Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

Nigdy nie chciałem, wciąż nie chcę. Nie czuję nawet potrzeby. Dzieci nie robią na mnie najmniejszego wrażenia, dużo bardziej rozczulają mnie małe zwierzątka. Coraz poważniej myślę o wazektomii.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja mam parkę.

 

Jeśli się zastanawiasz na tym czy coś straciłeś w życiu przez brak sposobności opieki w różnych fazach rozwoju dziecka to powiem, że nie lub niewiele.

 

Moim zdaniem, tylko nieliczni faceci się realizują w tej robocie. Córki potrzebują ojca, gdy zaczynają dojrzewać płciowo by wyrobić w sobie pewność siebie. Syn potrzebuje ojca tak od 5,6 roku życia, by nauczyć się być mężczyzną i umieć zająć miejsce w grupie chłopaków (patrz zwyczaj postrzyżyn, czyli zabranie chłopca od matki i rytualne strzyżenie włosów).

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
On 12/2/2018 at 7:03 AM, mpawel5 said:

Mam pytanie do ojców na tym forum. Czy jest się czego bać, czy jednak przy normalnej kobiecie jest to do ogarnięcia?

 

1 hour ago, Tomko said:

Fajnie się czyta ten temat bo ja kur...a czekam i szukam jak nienormalny i boję się wyjść ze strefy komfortu. Wierzę w jakieś idylle i idealne partnerki. Jedną idealną miałem już i wprost mi dała do zrozumienia, że mam zielone światło jak chcę, ale głupi byłem. Teraz sobie życie układa z innym więc nawet nie pytam co słychać, po co. Ponoć nigdy się nie jest gotowym na bycie ojcem a jak to już przychodzi to jest zajebiście. Prawda to?

Panowie, puszkę pandory otwieracie/temat rzeka...jak wybrać dobrą matkę/ojca i skąd wiedzieć czy rodzina "przetrwa" w przyszłości.

 

Moja historia jest raczej ekstremalna (połączenie działów zaburzenia psychiczne/moja hostoria/manipulacje pań i mojej białorycerskośći i niewiedzy o kobietach) jeśli chodzi o ten aspekt więc nie bierzcie tego za jakikolwiek drogowskaz ale napiszę w skrócie jakie mam refleksje:

 

Świadomość pewnych rzeczy:

1. Wychowanie dziecka do 20-22 lat to koszty ok 200 000 lokalnej waluty. Oczywiście nie tak patrzeć należy na dziecko bo nie o kasę chodzi ale jak już jest dziecko to bulisz (czy nadal jesteście jako rodzina, czy alimenty)

2. Przytoczę cytat mojego kumpla nim mi się syn urodził "przewartościuj teraz pewne rzeczy w swoim życiu". Czyli-czy chcesz czy nie juz nie będziesz miał tyle czasu na swoje przyjemności.

Chyba że znajdziesz oldschoolową matkę polkę co wszystko będzie robiła a takich juz chyba mało.

3. Dziecko się rodzi - matka kocha dziecko tak na prawdę. Ty zchodzisz na 2 lub 3 plan jako dostarczyciel dóbr do gniazda. Twoje potrzeby są mało istotne bo dla niej liczy sie tylko dziecko. (taka biologia). Nie wierzycie? Posłuchajcie Starowicza w ostatnim temacie który strzeliłem niedawno.

4. Feminizm napierdala dalej - matki polki bedą coraz mniej chciały robic przy dziecku na wzór ich sióstr z zach Europy.

5. Problemy porodowe/choroby dziecka/komplikacje itd. Kształtujący się organizm/system odpornościowy dziecka do ok 5/6 lat (?) Nie jest to zaden ewenement tylko fakt życia. Mówiąc krótko- STRES dla rodziców.

 

Wybór matki/ojca

1. Jedyne co bym zalecił to obserwację potencjalnej partnerki jak zachowuje się przy innych dzieciach, czy je lubi "naturalnie" czy na pokaz. Jaką jest kobietą, czy rodzinną, czy ciepłą, czy szanuje instytucję rodziny, ojca itd.

Osobiście nie wierzę w ustalanie z panną "ty będziesz robiła to przy dziecku a ja tamto etc". Z mojego doświadczenia takie umowy z kobietami o kant d sobie można rozbić.

 

Wiem jedno - nie jesteś w stanie przewidzieć czy dana kobieta/mężczyzna będzie dobrą matką/ojcem jak już się pojawi dziecko. To dopiero wychodzi po fakcie.

Tu jeszcze przychodzi dysonans poznawczy z obu stron: "kurwa, nie tak nasze życie miało wyglądać, wszystko twoja wina!"

 

Gotowość do bycia rodzicem:

Wg mnie psychicznie człowiek nigdy nie jest gotowy, bo dopóki tego nie przerobisz dopóty nie będziesz miał tego doświadczenia.

Teoria teorią a życie życiem.

 

Instynkt rodzicielski/ojcowski

Raczej nie miałem. "Nauczyłem" się od matki w dużym stopniu.

Zacząłem cieszyć się rolą ojca (mimo, że została mi niejako "zdefiniowana na siłę" przez matkę dziecka) jak syn zaczął chodzić i biegać. Najbardziej lubię okres 6-10 lat kiedy to już jest mały chłopak i można z nim super rzeczy robić.

 

Ale takie podstawy

1) Hajs

2) Partnerka, która rokuje na dobrą mamę. (nie brać tego za pewnik bo i tak się może okazać, że jak się dziecko urodzi to jest zupełnie inna osoba)

3) Jeśli jest możliwość to logistyka i pomoc rodziny (dziadkowie etc) aby od czasu do czasu mieć weekend dla siebie

4) Dobry, zdrowy związek między dwojgiem ludzi przed pojawieniem sie dziecka

 

Podsumowując:

Chciałem syna. Mam syna. Rodził się jak miałem 28 lat. Za to jestem wdzięczny jego matce.

Jak ruszą komercyjne loty na Marsa to osobiście ją odprowadzę za rączkę do rakiety.

 

 

 

 

 

 

1 hour ago, Tomko said:

Ja wczoraj gadam z moją "koleżanką" i ona do mnie, że piersi jej dziwnie urosły i żebym spojrzał. Takie wrażliwe się zrobiły i obolałe a okres dopiero za tydzień.

Słyszalem te teksty od przyszłej matki mojego syna. Do tego robiła jeszcze maślane oczy.

Ale mówiła mi wprost, że jej zegar tyka więc było fair.

Edytowano przez TheFlorator
  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 hours ago, Tomko said:

Ponoć nigdy się nie jest gotowym na bycie ojcem a jak to już przychodzi to jest zajebiście. Prawda to?

 

Mam wrażenie, że dzieci to temat tabu. To znaczy można o nich mówić wspaniale albo wcale. 

 

Jest ogromna roznica pomiędzy kobietami a mężczyznami jeśli chodzi o ważność dziecka w życiu. Mam wrazenie, że większość kobiet żyje dla dzieci. Ich biologia jest tak silna, że stały się niewolnicami instynktu macierzyńskiego. Kobiety bez dzieci są poprostu nieszczęśliwe. 

 

No i teraz odważne twierdzenie w tym świecie kreowanym przez kolorowe czasopisma i "psycholożki" - my mężczyźni tak nie mamy. Tak twierdzę. Dla nas dziecko nie stanowi sensu życia, chodź niewątpliwie potomek jest w życiu ważny i tylko posiadanie dziecka otwiera nas na pełnię odczuć. Powiem dyplomatycznie - są ciekawsze rzeczy w życiu niż wychowywanie dziecka aczkolwiek posiadanie potomstwa jest ważne dla faceta. 

 

No i jeszcze kwestia kobiety i miłości do niej. Bialorycerze zakochani w swoich damach sami będą nalegać na dziecko a pozniej wymieniać pieluchy, karmić, wstawac w nocy (moim zdaniem Still z tego forum na przyklad. )

 

Mężczyźni mniej zakochani w swoich partnerkach będą również mniej udzielać się przy dziecku.  Czyli mężczyzna kocha dziecko przez pryzmat swojej partnerki. 

Taka moja obserwacja.

 

Jednym słowem - bym się nie przejmował, że ja cycki swędzą. Będziesz ojcem to będziesz, nie to też dobrze. Podejdź do tematu na luzie ale odpowiedzialnie. Dziecko to nie dramat, dupy też nie urywa. Ot kolejny etap w życiu.

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pisałem o tym kilka razy, że jak facet za dużo udziela się przy dziecku to kobieta zaczyna czuć do niego obrzydzenie (choć oficjalnie do koleżanek mówi, że jest dumna z męża). Mężczyzna nie może wchodzić w rolę kobiety koniec kropka.

 

Mam dziecko. Wiem też, że jeśli dziecko to tylko z kobietą, która się nadaje na matkę. Nadawać na matkę to nie to samo co mieć pochwę, macicę i piersi do karmienia.

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.