Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Jako, że jestem nowa opowiem Wam moją historię. Zaznaczam, że ukończyłam równy tydzień temu 18 lat :)

Gimnazjum uważam za najgorszy okres człowieka, choć podejrzewam, że wiele osób stąd jest jeszcze z tego pokolenia, gdzie było 8 klas. Rozpoczął się u mnie bardzo burzliwy czas, nie radziłam sobie z dojrzewaniem, z problemami wśród rówieśników oraz z problemami w domu. Gdy miałam 14 lat wpadłam w bardzo toksyczny związek z dojrzałym facetem, który miał już ukończone 18 lat. Nie powiem, że nie, ale z początku ten związek pomagał mi zapominać o problemach w szkole i w domu, mogłam od nich do niego uciekać. Z czasem jednak związek był coraz to gorszy, lecz ja, będąc dzieckiem, nie widziałam świata poza nim i miałam przysłowiowe klapki na oczach. Nie mogłam mieć swoich znajomych, swojego zdania, lecz nie potrafiłam go zostawić. Nie miałam wzorca idealnego związku albo chociaż normalnego, ponieważ rodzice wiecznie się kłócili i nie ukrywam, że nie raz dochodziło do rękoczynów na moich oczach, a alkohol stawał się częstym gościem w domu. Brnęłam dalej w ten związek, lecz z czasem on zaczął wykorzystywać fakt, że ma mnie już na wyłączność i szantażując oraz niszcząc psychicznie wykorzystywał mnie seksualnie. Pomimo tego, że nie chciałam, oddawałam mu się, bo nie chciałam zostać sama. Koniec końców zostawiłam go, ale po czasie okazało się, że jestem w ciąży. Był to dla mnie szok, ale nie załamanie. Wiedziałam, że muszę mieć obok to maleństwo, lecz awantury, które miałam dzień w dzień z tytułu panny lekkich obyczajów od moich własnych rodziców odrzucały te myśli bardzo często. Na szczęście pojawiła się moja babcia, która ogarnęła całą sytuację i rodziców, a ja mogłam w spokoju funkcjonować. W trakcie i po ciąży przechodziłam wiele spraw sądowych, między innymi o to co się wydarzyło, czyli wykorzystywanie seksualne, ale i też pozbawienie praw rodzicielskich, bo nie chcę by miał ten człowiek cokolwiek wspólnego z życiem moim i mojej córki. Sprawa sądowa odnośnie wykorzystywania seksualnego nie poszła tak dobrze, jak myślałam, ponieważ dostał tylko zawiasy, prace społeczne oraz kuratora, ale jak się później okazało w sprawie o alimenty oraz pozbawienie praw rodzicielskich jest on upośledzony umysłowo (ciekawe), dlatego dostał taki wyrok, a nie inny. Dodam, że zachowanie policji w stosunku do mnie było o wiele lepsze niż sędziny, ale pewnie było to zachowanie zamierzone bym powiedziała jak najwięcej. 
Mam nadzieję, że nie poleje się fala hejtu na mnie, chciałabym być aktywna na tym forum i poznać także Wasze historie :) Myślicie, że mogłabym założyć w przyszłości swojego bloga, w którym szczegółowo opowiedziałabym swoją historię oraz pomagałabym innym nastoletnim dziewczynom, które spodziewają się dziecka i nie wiedzą co mają zrobić?
Pozdrawiam, MommyHolly! 

  • Like 3
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, MommyHolly napisał:

Myślicie, że mogłabym założyć w przyszłości swojego bloga, w którym szczegółowo opowiedziałabym swoją historię oraz pomagałabym innym nastoletnim dziewczynom, które spodziewają się dziecka i nie wiedzą co mają zrobić?

Przecinki na swoim miejscu, składnia przyzwoita, brak błędów i w końcu poprawne użycie "choć", gdzie większość bezmózgów na necie nakurwia oczojebnym "chodź", że aż oczy krwawią.

 

Masz moje błogosławieństwo, jeśli nie jesteś jakimś wyrafinowanym trollem. 😏

 

Co do treści, z rodziną najlepiej na zdjęciu; samo życie, niech Ci się wiedzie i córeczce. 🙂

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mi się wydaję, że ja identyczną sytuację już gdzieś czytałem... 

Ile razy w życiu kończysz 18 lat? 

Naprawdę mam jakieś deja vu. 

Może pisałaś gdzieś swoją historię na innych stronach? 

 

A tak wgl to nie powinnaś pisać w rezerwacie? 

Edited by Ragnar1777
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@MommyHolly

Na początek: Cześć!

 

Co do wspomnianych blogów, nazwijmy to parentingowych, chociaż Twoja sytuacja jest delikatnie wyjątkowa to fakt - dobry pomysł. Ta nisza co raz bardziej się rozwija i na Twoim miejscu już wskoczyłbym i sypał wpisy oraz udzielał się w środowisku. Za 1-2 lata blogów w tym temacie może być tak dużo, że wybicie się będzie graniczyło z cudem. Także działaj, trochę samozaparcia i może się udać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ragnar1777 może jestem przewrażliwiony, ale mi też tu śmierdzi trollem.

 

Szczególnie po tym:

34 minuty temu, MommyHolly napisał:

Myślicie, że mogłabym założyć w przyszłości swojego bloga, w którym szczegółowo opowiedziałabym swoją historię oraz pomagałabym innym nastoletnim

Skoro jest tu nowa to skąd wie o takiej możliwości i w sumie to po co się pyta "czy może".

 

A teraz po tym:

"

zostałam zablokowana za brak pełnoletności :("

 

Edited by Carleon
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Ragnar1777 napisał:

A mi się wydaję, że ja identyczną sytuację już gdzieś czytałem... 

Ile razy w życiu kończysz 18 lat? 

Naprawdę mam jakieś deja vu. 

Może pisałaś gdzieś swoją historię na innych stronach? 

 

A tak wgl to nie powinnaś pisać w rezerwacie? 

Bardzo możliwe, że widziałeś mnie już tutaj, ale wtedy zostałam zablokowana za brak pełnoletności :(

Szczerze to ciężko mi się połapać tu, nawet nie wiem co to i gdzie mogę znaleźć ten rezerwat.

1 minutę temu, Carleon napisał:

@Ragnar1777 może jestem przewrażliwiony, ale mi też tu śmierdzi trollem.

 

Szczególnie po tym:

Skoro jest tu nowa to skąd wie o takiej możliwości i w sumie to po co się pyta "czy może".

Nie chodzi mi o bloga tutaj, na tym forum. Można założyć konto na blogspot itp. 

2 minuty temu, Carleon napisał:

@Ragnar1777 może jestem przewrażliwiony, ale mi też tu śmierdzi trollem.

 

Szczególnie po tym:

Skoro jest tu nowa to skąd wie o takiej możliwości i w sumie to po co się pyta "czy może".

 

A teraz po tym:

"

zostałam zablokowana za brak pełnoletności :("

 

Bo było tak. Teraz mając ukończone 18 lat chciałam od nowa podzielić się swoją historią i zacząć już przygodę z tym forum nie obawiając się o bana za wiek. Rozumiem wątpliwości co do wszystkiego, ale po co miałabym czekać tyle czasu aby założyć ze spokojem konto? By się pobawić i pośmiać z ludzi? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, MommyHolly napisał:

nie obawiając się o bana za wiek

A za ucieczkę z rezerwatu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@MommyHolly może warto by doczytać regulamin i poprosić Moderatorów o przeniesienie tematu do odpowiedniego działu?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, Imbryk napisał:

@MommyHolly może warto by doczytać regulamin i poprosić Moderatorów o przeniesienie tematu do odpowiedniego działu?

Próbowałam znaleźć możliwość napisania do moderatorów ale mi się nie udało

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, MommyHolly napisał:

Rozumiem wątpliwości co do wszystkiego, ale po co miałabym czekać tyle czasu aby założyć ze spokojem konto? By się pobawić i pośmiać z ludzi? 

Pierwsze słyszę ze żeby założyć konto na forum trzeba mieć 18 lat.

Wcale nie sugeruje zabawy i posmiania się z ludzi. Bo w sumie nie wiem z czego się tu można śmiać? (I nie wiem skąd przyszło Ci to do glowy)

 

Sugeruje raczej założenie konta przez np. naszą sympatię Wiktorię ( @Fit Daria ) i robienie jakiś fakowych wpisów i wkupienie się w łaski forum a potem wyglaszanie swoich femi poglądów.

 

Ale.. nie mam zamiaru na ciebie najeżdzać jeśli jesteś prawdziwa to czas to zweryfikuje na twoją korzyść :)

Edited by Carleon
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Carleon napisał:

Pierwsze słyszę ze żeby założyć konto na forum trzeba mieć 18 lat.

Polecam przeczytać jeszcze raz regulamin forum, a w szczególności:

II. Definicje.

2. Użytkownik - oznacza każdą osobę fizyczną, korzystającą z Usługi. Użytkownikami mogą być wyłącznie osoby pełnoletnie.

 

Nieznajomość prawa szkodzi.

Edited by Drenkun
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, MommyHolly napisał:

ja, będąc dzieckiem, nie widziałam świata poza nim i miałam przysłowiowe klapki na oczach. Nie mogłam mieć swoich znajomych, swojego zdania, lecz nie potrafiłam go zostawić. Nie miałam wzorca idealnego związku albo chociaż normalnego, ponieważ rodzice wiecznie się kłócili i nie ukrywam, że nie raz dochodziło do rękoczynów na moich oczach, a alkohol stawał się częstym gościem w domu. Brnęłam dalej w ten związek, lecz z czasem on zaczął wykorzystywać fakt, że ma mnie już na wyłączność i szantażując oraz niszcząc psychicznie wykorzystywał mnie seksualnie. Pomimo tego, że nie chciałam, oddawałam mu się, bo nie chciałam zostać sama. 

Dlaczego kłamiesz moja droga? Najpierw twierdzisz, że wykorzystywał Cię seksualnie, żeby zaraz potem dodać, że ODDAWAŁAŚ MU SIĘ. Co to znaczy 'nie chciałam'? Nikt Cię nie zmuszał, sama wybrałaś że chcesz mu się oddać, bo bałaś się, że zostaniesz sama. Gdy mężczyzna zaleje kobietę to nikt się go nie pyta czy się bał robić tego bez gumki ale zrobił to, bo bał się, że kobieta nie będzie chciała seksu. Nikt się o to go nie pyta - musi płacić 25 lat choćby skały srały. Tymczasem Ty biedulka znalazłaś sobie usprawiedliwienie, że 'nie chciałam' i pozbawiłaś faceta praw rodzicielskich? Ani Cię nie zgwałcił, ani nie zmuszał. WYBRAŁAŚ seks z nim - a powód nie ma znaczenia, powód może być jakikolwiek. Faktem jest, że Cię nie zmusił ani nie wykorzystywał tylko WYBRAŁAŚ z własnej woli seks z nim. NIE MUSIAŁAŚ, nikt Cię nie zmuszał.

 

Niestety, polskie sądy łykną takie manipulantki. Nie wiem jak to działa, ale jeśli facet stracił prawa rodzicielskie a mimo to musi płacić alimenty to największe współczucie dla niego jakie może być. Co do tego 'ja nie chciałam, on mnie wykorzystywał' - możesz sobie tak pierdolić te babskie manipulacje, nikogo to tutaj nie wzruszy. Wypierdalaj zarobić na dziecko a nie ciągnij kasy od faceta skoro Cię tak rzekomo 'wykorzystywał'. DO ROBOTY.

  • Like 5
  • Thanks 5
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, MommyHolly napisał:

Próbowałam znaleźć możliwość napisania do moderatorów ale mi się nie udało

Już widzę ktoś przeniósł temat, teraz jest OK.

 

8 godzin temu, MommyHolly napisał:

Myślicie, że mogłabym założyć w przyszłości swojego bloga, w którym szczegółowo opowiedziałabym swoją historię oraz pomagałabym innym nastoletnim dziewczynom

Jal najbardziej zakladaj bloga, jeśli dasz rade komuś pomóc, masz na to czas i siły, to pewnie. Potrzeba ludzi, którzy dzielą się trudnymi doświadczeniami i sposobami radzenia sobie z nimi.

 

Jak na tak młody wiek masz już spore doświadczenia, lekko nie jest i masz niesamowite szczęście co do babci i rodziców.

 

Jak planujesz dalsze życie? Szkoła? Praca? Wykształcenie? Zawód? Skąd kasa?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Carleon napisał:

Po co tak ostro do 18 letniej dziewczyny ?

Niby za ostro, ale spójrz na jej czyn. Właśnie się dowiedziałem - zdajesz sobie sprawę, że nawet po odebraniu dziecka ojciec musi płacić alimenty?

Czyli ta '18-letnia dziewczyna' najpierw dobrowolnie oddawała się swojemu CHŁOPAKOWI (nie żadnemu oprawcy jak próbuje tu manipulować) - a powód - co to za różnica jaki powód? Bo się bała samotności? Ale dlaczego to miałoby ją oczyszczać, nie rozumiem? Wykorzystywała faceta, on pewnie wierzył w miłość. Tak czy siak, to wszystko jest nieważne w co wierzył on, w co ona, jakie były motywy.

Faktem jest, że NIE ZOSTAŁA WYKORZYSTANA, oddawała mu się DOBROWOLNIE. A teraz próbuje kłamać, jak to niby została 'wykorzystana'. Dawała seks w zamian za jego obecność - nikt jej nie kazał dawać.

A teraz sprytna paniusia odebrała chłopakowi prawa rodzicielskie a jednocześnie pobiera i będzie pobierać alimenty na dziecko 20 lat.

Zdajesz sobie sprawę co @MommyHolly zrobiła? Aż mnie obrzydzenie bierze na to jak wiele kobiet jest pozbawionych empatii i jakichkolwiek skrupułów wobec innych ludzi. Liczą się tylko one i ich wygoda, a facet to taki frajer do płacenia. To jest straszne i szczerze współczuję chłopakowi którego oszukała a teraz okrada (bo skoro zabrała mu prawa rodzicielskie i nie uznaje za ojca, to od strony moralnej nie powinna brać od niego nawet złotówki).

Edited by strategia
  • Like 3
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super historia. Jakiś medal chcesz czy może odę na Twoją cześć napisać?

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

18 lat ma, a pisze, jak jakiś stary chłop lub kobieta po przejściach w okolicach 50. 

 

Beka. 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się po części z użytkownikiem @strategia.

 

Drodzy Panowie, to co tutaj mamy to kobietę, która chciała uprawiać seks a po kilku latach związku stwierdza, że jednak nie chciała, więc wchodzi oskarżenie. Wasze kobiety, z którymi teraz jesteście... Wg. tego podejścia to jak już się rozstaniecie to też wleci oskarżenie o gwałty i inne wykorzystywanie seksualne, bo one JEDNAK nie chciały. Cóż autorko, chcesz zakładać bloga to zakładaj, życzę, żeby się nie udało bo propagowanie takiego podejścia wśród kobiet to dla nas mężczyzn spore niebezpieczeństwo, chyba rozumiesz, że nie mogę trzymać kciuków. Znowu pojawią się kolejne dziewczyny, które to przeczytają i będą oskarżać kolesi, z którymi chciały się bzykać o to, że jednak nie chciały, wiec to ich wina.

 

W to, że szantażował w taki sposób, że MUSIAŁAŚ mu się dawać jakoś nie wierzę, może to prawda, ale dzieje się na świecie tak, że ja już Wam kobietom nie wierzę ani trochę.

 

Trzymam z kolei kciuki za córkę.

Edited by self-aware
  • Like 4
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@strategia zgadzam się po części z tobą, ale jak dla mnie też za ostro. Z lajkiem wstrzymam się jednak, może pani rozwine wątek i rzuci trochę światła na to żekome "wykorzystywanie" przez chłopaka. Nie bronię jej, jednak trzeba zrozumieć że jeśli znają się (ona) od 14 roku życia, jak pisze, to ona mogła zostać zmanipulowana/zastraszana. W tym wieku podejmować racjonalne decyzje bez doświadczenia i wsparcia...

@mac no fakt, albo dobrze wyedukowana co już zauważył @Ważniak albo trol się nami karmi.

Pożyjemy zobaczymy.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Łabędź napisał:

@strategia zgadzam się po części z tobą, ale jak dla mnie też za ostro. Z lajkiem wstrzymam się jednak, może pani rozwine wątek i rzuci trochę światła na to żekome "wykorzystywanie" przez chłopaka.

Panowie, ale ona już jasno określiła na czym polegało to 'wykorzystywanie'. Cytuję:

"Pomimo tego, że nie chciałam, oddawałam mu się, bo nie chciałam zostać sama"

 

Oddawała mu się bo nie chciała zostać sama :)

Znam bardzo wielu facetów którzy ściągają kalosza bo też boją się, że zostaną sami, że laska odejdzie ;)

Mój kumpel spełniał wiele zachcianek swojej Pani bo też się bał :) Oczywiście i tak go zostawiła.

Idąc tą logiką to powinien ją teraz zaskarżyć, że był wykorzystywany, ale jak wszyscy wiemy - facetowi NAWET PRZEZ MYŚL takie chore zachowanie by nie przyszło do głowy.  U kobiet jest to wręcz norma.

 

Zgaduję, że ten 'szantaż' polegał na tym, że groził jej, że ją zostawi. I co z tego? gdzie tu jest jakiś zabroniony prawnie czyn? Przecież nie jest niewolnikiem i ma prawo odejść, Panie namiętnie korzystają z tego prawa jak wszyscy wiemy.

Szkoda gadać, Panowie tyle Wam powiem. Facet pozbawiony praw rodzicielskich musi zapierdalać 20 lat na dziecko którego nawet pewnie nie będzie mógł widywać, bo Pani uznała, że ją 'wykorzystywał', bo mu się oddawała ze strachu przed samotnością.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Duch Zgubiony
      Cześć wszystkim, miałem tu założyć konto i opisać swoją historię jakiś czas temu, ale byłem pozbawiony sił. Nie wiem, co zrobić, trochę nieracjonalnie teraz myślę, jak małe dziecko.
       
      W zasadzie, co niby można to odpowiedzieć, nic. Ale opisanie tego będzie może dla mnie terapeutyczne... z góry dziękuje za wysłuchanie.
       
      Mam 2 dni. 2 dni na podjęcie decyzji, od której zależy czy skończę na ulicy, a każda opcja jest dla mnie niewiadomą. W ostatnim czasie dużo się na mnie zwaliło, choć gdyby nie to że byłem z własnej woli zależny od kogoś innego, dzisiaj pewnie byłbym w innym położeniu. Pozwoliłem się zasłonić depresją i życiowym rozkrokiem, by się zwyczajnie opieprzać, zamiast o siebie walczyć, a potem spotkał mnie nagle szereg nieprzyjemności losowych. 
       
      Mam 24 lata. Mieszkałem od roku w domu Babci, coś w rodzaju domu rodzinnego, gdzie mieszka parę osób. Trochę pracowałem, trochę się opieprzałem, zajmowałem się ogrodem, jak wpadały mi pieniądze to się dzieliłem kosztami. Takie połowiczne pasożytowanie. Chciałem wykorzystać taką lukę w życiu, by poukładać sobie w głowie po ciężkich przeżyciach z depresją, żałobą po bliskiej osobie, pobyciu w klinice zdrowia psychicznego (ładniejsze określenie na psychiatryk) itp. 
       
      Kątem ucha dosłyszałem że mój tata, z którym dawno nie rozmawialiśmy przez toksyczne zachowania matki, na coś choruje. W domu jakieś dziwne tajemnice, ukrywanie przede mną, jakbym był jakimś Januszem-Alkusem co wybucha przy złych wiadomościach, a z charakteru jestem w zasadzie jak szczur, siedzę cicho i podjadam trochę swojej karmy w samotności.
       
      Do domu wprowadził się wujek, syn Babci (prawnej właścicielki) domu. Zawsze był mi jak starszy brat, wyluzowany 50 latek, trochę pijak i furiat, ale dla rodziny zawsze był dobry. Znacie może ten schemat, że łobuz niby łobuz, ale o swoich dba. I nagle mu coś odstrzeliło. Znam go od urodzenia, nigdy nawet nie mieliśmy ścięcia ze sobą, skrywanych żali. Po prostu zero kwasu przez całe życie. 
       
      A ten się nagle na mnie odpalił, bo mu ładowarki nie chciałem pożyczyć. Miałem tylko jedną i mu normalnie o tym powiedziałem. A ten z tekstami że jestem dla niego szmata, śmieciem, ludzkim gównem, i jak coś odpowiadam że o co mu chodzi, to przybliżał się z twarzą w pozycji, "zaraz ci napierdolę". Wiedziałem o tym, że on takie odpały w głowie ma, bo tu się z kimś bił na mieście, tu się po pijaku wieszać chciał, tu wpadł gdzieś tam kiedyś do domu z awanturą o nic. Ale jednak sądziłem że rodzina to dla niego rodzina. Potem odszedł, dał mi spokój. Ja byłem już wtedy przerażony, jestem lękowcem i dom Babci był jednak dla mnie zawsze sanktuarium bezpieczeństwa, w którym można się skryć.
       
      Zamknąłem drzwi na klucz jak poszedł, sądziłem że będzie spokój. Ten wrócił potem i szarpał za klamkę, jak wystraszony powiedziałem że jak mi nie da spokoju to zadzwonię na policje, to wywarzył zamek z buta, wpadł, kopnął w laptopa, rzucił się na mnie i bił mnie na łóżku. Bredził coś w amoku, ja wtedy poległem. Nie byłem na to psychicznie przygotowany. Gdyby to się stało z obcym człowiekiem na ulicy, to bym się po prostu bił, nawet gdybym dostał wpierdol, to takie życie, ale nie przeżywałbym tego psychicznie. Tutaj jednak zderzyły się ze sobą dwa światy - świat bezpieczeństwa w "rodzinie", i świat lęków. Poległem już w głowie - nie byłem nawet w stanie psychicznie go odepchnąć, nic, byłem jak sparaliżowany. Jak ostatnia pizda tylko prosiłem go w trakcie by przestał. A ten niby dobry wujek, zwykły śmieć, zachowywał się jakby czerpał z tego satysfakcję. 
       
      Spakowałem plecak i poszedłem spać do domu prababci, który był jakieś parę metrów dalej. Ten psychol poszedł nagle za mną, zaczął mnie kopać i grozić że jak tam pójdę to mnie zajebie. Więc poszedłem w miasto, na policję, ale powiedzieli mi że mogę złożyć sobie do sądu pozew przeciwko niemu, no to nawet nie było o czym mówić, bo nie byłem tak mocno obity by obdukcja pokazała cokolwiek "mocniejszego", nie miałem lima tylko napuchnięte usta i ból głowy po uderzeniach itp, bardziej to niż pobity i zeszmacony czułem się zgwałcony psychicznie. Do tego co by mi dał pozew przeciwko debilowi, jak on by to zlał, a jeszcze w rodzinie dzieje się to co się dzieje. Do czego zaraz dojdę.
       
      Poszedłem przespać się na cmentarzu, bo bezpieczniejszych opcji w tym miasteczku gdzie mieści się dom Babci nie wymyśliłem. Potem babcia mi napisała żebym poszedł do prababci, przespałem tam, przespałem się umyłem itp. I potem nadeszło zderzenie z prawdą. Dowiedziałem się od prababci, że Tata ma nowotwór mózgu i jest częściowo sparaliżowany. Myślałem że się na plecy wypieprzę. No nie wierzyłem. To sen? Błagałem w głowie by się już obudzić. Rok temu zmarł dziadek również na nowotwór - bardzo to przeżyłem, bo był świetnym człowiekiem, takim charakternym i z honorem, gardzącym patologią. Więc ból po akcji wujka był podwójny, bo wiem że gdyby dziadek żył, to ten psychol po tym co odwalił wyleciał by z jego domu w podskokach. Zmarł honorowy facet (64 lata), z którym miałem bliską relację, a został taki ludzki gnój, jak "wujek". 
       
      I znowu to samo. Znowu widzę jak szczyny ludzkie chodzą i śpiewają, a dobrzy ludzie cierpią i umierają.
       
      I tego samego dnia jak się o tym dowiedziałem, wpadł ten pierdolony gnój, i zaczął mi grozić, drzeć ryja, że mnie zajebie i mam wypierdalać, że daje mi 2 dni, za to że "taki niedobry jestem". Ja nie wierzyłem. Ja jestem niedobry? Nic nie zrobiłem, byłem niewidzialny w tym domu jak mysz, a On takie coś robi i wygaduje. Pojechałem do miasta, w którym mieszka mój Tata i ja kiedyś mieszkałem. Gdy go zobaczyłem, jeszcze rok temu zdrowego chłopa 45 letniego, sportowca, który nagle musi poruszać się z pomocą i się zacina mówiąc, chłopa który wziął sobie kobietę z dzieckiem którym byłem ja, i kazał mi mówić do siebie "per tato" gdy mój biologiczny ojciec miał mnie w dupie, to poczułem już tylko pustkę. Że to pierdolone życie jest takim chorym gównem. Innego ojca nigdy nie miałem, może poza dziadkiem, który zmarł. 
       
      Matka mówi coś o wydarzeniach z wujkiem psycholem, zrównując nas, takim tonem jakbyśmy obaj się pobili czy coś takiego. To mnie zdołowało, to brzmiało jak "Niemcy zabijali Polaków, ale przecież zawsze winne są obie strony". Gdy mówiłem jej jak było, słyszałem "dobra dobra". Ale nie wymagam żadnego wsparcia czy wysłuchania, kiedy jej mąż jest w takim stanie, to nie jej problem, zresztą co ty porównywać, pobicie i wygnanie (warto dodać że wujek to nierób i nie jest właścicielem domu Babci) jakiegoś śmiecia co nawet szkoły średniej nie skończył i nic nie ma, do śmiertelnej choroby męża. Priorytety, to jasne. Ja zresztą też dopiero po jakimś czasie zacząłem znów to przeżywać i wściekać się, fantazjując że tam wparowuje i wydłubuje gnojowi oczy wiertarką. 
       
      Nie jestem samcem. Co najwyżej samczykiem. Nie dorosłem jeszcze do tego, by czuć się facetem, mimo posiadania 24 lat. Nie skończyłem liceum (robiłem ostatnio zaocznie, ale skończyłem na 4 semestrze, chciałem je dokończyć). I rozpierdala mnie to, że w życiu nawet rodzina cierpienie dostarcza. Rozpieprza mnie to, że moi 90 letni pradziadkowie zostali tam w tym domu, i już nie mogą liczyć na to że im zrobię zakupy i pomogę w codziennych sprawach, że mój Tata za bycie normalnym spokojnym gościem dostał w nagrodę złośliwy nowotwór. 
       
      Mój majątek życia wynosi około 2 i pół tysiąca złotych, i za to muszę gdzieś zacząć życie. Miałem mieć załatwioną pracę u kumpla w miasteczku na Pomorzu, z darmowym mieszkaniem, ale nagle dzisiaj napisał że jednak nic z tego nie będzie. Teraz od 2 tygodni pomieszkiwałem u kumpla, spędzałem z nim czas, chciałem w jego mieście może spróbować, ale największy problem jest z mieszkaniem. Najtańsza opcja to akademik, a one są zamknięte z powodu koronawirusa, zostają więc tanie pokoje do wynajęcia, a one są najbardziej ryzykowne - często można spotkać w takich lokalach patologię, ukraińców, kryminalistów, a ja już się nażarłem dość lęków, i nie wyrobię jakbym znowu miał zostać gdzieś pobity czy okradziony.
       
      Niestety moja opcja z pracą u kolegi zniknęła, ja mam 2 , 5k na koncie, mieszkania "bezpieczniejsze" (a raczej pokoje w mieszkaniach) to już są większe kwoty z kaucjami, które szczyciłyby mi budżet, a wystartować jakoś muszę po znalezieniu pracy. I sam nie wiem co mam teraz robić z życiem, bo w chwili obecnej jestem bezdomny, bez kwalifikacji, i w zasadzie myślę że najlepiej by było w tej sytuacji ze sobą skończyć, ale cierpienie jakie by miał przez to chory Tata, dla którego minimalny stres działa tragicznie na stan zdrowia, sprawa że muszę ciągnąć to ciągnąć.
       
      Te dwie rzeczy mnie wyniszczają wewnętrznie. Z jednej strony choroba taty, z drugiej moja sytuacja życiowa, a w tle jeszcze podgryzają mnie natrętne myśli, o tym gnoju wujku, powodujące histerię wymieszaną z dziką furią. A ja, mimo 24 lat na karku, czuje się chłopcem, który własnie staję się jeszcze bardziej samotny w świecie, niż był dotychczas, a był od dawna. 
       
      Patrzę miasta do których mogę pojechać odbić się od dna i zbudować jakąś małą poduszkę oszczędności. Podobno Katowice są w porządku. Rozmawiałem z psychologiem na słuchawce, czy może to nie jest niemoralne, że powinienem być blisko Taty, jest to miasto na Pomorzu Zachodnim (inne niż miasteczko w którym mieścił się dom Babci). Niestety obawiam się, że ja tam nie wyrobię, bo wszystko mi będzie przypominać o traumach, o stanie Taty. Psycholog twierdzi że gdybym był w innym mieście, dzwonił do Taty i odwiedzał co jakiś czas byłoby w porządku. Ja i tak podskórnie czuje, że to niemoralne tak wyjeżdżać, choć Matka powiedziała że do niczego im się nie przydam a oni dostają zmniejszoną pensję Taty w formie renty. 
       
      Gówno warte to wszystko. Ja w piątek muszę wybyć z tego mieszkania kolegi w Krakowie i raczej z samego Krakowa (za duże i nieznane w dobie wirusa, by coś zdziałać, gdyby akademiki były otwarte pewnie bym dał sobie tu radę), a dziś jest środa i nie wiem co będzie jutro. Dzięki, jeśli ktoś był w stanie to przeczytać, za ciekawe raczej nie było.
       
      Pozdrowienia dla wszystkich forumowiczów.
    • By dylugilu
      Witam, 3 miesiące temu po 3 latach związku rzuciła mnie dziewczyna, zacząłem więc dużo imprezować i lecieć z dziewczynami, tylko do pewnego momentu jakoś mam wrażenie, że moje libido upadło przez to, że mam cały czas byłą w głowie inne dziewczyny mnie jakoś średnio pociągają, jak się od tego uwolnić bracia? Jakieś akcje, lody itp jako tako to idzie, ale co do samego seksu z innymi no średnio, jedynie jakby moja była mi się rozebrała to by stał jak skała :/ 
       
      Chciałbym znowu wrócić do formy, zapomnieć o niej i być nagrzany jak zwierzak - nawet jak nie mastrubowałem się ponad miesiąc to i tak jakoś nie byłem nagrzany. 
       
      Jakieś rady sugestie? Sorka jak zły dział pozdro
    • By tomekbat
      Zapraszam panie i panów do komentowania artykułu z WP. Biedna uciemiężona patriarchatem kobieta dostała ultimatum od męża, że ma pracować, a jeśli nie chce pracować to niech urodzi dziecko. Właściwie to z przyjemnością przyjęła patriarchat gdy mąż ją utrzymywał... ale kto by tam zwracał uwagę na szczegóły, wiadomo, że to mąż tłamsi potencjał kobiety i nie pozwala jej się rozwijać  
       
      @Androgeniczna @deomi 
    • By igor_1996
      Dzień dobry.
      Kilka słów na początek o mnie. Mam na imię Igor i tak jak wynika z mojego profilu jestem z rocznika 96. Na forum znalazłem się przypadkiem ale dało mi to do myślenia, że może warto opisać swoją historie. Chciałem się podzielić doświadczeniem - tak jak w temacie (wyleczoną?*) depresją. Nie jest to temat z szukaniem pomocy ale bardziej chęcią dania pomocy. Dodam jeszcze i bardzo proszę wziąć to zdanie do serca, nie jestem pisarzem. Postaram się żeby moja wypowiedź była z jak najmniejszą ilością błędów ale szczerze nie mam pojęcia kiedy wypada dać przecinek albo zakończyć zdanie.
       
      Temat depresji jest rozległy. Napisanie maiłem/przeżyłem nic nowego nie wniesie na tym forum dlatego opiszę całą historię. 
      Pojęcie depresja wówczas było mi totalnie nieznane, nie interesowałem się tym, nie maiłem pojęcia czym się objawia i że w ogóle może coś takiego mnie dosięgnąć. Przez moją niewiedzę dowiedziałem się gdy już było za późno. Chociaż nie każdy jest lekarzem żeby stawiać sobie diagnozy dlatego na pewno nie mam do siebie żalu o swoją ignorancje. Proces popadania w chorobę jest na tyle powolny, że nie da się go tak prosto zauważyć. Do tego dochodzą zmiany w postrzeganiu rzeczywistości i wiele rzeczy, które wcześniej dałby nam do myślenia zaczynają być normalne. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie dlatego odsyłam do różnych portali o zdrowiu gdzie w dokładny sposób opisują objawy. Parę objawów można pomylić po prostu z lenistwem lub na odwrót - mając zalążki depresji myśleć, że to lenistwo. I co tu zrobić? Jedyna i słuszna opcja to udanie się do psychologa (I UWAGA) to jest super! Diagnozowanie się samemu lub na forach mija się z celem to tak samo jak wpisanie w wyszukiwarkę "boli mnie gardło co to może być" albo żeś zachlał mordę i śpiewał całą noc w klubie, albo grypa albo, albo. Przyczyn depresji jest dużo dodatkowo na forach można spotkać się z niezrozumieniem (np. negatywne odebranie Twojej wypowiedzi, bo dla Ciebie to było już normalne, a w postrzeganiu zdrowego człowieka np. głupie, żałosne) dlatego trzeba na to uważać. 
      Wracając do udania się do psychologa i dlaczego to jest super? U nas istnieje przekonanie, że jak ktoś chodzi do psychologa to ma nie po kolei w głowie, gdzie na zachodzi jest to równie normalnie postrzegane jak wizyta u lekarza rodzinnego. Najważniejsze jest to, że psycholog w żadne sposób Cię nie ocenia. Tak jak pisałem wcześniej nie jesteś lekarzem i nie jesteś wstanie sam się zdiagnozować. Psycholog przeprowadzi z Tobą wywiad i zdiagnozuje, ale w każdym przypadku pożegna Cię z uśmiechem na twarzy, a nie "Po co mi Pan głowę zawraca swoimi wymysłami!". Najtrudniejszy jest pierwszy krok, który wymaga od Ciebie wiele energii, a później specjaliści będą Cię prowadzić aż do końca?* choroby. 
      Warto nadmienić, że w pierwszej kolejności należy udać się do psychologa nie psychiatry. Psycholog zdiagnozuje czy potrzebujesz pomocy psychiatry, a przede wszystkim wesprze Cię emocjonalnie, a psychiatra prowadzi chorobę od strony leków. Psycholog nie może wypisać recepty! Tylko i wyłącznie psychiatra przepisze Ci leki na depresje! 
       
      W naszym kraju leczenie u psychiatry i psychologa jest na NFZ leczy żeby dostać się do tej grupy trzeba bardzo długo czekać. Druga opcja leczenia prywatnie jest dużo szybsza ale może wyjść dla niektórych bardzo droga. Da się zrobić tak żeby wydać mało i nie czekać długo. Jeżeli tylko zainteresowałem kogokolwiek wstępem postaram się jak najszybciej umieścić kolejną część, w której opiszę jak dostać się na leczenie na NFZ, jak mniej więcej wygląda leczenie, co było przyczyną mojej depresji, jak działały leki na depresje, jak pomóc osobie z depresją oraz wyjaśnieniem dlaczego zostawiłem pytajniki i gwiazdki przy słowach koniec i wyleczona. 
      Jeżeli masz do mnie jakieś pytanie napisz śmiało na PW
    • By gryczany
      Witajcie Bracia

      Przez ładnych parę lat pracowałem w systemie dwuzmianowym. 
      Raz wstawałem o 4:50, raz o 9:00 w zależności od tego którą zmianę miałem. 

      Teraz pracuję na jedną zmianę i teoretycznie powinienem wstawać ok 6:30.
      Lecz mój organizm robi mi psikusa i budzi mnie już o 4:40, następnie leżę do 6:30 próbując zasnąć. 
      Zauważyłem to już od ładnych paru miesięcy, że zawsze koło 4:40 budzę się i leżę czekając na porę wstawania. 
      Jedynie co w weekendy potrafię spać do 7-8 rano spokojnie bez budzenia się w nocy. 
      Może ktoś z tutaj obecnych Braci ma, bądź miał taki sam problem i sobie z nim poradził?

      Dziękuję za porady.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.