Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

Napisano (edytowany)

 

Na stan z 05.01.2019 roku

 

Od niecałych trzech miesięcy jestem po 18-stce. Jestem w III  klasie licealnej na profilu mat-fiz-inf i przygotowuję się do matury z przedmiotów takich jak matematyka, fizyka i angielski. Jednak nie mam żadnego pomysłu co robić po skończeniu szkoły. Rewelacyjnym uczniem nie jestem, więc pewnie matury nie napiszę zbyt wyborowo. Żyję w domu razem z rodzicami ( którzy są totalnie zaborczy i mnie nie rozumieją, raczej powiedziałbym, że traktują mnie jak klona niż syna). Matka ostatnio rzuciła do mnie tekstem w stylu ( tutaj przeklnę, pozwolę sobie na prawo cytatu):. "Tylko jak pójdziesz do pracy po maturze nie licz, że będziesz mógł przynosić do domu mniej niż 2500 zł". Ponadto mam z nią tarcia przy wszystkim, ostatnio popełniłem ten błąd, że próbowałem z nią rozmawiać o matriksie związkowym. Tak, byłem debilny i efektu się domyślacie. Dziś na przykład miałem ostrą sprzeczkę o tym, że nie chce się żenić ( mam 18 lat, ale matka traktuje mnie chyba jak trybika w swoich planach, bo mieszkamy na wsi i mamy gospodarstwo, więc liczy na "wnuczęta","dobrą żonkę" i ... co ja będę mówił, znacie ten typ kobiety. Na moje argumenty o tym, że w tych czasach małżeństwa rozpadają się w 40% w ciągu trzech lat oraz wchodzenie w związek to dla mnie duże ryzyko, w razie którego rozpadu to ja jestem przegrany z perspektywy sądowej oraz jeżeli będę miał dzieci, to jedyny sposób w jaki je będę wychowywał to łożenie wysokich alimentów, a ex będzie miała wszystkie asy w rękawie i może mi ograniczyć kontakty do zera usłyszałem teksty w stylu "on jest popi********", "on nienawidzi kobiet", "ja mu gospodarstwa nie zapisze" ( i szczerze to nie wiem jak na mnie miał podziałać ten argument, patrząc na to co się dzieje mam wrażenie, że w końcu dojdzie między nami do większej kłótni, po której wyjdę z domu, ale z racji braku kwalifikacji i wyższego wykształcenia oraz pieniędzy moje szanse są marne na przetrwanie). I tak póki co żyję jakoś z dnia na dzień, choć bardziej czuję się jak jakiś robot, który już nie czuje satysfakcji z życia.

Mam straszny dylemat, ponieważ wiem, że nie będę w stanie spełnić chorych wymagań rodziny. Coraz bardziej myślę o wyprowadzce, a czkowiek póki co mam maturę i nie zależnie od tego jak mi pójdzie chcę do niej podejść, a potem iść do pracy aby mieć własne zarobki, dzięki czemu w razie kolejnej akcji w domu będę mógł się wyprowadzić, a nie stać ze spuszczoną głową i słuchać ochrzanu od matki, siostry ( z którą nigdy nie byłem blisko, teraz wręcz razem z matką robi  sobie że mnie podśmiechujki) i ojca (o dziwo to on traktuje mnie najlepiej, aczkolwiek on też jest zawsze przeciwko mnie i chyba chce, abym robił to co matka mi każe). Mam straszny dylemat, z jednej strony czuję się przywiązany do swojej rodziny i czułbym winę, gdybym musiał się wyprowadzić ( dla rodziców gospodarstwo i jego kontynuacja w prowadzeniu to cały cel w życiu, aczkolwiek w trakcie chyba zapomnieli, że nie jestem ich klonem). Z drugiej wiem, że mieszkanie z nimi następnych 10 lat doprowadzi mnie chyba do załamania nerwowego, bo ile można słuchać tekstów w stylu "jeba****** ateistyczny szczur","lewak","dziad","skurwys****" i generlanej ciągłej pogardy wobec mnie. Nie wiem co mam już robić, myśleć... po prostu nie wiem.

Wiem, że nikt nie jest w stanie mi pomóc i tylko ja jestem to w stanie zrobić. Na razie to chyba tyle i dziękuję, jeśli ktoś to chociaż przeczyta, bo trochę mogłem się nareszcie komuś z tego wszystkiego wygadać. 😕

Edytowano przez Hubertius
  • Like 1
  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Hubertius napisał:

Z drugiej wiem, że mieszkanie z nimi następnych 10 lat doprowadzi mnie chyba do załamania nerwowego, bo ile można słuchać tekstów w stylu "jeba****** ateistyczny szczur","lewak","dziad","skurwys****" i generlanej ciągłej pogardy wobec mnie.

Musisz opuścić ich środowisko zanim zostaniesz psychicznie zgnojony na resztę życia.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Wiem, jeszcze do niedawna wypierałem z siebie tą myśl, ale już wiem, iż mimo że to moja rodzina i kocham ich ( i jednocześnie nienawidzę za to co mi robią i jak mnie traktują) to muszę się wyprowadzić, by po prostu nie zwariować, zachować nie zależność w swoim życiu . Jednak cena póki co będzie wysoka (rodzina by się mnie  wyparła i zerwała ze mną kontakt, bo potraktowali by to jak zdradę). Na razie przede mną matura, potem muszę iść do pracy i zarobić jakiejkolwiek pieniądze, by mieć jakiekolwiek opcje niż  mieszkanie  z apodyktycznymi, zaborczymi rodzicami i siostrą, którzy to w Wigilię potrafili mi życzyć wszystkiego najlepszego, a już następnego dnia robili mi to co opisałem wyżej w temacie.

Edytowano przez Hubertius

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chłopie cel może być tylko jeden. Wyprowadzić się. Zazdroszcze Ci takich rodziców bo moi zawsze grali tak na granicy żebym się nie wprowadzał i na starość nimi opiekował, tak mnie przetrzymywali. Jednak ja radził bym Ci iść na studia. Nie będzie Cię wtedy w domu a w przyszłości będziesz miał łatwiej znaleźć dobrą pracę.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W ostateczności brałbym nawet opcje wyjazdu po maturze na rok za granice, odłożenie pieniędzy i powrót dopiero na studia dzienne lub wieczorowe.

 

Jeśli pojedziesz do Anglii zawsze możesz wrócić napisać maturę z j.ang i podbić sobie punktacje.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minutes ago, SławomirP said:

W ostateczności brałbym nawet opcje wyjazdu po maturze na rok za granice, odłożenie pieniędzy i powrót dopiero na studia dzienne lub wieczorowe.

 

Jeśli pojedziesz do Anglii zawsze możesz wrócić napisać maturę z j.ang i podbić sobie punktacje.

To samo miałem proponować. U mnie chata wolna więc zapraszam. Żona wyfruneła i troche nie mam z kim pogadać :D Jeśli oczywiście nie przeszkadzają Ci dzieciaki :)

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Hubertius Przecierp, napisz maturę, zakuwaj żeby wyniki były ok. A dalej to już ci Bracia doradzili, ja tylko dodam że jak pójdziesz na studia zaoczne to bardzo łatwo się utrzymać, na dziennych już gorzej, ale podobno wykonalne. 

Powodzenia!

 

Polecam przeczytać odpowiedzi do mojego tematu: 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Pazur2000 napisał:

 @SławomirP Jesteś ze wsi? Wiesz jak to działa? Chyba nie za bardzo...  @Hubertius  - Masz rodzeństwo??

 

 

Tak, siostrę i niestety z nią też nie mam najlepszych relacji... o ile to w ogóle są relacje. Praktycznie gdy zawsze jestem z nią w pokoju to robi sobie że mnie "podśmiechujki" i nabija się albo to z moich wyników w szkole, albo z tego,m że nie mam dziewczyny itp. . To już z ojcem mam lepsze relacje, bo mimo że traktuje mnie z wyższością to przynajmniej mogę z nim czasami pogadać jak ojciec z synem. No i przynajmniej mimo czasami pogardliwych tekstów nie puszcza takich wyzwisk jak moja matka powyżej.

 

57 minut temu, misUszatek napisał:

Chłopie cel może być tylko jeden. Wyprowadzić się. Zazdroszcze Ci takich rodziców bo moi zawsze grali tak na granicy żebym się nie wprowadzał i na starość nimi opiekował, tak mnie przetrzymywali. Jednak ja radził bym Ci iść na studia. Nie będzie Cię wtedy w domu a w przyszłości będziesz miał łatwiej znaleźć dobrą pracę.

U mnie to wygląda tak, że jednego dnia idzie z nimi pogadać w miarę po ludzku, a drugiego jest tak jak powyżej. Mimo wszystko wiem, że się nie zmienią i coraz bardziej rozważam wyprowadzkę, bo za 10 lat będę psychicznym wrakiem.

37 minut temu, WielkieOczy napisał:

To samo miałem proponować. U mnie chata wolna więc zapraszam. Żona wyfruneła i troche nie mam z kim pogadać :D Jeśli oczywiście nie przeszkadzają Ci dzieciaki :)

A dziękuję za propozycję. :) Kto wie, jeżeli sytuacja po maturze będzie w moim domu   taka sama ( co ja gadam, mieszkam z nimi od 18 lat i wiem, że na pewno będzie taka sama) to jak odłożę jakiejkolwiek pieniądze w swojej pracy to coś czuję, że będę musiał bardzo szybko szukać nowego lokum.

 

9 minut temu, ZamaskowanyKarmazyn napisał:

@Hubertius Przecierp, napisz maturę, zakuwaj żeby wyniki były ok. A dalej to już ci Bracia doradzili, ja tylko dodam że jak pójdziesz na studia zaoczne to bardzo łatwo się utrzymać, na dziennych już gorzej, ale podobno wykonalne. 

Powodzenia!

 

Polecam przeczytać odpowiedzi do mojego tematu: 

 

A dziękuję, już zabieram się za czytanie. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Just now, Hubertius said:

 

A dziękuję za propozycję. :)Kto wie, jeżeli sytuacja po maturze będzie w moim domu   taka sama ( co ja gadam, mieszkam z nimi od 18 lat i wiem, że na pewno będzie taka sama) to jak odłożę jakiejkolwiek pieniądze w swojej pracy to coś czuję, że będę musiał bardzo szybko szukać nowego lokum.

Jak coś to wbijaj. Bilet do mnie po maturze to około max 50 funtów. Wyjazd powiedzmy zarobkowy to brzmi lepiej niż wyprowadzka z toksycznego domu. Może to zmieni ich postrzeganie Ciebie. Dobrej nocy/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, WielkieOczy napisał:

Jak coś to wbijaj. Bilet do mnie po maturze to około max 50 funtów. Wyjazd powiedzmy zarobkowy to brzmi lepiej niż wyprowadzka z toksycznego domu. Może to zmieni ich postrzeganie Ciebie. Dobrej nocy/

Dziękuję i także życzę dobrej nocy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam ponad drugie tyle lat co Ty, ale pamiętam jeszcze czasy okołomaturalne. Nie wiem czy w tamtym okresie podejście rodziców do dzieci było inne niż teraz, ale pamiętam że moi rodzice byli bardzo zaborczy, wszystko musiało być po ich myśli, jednak nigdy nie spotkałem się z takimi wyzwiskami o których Ty piszesz. Mimo wszystko i tak czułem się ztłamszony i w wieku lat nastu opuściłem rodzinny dom. Tylko że ja miałem oparcie w babci która była bardzo wyrozumiała i trzymała moją stronę, miałem w niej oparcie. Może i ty masz kogoś takiego, jakąś odskocznię od rodziny?

 

 Na twoim miejscu nie czekał bym długo z wyprowadzką, takie wyzywanie i upodlanie Cię, może się mocno odbić na twojej psychice. Chyba nie chcesz spędzić części dorosłego życia na wizytach u psychologa czy psychiatry.

Odseparowanie się, przynajmniej na jakiś czas, będzie najlepszym rozwiązaniem.

 

Jesteś młody więc dobrze jest pomyśleć o dalszym kształceniu się. Dobrym pomysłem jest szkoła/studia w innym mieście, gdzieś daleko, tak żebyś musiał mieszkać w internacie albo na stancji. To już odseparuje Cię od rodziny przynajmniej na 5dni w tygodniu.

 

Jeśli jednak taka kwestia nie wchodzi w grę, to chyba jednak wybrał bym się za granicę. UK to dobry kierunek. Jak skupisz się na pracy to szybko zgromadzisz kapitał, a w między czasie można się dodatkowo kształcić na wyspach. 

Pozdrawiam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
5 godzin temu, Hubertius napisał:

czułbym winę, gdybym musiał się wyprowadzić ( dla rodziców gospodarstwo i jego kontynuacja w prowadzeniu to cały cel w życiu, aczkolwiek w trakcie chyba zapomnieli, że nie jestem ich klonem)

A siostra nie może kontynuować tej "tradycji" po wyjściu za mąż za jakiegoś zaradnego rolnika?

Kawalerów na wsi dostatek.

Edytowano przez Brat Jan
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
8 godzin temu, Hubertius napisał:

czułbym winę, gdybym musiał się wyprowadzić

Wyprowadzka to kolejny, niezbędny krok do Twojego rozwoju. Tylko w ten sposób możesz się zahartować, wypracować poczucie wartości i kontroli nad własnym życiem. 

 

Jest w naszej kulturze taka historyjka biblijna o synu marnotrawnym. Ludzie ją znają i moim zdaniem świetnie się nadaje by wytłumaczyć rodzinie dlaczego się wyprowadzisz. Porostu mówisz im, że w Piśmie Świętym są dwa scenariusze. Pierwszy że syn dostaje kasę i idzie w świat a drugi że zostaje na gospodarstwie. Na koniec okazuje się że ten który poszedł był bardziej ceniony przez rodzinę mimo że majątek stracił. 

 

Powodzenia w dorastania!!! 

 

Edytowano przez Tim2049

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, WielkieOczy napisał:

Wyjazd powiedzmy zarobkowy to brzmi lepiej niż wyprowadzka z toksycznego domu

Dokładnie, to brzmi nawet dumnie... ;) A tak zupełnie poważnie - mój kolega tak zrobił. Przestał pracować w gospodarstwie, zaczął jeździć ciężarówką. Ze dwa lata jeździł. Podziałało na jego rodziców. Wiedzą, że nie blefuje - że może to pieprznąć i iść robić coś innego.

 

Poza tym - niekoniecznie musisz tam pracować - zawsze możesz być właścicielem i wydzierżawić ziemię. Ale to póki co pewnie nie wchodzi nawet w grę... O tym nie mów, bo się narazisz na kolejną akcję. Wogóle powinieneś trochę "pograć" w tę ich grę, żeby dać sobie czas na spokojne zdanie matury. Bo to w tej chwili jest najważniejsze. Swoje wiesz, ale się z tym nie obnoś - bo będą Cię gnoić, a na to nie jesteś zwyczajnie gotowy, żeby to odpierać.

 

Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jedynym wyjściem jest wyprowadzka. Innego nie widzę. Plusem jest fakt, że obecnie pracy jest dużo , wręcz brakuje ludzi do pracy. Jak ja kończyłem technikum na świecie był kryzys ekonomiczny pracy nie było wcale. Dziś masz możliwości albo Polska, albo zagranica. Zagranica nie jest zła. Poznasz trochę innego świata, innej kultury. Rozważyłbym to. Pojezdzij trochę po kilku krajach Holka, Niemcy. Nabierzesz doświadczenia a podróże kształcą. 

9 godzin temu, Hubertius napisał:

Tylko jak pójdziesz do pracy po maturze nie licz, że będziesz mógł przynosić do domu mniej niż 2500 zł"

Twoja matka chyba nie wie, że nominalna w Polsce wynosi bodajże 2200 zł. 2500 zł na rękę nie zarabiają ludzie po x latach. Mama trochę oderwana od rzeczywistości. Wkraczając w rynek pracy bez żadnego doświadczenia możesz zacząć od najniższej krajowej a więc 1650 zł na rękę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Idź do armii.

Jedzenie, dach nad głową dostaniesz, kasę również.

A w międzyczasie będziesz myśleć co dalej. Rodzinę chwilowo ucieszysz i spokojnie będziesz myśleć co dalej. 

Edytowano przez Jan III Wspaniały
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kolego @Hubertius napisz maturę z matmy i fizyki(rozszerzone) na jakieś 70%. To wbrew pozorom proste, weź stare matury (także próbne) i rób te zadania(aż do porzygu) to są testy w pip schematyczne, w liceum uczą tylko rozwiązywania tych testów, które nijak się mają do prawdziwej wiedzy. Ten manewr otworzy ci furtkę na 80% najlepszych kierunków technicznych. 

 

Jeżeli chcesz się odciąć całkowicie od rodziców, także finansowo to pokażę ci pewien schemat:

Kończysz maturę składasz papiery na Polibudę (warszawską, gdańską , wrocławską, wybieraj te najlepsze a może być też AGH) na kierunek jaki cię interesuje (Budownictwo, elektrotechnika MiBM, informatyka wybór jest duży). Nie idź na jakieś uniwerki w Siedlcach czy Bydgoszczy, bo raz to mają niski poziom a dwa słaby prestiż, rzygają inżynierami, którzy nie mają pojęcia o niczym (oczywiście wychodzą z nich ogarnięci ludzie nie przeczę ale ich jest mniej niż wychodzących z takiej Politechniki Warszawskiej). 

W wakacje odkładasz kasę, szukasz akademika/pokoju w miarę tanio (w zależności od miasta/lokalizacji/kreatywności w szukaniu będzie to od 300 do 1000 złotych). Jeżeli będziesz mógł to złóż wniosek o stypendium socjalne wraz z dopłatą na mieszkanie otrzymasz wtedy około 700 PLN/miesiąc. Nie wiem jaki jest stan majątkowy twoich rodziców ale dzieci rolników raczej dostają(chyba, że mają z 50 ha to może być problem ale dowiedz się tego na uczelni na którą będziesz składał). Szukasz roboty na weekendy/popołudnia tu możesz zahaczyć się w jakiejś kawiarni albo w markecie na wykładaniu towaru/kasie. Zarobisz tam 1000-1500 PLN. Razem masz od 1700-2200 (może być i więcej) po opłaceniu pokoju masz ponad 1000 na "życie" myślę, że dasz radę.  W wakacje idziesz do pracy na pełen etat i zarabiasz 2500. Pamiętasz ciągle, żeby nie rozpierdalać kasy na bzdury (ubrania trzeba czasem zmieniać ale nie musisz chodzić w CK itp.)

 

W trakcie studiów gdzieś na 3-4 roku szukasz pracy w jakikolwiek sposób związanej z zawodem, ważne żeby być "w branży" jaka cię interesuję. Dorabiasz sobie w wakacje, w trakcie studiów na pół etatu. Wiele firm aktywnie współpracuje z Polibudami (mało inżynierów na rynku). Na 3 roku jesteś sobie w stanie u"ułożyć tak plan, że będziesz miał zajęcia 2-3 dni w tygodniu. Tylko trzeba za tym przejść się do dziekanatu i porozmawiać z Dziekanem i miłymi Paniami  ale jak masz dość ciężką sytuację pomogą - to też są ludzie.

 

Po studiach szukasz pracy w innej firmie lub zaczynasz pracę w tej, której się zaczepiłeś. Nie oczekuj kokosów na początek, pracuj, wykazuj się nie zapomnij czasem pójść po podwyżkę jeżeli masz wyniki. Po 3 latach pracy masz już doświadczenie wymagane na rynku pracy i wykształcenie ukończone na jednej z lepszych uczelni techn technicznych w PL.

Na studiach wyłapiesz też sporo kontaktów do ludzi, jeżeli trafisz do w miarę hermetycznej branży (np. kolej, energetyka) będziesz miał dobre kontakty pod przyszłe szukanie pracy.

 

Nie wiem oczywiście czy twoi rodzice w razie studiów będą cię wspierać ale jeżeli tak to możesz korzystać jeżeli chcesz. Nie będziesz musiał pracować tyle i będziesz miał więcej czasu na naukę.

 

Czy będzie ciężko? Tak będzie kurewsko ciężko i pewnie nie raz zwątpisz czy dasz radę ale nie myśl o tym tylko jak parowóz przesz do celu.

Czy warto? Tak warto!

 

 

Powiesz SSydnej co ty pieprzysz, to nierealne, ja nie dam rady... To co ci opisałem to mniej więcej to co sam przeżyłem. Skoro ja dałem radę to ty też możesz. 

 

Oczywiście to jest propozycja i jakiś tam pomysł na przyszłe działania.

 

Rodziców nie zazdroszczę, siostrzyczki też (Niech się śmieje, dziewczynki mają piękne średnie w szkole i na studiach a ile ich pracuje w zawodzie? No właśnie HAHA).

Musisz odciąć się od nich.

Jesteś mądrym i wartościowym chłopakiem PAMIĘTAJ! 

 

O forum i całej zawartej tu wiedzy nie rozmawiasz z nikim a zwłaszcza z zakochanymi i ludźmi starszej daty, o ile nie zauważysz, że kumają co jest pięć. Inaczej w najlepszym wypadku popukają się w głowę i powiedzą "wariat", mogą też być agresywni(np. twoja matka). Moim zdaniem bez sensu to całe gadanie , zwłaszcza z kobietami. Wykorzystuj wiedzę ale się nie ujawniaj. 

 

A i jeszcze jedno raczej unikaj LTR będzie ci zjadać czas i energię niepotrzebnie (ja popełniłem ten błąd niestety ale ty masz forum, ja byłem białym rycerzem). Nie będzie aż tak źle bo koledzy z Polibudy tez często nie mają swojej Pani i nie będzie takiego nacisku naokoło.

 

 

  • Like 5
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@Hubertius współczuję Ci toksycznej rodziny, z tego co opisujesz to Twoi rodzice dopuszczają się przemocy psychicznej na Tobie, po prostu gnojenia własnego dziecka. Toksyna się wlewa i już od poczatku niszczy młodego Ciebie, burząc wizje i ograniczając perspektywy, które masz we własnej głowie.

 

Trudno radzić w tej sytuacji ale opowiem Ci moje subiektywne spostrzeżenia i może coś z tego wywnioskujesz dla siebie:

Momentami będzie ostro - wybacz miejscami ostre słowa n/t Twojej rodziny - może/nie musi/ wywołać u Ciebie reakcje obronne, oburzenie.

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

Jestem w III  klasie licealnej na profilu mat-fiz-inf i przygotowuję się do matury z przedmiotów takich jak matematyka, fizyka i angielski. Jednak nie mam żadnego pomysłu co robić po skończeniu szkoły. Rewelacyjnym uczniem nie jestem, więc pewnie matury nie napiszę zbyt wyborowo

Mat-fiz to ciężki temat, więc już widać że jesteś kumaty i jeśli Cię to kręci, to wygląda na to, że lubisz logicznie myśleć. To się przydaje w zawodach technicznych i w ogólnie w życiu. Zawody techniczne to dobry start. Nie musisz być od razu inżynierem, jak nie masz kasy na studia to znajdź robotę po szkole zaraz i zarabiaj, ćwicz jakiś fach.

 

BYLE Z DALA OD DOMU. Ale o tym kolejne punkty:

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

"Tylko jak pójdziesz do pracy po maturze nie licz, że będziesz mógł przynosić do domu mniej niż 2500 zł". Ponadto mam z nią tarcia przy wszystkim,

Szantaż i terroryzm, ta kobieta gwałci Ci psychikę w biały dzień. Siostra wtóruje i uczy się od niej jak postępować z mężczyzną.

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

i ojca (o dziwo to on traktuje mnie najlepiej, aczkolwiek on też jest zawsze przeciwko mnie i chyba chce, abym robił to co matka mi każe)

"o dziwo"???!!!! Pięknie. Może ten gościu jest zaszczuty przez swoją wrzaskliwą, toksyczną żonę, doszła córka - obie nalatują na niego. On beta-miś, pracuje, misiuje, rycerzuje żeby przetrwać, daje chujowy wzorzec swojemu synowi. Nie postawi się w obronie syna bo woli mieć święty spokój w toksycznym akwarium. Ciężki temat.

 

Relacja z ojcem i jego wzorzec są strasznie ważnae - wyjmij z nich jak najwięcej na przyszłość.

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

wiem, że mieszkanie z nimi następnych 10 lat doprowadzi mnie chyba do załamania nerwowego, bo ile można słuchać tekstów w stylu "jeba****** ateistyczny szczur","lewak","dziad","skurwys****" i generlanej ciągłej pogardy wobec mnie.

Wiesz już to logicznie - sczeźniesz w tym toksycznym grajdole, staniesz się taki sam jak oni.

Teraz musisz, MUSISZ POWIADAM wprowadzić spierdalanie stamtąd w czyn. Dla ratowania swojego ŻYCIA!

Czytaj Forum. Od groma tu takich historii (ja sam borykam się z zagadnieniem spierdalania, przy wielu samooograniczeniach psychicznych jest to "niełatwe jak sk...syn").

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

Rewelacyjnym uczniem nie jestem, więc pewnie matury nie napiszę zbyt wyborowo.

Z mojego wieloletniego doświadczenia życiowego: ważny papier z odpowiednim tytułem i pieczątką, nieważna ocena na nim.

Chxj to pracodawcy obchodzi czy zdałeś maturę na 3 czy na 5. Czy raczej na 31% czy 100%. Spytaj Jeffa Bezosa co miał na maturze. Co to kogo (jego) obchodzi.

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

"ja mu gospodarstwa nie zapisze"

Zupełnie z zewnątrz: nie jestem rolnikiem, siedzę sobie wygodnie i zza kompa doradzam, ALE:

Grożą wydziedziczeniem? Nie ma sprawy! Ułatwią Ci uwolnienie się z toksyny. Tak czy siak Twoja siostra będzie walczyć o pół gospodarstwa, jak będzie miała nowego gacha, a on z Tobą. A daj pan spokój. Słusznie zauwazył @Brat Jan niech siora się zajmie dziedzictwem.

 

Nooo chyyyba żeee widzisz w tym gospodarstwie: ojcowiznę, dobry biznes, wartości, które w przyszłości możesz realizować - lub więzienie, wegetację (Twoją, nie roślin), walkę o byt, niepewność przychodów.

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

Nie wiem co mam już robić, myśleć... po prostu nie wiem

Odbuduj swoje poczucie wartości własnej, zalecałbym z dobrym psychologiem oraz przebywanie z wartościowymi, doświadczonymi, męskimi mężczyznami

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

Wiem, że nikt nie jest w stanie mi pomóc i tylko ja jestem to w stanie zrobić.

Jasne że tak, jak każdy z nas. Masz tu wsparcie, wpadaj często na Forum, to jest społeczność która wspiera ludzi - czytaj, bierz dla siebie, udzielaj się.

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

Na stan z 05.01.2019 roku

Już to pierwsze zdanie wskazuje mi, że jesteś gościem uporządkowanym, który potrafi monitorować postępy, porządkować rzeczy a przynajmniej chce to robić, MA WOLĘ.

 

Edit: aha jeszcze jedno - znasz angielski, więc polecam zapoznać się tutaj z działem "Red Pill - zagraniczni youtuberzy" i poprzesłuchiwać przeróżne filmy tam, wybrać co jest odpowiednie na Twoim etapie. Jest tego dużo, bardzo, bardzo praktycznej wiedzy, doświadczeń.

 

No i oczywiście posłuchaj wielu wielu audycji Marka Kotońskiego @Fit Marek, czyli twórcy tego Forum i Radia Samiec.

Edytowano przez Imbryk
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

Dziś na przykład miałem ostrą sprzeczkę o tym, że nie chce się żenić ( mam 18 lat, ale matka traktuje mnie chyba jak trybika w swoich planach, bo mieszkamy na wsi i mamy gospodarstwo, więc liczy na "wnuczęta","dobrą żonkę"

Żartujesz, w tym wieku już chcą Cię żenić? Przecież Ty nic jeszcze nie masz, ani pracy, ani dochodów. Jak oni myślą w jaki sposób masz utrzymać rodzinę?

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

ex będzie miała wszystkie asy w rękawie i może mi ograniczyć kontakty do zera usłyszałem teksty w stylu "on jest popi********", "on nienawidzi kobiet", "ja mu gospodarstwa nie zapisze"

Dopowiedz im, że możliwe, że ex wyrzuci Cię z gospodarstwa, a przynajmniej z domu jak będzie bardziej cwana. Wystarczy, że Cię sprowokuje i kilka razy użyjesz siły fizycznej wobec niej.

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

czułbym winę, gdybym musiał się wyprowadzić

Witamy w dorosłości!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Największym przekleństwem dziecka jest gdy rodzice przelewają na niego swoje niespełnione ambicje, próbują takimi tekstami motywować...a najlepsze to że uważają że robią dobrze, bo robią to dla jego dobra i postępują właściwie.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

"ja mu gospodarstwa nie zapisze" ( i szczerze to nie wiem jak na mnie miał podziałać ten argument...

Kij i marchewka w jednym. Marchewka to jedyne znaczące dobra materialne które mogą ci zawiesić przed nosem - gospodarstwo; a kij to standardowe "zrób jak ja chcę, bo inaczej...".

Miałeś się zachwycić perspektywą wzbogacenia, i przestraszyć jednocześnie groźbą utraty tej jedynej szansy (zadzwoń już teraz, bo możesz przegapić swoją szansę na gospodarstwo/garnki/wieżę Eiffela/cokolwiek). Standardowy chwyt marketingowy, skuteczny bo działa, rozpowszechniony bo szczególnie kobiety używają go instynktownie (nie umyjesz naczyń, to nici z seksu dzisiaj). Znając schematy, będziesz widział i rozpoznawał te same oklepane teksty przez większość reszty swego życia :)

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

Mam straszny dylemat, ponieważ wiem, że nie będę w stanie spełnić chorych wymagań rodziny.

Czy spełnianie oczekiwań innych ludzi, jest celem Twego życia?

Bo ja na przykład mógłbym oczekiwać że prześlesz mi parę tysięcy na wskazane konto :) albo trzeba przyjechać odśnieżyć dwieście metrów drogi ;)

Teraz ważna część - jeśli nie chcesz dać się wykorzystać obcej osobie, to dlaczego miałbyś dawać się wykorzystywać znanym Ci osobom, takim jak rodzina?

1. Bo ja cię urodziłam - to ty chciałaś mieć dziecko.

2. Bo cię utrzymujemy - do pełnoletności macie obowiązek, potem znikam i sam się utrzymam.

3. Bo cię kochamy - ja was też, więc nie będę ciężarem i jak tylko znajdę pracę to znikam.

4. Bo cie wychowaliśmy - pora samodzielnie sprawdzić jak wam wyszło.

 

Niedawno ktoś bardzo dobrze to napisał - dziecko nie jest rodzicom nic winne, bo to nie ono prosiło się na ten świat. Ale to rodzice są przyczyną tego że pojawiło się na świecie, więc powinni też przyjąć odpowiedzialność i spłacić ten dług.

Oczywiście, użycie tego argumentu wprost w rozmowie jest nawet gorsze niż odpowiedzenie "tak" na pytanie dziewczyny "czy jestem gruba?".

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

póki co mam maturę

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

"Tylko jak pójdziesz do pracy po maturze nie licz, że będziesz mógł przynosić do domu mniej niż 2500 zł"

Na maturę warto poczekać, dalej plan musisz sobie sam przemyśleć - inni dali już rady lepsze niż mi przychodzą do głowy. Ja tylko nawiążę do poprzedniej myśli - czy chcesz pracować i oddawać swoje ciężko zarobione pieniądze innym? Co to znaczy "przynosić do domu" - masz przynieść w zębach, bo inni lepiej od ciebie wiedzą co dla ciebie jest dobre. Może siostra będzie potrzebować nowych ciuchów?

Odpowiedź agresywna to "będę przynosił więcej, ale do własnego domu" - można dodać "do swojej żony, jak już ją znajdę" - może wtedy przestaną ci jej szukać tak wcześnie... Odpowiedź pasywna to brak odpowiedzi, lub "najpierw zobaczmy jaką pracę znajdę".

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

siostry ( z którą nigdy nie byłem blisko, teraz wręcz razem z matką robi  sobie że mnie podśmiechujki)

Po lekturze Forum, chyba zdajesz sobie sprawę dlaczego? Jeśli siostra jest aż tak słaba, zależna od matki, i podobna do niej, to co z nią będzie już niedługo? Najpierw karuzela kutasów, czy może wpadka od razu i szybki ślub? Tak czy owak, jej przyszłość widzę słabo; a jak już wpadnie w kłopoty, to do kogo przybiegnie po pomoc i kasę? Do tego, kim (wydaje się jej) można łatwo manipulować...

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

ojca (o dziwo to on traktuje mnie najlepiej, aczkolwiek on też jest zawsze przeciwko mnie i chyba chce, abym robił to co matka mi każe).

Co zrobisz aby mieć święty spokój? Jak bardzo zrezygnujesz z Siebie, aby spełniać chore wymagania innych? Tutaj masz przykład negatywny, ale - o dziwo - może jeszcze do uratowania. Nie wiem.

 

Dnia 5.01.2019 o 23:19, Hubertius napisał:

"skurwys****" i generalnej ciągłej pogardy wobec mnie. Nie wiem co mam już robić, myśleć... po prostu nie wiem.

Zarządzanie kimś zależnym od ciebie przez okazywanie pogardy, czy też pogardzanie kimś kto nie może jeszcze być niezależny - to są złe drogi.

Do tej pory, robiłeś to co Ci mówiono. Teraz, zaczynasz żyć i myśleć samodzielnie. W bliskiej perspektywie masz czysty start, i założenie własnej drogi.

Komu pozwolisz stąpać po niej obok Ciebie, to już będzie tylko Twój wybór- i nie pozwól sobie go odebrać, nigdy.

 

Powodzenia!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.