Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

Witam forumowiczów ☺️

Podzielę się z Wami moją historią walki z ciężką depresją.

Po ponad ośmiu miesiącach walki z tą podstępną chorobą,udało mi się odnieść zwycięstwo :)

Postanowiłem udać się o pomoc do lekarza specjalisty psychiatry.

Dzięki pani doktor i pana psychologa, udało mi się wyjść na prostą i teraz cieszę się każdym dniem, a nie go przeklinałem jak byłem chory :(

Leki przepisane przez panią doktor to : Parogen/Paroxinor (SSRI) po ośmiu miesiącach codziennego stosowania się do zaleceń lekarza, wyprostowały mi myślenie :)

Najważniejsze,aby się przyznać przed sobą,że ma się problem,mi się udało.

Miłego dnia 😇

 

  • Like 23
  • Dzięki 6

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy temat. W sumie sam podejrzewam u siebie dlatego mam kilka pytań:

1. Kiedy się uświadomiłeś sobie, że masz depresję? 

2. Jak długo chorowałeś?

3. Jakie miałeś objawy?

4. Jak wygląda procedura leczenia? 

5. Masz teraz w papierach tą chorobę czy jakoś bokiem prywatnie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

1) Brak chęci do czegokolwiek, leżenie w łóżku do 15.

2) Kilka lat,ale pójście do psychiatry traktuje jako "nowy" start

3) Migreny, brak i unikanie znajomych, zamknięcie się w "swoim świecie"

4) Najpierw lekarz specjalista psychiatra przeprowadza wywiad z pacjentem i na podstawie tego co widzi i mówi pacjent - diagnozuje.

Przepisuje odpowiednie leki najpierw małe dawki, potem większe i kontrole co jakiś czas + skierowanie do psychologa na rozmowy w celu wypracowania sposobu jego rozwiązania problemu.

5) Nie potrzebowałem,chciałem być zdrowymi i znowu cieszyć się życiem :)

Edytowano przez kaziki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Ja biorę pram. Pytanie @kaziki skończyłes terapię i nie bierzesz leków? 

 

Edytowano przez Still

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zakończyłem branie leków,teraz tylko psycholog

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

GRATULACJE Kolego!!! Wielki szacun, za wydostanie się z tego i za to, że się dzielisz tą historią.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, przeżyć na własnej skórze i wtedy na tej podstawie można,komuś tutaj pomóc, doradzić 👻

Takie jest to forum Pana Marka,więc to czynie :)

Pracuję nad sobą każdego dnia,aby być lepszym człowiekiem😇

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@kaziki skutki uboczne odstawienia tabletek miałeś? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obniżone libido,ale to jeden z efektów leków z paroksetyną.

Chęć wyjścia z tego paskudnego stanu była silniejsza :)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, kaziki napisał:

Obniżone libido

Ale to po odstawieniu leków czy w trakcie przyjmowania?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W trakcie,po nie zaobserwowałem nic niepokojącego.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bliscy i znajomi wiedzieli, że masz depresje? Funkcjonowałeś jakoś normalnie - praca itp.? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Rey Byłem zawsze wycofany i nie ufny wobec ludzi,bo przeważnie trafiałem na tych "złych".

Pracy nie miałem gdy chorowałem i to było po części przyczyną mojej depresji.

Moi znajomi, albo wyjechali za granicę, albo nie żyją lub siedzą w więzieniu :(

Tak z roku na rok się to towarzystwo wykruszało,aż zostałem sam. 

Dobrze dobrane leki i branie ich co dziennie oraz praca z psychologiem zrobiło całą robotę.

Trzeba chcieć się pozbyć tej podstępnej choroby,

Każdy jest inny,więc na każdego inne metody działają.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@kaziki Gratulacje. Mam pytania.

Czy miałeś i masz jakieś hobby / pasje, które zajmują Ci czas i rozwijają?

Czy miałeś i teraz masz cele w żuciu i do nich dążysz?

Czy trenujesz i dbasz o swoją kondycję i zdrowie?

Moim zdaniem posiadanie celów, pasji i trening skutecznie zmniejszają ryzyko depresji. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@realista

Czy miałeś i teraz masz cele w życiu i do nich dążysz?

1) Tak mam jest to fotografia i cały czas tam coś pstrykam i edytuje w programach graficznych.

 

Czy miałeś i teraz masz cele w żuciu i do nich dążysz?

2) Miałem/Mam przez depresję je zaniechałem,ale teraz dążę,aby je osiągnąć, bo straciłem dużo życia przez tą podstępną chorobę :(

 

Czy trenujesz i dbasz o swoją kondycję i zdrowie?

3) Tak codziennie od sierpnia spaceruję po około 8000/9000 kroków lub więcej w zależności od potrzeby mój rekord to ponad

24 000 kroków :)

 

Grunt,że wychodzę na prostą,ale to nie jest łatwe.

Na razie jestem na długach,ale stopniowo,będę je oddawał 😇

Edytowano przez kaziki
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
4 godziny temu, kaziki napisał:

Pracy nie miałem gdy chorowałem i to było po części przyczyną mojej depresji.

Chyba coś o tym wiem...
Odkąd nie pracuję regularnie + nie chodzę na siłownie, to mnie dopadają takie dołki, że nie pytaj...

 

 

2 godziny temu, kaziki napisał:

1) Tak mam jest to fotografia i cały czas tam coś pstrykam i edytuje w programach graficznych.

O no proszę!
To mamy coś wspólnego :) 
Akurat ja nie mam swojego aparatu, tylko ostatnio miałem okazję porobić fotki z... moją kochanką?
Aczkolwiek zbieram własnie na aparat i tutaj już nasze drogi się trochę różnią.
Ja jestem bardziej zainteresowany szeroko rozumianą branżą filmową ;) 

Lecz fotografią też chce się pobawić ;) 

Ps. Mam pytanie takie od siebie:

1.Gdy nie pracowałeś, to siedziałeś na zasiłku czy mieszkałeś u rodziny?
No bo przecież trzeba zapłacić za mieszkanie, prąd, gaz etc.

2. Czy w avatarze masz słynnego nu-metalowego piosenkarza Freda Dursta, czy mi się tylko wydaje?

3. Zamierzasz w przyszłości zrobić z pasji, główne źródło dochodu?
 

Edytowano przez Ragnar1777

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@kaziki Jak się czułeś na lekach? Mogłeś normalnie funkcjonować, jeździć samochodem itd.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Super.  Ale ile już nie bierzesz leku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Znajomy po z depresją i próbą samobójczą ledwo odratowali go w szpitalu po zatruciu lekami. Wygrał z depresją dzięki siłowni. Dzięki uczuciu pompy ćwiczy codziennie. Dodam że stosuje SAA.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
10 godzin temu, Dodarek napisał:

@kaziki Jak się czułeś na lekach? Mogłeś normalnie funkcjonować, jeździć samochodem itd.?

Nie mam prawka i samochodu, więc nie wiem.

Szukaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Paroksetyna

5 godzin temu, zuckerfrei napisał:

Super.  Ale ile już nie bierzesz leku?

Już 3 miesiące,ale od końca sierpnia jakoś.

5 godzin temu, Aresss napisał:

Znajomy po z depresją i próbą samobójczą ledwo odratowali go w szpitalu po zatruciu lekami. Wygrał z depresją dzięki siłowni. Dzięki uczuciu pompy ćwiczy codziennie. Dodam że stosuje SAA

Każdy ma inne powody depresji -ważne że widział ze sobie sam nie poradzi i wrócił się o pomoc,a to już połowa sukcesu :)

13 godzin temu, Ragnar1777 napisał:

Chyba coś o tym wiem...
Odkąd nie pracuję regularnie + nie chodzę na siłownie, to mnie dopadają takie dołki, że nie pytaj...

 

 

O no proszę!
To mamy coś wspólnego :) 
Akurat ja nie mam swojego aparatu, tylko ostatnio miałem okazję porobić fotki z... moją kochanką?
Aczkolwiek zbieram własnie na aparat i tutaj już nasze drogi się trochę różnią.
Ja jestem bardziej zainteresowany szeroko rozumianą branżą filmową ;) 

Lecz fotografią też chce się pobawić ;) 

Ps. Mam pytanie takie od siebie:

1.Gdy nie pracowałeś, to siedziałeś na zasiłku czy mieszkałeś u rodziny?
No bo przecież trzeba zapłacić za mieszkanie, prąd, gaz etc.

2. Czy w avatarze masz słynnego nu-metalowego piosenkarza Freda Dursta, czy mi się tylko wydaje?

3. Zamierzasz w przyszłości zrobić z pasji, główne źródło dochodu?
 

1) Garnuszek rodziców niestety,w moim wieku już nie powinienem - już mieszkać sam i być samowystarczalnym,ale jest jak jest :(

2) Tak to to prawda - zdjęcie jednej z jego filmowych ról chyba - Revelations https://www.imdb.com/title/tt0403795/?ref_=nm_flmg_act_7

3) Chciałbym - na razie problem są finanse,ale pracuje nad tym każdego dnia :)

Edytowano przez kaziki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 22.11.2018 o 09:38, kaziki napisał:

Dzięki pani doktor i pana psychologa

Jak wygląda praca z psychologiem przy depresji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku, gdy dochodzi do krótszych dni i temperatura znacząco maleje to depresja u mnie nawraca się tak gdzieś na 1h od czasu wstania z łóżka. Mało co pomaga pozytywne nastrajanie, gdy musisz wyjść o 5 rano na dwór przy -20 stopniach i skrobać samochód. Do tego dochodzi jeszcze natężony czas nauki w przypadku studiujących. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 23.11.2018 o 10:29, Maszracius_Iustus napisał:

Jak wygląda praca z psychologiem przy depresji?

Szczerze pierwsza wizyta,to o co chodzi?

Jakieś dziwne pytania zadawane!

Chciałem już wyjść po 5 minutach,ale wytrzymałem.

Jest to praca na słabościach, emocjach lub skupieniu się na przyczynie problemu pacjenta.

Lekko nie ma mi to pomogło :)

Dnia 23.11.2018 o 10:54, rejdi napisał:

W moim przypadku, gdy dochodzi do krótszych dni i temperatura znacząco maleje to depresja u mnie nawraca się tak gdzieś na 1h od czasu wstania z łóżka. Mało co pomaga pozytywne nastrajanie, gdy musisz wyjść o 5 rano na dwór przy -20 stopniach i skrobać samochód. Do tego dochodzi jeszcze natężony czas nauki w przypadku studiujących. 

Miałem podobnie.Teraz już 05:30 z wyra staram się wychodzić z łóżka.Dobra dieta z produktów robi jak najmniej przetworzonych.

Ja zrezygnowałem  z alkoholu do zera.Jem 5 pięć orzechów włoskich na poprawę pamięci,Selekcja znajomych,tych którzy maja negatywne nastawienie do życia.Mi to pomaga.

Skupić się na sobie i swoich problemach,a nie na innych.

Mieć jakiś cel na każdy i go realizować każdego dnia.

Ja na przykład dziennie robię ponad -  8000 kroków (dla zdrowotności, wyciszenia się)

Każdy jest inny,ale trzeba się przyznać przed samym sobą,że jest problem i trzeba nad nim pracować,aż do skutku :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@kaziki

Czuję sympatię, gdyż mam w swoim życiu pewne podobieństwa. Też zajmuje się fotografią i filmowaniem, również komercyjnie. Mam problem z nerwicą natręctw, od ok 9 lat, niestety jestem na tyle głupi, że nic z tym nie robię. Też zacząłem spacery, tak więc pozdrawiam i jestem ciekaw jakie masz kadry. Zapraszam na priv :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dal mnie jestes bohaterem.

Tylko prawdziwy100% facet potrafi wziasc sie w garsc.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Perun82
      Ciekawy artykuł, wiem, że temat wielokrotnie poruszany (w tym i przeze mnie). Jednak moim zdaniem trzeba o tym częściej pisać. 
       
      http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10225
       
      i ciekawy fragment
       
      Wyraźnie bowiem widać, że największa przewaga samobójstw mężczyzn występuje w kulturach europejskich oraz amerykańskich, podczas kiedy w kulturach azjatyckich i afrykańskich przewaga ta jest zdecydowanie mniejsza. Przewaga samobójstw mężczyzn występuje zatem częściej w kulturach bardziej indywidualistycznych.
    • Przez viko
      Dzisiaj natrafiłem na następujący tekst: 
       
      Pełen artykuł pod tym linkiem: 
      http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10225
    • Przez don_bidon
      Na portalu Forsal_pl pojawił się artykuł dotyczący samobójstw w Polsce. Wg Komendy Głównej Policji do zamachu samobójczego dochodzi co 47min. Szacuje się, że 60-90 proc. osób z zachowaniami samobójczymi (zależnie od grupy wiekowej) przejawia różne zaburzenia psychiczne, m.in. depresję  W ubiegłym roku było to ponad 5,2tyś osób. 80% to mężczyźni.
      Pamiętam jeszcze ze szkoły taką rozmowę o problemach społecznych:
      Nauczycielka: Kobiety pozorują samobójstwa żeby na nie zwrócić uwagę. To ostatni akt desperacji szukając pomocy. To jest straszny problem.
      Ja: Ale mężczyźni częściej się zabijają, to chyba większy problem?
      Nauczycielka: Bo są SŁABI.
      Zatkało mnie. Nie wiedziałem co jej odpowiedzieć (może dlatego tak zapamiętałem ten dialog).
      Link do artykułu:
      http://forsal.pl/lifestyle/zdrowie/artykuly/1112951,suicydolodzy-z-powodu-samobojstw-ginie-w-polsce-wiecej-ludzi-niz-w-wypadkach.html
    • Przez Perun
      Witam szanownych Braci,

      Od dłuższego czasu czuję, że pogrążam się w depresji, wczoraj będąc pod wpływem samotnie pijąc nazwałem swój problem depresją.Pomimo tego, że jak na "moją głowę" wypiłem całkiem sporo dopiero przy ostatnich łykach trunku poczułem lekkie upojenie, wtedy zacząłem rozmyślać nad swoim losem, perspektywami etc.
      Dziś zaraz po załatwieniu spraw związanych z uczelnią, zacząłem czytać różne materiały na różne tematy, aż coś mnie natchnęło na zrobienie prostego testu internetowego z niego wynikło, że mam ciężką depresję(choć miarodajność jego może nie być wysoka, to na pewno prezentuje on wartość orientacyjną).

      Na stan mojego obecnego usposobienia składa się wiele czynników, wymienię większość z nich :

      Zdrowie fizyczne,osłabienie pomimo dość dobrej morfologii, nawracające infekcje bakteryjne, prawdopodobnie nieszczelne wypełnienia dentystyczne
      Moje obecne otoczenie składające się z pseudokolegów i fałszywych przyjaciół, którzy na pewno nie sprzyjają mojemu rozwojowi
      Brak czasu na podjęcie się jakiejś pracy zarobkowej na studiach, pomimo tego, że jestem w stanie pasożytować na rodzicach, to mi bardzo nie odpowiada.
      Po studiach zamierzam podjąć  własną działalność gospodarczą, a studia traktuję jako dodatkowy papierek .
      Poważnie zastanawiam się nad odcięciem od wszystkich obecnych znajomych i rozpoczęcie kreowania własnej rzeczywistości, bo obecne grono mi całkowicie nie odpowiada,ja jemu pewnie też.
      Strasznie się boję rozczarowania rodziców, najchętniej jebnął bym uczelnie w kąt i odpocząłbym, aż moje nastawienie do świata się poprawiłoby...

      Proszę was o podanie jakiegoś remedium najlepiej w postaci autoterapii, uwielbiam aktywność fizyczną(wiem,że ona podobno pomaga), choć w ostatnim czasie nie mam po prostu na nią wewnętrznej siły.
      Jeżeli uda mi się załatwić dwie sprawy po mojej myśli idę się wyszaleć na sali choć bez większego entuzjazmu  
    • Przez Ksanti
      Część. W związku z obecną sytuacją życiową postanowiłem założyć temat z cyklu "dołek egzystencjonalny".
       
      Jakieś tam doświadczenia z pracą miałem już w szkole średniej. Hala hiperdupermarketu. Strasznie mnie wkurzało, że tak dużo ludzi tam jest, wielka przestrzeń, wszyscy mnie obserwują i jestem pod kontrolą. Poza tym non stop stanie i trzeba sie wyrabiać. [Na końcu opiszę dlaczego zwracam na to uwagę].
       
      Jednak pierwsze moje przemyślenia egzystencjonalne pojawiły się po ukończeniu szkoly średniej. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy z moich raczej poważnych słabości. Pierwsze moje zderzenie ze ścianą nastapiło kiedy zobaczyłem jak wygląda rynek pracy i jak bardzo jest zjebany. Jednak z dozą entuzjazmu i nieświadomy zagrożenia zaaplikowałem m.in. CV do firmy, która reklamowała się w samych superlatywach. Standardowo dobre zarobki, nienormowany czas pracy, dobra atmosfera, praca biurowa (ahh ten prestiż wmawiany przez rodziców - biuro to przecież łatwa praca papierkowa nic nie trzeba robić itd.) blah blah blah. Wymagania natomiast to komunikatywność, dobra dykcja oraz pozytywne nastawienie do życia czy coś tego typu. Pewnie odrazu zgadniecie o jaką pracę chodzi. Tak jest!!! Call center.
       
      Wtedy nie wiedziałem co to jest, myślałem, że to start do wielkiego świata biznesu i takie tam. Entuzjazm młodego chłopaka i życie bajkami które wciskano w szkole, ogłoszeniach i przy rekrutacji do pracy. Tak więc poszedłem/ połechtali moje ego jaki ja to jestem super, że przeszedłem rekrutacje. Następnie szkolenie. Po kilku dniach nadszedł pierwszy dzień pracy. Uswiadomiłem sobie, że moja praca polega na dzwonieniu i naciąganiu ludzi. Mój pierwszy telefon i nagle poczułem wielki niepokój. To pierwszy telefon a jeszcze takich będzie pewnie ze 100 danego dnia. Przecież nie wiem co powiedzieć, mam niepewny głos, w dodatku wysoki. Przez kilka minut wstrzymywałem się z decyzją zadzwonienia. Tak... uświadomilem sobie, że jest to moją fobią - zajebiście. Wykonałem 3 telefony z czego w dwóch zostałem zwyzywany. Po tym powiedziałem kordynatorce, że idę na przerwę i już więcej tam nie wróciłem (nie podpisywałem żadnej umowy). W domu do końca dnia byłem cały roztrzepany i podenerwowany. 
       
      Za 3 lata powtórzyłem eksperyment. Wsumie też nie do końca byłem świadomy co to za praca. Myslałem, że jakaś księgowość, analizy itd. No bo pisanie biznesplanów. A to kontakt z klientami głównie telefoniczny w dodatku w pomieszczeniu nie byłem sam. Trzeba po jakichś instytucjach wydzwaniać itd. Tu jeszcze jestem na podsłuchu przez współbiurowiczów. Niestety tutaj wytrzymałem kilka dni. Znowu ten ogromny stres się pojawił na samą myśl o tym aby zadzwonić do kogos obcego i go przekonywać. Strasznie nie lubię tej całej maski i udawania miłego. Czemu oni do cholery zmuszają mnie, żebym się oddzywał wtedy kiedy nie mam na to ochoty? Telefon od kogoś obcego to dla mnie jak atak i wkroczenie w strefę osobistą. Czemu nie mogę czegoś robić tam sobie w spokoju? Aaa i w tym call center stresował mnie też fakt, że rozmowa jest nagrywana. 
       
      Po tych zdarzeniach zacząłem analizowac swoje życie pod kątem emocji i traum. W gimbie bylem alienowany w klasie i wyszydzany. A zaczeło się od wypisywania obraźliwych rzeczy na mój temat na naszej klasie. Wszyscy z klasy mogli to przeczytać. O ile wcześniej docinki mi nie przeszkadzały i każdy każdemu robil sobie na złość. To od momentu trwałych wpisów na forum klasowym zaczęło mnie to mocno boleć. Już wtedy miałem tendencje introwertyczne chociaż udawałem ekstrawertyka (w dzieciństwie nim byłem naturalnie). W 3 klasie przestałem rozmawiać z ludzmi, jedynie z 2 osobami trzymałem w klasie słaby kontakt. Oczywiście moje oceny w nauce bardzo zaczęły kuleć. W szkole średniej zacząłem jeździć autobusem. Zauważyłem, że w przypadku kiedy jest dużo ludzi zaczynam odczuwać niepokój i podenerwowanie. Obecnie tego nie mam. Nie mam też problemów w kontaktach 1 vs. 1. W przypadku grupy osób wiekowo czy społecznie do mnie podobnych również. Jedynie to szybko się męcze spędzając czas w grupie i udaje, że mnie wszystko bawi. Mam też tendencje do unikania kontaktu jak kogoś nie zznam (w sensie odkładanie spotkania). Wychodzi na to, że mam lekką fobie społeczną a nawet może i neuropatie. Współcześnie panuje kult krzykaczy i ekstrawertyków (tacy celebryci). Te sławne szukamy osoby komunikatywnej, pozytywnie nastawionej do życia, młody dynamiczny skład oraz praca zespołowa. No po prostu rzygać się chce jak widzę takie ogloszenia, niestety prawie każde.
       
      ------------------------------------------------------------
      Przedząc do meritum:
       
      Nachodzi mnie taka refleksja czy znajdę w tym wszystkim miejsce dla siebie. Nieukrywam, że chciałbym trochę zarobiči jakoś ustawić się w życiu. Studiuję i po kierunku prawdopodobnie praca w korpo (czego się obawiam zważywszy na to co opisałem powyżej). Z drugiej strony niejasne plany na przyszłość i presja z racji wieku i aby się usamodzielnić. Ktoś może te problemy uznać za śmieszne ale mi na serio nie jest do śmiechu. Wariacka praca bez prywatności i z wydzwanianiem to dla mnie droga do nerwicy. Niestety nie wiem za bardzo czy są jakieś odpowiednie zawody gdzie można byloby zminimalizować powyższe problemy. 
       
      Głównie myślałem o zawodach analityka/kontrolera finansowego. Bo tak by przebiegała ścieżka edukacyjno zawodowa. Jednak to też w dużej mierze chyba telefony, rozgardiasz i burdel emocjonalny czego się obawiam. Poza tym ubieranie maski i sztywne udawanie kogoś kim się nie jest. Nie wiem też jak jest naprawdę. Bo gdybym mógł sobie w spokoju pracować i od czasu do czasu coś pogadać bez spiny na luzie to nie ma problemu. Oczywiście fajnie by było mieć work-life balance.
       
      Z takich innych ścieżek to myślałem, żeby ewentualnie zrobić kurs na masażystę albo grafika. W przypadku tego pierwszego to zniechęca mnie wizja pracy po kilkanascie godzin za grosze w jakichś spa. IT kompletnie nie dla mnie (a tam chyba najbardziej by pasowało pod mój charakter - wolnego wilka). Jestem w tym pogubiony. Teraz jest mi dobrze jednak boje się, że kiedy pójdę do poważnej pracy i na swoje to moje życie zamieni się w emocjonalne piekło bez odwrotu. Niestety chcąć czy nie, jestem fobikiem  bez "wywoływaczy" funkcjonuje normalnie.
       
      Czy ktoś z braci ma podobne problemy/ przemyślenia? Albo jakieś sensowne rady odnośnie ścieżki zawodowej w życiu pod to co opisałem?
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.