Jump to content

Recommended Posts

Witam bardzo serdecznie każdego z osobna. Chciałbym tutaj opisać marzenie które od czasów przedszkolnych chodziło mi po głowie, plan który nie wygasł z biegiem czasu.

 

Od zawsze coś mnie ciągnęło w stronę mundurów, jakaś niewidzialna siła która ciągnęła mnie do niego. Pierwszy swój mundur założyłem w wieku 16 lat, było to na początku pierwszej klasy licealnej, wojskowy mundur wz 93. Poczułem wtedy jakby ktoś mi dał coś, czego od zawsze pragnąłem. Mundur założony, chwile później uderzenie rzeczywistości i cała hierarchiczność. Pierwszy szok minął i z każdą chwilą kochałem to coraz bardziej, wiedziałem doskonale, że ludzie którzy są starsi stopniem najczęściej wiedzą lepiej i mogą pomóc w każdej chwili. Wiedziałem też, że jak się wkurwi niewłaściwą osobę to moja służba będzie koszmarem. Byłem zżyty z moim plutonem i tworzyliśmy dosłownie wielką rodzinę. Z upływem 2 lat służby zostałem mianowany na dowódcę nowego plutonu. Była to jakby nie patrzeć wielka odpowiedzialność powierzona w ręce 18-latka. Obrałem inny kierunek w "dowodzeniu" i starałem się przekazać swoją wiedzę nowym członkom w sposób spokojny ale stanowczy. Ku mojemu zdziwieniu, wszyscy rekruci łapali wiedzę dużo szybciej w ten sposób niż jak ktoś na nich krzyczał z powodu swojego kaprysu. Bardzo często siedziałem po nocach i rozpisywałem plan jak poprowadzić ćwiczenia by ludzie w moim plutonie odeszli z ćwiczeń z jak największą dodatkową wiedzą. Wszystko toczyło się idealnie, wszyscy zadowoleni, często nawet przychodzili do mnie po ćwiczeniach chłopaki z jakimiś problemami. Czułem się dosłownie jak starszy brat i starałem się im w jakiś sposób pomóc. Byłem w jakimś stopniu dla nich autorytetem co było dla mnie zarazem bardzo zadowalające, ale też cholernie obciążające. Stworzyliśmy coś niesamowitego jak na swój wiek. Każdy dawał z siebie tyle ile mógł i wszystko szło w doskonałym kierunku. Niestety, każdy początek ma swój koniec.

 

Zaczęła się matura, zdałem bardzo zadowalająco, ale w głowie pojawił się dylemat. Służba w której byłem była całkowicie pozbawiona jakiejkolwiek możliwości zarobków, wiedziałem, że będę musiał podjąć cholernie ciężką decyzje.

 

Z ciężkim sercem, ale zawiesiłem służbę. Złożyłem odpowiednie papiery i zostałem przeniesiony w stan spoczynku.

 

Pojawił się dylemat, co wybrać żeby być jak najbardziej zadowolony, patrzyłem na wojsko, straż i policję. Wszystkie te instytucje miały swoje zalety jak i wady, decyzja padła na policję. Coś mnie do tej instytucji pchnęło, miałem ogromne rozkminy, czy czasami nie jestem za młody na tak poważny zawód, postanowiłem spróbować swoich sił i zacząć postępowanie kwalifikacyjne.

 

Zaczęła się ostra nauka do testu wiedzy jak i przygotowania do testu sprawności. Nadeszła odpowiednia chwila, dałem z siebie tyle ile mogłem i udało się zdobyć bardzo dobry wynik. Kolejne zmagania były z psychologami, wszyscy zarzucali mi, że jestem za młody, odbijałem piłeczkę mówiąc, że wiem doskonale co to hierarchiczność i z czym to się je. 2 dni później dostaje telefon, że przeszedłem MULTISELECT, byłem z siebie cholernie dumny, choć wiedziałem, że to początek walki. Komisja lekarska przeszła bez większych problemów, poradnia zdrowia psychicznego także, zostałem przyjęty do tej instytucji.

 

Zostałem przydzielony do komisariatu. Pierwsza styczność z przełożonymi, wszyscy w szoku, że tak młody człowiek idzie w takie wielkie bagno ludzkie. Rozmowa poszła w dobrym kierunku i chyba mnie zaakceptowali.

 

Dostałem telefon, że mam się zgłosić po mundur, gdy usłyszałem to słowo serce zaczęło strasznie szybko bić, zebrałem się i pojechałem. Dostałem to co miałem na wykazie i zabrałem się z tym do domu. 

 

Pierwsze przymierzenie munduru policyjnego to była bardzo specyficzna chwila, założyłem to co trzeba i stanąłem przed lustrem w pełni umundurowany, rozpierała mnie duma, kurwa mać, UDAŁO SIĘ, pracowałem na to kilka miesięcy, jako 19-latek udało mi się dostać tam gdzie chciałem. Patrzyłem w lustro dosłownie chyba z 15 minut nie mogąc uwierzyć, że mi się udało. Przez moment pomyślałem, że to tylko jakiś sen i zaraz się z niego obudzę, ale tak się na całe szczęście nie stało.

 

 

- Wiem doskonale, że to tylko pierwsza styczność z tą instytucją, ale jestem bardzo dobrej myśli,

- Wiem też, że to dopiero początek mojej drogi jako funkcjonariusza, 

- Wiem, że to początek mojej harówy w tej instytucji,

- Wiem, że nawet nie mogę się nazwać w pełni policjantem, bo mam przed sobą jeszcze 6-miesięczny kurs podstawowy,

- Wiem także, że skończył się czas imprez a zaczął czas nerwów,

- Zdaje sobie sprawę ile ta służba ma minusów, ale nic mnie teraz nie zatrzyma.

 

Wszystko to potoczyło się w tym kierunku a nie innym. Spełniłem swoje marzenie, nosić dumnie mundur,  pomagać ludziom i jeszcze na tym zarabiać. Nowe mundury policyjne są po prostu przepiękne, 100 razy ładniejsze niż stare czarne.

 

Jestem z siebie naprawdę dumny, że udało się spełnić, to co sobie założyłem. 

 

Na końcu, chce podziękować użytkownikom (sam nie wiem czy mogę was już nazywać braćmi, bo jeszcze jestem kotem) którzy wylali na mnie gorzką prawdę w moim temacie w świeżakowni i jednocześnie mnie zmotywowali do pracy nad sobą, było mi to potrzebne, żeby kompletnie zamknąć przeszłość i iść nową drogą w życie.  Czuje się po prostu nieziemsko dobrze z decyzją którą podjąłem.

 

Spełniłem swoje MARZENIE, teraz nie zostało  mi nic innego tylko zapierdalanie, żeby jak najwięcej się nauczyć.

 

Dzięki każdemu z osobna.

 

Z poważaniem, D.

 

 

 

  • Like 5
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
14 minut temu, AR2DI2 napisał:

Gdzie byłeś na szkółce?

Trochę niżej napisałem:

3 godziny temu, Drenkun napisał:

Wiem, że nawet nie mogę się nazwać w pełni policjantem, bo mam przed sobą jeszcze 6-miesięczny kurs podstawowy,

Cieszę się po prostu z samego faktu, że przeszedłem rekrutację, rekrutację na której odpadło większość moich znajomych którzy starali się o przyjęcie do tej instytucji. Szkółka jeszcze przede mną, ale jestem dobrej myśli.

 

8 minut temu, Maarcin_05 napisał:

Fajnie ale uważaj żebyś się mocno nie rozczarował. Nie wszystko wygląda tak jak to sobie imaginujesz.

Wiem doskonale jak to wygląda w rzeczywistości, mogę chyba już nawet napisać, że u mnie to już chyba zawód pokoleniowy ; )

 

9 minut temu, Byłybiałyrycerz napisał:

Współczuję, zdrowia życzę ;).

Dzięki wielkie, zapewne będzie mi wiele tego zdrowia potrzebne : )

 

54 minuty temu, dobryziomek napisał:

Masz powołanie. Gratuluję to rzadkie.

Mam nadzieję, że to powołanie nie zgaśnie nigdy w życiu bo nie wyobrażam sobie robić cokolwiek innego.

Link to post
Share on other sites

Szanuję za powołanie! Rzadka rzecz, jeżeli to twoja pasja i sprawia Ci przyjemność to warto iść w tą stronę. Oby więcej ludzi w tych mundurowych zawodach.
Osobiście mam jednak mieszane uczucia do mundurów i raczej ich nie szanuję. Straż miejska - szkoda komentować, policja wiecznie bezradna nic nie może zrobić, uprzykrza życie jak może, ostatnio nawet mam kosę ze strażą pożarną. 
Takie barany bo mają procedury, bo muszą, nic racjonalnie się do nich nie da dotrzeć, bo "przepisy". Przepisy i prawo piszą politycy. Wszystkie te formacje potem podlegają takim Maciarewiczom, Misiewiczom, Kamińskim, Kaczyńskim i całej reszcie. Nie umierałbym na wojnie za rozkazy i widzi mi się jakiegoś psychola bo mu się zachciało szabelką machać w stronę imperium. Życie mam jedno. Ewentualnie w imię wielkiego zła a la komuchy, naziści itp. 

Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By wrotycz
      Wiadomo jaki mandat, wiadomo za co.
      Nie pierwszy i pewnie nie ostatni ale tym razem działanie żołnierzy władzy było ekspresowe. W czwartek przesłuchanie na komendzie, a potem sąd.
      Teraz muszę się  przygotować do obrony, stąd pytanie - znacie wyroki sądu w sprawach mandatów? Jak się w ogóle takich wyroków szuka? Taki wyrok to skarb - jest tam uzasadnienie, a w nim właściwe paragrafy, na które mogę się powołać.
       
       
      Do tego, czy jest jakiś sposób żeby przenieść to przesłuchanie na lokalną komendę? Tak średnio mam ochotę jechać do Katowic, bo tam miała miejsce akcja, no chyba że ktoś jest stamtąd i reflektuje na spotkanie, wtedy mogę rozważyć sens takiego wyjazdu : >
       
    • By Trevor
      Witam,
       
      Zauważyłem że na forum pojawiło się już kilka/naście wątków dotyczących działania policji. O ile jestem świadom że nie zawsze policjant zachowa się tak jak trzeba to trzeba im oddać honor że na ogół postępują prawidłowo i to we wcale nie łatwych sytuacjach. Ostatnimi czasy bardzo mnie zainteresowały różnego rodzaju nagrania z interwencji policyjnych (szczególnie ze stanów zjednoczonych choć śledzę i nasze rodzime podwórko w tym temacie) i muszę stwierdzić że chwała im za to co robią. Że nie musimy codziennie zderzać się z tymi kretynami którzy nie potrafią zachować się w cywilizowany sposób nawet gdy łamią prawo nieświadomie. 
       
      Dla zainteresowanych polecam następujące kanały:
       
      Sierżant Bagieta:
      https://www.youtube.com/channel/UCvXu90OtBRFHrD4h6rBODJA
       
      Donut Operator:
      https://www.youtube.com/channel/UCwkm_Wcyh0pc7UUmZZfL-6w
       
      Police Activity:
      https://www.youtube.com/channel/UCXMYxKMh3prxnM_4kYZuB3g
       
      Jeśli ktoś posiada namiary na ciekawe polskie i zagraniczne źródła dot. pracy policji to chętnie się zaznajomię.
       
      Czołem!
    • By Tomko
      Cześć i czołem.

      Od jakiegoś czasu chodzę taki zblazowany. Zacząłem nową pracę, mam nieruchomości w portfolio na handel za prawie 5mln PLN, sporo narzędzi sprzedażowych, ale brakuje mi jakiegoś takiego głodu pieniędzy, sukcesu. Tak bez planu dryfuję, nie potrafię sobie zwizualizować sukcesu i bardzo mi to przeszkadza w robocie. Na wyspach zaczynałem od zera prawie i doszedłem po szczeblach drabiny do 25k PLN/mies. ale i to mi przestało dawać fun. Nie potrafiłem jakoś fajnie tymi pieniędzmi obracać. Tutaj mam podobnie w PL - dojść do 15k to nie problem. Tylko brak mi trochę celu żeby się do tego zmotywować. Trochę boję się nawet tego sukcesu, boję się tych deali, negocjacji, że to będzie jednorazowa przygoda z dobrym dealem (jakiś taki irracjonalny strach). Czy są jakieś filmiki, jakieś podcasty, jakieś książki , które traktują nie o samym kołczowaniu i motywacji, ale o wzbudzeniu w sobie chęci sukcesu? Czy Fastlane Milionera o tym traktuje i będzie dobrze zacząć od tego? Teraz czytam "Sprzedaż" Eklunda (tak branżowo ). Zobaczę jak dalej będzie. 

      Czołem!
    • By Trevor
      W wielu miastach USA wybuchły protesty po zabiciu przez policjanta zatrzymanego czarnoskórego. Dobrze sprawę opisuje Sierżant Bagieta. Dla zainteresowanych:
      Policjant został oskarżony o morderstwo 3 stopnia i prowadzi się przeciw niemu postępowanie. 
       
       
      Sprawa zaczęła się kilka dni temu w Minneapolis. Wybuchły zamieszki. Zajęto i spalono komisariat policji i wiele budynków w mieście. Masowa mobilizacja policji. Wysłano Gwardie Narodową na miejsce która znajduje się obecnie na miejscu pomagając policji. Wprowadzono stan wyjątkowy. 
       
       
      W Atlancie protestujący chcieli wbić się do siedziby CNN. 
       
       
      Pod Białym Domem.
       
       
      Moim zdaniem nic nie usprawiedliwia zachowania tych ludzi. To jest dzicz.
      Ameryka sama okręciła na siebie bata pozwalając na podgrzewanie karty rasizmu. Patrząc na to jak to wygląda tez uważam że to prowadzi prędzej czy później do wojny domowej. Nie wiadomo na jaką skalę i jak poważnej, ale tak to wygląda.
       
       
    • By deleteduser69
      Ehem, witam braci i siostry. W maju postanowiłam powalczyć z moimi złymi nawykami (mam 3, jeszcze się zastanawiam czy skupić się na jednym czy wszystkich na raz). Oznacza to, że od 1 do 31 unikam je i wszelkie pokusy z nimi związane, jednocześnie zastępuję je dobrymi nawykami (to konieczność). Przykładowo - jeśli coś mi się nie uda i będę mieć fatalny nastrój nie pójdę się nachlać tylko poćwiczyć. Jeśli się nudzę nie będę podjadać i surfować po internecie tylko porobię coś innego, każdego dnia wdrażam lepszy nawyk w miejsce dawnego. Już próbowałam wielokrotnie się ich pozbyć, ale mi nie wychodziło na dłuższą metę. W zasadzie wychodzi mi to jedynie na krótką metę i wraca z efektem jojo, czyli nawyk kusi mnie z siłą większą niż zwykle i przegrywam. Muszę wytrwać ten najgorszy okres.
       
      Chwila szczerości - te nawyki są złe i żadna durna racjonalizacja na ich temat mnie nie interesuje. Znam wiele sztuczek umysłu które prowadzą do tego by sobie odpuścić, pofolgować i znowu przegrać.

      Po co to w ogóle piszę, bo naprawdę chcę się tego pozbyć i wymyśliłam, że należy połączyć siły. Znajomi mnie dopingują, ale to nie to samo. Jeśli ktoś również walczy z nałogami to trzeba powalczyć razem. Czemu? No bo w grupie siła.
       
      Tak więc jeśli ktoś chce to wyraża chęć przyłączenia się i potem KAŻDEGO DNIA wpisuje tutaj - przegrałem/am czy nie. Może dorzucać co zechce, będzie widać jak przebiega cały proces. Jak będzie naprawdę ujowo może tu wpadać i błagać o wsparcie, nieważne, chodzi tylko o to by wygrać. Ktoś ma rady co jest pomocne, niech pisze.
       
      A teraz dwa motywujące znaczenia:
       
      1 maja to święto pracy - święto klasy robotniczej. Niech to będzie święto PRACY - ale nad sobą.
      Maj - nazwa miesiąca pochodzi od łacińskiej Maius, od bogini Mai, matki-ziemi, bogini WZRASTANIA. Należy wzrastać pozbywając się szajsu który nas ciągnie w dół.
       
      Może mi się udać, od maja czeka mnie długa i niełatwa praca, w godzinach 12-22, nie będę mieć czasu na pierdoły. Poza tym moje nawyki tak mnie już męczą, że nie dam rady z nimi dłużej żyć, poza tym chcę z nimi wygrać. Naturalnie w te ostatnie dni należy zlikwidować wszystko co będzie przeszkadzało, pomyśleć nad lepszymi nawykami w miejsce dawnych.
       
      Czy ktoś się przyłącza?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.