Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
TheShy

Nie podszedłem.

Recommended Posts

Witajcie! 

Dział pewnie dobry, zrzucę coś z siebie i może dla potomnych nauczka będzie.

 

W sobotę byliśmy ze znajomymi w pubie. Towarzystwo mieszane. Po wejściu od razu wpadła mi w oko pewna kobieta, na oko była może w moim wieku, też ze znajomymi.

Złapaliśmy kontakt wzrokowy, nie dało się nie zauważyć. Co chwila ona zerkała na mnie, ja na nią, aż znajomi mówili, żebym zrobił ten krok i podszedł, chociaż się przywitał. 

Niestety... nie wiem, czy to wpływ alkoholu, który nie zadziałał na odwagę, czy wewnętrzna blokada, strach, przed odrzuceniem. Miałem sporo czasu i możliwości i po prostu nie podszedłem! 

 

Naprawdę żałuję i pewnie będę żałował dość długo, bo rzadko spotykam kobietę aż tak w moim typie, która wydaje się być zainteresowana moją osobą... no nic. Mam nauczkę na przyszłość. Może ją jeszcze spotkam, w co wątpię.

 

Apel szczególnie do tych mniej pewnych siebie, może nieśmiałych Braci: działajcie, szczególnie w takich chwilach. Choćby nie wiem co, nie bójcie się zrobić pierwszego kroku, dać sobie szansy. Niewykorzystanie takiej szansy będzie się mścić bardziej, niż jakbyście mieli zostać wyśmiani na środku pubu. 

 

Pozdrawiam! 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem tak, mainstreamowe media starają się nam wmówić, że w takich chwilach, gdy coś wewnętrznego odciąga nas od pomysłu zagadania do ładnej niewasty, to jest to wynik strachu i braku pewności siebie.

 

Nic bardziej mylnego...

 

To po prostu instykt samozachowawczy! Tak samo jak w sytuacji, gdy widzisz jakdowitego pająka, jakiś wewnętrzny głos podpowiada Ci, żeby się do niego zbliżać, tak samo w tym wypadku, gdy widzisz kobietę, która bardzo Ci się podoba, Twój zdrowy rozsądek podpowiada Ci, abyś nie podchodził.

 

Zauważyliście, że ten 'wewnętrzny głos' pojawia się tylko w obecności ładnych dziewczyn, które nam się podobają? To proste, taka kobieta może zrobić nam największą krzywdę. To ona może nas najbardziej zranić, omotać i wykorzystać, bo wobec chemii, którą ona u nas wywołuje, jesteśmy bezradni.

 

Jeśli nastepnym razem przed podejściem do ładnej dziewczyny poczujesz ścisk w brzuchu, oraz usłyszysz wewnętrzny głos : "nie podchodź", więc że to Twój anioł stróż czuwa nad Tobą.

 

Pozdrawiam,

Kuru!

  • Like 9
  • Thanks 2
  • Confused 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, TheShy napisał:

Naprawdę żałuję i pewnie będę żałował dość długo, bo rzadko spotykam kobietę aż tak w moim typie, która wydaje się być zainteresowana moją osobą... no nic. Mam nauczkę na przyszłość. Może ją jeszcze spotkam, w co wątpię.

Miałem niedawno podobną sytuację.
Aczkolwiek nie przeżywałem tak tego.
Redpill robi swoje.
Nie ma takiej kobiety od której nie poznałbyś lepszej :) 
Zgaduję żeś młody użytkownik, więc, Awięc całe życie przed Tobą i multum kobiet :) 
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, KuruKuruKukurin napisał:

Zauważyliście, że ten 'wewnętrzny głos' pojawia się tylko w obecności ładnych dziewczyn, które nam się podobają? To proste, taka kobieta może zrobić nam największą krzywdę. To ona może nas najbardziej zranić, omotać i wykorzystać, bo wobec chemii, którą ona u nas wywołuje, jesteśmy bezradni.

Pół-prawda, a pół-nie.
W gruncie rzeczy podświadomość, moim zdaniem zaznaczam, dostrzega w pięknej kobiecie dobre, silne geny, nie dla byle kogo.
Mamy taki zapis w biologii, że o te najlepsze księżniczki(niestety) trzeba się troszeczkę postarać i analogicznie one mają program selekcjonowania samców podbijających, popisujących się.

Dochodzimy tutaj do tego, że tak naprawdę jest to ściśle powiązane z pewnością siebie.
Jeśli nie czujesz się fajny, to zdajesz sobie sprawę, że kobieta się po prostu Tobą nie zainteresuje, ponieważ jak już wiemy, kobiety kierują się hipergamią i emocjami.

Złe wzorce w twojej podświadomości wmawiają Ci, że kobieta jest z poza twojej ligi, co jest kompletną bzdurą, a co łączy się właśnie ze strachem.
No, chyba, że pańcia zarabia miliony :) 
Według  mechanizmu hipergamicznego, kobiety nie interesują się biedniejszymi, od nich samych, mężczyznami.

Silni mężczyźni, po przepracowanych wzorach potrafią stawić czoła urokowi kobiet i tej całej magicznej chemii.
Po prostu trzeba myśleć głową, a nie główką i nie stawiać bab na piedestale ;) 

 

27 minut temu, KuruKuruKukurin napisał:

Jeśli nastepnym razem przed podejściem do ładnej dziewczyny poczujesz ścisk w brzuchu, oraz usłyszysz wewnętrzny głos : "nie podchodź", więc że to Twój anioł stróż czuwa nad Tobą.

Żaden tam anioł stróż.
Równie dobrze możesz bać się wystąpić publicznie, ale załóżmy, że dostałeś takie wytyczne w pracy.
I co?
Nie pójdziesz bo się boisz narazić na wstyd, że się zająkniesz, zapomnisz?
Tak samo działa z kobietami.

Ps. Racjonalizujesz swój własny strach jak kobieta ;) 
No offence.

Edited by Ragnar1777
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zadręczaj się bo tylko pogorszysz sprawę. Wyciągnij wnioski i następnym razem idź.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, TheShy napisał:

Naprawdę żałuję i pewnie będę żałował dość długo, bo rzadko spotykam kobietę aż tak w moim typie, która wydaje się być zainteresowana moją osobą...

Dość długo? No dobra, jedno popołudnie i wystarczy - to jest dość długo na żałowanie o tym, masz rację.

 

Wyciągnąć wnioski, i następna.

 

Ewentualnie zastosuj sobie "syndrom kwaśnych winogron": "eee, napewno waliło jej z ryja, albo była kulawa" albo coś równie uroczego. ;)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, KuruKuruKukurin napisał:

Zauważyliście, że ten 'wewnętrzny głos' pojawia się tylko w obecności ładnych dziewczyn, które nam się podobają? To proste, taka kobieta może zrobić nam największą krzywdę. To ona może nas najbardziej zranić, omotać i wykorzystać, bo wobec chemii, którą ona u nas wywołuje, jesteśmy bezradni.

Bez przesady. Stres jest dlatego bo Ci się podoba i nie chcesz spieprzyć sobie ewentualnej znajomości, ot co.

Jakbyśmy bali się podchodzić do kobiet które przyciągnęły naszą uwagę to byśmy dawno wyginęli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja z kolei opiszę inną sytuacje.

 

Znana sieciówka odzieżowa. Zrobiłem zakupy i stoi ONA. Sliczna wysoka blondynka i uśmiecha się do mnie. Niestety to nie ona mnie obsługiwała tylko jej koleżanka...a ona swoimi uroczymi oczyma przyglądała się mi. Po zapłaceniu kartą.... uśmiechnąłem się również do niej.... ale na pomysł....żeby do niej zagadać...zacząłem cały drżeć. Mój wewnętrzny głos krzyczał: NIEEEEEEEEEEEEEEE RÓB TEGO CO CHCESZ ZARAZ ZROBIĆ. Jednak stłamsiłem ten głos i powiedziałem w myślach: "W życiu mamy to, na co się odważymy" i drżącym głosem powiedziałem do niej: Hej. Masz ładny uśmiech..... może dałabyś się zaprosić na kawę..... Na co ona odpowiedziała: Wiesz, do późna pracuje, raczej nie da rady. Odpowiedziałem zdecydowanie: Tydzień ma również siedem innych dni, w których moglibyśmy pójść na kawę....to daj mi swój numer telefonu....zadzwonię do Ciebie. Dziewczyna odpowiedziała: No nie wiem. Odpowiedziałem patrząc jej w oczy: To ja tym bardziej nie wiem. Po czym lekko się uśmiechnąłem. Finalnie. Wzięła kartkę. Napisała na niej swój numer i mi wręczyła go. Szczęśliwy wyszedłem.

Nie pisałem do niej żadnych smsów....poczekałem parę dni....chwyciłem za telefon i zadzwoniłem. Pierwsza rozmowa telefoniczna trwała 2 godziny i tematów nie było końca....po czym mieliśmy się spotkać na żywo.... sama podtrzymywała kontakt na msg.... gdy zbliżał się dzień spotkania....parę godzin przed odwołała je i nie podała innego terminu (już wtedy wiedziałem, że dentka). Potem było jeszcze pare rozmów na msg....próby przeniesienia znajomości na grunty poza msg kończyły się fiaskiem... zatem odpuściłem....kiedyś tam przy luźnej rozmowie z nią przez neta (już nie mając żadnych oczekiwań) zapytałem czemu właściwie dała mi wtedy ten numer odpowiedziała: Bo pierwszy raz w życiu coś takiego mi się przytrafiło....a tak pozatym to biorę leki...bo się lecze i tego dnia miałam dobry humor i uśmiechałam się do wszystkich. THE END.

 

Zmarnowałem trochę czasu na rozmowy....ale lekcja jaką wyciągnałem: BEZCENNA i brak żalu w przypadkach w których nie zagaduje...aczkolwiek teraz już mam na tyle odwagi, żeby zagadać zwłaszcza, gdy kobieta daje taki sygnał.

  • Thanks 1
  • Haha 1
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, TheShy napisał:

Apel szczególnie do tych mniej pewnych siebie, może nieśmiałych Braci: działajcie, szczególnie w takich chwilach. Choćby nie wiem co, nie bójcie się zrobić pierwszego kroku, dać sobie szansy. Niewykorzystanie takiej szansy będzie się mścić bardziej, niż jakbyście mieli zostać wyśmiani na środku pubu. 

A co ja Wam tu wyjaśniam od zawsze ?

Sam mam tzw "SMV" na zerowym poziomie. Morda zakazana, ubieranie sie byle jakie (z kilometra widać, że chodzę jak oberwaniec), samochód lat 20 i więcej (dobra, teraz mam 14 letni, najnowszy z kilkudziesięciu posiadanych przez życie) i jakoś kontaktów z kobietami mi nie brakuje.

 

Bo ja jestem aż nadto śmiały. Co się stanie jesli dostanę kosza ? Nic. Kompletnie.

Trzeba się przyzwyczaić do koszy, do tego że laska powie "spadaj" i życie staje się proste.

To, że ktoś Ci kiedyś nakładł do głowy, że w takim momencie dochodzi do urażenia męskiej dumy - możesz mieć najgłebiej w dupie.

 

Jesli będziesz podbijał dostatecznie często - to za ktorymś razem po prostu MUSISZ trafić. Matematyka.

Jesli szansa na powodzenie danego, pojedyńczego zdarzenia jest nikła (a u mnie tak własnie jest bo SMV bliskie zera) - to w momencie zwiększenia ilości prób - szansa na sukces rośnie dążąc w końcu do jedności.

Wynika to wprost ze schematu Bernoulli'ego.

 

A podbijanie do laski ani nie kosztuje, ani nie jest specjalnie czasochłonne. Szczególnie w klubie gdzie i tak jestes, i tak już wjazd zapłaciłeś i jest wszystko jedno czy popróbujesz zagadać do wszystkich lasek czy spędzisz wieczór przy barze - że tak zacytuję klasyka - "topiąc smutki w butelce wódki".

 

A ja naprawdę nie mam lekko - bo jedyny mój powazny atut to gadka. Zauwaz, że aby atut ten okazać - muszę się przebić przez bariere wizualną, którą sam stwarzam.

Ale i tak się udaje.

 

Swego czasu myslałem by zainwestowac w lepsze ciuchy, nowszy wóz, popracowac nad wygladem ale gdy przeanalizowałem, że kobiet mi nie brakuje - roześmiałem się tylko i machnąłem ręką. Co by to zmieniło ? Miałbym na przykład w miesiącu 5 a nie dwie. I tak bym tych pięciu nie "obrobił" - bo z wiekiem się nie chce.
Uzywając języka mistrzów zmianowych - "towarzyszu dyrektorze - brak jest mocy przerobowych na równoległy proces technologiczny"

 

Wolę jakieś graty do warsztatu kupić za kilka tysi niż wydać na ciuchy.

 

Gadki nie kupię bo tę już mam. I to czasami nawet za dobrą :):):)

  • Like 8
  • Thanks 1
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze to masz zjebe ode mnie.

Przeżywasz to tak jakbyś, zapomniał kuponu z wygranym lotto. To, że nie podszedłeś to nic się nie stało. Ona podejść nie może? Postępujcie tak dalej wszyscy, to na pewno wesprzecie, idee tego forum, czy np. MIGTOW. Jesteś jeszcze białym rycerzem.

A po drugie, napisałeś coś o alkoholu. Bo nie zadziałał. Chłopie, czy ty wiesz co piszesz i myślisz? Zawsze będziesz się wspomagał używkami? Walić już kwestię kobiet, ale w pewnym momencie w Twoim życiu będziesz musiał skorzystać z odwagi. Chyba się wtedy nie upijesz.

Poza tym pub/klub czy inna speluna. To nie jest dobre miejsce do poznawania kobiet. \

Ja pierdziele, robić sobie jazdy po głowie, bo się do panny nie podeszło. Uwierz, mi ja też nie podchodzę do dziewczyn, dziś nawet sama taka jedna do mnie zagadała, potem pisanie na FB i co? Olałem temat, wystarczyła jej jedna odpowiedź, a już widzę, że były by z nią problemy. Zaczynały się te babskie podchody. Przejmuję się tym? Nie. Sam wiele razy nie podszedłem do kobiety. Kiedyś to bym przeżywał. Dziś? Z taką wiedzą, to mam na nie wyjebane. Nawet tańca odmawiam.

 

 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, Bonzo napisał:

A ja naprawdę nie mam lekko - bo jedyny mój powazny atut to gadka.

Sęk w tym, że gadka i pewność siebie jest najważniejsza...

Zamo zagadanie, to też nie wszystko, trzeba umieć pociągnąć rozmowę, a z tym właśnie każdy introwertyk ma poważny problem...Wiadomo, można to trochę rozwinąć, ale nie da się tego z dnia na dzień zrobić. Co do odrzucenia, to introwertycy analizują je na 1000 sposobów i dołują się, wiadomo, nie ma czym. To też można wypracować, jednak taki osobnik odbiera odrzucenie, jako potwierdzenie swojej własnej nieatrakcyjności, i koło się zamyka...

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Leniwiec napisał:

zagadanie, to też nie wszystko, trzeba umieć pociągnąć rozmowę

Tu masz rację. I rzeczywiście - pociągnięcie gadki po zagadaniu "o beleco" moze sprawiać problemy.
Tu jednak mam swoją tzw "mocną stronę" (skoro nie mam gdzie indziej to gdzieś muszę mieć ?).

 

Nigdy języka w gębie nie zapomniałem. Zawsze mam coś do powiedzenia, a z racji że sa to mało typowe gadki - to budzą zainteresowanie z automatu.

Zawsze coś nietypowego budzi ciekawość.

Najgorzej do laski zagadać tekstem monotematycznym typu "fajną masz sukienkę"

Takie coś skazane jest na porażkę zanim skończysz wypowiadać słowo "masz".

Bo takie teksty kobieta słyszy 24/7/365.

 

Jesli już ktoś nie ma pomysłu co poza ubiorem wziąć na język - lepiej zagadać tak:

"Popatrz na barmankę i kelnerkę. Zauwazyłaś ? Mają takie same spódniczki. Ciekawe czy należą one do służbowego wyposażenia czy też obie zaopatrują się w tym samym sklepiku ?"

 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Ragnar1777 napisał:

 ;) 
 

Żaden tam anioł stróż.
Równie dobrze możesz bać się wystąpić publicznie, ale załóżmy, że dostałeś takie wytyczne w pracy.
I co?
Nie pójdziesz bo się boisz narazić na wstyd, że się zająkniesz, zapomnisz?
Tak samo działa z kobietami.

Ps. Racjonalizujesz swój własny strach jak kobieta ;) 
No offence.

Nie nazwałbym tego racjonalizacją. Jeżeli czyjeś SMV jest słabe, to nie ma lepszego wyjścia. 

 

Nie lekceważyłbym,a nie demonizaował strachu. Gdyby nie on to ani ja ani ty byśmy nie istnieli.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Bonzo napisał:

I rzeczywiście - pociągnięcie gadki po zagadaniu "o beleco" moze sprawiać problemy.

Właśnie ,ponoć trzeba umieć rozmawiać o byle czym, a ktoś kto ma gadanę, nie ma z tym problemu, natomiast introwertycy potrafią gadać zazwyczaj tylko na konkretny temat, nie lubią gadać o pierdołach. Uczepiłem się tych introwertyków, bo sam nim jestem, i wiem też, że pełno tu takich...Jeśli ktoś non stop rozkminia co by tu powiedzieć, to za dużo nie pogada z nowo poznaną osobą. Jeszcze jedna kwestia, mimo dobrej gadany, nie z każdą kobietą znajdzie się wspólny język, czasami rozmowa sama się kręci, a czasami, pomimo starań, ciężko porozmawiać.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Feel napisał:

Znana sieciówka odzieżowa. Zrobiłem zakupy i stoi ONA

W odzieżowym zrobiłbym taki numer.

Wyobraźmy sobie (co nam szkodzi sobie wyobrazić ?), że mam kupić płaszcz.

I dama, która mnie interesuje - akurat mnie nie obsługuje. Wybieram więc jakiś płaszcz i zwracam się do interesującej mnie sprzedawczyni na przykład tak oto:

- Czy mógłbym mieć do Pani najbardziej uprzejmą prośbę ?

- Słucham Pana

- Widzi Pani, sprawa jest nietypowa. Chcę kupić ten oto płaszcz ale mam lekko niestandardowe zyczenie

- Tak ?

- Proszę ze mną podejśc do lustra. Chciałbym zobaczyć jak wyglądam w tym właśnie płaszczu mając u swego boku bardzo urodziwą kobietę, w dodatku w moim typie.

  • Like 2
  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wow, dzięki bardzo za zainteresowanie wątkiem ;).

 

Nie chcę po kolei cytować, bo chętnie bym odpowiedział każdemu. Generalnie kilka faktów:

- nie będę się zamartwiał nie wiadomo ile, bo wystarczy przeczytać kilka odpowiedzi i już mam banana na twarzy :D

- to nie jest tak, że piję, żeby mieć odwagę, ale mówią niektórzy, że alkohol dodaje odwagi bo niby strach jest mniejszy i się zdziwiłem, że na mnie to nie działa ;) 

- dobrze o tym wiem, że dostanie kosza nic nie zmienia w życiu, ale tak jak ktoś wspomniał - jest duża szansa, że to pogorszyłoby moją samoocenę, która jest niska na tyle, że właśnie - nie podszedłem 

- post zostanie ze mną na przyszłość, jeśli kiedykolwiek by się to powtórzyło, będę miał dokąd wrócić i dzięki Waszym odpowiedziom przyjąć solidną dawkę motywacji!

- przełamanie bariery w nawiązywaniu kontaktów z kobietami ma przełożenie na wiele płaszczyzn życia w towarzystwie

- i tak, można się śmiać, albo nie, ale tak jak użytkownik wyżej napisał - naprawdę w głowie miałem wizję, że to ona podejdzie do mnie i obrosnę w piórka, niestety ;).

Edited by TheShy

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, TheShy napisał:

- post zostanie ze mną na przyszłość, jeśli kiedykolwiek by się to powtórzyło, będę miał dokąd wrócić i dzięki Waszym odpowiedziom przyjąć solidną dawkę motywacji!

Nick możesz zmienić. Oby tylko nie na TheShame. Bo będzie - jak to śpiewał klasyk - "such a shame"

Wtedy masz szansę na TheFame bez TheBlame, bo z babami to non stop jest TheGame.

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Salius Ketman napisał:

Nie nazwałbym tego racjonalizacją. Jeżeli czyjeś SMV jest słabe, to nie ma lepszego wyjścia. 

 

Nie lekceważyłbym,a nie demonizaował strachu. Gdyby nie on to ani ja ani ty byśmy nie istnieli.

Tu się zgadzamy.
Aczkolwiek nijak to się ma do sytuacji autora.
Zauważ, że gdyby miał niskie smv to by dziewczyny się za nim nie oglądały.
Dlatego chciałem pokazać pewne błędne myślenie
Wbrew temu co mówi @KuruKuruKukurin - tak, to ma związek z samooceną i pewnością.

Zadajmy może pytanie jak zwiększyć swoje smv?
Ano sama pewność siebie nieco uatrakcyjnia, ale nie jest to czynnik, który załatwia całą sprawę.
Wygląd - na tyle ile się da zadba o siebie, stylówka etc.
Money - no tutaj chyba nie muszę nic mówić.
Status - to się wiążę nieco z pewnością siebie, z osiągnięciami człowieka oraz zasadniczo tego jaki on w ogóle jest(umiejętności interpersonalne)


 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Bonzo napisał:

Nick możesz zmienić. Oby tylko nie na TheShame.

Mam nadzieję, że nigdy nie będzie ku temu powodu! ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.