Jump to content

Recommended Posts

Dzisiejszy świat jest tak starannie poukładany że rzadko mamy możliwość przeżycia czegoś co w nieprzewidywany sposób zmieni nasze postrzeganie świata. Jasne co jakis czas zdarza się tragedia czy nieszczęście, ale mam na mysli coś innego. Nasze życia sa nudne zazwyczaj. Praca dom albo tania nic nie wnoszaca rozrywka. W jaki sposób waszym zdaniem świadomie szukać przygód?

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Możesz się wybrać w spontaniczną podróż samochodem lub pociągiem.

Spróbować jedzenia, którego nigdy wcześniej nie jadłeś..

Przenocować się latem w samym śpiworze na świeżym powietrzu, obserwując zachód słońca.

 

Link to post
Share on other sites

Polecam urbex....zwiedzanie budynków, miejsc opuszczonych i zapomnianych.

Na YouTube jest kilka takich kanałów, temat ciekawy, jednak trzeba znać kilka zasad i wyposażyć się w kilka drobiazgów.

W necie można znaleść całe listy takich opuszczonych miejsc - szpitale, bunkry, forty, fabryki, szkoły, .... Całość można sobie zaplanować, wybrać i zrobić sobie pamiątkowa dokumentację filmową, fotograficzną.

Inna taka zabawą, są wyprawy jedno dwu dniowe survivalowe np, z mocowaniem w lesie.

Każdemu co innego się podoba i pasuje, czasem wystarczy się zastanowić.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

 

2 godziny temu, Trevor napisał:

W jaki sposób waszym zdaniem świadomie szukać przygód?

Wszystko zależy co przez to rozumiesz.

Przygoda może być kilkugodzinna, kilkudniowa a może to być styl życia. Są przygody erotyczne, narkotyczne itd.

 

Jednak zwykle uważa się, że przygoda jest ściśle związana z podróżami i tak wnioskuję z Twojego posta. Jak mawiał jeden dziennikarz podróżnik, niejaki Ryszard Kapuściński: 'Świat z każdego miejsca wygląda inaczej'. I ja mu wierzę. Co więcej ja to wiem.

 

Jak masz kasę to świat faktycznie robi się poukładany... Idziesz do biura podróży i wybierasz gdzie chcesz jechać. Są biura podróży z bardzo ciekawymi ofertami.

 

Możesz się też zdać na tzw los, zakręcić globusem i zatrzymać go palcem. Tam gdzie się zatrzyma palec, tam jedziesz.

 

Najciekawszą jednak metodą szukania przygody jest połączenie podróżowania ze zdaniem się na los. Spakuj tylko najbardziej niezbędne rzeczy, jedź na najbliższe lotnisko i kup bilet na najbliższy lot. Spędź tam kilka dni na zwykłym obserwowaniu i znowu ta sama akcja. Musisz tylko zdecydować o czasie w danym miejscu, czasie ogólnym podróży, standardzie, i kilku innych. Możesz też to olać i decydować na bieżąco z dnia na dzień co robić dalej.

 

Jak się patrzy na mapę, świat jest malutki, cały na jednej kartce... Na żywo z różnych miejsc wygląda to jednak inaczej... Sprawdź jak będzie wyglądać dla Ciebie. :)

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Fajny temat ?

 

Faktycznie codzienność i powtarzanie tych samych rzeczy powoduje w nas habituację i mamy poczucie znudzenia codziennością i delikatny zastrzyk adrenaliny poprawia życie.

 

Najpierw kolego poradzę Ci aby zmienić swoją codzienność niech każdy dzień spiskuje na Twoje szczęście. Pewnie zastanawiasz się jak to zmienić otóż w bardzo prosty sposób poprzez świadome kierowanie życiem, a prościej mówiąc zabijesz rutynę poprzez wydzielanie endorfin. Sprawdź sobie jak można to osiągnąć, (wystarczy wpisać w przeglądarce) a Twoja codzienność zmieni się na lepsze. 

Pisząc ten tekst sam jestem pod działaniem endorfin bo na siłowni ustaliłem nowy osobisty rekord w wiosłowaniu ?

 

Co do przygód to najprościej wejść na stronę  https://www.wyjatkowyprezent.pl/prezent/pakiet-przezyc-przygoda tu pomysłów nie brakuje 

Polecam strzelnicę jest w miarę tanio i naprawdę po wszystkim się czujemy pełni energii. Poza tym im czegoś bardziej się boimy tym większa nagroda za pokonanie strachu i lepsze samopoczucie. To tyle w dziale przygód ekstremalnych.

 

Jest jeszcze coś, ale to już bardziej spokojne i zrównoważone ja to lubię, wyprawy. 

Proste namiot góry i spokój i cisza więc jak kto lubi dodam Ci, że gdy wejdziesz na szczyt i usiądziesz uciekniesz od wszystkiego zostaniesz tylko Ty cisza i tętniące serce w Twojej klatce. Dobre widoki rekompensują wszystko a do tego ja odpalam swoją małą kuchenkę polową i pijąc kawę delektuje się tą chwilą ?

Polecam modyfikacje tego czyli jazda rowerem po zalesionym terenie, mocno zalesionym albo jak wolisz spływ kajakiem sam to planuję w tym roku. 

 

Polecam bushcraft jest tego dużo na Youtubie.....

 

Ostrzegam tylko przed jednym aby nie wpaść w skrajności czyli że w życiu piękne są tylko chwile..... Pamiętajcie aby Ty chwil doświadczać a nie nimi żyć bo wpadniecie w habituację a to już nie to samo. 

Ja mam w tym roku kilka planów zdobyć najwyższy szczyt UK i ewentualnie skok na spadochronie w tandemie choć jest tego więcej w maju jeszcze planuję wypad na 

 

 

A dziś zaliczyłem swój pierwszy mecz pucharu Anglii choć tego nie planowałem ale zawsze to coś lepszego niż codzienność. 

 

By pokonać codzienność polecam rozwijać siebie czyli rozwój osobisty to na pewno dobrze zalokowany czas wykłady i książki wzbogacają nas!!!!!!!!!! Jeszcze nigdy w historii świata wiedza nie była tak dostępna. 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

Najlepsze przygody ma się z ekipą. Propozycje ode mnie, wypad w góry, poznawanie nowych ludzi (trzeba unikać patoli), jazda motocyklem enduro, zwiedzanie zamków, miejsc pamięci i innych. Test typu selekcja, bądź coś o podobnej tematyce. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

U mnie od kilku lat pobudka 4-5 rano, plecak i piesza wędrówka. Po prostu wychodzę z domu, obieram punkt i idę. Unikam asfaltu, ludzi, normalnie polnymi drogami. Jak nie rozmowa z jakimś rolnikiem to banda psów, rzeczka na drodze, żmija na ścieżce etc. Jedna z ciekawszych akcji to środek mostu kolejowego i nadjeżdżający pociąg. :D Na wieczór do domu.

 

Najlepsze akcje to po pijaku i z kumplami. Tylko, że to czasy szkolne i studenckie, dobre dla młodzieży, za stary już jestem. :)

Edited by loh-pan
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Skakałem w tandemie z 4 tysięcy. Srałem ze strachu, ale to było najpiękniejsze, bo tej radości na dole nie zapomnę długo. Raz w życiu warto to zrobić. Myślę teraz o zakupie jakiegoś taniego crossa na wiosne co by poszaleć troche na nieużytkach (bo generalnie na drogę to się boje wyjechać bo tylu wariatów jeździ a na motocyklu to chwila, jedna pomyłka i można kaleką do końca zostać), ale zobaczymy jak z kasą i pracą będzie.

 

Edited by Trevor
Link to post
Share on other sites
  • 4 weeks later...
  • 3 months later...
W dniu 7.03.2019 o 17:48, Husquarna napisał:

Jakieś propozycje dla miasta

Mam ciekawą propozycję, przyjeżdżasz do Warszawy na Dworzec Centralny pociągiem, przed wyjściem z pociągu zakładasz koszulkę Lecha Poznań + szalik i w takim stroju idziesz na miasto śpiewając obraźliwe piosenki na temat Legii Warszawa, albo Polonii - zależy gdzie sobie pójdziesz szukać przygody. Gwarantuję, że długo nie będziesz musiał tej przygody szukać bo sama cię znajdzie ?

 

A tak na serio to polecam jazdę samochodem po obcym mieście bez przygotowanej wcześniej trasy, można zajechać na spontanie w różne ciekawe miejsca, którychy nigdy by się nie zobaczyło jadąc na GPS.

Edited by samotny_wilk
  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
  • 4 weeks later...
  • 2 weeks later...

Opcja nr 1

Wynajmij autko z napedem 4x4 i szukaj wjazdu do lasu na jakims zadupiu. Nawet podczas takich upalow jak teraz na drozce bedzie bloto I mozesz sie zakopac. Telefon straci zasieg, bedziesz zdany tylko na siebie.

Kiedys tak sie zakopalem  moim qashaiem na szczescie obok bylo jezioro skad przyszlo 2 panow dobrej woli pomoc mi sie wygrzebac.

Teraz planuje wynajac terenowke i pojechac glebiej.

 

Opcja nr 2

Pojedz droga od strony Slowacji wzdluz wysokich tatr z otwartymi oknami. Wjezdzajac na gore po serpentynach poczujesz nagly spadek temperatury z 26 na 14 stopni. To Robi wrazenie.

 

Opcja nr 3 

Przejscie po polskiej plazy wzdluz baltyku. Ladujesz wszystko co potrzebuje do plecaka i idziesz tak by nie schodzic z plazy przez te dni. Tylko jesscze nie wiem Jak rozwiazac sprawe z kiblem.

Edited by pytamowiec
Link to post
Share on other sites

Ja to lubię sobie jeździć na takie 2 dniowe mniejsze festiwale, imprezy, koncerty punkowe jakich jest pełno w Polsce latem, zawsze możną poznać kogoś ciekawego, pogadać, napić się, coś zarzucić albo zajarać, śpię w aucie, mam takiego starego kombiaka, ogólnie jest git.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Rozpisuj projekty miesięczne, kwartalne i roczne.

Sam się zastanawiam coby nie pojechać w przyszłym roku do Skandynawii na kajaki na tydzień i zwiedzanie. Po skończonych celach kwartalnych biorę się za wdrażanie tamtego celu. Buduje w okół niego otoczkę. Ostatnio rozplanowuje całość w oparciu o 3 główne wartości w życiu:duchowe, fizyczne (sport) i zawodowe. To się łapie pod duchowe i trochę naciąganie pod fizyczne, więc rozpisuje wszystkie pomysły jak ta trasa powinna wyglądać, co chciałbym zobaczyć i ile gotówki musiałbym zabrać. Fakt, że ze mnie troszkę tak pipka, to najpierw pewno pojadę na kilka dni na mazury w sezonie w tym roku i przyszłym pod namiot. Następnie, to już tylko rozpisanie trasy, potrzebnych rzeczy i wyznaczenie potrzebnej ilości hajsiwa z zapasem na bilety i pierdoły. No i zaczynam odkładać ileś tak zł, żeby zrealizować przyjemność, bo nawet jak nie zrealizuje, to tą kasę będę miał :P. A przy okazji całej otoczki można się bardzo wiele nauczyć (język, geografia, psychologia, survival). Także moje życie ostatnio zaczyna się składać tylko z takich projektów, bo inaczej to tylko pasywnie sobie żyję i nic nie robię.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...
  • 2 months later...
  • 3 weeks later...
  • Similar Content

    • By deleteduser85
      Porównałam siebie wraz z kobietą rok ode mnie starszą z rodziny. Mamy podoba zawody ona architekt. Wychodzi za mąż. Dowiedziałam się, że wybrała prace w korpo, taką która nie daje jej rozwoju, w której klepie co jej każą ale ważniejsza jest dla niej w tym momencie stabilność finansowa bo planuje ślub i dzieci. Ja jestem człowiekiem całkowicie innym, wole rozwój, spełnianie siebie i własnych marzeń. 
       
      Uświadomiłam sobie, że czasami jest coś za coś. Oni razem są na niższym statusie finansowym niż my. Ale każdy z nas musi wybierać. Wiem, że jeśli teraz wybrałabym jej drogę uwaliłabym się. Dziecko to nie zabawka i trochę pieniędzy na niego idzie. Ja wolałabym te pieniądze odłożyć, ponieważ ważniejsze jest dla mnie posiadanie domu (możliwe, że wybudowanie, decyzja w trakcie, słuchamy co opowiadają nam w rodzinie osoby budujące aktualnie dom), podróżowanie i spełnianie siebie w pracy. Mam pare marzeń podróżniczych które chciałbym spełnić a one wymagają sporych nakładów finansowych oraz poświęcenia czasu i jest to między innymi trip po Ameryce.
       
      Puki co obie nie mamy tyle pieniędzy by inwestować w to i to. Wiem, że są osoby na takim poziomie finansowym, że mogłyby mieć wszystko to co ja opisałam ale ja do nich puki co nie należę. Za każdym razem gdy myśle sobie co bym wolała dziecko mi odpada. Niestety. Ponadto bardzo zależy mi na samorozwoju i karierze, a dziecko nie oszukujmy się wymaga poświecenia czasu i ogranicza. 
       
      Co o tym myślicie? O tym wyborze typu coś za coś? Jak wy byście wybrali. 
    • By Ksanti
      Czytając jeden z tematów o podróżach zacząłem zadawać sobie pytania.
       
      Nie przedłużając:
      1. Jakie zawody sprzyjają podróżowaniu lub według was są do tego najlepsze?
      2. Lepiej jeździć za granicę w trakcie urlopu, mieć pracę zdalną w trybie ciągłym czy ogarnąć sobie na miejscu? 
      3. Gdzie warto pomieszkać w Europie aby odczuć luz oraz niskie koszty utrzymania? 
      4. Lepsze podróżowanie samemu czy ze znajomymi lub partnerką? 
      5. Gdzie zimy i lata są łagodne? (Powiedzmy względnie stała temperatura ok. 20 stopni).
      6. Jak znosicie tropikalny klimat? (No chyba, że w nie każdym miesiącu się jedzie)
      7. Czy to prawda, że Latynoski lecą na Europejczyków w podobnym stopniu jak Azjatki?
      8. Czy warto odwiedzić Curacao, Karaiby i Madagaskar w celu "zbadania" Murzynek? lol
      9. Czy Kraje bałtyckie, Białoruś i Skandynawia to dobry kierunek podrywu/ matrymonialny?
      10. Gdzie są wasze subiektywne raje do życia na Ziemi?
       
      Póki co to takie hipotetyczne pytania i mocno subiektywne ale może powstanie ciekawa dyskusja.
       
       
    • By deleteduser110
      Hejka!
       
      Niniejszy wątek - o jakże zgrabnym i wcale nie za bardzo rozciągniętym tytule - powstaje w ramach walki z kajdanami, w które jestem spętany i których imię brzmi jakże złowrogo, a mianowicie ETAT. ? 
       
      Doszedłszy do wniosku, że bez względu na to, ile bym nie zarabiał, moja dusza nadal czuje się zniewolona koniecznością bycia w miejscu X przez określoną wartością Y ilość czasu, robiąc coś, co jest jej obojętne, postanowiłem rzucić się jej na ratunek.
       
      Panaceum na powyższą dolegliwość jest wszem i wobec wszystkim dobrze znane, a jego imię to WOLNOŚĆ. ? 
       
      I to właśnie o tę wolność będę tutaj walczyć, a że w dzisiejszym świecie jest ona definiowana ilością papierków z możnowładcami na ich powierzchni, to też moim głównym celem jest skumulowanie ich jak największej liczby, abym mógł wyegzorcyzmować złego diabła ze swojego wnętrza raz na zawsze i nie musieć już nigdy prosić go do tańca.
       
      Na całe szczęście moje potrzeby są gargantuicznie niskie, więc nie potrzebuję tych papierków nie wiadomo jak wiele, aczkolwiek jednak trochę.
       
      Oceniwszy swoje zdolności zarobkowe niezwiązane ze złym, niedobrym ETATEM oraz zamiłowanie do niezarzynania się bez sensu, skonkludowałem, że jestem w miejscu, do którego nie docierają promienie słoneczne.
       
      Ale, ale! Powiedziałem sobie:
      Wtedy też przypomniałem sobie o wczesnych latach dzieciństwa, kiedy wysyłałem starszego brata do STS-a, żeby postawił za mnie zakłady, bo pani za ladą chciała ode mnie jakichś dziwnych dokumentów i pytała, gdzie moi rodzice. Takich mamy troskliwych ludzi w Polsce. ❤️ Ale wracając - dlaczego miałbym nie grać dzisiaj, kiedy mam pieniądze i nawet nie muszę nigdzie wychodzić (Ha! I co teraz, paniusiu zza lady?!). Mając w głowie swoje sromotne porażki z przeszłości, wiem, że muszę obrać inną strategię niż wtedy.
       
      O ile w przeszłości byłem na nią skazany ze względu na ograniczone środki, o tyle dzisiaj mogę obrać inną, lepszą i bardziej atrakcyjną - w moim mniemaniu - ścieżkę.
       
      W przeszłości byłem zmuszony do grania zachowawczo w stylu LOW RISK - LOW RETURN, albowiem każda złotówka była na wagę złota, jednak dzisiaj karty się odwróciły - złotówek już nie ma, tylko są brytyjskie funty i możliwość gry w stylu LOW RISK - HIGH RETURN.
       
      Zbudowawszy przyzwoitą poduszkę finansową, mogę z czystym sumieniem zacząć przeznaczać parę procent miesięcznej wypłaty, inwestując w ryzyko - jako rzecze mój ulubiony profesor Jordan B. Peterson:
      Niepodejmowanie ryzyka jest już ryzykiem samym w sobie; na szczęście możemy wybrać, jaki kształt owe ryzyko będzie mieć, co pozwoli nam zgładzić smoka preemptively, miast czekać, aż to on zaatakuje naszą wioskę - czyli N. O. J. A. - Najlepszą Obroną Jest Atak.
       
      Mając cały czas w pamięci brzytwę Ockhama, stworzyłem prostą planszę, która od lat krążyła w mojej głowie i której końcowy etap - jeśli zostanie osiągnięty - zwieńczy moje wszelkie starania (a tak prawdę mówiąc, już nawet przejście jej w połowie mnie ustawi):

      Myślę, że grafika jest samotłumacząca się, ale na wszelki wypadek wyjaśnię - zaczynam od tiera pierwszego w pionie, a po zaliczeniu wszystkich tierów w poziomie przechodzę do następnego tiera w pionie.
       
      Zainwestowawszy dziesięć funtów w jedną grę, muszę obstawić konsekutywnie i prawidłowo dziewięć wydarzeń sportowych, aby zaliczyć pierwszy tier (£5120) i móc przejść do następnego.
       
      Wszystko okraszone jest swoistymi zasadami, aby mieć daną zabawę w ryzach:
      maksymalny miesięczny kapitał to piąty tier poziomo, czyli w przypadku pierwszego tiera pionowego to 160 funtów, co jest równoznaczne 16. grom w miesiącu, a w przypadku np. szóstego tiera to 960 funtów, co również jest równoznaczne 16. grom, bo wchodzę za 60 funtów; maksymalnie cztery gry na tydzień; maksymalnie dwa symultatywnie rozgrywane kupony; maksymalnie dwa wydarzenia sportowe na jednym kuponie; łączna stawka pojedynczego lub kombinowanego zakładu musi wynosić minimum 2.0, aby podwoić zainwestowane pieniądze; w przypadku rozbicia któregokolwiek pionowego tiera w czasie krótszym niż cztery miesiące (id est 64 gry) gram zwycięskim jackpotem poziomo, czyli gdyby udało mi się zaliczyć pierwszy pionowy tier przed końcem maja, to stawiam 5120 funtów na powyższych zasadach do momentu przekroczenia jackpota z najwyższego tiera (£51 200: £5120 → £10 240 → £20 480 → £40 960 → £81 920; co łącznie będzie ode mnie wymagało trzynastu konsekutywnych, zwycięskich zakładów; jeśli nie uda mi się rozbić tiera w cztery miesiące, to po ewentualnym, późniejszym jego rozbiciu przechodzę do następnego pionowego tiera i odliczam kolejne cztery miesiące; po upływie czterech miesięcy i rozbiciu do piątego pionowego tiera nie gram jackpotem, tylko swoimi pieniędzmi - nie traktuję jackpotów jak swoich pieniędzy i nie mam w stosunku do nich żadnego ładunku emocjonalnego, to tylko cyferki na ekranie, dlatego gra jest cały czas w stylu LOW RISK - HIGH RETURN, bo miesięcznie kosztuje mnie tylko to, co jest w piątym poziomym tierze - jackpotami zaczynam grać dopiero od 6 pionowego tiera; każdy kolejny tier będzie rozgrywany u innego bukmachera; w grę wchodzą: bet365, 888sport i bet-at-home.  
      Oczywiście w dalszym ciągu spełniam swoje pracownicze obowiązki i odkładam minimum tysiąc funtów miesięcznie do momentu, aż nie ukończę planszy.
       
      * * * CIEKAWOSTKI * * *
       
      CIEKAWOSTKA I
      Obliczyłem, jakie jest prawdopodobieństwo wytypowania dziewięciu konsekutywnych, zwycięskich meczów.
       
      Jakie jest prawdopodobieństwo, że poprawnie obstawimy dziewięć meczów z rzędu?
       
      Ω - zbiór wszystkich możliwych wyników; | Ω | - całkowita liczba elementów zbioru omega; A - zbiór pożądanych rezultatów wyrażony w procentach, jako że tylko jeden rezultat z trzech możliwych jest nam sprzyjający, to też wynosi on 33,3 (w domyśle procent);  | A | - całkowita, łączna liczba elementów zbioru A; P (A) - szukane prawdopodobieństwo.  
      Ω = 3 ∙ 3 ∙ 3 ∙ 3 ∙ 3 ∙ 3 ∙ 3 ∙ 3 ∙ 3 = 39 = 19 683;
      | Ω | = 19 683;
      A = {(33,3),(33,3),(33,3),(33,3),(33,3),(33,3),(33,3),(33,3),(33,3)};
      | A | = 299,7 = ~300;
      P (A) = 300/19 683 = 100/6561 = 1/65 = ~1.53%.

       
      CIEKAWOSTKA II
      Muszę nie rozbić żadnego tiera przez 32 miesiące, aby zainwestowane pieniądze były równe jackpotowi, który jest w danym tierze, czyli musi mi się nie udać obstawić dziewięciu konsekutywnych, zwycięskich kuponów aż przez 512 razy - wygrana przed 512. razem oznacza, że wyjmę więcej, niż włożyłem.
       
      CIEKAWOSTKA III
      Pierwszy pionowy tier kosztuje rocznie wyłącznie 1920 funtów, ostatni zaś 19 200 funtów (w przypadku nierozbicia któregokolwiek).
       
      CIEKAWOSTKA IV
      Łączna suma wszystkich jackpotów wynosi 281 600 funtów.
       
      * * * DISCLAIMERY * * *
       
      owy wątek nie został założony w celu promowania hazardu - jestem osobą bez nałogów i bez skłonności do nich, więc doskonale wiem, że w moim przypadku jest to zwykła, niegroźna zabawa; jeśli masz problem z hazardem, udaj się do specjalisty i w żadnym wypadku nie bierz ze mnie przykładu; z powodu zaprojektowanej planszy nie ucierpi nikt z mojego otoczenia ani ja sam (patrz wyżej); jak pisałem wyżej, nadal spełniam swoje obowiązki i odkładam pieniądze; w wyniku powyższej planszy odłożę ich po prostu troszkę mniej, aczkolwiek nie odczuję tego w żaden sposób (patrz tytuł: #stoicyzm, #ascetyzm, #minimalizm) - mam już wszystko, czego chcę, w kwestiach materialnych; teraz chcę jedynie wywalczyć sobie wolność, aby móc przedsięwziąć działalności, na które aktualnie nie mam czasu; w przypadku utraty pracy lub braku regularnych wpływów na konto bankowe zawieszam zabawę do odwołania.  
      Wątek powstał po to, aby być swoistym logiem, który będę update'ował za każdym razem, 
      gdy dobiję do siódmego tiera w poziomie, przedstawiając historię wydarzeń i dalszą drogę do jackpota.
       
      Z wyrazami szacunku,
      Ważniak
    • By Ksanti
      Dzisiaj rzucę tematem do przemyślenia. Mianowicie od jakiegoś czasu się zastanawiam nad sensem emerytury wypłacanej przez ZUS. Zakładając brak potomstwa i wsparcia rodziny.
       
      Pytanie z natury ekonomicznej a wręcz hazardowej.
      Co się bardziej opłaca?
       
      a) umowa o pracę i normalne odprowadzanie składek
      - wariant z zarobkami do 4000zł
      - wariant z zarobkami 10k zł i więcej
      b) umowa B2B i odprowadzanie dużych składek
      c) B2B minimalne składki
      d) też B2B ale zamiast płacić to "hajs do skarpety" i zerowa emerytura
      e) inne
       
      Zadaje takie pytanie z racji tego, iż system emerytalny za te 40 lat może zostać zniesiony. Albo dostanie się świadczenia i tak śmiesznie niskie względem tego co się wpłacało. Z drugiej strony ekonomiści mówią, że Ukraińcy ratują system emerytalny.
       
      W przypadku płacenia trzeba mieć 25 lat stażu i 65 lat aby uzyskać minimalną emeryture przy niskich składkach. Wykształcenie wyższe daje 8 lat stażu pracy. Minimalna emerytura to obecnie chyba jakieś 1000zł miesięcznie. Czyli wystarczy jedynie jako dodatkowe zabezpieczenie typu drobne na leki. Reszta stawek adekwatnie więcej do tego ile się wpłaci. Wiadomo, że trzeba wpakować to w to znacznie wiekszą część kasy. Jednak jeśli straci się majątek w jakiś dziwny sposób to państwo teoretycznie zawsze wypłaci tą pensje głodową bo inaczej pod most.
       
      W przypadku braku płacenia hajsu na system emerytalny bardzo dużo zaoszczędzi się pieniędzy. Jednak sam mam jakiś strach przed tym, że miałoby nie być emerytury państwowej. No i na starość trzeba by było postawić na optymistyczny scenariusz wraz z dobrym zdrowiem. Gdzie w razie czego można sobie dorobić brakujący hajs gdyby coś się złego stało. Jest jeszcze kwestia emerytury obywatelskiej ale nie wiadomo czy to kiedykolwiek zostanie wprowdzone.
       
      Zapraszam do dyskusji i proszę mnie poprawić jeśli coś przekręciłem. Jakie są wasze zapatrywania na przyszłość w tej kwestii?
       
       
    • By maggienovak
      Pisałam ostatnio, że przeczuwam małą podłamkę u Mojego po wizycie znajomych.
      No i dobrze wywróżyłam. 

      Dla przybliżenia sytuacji.
      Opis znajomych.
      Małżeństwo (3 lata); 30 i 26 l. ; roczniak, drugie w drodze, planują za dwa lata trzecie. Mieszkają z rodzicami znajomego. On zarabia ok.7-8 tys. , razem z ojcem ma firmę po godzinach, z której m-cznie mają nawet na czysto 9-10 tys. ; ona na macierzyńskim 2 tys. UWAGA : jego rodzice opłacają wszystkie rachunki, kupują prowiant dla całej rodziny (pani teściowa gotuje). Nasi znajomi spłacają tylko ratę kredytu (remont góry domu, który zamieszkują). Reszta do skarpety. 

      Pisałam, że ich roczniaka traktujemy jak chrześniaka, lubimy tego dzieciaka. Widziałam po Moim, że bardzo cieszył go widok - ja z tym dzieckiem na rękach itd.
      Znajomi opowiadają jakie mają plany, ile wynosi ich to, tamto, sramto. Pisałam, że przez chwilę miałam odpal gadziego "oh, jak fajnie mieć takiego męża, lata za nią, prezencik, randki, spokojnie może siedzieć na macierzyńskim, wszystko jest zapewnione."
      Oczywiście mój "dział analizy" się uruchomił. 
      Pierwsze co - NOSZ QRWA MAĆ
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.