę”. Ponieważ jesteś Panem swojego czasu, życia i chuci kiedy uczciwie przyznasz przed samym sobą:
      1.       Chcę pracować gdzie pracuję a nie mogę pracować gdzie chcę
      2.       Chcę być z tą a to kobietą, a nie mogę
      3.       Chcę mieć ten zegarek, ten dom, ten samochód, a nie mogę go mieć.
       
      Punkt wyjścia aby ocenić Twoje realne potrzeby życiowe to chcieć, a nie móc, a co gorsza musieć. Jak to działa?
      Na forum, jak i w całym społeczeństwie, mamy w zasadzie trzy grupy facetów (w odniesieniu do kobiet):
      1.       Muszę z kimś być – ponieważ muszę uprawiać z kimś seks, moje otoczenie sprawia, iż muszę się z kimś z być (mieć dziewczynę, narzeczoną, żonę), muszę czuć że mam dom (ponieważ dom = kobieta), musze mieć dzieci (aby kogoś pokochać albo być kochanym)
      2.       Mogę kimś być – dotyczy to facetów z wyższym SMV bądź choć trochę ogarniętych w głowie ale de facto realizujących punkt pierwszy – mają po prostu większe spektrum wyboru
      3.       Chcę z kimś być – chcę ale nie muszę chociaż mogę.
      Poziom pierwszy to prosta droga do wy*abania – finansowego, emocjonalnego i życia po same uszy w gównie. Poziom drugi – to ułuda. Zdobyłeś dobry zawód, ogarnąłeś swoje SMV i możesz wybierać w tym czym chcesz ale Twoja wola nie jest na tyle silna aby powiedzieć – „hej, a po co Ci to jest potrzebne, serio da Ci to szczęście czy też chcesz mieć kolejny plasterek na duszy, który leczy Twoje kompleksy?”. Poziom trzeci – to coś, co da Ci spokój i uwolni od łajna tego świata.
       
      Ludzi na poziomie pierwszym poznać jest łatwo - typowy blue pill. Oni nie są najgorsi. Poziom drugi to najtrudniejszy poziom - łatwo stać się na nim bucem. Tacy ludzie opowiadają wtedy naokoło - jestem zajebisty, zobacz jak super wyglądam, zobacz jak mi się nie wiedzie - a wiesz po co to robią - bo muszą pokazać samemu sobie, że są coś warci, poprzez opowiadanie o tym wszystkim innym.
       
      Poziom drugi niesie też ze sobą pułapkę o której pisał niedawno brak @horseman - w wakacje przespał się z bardzo atrakcyjną kobietą po czym poczuł.... pustkę... I zauważył, że ilośc energii i starań jakie w to włożył nie była adekwatna do nagrody. Jednak zrobił to aby... on sam najlepiej wie dlaczego.
       
      Kochanie samego siebie nie oznacza samolubności – oznacza to, że liczysz się nie mniej i nie więcej niż inni.  Oznacza również, iż jesteś człowiekiem otwartym na innych ludzi, otwartym na kobiety (jeśli tego chcesz), na pieniądze (jeśli tego chcesz) oraz na tkwienie w układach towarzyskich (jeśli tego chcesz). Miarą Twojego życia nie jest więc kobieta, pieniądze czy przyjaciele – miarą Twojego życia jest to czy jesteś w środku siebie spójny oraz czy każdego dnia możesz, patrząc w lustro, powtórzyć – chcę być z tą kobietą (nie musze ani nie mogę), chcę iść do tej pracy / wykonywać swój zawód (chcę a nie mogę czy muszę), chcę spotkać tych a tych ludzi (chcę, a nie musze czy mogę).
       
      Na koniec proponuję Ci ćwiczenie – czy byłbyś w stanie wytrzymać sam ze sobą dzień. Dwa? Trzy? Tydzień? Nie pisze już nawet o większej liczbie dni bo wiele osób wariuje po 24 godzinach. Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, że żyjesz bez rzeczy materialnych. Że znikają Twoje pieniądze, pozycja społeczna, mieszkania, domu, samochody? Powiesisz się? Zaczniesz pić? A może będziesz miał to w dupie bo wiesz, że najważniejszą rzecz masz za darmo i jest ona z Tobą do końca – chodzi oczywiście o Ciebie.
       
      Chcę Ci powiedzieć jedno – niezależnie od tego czy chcesz być w życiu „najsilniejszym kogutem na podwórku”, „mnichem mającym świat w dooopie” czy też „normalnym facetem z rodziną i dziećmi” jeśli nie kochasz siebie, jesteś pyszny i przywiązany do innych i przedmiotów materialnych nigdy nie będziesz szczęśliwy ponieważ Twoja kobieta może Cię opuścić, rodzice umrą, a pieniądze znikną podczas kryzysu czy też bankructwa.
       
      To Ty jesteś źródłem szczęścia, a reszta… reszta, jak mawiał klasyk, to jeden wielki chuj. Jesteś wystarczająco dobry i tylko Ty decydujesz wobec czego się benchmarkujesz.
       
      Chcesz mieć kasę - tak ale nie żeby innych piekła dupa.
      Chcesz mieć własne przedsiębiorstwo - tak ale dla funu i dla wniesienia wartości dodatniej, a nie dlatego że jesteś pierdolnięty i lubisz pogardzać ludźmi lezcąc swoje kompleksy
      Chcesz mieć kobietę - tak ale taką jak chcesz, a nie będącą wynikiem kompromisów, obniżania standardów czy też chęci zaimponowania komukolwiek
      Chcesz mieć piękne ciało - tak ale dla siebie nie po to żeby facetom pękały dupy z zazdrości, a laski same chciały zrobbićCI loda.
      Chcesz mieć cokolwiek - dla siebie - nie dla innych.
       
       
      Pieniądze – mają być tylko środkiem do realizacji celów – nie celem samym w sobie
      Kobiety – mają tylko dopełniać Twoje życie, a nie być próbą ucieczki od emocjonalnej pustki czy problemów
      Znajomi i social circle – mają być dla Ciebie przyjemnością, a nie źródłem trosk i zmartwień.
       
      Żyj i kochaj siebie  
       
      Bardzo serdecznie polecam Ci to nagranie:
       
       
      PS Ja sam z tym wszystkim czuję się chyba trochę tak  
      Oznacza to czerpanie przyjemności ze świata mając jednak na względzie kochanie samego siebie na pierwszym miejscu  
       

    • By Dworzanin.Herzoga
      W końcu praca dla ludzi z moim wykształceniem. ?
       
       
      https://mainichi.jp/english/articles/20210111/p2a/00m/0dm/016000c
       
      Przypomina mi się odcinek kiepskich "Słuchacz przysięgły", gdzie Ferdek został powiernikiem sekretów sąsiadów i innych osób, oczywiście nie za darmo, oraz odcinek "Pocieszacz" gdzie 
      dzięki swojemu pogodnemu usposobieniu, wyciągał ludzi z dołków emocjonalnych - również komercyjnie.
       
      W rzeczywistości, skoro rynek zweryfikował, że jest popyt na takie usługi i osoby z nich korzystające są zadowolone, to niech chłop zarabia.
      Trochę niewesołe, że jego klienci są w pewnym sensie "samotni wśród ludzi" i nie mają bliższych osób, by się emocjonalnie wesprzeć wzajemnie, ale może ktoś taki anonimowy w niektórych sytuacjach jest nawet lepszy.
       
      Jak się zapatrujecie na to?
       
    • By Patton
      Panowie, jako że nie jestem zadowolony z aktualnej pracy, w której praktycznie stoję w miejscu, i jako że nie ma w niej żadnej możliwości rozwoju itd, co mnie coraz bardziej irytuje, to chciałbym ją zmienić. Tylko że problem polega na tym, że po prostu nie wiem co innego i bardziej dochodowego mógłbym robić. No i myślę że chyba powinno to być coś konkretnego, no i że raczej musiałbym szukać w innym miejscu. Więc może ktoś z was będzie potrafił coś doradzić itd?
    • By Orybazy
      Natrafiłem na ciekawy artykuł o kobietach pracujących w kopalniach.
      https://wiadomosci.onet.pl/slask/barborka-swieto-gornikow-reportaz-o-kobietach-z-kopalni/w398kfg
      Są takie ciekawostki:
      "To ni ma lekko robota. Harujymy jak chopy na dole - mówi ze śląskim akcentem Maria, która w jednej z kopalń na Śląsku pracuje niemal 40 lat. - Roboty się nie bojymy. Jo do dziewiątego miesiąca ciąży lotała ze łopatom. Tam na dole je czorne piekło, a tu biołe."
      "Do końca ciąży pracowała na sortowni. - Taki brzuch, a pani sprząta przy taśmie? - pytał nadsztygar."
      "Legendą owiane są już „zsyłki” górników z dołu na płuczkę za karę, gdy coś przeskrobią. Ponoć wolą pracować na dole niż u góry. Justyna: - Jeden taki nom pedzioł (powiedział): „Wiycie co, dziołchy? Jo robia na dole, zjyżdżom, nie wjym, czy wyjada nazot, ale w życiu żech się tak nie napier*olił robotą, jak tu. To jest nienormalne. I wy to musicie robić?”."
       
      Burzy to mój pogląd, że w kopalniach kobiety pracują tylko w biurach.
       
      Któryś z Braci ze Śląska, zna realia?
      Typowy lewicowy wymysł, czy na Śląsku mamy równość o którą tak feministki walczą?
       
    • By kame.hame
      Witam
       
      Aktualnie pracuje w warsztacie przy czyszczeniu różnych elementów z betonu, rdzy itp. Mamy zapewnione jednorazowe maski przeciwpyłowe, mimo ich stosowania w nosie mam czarno po pracy. Martwie się o swoje zdrowie przy długofalowej pracy w takich warunkach.
       
      Chciałbym kupić coś lepszego. Jest ktoś w stanie coś doradzić? Przy okazji żeby nie zbankrutować.
       
      Pozdrawiam?
       
       

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.