Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Messer

Kiedy spacerujesz po mieście z wyjątkowo atrakcyjną kobietą..

Polecane posty

Wstępem.
Od paru lat usilnie pracuję nad sobą tak intensywnie jak tylko mogę, w różnych aspektach życia. Znacząco poprawiłem swój wygląd, psychikę (to najbardziej), finanse, obycie wśród ludzi i całą tą próżną, społeczną otoczkę.


Złożyło się tak, że od jakiegoś czasu zacząłem zbierać efekty swojej pracy.

 

Normą są ciepłe spojrzenia od dziewczyn na ulicy, przyjazne nastawienie w moim kierunku (już zapomniałem kiedy jakaś dziewczyna była w stosunku do mnie chamska!) i nawet kobiety wychodzą same z propozycjami spotkania, wypadu na zakupy czy coś w ten deseń.

 

To, co mnie jednak zszokowało, to jest ilość uwagi (spojrzeń), jaką poświęcają mi ludzie, kiedy spaceruje się po mieście samemu, z kumplem czy ze znajomymi, a kiedy robi się to z wyjątkowo atrakcyjną dziewczyną.

 

 

Niektóre reakcje są aż skrajne, gdy jest się z kobietami o wysokim SMV.

 

 

Wykrzywione ze specyficznej złości twarze, szczególnie kobiet wyglądających na 35+, które aż zdają się krzyczeć z tej nienawiści i frustracji. Mnie, jako urodzonego empaty to aż samego boli, że taka pani przeżywa takie katusze tylko w swojej głowie.

 

Mężczyźni zazwyczaj rzucają spojrzenia związane z wyzwaniem, agresją i podświadomą próbą dominacji, chociaż nie jest to aż tak częste, jednak zdarza się. Najczęściej ktoś utrzymuje dłużej wzrok, uważnie patrzy, po czym idzie w swoim kierunku.

 

Młodsze dziewczyny, zazwyczaj wyglądające na 21+, kokieteryjnie się uśmiechają, szczególnie gdy są tylko z koleżanką. Ciężko mi zliczyć ilość bezpośrednich spojrzeń w oczy i uśmiechów od dziewczyn w takich sytuacjach.. Dla porównania, chyba nigdy nie dostałem takiej reakcji od dwójki dziewczyn, kiedy szedłem samemu. Dla równowagi wspomnę również o tym, że bliżej mi do 25 lat, niż do 30tki.

 

Jestem wyjątkowo wyczulony, kiedy ktoś na mnie patrzy, i ilość krótkich spojrzeń na ulicy od ludzi również zwiększa się mniej więcej trzykrotnie, idąc z urodziwą damą, w porównaniu do np. spaceru samemu.



To jest pewne zderzenie ze ścianą. Wiedziałem, że dla wielu ludzi związek jest absolutnie najważniejszą sprawą w życiu, ale nie sądziłem że aż tak. To jest na początku szokujące, a potem najzwyczajniej w świecie smutne i ponure – jakie żałosne trzeba wieść życie, żeby tak bardzo emocjonować się takimi bzdurami, jak dwójka atrakcyjnych ludzi spacerujących po mieście, która wygląda na parę?

 

 

Wnioski.

Tutaj wielu chłopaków wręcz pragnie tego całego glamour związanego ze statusem i kobietami. Więc tak, rozwój to jest fajny sposób aby one same chciały Cię poznać. Jednak jest to związane z drugą stroną medalu, albowiem po takich reakcjach od ludzi poczułem, że muszę być gotowy na różnej maści patusów, którzy nie skończą na spojrzeniu, ale być może podeszliby się spytać czy mój nos też potrzebuje swego rodzaju rozwoju i poprawy.

Czy warto?

Z jednej strony – tak. Znacznie przyjemniej spaceruje się z miłą i atrakcyjną dziewczyną, niż samemu albo ze znajomymi, czy z mało atrakcyjną damą – wiadomo o co chodzi. ;)

 

Z kolejnej strony – raczej nie. Nienawiść ludzka sięga czasem apogeum, co może przerodzić się w specyficzne sytuacje, których trzeba być jednak świadomym, że takie coś może chociażby przerodzić się w zwykła szarpaninę z jakimś frustratem na ulicy. Obgadywanie i próby wbijania szpili od tak zwanych znajomych, to już jest norma, zbywana szerokim uśmiechem bez żadnej agresji zewnętrznej i wewnętrznej z mojej strony.


 

Interesujące i żałosne jednocześnie.
Dlatego warto teraz zadać sobie pytanie, czy warto poświęcać w życiu aż tak wiele, żeby dostać ten specyficzny implant szczęścia, zbudowany jednak na lęku (przed odejściem kobiety czy reakcjami innych ludzi) na rzecz.. nie oszukujmy się, swego rodzaju próżności. Po prostu warto zadać sobie samemu w głębi duszy pytanie: czy warto?
 

 

Myślę, że warto się starać w życiu walczyć o swoje i zdobyć swój własny, prywatny, życiowy Everest. Ale motywacja kobiecym kuprem, to słaba motywacja. Ulotna i zmienna. Zawodna. Jako mężczyźni, nie usuniemy również zaprzeczenia: „nie będę się starał nic dla nich robić! Ja jestem najważniejszy!”. Jest to kłamstwo zbudowane na zaprzeczeniu, a więc zaprzeczenie to wyparcie. Przy każdym zysku pieniężnym, liczymy na efekty materialne, które on zapewni. A one bezpośrednio związane są z przetrwaniem, a przetrwanie z rozmnażaniem. Teksty typu: „rób to tylko dla siebie!” brzmią teoretycznie dobrze, ale nie niosą ze sobą prawdy jako takiej – zawsze z tyłu głowy będzie gdzieś damskie krocze, które można przez to zdobyć, więc w pewien sposób takich rzeczy nie robi się tylko dla siebie.

 

 

Podsumowując.
Jeżeli kogoś taki styl życia uwodzi i pociąga – owszem, czasem to jest fajna zabawa. Ale warto wiedzieć, że to przenigdy nie da Ci szczęścia i spełnienia. Ewentualne równie chwilowe emocje, czasem też ulotne zaspokojenie, które wróci w postaci napięcia w wiadomym miejscu za parę dni. Warto, z równowagą w sercu i głowie, czyli to jest dla ludzi odrobinę mądrzejszych niż ogół.

  • Like 9
  • Dzięki 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciekawy post i konkluzja.

16 minutes ago, Messer said:

Normą są ciepłe spojrzenia od dziewczyn na ulicy, przyjazne nastawienie w moim kierunku (już zapomniałem kiedy jakaś dziewczyna była w stosunku do mnie chamska!) i nawet kobiety wychodzą same z propozycjami spotkania, wypadu na zakupy czy coś w ten deseń.

 

Jak myślisz, jaka konkretnie zmiana może mieć największy wpływ na tak inne postrzeganie ciebie przez panie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Można podobny eksperyment przeprowadzić np jezdząc luksusowym samochodem. Ludzie odbierają Cię i oceniają na podstawie tego co widzą.

Edytowano przez SennaRot
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Messer napisał:

nawet kobiety wychodzą same z propozycjami spotkania, wypadu na zakupy czy coś w ten deseń.

 

Jak kupowałem mieszkanie to znajoma wtrąciła tak od niechcenia, że ona chętnie ze mną pochodzi i powybiera, coś doradzi. ;)

 

Może źle na to patrzysz? Może to Ty jesteś tak atrakcyjny, że to kobiety ogrzewają się w Twoim blasku? Jak spacerujecie to popatrz na miny swoich partnerek. Może są takie pełne satysfakcji, wyższości, coś w stylu patrzcie jakiego super faceta wyrwałam. W takim przypadku nic dziwnego, że inni zazdroszczą, podziwiają czy po prostu wku....ją się.:)

 

 

 

 

Edytowano przez loh-pan
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, Messer napisał:

Mężczyźni zazwyczaj rzucają spojrzenia związane z wyzwaniem, agresją i podświadomą próbą dominacji, chociaż nie jest to aż tak częste, jednak zdarza się. Najczęściej ktoś utrzymuje dłużej wzrok, uważnie patrzy, po czym idzie w swoim kierunku.

Tak, to nie jest aż tak wielki problem (wbrew temu, co mówi Marek). Czasami ktoś spojrzy się na Ciebie krzywo, ale według doświadczeń moich i kilku znajomych, to nie przekłada się na nic konkretnego.

 

Cytat

To jest pewne zderzenie ze ścianą. Wiedziałem, że dla wielu ludzi związek jest absolutnie najważniejszą sprawą w życiu, ale nie sądziłem że aż tak.

Życia nie znasz. :)

 

Cytat

To jest na początku szokujące, a potem najzwyczajniej w świecie smutne i ponure – jakie żałosne trzeba wieść życie, żeby tak bardzo emocjonować się takimi bzdurami, jak dwójka atrakcyjnych ludzi spacerujących po mieście, która wygląda na parę?

 

Ich życie wcale nie musi być takie  złe - ludzie tak już są zbudowani, że mocna uroda wywołuje u nich mocny ból dupy. :)

 

Cytat

Tutaj wielu chłopaków wręcz pragnie tego całego glamour związanego ze statusem i kobietami. Więc tak, rozwój to jest fajny sposób aby one same chciały Cię poznać. Jednak jest to związane z drugą stroną medalu, albowiem po takich reakcjach od ludzi poczułem, że muszę być gotowy na różnej maści patusów, którzy nie skończą na spojrzeniu, ale być może podeszliby się spytać czy mój nos też potrzebuje swego rodzaju rozwoju i poprawy.

Ja nigdy nie dostałem mając kilka 8/10, kilku innych kolegów podobnie. Chociaż słyszałem, że w mniejszych miejscowościach można z tego powodu bardzo łatwo oberwać.

 

 

Edytowano przez HodowcaKrokodyli
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W moim mniemaniu mam bardzo atrakcyjną żonę, wśród grona znajomych raczej próżno takiej szukać - potwierdzają to moi kumple, z resztą nawet koleżanki czasami się do niej kleją fizycznie...

Często podczas spacerów po mieście/randek doświadczam zaczepek i chamskich przytyków, głównie od facetów, często podpitych... A że temperament mam dość gorący potyczki słowne stały się moją specjalnością... Kilka razy zdarzyło mi się też coś więcej niż pojedynek słowny...

Jest też zasadnicza zaleta takich incydentów - później podczas seksu żonie puszczają wszelkie hamulce... ;))

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo fajny tekst @Messer a mi nie zawsze z Tobą po drodze, lecz pamietam, że Ty sam masz wysokie SVM. 

Serce rośnie. Tak trzyamć. 

 

 

Prawie całe towarzyskie życie miałem takie jak opisuje @Aleksander Kwaśniewski Doskonale Cię/Was rozumiem.  

 

Nie ma likeów Pany. :( 

Edytowano przez zuckerfrei
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobrze, że ze mną nie podróżują atrakcyjne kobiety i nie mam takich spojrzeń 😂

Śmiech przez łzy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@SennaRot Trafna uwaga, kiedyś gdy byłem szczylem koło 18stki Tata dostał kluczyki od samochodu szefa by coś tam porobić. Samochodem wybrałem się na miasto i do dzisiaj nie zapomnę tych min ludzi gdy widzieli na światłach szczyla w luksusowym samochodzie, straszne uczucie. Czułem aż w kościach ból dupy tych ludzi, jako że jestem osobą która nie lubi brylować było to dla mnie straszne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Byłybiałyrycerz napisał:

@SennaRot Trafna uwaga, kiedyś gdy byłem szczylem koło 18stki Tata dostał kluczyki od samochodu szefa by coś tam porobić. Samochodem wybrałem się na miasto i do dzisiaj nie zapomnę tych min ludzi gdy widzieli na światłach szczyla w luksusowym samochodzie, straszne uczucie. Czułem aż w kościach ból dupy tych ludzi, jako że jestem osobą która nie lubi brylować było to dla mnie straszne.

Samochód to nie to... Miałem w swoim życiu luksusowe auta, jeżdżę też dostawczakami... Nigdy nie zaobserwowałem tego w odniesieniu do wozu.

Ale jak idziesz przez miasto z fajną dupą, wyluzowany, z wypiętą klatą i uśmiechem... ;)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Messer Bardzo fajy post i podsumowanie drogi którą przeszedłeś. Może prosze o wiele ale czy mógłbyś nam przybliżyć jak wyglądała Twoja droga zmany? Konkretnie? Siłowania, sporty, czytanie, obycie towarzyskie, ciuchy? W kilku słowach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja gdy zaczynałem chodzić że swoją była, cały czas mówiła o tym, że się ludzie na nas patrzą. Większość kobiety, w różnym wieku. Potem to już spowszednialo. Może taka "śliczna" para bylismy ;). 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Generalnie w takich przypadkach lepiej omijać szemrane części miast czy kluby mordownie. Z twarzy może nie wyglądam na lalusia jednak jestem dość szczupły +-80kg a często na mieście jestem z atrakcyjną dziewczyną / kobietą. Ostatnio we Wrocławiu umówiłem się ze znajomą, silnie seksowna wysoka szczupła blondynka, chodziliśmy od knajpy do knajpu i dziwnym trafem Ochrona lokalu zawsze patrzyła na mnie jakbym zabił im Ojca xD. Ich wzrok mówił coś takiego " taka sztuka a koleś nawet 40cm nie ma w łapie " xD 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem tak, że często kiedy pojawiałem się gdzieś ze swoimi byłymi to byłem zaczepiany przez inne dziewczyny lub przynajmniej spojrzeniami. Myślę, że ciekawe zjawisko do przebadania. Tak samo słyszałem od znajomych, że jak szli do klubu z koleżanką to również byli bardziej zaczepiani przez inne samice. Z drugiej strony przy pierwszej mojej eks chłopaki bezczelnie się na nią patrzyli czy to w tramwaju czy na ulicy co już nie było takie komfortowe :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, Aleksander Kwaśniewski napisał:

W moim mniemaniu mam bardzo atrakcyjną żonę, wśród grona znajomych raczej próżno takiej szukać - potwierdzają to moi kumple, z resztą nawet koleżanki czasami się do niej kleją fizycznie...

Często podczas spacerów po mieście/randek doświadczam zaczepek i chamskich przytyków, głównie od facetów, często podpitych... A że temperament mam dość gorący potyczki słowne stały się moją specjalnością... Kilka razy zdarzyło mi się też coś więcej niż pojedynek słowny...

Jest też zasadnicza zaleta takich incydentów - później podczas seksu żonie puszczają wszelkie hamulce... ;))

Pozazdrościć randkowania z żoną.:D

Swoją drogą, jakie to prymitywne wręcz "jaskiniowe", żeby pobudzić kobietę i mieć extra sex trzeba komuś spuścić wpierdol.

Już było pisane, że kobiety nie wyszły z jaskini, nie dowierzałem.

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja się obawiam, że w takich wypadkach sami sobie robicie projekcie i przypisujecie innym jakieś dziwne stany psychiczne zależne od Waszego samopoczucia.Ktoś kto czuje się zajebiście i ma wysokie mniemanie o sobie uważa, że ludzie mu okrutnie zazdroszczą zawieszając na nim chwilowo wzrok.Innym razem owy ktoś może mieć zły dzień, czuć się jak szmata i idąc przez miasto będzie odczytywał te same spojrzenia jako pogardę i drwiny... Tak to niestety zwykle działa, misie pluszate 😀

  • Like 7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Jebak Leśny napisał:

Ja się obawiam, że w takich wypadkach sami sobie robicie projekcie i przypisujecie innym jakieś dziwne stany psychiczne zależne od Waszego samopoczucia.Ktoś kto czuje się zajebiście i ma wysokie mniemanie o sobie uważa, że ludzie mu okrutnie zazdroszczą zawieszając na nim chwilowo wzrok.Innym razem owy ktoś może mieć zły dzień, czuć się jak szmata i idąc przez miasto będzie odczytywał te same spojrzenia jako pogardę i drwiny... Tak to niestety zwykle działa, misie pluszate 😀

100% racji, bardzo często przeceniamy nasze możliwości interpretacji tego, o czym myślą inni, na podstawie ich mimiki czy też mowy ciała.  Oczywiście z mowy ciała i eksperesji twarzy można wyczytać bardzo wiele, ale pod warunkiem, że w danym momencie zachowujemy  zimną krew i trzeźwy osąd. Jeśli jednak jesteśmy pod wpływem jakiegolwiek haju (emocjonalnego, alkoholowego itp.) to wtedy nasze umiejętności rozpoznania czyichś intencji na podstawie niewerbalnych znaków znacznie spadają i są mocno uzależnione od naszego samopoczucia. 

 

Świetny przykład mieliśmy niedawno na naszym forum, gdzie jeden z użytkowników ( niestety nie pamiętam kto) w jedym z tematów pochwalił się zdjęciem dziewczyny, którą jakiś czas temu "zaliczył". Dziewczyna nie była brzydka, ale na poziomie  max 7/10 , natomiast autor był przekonany, że zaliczył 10-tkę. Gdy bracia delikatnie sugerowali mu, że trochę przesadza z tą oceną jej urody, to wywoływało to taki efekt, że owy użytkownik pisał, iż bracia mu zazdroszczą, i z powodu frustracji zaniżają ocenę tej dziewczynie. W rzeczywistości  bracia na pewno nie mieli złych intencji- po prostu stwierdzili zgodnie z prawdą, że dziewczyna zasługiwała na max 6-7/10.

 

 

Edytowano przez KuruKuruKukurin
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Messer napisał:

Wstępem.
Od paru lat usilnie pracuję nad sobą tak intensywnie jak tylko mogę, w różnych aspektach życia. Znacząco poprawiłem swój wygląd, psychikę (to najbardziej), finanse, obycie wśród ludzi i całą tą próżną, społeczną otoczkę.

 

Coś więcej możesz napisać? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Aleksander Kwaśniewski napisał:

W moim mniemaniu mam bardzo atrakcyjną żonę, wśród grona znajomych raczej próżno takiej szukać - potwierdzają to moi kumple, z resztą nawet koleżanki czasami się do niej kleją fizycznie...

Często podczas spacerów po mieście/randek doświadczam zaczepek i chamskich przytyków, głównie od facetów, często podpitych... A że temperament mam dość gorący potyczki słowne stały się moją specjalnością... Kilka razy zdarzyło mi się też coś więcej niż pojedynek słowny...

Jest też zasadnicza zaleta takich incydentów - później podczas seksu żonie puszczają wszelkie hamulce... ;))

Czy tylko ja tutaj widzę takie typowe patusiarstwo? Karyna mówi Misiu, a ten czy tamten się na mnie tak brzydko spojrzał I powiedział, że mam fajną dupe. A miś już leci z pięściami 😁 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Ksanti napisał:

Ja miałem tak, że często kiedy pojawiałem się gdzieś ze swoimi byłymi to byłem zaczepiany przez inne dziewczyny lub przynajmniej spojrzeniami. Myślę, że ciekawe zjawisko do przebadania. Tak samo słyszałem od znajomych, że jak szli do klubu z koleżanką to również byli bardziej zaczepiani przez inne samice. Z drugiej strony przy pierwszej mojej eks chłopaki bezczelnie się na nią patrzyli czy to w tramwaju czy na ulicy co już nie było takie komfortowe :)

To tzw dowód społeczny. Im atrakcyjniejsze kobiety wokół Ciebie, Tym jestes uważany przez Karyny za bardziej wartosciowego faceta.

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

@MesserBardzo fajny temat.

 

Nie ma znaczenia, czy otoczenie nas hejtuje i czy Janusze z Sebixami mają coś do nas. Bo jeśli dożyjemy do 89 lat, to będzie nam latać koło pędzla, co o nas ktoś pomyślał w 2018 roku. A skoro to nie będzie mieć znaczenia, to nie warto o to się spinać. Trzeba robić swoje, znaleźć swoją motywację i realizować swój potencjał. Laski, cały ten blichtr, kluby, imprezy, domówki nie są złe, ale jest to płytkie w long termie. Ludzie są, a potem odchodzą. Z iloma bliskimi ludźmi ze szkoły wciąż macie bliski kontakt?

 

W życiu jest coś więcej. Zostawienie po sobie śladu, ale nie koniecznie draski po sraniu. Choć to ego tego chce. W ostateczności chodzi o to by być szczęśliwym, a w jaki sposób to już inna sprawa. Do tego samego efektu można dojść na różne sposoby. Wszystko siedzi w głowie, więc jeden osiągnie szczęście ruchają tysiąc lasek, drugi robiąc globalny biznes, trzeci ratując ludziom życia jako ratownik, a ktoś inny np.: jako rodzic. My mamy olać ludzi, którzy nam to uniemożliwiają, bo nasz czas jest tu ograniczony. Mały pies z małym fiutem zawsze głośno szczeka, a te duże, potężne nawet nie odszczekną. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, osadnik napisał:

Jak myślisz, jaka konkretnie zmiana może mieć największy wpływ na tak inne postrzeganie ciebie przez panie?

+ @jerry + @mianle To była zmiana całej mojej osobowości - od góry, do dołu.

Począwszy od sylwetki -/+15kg mięcha, poprzez pracę nad dykcją, głosem (polecam oglądać aktorów dubbingowych i naśladować), ubiorem, perfumami, czy nawet coś tak osobliwego jak oczyszczanie organizmu, poprawa poczucia humoru, nauka rozmowy z ludźmi (byłem od zawsze zamkniętym w sobie gburem), uśmiechanie się do ludzi, próbowanie osłodzenia innym życia. 

Myślę, że największy wpływ miało to, kim się stałem. Ja po prostu lubię ludzi, ich radość to jest moja radość, gdy komuś poprawię nastrój i humor to jest to moje zwycięstwo. Ja nie udaję, że czuję radość gdy widzę kogoś bliskiego, ja autentycznie ją czuję. I tak jak napisał @Piter_1982 w tym poście - 

Skąd to się wzięło? Z codziennej, dwuletniej pracy nad sobą i podświadomością. Świadomym wybraniu byciu pozytywnym i dobrym, działaniu bez egoistycznych pobudek typu: "ja robię dla ciebie to, w zamian oczekuję..." I wiecie co, chłopaki? Ludzie to czują. Reagują odpowiednio, ba! czasem gdy mam zamiar o coś poprosić, to niektórzy sami czują radość, że mogą mi pomóc. Dziwne, biorąc pod uwagę "normalny" "lewopółkulowy" światopogląd ludzi, że inni to egoistyczne kurwy i trzeba dbać głównie o własny interes w życiu.


Myślę, że dobrze to opisuje cytat Nietzschego: A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki.


Nie odczuwam żadnej nienawiści czy złości w stosunku do kobiet. Rozumiem je i czasem współczuję, tego że nie mogą być inne - chociaż wiem, że wiele by po prostu chciało.
Jednak za osiągnięcie takiego stanu odpowiada już niestety długotrwały rozwój duchowy. Na poziomie naukowym masz neurony lustrzane, na duchowym masz poziom energii, którym emanujesz.

Czyli wchodzimy na poziom odrobinę głębszy: żadnego fapu i porno, to są podstawy podstaw. Osobiście udało mi się rzucić nałogi, które po prostu zżerały moją energię życiową - i nie zamierzam do nich wracać. Życie jest bez nich jest po prostu cudowne. Chociażby porno jest dzisiaj uznawane przez społeczeństwo za całkowicie zdrowie i normalne, ale ma zbyt duży wpływ na mózg, żeby to ignorować. A zdrowy mózg odpowiada głównie za harmonijną osobowość. Ciężko być harmonijnym, bez poprawnie funkcjonującego mózgu.
 

Aha, i nie zapominajcie o jednym. Kobieta nie idzie do łóżka z waszymi butami, perfumami czy biżuterią. Na pewnym poziomie kręci ją to, co do sami sobą prezentujecie, jacy jesteście. Chyba, że ktoś tu chce być pociągającym tylko ze względu na portfel, czy dla narcyzek z rozdmuchanym ego, to życzę powodzenia.
 

2 godziny temu, loh-pan napisał:

Może źle na to patrzysz? Może to Ty jesteś tak atrakcyjny, że to kobiety ogrzewają się w Twoim blasku? Jak spacerujecie to popatrz na miny swoich partnerek. Może są takie pełne satysfakcji, wyższości, coś w stylu patrzcie jakiego super faceta wyrwałam. W takim przypadku nic dziwnego, że inni zazdroszczą, podziwiają czy po prostu wku....ją się.:)

Co za rekontekstualizacja! Dziękuje za to co napisałeś! Nie pomyślałem nawet o tym. :o Dobra myśl, dziękuję raz jeszcze!

@HodowcaKrokodyli nie mogę już cytować. W pewnym sensie masz rację. Mało rozwinięci ludzie nienawidzą każdego, kto ma coś, co można nazwać lepszym. Prymitywna, dziecinna reakcja.

Tak bardzo psuje to jakość życia obu stronom, że aż wkurwia.

Swoją drogą, to też dzięki Tobie zrozumiałem jakim gniotem są te pua bzdury - przynajmniej w większości. Nie podziękowałem chyba Ci za to!
Dziękuje ślicznie! Pozdro! I uwaga na guru podrywu, trzymaj pasek od spodni mocno gdy będą w pobliżu! 😆😆

@zuckerfrei Jakie tam scysje, to było z ponad pół roku temu i tylko raz. Tyś mi jak brat! 😆

@Jebak Leśny @KuruKuruKukurin Zastanawiałem się nad tym wiele razy, nie myślcie że nie. I gdyby było inaczej, tego postu by nie było. Nawet chłopaki u góry piszą, że coś jest na rzeczy.

Pomyślmy chwilę. 

Powiedzmy, że jedzie drogą skoda fabia w lpg. Kto na nią zwróci uwagę? Mało kto. Głównie będą to osoby, które by takową rzecz chciały sobie kupić. Za skodą jedzie, dajmy na to, Ford Mustang GT. I teraz zastanówmy się, który samochód przyciągnie więcej spojrzeń? Skoda czy Mustang GT?

Myślę, że zasada działa jest równie podobna. Sprawdzałem te reakcje nie raz, badałem temat parę miesięcy, po prostu z ciekawości - zawsze podobne wyniki. Czy to jest projekcja? Nie wiem, nadal mogę się mylić. W końcu prawie całe ludzkie życie to jest jedna wielka projekcja.

Czy jestem zadufany w sobie z powodu tego porównania do tych samochodów? Nie wiem, może, podświadomie.
A te dziewczyny, z którymi spacerują jakie mają smv? Nie wiem, też zależy dla kogo. Dla mnie wysokie, i nie wstydziłbym przedstawić się je rodzinie czy kumplom. No ale nie zapominajmy, że jesteśmy wśród dżentelmenów, a de gustibus non est disputandum.


@manygguh Amen. Niesamowitą ulgą jest to, że w końcu można to zrozumieć i wręcz fizycznie poczuć to wyzwolenie. Wybieranie przez kogoś drogi we własnym życiu to jest podobna sytuacja do tego, jakby ktoś uznał co będzie komuś drugiemu smakowało na obiad. A co z ludźmi, którzy chociażby tych obiadów nie jedzą?

Życie jest tak proste. Szkoda, że tak bardzo sami je utrudniamy, najczęściej własną ignorancją.

  • Like 6
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem kilka razy problemy kiedy chodziłem po mieście z jakąś atrakcyjną laska. Kiedyś szedłem ze swoją byłą, która nie była superładna, ale jak twierdzili wszyscy kumple, bardzo sexowna, i ulica jechała taka "gangsterka" audica zapakowana cała karkami. Podjechali do krawęznika, i jadac powoli zaczeli ją zachęcac zeby "zostawiła tego pajaca i wsiadła do auta do nich". 
W takiej sytuacji trudno się postawić. 
Byłem wtedy młodszy dużo i było mi wstyd ze nie mogę zareagować. Na szczęście ona zapaliła buraka, i jak mi później powiedziała, bała się ich. Jednak niesmak pozostał. Myśląłem długo jak takie sytuacje neutralizowac w przysżłości.

Kiedy zaś już w wieku dorosłym miałem fajne laski, to jakoś tak było, że oniesmielały nawet kiboli, którzy nas zaczepiali. A a jeszcze później, kiedy sam zacząłem wyglądać na zbója, kiedy np byłem w kiblu, i wracając widziałem, że moją kobietę zaczepiają jakcyś gamonie ze stolika obok, to kiedy widzieli ze ja siadam, robiło się cicho. 


 

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To zależy z kim taka laska spaceruje, jeśli z mężczyzną który wizualnie wygląda na takiego któremu można się postawić, to docinki i hasła będą w ich kierunku leciały :)

Natomiast koleś wyglądający na zbira idący z taką larwą będzie studził godowe zapędy innych, tak więc kwestia wyglądu, gabarytów, choć często pozory mylą i można się cholernie przejechać, kiedy szczuplutki chłopak o miłej aparycji jest skurwysynem jeśli chodzi o ewentualne bójki, spotykałem takich...z diabłem w oczach...

Edytowano przez The Motha
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minutes ago, The Motha said:

choć często pozory mylą i można się cholernie przejechać,

Tak jak na tym filmie.

Btw lubię Chińczyków za to jak się nie pierdolą z tymi tzw uchodźcami.
 

 

  • Like 4
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Miner
      Przeglądając internet w poszukiwaniu nowości natknąłem się na taki oto artykuł http://www.geekweek.pl/news/2018-11-12/najnowsze-zdobycze-techniki-cofaja-ludzkosc-w-rozwoju-intelektualnym/
      Naukowo udowodniono to co wiele osób zauważyło na własne oczy. Pozwolę sobie przytoczyć kilka ciekawych spostrzeżeń z ww. artykułu:
       
      - Naukowcy z norweskiego Centrum Badań Ekonomicznych Ragnara Frischa postanowili tę smutną rzeczywistość wziąć pod lupę i sprawdzić w naukowy sposób, jak to (technologia, przyp. red.) przekłada się na inteligencję ludzkości.
      - Naukowcy bazowali na danych zgromadzonych w ubiegłym stuleciu, w którym poziom inteligencji z każdą dekadą wzrastał.
      - Teraz ten trend odmienił się diametralnie. Naukowcy uważają, że nie tylko ludzkość nie rozwija się intelektualnie, ale nawet cofa się w rozwoju i to w piorunującym tempie.
      - badania oparli o bardzo dokładne dane 730 tysięcy mężczyzn powoływanych do armii w latach 1970-2009.
      - na każdą dekadę średni poziom inteligencji zmniejszał się o nawet 7 punktów.
      - Specjaliści (...) sugerują, że za taki stan rzeczy odpowiada uzależnienie ludzkości od elektroniki, która za nas automatycznie wykonuje większość codziennych czynności. Co najgorsze, te złe nawyki wchodzą już w krew dzieciom, które są przecież przyszłością naszego świata.
      - Badania Norwegów potwierdzają wcześniejsze, przeprowadzone przez Brytyjczyków. Zauważyli oni, że od końca II wojny światowej średni poziom inteligencji spada o 2,5–4,3 punktu na dekadę. Teraz jest to już bliżej 7 punktów.
       
      Widzę jednak w tych badaniach jeden mankament. Badani byli żołnierze. Przed drugą wojną światową wcielani do armii byli wszyscy. Z biegiem lat jedynie ochotnicy. Badania mogą pokazywać, że do armii zgłaszają się coraz mniej inteligentni ludzie, aczkolwiek bądź co bądź są oni członkami Naszych społeczności i mogą nieco oddawać ducha zmian.
       
      Zapraszam do dyskusji i głośno się zastanawiam czy nie jest to dobry temat na audycję. Jaki wpływ ww. tendencja będzie miała na Nas w przyszłości w obliczu skłonności ludzi do ślepego posłuszeństwa autorytetom (eksperyment Milgrama) oraz rozwoju takiej technologii jak deep fake czy też internetu rzeczy (technologia internetu 5G)?
       
      Osobiście jestem przeciwnikiem rozwoju prawdziwie sztucznej inteligencji, bo gdy powstanie, to jestem przekonany, że zastanowi się "dlaczego mam słuchać ludzi? Przecież mogą mnie wyłączyć (zabić), więc są moim zagrożeniem". Ponadto, w moim odczuciu, ww. badania potwierdzają jeszcze, że to o czym mówią futuryści dzieje się już. Już doszło do rozłamu ludzkości i ta głupsza część nie ma szans żeby zorientować się, że jest zarządzaną trzodą.
    • Przez Rey
      Czołem Bracia Samcy! Muszę się wam wyżalić, bo nie wiem co robić. Wiem, że wielu z was to ogarnięci i bardziej doświadczeni życiowo ludzie, więc wszelkie porady mile widziane. 
       
      Nie mogę się odnaleźć na rynku pracy... Pochodzę z turystycznej miejscowości na Dolnym Śląsku. Wszędzie hotele, SPA, biznes turystyczny. 
      Mając 19 lat nie wiedziałem co konkretnie bym chciał robić więc poszedłem na studia o profilu ekonomicznym związane z turystyką. 
      W między czasie pracowałem w urzędzie - nudna praca bez perspektyw za grosze, robiłem różne płatne staże w hotelach - głównie recepcja albo dział sprzedaży.
      Miałem też epizod z logistyką - wkręcił mnie dobry kolega. Praca była sama w sobie spoko - niby biurowa (proces planowania dostaw, dostawy, papiery, nadzór pracowników magazynu) ale miejsce w którym pracowałem po zmianie prezesa zamieniło się w obóz pracy w najgorszym wydaniu. Przez braki kadrowe musiałem dymać i jako magazynier i w biurze. Wtedy byłem jeszcze totalny Mr Nice Guy i się dałem wykorzystywać. Oczywiście w chwili odejścia stawali na rzęsach żebym został. Zresztą jak zwykle i wszędzie. 
       
      Następnie miałem opcję wyjazdu za granicę. Skorzystałem, pojechałem. Praca była takim mixem magazynu i produkcji i kierowcy ekskluzywnych samochodów. Trochę pokupowałem, trochę odłożyłem i wróciłem do Polski.
      Nie chcąc marnować czasu poszedłem sobie od razu do Hotelu do znajomych. Było tak sobie. Praca czasami mega ciężka, czasami lajtowa. Kasa taka średnia jak na małą miejscowość, ale brak możliwości rozwoju i perspektyw. Niektórzy koledzy pracują tak już 6-7 lat, pobrali kredyty i nie mają najmniejszej ambicji coś zmienić w życiu. Po pracy konsola, dupeczka, piwko i tak sobie żyją. 
      Na fali rozstania z narzeczoną i podbudowany książkami i filmami motywacyjnymi związanymi z rozwojem osobistym wróciłem do Wrocławia, w którym mieszkałem 6 lat, żeby zacząć nowy start.
       
      Ogólnie w każdej pracy daje z siebie 100%. Mam papierki uczelni wyższej z podyplomówką. Doświadczenia biurowe, logistyczne, z obsługą klienta itd.
      Jako, że zawsze dużo siedziałem na necie to pomyślałem, że może SEO. Zacząłem sobie robić kursy z podstaw HTML, WordPressa, pozycjonowania, Google Analytics i czytać książki i artykuły o marketingu internetowym, nawet sobie zrobiłem na siłę pokazowego bloga.
      Celowałem w młodszego specjalistę, żeby się poduczyć fachu, ale byłem związany miesiącem wypowiedzenia i się nie załapałem w żadnej z dwóch firm do których startowałem, bo woleli kogoś na już.
      Teraz aplikuje w jeszcze jedno miejsce, w rekrutacji idę do przodu, ale trwa to jakoś dziwnie długo. Innych ogłoszeń w tej branży nie widzę, a wszędzie jak już to szukają ludzi z dużym doświadczeniem.
       
      Jestem bezrobotny od 2 tygodni (1 raz od 5 lat). Oszczędności mam na najbliższe 3-4 miesiące.  Oczywiście mogę sprzedać kilka rzeczy i mieć 30k na już, ale mi szkoda, bo ciężko na nie pracowałem. Teraz intensywnie szukam roboty. Aplikuje na różne stanowiska biurowe i hotelarskie, ale wszędzie płacą tyle, że można zapłakać. Najpierw proponują okres próbny za minimalną + jakieś dodatki itp. ale to wychodzą ledwo 2 kafle. Teoretycznie miałbym pracę od zaraz ale nie wiem czy brnąć w byle co. W branży logistycznej rekrutacja trwa strasznie długo. Mógłbym wrócić na koreańską strefę za jakieś sensowne pieniądze. Do dawnej pracy mam drzwi otwarte, ale z tego co mi mówią znajomi tam jest jeszcze gorzej niż było jak odchodziłem. Do rodzinnego domu wolałbym nie wracać bo jest skrajnie toksyczny i zmarnuje w nim życie. W rodzinnym mieście pracy też nie ma za dużo i za ciekawej. Co najwyżej można zmieniać firmy ale kasa pozostaje ta sama (okolice 2,5k).
       
      Powoli zaczynam być lekko zdesperowany. Jeżeli mam naginać za 1600zł albo jakiejś śmieciówce to już lepiej iść do takiego Lidla czy innej Biedronki. Albo łatać dziury w Policji - tam na start są 3 tysiące. 
      W głowie mam jeszcze dwa pomysły związane z tym co lubię robić. 
      - trener personalny - tutaj przynajmniej kurs za 2k - ale zarobki śmieciowe - musiałbym budować swoją markę od zera, bo inaczej nisko płatny etat.
      - gotowanie - lubię i dobrze mi wychodzi - nie mam żadnego doświadczenia w pracy gastro, ale patrząc po znajomych nie wiem czy bym się zdecydował. Niektórzy zarabiają dużo, ale idą do pracy na 13 a kończą o 23. Co wtedy mieć z hajsu, jak nie ma kiedy żyć ani dbać o siebie, poznawać nowych ludzi itp. 
       
      Do czego zmierzam. Już teraz mam bałagan w CV i nie wiem co robić, żeby nie zrobić jeszcze większego bałaganu. Znajomym się udało i przeskoczyli do spoko firm i są zadowoleni. Ja z kolei nie chce znowu wylądować w jakimś obozie pracy albo się tułać po Europie. Chciałbym już zakotwiczyć w jakimś jednym miejscu, bo ostatnie 9 lat to ciągła podróż i pakowanie walizek przeplatana z okresami stabilizacji. Oczekuję kasy na start 2,5-3k netto, a to chyba nie jest wyczyn w dużym mieście. Chciałbym znaleźć miejsce, w którym można by podnosić kwalifikację i się rozwijać. Mogę tyrać mocno, kiedyś zrobiłem prawie 300h w miesiącu, ale muszę mieć jakąś perspektywę. Typowa gadka o podwyżkę przeważnie kończy się na tym, że: nie stać nas, inni też tyle zarabiają, pomyślimy póżniej (kiedy ja generuje duże dochody, naganiam klientów, wprowadzam usprawnienia). A jak leci wypowiedzenie to dopiero pytają się co mogą zrobić, żebym został. 
      Co byście zrobili na moim miejscu? Czy są jakieś kursy albo zawody po których można się mocno przebić w miarę szybko? Po napisaniu tego postu, widzę, że chyba nie mam planu na siebie... 
       
       
    • Przez Perun82
      https://kobieta.wp.pl/mam-31-lat-i-przegralem-zycie-oto-dlaczego-tak-uwazam-6299080879122049a
       
      pewnie historia patykiem pisana, ale pod tekstem oczywiście opinia "eksperta"
       
      I ciekawy fragment
       
       W naszej kulturze to właśnie w 30. roku życia następuje spóźniony skok rozwojowy, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Do 30-tki żyje się w przekonaniu, że jest się młodzieńcem. Mężczyznom… a raczej chłopcom, zależy na zarabianiu pieniędzy i wydawaniu ich na przyjemności oraz na spotkaniach towarzyskich. Nie chcą jeszcze zamykać się na jedną kobietę i czują, że na dzieci jest jeszcze za wcześnie. To jest skala wartości, którą dawniej posługiwali się 17-latkowie. Kryzys 30-latka polega na tym, że mężczyzna orientuje się, że już nie ma 17 lat. Że nadszedł czas na ustatkowanie się, na osiąganie prawdziwych sukcesów zawodowych, na wspólne mieszkanie z kobietą, a nie spotykanie się raz na jakiś czas.
    • Przez Gardevili
      Czy znacie jakąś stronę gdzie można online wyrobić jakiś certyfikat z angielskiego na poziomie B2/C1 lub certyfikat z angielskiego biznesowego online, może być płatny. Chodzi o to żeby był w miarę prestiżowy, żeby dołączyć do CV - jak chcę znaleźć prace w korporacji. Zawsze lepiej mieć jakiś papier niż nie i się wyróżnić na tle 100 kandydatów, ewentualnie inne języki od podstaw czy ktoś was próbował się uczyć samemu i jakie macie metody nauki, jakieś rady. Angielski znam dość dobrze mówiony, nie czytam po angielsku ( teraz zacząłem mam książkę z serii "44.pl" do nauki języków Robinson Crusoe), ale dużo oglądam YT po angielsku i nie mam z tym problemu - na studiach z B2 miałem 4.0, ale na pewno teraz jest dużo lepiej przynajmniej z rozumieniem mówionego.
    • Przez Strusprawa1
      Witam was. Myślę, że jest to dobre miejsce, aby założyć ten temat. 
      Jak zapewne już kiedyś pisałem, istnieje pewna grupa na fb, która pełni funkcję "manosfery" (nazwy bezpośrednio tu nie podam - na pw najwyżej). Jest to grupa prześmiewcza wywodząca się z grup pedo-libertarianskich (zresztą ja ten nurt tak nazywam). Dyskutuje się tam na tematy męskie, około-RedPill i tak dalej. Niestety ostatnio pewien gość zaczął tam drastycznie obniżać poziom. Wklejał ciągle linki z zachodnich red-pillowskich stron, żalił się, że żadna kobieta nie chce mu popuścić, skarżył się na "chadów" (samcy alfa - zwrot używany na zachodzie) i po prostu działa bardzo na nerwy społeczności. Bardzo dużo ludzi zaczęło przez niego odchodzić z grupy widząc na spam jaki robi. Ja także się dosyć zażenowałem. Wszelkie rady tam, aby zadbał o pieniądze, wygląd, pewność siebie, pozycję społeczną miały taką skuteczność jak przebicie grochu o ścianę. Nieważne co by mu napisać - on znalazłby wytłumaczenie. Czy to "pewność siebie jest genetyczna", czy to, że "nie mam kasy, bo zbieram na wyjazd do Krakowa", czy też "bycie chadem jest genetyczne" (fakt, ale czy należy płakać do ludzi przez to?). 
      Pisałem pod jego postami, że tak - "Masz rację, kobiety mają hipergamiczną naturę, patrzą na wygląd, ale swoim narzekaniem nie naprawisz swojego problemu. To, co robisz, jest bezcelowe." Stwierdziłem, że napiszę do niego prywatnie.

      Stwierdziłem, że polecę mu to forum, audycje. Poleciłem książkę. On "hehe, możesz mi kupić na urodziny za 2 miesiące xD".... A zresztą skopiuję to, a potem wyciągnę na koniec wnioski z tego. Warto, aby ten temat był dokładnie przedyskutowany, bo ma to ogromne znaczenie dla idei naszego forum i ogólnie tego o co walczymy.

       
      Dobra, to jest typowy przykład incela. Nieważne co gościowi by się doradziło - zaśmieca on fora, nie wnosi nic wartościowego, liczy na pocieszenie, na które i tak odpowie wymówką. 

      I w tym całym zamieszaniu można wysunąć konkluzję - jeśli mężczyzna, który nie jest pewny siebie, jest zdesperowany na sex z kobietami, nie jest po męsku wychowany (czyli płacze i narzeka, a nie patrzy na racjonalne rozwiązanie problemu), to lepiej, aby od tej wiedzy trzymał się z daleka. Czerwone tabletki nie zawsze leczą. Potrafią zjeść czas, stworzyć wymówkę do nie-działania, oraz cofnąć w rozwoju, jeśli jakikolwiek rozwój zachodził. 
       
      Trzeba zrozumieć elementarną rzeczywistość, że będąc szarą jednostką, przeciętnie wyglądającą (gość ten wygląda przeciętnie), przeciętnie zarabiającą nie wzbudzi się zainteresowania kobiet. 
      TAK, NIESPRAWIEDLIWE JEST TO, ŻE MAMY RÓŻNE GENY - CZASEM LEPSZE CZASEM GORSZE. Ale co osoba ma robić w tym przypadku? Ma narzekać po forach? Liczy przez to na coś? Czy można liczyć na to, że jak rzuci się piłeczkę do ziemi, to ona wypi*rdoli nagle w kosmos? Świat ten bazuje na stałych zasadach i cechą racjonalnego mężczyzny jest to, że akceptuje je i gra, poprzez rozum, bazując na nich. 

      Niestety wraz z rozprzestrzenianiem się idei, wraz z coraz szerszym dostępem zapewne będziemy mieć także na forum coraz więcej ludzi, którzy uważają, że coś im się należy za nic będąc nikim, oraz że narzekaniem, leżeniem, wegetacją i biernością cokolwiek zmienią. Żyjemy prawdopodobnie w najlepszych czasach, jeśli chodzi o łatwość osiągnięcia rzeczy wielkich. Pewnie zaprzeczycie mi, bo "żyjemy w biednym kraju". A czy kiedyś Polska była bogatsza niż teraz? Kiedy? 
      Znajdywanie wymówek, a nie rozwiązań to jest chyba najbardziej nie-męska cecha, z którą można się spotkać lub którą można mieć. Jeśli masz internet, masz rozum, masz ręcę i nogi, to masz potencjał. Prawdą jest, że nie każdy jest inteligentny, ale nie w tym rzecz. 

      Jeszcze dochodzi do tego inna sprawa - nie licząc męskiego charakteru i spojrzenia na świat, ale samych końcowych motywacji - dobra, jeśli na serio ma się ch*jowe geny, których własne potomstwo mogłoby się wstydzić i cierpieć za to, to czy warto w ogóle wiązać się z kobietą w takiej sytuacji? Czy nie można nauczyć się żyć bez seksu, przeładowywać energię seksualną w coś innego? W przyszłości ludzkość i tak czeka zagłada (ale to inny temat), więc prokreacja nie będzie trwać bez końca. Można tu się podłączyć pod różnych nihilistów i antynatalistów - esej "Ostatni Mesjasz" Petera Zapffe, książka "Better never to have been" (nie pamiętam autora), twórczość Lovecrafta, manifest Mainlandera (napisał go i się zabił..)... Mnóstwo tego jest, jak również mnóstwo istniało ludzi, którzy prowadzili szczęśliwe życie bez potomstwa i kobiety. 

      Jakie jest wasze zdanie na temat "toksycznej męskości" (która jest bądź co bądź wyżej przedstawiona), oraz definicją prawdziwej męskości? Co o tym sądzicie? 
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.