Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Witam serdecznie szanownych braci.
   Od dłuższego czasu zmagam się z poczuciem braku przynależności do grupy osób z podobnymi zainteresowaniami co ja w podobnym zakresie wiekowym (co również przekłada się na moje poczucie osamotnienia).
Brak mi rozwoju swoich kompetencji zawodowych jak i tych miękkich, społecznych. W pracy, którą wykonuje (zadupie + wszędzie daleko) większość to ludzie starsi  +40 (mój wiek to 20 wiosen). Kobiet w wieku rozrodczym jak można się do myśleć, niema (o seksie nawet nie wspomnę). 
   Co niektórzy moi koledzy ze średniej powyjeżdżali  za granicę, tylko kilku poszło na studia dzienne a reszta kisi się na swoich wioskach.
Nie wiem czemu ale gdy wsiadam do autobusu w drogę do pracy (na kolejną wiochę) mam wrażenie jakbym cofał się w czasie, jestem jedną z może trzech osób z całego autobusu poniżej < 30 -stki. Szczerze czuję się jak stary dziadek, jakbym już wszystko przeżył, przeraża mnie to.
   Chciałbym aby wyjazd do dużego miasta zapełnił ten brak ale wiem, że to wszystko będzie potrzebowało czasu i stopniowego rozwoju, pytanie czy tam znajdę to czego szukam? Czy może dramatyzuję i to tak po prostu musi wyglądać, "takie jest życie"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że sam już znasz odpowiedź. Jeśli przeprowadzenie się do miasta może coś zmienić na lepsze to warto co najmniej spróbować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

(mój wiek to 20 wiosen). Kobiet w wieku rozrodczym jak można się do myśleć, niema (o seksie nawet nie wspomnę). 

Nie wierzę, że nie da się skrzyknąć w kilku, wziąć auto i skoczyć "na podryw" do klubu czy "na miasto".

Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

pytanie czy tam znajdę to czego szukam?

Nie spróbujesz, nie dowiesz się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

(...) Od dłuższego czasu zmagam się z poczuciem braku przynależności do grupy osób z podobnymi zainteresowaniami co ja w podobnym zakresie wiekowym (...)

Bez sensu. Szukasz szczęścia w osobach trzecich. Jeśli sam że sobą nie potrafisz być szczęśliwy, to inne osoby nie zapewnią Ci błogostanu.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Skower ja mam bardzo podobny problem. W dodatku trzyma mnie tutaj bardzo dobra praca, nie wiem czy taką znajde w dużym mieście.

 

@Silny88 ja biorę jeszcze na poprawke takie przysłowie "dobrze jest tam gdzie nas nie ma". Kiedyś miałem przeprowadzać się do Warszawy, miałem tam już nagraną prace. 3 dni szukałem mieszkania razem z kuzynką, która tam mieszka kilkanaście lat. Generalnie od poniedziałku do piątku i tak przesiedzisz w pracy plus dojazdy do mieszkania. W weekend zostają Ci kluby, w których toważystwo to w większości przykłady opisywane na tym forum. Ja jeszcze zastanawiam się nad Krakowem, na razie badam grunt. Niestety jak patrze na starszych mieszkańców Krakowa to dochodzę do wniosku, że to miasto niszczy ich psychicznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miasto nie jest dla każdego. Nie każdemu też służy. Może się okazać, że minie Ci 5 lat życia w mieście a nic się zbytnio nie zmieni. Nawet znajomych nie przybędzie itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Silny88 Zacznij od zmiany siebie, nikt inny nie da Ci szczęścia. Hobby, poszerzenie grona znajomych, wychodzenie do ludzi, na imprezy plenerowe, wyjazdy autem, kluby, itd.

Ogarnij swoje życie i zarobki a kobiety będą miłym dodatkiem, który będziesz zmieniał.

Jeżeli masz takie problemy to w mieście też nie znajdziesz recepty na szczęście, stracisz tylko czas i pieniądze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 1/1/2019 at 3:23 PM, Silny88 said:

Chciałbym aby wyjazd do dużego miasta zapełnił ten brak ale wiem, że to wszystko będzie potrzebowało czasu i stopniowego rozwoju,

Nie ma co doradzać bo sam dobrze opisałeś rozwiązanie 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

 Chciałbym aby wyjazd do dużego miasta zapełnił ten brak ale wiem, że to wszystko będzie potrzebowało czasu i stopniowego rozwoju,

Ty sam zapełnisz sobie ten brak, w metropolii jest od groma możliwości - od Twojej operatywności będzie zależeć, czy zatkasz sobie ten brak w sposób Ciebie satysfakcjonujący.

 

Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

pytanie czy tam znajdę to czego szukam?

Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne - wielkie miasto jak wytworny oldskulowy kelner z nienagannie obojętną miną poda Ci na ogromnej, błyszczącej tacy setki opcji.

 

Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

Czy może dramatyzuję i to tak po prostu musi wyglądać, "takie jest życie"?

Życie nie pieści i może być ch.owe, ale każdego dnia możesz zdecydować by je zmienić a potem ciężko zapierdalać żeby to zrealizować. To nie slogan, tylko potwierdzone info.

 

Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

Szczerze czuję się jak stary dziadek, jakbym już wszystko przeżył, przeraża mnie to.

Dobrze, że Cię przeraża bo dla 20-latka takie myślenie to znak, że coś się dzieje....

Edited by Imbryk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Życie takie nie jest.

@Silny88 jeśli Twoja obecna praca Cię tam nie trzyma to spróbuj w mieście.

Z tego co piszesz da się wyczuć, że już się dusisz na zadupiu. Normalna sprawa, że na wioskach prawie nie ma młodych ludzi (20-30) i ogólnie nuda.

 

Jak coś mocno nie pyknie to najwyżej:

Znalezione obrazy dla zapytania co siÄ smucisz ze wsi jesteÅ na wieÅ wrócisz

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Silny88 mniej więcej wiem o czym mówisz, bo mieszkałem na wsi zanim przeprowadziłem się na studia (obecnie mam 25 lat)

 

Na wsi samotność wynika najczęściej z braku ludzi w Twoim przedziale wiekowym, lub towarzystwo jest średnie do kontaktu

W mieście często jest tzw. "samotność w tłumie". To znaczy, ludzie żyją swoim życiem, praca, rodzina, zamknięty krąg znajomych który zawęża się, gdy ludzie zmieniają stan cywilny. Mieszkam w bloku, tutaj ludzie nawet na "dzień dobry" powiedziane z uśmiechem reagują jakimś strachem i niechęcią, chcą anonimowości. Nawet nie wiem, jakiej płci jest mój sąsiad.

 

Z tego co ja zauważyłem, w mieście znajomości rozwiniesz przez pracę (ale współpracownicy to zawsze przede wszystkim współpracownicy, nie polecam się zbytnio spoufalać), studia (znajomości te kończą się po odebraniu dyplomu), zainteresowania oraz jakieś aplikacje randkowe

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

@krzy_siek Jest dokładnie tak jak mówisz dusi mnie ten 'przestażały' klimat. 

A Ty co planujesz życie w mieście czy powrót?

@ZdzisławBeton Nad odnajdywaniem w sobie szczęścia cały czas pracuję, siłownia, medytacja, i czuję się ze sobą dobrze. Jednak ciężko jest mi funkcjonować w miejscu gdzie dla większości szczytem marzeń jest browar przed TV.

Share this post


Link to post
Share on other sites

   A ja bym chciał mieć dom na wiosce, bez bagażu który obecnie mam, Spokój cisza pomarzyć.

Ale ja juź jestem spełniony, wiem czego chcę, niestety zobowiązania rodzinne, gówno. mogę pomarzyć.

Ech... Kurwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Silny88 napisał:

A Ty co planujesz życie w mieście czy powrót?

Na pewno życie w mieście, gdzie żyję, mam OK pracę, jest OK. Jak zarobię, może za parę lat, będę chciał zamieszkać w jakimś domku na spokojnej dzielnicy gdzie jest więcej przyrody, można mieć swój ogródek, w miarę blisko do miejsca pracy - są takie dzielnice, trzeba tylko mieć kasę;)

Na wsi nie miałbym żadnych perspektyw zawodowych, a znajomi tak jak mówisz, najwyższe ambicje to browar, nie ma o czym pogadać

 

Czasem czuję się trochę samotny, mimo że lubię swe towarzystwo (samego siebie) i mam różne hobby. 

Człowiek jest jednak istotą społeczną i będzie się czuć źle, gdy będzie ciągle sam. Takie jest moje zdanie.

Kiedyś słyszałem, że trzeba dziennie "wyrozmawiać" minimum 10.000 słów, by czuć się dobrze.

 

Nawet papugi zdychają, gdy są same i ludzie na nie nie zwracają uwagi, podobnie świnki morskie czy inne zwierzęta hodowlane.

 

A samotność to jest chyba plaga w dzisiejszych czasach

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba różnych rzeczy próbować. Znajdowac sobie cele. Nie żeby sie pokazać ale żeby wzbogacić siebie i swoje zycie. Przez ostatnie 2 lata zrobiłem tyle zajebistych rzeczy. łatwo nie było ale widze progres (choć i tka czegoś brakuje ale zawsze będzie nie oszukujmy sie). Teraz składam papiery na http://arctowski.aq/pl/rekrutacja/. Nie uda sie to sie nie uda. Przynajmniej spróbuję. 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Kolego wyżej masz rację samotność to plaga dzisiejszych czasów ale ludzi to robią na własne życzenie. Przez całą szkołę przewinęło się masę ludzi, z gimnazjum praktycznie z nikim się nie kontaktuje, z technikum 1 ziomek i 1 ze studiów. W pracy ciężko z kimś nawiązać dobrą relację.

Mi tam życie na wsi odpowiada, masz spokój którego w mieście nigdy nie będziesz miał. Wsiadasz na rower, pięć minut drogi i jesteś w lesie, spokój i cisza, nikt Ci dupy nie truje. Jeśli Cię ciągnie do miasta to spróbuj, zawsze możesz wrócić.

 Co do samotności to trzeba się trochę do tego przyzwyczaić bo prawdopodobnie za parę lat ludzie jeszcze bardziej się będą dystansować do siebie. Podstawa to inwestowanie w siebie i rozwijanie i lepiej mieć 3 dobrych ziomków niż 20 byle jakich

Edited by Cznel

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Nie licz na pomoc innych. W końcu zawsze i tak zostajemy sami. Przeżyją tylko ci, którzy wiedzą, jak się sobą zaopiekować.

 

Oswojenie samotności to podstawa udanej ludzkie egzystencji. Ludzie są i ich nie ma. Ale zawsze będziesz TY, TWOJE MARZENIA, OBAWY. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

Od dłuższego czasu zmagam się z poczuciem braku przynależności do grupy osób z podobnymi zainteresowaniami co ja w podobnym zakresie wiekowym (co również przekłada się na moje poczucie osamotnienia).

Tego duże miasto Ci nie zapewni. Wbrew pozorom ludzie w dużym mieście są bardziej samotni, niż w małej mieścinie. O całej grupie osób, która dzieli Twoje zainteresowania możesz pomarzyć. Zainteresowania trzeba pielęgnować samemu.

 

Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

Brak mi rozwoju swoich kompetencji zawodowych jak i tych miękkich, społecznych.

 

Strzał w dziesiątkę. Tak dużej oferty szkoleń i kursów twardych i miękkich kompetencji, jak w dużym mieście, nie znajdziesz nigdzie indziej. Jeśli się rozwijać, to tylko w dużym mieście.

 

Dnia 1.01.2019 o 15:23, Silny88 napisał:

Kobiet w wieku rozrodczym jak można się do myśleć, niema (o seksie nawet nie wspomnę). 

 J.w. W dużym mieście duży wybór kobiet.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Cznel napisał:

Mi tam życie na wsi odpowiada, masz spokój którego w mieście nigdy nie będziesz miał. Wsiadasz na rower, pięć minut drogi i jesteś w lesie, spokój i cisza, nikt Ci dupy nie truje. Jeśli Cię ciągnie do miasta to spróbuj, zawsze możesz wrócić.

To fakt, brakuje mi trochę przyrody. Ale mam kilka kilometrów ode mnie las, blisko są parki. No, ale spokój, cisza, to tylko w lesie, jeśli chodzi o miasto.

Mieszkania na wsi nie połączę z moją pracą, jedyne wyjście to dorobić się i dom/mieszkanie w spółdzielni mieszkaniowej w fajnej spokojnej dzielnicy.

 

Z samotnością jestem oswojony, ale rozmowy i kontaktu z ludźmi myślę ze zawsze będę potrzebować. 

BTW badania dowiodły, że całkowita samotność obniża zdolności kognitywne

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak to mawiał klasyk który już odszedł od nas " Cenię sobie jednostki jednak gardzę grupami do których należą ".

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minutes ago, Oktabryski said:
On 1/1/2019 at 3:23 PM, Silny88 said:

Kobiet w wieku rozrodczym jak można się do myśleć, niema (o seksie nawet nie wspomnę). 

 J.w. W dużym mieście duży wybór kobiet.

Załóż sobie konto np. na sympatii i ustaw swoją lokalizację na duże miasto. Będziesz miał rozeznanie jakie masz branie.

 

@Oktabryski w jak dużym mieście mieszkasz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Powiem Ci tak. I miasto i wieś ma swoje plusy i minusy. To głównie od Ciebie zależy gdzie będziesz się lepiej czuł. Miasto ma dużo do zaoferowania kluby, rozrywki, natomiast strasznie pochłania hajs. Więcej pokus = więcej wydanych pieniędzy chyba, że jesteś introwertykiem. Do tego dolicz zatłoczenie, duże odległości z miejsca zamieszkania do pracy. Tak jak kolega wyżej napisał miasto nie jest dla każdego. 

 

Kiedyś powstało o Wrocławiu stwierdzenie Wroclove. Bierze się to głównie z tego, że większość młodych ludzi jedzie tam na weekend rozjebać hajs na imprezy i w niedzielę wraca do siebie. Natomiast jak miałbyś tam sobie wynająć mieszkanie ( często pokoik mały za 1000 zł miesięcznie ) plus sensowną prace szybko różowe okulary opadają i Wrocław nie wydaje się taki super. 

Edited by Kimas87
Błąd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawdziwa samotność jest w mieście.

 

Skoro teraz nie masz znajomych to i w mieście ich nie będziesz miał. Myślisz, że w mieście są jakieś specjalne sklepy gdzie kupuje się znajomych?

 

Na wsi żyjesz w pewnej społeczności, sąsiad zna sąsiada, wie kiedy tamten kupuje nowego passata. Ten drugi wie, że córka tego pierwszego jedzie na erassmusa.

 

W mieście, szczególnie kiedy mieszkasz w bloku, nie znasz sąsiadów, wiesz tylko, że za tamtymi drzwiami też ktoś mieszka. Wstajesz rano, jedziesz do pracy, wracasz wieczorem i siedzisz w swoim mieszkaniu. Wiadomo można iśc na siłownię albo do centrum handlowego. Jeśli jednak nie masz umiejętności poznawania ludzi i podtrzymywania relacji to dalej będziesz sam.

 

Sam jestem takim człowiekiem, że trudno mi nawiązać przyjaźnie, przestałem już z tym walczyć, teraz szukam siły w samotności.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Gr4nt napisał:

Sam jestem takim człowiekiem, że trudno mi nawiązać przyjaźnie, przestałem już z tym walczyć, teraz szukam siły w samotności.

Ja dokładnie tak jak @Gr4nt. Trochę trudno nawiązuję nowe znajomości, jestem raczej introwertykiem, lubię pracować w ciszy, wieczorem coś poczytać, pójść na siłownię (sam, na trening nie towarzysko). Nie lubię small talk'ów, myślę, że przez to gorzej nawiązuję relację. Wolę konkretne rozmowy, lubię od razu przejść do rzeczy.

 

W swoim mieście nawiązywanie relacji utrudnia fakt, że pracuję na uczelni, nie wypada mi po prostu np. iść do klubu wyrywać dupy, tam są przecież m.in. studentki, których uczę, trzeba dbać o wizerunek w miarę. 

 

W tym roku chcę częściej jeździć na jakieś zjazdy związane z moimi zainteresowaniami. @Silny88 to możesz robić też mieszkając na wsi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Morfeusz
      Czy Ukraińcy zabierają Polakom miejsca pracy? Niestety, z tego co widzę coraz częściej. Wykonują już, nie tylko mniej płatne prace fizyczne. Są wszędzie, w sklepach, spedycji, w handlu. Są kurierami, kierowcami tirów, sprzedawcami, itd. W weekend w lokalnym wielkim hipermarkecie, w centrum Polski, słyszę częściej w alejkach język Ukraiński, niż Polski. Przechodzień zapytany o drogę to Ukrainiec. Gość dostarczający sprzęt do domu ze sklepu - Ukrainiec, itd.  
       
      Ciekawy przykład. Rozmowa z 2 osobami o pracy w lokalnym zakładzie. Jedna z nich, nie dostała się do pracy, na sezon zimowy, do lokalnego, większego pracodawcy. Przedsiębiorca wolał sprowadzić, blisko setkę pracowników z Ukrainy. W większości młodych mężczyzn. Odmawiając pracy Polakom.
      Osoba, z którą rozmawiałem i tam pracuje, twierdzi, że Ukraińcy mają:
      Wyższą stawkę godzinową od Polaków, w tym zakładzie. Za takie same obowiązki. Zapewnione zakwaterowanie.  Dojazdy do pracy busem. Bezpłatny dostęp do pralni, itd.  
      Dlaczego Waszym zdaniem pracodawcy wolą zatrudniać Ukraińców, pomimo wyższych kosztów? Odmawiając jednocześnie miejsc pracy Polakom.  Czy Polacy jak na zachodzie, tak w Polsce, będą zawsze traktowani, jak ludzie gorszej kategorii?  Znów rośnie liczba Ukraińców pracujących w Polsce

      https://www.bankier.pl/wiadomosc/Znow-rosnie-liczba-Ukraincow-pracujacych-w-Polsce-7660949.html
    • By Zeppelin
      Witam.
      Ostatnio się zastanawiam nad tym czy lepiej jest wyjechać za granicę(Holandia, Niemcy, Szwecja, Norwegia, Wielka Brytania), dorobić się i wrócić do Polski lub osiedlić się za granicą czy skończyć studia, które dadzą porządny fach(inżynierskie) i żyć w ojczyźnie czy może wyjechać z ukończonymi studiami za granicę?
      Czy zamiast studiów może warto zrobić jakieś kursy, uprawienia(np. dźwig) i wyjechać za granicę?
      Jakie są Wasze przemyślenia/opinie/doświadczenia w tym temacie?
    • By Tomko
      Witam. 

      Jak niektórzy wiedzą, pod koniec wakacji wróciłem z UK do ojczyzny. Fajnie było, poopierdzielałem się trochę, ale czas się wziąć do roboty. Plany na własną działalność z rękodzieła były, ale uznałem, że teraz mi się tego nie chce robić i pragnę mieć coś stabilnego. Mam wciąż parę pomysłów na biznes, ale muszę wrócić na tor etatowy bo wtedy mam motywację do zrobienia czegoś po godzinach.

      Zawodowo osiągnąłem całkiem dobry poziom w inżynierce budowlanej, co jest dla mnie zawsze pewnym wentylem bezpieczeństwa (ale nie zamierzam wracać do UK) i stąd zastanawiam się co robić dalej. Chciałbym wejść do jakiegoś korpo i mimo iż praca w biurze mnie irytuje, to zauważyłem, że całkiem sprawnie potrafię się w nim odnaleźć. Dość mam zapieprzania po budowie w błocie, użerania się z debilami gdzie każdy Zdzisek wie lepiej od inżyniera co zrobić i fajnie by było zdobyć jakieś biurowe doświadczenie oraz odpocząć trochę, pochodzić do pracy w koszuli i marynarce, nauczyć się czegoś nowego, pochodzić na siłkę, zakosztować "wielkomiejskiego korpo-życia" zamiast jebać od świtu do wieczora w błocie i na mrozie. 

      Jeśli chodzi o IT to mam zerowe pojęcie o tym więc to dla mnie byłby start, ale niekoniecznie chcę z nim wiązać przyszłość. Dlatego zwracam się do was ogarniętych z zapytaniem - co dzisiaj jest rozwojową gałęzią, w czym mógłbym się rozwijać, co warto się nauczyć, jakie języki. Celem jest dochód pasywny w przyszłości - chciałbym zmniejszać ilość godzin przesiedzianych w biurze na rzecz pracy zdalnej - to jest dla mnie priorytet.
       
      Miejsce pracy - Kraków. Mam do niego najbliżej i jest to miasto z dużym potencjałem i rynkiem pracy. Jeśli nie korpo to może coś związanego z nieruchomościami? Ponoć mam dobrą gadkę i bardzo dobrze potrafię się odnaleźć w pracy z klientem. Zawsze się potrafiłem dogadać na budowach z manadżerami.
       
      Bardzo chętnie wysłucham opinii ogarniętych, ich własnych doświadczeń. Teoretykom, filozofom i malkontentom dziękuję. 

      Pozdro!
    • By Zły_Człowiek
      Witam,
      miałem napisać to jako odpowiedź na mój poprzedni temat, ale jak widzicie, to byłby całkowity offtop.
      Oto wiadomości:
      Znalazłem praktyki we wrześniu, pracuję nad fajnym projektem, o którym nie mogę niestety wam powiedzieć. Ale jest spoko.
      Zaawansowana aplikacja internetowa z bazą danych.
      Idzie mi dość dobrze, i szef jest zainteresowany zatrudnieniem mnie (chyba) - ale boję się ,jaką stawkę mi zaproponuje.
      Ale jeszcze nie rozmawiałem z nim szczegółowo na ten temat.... więc stresik będzie.
      Dziękuję za porady  
       
      A teraz o czym miałem pisać....  otóż:
      W internecie jest głośno o ogłoszeniu pracy GUS:
      https://www.donald.pl/artykuly/4fCXnSW4/praca-w-gus-poszukiwany-doswiadczony-programista-za-2200-zl-brutto?fbclid=IwAR3SHDxvrT5asoAZX9IYZHHpdbMUx5qdMFHlpFmKsjYhW9ESUGxknbgJ-X8
       
      Moje rozmyślania nad tym tematem są podobne do tego komentarza:
      To jest specjalnie zrobione aby żaden porządny kandydat się nie zgłosił, bo muszą wystawić ogłoszenie. Potem posadkę przytuli ktoś z kręgów partyjnych za dużo większą sumkę
       
      Ok, to jest zrozumiałe, ale to zagadnienie sprowokowało mnie do przypomnienia tego tematu.
      Znalazłem taki oto komentarz na YT:
       
      No i tu okazuje się... że mam dysonans poznawczy:
      - w obecnej pracy praktykuję z kolegą nad dużym projektem - niby jesteśmy juniorami ale robimy jak seniorzy bo:
      Plotka: (spotkaliśmy się z poprzednim pracownikiem IT i nam powiedział) że juniorzy to biorą 4K i im seniorzy pomagają, pokazują im co i jak palcem, że się nie wymaga takiej wiedzy...
      Tymczasem w rzeczywistości - inny kolega jest zatrudniony jak junior, a pracuje sam jak senior (utrzymanie aplikacji internetowej która jest napisana.... bardzo źle) 8h dziennie i otrzymuje... stawkę minimalną, a na nim jest WIELKA odpowiedzialność. Myślę że firma po prostu go wykorzystuje, ale póki co to umowa na okres próbny, po rozmowie ze mną stwierdził, że jak mu nie dadzą 4K to ucieka od nich.
      I tak samo planuję z kolegą innym - pewnie też tak zrobimy - bo póki co szef ,,jest z nas zadowolony"
      Plotka: (z komentarzy pod filmem YT) Firmy same zgłaszają się po studentów z uczelni.
      Rzeczywistość: Olewanie masowo studentów - chcą najlepszych za darmo. Zgłaszałem się do 30 firm w Krakowie i dopiero długo potem 1 firma się zgłosiła. Niezła walka o studenta....
      Wszędzie patrzę na oferty i wszędzie dla juniora albo chore wymogi (bo junior to tylko nazwa, bo chcą min 2 lata doświadczenia) albo właśnie dają stawkę minimalną i oczywiście nawet na ,,brzydkie (czyli niespełnienie chociażby 1 punktu, albo... nudne zainteresowania poboczne albo brzydka twarz) CV nie odpiszą.
      A tu się dowiaduję że biorą ,,wszystkich jak leci" i to od 4 tys zł.
       
      Oto pytanie dla was: CZY JA ŻYJĘ W INNEJ POLSCE?
      Czy po prostu internet i media gadają bzdury, tylko po to by sprzedać bootcampy?
      Mam dysonans poznawczy, i zaczynam się na serio zastanawiać, że skoro próg wejścia jest taki wysoki wbrew plotkom (czyli stawka minimalna za wysokie wymogi) czy nie zmienić branżę z IT na sprzedawcę w sklepie komputerowych albo na wózek widłowy bo tam nie trzeba myśleć, a są dużo większe benefity?
       
      No popatrzcie sami: taki wózek widłowy: 3500 do 5000 zł w samej biedronce - nie ma tam rozwoju, ale masz inne dodatkowe benefity, które wynagradzają ten brak rozwoju - 5 TYS to już jest kwota bardzo dobra. I to prawie na start.
      Programista niby 4K - 15K ale prawda jest taka, że stawka minimalna jak się da 2600 zł do.... wyżebranych 4K? , i w zamian co? Niby rozwój, OK, ale czy chce się co chwila pracę zmieniać, dostosować się do nowych narzędzi i wersji oprogramowań? I nie masz benefitów. I kiedy zaczniesz zarabiać lepiej niż ten operator? Po 5 latach (albo i nie, bo zaraz przyjdzie następna generacja i ciebie przebije, bo od samego początku uczyli się nowoczesnego oprogramowania, i nie mają wymogów)
      Firmy IT mają niskie stawki, i mają ten wysoki próg wejścia, wybrzydzają jak się da i oszczędzają jak się da tak jak np. Microsoft, a potem są błędy i dziury....
       
      Albo ja żyję w innej Polsce, albo bańka IT zaczyna pękać, coraz więcej moich znajomych zauważa problem i zaczyna zastanawiać się nad zmianą pracy....
      Wygodniejsza praca w zamian za niewiele mniejszą płace.... i co tu wybrać. 
      Osobiście jeszcze popróbuje w IT - na początku jakoś wytrzymam stawkę minimalną (do 2 lat), ale jak się sytuacja się nie zmieni (czyli mentalność, Januszostwo pracodawców) to naprawdę zacznę rozważać zmianę branży...
      Pozdrawiam!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.